hasz0
22.01.08, 20:08
www.polonica.net/Czarna_Legenda_4.htm
Na s. 41 podręcznika Garlickiego znajdujemy inny skrajny przejaw
przyczerniania obrazu Powstania Listopadowego. Pisząc o samosądzie w
nocy 15 sierpnia 1831 r., Garlicki pisze: Pojawiły się pogłoski o
spisku wśród generałów. Aresztowano Jana Hurtiga, Antoniego
Sałackiego, Ludwika Bukowskiego i Antoniego Jankowskiego. Nie
znaleziono przeciw nim żadnych dowodów, ale obawiano się, że ich
wypuszczenie spowoduje wybuch nienawiści (...). W Warszawie pojawiły
się plotki o przygotowywanym przez konserwatystów zamachu stanu, co
wzburzyło ulicę. W nocy 15 sierpnia tłum zaatakował Zamek, gdzie
przetrzymywani byli oskarżani o zdradę więźniowie i dokonał
samosądu, wieszając ich na latarniach. Podobne akty miały miejsce
także przed innymi więzieniami. O świcie rozpoczęły się rabunki
sklepów i mieszkań, dość szybko zresztą powstrzymane przez siły
porządkowe. Ofiarami samosądów padły 34 osoby.
Sądząc po takim opisie, “rozwydrzony” tłum powiesił w samosądzie
zupełnie niewinnych więźniów, i to aż 34 osoby. Na dodatek – jak
widać - samosądowi towarzyszyły rabunki, co najlepiej dowodzi,
jakiego typu hałastra wzięła udział w całej akcji. Prawda jest zaś z
gruntu odmienna. Żaden samosąd nie jest oczywiście możliwy do
usprawiedliwienia, ale o tym, że do niego doszło, zadecydował gniew
pospólstwa oburzonego ciągłym odkładaniem rozprawy sądowej w sprawie
aresztowanych kilku generałów i wielkiej liczby szpicli. Garlicki
całkowicie przemilcza fakt, że czterej więzieni generałowie cieszyli
się – nie bez uzasadnienia – powszechną niechęcią. Generał Hurtig
był niegdyś tyranem dla więzionych podoficerów w Zamościu. Generała
Sałackiego Maurycy Mochnacki nazywał “duchem moskiewskim” i oskarżał
o tajną korespondencję z rosyjskimi dowódcami. Generała Jankowskiego
i jego szwagra Bukowskiego oskarżano o klęskę tzw. wyprawy
łysobyckiej, świadome nieudzielenie pomocy walczącemu z Rosjanami
generałowi Turnie. Co najważniejsze jednak, dominującą część z 34
ofiar samosądu tłumu stanowili najobrzydliwsi szpicle dawnej
policji, donosiciele typu Macrotta, Schelya, Gruberga, Birnbauma. O
tym, że tłum tak krwawo mścił się właśnie na znienawidzonych
szpiclach i donosicielach, Garlicki nie wspomina ani słowa. Być
może, zgodnie z ulubioną przez siebie zasadą tropienia
wszędzie “polskiego semityzmu” Garlicki uważa, że samosąd tłumu jest
tym bardziej godny potępienia, że powieszono rozlicznych szpiclów
pochodzenia żydowskiego. Cóż jednak można poradzić na fakt, że tacy
żydowscy donosiciele, jak: Joel Birnbaum, Mateusz Schley czy Ludwik
Grunberg byli powszechnie znienawidzeni, nie z powodu swego
pochodzenia, a z wyjątkowych szpiclowskich “zasług”. Niech Garlicki
przeczyta choćby biogram Joela Mojżesza Birnbauma w Polskim Słowniku
Biograficznym (Kraków 1936, t. II, s. 106), gdzie pisze się o tym,
jak Birnbaum dopuszczał się niezwykłych nadużyć (...) znęcał się nad
aresztowanymi, zarządzając więzieniem ratuszowym. Nieźle “zasłużyli
się” swymi donosami również rozliczni inni powieszeni przez lud
szpicle, tacy jak m.in. Czyżyk Herszke Jednorączka, Ejzyk Lewkowicz
Szwarc, Fajwel Jekowicz, Jozek Jekowicz, Feuchel Herszkowicz, Leiba
Gerszkowicz Fauchet, Haim Abramowicz, Leyba Jekowicz Kusek, Icek
Mittelman, Mordko Chaim, Michel Moszkowicz Mędżak, Abraham
Moszkowicz, Berek Blinnenkranz, Icek Mittelman, Koim Lewkowicz (por.
szerzej uwagi we wspomnieniach W. Zwierkowskiego Rys powstania,
walki i działań Polaków 1830 i 1831 roku, Warszawa 1973, s. 428-431).
Tylko że przypomnienie pełnej historii antypolskich łajdactw
popełnionych przez powieszonych szpicli żydowskich w służbie w.ks.
Konstantego zadaje całkowity kłam z taką lubością powtarzanej tezie
A. Garlickiego. Piętnując przy rozlicznych okazjach w swej książce
rzekomy “antysemityzm” polski (jeszcze powrócę do tej sprawy w
następnym odcinku), Garlicki tym bardziej gromko zapewnia (m.in. s.
301, 302), iż żydowska społeczność była ogromnie lojalna wobec
państwa polskiego. Dziwnie przy tym w całej swej książce przemilcza
prawdziwie lojalnych Żydów czy wręcz wybitnych polskich patriotów,
ani słowem nie wspominając o rabinie Meiselsie, Askenazym czy
Feldmanie.
Oczernianie dowódców Powstania Styczniowego
W czasie Powstania Styczniowego powstańcy odnieśli zwycięstwo w
jednej z najkrwawszych bitew całego powstania – bitwie pod
Grochowiskami. Prof. Kieniewicz (Powstanie Styczniowe, Warszawa 1983
r., s. 435) pisał, iż: Powstańcy utrzymali się na placu boju, pobili
silniejszego przeciwnika. Garlicki zamiast napisać o zwycięstwie
Polaków, pisze: Rosjanie nie odnieśli zwycięstwa i odstąpili...
Najsłynniejszym wodzem Powstania Styczniowego w jego najtrudniejszej
fazie, od końcowych miesięcy 1863 roku był generał Józef Hauke-
Bosak. Marian Kukiel (op.cit., s. 416) pisał z prawdziwym
entuzjazmem o gen. Hauke-Bosaku: Wielki talent kierowniczy i wielkie
serce, oddany sprawie Polski i jej ludu, umiał trafić jak Kościuszko
i do ludu, i do żołnierza. Zebrał i zorganizował siły dość poważne,
by stworzyć szkielet korpusu, oddziały jego zamienić w regularne
wojsko, uzbroić należycie i bić się do upadłego. Zanim rozbito
oddziały Hauke-Bosaka, wódz ten zdołał osiągnąć szereg cennych
zwycięstw: pod Ocięskami, Chmielnikiem, Hutą Szczecińską, Iłżą.