Dodaj do ulubionych

Jestem ateistą. I nie wierzę

05.01.08, 14:56
w to, że Bóg nie istnieje.

Problem? Zaznaczam, że w późnym dziedziństwie regularnie
uczestniczyłem w katechezach religii katolickiej. Za późne
dzieciństwo uważam okres poprzedszkolny - akurat w moim przedszkolu
nie było religijnych szkoleń.

Z góry zwracam się do cenzora o nieuszkadzanie struktury tego wątku.
Jeśli posty mają być wymazywane, to nie bez śladu, niech interwencja
cenzorska zostanie standardowo zaznaczona informacją o regulaminowym
usunięciu (wyczyszczeniu) postu, jak to jest wciąż stosowane.
Pamiętaj cenzor, że jesteś podejrzany o to, że pasjonat badania
poziomu kału w sedesach może być Twoją pacyną obliczoną na
ostateczne zniszczenie myśli na tym forum.
Obserwuj wątek
    • an.der.division Nabzdyczenie wiarą 05.01.08, 15:18
      Nie jestem też entuzjastą "teorii nabzdyczania wiarą" wink i nie
      jestem specjalnie zawziętym krytykiem fenomenu nabzdycznia wiarą.

      A zatem. To, że jak napisałem w poprzednim poscie, nie wierzę, nie
      oznacza, że w ogóle nie wierzę w wiarę. Ze wszechmiar wierzę w
      wiarę, co więcej, będąc ateistą uważam, że wiara jest racjonalna.

      Odrzucam zatem pogląd Ewy Ósmej: "5.Zgadzam się skwapliwie, że wiara
      nie mieści w obszarze
      racjonalności." Za Ewą podaję, że jest to również pogląd Olega, ale
      nie zamierzam przy tym obstawać, to sprawa Olega, niech on to sobie
      akceptuje lub odrzuca, jak chce.
      • an.der.division Stosowne linki 05.01.08, 15:29
        Najpierw link pokazujący, że można w sposób mniej szkodliwy kasować
        posty, mozna kasować tak, że widac dokładnie gdzie były i nie jest
        niszczona struktura drzewka wątku. Widac to po poscie pasjonata
        sedesów z 22 grudnia z godziny 18.08. (Aczkolwiek pamiętam, że w
        wątku tym istniały również posty, po których nie został niestety
        żaden ślad.)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=73585171&a=73615428
        Następnie link do wypowiedzi Ósemki, a przy okazji do całego dużego
        wątku, który zawierał ciekawe wypowiedzi na zbliżone tematy
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=73748433&a=73947306
        • rycho7 Chrystus byl tylko troche w ciazy 05.01.08, 17:43
          an.der.division napisał:

          > Najpierw link pokazujący, że można w sposób mniej szkodliwy
          kasować

          To moze przedyskutujmy raczej zagadnienie tytulowe tego postu.

          Chrystus bedac Bogiem posiadal atrybuty Wszechmocy. Bedac mezczyzna
          mogl zajsc w ciaze i to nawet tylko troche. Z tego urodzil sie
          potworek - kosciol, splodzony w bezmozgowiu skaly.

          Czy Agorze tez przypisujesz cechy boskie? My jestesmy rybkami w
          akwarium?

          A gdybys nie wiedzial o co mi chodzi, to nadam otwartym tekstem.
          Bydlakow cenzorow mozna jedynie odstrzelic. Zamiast tracic czas na
          negocjacje nalezy wysledzic.
          • an.der.division Jezus Nauczycielem Twoim 07.01.08, 10:27
            i forumowicza v_2
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=73960284&a=74067574
            Ale nie moim.
            Nawiasem mówiąc z tego może powodu dosyć słabo znam się na Jezusie,
            podejrzewam na przykład uczestników mego wątku o solidniejszą wiedzę
            o Palestynie sprzed 2000 lat od mojej wiedzy.
            W każdym razie idę znacznie dalej niż v_2 w linkowanym tekscie.
            Uważam za jasne i niekwestionowalne, że społeczeństwo ma prawo
            bronic się przed rewolucją komunistyczną.
            Nie, żebym miał coś przeciwko komunistom, jeśli - jak w USA - mają
            prawo się organizować i trzymać w domu karabiny. Bardzo pięknie,
            wolność i dla czerwonych świń.
            Ale w momencie kiedy spróbują użyć pistolecików dla przeprowadzania
            rewolucji komunistycznej, można i trzeba ich oczywiście zabijać.



            > Czy Agorze tez przypisujesz cechy boskie? My jestesmy rybkami w
            > akwarium?
            >
            > A gdybys nie wiedzial o co mi chodzi, to nadam otwartym tekstem.
            > Bydlakow cenzorow mozna jedynie odstrzelic. Zamiast tracic czas na
            > negocjacje nalezy wysledzic.

            Nie negocjuję z nimi. Mają prawo zapoznać się z moim zdaniem tu, jak
            powinni wykonywać swoje obowiązki. Nie tylko nie pisuję na jakichś
            tam forach o moderacji czy o forum, ale nawet ich nie czytuję.
            Agorę uważam za prywatną firmę, a propozycję strzelania do jej
            pracownikow i wolontariuszy uważam za coś w rodzaju komunistycznej
            mikro-rewolucji.
            No cóż, Jezus Nauczycielem Twoim, a kiedyś słyszałem, że był
            pierwszym komunistą, a co gorsza brutalnie prześladował
            przedsiębiorców w świątyni.
            • rycho7 obrona status quo 07.01.08, 10:49
              an.der.division napisał:

              > społeczeństwo ma prawo bronic się przed rewolucją komunistyczną.

              Takoz przed Rewolucja Moralna (leworucja obszczymurkowa). Panstwo
              jest klasowe i broni beneficjentow przed zubozeniem. To problem
              ubogich, wolno im olewac "dobre serduszka" i komunistow i chodzacych
              do komunii.

              > można i trzeba ich oczywiście zabijać.

              Przypisujac im wine za swoje mordy.

              > Agorę uważam za prywatną firmę, a propozycję strzelania do jej
              > pracownikow i wolontariuszy uważam za coś w rodzaju komunistycznej
              > mikro-rewolucji.

              Ja Cie do niczego nie zachecam. Ja jedynie wskazuje na
              beznadziejnosc sytuacji wobec jedynego skutecznego rozwiazania.
              Skuteczne bo nielegalne. Co jest skutkiem terroru panstwowego.
              Cenzura Agory tez jest skutkiem terroru panstwowego.

              > No cóż, Jezus Nauczycielem Twoim, a kiedyś słyszałem, że był
              > pierwszym komunistą, a co gorsza brutalnie prześladował
              > przedsiębiorców w świątyni.

              Chyba dobrze slyszales. Kosciol jest instytucja do spacyfikowania
              przekazu Jezusa. Tak jak Reagan spacyfikowal zaraze Solidarnosci.
      • atolski21 Nabzdycznie NIEwiara 05.01.08, 15:38
        Nabzdyczanie NIE-wiara to jest ciezka choroba psychiczna.
        Bo nabzdyczony ateizmem reprezentuje fanatyzm, misjonarstwo a nawet
        meczenstwo. To tak jak ciaza urojona : Taki ander-facet ma
        wszystkie objawy ciazy: duzy brzuch, ranne mdlosci i piersi mu sie
        powiekszaja - ale wiadomo ,ze urodzi tylko go*wno.
        Tak samo ander-division , dewotka i moher atezmu ,tez tylko urodzi
        go*wno.
      • oleg3 Gdybyś jeszcze 05.01.08, 17:18
        napisał co rozumiesz przez "racjonalność". smile


        an.der.division napisał:
        > Odrzucam zatem pogląd Ewy Ósmej: "5.Zgadzam się skwapliwie, że wiara
        > nie mieści w obszarze
        > racjonalności."
        • an.der.division Zrobię to 05.01.08, 17:52
          wiem też, co chcę napisać. Ale wcześniej...

          Zauważyłeś Oleg, że nie lubisz odpowiadać na pytania, opisywać
          dokładniej treść swoich poglądów, deklarować się wyraźniej?

          Na przykład linkujesz katechezę probabilistyczną (autor strony, do
          której linkujesz, przypomina pewne rozumowanie sprzed wieków), ale
          nie deklarujesz się wyraźnie wobec treści tej katechezy.

          Moje stanowisko jest więcej niż wyraźne. Jestem ateistą i nie
          akceptuję zakładu Pascala. Możesz zapytać - dlaczego. Ale nie o to
          mi chodzi, że nie akceptuję zakładu Pascala. Gdyby o to mi chodziło,
          to napisałbym to w Twoim wątku. Chodzi mi o to, że gdy
          systematycznie nie deklarujesz różnych rzeczy, to nie można Ciebie
          spytać: "dlaczego właśnie?". Ma to silny związek z pytaniem, co
          rozumiem przez... Jaki związek? Dojdziemy do tego, jak mam nadzieję,
          bardzo niedługo.
          • oleg3 Re: Zrobię to 05.01.08, 18:22
            > Zauważyłeś Oleg, że nie lubisz odpowiadać na pytania, opisywać
            > dokładniej treść swoich poglądów, deklarować się wyraźniej?

            Zauważyłem, że to ostatnio modny zarzut.
            Nie sądzę by stały bywalec Aquanetu miał jakiekolwiek wątpliwości co do moich
            poglądów. Ja tylko nie lubię wiązać argumentów z poglądami (osobą) polemisty.
            Stąd w wątku qwardiana nie odpowiadałem na zaczepki o mój stosunek do wiary.
            Przecież nie miało to nic wspólnego z rozważaniem racjonalizmu ontologicznego.

            > nie deklarujesz się wyraźnie wobec treści tej katechezy
            A co ma moja osobista deklaracja do Twojej oceny tego problemu
            matematyczno-teologicznego. A może chcesz bym Ci przystępnie wyjaśnił o co chodzi?

            --
            Oleg

            • an.der.division Patykowanie 06.01.08, 22:18
              > Zauważyłem, że to ostatnio modny zarzut.
              > Nie sądzę by stały bywalec Aquanetu miał jakiekolwiek wątpliwości
              co do moich
              > poglądów. Ja tylko nie lubię wiązać argumentów z poglądami (osobą)
              polemisty.
              > Stąd w wątku qwardiana nie odpowiadałem na zaczepki o mój
              stosunek do wiary.
              > Przecież nie miało to nic wspólnego z rozważaniem racjonalizmu
              ontologicznego.


              Piszesz tylko dla stałych bywalców?
              Ja w wielu dziedzinach znam Twoje poglady, ale jasne że nie we
              wszystkich, ponadto przecież możesz je zmieniać.
              Ukrywając poglądy, ukrywasz sprzeczności, stajesz się śliskim
              dyskutantem - Ty pisałeś w wątku qwardiana o racjonalizmie
              ontologicznym, inni, w tym osoby, które Ci odpisywaly, zajmowali się
              kwestią racjonalności ateizmu, a że ateizm polega na odrzuceniu
              wiary w bóstwa, więc dociekanie stosunku rozmówcy do wiary nie jest
              żadną zaczepką, tylko zrozumiałą próbą wyjaśniania charakteru
              głoszonbych w dyskusji tez.
              Dyskusję warto wiązac z poglądami dyskutanta - podając argument
              warto zastanowić sie czy jest on prawomocny na gruncie poglądów,
              ktorejś ze stron dyskusji, a jeśli okaże się prawomocny na gruncie
              poglądów obu stron dyskusji, to będzie to mocny argument.
              Co innego czepianie się osoby. Przecież nikt nie dociekał czy na
              tacę dajesz banknot, plik banknotów, monetę, czy też wyciągasz w
              kierunku tacowego pięść. Ukształtowaną w figę. Nikt nie czepiał się
              Twojego nazwiska, wyglądu. I tak dalej. To raczej Ciebie pamiętam,
              jak pisywałeś do kogoś "blondynko", w rzeczywistości czepiając się
              płci osoby, pozornie koloru włosów.

              Po tych wyjaśnieniach wiesz już z grubsza, na czym polega porządna
              dyskusja.


              > A co ma moja osobista deklaracja do Twojej oceny tego problemu
              > matematyczno-teologicznego. A może chcesz bym Ci przystępnie
              wyjaśnił o co chod
              > zi?

              Ja nie jestem snobem - nie zaszachujesz mnie słowem "przystepnie".
              Zawsze pisz przystepnie - będzie to z korzyścia dla wszystkich.

              Zaraz spróbuję wysłać odpowiedź na zaległe pytanie - co rozumiem
              przez...
            • an.der.division Rozpatyczyć mrowisko 06.01.08, 23:09
              Racjonalność to otwartość na argumenty krytyczne.

              Przy czym. Jeśli coś jest racjonalne, to znaczy to, że to coś jest
              otwarte na argumenty krytyczne lub że w jakimś stopniu spełnia
              wymagania oceny otwartej na argumenty krytyczne.
              I odpowiednio. Jeśli coś jest nieracjonalne, to znaczy to, że to coś
              nie jest otwarte na argumenty krytyczne lub że w nikłym jedynie (lub
              nawet żadnym) stopniu spełnia wymagania oceny otwartej na argumenty
              krytyczne.

              Podałem jedno wyjasnienie dla racjonalności. Inaczej jest z "tym, co
              racjonalne bądź nieracjonalne". W tym wypadku podałem najlepszy (i
              zgodny z moją definicją racjonalności) skrót dla bogactwa punktów
              widzenia potrzebnych dla oceny czegoś w kategoriach
              racjonalne/nieracjonalne.

              Ponieważ ja nie umykam z deklaracjami odnośnie moich poglądów, nie
              uciekam w linki do rozwiązań proponowanych przez inne osoby, moje
              stanowisko w dyskusji jest bardziej racjonalne niz Twoje. Moje jest
              bardziej otwarte na argumenty krytyczne.

              an der division
      • rycho7 szambonetowe poziomy wiary 05.01.08, 17:35
        an.der.division napisał:

        > będąc ateistą uważam, że wiara jest racjonalna.

        Lenistwo jest racjonalne. Lenistwo jest motorem wynalazczosci.
        Lenistwo umyslowe w zwiazku z tym tez jest racjonalne. Jednym z jego
        wynalazkow jest wiara, religia - domena wyjasnien lekkich, latwych i
        przyjemnych. Bezrefleksyjne mantrowanie (modlitwa) oraz rozrywka
        spiewana (hit katolickiego glosu w Twoim domu).

        > Odrzucam zatem pogląd Ewy Ósmej: "5.Zgadzam się skwapliwie, że
        > wiara nie mieści w obszarze racjonalności."

        Na tez zasadzie powinno sie wydawac, ze nieracjonalnym jest
        wydawanie gigantycznej kasy na reklame proszkow do prania. Agora z
        tego finansuje miedzy innymi szambonet.

        Z drugiej strony nieracjonalnym moze byc korzystanie przez nas z
        wszelakich mediow rzygajacych reklamami. Ale czy faktycznie wierzymy
        w biel bielsza od bieli (Absolut jasnosci wiekuistej)?
        • atolski21 Najnizsza forma pod-zycia -swinski ryj7 05.01.08, 17:45
          "Lenistwo jest racjonalne. Lenistwo jest motorem wynalazczosci."
          No poczytajcie i zobaczcie ten pod-poziom pod-umyslowy ateistycznych
          pod-ludzi. Przeciez te zwierzeta ateistyczne pelzaja zbyt
          nisko ,zeby je w du*pe kopnac. Ej swinski ryju 7 ., alez ty jestes
          beznadziejny. Nawet nie mam na kogo narzygac.
          • rycho7 najwieksza mase biologiczna maja bakterie glebowe 05.01.08, 17:58
            atolski21 napisał:

            > Nawet nie mam na kogo narzygac.

            Musialbys to wystrzelic w kosmos. Czytanie Haszolskiego bywa
            przezabawne. IQ + iles doktoratow a teksty jak z piaskownicy.
        • an.der.division Wiera i recjonalność 06.01.08, 06:39
          Lenistwo to skłonność, gdy twierdzimy, że lenistwo jest racjonalne,
          to dla mnie jest to coś podobnego do wyrażenia, że skłonność do
          jedzenia słodyczy jest racjonalna. Racjonalizujesz skłonność do
          lenistwa, tak jak racjonalizuje się skłonność do jedzenia słodyczy
          mówiąć różne rzeczy (że czekolada zawiera dużo magnezu, że cukier
          zmniejsza poziom stresu, i tak dalej coś podobnego).

          Tymczasem lenistwo szkodzi i objadanie się słodyczami szkodzi. Ale
          nie chodzi mi o to, że racjonalne utożsamiam z pozytecznym (a w
          każdym razie z przeciwieństwem szkodliwego). Chodzi mi o to, że
          wiara jest niezbędna. Ponieważ jest niezbędna, jej wyrugowanie jest
          nieracjonalne. A zatem jej obecność jest racjonalna, o niej samej
          możemy powiedzieć, że jest racjonalna.

          Czemu niezbędna. Ponieważ potrzebujemy ufać znacznie większej
          liczbie danych, niż możemy posprawdzać. (Ściśle rzecz biorąc
          nieporównywalnie większej, niemal "nieskończenie" większej.) I tak
          na przykład wierzymy, że nasi rodzice są naszymi biologicznymi
          rodzicami, choc nie przeprowadzamy w tej sprawie testów DNA. Jesli
          ktoś olewa taką sprawę lub wcale nie wierzy w to, że jego matka
          ograniczała się do kontaktow z ojcem 9 miesięcy przed jego
          urodzeniem, to nadal zostaje "milion" spraw, gdzie wierzy w coś,
          czego nie sprawdzi. Na przyklad ktoś, kto zaplanował (i
          zainwestował) poważne wakacje zagraniczne za pół roku, zdecydowanie
          wierzy w to, że będzie żył jutro, za dwa dni, za trzy dni, za cztery
          dni, itp. Tymczasem jest to tylko wiara, nie można sprawdzic, że za
          trzy dni będzie się żywym.

          Ma się to może słabo do wiary religijnej, przyznaję. Ale pomaleńku,
          nie wszystko mogę zawrzeć w jednym poscie.

          Tymczasem tylko zauważę, że lenistwo, a w szczególności jedzenie
          słodyczy nie jest niezbędne. Lenistwo można odrzucić programowo,
          natomiast jedzenie słodyczy można wyrugować całkowicie.

          Natomiast wyrugowanie wiary jest strasznie karkołomne. Zdecydowanie
          racjonalniej jest zostawić wiare obok (między innymi) wiedzy. Ja na
          przyklad wiem, że jestem płci męskiej, natomiast w przypadku osoby
          posługujacej się nickiem rycho7 jest tak, że wierzę, że jest to
          osoba płci męskiej. I nie uwierzę, jesli nagle napiszesz "tak
          naprawdę to jestem babka, a nie facet, tylko gram męzczyznę na
          forum". Uważam, że moja wiara jest racjonalna, a zatem wiara jest
          racjonalna.
          • rycho7 Wiara w kalorie czy w Ora et Labora 06.01.08, 10:23
            an.der.division napisał:

            > Lenistwo to skłonność, gdy twierdzimy, że lenistwo jest
            > racjonalne, to dla mnie jest to coś podobnego do wyrażenia, że
            > skłonność do jedzenia słodyczy jest racjonalna.

            Jezeli chcesz mnie przekonywac, ze instynkty sa nieracjonalne, to
            gratuluje ortodoksji.

            > Tymczasem lenistwo szkodzi i objadanie się słodyczami szkodzi.

            W przypadku pensjonariuszy obozow koncentracyjnych zalecam wiecej
            pracy i modlitwe zamiast snu.

            > Chodzi mi o to, że wiara jest niezbędna.

            Tym cechowaly sie inwestycje Banku Ambrosiano.

            > Natomiast wyrugowanie wiary jest strasznie karkołomne.

            A probowales? Ja stosuje to na codzien. Ortopedy szyjnego nie musze
            zatrudniac.
    • atolski21 Jestes pseudo- ateistą i schizophrenikiem 05.01.08, 15:30
      Koles, no i wyznales nam ze w boga nie wierzysz. No i hu*j z tego
      wynika. Bo jak bys w boga na prawde NIE wierzyl to bys nie pieprzyl
      o tym czego nie ma. Ale jak kazdy ju*i pseudo-ateistyczny cierpisz na
      schizophrenie i pie*dolenisz o nieistnijacym dla ciebie.
      Ja przynajmniej glupi fi*ucie gdy mowie o bogu to mowie o czyms co
      dla mnie istnieje i jest w moim zyciu wazne.
    • rycho7 Jestem ateistą. I nie muszę wierzyc w istnienie ab 05.01.08, 17:24
      abstraktow - pojec abstrakcyjnych.

      an.der.division napisał:

      > w to, że Bóg nie istnieje.

      Bog jest jednym z pojec abstrakcyjnych i jako taki istnieje. Jego
      materialna forma sa synapsy i neurony. W formnie "narzedziowej" jego
      nosnikiem sa ksiazki i inne nosniki informacji. W tym sensie Bog
      jest fizyczny, materialny.

      > Z góry zwracam się do cenzora o nieuszkadzanie struktury tego
      wątku.

      Agora nie ma cenzorow. Oni jakos inaczej sie nazywaja - spoleczni
      kapusie czy jakos tak. Na forum Aquanet nie ma zgodnie z
      deklaracjami Agory spolecznego kapowania, innego ponoc tez nie ma.
      To Ty musiabys wiec udowodnic istnienie nieistniejacego. Praca
      domowa zadana przez jezuitow.

      > poziomu kału w sedesach może być Twoją pacyną obliczoną na
      > ostateczne zniszczenie myśli na tym forum.

      Szambonet ma od lat bardzo okreslona zawartosc. Ja jako ateista nie
      mam problemu z okreslaniem tego co wydalam. Dla wiernych na poczatku
      bylo slowo i ponoc im juz tak zostalo. Czesc mieni sie mistrzami
      slowa czyli dziennikarzami. Jak zyc majac odwieczne zaparcie?
      • an.der.division Re: Jestem ateistą. I nie muszę wierzyc w istnien 05.01.08, 18:21

        > abstraktow - pojec abstrakcyjnych.

        Ale wierzysz, przynajmniej obficie dajesz tej wierze wyraz w
        ostatnich tygodniach.


        > Bog jest jednym z pojec abstrakcyjnych i jako taki istnieje. Jego
        > materialna forma sa synapsy i neurony. W formnie "narzedziowej"
        jego
        > nosnikiem sa ksiazki i inne nosniki informacji. W tym sensie Bog
        > jest fizyczny, materialny.

        Nikt nie kwestionuje istnienia tego pojęcia. Nie to mam na myśli,
        gdy mówię, że nie wierzę (w to, że Bóg nie istnieje). Kiedy mówię,
        że umysł istnieje, to nie mam na mysli tego, że istnieje stosowne
        pojęcie, ale mam na myśli to, że ludzie i wyższe zwierzęta wciąż
        żyją, a niektóre z tych istot (pasjonata tolskiego raczej byśmy
        tutaj wykluczyli) mają umysły.

        To odwracanie kota ogonem, gdy ktoś wątpi, że istnieje proton, to
        chodzi mu o odpowiednikm pojęcia, a nie o pojęcie.


        > Agora nie ma cenzorow. Oni jakos inaczej sie nazywaja - spoleczni
        > kapusie czy jakos tak. Na forum Aquanet nie ma zgodnie z
        > deklaracjami Agory spolecznego kapowania, innego ponoc tez nie ma.

        Gdzie te deklaracje?

        > To Ty musiabys wiec udowodnic istnienie nieistniejacego. Praca
        > domowa zadana przez jezuitow.

        Sądzę, że inni użytkownicy pamiętają ingerencje czyszczące.
        Kapowanie to skłonność wielu ludzi, więc i tu pewnie zachodzi. Cały
        dowód. Ponadto sądzę, już bez dowodu, że cenzor sam tu przyłazi i
        sobie czasem przytnie, właśnie również bez kapowania. Istnieją
        chociaż deklaracje, ze sam nie będzie przycinał? Wątpię, to jakiś
        mit.



        > Szambonet ma od lat bardzo okreslona zawartosc. Ja jako ateista
        nie
        > mam problemu z okreslaniem tego co wydalam. Dla wiernych na
        poczatku
        > bylo slowo i ponoc im juz tak zostalo.

        Zawiera Twoje posty. Wydalasz je tu na forum w złej wierze?


        > Czesc


        cześć
        • rycho7 Re: Jestem ateistą. I nie muszę wierzyc w istnien 05.01.08, 18:40
          an.der.division napisał:

          > Ale wierzysz, przynajmniej obficie dajesz tej wierze wyraz w
          > ostatnich tygodniach.

          Cos Ci sie semantycznie pomylilo. Nie wiem o co Ci chodzi wiec
          trudno mi odpowiedziec.

          > Nie to mam na myśli, gdy mówię, że nie wierzę (w to, że Bóg nie
          > istnieje).

          Masz wiec banalnie proste zadanie. Spekulacje myslowe podeprzec
          empiria. Mozesz Boga zlapac w lapke na szczury i pokazac trzymajac
          za ogonek.

          Ja nie mam podobnej wiary w krasnoludki wiec sie nie zrewanzuje.

          > To odwracanie kota ogonem, gdy ktoś wątpi, że istnieje proton, to
          > chodzi mu o odpowiednikm pojęcia, a nie o pojęcie.

          Nie napisales wyraznie o co Ci chodzi. Jak cos twierdzisz to na
          Tobie spoczywa ciezar dowodu. Eteru tez mozesz nalapac do siatki na
          motyle.

          Nie musisz mi udowadniac, ze wierzysz. To akurat gwarantuje Ci
          wolnosc sumienia.

          > Gdzie te deklaracje?

          To odlegla historia, sprzed 3-4 lat.

          > Wątpię, to jakiś mit.

          Takie mity daja poczatek rewolucjom.

          > Zawiera Twoje posty. Wydalasz je tu na forum w złej wierze?

          Do lazienki chadzam w dobrej wierze. Co do tego ma dobra/zla wiara?
          Dobro - zlo sa ocenne, a oceny potrafia sie bardzo szybko zmieniac.
          Postaraj sie poczytac i zrozumiec przypowiesc o drzewie Zlego i
          Dobrego. Stan sie bogiem.
          • opornik4 Re: Moja etymologia Wiary. 06.01.08, 03:02
            Edukacje katolicka zakonczylam na I Komuni Sw.Po "imprezie" doszlam
            do wniosku, ze nie podoba mi sie ow przybytek,bo..jest nudny.
            W tamtym czasie Msza byla odprawiana po lacinie, ksiadz celebrowal
            tylem do wiernych,piesni (melodia,slowa) byly beznadziejne.
            Nauke przedkomunijna wspominam jako koszmar.
            Odbywala sie w kosciele.Bylam dzieckiem ,wiercipieta ;na kazdej
            lekcji ksiadz za kare posylal mnie na kleczki
            pod obrazem swietym. Efekt byl taki, iz na dlugi czas uczulilam sie
            na wizerunki swietych.
            Z nauk zapamietalam tylko tyle: Bog jest sedzia sprawiedliwym,ktory
            za dobro wynagradza,a za zlo karze.
            Uznalam, ze z kims takim zupelnie nie jest mi po drodze.
            Szkolna edukacja (lata 60) dolozyla swoje. Zdolano mnie przekonac,iz
            Boga nie ma,bo naukowo nie mozna dowiesc jego istnienia.
            Moge powiedziec, ze wiodlam beztroskie zycie (tance,hulanki,
            swawola); nie ukrywam podobal mi sie taki styl, tyle tylko,
            iz przez caly czas mialam w sobie niesprecyzowane poczucie pustki.
            Rodzilo sie natretne - po co zyje`? Jaki sens ma takie zycie?
            Te glupie pytania udawalo sie zagluszyc kieliszkiem (moze wiecej)
            trunku, nowa milostka.
            Pomagalo na jakis czas - pozniej bylo gorzej.
            Przestawalo krecic.
            W koncu doszlam do wniosku, ze taka egzystencja jest bez sensu i..
            Probowalam "wysiasc z tego pociagu".
            Jedna proba samobojcza, druga, trzecia - nie pamietam juz dokladnie
            ile ich bylo.
            Kurde, okazalo sie, ze nawet zabic sie nie potrafie.
            Po wielu perypetiach i zla sianego wokol siebie (zapewniam, mialo
            ogromne pole razenia)- spotkalam Jego.
            Milosc, ktora kocha bezwarunkowo - taka jaka jestem.
            Nie dlatego, ze jestem sliczna (nie jestem),wspaniala,tyle dla Niego
            robie, tak sie poswiecam.
            Nie, On kocha mnie - bo po prostu jestem.
            Dwu rzeczy nie moze On uczynic (paradoks Milosci)
            1.Nie moze przestac mnie kochac.
            2.Nie moze sila narzucic mi swojej Milosci.
            Stworzyl mnie z Milosci do Milosci,ale zarazem obdarowal prawdziwa
            wolnoscia- czyli mozliwoscia wyboru.
            To jest niesamowite.Moja wolnosc pozwala mi odrzucic swojego
            stworce - sprzeciwic sie Bogu samemu.
            Wrecz porazila mnie mysl,ze Bog obdarzyl mnie zdolnoscia
            - odrzucenia Go.
            Czyli Bog nie zniewala mnie, szanuje moje wybory i decyzje.
            Ktos mnie kiedys spytal - czy Bog jest obecny w piekle?
            Wydaje mi sie,ze tak. On jest przeciez wszedzie obecnym.
            W piekle jest obecny, jako Milosc odrzucona - Ten,ktory wyciaga rece
            (w gescie milosci) i rece te pozostaja puste, bo czlowiek mowi - nie!

            Nie potrafie odrzucic - takiego Doswiadczenia.
            • benek231 Pojdz no tu Oporniku - niech Cie usciskam :) 06.01.08, 03:43
              No bo bajer masz opanowany jak jakas misjonarka - az milo surprised))


              "Moge powiedziec, ze wiodlam beztroskie zycie (tance,hulanki,
              swawola); nie ukrywam podobal mi sie taki styl,.."

              Znam styl. Balety takze. Co ciekawe wszystkie "swawolne" panienki z mojego
              otoczenia byly wierzace, a niektore co niedziela zasuwaly tam gdzie nakazywal
              odwieczny obyczaj, oraz rodziny. Jak sadzisz czy one takze odczuwaly to
              "niesprecyzowane poczucie pustki"(?). Bo ja mysle, ze one juz wtedy rozkoszowaly
              sie poznawaniem swiata w stanie napompowania ta boska miloscia, o ktorej
              wspominasz.
              Widzisz, mnie sie po prostu wydaje, ze, w odroznieniu od znanych mi artystek, Ty
              nie mialas zabawowego usposobienia. Gdy ktos ma szczescie posiadac takowe to
              zadne glupie mysli nigdy go nie najda. Bog czy nie bog nie ma tu najmniejszego
              znaczenia.

              Ale skoro znalazlas to czego Ci brakowalo to ja moge Ci jedynie pogratulowac i
              razem z Toba sie cieszyc, bo liczy sie tylko i wylacznie to, ze znalazlas.

              Pozdrawiam smile

              PS... Zakonczenie bylo (zupelnie niepotrzebnie) nazbyt nadgorliwe.



              • opornik4 Re: Pojdz no tu Oporniku - niech Cie usciskam :) 06.01.08, 05:19
                Zakonczenie bylo szczere.
                Bajer,to ja zawsze mialam,a i usposobienie zabawowe takze.
                Panienki o ktorych piszesz raczej nie byly wierzace,bo samo co
                niedzielne zasuwanie do kosciola jeszcze o niczym nie swiadczy.
                Ja dla przykladu,raczej do poboznych nie naleze,i zdarza mi sie
                niedzielna Eucharystie opuscic.
                Jednak staram sie zyc tak,by Mu przykrosci nie sprawiac.
                Dodam jeszcze,ze na dewotke chyba tez nie wygladam - ba,troche
                szalona babcia jestem (54 l.),ubieram sie w stylu mlodziezowym
                (zamiast beretu,w zimie nauszniki nosze),ostatnio kupilam rozowe
                kozaczki (cudo),a i noszeniem mini (krotka,10 cm.za pupe)nie gardze,
                mysle,iz w moim wieku juz nikogo kusila nie bede.
                Natomiast twardo bronie podstawowych zasad moralnych,bowiem
                przekonalam sie,ze ich lamanie zdrowiu (zarowno jednostce,jaki
                spoleczenstwu)dobrze nie sluzy.
                Pozdrawiamsmile
                • benek231 Re: Pojdz no tu Oporniku - niech Cie usciskam :) 06.01.08, 06:54



                  "Panienki o ktorych piszesz raczej nie byly wierzace,bo samo co
                  niedzielne zasuwanie do kosciola jeszcze o niczym nie swiadczy."

                  Pewnie masz racje, ale tez jesli o niczym nie swiadczy to tym bardziej o tym, ze
                  wierzace nie byly. Tobie wydaje sie Oporniku, ze mozesz sadzic innych wedlug
                  siebie, no bo na podstawie wlasnego doswiadczenia cos tam wiesz. Ja, natomiast,
                  powiedziec Ci moge, ze mloda jestes (54 l.)i jeszcze malo wiesz. Ja wiem, ze
                  panienki byly wierzace, a niektore to nawet co niedziele do kosciola biegaly. I
                  w odroznieniu od Ciebie ja znalem te panienki, wiec wiem co mowie.


                  "Natomiast twardo bronie podstawowych zasad moralnych,bowiem
                  przekonalam sie,ze ich lamanie zdrowiu (zarowno jednostce,jaki
                  spoleczenstwu)dobrze nie sluzy."

                  No dobrze, nie bede Cie gnebil. Powiedz mi tylko cos wiecej o tych "podstawowych
                  zasadach moralnych".

                  PS... W innym swoim watku nawiazujacym do nauki, boga i jakiegos anglikanskiego
                  ksiedza zamiescilem post, ktory mial Cie zwalic z nog. Tymczasem albo doszlas do
                  siebie albo nie czytalas tamtego wpisu. Oczywiscie mozliwe tez, ze czytalas ale
                  nie zrozumialas nic, i tylko dlatego nie jestes zwalona. smile
                  • opornik4 Re: Pojdz no tu Oporniku - niech Cie usciskam :) 06.01.08, 14:27
                    Wpis dotyczacy anglikanskiego pastora z nog mnie nie zwalil,bowiem
                    znam calosc artykulu.W tym watku zamiescilam (z koniecznosci)tylko
                    jego streszczenie.
                    Gosc byl i jet naukowcem.

                    "W Oksfordzie studiowalem chemie i czulem sie z tym dobrze.
                    A jednak w pewnym momencie stwierdzilem,ze warto by sie przyjrzec
                    chrzescijanstwu raz jeszcze.byly ku temu dwa powody.po pierwsze nie
                    chcialem zasklepiac sie w jakimkolwiek dogmatyzmie.Po drugie
                    zaczalem uwaznie studiowac historie i filozofie nauki.I zaczalem
                    miec powazne watpliwosci wobec mojego ateizmu,gdy zdalem sobie
                    sprawe,ze nauka wcale nie dostarcza ani takiej wizji swiata,ani
                    szczegolnych argumentow,ktore mogly by sluzyc jako grunt do
                    ateistycznych przekonan."

                    Pozniej mowi,ze w jego przypadku,faktycznie bylo nietypowo.
                    ani sie spostrzegl,a juz siedzial w teplogii chrzescijanskiej.
                    jego koledzy z Oksfordu byli zaszokowani,dlaczego ktos,kto jest
                    obiecujacym biochemikiem,przerzuca sie na teologie? probowal im to
                    wytlumaczyc,ale nadal nie potrafili zrozumiec.

                    "Jestem i bede naukowcem.nauka jest jedna z wielkich milosci mojego
                    zycia.Nigdy nie stawialem sobie pytania,czy powinienem przestac
                    zajmowac sie nauka.Przeciwnie.Dzieki niej zastanawiam sie nad
                    zagadnieniami fundamentalnymi.Dzieki niej szukam punktow stycznych
                    miedzy nauka,a wiara."

                    Czyli facet ani glupot nie glosi,ani nauki nie olewa.
                    Poprzednio pisalam przeciez,iz oprucz tego,ze jest pastorem nadal
                    pracuje na uczelni.

                    PS.Do innych zagadnien,ustusunkuje sie w osobnym poscie.
                    • benek231 Re: Pojdz no tu Oporniku - niech Cie usciskam :) 06.01.08, 18:40
                      >>1.) Twierdzi,ze nie ma konfliktu miedzy wiara i nauka.Jako byly
                      ateista,naukowiec,a dzis ksiadz Kosciola anglikanskiego,w swojej
                      ksiazce "Bog nie jest urojeniem" udowadnia,ze nawet zatwardziali
                      ateisci maja swojego Boga.

                      2.) To jest rodzaj wiary. Jako chrzescijanin nie moge bowiem udowodnic
                      ateistom,ze jest jakis Bog. Z koleii,oni nie sa w stanie dowiesc,zeBoga nie
                      ma.Jezeli tak jest,to znaczy,ze i ja i ateisci
                      wierzymy,tyle,ze w rzeczy przeciwstawne. Pozostaje zatem
                      stwierdzic,iz zarowno w moim,jak i ich przypadku mamy do czynienia
                      z wiara>>.

                      A ja, w watku za linkiem w zasadzie odnioslem fragmentu (2.),takze powyzej


                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=74005052&a=74006343

                      By oszczedzic nam zdrowia na skakaniu pozwolilem sobie podrzucic tamten tekst.

                      >>
                      "Obronil dwa doktoraty z biochemii i teologii."

                      Magister, ale inzynier - inzynier, ale.. ogrodnik... smile))


                      Na poczatku 21 wieku facet z takim wyksztalceniem powinien wiedziec, ze Nauka
                      nie zajmuje sie Bogiem (jak on zrobil ten doktorat z chemii...?), gdyz rzecz bez
                      znamion szczególnych to nie-rzecz, o czymś takim nie sposób mówić: no entity
                      without identity. To jest takie naukowe 2x2=4.
                      Z punktu widzenia nauki Bóg nie istnieje i nauka nie zajmuje sie Nim. Właśnie
                      dlatego, że nie ma On (weryfikowalnych) znamion szczególnych.

                      Gdyby mialo byc inaczej to nauka rownie dobrze zajmowac by sie mogla, duchami,
                      zjawami na brudnych szybach, cudami, i tym podobnymi idiotyzmami.

                      Jesli ja twierdze, ze karyzchmyriankousksxzy istnieje to do mnie nalezy
                      zdefiniowanie tego bytu, oraz udowodnienie jego istnienia - nie do Ciebie Oporniku4.
                      Tak jak nie do Ciebie nalezy udowadnianie mi, ze cos takiego jak
                      karyzchmyriankousksxzy nie istnieje (a tego wlasnie wy koscielni domagacie sie
                      od ateistow).

                      Bzdury wyglaszane przez Alister McGrath usprawiedliwic mozna jedynie tym, ze
                      aktualnie do jego obowiazkow sluzbowych nalezy pieprzenie trzy po trzy. Bo skoro
                      utrzymuje sie z krasnoludkow to musial pojsc na olanie nauki.>>

                      Czyli jednak nie zrozumialas, gdyz nie moglas lub/i nie chcialas zrozumiec.


                      Teraz natomiast, dorzucilas dodatkowa literature, tylko nie wiem po co, albowiem
                      wczesniej podawalas zamieszczony w artykule cytat z wypowiedzi McGrath'a, (2.) ,
                      do ktorego wczesniej odnioslem sie ja, udowadniajac, ze facet knoci glupoty -
                      przez co nauke olewa jednak. Teraz przywolalem poprzedzajacy ustep (1.), jako,
                      ze wczesniej poszedlem na pewien skrot, choc powinienem byl od tego wyjsc.
                      Zatem jako naukowiec powinien byl McGrath wiedziec, ze jest zasadniczy
                      metodologiczny konflikt pomiedzy Wiara a Nauka. W odroznieniu od Wiary Nauka
                      posluguje sie naukowa metoda (teza, hipoteza, dowod, obserwacja,
                      eksperyment,...) po to by moc budowac naukowe teorie przyblizajace nam
                      wszechswiat oraz jego modele.

                      !! Nauka odrzuca wiare jako narzedzie poznawcze !!, a wiec facet bredzi. Nauka
                      to owo "szkielko i oko", a nie przelewanie pustego w prozne.

                      Ale jedzmy dalej, gdyz ateista stawiajacy na naukowa metode poznania po prostu
                      nie przyjmuje do wiadomosci istnienia czegos takiego jak Bog. To nie jest tak,
                      ze "ja wierze, iz Boga nie ma". Ja po prostu, nie mam ochoty udowadniac
                      cokolwiek - nie przyjmuje do wiadomosci i traktuje jako niepowazne wszystkie
                      doniesienia dotyczace Boga, itp. Podchodze do nich dokladnie tak samo jak do
                      doniesien o smokach, wilkolakach, strzygach, krolewnach Sniezkach,
                      krasnoludkach, drewnianych kamieniach, czy o innych basniowych wymyslach.

                      To Nie Jest kwestia wiary w ich nieistnienie - gdyz - One po prostu nie istnieja.

                      Alister McGrath to tylko kolejny intelektualny oszust.

                      Innymi slowy, gratuluje osiagniec na drodze do doskonalosci sad

                      • atolski21 Krowa Benek 06.01.08, 19:03
                        CZy mozna komus zabronic zeby byc idiota? Nie mozna. I rabin
                        ateistyczny ben-benek ma swiete prawo do swego idiotyzmu.
                        1)Ateizm jest dobrowolnym zawezaniem ludzkiego intelektu tylko do
                        sfery zwierzecego poznania sensorycznego. Bo Empiria Naukowa
                        jest tylko odzwierzecym poznawaniem sensorycznyn za pomoca
                        instrumentow. Rabin Benek to tylko krowa z teleskopem
                        2) Benek-Krowa z teleskopem zgadza sie pozostac na pastwisku
                        rzeczywistosci ogrodzonym z jednej strony przez Big Bang z z drugiej
                        strony przez termodynamiczna smierc kosmosu.
                        3) I dobrze - niech ateistyczne krowy pozostana w swyn zalosnym
                        samoograniczaniu krowiej naukowej empirii.
                        4) 90% zrozumienia i wiedzy o Kosmosie i swiecie pochodzi z
                        dzialalnosci Wolnego Intelektu i jego narzedzi matematyki, logiki i
                        myslenia racjonalnego. Ale to zawsze bedzie nieosiagalne dla
                        glupich krow ateistycznych takich jak ben-benek .
                        ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha Co to za tepy ignorant.
                        • rycho7 Re: Krowa Benek 06.01.08, 19:14
                          atolski21 napisał:

                          > 90% zrozumienia i wiedzy o Kosmosie i swiecie pochodzi z
                          > dzialalnosci Wolnego Intelektu i jego narzedzi matematyki, logiki i
                          > myslenia racjonalnego.

                          Haszolski ponownie nie zajaknal sie o jakiejs tam Wierze. Poslugujac
                          sie racjonalnym mysleniem mozna przeciez stworzyc Wiare i posluzyc
                          sie nia jako opium dla ludu w zastepstwie sil policyjnych. Zamiast
                          mordowac krnabrnych niewolnikow lepiej wmowic im, ze z nawiazka
                          odbija sobie krzywdy po smierci. Matematycznie mozna zestawic
                          rownanie Boga z duza iloscia znakow nieskonczonosci i dzielenia
                          przez zero. Mozna tylko po co. Na pytanie po co odwiecznie odpowiada
                          Brzytwa Ockhama. Przedmiot nieozywiony a mowi. Czy ktos widzial
                          Brzytwe Ockhama? Czy mozna udowodnic, ze ona istnieje lub nie
                          istnieje? A moze ma ona atrybuty boskie?
                        • rycho7 nie boj sie Haszolski 06.01.08, 20:10
                          atolski21 napisał:

                          > CZy mozna komus zabronic zeby byc idiota?

                          Nikt Ci przeciez nie broni. Nawet Cie nikt nie wysyla do psychiatry.
                          Kazdy wie, ze w takim stanie sam nie pojdziesz.
                      • rycho7 pojecia abstrakcyjne istnieja 06.01.08, 19:04
                        benek231 napisał:

                        > To Nie Jest kwestia wiary w ich nieistnienie - gdyz - One po
                        > prostu nie istnieja.

                        Widze, ze nie naleze do ateistow ortodoksyjnych. Ja stale pisze, ze
                        abstrakty istnieja i to nawet fizycznie jako zespoly synaps i
                        neuronow. Na tym najpiekniejszym ze swiatow nie da sie niczego
                        stworzyc niematerialnego. Nawet najwieksze bzdury sa materialne
                        aczkolwiek nie takie jak nam usiluja to wmowic.

                        Przyznam sie, ze mi z moim nieortodoksyjnym ateizmem jest lepiej. Ja
                        nawet nie musze udowadniac nieistnienia Boga. Bog jest niewatpliwie
                        pojeciem abstrakcyjnym stworzonym przez ludzi. Abstrakcyjne Niebo
                        zaludniaja abstrakcyjne dusze, krasnoludki, trole, wampiry i
                        wilkolaki. U mnie to nawet sam Joszua Chrestos istnieje jako
                        zbiorowa postac literacka Essenczykow.

                        > Alister McGrath to tylko kolejny intelektualny oszust.

                        Jak bierze granty to nie tylko intelektualny. Ci ktorzy daja mu
                        granty sa jeszcze wiekszymi finansowymi oszustami. Chyba, ze jako
                        biochemik zajmowal sie on nowszym zjadliwszym waglikiem.
                      • opornik4 Re: Pojdz no tu Oporniku - niech Cie usciskam :) 07.01.08, 00:48
                        benek231 napisał:

                        "Alister McGrath to tylko kolejny intelektualny oszust.

                        Innymi slowy, gratuluje osiagniec na drodze do doskonalosci sad"


                        Ja twierdze,ze ani facet bredzi,ani oszustem jest.
                        Wnikliwie przeczytalam (dwukrotnie)calosc jego wypowiedzi.
                        Niestety nie mam tu mozliwosci,aby zamiescic calosc artykulu.
                        Dodam tylko,iz moim zdaniem gosc do poznania Boga doszedl rozumem,ja
                        natomiast (jak zapewne kazda kobieta)- sercem.smile))

                        • rycho7 syndrom tesciowej 07.01.08, 08:51
                          opornik4 napisała:

                          > gosc do poznania Boga doszedl rozumem

                          To nazywa sie syndromem tesciowej. Blad polega na probie
                          generalizowania doswiadczenia jednostki. Facio probuje narzucac
                          innym swa droge do religianctwa. Natomiast powinien zastosowac
                          religianctwo do swych indywidualnych blyskotliwych osiagniec w
                          zakresie biochemii. Przykladowo aby DNA nie cudzolozylo.

                          Z powodu braku osiagniec w jednej dziedzinie ucieka w druga.
                      • opornik4 Re: Pojdz no tu Oporniku , 07.01.08, 13:02
                        @benek231
                        Zajrzyj pod:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=74011453&wv.x=2&a=74083444


                        - dopisalam tam nowe tresci,z ktore sa takze uzupelnieniem naszej
                        rozmowy tutaj

                  • opornik4 Re: Benek231 06.01.08, 14:50
                    - napisal:
                    "Powiedz mi tylko cos wiecej o tych "podstawowych zasadach
                    moralnych."

                    1.Bycie darem dla drugiego czlowieka - gotowosc podjecia trudu
                    zaniechania myslenia tylko o sobie.
                    2.Uporzadkowanie w plciowosci,czyli umiejetnosc otwarcia sie na dar
                    zycia.Jezeli dziecko bedzie traktowane jako "przeszkoda w milosci"
                    - to taki zwiazek ma nikle szanse przetrwania.

                    Z powyzszego wyplywa,moja niezgoda na antykoncepcje i aborcje.

                    3.Szacunek do Zycia,czyli uznanie,iz czlowiek podmiotem
                    i nie wolno traktowac go instrumentalnie.

                    Stad wynika moj sprzeciw na podane wyzej,jak i metode in vitro,
                    a takze legalizacje eutanazji.

                    Podsumowujac,uwazam,iz jedyna szansa na przetrwanie naszej
                    europejskiej kultury,jest powrot do judeo-chrzescijanskich
                    korzeni.Tu w pelni sie zgadzam z apelem Jana Pawla II
                    i Benedykta XVI - abysmy powiedzieli nie,"kulturze smierci".


                    • rycho7 jedyna szansa na przetrwanie naszej europejskiej k 06.01.08, 18:20
                      kultury

                      opornik4 napisała:

                      > niezgoda na antykoncepcje i aborcje.
                      > metode in vitro,
                      > legalizacje eutanazji.
                      > abysmy powiedzieli nie,"kulturze smierci".

                      Kultura krolikowania sie. Zawody kopulacyjne z islamem, Hindusami i
                      Chinczykami.

                      Widze, ze Ty tez masz 48 centymetrow inteligencji. To jedynie
                      potwierdza moje odwieczne przekonanie, ze istota katolicyzmu jest
                      zagladanie w majtki. Celibat tak sie rzuca na mozg.

                      Ja kulture europejska widze inaczej. A przyczyny kolapsu
                      demograficznego upatruje w za wysokim koszcie odtworzeniowym sily
                      roboczej. Ty swoim seksualnym tabu kosztu nie obnizysz -
                      wyprodukujesz buble - strukturalnych bezrobotnych, jak USAnskie
                      krolowe zasilku spolecznego.
                      • opornik4 Re: jedyna szansa na przetrwanie naszej europejsk 07.01.08, 00:22
                        Re:rycho7-
                        W jednym wpisie odpowiem na Twoje dwa.
                        1.tak jestem katoliczka z odzysku,coz w tym zlego?
                        Lotr dopiero na krzyzu sie nawrocil i tegoz dnia byl juz w Raju.
                        Pisuje z Niemiec,ze Slubem Koscielnym problemu nie mialam,
                        bowiem moje dwa poprzednie malzenstwa zawarlam tylko po swiecku.
                        Nikt by tez mnie w Polsce nie przyszpilil,bo po prostu bym sie nie
                        dala.Jak dotad,niezle sobie z ksiezmi radze.
                        Byc moze tutaj jest nieco latwiej,bo np.udalo mi sie przeforsowac,
                        iz ojciec chrzestny(rodowity Niemiec)mojego wnuka,wyznania
                        islamskiego jest.

                        2.Z perspektywy Europy widze wyraznie,ze jesli nie powrocimy
                        do "korzeni" - po prostu Islam nas zdominuje.
                        A wtedy,to Ty juz biedny bedziesz - z takimi to oni sie raczej nie
                        cackaja.
                        • rycho7 Re: jedyna szansa na przetrwanie naszej europejsk 07.01.08, 08:03
                          opornik4 napisała:

                          > Byc moze tutaj jest nieco latwiej

                          To sa dwa przeciwstawne swiaty chrzescianstwa.

                          > A wtedy,to Ty juz biedny bedziesz - z takimi to oni sie raczej nie
                          > cackaja.

                          Jestem genealogiem amatorem. Z wielkim zdziwieniem odkrylem ostatnio
                          strategie przezycia i wielkiego wzbogacenia sie na styku katolicyzmu
                          i chrzescianstwa. Swiat nie jest taki zly. Dalo sie przezyc nawet
                          500 lat temu. Potrzebujesz dowodu?
                          • rycho7 errata 07.01.08, 10:53
                            rycho7 napisał:

                            > na styku katolicyzmu i chrzescianstwa.

                            Powinno byc:
                            na styku katolicyzmu i islamu

                            Prawoslawie i protestantyzm nie powodowaly az takiego iskrzenia.
                    • benek231 Re: Benek231 06.01.08, 18:49
                      Oporniku,

                      spytalem o te "pdstawy moralne" zarz po wylapaniu lekkosci z jaka podchodzisz do
                      osadzania innych, przy czym nieznanychCi osob.

                      Niemniej, jak to mowia, nie ma zlego... Bo przy okazji wyszlas ze swymi
                      pogladami i to mi sie bardzo podoba. Dziekuje Ci za otwartosc i szczerosc.
                      Jesli o mnie idzie to jak pobedziesz troche na tym forum, to bedziesz miala
                      okazje przekonac sie, iz - gdy o poglady idzie - bardzo mocno roznimy sie od
                      siebie. Czyli wszystkie wesole przygody przed nami leza sobie i czekaja surprised))

                      Pozdrawiam smile
            • rycho7 nie zaszlas, taka byla Wola Boza? 06.01.08, 09:40
              opornik4 napisała:

              > przez caly czas mialam w sobie niesprecyzowane poczucie pustki

              Kobiety sa stworzone do ciazy. Jej brak jest ciezka trauma. Niestety
              Panabozia poskapil Ci takiej Milosci jak Przenajswietszej Panience
              Wiecznie Dziewicy. Modlitwa nie zastapi Ci spermy.

              > Nie potrafie odrzucic - takiego Doswiadczenia.

              Z jakiego zakonu pisujesz?

              Jednak Ci mowie, tak daleko nie zajdzisz.
              • opornik4 Re: nie zaszlas, taka byla Wola Boza? 06.01.08, 15:11
                rycho7 napisal:
                "Z jakiego zakonu pisujesz?"

                Pogielo Cie chyba.W jakim to niby zakonie,mozna w mini latac?
                Poza tym,jezeli pisze,ze jestem babcia,to chyba klar,iz musze miec
                wnuki.A trudno je miec,nie bywszy wczesniej matka.
                Do ciazy moze i bylam stworzona - tyle,iz (swego czasu)dalam sobie
                wmowic,ze to niepotrzebny balast,a skrobanka jest tylko
                drobnym "zabiegiem".
                Tak wiec,bedac juz mezatka,pierwsze ciaze usunelam.
                Mialam wiecej szczescia niz rozumu (a moze byla to wlasnie Boza
                Milosc?),ze udalo mi sie pozniej jeszcze wydac na swiat potomstwo.
                Byl tez czas,gdy dobrowolnie zdecydowalam sie na zycie
                "w celibacie" - rozeznajac,iz to pomoze mi w samowychowaniu.
                Choc decyzja ta nie przyszla mi latwo,bardzo lubilam "te klocki",
                wiedzialam,ze jest konieczna abym mogla sie wewnetrznie zintegrowac.
                Oczywiscie,dzisiaj z perspektywy czasu,widze,iz w powyzszym procesie
                uczestniczyl Bog i Jego Laska.

                Czyli,wszystko co dotad napisalam - nie jest takim sobie
                teoretyzowaniem,a wyplywa wlasnie z osobistych doswiadczen.
                W ostatnim malzenstwie zyje juz 11 lat i mam nadzieje,ze pozostanie
                ono ostatnim.
                A dokad zajde? Tam gdzie i Ty,czyli do smierci - tyle,iz dla mnie
                bedzie ona narodzinami do nowego zycia.
                • rycho7 katoliczka mocno z odzysku 06.01.08, 18:09
                  opornik4 napisała:

                  > W ostatnim malzenstwie

                  Cos Cie chyba malo koscielni biurokraci przesladuja, albo potrafilas
                  sie im sowicie oplacic. Nie wiem na ile Cie spowiednicy przesladuja.
                  Zdaje sie, ze pisujesz z Wiednia, co wieleby wyjasnialo. W
                  moherlandzie przyszpililiby Cie do pregieza aby postraszyc
                  maluczkich. Albo nie bylas tak szczera u spowiedzi jak na forum.

                  > A dokad zajde? Tam gdzie i Ty,czyli do smierci

                  W zyciu sa dwie pewne rzeczy: smierc i podatki.

                  > dla mnie bedzie ona narodzinami do nowego zycia.

                  Pozyjemy zobaczymy. Dla mnie to nieprzekonujaca perspektywa. Dla
                  Ciebie na podstawie Twych opowiesci tez watpliwa.

                  Ja dla siebie widze jeszcze szanse. Grob mojej rodziny znajduje sie
                  na cmentarzu katolickim (trudno w moherlandii o inny). Totez aby
                  oszukac biurokratow poprosze ich o ostatnie namaszczenie. Panabozia
                  zapewne sie bardzo ucieszy z takiego cwaniactwa. Mnie to wsio rawno.
                  • webaholic Re: katoliczka mocno z odzysku 06.01.08, 19:09
                    rycho7 napisał:


                    >
                    > Ja dla siebie widze jeszcze szanse. Grob mojej rodziny znajduje sie
                    > na cmentarzu katolickim (trudno w moherlandii o inny).

                    Wcale nie trudnoo inny.W niektórych miastach wręcz trudniej o katolicki pogrzeb.
                    Bywa,ze jeśli rodzina z przyczyn niezależnych nie może dostarczyc papióra z
                    parafii zaświadczającego uroczyście, ze oto ten denat jest wielkim wyznawcą
                    Jezusa, to bez względu na to co mówią pogrzeb jest świecki.
                    Widziałem taka sytuację.
                    • rycho7 postaram sie zostawic pelne konto 06.01.08, 19:19
                      webaholic napisał:

                      > Bywa,ze jeśli rodzina z przyczyn niezależnych

                      Rozumiem, co laska.
                      • webaholic Re: postaram sie zostawic pelne konto 06.01.08, 19:42
                        rycho7 napisał:

                        >
                        > Rozumiem, co laska.

                        W pogrzebach świeckim ksiedza zastepuję mistrz ceremonii (opcja o ile wiem
                        obowiazkowa)ktory pobiera stale wynagrodzenie za pogrzeb około 150 zł (księdzu
                        daja 50 zł i tez się modli) W wypadku o ktorym pisze chodziło o rodzinę rozsiana
                        po Polsce, papiór można otrzymać tylko w parafii denata a pogrzeb miał miejsce
                        w zupełnie innej części kraju. Nie pomysleli o czyms na czas po prostu.
                        • rycho7 Re: postaram sie zostawic pelne konto 06.01.08, 20:01
                          webaholic napisał:

                          > (księdzu daja 50 zł i tez się modli)

                          Ja raczej pamietam jak osobiscie wreczalem 2-3 tysiaczki. A pozniej
                          to bydle mialo czelnosc bzdury nad grobem pierdzielic. Oczywiscie
                          nikt reklamacji nie wnosil. Na czarna liste mnie nie wpisali.

                          Pierdzielenie bzdur to standard. Nie czuje sie wyrozniony.
                          • webaholic Re: postaram sie zostawic pelne konto 06.01.08, 20:21
                            rycho7 napisał:
                            > webaholic napisał:
                            >
                            > > (księdzu daja 50 zł i tez się modli)
                            >

                            > Ja raczej pamietam jak osobiscie wreczalem 2-3 tysiaczki.

                            Ja osboiście dalem 50 złsmileDam Ci namiary na niegowink
                            • atolski21 Wariat z brzytwa czyli floksdojcz ryj 7 grasuje 06.01.08, 20:57
                              Wariat i ignorant ryj 7 grasuje na forum z brzytwa Ok-chama.
                              On za cholere nie wie co ten termin oznacza, ale uzywa zeby
                              zrobic "wrazenie". Czemu ty je*bniety psychopato, nie powiesz
                              prawdy o sobie?
                              1) Nie masz nawet wyksztalcenia podstawowego.
                              2) Na niczym sie nie znasz, a pier*dolisz dla zamydlenia oczu o
                              wszystkim i o niczym.
                              3) Zyjesz ze szwabskiego Socjalu a wieczorem dorabiasz jako pomocnik
                              kelnera.
                              4) Nie masz zadnej rodziny bo jestes sadysta notowanym w Polsce za
                              znecanie sie nad swymi homosexualnymi partnerami.
                              5) Jestes aktywny w neonazistowskiej komorce w Brandenburgii a twoj
                              zmarly ojciec byl folksdojczem gestapowcem. ( z danych Biura Ochrony
                              Konstytucji)
                              Wiec spei*rdalaj z tego forum antysemicki, nazistowki
                              zboczencu-psychopato !!!
                          • mal.wina Pierdzielenie bzdur 06.01.08, 23:15
                            Albo pamiętasz albo nie pamiętasz, między 2 a 3 tysiącami jest spora
                            różnica, chyba że się ma tak zaj*ebiście zapchane konto, że tysiąc w
                            tą czy w tamtą nie robi różnicy.
                            A te bzdury to chyba nie dla ciebie, więc słusznie nie czujesz się
                            wyróżniony.
                            • rycho7 Re: Pierdzielenie bzdur 07.01.08, 08:21
                              mal.wina napisała:

                              > Albo pamiętasz albo nie pamiętasz

                              Nie staram sie pamietac. Te pieniadze i tak poszly sie j.bac.

                              > między 2 a 3 tysiącami jest spora różnica

                              Ja nie mowie o jednym pogrzebie. Stad moga byc roznice - inflacji,
                              pazernosci.

                              > A te bzdury to chyba nie dla ciebie, więc słusznie nie czujesz się
                              > wyróżniony.

                              Akurat te bzdury, o ktorych pisze nie naleza do teologii. To
                              uzurpacje klechistanu.
                • webaholic Palec Boży nie jest slepy 06.01.08, 19:05
                  opornik4 napisała:
                  > udalo mi sie pozniej jeszcze wydac na swiat potomstwo.

                  > Byl tez czas,gdy dobrowolnie zdecydowalam sie na zycie
                  > "w celibacie" - rozeznajac,iz to pomoze mi w samowychowaniu.

                  > Oczywiscie,dzisiaj z perspektywy czasu,widze,iz w powyzszym procesie
                  > uczestniczyl Bog i Jego Laska.

                  1 Byłas mężatką
                  2 Urodziałś dziecko
                  3 Samowychowywanie było decyzja spowodowana ręka Boga czy niezależną?
                  Bo jesli tak to zastanawia sie ile łaski bożej widzi w tej decyzji Twoje dziecko
                  ( zakładam, ze Twój mąż nie jest alkoholikiem)
                  • opornik4 Re: Palec Boży nie jest slepy 07.01.08, 01:04
                    Webaholik napisala:
                    "1. Byłas mężatką
                    2. Urodziałś dziecko
                    3. Samowychowywanie było decyzja spowodowana ręka Boga czy
                    niezależną?
                    Bo jesli tak to zastanawia sie ile łaski bożej widzi w tej decyzji
                    Twoje dziecko ( zakładam, ze Twój mąż nie jest alkoholikiem).

                    Gdy wchodzilam na Droge wiary,mialam dwoje dzieci i drugiego meza.
                    Nie,nie byl alkoholikiem - co nam nie przeszkadzalo klocic sie
                    codziennie.Bardzo sie kochalismy i tez awantury byly gorace,a po
                    nich upojne noce.W tym wszystkim bylo duzo mojej winy - bo to ja
                    bylam kobietka z piekla rodem.
                    Decydujac sie na celibat,prosilam meza by na mnie poczekal.
                    Nie chcial,nie wierzyl,ze Ktos lub cos moze mnie przemienic.
                    Wyprowadzilam sie wiec i zamieszkalam kilka ulic dalej,dzieci
                    wychowywalismy razem.Po pewnym czasie zwiazal sie z inna kobieta.
                    Nie zaluje,"dostal" mi sie lepszy maz.
                    Natomiast poprzedni (do dzisiaj utrzymujemy przyjacielska znajomosc)
                    - teraz chetnie by powrocil.

                    Samowychowanie bylo moja wolna decyzja,ale zostalo spowodowane reka
                    Boga.
                    Dzieci (dorosle juz) za zadowolone z przemiany,jaka sie we mnie
                    dokonala.Chociaz wolaly by abym bardziej "statecznie" wygladala.
          • an.der.division rysiek, co robisz ciągle z tym kotem 07.01.08, 20:42
            > > Ale wierzysz, przynajmniej obficie dajesz tej wierze wyraz w
            > > ostatnich tygodniach.

            > Cos Ci sie semantycznie pomylilo. Nie wiem o co Ci chodzi wiec
            > trudno mi odpowiedziec.

            O to: "Jestem ateistą. I nie muszę wierzyc w istnienie abstraktow -
            pojec abstrakcyjnych" i równocześnie "Bog jest jednym z pojec
            abstrakcyjnych i jako taki istnieje" oraz dobę później "pojęcia
            abstrakcyjne istnieją". Wierzysz, że istnieją i koniec. Nie musisz,
            ale wierzysz. Ktoś Ci broni? Tylko po co odwracasz kota ogonem, ze
            nie wiesz o co chodzi. Wszak stale piszesz o tym ("stale pisze, ze
            abstrakty istnieja").


            > > Nie to mam na myśli, gdy mówię, że nie wierzę (w to, że Bóg nie
            > > istnieje).

            > Masz wiec banalnie proste zadanie. Spekulacje myslowe podeprzec
            > empiria. Mozesz Boga zlapac w lapke na szczury i pokazac trzymajac
            > za ogonek.
            >
            > Ja nie mam podobnej wiary w krasnoludki wiec sie nie zrewanzuje.

            Krasnoludki traktowałem raczej grzecznościowo. Ewentualnie dla dobra
            dyskursu byłem skłonny zakładać jakieś stopnie wiary w krasnale. Nie
            odwracaj kota ogonem, złapanie Boga w łapkę na szczury nie jest
            banalne, banalne jest podkreślanie, że istnieje pojęcie Boga. Tak,
            jest słowo "Bóg" i jest słowo "banan". I są odpowiadające tym słowom
            pojęcia. I to jest dosyć banalne.


            > > To odwracanie kota ogonem, gdy ktoś wątpi, że istnieje proton,
            to
            > > chodzi mu o odpowiednikm pojęcia, a nie o pojęcie.

            > Nie napisales wyraznie o co Ci chodzi. Jak cos twierdzisz to na
            > Tobie spoczywa ciezar dowodu. Eteru tez mozesz nalapac do siatki
            na
            > motyle.

            Cały czas o to samo. Istnienie pojęcia "proton", to banalna
            semiotyka. Nikt tego nie kwestionuje. Łatwe dowody na istnienie tego
            pojęcia zalegaja tonami choćby w internecie - od wikipedii
            poczynając. Ale niefizykowi trudno jest udowodnić,że w jądrach
            protony są, że cos takiego jak proton rzeczywiście istnieje.

            > Nie musisz mi udowadniac, ze wierzysz. To akurat gwarantuje Ci
            > wolnosc sumienia.

            Wierzę, owszem, w wiele rzeczy.


            > > Gdzie te deklaracje?
            >
            > To odlegla historia, sprzed 3-4 lat.
            >
            > > Wątpię, to jakiś mit.
            >
            > Takie mity daja poczatek rewolucjom.

            Mam wrażenie, że Patience głosiła wtedy, że cos tam wynegocjowała,
            ale od początku wydawało mi się to podejrzane, wyczuwałem cos jakby
            moze nadinterpretację. Niewykluczone, ze Patience cieszyła się po
            prostu, że mega-wątek jej przyjaciela stał się patronem (nazwą)
            całego forum i chciała przesadnie podreklamowac niewyraźny efekt
            swoich negocjacji. Aquanet nie jest jedynym forum bez społecznego
            kapo, istnieją inne takie, a na jednym z takich forów opublikowałem
            nawet niedawno post. Ale brak społecznego kapo na stałe
            ("opiekuna"), nie oznacza, że społeczni, a tym bardziej zawodowi nie
            moga sami z siebie kapować, nadzorować i niszczyć wpisy.


            > > Zawiera Twoje posty. Wydalasz je tu na forum w złej wierze?

            > Do lazienki chadzam w dobrej wierze. Co do tego ma dobra/zla
            wiara?
            > Dobro - zlo sa ocenne, a oceny potrafia sie bardzo szybko
            zmieniac.
            > Postaraj sie poczytac i zrozumiec przypowiesc o drzewie Zlego i
            > Dobrego. Stan sie bogiem.

            Nie pytam o łazienkę, tylko o "szambonet, który ma określoną
            zawartość". Nie odwracaj kota ogonem, pytałem o posty, które tu
            umieszczasz. Czemu je umieszczasz, czemu wlaśnie tu, i czemu
            piszesz, że "szambonet ma określona zawartość". Okresloną czyli jaką?
            • rycho7 wiem, ze istnieja 07.01.08, 21:42
              an.der.division napisał:

              > Wierzysz, że istnieją i koniec.

              Nie musze wierzyc, ja wiem. Wiem, ze spoleczenstwo sie umowilo, co
              jaki abstrakt oznacza. Wiedza nie jest wiara. Religianci maca wode
              mieszajac znaczenia slow i pojec. Jezeli sie nie nauczyles co
              oznacza co to wroc do szkoly.

              > jest słowo "Bóg" i jest słowo "banan". I są odpowiadające tym
              > słowom pojęcia. I to jest dosyć banalne.

              Poprosze wiec 1,5 kilo Boga. I na deser 8 karatow Abstraktu. Jezeli
              nie widzisz roznicy miedzy pojeciami abstrakcyjnymi i materialnymi.

              > Nikt tego nie kwestionuje.

              Proton w opisie naukowym ma wieksza wartosc niz Bog. A konkretnie
              Bog ma wartosc zerowa. Boski wszystkoizm nie sluzy do niczego
              konkretego. Ci ktorzy nadawali boskie atrybuty pozbawili go
              materialnej uzytecznosci. Przekazali go na szrot. Co nie znaczy, ze
              szroty nie maja klientow. Ty takim jestes. Nic w tym zdroznego.

              > Czemu je umieszczasz, czemu wlaśnie tu

              Wielki Inkwizytorze zadajesz duzo pytan na ktore nie widze sensu
              odpowiadac. Z uprzejmosci odbakne. Forumowanie to szkodliwy nalog.
              Tu dlatego, bo strona techniczna for Agory mi odpowiada. Inne bywaja
              denne.

              > czemu piszesz, że "szambonet ma określona zawartość".

              Przekrojowa i dosc "nieuczesana". Cenie pozor niecenzurowania.
              Szajba cenzorow tam gdzie sa oficjalnie szybko odbiera mi chec
              tracenia na nich czasu.

              W ogole na pytanie "czemu piszesz" moge odpowiedziec, bo mnie
              nauczono pisac.

              Tak w ogole to przypomne o zastosowaniu Brzytwy Ockhama. Nie mnoz
              bytow ponad potrzebe. Nie zamulaj dyskusji.
              • an.der.division Re: wiem, ze istnieja 07.01.08, 22:26
                > > Wierzysz, że istnieją i koniec.

                > Nie musze wierzyc, ja wiem. Wiem, ze spoleczenstwo sie umowilo, co
                > jaki abstrakt oznacza. Wiedza nie jest wiara. Religianci maca wode
                > mieszajac znaczenia slow i pojec. Jezeli sie nie nauczyles co
                > oznacza co to wroc do szkoly.

                Ok, ok. Niech będzie. Też wiem, że pojęcia istnieją. Jedynie trzy
                uwagi uzupełniajace. Religiant czasami mówi, że wie, że Bóg jest, że
                doświadcza jego obecności. Religianci lubia tak czasami
                przyszarżować, ze ich wiara oznacza to, że pokładają ufność w Bogu,
                że ten znany im ("wiem, że jest") Bóg ich poprowadzi. Jednak z tego,
                że oni mówią "wiem", nie wynika, że to nie jest dalej tylko wiara.
                Druga uwaga. Różne szkoły i odpowiedzi w tak zwanym sporze o
                uniwersalia różnie podchodzą do zagadnienia istnienia pojęć.
                Trzecia uwaga. Nikt się z nikim tak naprawdę nie umawiał.
                Poprzednicy narzucają większą część języka następcom (zwykle
                dzieciom), eksperci zwykłym użytkownikom. Język w swoim głównym
                zrębie powstawał i powstaje (przekształca się) sam. Wśród ludzi, ale
                sam, wśród ludzi,ale bardzo rzadko w trybie jakichś umów.
                Spoleczeństwo się nie umawia, ono po prostu język ma. Można
                oczywiście powiedzieć, że jezyk był stwarzany. Przez pokolenia
                dawnych ludzi.


                > Proton w opisie naukowym ma wieksza wartosc niz Bog.

                Sto procent zgody.



                > Wielki Inkwizytorze

                Nie przesłuchuję innych "w temacie", po prostu moim zdaniem
                wyrażałeś się o "szambonecie" jakby dwuznacznie, dla mnie
                niezrozumiale, podejrzanie. Chciałem wiedzieć, o co Ci chodzi i tyle
                • rycho7 Re: wiem, ze istnieja 08.01.08, 09:28
                  an.der.division napisał:

                  > Poprzednicy narzucają większą część języka następcom

                  Dotyczy to w gruncie rzeczy wszelkich memow. Uzywalem skrotu
                  myslowego dotyczacego memow jako umowy spolecznej a nie przekazu
                  genetycznego. Co z tego, ze umowa spoleczna byla domyslna i miala
                  miejsce 10 tysiecy lat temu. Mowiac, ze jablko jest czerwone nie
                  stwarzam czerwieni swa wiara. Co wiecej posluguje sie abstrakcja
                  czerwieni niezaleznie od jej jezykowego odpowiednika: red, rot,
                  rouge, krasnyj, ...

                  Czerwien jest umownym zakresem fal w swietlnych i w naturze nie
                  istnieje, podobnie jak Bog. W naturze jest kontinuum fal swietlnych,
                  ktore nie maja zadnego atrybutu czerwieni.
                  • webaholic hmmm.... 08.01.08, 23:01
                    rycho7 napisał:
                    > Czerwien jest umownym zakresem fal w swietlnych i w naturze nie
                    > istnieje, podobnie jak Bog. W naturze jest kontinuum fal swietlnych,
                    > ktore nie maja zadnego atrybutu czerwieni.


                    Proponuję zamiast nazywanie czerwonego jabłka czerwonym jabłkiem, określać je
                    jako jabłko odbijające światło o długości fali ok. 600 nm.
                    Na szczęście z czasem wysoko rozwinięty ludzki umysł zdołał uprościć to tak i
                    nazwać kolorem np. czerwonym.

                    >W naturze jest kontinuum fal swietlnych, ktore nie maja zadnego atrybutu czerwieni

                    Zasada nieoznaczoności Heisenberga komplikuje określenie czegokolwiek jako
                    kontinuum.
                    • rycho7 Re: hmmm.... 08.01.08, 23:15
                      webaholic napisał:

                      > Na szczęście z czasem wysoko rozwinięty ludzki umysł

                      Tak sie zlozylo, ze znacznie wczesniej natura stworzyla urzadzenia
                      do kwantyzacji naszych doznan. Przykladowo preciki dna oka reagujace
                      na fale w okreslonych zakresach. Dopiero na tej bazie mogl sie
                      rozwinac mozg.

                      > Zasada nieoznaczoności Heisenberga komplikuje określenie
                      czegokolwiek

                      Cziesze sie, ze nie bylo Twojego postu.
                      • webaholic Re: hmmm.... 08.01.08, 23:36
                        rycho7 napisał:


                        >
                        >
                        > Tak sie zlozylo, ze znacznie wczesniej natura stworzyla urzadzenia
                        > do kwantyzacji naszych doznan. Przykladowo preciki dna oka reagujace
                        > na fale w okreslonych zakresach.
                        >
                        Oko nie kwantuje obrazu, przetwarza obraz w sposób ciągły. Chyba, że masz na
                        myśli kwantową zmianę energii fali
                        • rycho7 Re: hmmm.... 09.01.08, 08:51
                          webaholic napisał:

                          > Oko nie kwantuje obrazu

                          Chodzi mi o rozroznianie kolorow. Nie ma ciaglosci na poziomie
                          trylionow barw. Nie odroznisz na poziomie 10 do minus 10000000
                          nanometra dlugosci fali swietlnej. Precik kwantuje na poziomie
                          wielkosci pikseli i zakresu barw. Dodatkowo kwantuje czasowo 30
                          klatek na sekunde. Synapsy po prostu nie pracuja doskonale
                          analogowo. Zdaje sie, ze glownie pracuja binarnie/trinarnie.

                          Prad analogowy jest tez praktycznie skwantowany na poziomie ladunku
                          pojedynczego elektronu. Ale to nie ma znaczenia w elektrowni.
    • webaholic Kogo obchodzi w co wierzysz i czy wierzysz w ogóle 05.01.08, 17:37
      w cos?
      Skąd takie przeświadczenie, ze jesteś wazny i ze masz coś ciekawego do powiedzenia?

      Niedawno doszedlem do wniosku, ze ludzie wierzący maja lepiej - posiadaja
      wsparcie w postaci własnej wiary, że ktoś nad nimi czuwa, że ich przodkowie
      znajduja sie w lepszym świecie skad patrza na śmiertelnych przyjaznym okiem.
      Potem wyobraziłem sobie jakie musi być uciążliwa taka wiara kiedy uparwia sie sex.
      • rycho7 Re: Kogo obchodzi w co wierzysz i czy wierzysz w 05.01.08, 17:54
        webaholic napisał:

        > w cos?
        > Skąd takie przeświadczenie, ze jesteś wazny i ze masz coś
        > ciekawego do powiedzenia?

        A ateizmem (lewactwem ???) wiaze sie przeswiadczenie, ze powinnismy
        sie pieknie roznic, za tym z kolei idzie poszanowanie
        bioroznorodnosci. Wazny jest wiec kazdy (w tym o dziwo takze
        Haszolski) poniewaz kazdy wnosi roznorodnosc. Oczywiscie jest
        granica, nie da sie tego zrealizowac bez ubicia zbrojnych wrogow
        tych idei.

        > Potem wyobraziłem sobie jakie musi być uciążliwa taka wiara kiedy
        > uparwia sie sex.

        Nie odraniczaj sie do wyobrazen. To co odkryjesz moze Cie zaskoczyc.
      • an.der.division Re: Kogo obchodzi w co wierzysz i czy wierzysz w 06.01.08, 02:59
        > w cos?
        > Skąd takie przeświadczenie, ze jesteś wazny i ze masz coś
        ciekawego do powiedze
        > nia?
        >
        > Niedawno doszedlem do wniosku, ze ludzie wierzący maja lepiej -
        posiadaja
        > wsparcie w postaci własnej wiary, że ktoś nad nimi czuwa, że ich
        przodkowie
        > znajduja sie w lepszym świecie skad patrza na śmiertelnych
        przyjaznym okiem.
        > Potem wyobraziłem sobie jakie musi być uciążliwa taka wiara kiedy
        uparwia sie sex


        Jak najdalszy jestem od przeświadczenia, że wnikanie do mojego wątku
        ma być obowiązkowe lub że ma on być interesujący dla każdego.

        Spokojnie możesz wnikać do wątków zakładanych przez inne osoby, a
        jeszcze lepiej znajdź sobie partnerkę, wniknij w nią, i w trakcie
        zbliżenia możecie sobie wyobrażać, że Bóg uważnie obserwuje wasze
        ruchy. Jeśli seks z Bogiem-Obserwatorem się nie sprawdzi, to zawsze
        możecie spróbować czegoś innego.
        • marouder.eu Taa, webaholic moze sprobowac seksu z babka.. 06.01.08, 04:28
          ...sp. w roli obserwatorkismile)

          an.der.division napisał:

          znajdź sobie partnerkę, wniknij w nią, i w trakcie
          > zbliżenia możecie sobie wyobrażać, że Bóg uważnie obserwuje wasze
          > ruchy. Jeśli seks z Bogiem-Obserwatorem się nie sprawdzi, to zawsze
          > możecie spróbować czegoś innego.
          • an.der.division O Bogu - BZBL 12.01.08, 20:12
            Marouder, a popatrz jak wygląda w tej roli BZBL (Biały Zębaty Bóg
            Lodu).
            www.manageria.pl/manageria/1,85822,4827342.html
    • hymen Re: Jestem ateistą. I nie wierzę 10.01.08, 10:54
      an.der.division napisał:

      > w to, że Bóg nie istnieje.
      >
      > Problem?

      Owszem. Z tej deklaracji nic nie wynika. Bycie ateistą nie mówi nic,
      nie niesie za sobą, żadnej treści a dalsze rozważanie jest
      nieracjonalne. Ponadto nie za bardzo rozumiem, co ta deklaracja ma
      oznaczać? Ateista, który nie wierzy, że boga nie ma???
      • andrew2008 Ateizm to ciezka choroba psychiczna 10.01.08, 11:06
        I uposledzenie kulturowo-genetyczne.
        • an.der.division Czym charakteryzuje się żałosny ateizm? 15.01.08, 19:26
          W życiu trzeba mieć jakieś pasje albo chociaż jedną pasję.
          Przykładowo trzeba pasjonować się nurkowaniem lub wspinaczką.
          Tymczasem typowy ateista jest po prostu bezbarwny, coś tam marudzi
          przeciw Kościołowi i tyle. A pozytywnie błyszczy tutaj (ale nie
          napiszę - czym nabłyszczona) postać kupkowskiego21 znanego też jako
          tolski.

          Tak, wiemy już. Łączenie sedesów, wyrównywanie poziomów. Kilka osób,
          z Patience na czele, jest pod wrażeniem pasjonata.

          Ale tolski, co się stało z twoim nickiem? Tak, też to wiemy. Twoja
          historia jest smutna, żenująca, żałosna, nie nadaje się ani do
          holyłud, ani do bollyłud, ani nawet na śmietnik, bo i tam by sie źle
          prezentowała. Lało się, lało się, lało się tak długo na twój
          nieistotny nick, aż nasiąknął, napęczniał i zaczął tak śmierdzieć,
          że administracja poczuła się zmuszona go zlikwidować.

          Nie popieram oczywiście donosiciela, ale i też nie ma czego popierać.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=74180530
          • rycho7 Re: Czym charakteryzuje się żałosny ateizm? 15.01.08, 19:33
            an.der.division napisał:

            > W życiu trzeba mieć jakieś pasje albo chociaż jedną pasję.

            Wiekszosc ludzi pasjami lubi j.banie. Chociaz jedna pasja jest.
            Kobitki jak sa skutecznie wyj.bane pasjami uwielbiaja troszczenie
            sie o swoja rodzine = dzieci. Mi to wystarczy jak na żałosny ateizm.

            > z Patience na czele, jest pod wrażeniem pasjonata.

            W koncu dotarlo do mnie znaczenie plaskiego czolka hipopotama.
            • an.der.division Re: Czym charakteryzuje się żałosny ateizm? 15.01.08, 20:08
              > Wiekszosc ludzi pasjami lubi j.banie. Chociaz jedna pasja jest.
              > Kobitki jak sa skutecznie wyj.bane pasjami uwielbiaja troszczenie
              > sie o swoja rodzine = dzieci. Mi to wystarczy jak na żałosny
              ateizm.

              Znaczenie uprawiania seksu i opieki rodzicielskiej ma podbudowę
              wspólną z innymi ssakami. Opuszczając świat zwierząt - mężczyźni
              często wielbią wyj.bane samochody. Zwierzęta (psy zwłaszcza) olewają
              samochody. Ale to wciąż duperele, banały dobre dla żałosnych
              ateistów.

              Prawdziwa pasja to coś indywidualnego, najlepiej jak pasjonat ma
              specyficzny ekwipunek. Na przykład tolski, by mógł wyrównywać,
              potrzebuje pewnie jakichś rurek na treści wodniste, może jakieś
              pojemniki na bardziej gęstą zawartość.

              To jest coś, ateista tutaj się chowa. Że lubi zajrzeć do księgarni
              lub do wirtualnego salonu samochodowego? Nuda kompletna. Ateistka?
              Że jest lojalna i troskliwa wobec swoich dzieci? To nie tylko nudne,
              ale wręcz zwierzęce.
    • an.der.division Gwałtowny wybuch 15.01.08, 18:37
      rozumu u wrót Watykanu.
      Niewątpliwe zwycięstwo rozumu, cywilizacji i przyzwoitości nad
      wodzem czkawki po średniowiecznych zabobonach.

      "Zapowiedziana na czwartek wizyta Benedykta XVI na rzymskim
      Uniwersytecie La Sapienza została odwołana - ogłosił we wtorek
      Watykan. Ta bezprecedensowa decyzja została podjęta w związku z
      trwającymi protestami przeciwko wizycie papieża"
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,4839135.html
      • andrew2008 Re: Gwałtowny wybuch 15.01.08, 20:27
        Tylko 10% pracownikow naukowych Uniwersytetu La Sapienza podpisalo
        list protestujacy przeciwko wizycie papieza. Byli to koalicja
        pedalo-lewakow i pseudozydkow ateistow.
        Wizyta papieza to zaszczyt i dojdzie do skutku nieco pozniej.
        Trzeba bedzie najpierw Uniwersytet od-pedalic i od-pseudozydzic.
        • an.der.division Re: Gwałtowny wybuch 15.01.08, 20:45
          Tolski, zaznaczam, że nadal uważam ciebie za szkodliwego,
          nieprzyjemnego trolla netowego, gdzie właściwa strategią jest
          ignorowanie, a nie odpisywanie. Z okazji jednak "krzywdy", jakiej
          zaznałeś od leje-sie z adminami wyjątkowo odstępuję od właściwego
          podejścia. Nie licz jednak na kontynuację, to wyjątek.

          Istnieje jakiś plan od-pedalenia i od-pseudożydzenia? Raczej
          przeciwnie - to, co zaszło, ośmieli, umocni antagonistyczne wobec
          Kościoła środowiska. Nawet jeśli rzeczywiście 10, to wcale niemało,
          a bardzo możliwe, że będzie rosnąć.
          • andrew2008 Re: Gwałtowny wybuch 15.01.08, 20:57
            Musze sprostowac. List protestujacy wizycie papieza podpisalo
            mniej niz 2% pracownikow naukowych uniwersytetu.
            Byla to koalicja lewako-pedalow i ateistow-pseudozydow.
            Trzeba Uniwersytet oczyscic przywracajac "gettha lawkowe" dla
            pedalo-lewakow i ateistow pseudo-zydkow.
            Wizyta Papieza , ktory byl profesorem wielu prestizowych
            Uniwersytetow to wielki zaszczyt dla Uniwersytetu la Sapienza, ktory
            zostal ufundowany przez Papiezy kilkaset lat temu .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka