Dodaj do ulubionych

*****O żydowskich korzeniach Wielkanocy******

12.02.08, 21:37
Żydowska Pascha miała podwójną symbolikę. Była zarówno pamiątką
wyprowadzenia Izraelitów z Egiptu i ratunku przed śmiercią, jak i
symbolem przyszłego wyzwolenia z grzechu przez
śmierć.Mesjasza.Egipt,który dla rodziny Jakuba był schronieniem na
czas klęski głodu, dla jego potomków okazał się więzieniem.
Hebrajczycy stali się niewolnikami faraona i życie spędzali na
katorżniczej pracy. Ich udręka trwała kilkaset lat. Do czasu, gdy
Bóg powołał Mojżesza do wyprowadzenia Swego ludu z niewoli.Krew na
drzwiach Mojżesz nie miał łatwego zadania, bowiem mógł się
spodziewać odpowiedzi faraona: „Boga waszego nie znam, a Izraela nie
wypuszczę”. Tak było 9 razy, aż przyszła straszna dziesiąta plaga.
Egipt czekało „wielkie narzekanie, jakiego nie było nigdy i jakiego
już nie będzie” (Wj 11. 6). Śmierć miała dosięgnąć każdego
pierworodnego – „od człowieka aż do bydła”. Izraelitów chroniło coś
przedziwnego – krew baranka. Bóg wyraźnie zapowiedział, że tej nocy
przejdzie przez Egipt i „pomrą wszyscy pierworodni w ziemi
egipskiej”. Każda rodzina miała przeznaczyć na śmierć jednorocznego
baranka (lub koźlę) bez skazy. Zwierzę miało być zabite
o zmierzchu, a jego krwią Hebrajczycy pokropili odrzwia i progi
swych domów. Upieczone mięso zjedli wraz z niekwaszonym chlebem i
gorzkimi ziołami. „Tak zaś spożywać go będziecie: Biodra wasze będą
przepasane, sandały na waszych nogach i laska w waszym ręku.
Spożywać będziecie pośpiesznie” (Wj 12. 11). Tej nocy Egipt przeszył
krzyk: umarł każdy pierworodny – człowiek i zwierzę. Tragedia nie
dotknęła jedynie domów, które były pomazane krwią, zgodnie z
obietnicą Boga: „Gdy ujrzę krew, przejdę obok i nie będzie pośród
was plagi niszczycielskiej” (Wj 12. 13). Izraelici swobodnie
opuścili kraj. Na pamiątkę tego wielkiego wyzwolenia naród izraelski
miał co roku obchodzić święto Paschy, by nie zaginęła pamięć o
wyzwoleniu i uratowaniu ich od śmierci (Wj 12. 14, 24). Paschę
obchodzono 14. dnia miesiąca Nisan (marzec/kwiecień). Jej nazwa
oznacza „przejście” – na pamiątkę przejścia Pana przez Egipt.
Centrum uroczystości stanowił pozbawiony wad baranek, którego kości
nie mogły być połamane (Wj 12. 46).Żydowska Pascha ilustrowała też
śmierć Mesjasza. To Jezus miał być Barankiem, jak tłumaczył apostoł
Paweł, „złożonym w ofierze jako nasza Pascha” (1 Kor 5, 7). Był
Barankiem „zabitym od założenia świata” (Ap 13, 8). Chrystus umarł
na krzyżu 14. Nisan w dzień Paschy. Jego kości, tak jak kości
baranka paschalnego, nie zostały połamane (J 19, 32–36). Izraelici
wraz z paschalną ofiarą spożywali przaśny chleb – który przez brak
kwasu podkreślał czystość, a więc bezgrzeszność Mesjasza – i pili
gorzkie zioła zapowiadające Jego cierpienie. Swą pierwszą Paschę
Izraelici mieli spożyć w pośpiechu, co było zapowiedzią
błyskawicznego tempa, w jakim zostanie osądzony i ukrzyżowany
Chrystus. Jego śmierć otworzyła wszystkim drogę do wolności. Tak jak
wtedy krew na drzwiach ratowała od śmierci, tak teraz krew Chrystusa
ratuje tych, którzy do Niego przychodzą. Nie wszyscy jednak, tak jak
miało to miejsce po wyjściu z Egiptu,z tego korzystają. Wtedy, dawno
temu na pustyni, też krzyczano: „Lepiej było nam zostać w Egipcie”.
Niewiele zmieniło się po kilku tysiącach lat: nadal sami odrzucamy
wyzwolenie.
Pascha chrześcijan
Po śmierci Jezusa paschalne ofiary z baranków straciły swój sens.
Dokonało się przecież to, na co jedynie wskazywały. Podczas
ostatniej Paschy,którą Jezus obchodził ze swoimi uczniami, ustanowił
w jej miejsce pamiątkowy obrzęd – tzw. Wieczerzę Pańską. Baranka –
symbol przyszłej mesjańskiej ofiary – zastąpiły chleb i wino –
symbole dokonanej ofiary, czyli ukrzyżowanego ciała i przelanej krwi
Chrystusa (Mt 26. 17–30). Ten obrzęd miał być obchodzony jako
pamiątka Jego śmierci (1 Kor 11. 26). Nie ma w nim nic magicznego.
Jest natomiast prostota i szczere, ludzkie przeżycie tamtych chwil.
To zatrzymanie się w pędzie życia i czas na głęboką refleksję dla
chrześcijan: „Żyję, bo On umarł za mnie”. Pierwsi chrześcijanie,
ilekroć się schodzili, razem obchodzili Wieczerzę
Pańską (1 Kor 11. 18, 33; Dz 2. 42) kończąc ją często wspólną ucztą
zwaną agape. Po powstaniu żydowskim – kiedy Rzymianie zabronili
takich zgromadzeń – zaczęto obchodzić Wieczerzę Pańską w połączeniu
z nabożeństwem. Chleb i wino były dla chrześcijan symbolem ciała i
krwi Chrystusa, a nie Nim samym, jak przyjął to Kościół. Wieczerza –
zawsze pod dwiema postaciami, tak jak ustanowił Jezus – to obrzęd
pamiątkowy, a nie powtórzenie (niepowtarzalnej!) ofiary krzyża.
Apostoł Paweł podkreślał przecież wystarczalność i niepowtarzalność
Golgoty (Hbr 9. 26–28). Chleb i wino reprezentują przymierze, jakie
Bóg zawarł z ludźmi za pośrednictwem Swego Syna. Jego śmierć i
zmartwychwstanie są obietnicą zbawienia. To obrzęd, który za pomocą
języka symboli przedstawia więź między Bogiem i człowiekiem oraz
wiarę w to, że Jego krew była niezbędna, by nas ratować.Prosty w
formie i wymowie obrzęd urósł z czasem do rozmiarów magicznego
rytuału, podczas którego chleb i wino, na hasło kapłana (sic!), mają
się przemieniać w rzeczywiste ciało i krew Chrystusa. Zresztą
wkrótce zabrakło dla wiernych owej krwi i pozostała tylko jedna
postać wieczerzy. Chleb też nie był „biblijny”, bo przaśny placek
– łamany symbolicznie i przypominający „przełamane” na krzyżu ciało
Chrystusa – zastąpił opłatek. Zapomniano też o nieodłącznym
elemencie Wieczerzy chrześcijan, czyli umywaniu nóg. Po umyciu nóg
uczniom Jezus powiedział: „Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy
tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” (J 13. 15). Obrzęd zmuszał do
pojednania wiernych przed przystąpieniem do Wieczerzy. Niestety,
zamienił się w teatralny gest papieża i biskupów dokonywany raz do
roku. A przecież „...będziecie błogosławieni, gdy według tego
będziecie postępować”– obiecywał Jezus (J 13. 17). Odarci z
błogosławieństw prawdziwej Paschy dzisiejsi uczniowie Zbawiciela
często błądzą w gąszczu niepotrzebnych, sztucznych ceremonii. Tak to
jest, jak się uczy od zastępców, a nie od Mistrza...Niech ta
Wielkanoc będzie czasem zadumy dla wierzących w Chrystusa.
Przystańcie i przypomnijcie sobie tamtą noc wyzwolenia. Zawsze
możecie wrócić do Egiptu, ale jeśli przebrniecie przez pustynię,
czeka was „kraina mlekiem i miodem płynąca”.Paulina Starościk
Obserwuj wątek
    • zupagrzybowa Re: *****O żydowskich korzeniach Wielkanocy****** 12.02.08, 23:33
      interesujace...


      miraculum ?
      • andrew2008 Pokropcie woda swiecona atolo-zydkow 12.02.08, 23:40
        Pamietajmy o szatanskich korzeniach atolo-zedkow i pokropmy ich
        w Wielkanoc woda swiecona na smingus-dyngus.
        • zupagrzybowa Re: Pokropcie woda swiecona atolo-zydkow 13.02.08, 00:25
          "...A Course in Miracles (also referred to as ACIM or "the Course") is a book considered by its students to be their "spiritual path".According to psychologist Helen Schucman, she and psychologist William Thetford "scribed" the book by means of a process coming from a divine source through a form which Schucman referred to as "inner dictation". Schucman said the source of her channeling was Jesus Christ."
          ....


          "In 1965, Helen Schucman, an associate professor of medical psychology appointed to the faculty of the College of Physicians and Surgeons of the Columbia Presbyterian Medical Center, experienced a series of particularly vivid dreams. Soon thereafter, she began to hear a "Voice" she identified as Jesus]which would speak to her whenever she was prepared to listen. Schucman reported that she heard from the Voice the words, "This is a course in miracles. Please take notes." Schucman then began to write down what she described as a form of "rapid inner dictation."
    • opornik4 Re: *****O żydowskich korzeniach Wielkanocy****** 13.02.08, 01:28
      No,choc raz napisales cos do rzeczy.
      To wszystko jest wlasnie moja wiara,poza osobistym doswiadczemiem
      obecnosci Chrysusa,pod postacia chleba i wina.
      O powyzszym sama przekonalam - mowilam juz,ze robilam roznorakie
      eksperymenty na Jezusie,zanim przyjelam do wiadomosci,iz On naprawde
      zyje i dziala w czasach obecnych.
      Nie moge tu,na forum napisac,co takiego uczynilam - bowiem zlamalam
      wtedy (ostro) Prawo koscielne,i nie moge sie tym publicznie chwalic.
      Po kilku latach,dowiedzialam sie natomiast o innym przypadku,ktory
      zostal naglosniony.
      Pewien chlopak przystapil do satanistow,kazali mu przyniesc Hostie,
      ktora chcieli zbeszczescic na swojej mszy.
      Mlody,stracil odwage i przyniosl niekonsekrowany komunikant.
      Podczas liturgii rozpoznano,ze to nie jest konsekrowany "chleb"
      i spuszczono chlopakowi lomoty.

      W moim Kosciele jest niezwykle bogactwo roznorakich Ruchow.
      Tak wiec,moglam przezyc autentyczna Pasche zydowska (Oaza),
      mam okazje spozywac Komunie pod dwiema postaciami,
      a na Drodze Neokatechumenalnej przezywam Liturgie Eucharystyczna,
      celebrowana tak,jak czynili to pierwotni chrzescijanie.
      Czyli mamy zarowno chleb (przasny placek),jak i wino.
      Spiewamy tylko teksty z Pisma Swietego.
      Co wazne,Liturgia jest taka sama (teksty,piesni) na calym swiecie.
      Czyli,jezeli np."wyladuje" w Chinach - bede miala to samo co
      w Niemczech,czy Polsce.W zadnym kraju posrod Braci nie poczuje sie
      obco,mimo nieznajomosci jezyka.
      Nie jest prawda jakoby pierwsi chrzescijanie nie wierzyli w zywa
      obecnosc Pana,obecnego pod Konsekrowana Postacia:Chleba i Wina.
      Zachowaly sie bowiem swiadectwa z tamtych czasow.
      Roznica byla tylko taka,ze oni nie mieli "Najswietszego Sakramentu",
      czyli Cialo Panskie bylo im niejako blizsze.
      Do V w.naszej ery - Komunia wystepowala pod dwiema postaciami,
      dopiero po wejsciu "barbarzyncow" do Kosciola,poprzestano na
      podobnym do dzis oplatku,ustanawiajac zarazem dogmat o tym,
      ze w Hostii wystepuje zarowno Cialo,jak i Krew Chrystusa.
      Uczyniono tak ze wzgledow praktycznych,bowiem male wspolnoty
      przerodzily sie w wielkie zgromadzenia.
      Dzis Kosciol powraca do dawnej tradycji Malych Wspolnot.

      Wiara w obecnosc Eucharystycznego Jezusa przetrwala do czasow
      Reformacji,a nawet troche dluzej.Luter jeszcze wierzyl w powyzsze,
      mozna to znalezc w jego pismach.
      Natomiast pozniej,zanika tzw.sukcesja apostolska i "nowi"
      protestanccy chrzescijanie,sprawuja juz tylko Pamiatke Wieczerzy
      Panskiej.
      [Jesli dobrze pamietam,poczatek nowej Liturgii daje Kalwin,
      od ktorego wywodza sie baptysci (konczy sie chrzest dzieci),
      zielonoswiatkowcy i inni.]
      Po dzis dzien,mozna spotkac Koscioly ewangelickie (te,od Lutra),
      w ktorych wystepuje Eucharystia,taka jak u katolikow.
      Troche dlugawe to moje pisanie - jezuicki dowcip zwiazany z tematem
      umieszcze w nastepnym post'cie.
    • opornik4 Re: *****Jezuicki dowcip****** 13.02.08, 01:29
      Akcja dzieje sie we Wloszech.Mloda para,prosi proboszcza,aby
      umozliwil im zrobienie wesela na dziedzincu przykoscielnym.
      Ksiadz wyraza zgode.Zabawa sie rozkrecila,ale zaczyna padac.
      Mlody idzie do ksiedza i prosi:
      - "pozwol nam ojcze przeniesc sie na krotko do budynku
      koscielnego,posiedzimy jeszcze chwile i zakonczymy zabawe".
      Proboszcz ulega po dluzszym wahaniu.Weszli,ale jak to Wlosi,
      ani mysla konczyc,glosne rozmowy,tance.
      Zdenerwowany ksiadz krazy po zakrystii,przyglada mu sie koscielny
      i pyta:
      - "czym sie ojcze tak denerwujesz?"
      - Nie widzisz,co oni zrobili ze swiatyni?"
      - Nic takiego,przeciez Jezus takze bywal na weselach,gdzie sie
      ludzie bawili,dla Niego to normalka".
      Chwila zadumy i ksiadz wypala:
      - "Ale oni,nie mieli tam Najswietszego Sakramentu".
      • pisdolniety ale dowcip ! Napisz gdzie sie trzeba smiac 13.02.08, 01:34
        • marouder.eu Rodzina Jezuickich, matka, ksiadz-ojciec i syn.. 13.02.08, 01:48
          ...trafiaja do nieba...
          Jezuiccy czemus niezadowoleni, wolaja synka:
          - Piotrusiu, pozwol tu na chwile! Wolelibysmy, zebys nie bawil sie z tym chlopcem!
          - Dlaczego?- pyta zbawiony Piotrus
          -Poniewaz jego rodzice sa w piekle!

          (za Przekrojem)
        • opornik4 Re: ale dowcip ! Napisz gdzie sie trzeba smiac 13.02.08, 02:04
          Widzisz,dla katolikow jest zrozumialy.
          Moze bys poczul bluesa,gdybys przeczytal moj tekst
          o chrzescijanstwie?
          • rycho7 katolicka swiadomosc klamstwa i obludy 13.02.08, 08:03
            opornik4 napisała:

            > Widzisz,dla katolikow jest zrozumialy.

            Doskonale oddalas roznice miedzy misja Jezusa a kosciolem
            papistowskim. Faktycznie w kosciolach brakuje wlasnie Jezusa.
            Zamiast niego sa przedmioty magiczne podtykane przez uzurpatorow
            interpretacji przekazu Jezusa.

            Kosciol powstal aby spacyfikowac moc przekazu Jezusa. Ty to oszustwo
            wspierasz.
            • andrew2008 Kto przekazuje nauke Jezusa najlepiej? 13.02.08, 09:14
              Wedlug swinio-ryja7 nauka Jezusa jest przekazywana nalepiej przez:
              a) Trockistow
              b) Marksistow
              c) Mocznikow
              d) Ateistow
              Ej wariat, Wisla sie pali
              • rycho7 Re: Kto przekazuje nauke Jezusa najlepiej? 13.02.08, 09:41
                andrew2008 napisał:

                > Wedlug swinio-ryja7 nauka Jezusa jest przekazywana

                Sadze mimo wszystko, ze nauka Jezusa nie jest wspolczesnie
                przekazywana.

                Osobiscie nie sadze aby w moim interesie bylo przekazywanie nauki
                Jezusa. Totez to kto by to najlepiej robil mnie nie interesuje.
                Komunia i komunizm zagrazaja moim interesom. Tak trzymajcie
                Towarzyszu Haszolski. Wasze sr.nie uzyznia moje poletko.
            • opornik4 Re: katolicka swiadomosc klamstwa i obludy 13.02.08, 16:57
              rycho7 napisał:
              > Doskonale oddalas roznice miedzy misja Jezusa a kosciolem
              > papistowskim. Faktycznie w kosciolach brakuje wlasnie Jezusa.
              > Zamiast niego sa przedmioty magiczne podtykane przez uzurpatorow
              > interpretacji przekazu Jezusa.

              Wybacz,ale ja wlasnie zyjacego Jezusa odnalazlam
              w Eucharystii Kk.
              Tak,jak niektorzy w malenkim dzieciatku
              ssajacym piers i robiacym w pieluchy potrafili
              rozpoznac Zbawiciela.
              • rycho7 Re: katolicka swiadomosc klamstwa i obludy 13.02.08, 18:31
                opornik4 napisała:

                > Wybacz,ale ja wlasnie zyjacego Jezusa odnalazlam
                > w Eucharystii Kk.

                Alez to bardzo proste. Latwo znalezc Boga, ktorego istnienia nie da
                sie udowodnic. Ty uwierzylas, ze jest cos, czego nikt nie widzial. A
                moze sobie przypomnisz DRUGIE PRZYKAZANIE w wersji z roku 33 naszej
                ery? Takie jakie uznawal Jezus (postac literacka).
    • el.comandante1 Wielkanoc ma stare korzenie poganskie 13.02.08, 09:00
      ktore siegaja paleolitu. To swieto odrodznia zycia po zimie
      • andrew2008 Spusc se marzanne , comendante 13.02.08, 09:29
        Prawdziwy obyczaj paleolitu to bylo spuszczanie Marzanny i spermy do
        rzeki Wisly. Idz sobie wytrzepac swa maczuge nad rzeka paleo-
        commendante
        • andrew2008 El commendante1, przepraszam, pomylilem nicki 13.02.08, 09:34
          Przepraszam
        • rycho7 co macie przeciw tradycji Haszolski? 13.02.08, 09:43
          andrew2008 napisał:

          > Prawdziwy obyczaj paleolitu

          Stary obyczaj to dobry. Wy Towarzyszu kulcicie tradycje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka