hugo_w2
19.10.08, 10:25
_B"Józio hydraulik" jest na ustach Ameryki - w informacjach i
komentarzach medialnych, w uwagach specjalistów od polityki.
Pojawił się nieoczekiwanie, gdy w czasie ostatniej debaty
telewizyjnej obaj kandydaci na prezydenta Stanów Zjednoczonych
zaczęli deklarować swą sympatię dla owej postaci, mającej
reprezentować typowego Amerykanina uginającego się pod ciężarem
trudów codzienności. Rosnące koszty utrzymania, kryzys gospodarczy,
a nade wszystko proponowana przez senatora Baracka Obamę podwyżka
podatków mają szczególnie ciężko doświadczyć owego typowego
hydraulika, mającego zresztą swój pierwowzór w konkretnym fachowcu z
Ohio.
Nie tak w końcu dawno swoistą karierę medialną zrobił inny
hydraulik - tym razem wyimaginowany specjalista z Polski, który miał
rzekomo przyjechać do Francji (a potem do innych państw zachodniej
Europy) i odebrać pracę miejscowym specjalistom.
Był to jeden z nielicznych przypadków, kiedy Polska zręcznie
wykorzystała ów slogan do własnych celów propagandowych. W Ameryce
także obie strony politycznego spectrum starają się
wykorzystać "Józia hydraulika" we własnym interesie - zaznaczenia
troski o los przeciętnego Amerykanina.
Z jednej strony republikanie walczyć muszą z przylegającym do tej
partii stereotypem - jako stronnictwa ludzi bogatych, których nie
interesują kłopoty życiowe przeciętnej rodziny. Z drugiej -
demokraci, którym powszechnie zarzuca się dążność do podnoszenia
podatków obciążających klasę średnią i niepozwalających jej "odbić
się" w górę.
Miłość obu kandydatów do "Józia" obrazuje walkę partii politycznych
o zajęcie pozycji jak najbardziej centrowej i zdobycie poparcia jak
najszerzej pojętej klasy średniej. Hydraulik staje się tutaj
symbolem zwyczajnego wyborcy.
Nie wiadomo, co takiego tkwi w zawodzie hydraulika, że przywoływany
jest tak chętnie jako synonim typowej postaci, niemniej kariera
propagandowa tego zawodu jest zastanawiająca. Może służyć jako
przykład negatywny (polski hydraulik we Francji) albo pozytywny.
Zapewne jednak wskazuje na jedną najważniejszą w tym wszystkim
sprawę. W czasach dominacji mediów nie tylko politycy poszukują
zwięzłej, trafnej metafory, która obrazować może ich ideę; czegoś w
rodzaju logo, znaku (wzrokowego, jeśli trzeba) wywoławczego,
uruchamiającego w świadomości zainteresowanych odpowiedni ciąg
skojarzeń.
Ludzie mają coraz mniej czasu na wysłuchiwanie długich tyrad
polityków, politycy czas wprawdzie znajdą, jeśli trzeba, ale wiedzą,
iż skuteczniejsze jest posłużenie się skrótowym hasłem, media mają
coraz mniej miejsca na zamieszczanie dłuższych tekstów (wypowiedzi).
Wszyscy zainteresowani są więc znalezieniem takiego właśnie nośnego
hasła wywoławczego. A widać jakoś w umysłach ludzi hydraulik jest
postacią, którą można przyodziać w najróżniejsze treści.
Quelle PDN-NY(CK)