Dodaj do ulubionych

CO ZROBIĆ, ŻEBY POPRAWIĆ STAN OŚWIATY

11.12.01, 06:31
zwłaszcza w świetle wyników testu OECD umiejętności uczniów (PISA) w róznych
krajach, w którym Polacy wypadli kiepsko?

UWAGA do zwolenników UPR. Proszę sobie darować mówienie o prywatyzacji oświaty,
bo to pobożne życzenie! Jeśli nawet ją przeprowadzić, to co dalej?
Obserwuj wątek
    • Gość: max każdy niech płaci za Siebie tak jak za chleb! IP: *.net.bialystok.pl 11.12.01, 06:42
      krótko mówiąc zlikwidować Ministerstwo "Oświaty" smile

      a rodzic musi miec prawo wyboru kto i co ma uczyć! nauczyciel ma miec taki sam
      status jak ten co zakłada np. żaluzje w domu!
      nauczanie to usługa która coś kosztuje a do tego nie potrzeba armii urzednikow
      tak jak do sprzedarzy marchewki na bazarze! smile
      • Gość: max i ... IP: *.net.bialystok.pl 11.12.01, 06:46
        no chyba ze ktos lubi płacić dodatkowo na pseudonauczycieli którzy niby uczac
        sami nie wiedzą co i jak mają uczyć! znam takich!smile))
    • Gość: max tak więc pieniadze w 100% należy przekazac... IP: *.net.bialystok.pl 11.12.01, 06:51
      z powrotem do kieszeni rodzicow by je mając mogli sami wybrac najlepszych i
      najszybciej uczacych nauczycieli przy CAŁKOWITYM braku "rzadowych" koncesji
      i "certyfikatów" na zakładanie wszelakich szkół i szkółek smile
      • Gość: doku nie będzie łatwo, ale kto powiedział, że musi IP: *.mofnet.gov.pl 12.12.01, 16:37
        Gość portalu: max napisał(a):

        > z powrotem do kieszeni rodzicow by je mając mogli sami wybrac najlepszych i
        > najszybciej uczacych nauczycieli przy CAŁKOWITYM braku "rzadowych" koncesji
        > i "certyfikatów" na zakładanie wszelakich szkół i szkółek smile

        A nauczyciele będą wpuszczać do klasy tylko te dzieci, które przyniosły pieniążki
        na lekcję.
    • Gość: luka Re: CO ZROBIĆ, ŻEBY POPRAWIĆ STAN OŚWIATY IP: 217.67.196.* 11.12.01, 08:11
      ptwo napisał(a):


      > UWAGA do zwolenników UPR. Proszę sobie darować mówienie o prywatyzacji oświaty,
      > bo to pobożne życzenie!

      UWAGA do zwolenników nie utopienia się. Proszę sobie darować mówienie o potrzebie
      pływania, bo to pobożne życzenie!

      > Jeśli nawet ją przeprowadzić, to co dalej?

      Podobno nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Ale jak mądrze
      odpowiedzieć na tą wątpliwość osobnika o poziomie inteligencji wykładziny
      podłogowej?
      • ptwo Re: CO ZROBIĆ, ŻEBY POPRAWIĆ STAN OŚWIATY 11.12.01, 18:37
        Gość portalu: luka napisał(a):

        > ptwo napisał(a):
        >
        >
        > > UWAGA do zwolenników UPR. Proszę sobie darować mówienie o prywatyzacji ośw
        > iaty,
        > > bo to pobożne życzenie!
        >
        > UWAGA do zwolenników nie utopienia się. Proszę sobie darować mówienie o potrzeb
        > ie
        > pływania, bo to pobożne życzenie!
        >
        > > Jeśli nawet ją przeprowadzić, to co dalej?
        >
        > Podobno nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Ale jak mądrze
        > odpowiedzieć na tą wątpliwość osobnika o poziomie inteligencji wykładziny
        > podłogowej?

        Próżny trud, dorożkarz nie może mnie obrazić. Za duży byłby to zaszczyt!
        • Gość: luka Re: CO ZROBIĆ, ŻEBY POPRAWIĆ STAN OŚWIATY IP: 217.67.196.* 12.12.01, 08:26
          ptwo napisał(a):

          > > > UWAGA do zwolenników UPR. Proszę sobie darować mówienie o prywatyzacj
          > i ośw
          > > iaty,
          > > > bo to pobożne życzenie!
          > >
          > > UWAGA do zwolenników nie utopienia się. Proszę sobie darować mówienie o po
          > trzeb
          > > ie
          > > pływania, bo to pobożne życzenie!
          > >
          > > > Jeśli nawet ją przeprowadzić, to co dalej?
          > >
          > > Podobno nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Ale jak mądrze
          > > odpowiedzieć na tą wątpliwość osobnika o poziomie inteligencji wykładziny
          > > podłogowej?
          >
          > Próżny trud, dorożkarz nie może mnie obrazić. Za duży byłby to zaszczyt!

          Nawet nie zauważyłeś, autoeurogłupolu, że żyjesz w świecie iluzji. Narzucanie
          odpowiedzi to nic innego jak posada w gabinecie luster.
    • Gość: krecha Re: CO ZROBIĆ, ŻEBY POPRAWIĆ STAN OŚWIATY IP: *.hwr.Arizona.EDU 11.12.01, 08:38
      Co zrobic? To bardzo proste - to samo, co zrobily inne kraje.
      Czyli nie robic tych testow w zawodowkach, ale tylko i wylacznie
      w lepszych liceach. Wyniki beda wtedy dobre, a i stan oswiaty
      sie w ten sposob poprawi.

      • max_bialystock "tester"?:) 11.12.01, 08:58
        Gość portalu: krecha napisał(a):

        > Co zrobic? To bardzo proste - to samo, co zrobily inne kraje.
        > Czyli nie robic tych testow w zawodowkach, ale tylko i wylacznie
        > w lepszych liceach. Wyniki beda wtedy dobre, a i stan oswiaty
        > sie w ten sposob poprawi.

        stan oświaty ( tj. usługi nauczania ) zwieksza tylko wolna konkurencja, wolny
        rynek, i brak monopolu "państwa" smile przy założeniu ze nie ma przymusu nauczania (
        feudalizm wykluczam z rozmowy! )

        stan oświaty to nie poziom wiedzy ucznia a jakosc i sposob nauczania!
        tak jak z jakoscią mleka :] gdy jest urzedowy monopol mleko jest lipne!
        tak wiec problem to pseudo-nauczyciele ktozy beda zweryfikowani w oka mgnieniu
        przez wolną konkurencje! :]
        • Gość: krecha Re: IP: *.hwr.Arizona.EDU 11.12.01, 09:02
          Bzdety.

          Prywatne szkoly beda tylko chcialy zmaksymalizowac profit,
          a nie polepszyc poziom. Jesli mowa o edukacji dla calego
          spoleczenstwa, to edukacja musi byc panstwowa. Prywatne
          szkoly funkcjonuja tylko wtedy, gdy ksztalca mala czesc
          spoleczenstwa.
          • max_bialystock myślenie kołoznika a wola rodzica!:) 11.12.01, 09:20
            Gość portalu: krecha napisał(a):

            > Bzdety.

            czyżbys był przeciwny wolnemu wyborowi rodzica gdzie i co ma kto uczyć?


            > Prywatne szkoly beda tylko chcialy zmaksymalizowac profit,
            > a nie polepszyc poziom.

            to jest sprawa tylko rodzica a nie feudalnego urzedasa!


            Jesli mowa o edukacji dla calego
            > spoleczenstwa, to edukacja musi byc panstwowa.

            mleczarnia pod socjalistycznym przymusem?

            Prywatne
            > szkoly funkcjonuja tylko wtedy, gdy ksztalca mala czesc
            > spoleczenstwa.

            uwazam ze człowiek który chce łozyc na urzednika "oświatowego" ma prawo z własnej
            kieszeni to robic ale nie ma żadnego "prawa" żadac tego od drugiej osoby itd itd.
            chyba ze jest sie tym umysłowym kołchoznikiem! ( porozmaiwamy np o lepperyzmie
            umysłu? )
          • Gość: luka Re: IP: 217.67.196.* 11.12.01, 09:32
            Gość portalu: krecha napisał(a):

            > Bzdety.

            Krótko i węzłowato.

            > Prywatne szkoly beda tylko chcialy zmaksymalizowac profit,
            > a nie polepszyc poziom.

            Jak nie będą dbały o poziom, to uczęszczać tam będzie byle kto, zatem poziom się
            obniży, zatem profity się zmniejszą... W interesie szkoły jest dbać o jakość
            kształcenia.

            > Jesli mowa o edukacji dla calego
            > spoleczenstwa, to edukacja musi byc panstwowa.

            Musi to na Rusi. Skąd ten "mus"? Jesteś biurokratą z minedu?

            > Prywatne
            > szkoly funkcjonuja tylko wtedy, gdy ksztalca mala czesc
            > spoleczenstwa.

            Jak będą tylko szkoły prywatne, to siłą rzeczy będą kształcić dużą część
            społeczeństwa.
          • Gość: Janusz2 Re: Znacjonalizować handel!!! IP: 194.92.234.* 11.12.01, 11:02
            Gość portalu: krecha napisał(a):

            > Bzdety.
            >
            > Prywatne szkoly beda tylko chcialy zmaksymalizowac profit,
            > a nie polepszyc poziom. Jesli mowa o edukacji dla calego
            > spoleczenstwa, to edukacja musi byc panstwowa. Prywatne
            > szkoly funkcjonuja tylko wtedy, gdy ksztalca mala czesc
            > spoleczenstwa.

            Gdy czytam takie idiotyzmy, jak powyżej, przypominają mi się podobni "mądrale" z
            roku 1989, którzy w podobnie "logiczny" sposób argumentowali przeciwko
            prywatyzacji sklepów (to jeszcze były czasy, gdy praktycznie cały handel
            był "państwowy").
            Otóż ci intelektualni "giganci" twierdzili, że nie mozna sprywatyzować sklepów,
            ponieważ nastawieni na zysk "prywaciarze" zlikwidują wszystkie sklepy spożywcze,
            otwierając w ich miejsce "butiki" i "człowiek pracy" nie będzie miał gdzie kupić
            chleba.

            Argumenty przeciwko edukacji prywatnej są dokładnie tak samo sensowne.
            • Gość: Mag Re: Znacjonalizować handel!!! IP: 64.95.214.* 11.12.01, 19:31
              Zgadzam sie z idea prywatyzacji szkolnictwa. Mieszkam po drugiej stronie
              sadzawki i mamy ten sam bol. Szkola podstawowa, do ktorej uczeszcza moje
              potomstwo jest OK, ale juz middle & junior high school (od 6-tej klasy do 8-
              mej) jest juz denna, wiec dzieci beda musialy isc do prywatnej, co mnie uderzy
              po kieszeni, bo podatek szkolny i tak musze zaplacic. Jest tylko jeden problem:
              o ile kazdy wie, co to jest dobry chleb, nie kazdy wie co to jest dobra
              edukacja. Wystarczy zapytac sie rodzicow tej dziatwy, ktora laduje w
              zawodowkach, czy dzieci powinny sie uczyc teorii ewolucji i fizyki kwantowej.
              Jak myslicie, jaka bylaby odpowiedz ? Musi byc jakis ogolny standard okreslony
              na poziomie np. sredniej europejskiej i wymuszony na szkolach w postaci
              egzaminow kwalifikujacych z klasy do klasy, ze uczniowie opanowali odpowiedni
              program i moga isc dalej. A czy to zrobia w szkole, czy w domu, ubierajac
              mundurek czy nie, to jest bez znaczenia.
              Mag
              • Gość: Myszka Dobre liceum. IP: 10.129.131.* 12.12.01, 11:15
                Dobre,a najlepiej bardzo dobre liceum jest wyznacznikiem poziomu
                oswiaty.Większa cześć młodzieży powinna sie tam kształcić.Może szkoda,że
                zrezygnowano z tej reformy.Pzdr.
              • Gość: Janusz2 Re: Znacjonalizować handel!!! IP: 194.92.234.* 12.12.01, 17:14
                Gość portalu: Mag napisał(a):

                > Zgadzam sie z idea prywatyzacji szkolnictwa. Mieszkam po drugiej stronie
                > sadzawki i mamy ten sam bol. Szkola podstawowa, do ktorej uczeszcza moje
                > potomstwo jest OK, ale juz middle & junior high school (od 6-tej klasy do 8-
                > mej) jest juz denna, wiec dzieci beda musialy isc do prywatnej, co mnie uderzy
                > po kieszeni, bo podatek szkolny i tak musze zaplacic.

                Dzięki za zrozumienie.

                > Jest tylko jeden problem:
                > o ile kazdy wie, co to jest dobry chleb, nie kazdy wie co to jest dobra
                > edukacja.

                Jaki uniwersytet jest dobry - ogólnie wiadomo.
                Dobra szkoła srednia umozliwia dostanie się na dobry uniwersytet.

                > Wystarczy zapytac sie rodzicow tej dziatwy, ktora laduje w
                > zawodowkach, czy dzieci powinny sie uczyc teorii ewolucji i fizyki kwantowej.
                > Jak myslicie, jaka bylaby odpowiedz ?

                Dobra szkoła powinna umożliwiać jak najlepszy start życiowy konkretnemu
                człowiekowi.
                Jezeli chce on zostać szewcem, to fizyka kwantowa raczej mu się nie przyda i
                powinien wybrać szkołę, po której bedzie dobrym szewcem.
                Jezeli chce zostać fizykiem (kwantowym smile) ) powinien wybrac szkole, która
                umozliwi mu dostanie się na odpowiednią uczelnię.

                > Musi byc jakis ogolny standard okreslony
                > na poziomie np. sredniej europejskiej i wymuszony na szkolach w postaci
                > egzaminow kwalifikujacych z klasy do klasy, ze uczniowie opanowali odpowiedni
                > program i moga isc dalej. A czy to zrobia w szkole, czy w domu, ubierajac
                > mundurek czy nie, to jest bez znaczenia.

                I tu mam inne zdanie niż Ty.
                Obecnie w Polsce, mimo systemu oświaty z okreslonym programem, urzędnikami
                zatrudnionymi w resorcie oświaty, ministerstwem itp. są szkoły średnie
                reprezentujace naprawdę wysoki poziom i szkoły po których uczeń nie jest w stanie
                wyliczyć procentów i wykonać podobnie skomplikowanych operacji matematycznych.
                Z innymi dziedzinami wiedzy jest podobnie.

                Z uczelniami jest tak samo:
                jest SGH i są prowincjonalne uczelnie ekonomiczne, czy jest Politechnika
                Warszawska czy AGH i są uczelnie techniczne w mniejszych miastach.

                Róznice poziomów nauczania to z reguły przepaść.
                A przypominam, że jest ministerstwo, są kuratoria, jest masa urzędników
                oświatowych.

                Czyli - nie tędy droga.

                Pozdrawiam
                Janusz
                • Gość: Myszka Ocena szkoły. IP: 10.129.131.* 12.12.01, 19:06
                  Istnieją oczywiste różnice w poziomie szkół i uczelni.Najlepszą oceną dostępną
                  dla uczniów jest coroczny ranking .Warto się z tym zapoznać wybierając
                  szkołę.Pzdr.
                • Gość: Mag Re: Znacjonalizować handel!!! IP: 64.95.214.* 12.12.01, 19:06
                  Gość portalu: Janusz2 napisał(a):

                  > Jaki uniwersytet jest dobry - ogólnie wiadomo.
                  > Dobra szkoła srednia umozliwia dostanie się na dobry uniwersytet.
                  >
                  Dobra szkola srednia, to juz za pozno. Nauke nowoczesnych nauk scislych trzeba
                  zaczac jeszcze w podstawowce, oczywiscie w jezyku zrozumialym dla dzieci na tym
                  poziomie. To samo z jezykami. Wogole, dzieci najlepiej przyswaja wiedze do czasu
                  rozwoju seksualnego, czyli do 12-13 roku zycia u dziewczat, a 14-15 u chlopcow.
                  Pozniej mozg przestaje rozwijac sie tak szybko, wiec wiekszosc wiedzy powinna byc
                  zaimplantowana wczesniej.

                  > Jezeli chce on zostać szewcem, to fizyka kwantowa raczej mu się nie przyda i
                  > powinien wybrać szkołę, po której bedzie dobrym szewcem.
                  > Jezeli chce zostać fizykiem (kwantowym smile) ) powinien wybrac szkole, która
                  > umozliwi mu dostanie się na odpowiednią uczelnię.

                  Pietnastolatki nie wiedza, co chca w zyciu robic, wiec najczesciej ida tam, gdzie
                  ich rodzice pchna. Nawet najgenialniejsze dziecko zaprzepasci swoje szanse, jak
                  tatus sobie umysli zrobic z niego szewca. Pamietam z mojej podstawowki kolege,
                  juz jako nastolatek okazujacego calkiem duzy talent aktorski, ktorego ojciec
                  robotnik uparl sie na zawodowke. Nasza nauczycielka j.polskiego wyslala temu
                  koledze papiery do liceum, bez wiedzy ojca. Ojciec dostal ataku wscieklosci i
                  pobil wszystkich w domu, kto mu sie nawinal na reke. Ale papierow nie dalo sie
                  juz wycofac. Kolega potem poszedl do szkoly aktorskiej i dzis jest calkiem znanym
                  aktorem. Nazwisko pomine. Nota bene, ojciec dopiero mu przebaczyl, jak zobaczyl
                  nazwisko syna w liscie aktorow TV.

                  > Obecnie w Polsce, mimo systemu oświaty z okreslonym programem, urzędnikami
                  > zatrudnionymi w resorcie oświaty, ministerstwem itp. są szkoły średnie
                  > reprezentujace naprawdę wysoki poziom i szkoły po których uczeń nie jest w stan
                  > ie
                  > wyliczyć procentów i wykonać podobnie skomplikowanych operacji matematycznych.
                  > Z innymi dziedzinami wiedzy jest podobnie.
                  >
                  > Z uczelniami jest tak samo:
                  > jest SGH i są prowincjonalne uczelnie ekonomiczne, czy jest Politechnika
                  > Warszawska czy AGH i są uczelnie techniczne w mniejszych miastach.
                  >
                  > Róznice poziomów nauczania to z reguły przepaść.
                  > A przypominam, że jest ministerstwo, są kuratoria, jest masa urzędników
                  > oświatowych.
                  >
                  Dlatego musi byc taki sam egzamin aplikowany do wszystkich dzieci, co roku, aby
                  sprawdzac poziom przyswojenia wiedzy na kazdym poziomie. Nauczyciele tez musza
                  miec egzaminy i albo sie doksztalcac, albo odejsc. A czy nauka bedzie w domu, w
                  szkole prywatnej czy panstwowej, to bez znaczenia. Bedzie sie liczyl wynik
                  egzaminu.
    • Gość: doku Odejść wreszcie od knajackiego systemu Stalina IP: *.mofnet.gov.pl 12.12.01, 16:32
      Dla tych co nie znają Archipelagu Gułag wyjaśnię, że Sołżenicyn precyzyjnie
      objaśnił, jak wychowuje się dobrych obywateli socjalistycznych. Używał on
      pojęcia "knajak" na młodego bandytę, który terroryzuje młodszych od siebie,
      słabszych i mądrzejszych ludzi.

      Podstawa wychowania socjalistycznego polega na tym, aby nie pomagać kiepskim i
      niegrzecznym uczniom w nauce, ale ich szykanować. Celem jest postawienie im
      tylu złych stopni, aby stali się tak głupi, żeby można ich było "cofnąć" do
      klasy młodszego rocznika. Jedno takie cofnięcie wystarcza - chłopak jest na
      tyle już zdołowany, że wyżywa sie na młodszych, słabszych i mądrzejszych
      dzieciach. W ten sposób nauczyciele socjalistyczni wychowywali knajaków znanych
      w Polsce jako gitowcy lub gitludzie. Postawa gitowca utrwalała się w
      zawodówkach, na koloniach i obozach młodzieżowych, na podwórkach i ulicach -
      gdzie milicja udawała, że nie widzi knajackiego terroru, ale czepiała się
      obywateli wychowanych w widoczny sposób po staremu.

      Konieczna jest reforma, którą prędzej czy później ten piękny kapitalistyczny
      ustrój wymusi: nie wolno cofać matołów do klas niższego rocznika. Jeżeli
      nauczyciel nie potrafi pomóc słabszemu uczniowi, to albo jest głupi lub leniwy
      (i wtedy kopa w dupę), albo dziecko jest gorszej jakości (to musi stwierdzić
      psycholog) i nauczyciel ma prawo sobie nie poradzić. W tym drugim wypadku
      dziecko powinno uczyć się gdzie indziej, może u lepszych nauczycieli, a może -
      tu, uwaga! mój autorski pomysł (kto lubi, może nazywać to "własność
      intelektualna doka"): pchnąć dzieciaka klasę WYŻEJ! Jeżeli nauczyciele nie mogą
      mu pomóc, to może starsi koledzy będą potrafili, a jeśli nie, to pchnąć go dwie
      klasy wyżej.

      Sam byłem nauczycielem, żyłem kiedyś z korepetycji i możecie mi wierzyć:
      Konieczność nauki "po kolei" wg programu to tylko kolejny socjalistyczny mit.
      Dziecko może się wszystkiego szybko nauczyć. Tzw. podstawy, to najprostsza
      rzecz do nadrobienia. Czwartoklasista może bez problemów opanować materiał
      klasy szóstej, a potem wrócić do piątej i znów być w szóstej z powrotem ze
      swoją klasą, ale już jako pilny i grzeczny uczeń, pomagający z nudów innemu
      "pchniętemu" do przodu.
      • Gość: max Odejść wreszcie od przymusu nauczania :) IP: *.net.bialystok.pl 12.12.01, 19:45
        rodzicowi który jest np. wyznawcą animizmu Panstwo-MieszkoXXI nie moze siłą
        narzucać jakiegokolwiek pogladu (np. neutralnego) w innym wypadku te "panstwo"
        to czysty stalinowski totalitaryzm...
        • Gość: doku co ma piernik do wiatraka IP: *.mofnet.gov.pl 13.12.01, 13:09
          Gość portalu: max napisał(a):

          > rodzicowi który jest np. wyznawcą animizmu Panstwo-MieszkoXXI nie moze siłą
          > narzucać jakiegokolwiek pogladu (np. neutralnego) w innym wypadku te "panstwo"
          > to czysty stalinowski totalitaryzm...

          Powyższe to oczywista idea, która nie ma nic wspólnego z ideą przymusowego
          nauczania. Przymus nauczania jest konieczny ze względu na sieroty i dzieci z
          marginesu - nie wolno chować głowy w piasek i pozwalać im zdychać, jak zwierzęta,
          w nieświadomości i bez pomocy - już Ci to gdzieś tłumaczyłem.

          A ten wątek dotyczy w ogóle czegoś innego. Żeby było Ci łatwiej zrozumieć cudzy
          punkt widzenia (czasem warto, nie bój się, nie musisz zaraz zmieniać swoich
          poglądów), to wyobraź sobie, że tematem tego wątku jest organizacja nauczania w
          sierocińcach (utrzymywanych z dobrowolnych datków na ten cel), prowadzonych przez
          wolontariuszy z uniwersyteckich wydziałów psychologii i pedagogiki.

          Nikt przecież nie chce się wtrącać do szkół parafialnych, których tak zażarcie
          wszędzie bronisz przed wyimaginowanym wrogiem. Nawet jeśli będzie to Twoja
          parafia starosłowiańska, to nikt Twoim dzieciom nie zabroni uczyć się tam np.
          trzynastomiesięcznego kalendarza księżycowego. Nawet będziecie mogli uprawiać w
          parafialnym parku swoje orgie na Lany Poniedziałek, byle byście tylko pozwolili
          ludziom dobrej woli profesjonalnie pomagać dzieciom maltretowanym, zaniedbywanym,
          więzionym, głodzonym, prostytuującym się i kradnącym na ulicach, upolowanym na
          żywy towar, hodowanym na dawców narządów, małym niewolnikom z burdeli w tajemnicy
          urodzonym przez sterroryzowane prostytutki, dzieciom psychopatycznych chłopów
          zmuszanym do całodniowej pracy, dzieciom członków sekt niepozwalających na
          kontrolę programów nauczania w swoich szkołach otwartych tylko dla dzieci
          członków, itd.
          • Gość: luka Re: co ma piernik do wiatraka IP: 217.67.196.* 13.12.01, 13:24
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Przymus nauczania jest konieczny ze względu na sieroty i dzieci z
            > marginesu - nie wolno chować głowy w piasek i pozwalać im zdychać, jak zwierzęt
            > a, w nieświadomości i bez pomocy - już Ci to gdzieś tłumaczyłem.

            To brednie, a nie tłumaczenia. Co za różnica, czy sierota z domu dziecka chodzi
            do szkoły czy nie? Odzyska przez to rodziców?
            Margines - najbardziej zaprzysięgłymi wrogami picia są dzieci alkoholików.
            A tak w ogóle, gdyby Ci chodziło o dobro dzieci, a nie realizację
            biurokratycznych reguł, to byś pamiętał, że maluchy znajdują się w takich
            środowiskach nie od 7 roku życia, ale od najmłodszych lat. Nie słyszałem jednak,
            byś głosił konieczność wprowadzenia przymusowych żłobków.

            > Żeby było Ci łatwiej zrozumieć cudzy
            > punkt widzenia (czasem warto, nie bój się, nie musisz zaraz zmieniać swoich
            > poglądów),

            Po co ta prymitywna, belferska wstawka?

            > to wyobraź sobie, że tematem tego wątku jest organizacja nauczania w
            > sierocińcach (utrzymywanych z dobrowolnych datków na ten cel), prowadzonych prz
            > ez wolontariuszy z uniwersyteckich wydziałów psychologii i pedagogiki.

            Sierocińce utrzymywane z datków? Możesz podać parę adresów? Toż to należy
            rozpropagować na cały kraj!

            > byle byście tylko pozwolili
            > ludziom dobrej woli profesjonalnie pomagać dzieciom maltretowanym, zaniedbywany
            > m,
            > więzionym, głodzonym, prostytuującym się i kradnącym na ulicach, upolowanym na
            > żywy towar, hodowanym na dawców narządów, małym niewolnikom z burdeli w tajemni
            > cy
            > urodzonym przez sterroryzowane prostytutki, dzieciom psychopatycznych chłopów
            > zmuszanym do całodniowej pracy, dzieciom członków sekt niepozwalających na
            > kontrolę programów nauczania w swoich szkołach otwartych tylko dla dzieci
            > członków, itd.

            Zapomniałeś o wegetarianach - ci dręczą dzieci brakiem mięsa w jedzeniu...
            Zapomniałeś również o dzieciach rodziców-komunistów - mącą w małych główkach
            opowieściami z marksistowskiej krypty...
            Przeoczyłeś także rodziców-ateistów indoktrynujących w tym duchu swe pociechy - a
            jeśli Bóg istnieje?!

            Wdzięczny będę również za skonkretyzowanie tych "profesjonalistów" od pomocy -
            czy aby nie są to biurokraci z opieki socjalnej, zainteresowani utrzymywaniem
            obszarów biedy (jak bieda zniknie, to stracą stołki).
            • Gość: doku Re: co ma piernik do wiatraka IP: *.mofnet.gov.pl 13.12.01, 14:25
              Gość portalu: luka napisał(a):

              > Co za różnica, czy sierota z domu dziecka chodzi
              > do szkoły czy nie? Odzyska przez to rodziców?

              Szkoły, moim zdaniem, nie mają szukać rodziców, ale dawać wiedzę i umiejętności.
              Jest to szczególnie ważne w przypadku dzieci pozbawionych nauk rodzicielskich.

              > Nie słyszałem jednak
              > byś głosił konieczność wprowadzenia przymusowych żłobków.
              >

              Bo nikt nie kwestionuje (jak dotychczas, bo może Ty chcesz być pierwszy) potrzeby
              opieki dla dzieci pozbawionych opieki. Natomiast zaskakująco chętnie niektórzy
              kwestionują potrzebę uczenia dzieci pozbawionych możliwości nauki.


              > > to wyobraź sobie ... sierocińce ...wolontariuszy z uniwersyteckich wydziałów
              > > psychologii i pedagogiki.
              >
              > Sierocińce utrzymywane z datków? Możesz podać parę adresów? Toż to należy
              > rozpropagować na cały kraj!
              >

              Adresy też sobie możesz wyobrazić - nie o to chodzi. Chciałem pokazać, że nawet
              skrajnie libertariańskie społeczeństwo może potrzebować dyskusji nad publicznym
              kształceniem.

              >

              > Zapomniałeś o wegetarianach - ci dręczą dzieci brakiem mięsa w jedzeniu...

              Ale pozwalają dzieciom chodzić do szkoły - to jest tu tematem.

              > Zapomniałeś również o dzieciach rodziców-komunistów - mącą w małych główkach
              > opowieściami z marksistowskiej krypty...

              Nie zapomniałem, napisałem "itp." i zgadzam się, istnieje teraz
              niebezpieczeństwo, że komuniści nie zechcą posłać dzieci do szkoły, bo będą
              woleli uczyć ich w domu marksizmu-leninizmu. Nad takimi dziećmi musimy się także
              zlitować i wyrwać ich z czerwonych łap chociaż na kilka godzin dziennie. Żadna
              demagogia przeciwko obowiązkowi szkolnemu im nie pomoże.

              > Przeoczyłeś także rodziców-ateistów indoktrynujących w tym duchu swe pociechy

              Nie przeoczyłem - ateiści chetnie posyłają dzieci do szkoły, więc są w porządku.

              > a jeśli Bóg istnieje?!
              >

              To niedługo już spadnie na główkę

              >
              > Wdzięczny będę również za skonkretyzowanie tych "profesjonalistów" od pomocy -
              >

              Więcej spostrzegawczości! Przecież ich wymieniłem. Ale chętnie powtórzę:
              "wolontariusze z uniwersyteckich wydziałów psychologii i pedagogiki"
              • Gość: luka Re: co ma piernik do wiatraka IP: 217.67.196.* 13.12.01, 14:54
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > Szkoły, moim zdaniem, nie mają szukać rodziców, ale dawać wiedzę i
                umiejętności
                > .
                > Jest to szczególnie ważne w przypadku dzieci pozbawionych nauk rodzicielskich.

                A zatem mniej ważne w przypadku dzieci niepozbawionych nauk rodzicielskich.
                Mogą więc do szkoły nie chodzić, rodzice sami zatroszczą się o ich kształcenie.
                Poza tym, powiedzmy sobie szczerze: w rodzinach, gdzie istnieje słaba więź
                rodzice-dzieci, bachory chętnie wysyła się do szkół żeby nie przeszkadzały w
                libacjach czy leżeniu do góry brzuchem przed telewizorem.

                > Bo nikt nie kwestionuje (jak dotychczas, bo może Ty chcesz być pierwszy)
                potrze
                > by
                > opieki dla dzieci pozbawionych opieki. Natomiast zaskakująco chętnie
                niektórzy
                > kwestionują potrzebę uczenia dzieci pozbawionych możliwości nauki.

                Na przykład kto? Przecież nie ja.
                Jak aż tak bardzo pałasz chęcią kształcenia sierot i dzieci z marginesu - to
                kto Ci zabrania utworzyć szkołę z internatem dla takich osób? Bo
                wspaniałomyślność za cudze to czynność efektowna i przychodzi bez trudu.

                > Chciałem pokazać, że nawet
                > skrajnie libertariańskie społeczeństwo może potrzebować dyskusji nad
                publicznym
                > kształceniem.

                A, owszem, pogadać zawsze można. Nawyk z ministerstwa?

                > Ale pozwalają dzieciom chodzić do szkoły - to jest tu tematem.

                A kto wypisywał coś o dzieciach zaniedbanych, głodnych i kradnących na
                ulicach? One również chodzą do szkoły. Zapętliłeś się nieco.

                > Nie zapomniałem, napisałem "itp." i zgadzam się, istnieje teraz
                > niebezpieczeństwo, że komuniści nie zechcą posłać dzieci do szkoły, bo będą
                > woleli uczyć ich w domu marksizmu-leninizmu. Nad takimi dziećmi musimy się
                także
                > zlitować i wyrwać ich z czerwonych łap chociaż na kilka godzin dziennie.

                "Wyrwać dzieci z łap rodziców" - nareszcie otwarcie wypowiedziałeś frazę, która
                przebijała między wierszami od początku. Tobie chodzi o zniszczenie rodziny
                poprzez totalniacką ingerencję biurokracji w życie prywatne obywateli.
                To może "wyrywać" dzieci z "łap" rodziców od razu na porodówce? Jaką masz
                gwarancję, że rodzice są odpowiedzialni? Może to marksiści, skrajni prawicowcy
                albo wyznawcy Daenikena?

                > Żadna demagogia przeciwko obowiązkowi szkolnemu im nie pomoże.

                Ale demagogia popierająca ten przymus pomoże?

                > Nie przeoczyłem - ateiści chetnie posyłają dzieci do szkoły, więc są w
                porządku.

                Oczywiście. Nawet jeśli swoje dzieci po powrocie ze szkoły gwałcą albo zmuszają
                do kradzieży w supermarketach.

                > Więcej spostrzegawczości! Przecież ich wymieniłem. Ale chętnie powtórzę:
                > "wolontariusze z uniwersyteckich wydziałów psychologii i pedagogiki"

                I twierdzisz, że studenci utrzymują z własnej kieszeni domy dziecka? Cóż za
                fantazja...
                • Gość: doku He, he, ... lubisz łapać za słówka. Ja zresztą też IP: *.mofnet.gov.pl 14.12.01, 15:23
                  Gość portalu: luka napisał(a):

                  > Gość portalu: doku napisał(a):
                  >
                  > > komuniści nie zechcą posłać dzieci do szkoły, bo będą woleli uczyć ich w domu
                  > > marksizmu-leninizmu. Nad takimi dziećmi musimy się także
                  > > zlitować i wyrwać ich z czerwonych łap chociaż na kilka godzin dziennie.
                  >
                  > "Wyrwać dzieci z łap rodziców" - nareszcie otwarcie wypowiedziałeś frazę, która
                  > przebijała między wierszami od początku. Tobie chodzi o zniszczenie rodziny
                  > poprzez totalniacką ingerencję biurokracji w życie prywatne obywateli.

                  Obawiałem się, że ten fragment możesz wziąć do siebie i zareagujesz emocjonalnie.
                  Dlatego pobłazliwie potraktuję tę złosliwość i tylko wspomnę, że zawsze byłem i
                  jestem za wysyłaniem dzieci do szkół prywatnych, mających swoje autorskie
                  programy. Twierdzę jedynie tyle: dobre prawo powinno zmuszać rodziców do
                  wysyłania dzieci do szkoły.

                  >
                  > > Nie przeoczyłem - ateiści chetnie posyłają dzieci do szkoły, więc są w
                  > > porządku.
                  >
                  > Oczywiście. Nawet jeśli swoje dzieci po powrocie ze szkoły gwałcą albo zmuszają
                  > do kradzieży w supermarketach.
                  >

                  Ateiści!? Nigdy! To niemożliwe. Ateizm nieodłącznie wiąże się z silną, naturalną
                  moralnością i uczciwością. Tylko ten może nie szanować ludzi i nie kochać dzieci,
                  kto kocha i szanuje jakiegoś boga czy innego nieludzkiego potwora.

                  > > Więcej spostrzegawczości! Przecież ich wymieniłem. Ale chętnie powtórzę:
                  > > "wolontariusze z uniwersyteckich wydziałów psychologii i pedagogiki"
                  >
                  > I twierdzisz, że studenci utrzymują z własnej kieszeni domy dziecka? Cóż za
                  > fantazja...

                  Napisałem jawnie sam, że to fantazja; ale też nadzieja, że tak będzie kiedyś w
                  wolnym "libertariańskim" społeczeństwie. Skąd pomysł, że ja twierdzę, że oni
                  utrzymują domy dziecka? Napisałem jedynie, że tacy ludzie mogliby być fachowcami
                  od szkół.
                  • Gość: luka Re: He, he, ... lubisz łapać za słówka. Ja zresztą też IP: 217.67.196.* 14.12.01, 15:40
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > Obawiałem się, że ten fragment możesz wziąć do siebie i zareagujesz emocjonalni
                    > e.

                    Do siebie? Ty grozisz całemu społeczeństwu, a nie tylko mojej skromnej osobie.

                    > Twierdzę jedynie tyle: dobre prawo powinno zmuszać rodziców do
                    > wysyłania dzieci do szkoły.

                    Nie prawo, a wolny rynek.

                    > Ateiści!? Nigdy! To niemożliwe. Ateizm nieodłącznie wiąże się z silną, naturaln
                    > ą moralnością i uczciwością.

                    Ateizm wiąże się z moralnością??? A niby jaką? Czy jest jakaś wspólna moralność
                    dla wszystkich ateistów? I niby dlaczego osoby pozbawione bojaźni bożej są
                    uczciwsze od wiernych, rzeczywiście odczuwających dyskomfort w przypadku kolizji
                    z przykazaniem "nie kradnij"?

                    > Tylko ten może nie szanować ludzi i nie kochać dzieci,
                    > kto kocha i szanuje jakiegoś boga czy innego nieludzkiego potwora.

                    Skąd wziąłeś te brednie? Jeżeli ktoś kocha dobrego Boga, to co mu przeszkadza
                    kochać swoje dzieci? Kocha się wiele osób: żonę, dzieci, matkę, babcię... Co tu
                    ma Bóg do rzeczy?

                    > Napisałem jawnie sam, że to fantazja; ale też nadzieja, że tak będzie kiedyś w
                    > wolnym "libertariańskim" społeczeństwie.

                    Wolontariat to jedno, a rachunki za prąd drugie. Bez sponsorów ochotnicy nie
                    utrzymają sierocińców przy życiu. I tak wiele domów dziecka istnieje dzięki
                    wpłatom prywatnych osób, a nie jałmużny samorządów.

                    • Gość: doku Całkiem miły tekst IP: *.mofnet.gov.pl 17.12.01, 16:32
                      Gość portalu: luka napisał(a):

                      > Ty grozisz całemu społeczeństwu, a nie tylko mojej skromnej osobie.
                      >

                      Bardzo jest przyjemnie przeczytać, gdy ktoś w sposób skromny przyznaje się do
                      swej skromności. A jeszcze przyjemniej poczuć się tak potężnym, że aż całe
                      społeczeństwo czuje się zagrożone.

                      >
                      > Ateizm wiąże się z moralnością??? A niby jaką? Czy jest jakaś wspólna moralność
                      > dla wszystkich ateistów?

                      Oparta na instynktach właściwych naszemu gatunkowi. Weźmy np. tabu kazirodztwa -
                      to instyntowny genetyczny wstręt wynikający z lęku przez uaktywnieniem
                      szkodliwych genów recesywnych. Religie natomiast pokazują spółkujących bliskich,
                      bogów i ludzi. Weźmy np. obrzydliwy chrześcijański mit o kazirodczym pochodzeniu
                      całej ludzkości.

                      Gdyby religię wymyślali ludzie moralni, to napisaliby, że Pan Bóg stworzył 4 pary
                      ludzi różnych ras i zakazał kazirodztwa. Zamiast głupiego rozróżnienia
                      cudzołóstwa od pożądania żony bliźniego mielibyśmy np."nie pożądaj córki swej,
                      ani siostry swej, ani matki swej, ani żadnej innej bliskiej krewnej czy
                      podopiecznej". To tylko przykład do tezy, że religie wymyślili ludzie pozbawieni
                      moralności, aby dostarczyć zasad w miejsce tych, których sami nie umieli dostrzec.

                      > Kocha się wiele osób: żonę, dzieci, matkę, babcię... Co tu ma Bóg do rzeczy?
                      >

                      Nic. I nie powinien przeszkadzać. Nie wierzcie w niego!
                      • Gość: luka Re: Całkiem miły tekst IP: 217.67.196.* 18.12.01, 14:44
                        Gość portalu: doku napisał(a):

                        > Bardzo jest przyjemnie przeczytać, gdy ktoś w sposób skromny przyznaje się do
                        > swej skromności. A jeszcze przyjemniej poczuć się tak potężnym, że aż całe
                        > społeczeństwo czuje się zagrożone.

                        Groźba to niezrealizowany czyn. Aby grozić całemu światu nie trzeba mieć arsenału
                        jądrowego, wymachiwanie pięścią i miotanie przekleństw całkowicie wystarczy.

                        > Oparta na instynktach właściwych naszemu gatunkowi.

                        Ja odczuwam instynktowną niechęć do komunistów i hurraantyklerykałów. Jak więc
                        widzisz mój ateizm jest różny od Twojego.

                        > Weźmy np. tabu kazirodztwa -
                        > to instyntowny genetyczny wstręt wynikający z lęku przez uaktywnieniem
                        > szkodliwych genów recesywnych. Religie natomiast pokazują spółkujących bliskich
                        > , bogów i ludzi.

                        No proszę, jakiś starożytny egipski kapłan, idiota, nie miał nic przeciwko
                        kazirodczym stosunkom w obrębie dynastii np. Ptolemeuszów - jak mógł nie
                        uwzględnić odkryć genetyki?!

                        > Weźmy np. obrzydliwy chrześcijański mit o kazirodczym pochodzeniu
                        > całej ludzkości.

                        Powinni się dzielić przez pączkowanie?

                        > Gdyby religię wymyślali ludzie moralni, to napisaliby, że Pan Bóg stworzył 4 pa
                        > ry ludzi różnych ras i zakazał kazirodztwa.

                        Problem w tym, iż autorzy Biblii nie znali chyba aż 4 ras, a w dodatku nie
                        stosowali podobnych kryteriów.

                        > Zamiast głupiego rozróżnienia
                        > cudzołóstwa od pożądania żony bliźniego mielibyśmy np."nie pożądaj córki swej,
                        > ani siostry swej, ani matki swej, ani żadnej innej bliskiej krewnej czy
                        > podopiecznej".

                        Rozróżnienie wcale nie jest głupie - dotyczy czynów i zamiarów.
                        I co robi na końcu ta "podopieczna"?

                        >To tylko przykład do tezy, że religie wymyślili ludzie pozbawieni
                        > moralności, aby dostarczyć zasad w miejsce tych, których sami nie umieli dostrz
                        > ec.

                        Biblia nie została napisana w ciągu trzech godzin na kolanie, tylko stanowi
                        syntezę wielowiekowej tradycji. Zarzucanie "autorom" Biblii tego czy owego jest
                        równie mądre, jak krytykowanie "autorów" koła - brak adresata.

                        > Nic. I nie powinien przeszkadzać. Nie wierzcie w niego!

                        Bóg Ci w czymś przeszkadza? To nie wierz w Niego. Ale co Cię obchodzą cudze
                        przekonania?
                        • Gość: doku Re: Całkiem miły tekst IP: *.mofnet.gov.pl 19.12.01, 13:03
                          Gość portalu: luka napisał(a):

                          > I co robi na końcu ta "podopieczna"?
                          >

                          Oprócz prostej biologii istnieje jeszcze kultura. Dlatego pod tabu kazirodztwa
                          podciąga się zakaz molestowania dzieci adoptowanych, uczniów przez nauczycieli
                          itd.
                          • Gość: luka Re: Całkiem miły tekst IP: 217.67.196.* 19.12.01, 13:41
                            Gość portalu: doku napisał(a):

                            > Oprócz prostej biologii istnieje jeszcze kultura. Dlatego pod tabu kazirodztwa
                            > podciąga się zakaz molestowania dzieci adoptowanych, uczniów przez nauczycieli
                            > itd.

                            A nie po prostu wszystkich nieletnich?
                            • Gość: doku Różnie jest w różnych kulturach IP: *.mofnet.gov.pl 20.12.01, 10:50
                              Gość portalu: luka napisał(a):

                              >
                              > A nie po prostu wszystkich nieletnich?

                              Kobiety 12-letnie mogą wychodzić za mąż i rodzić dzieci. Jest dla mnie zupełnie
                              bez sensu, kiedy karze się 16 latka za to, że całował się z 14 latką, albo
                              faceta, który na dyskotece popieścił się gdzieś w kącie z jakąś nieznajomą
                              dziewczyną. W takich przypadkach karalna powinna być tylko pedofilia.
                        • Gość: doku Ach, zapomniałem IP: *.mofnet.gov.pl 19.12.01, 13:23
                          Gość portalu: luka napisał(a):

                          >
                          > Biblia nie została napisana w ciągu trzech godzin na kolanie, tylko stanowi
                          > syntezę wielowiekowej tradycji. Zarzucanie "autorom" Biblii tego czy owego jest
                          > równie mądre, jak krytykowanie "autorów" koła - brak adresata.
                          >

                          To nieprawda. Biblia była nie raz w całości przeredagowywana przez Kosciół, tak
                          aby pasowała do doktryny nie tracąc nic z archaiczności formy i treści. Usuwano
                          tzw. teksty apokryficzne, a po wiekach niektóre włączano ponownie. Skrupulatność
                          cenzorów średniowiecznych przewyższała wszystko co mogli sobie wyobrazić cenzorzy
                          stalinowscy. Taki cenzor potrafił zamknąć się w klasztorze na kilka lat, aby
                          opracować jedną małą księgę. O tych właśnie "autorach" myślałem pisząc, że byli
                          to ludzie z gruntu niemoralni, oderwani od świata, ludzi i natury; zagłębieni w
                          religijno-filozoficznych dociekaniach, odpływający na manowce etyczno-moralne.
                          takie właśnie są źródła naszej katolickiej religii - chorej, mrocznej, pokręconej
                          i niemoralnej.
      • ptwo Re: Odejść wreszcie od knajackiego systemu Stalina 13.12.01, 06:26
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Dla tych co nie znają Archipelagu Gułag wyjaśnię, że Sołżenicyn precyzyjnie
        > objaśnił, jak wychowuje się dobrych obywateli socjalistycznych. Używał on
        > pojęcia "knajak" na młodego bandytę, który terroryzuje młodszych od siebie,
        > słabszych i mądrzejszych ludzi.
        >
        > Podstawa wychowania socjalistycznego polega na tym, aby nie pomagać kiepskim i
        > niegrzecznym uczniom w nauce, ale ich szykanować. Celem jest postawienie im
        > tylu złych stopni, aby stali się tak głupi, żeby można ich było "cofnąć" do
        > klasy młodszego rocznika. Jedno takie cofnięcie wystarcza - chłopak jest na
        > tyle już zdołowany, że wyżywa sie na młodszych, słabszych i mądrzejszych
        > dzieciach. W ten sposób nauczyciele socjalistyczni wychowywali knajaków znanych
        >
        > w Polsce jako gitowcy lub gitludzie. Postawa gitowca utrwalała się w
        > zawodówkach, na koloniach i obozach młodzieżowych, na podwórkach i ulicach -
        > gdzie milicja udawała, że nie widzi knajackiego terroru, ale czepiała się
        > obywateli wychowanych w widoczny sposób po staremu.
        >
        > Konieczna jest reforma, którą prędzej czy później ten piękny kapitalistyczny
        > ustrój wymusi: nie wolno cofać matołów do klas niższego rocznika. Jeżeli
        > nauczyciel nie potrafi pomóc słabszemu uczniowi, to albo jest głupi lub leniwy
        > (i wtedy kopa w dupę), albo dziecko jest gorszej jakości (to musi stwierdzić
        > psycholog) i nauczyciel ma prawo sobie nie poradzić. W tym drugim wypadku
        > dziecko powinno uczyć się gdzie indziej, może u lepszych nauczycieli, a może -
        > tu, uwaga! mój autorski pomysł (kto lubi, może nazywać to "własność
        > intelektualna doka"): pchnąć dzieciaka klasę WYŻEJ! Jeżeli nauczyciele nie mogą
        >
        > mu pomóc, to może starsi koledzy będą potrafili, a jeśli nie, to pchnąć go dwie
        >
        > klasy wyżej.
        >
        > Sam byłem nauczycielem, żyłem kiedyś z korepetycji i możecie mi wierzyć:
        > Konieczność nauki "po kolei" wg programu to tylko kolejny socjalistyczny mit.
        > Dziecko może się wszystkiego szybko nauczyć. Tzw. podstawy, to najprostsza
        > rzecz do nadrobienia. Czwartoklasista może bez problemów opanować materiał
        > klasy szóstej, a potem wrócić do piątej i znów być w szóstej z powrotem ze
        > swoją klasą, ale już jako pilny i grzeczny uczeń, pomagający z nudów innemu
        > "pchniętemu" do przodu.

        Nie całkiem zgadzam się z tym pomysłem (też byłem przez jakiś czas nauczycielem),
        ale jest to przynajmniej coś konkretnego, a nie tylko rzucanie błotem. A to już
        plus! Jest to jakiś punkt wyjścia do dalszej dyskusji.
        • Gość: Kazu Re: Odejść wreszcie od knajackiego systemu Stalina IP: *.klobuck.sdi.tpnet.pl 16.12.01, 12:27
          To takie proste - niech nauczyciel i uczeń zamienią się rolami! Matołów
          promować do klas wyższych a bezradnych nauczycieli na bruk! I tylko nauczycieli
          winić za stopień umatołowienia w kraju! Ale jajcyska!
          Wg mnie powinno się umożliwić nauczycielom wpływ na jakość plemników, z których
          wyklują się przyszli uczniowie. Czy to się da?
          A jak zastapić rodziców, czy mogliby jakoś zastąpić kiepskich rodziców? A co z
          cała resztą "wychowującą", będącą poza zasięgiem nauczycieli?
          • Gość: doku Nareszcie troche polemiki IP: *.mofnet.gov.pl 18.12.01, 14:28
            Gość portalu: Kazu napisał(a):

            > Matołów
            > promować do klas wyższych a bezradnych nauczycieli na bruk! I tylko nauczycieli
            > winić za stopień umatołowienia w kraju!

            Jeśli nie napisałem dość wyraźnie, to powtórzę jaśniej. Te dwa rowiązania się
            wykluczają. Jeśli uczeń musi być promowany "karnie", to nauczyciela nie wyrzucać
            (jest niewinny). Jeśli karać nauczyciela, to nie jego uczniów.

            > Wg mnie powinno się umożliwić nauczycielom wpływ na jakość plemników, z których
            > wyklują się przyszli uczniowie. Czy to się da?

            Od tego są genetycy i prawnicy - poczekajmy, aż coś zaproponują.

            > A jak zastapić rodziców, czy mogliby jakoś zastąpić kiepskich rodziców?

            To już działa. Sądy opiekuńcze odbierają dzieci złym rodzicom.

            > A co z cała resztą "wychowującą", będącą poza zasięgiem nauczycieli?

            Cała reszta obciąża rodziców i tak być powinno. Rodzice (lub prawni opiekunowie)
            powinni ponosić pełną odpowiedzialność za to, co dzieje się z dziećmi poza
            szkołą, tak jak szkoła ponosi odpowiedzialność za to, co dzieje się z dziećmi
            bedącymi chwilowo pod opieką szkoły.
            • Gość: Kaz Re: Nareszcie troche polemiki IP: *.klobuck.sdi.tpnet.pl 19.12.01, 16:38
              Nad polską szkołą ciąży FAŁSZ! To każdy powinien przyznać, a jeśli nie mówi
              tego głośno, to powinien przejść kurs asertywności. Gdyby rzetelnie
              przeprowadzono egzaminy dojrzałości, to skutki byłyby opłakane! To każde
              dziecko wie. Że 10 do 25% obecnych maturzystów przeciętnej szkoły nie
              rozwiązałoby samodzielnie zadań z matematyki(przed 39. rokiem było inaczej?). I
              pierwsze co należy zrobić, to skończyć z fałszem! Władza, która odeszła,
              chciała coś zrobić, ale zabrała sie do tego fatalnie. Na chybcika. Oni chcieli
              już! A to nie jest łapanie pcheł!
              Inna rzecz ważna to fatalna kadra dyrektorska. Teraz jest tak, że nauczyciele
              praktycznie sami sobie wybierają szefów. To przecież absurd! Sef powinien być
              wybrany przez właściciela(samorząd), a nie komisje z wiekszścią nauczycilską. Z
              zwizzkami zawodowymi na dodatek! To juz powinien byc przeżytek.
              • Gość: doku I już po polemice IP: *.mofnet.gov.pl 20.12.01, 11:17
                Gość portalu: Kaz napisał(a):

                > Nad polską szkołą ciąży FAŁSZ! ... Gdyby rzetelnie
                > przeprowadzono egzaminy dojrzałości, to skutki byłyby opłakane!

                Ze wszystkim co napisałeś muszę się zgodzić. Zacytowałem tylko po to, aby
                rozwinąć temat. Bo w moim odczuciu lepszym słowem niż "fałsz" jest "oszustwo".
                Zrozumiałem to kiedyś, kiedy podczas nauki angielskiego dowiedziałem się, że nie
                ma po angielsku "ściągać". Nauczycielka z USA nie mogła zrozumieć o co nam
                chodzi, gdy opisywaliśmy jej to pojęcie. Wciąż mówiła "oszukiwać!" (cheat), a
                kiedy my mówiliśmy, że po polsku "oszukiwać" znaczy co innego, opisując jej
                przykłady, to ona mówiła, że nie rozumie, że "oszukiwać" to "oszukiwać", wszystko
                jedno czy oszukujemy szkołę, żeby wyłudzić stypendium, czy klienta w handlu.
                Jakiś czas potem czytałem w gazecie o Angliku, profesorze gościnnie wykładającym
                na jakiejś uczelni pedagogicznej, chyba w Lublinie. Był zszokowany, gdy
                zrozumiał, że przyszli nauczyciele są oszustami i że w polskich szkołach toleruje
                się oszustwa. Próbował to zmienić, próbował zakazać oszukiwania na egzaminach na
                tej uczelni, ale został wyrzucony (wcześniej zaproszony gość, ceniony specjalista
                od pedagogiki!) za to, że śmiał krytykować polskie zwyczaje.

                Dopóki nauczyciele będą oszustami, dopóki będą nagradzać uczniów za jawne
                oszustwo, dopóty homo sovieticus wciąż będzie tryumfował w Polsce, a złodzieje i
                bandyci na ulicach.

                Najlepiej by było kazać maszynie Trurla, aby usunęła "ściąganie", aby Polacy
                zapomnieli, że taki eufemizm w ogóle istniał, gdyż jest on plamą na polskim
                narodzie, pokazując jasno, że moralnie stoimy niżej niż zachód.
                • Gość: Kaz Re: I już po polemice IP: *.klobuck.sdi.tpnet.pl 21.12.01, 13:43
                  No i prawda: to wielkie oszustwo. Wielkie. Ten gość, o którym piszesz, to jeden
                  z Zamojskich. Z tych znanych arystokratów. Słyszałem jego opowieść w telewizji,
                  natomiast nic nie wiedziałem o jego dalszych losach. Pamiętam, że jego
                  wypowiedź zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Może to mniej ważne, ale
                  czy "ściąganie" to dorobek tzw. Systemu? Czy w polskiej szkole nie było od
                  zawsze tolerowane? Czytałem gdzieś o Żeromskim i jego maturze. Pisał, że do
                  matematyki miał "łeb tępy jak karp". I zdał na maturze. Czy nie przez ściąganie?
                  Te nasze szkoły są strasznie głupio urządzone. Jak to jest, że np. we Fracji
                  60% populacji zdaje maturę? Co to za matura? Pewien gość, profesor zresztą,
                  wykrzykiwał, iż ci którzy są przeciw maturze(by nie była obowiązkowa) z
                  matematyki, to "lumpeninteligenciaki". Czy tak jest u innych? Że matematyka
                  jest na maturze i to na takim poziomie jak u nas - i wszyscy zdają(60-70)%?
                  Jak coś jest głupio urządzone, to ludzie kombinują - oszukują. Pozdrowienia. smile
    • Gość: aho W USA CO DRUGI AMERYKANIN JEST WOLONTARIUSZEM IP: *.toya.net.pl 17.12.01, 04:00
      A U NAS :=( np. jakiś niema silnych np.katolickich organizacji społecznych
      dostęp do szerszej wiedzy niema sprawy bardzo prosze tylko 500zł/mc mi tu zaraz
      proszę dać ..
    • Gość: aa Re: CO ZROBIĆ, ŻEBY POPRAWIĆ STAN OŚWIATY IP: *.toya.net.pl 17.12.01, 13:05
      .
    • Gość: aaaa Uciąć jaja minstrowi i następnego uciąć jaja i na. IP: *.toya.net.pl 20.12.01, 11:22
      aszszszs do szkudku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka