qwardian
10.12.07, 20:44
Etiopia, to daleki kraj, który kojarzy nam się z klęskami głodu,
wojnami domowymi, suszami, korupcją, nędzą i chorobami. Kraj
zapomniany, słabo widoczny, o którym przypominamy sobie tylko
oglądając na ekranach TV (z reguły przy spożywaniu kolacji) pół-
szkielety etiopskich dzieci umierających na oczach świata lub z
kolejnego komunikatu prasowego o jakiejś wojnie, rewolucji czy innym
przewrocie w tym kraju. Ale tak naprawdę to nikt nie wie o co
chodzi. Tymczasem teren dzisiejszej Etiopii (zwanej również
Abisynią) była widownią bardzo ciekawych wydarzeń. Już w
starożytności (ok. VIII wieku p.n.e. – zastrzegam, że wszystkie
podane w moim tekście daty, poza paroma wyjątkami, należy traktować
bardzo, bardzo umownie) na terenie ówczesnej Etiopii (obejmującej
poza obszarami Wyżyny Abisyńskiej poważny kawał wybrzeża Morza
Czerwonego – element bardzo ważny dla dalszego przebiegu zdarzeń)
wytworzyło się centralistyczne państwo ze stolicą w Aksum, kierowane
przez władcę zwanego „Nygus Neget”, czyli „król królów”, po naszemu
cesarz.
Było to bogate państwo, bogactwo pochodziło z rolnictwa (ziemiom tym
zawdzięczamy kawę i pszenicę) oraz z zysków czerpanych z
pośrednictwa handlowego między basenem Morza Śródziemnego a Indiami.
Lud etiopski uważał się za wyjątkowy w Afryce z racji wysokiej
kultury materialnej i wysokiego poziomu intelektualnego. Bardzo żywe
były kontakty z Palestyną (skąd przywędrowała do Etiopii pewna
odmiana judaizmu przyjęta przez lud etiopski zwany Falaszami) oraz
państwami hellenistycznymi powstałymi na gruzach Imperium Aleksandra
Wielkiego. Ślady tych kontaktów widoczne są w Nowym Testamencie (Dz.
A. 8,27-38) oraz w tytulaturze monarszej obowiązującej do końca
monarchii (połowa lat 70’ XX wieku). Nygusem Neget mógł zostać tylko
ten, kto w prostej linii pochodził od Menelika I, domniemanego syna
króla Salomona i królowej z Saby (uwaga: Saba to nie imię własne ale
nazwa królestwa por. 1Kr 10, 1n).
Chrześcijaństwo dotarło do Etiopii na przełomie II i III wieku.
Ciekawym jest, że w przeciwieństwie do tego co miało miejsce w
innych krajach chrześcijańskich, nowa religia rozpowszechniła się
najpierw wśród ludu. Pod wpływem poddanych na początku V wieku
cesarz Eznan i jego otoczenie przyjęli chrzest. Etiopia jako trzecie
w kolejności państwo, po Armenii i Cesarstwie Rzymskim ogłosiła
chrześcijaństwo swoją jedyną i oficjalną religią. Szczyt potęgi
Etiopii przypadł na pierwszą połowę VI wiek. Rozwinęła się potężna
kultura materialna i duchowa.
Etiopczycy w sojuszu z Bizancjum, które udostępniło flotę, zajmują
tereny dzisiejszego Jemenu i południowo-wschodniej Arabii
Saudyjskiej monopolizując handel indyjski. Potem stopniowo karta się
odwracała. Sukcesy na Półwyspie Arabskim przyciągnęły uwagę innej,
wrogiej Bizancjum potęgi, Persji. Cesarz bizantyjski Herakliusz
stanął do śmiertelnego boju z Persją, wygrał ale cesarstwo wyszło
tak osłabione, że już nigdy nie podniosło się. Przez następne 900
lat, aż do swojego końca było w geopolitycznej defensywie. Etiopski
sojusznik musiał bronić się sam. Na skutek kryzysu gospodarczego w
Indiach w połowie VI wieku handel zamarł, wybrzeże Morza Czerwonego
opustoszały. Na domiar złego ok. roku 540 wybuchła, właśnie na
terenach Etiopii, największa w dotychczasowej historii ludzkości
zaraza (zdystansuje ją dopiero sławetna „czarna śmierć” z XVI
wieku). Jest to pierwsza pandemia, buszująca po wszystkich
kontynentach. Szybko przerzuciła się do Egiptu, Konstantynopola i na
cały ówczesny cywilizowany świat zabijając, jak się dziś ocenia,
prawie połowę ówczesnej ludzkości.
Etiopczycy wycofali się z Arabii, wycofali się potem z wybrzeża
Morza Czerwonego na terytoria trudno dostępnej, górskiej Wyżyny
Abisyńskiej, gdzie mieszkają do dziś. Stopniowo zamierały ich
kontakty ze światem, szczególnie z Bizancjum, Bliskim Wschodem i
Basenem Morza Śródziemnego. Ich Kościół wyznający zasady
monoteletyzmu i monofizytyzmu (wiara w jedną Boską naturę i wolę
Jezusa), został był uznany, wraz z Kościołem koptyjskim (od którego
przyszło do Etiopii chrześcijaństwo, a któremu był formalnie
podporządkowany do czasów nowożytnych) na Soborze Chalcedońskim
(451) za heretycki i odcięty od Kościoła katolickiego (na
marginesie: w trakcie obecnie prowadzonego dialogu ekumenicznego
okazuje się, że tak naprawdę poglądy stron na Soborze Chalcedońskim
nie były tak bardzo odległe od siebie, problem polegał głównie na
braku wspólnego języka, chęci porozumienia i konfliktach
politycznych bardziej niż na różnicach teologicznych). Dodatkowo, w
krótkim czasie tereny otaczające Etiopię zostają opanowane przez
islam. Jedyna nić łącząca Etiopię z chrześcijańską Europą jaką były
kontakty z patriarchatem Aleksandrii zostaje, jeśli nie odcięta, to
bardzo nadwątlona.
W tych warunkach miała miejsce postępująca izolacja kraju ale i jego
wewnętrzna integracja. Chrześcijaństwo etiopskie, zmuszone zostało
do poszukiwania własnych, niezależnych od Rzymu czy Konstantynopola
form wyrazu religijnego, stało się prawdziwym bastionem ortodoksji i
niezwykle pieczołowitego przenoszenia obyczaju chrześcijańskiego z
przełomu II i III wieku, a więc z samego początku. Rodziła się
niezwykła kultura religijna, bogate piśmiennictwo (przede wszystkim
religijne, do dziś czerpiemy wiele z apokryfów spisanych po
etiopsku), osobny kalendarz, inne pismo, oryginalna architektura
(słynne światynie w kształcie krzyża greckiego wykute z jednolitej
skały).
Ostoją chrześcijaństwa były monastery, będące jednocześnie centrami
społecznymi (w Afryce równikowej do czasów kolonizacji europejskiej
nie było miast w naszym rozumieniu tego słowa). Klasztory-
dochodziły od ogromnej potęgi nie tylko religijnej, gromadząc
skarby, utrzymując prywatne armie, a nawet prowadząc wojny między
sobą.
W plemionach etiopskich rosło poczucie więzi narodowej, pojawiła się
nawet koncepcja „narodu wybranego”. Etiopia nie prowadziła ekspansji
zewnętrznej. Nie wynikało to z jej słabości. Nie była bowiem słaba.
Gdy w IX wieku muzułmańscy władcy Egiptu szykowali się „islamizacji”
Etiopii ogniem i mieczem, cesarz etiopski zagroził im, że odwróci
bieg Nilu Błękitnego i pozbawi Egipt wody. Nie przypuszczam, żeby
dysponował technicznymi możliwościami ku temu ale wystarczyło, że
Egipcjanie byli przekonani, że tak potężny władca jest w stanie to
zrobić. Islam zostawił Etiopię w spokoju.
Etiopczycy nie chrystianizowali sąsiadów, nie atakowali islamu.
Wyznawali bowiem zasadę, że chrześcijanami mogą być tylko i
wyłącznie Etiopczycy. Nawracanie innych, sąsiadów nie mieściło się w
ich kategoriach myślowych. Zaś akt apostazji chrześcijanina był
nieodwracalny, jego konsekwencją mogła być tylko śmierć (i to
haniebna) odstępcy od wiary. Nie oznacza to, że współżycie etiopsko-
islamskie układało się bez konfliktów. Pograniczne sułtanaty,
szczególnie te, które powstały na opuszczonych przez Etiopczyków
wybrzeżach Morza Czerwonego, organizowały od czasu do czasu
łupieżcze wyprawy do bogatego królestwa, chcąc zagarnąć skarby
klasztorne i niewolników. Konsekwencją tych wypadów były ekspedycje
armii cesarskiej, która w reakcji przywoływała szczególnie
dokuczliwy sułtanat do porządku. Z reguły nie podbijano sułtanatu,
nie niszczono go, nie wyganiano ludności. Polityka ta miała, jak
zobaczymy później, zemścić się na Etiopii.
Ci historycy, którzy twierdzą, że feudalizm jest pochodną
chrześcijaństwa i bez niego nie mógłby powstać, mogą swoje tezy
udowodnić na przykładzie średniowiecznej Etiopii. Zaiste
zadziwiające jest bowiem, że mimo nieistnienia żadnych kontaktów
feudalną Europą a afrykańską Etiopią, to niemal równolegle rozwijały
się bardzo podobne systemy społeczne, polityczne i kościelne.
Etiopia ulegała, tak