szach0
04.01.08, 13:14
Homo oeconomicus jest wyrachowanym materialistą i egoistą zwolnionym
z zobowiązań społecznych i ograniczeń moralnych, który w swych
wyborach kieruje się tylko maksymalizacją własnych korzyści i
użyteczności. Pomija się tu całe bogactwo ludzkich postaw i
różnorodność motywów decyzyjnych, takich jak poczucie
sprawiedliwości i obowiązku, ludzkie ambicje, osobiste zadowolenie,
uznanie społeczne czy prosta litość. I takie postępowanie
ortodoksyjna ekonomia nazywa racjonalnością. Tym samym zachowania
człowieka niezgodne z tym modelem uważa się za nieracjonalne,
nienaukowe, prostackie. Ekspansję ekonomii ułatwia jej stosunkowa
prostota, pomijająca i lekceważąca złożoność procesów i zjawisk oraz
jej implikacje ideologiczno-materialistyczne i polityczno-liberalne.
Poszerza to związek ekonomii i ekonomistów z biznesem i światem
polityki. Samą naukę obciąża jednak negatywnie pewnym serwilizmem
oraz niedostatkami krytycyzmu i obiektywizmu.
Twórcy ekonomii Adam Smith i John S. Mill łączyli swoje
zainteresowania ekonomiczne z celami społecznymi, a wymagania
moralne były wówczas tak oczywiste, że nie trzeba było o nich mówić.
Ich następcy pominęli jednak obie te sfery ograniczeń, upraszczając
model analizowany w ekonomii, rozwijany dalej dedukcyjnie. Było to
dopuszczalne i twórcze w nauce akademickiej, dalekiej od zastosowań
praktycznych. Istotny problem powstał natomiast przy wykorzystaniu
takich dociekań w realnej praktyce społeczno-gospodarczej. Jak
przejść od modelowych i abstrakcyjnych analiz do skomplikowanych i
zróżnicowanych sytuacji, gdy trzeba indywidualnie ocenić,
przewidywać i zaproponować (zaprojektować) trafne działania?
Niestety, ekonomia przez dziesiątki lat nie dostrzegała tego
zasadniczego problemu. Uważano bezpodstawnie, że rezultaty
abstrakcyjnych, modelowych przypadków mają znaczenie uniwersalne i
stosują się wprost do realnej rzeczywistości. Jeśli praktyka tego
nie potwierdzała - "tym gorzej dla praktyki, zapewne nieudolnej,
poddanej emocjom zamiast ekonomicznej racjonalności". Między innymi
Jeffrej D. Sachs przyznaje się samokrytycznie do takiego podejścia,
proponując teraz swoją nową "ekonomię kliniczną" (2007). Wielu
ekonomistów okazuje się w praktyce materialistycznymi doktrynerami.
Te błędne postawy powodują stale ogromne straty społeczne,
gospodarcze i polityczne.
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20080104&id=my11.txt