RYM I STRUNA. DWA RZEPOWE, PRZYPADKOWE FRAGMENTY
”

...)Podchodzi do mnie pani Jolanta Kwaśniewska. Mówi, że jej mąż wyczytał,
iż uprawiamy ten sam typ jogi. Pyta, czy mi pomaga. Mówię - tak, chociaż, nie
jest pewien. A skąd mąż wie? - myślę. Ale zaraz przypomniałem sobie, że
pisałem o tym miesiąc temu w "Plusie". Rozmawiamy przez chwilę, a ja myślę,
to dziwne. Kiedy ona zostanie następnym prezydentem RP, ja się nic nie
zmartwię, chociaż będzie to już ostatnie przesłanie, jakie wyśle naród naszym
politykom. A potem już tylko Lepper i jego kuzyni.(...)”
(Smecz)
***
Jarosław Marek Rymkiewicz
"Warszawa Śródmieście - Milanówek godzina 23.42".
"Przez Warszawę Zachodnią jechały pociągi
Wiały przez nie ostatnie zimowe przeciągi
I jak żywa osoba śnieg szedł przez wagony
Miał swój orszak - to były kawki i gawrony
To były suche olchy wierzby te wzdłuż torów
Przez Zachodnią Warszawę Ursus i Jaktorów
Na podłodze leżała zgwałcona dziewczyna
W gazecie było foto - we krwi trup Rywina
To były suche olchy zamarznięte stawy
To był ostatni pociąg jak sztandar Warszawy
Kosmos żywa osoba wchodził do wagonów
I była wokół wieczność wysokich peronów
I ci co tam jechali to w wieczności spali
Tu nad każdym gwiazdeczka kiedyś się zapali
O Mazowsze ty moja rodzinna kraino
Ja nie wiem za co teraz twoi chłopcy giną
I nas tu jest jak czaszka - strzaskana i pusta
I zamieć szła wzdłuż torów i płakała w chustach
Niż ten płacz ja innego nie chcę mieć pomnika
W gazecie było foto - we krwi trup Michnika
Już zbliżają się światła smutnego Brwinowa
Jutro będzie w gazecie jakaś inna głowa
Lecz kto jak ja - w krainie tej jest urodzony
Tego w wieczność zawiozą te same wagony
Jarosław Marek Rymkiewicz
"Warszawa Śródmieście - Milanówek godzina 23.42".