Dodaj do ulubionych

No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc

16.06.08, 19:24
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5318932,Wiceprezes_IPN_broni_Lecha_Walesy.html
interesujaco.wink))
Obserwuj wątek
    • vicky17 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 16.06.08, 19:28
      raczej moj drogi wiadomosci z cyklu:kto sie boi wirginii wolf,czyli prawdziwa
      cnota krytyk sie nie boi.
      coraz ciezej znalezc te cnote u bolka.
      • podolski.4 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 16.06.08, 19:36
        vicky17 napisała:

        > raczej moj drogi wiadomosci z cyklu:kto sie boi wirginii wolf,czyli prawdziwa
        > cnota krytyk sie nie boi.
        > coraz ciezej znalezc te cnote u bolka.
        Szukasz cnoty u bolka? Jak na razie wiceprezes IPN twierdzi,ze ta ksiazka,ktora
        miala sie pojawic dzis na rynku, nie jest tym,czego oczekiwala cala katoendecja
        w Polsce,a zwyklym paszkwilem,o co podejrzewali ja obroncy Walesy. To jest,
        przyznasz, interesujace.wink)
        • vicky17 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 16.06.08, 19:41
          podolski.4 napisał:

          >
          > > coraz ciezej znalezc te cnote u bolka.

          juz dawno NIE



          > Szukasz cnoty u bolka? Jak na razie wiceprezes IPN twierdzi,ze ta ksiazka,ktora
          > miala sie pojawic dzis na rynku, nie jest tym,czego oczekiwala cala katoendecja
          > w Polsce,a zwyklym paszkwilem,o co podejrzewali ja obroncy Walesy. To jest,
          > przyznasz, interesujace.wink)
          >
          >

          dziwi mnie ten caly krzyk wokol bolka.jak osoba ze swiecznika,i to takiego,moze
          sie spodziewac roznych publikacji o sobie..prawdziwych,polprawdziwych i takich
          prawdziwych i uczciwych jak on sam.
          nie wiem dlaczego i on wyje i jego przeciwnicy/obroncy wyja. czyzby wydawanie
          ksiazek o kims bylo w polsce az takim ewenementem?
          • podolski.4 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 16.06.08, 19:47
            Nie,ale ksiazki historyczne powinny byc historycznymi,nie histerycznymi. Tylko o
            to chodzi.wink)
            • vicky17 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 16.06.08, 19:51
              podolski.4 napisał:

              > Nie,ale ksiazki historyczne powinny byc historycznymi,nie histerycznymi. Tylko
              > o
              > to chodzi.wink)

              no nie rozsmieszaj mnie pozarski,w koncu widziales choc jedna ksiaze historyczna
              a nie histryczna..nawet opisy rzeczywistosci sa histeria jeno.
              w koncu historie pisza zwyciezcy i nigdy nie jest ona odzwierciedleniem
              rzeczywistosci,bo ta jak widac jest roznie opisywana w zaleznosci po ktorej
              stronie sie znajdujesz.
              dzisiaj nawet fakty i dokumenty sa falszywie przedstawiane,a to juz sztuka.
        • oleg3 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 16.06.08, 23:34
          > Szukasz cnoty u bolka? Jak na razie wiceprezes IPN twierdzi,ze ta ksiazka,ktora
          > miala sie pojawic dzis na rynku, nie jest tym,czego oczekiwala cala katoendecja
          > w Polsce,a zwyklym paszkwilem,


          "pani wiceprezes ma pełne prawo do wyrażania swoich opinii, choć z zawodu nie
          jest historykiem, ale lekarzem".
    • superspec Wałęsa nigdy nie był socaldemokratą więc nie jest 16.06.08, 20:03
      mi go żal.
      • ziutek-kowalski jacy ch*uj-bini? 16.06.08, 20:17
        A co nas Lech obchodzi tak czy owak?
        Lech zadeklarowany katolik, na msze chodzi, wielodzietny - jest OK.
        A ze zydzi go na smyczy prowadzaja przez ostatnie 28 lat -
        - nie jego jednego.
    • oleg3 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 16.06.08, 23:32
      To ta ksiązka jest dla "katoendeckich hunwejbinów"? Myślałem, że dla
      czytelników. O ile pamiętam hunwejbini byli analfabetami.

      Mógłbyś podać jakiś przykład "katoendeckiego hunwejbina"?
      Czym różni się "katoendek" od zwykłego endeka?
      • podolski.4 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 16.06.08, 23:54
        Katoendek to endek,ktory wiesza sobie jeszcze krzyz na szyi. Rozni sie od
        zwyklego endeka m.in.tym,ze odwoluje sie do wiary katolickiej jako zasadniczego
        elementu polskosci. Katoendek=Polak-katolik. Uwazasz,ze p.Dmochowska nie smie
        sie wypowiadac w sprawie ksiazki o Walesie z racji jej nie bycia historykiem?
        Kurtyka nie mial z tym problemu,kiedy ja powolywal na stanowisko wiceprezesa IPN.wink
        • vicky17 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 16.06.08, 23:59
          podolski.4 napisał:

          > Katoendek to endek,ktory wiesza sobie jeszcze krzyz na szyi. Rozni sie od
          > zwyklego endeka m.in.tym,ze odwoluje sie do wiary katolickiej jako zasadniczego
          > elementu polskosci.

          1.czy katoendek to jakis moher w twoim odczuciu,obywatel drugiej kategorii bo
          nie nosi pejsow pod polska czapka?
          2.czy nasza katolicka wiara nie jest czescia naszej historii,a moze mamy sie
          czegos wstydzic chodzac ko kosciola katolickiego?

          nie bardzo rozumiem dlaczego czesc z was ma problemy z wiara katolicka a nie ma
          zadnych z wiara starszych braci..ba te chwali sie jako spoiwo na ktorym zostalo
          zbudowane panstwo zydowskie?
          • podolski.4 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 00:02
            To dyskusja na pozniej. Na razie jest o katoendekach.wink
            • vicky17 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 00:05
              podolski.4 napisał:

              > To dyskusja na pozniej. Na razie jest o katoendekach.wink

              ale w twoim wydaniu brzmi to co najmniej jak ujma. a dzieki komu mamy
              polske,moze dzieki judaizmowi,albo ateistom albo pedalom,no a moze dzieki takim
              gierojom z rozowego salonu jak mycnik,czy urban? jak myslisz?
              • podolski.4 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 00:12
                No,Polske mamy dzieki Polakom,ale nie tylko.Nie wszyscy Polacy,ktorym Polske
                zawdzieczamy byli katolikami. A byli tez niePolacy,ktorym Polacy zwdzieczaja
                Polske,ze wspomne prez.Wilsona.Choc teraz mowa jest o katoendekach,bo to oni
                chca,zeby Polska istniala tylko dla Polakow-katolikow.A jak ci sie nie
                podoba(napisal mi cyniol)to won do Izraela.crying((
                • ziutek-kowalski To zaszczyt byc Polakiem-Katolikiem 17.06.08, 01:04
                  Tylko Katolicy to Polacy. Reszta to eurounionisci, polo-judki i
                  mniejszosci etnicze polaczone wspolnym Polakozerstwem
                  i Bogozerstwem. Wyjatek nalezy zrobic dla Polskich zolnierzy
                  przelewajacych krew dla Ojczyzny. Ich Polskosc jest niewatpliwa.
                  Tak samo jak 4 kule , ktore ja zainkasowalem dla Ameryki robia
                  ze mnie niewatpliwego Amerykanina. Reszta to emigracyjny motloch.
                • vicky17 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 01:36
                  podolski.4 napisał:

                  > No,Polske mamy dzieki Polakom,ale nie tylko.Nie wszyscy Polacy,ktorym Polske
                  > zawdzieczamy byli katolikami. A byli tez niePolacy,ktorym Polacy zwdzieczaja
                  > Polske,ze wspomne prez.Wilsona.Choc teraz mowa jest o katoendekach,bo to oni
                  > chca,zeby Polska istniala tylko dla Polakow-katolikow.A jak ci sie nie
                  > podoba(napisal mi cyniol)to won do Izraela.crying((

                  no a izrael mamy ponoc dzieki ortodoksom,a tam tez mowia,ze jak ci sie to nie
                  podoba to won..no to jak ma to byc. jednym wolno szczycic sie religia a dla
                  drugich to ma byc jakas ujma?
                  • podolski.4 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 01:38
                    Nic podobnego.Izrael nie mamy dzieki ortodoksom,a nawet wrecz
                    przeciwnie,Rachelciu.wink))
                    • vicky17 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 01:43
                      podolski.4 napisał:

                      > Nic podobnego.Izrael nie mamy dzieki ortodoksom,a nawet wrecz
                      > przeciwnie,Rachelciu.wink))

                      no to juz na pewno powiedza ci won z FEsmile)
                      zyd nigdy nie ma letkosmile))

                      cholera czlowiek sie czegos nauczy od tych rzekomo madrych a drugi go zbije znow
                      z tropusmile))
                      • podolski.4 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 01:45
                        A co to FE? Jesli Erec,to nie uczestnicze.wink))
                        • vicky17 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 01:47
                          podolski.4 napisał:

                          > A co to FE? Jesli Erec,to nie uczestnicze.wink))

                          no i nie bedzieszsmile)))))oj nie,oj niesmile)))
                  • cyniol Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 01:47
                    vicky17 napisała:

                    >
                    > no a izrael mamy ponoc dzieki ortodoksom,a tam tez mowia,ze jak ci sie to nie
                    > podoba to won..no to jak ma to byc. jednym wolno szczycic sie religia a dla
                    > drugich to ma byc jakas ujma?

                    No wlasnie. Izrael ma byc panstwem tylko dla Zydow jak dana napisala.
                    To chyba logiczne jest, ze jak sie nie podoba to Zyd moze sobie wyjechac.
                    Przeciez to wlasnie swiadczy o demokracji, kiedy nikt go na sile nie
                    przetrzymuje. Ale Podolski jest niezadowolony z takiej demokracji, on bedzie
                    siedzial i meble Polakom w domu przestawial. Znana jest nienawisc Zydow do
                    krzyza, wiec zastanawiam sie po co sie pchaja do krajow, w ktorych na widok tych
                    krzyzy sa narazeni?
                    • vicky17 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 01:48
                      cyniol napisał:

                      >
                      Ale Podolski jest niezadowolony z takiej demokracji, on bedzie
                      > siedzial i meble Polakom w domu przestawial. Znana jest nienawisc Zydow do
                      > krzyza, wiec zastanawiam sie po co sie pchaja do krajow, w ktorych na widok tyc
                      > h
                      > krzyzy sa narazeni?

                      podolski to zyd,ktory krzyzem lezy przed synagogasmile
                      • podolski.4 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 01:52
                        vicky17 napisała:
                        >
                        > podolski to zyd,ktory krzyzem lezy przed synagogasmile
                        Tak! A inni Zydzi chodza po nim i krzycza:Nie gadaj z tymi zydozercami! A on
                        gada z nimi i gada, a Zydzi chodza po nim i chodza. To dobranoc Rachelciu. Tu
                        juz prawie 2 am.wink))
                        • vicky17 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 01:59
                          podolski.4 napisał:

                          >
                          > Tak! A inni Zydzi chodza po nim i krzycza:Nie gadaj z tymi zydozercami! A on
                          > gada z nimi i gada, a Zydzi chodza po nim i chodza. To dobranoc Rachelciu. Tu
                          > juz prawie 2 am.wink))

                          no wlasnie widze,ze spac nie mozesz..jak mowie zydowi nie latwo..dobranocsmile
        • oleg3 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 11:11
          podolski.4 napisał:

          > Katoendek to endek,ktory wiesza sobie jeszcze krzyz na szyi. Rozni sie od
          > zwyklego endeka m.in.tym,ze odwoluje sie do wiary katolickiej jako zasadniczego
          > elementu polskosci. Katoendek=Polak-katolik.

          Rozumiem. Chaos terminologiczny to immanentna cecha obozu postępu.
          W tradycyjnym znaczeniu "endek" to zwolennik linii politycznej czy ideologii
          Dmowskiego (upraszczając). Jeżeli za endeka uznamy zwolennika "późnego"
          Dmowskiego to dodawanie "kato" i "polak-katolik" jest zupełnie zbędne. Ale co
          właściwie głosił ten Dmowski? Cytuję fragment książki "Roman Dmowski" Romana
          Wapińskiego (Wydawnictwo Lubelskie 1988)

          W kręgu nowych poszukiwań i obsesji
          Ta nowa sytuacja społeczno-polityczna zaistniała w Polsce w początkach lat
          trzydziestych ułatwiła nie tylko przekształcenie się OWP, ściślej — Ruchu
          Młodych OWP, w organizację masową, posługującą się przede wszystkim
          pozaparlamentarnymi metodami walki, ale też sprzyjała recepcji nowych poglądów
          Dmowskiego, zwiększała ich atrakcyjność społeczną. Wystarczy się tu odwołać do
          głoszonych przez niego już w pierwszej połowie lat dwudziestych katastroficznych
          poglądów o kryzysie świata, o upadku Wielkiej Brytanii, i ich pozornej zgodności
          z sytuacją zaistniałą w dobie wielkiego kryzysu lat 1929-1933. Jestem wprawdzie
          daleki od traktowania całości poglądów Dmowskiego z okresu pomajowego jako swego
          rodzaju deformacji, nie brak w jego ówczesnych wypowiedziach i wielu trafnych
          spostrzeżeń, i przejawów umiejętnego formułowania celów i założeń poczynań
          politycznych, ale nie sposób wstrzymać się od poczynienia uwagi o degradacji
          intelektualnej tych poglądów, o coraz silniej dającym w nich znać o sobie
          schematyzmie itp. Rzuca się to w oczy nie tylko obecnemu historykowi,
          dostrzegali to nie tylko jego przeciwnicy polityczni i ideowi. Daleki od
          uprzedzeń wobec Dmowskiego Wacław Borowy, relacjonując rozmowę z nim w dniu 29
          grudnia 1926 r., tak ujął swe wrażenia: „Dmowski był rozmówcą doskonałym. Mówił
          ogromnie płynnie, z ożywieniem, wyrażającym się i w głosie, i w oczach. Myśli
          swoje formułował z wielką jasnością; ale w tej jasności uderzała jakaś
          sztywność, jakaś skłonność do schematyzacji, i to w bardzo (w pewnym zakresie
          spraw) grubych kratkach. Jedna kratka to były wpływy organizacji tajnych, na
          które schodził z rodzajem manii. Druga — to przeciwstawność: Wschód — Zachód.
          Organizacje tajne — mówił — • były ogromnym czynnikiem życia politycznego, z
          którego dzisiejsi historycy przeważnie wcale sobie sprawy nie zdają".
          Nie zawsze jesteśmy w stanie dać precyzyjną odpowiedź na pytanie, czy
          zdeformowany obraz świata, jaki rysował Dmowski w swych publikacjach, w pełni
          odpowiadał jego poglądom czy też — przynajmniej w jakimś stopniu — został
          naszkicowany jedynie gwoli pozyskania zwolenników. Nie umiemy wyjaśnić, czy
          dający o sobie znać brak konsekwencji w wielu jego wypowiedziach był tylko
          odbiciem nastroju chwili itd. itd. Wątpię zresztą, czy i przyszli historycy będą
          w stanie dać na te i inne pytania odpowiedzi wyczerpujące, wyjaśniające
          wszystkie niejasności. Można natomiast wyrazić nadzieję, że przyszłe badania
          wzbogacą naszą wiedzę o zasięgu i charakterze recepcji tych poglądów, przyniosą
          również ich bardziej szczegółową interpretację. Tu ze względu na ograniczoną
          objętość książki uwaga zostanie skupiona jedynie na tych, które wydają się i
          podstawowe, i najbardziej charakterystyczne.
          Do takich można z pewnością zaliczyć te, które były związane ze stanowiskiem
          Dmowskiego wobec Kościoła. Problem ten ze względu na rolę katolicyzmu w Polsce
          budzi zresztą jeszcze dziś żywe zainteresowanie nie tylko wśród zawodowych
          historyków. Nadal jednak jesteśmy dość dalecy od jego wyjaśnienia, czemu trudno
          się dziwić, gdy weźmie się pod uwagę słabości stanu badań nad dziejami Kościoła
          i katolicyzmu w Polsce okresu międzywojennego. A bez uwzględnienia tych dziejów,
          szczególnie zaś poznania charakteru ówczesnego katolicyzmu, szansę udzielenia
          odpowiedzi na te pyta-nią, które pozwoliłyby wyjaśnić złożone relacje zachodzące
          między katolicyzmem a ideologią nacjonalistyczną, której orędownikiem był
          Dmowski, są niewielkie. W każdym razie z większą ostrożnością formułowałbym
          oceny dotyczące tych relacji, nie eksponowałbym na przykład sprzeczności
          zachodzącej między potocznym katolicyzmem a poglądami nacjonalistycznymi.
          To samo spostrzeżenie dotyczy oceny religijności Dmowskiego. Po pierwsze, jak ją
          zmierzyć, a po drugie, czy jej „miary" były takie same w dwudziestoleciu jak
          obecnie?

          Osobiście opowiadałbym się za rozdzieleniem szczególnie w tym wypadku dwóch sfer
          życia Dmowskiego: prywatnej i publicznej. Charakteryzując pierwszą z nich
          powinno się uwzględnić obyczajowość, jaka wówczas w ogóle dominowała w
          środowiskach osób wykształconych, biorących żywy udział w życiu publicznym, oraz
          mentalność pokolenia niepokornych, którego Dmowski był członkiem. Wydaje się, że
          nawet wśród tych, którzy uważali się za katolików, przeważali tacy, którzy swego
          katolicyzmu nie tylko nie demonstrowali, ale których kontakt z Kościołem jako
          instytucją wyznaniową był tylko sporadyczny. Swoje związki z Kościołem
          ograniczali oni w zasadzie do przestrzegania głównych ustalonych przez niego
          norm. Upraszczając ten problem można chyba powiedzieć, że było się katolikiem
          poprzez sam fakt przyjęcia chrztu, komunii i pozostawania w zgodzie z głównymi
          normami życia religijnego. A ponieważ te ostatnie, szczególnie zaś dekalog,
          pozostawały w zgodzie z codziennym systemem wartości etycznych, ukształtowanym
          przecież pod wpływem tych norm, nie odczuwano potrzeby dodatkowego
          dokumentowania swych związków z Kościołem. Z pewnością jakiś wpływ na formowanie
          się tego typu postaw wywierał racjonalizm, tak charakterystyczny dla wieku XIX,
          ale czy można też zapominać o konsekwencjach utożsamiania katolicyzmu z polskością?
          Jeżeli uwzględni się te i inne przejawy ówczesnej obyczajowości, a nie będzie
          się patrzeć przez pryzmat obecnej obyczajowości religijnej, to wówczas — jak
          sądzę — pozornie sporne ze sobą relacje o stanowisku Dmowskiego wobec religii
          (Kościoła) możemy uznać za prawdziwe. Należy tylko mieć na uwadze to, że część z
          nich dotyczy sfery prywatności, a część — sfery życia politycznego. Tak więc za
          prawdziwe uważam relacje o tym, że Dmowski zwracał uwagę na to, czy dzieci
          Niklewiczów odmawiają codzienny pacierz i czy chodzą do kościoła. To
          przykładanie uwagi do religijnego wychowania dzieci pozostawało w zgodzie z jego
          ogólniejszym przekonaniem o szczególnej roli okresów dzieciństwa i wczesnej
          młodości w procesie wychowawczym. Podkreślał to zarówno w swych publikacjach
          poświęconych oddziaływaniu szkoły rosyjskiej, jak i we własnych relacjach
          biograficznych. Okres przedszkolny i pierwsze lata nauki w szkole — jak można
          sądzić — odgrywały, jego zdaniem, główną rolę w kształtowaniu się charakteru
          człowieka. Nie bez wpływu pozostawał także klimat własnego środowiska, w którym
          Dmowski wyrastał. W nim chyba szybciej przekraczało się próg dzielący
          dzieciństwo od wieku młodzieńczego, wcześniej kończył się okres pełnej opieki i
          nadzoru ze strony rodziców. Stąd też skłonny jestem uznać, że dedykację, w jaką
          zaopatrzył on obrazek wręczony swemu chrześniakowi, Ryszardowi Niklewiczowi, w
          dniu jego komunii: „Pierwsza spowiedź oznacza, że człowiek zaczyna sam
          odpowiadać za swe postępki, sam musi wiedzieć, co jest dobre, a co złe, od
          pierwszej Komunii świętej jest się już naprawdę człowiekiem i katolikiem",
          należy traktować jako swego rodzaju promocję otwierającą okres życia samodzielnego.
          Za trafną opinię, jaką o stosunku Dmowskiego do religii mieli ludzie mu bliscy,
          uważam jednak równocześnie następującą relację Stanisława Pigonia z rozmów
          prowadzonych z Ignacym Chrzanowskim w obozie w Sachsenhausen: „Ze swoich
          ówczesnych rozmów z Profesorem, m.in. na temat
          • oleg3 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 11:16
            : „Ze swoich ówczesnych rozmów z Profesorem, m.in. na tematy religijne, zapamiętałem również to i owo. Zawsze je podkładał afektem, nie były to dlań sprawy obojętne; brał je poważnie. Mierziła go np. nieszczerość w tej dziedzinie. Dmowskiemu obces wytykał, że kładł duży nacisk w swym programie politycznym na religijność, a sam do późna był niereligijny". Chrzanowskiego, podobnie jak innych akcentujących swą religijność, zachowanie Dmowskiego mogło razić. Z jednej bowiem strony sam nie dawał publicznie wyrazu swej religijności, a z drugiej podkreślał — szczególnie po maju 1926 r. — doniosłość związku polskości z katolicyzmem. Tak Chrzanowski, jak inni nie formułowali wprawdzie oceny o instrumentalnym posługiwaniu się przez Dmowskiego hasłami religijnymi, ale być może podejrzewali go o prowadzenie gry. I nie można im odmówić racji. Mam natomiast wątpliwości co do trafności innych odczuć Chrzanowskiego, które prowadziły jego i innych niemal do stwierdzenia o nawróceniu się Dmowskiego w ostatnich latach jego życia. Dotykamy w tym wypadku kwestii niesłychanie złożonej, prawie że niemożliwej do pełnej weryfikacji, ale czy można ją pominąć? Czy wolno abstrahować od stwierdzenia zawartego w biogramie Dmowskiego w Polskim słowniku biograficznym: „Niegdyś pozytywista, później skłonny raczej do wiary w obcowanie duchów i kultu przodków, teraz, zagłębiając się w rozmyślania, coraz mocniej przeświadczony o wyższości ducha nad materią, zbliżał się powoli do integralnego katolicyzmu, aż wreszcie na rok przed zgonem poddał się autorytetowi Kościoła katolickiego i wrócił do praktyk religijnych".
            Nie dysponujemy możliwością usunięcia wszystkich nasuwających się w tym wypadku wątpliwości, ale pewne z nich można chyba rozproszyć. W jakimś stopniu pomaga nam sam Dmowski, który w liście do Chrzanowskiego z 6 lutego 1937 r., dziękując mu za podjęcie się napisania jego życiorysu do mających się ukazać jego Pism, konstatował: „Ciebie trochę się boję: jesteś wśród żyjących największym moim przyjacielem, bardzo mię kochasz, jak ja Ciebie, i boję się, żebyś za dobrze o mnie nie napisał. Na dwóch punktach jestem zarozumiały: 1) że nie jestem polityczny dureń, 2) że jestem uparty, no i że choć w stosunku do Polski nie jestem. sentymentalny, nikt mię nie nauczy, co to jest obowiązek względem Polski i odpowiedzialność za to, co się z nią dzieje"35. Sądzę, że obawy Dmowskiego o to, „żebyś za dobrze o mnie nie napisał", okazały się uzasadnione. Eksponując odchodzenie Dmowskiego od pozytywizmu, stopniowe przedkładanie przez niego „ducha nad materią", Chrzanowski — świadomie lub nieświadomie — chciał przydać Dmowskiemu cechy przywódcy duchowego, który w jakimś momencie swego życia w jednakowym stopniu zaczął uwzględniać interesy narodu i katolicyzmu polskiego, pozbywając się przy tym obciążeń pozytywistycznych. Do wysunięcia takich wniosków nie upoważnia jednak analiza twórczości Dmowskiego. Po pierwsze: Dmowski nigdy nie lekceważył roli idei. Po drugie: nigdy też nie przestał na plan pierwszy wysuwać interesów narodu. Nie przypadkiem w cytowanym liście do Chrzanowskiego podkreślał, że „nikt mię nie nauczy, co to jest obowiązek względem Polski i odpowiedzialność za to, co się z nią dzieje". Można jedynie powiedzieć, że od przełomu lat dwudziestych i trzydziestych nieco inaczej formułuje on bieżące cele walki narodowej, ale czy w pełni wówczas ujawnione obsesje antyżydowskie i antymasońskie można traktować jako przejaw przedkładania „ducha nad materię"? Poza tym począwszy od 1934 r. na skutek choroby zmniejsza się jego aktywność pisarska, a artykuły opublikowane w ostatnim roku jego życia zostały napisane wcześniej.

            "Nie ulega natomiast wątpliwości fakt, że po maju 1926 r. o wiele częściej w jego publicystyce gości problematyka relacji: naród — Kościół (religia). Za symptomatyczne można uznać jego wystąpienie na VII Zjeździe Katolickim w Poznaniu w dniu 6 listopada 1926 r. Stwierdzając istnienie związków Polski z Zachodem (kulturą łacińską) Dmowski mówił między innymi: „Polska musi stanąć na mocnych podstawach religijnych, idee katolickie szerzyć muszą wszyscy, którym droga jest przyszłość. Wszyscy winniśmy prowadzić walkę ze wszystkim, co zagraża podstawom katolicyzmu, bo naszym Kościołem Narodowym jest Kościół rzymskokatolicki, bez którego pracy nie bylibyśmy dziś narodem cywilizowanym".
            Siebie przedstawiając jako polityka, który zawsze zwracał „szczególną uwagę na zagadnienia religijne i moralne w ich związku z polityką", nie ograniczył się do przeciwstawienia Zachodowi Wschodu jako rozsadnika rozkładu. Więcej nawet uwagi poświęcił opozycji: Kościół — protestantyzm, czy też ściślej — narody katolickie — narody protestanckie, konkludując: „W poglądach świata protestanckiego Bóg ustępuje dziś miejsca dolarowi. O wyższości ludów katolickich 'rozstrzyga fakt, że katolicyzm uczył lepiej obchodzić się z pieniądzem". O tej wyższości — jego zdaniem — miały świadczyć przeobrażenia w świecie powojennym. "Wszak właśnie w tych krajach protestanckich — mówił — coś się załamuje, o czym świadczy wzrastający tam pesymizm, utrata wiary w przyszłość wobec milionów bezrobotnych i zastoju całych gałęzi przemysłu. A za to, jak szybko podnoszą się Włochy katolickie, tak biedne przed wojną. Widać, że w doskonałej, zdało się, budowie państw protestanckich musiały być jakieś rysy, był jakiś zarodek trucizny, który dziś działa",

            Nietrudno jest dostrzec zbieżność tego spostrzeżenia z sygnalizowaną już wcześniej jego katastroficzną wizją krajów uprzemysłowionych, głównie Wielkiej Brytanii, trudniej odpowiedzieć na pytanie, czy Dmowski dawał wyraz swym przekonaniom czy też świadomie deformował obraz, by w ten sposób podkreślić szczególną rolę katolicyzmu. W końcu zdawał sobie przecież sprawę z tego, że jeszcze większe trudności od Wielkiej Brytanii przeżywała katolicka Francja i w części katolickie Niemcy. Podejrzenia, że Dmowski celowo naginał fakty, by wyeksponować swoje tezy użyteczne
            • podolski.4 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 11:43
              Nie chce mi sie tego czytac.Za to wiem,ze nie czytales Strachu,bo katoendek to
              terminus JTGrossa w odpowiedzi na katoendeckie "zydokomuna". Ot i cala
              filazofia.wink))
              • oleg3 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 11:58
                podolski.4 napisał:
                > Za to wiem,ze nie czytales Strachu,bo katoendek to
                > terminus JTGrossa

                Ano nie czytałem. I nie zamierzam.
                Jeżeli "katoendek" ma być lustrznym odbiciem "żydokomunisty" to prof. Gross jest
                logicznym analfabetą.
                • podolski.4 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 12:00
                  A kto powiedzial,ze ma byc lustrzanym odbiciem? Zapytaj Grossa,czy jest. Co do
                  logiki czegokolwiek odsylam do watku snajperka.wink))
                  • oleg3 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 12:08
                    podolski.4 napisał:

                    > A kto powiedzial,ze ma byc lustrzanym odbiciem?
                    Zdawało mi się, że podolski4. smile

                    >Zapytaj Grossa,czy jest.
                    Żebym wystąpił w Strachu3 jako zoologiczny antysemita?


                    > Co do
                    > logiki czegokolwiek odsylam do watku snajperka.wink))
                    Nie sądzę byś był w stanie, nawet po latach intensywnej nauki, zrozumieć o co w
                    tym wątku chodzi.
                    • podolski.4 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 12:12
                      oleg3 napisal:
                      > Nie sądzę byś był w stanie, nawet po latach intensywnej nauki, zrozumieć o co w
                      > tym wątku chodzi.
                      >
                      I nawzajem.wink))
                      • oleg3 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 12:25
                        podolski.4 napisał:

                        > I nawzajem.wink))

                        Naukę możesz zacząć od zrozumienia poniższego przykładu.

                        Jest Jaś. Jest Marysia. Mają papier, że są małżeństwem. I teraz uważaj:
                        małżeństwo Jasia i Marysi nie jest elementem zbioru ludzi tylko relacją na
                        zbiorach mężczyzna i kobieta.

                        Tylko mi nie wyjeżdżaj z tym Feyem. Tu nie idzie o politykę.
                        • podolski.4 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 12:50
                          Ale po co, Olegu. Nie jestem tu,zeby pobierac od ciebie nauke. Prawde
                          powiedziawszy jestem tu,zeby sie bawic.Czasami jestes zabawny i wtedy mam
                          radoche.Przede wszystkim jednak,Olegu,jestes nudny.
                          • oleg3 Re: No,katoendeccy hunwejbini. Zaczyna byc 17.06.08, 12:55
                            podolski.4 napisał:
                            > Olegu,jestes nudny.

                            I dlatego grzebiesz w archiwach by znaleźć na mnie haka? Jesteś służbowo, a
                            żadna praca nie hańbi?
                            • podolski.4 Pup puk Olegu w ten twoj logiczny czerep! 17.06.08, 13:01
                              A tam pusto jak w studni bez dna.O czym ty bleblasz?Jakie archiwa? Upadlo ci na
                              rozum?wink))A moze, jak chwalcy ipeenowskich metod,sam sie kiedys bawiles w te
                              rzeczy i teraz innych atakujesz za swoje bledy i wypaczenia? Kto cie tam wie?wink)
                              • oleg3 Re: Pup puk Olegu w ten twoj logiczny czerep! 17.06.08, 13:07
                                podolski.4 napisał:
                                O czym ty bleblasz?Jakie archiwa?
                                Forumowe smile
                                • podolski.4 Re: Pup puk Olegu w ten twoj logiczny czerep! 17.06.08, 13:17
                                  Ale nie,nie ja. Ty nie czytasz moderacji,a tam Jeni zdradzil,ze jest w
                                  posiadaniu. Dlatego odeslalem Hasza do Jeniego.wink
                                  • oleg3 Re: Pup puk Olegu w ten twoj logiczny czerep! 17.06.08, 13:29
                                    podolski.4 napisał:
                                    > tam Jeni zdradzil,ze jest w posiadaniu.
                                    Daj link. Jeni pisze precyzyjnie i starannie.
                                    Z dobrego serca Ci radzę - nie zaczepiaj go.
                                    • podolski.4 Re: Pup puk Olegu w ten twoj logiczny czerep! 17.06.08, 13:37
                                      oleg3 napisał:

                                      > podolski.4 napisał:
                                      > > tam Jeni zdradzil,ze jest w posiadaniu.
                                      > Daj link. Jeni pisze precyzyjnie i starannie.
                                      > Z dobrego serca Ci radzę - nie zaczepiaj go.
                                      >
                                      >
                                      Znam Jeniego.Muchy by nie skrzywdzil!wink))Link? Wejdz na FoModeracji i tam
                                      spotkasz Jenisieja w calej swej poteznej okazalosci.wink
          • ziutek-kowalski No i co zlego z tym Dmowskim? 17.06.08, 11:23
            Wylania sie obraz Dmowskiego jako czlowieka uczciwego, nie-
            estremalnego ani moralnie ani politycznie.
            Wic czego Zydzi zeby na niego ostrza a polo-judki glupio przytakuja?
            Zdaje sie, ze chodzi o wezanie przez Dmowskiego,aby Polacy kupowali
            w Polskich sklepach, a nie zydowskich. Ha,ha,ha,ha,ha,ha
            Nienawisc za sledzia
            • szach0 przegrywali z Polakam w handlu-kłamali o pogromach 17.06.08, 11:37
              bogatym Zydom w USA
              o 6.000.000 ofiar

              inni zarabiali na kłamstewkach w szmatłacach które bogaci czytali
              dla lepszego samopoczucia

              Paderewski na te bezczelne pomówienia z pomocą Wilsona powołał
              mdznarodwą Komisję
              która wykazała, iz te biblijne 6.000.000 (warunek powtórnego
              przyjścia II Mesjasza)

              to 384 ofiary... wtym skazani za zdradę Polski.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=80874767&a=80980814
              • szach0 To ich stała wredna metoda: Kilece.. Jedwabne.. 17.06.08, 11:43
                i te 6.000.000 po I WŚ

                i 6.000.000 mln po II WŚ

                a czytaliscie moje linki chyba z 6 razy powtarzane od 7 lat z
                Uniwersytetem Hawajskim i i "profesorem" (szwedzkie pochodzenie)
                który Polske umieścił na

                2 miejscu na Swiecie

                jako baród MEGALUDOBÓJCÓW .....PO II WS!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                i il. ofiar pogromów tylko 1/2 z 6.000.000

                taki delikatny...w szacunkach!

                Po moich monitach ( amoze po wejściu do NATO) od dwu lat zmienił
                fotografię na niewyraźny rysunek na swojej uczelnianej witrynie
                z "pracami naukowymi"

                a ambasady Geremkowe milczały!

                • podolski.4 A trawka, Haszu, trawka 17.06.08, 11:50
                  skoszona?wink
                  • szach0 A to Ty...utrwalasz język polski? 17.06.08, 11:54
                    • podolski.4 A co to ma do rzeczy? 17.06.08, 11:56

        • oleg3 Policzek dla Kurtyki 17.06.08, 11:41
          podolski.4 napisał:
          > Uwazasz,ze p.Dmochowska nie smie sie wypowiadac w sprawie ksiazki
          > o Walesie z racji jej nie bycia historykiem?
          Ależ każdy czytelnik ma prawo. Z kolei każdy odbiorca opinii tego czytelnika ma
          prawo nadać jej subiektywną rangę.


          > Kurtyka nie mial z tym problemu,kiedy ja powolywal na stanowisko
          > wiceprezesa IPN.wink
          Weto pani wiceprezes to oczywiście policzek dla pana prezesa.
          • podolski.4 Re: Policzek dla Kurtyki 17.06.08, 11:45
            oleg3 napisal:
            >
            > > Kurtyka nie mial z tym problemu,kiedy ja powolywal na stanowisko
            > > wiceprezesa IPN.wink
            > Weto pani wiceprezes to oczywiście policzek dla pana prezesa.
            Mam nadzieje,ze Kurtyka to prawdziwy chrzescijanin i w razie co nadstawi drugi
            policzek.wink))
            • szach0 ________bronisz kapusiów? ale dlaczego? ... 17.06.08, 11:52
              ?

              masz powód?
              • podolski.4 Re: ________bronisz kapusiów? ale dlaczego? ... 17.06.08, 11:55
                W ogole nikogo nie bronie. Atakuje tylko metody IPNowskich "badaczy", ktorzy za
                twoje pieniadze pisza ksiazki. Ciekawe z czyich beda placic,jesli przegraja
                sprawy sadowe.wink))
                • szach0 _________Bo przegrają! Sądy w Polsce 17.06.08, 11:58
                  sądzą że sądzą...

                  Nie tylko Wyszkowski doświadczył ile są warte dowody
                  których sąd nie chce czytać...

                  Piq ma to samo...ale Ty chyba nie?
                  • podolski.4 Re: _________Bo przegrają! Sądy w Polsce 17.06.08, 12:01
                    Jak przegraja,to zaplacisz!wink))
                    • szach0 Patriotyzm kosztuje...też miałem emigrować 17.06.08, 12:04
                      ale nie myślałem, że aż tylu pokocha kapusiów

                      a moze az tylu ich było?
          • szach0 _______nie wstyd Wam z USA alianta pisać łagarstwa 17.06.08, 11:51
            o swoich dobroczyńcach i obrońcach, do dziś narażających swe życie
            za wasze tłuste du'py?

            Jakim wrednym typem trza być by okazać az taką "wdzięczność"

            jak można tak zakłamać 67- 68 rok i hucpę z Dziadami

            mieszac ze strajkami studenckimi przeciw totalitaryzmowi?

            Walkę o władzę wewnątrz Biura Centralnego KC PZPR i kłotnie o
            sojusze z Arabami i Izraelem przedstawiać jako "wypędzenia"
            "swoich" przez "zwoich" do zachodniego raju zza Żelaznej Kurtyny
            Imperium Zła?


            Qrva za kogo wy macie moherowe babcie za
            analfabetki - pastuszki pustynne ?
            • podolski.4 Trawka nieskoszona. A sam pisales,ze 17.06.08, 11:53
              byles czlonkiem. Wiec jak?
              • szach0 Członkiem? Czego? Piqa czytałeś? Czy R7? 17.06.08, 11:56
                sprawdź w rejestrach...
                po co masz dołaczac do oszczerców

                wstydu się najeść?..
                • podolski.4 Re: Członkiem? Czego? Piqa czytałeś? Czy R7? 17.06.08, 11:57
                  Czlonkiem PZPR.
                  • szach0 ________Och'ujałeś? :-) 17.06.08, 12:00
                    sprawdź mają jakies archiwa cheba?

                    Tadeusz Lazar

                    • podolski.4 Re: ________Och'ujałeś? :-) 17.06.08, 12:03
                      Nie pisales? To ktos inny pisal,a ty potwierdziles.Pamietam to dokladnie,ale
                      niestety nie archiwizuje tresci aquanskich. Moze Jenisiej pomoze?wink))
                      • szach0 Potwierdziłem?...pewnie na odczepne... 17.06.08, 12:09
                        sam widzisz jak sie herbu czepili

                        huzar im nie pasuje

                        Książę Lazar im nie pasuje

                        dwa skrzydła husarskie im nie pasują

                        ani chluba z odsieczy i najgorszy to ten przywilej
                        --->

                        "kłamczuszku. Ciekawe, że zawsze się mylisz na swoją korzyść: prezes
                        towarzystwa a nie prezes koła, książę szeklerski a nie grof, itd.
                        Za swoje pomyłki odpowiadasz wyłącznie ty, a ich skutki spadają na
                        ciebie - w tym obowiązek sprostowania pomyłki i naprawienia szkód z
                        niej wynikających.
                        Więc hajda, zakładaj wątek, w którym przyznasz (co najmniej), że:
                        a. Herb nie jest polski
                        b. Zatem o dziadzie w husarii to bujda
                        c. Wywód o "udostojnieniach" i składnikach herbu to takoż bujda
                        d. Przeprosisz ładnie zwiedzinych ww. bujdami."
                        • podolski.4 Haszu,bylbys strasznym nudzirzem, 17.06.08, 12:13
                          gdyby nie poczucie humoru.wink))
                          • hasz0 ____zanudzam na śmierć tylko kapusiów którzy muszą 17.06.08, 12:33
                            śledzić każde słowo tych, którzy mają wiedzę o ich
                            metodach "działania" i znają na pamięć sposób "argumentowania" tych
                            działań...

                            - to moja słodka zemsta za 40 lat.
                            • hasz0 _______trudno zliczyć tych co mnie "nie czytają"/n 17.06.08, 12:36
                              • hasz0 _______zabezpieczają się przed "czytaniem"___ 17.06.08, 12:38
                                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5319388,Policja_ujawnia_twarz_informatora.html
                                Policja ujawnia twarz informatora olias 17.06.08, 07:24
                                ludzie z prokuratury zamieszani w sprawę Olejnka dają jasny sygnał
                                potencjalnym informatorom, Omerta albo was dosięgniemy.»

                                Policja ujawnia twarz informatora superbialagwiazda 17.06.08, 07:27
                                Profesjonalizm plicji oznacza, ze i tutaj dotarli "fachowcy" PSL - »

                                Proponuje opublikowac twarze tych ktorzy wpadli na pis.pic 17.06.08,
                                11:23
                                ten pomysl. Naturalnie z prokuratury i policji.Bedzie ostrzezeniem
                                dla innych.Tylko drastyczne srodki pomoga.»

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka