Dodaj do ulubionych

Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też.

IP: 195.94.211.* 05.04.01, 15:08
Zgodnie z ustaleniami poczynionymi w wątku o homoseksualistach (pardon, luka, o
pedałach) proponuję przechodzić tutaj aby sobie mniej lub bardziej do rzeczy
podyskutować (z luką mniej do rzeczy).
Aby na początku podgrzać atmosferę odniosę się do słów luki:
Banan pisze (potępiwszy komunizm, nazizm, faszyzm):
Jeżeli potępisz Salwador, Chile, Nikaraguę to jesteśmy kwita.
luka odpisuje:
Salwador potępiam. Chile i Nikaragui nie. Nie ma powodu.
Zapytuję wobec tego lukę: czy my aby znamy tą samą historię? Czy Pinochet nie
zlecał morderstw typowo politycznych? Czy tysiące zaginionych
(najprawdopodobniej skrytobójczo zamordowanych) nie są dla ciebie
wystarczającym dowodem?

Jednocześnie odpowiadam na pytanie luki: uważam, drogi luko, że zabijanie na
wojnie nie jest morderstwem (gwałt pozostaje oczywiście gwałtem), pod warunkiem
że nie zabija się bezbronnych ludzi, jeńców wojennych itd. Po zamachu stanu w
Chile aparat polityczny Pinocheta mordował ludzi. To bezsporny fakt.
Czekam na odpowiedź, pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: luka Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. IP: 213.77.91.* 05.04.01, 15:27
      Gość portalu: Banan napisał(a):

      luka:
      > Salwador potępiam. Chile i Nikaragui nie. Nie ma powodu.

      Banan:
      > Zapytuję wobec tego lukę: czy my aby znamy tą samą historię? Czy Pinochet nie
      > zlecał morderstw typowo politycznych? Czy tysiące zaginionych
      > (najprawdopodobniej skrytobójczo zamordowanych) nie są dla ciebie
      > wystarczającym dowodem?

      1. zaginiony nie jest dowodem na cokolwiek. Jeżeli nie ma ciała, nie ma
      morderstwa.
      2. Podczas przywracania porządku w Chile zginęło ok. 3000 osób. Nie wzrusza mnie
      śmierć komunistycznych wywrotowców, zlikwidowanych podczas walk, potępiam
      natomiast morderstwa dokonane po przywróceniu ładu.
      3. Potępiając niepotrzebne zabójstwa należy jednak zauważyć, że w porównaniu z
      reżimami komunistycznymi 3000 zabitych (w ciągu kilkunastu lat) to naprawdę
      niewielka cena. Straty Nikaragui były 10 razy większe, straty Chin 1000 razy.

      > Jednocześnie odpowiadam na pytanie luki: uważam, drogi luko, że zabijanie na
      > wojnie nie jest morderstwem (gwałt pozostaje oczywiście gwałtem), pod warunkiem
      > że nie zabija się bezbronnych ludzi, jeńców wojennych itd. Po zamachu stanu w
      > Chile aparat polityczny Pinocheta mordował ludzi. To bezsporny fakt.

      To nie był zamach stanu, tylko wykonanie uchwały Zgromadzenia Narodowego Chile,
      które wezwało armię do obalenia reżimu Allende. Zabójstwa popełnione po
      opanowaniu sytuacji były zapewne zbędne i jako takie je potępiam. Zadowolony?
      Pozdrawiam
      • Gość: Banan Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. IP: 195.94.211.* 05.04.01, 16:49
        Gość portalu: luka napisał(a):
        > 1. zaginiony nie jest dowodem na cokolwiek. Jeżeli nie ma ciała, nie ma
        morderstwa.

        Aha. Oni sobie żyją gdzieś w dżungli cali szczęśliwi, bez chorób, nieszczęść i
        głodu.
        Idąc za tym tokiem myślania, stawiam wniosek o obniżenie ofiar II wojny
        światowej o około 10.000.000. Ciał nigdy nie odnaleziono, a ludzie ci żyją
        zapewne na Madagaskarze. W Katyniu, Miednoje i Charkowie zginęło o ok. 10.000
        Polaków mniej, ponieważ ciał nigdy nie odnaleziono. W Chinach nie ma żadnych
        dowodów na to, że umarło 3.000.000 ludzi. Do dzisiaj nie odnaleziono 1.000.000
        ciał, wobec tego zmniejszamy liczbę ofiar. Nie ma ciał, nie ma sprawy.
        Gratuluję, luka. Popisałeś się po raz kolejny.

        > 2. Podczas przywracania porządku w Chile zginęło ok. 3000 osób. Nie wzrusza
        mnie śmierć komunistycznych wywrotowców, zlikwidowanych podczas walk, potępiam
        > natomiast morderstwa dokonane po przywróceniu ładu.

        Podczas jakich walk? W więzieniu, skatowanym ludziom strzelano w tył głowy. Ale
        walczyli zaciekle...
        Takie to były luko walki. Komunistyczni wywrotowcy doszli do władzy legalnie a
        Pinochet nie (choć w niczym nie uspawiedliwiam Allende i jego companieros)

        > 3. Potępiając niepotrzebne zabójstwa należy jednak zauważyć, że w porównaniu
        z reżimami komunistycznymi 3000 zabitych (w ciągu kilkunastu lat) to naprawdę
        > niewielka cena. Straty Nikaragui były 10 razy większe, straty Chin 1000 razy.

        Liczy się każde życie. nie chodzi o ilość, lecz fakt popełniania zbrodni w imię
        polityki. Czy to z tej, czy z tej strony.

        > To nie był zamach stanu, tylko wykonanie uchwały Zgromadzenia Narodowego
        Chile, które wezwało armię do obalenia reżimu Allende. Zabójstwa popełnione po
        opanowaniu sytuacji były zapewne zbędne i jako takie je potępiam. Zadowolony?

        Luka uważa, że Pinochet był demokratą pełną gębą, a przynajmniej uważa, że
        Pinochet uwolnił uciskany naród chilijski od zbrodniczych komunistów(no, może
        się zdarzyły jakieś pomyłki, ale drobne, co to jest 3000 ludzi?). Ale od biedy
        jestem ukontentowany. Drzemie w tobie jakaś odrobina człowieczeństwa.
        Pozostaje jeszcze kwestia Nikaragui. Czekam na twoje wynurzenia o dyktaturze
        Somozów. Tylko mi nie wyjeżdżaj zaraz z Sandinistami, powiedziałem że potępiam
        tą całą komunistyczną szajkę. Jeśli sobie życzysz, podeśle ci co pieprzniejsze
        kawałki z życia aparatu Somozy... Zbiorowe gwałcenie kobiet przez żołdaków,
        wieszanie wieśniaków za wiadome organy, bądź po prostu odcinanie ich, zabijanie
        dzieci na oczach ich matek itp. Pokaż że masz serce jako mężczyzna, mąż i
        ojciec...
        Pozdrawiam.
        • Gość: luka Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.01, 12:58
          Gość portalu: Banan napisał(a):

          > Aha. Oni sobie żyją gdzieś w dżungli cali szczęśliwi, bez chorób, nieszczęść i
          > głodu.
          > Idąc za tym tokiem myślania, stawiam wniosek o obniżenie ofiar II wojny
          > światowej o około 10.000.000. Ciał nigdy nie odnaleziono, a ludzie ci żyją
          > zapewne na Madagaskarze. W Katyniu, Miednoje i Charkowie zginęło o ok. 10.000
          > Polaków mniej, ponieważ ciał nigdy nie odnaleziono. W Chinach nie ma żadnych
          > dowodów na to, że umarło 3.000.000 ludzi. Do dzisiaj nie odnaleziono 1.000.000
          > ciał, wobec tego zmniejszamy liczbę ofiar. Nie ma ciał, nie ma sprawy.
          > Gratuluję, luka. Popisałeś się po raz kolejny.

          Banan, nie udawaj, że nie rozumiesz. Idź do sądu i przekonaj się, że nie sposób
          kogoś skazać za morderstwo, jeżeli nie znaleziono ciała (procesy poszlakowe
          pomijam). Nie mieszaj też ofiar z innych konfliktów - skoro Lewica chce postawić
          gen. Pinocheta przed sądem, to argumentacja powinna być procesowa.

          > Podczas jakich walk? W więzieniu, skatowanym ludziom strzelano w tył głowy.
          Ale walczyli zaciekle...
          > Takie to były luko walki.

          "W lipcu 1971 r. lewica zaczęła przemycać broń, w maju zaś następnego
          roku przystąpiła do aktów terroru politycznego na wielką skalę. W
          listopadzie posiadała ona 30 tys. sztuk broni, czyli więcej niż armia.
          Allende lawirował pomiędzy wydaniem policji rozkazu walki ze skrajną
          lewica a oskarżeniem armii o przygotowywanie zamachu stanu.
          Zaaprobował on jednak plan uzbrojenia lewicowych partyzantów (...)." -
          Paul Johnson - "Historia polityczna Świata", tom 2 s. 304 - 306 Wyd.
          Pomost W-wa 89r.

          Takie to były walki, Banan...

          > Komunistyczni wywrotowcy doszli do władzy legalnie a
          > Pinochet nie (choć w niczym nie uspawiedliwiam Allende i jego companieros)

          Zamach Pinocheta miał jednak podstawy prawne: uchwałę chilijskiego Zgromadzenia
          Narodowego z 23.8.1973 r. W tym dokumencie zostają wymienione pogwałcenia
          Konstytucji i innych praw przez marksistowski rząd prezydenta Allende oraz
          uchwala się, z przyczyny braku konstytucyjnej
          procedury "impeachmentu", "przedstawienie" tego "poważnego przekroczenia
          porządku konstytucyjnego i prawnego Republiki", wśród innych organizmów
          państwowych, także Siłom Zbrojnym. Również uchwala się "zakomunikowanie im, iż z
          uwagi na ich funkcje, przysięgę zachowania wierności Konstytucji i innych praw,
          (...) należy do nich położenie natychmiastowego kresu wszystkim wspomnianym
          okolicznościom jakie naruszają Konstytucję i inne prawa". Po tym apelu izby
          niższej chilijskiego Parlamentu o "natychmiastowe działanie", chilijskie Siły
          Zbrojne, dowodzone wówczas przez generała Augusto Pinocheta, dnia 11 września
          1973, przystąpiły do usunięcia urzędującego prezydenta łamiącego konstytucję.

          > Liczy się każde życie. nie chodzi o ilość, lecz fakt popełniania zbrodni w imię
          > polityki. Czy to z tej, czy z tej strony.

          Zgadza się. Ale czy nie słusznym jest użycie siły, by uchronić kraj przed krwawym
          reżimem? Wszędzie tam, gdzie do władzy dochodzili komuniści, ginęły tysiące
          ludzi. Czy nie lepiej poświęcić życie 3000 osób (głównie komunistycznych
          terrorystów z całego świata i Kubańczyków) by ocalić 30 000?

          > Luka uważa, że Pinochet był demokratą pełną gębą, a przynajmniej uważa, że
          > Pinochet uwolnił uciskany naród chilijski od zbrodniczych komunistów(no, może
          > się zdarzyły jakieś pomyłki, ale drobne, co to jest 3000 ludzi?). Ale od biedy
          > jestem ukontentowany. Drzemie w tobie jakaś odrobina człowieczeństwa.

          Nonsensy wypisujesz. Gen. Pinochet wykonał wolę parlamentu - dowód powyżej.

          > Pozostaje jeszcze kwestia Nikaragui. Czekam na twoje wynurzenia o dyktaturze
          > Somozów. Tylko mi nie wyjeżdżaj zaraz z Sandinistami, powiedziałem że potępiam
          > tą całą komunistyczną szajkę. Jeśli sobie życzysz, podeśle ci co pieprzniejsze
          > kawałki z życia aparatu Somozy... Zbiorowe gwałcenie kobiet przez żołdaków,
          > wieszanie wieśniaków za wiadome organy, bądź po prostu odcinanie ich, zabijanie
          > dzieci na oczach ich matek itp. Pokaż że masz serce jako mężczyzna, mąż i
          > ojciec...

          Banda Somozy to jedno (daruj sobie opisy), a partyzantka sandinistów to drugie.
          Można ewentualnie powiedzieć, że zbrodnie sandinistów były usprawiedliwione
          zbrodniami Somozów, ale nie zmienia to w niczym faktu, że obalenie dyktatury nie
          zakończyło walk - przeciwnie, wojna domowa nasiliła się, m.in. z powodu rozłamu w
          obozie sandinistów - w pewnym momencie zaczęli się wyrzynać między sobą.
          Ale żeby nie było, że unikam odpowiedzi - Somoza nie jest bohaterem mojego
          romansu, w przeciwieństwie do gen. Pinocheta - jedynego człowieka na świecie,
          który w latach 70. udanie przeciwstawił się komunistycznej agresji.

          Pozdrawiam.

          • Gość: Banan Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. IP: 195.94.211.* 06.04.01, 14:02
            > Banan, nie udawaj, że nie rozumiesz. Idź do sądu i przekonaj się, że nie sposób
            >
            > kogoś skazać za morderstwo, jeżeli nie znaleziono ciała (procesy poszlakowe
            > pomijam). Nie mieszaj też ofiar z innych konfliktów - skoro Lewica chce postawi
            > ć
            > gen. Pinocheta przed sądem, to argumentacja powinna być procesowa.

            I jest. Zauważ co dziś dzieje się w tej sprawie przed sądami w Chile. Tak Bogiem
            a prawdą, Pinochet sam przyznał się, że były takie sytuacje, o czym on oczywiście
            nie wiedział. Tak więc są winni (bynajmniej nie Pinochet - choć nie wierzę w to),
            głównie wojskowi niższego szczebla reżimu Pinocheta. Skończy się to tak, jak w
            Polsce z Popiełuszką. Piotrowski i Chmielewski beknęli za wszystko, Ciastoń,
            Płatek i Jaruzel cieszą się dostatnim życiem. Czy to w Polsce, czy w Chile,
            wątpię w sprawiedliwość i równość wszystkich wobec prawa.

            > "W lipcu 1971 r. lewica zaczęła przemycać broń, w maju zaś następnego
            > roku przystąpiła do aktów terroru politycznego na wielką skalę. W
            > listopadzie posiadała ona 30 tys. sztuk broni, czyli więcej niż armia.
            > Allende lawirował pomiędzy wydaniem policji rozkazu walki ze skrajną
            > lewica a oskarżeniem armii o przygotowywanie zamachu stanu.
            > Zaaprobował on jednak plan uzbrojenia lewicowych partyzantów (...)." -
            > Paul Johnson - "Historia polityczna Świata", tom 2 s. 304 - 306 Wyd.
            > Pomost W-wa 89r.

            Wszystko prawda. Ja próbuję wyciągnąć od ciebie deklarację potępiającą rządy
            prawicy w Chile. Rządy za pomocą terroru. I chociażby pobudki były najwyższe, nie
            mogę zgodzić się z tobą, że zabijanie w imię jakichkolwiek ideałów jest w
            porządku. Mówię to również jako członek AI,

            > Zamach Pinocheta miał jednak podstawy prawne: uchwałę chilijskiego
            Zgromadzenia Narodowego z 23.8.1973 r. W tym dokumencie zostają wymienione
            pogwałcenia Konstytucji i innych praw przez marksistowski rząd prezydenta Allende
            oraz uchwala się, z przyczyny braku konstytucyjnej
            > procedury "impeachmentu", "przedstawienie" tego "poważnego przekroczenia
            > porządku konstytucyjnego i prawnego Republiki", wśród innych organizmów
            > państwowych, także Siłom Zbrojnym. Również uchwala się "zakomunikowanie im, iż
            > z
            > uwagi na ich funkcje, przysięgę zachowania wierności Konstytucji i innych praw,
            >
            > (...) należy do nich położenie natychmiastowego kresu wszystkim wspomnianym
            > okolicznościom jakie naruszają Konstytucję i inne prawa". Po tym apelu izby
            > niższej chilijskiego Parlamentu o "natychmiastowe działanie", chilijskie Siły
            > Zbrojne, dowodzone wówczas przez generała Augusto Pinocheta, dnia 11 września
            > 1973, przystąpiły do usunięcia urzędującego prezydenta łamiącego konstytucję.

            Możesz darować sobie tego typu cytaty, ponieważ doskonale znam sytuację w
            ówczesnym Chile. Pytanie jest takie: czy nie zauważasz analogii pomiędzy tamtą
            sytuacją a Polską lat 80? Powtarzam: nie liczy się to, czy zamordysta jest z
            prawa czy z lewa. Pozostaje on zamordystą i dyktatorem. W świetle prawa, Stan
            Wojenny był w pełni legalny i zgodny z konstytucją. I co?

            > > Liczy się każde życie. nie chodzi o ilość, lecz fakt popełniania zbrodni w
            > imię
            > > polityki. Czy to z tej, czy z tej strony.
            >
            > Zgadza się. Ale czy nie słusznym jest użycie siły, by uchronić kraj przed krwaw
            > ym reżimem? Wszędzie tam, gdzie do władzy dochodzili komuniści, ginęły tysiące
            > ludzi. Czy nie lepiej poświęcić życie 3000 osób (głównie komunistycznych
            > terrorystów z całego świata i Kubańczyków) by ocalić 30 000?

            Masz rację, krew rozlewała się wszędzie, gdzie do władzy dochodzili komuniści.
            Używasz jednak argumentu pod tytułem: a w Ameryce biją Murzynów. Odbijasz
            piłeczkę w stylu "no niby tak, ale komuniści to to i tamto". Rozmowa dotyczy
            zbrodni prawicy, których w moim przekonaniu dało się uniknąć.

            > Nonsensy wypisujesz. Gen. Pinochet wykonał wolę parlamentu - dowód powyżej.

            Oczywiście. Wiele rządów dyktatorskich zostało zalegalizowane przez takie czy
            inne ciało (historia Świata dobitnie tego dowodzi, a już wiek XX szczególnie -
            popatrz na Afrykę). Powtarzam, co z tego? Postaw się na miejscu chilijskiego
            milicjanta. Czy zastrzeliłbyś człowieka, bo jest Kubańczykiem i ma spaczone
            poglądy? Kara by cię nie spotkała - pytanie czy pociągasz za spust?

            > Banda Somozy to jedno (daruj sobie opisy), a partyzantka sandinistów to drugie.
            >
            > Można ewentualnie powiedzieć, że zbrodnie sandinistów były usprawiedliwione
            > zbrodniami Somozów, ale nie zmienia to w niczym faktu, że obalenie dyktatury ni
            > e
            > zakończyło walk - przeciwnie, wojna domowa nasiliła się, m.in. z powodu rozłamu
            > w
            > obozie sandinistów - w pewnym momencie zaczęli się wyrzynać między sobą.
            > Ale żeby nie było, że unikam odpowiedzi - Somoza nie jest bohaterem mojego
            > romansu, w przeciwieństwie do gen. Pinocheta - jedynego człowieka na świecie,
            > który w latach 70. udanie przeciwstawił się komunistycznej agresji.

            No widzisz - jednak się przełamujesz, z czego się bardzo cieszę. Oczywiście
            końcówka tego wywodu nie podoba mi się zupełnie, ale zdaję sobie sprawę z tego,
            że można tu mieć rozbieżne poglądy - cały świat jest w ocenie Pinocheta
            podzielony dokładnie na pół.

            Pozdrawiam.

            • Gość: Banan I jeszcze jedno IP: 195.94.211.* 06.04.01, 14:09
              Piszesz tak:
              Czy nie lepiej poświęcić życie 3000 osób (głównie komunistycznych
              > terrorystów z całego świata i Kubańczyków) by ocalić 30 000?

              A skąd wiesz że 30000? A może 0? Wcześniej napisałeś mi, że nie ma ciał, nie ma
              zbrodni. Teraz natomiast piszesz: zbrodni nie było wogóle, ale winni się
              znaleźli. Gdzie tu konsekwencja?
              Pozdrawiam.
              • Gość: luka Re: I jeszcze jedno IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.01, 14:21
                Gość portalu: Banan napisał(a):

                > Piszesz tak:
                > Czy nie lepiej poświęcić życie 3000 osób (głównie komunistycznych
                > > terrorystów z całego świata i Kubańczyków) by ocalić 30 000?
                >
                > A skąd wiesz że 30000? A może 0? Wcześniej napisałeś mi, że nie ma ciał, nie ma
                > zbrodni. Teraz natomiast piszesz: zbrodni nie było wogóle, ale winni się
                > znaleźli. Gdzie tu konsekwencja?

                Mylisz dwie rzeczy: ocenę wydarzeń w Chile (rzecz dokonaną) z oceną zagrożenia
                komunistycznego (rzecz domniemywaną).
                Skąd wiadomo, że rządy komunistyczne kosztowałyby życie x osób? Należy otwarcie
                napisać, że znikąd. Rzecz w tym, iż per analogiam można z dużym
                prawdopodobieństwem przyjąć, że wprowadzenie komunizmu do Chile pociągnęłoby
                takie same skutki, jak gdzie indziej: masowe morderstwa, ruinę gospodarczą i
                rozkład moralny. Pinochet nie wystąpił przeciw marksistom ot tak sobie. Wszyscy
                widzieli, co się wtedy działo na świecie: trwała zwycięska ofensywa światowego
                komunizmu, a państwa zachodnie w popłochu ustępowały czerwonym na każdym kroku;
                nawet USA poniosły polityczną klęskę w Wietnamie, który porzucili na pastwę losu.
                Krótko pisząc: zagrożenie było realne, a pomocy znikąd. Można więc przyjąć, że
                armia uratowała Chile przed komunizmem i tysiącami zabitych.
                • Gość: Banan Re: I jeszcze jedno IP: 195.94.211.* 06.04.01, 14:48
                  > Mylisz dwie rzeczy: ocenę wydarzeń w Chile (rzecz dokonaną) z oceną zagrożenia
                  > komunistycznego (rzecz domniemywaną).

                  Oczywista, że nie mylę. Ja nie zakładam z góry co by się stało, za to ty robisz
                  to z chęcią.

                  > Skąd wiadomo, że rządy komunistyczne kosztowałyby życie x osób? Należy otwarcie
                  >
                  > napisać, że znikąd. Rzecz w tym, iż per analogiam można z dużym
                  > prawdopodobieństwem przyjąć, że wprowadzenie komunizmu do Chile pociągnęłoby
                  > takie same skutki, jak gdzie indziej: masowe morderstwa, ruinę gospodarczą i
                  > rozkład moralny.

                  A jednak uważam, że nie należy zakładć tego z góry. Wydaje mi się również, że
                  nadal traktujesz mnie jako przeciwnika (lewicowca), co mija się z prawdą, czego
                  dowody dałem wielokrotnie. Chodzi mi tylko o jedno: światowa prawica nie jest
                  krystalicznie czysta - co zdajesz się udowadniać. Jasna sprawa, że skala zbrodni
                  prawicy i lewicy nie jest tożsama, niemniej zbrodnia jest zbrodnią i kropka.

                  Pinochet nie wystąpił przeciw marksistom ot tak sobie. Wszyscy
                  > widzieli, co się wtedy działo na świecie: trwała zwycięska ofensywa światowego
                  > komunizmu, a państwa zachodnie w popłochu ustępowały czerwonym na każdym kroku;
                  > nawet USA poniosły polityczną klęskę w Wietnamie, który porzucili na pastwę los
                  > u. Krótko pisząc: zagrożenie było realne, a pomocy znikąd. Można więc przyjąć,
                  że armia uratowała Chile przed komunizmem i tysiącami zabitych.

                  Przyjąć można wszystko. Ale dalej pozostaje to domniemywaniem i niczym innym.
                  Prezentuję tu twój tok myślenia - nie ma ciała, nie ma zbrodni.
                  • Gość: Al Re: I jeszcze drugie IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 06.04.01, 15:00
                    Odsądzasz Luko chińskich komunistów od czci i wiary a może napiszesz dwa słowa
                    co robili z Chińczykami Japończycy w swoim czasie realizując swoje mocarstwowe
                    zapędy. Czy tez zbagatelizujesz ogrom krzywd i okrucieństw jakich doznała
                    przede wszystkim cywilna ludność palona żywcem i mordowana przez tych godnych
                    pożałowania "samurajów"?.
                    • Gość: luka Re: I jeszcze drugie - Al IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.01, 16:16
                      A co ma jedno z drugim wspólnego?
                  • Gość: luka Re: I jeszcze jedno IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.01, 16:24
                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                    > > Mylisz dwie rzeczy: ocenę wydarzeń w Chile (rzecz
                    >> dokonaną) z oceną zagrożenia komunistycznego (rzecz
                    domniemywaną).

                    > Oczywista, że nie mylę. Ja nie zakładam z góry co by
                    > się stało, za to ty robisz to z chęcią.

                    Jednak mylisz. Gen. Pinochet stanął przed dylematem -
                    uderzyć na marksistów czy pozostać wiernym rządowi. Na
                    jego decyzję niewątpliwie miała wpływ analiza zagrożenia
                    komunistycznego.

                    > A jednak uważam, że nie należy zakładć tego z góry.

                    To jak traktować, z dołu? Jeżeli widzisz wymierzony w
                    siebie pistolet to chyba reagujesz przed strzałem, a nie
                    po?

                    > Wydaje mi się również, że
                    > nadal traktujesz mnie jako przeciwnika (lewicowca), co
                    mija się z prawdą, czego
                    > dowody dałem wielokrotnie. Chodzi mi tylko o jedno:
                    światowa prawica nie jest
                    > krystalicznie czysta - co zdajesz się udowadniać.
                    Jasna sprawa, że skala zbrodn
                    > i prawicy i lewicy nie jest tożsama, niemniej zbrodnia
                    jest zbrodnią i kropka.

                    Skąd to przypuszczenie? Traktuję cię jako przeciwnika w
                    dyskusji, a nie lewaka - od czasu, gdy napisałeś, że
                    wyznajesz zasady wyłożone przez Smitha, von Hayka i
                    Friedmana. Zakończ wreszcie szukanie dziury w całym i
                    skoncentruj się na dyskusji.

                    > Przyjąć można wszystko. Ale dalej pozostaje to
                    domniemywaniem i niczym innym.

                    No cóż, Niemcy nie podjęli się domniemywania i próbowali
                    dokonać zamachu na Hitlera, gdy było juz za późno. A
                    mieli w momencie zdobycia władzy przez tow. Adolfa mniej
                    danych o zagrożeniach nazizmu, niż miał je gen. Pinochet
                    o komunizmie.

                    > Prezentuję tu twój tok myślenia - nie ma ciała, nie ma
                    zbrodni.

                    To otwórz przewód sądowy.
            • Gość: luka Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.01, 14:39
              Gość portalu: Banan napisał(a):

              > Wszystko prawda. Ja próbuję wyciągnąć od ciebie deklarację potępiającą rządy
              > prawicy w Chile. Rządy za pomocą terroru. I chociażby pobudki były najwyższe, n
              > ie mogę zgodzić się z tobą, że zabijanie w imię jakichkolwiek ideałów jest w
              > porządku. Mówię to również jako członek AI,

              Nigdy ode mnie nie wyciągniesz takiej deklaracji. Gen. Pinochet jest bohaterem, a
              nie zbrodniarzem. Zabijać niestety czasem trzeba: w obronie mienia, rodziny czy
              ojczyzny. I gen. Pinochet swój kraj obronił.
              A propos pobudek: to zabicie w obronie własnej też jest nie w porządku? To
              właśnie robił gen. Pinochet w imieniu większości Chilijczyków.

              > Możesz darować sobie tego typu cytaty, ponieważ doskonale znam sytuację w
              > ówczesnym Chile.

              Śmiem wątpić. Drwiłeś z metod wojskowych, co oznacza, iż nie wiedziałeś o
              istnieniu dobrze uzbrojonych bojówek komunistycznych.

              > Pytanie jest takie: czy nie zauważasz analogii pomiędzy tamtą
              > sytuacją a Polską lat 80? Powtarzam: nie liczy się to, czy zamordysta jest z
              > prawa czy z lewa. Pozostaje on zamordystą i dyktatorem. W świetle prawa, Stan
              > Wojenny był w pełni legalny i zgodny z konstytucją. I co?

              1. Jakiej analogii?
              2. Nie potępiam dyktatora tylko za to, że nim jest. I proszę nie śpiewać mi tu
              pochwał ustroju demokratycznego, gdyż jest to wyjątkowo poroniony sposób rządów.
              3. Stan wojenny był nielegalny - trwała sesja sejmu.

              > Masz rację, krew rozlewała się wszędzie, gdzie do władzy dochodzili komuniści.
              > Używasz jednak argumentu pod tytułem: a w Ameryce biją Murzynów. Odbijasz
              > piłeczkę w stylu "no niby tak, ale komuniści to to i tamto". Rozmowa dotyczy
              > zbrodni prawicy, których w moim przekonaniu dało się uniknąć.

              Z uporem maniaka usiłujesz postawić znak równości między reżimami prawicowymi a
              lewicowymi. Lewica ma na koncie 130 mln zabitych, a prawica? Chyba mniej niż 1%
              tej liczby. Wynika więc z tego, że powstrzymanie dowolnymi środkami
              komunistycznej agresji ratuje życie tysiącom ludzi. Co, że zginie ich trochę?
              Cóż - gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. To jest tak, jak z porwaniami samolotów -
              nie dyskutuje się z terrorystami, tylko ich atakuje; często dochodzi do ofiar
              wśród zakładników, ale ważna jest zasada: "żadnych dyskusji z porywaczami".
              Dzięki temu porwania samolotów zdarzają się coraz rzadziej, a pasażerowie są
              mniej narażeni na utratę życia.
              Wam, idealistom z AI, wydaje się, że będąc szlachetnym jest się odpornym na cudze
              niskie żądze. Co zrobisz, gdy staniesz w nocy twarzą w twarz z agresorem?

              > Oczywiście. Wiele rządów dyktatorskich zostało zalegalizowane przez takie czy
              > inne ciało (historia Świata dobitnie tego dowodzi, a już wiek XX szczególnie -
              > popatrz na Afrykę). Powtarzam, co z tego?

              To ty jesteś demokratą, a nie ja. Parlament wezwał Siły Zbrojne do interwencji -
              co więc Pinochet miał zrobić? Usłuchać woli parlamentu czy pozostać wiernym
              władzy wykonawczej?

              > Postaw się na miejscu chilijskiego
              > milicjanta. Czy zastrzeliłbyś człowieka, bo jest Kubańczykiem i ma spaczone
              > poglądy? Kara by cię nie spotkała - pytanie czy pociągasz za spust?

              Gdyby miał karabin w ręku - strzeliłbym bez wahania.

              Pozdrawiam.


              • Gość: Banan Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. IP: 195.94.211.* 06.04.01, 15:00
                luka, jeszcze raz:
                Ja w żaden sposób nie bronię komunistów, a także nie stawiam znaku równości
                pomiędzy rządami komunistów a prawicy. Czy to jest wreszcie jasne? Organizacja,
                w której aktywnie uczestniczę nie jest ani prawicowa ani lewicowa. Broni tych,
                którzy są uciskani przez reżimy z obu stron. Tylko nie dawaj mi tu argumentu,
                że nie bronimy np. Skinów w Niemczech. Jak cię wsadzą za poglądy i dadzą
                wycisk, możesz liczyć na AI.
                Dla mnie liczy się życie. Prawicowy luka i lewicowy ktoś tam to dla mnie przede
                wszystkim jednostka ludzka. A potem możemy gadać o polityce.
          • Gość: Luzer Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. IP: *.opole.dialup.inetia.pl 06.04.01, 16:28
            Gość portalu: luka napisał(a):

            > > Banan, nie udawaj, że nie rozumiesz. Idź do sądu i przekonaj się, że nie
            sposób
            >
            > kogoś skazać za morderstwo, jeżeli nie znaleziono ciała (procesy poszlakowe
            > pomijam).

            No tak, rozumiem już dlaczego Luka z taką skwapliwością przyjmuje rewelacje
            tzw. "rewizjonistów holocaustu". Przecież w Auschwitz krematoria pracowały na
            okrągło pełną parą. Ciała znakomitej większości ofiar poszły z dymem. Jeśli
            Luka ,jako ofiary, liczy tylko tych Żydów, których ciała znaleziono, to
            faktycznie, można pomyśleć - o co ci Żydzi podnoszą takie larum?
            Poza tym trzeba jeszcze odliczyć tych, którzy zginęli podczas powstania w getcie,
            oni przecież polegli podczas "działań wojennych".
            • Gość: luka Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.01, 16:55
              Gość portalu: Luzer napisał(a):

              > No tak, rozumiem już dlaczego Luka z taką skwapliwością przyjmuje rewelacje
              > tzw. "rewizjonistów holocaustu".

              Nie przyjmuję ich ze skwapliwością, tylko piszę, że nie wolno ich odrzucać tylko
              za to, że są autorstwa osób niechętnie widzianych na politycznie poprawnych
              salonach. Poza tym, jeśli sobie dobrze przypominam, ani ty, ani nikt inny nie był
              w stanie przedstawić rozsądnych kontrargumentów.

              > Przecież w Auschwitz krematoria pracowały na
              > okrągło pełną parą. Ciała znakomitej większości ofiar poszły z dymem. Jeśli
              > Luka ,jako ofiary, liczy tylko tych Żydów, których ciała znaleziono, to
              > faktycznie, można pomyśleć - o co ci Żydzi podnoszą takie larum?

              Gdybym ciebie zabił i ukrył zwłoki, to żaden sąd by mnie nie skazał za
              morderstwo. Miej pretensję do kodeksu karnego, a nie do mnie.

              > Poza tym trzeba jeszcze odliczyć tych, którzy zginęli podczas powstania w getci
              > e, oni przecież polegli podczas "działań wojennych".

              Do akurat nie ma nic do rzeczy.
              • Gość: Luzer Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. IP: *.opole.dialup.inetia.pl 06.04.01, 19:46
                Gość portalu: luka napisał(a):

                > Gość portalu: Luzer napisał(a):
                >

                > > Przecież w Auschwitz krematoria pracowały na
                > > okrągło pełną parą. Ciała znakomitej większości ofiar poszły z dymem. Jeśli
                Luka ,jako ofiary, liczy tylko tych Żydów, których ciała znaleziono, to
                faktycznie, można pomyśleć - o co ci Żydzi podnoszą takie larum?

                >
                > Gdybym ciebie zabił i ukrył zwłoki, to żaden sąd by mnie nie skazał za
                > morderstwo. Miej pretensję do kodeksu karnego, a nie do mnie.


                Sąd by Cię nie skazał, ale przyzwoici ludzie przecież potępiliby zabójcę.
                W procesie morderców ks. Popiełuszki też część winowajców uniewinniono, z braku
                dowodów, ale czy w naszych oczach są oni niewinni? Podałbyś im rękę?
                Luka, jeśli zbrodniczy reżim morduje (o czym wszyscy wiedzą) tysiące czy setki
                tysięcy ludzi, unicestwiając przy tym ciała, to ty tego reżimu nie potępisz, bo
                Ci w dłoń nie wetknięto dowodu rzeczowego, zaskorupiała litero prawa?!!! A co z
                tak zwanym "duchem prawa"?! Przecież nikt od Ciebie nie wymaga wydawania sądowego
                wyroku! Nie chodzi o kodeks tylko o etykę i zwykłą ludzką przyzwoitość!!!
                • Gość: Indris Re: przykry cytat aż się prosi... IP: 213.135.34.121, 213.135.34.30, 213.135.34.* 06.04.01, 19:52
                  Bardzo lukę przepraszam za cytat i autora, ale przypomniało mi sie określenie Lenina: "kretynizm
                  prawniczy"
                • Gość: luka Re: Wątek dla luki i Luzera IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.01, 09:36
                  Gość portalu: Luzer napisał(a):

                  > > > Przecież w Auschwitz krematoria pracowały na
                  > > > okrągło pełną parą. Ciała znakomitej większości ofiar poszły z dymem.
                  > Jeśli
                  > Luka ,jako ofiary, liczy tylko tych Żydów, których ciała znaleziono, to
                  > faktycznie, można pomyśleć - o co ci Żydzi podnoszą takie larum?

                  Metody ustalania strat ludnościowych nie polegają tylko na liczeniu zwłok i
                  szacowaniu objętości cmentarzy czy miejsc pochówku. Stosuje się także badania
                  demograficzne (przyrost naturalny, spadek liczby ludności związany nie tylko ze
                  stratami, ale i migracjami itd.).
                  Kłamstwo żydowskie polega na tym, że liczbę swych strat z II wś., określoną na 6
                  mln, podali światu do wiadomości już w 1942 r. Skąd mogli to wiedzieć, w dodatku
                  przed tzw. uchwaleniem ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej?

                  > > Gdybym ciebie zabił i ukrył zwłoki, to żaden sąd by mnie nie skazał za
                  > > morderstwo. Miej pretensję do kodeksu karnego, a nie do mnie.
                  >
                  > Sąd by Cię nie skazał, ale przyzwoici ludzie przecież potępiliby zabójcę.
                  > W procesie morderców ks. Popiełuszki też część winowajców uniewinniono, z braku
                  > dowodów, ale czy w naszych oczach są oni niewinni? Podałbyś im rękę?
                  > Luka, jeśli zbrodniczy reżim morduje (o czym wszyscy wiedzą) tysiące czy setki
                  > tysięcy ludzi, unicestwiając przy tym ciała, to ty tego reżimu nie potępisz, bo
                  > Ci w dłoń nie wetknięto dowodu rzeczowego, zaskorupiała litero prawa?!!! A co z
                  > tak zwanym "duchem prawa"?! Przecież nikt od Ciebie nie wymaga wydawania sądowe
                  > go
                  > wyroku! Nie chodzi o kodeks tylko o etykę i zwykłą ludzką przyzwoitość!!!

                  Luzer, ja się z tobą zgadzam i przyznaję, że pewnych osób nie wpuszcza się na
                  salony, chociaż nie zostali ukarani więzieniem.
                  W dyskusji z Bananem zwróciiłem uwagę na jeden tylko aspekt sprawy Gen.
                  Pinocheta - jeśli stawia się go przed sądem, to należy stosować postępowanie
                  procesowe, bez przesądzania z góry o winie czy niewinności.
                  • Gość: Luzer Re: Wątek dla luki i Luzera IP: *.opole.dialup.inetia.pl 09.04.01, 19:01
                    Gość portalu: luka napisał(a):

                    >
                    > Luzer, ja się z tobą zgadzam i przyznaję, że pewnych osób nie wpuszcza się na
                    > salony, chociaż nie zostali ukarani więzieniem.

                    No i oto mi, z grubsza, chodziło. Pozdrowionka.
      • Gość: Perła Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.01, 20:17
        Gość portalu: luka napisał(a):



        > które wezwało armię do obalenia reżimu Allende.


        Czy to Luka nie za delikatne słowo? Toż to byli zwykli
        zdrajcy i agenci F. Castro. I nie był to żaden zamach
        tylko wojna o być albo nie być Chile. Rezultat znamy:
        jeden z najbardziej bogatych i wolnych krajów w Ameryce
        Południowej.
    • Gość: Perła Re: Wątek dla Banana IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.01, 20:14
      Z Bananem o republikach bananowych? A co ty Banan o nich wiesz poza literaturą
      którą komuniści cię karmili?
      • Gość: Banan do Perły który nic nie rozumie IP: 195.94.211.* 06.04.01, 11:04
        Więcej od ciebie, zapewniam. Poza tym zostałem nazwany przez lukę spadkobiercą
        Hitlera. Udowodniłem mu, że mam zgoła inne poglądy. Teraz natomiast próbuję
        udowodnić luce, że prawica ma ewidentne grzechy na sumieniu (zgodził się z
        częścią moich zarzutów). Napisałem także, że w niczym nie usprawiedliwiam i w
        pełni potępiam reżim Allende. Naucz się czytać ze zrozumieniem, a potem
        zapraszam z powrotem na forum. Wielokrotnie udowodniłeś, że nie warto z tobą
        polemizować. Luka ma przebłyski inteligencji, ty natomiast nie.
        Pozdrawiam
        • Gość: Perła Re: do Banana który nic nie rozumie IP: 213.76.64.* 06.04.01, 12:16
          Gość portalu: Banan napisał(a):

          > Więcej od ciebie, zapewniam. Poza tym zostałem nazwany przez lukę spadkobiercą
          > Hitlera. Udowodniłem mu, że mam zgoła inne poglądy. Teraz natomiast próbuję
          > udowodnić luce, że prawica ma ewidentne grzechy na sumieniu (zgodził się z
          > częścią moich zarzutów). Napisałem także, że w niczym nie usprawiedliwiam i w
          > pełni potępiam reżim Allende. Naucz się czytać ze zrozumieniem, a potem
          > zapraszam z powrotem na forum. Wielokrotnie udowodniłeś, że nie warto z tobą
          > polemizować. Luka ma przebłyski inteligencji, ty natomiast nie.
          > Pozdrawiam


          To Ty się Banan za inteligenta masz? To gratuluję dobrego samopoczucia.
          Jeżeli potępiasz agenta Aliende to powinieneś popierać tych, którzy
          go obalili. To tak jakby potępiać Hitlera za to co zrobił i potępiać
          Amerykanów, że zrobili z nim porządek w sposób brutalny.
          Mozna też mieć pretensje do pieściarza, że zadaje zbyt mocne ciosy
          przeciwnikowi. Najlepiej Banan potęp wszystkich (oprócz siebie oczywiście).
          • Gość: Banan Koniec polemiki z Perłą IP: 195.94.211.* 06.04.01, 12:31
            Jeszcze raz. Dyskusja między mną a luką (chyba pierwsza rzeczowa) dotyczy
            grzechów prawicy. Wbij to sobie do tego zakutego łba. W którymś wątku potępiłem
            w czambuł lewicę - są to moje szczere wynurzenia, bo ja nie muszę się przed
            nikim z niczego tłumaczyć, a szczególnie przed tobą.
            Więc lepiej przeczytaj jeszcze raz moje z luką spory, wyciągnij wnioski o czym
            mowa, wejdź jeszcze raz i zacznij gadać do rzeczy. Dopóki tego nie zrozumiesz,
            nie zamierzam więcej z tobą polemizować. Wejdź sobie lepiej na któryś
            wątek "Żydowski", może tam znajdziesz sobie godnych przeciwników (np. Berga lub
            Jolę)
            Pozdrawiam.
            • Gość: Al Re: Dla wszystkich IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 06.04.01, 14:23
              Żałuję,że nie mam czasu aby włączyć sie w dyskusję pełną parą. Ale dwa slowa:
              otóż sięgacie wstecz i dajecie przykłady za i przewciw. OK a ja nawiążę do
              innego watku dyskusji z Luką. O kompletnym nieprzystosowaniu cześci polskiej
              prawicy do współczesności świadczy niemożność nawiązywania przez część
              ugrupowań żadnych sojuszy, tak aby zrealizować swoje polityczne zamiary.Nie ma
              partnerów dla realizacji egzotycznych niekiedy celów. Skostnienie poglądów UPR,
              KPN przemieniło te ugrupowania w polityczne, muzealne figury woskowe. Można
              przejść i popatrzeć ale trudno współpracować. Dlatego proponuję ci Luko zmianę
              nazwy twojego ugrupowania na UPN - Unię Polityki Nierealnej.
              Możemy oczywiście grzebać w ksiażkach i dawać przykłady przeciw lewicy i
              przeciw prawicy ale to niczego nie zmieni. Skrajna prawica i skrajna lewica
              były równie nietolerancyjne i nie mające poszanowania dla życia poszczególnych
              ludzi. Obowiązywała zasada: po trupach do celu. Czy to u Pinocheta, w Chinach
              czy u czarnych pułkowników w Grecji. Przykłady można mnozyć a ja twierdzę, że
              to nijak się ma do tego co mamy obecnie u nas na scenie politycznej. Polską
              lewicę i prawicę obecnie można oceniać tylko na podstawie aktualnych dokonań a
              nie historii, chyba, że ktoś jawnie i nachalnie do niej nawiązuje reklamując
              swoje poglądy i chce mieć coś konktretnego w tle.
              • Gość: Banan Do Ala IP: 195.94.211.* 06.04.01, 14:36
                Zgoda, z małym ale. Niestety z przedstawicielami polskiej prawicy nie da się
                dyskutować o Polsce dzisiaj, a to z tej przyczyny, że jej przedstawiciele
                dyskontują wszystkie partie, w których choćby przez tydzień stanęła noga byłego
                członka PZPR. Ja pytam - no i co z tego, ale dla tych ludzi nie jest istotne
                czego kto dokonał. Istotne jest to, że taki ktoś tam był (udowodniłem sobie ten
                tok myślenia wielokrotnie w dyskusjach zarówno z moimi znajomymi jak i z luką).
                Przeto uważam, że jedynym w miarę rozsądnym punktem zaczepienia dyskusji jest
                właśnie historia. Czy nie zauważyłeś co się dzieje gdy rozmowa schodzi na dzień
                dzisiejszy albo światopogląd? Po wymianie argumentów nastęuje wyzywanie się od
                radiomaryjnych prawicowców z jednej strony, a spadkobierców Hitlera z drugiej.
                Z przykrością stwierdzam, że również brałem w tym udział, za co się kajam.
                Poczytaj moją polemikę z luką - doprawdy nie sądziłem, że tak też można
                dyskutować.
                Pozdrawiam.
              • Gość: Indris Re: Dla wszystkich IP: 213.135.34.121, 213.135.34.30, 213.135.34.* 06.04.01, 14:40
                Al pisze: "Skostnienie poglądów UPR, KPN przemieniło te ugrupowania w polityczne, muzealne figury
                woskowe".

                I CHWAŁA BOGU ! Jakby byli sprawniejsi to by jeszcze coś zrealizowali i co wtedy ?
                Lepszy jest idiota nieskuteczny !!!
    • Gość: Luzer Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. IP: *.opole.dialup.inetia.pl 06.04.01, 17:00
      Luka przeciwstawia wielką ilość ofiar, które mają na sumieniu totalitarne
      reżimy lewicowe (chociażby były nimi tylko z nazwy i z demokratyczną lewicą nie
      miały nic wspólnego), ilości, jak mniema - niewielkiej, ludzi zamordowanych
      przez reżimy prawicowe.
      Ale dlaczego zawężać te porównania tylko do historii najnowszej (wszak
      prawicowe formy rządów są znacznie starsze i powszechniejsze w historii od
      lewicowych) i tylko do naszego kręgu kulturowego? Wszak przecież ustrój zwany
      monarchią do lewicowych form nie należy, a ileż ofiar mają na sumieniu wszelkie
      monarchie, od, powiedzmy, starożytnego, cesarskiego Rzymu, zaczynając?
      Lewicowość, można by, od biedy, przypisać demokracji ateńskiej - miała ona
      swoje grzechy, ale czy można porównać je ze zbrodniami ówczesnych absolutyzmów?
      Czy krwawa konkwista Ameryki Łacińskiej to nie dzieło monarchii?? A kolonizacja
      i chrystianizacja Afryki, doszczętne wytępienie rdzennej ludności na Tasmanii -
      czy nie prawica ma to wszysko na sumieniu? Czy ludobójstwo Indian
      północnoamerykańskich nie jest przypadkiem dziełem prawicowych, przecież,
      administracji waszyngtońskich?
      Podejrzewam, że, gdyby policzyć wszystkie ofiary i zestawić je, bilans byłby
      dla prawicy miażdżąco niekorzystny.
      • Gość: Al Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 08.04.01, 12:51
        Witam Luzer,

        Zupełnie sie z tobą zgadzam. Prawica także jest odpowiedzialna za wiele
        masowych mordów na przestrzeni całej historii. Nieco powyżej rzuciłem Luce
        jeden z przykładów, który swoim zwyczajem zbył jako niewygodny. Kwestią otwartą
        pozostaje aby obecnie zarówno lewica jak i prawica wyciągnęła z historii (tej
        najnowszej) odpowiednie wnioski. Wydaje się, że lewica demokratyczna jest
        bardziej przystosowana do wzięcia odpowiedzialności za najwazniejsze sprawy w
        państwie niż prawica, szczególnie ta skrajna. Pozdrawiam.
      • Gość: luka Re: Wątek dla luki, Ala i Luzera IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.01, 09:30
        Gość portalu: Luzer napisał(a):

        > Luka przeciwstawia wielką ilość ofiar, które mają na
        sumieniu totalitarne
        > reżimy lewicowe (chociażby były nimi tylko z nazwy i z
        demokratyczną lewicą nie miały nic wspólnego),

        Są też lewice niedemokratyczne i one to właśnie - nazizm
        i komunizm -odpowiedzialne są za 130 mln ofiar.

        > ilości, jak mniema - niewielkiej, ludzi zamordowanych
        > przez reżimy prawicowe.

        A jakie liczby ty byś podał? Więcej niż 70 000 raczej ci
        się nie uda.

        > Ale dlaczego zawężać te porównania tylko do historii
        najnowszej (wszak
        > prawicowe formy rządów są znacznie starsze i
        powszechniejsze w historii od
        > lewicowych) i tylko do naszego kręgu kulturowego?
        Wszak przecież ustrój zwany
        > monarchią do lewicowych form nie należy, a ileż ofiar
        mają na sumieniu wszelkie
        > monarchie, od, powiedzmy, starożytnego, cesarskiego
        Rzymu, zaczynając?
        > Lewicowość, można by, od biedy, przypisać demokracji
        ateńskiej - miała ona
        > swoje grzechy, ale czy można porównać je ze zbrodniami
        ówczesnych absolutyzmów?
        > Czy krwawa konkwista Ameryki Łacińskiej to nie dzieło
        monarchii?? A kolonizacja
        > i chrystianizacja Afryki, doszczętne wytępienie
        rdzennej ludności na Tasmanii -
        > czy nie prawica ma to wszysko na sumieniu? Czy
        ludobójstwo Indian
        > północnoamerykańskich nie jest przypadkiem dziełem
        prawicowych, przecież, administracji waszyngtońskich?
        > Podejrzewam, że, gdyby policzyć wszystkie ofiary i
        zestawić je, bilans byłby dla prawicy miażdżąco
        niekorzystny.

        Tylko wtedy, gdyby te brednie przyjąć za dobrą monetę.
        Lewica i prawica to określenia opcji politycznych, które
        pojawiły się dopiero pod koniec XVIII wieku, podbudowę
        ideologiczną zyskały jeszcze później - w drugiej połowie
        XIX w. Terminy te określają ruchy i partie polityczne
        oraz ugrupowania społeczne, a nie formy rządów
        (monarchia). Luzer, skompromitowałeś się powyższym
        elaboratem, a ty Al, bezkrytycznym zachwytem.
        • Gość: Banan Dwie lewice IP: 195.94.211.* 09.04.01, 10:20
          Witam wszystkich.
          Na początek oczywiście swoim zwyczajem zbesztam lukę. Otóż drogi luko, niestety
          po lekturze twoich postów konstatuję, że nie zauważasz różnicy pomiędzy
          lewicowymi zamordyzmami a lewicą demokratyczną. Lewica ta rządzi obecnie w
          wielu krajach Europy. Są to kraje, które ciężko byłoby posądzić o hołdowanie
          zbrodniczym reżimom. Modelowym przykładem jest tu Anglia. Jednakże twoje
          prawicowe zaślepienie nie pozwala na zrozumienie tego prostego faktu. U nas
          część lewicy - UP, ale także i część (mała, przyznaję) SLD ma korzenie zgoła
          inne.
          Pozdrawiam.
          • Gość: luka Re: Dwie lewice IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.01, 10:29
            Gość portalu: Banan napisał(a):

            > Na początek oczywiście swoim zwyczajem zbesztam lukę. Otóż drogi luko,niestety
            > po lekturze twoich postów konstatuję, że nie zauważasz różnicy pomiędzy
            > lewicowymi zamordyzmami a lewicą demokratyczną.

            Zauważam. Lewica "demokratyczna" nie morduje ludzi tysiącami, tylko tysiące
            okrada. Różnica więc faktycznie jest.

            > Lewica ta rządzi obecnie w
            > wielu krajach Europy. Są to kraje, które ciężko byłoby posądzić o hołdowanie
            > zbrodniczym reżimom. Modelowym przykładem jest tu Anglia. Jednakże twoje
            > prawicowe zaślepienie nie pozwala na zrozumienie tego prostego faktu.

            Co jest tym prostym faktem - to, że Lewica zmienia swe metody? Pewnie, że
            zmienia. Tow. Lenin wprowadził w Sowietach przejściowo nawet quasikapitalizm
            (NEP).

            > U nas
            > część lewicy - UP, ale także i część (mała, przyznaję) SLD ma korzenie zgoła
            > inne.

            Inne, to znaczy jakie?
            Ja nie twierdzę, że SLD wywodzi się w prostej linii od WKP(b), ale że jest
            częścią wielkiej rodziny Lewicy, która wydała takie systemy jak nazizm i komunizm.
            UP natomiast jest blisko bolszewizmu i nawet jeśli nie popiera metod Lenina,
            Trockiego i Dzierżyńskiego, to programowo jest niedaleko. Inna sprawa, że UP to
            jedna z niewielu prawdziwie ideowych partii w Polsce - co budzi mój podziw.

            Pozdrawiam.

            • Gość: Banan Re: Dwie lewice IP: 195.94.211.* 09.04.01, 11:13
              > Zauważam. Lewica "demokratyczna" nie morduje ludzi tysiącami, tylko tysiące
              > okrada. Różnica więc faktycznie jest.

              Używasz tu typowo UPR-owskiej frazeologii. Tobie się wydaje, że w Polsce jest
              możliwe wprowadzenie systemu gospodarczego na kształt USA, tymczasem guzik
              prawda. Polska to kraj na dorobku, ze słabymi koneksjami międzynarodowymi itp.
              itd. Potęga stanów to wyjątek na skalę świata (bogactwa naturalne, potężna i
              nowoczesna armia, przed którą wszyscy trzęsą tyłkiem - nota bene to główny
              argument we wszelkich rokowaniach). A Polska? Malutki, nic nie znaczący kraj
              przez tysiąc lat toczący wojny z sąsiadami i nie tylko. Mentalność Polaków to
              główny hamulcowy naszego rozwoju.

              > Co jest tym prostym faktem - to, że Lewica zmienia swe metody? Pewnie, że
              > zmienia. Tow. Lenin wprowadził w Sowietach przejściowo nawet quasikapitalizm
              > (NEP).

              O czym ty mówisz? Dalej udowadniasz, że wszelka lewica to zło i koniec, na
              dodatek wywodzą się w prostej linii od komunizmu i nazizmu. Dokąd takie
              rozumowanie prowadzi? Do nikąd.

              > Inne, to znaczy jakie?

              Niepodległościowe.

              > Ja nie twierdzę, że SLD wywodzi się w prostej linii od WKP(b), ale że jest
              > częścią wielkiej rodziny Lewicy, która wydała takie systemy jak nazizm i komuni
              > zm.

              Pzrypominam, dzieła Marksa i Engelsa to także (a może nawet przede wszystkim)
              osiągnięcie myśli filozoficznej i socjologicznej - świadczy o tym wykładanie tego
              do dzisiaj w instytutach filozofii i socjologii na całym świecie. Reżimy o
              których z uporem maniaka piszesz to kompletnie przekonstruowane i wypaczone
              popłuczyny po Marksie i Engelsie. I tu nie zauważasz tej różnicy.

              > UP natomiast jest blisko bolszewizmu i nawet jeśli nie popiera metod Lenina,
              > Trockiego i Dzierżyńskiego, to programowo jest niedaleko.

              Po prostu prawdziwa lewica i kropka. Nie trzeba tu dodawać pejoratywnych znaczeń,
              tym bardziej że UP daleka jest od metod Lenina i Trockiego. Nie rozumiem po co
              zestawiasz te osoby z UP. A już szczególnie Dzierżyńskiego. To tak, jakby
              polskiej prawicy imputować korzenie Świętej Inkwizycji. I to i to jest bez sensu.

              Pozdrawiam.
              • Gość: Indris Re: o Inkwizycji IP: 213.135.34.121, 213.135.34.30, 213.135.34.* 09.04.01, 12:04
                Banan pisze: " To tak, jakby polskiej prawicy imputować korzenie Świętej Inkwizycji. I to i to jest bez
                sensu".
                Niestety, NIE jest zupełnie bez. Proszę zajrzeć na stronę "Instytutu Edukacji Narodowej"
                ( http://www.ien.pl ) dział Artykuły poddział Historia. Są tam już TRZY artykuły, a KAŻDY jest APOLOGIĄ
                właśnie Inkwizycji. Możnaby jeszcze dodać strony internetowe Młodzieży Wszechpolskiej, gdzie jest
                prezentowany projekt konstytucji, która przewiduje "Trybunał Inkwizycyjny" (dosłownie !). Ale MW to
                narazie margines, ale słuchacze Radia Maryja już nie. Oczywiście to nie jest CAŁA prawica, ale chyba
                jej znacząca część. Też byłem zdumiony - no ale taka jest prawda.
                • Gość: luka Re: o Inkwizycji IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.01, 12:50
                  Gość portalu: Indris napisał(a):

                  > Niestety, NIE jest zupełnie bez. Proszę zajrzeć na stronę "Instytutu Edukacji N
                  > arodowej"
                  > ( http://www.ien.pl ) dział Artykuły poddział Historia. Są tam już TRZY artykuł
                  > y, a KAŻDY jest APOLOGIĄ
                  > właśnie Inkwizycji. Możnaby jeszcze dodać strony internetowe Młodzieży Wszechpo
                  > lskiej, gdzie jest
                  > prezentowany projekt konstytucji, która przewiduje "Trybunał Inkwizycyjny" (dos
                  > łownie !). Ale MW to
                  > narazie margines, ale słuchacze Radia Maryja już nie. Oczywiście to nie jest CA
                  > ŁA prawica, ale chyba
                  > jej znacząca część. Też byłem zdumiony - no ale taka jest prawda.

                  Indris, przestań się wreszcie dziwić. Zadumaj się raczej nad okolicznością, iż
                  nonsensy pewnego brudnego Żyda-antysemity z Trewiru są nadal wykładane na
                  światowych uczelniach.
                  • Gość: Indris Re: dziad o chlebie a baba o fiołkach IP: 213.135.34.121, 213.135.34.30, 213.135.34.* 09.04.01, 13:11
                    Do luki: czy przypominasz sobie dowcip z czasów komuny: Rozmawia Amerykanin z Rosjaninem
                    Amerykanin: Ile czasu pracuje radziecki robotnik na kilo szynki ?
                    Rosjanin: A u was Murzynów biją...
                    • Gość: luka Re: dziad o chlebie a baba o fiołkach IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.01, 13:18
                      Gość portalu: Indris napisał(a):

                      Indris, zdumienie odebrało ci argumenty?
                      • Gość: Indris Re: dziad o chlebie a baba o fiołkach IP: 213.135.34.121, 213.135.34.30, 213.135.34.* 09.04.01, 14:14
                        A co odpowiedzieć, kiedy ja piszę o propagowaniu Inkwizycji przez część prawicy, a Ty o Marksie ?
                        • Gość: luka Re: dziad o chlebie a baba o fiołkach IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.01, 14:17
                          Gość portalu: Indris napisał(a):

                          > A co odpowiedzieć, kiedy ja piszę o propagowaniu Inkwizycji przez część prawicy
                          > , a Ty o Marksie ?

                          Indris, zostaw w spokoju tego brodatego flejtucha i odpowiedz: co jest takiego
                          dziwnego w przedstawianiu nieznanego obrazu Inkwizycji?
                          • Gość: Indris Re: Radia Maryja obraz Inkwizycji IP: 213.135.34.121, 213.135.34.30, 213.135.34.* 09.04.01, 15:16
                            Dziwna było dla mnie APOTEOZA Inkwizycji. Myślałem, że polskiej prawicy takie ciemnoty już przeszły.
                            Tu przecież nie chodzi o szczegóły obrazu ale o generalną ocenę moralną całego zjawiska. A ona jest
                            niezależna od tego czy spalono miliony czy tysiące ludzi, ale od tego, że w ogóle można było legalnie
                            za przekonania palić.
                            • Gość: Róża Re: Radia Maryja obraz Inkwizycji IP: 212.160.135.* 09.04.01, 15:29
                              Cześć Indris, Już kilka razy w różnych wątkach natknęłam się na "Twój" adres o
                              Inkwizycji. Widzę, że bardzo Ci zależy na popularyzacji tej strony. No i ciągłe
                              uwagi o RM. To zaczyna mnie niepokoić, bo mam dość szaleńców, którzy mienią się
                              prorokami i ciągle walczą z tym samym.
                              Pozdrawiam
                              • Gość: Indris Re: Do Róży o szaleńcach IP: 213.135.34.121, 213.135.34.30, 213.135.34.* 09.04.01, 18:32
                                Gratuluję spostrzegawczości, ale nie dedukcji. Temat "podrzucam", bo wydaje mi się ważny, a nigdzie
                                nie doczekałem się rzeczowej odpowiedzi, z wyjątkiem dzisiejszej odpowiedzi luki. Teraz muszę
                                odejść od komputera, postaram się odpowiedzieć jutro. Nie jestem prorokiem, jestem natomiast
                                uparty. Uważam, że RM - przy wszystkich innych jego zaletach - propaguje ciemnotę, i że ta sprawa
                                warta jest dyskusji. A naogół jej się unika (pomijam jaskiniowych antyklerykałów).
                            • Gość: luka Re: Radia Maryja obraz Inkwizycji IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.01, 15:31
                              Gość portalu: Indris napisał(a):

                              > Dziwna było dla mnie APOTEOZA Inkwizycji. Myślałem, że polskiej prawicy takie c
                              > iemnoty już przeszły.
                              > Tu przecież nie chodzi o szczegóły obrazu ale o generalną ocenę moralną całego
                              > zjawiska. A ona jest
                              > niezależna od tego czy spalono miliony czy tysiące ludzi, ale od tego, że w ogó
                              > le można było legalnie za przekonania palić.

                              Indris, mieszasz rzeczywistość XXI wieku z rzeczywistością średniowiecza. To, co
                              dla nas jest godne potępienia, w tamtych czasach było normalne. Nie możesz
                              oceniać dzisiejszą miarką wydarzeń sprzed kilkuset lat. Znacznie gorsze od
                              trybunałów inkwizycyjnych były sądy świeckie, karające według okrutnego prawa
                              saskiego; 2/3 stosów płonęło w odłączonej od kościoła Anglii i protestanckich
                              Niemczech czy kalwińskiej Szwajcarii. Zasługą sądów inkwizycyjnych było
                              ucywilizowanie ówczesnych rozpraw, poprzez wprowadzenie instytucji obrońcy i
                              skodyfikowanie postępowania przed sądem.
                              • Gość: Indris Re:obraz Inkwizycji a epoki IP: 213.135.34.121, 213.135.34.30, 213.135.34.* 10.04.01, 14:46
                                luka pisze: " (...) mieszasz rzeczywistość XXI wieku z rzeczywistością średniowiecza. To, co dla nas jest godne
                                potępienia, w tamtych czasach było normalne. Nie możesz oceniać dzisiejszą miarką wydarzeń sprzed kilkuset
                                lat. Znacznie gorsze od trybunałów inkwizycyjnych były sądy świeckie,(...); 2/3 stosów płonęło w odłączonej od
                                kościoła Anglii i protestanckich Niemczech czy kalwińskiej Szwajcarii. Zasługą sądów inkwizycyjnych było
                                ucywilizowanie ówczesnych rozpraw, poprzez wprowadzenie instytucji obrońcy i skodyfikowanie
                                postępowania przed sądem. "

                                Są rzeczy złe niezależnie od tego kiedy się dzieją i tego jak je ludzie oceniają. (Niezły paradoks: to ja, wyborca
                                Ikonowicza przeciwstawiam się relatywizmowi etycznemu !). Niewolnictwo, tortury, ingerowanie państwa w
                                myślenie obywateli, stosowanie aparatu państwa do egzekwowania norm religijnych i wynikająca z tego
                                Inkwizycja są właśnie takimi rzeczami. Co do tego panuje po Vaticanum II zgoda, która wydawała mi się
                                powszechną. Ale właśnie środowisko RM od tej zgody coraz wyraźniej odchodzi. Luka przynajmniej wydaje się
                                twierdzić, że on dzisiaj Inkwizycję potępia. RM coś takiego nie chce przejść przez gardło.
                                Oczywiście okrucieństwa protestanckie - niemniejsze od katolickich - są dokładnie tak samo godne potępienia. Ale
                                jeżeli już mówimy o atmosferze okrucieństwa, to nie sposób nie dodać, że protestanci tę atmosferę ZASTALI a
                                nie STWORZYLI, bo byli późniejsi od katolików. To w państwach katolickich (bo innych nie było, mówię o
                                państwach chrześcijańskiego Zachodu) powstała, nie od razu, koncepcja posługiwania się przez Kościół
                                "mieczem świeckim". Odnoszę wrażenie, że RM stara się tę koncepcję wskrzesić.
                                Całe rozumowanie luki o "normalności" praktyk inkwizycyjnych NIE ODNOSI się jednak do czasów po r 1573
                                (najpóźniej !). Od tego roku (a w praktyce wcześniej) w Rzeczypospolitej Obojga Narodów nie było prawnie
                                możliwe ściganie "heretyków". A był to kraj w większości katolicki... To znaczy, że palenie heretyków NIE
                                WSZĘDZIE było "normalne". A w innych krajach stosy wciąż płonęły (Giordano Bruno został spalony dokładnie w
                                r. 1600 w Rzymie).
                                Co do "ucywilizowania" rozpraw inkwizycyjnych w porównaniu z innymi sądami, to przypomina mi ono
                                rozróznianie między "cywilizowanym ludobójstwem" w Auschwitz a "dzikim" ludobójstwem.Einsatzgruppen.
                                • Gość: luka Re:obraz Inkwizycji a epoki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 15:51
                                  Gość portalu: Indris napisał(a):

                                  > Są rzeczy złe niezależnie od tego kiedy się dzieją i tego jak je ludzie oceniaj
                                  > ą. (Niezły paradoks: to ja, wyborca
                                  > Ikonowicza przeciwstawiam się relatywizmowi etycznemu !). Niewolnictwo, tortury
                                  > , ingerowanie państwa w
                                  > myślenie obywateli, stosowanie aparatu państwa do egzekwowania norm religijnych
                                  > i wynikająca z tego Inkwizycja są właśnie takimi rzeczami.

                                  Indris, podziwiam twoją szlachetność, ale nadal zdajesz się nie rozumieć, że
                                  oceniasz współczesną miarką dawne czasy. Zabijanie ludzi jest godne potępienia,
                                  ale w wiekach średnich obowiązywały takie, a nie inne prawa. Żresztą nie tylko w
                                  Europie, ale na całym świecie. Wtedy za kradzież ucinało się złodziejowi to i
                                  owo, dzisiaj wsadza się go do pudła.

                                  > Co do tego panuje po Vaticanum II zgoda, która wydawała mi się
                                  > powszechną. Ale właśnie środowisko RM od tej zgody coraz wyraźniej odchodzi. Lu
                                  > ka przynajmniej wydaje się twierdzić, że on dzisiaj Inkwizycję potępia.

                                  Nie potępiam inkwizycji, ale niektóre jej metody.

                                  > Oczywiście okrucieństwa protestanckie - niemniejsze od katolickich - są dokładn
                                  > ie tak samo godne potępienia. Ale
                                  > jeżeli już mówimy o atmosferze okrucieństwa, to nie sposób nie dodać, że protes
                                  > tanci tę atmosferę ZASTALI a
                                  > nie STWORZYLI, bo byli późniejsi od katolików. To w państwach katolickich (bo i
                                  > nnych nie było, mówię o
                                  > państwach chrześcijańskiego Zachodu) powstała, nie od razu, koncepcja posługiwa
                                  > nia się przez Kościół
                                  > "mieczem świeckim". Odnoszę wrażenie, że RM stara się tę koncepcję wskrzesić.

                                  Mój drogi, to typowe lewackie dywagacje: tak, to prawda, że Kowalski zabił, ale
                                  wychowywany był w określonych warunkach, więc to nie on jest winny, ale całe
                                  społeczeństwo.
                                  Kalwin, w przeciwieństwie do inkwizytorów, nie zawracał sobie nawet głowy jakimiś
                                  procesami, tylko kazał podpalać stosy. Luter, dla odmiany, był zajadłym
                                  antysemitą. To nie Kościół stworzył taką "sytuację" - ona istniała na długo przed
                                  Chrystusem. Polecam pamiętniki Cezara - krew leje się ze stron strumieniami.

                                  > Całe rozumowanie luki o "normalności" praktyk inkwizycyjnych NIE ODNOSI się jed
                                  > nak do czasów po r 1573
                                  > (najpóźniej !). Od tego roku (a w praktyce wcześniej) w Rzeczypospolitej Obojga
                                  > Narodów nie było prawnie możliwe ściganie "heretyków". A był to kraj w
                                  większości katolicki...

                                  Niezupełnie tak. Arian wygnano gdzie pieprz rośnie, a brak wiary (ateizm) karano
                                  gardłem. Różnica była taka, że Rzeczpospolita była wielonarodowa i
                                  wielowyznaniowa, w przeciwieństwie do krajów zachodnich. Ustawa warszawska z 1573
                                  r. jest świadectwem rozumienia przez szlachtę tego faktu. Mimo to po 1648 r.
                                  sytuacja gwałtownie się zmieniła - wojna domowa wszczęta przez Chmielnickiego
                                  ujawniła niewidoczne dotąd waśnie religijne: np. przez wieki Żydzi wspominali ze
                                  zgrozą pogromy dokonane na starozakonnych przez wojska Chmielnickiego.

                                  > To znaczy , że palenie heretyków NIE WSZĘDZIE było "normalne".

                                  W Polsce również płonęły stosy, choć było ich w porównaniu z Europą doprawdy
                                  niewiele.

                                  > Co do "ucywilizowania" rozpraw inkwizycyjnych w porównaniu z innymi sądami, to
                                  > przypomina mi ono
                                  > rozróznianie między "cywilizowanym ludobójstwem" w Auschwitz a "dzikim" ludobój
                                  > stwem.Einsatzgruppen.

                                  Nonsens. W rozprawie inkwizycyjnej był obrońca, a stosowanie tortur było ściśle
                                  określone - po trzykrotnym badaniu, jeżeli delikwent nie przyznał się do winy,
                                  puszczano go wolno. Sądy świeckie stosowały zwykle tortury do oporu, a o
                                  adwokatach to nikt tam nie słyszał.
                                  • Gość: Indris Re:obraz Inkwizycji a Rzeczpospolita IP: 213.135.34.121, 213.135.34.30, 213.135.34.* 10.04.01, 16:42
                                    Co do Rzeczypospolitej: tolerancja wobec religii była PEŁNA. Arian wygnano NIE za odmienność
                                    wiary, ale pod zarzutem współpracy z najazdem szwedzkim. Pogromy Chmielnickiego nie mają NIC
                                    wspólnego z polityką Rzeczypospolitej, bo odbywały się poza jej jurysdykcją.
                                    A w momencie ogłoszenia Konfederacji Warszawskiej ilość różnowierców w RP była procentowo
                                    chyba podobna jak we Francji (z prawosławnymi żadnych problemów nie było). A rozwiązania przyjęto
                                    inne... Nie jest mi wiadome, żeby od ogłoszenia Konfederacji kogokolwiek spalono za herezję.
                                    Palono "za czary", ale to była inna makabra.
                                    Giordano Bruno został spalony po "cywilizowanym" procesie, Servet w Genewie - w tej chwili nie
                                    pamiętam po jakim. Ale jeden i drugi został spalony i TO jest dla mnie najważniejsze.
                                    Co do ewolucji koncepcji "miecza świeckiego" w Kościele katolickim - opisana jest ona np. w
                                    "Lecler: Historia tolerancji w wieku Reformacji" czy "Grzegorz Ryś: Inkwizycja". Nie mam ich akurat
                                    przy sobie ale przypominam sobie, że ta koncepcja jednak ewoluowała, od kar wyłącznie duchowych
                                    do posługiwania się przymusem państwowym.
                                    • Gość: luka Re:obraz Inkwizycji a Rzeczpospolita IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.01, 13:01
                                      Gość portalu: Indris napisał(a):

                                      > Co do Rzeczypospolitej: tolerancja wobec religii była
                                      PEŁNA.

                                      Niestety nie.

                                      > Arian wygnano NIE za odmienność wiary, ale pod
                                      > zarzutem współpracy z najazdem szwedzkim.

                                      Jakiś pretekst był potrzebny.

                                      > Pogromy Chmielnickiego nie mają NIC
                                      > wspólnego z polityką Rzeczypospolitej, bo odbywały się
                                      poza jej jurysdykcją.

                                      Z polityką oczywiście nie, ale jednak pod jej
                                      jurysdykcją. To była wojna domowa, więc formalnie
                                      Rzeczpospolita obowiązana była reagować. Po rozproszeniu
                                      wojsk koronnych w 1648 r. nikt nie mógł jednak uchronić
                                      Żydów przed Kozakami i czernią ukraińską. Jedynie Jarema
                                      Wiśniowiecki (Rusin) ocalił Żydów z Zadnieprza.

                                      > A w momencie ogłoszenia Konfederacji Warszawskiej
                                      ilość różnowierców w RP była procentowo
                                      > chyba podobna jak we Francji (z prawosławnymi żadnych
                                      problemów nie było). A rozwiązania przyjęto
                                      > inne...

                                      Akty prawne Konfederacji Warszawskiej obowiązywały
                                      głównie na papierze.

                                      > Nie jest mi wiadome, żeby od ogłoszenia Konfederacji
                                      kogokolwiek spalono za herezję.
                                      > Palono "za czary", ale to była inna makabra.

                                      Za herezję to raczej w Polsce nie palono na stosie.

                                      > Giordano Bruno został spalony po "cywilizowanym"
                                      procesie, Servet w Genewie - w tej chwili nie
                                      > pamiętam po jakim. Ale jeden i drugi został spalony i
                                      TO jest dla mnie najważniejsze.

                                      Chodzi ci o rodzaj kaźni, czy w ogóle o mordowanie?

                                      > Co do ewolucji koncepcji "miecza świeckiego" w
                                      Kościele katolickim - opisana jest ona np. w
                                      > "Lecler: Historia tolerancji w wieku Reformacji"
                                      czy "Grzegorz Ryś: Inkwizycja". Nie mam ich akurat
                                      > przy sobie ale przypominam sobie, że ta koncepcja
                                      jednak ewoluowała, od kar wyłącznie duchowych
                                      > do posługiwania się przymusem państwowym.

                                      Istotnie, Inkwizycja mogła wymierzać kary wyłącznie na
                                      podstawie prawa kanonicznego, a tym samym nie była
                                      władna wydać i wykonać wyroku śmierci. Sytuacja nieco
                                      zmieniła się w chwili rozpoczęcia Reformacji; wtedy
                                      nastąpił okres zaciekłych wojen religijnych, a trybunały
                                      inkwizycyjne miejscowi władcy zaczęli wykorzystywać do
                                      walki politycznej.
                                      • Gość: Indris Re:obraz Inkwizycji a Rzeczpospolita - korekty IP: *.ibspan.waw.pl 11.04.01, 14:54
                                        1. Arian wygnano NIE "pod pretekstem". Dowodem jest to, że POZOSTAWIONO inne wyznania
                                        niekatolickie.
                                        2. Pogromy Chmielnickiego odbywały się tam gdzie on rządził i Rzeczpospolita mogła tylko
                                        Chmielnickiego zwalczać - co zresztą czyniła.
                                        3. Konfederacja Warszawska obowiązywała W PRAKTYCE, wystarczy policzyć innowierców na
                                        stanowiskach państwowych i brak jakichkolwiek procesów o herezję. Był zresztą na tym tle jakiś
                                        konflikt między St. Apostolską a Władysławem IV, którego podobno chciano do takiej polityki skłonić.
                                        A wcześniej to i owszem - w Polsce (nie w Rzeczypospolitej) palono. Po zgonie Wł. Jagiełły spalono w
                                        Wielkopolsce kilku księzy husyckich, na Śląsku w czasach dzielnicowych też.
                                        4. Co do Giordana Bruna i Serweta chodzi mi i o karę za przekonania religijne i o jej rodzaj, i o to, że w
                                        ogóle były te przekonania powodem postępowania sądowego.
                                        5. Inkwizycja WYDAWAŁA WYROKI ŚMIERCI już na dlugo przed Reformacją. Formuła o "przekazaniu
                                        władzy świeckiej" na którą powołują się jeszcze dzisiaj co niektórzy (np. pos. Marcin Libicki) była
                                        zwykłą (a raczej szczególnie obrzydliwą) hipokryzją. W ten sposób określił to w "Naszym Dzienniku"
                                        nie kto inny jak ks. Czesław Bartnik.
                                        • Gość: luka Re:obraz Inkwizycji a Rzeczpospolita - korekty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.01, 09:43
                                          Gość portalu: Indris napisał(a):

                                          > 1. Arian wygnano NIE "pod pretekstem". Dowodem jest to, że POZOSTAWIONO inne wy
                                          > znania niekatolickie.

                                          Arianie jak na ówczesne czasy mieli raczej radykalne poglądy: odmawiali służenia
                                          w armii, negowali własność prywatną oraz udział w wojnach, występowali przeciw
                                          karze śmierci, nie uznawali dogmatu Trójcy Świętej. Najsławniejszy z arian,
                                          Zbigniew Morsztyn, podczas potopu czynnie walczył ze Szwedami.
                                          Wygnanie arian spowodowane było ich rewolucyjną ideologią, współpraca (a raczej
                                          brak czynnego oporu) ze Szwedami była dogodnym pretekstem.

                                          > 2. Pogromy Chmielnickiego odbywały się tam gdzie on rządził i Rzeczpospolita mo
                                          > gła tylko Chmielnickiego zwalczać - co zresztą czyniła.

                                          Rzeczpospolita przez dłuższy czas nie potrafiła wypracować właściwej polityki:
                                          jastrzębie skupione wokół kniazia Wiśniowieckiego parły do wojny, stronnictwo
                                          ugodowe kanclerza w. k. Ossolińskiego szukało formuły, która pogodziłaby intresy
                                          szlachty i Kozaczyzny. Chmielnicki używał oficjalnego tytułu hetmana wojsk
                                          kozackich JKM Jana Kazimierza, otrzymał nawet od króla buławę. Nie można więc
                                          powiedzieć, że Rzeczpospolita zwalczała Chmielnickiego.

                                          > 3. Konfederacja Warszawska obowiązywała W PRAKTYCE, wystarczy policzyć innowier
                                          > ców na
                                          > stanowiskach państwowych i brak jakichkolwiek procesów o herezję. Był zresztą n
                                          > a tym tle jakiś
                                          > konflikt między St. Apostolską a Władysławem IV, którego podobno chciano do tak
                                          > iej polityki skłonić.

                                          Obowiązywała w Rzeczpospolitej tolerancja rzeczywista, tradycvjna i
                                          zadekretowanie jej niczego nie zmieniło ani na lepsze, ani na gorsze.

                                          > 4. Co do Giordana Bruna i Serweta chodzi mi i o karę za przekonania religijne i
                                          > o jej rodzaj, i o to, że w ogóle były te przekonania powodem postępowania
                                          sądowego.

                                          Indris, słuchaj uważnie, bo nie będę powtarzać - w tamtych czasach wiara była tak
                                          ważnym czynnikiem życia społeczno-politycznego, iż wpisano ją w ramy prawne i
                                          obłożono nakazami oraz zakazami, od których odstępstwo karano. Twój szlachetny
                                          gniew rozumiem, nie rozumiem jednak tak emocjonalnego stosunku do ówczesnej
                                          rzeczywistości - wzdrygasz się na myśl o wyczynach Juliusza Cezara albo Hunów?

                                          > 5. Inkwizycja WYDAWAŁA WYROKI ŚMIERCI już na dlugo przed Reformacją. Formuła o
                                          > "przekazaniu
                                          > władzy świeckiej" na którą powołują się jeszcze dzisiaj co niektórzy (np. pos.
                                          > Marcin Libicki) była
                                          > zwykłą (a raczej szczególnie obrzydliwą) hipokryzją. W ten sposób określił to w
                                          > "Naszym Dzienniku" nie kto inny jak ks. Czesław Bartnik.

                                          Inkwizycja nie wydawała wyroków śmierci, gdyż nie miała takich kompetencji. Wyrok
                                          śmierci mógł wydać tylko sąd świecki. Takie są fakty, a porywcze komentarze
                                          posłów czy księży tego nie zmieniają (szczególnie księży - ich wypowiedzi na
                                          temat Inkwizycji należy traktować z dużym dystansem, niezależnie od tego czy
                                          potępiają czy chwalą).
                                          • Gość: Indris Re:hipokryzja Inkwizycji IP: *.ibspan.waw.pl 12.04.01, 18:41
                                            Istotnie: sąd inkwizycyjny nie wydawał wyroku śmierci, on "tylko" "przekazywał władzy świeckiej i prosił
                                            aby podsądnego ukarała bez przelewu krwi" (taka była formuła). Dlatego właśnie "heretyków" palono
                                            a nie np. ścinano - krew faktycznie nie płynęła. A hipokryzja takiego postępowania polegała na tym, że
                                            "władza świecka" MUSIAŁA takiego delikwenta spalić pod rygorem popadnięcia w herezję, co
                                            stanowiły te same dekrety papieskie, które powoływały Inkwizycję. Moża to porównać do
                                            praktykowanego w starożytnym Rzymie rzucania ludzi lwom: trybunał nie orzekał śmierci, on tylko
                                            "przekazywał".
                                            Do rzezi dokonywanych przez Hunów (i wielu innych w historii) mam stosunek moralnie podobny jak
                                            do Inkwizycji. Tyle, że Inkwizycja jest dla mie BARDZIEJ obrzydliwa bo dokonywała swoich zbrodni pod
                                            szyldem Chrystusa, co było dla Niego większą zniewagą niż wszystkie herezje razem wzięte.
                                            • Gość: luka Re:hipokryzja Inkwizycji IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.01, 13:27
                                              Gość portalu: Indris napisał(a):

                                              > Istotnie: sąd inkwizycyjny nie wydawał wyroku śmierci,
                                              on "tylko" "przekazywał władzy świeckiej i prosił
                                              > aby podsądnego ukarała bez przelewu krwi" (taka była
                                              formuła). Dlatego właśnie "heretyków" palono
                                              > a nie np. ścinano - krew faktycznie nie płynęła. A
                                              hipokryzja takiego postępowa nia polegała na tym, że
                                              > "władza świecka" MUSIAŁA takiego delikwenta spalić pod
                                              rygorem popadnięcia w herezję, co
                                              > stanowiły te same dekrety papieskie, które powoływały
                                              Inkwizycję.

                                              Nie znam takich dyrektyw - możesz zacytować źródło?
                                              Święta inkwizycja została powołana do życia przez
                                              papieża Lucjusza III w 1184 r., jednak regulamin
                                              postępowania rozprawy inkwizycyjnej określił dopiero
                                              synod w Tuluzie w 1229 r.

                                              Moża to porównać do
                                              > praktykowanego w starożytnym Rzymie rzucania ludzi
                                              lwom: trybunał nie orzekał śmierci, on tylko
                                              > "przekazywał".

                                              Nie orzekał, gdyż prawo kanoniczne nie przewidywało kary
                                              śmierci. Sądy świeckie zaś robiły z podsądnym co
                                              chciały - więc posyłały na stos. Różnica jest jednak
                                              taka, że przyznanie się w procesie inkwizycyjnym lub
                                              zniesienie tortur ocalało życie, w sądzie świeckim
                                              możliwości uratowania życia były znacznie mniejsze.

                                              > Do rzezi dokonywanych przez Hunów (i wielu innych w
                                              historii) mam stosunek moralnie podobny jak
                                              > do Inkwizycji. Tyle, że Inkwizycja jest dla mie
                                              BARDZIEJ obrzydliwa bo dokoywała swoich zbrodni pod
                                              > szyldem Chrystusa, co było dla Niego większą zniewagą
                                              niż wszystkie herezje razem wzięte.

                                              Krótko mówiąc - do całej historii człowieka masz
                                              stosunek jak do Inkwizycji. Do dzikusów z Papui, którzy
                                              i dzisiaj obcinają głowy swoim wrogom, również?
                                              Widzę, że nie potrafisz zrozumieć, że kilkaset lat temu
                                              religia była podstawą życia społeczeństw, nie tylko
                                              europejskich. Odstępstwa lub wykroczenia przeciw niej
                                              karano, co jest równie normalne jak obecnie karanie
                                              kradzież na podstawie KK.
                                              • Gość: Indris Re:hipokryzja Inkwizycji i stosunek do historii IP: *.ibspan.waw.pl 18.04.01, 14:07
                                                luka pisze: "(...)do całej historii człowieka masz stosunek jak do Inkwizycji. Do dzikusów z Papui,
                                                którzy i dzisiaj obcinają głowy swoim wrogom, również? "

                                                NIE do CAŁEJ historii tylko do ZBRODNI w historii. Do obcinania głów rzecz jasna również. Ale mój
                                                stosunek do Inkwizycji jest bardziej krytyczny, bo to byli jednak ludzie wykształceni. Do
                                                średniowiecznych katedr mam np. stosunek inny niż do inkwizytorów. Podobnie uważam św Tomasza
                                                z Akwinu za wielkiego myśliciela, ale jego poglądów na karanie heretyków nie podzielam, tak samo,
                                                jak poglądów Arystotelesa na niewolnictwo.

                                                Co do źródeł: Kanon III soboru laterańskiego IV (!215) "de haereticis" stanowił m.in że jeżeli władca
                                                "zaniedbuje oczyszczenie swojej ziemi z ohydy heretyckiej" powinien być "związany ekskomuniką".
                                                "Jeżeli nie wypełni zadośćuczynienia w ciągu roku powinno się o tym donieść papieżowi. Ten będzie
                                                mógł zwolnić jego wasali z przysięgi wierności a podległe im ziemie poddać pod panowanie innych
                                                (...)". Cytat za: Grzegorz Ryś "Inkwizycja" wyd "Znak" Kraków 1997.
              • Gość: luka Re: Dwie lewice IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.01, 13:01
                Gość portalu: Banan napisał(a):


                > Tobie się wydaje, że w Polsce jest
                > możliwe wprowadzenie systemu gospodarczego na kształt USA, tymczasem guzik
                > prawda. Polska to kraj na dorobku, ze słabymi koneksjami międzynarodowymi itp.
                > itd. Potęga stanów to wyjątek na skalę świata (bogactwa naturalne, potężna i
                > nowoczesna armia, przed którą wszyscy trzęsą tyłkiem - nota bene to główny
                > argument we wszelkich rokowaniach). A Polska? Malutki, nic nie znaczący kraj
                > przez tysiąc lat toczący wojny z sąsiadami i nie tylko. Mentalność Polaków to
                > główny hamulcowy naszego rozwoju.

                Banan, o co ci właściwie chodzi?
                Uważam, że Polska powinna postępować w kwestiach ekonomicznych tak, jak czyniły
                to USA i kraje zachodu w okresie, gdy budowały swoja potęgę gospodarczą,
                natomiast nie wzorować się na nich, gdy obecnie trwonią swój dorobek.
                O mentalność Polaków nie martw się: jeżeli dać im wolność gospodarowania, to w
                krótkim czasie prześcigną i sąsiadów i kraje Mumii Europejskiej - pamiętasz, jak
                od 1989 r. polscy handlarze robili interesy w całej Europie?

                > O czym ty mówisz? Dalej udowadniasz, że wszelka lewica to zło i koniec, na
                > dodatek wywodzą się w prostej linii od komunizmu i nazizmu. Dokąd takie
                > rozumowanie prowadzi? Do nikąd.

                Udowadniam, że komunizm i nazizm to przodkowie współczesnej Lewicy, gdyż pewne
                osoby nie chcą przyjąć tego do wiadomości.

                > Pzrypominam, dzieła Marksa i Engelsa to także (a może nawet przede wszystkim)
                > osiągnięcie myśli filozoficznej i socjologicznej - świadczy o tym wykładanie te
                > go
                > do dzisiaj w instytutach filozofii i socjologii na całym świecie.

                Jaja sobie robisz? Mam przypomnieć, co wykładano na całym świecie w latach 50?

                >Reżimy o
                > których z uporem maniaka piszesz to kompletnie przekonstruowane i wypaczone
                > popłuczyny po Marksie i Engelsie. I tu nie zauważasz tej różnicy.

                Czyżby? Udowodnij.

                > Po prostu prawdziwa lewica i kropka. Nie trzeba tu dodawać pejoratywnych znacze
                > ń,
                > tym bardziej że UP daleka jest od metod Lenina i Trockiego. Nie rozumiem po co
                > zestawiasz te osoby z UP. A już szczególnie Dzierżyńskiego. To tak, jakby
                > polskiej prawicy imputować korzenie Świętej Inkwizycji. I to i to jest bez sens
                > u.

                Przecież piszę, że metody ma inne, ale program podobny.

                Pozdrawiam.

                • Gość: Banan Re: Dwie lewice IP: 195.94.211.* 10.04.01, 11:05
                  > Banan, o co ci właściwie chodzi?
                  > Uważam, że Polska powinna postępować w kwestiach ekonomicznych tak, jak czyniły
                  >
                  > to USA i kraje zachodu w okresie, gdy budowały swoja potęgę gospodarczą,
                  > natomiast nie wzorować się na nich, gdy obecnie trwonią swój dorobek.
                  > O mentalność Polaków nie martw się: jeżeli dać im wolność gospodarowania, to w
                  > krótkim czasie prześcigną i sąsiadów i kraje Mumii Europejskiej - pamiętasz, ja
                  > k
                  > od 1989 r. polscy handlarze robili interesy w całej Europie?

                  I czego dowodzi ten argument? Tego, że Polacy na łóżkach i w szczękach pobiją
                  Mercedesa, Nokię, Fiata i Swiss Creditanstaldt? Nie rozumiem.

                  > Udowadniam, że komunizm i nazizm to przodkowie współczesnej Lewicy, gdyż pewne
                  > osoby nie chcą przyjąć tego do wiadomości.

                  I nie przyjmą, bo według mnie lewica swoje źródła ma gdzie indziej.

                  > Jaja sobie robisz? Mam przypomnieć, co wykładano na całym świecie w latach 50?

                  Przypomnij, bo ja na przykład nie wiem tego.


                  > Czyżby? Udowodnij.

                  Pisałem o tym gdzie idziej.


                  • Gość: luka Re: Dwie lewice IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 11:39
                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                    > I czego dowodzi ten argument? Tego, że Polacy na łóżkach i w szczękach pobiją
                    > Mercedesa, Nokię, Fiata i Swiss Creditanstaldt? Nie rozumiem.

                    Dowodzi to tego, że niepotrzebnie obawiasz się o mentalność Polaków. Dadzą sobie
                    radę.

                    > > Udowadniam, że komunizm i nazizm to przodkowie współczesnej Lewicy, gdyż p
                    > ewne
                    > > osoby nie chcą przyjąć tego do wiadomości.
                    >
                    > I nie przyjmą, bo według mnie lewica swoje źródła ma gdzie indziej.

                    Udowodnij!

                    > > Jaja sobie robisz? Mam przypomnieć, co wykładano na całym świecie w latach
                    > 50?
                    >
                    > Przypomnij, bo ja na przykład nie wiem tego.

                    Marsizm, głupstwa Łysenki i Makarenki, stalinizm, socrealizm, prawo karne a la
                    Wyszyński...

                    > > Czyżby? Udowodnij.
                    >
                    > Pisałem o tym gdzie idziej.

                    Nie każdy czytał.

                    Pozdrawiam
                • Gość: Al Re: "Ameryka" Luki IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 10.04.01, 11:12
                  Napisałeś Luko
                  "Uważam, że Polska powinna postępować w kwestiach ekonomicznych tak, jak
                  czyniły to USA i kraje zachodu w okresie, gdy budowały swoja potęgę
                  gospodarczą, natomiast nie wzorować się na nich, gdy obecnie trwonią swój
                  dorobek.
                  O mentalność Polaków nie martw się: jeżeli dać im wolność gospodarowania, to w
                  krótkim czasie prześcigną i sąsiadów......."

                  Wspaniale Luko. Jeżeli, jak piszesz, mamy się wzorować na USA w budowie potęgi
                  gospodarczej i to w okresie kiedy ona powstawała MUSISZ zgodzić się z rolą
                  wyznawców religii mojżeszowej i pogodzić się z rolą imigrantów jaką spełniali w
                  tej machinie. Ja nie mam nic przeciwko temu aby wspomniani uczestniczyli w tym
                  (będąc obywatelami polskimi) oraz jestem za w kwestii imigrantów. A co ty
                  powiesz ? Jak to rozwiążesz ze swoimi "przyciasnymi" poglądami?
                  Nie traktuj gospodarki jak wyścigu. Nie można gospodarki i polityki pieniężnej
                  rzucić samej sobie: na obecnym etapie nasza gospodarka musi być podpierana jej
                  decyzjami a czasy gdy wszyscy będą się wpatrywali w decyzje polskiego
                  odpowiednika Greenspana (jakie ma pochodzenie Luko?)jeszcze przed nami.
                  • Gość: Róża Re: Al IP: 212.160.135.* 10.04.01, 11:22
                    Gość portalu: Al napisał(a):

                    > Napisałeś Luko
                    > "Uważam, że Polska powinna postępować w kwestiach ekonomicznych tak, jak
                    > czyniły to USA i kraje zachodu w okresie, gdy budowały swoja potęgę
                    > gospodarczą, natomiast nie wzorować się na nich, gdy obecnie trwonią swój
                    > dorobek.
                    > O mentalność Polaków nie martw się: jeżeli dać im wolność gospodarowania, to w
                    > krótkim czasie prześcigną i sąsiadów......."
                    >
                    > Wspaniale Luko. Jeżeli, jak piszesz, mamy się wzorować na USA w budowie potęgi
                    > gospodarczej i to w okresie kiedy ona powstawała MUSISZ zgodzić się z rolą
                    > wyznawców religii mojżeszowej i pogodzić się z rolą imigrantów jaką spełniali w
                    >
                    > tej machinie. Ja nie mam nic przeciwko temu aby wspomniani uczestniczyli w tym
                    > (będąc obywatelami polskimi) oraz jestem za w kwestii imigrantów. A co ty
                    > powiesz ? Jak to rozwiążesz ze swoimi "przyciasnymi" poglądami?
                    > Nie traktuj gospodarki jak wyścigu. Nie można gospodarki i polityki pieniężnej
                    > rzucić samej sobie: na obecnym etapie nasza gospodarka musi być podpierana jej
                    > decyzjami a czasy gdy wszyscy będą się wpatrywali w decyzje polskiego
                    > odpowiednika Greenspana (jakie ma pochodzenie Luko?)jeszcze przed nami.

                    Otóż pozwól sobie Al powiedzieć, że mozna "gospodarkę i politykę pieniężną
                    rzucić samej sobie:". Jest to nawet wskazane. Nie wiem nawet czy nie byłoby
                    lepiej jakby rząd, prezydent, sejm i inni urzędnicy stracili nad nią kontrolę.
                    Czytaj co Luka pisze: "wolność gospodarowania".
                    I żadnych "opiekunów".
                  • Gość: luka Re: Al IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 11:33
                    Gość portalu: Al napisał(a):

                    > Wspaniale Luko. Jeżeli, jak piszesz, mamy się wzorować na USA w budowie potęgi
                    > gospodarczej i to w okresie kiedy ona powstawała MUSISZ zgodzić się z rolą
                    > wyznawców religii mojżeszowej i pogodzić się z rolą imigrantów jaką spełniali w
                    > tej machinie. Ja nie mam nic przeciwko temu aby wspomniani uczestniczyli w tym
                    > (będąc obywatelami polskimi) oraz jestem za w kwestii imigrantów. A co ty
                    > powiesz ? Jak to rozwiążesz ze swoimi "przyciasnymi" poglądami?

                    Mój drogi, ponieważ nie jestem takim rasistą jak ty, więc mi nie przeszkadza kto
                    będzie budował potęgę gospodarczą Polski, ani kto będzie u władzy, byleby tylko
                    nie wtrącał się do gospodarki.
                    Aluzju paniał: mnie Żydzi nie przeszkadzają. Ale powtórzę tobie to, co Bananowi -
                    Polacy potrafią, jeżeli im się nie przeszkadza, wykazać się równie wielką
                    smykałką do robienia geszeftów jak długonosi. Inwazja polskich handlarzy na
                    Europę po 1989 r. jest tego dowodem.

                    > Nie traktuj gospodarki jak wyścigu. Nie można gospodarki i polityki pieniężnej
                    > rzucić samej sobie: na obecnym etapie nasza gospodarka musi być podpierana jej
                    > decyzjami a czasy gdy wszyscy będą się wpatrywali w decyzje polskiego
                    > odpowiednika Greenspana (jakie ma pochodzenie Luko?)jeszcze przed nami.

                    Gospodarka to właśnie wyścig: jeżeli będziemy produkować lepiej i taniej, to od
                    nas będą kupować; czekanie nie wiadomo na co pozbawia nas korzyści - jak będziemy
                    zwlekać, ktoś wyprodukuje towar lepszy i tańszy od nas.
                    Co ty z tymi Żydami? Masz jakąś idee fixe?
                    • Gość: Al Re: Luce - kłamcy IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 10.04.01, 12:25

                      Alez nie mam żadnej manii na punkcie Żydów. Zawsze zaś sadziłem , że
                      to "prawomyślni" Polacy twojego pokroju są wybitymi tropicielami pewnych cech
                      niearyjskich u ludzi. Długonosi - to twoje dość pogardliwe określenie Żydów.

                      napisałeś:
                      "Mój drogi, ponieważ nie jestem takim rasistą jak ty"

                      CO TY MÓWISZ!!!. Wskaż choćby jedną wypowiedź świadczącą o moim rasizmie!!!!!
                      Nie zarzucaj mi podobnych bzdur!!!!. Jest całkiem odwrotnie.
                      Napiszę ci to co kiedyś: życzę ci cudu Purymowego!!!! Wtedy może nie będziesz
                      dzielił ludzi na długo- i krótko- albo jakichśtam -nosych.
                      • Gość: luka Re: Al - kłamca i schizofrenik IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 12:43
                        Gość portalu: Al napisał(a):

                        > Alez nie mam żadnej manii na punkcie Żydów. Zawsze zaś sadziłem , że
                        > to "prawomyślni" Polacy twojego pokroju są wybitymi tropicielami pewnych cech
                        > niearyjskich u ludzi. Długonosi - to twoje dość pogardliwe określenie Żydów.

                        Masz manię - w poprzedniej wypowiedzi zamieściłeś dwa aluzyjne zdania na ich
                        temat. Jeżeli wypierasz się własnych słów, to masz schizofrenię.
                        Czego dotyczyła twoja uwaga o Greenspanie? Kto tropi semitów?
                        Rozumiem, że każde określenie odmienne od "Żyda" jest dla ciebie nie do
                        przyjęcia. Trudno.

                        > napisałeś:
                        > "Mój drogi, ponieważ nie jestem takim rasistą jak ty"
                        >
                        > CO TY MÓWISZ!!!. Wskaż choćby jedną wypowiedź świadczącą o moim rasizmie!!!!!
                        > Nie zarzucaj mi podobnych bzdur!!!!. Jest całkiem odwrotnie.

                        Cały czas dzielisz bliźnich na Żydów i nie-Żydów, wmawiając swój obłęd
                        dyskutantowi. Dowody w poprzednim twoim poście.

                        > Napiszę ci to co kiedyś: życzę ci cudu Purymowego!!!! Wtedy może nie będziesz
                        > dzielił ludzi na długo- i krótko- albo jakichśtam -nosych.

                        Schizofrenia w czystej postaci - Al zarzuca przeciwnikowi swoje przewinienia.
                        Al, nie odpowiedziałeś na mój post i wszczynasz kolejną pyskówkę. Naucz się
                        wreszcie koncentrować na temacie wątku zamiast urządzać karczemne awantury.
                        • Gość: Róża Re: Al - rasistą? IP: 212.160.135.* 10.04.01, 13:00
                          Filosemityzm to odmiana rasizmu. Tak samo jak antysemityzm.
                          Luka nie może być rasistą bo ma poglądy prawicowe.
                          • Gość: Al Re: Al - dla Róży i LUKI IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 10.04.01, 13:20
                            Zrozumcie wreszcie, że nie nie jestem ani filo ani anty!!!!!!!!! Denerwuje mnie
                            tylko każdy chłystek tropiący niearyjskość. Jest takich na pęczki na całym
                            forum. Czy do licha dochodzi to do was?
                            Różyczko i Luko: jest mi obojętne, czy któś mieszkający obok to Żyd, Arab,
                            Murzyn, itp, itd... Tobie Luko nie jest to zdaje się obojętne, dodając do tego
                            orientację seksualną!!! Przestancie mi zarzucać bzdurne, obce mi poglądy!!!.
                            Brzydzę się resizmem!!!! Wystarczy wam chyba tych wykrzykników. Nie zgodzę się
                            jednak tak samo na nazywanie Żydów z pogardą długonosymi jak i pianie na ich
                            temat np w kwestii palestyńskiej . Doszło? + jeden znak zapytania.
                            • Gość: Al Re: Al - dla Róży i LUKI IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 10.04.01, 13:29
                              Aha, jak zwykle zarzucając komuś wierutne bzdury o czy mś zapominasz. Zapytałem
                              cię jak odnosisz sie do kwestii imigrantów we wspólnej budowie nowoczesnej
                              gopspodarki polskiej "na wzór i podobieństwo niegdysiejszego USA" ?.
                              Jak widzisz nie zbaczam z tematu! Raczej cię na niego naprowadzam. Tylko bez
                              obelg prosze a ja się tez zastosuję.
                              • Gość: luka Re: Al - dla Róży i LUKI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 13:56
                                Gość portalu: Al napisał(a):

                                > Aha, jak zwykle zarzucając komuś wierutne bzdury o czy mś zapominasz.
                                Zapytałem
                                > cię jak odnosisz sie do kwestii imigrantów we wspólnej budowie nowoczesnej
                                > gopspodarki polskiej "na wzór i podobieństwo niegdysiejszego USA" ?.
                                > Jak widzisz nie zbaczam z tematu! Raczej cię na niego naprowadzam. Tylko bez
                                > obelg prosze a ja się tez zastosuję.

                                Uniżenie dziękuję za naprowadzenie mnie na jedynie słuszny tok dyskusji. W
                                obliczu takiego autorytetu nie śmię nawet przypomnieć, iż moje listy pozostały
                                bez odpowiedzi.
                                Jak mam udzielić odpowiedzi na twoje pytanie? "Odnoszę się pozytywnie" czy jak?
                                Pamiętaj, że Amerykę zasiedlili w całości imigranci - związku z XXI wiekiem
                                trudno się doszukać.
                            • Gość: luka Re: Al - dla Róży i LUKI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 13:43
                              Gość portalu: Al napisał(a):

                              > Zrozumcie wreszcie, że nie nie jestem ani filo ani anty!!!!!!!!! Denerwuje mnie
                              > tylko każdy chłystek tropiący niearyjskość. Jest takich na pęczki na całym
                              > forum. Czy do licha dochodzi to do was?

                              A co, tropię filo i antysemitów? Podaj cytaty.

                              > Różyczko i Luko: jest mi obojętne, czy któś mieszkający obok to Żyd, Arab,
                              > Murzyn, itp, itd... Tobie Luko nie jest to zdaje się obojętne, dodając do tego
                              > orientację seksualną!!!

                              Znowu swoje wyobrażenie o mnie przedstawiasz jako fakty. I nie mieszaj tu tematu
                              o zboczeniach.

                              > Przestancie mi zarzucać bzdurne, obce mi poglądy!!!.

                              Dlaczego więc robisz to co post ze mną?

                              > Brzydzę się resizmem!!!! Wystarczy wam chyba tych wykrzykników. Nie zgodzę się
                              > jednak tak samo na nazywanie Żydów z pogardą długonosymi jak i pianie na ich
                              > temat np w kwestii palestyńskiej . Doszło? + jeden znak zapytania.

                              A kto tu coś pisał o żydowskim terrorze na Bliskim Wschodzie?
                              Długonosi to równie dobre określenie jak czerwoni o Indianach.
                              Poza tym nie widzę powodu, by o Żydach mówić z pozycji klęcznej. To nie są święte
                              krowy.
                              • Gość: Al Re: Al - dla Róży i LUKI IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 10.04.01, 14:09
                                Piszesz Luko:
                                "Poza tym nie widzę powodu, by o Żydach mówić z pozycji klęcznej. To nie są
                                święte krowy."

                                Oczywiście, ale każde wyznanie, narodowość i orientacja wymagają jednakowego
                                szacunku, co ja stosuję, w przeciwieństwie do ciebie. Jednakże wybiórczość
                                tolerancji i akceptacji innych przez prawicowy folklor już przerabialiśmy.
                                • Gość: Róża Re: dla ALA i LUKI IP: 212.160.135.* 10.04.01, 14:14
                                  Gość portalu: Al napisał(a):

                                  > Piszesz Luko:
                                  > "Poza tym nie widzę powodu, by o Żydach mówić z pozycji klęcznej. To nie są
                                  > święte krowy."
                                  >
                                  > Oczywiście, ale każde wyznanie, narodowość i orientacja wymagają jednakowego
                                  > szacunku, co ja stosuję, w przeciwieństwie do ciebie. Jednakże wybiórczość
                                  > tolerancji i akceptacji innych przez prawicowy folklor już przerabialiśmy.

                                  Czy Talibów też szanujesz jak Żydów? I stawiasz ich na równi z orientacją
                                  homoseksualną. Ciekawe co by Żydzi i Talibowie powiedzieli.
            • Gość: bykk Re: Do Luki IP: *.chello.pl 09.04.01, 11:13
              Luka, błagam nie podziwiaj tak bardzo unii pracy !
              wsłuchaj się dobrze w wypowiedzi pola,małachowskiego i innych
              jedyny człowiek z dawniejszej up (odszedł),który mówił dość obiektywnie
              to Pan Ryszard Bugaj, tacy ludzie dają wiarygodność!
              pol i spółka to karierowicze z pzpr!
              cze
              • Gość: Banan Bykk, spadaj IP: 195.94.211.* 09.04.01, 17:24
                Bykk, spadaj stąd. Twoje miejsce jest na forum o
                żydowskim spisku, doskonale tam pasujesz intelektem i
                elokwencją, ty debilu z IQ=15.
                Nie pozdrawiam
                • Gość: luka Re: Bykk, spadaj IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 09:33
                  Gość portalu: Banan napisał(a):

                  > Bykk, spadaj stąd. Twoje miejsce jest na forum o
                  > żydowskim spisku, doskonale tam pasujesz intelektem i
                  > elokwencją, ty debilu z IQ=15.
                  > Nie pozdrawiam

                  Banan, trochę tolerancji.
                  • Gość: Banan Do luki IP: 195.94.211.* 10.04.01, 10:42
                    Przepraszam, poniosło mnie, ale kol. Bykk to chyba uczęszcza do 5 klasy
                    podstawówki. Przy okazji: dyskutowaliśmy o myśli Marksa i Engelsa i o
                    wypaczeniu ich idei przez lewicowe reżimy (pogubiłem wątki i nie wiem gdzie
                    skończyliśmy). Kazałeś udowadniać, jakbyś tego nie znał. Weźmy pierwszą z
                    brzegu idee równości społecznej. Co z tego wyszło? To co w Orwellu. Ja nie
                    mówię o słuszności tego zamysłu, tylko a samej myśli przelanej na papier.
                    Została ona wywrócona do góry nogami - tak jak i 100 innych postulatów panów M.
                    i E. Słuszne czy nie, jest to dzieło filozoficzno - socjologiczne. Traktuje je
                    jak każde inne - zawiera się ono w klamrze stoicyzm - postmodernizm. Zaraz
                    powiesz, że absolutnie nie, bo z Marksa i Engelsa wzięło się całe zło na
                    świecie.
                    Trudno nie uważać np. Nietzschego za geniusza - a zobacz do czego doprowadziły
                    jego idee.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: luka Re: Do luki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 11:22
                      Gość portalu: Banan napisał(a):

                      > Przy okazji: dyskutowaliśmy o myśli Marksa i Engelsa i o
                      > wypaczeniu ich idei przez lewicowe reżimy (pogubiłem wątki i nie wiem gdzie
                      > skończyliśmy). Weźmy pierwszą z brzegu idee równości społecznej.
                      > Co z tego wyszło? To co w Orwellu. Ja nie
                      > mówię o słuszności tego zamysłu, tylko a samej myśli przelanej na papier.
                      > Została ona wywrócona do góry nogami - tak jak i 100 innych postulatów panów M.
                      > i E. Słuszne czy nie, jest to dzieło filozoficzno - socjologiczne. Traktuje je
                      > jak każde inne - zawiera się ono w klamrze stoicyzm - postmodernizm. Zaraz
                      > powiesz, że absolutnie nie, bo z Marksa i Engelsa wzięło się całe zło na
                      > świecie.

                      Nie w tym rzecz. Marksowi wydawało się, że odkrył prawa rządzące światem i że
                      dojrzał miejsce człowieka w rozwoju społeczno-gospodarczym - dlatego określił swe
                      wypociny jako "naukowe". Tymczasem dzieło jego życia miało jedną, ale zasadniczą
                      wadę - jakby to powiedział Churchill koncepcja Marksa została wymyślona ustami.
                      Marks pisał bowiem o stosunkach społeczno-gospodarczych nie mając o tym
                      najmniejszego pojęcia - najwazniejszym i w zasadzie jedynym źródłem, z jakiego
                      korzystał, była praca Fryderyka Engelsa, przestarzała, nieadekwatna i zawierająca
                      liczne nieścisłości oraz fałszerstwa. Marks prawdopodobnie nigdy w życiu nie był
                      w fabryce, jego wyobrażenie o pracy robotników pochodziło wyłącznie z cudzych
                      opracowań. Na groteskę zakrwawa fakt, iż Marks nigdy w życiu nie pracował i nie
                      zarabiał pieniędzy, będąc całe życie na utrzymaniu rodziny i Engelsa. Człowiek,
                      który napisał "Kapitał" nie miał zielonego pojęcia o racjonalnym gospodarowaniu
                      budżetem domowym i ciągle popadał w długi, będąc szczerze zaskoczonym, że ktoś
                      wymaga od niego zapłaty za np. mieszkanie.
                      Dlaczego o tym piszę? Otóż biorąc powyższe pod uwagę uważam, że "Kapitał" to nie
                      jest dzieło socjologiczno-filozoficzne, ani ekonomiczne, ani w ogóle naukowe.
                      Zatem marksizm jest anaukowy z definicji.
                      Próby realizacji tych obłędnych teorii kończyły się ruina gospodarczą w każdym
                      miejscu, gdzie je zastosowana. Mylisz się więc pisząc, że postulaty brodatego
                      antysemity i jego kamrata-fabrykanta zostały wywrócone do góry nogami.
                      Przeciwnie, stosowano je ściśle - skutek wiadomy.

                • Gość: Róża Re: Bykk, spadaj IP: 212.160.135.* 10.04.01, 09:38
                  Gość portalu: Banan napisał(a):

                  > Bykk, spadaj stąd. Twoje miejsce jest na forum o
                  > żydowskim spisku, doskonale tam pasujesz intelektem i
                  > elokwencją, ty debilu z IQ=15.
                  > Nie pozdrawiam


                  Banan, czy mógłbyś podać swój IQ? Bo nie jestem pewna
                  czy godna mogę być do dyskusji z Tobą.
                  Jednak pozdrawiam
                  • Gość: bykk Re: Bykk, do Rózy IP: *.chello.pl 10.04.01, 11:59
                    Gość portalu: Róża napisał(a):

                    > Gość portalu: Banan napisał(a):
                    >
                    > > Bykk, spadaj stąd. Twoje miejsce jest na forum o
                    > > żydowskim spisku, doskonale tam pasujesz intelektem i
                    > > elokwencją, ty debilu z IQ=15.
                    > > Nie pozdrawiam
                    >
                    >
                    > Banan, czy mógłbyś podać swój IQ? Bo nie jestem pewna
                    > czy godna mogę być do dyskusji z Tobą.
                    > Jednak pozdrawiam

                    Róża, przecież banan nie poda Ci swojego IQ !
                    nie wie nawet co to takiego, jeszcze Ci napisze,że jest ustawa o ochronie danych
                    i nie może ujawniać swojego adresu zamieszkania?!
                    sama "ksywa" banan- co to takiego? gruba skóra w środku miękkie g....o
                    i trzyma się dobrze tylko w dużej KUPIE !!!
                    o IQ słyszał gdzieś na zebraniu towarzyszy lub na wuml-u i udaje wykształconego
                    sama widzisz,że dla niego ludzie inaczej myślący niż on to debile
                    sam sobie wystawia tym samym świadectwo!
                    dokładnie zachowuje się tak jak w "tamtych" latach tow. z pzpr-musicie towarzysze
                    meśleć tak jak my myślimy,wicie,rozumicie??!
                    banan spadł za wcześnie z drzewa i jeszcze nie dojrzał!
                    pozdrawiam (bananka też , bo mi go po prostu żal)

                    • Gość: Banan Do "Bykka" z bykiem IP: 195.94.211.* 10.04.01, 12:34
                      > Róża, przecież banan nie poda Ci swojego IQ !

                      Proszę bardzo - mój IQ wynosi 140. Za mało do Mensy, za dużo dla co po niektórych
                      dyskutantów.

                      > nie wie nawet co to takiego,

                      Iloraz inteligencji (IQ - Inteligence Quotient) Wyraża on pomnożony przez 100
                      iloraz wieku umysłowego do wieku życia

                      jeszcze Ci napisze,że jest ustawa o ochronie danyc
                      > h
                      > i nie może ujawniać swojego adresu zamieszkania?!

                      A co ma piernik do wiatraka?

                      > sama "ksywa" banan- co to takiego?

                      Banan - roślina drzewiasta z rodzaju włóknistych. Wydaje duże, pożywne owoce
                      będące podstawą pożywienia w wielu krajach Ameryki Południowej.

                      gruba skóra w środku miękkie g....o

                      Nawet się nie obrażę, bo na umysłowo chorych nie można się gniewać. Trzeba im
                      okazać troskę.
                      A co to takiego Bykk??? Byk z błędem. Byk - gruboskórne bydło rogate, z rodziny
                      przeżuwaczy. Łatwe w hodowli, służy do rozpłodu. Mięso włókniste i niesmaczne.

                      > dokładnie zachowuje się tak jak w "tamtych" latach tow. z pzpr-musicie towarzys
                      > ze meśleć tak jak my myślimy,wicie,rozumicie??!

                      Co oznacza ten bełkot?

                      > banan spadł za wcześnie z drzewa i jeszcze nie dojrzał!
                      > pozdrawiam (bananka też , bo mi go po prostu żal)

                      Błąd. Banany nigdy nie spadają z drzewa niedojrzałe, jak żaden owoc zresztą. Na
                      fakultety z biologii marsz!!!
                      Pozdrawiam.

                      • Gość: bykk Re: Do banana IP: *.chello.pl 11.04.01, 12:43
                        jeśli nie zrozumiałeś aluzjii ustawy o ochronie danych do IQ
                        to niestety chyba coś jednak z tym IQ nie jest tak(pomyliłeś się?), wcale nie
                        myślę,że kłamiesz,pomyłka ludzka rzecz,mi się też to zdarza
                        co do owoców niedojrzałych- spadają,spadają jak tylko robal obrzydliwy je toczy!
                        chyba zgodzisz się ze mną???
                        nie myślę tutaj o jakimś szczególnym kolorze tego robala, tak po prostu
                        jeśli świętujesz to Wesołych Świąt,jeśli nie to udanego pikniku lub zakupów w SM
                        pozdrawiam
                        • Gość: Perła Re: Do banana? nie di bykka IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.01, 19:43
                          Gość portalu: bykk napisał(a):

                          > jeśli nie zrozumiałeś aluzjii ustawy o ochronie danych do IQ
                          > to niestety chyba coś jednak z tym IQ nie jest tak(pomyliłeś się?), wcale nie
                          > myślę,że kłamiesz,pomyłka ludzka rzecz,mi się też to zdarza
                          > co do owoców niedojrzałych- spadają,spadają jak tylko robal obrzydliwy je toczy
                          > !
                          > chyba zgodzisz się ze mną???
                          > nie myślę tutaj o jakimś szczególnym kolorze tego robala, tak po prostu
                          > jeśli świętujesz to Wesołych Świąt,jeśli nie to udanego pikniku lub zakupów w S
                          > M
                          > pozdrawiam

                          tak jest. Klasę pokazałeś. Chciaż oni za wielkich "inteligentów" się mają to
                          pewnie nie zrozumie. Pozdrawiam Cię Bykk. Wesołych Świąt.
                          • Gość: Al Re: Życzonka z lewa IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 13.04.01, 11:32
                            Wszystkiego naj, szczególnie dla Luzera i Banana, spędzajcie czas wesoło, miło
                            i spokojnie. Serdeczności dla innych uczestników wątku: Sceptyku, nie zwątp w
                            zapieniona Perłę i kwitnącą Różę oraz "lukajacego" na to prawym okiem Lukę
                            (lewe powinien sobie wypalić!.
                          • Gość: bykk Re: Do WSZYSTKICH IP: *.chello.pl 13.04.01, 12:18
                            dzięki Perło, dla ciebie oraz wszystkich ZDROWYCH,SPOKOJNYCH, WESOŁYCH ŚWIĄT
                            dla WSZYSTKICH : RÓŻY,@@@,ALA,BANANA,LUKI,LUZERA,PERŁY,RADCY,SCEPTYKA,TY
                            (TY umieściłem cię na końcu ponieważ nie wiedziałem gdzie cię umieścić: abc,
                            efg.efgh,benny,abecadło,lekarz,ty itp.zgłupiałem z tej mnogości,a chciałem
                            wg alfabetu , Róza to kwiatek więc na 1 miejscu)
                            pzdrawiam

                  • Gość: Luzer Re: POGODNYCH, SPOKOJNYCH ŚWIĄT!!! IP: *.opole.dialup.inetia.pl 13.04.01, 20:58
                    Serdeczne życzenia tego, co najlepsze dla wszystkich uczestników tego wątku, ze
                    szczególnym uwzględnieniem Ala i Banana, a także Indrisa, luki, no i,
                    oczywiście, last, but not least, Różyczki. Nie przejedzcie się mazurkami!
                    Różenko, powodzenia w Śmigus-Dyngus!!!
                    • Gość: Banan Miło się zrobiło... IP: 195.94.211.* 17.04.01, 12:57
                      Witam wszystkich po dłuższej nieobecności (byłem wyjechany) i serdecznie
                      dziękuję za życzenia i miłe słowa. Niestety nie mogłem od razu odpowiedzieć,
                      ponieważ tam gdzie byłem nie ma prądu, komputerów, telefonów - nie ma tam nawet
                      polityki. Pozdrowionka dla Luzera, Ala, luki, Sceptyka, Bykka, Róży - mam
                      nadzieję że mieliście chwilkę na refleksję wielkanocną a także, że spędziliście
                      czas równie miło jak ja.
                      • Gość: Al Re: Miło się zrobiło... IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 17.04.01, 13:33
                        Wiemy, wiemy, pojechałeś do siebie, do którejś z Republik Bananowych wink
                        • Gość: Banan Do Ala IP: 195.94.211.* 17.04.01, 14:23
                          Czekałem na ten dowcip i byłem przekonany że wyjdzie z komputera luki. A
                          konkretnie byłem w Okółku - malutka wioska - miejsce gdzie Polak, Litwin i
                          Białorusin mogą spotkać się na papierosie, nie opuszczając własnego kraju.
                          Pozdrawiam.
                          • Gość: bykk Re: Do Banana IP: *.chello.pl 17.04.01, 16:02
                            a mówią,że palenie szkodzi
                            Tobie jednak wspólny papierosek dobrze jak widzę zrobił
                            pozdrawiam
    • Gość: Sadyba Re: dla Banana IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 17.04.01, 13:56
      Banan Ty musisz byc katolikiem ze swoja polska obluda i zaklamaniem:w
      przykazaniu ktore Cie obowiazuje jest "nie zabijaj" bez wyjatkow!!!
      • Gość: Banan Re: dla Banana IP: 195.94.211.* 17.04.01, 14:41
        O co ci chodzi? To nie ja się kreuję na wielkiego Polaka-Katolika, jak
        niektórzy na tym forum. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym przykazaniem?
        Odnieś to co wypociłeś do Biblii - aż spływa ona krwią, wojny były są i będą,
        a zabijanie na owych wojnach to już dylemat teologiczny. Przykładów z historii,
        że walczyli także księża i zakonnicy można wyciągać tysiąc - na dzień dobry
        ksiądz Musiał - jeden z dowódców artylerii, który tłukł Szwedów pod
        Częstochową.
        A przykazanie to jest tylko skrótem, w zasadzie powinno brzmieć: nie zabijaj
        bez sensu.
        • Gość: Al Re: Dla Luki i innych z prawa IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 18.04.01, 09:15
          Luka,
          Lewica już zwiera szyki przed wyborami, wiadomo kto jest odpowiedzialny za co.
          A w AWS i skrajniejsza prawica co? Kłótnie spory i tyle jest to warte. A ty
          Luka co, na koń nie wsiadasz, szabli nie chwytasz, mości Luko. A potem wstyd
          wam zostanie, że znowu para w gwizdek poszła. Obyście tak zawsze robili.
          Większej przysługi swoją głupotą nikt lewicy nie zrobi.
          Gałązka w mrowisko......
          • Gość: tyu Re: Dla Luki i innych z prawa IP: 157.158.68.* 18.04.01, 10:01
            Gałązka, zgodnie z życzeniem adresata, wetknięta. Czekam z utęsknieniem na
            reakcję! (Dotychczas trochę głupio było wtrącać się w pół słowa...)
          • Gość: luka Re: Dla Ala i innych z lewa IP: 217.99.4.* 18.04.01, 10:43
            Gość portalu: Al napisał(a):

            > Lewica już zwiera szyki przed wyborami, wiadomo kto jest odpowiedzialny za co.
            > A w AWS i skrajniejsza prawica co? Kłótnie spory i tyle jest to warte. A ty
            > Luka co, na koń nie wsiadasz, szabli nie chwytasz, mości Luko. A potem wstyd
            > wam zostanie, że znowu para w gwizdek poszła. Obyście tak zawsze robili.
            > Większej przysługi swoją głupotą nikt lewicy nie zrobi.
            > Gałązka w mrowisko......

            To ma być gałązka? Raczej źdźbło...
            Nic nie poradzę na spory na prawicy i pseudoprawicy - niezmiennie od 12 lat
            głosuję na to samo ugrupowanie; gdyby wszyscy byli tak konsekwentni, to problem
            by w ogóle nie zaistniał...
            • Gość: Al Re: Dla wytrwałego Luki IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 18.04.01, 11:34
              Gratuluję Luko wytrwałości i stałości w uczuciach politycznych. Swojego czasu
              mogłeś mieć z tego powodu trochę satysfakcji ale obecne działania tej części
              sceny politycznej sa nie do przyjęcia. Pogłębiają tylko i tak marną kondycję
              centro-prawicy. A może byś tak zrobił woltę. Wszakże wielu polityków obecnie
              wskakuje na różne platformy a inne g...polityczne czepiaja się okrętu i mówią -
              "płyniemy" (wybaczcie porównanie). Twoja postawa to czekanie na Godota. Czy nie
              masz świadomości zmarnowanych szans przez te 12 lat?
              • Gość: Róża Re: Dla naiwnego Ala IP: 212.160.135.* 18.04.01, 11:43
                Gość portalu: Al napisał(a):

                > Gratuluję Luko wytrwałości i stałości w uczuciach politycznych. Swojego czasu
                > mogłeś mieć z tego powodu trochę satysfakcji ale obecne działania tej części
                > sceny politycznej sa nie do przyjęcia. Pogłębiają tylko i tak marną kondycję
                > centro-prawicy. A może byś tak zrobił woltę. Wszakże wielu polityków obecnie
                > wskakuje na różne platformy a inne g...polityczne czepiaja się okrętu i mówią -
                > "płyniemy" (wybaczcie porównanie). Twoja postawa to czekanie na Godota. Czy nie
                >
                > masz świadomości zmarnowanych szans przez te 12 lat?


                Al, Ty widzisz tylko czubek swojego politycznego nosa. Czy Ty nie rozumiesz, że
                dla nas poglądy lewicowe to "inne g...polityczne". Wolałabym nie głosować niż
                oddać głos na lewicę.
                Mamy świadomość zmarnowanych szans przez... ponad 50 lat. O kondycję prawicy to
                się nie martw. Lepiej zastanów się jak zrealizujecie te wielkie oczekiwania
                wyborców po wygranych przez SLD wyborów?
                • Gość: tyu Re: Dla naiwnej Różyczki IP: 157.158.68.* 18.04.01, 11:54
                  Różo, to ty widzisz tylko czubek swojego politycznego nosa. W przeciwieństwie
                  do ciebie potrafię sobie wyobrazić oddanie przeze mnie głosu na prawicę: zawsze
                  jest jakieś "mniejsze zło". (Przykład - jak ze złego snu, ale teoretycznie
                  możliwy: głosuję na Wałęsę w II turze wyborów prezydenckich, ponieważ
                  kontrkandydatem jest Krzaklewski.)
                  Każesz zastanowić się, jak SLD zrealizuje te wielkie oczekiwania wyborców po
                  wygranych wyborach? Istotnie - będzie to graniczyło z cudem: tyle spaprano w
                  ciągu zaledwie 4 lat...
                  Radzisz Alowi, by nie martwił się kondycją polskiej prawicy. Mam nadzieję, że
                  Al nie martwi się. Ja w każdym razie - na pewno nie, wręcz przeciwnie.
              • Gość: luka Re: Dla wytrwałego Luki IP: 217.99.4.* 18.04.01, 12:03
                Gość portalu: Al napisał(a):

                > Gratuluję Luko wytrwałości i stałości w uczuciach politycznych. Swojego czasu
                > mogłeś mieć z tego powodu trochę satysfakcji ale obecne działania tej części
                > sceny politycznej sa nie do przyjęcia. Pogłębiają tylko i tak marną kondycję
                > centro-prawicy.

                Ja nie jestem sympatykiem centro-prawicy tylko prawicy.

                > A może byś tak zrobił woltę. Wszakże wielu polityków obecnie
                > wskakuje na różne platformy a inne g...polityczne czepiaja się okrętu i mówią -
                > "płyniemy" (wybaczcie porównanie). Twoja postawa to czekanie na Godota. Czy nie
                > masz świadomości zmarnowanych szans przez te 12 lat?

                Powyższy akapit unaocznia różnicę między lewakiem a prawicowcem - czerwoni nie
                rozumieją, że można mieć zasady; Lewica chętnie promuje nieodpowiedzialność i
                relatywizm moralny, prawicowiec pozostaje niewzruszony. Rajfurska propozycja Ala
                świadczy o tym bardzo wyraźnie.
                Mam świadomość zmarnowanych szans, ale mam też satysfakcję, że nie oddałem głosu
                na byle kogo, że co wybory nie zmieniałem swoich preferencji.
                • Gość: Al Re: Dla wytrwałego Luki IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 18.04.01, 13:00
                  Napisałeś Luko
                  "Powyższy akapit unaocznia różnicę między lewakiem a prawicowcem - czerwoni nie
                  rozumieją, że można mieć zasady; Lewica chętnie promuje nieodpowiedzialność i
                  relatywizm moralny, prawicowiec pozostaje niewzruszony. Rajfurska propozycja
                  Ala świadczy o tym bardzo wyraźnie.
                  Mam świadomość zmarnowanych szans, ale mam też satysfakcję, że nie oddałem
                  głosu na byle kogo, że co wybory nie zmieniałem swoich preferencji."

                  Ależ lewacy czy czerwoni, jak piszesz (nie możesz używać innych określeń?)
                  znakomicie rozumieją zasady. Spójrz na elektorat lewicy. W miarę stały bez
                  względu na polityczne wiatry. To raczej centro-prawica od której odżegnujesz
                  się jest pełna nieodpowiedzialnych polityków szukających raczej wolnych stołków
                  a ich polityka opiera się na uwikłaniu w personalne spory. Etyka jest jedna i
                  musisz przyznać, że stojący obecnie u władzy łamią jej zasady namiętnie i nader
                  często. Znacznie częściej niż SLD, UP etc.
                  Niewzruszoność prawicy (tej twojej, "prawdziwej") jest jej najwiekszym
                  mankamentem i kieruje całe ugrupowanie ku politycznej smierci. Jeszcze tego nie
                  widzisz?. Nie proponuję ci nagłej zmiany ugrupowania. Wystarczy sojusz z
                  podobnie myślacymi (patrz SLD&UP) ale u was zdają się obowiązywać zasady
                  piaskownicy i swoich zabawek. Moja propozucja nie świadczy o rajfurstwie ale
                  świadczy o politycznej zaradności, bez wyzbywania się swoich idei. UPR ma zdaje
                  się łatę konia Sejańskiego ze względu na oryginalność poglądów i stąd być może
                  brak ewentualnych sojuszy.
                  Cóż, żałuję, że nie traktujesz tego jak rady a zarzucasz rajfurstwo preferowane
                  wśród rządzacych obecnie w tym politycznym b..... ., trzymając się nazewnictwa.
                  • Gość: luka Re: Dla wytrwałego Luki IP: 217.99.4.* 18.04.01, 14:03
                    Gość portalu: Al napisał(a):

                    > Ależ lewacy czy czerwoni, jak piszesz (nie możesz używać innych określeń?)

                    Na przykład jakich?

                    > znakomicie rozumieją zasady. Spójrz na elektorat lewicy. W miarę stały bez
                    > względu na polityczne wiatry.

                    Ta stałość nie ma nic wspólnego z zasadami - ludzie głosują na czerwonych, gdyż
                    ci obiecuja im cudy-niewidy. Chęć życia na cudzy rachunek nie nazywa się zasadami.

                    > To raczej centro-prawica od której odżegnujesz
                    > się jest pełna nieodpowiedzialnych polityków szukających raczej wolnych stołków
                    > a ich polityka opiera się na uwikłaniu w personalne spory.

                    Jeżeli się od niej odżegnuję, to oznacza, iż mnie nie interesuje. Komentarz więc
                    jest zbędny.

                    > Etyka jest jedna i
                    > musisz przyznać, że stojący obecnie u władzy łamią jej zasady namiętnie i nader
                    > często. Znacznie częściej niż SLD, UP etc.

                    Poczekaj, aż SLD dorwie się wreszcie do władzy - będziesz miał okazję podać nową,
                    dialektyczną wersję znaczenia słowa "etyka", gdy tylko ci złodzieje zaczną
                    opróżniać nasze kieszenie z tego, czego nie zrabował AWS/UW.

                    > Niewzruszoność prawicy (tej twojej, "prawdziwej") jest jej najwiekszym
                    > mankamentem i kieruje całe ugrupowanie ku politycznej smierci. Jeszcze tego nie
                    > widzisz?

                    Niewzruszoność to dla mnie zaleta - a co, mam zmieniać jak prostytutka klientów
                    co chwila swe poglądy?
                    RPR/UPR istnieje od 14 lat i pomimo różnych dramatycznych okoliczności i
                    kolejnych porażek wyborczych nie rozpadło się jak parę znacznie większych partii,
                    ani nie splamiło politykierstwem w chwilach, gdy było u władzy (w sejmie i
                    samorządzie terytorialnym).
                    Gdyby byli mniej niewzruszeni, to już dawno sprzedaliby się AWS czy PO. Ale tam
                    obowiązują zasady, a nie chęć dorwania się do koryta.

                    > Nie proponuję ci nagłej zmiany ugrupowania. Wystarczy sojusz z
                    > podobnie myślacymi (patrz SLD&UP) ale u was zdają się obowiązywać zasady
                    > piaskownicy i swoich zabawek. Moja propozucja nie świadczy o rajfurstwie ale
                    > świadczy o politycznej zaradności, bez wyzbywania się swoich idei.

                    To raczej kwestia jakości liderów poszczególnych partii, a nie programu.

                    > UPR ma zdaje
                    > się łatę konia Sejańskiego ze względu na oryginalność poglądów i stąd być może
                    > brak ewentualnych sojuszy.

                    Oryginalność? Na przykład?

                    > Cóż, żałuję, że nie traktujesz tego jak rady a zarzucasz rajfurstwo preferowane
                    > wśród rządzacych obecnie w tym politycznym b..... ., trzymając się nazewnictwa.

                    Nie odrzucam nigdy dobrych rad - ta jednak taką nie jest.
                    • Gość: tyu Re: Dla wytrwałego Luki IP: 157.158.68.* 18.04.01, 14:23
                      Luka, tradycyjnie i z godną szacunku konsekwencją zadaje pytania, zamiast
                      odpowiadać na postawione jemu, ale niewygodne. A jednak podkłada się! Pisze
                      mianowicie:
                      "RPR/UPR istnieje od 14 lat i pomimo różnych dramatycznych okoliczności i
                      kolejnych porażek wyborczych nie rozpadło się jak parę znacznie większych
                      partii..."
                      A właśnie, że rozpadło! Jednym z takich "odprysków" było Stronnictwo Polityki
                      Realnej.
                      "...ani nie splamiło politykierstwem w chwilach, gdy było u władzy (w sejmie i
                      samorządzie terytorialnym)".
                      Nazywaj to plamieniem albo nieplamieniem, ale:
                      1. znam przykład (szkoda, że nie pamiętam miasta), gdzie UPR współrządziło z
                      SLD. Dla ciebie to chyba plama straszliwa?
                      2. znam przykład, nieodległy terytorialnie, gdzie były działacz UPR jest
                      obecnie lokalnym liderem PO.
                      Oczywiście to były li tylko przypadki patologiczne na generalnie zdrowej tkance
                      UPR... itd itp.
                      • Gość: luka Re: Dla wytrwałego Luki IP: 217.99.4.* 18.04.01, 14:37
                        Gość portalu: tyu napisał(a):

                        > Luka, tradycyjnie i z godną szacunku konsekwencją zadaje pytania, zamiast
                        > odpowiadać na postawione jemu, ale niewygodne. A jednak podkłada się! Pisze
                        > mianowicie:
                        > "RPR/UPR istnieje od 14 lat i pomimo różnych dramatycznych okoliczności i
                        > kolejnych porażek wyborczych nie rozpadło się jak parę znacznie większych
                        > partii..."
                        > A właśnie, że rozpadło! Jednym z takich "odprysków" było Stronnictwo Polityki
                        > Realnej.

                        No, tyu, to raczej ty się podłożyłeś aż miło.
                        Faktycznie, doszło do rozłamu na UPR i SPR - ale gdzie jest teraz SPR? Wsiąkło
                        jak kamfora, a UPR trwa. UPR zatem nie rozpadło się (bo istnieje), tylko z
                        szeregów odeszło parę osób. Normalne.

                        > "...ani nie splamiło politykierstwem w chwilach, gdy było u władzy (w sejmie i
                        > samorządzie terytorialnym)".
                        > Nazywaj to plamieniem albo nieplamieniem, ale:
                        > 1. znam przykład (szkoda, że nie pamiętam miasta), gdzie UPR współrządziło z
                        > SLD. Dla ciebie to chyba plama straszliwa?

                        A to dlaczego? Sojusze lokalne zawierają, mimo różnych barw partyjnych, osoby
                        będące sąsiadami, mieszkajacymi przy sąsiednich ulicach. Często cel współpracy
                        jest apolityczny - np. jakaś inwestycja gminna.

                        > 2. znam przykład, nieodległy terytorialnie, gdzie były działacz UPR jest
                        > obecnie lokalnym liderem PO.

                        O ile mi wiadomo, Rada Główna UPR nie zabroniła takich działań.

                        > Oczywiście to były li tylko przypadki patologiczne na generalnie zdrowej tkance
                        > UPR... itd itp.

                        Tyu, muszę z przykrością stwierdzić, iż nie jesteś w formie - marudzisz,
                        przynudzasz, uciekasz od odpowiedzi... Czkawka po świętach?
                        • Gość: tyu Re: Dla wytrwałego Luki IP: 157.158.68.* 18.04.01, 16:18
                          Piszesz: "Faktycznie, doszło do rozłamu na UPR i SPR - ale gdzie jest teraz
                          SPR? Wsiąkło jak kamfora, a UPR trwa. UPR zatem nie rozpadło się (bo istnieje),
                          tylko z szeregów odeszło parę osób. Normalne".
                          A co mnie obchodzi, gdzie JEST? Ważne, że rozłam BYŁ, czego i ty nie negujesz.

                          I tak dalej, bez ikry, nie negujesz mych argumentów, ale cię nudzą... Wzdęcia
                          po świętach?

                          • Gość: luka Re: Dla wytrwałego Luki IP: 217.99.4.* 18.04.01, 16:28
                            Gość portalu: tyu napisał(a):


                            > A co mnie obchodzi, gdzie JEST? Ważne, że rozłam BYŁ, czego i ty nie negujesz.

                            No i co z tego, że był? Lepsza metoda na oczyszczenie szeregów niż wasze
                            bolszewickie czystki.

                            > I tak dalej, bez ikry, nie negujesz mych argumentów, ale cię nudzą... Wzdęcia
                            > po świętach?

                            To, że jesteś nudny, nie jest moją winą.
                            I ten brak inwencji... Kiepsko, tyu, zupełnie bez formy.
                    • Gość: Al Re: Dla wytrwałego Luki II IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 18.04.01, 14:31
                      Napisałem
                      > UPR ma zdaje
                      > się łatę konia Sejańskiego ze względu na oryginalność poglądów i stąd być
                      może
                      > brak ewentualnych sojuszy.

                      I pytasz Luko:
                      "Oryginalność? Na przykład?"

                      Prosty przykład, wzięty z życia : swojego czasu dyskutowano zasadność
                      wprowadzenia przepisu o obowiazku używania pasów bezbieczeństwa w samochodach.
                      Wiekszość polityków bez względu na opcję była za, + masa przykładów. Lider
                      twojego ugrupowania był oryginalny: Cytując z pamięci "jestem przeciwny
                      wprowadzaniu tego typu nakazów, jak jakiś bałwan nie zapnie pasów to po prostu
                      szlag go trafi w razie wypadku"
                      Sadzę, że podobny koloryt poglądów UPR tyczy się takze innych dziedzin życia.
                      • Gość: luka Re: Dla wytrwałego Ala II IP: 217.99.4.* 18.04.01, 15:10
                        Gość portalu: Al napisał(a):

                        > Napisałem
                        > > UPR ma zdaje
                        > > się łatę konia Sejańskiego ze względu na oryginalność poglądów i stąd być
                        > może brak ewentualnych sojuszy.
                        >
                        > I pytasz Luko:
                        > "Oryginalność? Na przykład?"
                        >
                        > Prosty przykład, wzięty z życia : swojego czasu dyskutowano zasadność
                        > wprowadzenia przepisu o obowiazku używania pasów bezbieczeństwa w samochodach.
                        > Wiekszość polityków bez względu na opcję była za, + masa przykładów. Lider
                        > twojego ugrupowania był oryginalny: Cytując z pamięci "jestem przeciwny
                        > wprowadzaniu tego typu nakazów, jak jakiś bałwan nie zapnie pasów to po prostu
                        > szlag go trafi w razie wypadku"
                        > Sadzę, że podobny koloryt poglądów UPR tyczy się takze innych dziedzin życia.

                        Al, piszesz głupstwa i nawet sobie z tego nie zdajesz sprawy.
                        1. Czy problem zapinania lub nie pasów bezpieczeństwa to kwestia dla polityków?
                        2. Istnieją tylko dwie możliwości:
                        a) zapinanie pasów jest korzystne
                        b) zapinanie pasów jest niekorzystne
                        Jeżeli a) to interwencja państwa była zbędna - każdy lepiej od urzędasów wie, co
                        jest dla niego dobre. No, chyba, żeby przyjąć lewicowe podejście, iż każdy
                        dorosły to pijane dziecko we mgle i trzeba go nakazami i zakazami prowadzić przez
                        życie.
                        Jeżeli b) to interwencja państwa jest przestępstwem - nakłanianie do wykonywania
                        czynności niekorzystnych dla obywatela.
                        Tak czy inaczej - to czy ktoś zakłada pas we własnym samochodzie powinno być
                        rozstrzygane tylko przez zainteresowanego.
                        3. Korwin-Mikke zwracał również uwagę na jeszcze jeden aspekt tego nakazu -
                        jeżeli pozwolimy, by ustawodawca regulował takie rzeczy, to mozna byc pewnym, iż
                        na tym nie poprzesta - i miał rację. Po pasach były gaśnice, trójkąty, apteczki,
                        próba zakazu palenia w samochodzie, telefony komórkowe...
                        Al, ja wiem, że ty nie rozumiesz konsekwencji wielu poczynań i dlatego wybaczam
                        ci ten nabozny stosunek do ograniczania wolności ludzi przez państwo. Nie pisz
                        jednak, że to "oryginalność", bo przypominasz wtedy beczącą owcę z "Folwarku
                        zwierzęcego"...
                        • Gość: tyu Re: Dla wytrwałego Luki III IP: 157.158.68.* 18.04.01, 16:35
                          To ty piszesz głupstwa i nawet sobie z tego nie zdajesz sprawy. Piszesz np.:
                          "Czy problem zapinania lub nie pasów bezpieczeństwa to kwestia dla polityków?
                          Istnieją tylko dwie możliwości:
                          a) zapinanie pasów jest korzystne
                          b) zapinanie pasów jest niekorzystne
                          Jeżeli a) to interwencja państwa była zbędna - każdy lepiej od urzędasów wie,
                          co jest dla niego dobre. No, chyba, żeby przyjąć lewicowe podejście, iż każdy
                          dorosły to pijane dziecko we mgle i trzeba go nakazami i zakazami prowadzić
                          przez życie.
                          Jeżeli b) to interwencja państwa jest przestępstwem - nakłanianie do
                          wykonywania czynności niekorzystnych dla obywatela.
                          Tak czy inaczej - to czy ktoś zakłada pas we własnym samochodzie powinno być
                          rozstrzygane tylko przez zainteresowanego."
                          Może i tak,ale tylko wtedy,gdyby robił to na WYŁĄCZNĄ własną odpowiedzialność.
                          Tymczasem:
                          1. Droga jest publiczna. Jego wypadek, łatwo może być przyczyną wypadku innych
                          2. Jest ubezpieczony - kto dopłaci różnicę "kozakowi", który szasta swym życiem
                          i zdrowiem a składkę płaci taką jak inni, ostrożniejsi, więc wielokrotnie mniej
                          narażeni.
                          To samo - gaśnice, trójkąty, apteczki, próba zakazu palenia w samochodzie,
                          telefony komórkowe...
                          Luka, ja wiem, że ty nie rozumiesz konsekwencji wielu poczynań i dlatego
                          wybaczam ci ten nabożny stosunek do rozpasanej wolności ludzi, którzy przecież
                          muszą żyć wśród innych ludzi, czy tamci tego chcą, czy nie.
                          • Gość: luka Re: Dla wytrwałego tyu III IP: 217.99.4.* 19.04.01, 09:23
                            Gość portalu: tyu napisał(a):

                            > To ty piszesz głupstwa i nawet sobie z tego nie
                            > zdajesz sprawy.

                            Nie, to piszesz głupstwa i zawsze o jedno więcej! Jak
                            się będziesz dalej przezywał, to powiem pani albo mojemu
                            tatusiowi, który jest policjantem, i który twojemu
                            tatusiowi wlepi mnóstwo mandatów!

                            >> Istnieją tylko dwie możliwości:
                            >> a) zapinanie pasów jest korzystne
                            >> b) zapinanie pasów jest niekorzystne
                            >> Jeżeli a) to interwencja państwa była zbędna - każdy
                            lepiej od urzędasów wie,
                            >> co jest dla niego dobre. No, chyba, żeby przyjąć
                            lewicowe podejście, iż każdy
                            >> dorosły to pijane dziecko we mgle i trzeba go
                            nakazami i zakazami prowadzić
                            >> przez życie.
                            >> Jeżeli b) to interwencja państwa jest przestępstwem -
                            nakłanianie do
                            >> wykonywania czynności niekorzystnych dla obywatela.
                            >> Tak czy inaczej - to czy ktoś zakłada pas we własnym
                            >> samochodzie powinno być
                            >> rozstrzygane tylko przez zainteresowanego."
                            >
                            > Może i tak,ale tylko wtedy,gdyby robił to na WYŁĄCZNĄ
                            własną odpowiedzialność.

                            Przecież zakładasz pas na WYŁĄCZNĄ WŁASNĄ
                            odpowiedzialnośc, a nie cudzą - pas jest jednoosobowy

                            > Tymczasem:
                            > 1. Droga jest publiczna. Jego wypadek, łatwo może być
                            przyczyną wypadku innych

                            Co ma zakładanie lub nie pasów z możliwością wypadku?
                            Rozumując w ten sposób należy stwierdzić, iż właśnie
                            jeżdżenie w pasach zagraża bezpieczeństwu na drogach,
                            gdyż pasy krępują ruchy i tym samym utrudniaja
                            manewrowanie.
                            O ile można jeszcze zrozumieć zakaz gadania przez
                            telefon komórkowy (jedna ręka unieruchomiona) to na czym
                            polega zagrożenie zwiększeniem wypadkowości przez
                            nieużywanie pasa?

                            > 2. Jest ubezpieczony - kto dopłaci różnicę "kozakowi",
                            który szasta swym życiem i zdrowiem a składkę płaci taką
                            jak inni, ostrożniejsi, więc wielokrotnie mniej narażeni.

                            Jest to rzecz niesprawdzalna - są tacy co jeżdżą 60 km/h
                            i tacy, którzy na codziennie poruszają się z szybkością
                            dwukrotnie większą. Tymczasem jedni i drudzy płacą tę
                            samą składkę.

                            > Luka, ja wiem, że ty nie rozumiesz konsekwencji wielu
                            poczynań i dlatego
                            > wybaczam ci ten nabożny stosunek do rozpasanej
                            wolności ludzi, którzy przecież
                            > muszą żyć wśród innych ludzi, czy tamci tego chcą, czy
                            nie.

                            Tyu, ja ci również po raz drugi dzisiaj wybaczam brak
                            inwencji i nieodpowiadanie na pytania. No proszę,
                            udowodnij związek między większą wypadkowością a
                            jeżdżeniem bez pasów. Jeżdżenie bez pasów nie narusza
                            niczyjej wolności, natomiast zmuszanie właścicieli
                            prywatnych samochodów do ubierania się w tę uprząż z
                            pewnością swobodę tę narusza.
                            • Gość: tyu Re: Dla wytrwałego Luki IV IP: 157.158.68.* 19.04.01, 10:25
                              Z twojego tradycyjnego wykręcania się wyłowiłem jeden konkret. Piszesz:
                              "udowodnij związek między większą wypadkowością a jeżdżeniem bez pasów".
                              Związek jest prosty i oczywisty, jak powody, dla których pasy te wprowadzono:
                              stukniesz w coś, nawet z umiarkowaną szybkością i rozwalisz głowę o szybę, albo
                              połamiesz żebra. Nawet, jeśli to TWOJA głowa - to i jej szkoda, więc zakładasz
                              pasy, które ryzyko w/w zdarzenia zmniejszają, choć nie dla wszystkich są
                              wygodne (prywatnie - ja też ich nie lubię). Różne ABS-y itp. - też temu służą,
                              ale nie tylko one. Oczywiście, w ramach wolności "odmrażania uszu na złość
                              babci" można zrezygnować z nakazu zapinania pasów, ale - konsekwentnie - tacy
                              kozacy musieliby wtedy deklarować to w swych deklaracjach ubezpieczeniowych, a
                              firmy ubezp. już wiedziałyby, jak to otaksować i jak karać nadużycia. Co nowego
                              wymyślisz teraz?
                              • Gość: luka Re: Dla wytrwałego tyu IV IP: 217.99.4.* 19.04.01, 12:08
                                Gość portalu: tyu napisał(a):

                                > Z twojego tradycyjnego wykręcania się wyłowiłem jeden konkret.

                                Przez cały wątek nie byłeś w stanie wykrztusić z siebie paru konkretów, więc w
                                typowy dla siebie sposób odwracasz kota ogonem. Niech będzie, ale pamiętaj, że
                                łatwo sprawdzić kto nieustannie bełkotał nie na temat.

                                Piszesz:
                                > "udowodnij związek między większą wypadkowością a jeżdżeniem bez pasów".
                                > Związek jest prosty i oczywisty, jak powody, dla których pasy te wprowadzono:
                                > stukniesz w coś, nawet z umiarkowaną szybkością i rozwalisz głowę o szybę, albo
                                > połamiesz żebra. Nawet, jeśli to TWOJA głowa - to i jej szkoda, więc zakładasz
                                > pasy, które ryzyko w/w zdarzenia zmniejszają, choć nie dla wszystkich są
                                > wygodne (prywatnie - ja też ich nie lubię). Różne ABS-y itp. - też temu służą,
                                > ale nie tylko one.

                                Naprawdę? A co, przed wprowadzeniem nakazu o tym nie wiedziałeś? Nie zakładałeś
                                pasów dopóki władza nie nakazała czy też jednak ich używałeś od czasu do czasu?

                                Tyu, czy ty nie widzisz, iż się ośmieszasz? Powtarzam: dorosły człowiek powinien
                                sobie zdawać sprawę z konsekwencji swych poczynań - jeżeli siada za kierownicą,
                                to musi liczyć się z tym, iż w razie zderzenia wyjdzie z samochodu przez przednią
                                szybę - ale to jego szyba i jego życie (jeżeli sobie nie zdaje - to kto mu dał
                                prawo jazdy? Jeżeli nie jest w stanie ustalić samodzielnie związku między
                                nieużywaniem pasów a możliwością rozbicia głowy, to tym bardziej będzie miał
                                problemy z jazdą po ulicy - widok wchodzącej na przejście dla pieszych wycieczki
                                z przedszkola nie skłoni go do rozpoczęcia hamowania, gdyż nie rozumie związku
                                jednego z drugim). Czy wszystkich kierowców uważasz za idiotów?

                                > Oczywiście, w ramach wolności "odmrażania uszu na złość
                                > babci" można zrezygnować z nakazu zapinania pasów, ale - konsekwentnie - tacy
                                > kozacy musieliby wtedy deklarować to w swych deklaracjach ubezpieczeniowych, a
                                > firmy ubezp. już wiedziałyby, jak to otaksować i jak karać nadużycia. Co nowego
                                > wymyślisz teraz?

                                To jest cywilnoprawna umowa kierowcy z firmą ubezpieczeniową i państwu nic do
                                tego.
                                Nadal zamierzasz pochwalać ograniczanie wolności obywateli?

                                PS. Ja zakładam pasy tylko podczas podróży za miastem - w Warszawie jeżdżę
                                przeważnie bez nich.
                                • Gość: tyu Re: Dla niespożytego Luki na koniec IP: 157.158.68.* 21.04.01, 10:05
                                  Powtarzamy się, obaj zresztą. Zatem, na KONIEC tej sprawy (bo szanse zbliżenia
                                  są okołozerowe):
                                  1. dopóki nie będzie możliwości różnicowania stawek ubezpieczeniowych dla
                                  ostrożnych i "kozaków" (i skutecznego weryfikowania oświadczeń) - pozostaję
                                  przy swoim.
                                  2. Twój idol JKM powiedział kiedyś (i była to jedna z nielicznych spraw, w
                                  których przyznałem mu rację),że dopóki prawo, dobre czy złe, funkcjonuje -
                                  należy podporządkować mu się, lub - walcząc przeciw złemu prawu - należy liczyć
                                  się z ponoszeniem konsekwencji.
                                  Adresował to co prawda do b. działaczy "S" oburzonych tym, że "komuna" karała
                                  ich za działania anty-, ale wymiar sprawy jest, sądzę, ogólny. Dotyczy np. w
                                  równym stopniu osób nie przestrzegających kodeksu drogowego. Co nie przeszkadza
                                  ci upowszechniać twoje opinie na ten temat i walczyć o zmianę.
                                  • Gość: luka Re: Dla niespożytego na koniec IP: 217.99.4.* 23.04.01, 09:17
                                    Gość portalu: tyu napisał(a):

                                    > 1. dopóki nie będzie możliwości różnicowania stawek ubezpieczeniowych dla
                                    > ostrożnych i "kozaków" (i skutecznego weryfikowania oświadczeń) - pozostaję
                                    > przy swoim.

                                    To absurdalne - każdy może zataić swoje nałogi przy zawieraniu polisy.

                                    > 2. Twój idol JKM powiedział kiedyś (i była to jedna z nielicznych spraw, w
                                    > których przyznałem mu rację),że dopóki prawo, dobre czy złe, funkcjonuje -
                                    > należy podporządkować mu się, lub - walcząc przeciw złemu prawu - należy liczyć
                                    > się z ponoszeniem konsekwencji.
                                    > Adresował to co prawda do b. działaczy "S" oburzonych tym, że "komuna" karała
                                    > ich za działania anty-, ale wymiar sprawy jest, sądzę, ogólny. Dotyczy np. w
                                    > równym stopniu osób nie przestrzegających kodeksu drogowego. Co nie przeszkadza
                                    > ci upowszechniać twoje opinie na ten temat i walczyć o zmianę.

                                    Przepraszam bardzo, ale cytat jest nietrafiony - przecież JKM protestował nie
                                    przeciwko obowiązującemu prawu (jeździe bez obowiązkowych pasów), ale przeciw
                                    jego zmianom (nakazie poruszania się w uprzęży)!
                                    • Gość: tyu Re: koniec! IP: 157.158.68.* 23.04.01, 11:41
                                      1. No właśnie!
                                      2. "Trafiony i zatopiony" - ta zmiana obowiązuje!
                                      • Gość: luka Re: koniec! IP: 217.99.4.* 23.04.01, 12:18
                                        Gość portalu: tyu napisał(a):

                                        Z przerażeniem obserwuję twój upadek jako polemisty - kiedyś opowiadałeś
                                        głupstwa, ale przynajmniej miałeś coś niecoś do powiedzenia, teraz jedynie
                                        kluczysz i koncentrujesz sie na drobiazgach.

                                        • Gość: tyu Re: koniec!! IP: 157.158.68.* 23.04.01, 12:41
                                          1. Napisałeś: "Gość portalu: tyu napisał(a):..." Nic takiego nie napisałem! Coś
                                          ci się, tradycyjnie zresztą, pop... lątało.
                                          2. Czyżbyś, odpowiadając, patrzył w lustro?
                                          3. Nadal czekam na twoje (jeśli je masz) definicje monarchii i nomokracji.
                                          Wprawdzie te twoje wymarzone ustroje to, jak wszystko wskazuje, utopie, ale
                                          przynajmniej szansa na dyskusję o czymś ciekawym. Mam już dość trzeciorzędnych
                                          tematów zastępczych! Czemu twoja "pasowa" czkawka po Świętach tak długo trwa?
                                          • Gość: Indris Re: w sprawie nomokracji IP: *.ibspan.waw.pl 23.04.01, 12:47
                                            Do wszystkich propagujących nomokrację: Ja wiem, że to są "rządy prawa". Ale nie wiem, KTO ma to
                                            prawo ustanawiać i zmieniać ? Bo w istocie tzw "nomokracja" to rządy NIE prawa, ale jego twórców i
                                            ewentualnie interpretatorów.
                                            A może ktoś to potrafi odróżnić ?
                                            • Gość: tyu Re: w sprawie nomokracji do Luki IP: 157.158.68.* 23.04.01, 14:34
                                              Pytanie Indrisa - całkowicie zasadne - jest kontynuacją mojego pytania zadanego
                                              Luce. GDZIE jest ta odpowiedź, Luka?
                                              A co do monarchii - też o tym pisałem, więc nie udaj, że nie wiesz o co mi
                                              chodzi. Jeśli taktycznie nie pamiętasz, przypominam: NIE chodzi mi o monarchię
                                              typu Arabii Saudyjskiej, tylko o tę jakąś twoją krainę szczęśliwości przez
                                              dobrego i mądrego monarchę rządzoną. Opisz ją!
                                              • Gość: Róża Re: w sprawie nomokracji do Luki - do Indisa i Tyu IP: 212.160.135.* 23.04.01, 14:40
                                                O prawie powinna stanowić słuszność a nie większość.
                                              • Gość: luka Re: w sprawie nomokracji do Luki IP: 217.99.4.* 23.04.01, 16:17
                                                Gość portalu: tyu napisał(a):

                                                > Pytanie Indrisa - całkowicie zasadne - jest kontynuacją mojego pytania zadanego
                                                > Luce. GDZIE jest ta odpowiedź, Luka?

                                                Tyu to typowy lewicowiec - jak mu się nie pokaże palcem, to sam nie jest w stanie
                                                niczego znaleźć. Definicja nomokracji jest w wątku "Mam lewicowe poglądy" - mój
                                                list z 19 kwietnia z godz. 11.
                                                Żeby było śmieszniej tyu już mi na ten post odpowiadał. I jak tu nie wierzyć
                                                powiedzeniu, że lewacy to duże dzieci...

                                                > A co do monarchii - też o tym pisałem, więc nie udaj, że nie wiesz o co mi
                                                > chodzi. Jeśli taktycznie nie pamiętasz, przypominam: NIE chodzi mi o monarchię
                                                > typu Arabii Saudyjskiej, tylko o tę jakąś twoją krainę szczęśliwości przez
                                                > dobrego i mądrego monarchę rządzoną. Opisz ją!

                                                Nie wiesz, co to jest monarchia dziedziczna?
                                                Przeczytaj opis - i koniec. Będziesz wiedział o co mi chodzi.
                                                • Gość: Banan Re: w sprawie nomokracji do Luki IP: 195.94.211.* 24.04.01, 11:39
                                                  Odpowiedz na pytanie. Na jakim kraju chciałbyś się wzorować? Bardzo mnie to
                                                  interesuje.
                                                  • Gość: luka Re: w sprawie nomokracji do Luki IP: 217.99.4.* 24.04.01, 13:26
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > Odpowiedz na pytanie. Na jakim kraju chciałbyś się wzorować? Bardzo mnie to
                                                    > interesuje.

                                                    Najbliższe mi systemy społeczno-polityczne to: USA, Wielka Brytania, Chile,
                                                    Irlandia.
                                                    Nomokracja nigdzie obecnie nie występuje w praktyce.
                                          • Gość: luka Re: koniec!! IP: 217.99.4.* 23.04.01, 13:15
                                            Gość portalu: tyu napisał(a):

                                            > 1. Napisałeś: "Gość portalu: tyu napisał(a):..." Nic takiego nie napisałem! Coś
                                            > ci się, tradycyjnie zresztą, pop... lątało.

                                            Pop... co? No, dalej, po co te kropki? Wykaż się kulturą.
                                            A co do tej omyłki - zdarza się każdemu od czasu do czasu. Zwracam jednak uwagę,
                                            że tytuł wątku nie brzmi "Lapsusy w postach".

                                            > 2. Czyżbyś, odpowiadając, patrzył w lustro?

                                            No tak, brak inwencji się pogłębia - teraz tyu zaczyna cytować nawet mnie.

                                            > 3. Nadal czekam na twoje (jeśli je masz) definicje monarchii i nomokracji.
                                            > Wprawdzie te twoje wymarzone ustroje to, jak wszystko wskazuje, utopie, ale
                                            > przynajmniej szansa na dyskusję o czymś ciekawym. Mam już dość trzeciorzędnych
                                            > tematów zastępczych! Czemu twoja "pasowa" czkawka po Świętach tak długo trwa?

                                            Definicję nomokracji juz podałem - to, iz tego nie zaobserwowałeś, dowodzi
                                            dobitnie faktu, iż niewygodne tematy pomijasz milczeniem.
                                            Definicję monarchii możesz sobie znaleźć w dowolnym słowniku.
                                            Monarchia jako utopia to rzecz nowatorska - godna tytanicznego umysłu tyu, który
                                            nie waha się wytyczać nowych szlaków i propagować nowych idei.
                                            • Gość: Banan Re: koniec!! IP: 195.94.211.* 23.04.01, 13:58
                                              Dyskusja została co prawda zakończona, ale chciałbym się dowiedzieć od luki z
                                              jakiej racji mam płacić za jego rozbity w wyniku wypadku łeb? Konkrety proszę.
                                              Najlepiej w punktach.
                                              • Gość: luka Re: koniec!! IP: 217.99.4.* 23.04.01, 15:14
                                                Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                > Dyskusja została co prawda zakończona, ale chciałbym się dowiedzieć od luki z
                                                > jakiej racji mam płacić za jego rozbity w wyniku wypadku łeb? Konkrety proszę.
                                                > Najlepiej w punktach.

                                                1. Nie mam ochoty, abyś ty czy ktokolwiek inny płacił za mój łeb.
                                                2. Mój łeb jest moją prywatną własnością i mogę nim rozporządzać w dowolny sposób.
                                                3. Jeżeli państwo poprzez ZUS okrada nas z połowy pensji, to chyba od czasu do
                                                czasu mogę skorzystać z publicznego szpitala?
                                                4. Mój list do MinZdrowia, w którym zaproponowałem, że jeżeli państwo zostawi mi
                                                w kieszeni 7,5% składkę na ubezpieczenie zdrowotne, to ja na piśmie zrzeknę się
                                                pretensji do leczenia mnie w publicznych zakładach zdrowia, pozostał bez
                                                odpowiedzi.

                                                • Gość: Banan Gewałt! Luka mnie okrada IP: 195.94.211.* 23.04.01, 17:09
                                                  > 1. Nie mam ochoty, abyś ty czy ktokolwiek inny płacił za mój łeb.

                                                  Masz ochotę okradać mnie z mojej składki. Nie chcesz zapiąć pasów - rozwalasz łeb
                                                  o kierownicę - korzystasz zarówno ze składki ubezpieczeniowej jak i zdrowotnej -
                                                  luka rozwalił łeb, składka ta rośnie bo lukę trzeba wyleczyć oraz dać mu forsę z
                                                  ubezpieczenia - składka być może byłaby niższa, ale Banan z tego nie skorzysta,
                                                  ponieważ moje pieniądze poszły na rehabilitację luki, który nie chciał zapiąć
                                                  pasów. Proste???

                                                  > 2. Mój łeb jest moją prywatną własnością i mogę nim rozporządzać w dowolny spos
                                                  > ób.

                                                  Zgadza się. Tylko jak rzeczoną głowiznę rozwalisz, to dlaczego chcesz korzystać z
                                                  pieniędzy, które zapłaciłem ja? A chcesz, bo nie zapinasz pasów.

                                                  > 3. Jeżeli państwo poprzez ZUS okrada nas z połowy pensji, to chyba od czasu do
                                                  > czasu mogę skorzystać z publicznego szpitala?

                                                  Okrada, to prawda, ale co to za argumentacja? Okradli mi mieszkanie więc okradnę
                                                  sąsiada????

                                                  > 4. Mój list do MinZdrowia, w którym zaproponowałem, że jeżeli państwo zostawi m
                                                  > i w kieszeni 7,5% składkę na ubezpieczenie zdrowotne, to ja na piśmie zrzeknę
                                                  się pretensji do leczenia mnie w publicznych zakładach zdrowia, pozostał bez
                                                  > odpowiedzi.

                                                  Co ma piernik do wiatraka?

                                                  Pozdrawiam
                                                  • Gość: Roża Re: Gwałt! Luka mnie okrada - chyba jednak nie IP: 212.160.135.* 23.04.01, 17:25
                                                    A może zrezygnować z obowiązkowego ubezpieczenia? Nikt wtedy nie będzie nikomu
                                                    nic wypominać. Jeżeli nie chcesz być okradany przez Lukę to nie zmuszaj go do
                                                    płacenia czegokolwiek. A jak zaplacił to ma prawo korzystać z wygranej. Bo
                                                    ubezpieczenie jest zakladem hazardowym z firmą. Np. złamię nogę czy nie.
                                                    Prawda?
                                                    A pasy bezpieczeństwa działają czasami przeciw zapinającemu. Wiele osób
                                                    spłoneło żywcem bo nie mogli się uwolnić z pasów. Ostatnio słyszałam o wypadku
                                                    podczas którego dwóch mężczyzn utopiło sie w samochodzie bo zapiete pasy
                                                    skutecznie im blokowały ruchy. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: luka Re: Gewałt! Luka mnie okrada - tak, choć tego nie chce IP: 217.99.4.* 24.04.01, 09:01
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > > 1. Nie mam ochoty, abyś ty czy ktokolwiek inny płacił za mój łeb.
                                                    >
                                                    > Masz ochotę okradać mnie z mojej składki. Nie chcesz zapiąć pasów - rozwalasz ł
                                                    > eb o kierownicę - korzystasz zarówno ze składki ubezpieczeniowej jak i
                                                    zdrowotnej -
                                                    > luka rozwalił łeb, składka ta rośnie bo lukę trzeba wyleczyć oraz dać mu forsę
                                                    > z ubezpieczenia - składka być może byłaby niższa, ale Banan z tego nie
                                                    skorzysta,
                                                    > ponieważ moje pieniądze poszły na rehabilitację luki, który nie chciał zapiąć
                                                    > pasów. Proste???

                                                    Przepraszam, o jakim ubezpieczeniu my w ogóle mówimy? Czy ja zawierałem jakąś
                                                    umowę z dowolną firmą ubezpieczeniową? Nie. Kto więc rości sobie prawo do opieki
                                                    nade mną? PAŃSTWOWA służba zdrowia i PAŃSTWOWY ZUS, którzy ubezpieczyli moją
                                                    osobę nie pytając mnie o zgodę.
                                                    Mógłbym się bardziej rozpisać, ale polecam poniższy list p. Róży, która prosto i
                                                    z wdziękiem odpowiedziała lepiej ode mnie.

                                                    > > 2. Mój łeb jest moją prywatną własnością i mogę nim rozporządzać w dowolny
                                                    > sposób.
                                                    >
                                                    > Zgadza się. Tylko jak rzeczoną głowiznę rozwalisz, to dlaczego chcesz korzystać
                                                    > z pieniędzy, które zapłaciłem ja? A chcesz, bo nie zapinasz pasów.

                                                    Skoro istnieje państwowy przymus, to nie dziw się, że twoje pieniądze zużywa ktoś
                                                    inny. Gdyby istniała swoboda ubezpieczania się, okoliczność powyższa nie miałaby
                                                    miejsca.

                                                    > > 3. Jeżeli państwo poprzez ZUS okrada nas z połowy pensji, to chyba od czas
                                                    > u do czasu mogę skorzystać z publicznego szpitala?
                                                    >
                                                    > Okrada, to prawda, ale co to za argumentacja? Okradli mi mieszkanie więc okradn
                                                    > ę sąsiada????

                                                    Przepraszam bardzo, ale okradziono mnie z MOICH pieniądzy - mam więc chyba prawo
                                                    z nich skorzystać? Zgodzisz się chyba, że 45% na ZUS to obciążenie podatkowe, a
                                                    nie filantropia?

                                                    > > 4. Mój list do MinZdrowia, w którym zaproponowałem, że jeżeli państwo zost
                                                    > awi mi w kieszeni 7,5% składkę na ubezpieczenie zdrowotne, to ja na piśmie zrze
                                                    > knę się pretensji do leczenia mnie w publicznych zakładach zdrowia, pozostał
                                                    bez odpowiedzi.
                                                    >
                                                    > Co ma piernik do wiatraka?

                                                    Jak to co? I to pisze posiadacz podobno IQ 140?
                                                    Wróć do p. 1 - ja po prostu NIE CHCĘ, abyś ty czy ktokolwiek inny za mnie płacił.
                                                    Sam reguluję swoje zobowiązania finansowe.

                                                    Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inną, ważniejszą kwestię, która uległa rozmyciu
                                                    w wyniku rozbijackiej działalności tyu i Ala - jak nakaz zapinania pasów ma się
                                                    do wolności osobistej człowieka.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Banan Re: Gewałt! Luka mnie okrada - tak, choć tego nie chce IP: 195.94.211.* 24.04.01, 11:32
                                                    > Przepraszam, o jakim ubezpieczeniu my w ogóle mówimy? Czy ja zawierałem jakąś
                                                    > umowę z dowolną firmą ubezpieczeniową? Nie. Kto więc rości sobie prawo do opiek
                                                    > i
                                                    > nade mną? PAŃSTWOWA służba zdrowia i PAŃSTWOWY ZUS, którzy ubezpieczyli moją
                                                    > osobę nie pytając mnie o zgodę.
                                                    > Mógłbym się bardziej rozpisać, ale polecam poniższy list p. Róży, która prosto
                                                    > i
                                                    > z wdziękiem odpowiedziała lepiej ode mnie.

                                                    Myślisz że mnie się to podoba? Nie podoba. Jednak reguły demokracji są proste.
                                                    Mniejszość przystosowuje się do większości czy jej się to podoba czy nie.
                                                    Istnieje państwowy nakaz zapinania pasów bezp. z tej oto prostej przyczyny, że
                                                    ich używanie zapobiega śmierci obywateli. Argumaentacja Róży jest dziecinna. Pisz
                                                    ona: "Słyszałam ostatnio o wypadku, gdzie dwóch facetów utopiło się, ponieważ nie
                                                    mogli się oswobodzić z pasów bezpieczeństwa". Dziecinada. A ja słyszałem o stu
                                                    tysiącach wypadków, w których kierowcy uszli z życiem dzięki pasom
                                                    bezpieczeństwa.

                                                    > Skoro istnieje państwowy przymus, to nie dziw się, że twoje pieniądze zużywa kt
                                                    > oś
                                                    > inny. Gdyby istniała swoboda ubezpieczania się, okoliczność powyższa nie miałab
                                                    > y
                                                    > miejsca.

                                                    Aha. Nie ubezpieczasz się, bo prawicowym odruchem nie masz na to ochoty. Masz
                                                    wypadek i zdychasz na ulicy na oczach policji i gapiów , bo się nie
                                                    ubezpieczyłeś. Czy dobrze rozumiem?

                                                    > > > 3. Jeżeli państwo poprzez ZUS okrada nas z połowy pensji, to chyba od
                                                    > czas
                                                    > > u do czasu mogę skorzystać z publicznego szpitala?

                                                    Możesz, pod warunkiem, że jeździsz w tych cholernych pasach.

                                                    > Przepraszam bardzo, ale okradziono mnie z MOICH pieniądzy - mam więc chyba praw
                                                    > o
                                                    > z nich skorzystać? Zgodzisz się chyba, że 45% na ZUS to obciążenie podatkowe, a
                                                    nie filantropia?

                                                    Zgodzę się.

                                                    > Jak to co? I to pisze posiadacz podobno IQ 140?
                                                    > Wróć do p. 1 - ja po prostu NIE CHCĘ, abyś ty czy ktokolwiek inny za mnie płaci
                                                    > ł.
                                                    > Sam reguluję swoje zobowiązania finansowe.

                                                    Musisz, niestety płacić, koniec kropka. Mnie też się to nie podoba, ale co z
                                                    tego? Zarabiam na tyle dużo, że nie stanowi to dla mnie za dużego problemu.
                                                    Oczywiście wolałbym nie płacić, ale muszę.

                                                    > Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inną, ważniejszą kwestię, która uległa rozmyc
                                                    > iu
                                                    > w wyniku rozbijackiej działalności tyu i Ala - jak nakaz zapinania pasów ma się
                                                    >
                                                    > do wolności osobistej człowieka.

                                                    Pójdźmy dalej. Dlaczego nie wolno mi wyjść nago na ulicę i dlaczego w wesołym
                                                    miasteczku zapinają mnie sami w pasy na górskiej kolejce? Przecież przechadzając
                                                    sięna golasa nie wyrządzam nikomu krzywdy, a wylatując z prędkością światła z
                                                    zakrętu ginę sam.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: luka Re: Gewałt! Luka mnie okrada - tak, choć tego nie chce IP: 217.99.4.* 24.04.01, 14:06
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > Myślisz że mnie się to podoba? Nie podoba. Jednak reguły demokracji są proste.
                                                    > Mniejszość przystosowuje się do większości czy jej się to podoba czy nie.

                                                    To według ciebie jest regułą demokracji? Gdyby tak Jefferson to mógł przeczytać...

                                                    > Istnieje państwowy nakaz zapinania pasów bezp. z tej oto prostej przyczyny, że
                                                    > ich używanie zapobiega śmierci obywateli. Argumaentacja Róży jest dziecinna. Pi
                                                    > sz ona: "Słyszałam ostatnio o wypadku, gdzie dwóch facetów utopiło się,
                                                    ponieważ nie
                                                    > mogli się oswobodzić z pasów bezpieczeństwa". Dziecinada. A ja słyszałem o stu
                                                    > tysiącach wypadków, w których kierowcy uszli z życiem dzięki pasom
                                                    bezpieczeństwa.

                                                    Kwestionujesz zaistnienie tych wypadków?
                                                    A tak, były takie przypadki, również w Polsce. W takim razie ustawodawca jest
                                                    winny śmierci tych osób, gdyż zmusił ich do zachowania się w sposób niekorzystny
                                                    dla siebie. Jest na to nawet odpowiedni paragraf.
                                                    Ty zdaje się nadal nie dostrzegasz, że ubieranie obywateki w tę uprząż to wyraźny
                                                    sygnał ze strony władzy o treści: "wy idioci, jeżeli urzędnik nie będzie was
                                                    prowadził za rączkę, to zginiecie".
                                                    Odpowiedz na pytanie, które już raz zadałem (i które oczywiście pozostało bez
                                                    odpowiedzi): czy przed wprowadzeniem nakazu ubierania się w pasy zakładałeś je w
                                                    samochodzie czy nie? Czy korzyści wynikające z jeżdżenia w pasach były dla ciebie
                                                    wtedy niepojętą zagadką? Jeżeli były - to jesteś zagrożeniem na drodze, gdyż nie
                                                    potrafisz logicznie mysleć; jeżeli nie - to na cholerę ten przymus? Sam je
                                                    zakładałeś z własnej nieprzymuszonej woli.
                                                    I nie opowiadaj dziecinnych nonsensów o kosztach leczenia rozbitych łbów - ludzie
                                                    podczas jazdy zajmują się rozmaitymi rzeczami, które wpływają na wzrost
                                                    wypadkowości (np. trzymają ręce na nodze pasażerki, rozmawiają przez komórkę
                                                    paląc jednocześnie papierosa itd), a których nie sposób prawnie zakazać.

                                                    > Aha. Nie ubezpieczasz się, bo prawicowym odruchem nie masz na to ochoty. Masz
                                                    > wypadek i zdychasz na ulicy na oczach policji i gapiów , bo się nie
                                                    > ubezpieczyłeś. Czy dobrze rozumiem?

                                                    Otóż to. Na tym polega prawdziwa wolność osobista człowieka - na tym, że mogę
                                                    sobie zdechnąć w rynsztoku i nikt PRZEMOCĄ mnie nie uratuje. Wiem, że brzmi to
                                                    groteskowo, ale zechciej to dokładnie rozważyć zanim odpowiesz. IQ 140 do czegoś
                                                    zobowiązuje.

                                                    > > > > 3. Jeżeli państwo poprzez ZUS okrada nas z połowy pensji, to chy
                                                    > ba od czasu do czasu mogę skorzystać z publicznego szpitala?
                                                    >
                                                    > Możesz, pod warunkiem, że jeździsz w tych cholernych pasach.

                                                    A jeżeli złamię nogę po wyjściu z samochodu? Co to za reglamentacja?

                                                    > > Wróć do p. 1 - ja po prostu NIE CHCĘ, abyś ty czy ktokolwiek inny za mnie
                                                    > > płacił. Sam reguluję swoje zobowiązania finansowe.
                                                    >
                                                    > Musisz, niestety płacić, koniec kropka. Mnie też się to nie podoba, ale co z
                                                    > tego? Zarabiam na tyle dużo, że nie stanowi to dla mnie za dużego problemu.
                                                    > Oczywiście wolałbym nie płacić, ale muszę.

                                                    Jaśnie pan zarabia dużo, więc go stać na wyrzucanie pieniędzy w błoto i pogardę
                                                    dla uboższych. Poza tym nie przeszkadza mu, że władza każe mu to czy tamto.
                                                    Trzeba i już. Zu Befehl, mein Fuehrer!

                                                    > > Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inną, ważniejszą kwestię, która uległa r
                                                    > > ozmyciu
                                                    > > w wyniku rozbijackiej działalności tyu i Ala - jak nakaz zapinania pasów m
                                                    > > a się do wolności osobistej człowieka.
                                                    >
                                                    > Pójdźmy dalej. Dlaczego nie wolno mi wyjść nago na ulicę i dlaczego w wesołym
                                                    > miasteczku zapinają mnie sami w pasy na górskiej kolejce? Przecież przechadzają
                                                    > c sięna golasa nie wyrządzam nikomu krzywdy, a wylatując z prędkością światła z
                                                    > zakrętu ginę sam.

                                                    Postanowiłeś nie odpowiadać na pytania. Trudno.
                                                    Ja za to odpowiem: nakaz jeżdżenia w pasach nie pojawił się legislacyjnej próżni -
                                                    istniały różne prawa, ustawy, przepisy. Nakaz jazdy w uprzęży jest zatem czymś
                                                    nowym - i powstaje uzasadnione pytanie, dlaczego jest nam narzucany. Proste
                                                    rozumowanie pozwala dojść do wniosku, że pod preteksem troski o obywatela władza
                                                    dąży do ograniczenia jego wolności.
                                                    I tylko o to mi chodzi - jak już pisałem wcześniej, sam poza miastem jeżdżę w
                                                    pasach i nie musi mi o tym nikt przypominać.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Banan Uwaga, luka na drodze IP: 195.94.211.* 24.04.01, 15:17
                                                    > To według ciebie jest regułą demokracji? Gdyby tak Jefferson to mógł przeczytać
                                                    > ...

                                                    Jest to regułą demokracji. Jefferson byłby zachwycony.

                                                    >
                                                    > Kwestionujesz zaistnienie tych wypadków?

                                                    nie kwestionuję. A ty kwestionujesz przypadki że pasy ratowały życie?

                                                    > A tak, były takie przypadki, również w Polsce. W takim razie ustawodawca jest
                                                    > winny śmierci tych osób, gdyż zmusił ich do zachowania się w sposób niekorzystn
                                                    > y
                                                    > dla siebie. Jest na to nawet odpowiedni paragraf.

                                                    Ach tak. W takim razie mam dla luki przypowieść: Banan pali papierosy, bo lubi.
                                                    Państwo czerpie z jego nałogu podatek zwany akcyzą - idąc dalej, uznaje to za
                                                    legalne, choć doskonale wie, że banan zejdzie na raka. Czy Banan może winić
                                                    państwo za to, że zejdzie na raka? Nie może, bo pali przez własną głupotę. Za
                                                    namawianie też jest paragraf (namawianiem można spokojnie nazwać dopuszczenie
                                                    reklamy papierosów przez Sejm)

                                                    > Ty zdaje się nadal nie dostrzegasz, że ubieranie obywateki w tę uprząż to wyraź
                                                    > ny
                                                    > sygnał ze strony władzy o treści: "wy idioci, jeżeli urzędnik nie będzie was
                                                    > prowadził za rączkę, to zginiecie".

                                                    Przy 50 km/h wypadek bez pasów (nawet jeżeli masz poduchę powietrzną) skończy się
                                                    zapewne zejściem kierowcy - tak więc poniekąd jest to prawda.

                                                    > Odpowiedz na pytanie, które już raz zadałem (i które oczywiście pozostało bez
                                                    > odpowiedzi): czy przed wprowadzeniem nakazu ubierania się w pasy zakładałeś je
                                                    > w
                                                    > samochodzie czy nie?

                                                    Zakładałem zawsze, bo nie jestem głupi i chcę żyć.

                                                    > Czy korzyści wynikające z jeżdżenia w pasach były dla cieb
                                                    > ie
                                                    > wtedy niepojętą zagadką? Jeżeli były - to jesteś zagrożeniem na drodze, gdyż ni
                                                    > e
                                                    > potrafisz logicznie mysleć;

                                                    Nigdy nie były, bo myślę. Czytam, oglądam tzw crash-testy (widziałeś jak człowiek
                                                    pięknie roztrzaskuje się od kierownicę podczas wypadku)? Dlatego uważam, że
                                                    państwo ma obowiązek wytknąć to obywatelom (podobnie jak przymus chodzenia po
                                                    pasach). Jest to zapisane w konstytucji.

                                                    > jeżeli nie - to na cholerę ten przymus? Sam je
                                                    > zakładałeś z własnej nieprzymuszonej woli.
                                                    > I nie opowiadaj dziecinnych nonsensów o kosztach leczenia rozbitych łbów - ludz
                                                    > ie
                                                    > podczas jazdy zajmują się rozmaitymi rzeczami, które wpływają na wzrost
                                                    > wypadkowości (np. trzymają ręce na nodze pasażerki, rozmawiają przez komórkę
                                                    > paląc jednocześnie papierosa itd), a których nie sposób prawnie zakazać.

                                                    Jest to prawda.

                                                    > > Aha. Nie ubezpieczasz się, bo prawicowym odruchem nie masz na to ochoty. M
                                                    > asz
                                                    > > wypadek i zdychasz na ulicy na oczach policji i gapiów , bo się nie
                                                    > > ubezpieczyłeś. Czy dobrze rozumiem?
                                                    >
                                                    > Otóż to. Na tym polega prawdziwa wolność osobista człowieka - na tym, że mogę
                                                    > sobie zdechnąć w rynsztoku i nikt PRZEMOCĄ mnie nie uratuje. Wiem, że brzmi to
                                                    > groteskowo, ale zechciej to dokładnie rozważyć zanim odpowiesz. IQ 140 do czego
                                                    > ś
                                                    > zobowiązuje.

                                                    A znasz może Przysięgę Hipokratesa? W szpitalach pracują ludzie, którzy mają
                                                    obowiązek pomóc cierpiącemu człowiekowi. Nazywamy ich lekarzami.
                                                    Problem polega na tym, że z twojej składki trzeba lekarza wynagrodzić, żeby nie
                                                    umarł z głodu no i kółko się zamyka.

                                                    > A jeżeli złamię nogę po wyjściu z samochodu? Co to za reglamentacja?

                                                    To zupełnie co innego, mój drogi. Ciekawe, czy byłbyś tak nonszalancko nastawiony
                                                    do śmierci umierając z kierownicą zamiast głowy.

                                                    > > > Wróć do p. 1 - ja po prostu NIE CHCĘ, abyś ty czy ktokolwiek inny za
                                                    > mnie
                                                    > > > płacił. Sam reguluję swoje zobowiązania finansowe.

                                                    Bardzo szczytne. Ale zapłać temu lekarzowi, żeby mógł cię uratować. Pamiętaj że
                                                    obowiązek taki spoczywa na nim odkąd złożył Przysięgę Hipokratesa.

                                                    > Jaśnie pan zarabia dużo, więc go stać na wyrzucanie pieniędzy w błoto i pogardę
                                                    > dla uboższych. Poza tym nie przeszkadza mu, że władza każe mu to czy tamto.
                                                    > Trzeba i już. Zu Befehl, mein Fuehrer!

                                                    Znowu zaczynasz pajacować. Nie odpowiadam, bo mi się nie chce.

                                                    > > Pójdźmy dalej. Dlaczego nie wolno mi wyjść nago na ulicę i dlaczego w weso
                                                    > łym
                                                    > > miasteczku zapinają mnie sami w pasy na górskiej kolejce? Przecież przecha
                                                    > dzają
                                                    > > c sięna golasa nie wyrządzam nikomu krzywdy, a wylatując z prędkością świa
                                                    > tła z
                                                    > > zakrętu ginę sam.
                                                    >
                                                    > Postanowiłeś nie odpowiadać na pytania. Trudno.
                                                    > Ja za to odpowiem: nakaz jeżdżenia w pasach nie pojawił się legislacyjnej próżn
                                                    > i - istniały różne prawa, ustawy, przepisy. Nakaz jazdy w uprzęży jest zatem
                                                    czymś
                                                    > nowym - i powstaje uzasadnione pytanie, dlaczego jest nam narzucany. Proste
                                                    > rozumowanie pozwala dojść do wniosku, że pod preteksem troski o obywatela władz
                                                    > a
                                                    > dąży do ograniczenia jego wolności.
                                                    > I tylko o to mi chodzi - jak już pisałem wcześniej, sam poza miastem jeżdżę w
                                                    > pasach i nie musi mi o tym nikt przypominać.

                                                    Ależ dlaczego, drogi luko? Strach cię oblatuje po wyjechaniu za rogatki?
                                                    Odpowiedziałem na argument, choć pytaniem z zawartym groteskowym przykładem. ty
                                                    natomiast prezentujesz postawę typu: wszystko wolno. A ja mówię że nie wolno.
                                                    idąc za twoim tokiem rozumowania, państwo wprowadziło wiele durnych przepisów np.
                                                    nakaz przechodzenia po pasach dla pieszych. A jak ktoś nie ma na to ochoty?
                                                    Przełazi sobie gdzie chce, po czym wpada pod rozpędzony samochód luki, który
                                                    również jest zagrożony (bo uderzyć w człowieka to jak uderzyć w kawał betonu.
                                                    Rozjechałem kiedyś z dużą prędkośćią psa i o mało sam się nie zabiłem do tego
                                                    rozbiłem cały przód. Pies ten prawdopodobnie miał prawicowe poglądy, albowiem za
                                                    nic miał przepis o przechodzeniu przez jezdnię po pasach).

                                                    Pozdrawiam

                                                  • Gość: luka Re: Uwaga, banan na drodze IP: 217.99.4.* 24.04.01, 15:48
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > Jest to regułą demokracji. Jefferson byłby zachwycony.

                                                    Mój drogi, system amerykański został tak pomyślany, aby chronić jednostkę przed
                                                    tyranią władzy. Jednostka, przyznasz chyba, jest mniejszością?
                                                    Wygląda na to, że to, co rozumiał ponad 200 lat temu Jefferson dla Banana jest
                                                    ezoteryką.


                                                    > nie kwestionuję. A ty kwestionujesz przypadki że pasy ratowały życie?

                                                    Owszem, ale to nie ma nic do rzeczy - niewychodzenie z domu chroni przed
                                                    ulegnięciem wypadkowi komunikacyjnemu, ale nie zabezpiecza przed śmiercią w
                                                    wyniku wybuchu gazu.

                                                    > Ach tak. W takim razie mam dla luki przypowieść: Banan pali papierosy, bo lubi.
                                                    > Państwo czerpie z jego nałogu podatek zwany akcyzą - idąc dalej, uznaje to za
                                                    > legalne, choć doskonale wie, że banan zejdzie na raka. Czy Banan może winić
                                                    > państwo za to, że zejdzie na raka? Nie może, bo pali przez własną głupotę. Za
                                                    > namawianie też jest paragraf (namawianiem można spokojnie nazwać dopuszczenie
                                                    > reklamy papierosów przez Sejm)

                                                    Reklama to namawianie? Papierowa blondynka schodzi z afisza i chwyta cię za rękaw
                                                    ciągąc do najbliższej trafiki?

                                                    > > Ty zdaje się nadal nie dostrzegasz, że ubieranie obywateki w tę uprząż to
                                                    > > wyraźny
                                                    > > sygnał ze strony władzy o treści: "wy idioci, jeżeli urzędnik nie będzie w
                                                    > > as prowadził za rączkę, to zginiecie".
                                                    >
                                                    > Przy 50 km/h wypadek bez pasów (nawet jeżeli masz poduchę powietrzną) skończy s
                                                    > ię zapewne zejściem kierowcy - tak więc poniekąd jest to prawda.

                                                    Czyli obywatele to idioci, a politycy to tuzy intelektu. Wynika z tego, że
                                                    zgadzasz się z tym, iż jesteś idiotą (bo ministrem, mam nadzieję, nie jesteś?)

                                                    > > Odpowiedz na pytanie, które już raz zadałem (i które oczywiście pozostało
                                                    > bez
                                                    > > odpowiedzi): czy przed wprowadzeniem nakazu ubierania się w pasy zakładałe
                                                    > >ś je w samochodzie czy nie?
                                                    >
                                                    > Zakładałem zawsze, bo nie jestem głupi i chcę żyć.

                                                    No to dlaczego władza nakazała nam je zakładać, skoro idiota Banan robił to bez
                                                    wyraźnego polecenia z góry?

                                                    > Nigdy nie były, bo myślę. Czytam, oglądam tzw crash-testy (widziałeś jak człowi
                                                    > ek
                                                    > pięknie roztrzaskuje się od kierownicę podczas wypadku)? Dlatego uważam, że
                                                    > państwo ma obowiązek wytknąć to obywatelom (podobnie jak przymus chodzenia po
                                                    > pasach). Jest to zapisane w konstytucji.

                                                    I co, pasy uratują cię przed następstwami czołowego zderzenia przy szybkości 90
                                                    km/h? To może nakazać obywatelom, by przesiedli się w czołgi?
                                                    Dlaczego ciągle oglądasz się na państwo? Masz ten swój rozumek czy nie?

                                                    > A znasz może Przysięgę Hipokratesa? W szpitalach pracują ludzie, którzy mają
                                                    > obowiązek pomóc cierpiącemu człowiekowi. Nazywamy ich lekarzami.
                                                    > Problem polega na tym, że z twojej składki trzeba lekarza wynagrodzić, żeby nie
                                                    > umarł z głodu no i kółko się zamyka.

                                                    A kto mówi, że lekarzom nie należy płacić? Jak idę do konowała, to mu płacę za
                                                    usługę - to chyba nawet dla ciebie jest normalne? Tyle, że płacenie na lekarza
                                                    powinno być dobrowolne, bez urzędniczej czapy w postani MinZdrowia i przymusowej
                                                    składki.
                                                    Przysięga Hipokratesa zobowiązuje go do pomocy potrzebującym, ale nie do
                                                    stosowania przymusu.

                                                    > > A jeżeli złamię nogę po wyjściu z samochodu? Co to za reglamentacja?
                                                    >
                                                    > To zupełnie co innego, mój drogi. Ciekawe, czy byłbyś tak nonszalancko nastawio
                                                    > ny do śmierci umierając z kierownicą zamiast głowy.

                                                    Wsiadając do samochodu zawsze podejmuję ryzyko - ale mając przed oczami cały czas
                                                    jakieś sceny z wypadków daleko bym nie zajechał.

                                                    > > > > Wróć do p. 1 - ja po prostu NIE CHCĘ, abyś ty czy ktokolwiek inn
                                                    > > y za mnie płacił. Sam reguluję swoje zobowiązania finansowe.
                                                    >
                                                    > Bardzo szczytne. Ale zapłać temu lekarzowi, żeby mógł cię uratować. Pamiętaj że
                                                    > obowiązek taki spoczywa na nim odkąd złożył Przysięgę Hipokratesa.

                                                    Skąd podejrzenie, że nie zamierzam płacić?

                                                    > > Jaśnie pan zarabia dużo, więc go stać na wyrzucanie pieniędzy w błoto i po
                                                    > > gardę dla uboższych. Poza tym nie przeszkadza mu, że władza każe mu to czy
                                                    >> tamto. Trzeba i już. Zu Befehl, mein Fuehrer!
                                                    >
                                                    > Znowu zaczynasz pajacować. Nie odpowiadam, bo mi się nie chce.

                                                    Zabrakło kontrargumentów, mój wybitnie wymowny Polemisto?

                                                    > > Ja za to odpowiem: nakaz jeżdżenia w pasach nie pojawił się legislacyjnej
                                                    > próżn
                                                    > > i - istniały różne prawa, ustawy, przepisy. Nakaz jazdy w uprzęży jest zat
                                                    > em czymś
                                                    > > nowym - i powstaje uzasadnione pytanie, dlaczego jest nam narzucany. Prost
                                                    > e rozumowanie pozwala dojść do wniosku, że pod preteksem troski o obywatela
                                                    > władza dąży do ograniczenia jego wolności.
                                                    > > I tylko o to mi chodzi - jak już pisałem wcześniej, sam poza miastem jeżdż
                                                    > >ę w pasach i nie musi mi o tym nikt przypominać.
                                                    >
                                                    > Ależ dlaczego, drogi luko? Strach cię oblatuje po wyjechaniu za rogatki?

                                                    Ty nadal zdajesz się nie rozumieć, że ja nie mam nic przeciwko zakładaniu pasów,
                                                    tylko jestem przeciw PRZYMUSOWI zakładania pasów. Dotarło czy mam skoczyć po
                                                    łopatę?

                                                    > Odpowiedziałem na argument, choć pytaniem z zawartym groteskowym przykładem. ty
                                                    > natomiast prezentujesz postawę typu: wszystko wolno. A ja mówię że nie wolno.
                                                    > idąc za twoim tokiem rozumowania, państwo wprowadziło wiele durnych przepisów n
                                                    > p. nakaz przechodzenia po pasach dla pieszych. A jak ktoś nie ma na to ochoty?
                                                    > Przełazi sobie gdzie chce, po czym wpada pod rozpędzony samochód luki, który
                                                    > również jest zagrożony (bo uderzyć w człowieka to jak uderzyć w kawał betonu.
                                                    > Rozjechałem kiedyś z dużą prędkośćią psa i o mało sam się nie zabiłem do tego
                                                    > rozbiłem cały przód. Pies ten prawdopodobnie miał prawicowe poglądy, albowiem z
                                                    > a nic miał przepis o przechodzeniu przez jezdnię po pasach).

                                                    Morderco zwierząt i piracie drogowy, przeczytaj wyżej moją odpowiedź o
                                                    wprowadzaniu nowych, niepotrzebnych przepisów, gdyż szkoda miejsca na powtarzanie
                                                    się.

                                                    Pozdrawiam


                                                  • Gość: Banan Re: Uwaga, banan na drodze IP: 195.94.211.* 25.04.01, 12:14
                                                    > Mój drogi, system amerykański został tak pomyślany, aby chronić jednostkę przed
                                                    >
                                                    > tyranią władzy. Jednostka, przyznasz chyba, jest mniejszością?

                                                    Formalnie rzecz biorąc tak. Ale jak jednemu durniowi coś się nie podoba, to się
                                                    musi przystosować i kropka.

                                                    > > nie kwestionuję. A ty kwestionujesz przypadki że pasy ratowały życie?
                                                    >
                                                    > Owszem, ale to nie ma nic do rzeczy - niewychodzenie z domu chroni przed
                                                    > ulegnięciem wypadkowi komunikacyjnemu, ale nie zabezpiecza przed śmiercią w
                                                    > wyniku wybuchu gazu.

                                                    Zaraz zaraz, przecież to ty użyłeś tego argumentu pierwszy, to czego się
                                                    czepiasz? Mój argument nie ma nic do 5rzeczy, natomiast taki sam argument luki ma
                                                    wartość wręcz przysłowiową. Nabierz pokory, bo wybuchniesz z tej pychy.

                                                    > Reklama to namawianie?

                                                    No a co? Bułka ze szczawiem?

                                                    Papierowa blondynka schodzi z afisza i chwyta cię za ręk
                                                    > aw ciągąc do najbliższej trafiki?

                                                    Chciałbym, ale niestety to się nie dzieje.

                                                    > Czyli obywatele to idioci, a politycy to tuzy intelektu.

                                                    Ja tego nie powiedziałem. To twój wniosek, idiotyczny zresztą jak zwykle.

                                                    > Wynika z tego, że zgadzasz się z tym, iż jesteś idiotą (bo ministrem, mam
                                                    nadzieję, nie jesteś?)

                                                    Ja w przeciwieństwie do ciebie myślę (sam sobie wywnioskowałem, że jazda w pasach
                                                    daje więcej plusów niż minusów, czego ty nie możesz wprowadzić do tego swojego
                                                    baraniego łba). Przepis ten potrzebny jest dla takich jak ty. Zawarte jest to w
                                                    konstytucji. Czy zacytować odpowiedni paragraf?

                                                    > No to dlaczego władza nakazała nam je zakładać, skoro idiota Banan robił to bez
                                                    wyraźnego polecenia z góry?

                                                    Powtarzam, przepis ten potrzebny jest dla bęcwała luki, który nic nie rozumie.

                                                    > I co, pasy uratują cię przed następstwami czołowego zderzenia przy szybkości 90
                                                    > km/h? To może nakazać obywatelom, by przesiedli się w czołgi?

                                                    Nie w tym rzecz. Chodzi o to, aby zminimalizować jakiekolwiek skutki.

                                                    > Dlaczego ciągle oglądasz się na państwo? Masz ten swój rozumek czy nie?

                                                    Nie oglądam, jestem samodzielną jednostką, urzędasów mam gdzieś. Ale żyję w tym
                                                    kraju i obowiązuje mnie jego prawo. Luka jak rozumiem stoi ponad prawem?

                                                    > A kto mówi, że lekarzom nie należy płacić? Jak idę do konowała, to mu płacę za
                                                    > usługę - to chyba nawet dla ciebie jest normalne? Tyle, że płacenie na lekarza
                                                    > powinno być dobrowolne, bez urzędniczej czapy w postani MinZdrowia i przymusowe
                                                    > j składki.

                                                    No właśnie, tyle tylko, że jak umierasz z tą kierownicą zamiast łba, to nie masz
                                                    siły zapłacić za usługę, a po wszystkim lekarz chyba nie będzie cię ścigał grożąc
                                                    skalpelem?

                                                    > Przysięga Hipokratesa zobowiązuje go do pomocy potrzebującym, ale nie do
                                                    > stosowania przymusu.

                                                    Przeczytaj ją najpierw zanim zaczniesz chrzanić bzdury. Jest tam mowa o ochronie
                                                    życia. Lekarz ma najpierw zapytać cię o zgodę? Będzie czekał tydzień, aż łaskawie
                                                    odzyskasz przytomność? Stuknij się w głowę.

                                                    > Wsiadając do samochodu zawsze podejmuję ryzyko - ale mając przed oczami cały cz
                                                    > as jakieś sceny z wypadków daleko bym nie zajechał.

                                                    To prawda, ale nawet w tych twoich Stanach jest przymus jazdy w pasach. Grozi za
                                                    brak pasów $500. Wiem bo byłem.

                                                    > Skąd podejrzenie, że nie zamierzam płacić?

                                                    Ano stąd, że migasz się jak możesz.

                                                    > > Znowu zaczynasz pajacować. Nie odpowiadam, bo mi się nie chce.
                                                    >
                                                    > Zabrakło kontrargumentów, mój wybitnie wymowny Polemisto?

                                                    Nie, nie bedę polemizował z dziecięcym luką, który reaguje na argumenty
                                                    wyzwiskami.

                                                    > Ty nadal zdajesz się nie rozumieć, że ja nie mam nic przeciwko zakładaniu pasów
                                                    > ,
                                                    > tylko jestem przeciw PRZYMUSOWI zakładania pasów. Dotarło czy mam skoczyć po
                                                    > łopatę?

                                                    Po co ci łopata? Uważaj, nie zrób sobie krzywdy. Machając nią nie uderz się
                                                    przypadkiem w kłowę, bo echo rozniosłoby ją w drzazgi.

                                                    > Morderco zwierząt i piracie drogowy, przeczytaj wyżej moją odpowiedź o
                                                    > wprowadzaniu nowych, niepotrzebnych przepisów, gdyż szkoda miejsca na powtarzan
                                                    > ie
                                                    > się.

                                                    Prawicowy pies olał przymus łażenia po pasach i ma za swoje. Widzę tu pewną
                                                    analogię z luką. On też ma jakieś "ale" do przepisów. Pies wybrał wolność
                                                    osobistą. Co z tego ma? Mogiłę. Piratem drogowym nie jestem. Lubię przycisnąć,
                                                    ale tam gdzie można.
                                                    Pozdrawiam i życzę miłego dzionka.
                                                  • Gość: luka Re: Uwaga, banan na drodze IP: 217.99.4.* 25.04.01, 15:10
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > Formalnie rzecz biorąc tak. Ale jak jednemu durniowi coś się nie podoba, to się
                                                    > musi przystosować i kropka.

                                                    A jak się coś nie podoba geniuszowi, totalitarysto?

                                                    > > Owszem, ale to nie ma nic do rzeczy - niewychodzenie z domu chroni przed
                                                    > > ulegnięciem wypadkowi komunikacyjnemu, ale nie zabezpiecza przed śmiercią
                                                    > w wyniku wybuchu gazu.
                                                    >
                                                    > Zaraz zaraz, przecież to ty użyłeś tego argumentu pierwszy, to czego się
                                                    > czepiasz? Mój argument nie ma nic do 5rzeczy, natomiast taki sam argument luki
                                                    > ma wartość wręcz przysłowiową. Nabierz pokory, bo wybuchniesz z tej pychy.

                                                    Który argument? I o które przysłowie ci chodzi? Z rozmysłem piszesz tak, by
                                                    zdezorientować czytelników?

                                                    > > Reklama to namawianie?
                                                    >
                                                    > No a co? Bułka ze szczawiem?

                                                    I co - ulegasz każdej reklamie? Czy tylko niektórym? A może żadnej?
                                                    W supermarkecie też kupujesz wszystko, co akurat jest w promocji?

                                                    > > Wynika z tego, że zgadzasz się z tym, iż jesteś idiotą (bo ministrem, mam
                                                    > > nadzieję, nie jesteś?)
                                                    >
                                                    > Ja w przeciwieństwie do ciebie myślę (sam sobie wywnioskowałem, że jazda w pasa
                                                    > ch daje więcej plusów niż minusów, czego ty nie możesz wprowadzić do tego
                                                    swojego baraniego łba). Przepis ten potrzebny jest dla takich jak ty. Zawarte
                                                    jest to w konstytucji. Czy zacytować odpowiedni paragraf?

                                                    Mój barani łeb pojmuje korzyści wynikające z zakładania pasów, ale nie pojmuje
                                                    przymusu ich zakładania.
                                                    Tak, proszę - zacytuj fragment konstytucji, który mówi o nakazie zakładania pasów.

                                                    > Powtarzam, przepis ten potrzebny jest dla bęcwała luki, który nic nie rozumie.

                                                    Powtarzam Wielkiemu Bananowi, że rozumiem korzyści, ale nie przymus.

                                                    > > I co, pasy uratują cię przed następstwami czołowego zderzenia przy szybkoś
                                                    > ci 90
                                                    > > km/h? To może nakazać obywatelom, by przesiedli się w czołgi?
                                                    >
                                                    > Nie w tym rzecz. Chodzi o to, aby zminimalizować jakiekolwiek skutki.

                                                    Jeżdżenie czołgami z pewnością skutki by zminimalizowało.

                                                    > > Dlaczego ciągle oglądasz się na państwo? Masz ten swój rozumek czy nie?
                                                    >
                                                    > Nie oglądam, jestem samodzielną jednostką, urzędasów mam gdzieś. Ale żyję w tym
                                                    > kraju i obowiązuje mnie jego prawo. Luka jak rozumiem stoi ponad prawem?

                                                    Prawo to zostało nam narzucone - a ja po prostu kwestionuję jego zasadność, gdyż
                                                    ogranicza ono wolność osobistą obywateli.

                                                    > No właśnie, tyle tylko, że jak umierasz z tą kierownicą zamiast łba, to nie mas
                                                    > z siły zapłacić za usługę, a po wszystkim lekarz chyba nie będzie cię ścigał
                                                    > grożąc skalpelem?

                                                    Długi spłaca: żona, rodzina, żyrant.
                                                    Gdyby każdy płacił sam za siebie, a nie był okradany przez państwo, to możesz byc
                                                    pewien, że znacznie ostrożniej by się prowadził. Przymus ubezpieczeń, zakładania
                                                    pasów itp. wpływa na wzrost nieodpowiedzialności ludzi.

                                                    > To prawda, ale nawet w tych twoich Stanach jest przymus jazdy w pasach. Grozi z
                                                    > a brak pasów $500. Wiem bo byłem.

                                                    We wszystkich stanach byłeś?

                                                    > > Skąd podejrzenie, że nie zamierzam płacić?
                                                    >
                                                    > Ano stąd, że migasz się jak możesz.

                                                    Napisałem wyraźnie kilka razy, że chcę płacić sam za siebie, bez pośrednictwa
                                                    biurokratów. Dociera to do twojego kwadratowego łba?

                                                    > > Zabrakło kontrargumentów, mój wybitnie wymowny Polemisto?
                                                    >
                                                    > Nie, nie bedę polemizował z dziecięcym luką, który reaguje na argumenty
                                                    > wyzwiskami.

                                                    "Wymowny Polemista" to wyzwisko?

                                                    > > Ty nadal zdajesz się nie rozumieć, że ja nie mam nic przeciwko zakładaniu
                                                    > pasów,
                                                    > > tylko jestem przeciw PRZYMUSOWI zakładania pasów. Dotarło czy mam skoczyć
                                                    > po łopatę?
                                                    >
                                                    > Po co ci łopata? Uważaj, nie zrób sobie krzywdy. Machając nią nie uderz się
                                                    > przypadkiem w kłowę, bo echo rozniosłoby ją w drzazgi.

                                                    Ponieważ nie rozumiesz słowa pisanego, zamierzałem zastosować łopatologię.

                                                    > Prawicowy pies olał przymus łażenia po pasach i ma za swoje.

                                                    Skąd wiesz, że prawicowy? Miał na piersi znaczek UPR?

                                                    > Widzę tu pewną
                                                    > analogię z luką. On też ma jakieś "ale" do przepisów. Pies wybrał wolność
                                                    > osobistą. Co z tego ma? Mogiłę.

                                                    Czyli ten pies był według ciebie głupi. Inne kundle zapewne czytają kodeks
                                                    drogowy z wypiekami na mordzie i się do niego karnie stosują.
                                                    Wiesz, ja też dostrzegam pewną analogię ciebie i psa - obaj potrzebujecie pana.

                                                    Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

                                                  • Gość: Banan luka rżnie głupa IP: 195.94.211.* 25.04.01, 16:47
                                                    > A jak się coś nie podoba geniuszowi, totalitarysto?

                                                    Niżej noś brodę, bo zahaczysz o futrynę.

                                                    > Który argument? I o które przysłowie ci chodzi? Z rozmysłem piszesz tak, by
                                                    > zdezorientować czytelników?

                                                    Nie rżnij głupa, że nie wiesz o co chodzi. Dałeś argument pt. są przypadki, że
                                                    ktoś zginął przez pasy. Na co ja, że jest 100000 innych, gdzie pasy życie
                                                    uratowały. Potem zaczynasz te swoje dywagacje i gubisz jasność umysłu.

                                                    > I co - ulegasz każdej reklamie? Czy tylko niektórym? A może żadnej?
                                                    > W supermarkecie też kupujesz wszystko, co akurat jest w promocji?

                                                    Nie ulegam, bo w większości przypadków mam wyrobiony gust, ale to nie zmienia
                                                    faktu, że reklama jest namawianiem, czemu zaprzeczyłeś.

                                                    > Tak, proszę - zacytuj fragment konstytucji, który mówi o nakazie zakładania pas
                                                    > ów.

                                                    Znowu gadasz jak potłuczony. Wiesz dobrze, że nie ma paragrafu, który mówi o tym
                                                    wprost. Ale do twojej wiadomości (choć jako obywatel mógłbyś się wykazać
                                                    posiadaniem podstawowej wiedzy o najwyższym prawie Rzeczpospolitej):

                                                    Art. 5.
                                                    Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego
                                                    terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz BEZPIECZEŃSTWO
                                                    OBYWATELI, strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowiska,
                                                    kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju.

                                                    Art. 31.
                                                    2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno
                                                    zmuszać do czynienia tego, czego PRAWO MU NIE NAKAZUJE.

                                                    Art. 68.
                                                    2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne
                                                    zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków
                                                    publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

                                                    Starczy?

                                                    > Jeżdżenie czołgami z pewnością skutki by zminimalizowało.

                                                    Nie pajacuj, apeluję po raz drugi.

                                                    > Prawo to zostało nam narzucone - a ja po prostu kwestionuję jego zasadność,
                                                    gdyż ogranicza ono wolność osobistą obywateli.

                                                    Wszystko tak naprawdę ogranicza. Z jakiej racji mam chodzić po chodniku, ja wolę
                                                    po jezdni. Dlaczego nie wolno wsiadać do autobusu po sygnale? Ja lubie wskakiwać
                                                    w ostatniej chwili. Kto powiedział, że nie wolno mi wejść na basen po alkoholu,
                                                    ja przecież mam taką ochotę. Lubię sobie walnąć piwko przed pływaniem.
                                                    To są przykłady argumentacji, którą prezentujesz. I nie mów że nie. Powyżej
                                                    udowodniłem, że moją wolność osobistą ograniczają wszędzie.

                                                    > Długi spłaca: żona, rodzina, żyrant.

                                                    A jak ktoś nie ma rodziny, to kto płaci? Pan Bóg? A może jakaś instytucja
                                                    charytatywna?

                                                    > Gdyby każdy płacił sam za siebie, a nie był okradany przez państwo, to możesz b
                                                    > yc
                                                    > pewien, że znacznie ostrożniej by się prowadził. Przymus ubezpieczeń, zakładani
                                                    > a
                                                    > pasów itp. wpływa na wzrost nieodpowiedzialności ludzi.

                                                    To są niesprawdzone dywagacje. Nikt nie robił takich badań, więć na co się
                                                    powołujesz? Pokaż mi takiego, który lubi się niebezpiecznie prowadzić tylko z
                                                    tego powodu, że nie ubezpieczył się z własnej woli.

                                                    > We wszystkich stanach byłeś?

                                                    W 20. Przejechałem samochodem od Chicago do L.A północą USA i z powrotem, tyle że
                                                    przez Texas. Owszem, nie we wszystkich stanach to obowiązuje, podobnie jak nakaz
                                                    noszenia kasku motocyklowego, ale na większości dróg co jakiś czas widnieją znaki
                                                    pt. Fasten your seatbelt. Za niezastosowanie się do przepisów ruchu drogowego
                                                    płaci się potworne mandaty (jedne z najwyższych na świecie) a jak chcesz sobie
                                                    pogaworzyć z policją o wysokości mandatu, to z automatu dostajesz mandat
                                                    dwukrotnie wyższy. Ciekawe, jak byś się tłumaczył policji w Stanach. Ubawiłbym
                                                    się zapewne po pachy.

                                                    > Napisałem wyraźnie kilka razy, że chcę płacić sam za siebie, bez pośrednictwa
                                                    > biurokratów. Dociera to do twojego kwadratowego łba?

                                                    Zaprotestuj jeszcze, że nie masz wpływu na rozdzielenie kwoty twojego podatku.
                                                    Określenie "kwadratowy łeb", podobnie jak "łeb jak sklep" oznacza mądrość, tak
                                                    więc dzięki za pochwałę. Czekam na jeszcze.

                                                    > "Wymowny Polemista" to wyzwisko?

                                                    Znowu rżniesz głupa. Nazwałeś mnie nazistą, znowu. Sam sobie wejdź na post wyżej.

                                                    > Ponieważ nie rozumiesz słowa pisanego, zamierzałem zastosować łopatologię.

                                                    Doskonale rozumiem słowo pisane. Za to niektórym łopata by się przydała.
                                                    Zastosowana w osi pion-poziom, może by jakaś klepka przeskoczyła.

                                                    > > Prawicowy pies olał przymus łażenia po pasach i ma za swoje.
                                                    >
                                                    > Skąd wiesz, że prawicowy? Miał na piersi znaczek UPR?

                                                    Miał takie podejście do przepisów jak i ty, więc wniosek od razu sam się nasuwa.

                                                    > Czyli ten pies był według ciebie głupi. Inne kundle zapewne czytają kodeks
                                                    > drogowy z wypiekami na mordzie i się do niego karnie stosują.
                                                    > Wiesz, ja też dostrzegam pewną analogię ciebie i psa - obaj potrzebujecie pana.

                                                    Wręcz przeciwnie, mój drogi. Zaczynam być miły dopiero jak wyczuję, że nikt nie
                                                    ma ochoty nade mną panować. Dlatego też bywam niesympatyczny dla ciebie (choć na
                                                    swój sposób cię lubie). Kundel o prawicowych poglądach z pewnością kodeksu nie
                                                    czytał, bo nic do niego i tak nie docierało.

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: luka Re: obieranie Banana IP: 217.99.4.* 26.04.01, 10:10
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > Niżej noś brodę, bo zahaczysz o futrynę.
                                                    Czy Jaśnie Oświecony Polemista zechciałby jednak odpowiadać na zadane pytania,
                                                    jeżeli prośba ta nie jest zbyt nieelegancka?

                                                    > Nie rżnij głupa, że nie wiesz o co chodzi. Dałeś argument pt. są przypadki, że
                                                    > ktoś zginął przez pasy. Na co ja, że jest 100000 innych, gdzie pasy życie
                                                    > uratowały. Potem zaczynasz te swoje dywagacje i gubisz jasność umysłu.

                                                    Za pozwoleniem JWP Banana, ale nieśmiało chciałbym zauważyć, iż odpowiedzialność
                                                    za śmierć poniesioną w wypadku w wyniku założenia pasów ponosi państwo. Gdyby nie
                                                    byłoby takiego przymusu nikt by państwa za to nie winił, niezależnie od tego, czy
                                                    pasy były założone czy nie. Czy to rozumowanie nie jest zbyt abstrakcyjne, a
                                                    przez to niezrozumiałe dla Szanownego Pana?

                                                    > Nie ulegam, bo w większości przypadków mam wyrobiony gust, ale to nie zmienia
                                                    > faktu, że reklama jest namawianiem, czemu zaprzeczyłeś.

                                                    Reklama to, proszę wybaczyć wypisywanie oczywistości, ale robię to ku ogólnemu
                                                    pożytkowi, a więc reklama to rozpowszechnianie pewnych informacji w celu
                                                    zwiększenia sprzedaży, wykreowania popytu na nowe towary, przekazania konsumentom
                                                    informacji o dokonanych przez producenta zmianach w swoim wyrobie lub
                                                    kształtowania pozytywnego wizerunku. Podkategorią jest reklama nakłaniająca do
                                                    zakupu produktu - ale to namawianie, mein Fuehrer, jest pasywne. Pański wysoce
                                                    wyrobiony gust jest, jak raczył Pan to określić, wyrobiony, a więc zaimpregnowany
                                                    na takie prostackie namowy. Dlaczego więc, Sire, używa Pan tego argumentu?

                                                    > Znowu gadasz jak potłuczony. Wiesz dobrze, że nie ma paragrafu, który mówi o ty
                                                    > m wprost.

                                                    Skoro nie mówi o tym wprost, milordzie, to czy nie jest zasadne zastosowanie
                                                    zasady: to co nie jest zabronione, jest dozwolone (przynajmniej w konstytucji, a
                                                    nie ustawach szczegółowych?).

                                                    > Art. 5.
                                                    > Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego
                                                    > terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz BEZPIECZEŃSTWO
                                                    > OBYWATELI, strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowiska,
                                                    > kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju.

                                                    Pardon, Sire, ale ten fragment, jak wynika z kontekstu, odnosi się do zapewnienia
                                                    bezpieczeństwa obywatelom od zagrożenia zewnętrznego i wewnętrznego, natomiast
                                                    nie stanowi o bezpieczeństwie obywateli na codzień, gdyż wtedy musiałoby zakazać
                                                    np. jazdy samochodami - czy to w pasach czy bez w wypadkach będą ofiary
                                                    śmiertelne, więc zuchwalstwem byłoby stanowienie takiego niemożliwego do
                                                    zrealizowania prawa.
                                                    Uniżenie proszę o wybaczenie tak mało inteligentnego wywodu, ale cóż można
                                                    wymagać od durnia, który usiłuje JWP przekazać banalne prawdy.

                                                    > Art. 31.
                                                    > 2. Każdy terytorium państwa oraz jest obowiązany szanować wolności i prawa
                                                    innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego PRAWO MU NIE NAKAZUJE.

                                                    Prawa, wasze wysokobłagorodje, nie powinny ograniczać wolności obywateli. Skoro
                                                    naruszają to mogę je kontestować, tak jak niemal wszyscy forumiarze
                                                    zaprotestowali przeciwko zablokowaniu Hansa - takie wirtualne społeczeństwo w
                                                    pigułce okazało się bardzo przywiązane do swobody wypowiedzi. Prawo stanowi GW i
                                                    zrobi co zechce - ale czy oznacza to, barinie Banan, że mamy mu bezwolnie się
                                                    podporządkować? Przymus pasów wprowadzono - można zatem go uchylić.

                                                    > Art. 68.
                                                    > 2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne
                                                    > zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków
                                                    > publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

                                                    JWP Banan, przepis powyższy jest martwy - wystarczy tylko zacząć się leczyć, by
                                                    się o tym przekonać.
                                                    Ale, jak rozumiem, chodzi o ratowanie kierowców - dlaczego więc państwo bierze na
                                                    swoje barki dodatkowe zobowiązanie, z którego nie jest w stanie się wywiązać?
                                                    Jeśli podczas wypadku jadący bez pasów zostanie w wyniku uderzenia w barierkę
                                                    wyrzucony z pojazdu, a same auto wpadnie w przepaść, to czy państwowa służba
                                                    zdrowia ma opatrzyć jego zadrapania? Czy państwo zwróci mu pieniądze, które
                                                    zostałyby wydane na jego pogrzeb, gdyby przypięty pasami zginął na dnie
                                                    rozpadliny? W konstytucji, o zgrozo, niczego na ten temat nie ma, w kodeksie
                                                    drogowym również - Jaśnie Oświecony Pan Banan przyzna chyba, iż to sytuacja
                                                    niedopuszczalna?

                                                    > Starczy?
                                                    Starczy, za pozwoleniem Miłościwego Pana, jest uwiąd. Nie, nie wystarczy.

                                                    > Nie pajacuj, apeluję po raz drugi.
                                                    Jeżeli Wasza Wysokość zechce odpowiadać na niewinne pytania, zamiast odganiać sie
                                                    jak byk od gza, na pewno postaram się zachować większą powagę.

                                                    > Wszystko tak naprawdę ogranicza. Z jakiej racji mam chodzić po chodniku, ja wol
                                                    > ę po jezdni. Dlaczego nie wolno wsiadać do autobusu po sygnale? Ja lubie
                                                    > wskakiwać w ostatniej chwili. Kto powiedział, że nie wolno mi wejść na basen po
                                                    > alkoholu,
                                                    > ja przecież mam taką ochotę. Lubię sobie walnąć piwko przed pływaniem.
                                                    > To są przykłady argumentacji, którą prezentujesz. I nie mów że nie. Powyżej
                                                    > udowodniłem, że moją wolność osobistą ograniczają wszędzie.

                                                    Wolność osobistą WKMości ograniczają różne prawa, to prawda, ale nie jest to
                                                    powód, by tych ograniczeń narzucać coraz więcej i wielbić totalitarne zapędy
                                                    państwa. Usiłuję Wspaniałemu Grandowi wykazać związek między wprowadzeniem pasów
                                                    i w konsekwencji, przy braku oporu ze strony społeczeństwa, narzucanie kolejnych
                                                    ograniczeń. Nikt tutaj nie ma chyba wątpliwości, że jeśli GW raz zablokowała
                                                    komuś dostęp, to w przyszłości będzie miała znacznie mniejsze opory przy
                                                    blokowaniu paru kolejnych osób. O ile forum można zmienić, to zmiana państwa jest
                                                    nieco większym problemem, prawda, Sire? Jeżeli raz pozwoli się biurokratom wejść
                                                    sobie na głowę, to można być pewnym, że już z niej nie zejdą, przeciwnie,
                                                    rozgoszczą się tam jak u siebie.

                                                    > A jak ktoś nie ma rodziny, to kto płaci? Pan Bóg? A może jakaś instytucja
                                                    > charytatywna?
                                                    > To są niesprawdzone dywagacje. Nikt nie robił takich badań, więć na co się
                                                    > powołujesz? Pokaż mi takiego, który lubi się niebezpiecznie prowadzić tylko z
                                                    > tego powodu, że nie ubezpieczył się z własnej woli.

                                                    Chociażby. Przy braku państwowych ZUSów, tego typu zadania będą wykonywać
                                                    fundusze charytatywne. Tuszę, że JWP by nie odmówił potrzebującym datku?
                                                    Ubezpieczanie się na potęgę powoduje zanik instynktu samozachowawczego w wyniku
                                                    wzrostu pewności siebie. Pasy, ABSy, poduszki itd. niewiele pomagają przy
                                                    czołowym zderzeniu, ale niektórym wydaje się, że są nieśmiertelni. Gdyby nie było
                                                    np. przymusu OC, to z pewnością wszyscy jeździliby ostrożniej - płacenie z
                                                    własnej kieszeni za szkodę jest równie bolesne, co pouczające, co polecam uwadze
                                                    Jaśnie Wielmożnego Pana.

                                                    > Owszem, nie we wszystkich stanach to obowiązuje, podobnie jak naka
                                                    > z noszenia kasku motocyklowego, ale na większości dróg co jakiś czas widnieją
                                                    > znaki pt. Fasten your seatbelt.

                                                    A więc? Okazuje się, że można obywać się bez pasów (i nawet hełmów).

                                                    > Zaprotestuj jeszcze, że nie masz wpływu na rozdzielenie kwoty twojego podatku.

                                                    Zgodnie z życzeniem waszej Dostojności, które jest dla mnie rozkazem - PROTESTUJĘ!

                                                    > > "Wymowny Polemista" to wyzwisko?

                                                    > Znowu rżniesz głupa. Nazwałeś mnie nazistą, znowu. Sam sobie wejdź na post wyże
                                                    > j.

                                                    Z pokorą proszę o wybaczenie, ale JWP nie kryje się z uwielbieniem dla
                                                    totalitarnego państwa, zatem mogę przypuszczać, iż ideologia nazistowska jest dla
                                                    Waszej Ekscelencji godna pochwały.

                                                    > > > Prawicowy pies olał przymus łażenia po pasach i ma za swoje.
                                                    > >
                                                    > > Skąd wiesz, że prawicowy? Miał na piersi znaczek UPR?
                                                    >
                                                    > Miał takie podejście do przepisów jak i ty, więc wniosek od razu sam się nasuwa

                                                    Jaśnie Oświecona Ekscelencja jest także
                                                  • Gość: Banan Re: obieranie Banana IP: 195.94.211.* 26.04.01, 12:01
                                                    Za pozwoleniem JWP Banana, ale nieśmiało chciałbym zauważyć, iż odpowiedzialnoś
                                                    > ć
                                                    > za śmierć poniesioną w wypadku w wyniku założenia pasów ponosi państwo.

                                                    Jak również za to, że kretyn zginął bo nie założył pasów. Co to za argument?
                                                    Czego dowodzi?

                                                    > Gdyby nie
                                                    > byłoby takiego przymusu nikt by państwa za to nie winił, niezależnie od tego, c
                                                    > zy
                                                    > pasy były założone czy nie.

                                                    Jasne, tak jakby teraz ktoś winił (wyjątkiem są marginalne przypadki wypadku
                                                    spowodowanego przez stan drogi).

                                                    Czy to rozumowanie nie jest zbyt abstrakcyjne, a
                                                    > przez to niezrozumiałe dla Szanownego Pana?

                                                    Zrozumiałe, choć śmieszne.

                                                    > Reklama to, proszę wybaczyć wypisywanie oczywistości, ale robię to ku ogólnemu
                                                    > pożytkowi, a więc reklama to rozpowszechnianie pewnych informacji w celu
                                                    > zwiększenia sprzedaży, wykreowania popytu na nowe towary, przekazania konsument
                                                    > om
                                                    > informacji o dokonanych przez producenta zmianach w swoim wyrobie lub
                                                    > kształtowania pozytywnego wizerunku. Podkategorią jest reklama nakłaniająca do
                                                    > zakupu produktu - ale to namawianie, mein Fuehrer, jest pasywne. Pański wysoce
                                                    > wyrobiony gust jest, jak raczył Pan to określić, wyrobiony, a więc zaimpregnowa
                                                    > ny
                                                    > na takie prostackie namowy. Dlaczego więc, Sire, używa Pan tego argumentu?

                                                    Brawo, brawo, masz nawet pod ręką słownik. Reklama służy tak czy siak zwiększeniu
                                                    sprzedaży danego produktu, niezależnie jaką kategorię się zastosuje. Tak więc
                                                    jest to namawianie, jakiej byś formułki nie zastosował.

                                                    > Skoro nie mówi o tym wprost, milordzie, to czy nie jest zasadne zastosowanie
                                                    > zasady: to co nie jest zabronione, jest dozwolone (przynajmniej w konstytucji,
                                                    > a nie ustawach szczegółowych?).

                                                    Konstytucja ma to do siebie, że niewiele rzeczy jest tam powiedziane wprost.
                                                    Wiesz co to takiego duch prawa, duch usawy itp?

                                                    > Pardon, Sire, ale ten fragment, jak wynika z kontekstu, odnosi się do zapewnien
                                                    > ia
                                                    > bezpieczeństwa obywatelom od zagrożenia zewnętrznego i wewnętrznego, natomiast
                                                    > nie stanowi o bezpieczeństwie obywateli na codzień, gdyż wtedy musiałoby zakaza
                                                    > ć np. jazdy samochodami - czy to w pasach czy bez w wypadkach będą ofiary
                                                    > śmiertelne, więc zuchwalstwem byłoby stanowienie takiego niemożliwego do
                                                    > zrealizowania prawa.

                                                    Udowodnij, że niewłaściwie zinterpretowałem zapis konstytucyjny, tylko bez
                                                    lawiracji.

                                                    > Uniżenie proszę o wybaczenie tak mało inteligentnego wywodu, ale cóż można
                                                    > wymagać od durnia, który usiłuje JWP przekazać banalne prawdy.

                                                    Wybaczę, pod warunkiem że dasz konkrety zamiast popisywać się zdolnościami
                                                    językowymi.

                                                    > > Art. 31.
                                                    > > 2. Każdy terytorium państwa oraz jest obowiązany szanować wolności i praw
                                                    > a
                                                    > innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego PRAWO MU NIE NAKAZUJE
                                                    > .
                                                    >
                                                    > Prawa, wasze wysokobłagorodje, nie powinny ograniczać wolności obywateli.
                                                    Skoro naruszają to mogę je kontestować, tak jak niemal wszyscy forumiarze
                                                    > zaprotestowali przeciwko zablokowaniu Hansa - takie wirtualne społeczeństwo w
                                                    > pigułce okazało się bardzo przywiązane do swobody wypowiedzi. Prawo stanowi GW
                                                    > i
                                                    > zrobi co zechce - ale czy oznacza to, barinie Banan, że mamy mu bezwolnie się
                                                    > podporządkować? Przymus pasów wprowadzono - można zatem go uchylić.

                                                    Wszystko jasne. Czy to berdzo frustrujące, jak trzeba się stosować do prawa,
                                                    którego nie można zmienić? Co do uchylania prawa, to tak, wszystko można uchylić,
                                                    pytanie tylko po co? To nie jest martwy przepis, a także nie jest taki głupi, jak
                                                    ci się wydaje. Nie rozumiem tylko w jaki sposób pasy ograniczają wolność
                                                    osobistą? Przez samą świadomość przymusu zakładania ich? A może dlatego, że
                                                    ciężko sięgnąć do schowka z mapami?

                                                    > > Art. 68.
                                                    > > 2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne
                                                    > > zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze śro
                                                    > dków
                                                    > > publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.
                                                    >
                                                    > JWP Banan, przepis powyższy jest martwy - wystarczy tylko zacząć się leczyć, by
                                                    > się o tym przekonać.

                                                    Nie jest martwy. NIeważne że poziom tych usług jest jaki jest, ale zapis mówi, że
                                                    zarówno szmaciarz jak i krezus zostaną obsłużeni.

                                                    > Ale, jak rozumiem, chodzi o ratowanie kierowców - dlaczego więc państwo bierze
                                                    > na
                                                    > swoje barki dodatkowe zobowiązanie, z którego nie jest w stanie się wywiązać?
                                                    > Jeśli podczas wypadku jadący bez pasów zostanie w wyniku uderzenia w barierkę
                                                    > wyrzucony z pojazdu, a same auto wpadnie w przepaść, to czy państwowa służba
                                                    > zdrowia ma opatrzyć jego zadrapania? Czy państwo zwróci mu pieniądze, które
                                                    > zostałyby wydane na jego pogrzeb, gdyby przypięty pasami zginął na dnie
                                                    > rozpadliny? W konstytucji, o zgrozo, niczego na ten temat nie ma, w kodeksie
                                                    > drogowym również - Jaśnie Oświecony Pan Banan przyzna chyba, iż to sytuacja
                                                    > niedopuszczalna?

                                                    Ale stu innych od barierki tylko się odbije i pasy uratują im życie, w przeciwnym
                                                    wypadku samochód zostanie na barierce a delikwent poszybuje w dół.

                                                    > Wolność osobistą WKMości ograniczają różne prawa, to prawda, ale nie jest to
                                                    > powód, by tych ograniczeń narzucać coraz więcej

                                                    Nie widzę problemu, gdyż zasadność wielu z nich jest udowodniona. Dlaczego nie
                                                    zaprotestujesz przeciwko jakiejś wojnie albo chińskiej okupacji Tybetu? Więcej
                                                    dobrego byś zrobił, a św. Piotr postawiłby ci plusik.

                                                    i wielbić totalitarne zapędy
                                                    > państwa. Usiłuję Wspaniałemu Grandowi wykazać związek między wprowadzeniem pasó
                                                    > w
                                                    > i w konsekwencji, przy braku oporu ze strony społeczeństwa, narzucanie kolejnyc
                                                    > h
                                                    > ograniczeń.

                                                    Głupoty wypisujesz. Odpowiedz na następujące pytanie: Czy twoim zdaniem
                                                    wprowadzono na tyle dużo ograniczeń, że pozwala to przypuszczać, że zagożona jest
                                                    wolność człowieka wogóle?

                                                    Nikt tutaj nie ma chyba wątpliwości, że jeśli GW raz zablokowała
                                                    > komuś dostęp, to w przyszłości będzie miała znacznie mniejsze opory przy
                                                    > blokowaniu paru kolejnych osób. O ile forum można zmienić, to zmiana państwa je
                                                    > st nieco większym problemem, prawda, Sire? Jeżeli raz pozwoli się biurokratom
                                                    wejś
                                                    > ć
                                                    > sobie na głowę, to można być pewnym, że już z niej nie zejdą, przeciwnie,
                                                    > rozgoszczą się tam jak u siebie.

                                                    Nie rozumiem tylko, dlaczego twierdzisz, że wprowadza się niepotrzebne przepisy?
                                                    Część z nich oczywiście jest do luftu, ale ja twierdzę, że polski aparat
                                                    legislacyjny jest na tyle sprawny, że szybko takie bzdury usuwa bądź poprawia.

                                                    > Chociażby. Przy braku państwowych ZUSów, tego typu zadania będą wykonywać
                                                    > fundusze charytatywne.

                                                    Dobrze się czujesz?

                                                    > Tuszę, że JWP by nie odmówił potrzebującym datku?

                                                    Odmówił. Było zapiąć pasy.

                                                    > Ubezpieczanie się na potęgę powoduje zanik instynktu samozachowawczego w wyniku
                                                    >
                                                    > wzrostu pewności siebie.

                                                    Bzdura. Nie szaleję, ponieważ jestem ubezpieczony po uszy. Lubię przycisnąć, bo
                                                    lubię adrenalinę.

                                                    Pasy, ABSy, poduszki itd. niewiele pomagają przy
                                                    > czołowym zderzeniu, ale niektórym wydaje się, że są nieśmiertelni. Gdyby nie by
                                                    > ło
                                                    > np. przymusu OC, to z pewnością wszyscy jeździliby ostrożniej

                                                    Z pewnością nie. Każdy zna wartość swojego życia.

                                                    - płacenie z
                                                    > własnej kieszeni za szkodę jest równie bolesne, co pouczające, co polecam uwadz
                                                    > e
                                                    > Jaśnie Wielmożnego Pana.

                                                    To prawda. Ale przecież za składki płacę sam, to o co chodzi?

                                                    > A więc? Okazuje się, że można obywać się bez pasów (i nawet hełmów).

                                                    A zastosować się do przepisów jak rozumiem nie można, tak?


                                                    > Z pokorą proszę o wybaczenie, ale JWP nie kryje się z uwielbieniem dla
                                                    > totalitarnego państwa, zatem mogę przypuszczać, iż ideologia nazistowska
                                                  • Gość: luka Re: obieranie Banana IP: 217.99.4.* 26.04.01, 13:08
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > Za pozwoleniem JWP Banana, ale nieśmiało chciałbym zauważyć, iż
                                                    odpowiedzialnoś
                                                    > > ć za śmierć poniesioną w wypadku w wyniku założenia pasów ponosi państwo.
                                                    >
                                                    > Jak również za to, że kretyn zginął bo nie założył pasów. Co to za argument?
                                                    > Czego dowodzi?

                                                    Gdyby nie było przymusu, kretyn by zginął na własną odpowiedzialność,
                                                    Najmądrzejszy Pod Słońcem Panie Bananie O Właściwej Krzywiźnie Zatwierdzonej
                                                    Przez Odpowiedni Eurourząd. Ponieważ został zmuszony do tego przez państwo, to
                                                    ono jest odpowiedzialne za jego zgon, Towarzyszu.

                                                    > > Gdyby nie byłoby takiego przymusu nikt by państwa za to nie
                                                    winił, > > niezależnie od tego, czy pasy były założone czy nie.
                                                    >
                                                    > Jasne, tak jakby teraz ktoś winił (wyjątkiem są marginalne przypadki wypadku
                                                    > spowodowanego przez stan drogi).

                                                    Otóż to.

                                                    > Czy to rozumowanie nie jest zbyt abstrakcyjne, a
                                                    > > przez to niezrozumiałe dla Szanownego Pana?
                                                    >
                                                    > Zrozumiałe, choć śmieszne.

                                                    A więc niezrozumiałe, gdyż nie było ono krotochwilne.

                                                    > Brawo, brawo, masz nawet pod ręką słownik. Reklama służy tak czy siak
                                                    zwiększen
                                                    > iu
                                                    > sprzedaży danego produktu, niezależnie jaką kategorię się zastosuje. Tak więc
                                                    > jest to namawianie, jakiej byś formułki nie zastosował.

                                                    Nadal jednak jest to działanie pasywne, w przeciwieństwie do nakazu wydawanego
                                                    przez państwo.

                                                    > Konstytucja ma to do siebie, że niewiele rzeczy jest tam powiedziane wprost.
                                                    > Wiesz co to takiego duch prawa, duch usawy itp?

                                                    Jawohl, Herr Sturmbannfuehrer, rozumiem różnicę.

                                                    > > Pardon, Sire, ale ten fragment, jak wynika z kontekstu, odnosi się do zape
                                                    > wnienia
                                                    > > bezpieczeństwa obywatelom od zagrożenia zewnętrznego i wewnętrznego, natom
                                                    > iast nie stanowi o bezpieczeństwie obywateli na codzień, gdyż wtedy musiałoby
                                                    z
                                                    > akazać np. jazdy samochodami - czy to w pasach czy bez w wypadkach będą
                                                    ofiary
                                                    > > śmiertelne, więc zuchwalstwem byłoby stanowienie takiego niemożliwego do
                                                    > > zrealizowania prawa.
                                                    >
                                                    > Udowodnij, że niewłaściwie zinterpretowałem zapis konstytucyjny, tylko bez
                                                    > lawiracji.

                                                    Dowód jest powyżej, Geniuszu Karpat, wystarczy przeczytać.

                                                    > Wszystko jasne. Czy to berdzo frustrujące, jak trzeba się stosować do prawa,
                                                    > którego nie można zmienić? Co do uchylania prawa, to tak, wszystko można
                                                    uchyli
                                                    > ć, pytanie tylko po co? To nie jest martwy przepis, a także nie jest taki
                                                    głupi, jak ci się wydaje. Nie rozumiem tylko w jaki sposób pasy ograniczają
                                                    wolność osobistą? Przez samą świadomość przymusu zakładania ich? A może
                                                    dlatego, że ciężko sięgnąć do schowka z mapami?

                                                    Ja nie twierdzę, że przepis jest głupi/mądry, tylko że państwo nie powinno
                                                    dokonywać tego typu ingerencji w życie osobiste obywateli.
                                                    Przymus zakuwania się w tę uprząż ogranicza moją wolność osobistą tak samo, jak
                                                    ewentualny przymus chodzenia po własnym mieszkaniu w papuciach, w trosce o
                                                    uniknięcie płaskostopia.

                                                    > Nie jest martwy. NIeważne że poziom tych usług jest jaki jest, ale zapis
                                                    mówi,
                                                    > że zarówno szmaciarz jak i krezus zostaną obsłużeni.

                                                    Zgadza się - mówi, tak jak i inne pomysły, które zostały wymyślone ustami,
                                                    szanowny kliencie niepublicznej służby zdrowia.

                                                    > Ale stu innych od barierki tylko się odbije i pasy uratują im życie, w
                                                    przeciwn
                                                    > ym wypadku samochód zostanie na barierce a delikwent poszybuje w dół.

                                                    Uprzejmie proszę o odpowiedź na pytanie, jeżeli towarzysz jest oczywiście do
                                                    tego zdolny.

                                                    > > Wolność osobistą WKMości ograniczają różne prawa, to prawda, ale nie jest
                                                    > to powód, by tych ograniczeń narzucać coraz więcej
                                                    >
                                                    > Nie widzę problemu, gdyż zasadność wielu z nich jest udowodniona. Dlaczego
                                                    nie
                                                    > zaprotestujesz przeciwko jakiejś wojnie albo chińskiej okupacji Tybetu?
                                                    Więcej
                                                    > dobrego byś zrobił, a św. Piotr postawiłby ci plusik.

                                                    Parę lat temu posłowie mieli ochotę wprowadzić zakaz palenia w samochodzie - to
                                                    też według ciebie zasadny przepis? A tak w ogóle - czy państwo, w trosce o
                                                    zdrowie i życie obywateli naturalnie, nie powinno zakazać sprzedaży noży
                                                    kuchennych z ostrym końcem, żyletek i jeżdżenia na rowerze (można spaść i się
                                                    potłuc - a leczenie kosztuje)? Czy towarzysz nie uważa, że za duży jest zakres
                                                    wolności jednostki a za mało przepisów regulujących to czy tamto?

                                                    > Głupoty wypisujesz.

                                                    Dziękuję za merytoryczną odpowiedź.

                                                    Odpowiedz na następujące pytanie: Czy twoim zdaniem
                                                    > wprowadzono na tyle dużo ograniczeń, że pozwala to przypuszczać, że zagożona
                                                    je
                                                    > st wolność człowieka wogóle?

                                                    Tak.

                                                    > Nie rozumiem tylko, dlaczego twierdzisz, że wprowadza się niepotrzebne
                                                    > przepisy? Część z nich oczywiście jest do luftu, ale ja twierdzę, że polski
                                                    > aparat legislacyjny jest na tyle sprawny, że szybko takie bzdury usuwa bądź
                                                    poprawia.

                                                    To wprowadzanie niepotrzebnych przepisów jest zasadne???
                                                    Poza tym nasz parlament nie usuwa, tylko wykonuje nadprodukcję nikomu nie
                                                    potrzebnych przepisów. Już starożytni Rzymianie wymyślili sentencję: "Im więcej
                                                    praw w państwie, tym ono słabsze".

                                                    > > Tuszę, że JWP by nie odmówił potrzebującym datku?
                                                    >
                                                    > Odmówił. Było zapiąć pasy.

                                                    Pewnie. Zapłaci państwo. Ja mam potrzebujących gdzieś.

                                                    > > Ubezpieczanie się na potęgę powoduje zanik instynktu samozachowawczego w w
                                                    > yniku wzrostu pewności siebie.
                                                    >
                                                    > Bzdura. Nie szaleję, ponieważ jestem ubezpieczony po uszy. Lubię przycisnąć,
                                                    bo lubię adrenalinę.

                                                    Dlaczego bzdura?
                                                    A propos: czy szanowny Banan ma podwyższoną składkę na ubezpieczenie za
                                                    szaleństwa za kierownicą?

                                                    > Pasy, ABSy, poduszki itd. niewiele pomagają przy
                                                    > > czołowym zderzeniu, ale niektórym wydaje się, że są nieśmiertelni. Gdyby n
                                                    > ie było np. przymusu OC, to z pewnością wszyscy jeździliby ostrożniej
                                                    >
                                                    > Z pewnością nie. Każdy zna wartość swojego życia.

                                                    Znacznie lepiej zna wartość swoich pieniędzy. Gdyby przyszło płacić z własnej
                                                    kieszeni, a nie z polisy OC, to z pewnością jeżdżono by ostrożniej.

                                                    A dalej urwało.
                                                  • Gość: Banan Łatanie luki IP: 195.94.211.* 26.04.01, 17:13
                                                    > Gdyby nie było przymusu, kretyn by zginął na własną odpowiedzialność,
                                                    > Najmądrzejszy Pod Słońcem Panie Bananie O Właściwej Krzywiźnie Zatwierdzonej
                                                    > Przez Odpowiedni Eurourząd. Ponieważ został zmuszony do tego przez państwo, to
                                                    > ono jest odpowiedzialne za jego zgon, Towarzyszu.

                                                    A jak zginie nie posiadawszy pasów? To co wtedy, geniuszu?

                                                    > > Jasne, tak jakby teraz ktoś winił (wyjątkiem są marginalne przypadki wypad
                                                    > ku
                                                    > > spowodowanego przez stan drogi).
                                                    >
                                                    > Otóż to.

                                                    W szoku jestem. Przyznałeś mi rację. To musiało być chyba traumatyczne
                                                    przeżycie???

                                                    > A więc niezrozumiałe, gdyż nie było ono krotochwilne.

                                                    Zrozumiałe i zarazem śmieszne, jak Monty Python.

                                                    > Nadal jednak jest to działanie pasywne, w przeciwieństwie do nakazu wydawanego
                                                    > przez państwo.

                                                    Aktywne, choć zasada dobrowolności została zachowana.

                                                    > Jawohl, Herr Sturmbannfuehrer, rozumiem różnicę.

                                                    Cieszę się, prawicowy bojówkarzu.

                                                    > > Udowodnij, że niewłaściwie zinterpretowałem zapis konstytucyjny, tylko bez
                                                    >
                                                    > > lawiracji.
                                                    >
                                                    > Dowód jest powyżej, Geniuszu Karpat, wystarczy przeczytać.

                                                    Udowodnij, że źle zinterpretowałem zapis konstytucji. Nie udowodnisz, bo się nie
                                                    da. I ty i ja interpretujemy ten zapis poprawnie, choć każdy z nas używa go do
                                                    obalenia tez przeciwnika.

                                                    > Ja nie twierdzę, że przepis jest głupi/mądry, tylko że państwo nie powinno
                                                    > dokonywać tego typu ingerencji w życie osobiste obywateli.

                                                    Dyskusja staje się monotonna. Wytłumacz mi, dlaczego nie wolno mi robić 1000
                                                    innych rzeczy skoro mam na to ochotę?

                                                    > Przymus zakuwania się w tę uprząż ogranicza moją wolność osobistą tak samo, jak
                                                    > ewentualny przymus chodzenia po własnym mieszkaniu w papuciach, w trosce o
                                                    > uniknięcie płaskostopia.

                                                    Stosowanie pasów nijak nie ogranicza wolności osobistej. jak nie mam ochoty ich
                                                    zapiąć, to nie zapinam, ale wtedy nie mam prawa mieć pretensji, że dostaję
                                                    mandat. Chyba się zgodzisz?

                                                    > Zgadza się - mówi, tak jak i inne pomysły, które zostały wymyślone ustami,
                                                    > szanowny kliencie niepublicznej służby zdrowia.

                                                    Stań w kolejce a zostaniesz zbadany przez lekarza. Co do ostatniego przytyku, to
                                                    przygadał kocioł garnkowi.

                                                    > Uprzejmie proszę o odpowiedź na pytanie, jeżeli towarzysz jest oczywiście do
                                                    > tego zdolny.

                                                    Poszukam pytania i dam odpowiedź w innym poście, Panie Zawsze Konkretnie
                                                    Odpowiadający na Pytania.

                                                    > > > Wolność osobistą WKMości ograniczają różne prawa, to prawda, ale nie
                                                    > jest
                                                    > > to powód, by tych ograniczeń narzucać coraz więcej

                                                    Zgoda, ale moja prpozycja jest następująca: zostawmy przepis o pasach, a darujmy
                                                    sobie przepis o mówiący o papuciach (swoją drogą polecam tzw jezuski - po domu są
                                                    najwygodniejsze).

                                                    > Parę lat temu posłowie mieli ochotę wprowadzić zakaz palenia w samochodzie -
                                                    to
                                                    > też według ciebie zasadny przepis?

                                                    Nie, jest durny.

                                                    > A tak w ogóle - czy państwo, w trosce o
                                                    > zdrowie i życie obywateli naturalnie, nie powinno zakazać sprzedaży noży
                                                    > kuchennych z ostrym końcem, żyletek i jeżdżenia na rowerze (można spaść i się
                                                    > potłuc - a leczenie kosztuje)?

                                                    Wszysko jest w porządku, dopóki nie ma przesady.

                                                    Czy towarzysz nie uważa, że za duży jest zakres
                                                    > wolności jednostki a za mało przepisów regulujących to czy tamto?

                                                    Nie uważam. Jest w sam raz, choć są przepisy, które łamię (ale zapewniam, że nie
                                                    będę miał pretensji jak odpowiem za ich złamanie.) Takim przepisem jest ostatnio
                                                    wprowadzony zakaz picia piwka pod chmurką.

                                                    > > Głupoty wypisujesz.
                                                    >
                                                    > Dziękuję za merytoryczną odpowiedź.

                                                    Voila! Zawsze do usług. Uważaj, następnym razem też ci to wytkne.

                                                    > Odpowiedz na następujące pytanie: Czy twoim zdaniem
                                                    > > wprowadzono na tyle dużo ograniczeń, że pozwala to przypuszczać, że zagożo
                                                    > na
                                                    > je
                                                    > > st wolność człowieka wogóle?
                                                    >
                                                    > Tak.

                                                    A moim zdaniem nie.

                                                    > To wprowadzanie niepotrzebnych przepisów jest zasadne???

                                                    Nie jest.

                                                    > Poza tym nasz parlament nie usuwa, tylko wykonuje nadprodukcję nikomu nie
                                                    > potrzebnych przepisów.

                                                    Przykłady, bo nie mam czego obalać.

                                                    Już starożytni Rzymianie wymyślili sentencję: "Im więcej
                                                    > praw w państwie, tym ono słabsze".

                                                    Prawda, ale ja twierdzę, że jest w sam raz.

                                                    > > > Tuszę, że JWP by nie odmówił potrzebującym datku?
                                                    > >
                                                    > > Odmówił. Było zapiąć pasy.
                                                    >
                                                    > Pewnie. Zapłaci państwo. Ja mam potrzebujących gdzieś.

                                                    Potrzebujących - nie. Durnia jeżdżącego bez pasów - tak. Z podobnych powodów nie
                                                    dam kasy pijaczynie.

                                                    > Dlaczego bzdura?

                                                    Dlatego, że za wypadek (jeżeli ja go spowodowałem) ponoszę winę ja, a jeżeli
                                                    jestem ranny, to państwo ma obowiązek mi pomóc. Ma obowiązek, ponieważ zapłaciłem
                                                    składkę. A lekarz nie będzie mnie pytał, czy mam życzenie być kurowanym w
                                                    państwowej czy w prywatnej sł. zdrowia, bo jestem nieprzytomny.

                                                    > A propos: czy szanowny Banan ma podwyższoną składkę na ubezpieczenie za
                                                    > szaleństwa za kierownicą?

                                                    Nie ma. A co to ma do rzeczy w tym kontekście?

                                                    > Znacznie lepiej zna wartość swoich pieniędzy. Gdyby przyszło płacić z własnej
                                                    > kieszeni, a nie z polisy OC, to z pewnością jeżdżono by ostrożniej.

                                                    To prawda, z tymi pieniędzmi. Ale kto mnie będzie później ścigał o pokrycie
                                                    szkód, jeżeli nie zapłacę? Jeżeli twoja odpowiedź brzmi że policja, to wyjaśniam,
                                                    że policja nie robiłaby nic innego jak tylko ściganie dłużników (przy systemie
                                                    jaki chciałbyś wprowadzić)

                                                    > A dalej urwało.

                                                    Trudno. I tak byś nie podołał.

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: tyu Re: Najlepsze życzenia dla Banana, heroicznie łatającego luki IP: 157.158.68.* 26.04.01, 18:18
                                                    Uznawszy sprawę za beznadziejną, ale obserwując twoje z kolei heroiczne boje z
                                                    Luką Antypasem życzę ci: żelaznego zdrowia, świętej cierpliwości oraz
                                                    olbrzymiego poczucia humoru - koniecznie równocześnie. Wprawdzie i to nie da ci
                                                    najmniejszych nawet szans na przekonanie Luki do czegokolwiek (mimo, że w
                                                    oczywisty sposób masz rację i rację tę całkiem klarownie wykładasz!), ale
                                                    przynajmniej pozwoli wytrwać. Pozdrawiam i trzymam kciuki!
                                                  • Gość: Banan Re: Najlepsze życzenia dla Banana, heroicznie łatającego luki IP: 195.94.211.* 27.04.01, 10:55
                                                    Dzięki za budujące słowa. Przydają się podczas długotrwałego odbijania piłki o
                                                    betonowy mur. Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
                                                  • Gość: Banan Odp na pytanie luki IP: 195.94.211.* 27.04.01, 11:35
                                                    Zobowiązałem się do konkretnej odpowiedzi na twoje pytania, co niniejszym
                                                    czynię.

                                                    > Ale, jak rozumiem, chodzi o ratowanie kierowców - dlaczego więc państwo
                                                    bierze
                                                    > na
                                                    > swoje barki dodatkowe zobowiązanie, z którego nie jest w stanie się wywiązać?

                                                    Jest w stanie. Czy widziałeś kiedyś aby ranny człowiek nie otrzymał pomocy
                                                    (odpuść sobie argumenty, że zdarzało się, że ludzie umierali pod szpitalem - to
                                                    prawda, ale takie sytuacje zdarzają się nawet w tych twoich ukochanych Stanach)
                                                    Podobnie jest ze Strażą Pożarną, która działa bez zarzutów. Tylko policja to
                                                    banda opierdalaczy i biurokratów, o czym wielokrotnie się przekonałem, ale o
                                                    tym sza, bo nie to jest tematem.

                                                    > Jeśli podczas wypadku jadący bez pasów zostanie w wyniku uderzenia w barierkę
                                                    > wyrzucony z pojazdu, a same auto wpadnie w przepaść, to czy państwowa służba
                                                    > zdrowia ma opatrzyć jego zadrapania?

                                                    Oczywiście, że tak. Nie jest w tym momencie ważne, czy złamałeś przepis czy
                                                    nie.
                                                    Czy państwo zwróci mu pieniądze, które zostałyby wydane na jego pogrzeb, gdyby
                                                    przypięty pasami zginął na dnie rozpadliny?

                                                    Nie zwróci, bo nie ma takiego powodu. Gdyby uderzył w ścianę owego urwiska 100
                                                    metrów dalej, to pasy uratowałyby mu życie. I dalej - gdyby uderzając w ścianę
                                                    bez pasów zabiłby się - państwo również nie płaci za jego pogrzeb.

                                                    > W konstytucji, o zgrozo, niczego na ten temat nie ma, w kodeksie
                                                    > drogowym również - Jaśnie Oświecony Pan Banan przyzna chyba, iż to sytuacja
                                                    > niedopuszczalna?

                                                    Jest to sytuacja normalna. Ale rozumiem, że wolałbyś aby było to uregulowane,
                                                    bo wtedy wreszcie twoja teza o mnogości praw w Polsce byłaby udowodniona.

                                                    Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
                                                  • Gość: Al Re: Bananowi IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 27.04.01, 11:42
                                                    Witaj,
                                                    Pasy należy zapinać przede wszystkim w przypadku możliwości uderzenia w
                                                    betonową ścianę. Tak więc zainataluj pasy przy swoim komputerowym biurku.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Banan Re: Alowi IP: 195.94.211.* 27.04.01, 16:28
                                                    Postaram się zainstalować jeszcze ABS przy kółkach od fotela. Może w porę
                                                    wyhamuję przed ścianą z żelazobetonu kl. A1.
                                                  • Gość: luka Re: Odp na pytanie luki IP: 217.99.4.* 27.04.01, 11:57
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > Jest w stanie. Czy widziałeś kiedyś aby ranny człowiek nie otrzymał pomocy
                                                    > (odpuść sobie argumenty, że zdarzało się, że ludzie umierali pod szpitalem - to
                                                    > prawda, ale takie sytuacje zdarzają się nawet w tych twoich ukochanych Stanach)
                                                    > Podobnie jest ze Strażą Pożarną, która działa bez zarzutów. Tylko policja to
                                                    > banda opierdalaczy i biurokratów, o czym wielokrotnie się przekonałem, ale o
                                                    > tym sza, bo nie to jest tematem.

                                                    Nie jest w stanie, tak samo jak nie jest w stanie zapłacić 203 zł pielęgniarkom,
                                                    pomimo uczynionego zobowiązania. W niektórych szpitalach prosi się pacjentów, by
                                                    przychodzili z własnymi np. strzykawkami. Ale to szczegół. Ważniejsze jest to, że
                                                    budżetu nie stać na finansowanie bardziej skomplikowanych przypadków; mamy wtedy
                                                    sytuację następującą: państwo obrabia człowieka z połowy pensji i nie jest w
                                                    stanie zagwarantować mu opieki lekarskiej. Gdyby ta połowa pensji zostawała w
                                                    kieszeni obywatela, to wtedy przynajmniej miałby szansę zapłacenia za kurację.
                                                    Odwiezienie rannych z wypadku do szpitala i położenie ich do łóżka to raczej
                                                    ratownictwo niż terapeutyka.

                                                    >> Czy państwo zwróci mu pieniądze, które zostałyby wydane na jego pogrzeb, gdyby
                                                    >> przypięty pasami zginął na dnie rozpadliny?

                                                    > Nie zwróci, bo nie ma takiego powodu. Gdyby uderzył w ścianę owego urwiska 100
                                                    > metrów dalej, to pasy uratowałyby mu życie. I dalej - gdyby uderzając w ścianę
                                                    > bez pasów zabiłby się - państwo również nie płaci za jego pogrzeb.

                                                    Nie ułatwiaj sobie zadania. Bezpośrednią przyczyną śmierci była niemożność
                                                    uwolnienia się z nałożonych na niego przemocą przez państwo pasów. Pytanie więc
                                                    brzmi: czy państwo powinno poczuć się do zadośćuczynienia?
                                                    W drugim przypadku sprawa jest jasna - za cudzą głupotę nie ma powodu płacić.

                                                    > Jest to sytuacja normalna. Ale rozumiem, że wolałbyś aby było to uregulowane,
                                                    > bo wtedy wreszcie twoja teza o mnogości praw w Polsce byłaby udowodniona.

                                                    Odwracanie kota ogonem idzie ci znakomicie.

                                                    Pozdrawiam i życzę miłego dnia tudzież weekendu.

                                                  • Gość: Banan Re: Odp na pytanie luki IP: 195.94.211.* 27.04.01, 17:22
                                                    > Nie jest w stanie, tak samo jak nie jest w stanie zapłacić 203 zł pielęgniarkom
                                                    > ,
                                                    > pomimo uczynionego zobowiązania.

                                                    Powoli. Mówię o sprawności służby zdrowia, a ty mi wyjeżdżasz z rzadem. Czy
                                                    obiecał pielęgniarkom szef służby zdrowia? Nie przypominam sobie. Za to
                                                    przypominam sobie, że obiecał to Buzek. Nie myl kilku pojęć. Fakt jest taki, że
                                                    karetka zwana "R" dojeżdża w kilka minut do wypadku lub innego zdarzenia. O
                                                    buzkorządzie możemy sobie pogaworzyć w innym wątku.

                                                    W niektórych szpitalach prosi się pacjentów, b
                                                    > y
                                                    > przychodzili z własnymi np. strzykawkami. Ale to szczegół.

                                                    Gdzie takie sytuacje się zdarzają? Prześlę im przekaz z równowartością 100
                                                    strzykawek.

                                                    Ważniejsze jest to,
                                                    > że
                                                    > budżetu nie stać na finansowanie bardziej skomplikowanych przypadków;

                                                    Jakich przypadków? Myślisz o przeszczepie wątroby, przeszczepie serca,
                                                    neurochirurgii? Mamy tu na miejscu lekarzy nie tylko potrafiących to robić, ale
                                                    będących mistrzami w tych dziedzinach. To prawda, u nas np. nie rozdziela się
                                                    bliźniaków syjamskich, ale to nic nie znaczy. Rosyjscy chirurdzy wykonują
                                                    operacje oczu, o jakich się nie śniło Amerykanom. I robią ich dużo więcej, choć
                                                    bieda aż piszczy.

                                                    > sytuację następującą: państwo obrabia człowieka z połowy pensji i nie jest w
                                                    > stanie zagwarantować mu opieki lekarskiej.

                                                    Jest w stanie. Poziom tych usług jest fatalny (jeżeli chodzi o biorokrację, bo do
                                                    lekarzy trudno mieć zastrzeżenia), ale jest w stanie.

                                                    Gdyby ta połowa pensji zostawała w > kieszeni obywatela, to wtedy przynajmniej
                                                    miałby szansę zapłacenia za kurację.

                                                    Z tego co mi wiadomo, państwowe kasy chorych refundują koszty leczenia
                                                    prywatnego, to o co ci chodzi? Awanturujesz się dla samej awantury.

                                                    > Odwiezienie rannych z wypadku do szpitala i położenie ich do łóżka to raczej
                                                    > ratownictwo niż terapeutyka.

                                                    Tak, a potem umierają na OIOM-ie???? Albo od razu w szpitalu ładuje się ich do
                                                    trumny???? Lepiej sobie daruj tego typu stwierdzenia, bo zaczynasz być śmieszny.
                                                    Coraz bardziej zaczynam się przychalać do stwierdzenia bodajże Ala, że ględzisz
                                                    dla samego ględzenia.

                                                    > Nie ułatwiaj sobie zadania. Bezpośrednią przyczyną śmierci była niemożność
                                                    > uwolnienia się z nałożonych na niego przemocą przez państwo pasów. Pytanie więc
                                                    > brzmi: czy państwo powinno poczuć się do zadośćuczynienia?

                                                    Nie, nie powinno. Dlaczego jechał za szybko i nie uważał? Moja matka wlecze się
                                                    noga za nogą, czym doprowadza mnie do szału, za to wszędzie dojedzie bezpiecznie.
                                                    I co? Można?

                                                    > W drugim przypadku sprawa jest jasna - za cudzą głupotę nie ma powodu płacić.
                                                    No właśnie.

                                                    > > Jest to sytuacja normalna. Ale rozumiem, że wolałbyś aby było to uregulowa
                                                    > ne,
                                                    > > bo wtedy wreszcie twoja teza o mnogości praw w Polsce byłaby udowodniona.
                                                    >
                                                    > Odwracanie kota ogonem idzie ci znakomicie.

                                                    Ależ skąd, mój drogi. Wytykam ci tylko co lepsze kawałki.

                                                    Pozdrawiam, twój Eurobanan (brzmi lepiej od eurozłącza)
                                                  • Gość: luka Re: Odp na pytanie luki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.01, 10:24
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > Powoli. Mówię o sprawności służby zdrowia, a ty mi wyjeżdżasz z rzadem. Czy
                                                    > obiecał pielęgniarkom szef służby zdrowia? Nie przypominam sobie. Za to
                                                    > przypominam sobie, że obiecał to Buzek. Nie myl kilku pojęć.

                                                    Ty mylisz. Buzek jest szefem ministra zdrowia, a ponieważ tenże minzdrow nie
                                                    podał się do dymisji, to oznacza, iż zgadza sie z polityką szefa rządu. 203 zł
                                                    zatwierdził również sejm - uchwalając martwe prawo. Wynika więc z tego, że
                                                    państwo nie jest w stanie zrealizować swoich obietnic. Quod erat demonstrandum.

                                                    > Jakich przypadków? Myślisz o przeszczepie wątroby, przeszczepie serca,
                                                    > neurochirurgii? Mamy tu na miejscu lekarzy nie tylko potrafiących to robić, al
                                                    > e
                                                    > będących mistrzami w tych dziedzinach. To prawda, u nas np. nie rozdziela się
                                                    > bliźniaków syjamskich, ale to nic nie znaczy. Rosyjscy chirurdzy wykonują
                                                    > operacje oczu, o jakich się nie śniło Amerykanom. I robią ich dużo więcej, choć
                                                    > bieda aż piszczy.

                                                    Jak widzę uważasz, że jeżeli fakty przeczą twojemu wyobrażeniu, to tym gorzej dla
                                                    faktów. Istnienie specjalistów, którzy nie ratują życia i zdrowia pacjentom z
                                                    powodu braku pieniędzy, potwierdza moje spostrzeżenie.

                                                    > Z tego co mi wiadomo, państwowe kasy chorych refundują koszty leczenia
                                                    > prywatnego, to o co ci chodzi? Awanturujesz się dla samej awantury.

                                                    W jaki konkretnie sposób?

                                                    > Tak, a potem umierają na OIOM-ie???? Albo od razu w szpitalu ładuje się ich do
                                                    > trumny???? Lepiej sobie daruj tego typu stwierdzenia, bo zaczynasz być śmieszny
                                                    > . Coraz bardziej zaczynam się przychalać do stwierdzenia bodajże Ala, że
                                                    ględzisz dla samego ględzenia.

                                                    Nadinterpretujesz moje wypowiedzi, by następnie mądrzyć się nie na temat. Nieźle.

                                                    > Nie, nie powinno. Dlaczego jechał za szybko i nie uważał? Moja matka wlecze się
                                                    > noga za nogą, czym doprowadza mnie do szału, za to wszędzie dojedzie bezpieczni
                                                    > e. I co? Można?

                                                    Znowu sobie ułatwiasz. A jeżeli jechał z dopuszczalną prędkością i uważał?
                                                    Twoja Matka nie ma nic do rzeczy.

                                                    Pozdrawiam, twój reakcyjny luka.

                                                  • Gość: luka Re: Krojenie euroBanana IP: 217.99.4.* 27.04.01, 11:44
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > A jak zginie nie posiadawszy pasów? To co wtedy, geniuszu?

                                                    Nic. A co ma być?

                                                    > W szoku jestem. Przyznałeś mi rację. To musiało być chyba traumatyczne
                                                    > przeżycie???

                                                    Walnij się czymś twardym w swój kapuściany łeb, to otrząśniesz się z szoku.

                                                    > Zrozumiałe i zarazem śmieszne, jak Monty Python.

                                                    To potraktuję jak komplement.

                                                    > Aktywne, choć zasada dobrowolności została zachowana.

                                                    Pasywne - za nie ulegnięcie namowom nic ci prawnie nie grozi.

                                                    > Udowodnij, że źle zinterpretowałem zapis konstytucji. Nie udowodnisz, bo się ni
                                                    > e da. I ty i ja interpretujemy ten zapis poprawnie, choć każdy z nas używa go
                                                    do obalenia tez przeciwnika.

                                                    Art 5:
                                                    Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego
                                                    terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz BEZPIECZEŃSTWO
                                                    OBYWATELI, strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowiska,
                                                    kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju.

                                                    RP strzeże integralności terytorialnej, dzięki której może zapewniać wolności i
                                                    prawa człowieka oraz bezpieczeństwo obywateli - z wywodu tego wynika, że mowa
                                                    jest o pryncypiach. Bezpieczeństwo obywateli powiązane jest tutaj z suwerennością
                                                    i prawami człowieka, zatem zapewnianie tego bezpieczeństwa polega na ochronie
                                                    tych praw przez państwo. Jest to więc zabezpieczenie bezpieczeństwa obywateli
                                                    przed wrogiem zewnętrznym (naruszającym granice lub suwerenność) i wewnętrznym
                                                    (naruszającym wolność i prawa obywateli). Przymus zakładania pasów ma się nijak
                                                    to tego.

                                                    > Dyskusja staje się monotonna. Wytłumacz mi, dlaczego nie wolno mi robić 1000
                                                    > innych rzeczy skoro mam na to ochotę?

                                                    Nie udawaj głupszego niż jesteś. Wielu rzeczy nie wolno robić, gdyż zagrażają
                                                    wolności innych osób. Niezałożenie pasów nikomu krzywdy nie robi, zatem przepis
                                                    ten godzi w naszą wolność osobistą.

                                                    > Stosowanie pasów nijak nie ogranicza wolności osobistej. jak nie mam ochoty ich
                                                    > zapiąć, to nie zapinam, ale wtedy nie mam prawa mieć pretensji, że dostaję
                                                    > mandat. Chyba się zgodzisz?

                                                    Oczywiście.
                                                    Odpowiedz jednak, czy tak samo byś się mądrzył, gdyby władza wprowadziła nakaz
                                                    chodzenia po domu w papuciach?

                                                    > Stań w kolejce a zostaniesz zbadany przez lekarza. Co do ostatniego przytyku, t
                                                    > o przygadał kocioł garnkowi.

                                                    Żeby wystawać w kolejkach w państwowych zakładach tzw. opieki zdrowotnej trzeba
                                                    mieć po pierwsze żelazne zdrowie, po drugie nadmiar wolnego czasu, a po trzecie
                                                    niezachwiane przekonanie, że lekarz cię nie zbyje lub poświęci wystarczająco dużo
                                                    czasu.
                                                    Co do przytyku - ja przynajmniej nie szpanuję, że leczę się prywatnie i nie
                                                    pogardzam tymi, których na to nie stać, panie hrabio.

                                                    > Zgoda, ale moja prpozycja jest następująca: zostawmy przepis o pasach, a darujm
                                                    > y sobie przepis o mówiący o papuciach (swoją drogą polecam tzw jezuski - po domu
                                                    > są najwygodniejsze).

                                                    Niezły geszefciarz z ciebie - sprzedajesz trefny towar i łaskawie się zgadzasz,
                                                    że nie przyjmiesz gwarancyjnej reklamacji. Nie ze mną te numery, Brunner.

                                                    > > Parę lat temu posłowie mieli ochotę wprowadzić zakaz palenia w samochodzie
                                                    > - to też według ciebie zasadny przepis?
                                                    >
                                                    > Nie, jest durny.

                                                    Doprawdy? Ty nie palisz, ale możesz sobie wyobrazić, co grozi, gdy palącemu
                                                    kierowcy dajmy na to spadnie żar na spodnie? Czy palący nie powinni płacić
                                                    wyższej stawki? Jak widzisz kolejny durny pomysł można uprawdopodobniać
                                                    identyczną argumentacją.

                                                    > > A tak w ogóle - czy państwo, w trosce o
                                                    > > zdrowie i życie obywateli naturalnie, nie powinno zakazać sprzedaży noży
                                                    > > kuchennych z ostrym końcem, żyletek i jeżdżenia na rowerze (można spaść i
                                                    > się potłuc - a leczenie kosztuje)?
                                                    >
                                                    > Wszysko jest w porządku, dopóki nie ma przesady.

                                                    W rzeczy samej. Ubieranie nas w pasy to taka właśnie przesada.

                                                    > Czy towarzysz nie uważa, że za duży jest zakres
                                                    > > wolności jednostki a za mało przepisów regulujących to czy tamto?
                                                    >
                                                    > Nie uważam. Jest w sam raz, choć są przepisy, które łamię (ale zapewniam, że ni
                                                    > e będę miał pretensji jak odpowiem za ich złamanie.) Takim przepisem jest
                                                    ostatnio wprowadzony zakaz picia piwka pod chmurką.

                                                    Kolejny zamordyzm władzy. Jeżeli siądziemy sobie w parku z piwkiem i będziemy się
                                                    kłócić o pasy, to nikomu nie zagrażamy. Mimo to władza uznała nas za
                                                    niebezpiecznych bandytów, którym należy reglamentować strefy do picia browaru.
                                                    Czy kontestowanie tej szykany to wg ciebie przesada?

                                                    > > > Głupoty wypisujesz.
                                                    > >
                                                    > > Dziękuję za merytoryczną odpowiedź.
                                                    >
                                                    > Voila! Zawsze do usług. Uważaj, następnym razem też ci to wytkne.

                                                    Ja nie używam tego typu argumentacji, powinieneś zatem napisać nie "voila",
                                                    a "touche".

                                                    > A moim zdaniem nie.

                                                    Czy oznacza to, że na Kubie czułbyś się lepiej?

                                                    > > Poza tym nasz parlament nie usuwa, tylko wykonuje nadprodukcję nikomu nie
                                                    > > potrzebnych przepisów.
                                                    >
                                                    > Przykłady, bo nie mam czego obalać.

                                                    Akty dostosowawcze do prawodastwa Mumii Europejskiej - do wyboru i koloru.

                                                    > Już starożytni Rzymianie wymyślili sentencję: "Im więcej
                                                    > > praw w państwie, tym ono słabsze".
                                                    >
                                                    > Prawda, ale ja twierdzę, że jest w sam raz.

                                                    Kilkaset ustaw rocznie to jeszcze w sam raz?

                                                    > Dlatego, że za wypadek (jeżeli ja go spowodowałem) ponoszę winę ja, a jeżeli
                                                    > jestem ranny, to państwo ma obowiązek mi pomóc. Ma obowiązek, ponieważ zapłacił
                                                    > em składkę. A lekarz nie będzie mnie pytał, czy mam życzenie być kurowanym w
                                                    > państwowej czy w prywatnej sł. zdrowia, bo jestem nieprzytomny.

                                                    Dureń bez pasów też płacił składkę, więc też ma prawo do opieki lekarskiej.

                                                    > > A propos: czy szanowny Banan ma podwyższoną składkę na ubezpieczenie za
                                                    > > szaleństwa za kierownicą?
                                                    >
                                                    > Nie ma. A co to ma do rzeczy w tym kontekście?

                                                    Jak to co? Stwarzasz niebezpieczeństwo na jezdni, co zagraża życiu i zdrowiu
                                                    innych kierujących (tych w pasach i bez) - kierowca bez pasa zagraża tylko sobie.

                                                    > To prawda, z tymi pieniędzmi. Ale kto mnie będzie później ścigał o pokrycie
                                                    > szkód, jeżeli nie zapłacę? Jeżeli twoja odpowiedź brzmi że policja, to wyjaśnia
                                                    > m, że policja nie robiłaby nic innego jak tylko ściganie dłużników (przy
                                                    systemie jaki chciałbyś wprowadzić)

                                                    Odpowiadasz majątkowo. Poza tym brak przymusu ubezpieczeń nie oznacza, że nie
                                                    wolno się ubezpieczać indywidualnie. Twój wybór i twoje ryzyko.

                                                    > > A dalej urwało.
                                                    >
                                                    > Trudno. I tak byś nie podołał.

                                                    Wishful thinking.

                                                    Pozdrawiam.

                                                  • Gość: Banan luka unurzany w NAFCIE IP: 195.94.211.* 27.04.01, 12:56
                                                    > > A jak zginie nie posiadawszy pasów? To co wtedy, geniuszu?
                                                    >
                                                    > Nic. A co ma być?

                                                    Jak to co? Jak mają się wtedy zachować organy państwowe? Poszperać w kieszeni
                                                    denata w poszukiwaniu drobnych?

                                                    > Walnij się czymś twardym w swój kapuściany łeb, to otrząśniesz się z szoku.

                                                    Nie ma takiej potrzeby, szok minął sam.

                                                    > > Zrozumiałe i zarazem śmieszne, jak Monty Python.

                                                    > To potraktuję jak komplement.

                                                    O to mi chodziło. Prawicowy absurd zawsze wywołuje uśmiech na mej eurotwarzy.

                                                    > Pasywne - za nie ulegnięcie namowom nic ci prawnie nie grozi.

                                                    To prawda. Ale jako działanie mające z samej definicji wywołać reakcję polegającą
                                                    na kupnie danego produktu jest to działanie aktywne.

                                                    > RP strzeże integralności terytorialnej, dzięki której może zapewniać wolności i
                                                    >
                                                    > prawa człowieka oraz bezpieczeństwo obywateli - z wywodu tego wynika, że mowa
                                                    > jest o pryncypiach. Bezpieczeństwo obywateli powiązane jest tutaj z suwerennośc
                                                    > ią
                                                    > i prawami człowieka, zatem zapewnianie tego bezpieczeństwa polega na ochronie
                                                    > tych praw przez państwo. Jest to więc zabezpieczenie bezpieczeństwa obywateli
                                                    > przed wrogiem zewnętrznym (naruszającym granice lub suwerenność) i wewnętrznym
                                                    > (naruszającym wolność i prawa obywateli). Przymus zakładania pasów ma się nijak
                                                    to tego.

                                                    Zgoda. Twoja interpretacja jest poprawna, rozwinąłeś ją po swojemu.
                                                    zabezpieczenie obywateli polega również na tym, że pozostają oni pod wpływem
                                                    obowiązującego prawa (po to jest tworzone) które w pewnych zasadnych przypadkach
                                                    polega na wskazaniu obywatelowi państwa właściwych zachowań.

                                                    > Nie udawaj głupszego niż jesteś. Wielu rzeczy nie wolno robić, gdyż zagrażają
                                                    > wolności innych osób. Niezałożenie pasów nikomu krzywdy nie robi, zatem przepis
                                                    > ten godzi w naszą wolność osobistą.

                                                    Guzik prawda. Komu wyrządzam krzywdę przechadzając się na golasa po
                                                    Marszałkowskiej i kto oprócz mnie cierpi gdy topię się na basenie będąc po kilku
                                                    głębszych?

                                                    > Oczywiście.
                                                    > Odpowiedz jednak, czy tak samo byś się mądrzył, gdyby władza wprowadziła nakaz
                                                    > chodzenia po domu w papuciach?

                                                    To byłby absurd wywołujący we mnie odruch zwany nieposłuszeństwem obywatelskim.

                                                    > Żeby wystawać w kolejkach w państwowych zakładach tzw. opieki zdrowotnej trzeba
                                                    >
                                                    > mieć po pierwsze żelazne zdrowie, po drugie nadmiar wolnego czasu, a po trzecie
                                                    >
                                                    > niezachwiane przekonanie, że lekarz cię nie zbyje lub poświęci wystarczająco du
                                                    > żo
                                                    > czasu.

                                                    Smutna, ale prawda.
                                                    > Co do przytyku - ja przynajmniej nie szpanuję, że leczę się prywatnie i nie
                                                    > pogardzam tymi, których na to nie stać, panie hrabio.

                                                    Zaraz zaraz, gdzie pochwaliłem się, że korzystam z prywatnej służby zdrowia a
                                                    także w którym miejscu pogardzam tymi, których na to nie stać. Konkretne miejsce
                                                    proszę, cały cytat.

                                                    > Niezły geszefciarz z ciebie - sprzedajesz trefny towar i łaskawie się zgadzasz,
                                                    >
                                                    > że nie przyjmiesz gwarancyjnej reklamacji. Nie ze mną te numery, Brunner.

                                                    Odezwał się konkretny luka. Nie ze mną ten numery, brunner.

                                                    > Doprawdy? Ty nie palisz

                                                    Przyznaję, że ulegam temu brzydkiemu nałogowi.

                                                    , ale możesz sobie wyobrazić, co grozi, gdy palącemu
                                                    > kierowcy dajmy na to spadnie żar na spodnie?

                                                    Owszem, potrafię sobie wyobrazić, jednak są to sytuacje marginalne i świadczące o
                                                    wyjątkowej nieudolności palacza. Podobnie marginalnym zjawiskiem jest uratowanie
                                                    skóry z samochodu spadającego w przepaść ponieważ nie zapięło się pasów.

                                                    > Czy palący nie powinni płacić
                                                    > wyższej stawki?

                                                    Zdrowotną owszem. Taki przepis nie został wprowadzony zapewne dlatego, iż z góry
                                                    wiadomo, że każdy migałby się od niego jak tylko mógł. Kto ci udowodni, że palisz?

                                                    Jak widzisz kolejny durny pomysł można uprawdopodobniać
                                                    > identyczną argumentacją.

                                                    Zastosuj powyższe słowa raczej do siebie, gdyż to ty stawiasz tezę w sposób,
                                                    który wydaje ci się, że ja bym ją postawł po czym sam ją sobie udowadniasz.

                                                    > > Wszysko jest w porządku, dopóki nie ma przesady.
                                                    >
                                                    > W rzeczy samej. Ubieranie nas w pasy to taka właśnie przesada.

                                                    Nie, to przepis jak najbardziej zasadny. Przesadą są papucie.

                                                    > Kolejny zamordyzm władzy. Jeżeli siądziemy sobie w parku z piwkiem i będziemy s
                                                    > ię
                                                    > kłócić o pasy, to nikomu nie zagrażamy.

                                                    To prawda, wcześniej przyznałem, że nie podoba mi się to, bo wnosi niewiele. W
                                                    miejscu w którym mieszkam normalne jest, że studenci letnią porą oblegają
                                                    okoliczne tereny racząc się piwem. Z przepisu tego nie robią sobie nic, ale dalej
                                                    twierdzę, że nie mają prawa gardłować, w momencie, gdy dostaną mandat. Oczywiście
                                                    wszystko odbywa się z kulturą właściwą stanowi studenckiemu (w parkach miejskich
                                                    w moim mieście niestety kultury tej brak - i może to było czynnikiem wpływającym
                                                    na zastosowanie przepisu)

                                                    Mimo to władza uznała nas za
                                                    > niebezpiecznych bandytów, którym należy reglamentować strefy do picia browaru.
                                                    > Czy kontestowanie tej szykany to wg ciebie przesada?

                                                    Pełna zgoda. Kontestuję ją jak i wiele różnych przepisów, do zasadności których
                                                    nie mają żadnych "ale" np. moi koledzy.

                                                    > Czy oznacza to, że na Kubie czułbyś się lepiej?

                                                    Nie, czułbym się tam fatalnie, może poza wieczorami, podczas których
                                                    przechadzałbym się plażą z cygarem w ręku.

                                                    > Akty dostosowawcze do prawodastwa Mumii Europejskiej - do wyboru i koloru.

                                                    Przykłady. Nie wierzę w to, że wprowadza się przepisy dla samego wprowadzania, a
                                                    już szczególnie w takim organiźmie jak UE.

                                                    > Kilkaset ustaw rocznie to jeszcze w sam raz?

                                                    Tak, ale odejmij od tego połowę (część to usatwy czasowe, wygasające w góry
                                                    zadanym momencie)

                                                    > Dureń bez pasów też płacił składkę, więc też ma prawo do opieki lekarskiej.

                                                    Tak jest, przyznałem to trzykrotnie.

                                                    > Jak to co? Stwarzasz niebezpieczeństwo na jezdni, co zagraża życiu i zdrowiu
                                                    > innych kierujących (tych w pasach i bez) - kierowca bez pasa zagraża tylko sobi
                                                    > e.

                                                    Nie stwarzam. Nigdy nie jeżdżę nie na miarę swoich możliwości, więc skąd ten
                                                    wniosek?
                                                    Kierowca bez pasów podczas zderzenia czołowego z prędkością nadświetlną wylatuje
                                                    z własnego samochodu i ląduje w drugim.

                                                    > Odpowiadasz majątkowo. Poza tym brak przymusu ubezpieczeń nie oznacza, że nie
                                                    > wolno się ubezpieczać indywidualnie. Twój wybór i twoje ryzyko.

                                                    Co w hipotetycznej sytuacji, gdy nie jesteś ubezpieczony i masz wypadek? Czy
                                                    lekarz ma ścigać cię za niezapłacony rachunek?

                                                    Pozdrowienia.


                                                  • Gość: luka Re: Owoc zwany marchewką IP: 217.99.4.* 27.04.01, 14:07
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > Jak to co? Jak mają się wtedy zachować organy państwowe? Poszperać w kieszeni
                                                    > denata w poszukiwaniu drobnych?

                                                    A co mają organy państwowe do jakiegoś, jednego z tysięcy, wypadku? Mają nic nie
                                                    robić (poza oczywiście policją, ale to już inna sprawa).

                                                    > To prawda. Ale jako działanie mające z samej definicji wywołać reakcję polegają
                                                    > cą na kupnie danego produktu jest to działanie aktywne.

                                                    Między próbą wywołania reakcji, a reakcją jest spora różnica. Próby są dziełem
                                                    obcych ludzi, których możesz olać, reakcja jest twoja, własna, podejmowana na
                                                    własną odpowiedzialność. I to cały czas mi chodzi.

                                                    > Zgoda. Twoja interpretacja jest poprawna, rozwinąłeś ją po swojemu.
                                                    > zabezpieczenie obywateli polega również na tym, że pozostają oni pod wpływem
                                                    > obowiązującego prawa (po to jest tworzone) które w pewnych zasadnych przypadkac
                                                    > h polega na wskazaniu obywatelowi państwa właściwych zachowań.

                                                    To już twoja nadinterpretacja. Z cytowanego tekstu nic takiego nie wynika.

                                                    > Guzik prawda. Komu wyrządzam krzywdę przechadzając się na golasa po
                                                    > Marszałkowskiej i kto oprócz mnie cierpi gdy topię się na basenie będąc po kilk
                                                    > u głębszych?

                                                    Mylisz upierdliwość biurokratycznych zakazów/nakazów z podstawami prawa. Prawo
                                                    opiera się na etyce - dlatego stanowi na przykład, że nie wolno mordować
                                                    bliźnich; prawo ma zatem nakłaniać do takiego postępowania, które jest
                                                    powszechnie akceptowane. Goły Banan na Marszałkowskiej po pierwsze łamie
                                                    odpowiedni paragraf, karzący zachowania nieobyczajne, a po drugie (co implikuje
                                                    pierwsze) narusza moją wolność, gdyż taki widok przyjemności by mi nie zrobił.
                                                    Nikt natomiast ci nie zabrania ganiać na golasa po własnym domu czy ogrodzie.

                                                    > To byłby absurd wywołujący we mnie odruch zwany nieposłuszeństwem obywatelskim.

                                                    Proszę o wyjaśnienie, dlaczego to uważasz za absurd, a jazdę w pasach już nie.

                                                    > Zaraz zaraz, gdzie pochwaliłem się, że korzystam z prywatnej służby zdrowia a
                                                    > także w którym miejscu pogardzam tymi, których na to nie stać. Konkretne miejsc
                                                    > e proszę, cały cytat.

                                                    No cóż - zajmie to trochę czasu, ale cytat znajdę. Dam wtedy znać.

                                                    > > Niezły geszefciarz z ciebie - sprzedajesz trefny towar i łaskawie się zgad
                                                    > zasz,
                                                    > > że nie przyjmiesz gwarancyjnej reklamacji. Nie ze mną te numery, Brunner.
                                                    >
                                                    > Odezwał się konkretny luka. Nie ze mną ten numery, brunner.

                                                    Przeczytaj łaskawie oba zdania, a nie tylko ostatnie, to zrozumiesz, że twój
                                                    przytyk był przedwczesny.

                                                    > Owszem, potrafię sobie wyobrazić, jednak są to sytuacje marginalne i świadczące
                                                    > o
                                                    > wyjątkowej nieudolności palacza. Podobnie marginalnym zjawiskiem jest uratowani
                                                    > e skóry z samochodu spadającego w przepaść ponieważ nie zapięło się pasów.

                                                    Jednak te marginalne przypadki się zdarzają.

                                                    > Zdrowotną owszem. Taki przepis nie został wprowadzony zapewne dlatego, iż z gór
                                                    > y
                                                    > wiadomo, że każdy migałby się od niego jak tylko mógł. Kto ci udowodni, że pali
                                                    > sz?

                                                    Udowodnić może byłoby trudnością, ale wystarcza dać klauzulę, że jeśli
                                                    oświadczenie będzie nieprawdziwe, to nie będzie refundowane leczenie na choroby
                                                    wywołane paleniem.

                                                    > Zastosuj powyższe słowa raczej do siebie, gdyż to ty stawiasz tezę w sposób,
                                                    > który wydaje ci się, że ja bym ją postawł po czym sam ją sobie udowadniasz.

                                                    To nie tak. Do durnego, jak sam przyznałeś, przepisu, podałem użyte przez ciebie
                                                    uzasadnienie do słuszności przymusu używania pasów.

                                                    > > Czy oznacza to, że na Kubie czułbyś się lepiej?
                                                    >
                                                    > Nie, czułbym się tam fatalnie, może poza wieczorami, podczas których
                                                    > przechadzałbym się plażą z cygarem w ręku.

                                                    Z Fidelem pod ręką, zapewne.

                                                    > Przykłady. Nie wierzę w to, że wprowadza się przepisy dla samego wprowadzania,
                                                    > a już szczególnie w takim organiźmie jak UE.

                                                    Przykłady z UE:
                                                    1. Instrukcja wchodzenia i schodzenia po drabinie na dwóch arkuszach A4.
                                                    2. Marchewka zakwalifikowana jako owoc.
                                                    3. Krzywizna bananów.
                                                    4. Urząd o nazwie EUKdsWMPiPoP, zajmujący się przetwarzaniem danych o
                                                    poszukujących pracy

                                                    Przykłady z Wiejskiej:
                                                    1. Nakaz posiadania przez sprzedawców rzodkiewek wykształcenia co najmniej
                                                    średniego agronomicznego
                                                    2. Wymóg wyłącznie elektronicznego kontaktowania się przez firmy z fiskusem (albo
                                                    ZUSem? - nie pamiętam)
                                                    3. Obowiązek zarejestrowania w USC nowo narodzonego dziecka w ciągu 14 dni - ale
                                                    bez jakielkolwiek sankcji za niewykonanie go
                                                    4. Wymóg specjalizacji oraz degradacja dla nauczycieli z wieloletnim stażem przy
                                                    zmianie stanowiska
                                                    5. (nie z wiejskiej, ale z MF) opodatkowanie bezpłatnych programów komputerowych

                                                    Tyle z pamięci - wystarczy, czy chcesz na poniedziałek jeszcze?

                                                    > Nie stwarzam. Nigdy nie jeżdżę nie na miarę swoich możliwości, więc skąd ten
                                                    > wniosek?

                                                    Twoje możliwości to jedno, a stan dróg i nieprzewidziane zdarzenia to drugie.

                                                    > Co w hipotetycznej sytuacji, gdy nie jesteś ubezpieczony i masz wypadek? Czy
                                                    > lekarz ma ścigać cię za niezapłacony rachunek?

                                                    Są dwie możliwości:
                                                    1. Ubezpieczenia w Polsce są przymusowe - więc problemu nie ma.
                                                    2. Ubezpieczenia są dobrowolne - nieubezpieczony, który uległ wypadkowi jest
                                                    oczywiście ratowany, ale po zakończeniu leczenia musi zapłacić rachunek. Jeżeli
                                                    umrze - odpowiada żona, rodzina lub licytuje się jego majątek. Jeżeli jest
                                                    nieubezpieczony, samotny i pozbawiony jakiegokolwiek majątku i umiera - to
                                                    lekarze tracą. Jeżeli przeżyje - odrabia pracą, jeżeli stan to uniemożliwia -
                                                    płacą fundacja charytatywne.

                                                    Pozdrowienia.



                                                  • Gość: Banan Do luki IP: 195.94.211.* 29.04.01, 10:41
                                                    > A co mają organy państwowe do jakiegoś, jednego z tysięcy, wypadku? Mają nic ni
                                                    > e
                                                    > robić (poza oczywiście policją, ale to już inna sprawa).

                                                    Pogotowie ratunkowe jest organem państwa, podobnie jak policja, tak więc trafiłeś
                                                    kulą w płot.

                                                    > Mylisz upierdliwość biurokratycznych zakazów/nakazów z podstawami prawa. Prawo
                                                    > opiera się na etyce - dlatego stanowi na przykład, że nie wolno mordować
                                                    > bliźnich; prawo ma zatem nakłaniać do takiego postępowania, które jest
                                                    > powszechnie akceptowane. Goły Banan na Marszałkowskiej po pierwsze łamie
                                                    > odpowiedni paragraf, karzący zachowania nieobyczajne, a po drugie (co implikuje
                                                    > pierwsze) narusza moją wolność, gdyż taki widok przyjemności by mi nie zrobił.
                                                    > Nikt natomiast ci nie zabrania ganiać na golasa po własnym domu czy ogrodzie.

                                                    Ach tak, więc paragrafy na zachowania nieobyczajne są dla ciebie w porządku, ale
                                                    te dotyczące zdrowia i życia już nie? Te drugie to małostkowość prawa i
                                                    biurokracja, te pierwsze za to są największą zdobyczą ludzkości w dziedzinie
                                                    prawa.

                                                    > Proszę o wyjaśnienie, dlaczego to uważasz za absurd, a jazdę w pasach już nie.

                                                    Z tej prostej przyczyny, że tu chodzi o ludzkie życie a nie o płaskostopie.

                                                    > No cóż - zajmie to trochę czasu, ale cytat znajdę. Dam wtedy znać.

                                                    Daruj sobie, albowiem nigdy nic takiego nie napisałem. Wniosek wydedukowałeś ze
                                                    słów włożonych przez ciebie w moje usta.

                                                    > Przeczytaj łaskawie oba zdania, a nie tylko ostatnie, to zrozumiesz, że twój
                                                    > przytyk był przedwczesny.

                                                    Odpuść sobie te homeryckie porównania. Walnij wprost, to przynajmniej będzie z
                                                    czym dyskutować.

                                                    > Jednak te marginalne przypadki się zdarzają.

                                                    Utworzę post pt. luka zdemaskowany i tam sobie poczytaj odpowiedż

                                                    > Udowodnić może byłoby trudnością, ale wystarcza dać klauzulę, że jeśli
                                                    > oświadczenie będzie nieprawdziwe, to nie będzie refundowane leczenie na choroby
                                                    > wywołane paleniem.

                                                    I tu jest problem, bo skoro państwo zarabia olbrzymie trudności na podatku od
                                                    palenia (akcyza) to musi dawać coś w zamian, a tym czymś jest opieka zdrowotna
                                                    roztaczana nad palaczami.

                                                    > Z Fidelem pod ręką, zapewne.

                                                    Z piękną młodą Kubanką.

                                                    > Twoje możliwości to jedno, a stan dróg i nieprzewidziane zdarzenia to drugie.

                                                    Za stan dróg odpowiadają struktury samorządowe podlegające bezpośrednio
                                                    funkcjonariuszom państwowym - koło znowu się zamyka, nieprzewidziane zdarzenia
                                                    faktycznie się zdarzają i nie są winą kierowcy, tylko producenta sprzętu etc.
                                                    Wtedy powinien zapłacić koncern samochodowy, w innych przypadkach płaci
                                                    ubezpieczyciel.

                                                    > Są dwie możliwości:
                                                    > 1. Ubezpieczenia w Polsce są przymusowe - więc problemu nie ma.

                                                    Tym samym udowadniasz moją tezę.

                                                    > 2. Ubezpieczenia są dobrowolne - nieubezpieczony, który uległ wypadkowi jest
                                                    > oczywiście ratowany, ale po zakończeniu leczenia musi zapłacić rachunek. Jeżeli
                                                    > umrze - odpowiada żona, rodzina lub licytuje się jego majątek. Jeżeli jest
                                                    > nieubezpieczony, samotny i pozbawiony jakiegokolwiek majątku i umiera - to
                                                    > lekarze tracą. Jeżeli przeżyje - odrabia pracą, jeżeli stan to uniemożliwia -
                                                    > płacą fundacja charytatywne.

                                                    Jakie to proste - lekarze tracą. Powiedz to lekarzowi, to zasadzi ci pod oczami
                                                    poletko fiołków. Wszystkie inne rozwiązania wymagałyby rewolucji prawnej,
                                                    likwidacji obecnych rozwiązań i wprowadzenie innych na ich miejsce (biurokracja
                                                    byłaby dokładnie taka sama), poza tym moim zdaniem nie są to najszczęśliwsze
                                                    rozwiązania, albowiem na sądy spadłyby dodatkowe tysiące bzdurnych spraw.

                                                    Co do przykładów biurokracji w UE i Polsce - zgoda, ktoś się zagalopował.
                                                    > Pozdrowienia.

                                                  • Gość: luka Re: Do Banana IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.01, 11:15
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > Pogotowie ratunkowe jest organem państwa, podobnie jak policja, tak więc trafił
                                                    > eś kulą w płot.

                                                    Pogotowie ratunkowe jako organ państwa... Ciekawe. Prywatne pogotowie to także
                                                    organ państwowy?

                                                    > Ach tak, więc paragrafy na zachowania nieobyczajne są dla ciebie w porządku, al
                                                    > e
                                                    > te dotyczące zdrowia i życia już nie? Te drugie to małostkowość prawa i
                                                    > biurokracja, te pierwsze za to są największą zdobyczą ludzkości w dziedzinie
                                                    > prawa.

                                                    Kpisz sobie ze mnie? Jeżeli nie mam ochoty podziwiać twoich klejnotów, to
                                                    machanie mi nimi przed nosem narusza moją wolność.
                                                    Traktowanie ludzi jak niedorozwinięte dzieci to według ciebie "najwieksza zdobycz
                                                    ludzkości"?

                                                    > Z tej prostej przyczyny, że tu chodzi o ludzkie życie a nie o płaskostopie.

                                                    No tak - to może nakazać ludziom, by raz w roku stawiali się na przesłuchanie w
                                                    jakiejś komisji zdrowia i zeznawali, jak sie odżywiają, jak często chodzą na
                                                    spacery i czy nie nadużywają kawy. Następnie biurokraci nakazywaliby, w trosce o
                                                    zdrowie obywatela naturalnie, odpowiednią dietę. Zalecenia kontrolowałyby lotne
                                                    inspekcje i karały mandatami obżartuchów, leni przesiadujących przed TV i
                                                    kawomanów. Pomysł równie dobry jak nakaz jazdy w pasach.

                                                    > Daruj sobie, albowiem nigdy nic takiego nie napisałem. Wniosek wydedukowałeś ze
                                                    > słów włożonych przez ciebie w moje usta.

                                                    List z 24.04 z godz. 11.32:
                                                    "Zarabiam na tyle dużo, że nie stanowi to dla mnie za dużego problemu."

                                                    A ci, którzy mają marne dochody, niech zdychają na korytarzach panstwowej służby
                                                    zdrowia. Czyż nie tak?

                                                    > Odpuść sobie te homeryckie porównania. Walnij wprost, to przynajmniej będzie z
                                                    > czym dyskutować.

                                                    Było wprost, ale Banan nie zrozumiał. Poproś jakiegoś urzędnika państwowego o
                                                    wyjaśnienie, oni są właśnie od tego, by społeczeństwu złożonemu z idiotów
                                                    klarować najprostsze rzeczy.

                                                    > I tu jest problem, bo skoro państwo zarabia olbrzymie trudności na podatku od
                                                    > palenia (akcyza) to musi dawać coś w zamian, a tym czymś jest opieka zdrowotna
                                                    > roztaczana nad palaczami.

                                                    Czyli sprzedaje truciznę, a następnie leczy tych, którzy skorzystali. Wyjątkowo
                                                    nieinteligentna wypowiedź jak na ciebie.

                                                    > > Są dwie możliwości:
                                                    > > 1. Ubezpieczenia w Polsce są przymusowe - więc problemu nie ma.
                                                    >
                                                    > Tym samym udowadniasz moją tezę.

                                                    Nie udowadniam, tylko analizuję alternatywę, człowieku o inteligencji banana.

                                                    > > 2. Ubezpieczenia są dobrowolne - nieubezpieczony, który uległ wypadkowi je
                                                    > st
                                                    > > oczywiście ratowany, ale po zakończeniu leczenia musi zapłacić rachunek. J
                                                    > eżeli
                                                    > > umrze - odpowiada żona, rodzina lub licytuje się jego majątek. Jeżeli jest
                                                    > > nieubezpieczony, samotny i pozbawiony jakiegokolwiek majątku i umiera - to
                                                    > > lekarze tracą. Jeżeli przeżyje - odrabia pracą, jeżeli stan to uniemożliwi
                                                    > a - płacą fundacja charytatywne.
                                                    >
                                                    > Jakie to proste - lekarze tracą. Powiedz to lekarzowi, to zasadzi ci pod oczami
                                                    > poletko fiołków. Wszystkie inne rozwiązania wymagałyby rewolucji prawnej,
                                                    > likwidacji obecnych rozwiązań i wprowadzenie innych na ich miejsce (biurokracja
                                                    > byłaby dokładnie taka sama), poza tym moim zdaniem nie są to najszczęśliwsze
                                                    > rozwiązania, albowiem na sądy spadłyby dodatkowe tysiące bzdurnych spraw.

                                                    Lekarz najbardziej traci, gdy mu umiera pacjent.
                                                    Sytuacja jest taka, iż wymaga radykalnych rozwiązań.

                                                    Pozdrowienia.


                                                  • Gość: Banan luka zdemaskowany IP: 195.94.211.* 29.04.01, 12:52
                                                    luko, z tego co wiem, jesteś zdeklarowanym zwolennikiem kary śmierci - popraw
                                                    mnie jeśli się mylę. Do twojego środowiska nie docierają argumenty, że zdarzały
                                                    się udowodnione przypadki, kiedy na krześle siadali niewinni ludzie (jeśli
                                                    twoim zdaniem nie zdarzały się takie sytuacje, to znajde odpowiednie
                                                    przykłady).
                                                    Jednocześnie piszesz tak: jeżeli choć jedna osoba zginęła przez pasy, to organy
                                                    legislacyjne nie mają prawa nakazywać ich stosowania (jeżeli chcesz dosłowny
                                                    cytat, to również go znajdę, dałeś takowy w czwartek bądź w piątek).
                                                    W takim razie zapytuję: jaka jest różnica między tymi dwoma przypadkami? Jakim
                                                    prawem państwo odbiera życie człowiekowi niewinnemu? Czy twoim zdaniem, jeżeli
                                                    był choć jeden udowodniony przypadek zabicia niewinnej osoby - wzorem przykładu
                                                    z samochodem i przepaścią - państwo dalej ma prawo zabijać? Jest to argument
                                                    tym silniejszy, że wypadek to zdarzenie niezawinione, natomiast szafot dla
                                                    niewinnego to wynik chęci zabłyśnięcia jakiejś marnej prokuratorzyny -
                                                    funkcjonariusza państwowego.
                                                    Kilka lat temu szef ugrupowania z którym sympatyzujesz powiedział mniej więcej
                                                    tak: "być może zdarzały się takie przypadki, ale korzyści dla społeczeństwa
                                                    płynące z kary śmierci niwelują pomyłki" Głęboko zapadło mi to w pamięć, bo to
                                                    zwykły intelektualny bandytyzm. Pytam się: jakim prawem stracono niewinnego
                                                    człowieka. Co teraz? Jak ma się zachować państwo? Wzorem JKM powiedzieć: no to
                                                    co z tego?
                                                    W poście do Ala piszesz tak:
                                                    "To ograniczanie wolności obywateli przez państwo jest dla ciebie "oryginalne"
                                                    i "nieważne" oraz prowadzi "na manowce"? Nie widzisz prostej zależności
                                                    pasy=ograniczenie swobody?"
                                                    A ty widzisz zależność między - jak mówisz - ograniczeniem swobody jakim są
                                                    pasy a zabiciem niewinnego człowieka w imię ambicyjek jakiegoś małego
                                                    człowieczka? Znasz zapewne przypadek, kiedy w USA studenci prawa i dziennikarze
                                                    doprowadzili do uwolnienia kilku niewinnych ludzi z celi śmierci dzięki
                                                    badaniom DNA? Siedzieli tam przez 10 lat z wyrokiem za czyny, których nie
                                                    popełnili, co więcej, nie zostali z niej zwolnieni nawet po wykryciu
                                                    rzeczywistego sprawcy zbrodni. W "Najwyższym czasie" zapewne nie można poczytać
                                                    o tego typu sprawach.
                                                    I tak się mają pasy do kary śmierci. Udowodniłem ci miałkość prawicowego
                                                    gruntu, po którym się poruszasz. Stosunek prawicy do życia ludzkiego napawa
                                                    mnie strachem, reszta po prostu śmieszy.
                                                    To, że jesteś dobrym polemistą, nie ulega wątpliwości, ale to wszystko jeśli
                                                    chodzi o pochwały. Cała reszta to:
                                                    1. Wkładasz w usta przeciwników słowa, których nie wypowiedzieli, następnie
                                                    dyskutujesz z wyimaginowanymi argumentami - przykładem jest tu post, w którym
                                                    piszesz o mnie "szanowny kliencie niepublicznej służby zdrowia", po czym
                                                    obiecujesz odpowiednie cytaty. Od razu mówię, że nie znajdziesz takowych,
                                                    albowiem nigdy takie coś nie wyszło z mojej klawiatury.
                                                    2. Jeżeli luka coś powie, to jest mądre, jak Banan użyje identycznego
                                                    argumentu, to jest to idiotyczny argument. Piszesz tak: „Wielu rzeczy nie wolno
                                                    robić, gdyż zagrażają wolności innych osób. Niezałożenie pasów nikomu krzywdy
                                                    nie robi, zatem przepis ten godzi w naszą wolność osobistą”. Pytam po raz
                                                    setny: jaką krzywdę komuś wyrządzam popijając piwko na basenie? Wiesz dlaczego?
                                                    Dlatego, że POTENCJALNIE może mi się stać krzywda – dokładnie tak samo jest z
                                                    tymi cholernymi pasami. Dlaczego nie wolno mi zapalić zioła, skoro mogę chlać
                                                    wódę i państwo zaciera wtedy ręce? A jednak nie dyskutujesz z tym. Dlaczego?
                                                    Chociaż nie palisz marychy, to potencjalnie przecież zakaz jej palenia
                                                    ogranicza twoją wolność osobistą, czyż nie?
                                                    3. Dlaczego stosujesz podwójną moralność? Jesteś, jak wywnioskowałem z licznych
                                                    postów przeciwnikiem aborcji (ja nie mam w tej kwestii zdania, są znakomite
                                                    argumenty i za i przeciw). Dlaczego chcesz chronić Bogu ducha winne dzieciaki,
                                                    a równo olewasz ofiary przestępstw sądowych (bo czym innym jest stracenie
                                                    niewinnego na krześle elektrycznym)?
                                                    4. Daruj sobie wyzwiska jakimi równo obdzielasz przeciwników. Wystarczy, że
                                                    ktoś ma inne zdanie a już zamordował twoim zdaniem dziesiątki tysięcy ludzi.
                                                    Puknij się w czoło.

                                                    JKM pisze książki, o rodzinie i wychowaniu dzieci. Wydawać by się mogło że
                                                    facet się zna. I co? I ma w domu córkę narkomankę, wiecznie uciekającą z domu
                                                    od której prawdopodobnie zaliczył nożem (jak by od kogoś dostał kosę to by go
                                                    zaskarżył. Tłumaczył, że sam sobie wbił, pytam jakim idiotą trzeba być? Potem
                                                    sam przyznał, że to sprawy rodzinne). Przykład ten utwierdza mnie tylko w
                                                    przekonaniu, że prawa strona sali potrafi tylko bić pianę o rzeczach, o których
                                                    tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia.
                                                    Życzę wszystkim miłego wypoczynku. Alowi, Luzerowi i tyu odpoczynku od
                                                    polityki, komputerów i telefonów jednokomórkowych.
                                                    luce: wprawnej ręki i celnego oka (1 maj za pasem)
                                                    Ja spędzam czas z dziewczyną w Krakowie. Wypiję jedno za kolegów, na to możecie
                                                    liczyć.
                                                  • Gość: luka Re: Banan obrany IP: 217.99.4.* 02.05.01, 11:49
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > luko, z tego co wiem, jesteś zdeklarowanym zwolennikiem kary śmierci - popraw
                                                    > mnie jeśli się mylę. Do twojego środowiska nie docierają argumenty, że zdarzały
                                                    > się udowodnione przypadki, kiedy na krześle siadali niewinni ludzie (jeśli
                                                    > twoim zdaniem nie zdarzały się takie sytuacje, to znajde odpowiednie
                                                    > przykłady).

                                                    Zdarzają się również przypadki zasądzenia wyroków długoletniego więzienia za
                                                    niewinność. Czy takie przypadki podważają zasadność orzekania kar więzienia?

                                                    > Jednocześnie piszesz tak: jeżeli choć jedna osoba zginęła przez pasy, to organy
                                                    > legislacyjne nie mają prawa nakazywać ich stosowania (jeżeli chcesz dosłowny
                                                    > cytat, to również go znajdę, dałeś takowy w czwartek bądź w piątek).

                                                    Bzdura. Powinno być tak: "organy legislacyjne nie mają prawa nakazywać ich [pasów]
                                                    stosowania, ponieważ..." i tu padają odpowiednie argumenty, z tym podanym przez
                                                    ciebie włącznie.

                                                    > W takim razie zapytuję: jaka jest różnica między tymi dwoma przypadkami? Jakim
                                                    > prawem państwo odbiera życie człowiekowi niewinnemu? Czy twoim zdaniem, jeżeli
                                                    > był choć jeden udowodniony przypadek zabicia niewinnej osoby - wzorem przykładu
                                                    > z samochodem i przepaścią - państwo dalej ma prawo zabijać? Jest to argument
                                                    > tym silniejszy, że wypadek to zdarzenie niezawinione, natomiast szafot dla
                                                    > niewinnego to wynik chęci zabłyśnięcia jakiejś marnej prokuratorzyny -
                                                    > funkcjonariusza państwowego.

                                                    Powtarzasz argumenty ze wstępu, więc i ja powtórzę swoją odpowiedź: pomyłki
                                                    wymiaru sprawiedliwości nie podważają zasady karania, w tym także KS.

                                                    > Kilka lat temu szef ugrupowania z którym sympatyzujesz powiedział mniej więcej
                                                    > tak: "być może zdarzały się takie przypadki, ale korzyści dla społeczeństwa
                                                    > płynące z kary śmierci niwelują pomyłki" Głęboko zapadło mi to w pamięć, bo to
                                                    > zwykły intelektualny bandytyzm. Pytam się: jakim prawem stracono niewinnego
                                                    > człowieka. Co teraz? Jak ma się zachować państwo? Wzorem JKM powiedzieć: no to
                                                    > co z tego?

                                                    Nic nie rozumiesz. Jeżeli terroryści porwą samolot, to zadaniem państwa jest
                                                    uwolnić zakładników, przy braku innych możliwości, także siłą, nawet jeśli
                                                    pociągnie to za soba ofiary wśród porwanych. Jakim prawem? Ano takim, że jeżeli
                                                    władze skapitulują przed terrorystami, to wkrótce kolejni pasażerowie będą
                                                    narażeni, i to podwójnie, na kolejny atak.
                                                    Tak samo należy rozumieć wypowiedź JKM: nawet jeśli zdarzają się pomyłki, to nie
                                                    jest to powód, by KS się wyrzekać, gdyż kara ta jest potrzebna społeczeństwu do
                                                    obrony przed bezwzględnymi mordercami.

                                                    > W poście do Ala piszesz tak:
                                                    > "To ograniczanie wolności obywateli przez państwo jest dla ciebie "oryginalne"
                                                    > i "nieważne" oraz prowadzi "na manowce"? Nie widzisz prostej zależności
                                                    > pasy=ograniczenie swobody?"
                                                    > A ty widzisz zależność między - jak mówisz - ograniczeniem swobody jakim są
                                                    > pasy a zabiciem niewinnego człowieka w imię ambicyjek jakiegoś małego
                                                    > człowieczka? Znasz zapewne przypadek, kiedy w USA studenci prawa i dziennikarze
                                                    > doprowadzili do uwolnienia kilku niewinnych ludzi z celi śmierci dzięki
                                                    > badaniom DNA? Siedzieli tam przez 10 lat z wyrokiem za czyny, których nie
                                                    > popełnili, co więcej, nie zostali z niej zwolnieni nawet po wykryciu
                                                    > rzeczywistego sprawcy zbrodni. W "Najwyższym czasie" zapewne nie można poczytać
                                                    > o tego typu sprawach.

                                                    Można poczytać. Polecam ostatni numer, w którym znajduje się np. krytyka poczynań
                                                    prez. Busha, którego zwykle pismo popiera. Żeby było śmieszniej, nawet
                                                    przeciwnicy Busha z kręgów demoliberalnych wyrażają się o nim z uznaniem.
                                                    Co do meritum: powtarzając się grzęźniesz w szczegółach, mój drogi. Jakość
                                                    sędziów i prokuratorów to jedno, a zasady to drugie.

                                                    > I tak się mają pasy do kary śmierci. Udowodniłem ci miałkość prawicowego
                                                    > gruntu, po którym się poruszasz. Stosunek prawicy do życia ludzkiego napawa
                                                    > mnie strachem, reszta po prostu śmieszy.

                                                    Jakież to rozkoszne uczucie móc powiedzieć z dumą do lustra: "Ale mu udowodniłem!
                                                    W pięty mu pójdzie!" Gdyby to jeszcze była prawda...
                                                    Mnie strachem napawa stosunek Lewicy do życia: zamordować dziecko owszem, ale
                                                    ukarać zbrodniarza? Co to, to nie! To nawet nie jest śmieszne...

                                                    > 1. Wkładasz w usta przeciwników słowa, których nie wypowiedzieli, następnie
                                                    > dyskutujesz z wyimaginowanymi argumentami - przykładem jest tu post, w którym
                                                    > piszesz o mnie "szanowny kliencie niepublicznej służby zdrowia", po czym
                                                    > obiecujesz odpowiednie cytaty. Od razu mówię, że nie znajdziesz takowych,
                                                    > albowiem nigdy takie coś nie wyszło z mojej klawiatury.

                                                    Cytat się znalazł - jest w moim poprzednim poście.

                                                    > 2. Jeżeli luka coś powie, to jest mądre, jak Banan użyje identycznego
                                                    > argumentu, to jest to idiotyczny argument. Piszesz tak: „Wielu rzeczy nie
                                                    > wolno
                                                    > robić, gdyż zagrażają wolności innych osób. Niezałożenie pasów nikomu krzywdy
                                                    > nie robi, zatem przepis ten godzi w naszą wolność osobistą”. Pytam po raz
                                                    > setny: jaką krzywdę komuś wyrządzam popijając piwko na basenie? Wiesz dlaczego?
                                                    > Dlatego, że POTENCJALNIE może mi się stać krzywda – dokładnie tak samo je
                                                    > st z tymi cholernymi pasami.

                                                    Mnie to nie przeszkadza - nachlej się po uszy i idź się utopić. Zwracam jednak
                                                    uprzejmie uwagę na okoliczność, iż zakaz picia na basenie nie jest zakazem
                                                    państwowym, a porządkowym właściciela obiektu. Kulą w płot, jak zwykle...

                                                    >Dlaczego nie wolno mi zapalić zioła, skoro mogę chlać wódę i państwo zaciera
                                                    >wtedy ręce? A jednak nie dyskutujesz z tym. Dlaczego?

                                                    Dlatego, że dyskutujemy o ograniczaniu wolności ludzi poprzez ubieranie ich
                                                    przemocą w uprząż, a nie o używkach. Załóż odpowiedni wątek, to sobie pogadamy na
                                                    ten temat.
                                                    Tak przy okazji - nie jestem zwolennikiem zakazu używania narkotyków.

                                                    > Chociaż nie palisz marychy, to potencjalnie przecież zakaz jej palenia
                                                    > ogranicza twoją wolność osobistą, czyż nie?

                                                    Tak.

                                                    > 3. Dlaczego stosujesz podwójną moralność? Jesteś, jak wywnioskowałem z licznych
                                                    > postów przeciwnikiem aborcji (ja nie mam w tej kwestii zdania, są znakomite
                                                    > argumenty i za i przeciw). Dlaczego chcesz chronić Bogu ducha winne dzieciaki,
                                                    > a równo olewasz ofiary przestępstw sądowych (bo czym innym jest stracenie
                                                    > niewinnego na krześle elektrycznym)?

                                                    Skąd pomysł, że olewam? Tylko dlatego, że utrzymuję, iż KS powinien istnieć
                                                    niezależnie od tego, że zdarzają się pomyłki? To raczej temat na jakość
                                                    sądownictwa i metody procesowe w tych sprawach.

                                                    > 4. Daruj sobie wyzwiska jakimi równo obdzielasz przeciwników. Wystarczy, że
                                                    > ktoś ma inne zdanie a już zamordował twoim zdaniem dziesiątki tysięcy ludzi.
                                                    > Puknij się w czoło.

                                                    ŁUP!!!
                                                    No cóż - ja nie wypieram się swoich idoli, tak jak robią to lewicowcy. Skoro
                                                    tow.tow. Hitler i Stalin byli lewicowcami, to współczesna Lewica musi mieć z nimi
                                                    coś wspólnego - i to czasami wyciągam.

                                                    > JKM pisze książki, o rodzinie i wychowaniu dzieci. Wydawać by się mogło że
                                                    > facet się zna. I co? I ma w domu córkę narkomankę, wiecznie uciekającą z domu
                                                    > od której prawdopodobnie zaliczył nożem (jak by od kogoś dostał kosę to by go
                                                    > zaskarżył. Tłumaczył, że sam sobie wbił, pytam jakim idiotą trzeba być? Potem
                                                    > sam przyznał, że to sprawy rodzinne). Przykład ten utwierdza mnie tylko w
                                                    > przekonaniu, że prawa strona sali potrafi tylko bić pianę o rzeczach, o których
                                                    > tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia.

                                                    Uprzejmie przypominam, iż to media i sensaci narobili wrzawy - JKM stwierdził, że
                                                    nic nie powie. Gdyby uszanowano jego decyzję, żadna "piana" nie byłaby bita.
                                                    Poza tym uważam, iż tego typu argumenty są poniżej pasa i źle świadczą o ich
                                                    autorze.

                                                    Pozdrawiam
                                                    PS. Obyś dostał w Krakowie do picia
                                                  • Gość: bykk Re: Banan obrany IP: *.chello.pl 02.05.01, 12:07
                                                    Luka, Banan był przy pomniku Daszyńskiego w Krakowie ale strasznie liche
                                                    kwiaty miał (musiał widocznie zostawić sobie na to jedno piwo)
                                                    gdyby nie był tak zapatrzony w towarzyszy, to mógł zobaczyć,że mam dla niego
                                                    dwa piwka,a tak to trudno,może będzie 3-MAJA ?
                                                    pozdrawiam, Banana też
                                                  • Gość: luka Re: Banan obrany IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.01, 13:05
                                                    Gość portalu: bykk napisał(a):

                                                    > Luka, Banan był przy pomniku Daszyńskiego w Krakowie ale strasznie liche
                                                    > kwiaty miał (musiał widocznie zostawić sobie na to jedno piwo)
                                                    > gdyby nie był tak zapatrzony w towarzyszy, to mógł zobaczyć,że mam dla niego
                                                    > dwa piwka,a tak to trudno,może będzie 3-MAJA ?

                                                    Mam nadzieję, że Bananowi sprzedali ciepłe piwo.
                                                    Szkoda, że nie mogłem być w Krakowie...
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: luka Re: Gewałt! Luka mnie okrada - tak, choć tego nie chce IP: 217.99.4.* 24.04.01, 09:01
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > > 1. Nie mam ochoty, abyś ty czy ktokolwiek inny płacił za mój łeb.
                                                    >
                                                    > Masz ochotę okradać mnie z mojej składki. Nie chcesz zapiąć pasów - rozwalasz ł
                                                    > eb o kierownicę - korzystasz zarówno ze składki ubezpieczeniowej jak i
                                                    zdrowotnej -
                                                    > luka rozwalił łeb, składka ta rośnie bo lukę trzeba wyleczyć oraz dać mu forsę
                                                    > z ubezpieczenia - składka być może byłaby niższa, ale Banan z tego nie
                                                    skorzysta,
                                                    > ponieważ moje pieniądze poszły na rehabilitację luki, który nie chciał zapiąć
                                                    > pasów. Proste???

                                                    Przepraszam, o jakim ubezpieczeniu my w ogóle mówimy? Czy ja zawierałem jakąś
                                                    umowę z dowolną firmą ubezpieczeniową? Nie. Kto więc rości sobie prawo do opieki
                                                    nade mną? PAŃSTWOWA służba zdrowia i PAŃSTWOWY ZUS, którzy ubezpieczyli moją
                                                    osobę nie pytając mnie o zgodę.
                                                    Mógłbym się bardziej rozpisać, ale polecam poniższy list p. Róży, która prosto i
                                                    z wdziękiem odpowiedziała lepiej ode mnie.

                                                    > > 2. Mój łeb jest moją prywatną własnością i mogę nim rozporządzać w dowolny
                                                    > sposób.
                                                    >
                                                    > Zgadza się. Tylko jak rzeczoną głowiznę rozwalisz, to dlaczego chcesz korzystać
                                                    > z pieniędzy, które zapłaciłem ja? A chcesz, bo nie zapinasz pasów.

                                                    Skoro istnieje państwowy przymus, to nie dziw się, że twoje pieniądze zużywa ktoś
                                                    inny. Gdyby istniała swoboda ubezpieczania się, okoliczność powyższa nie miałaby
                                                    miejsca.

                                                    > > 3. Jeżeli państwo poprzez ZUS okrada nas z połowy pensji, to chyba od czas
                                                    > u do czasu mogę skorzystać z publicznego szpitala?
                                                    >
                                                    > Okrada, to prawda, ale co to za argumentacja? Okradli mi mieszkanie więc okradn
                                                    > ę sąsiada????

                                                    Przepraszam bardzo, ale okradziono mnie z MOICH pieniądzy - mam więc chyba prawo
                                                    z nich skorzystać? Zgodzisz się chyba, że 45% na ZUS to obciążenie podatkowe, a
                                                    nie filantropia?

                                                    > > 4. Mój list do MinZdrowia, w którym zaproponowałem, że jeżeli państwo zost
                                                    > awi mi w kieszeni 7,5% składkę na ubezpieczenie zdrowotne, to ja na piśmie zrze
                                                    > knę się pretensji do leczenia mnie w publicznych zakładach zdrowia, pozostał
                                                    bez odpowiedzi.
                                                    >
                                                    > Co ma piernik do wiatraka?

                                                    Jak to co? I to pisze posiadacz podobno IQ 140?
                                                    Wróć do p. 1 - ja po prostu NIE CHCĘ, abyś ty czy ktokolwiek inny za mnie płacił.
                                                    Sam reguluję swoje zobowiązania finansowe.

                                                    Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inną, ważniejszą kwestię, która uległa rozmyciu
                                                    w wyniku rozbijackiej działalności tyu i Ala - jak nakaz zapinania pasów ma się
                                                    do wolności osobistej człowieka.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Al Re: Do Luki IP: 192.168.1.* / 212.244.50.* 24.04.01, 11:05
                                                    Witam
                                                    dawno mnie tu nie było ale z pobieżnej lektury korespondencji wyciągnąłem kilka
                                                    wniosków:
                                                    1. Mój łeb jest moim łbem ale dla własnego widzimisie nie będę go rozwalał
                                                    narażając innych, jak to można byłoby zrobić zgodnie z sugestią Luki-kierowcy
                                                    (kierownica z prawej?)
                                                    2. Ktoś kogoś okrada. Państwo wszystkim wyciąga z kieszeni ale nawet
                                                    zwiększenie składki do proponowanych 7,5% przez Lukę nic nie da. Podobnie jak
                                                    inne jego i jego ugrupowania poronione propozycje prawie kompletnego
                                                    nieingerowania państwa.
                                                    3. Różą posiada wdzięk - przynajmniej w odpowiedziach na posty. Jak w zyciu -
                                                    nie wiem. Przepraszam p.Różo, jak mawia Luka
                                                    4. Nie zyczę sobie wyzywania mnie. Był już Goebbels, teraz Mengele. Zarzucałeś
                                                    mi Luko wulgarność gdy napisałem "Róża Lukowa" jak to się ma do twojego
                                                    ordynarnego porównania?
                                                    5. szanse jakiegokolwiek porozumienia z tobą w jakielkolweik kwestii są równe 0
                                                    6. Wyciągnij sobie wnioski na następne pół roku po prawyborach w Nysie. A może
                                                    koalicyjka z innymi nieudacznikami?
                                                  • Gość: luka Re: Do niepoprawnego Ala IP: 217.99.4.* 24.04.01, 13:46
                                                    Gość portalu: Al napisał(a):

                                                    > 1. Mój łeb jest moim łbem ale dla własnego widzimisie nie będę go rozwalał
                                                    > narażając innych, jak to można byłoby zrobić zgodnie z sugestią Luki-kierowcy
                                                    > (kierownica z prawej?)

                                                    Mój łeb jest moim łbem, choć władzy wydaje się, że jest inaczej.

                                                    > 2. Ktoś kogoś okrada. Państwo wszystkim wyciąga z kieszeni ale nawet
                                                    > zwiększenie składki do proponowanych 7,5% przez Lukę nic nie da. Podobnie jak
                                                    > inne jego i jego ugrupowania poronione propozycje prawie kompletnego
                                                    > nieingerowania państwa.

                                                    Ponieważ nie napisałeś (kolejny raz zresztą) dlaczego uważasz je za poronione,
                                                    powyższy akapit z czystym sumieniem traktuję jako zwykły bełkot.

                                                    > 3. Różą posiada wdzięk - przynajmniej w odpowiedziach na posty. Jak w zyciu -
                                                    > nie wiem. Przepraszam p.Różo, jak mawia Luka

                                                    Jak widać, postanowiłeś nie kryć się ze swoim chamstwem. I dobrze - tylko
                                                    dlaczego tyle czasu udawałeś szarmanckiego?

                                                    > 4. Nie zyczę sobie wyzywania mnie. Był już Goebbels, teraz Mengele. Zarzucałeś
                                                    > mi Luko wulgarność gdy napisałem "Róża Lukowa" jak to się ma do twojego
                                                    > ordynarnego porównania?

                                                    Kłamiesz i jesteś wulgarny wobec kobiet - dlatego bez żenady nazywam twoje
                                                    zachowanie po imieniu.

                                                    > 5. szanse jakiegokolwiek porozumienia z tobą w jakielkolweik kwestii są równe 0

                                                    Nieprawda. Spytaj się swego kumpla tyu.

                                                    > 6. Wyciągnij sobie wnioski na następne pół roku po prawyborach w Nysie. A może
                                                    > koalicyjka z innymi nieudacznikami?

                                                    Moja ulubiona partia zdeklasowała UW i PSL. Jaki z tego wyciągniesz wniosek?
                                                  • Gość: Al Re: Do dumnego prawyborczego Luki IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 24.04.01, 14:07
                                                    Gość portalu: luka napisał(a):

                                                    > Gość portalu: Al napisał(a):
                                                    >
                                                    > > 1. Mój łeb jest moim łbem ale dla własnego widzimisie nie będę go rozwalał
                                                    >
                                                    > > narażając innych, jak to można byłoby zrobić zgodnie z sugestią Luki-kier
                                                    > owcy
                                                    > > (kierownica z prawej?)
                                                    >
                                                    > Mój łeb jest moim łbem, choć władzy wydaje się, że jest inaczej.
                                                    >
                                                    > > 2. Ktoś kogoś okrada. Państwo wszystkim wyciąga z kieszeni ale nawet
                                                    > > zwiększenie składki do proponowanych 7,5% przez Lukę nic nie da. Podobnie
                                                    > jak
                                                    > > inne jego i jego ugrupowania poronione propozycje prawie kompletnego
                                                    > > nieingerowania państwa.
                                                    >
                                                    > Ponieważ nie napisałeś (kolejny raz zresztą) dlaczego uważasz je za poronione,
                                                    > powyższy akapit z czystym sumieniem traktuję jako zwykły bełkot.
                                                    >
                                                    > > 3. Różą posiada wdzięk - przynajmniej w odpowiedziach na posty. Jak w zyci
                                                    > u -
                                                    > > nie wiem. Przepraszam p.Różo, jak mawia Luka
                                                    >
                                                    > Jak widać, postanowiłeś nie kryć się ze swoim chamstwem. I dobrze - tylko
                                                    > dlaczego tyle czasu udawałeś szarmanckiego?
                                                    >
                                                    > > 4. Nie zyczę sobie wyzywania mnie. Był już Goebbels, teraz Mengele. Zarzuc
                                                    > ałeś
                                                    > > mi Luko wulgarność gdy napisałem "Róża Lukowa" jak to się ma do twojego
                                                    > > ordynarnego porównania?
                                                    >
                                                    > Kłamiesz i jesteś wulgarny wobec kobiet - dlatego bez żenady nazywam twoje
                                                    > zachowanie po imieniu.
                                                    >
                                                    > > 5. szanse jakiegokolwiek porozumienia z tobą w jakielkolweik kwestii są ró
                                                    > wne 0
                                                    >
                                                    > Nieprawda. Spytaj się swego kumpla tyu.
                                                    >
                                                    > > 6. Wyciągnij sobie wnioski na następne pół roku po prawyborach w Nysie. A
                                                    > może
                                                    > > koalicyjka z innymi nieudacznikami?
                                                    >
                                                    > Moja ulubiona partia zdeklasowała UW i PSL. Jaki z tego wyciągniesz wniosek?

                                                    Wnioski z twojego postu?
                                                    1. Obrażanie innych to twoje hobby
                                                    2. Hamstwem są twoje porównania (Goebbels, Mengele)a nie moje żarty, za które
                                                    zresztą zainteresowaną przeprosiłem, od czego ty jesteś oddalony o lata świetlne -
                                                    brak klasy Luko.
                                                    3. Do kobiet, WSZYSTKICH, także postępowych, żywię dużo szacunku, w
                                                    przeciwieństwie do ciebie nienawidzącego części z nich (nie pisz, że to nie
                                                    kobiety, proszę.)
                                                    4. Nie będę pytał Tyu (pozdrawiam Cię Tyu)jakie mam szanse na porozumienie się z
                                                    tobą. Dla mnie jesteś prawicowym betonem.
                                                    5.Twoja ulubiona partia, tudzież inne balansują w granicach błędu statystycznego.
                                                    Błękitni i zieloni mnie nie interesują. Wniosek z prawyborów: część ludzi jest
                                                    tak sfrustrowana i zdezorientowana, że głosuje na.......folklor i gruszki tzn.
                                                    UPR, Leppera, etc.na czym tracą centryści. Fin.
                                                  • Gość: luka Re: Do betonowego Ala IP: 217.99.4.* 24.04.01, 14:19
                                                    Gość portalu: Al napisał(a):

                                                    > Wnioski z twojego postu?
                                                    > 1. Obrażanie innych to twoje hobby

                                                    Ja nikogo, w przeciwieństwie do ciebie, nie obraziłem. Jeżeli jest inaczej -
                                                    proszę ewentualnych spostponowanych o wiadomość.

                                                    > 2. Hamstwem są twoje porównania (Goebbels, Mengele)a nie moje żarty, za które
                                                    > zresztą zainteresowaną przeprosiłem, od czego ty jesteś oddalony o lata świetln
                                                    > e - brak klasy Luko.

                                                    Trochę to nie po polsku, ale sens zrozumiałem.
                                                    Wulgarny żart w stosunku do kobiety różni sie jakościowo od międzymęskich
                                                    pyskówek. My między sobą możemy sobie pozwolić na wiele, ale wobec kobiet
                                                    obowiązkiem dżentelmena jest zachowywać się uprzejmie. Szkoda, że tego nie
                                                    rozumiesz.
                                                    A propos klasy: zarzuciłem ci dzisiaj kłamstwo - i nie widzę reakcji. Pomyliłeś
                                                    najwyraźniej ślinę z deszczem.

                                                    > 3. Do kobiet, WSZYSTKICH, także postępowych, żywię dużo szacunku, w
                                                    > przeciwieństwie do ciebie nienawidzącego części z nich (nie pisz, że to nie
                                                    > kobiety, proszę.)

                                                    Co to za rozróżnienie? Szacunek należy się każdej kobiecie, postępowej czy nie.
                                                    Feminazistki zaś to nie są - zgodnie z własnymi oświadczeniami - kobietami. Zatem
                                                    nie ma powodu im pobłażać.

                                                    > 4. Nie będę pytał Tyu (pozdrawiam Cię Tyu)jakie mam szanse na porozumienie się
                                                    > z tobą. Dla mnie jesteś prawicowym betonem.

                                                    Jakież to urocze... Nie będę się nikogo pytał o zdanie, bo wiem lepiej, ale to ty
                                                    jesteś betonem... Lekkość wywodu przypomina rozpędzoną dywizję pancerną.

                                                    > 5.Twoja ulubiona partia, tudzież inne balansują w granicach błędu statystyczneg
                                                    > o. Błękitni i zieloni mnie nie interesują. Wniosek z prawyborów: część ludzi
                                                    jest tak sfrustrowana i zdezorientowana, że głosuje na.......folklor i gruszki
                                                    tzn. UPR, Leppera, etc.na czym tracą centryści. Fin.

                                                    Tu nawet się zgodzę - ludzie powoli orientują się, że niezależnie od
                                                    przynależności partyjnej "elyty" władzy to jedna wielka skorumpowana banda i
                                                    dlatego głosują na tych, którzy nie wiszą u koryta.
                                                  • Gość: Banan Re: Do betonowego Ala IP: 195.94.211.* 24.04.01, 15:30
                                                    > Ja nikogo, w przeciwieństwie do ciebie, nie obraziłem. Jeżeli jest inaczej -
                                                    proszę ewentualnych spostponowanych o wiadomość.

                                                    Proszę bardzo: na okrągło wyzywasz mnie od nazistów. Ostatnio był to Goebbels,
                                                    wcześniej Hitler, Mengele i inni. Trafił się w tym towarzychu także Stalin.
                                                    Jeden Banan, a tyle zrobił złego na świecie. Wierzysz na słowo, czy dać
                                                    przykłady?
                                                  • Gość: luka Re: Do betonowego Ala IP: 217.99.4.* 24.04.01, 15:55
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > Proszę bardzo: na okrągło wyzywasz mnie od nazistów. Ostatnio był to Goebbels,
                                                    > wcześniej Hitler, Mengele i inni. Trafił się w tym towarzychu także Stalin.
                                                    > Jeden Banan, a tyle zrobił złego na świecie. Wierzysz na słowo, czy dać
                                                    > przykłady?

                                                    Skoro tak twierdzisz, to nie wypada mi zaprzeczać.
                                                    Jednak szczerze obawiam się, że nazwanie cię nazistą nie jest obrazą, a
                                                    stwierdzeniem faktu - twoje uwielbienie dla totalitarnego państwa, które
                                                    zaprezentowałeś w dyskusji o jeżdżeniu lub nie w pasach, upoważnia mnie do
                                                    nazywania cię w ten sposób.
                                                    A już naprawdę myślałem, że daleko ci do tych panów... Kac po Nysie się odbija?
                                                  • Gość: Banan Do luki, który sam nie wie czego chce IP: 195.94.211.* 25.04.01, 11:29
                                                    Chciałeś aby zgłosili się ci, których obrażasz, to odpowiedziałem. Sam nie
                                                    wiesz czego chcesz, jak panienka przy okresie.
                                                    Co do Nysy, to mam cholerną satysfakcję, że prawicowe barachło nie wejdzie do
                                                    parlamentu. Cały UPR prezentuje betonowe poglądy jak ty i daltego nikt rozsądny
                                                    nie będzie z wami rozmawiał, bo i po co? Moja Unia może też nie wejdzie do
                                                    parlamentu, ale będzie to tylko 4 lata, poza tym my mamy na to większe szanse
                                                    niż te zakute łby z UPR. Tyle a propos czkawki.
                                                  • Gość: luka Re: Do Banana - frustrata IP: 217.99.4.* 25.04.01, 11:51
                                                    Gość portalu: Banan napisał(a):

                                                    > Chciałeś aby zgłosili się ci, których obrażasz, to odpowiedziałem. Sam nie
                                                    > wiesz czego chcesz, jak panienka przy okresie.

                                                    Zgłosiłeś się, ja ci odpowiedziałem, ty nie umiałeś skomentować, więc po co te
                                                    wulgaryzmy?

                                                    > Co do Nysy, to mam cholerną satysfakcję, że prawicowe barachło nie wejdzie do
                                                    > parlamentu.

                                                    Wejdzie czy nie wejdzie okaże się jesienią. Chyba nie zauważyłeś, że to tylko
                                                    PRAwybory.

                                                    > Cały UPR prezentuje betonowe poglądy jak ty i daltego nikt rozsądny
                                                    > nie będzie z wami rozmawiał, bo i po co?

                                                    Wymień przykład tych betonowych poglądów. Czy zaliczasz do nich również te
                                                    betonowe koncepcje, które przejęła m.in. Mumia Wolności (likwidacja MinZdrowia,
                                                    obniżka podatków, prywatyzacja, Fundusz Emerytalny itp.)?

                                                    > Moja Unia może też nie wejdzie do
                                                    > parlamentu, ale będzie to tylko 4 lata, poza tym my mamy na to większe szanse
                                                    > niż te zakute łby z UPR. Tyle a propos czkawki.

                                                    Eleganccy i wykształceni uwniarze byli u koryta przez lat kilkanaście, gdyż
                                                    dobrze ich widziano na salonach jako listki figowe dla AWSLD. Teraz ta partyjka
                                                    dla ćwierćinteligentów (tzn. tych, którzy mają własne zdanie dopiero po
                                                    przeczytaniu rano GW) odchodzi wreszcie w polityczny niebyt. Krzyżyk na drogę.
                                                    Nawet naciągane sondaże opinii publicznej im nie pomogą (wbrew faktom przypisują
                                                    UW niezmiennie 5%).
                                                    A "zakute łby" z UPR są coraz bliżej parlamentu - ludzie powoli mają dość
                                                    kosmetycznych zmian w, proszę wybaczyć określenie, elicie politycznej.
                                                  • Gość: Al Re: ort. IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 24.04.01, 14:19
                                                    Pardon za błąd - oczywiście chamstwo
                            • Gość: Al Re: Dla Luki IP: 192.168.1.* / *.piwet.pulawy.pl 19.04.01, 11:04
                              Napisałeś Luko

                              "Tyu, ja ci również po raz drugi dzisiaj wybaczam brak
                              inwencji i nieodpowiadanie na pytania. No proszę,
                              udowodnij związek między większą wypadkowością a
                              jeżdżeniem bez pasów. Jeżdżenie bez pasów nie narusza
                              niczyjej wolności, natomiast zmuszanie właścicieli
                              prywatnych samochodów do ubierania się w tę uprząż z
                              pewnością swobodę tę narusza."

                              Jak zwykle Luko, przepełniony miłosierdziem co rusz wybaczasz nam to i owo.
                              Otóż, przynajmniej ja, nie potrzebuję tego wybaczania z prostej przyczyny. To
                              co robię nie jest naganne abyś musiał mi wybaczać sugerując wszem i wobec
                              nieprawomyślność. To czego żądasz w dyskusji sprowadza całość na manowce. Od
                              relacji politycznych przechodzimy do mechaniki. Przykład z pasami miał
                              unaocznić oryginalność podejścia twojego ugrupowania Luko do wielu kwestii
                              ważniejszych. Czytając twoje wypociny na różne tematy odnoszę czasem wrażenie,
                              że przydałyby ci się całkiem inne pasy w całkiem innym miejscu.
                              Sam mówisz o straconych szansach swojego ugrupowania, czyli zdajesz sobie
                              sprawę z mizerii jego dokonań. Stawianie na wolność w waszym rozumieniu zostało
                              już ocenione swojego czasu przez wyborców. Nie wystarczy odkurzanie kanapy co
                              jakiś czas. Czasem trzeba ja wyprać. Postępowanie "the public be damned !" mści
                              się srodze w polityce. Tak jak nie zapinanie pasów w samochodzie.
                              • Gość: luka Re: Dla Luki IP: 217.99.4.* 19.04.01, 11:54
                                Gość portalu: Al napisał(a):

                                > Jak zwykle Luko, przepełniony miłosierdziem co rusz wybaczasz nam to i owo.
                                > Otóż, przynajmniej ja, nie potrzebuję tego wybaczania z prostej przyczyny. To
                                > co robię nie jest naganne abyś musiał mi wybaczać sugerując wszem i wobec
                                > nieprawomyślność.

                                Al, chyba ci oczy wyblakły od wpatrywania się w monitor. Pobłażałem tyu a nie
                                tobie, zatem całą tę filipikę możesz skierować pod właściwy adres - do tego
                                faceta w lustrze.

                                > To czego żądasz w dyskusji sprowadza całość na manowce. Od
                                > relacji politycznych przechodzimy do mechaniki. Przykład z pasami miał
                                > unaocznić oryginalność podejścia twojego ugrupowania Luko do wielu kwestii
                                > ważniejszych.

                                To ograniczanie wolności obywateli przez państwo jest dla ciebie "oryginalne"
                                i "nieważne" oraz prowadzi "na manowce"? Nie widzisz prostej zależności
                                pasy=ograniczenie swobody? To nie jest "mechanika", tylko właśnie niezwykle
                                istotna kwestia polityczna.

                                > Czytając twoje wypociny na różne tematy odnoszę czasem wrażenie,
                                > że przydałyby ci się całkiem inne pasy w całkiem innym miejscu.

                                Jawohl, Herr Doktor Mengele.

                                > Sam mówisz o straconych szansach swojego ugrupowania, czyli zdajesz sobie
                                > sprawę z mizerii jego dokonań. Stawianie na wolność w waszym rozumieniu zostało
                                > już ocenione swojego czasu przez wyborców.

                                UPR to partia elitarna, która nie obiecuje 100 mln czy mieszkania dla każdego,
                                ale zapewnia, iż będzie się starała stworzyć takie warunki, w których chcącemu
                                nie będzie się działa krzywda. Wyborcy wybierają jednak gruszki na wierzbie - czy
                                któryś z was dostał już od Magistra mieszkanko? Nie - ale dalej zamierzacie
                                głosować na jego kumpli z SLD. Nie możesz cudzą bezmyślnością oceniać dokonań UPR.
                                • Gość: Szept Re: Dla Ala IP: *.hestia.pl 25.04.01, 17:55
                                  pewien mądry człowiek powiedział: "Komunista ( czyt. lewicowiec): czyta Marksa
                                  i Lenina.

                                  Antykomunista: przeczytał Marksa i Lenina ze zrozumieniem treści."

                                  ukłony

    • sceptyk Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. 18.04.01, 15:30
      Wielce Szanowni Dyskutanci,

      Apeluje do Was, abyscie chwilowo porzucili wymiane pogladow miedzy soba, a
      skoncentrowali sie na sprawie zablokowania dostepu do forum dyskutantowi z
      'orlando'. Nawoluje do doglebnego przeanalizowania tego przypadku i nastepnie,
      w zaleznosci od tego co wspolnie ustalimy, przeprowadzenia - lub nie - akcji.
      Nie mozemy przejsc nad tym, ot tak, do porzadku dziennego!!!

      sc-k
      • Gość: luka Re: Wątek dla luki, Ala, Luzera i Banana i innych, też. IP: 217.99.4.* 18.04.01, 15:56
        sceptyk napisał(a):

        > Apeluje do Was, abyscie chwilowo porzucili wymiane pogladow miedzy soba, a
        > skoncentrowali sie na sprawie zablokowania dostepu do forum dyskutantowi z
        > 'orlando'. Nawoluje do doglebnego przeanalizowania tego przypadku i nastepnie,
        > w zaleznosci od tego co wspolnie ustalimy, przeprowadzenia - lub nie - akcji.
        > Nie mozemy przejsc nad tym, ot tak, do porzadku dziennego!!!

        Możemy ewentualnie utworzyć wątek w "opiniach" pt. PROTEST czy coś takiego, ale
        obawiam się, że będzie to okazja do nowej pyskówki z wielbicielami cenzury.
        • Gość: tyu Re: cenzura - propozycja sceptyka IP: 157.158.68.* 18.04.01, 16:43
          W zasadzie wątek ten już istnieje i część z nas już tam się wypowiedziała.
          Co do meritum pomysłu: w tymże wątku sceptyk wspomniał o, nazwijmy to tak,
          nadinterpretacji wniosku o UJAWNIANIE adresów psycholi. To jednak nie to samo,
          co odgórna BLOKADA połączeń. Wnioskuję powrót do tamtego wniosku i potraktowa-
          nie potraktowania (to nie błąd) Orlanda, czy jak mu tam jest, jako "ostatniego
          chińskiego ostrzeżenia", cofnięcie blokady, ujawnianie natomiast adresu. Może
          zmądrzeje?
          • Gość: bykk Re: cenzura - propozycja sceptyka IP: *.chello.pl 19.04.01, 10:28
            Sceptyk,dziwię się tobie,że takie bzdury wypisujesz
            jeśli drażnią cię wypowiedzi orlando,hansa(ten sam gościu)to go olej
            i pisz dalej swoje,
            nie wracajmy do cenzury,bo to się żle kojarzy
            sam widzisz jak chętnie niektórzy zakładają BLOKADY DOSTĘPU
            czy tylko można wyrażać poglądy jedynie słusznej linii??(Tyu,AL,Banan)
            wiadomo, jeśli rzuca bluzgi to olać go i nic więcej
            zaraz blokada? po co? to już było i niech nie wróci więcej!!!!!!!!!!!!!!
            jestem prawicowiec, ale rozmawiam także z ludżmi z lewej strony
            czasem się kłócę,czasem wypijemy po jednym i zostajemy przy swoim
            czy mam zamknąć drzwi przed ludżmi o innych poglądach ?
            to też ludzie tylko chorzy
            trzeba to zrozumieć!
            • Gość: Róża Re: cenzura - propozycja sceptyka IP: 212.160.135.* 19.04.01, 10:32
              Gość portalu: bykk napisał(a):

              > Sceptyk,dziwię się tobie,że takie bzdury wypisujesz
              > jeśli drażnią cię wypowiedzi orlando,hansa(ten sam
              gościu)to go olej
              > i pisz dalej swoje,
              > nie wracajmy do cenzury,bo to się żle kojarzy
              > sam widzisz jak chętnie niektórzy zakładają BLOKADY
              DOSTĘPU
              > czy tylko można wyrażać poglądy jedynie słusznej
              linii??(Tyu,AL,Banan)
              > wiadomo, jeśli rzuca bluzgi to olać go i nic więcej
              > zaraz blokada? po co? to już było i niech nie wróci
              więcej!!!!!!!!!!!!!!
              > jestem prawicowiec, ale rozmawiam także z ludżmi z
              lewej strony
              > czasem się kłócę,czasem wypijemy po jednym i zostajemy
              przy swoim
              > czy mam zamknąć drzwi przed ludżmi o innych poglądach ?
              > to też ludzie tylko chorzy
              > trzeba to zrozumieć!

              Chyba źle zrozumiałeś intencje sceptyka. Dokładnie
              wypowiada się na ten temat w wątku Forum Dziadzieje.
              • Gość: byk Re: do Róży mej IP: *.chello.pl 19.04.01, 11:28
                miałaś rację,poczytałem wątek FORUM DZIADZIEJE
                niestety wyszło na moje
                myślę,że Sceptyk nie ma mi za złe,że tak napisałem,ale sam zorientował się
                co z tego wyszło!
                zdania Różyczko nie zmienię, PRECZ Z CENZURĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                Perła miał dobry pomysł,lecz jak sama widzisz wracamy do PRL-u
                myślisz inaczej - WON (ban)
                pozdrowienia(wczoraj byłem lichy,bo nie spałem trzy noce-chora mama,bardzo
                starsza osoba)
                • Gość: qwerty Czerwien i biel. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 19.04.01, 14:12

                  Od czasu rozczepienia switla bialego pryzmatem wiadomo, ze z czerwonego nie da sie odtworzyc na powrot
                  bialego. Najwyzej rozowy - slabszy czerwony.

            • sceptyk Re: cenzura - propozycja sceptyka 19.04.01, 12:18
              Bykku, dzis tylko jednej osobie mam cos za zle - a jest nia czlowiek zwany
              'webmasterem', ktory zabiera nam wolnosc slowa. Jesli chodzi o moj stosunek do
              Twojej wypowiedzi, to jeno troche sie dziwuje, jak to sobie wykombinowales, ze
              ja jestem zwolennikiem cenzury? No, ale mowisz, ze masz slabszy okres.

              A Rozy, czy jak Luka ladnie pisze p. Rozy, dziekuje za interwencje po stronie
              faktow.

              pozdr

              sc-k
              • Gość: bykk Re: do Sceptyka IP: *.chello.pl 20.04.01, 15:03
                sceptyk napisał(a):

                > Bykku, dzis tylko jednej osobie mam cos za zle - a jest nia czlowiek zwany
                > 'webmasterem', ktory zabiera nam wolnosc slowa. Jesli chodzi o moj stosunek do
                > Twojej wypowiedzi, to jeno troche sie dziwuje, jak to sobie wykombinowales, ze
                > ja jestem zwolennikiem cenzury? No, ale mowisz, ze masz slabszy okres.
                >
                > A Rozy, czy jak Luka ladnie pisze p. Rozy, dziekuje za interwencje po stronie
                > faktow.
                >
                > pozdr
                >
                > sc-k

                w życiu nie myślałem,że jesteś za cenzurą!!!!!
                sam jednak zuważyłeś jak to wyszło!
                pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka