Dodaj do ulubionych

Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeństwa...

    • emily_bird Aksonowa nić neuronu:)) 04.02.05, 01:34
      Aksonowa nić neuronu
      Kierowana chemicznym zmysłem
      Szuka rezonansu
      Po omacku
      Instynktownie
      Stroi błonowe struny
      Jej język tajemny
      Nie pojmą go gapie
      Nie zgłębi żaden filozof
      Nie rozszyfruje żaden algorytm

      Odczyta go tylko
      Las śpiewających neuronów
      Rozbudzonych ciszą
      I krzykiem losu
      Człowieka
      Rezonans i tajemnica
      Rzeźbią trwałe bruzdy
      W mózgu
      By trwało życie…smile))
    • palnick O tym jak rząd traktuje obywateli.... 07.02.05, 15:24
      Jacek Kaczmarski
      Przedszkole

      W przedszkolu naszym nie jest źle
      Zabawek mamy tutaj wbród
      Po całych dniach bawimy się
      W coraz to inny trud
      Pani nam przypatruje się
      Pilnuje, gdzie zabawy kres
      W przedszkolu naszym nie jest źle
      Kiedy się grzecznym jest
      Bo jeśli nie - zaraz po pupach
      Po pupach, po pupach biją nas
      I krzyczą: patrz szczeniaku
      Gdzieś ty wlazł, albo po łapach
      Po łapach, po łapach trzepią i
      W kącie się łyka łzy
      Za oknem tyle świata lśni
      Do szyby więc przyciskam nos
      Wszystkim zachwycałbym się gdy -
      Gdyby nie Pani głos
      Bo mamy w pociąg bawić się
      Pani nas ciągnie tam i tu
      I chyba sama nie wie gdzie
      Powtarza tylko: czu, czu, czu
      My za nią potykając się
      I na zakrętach lecąc w bok
      Patrzymy jak się pociąg rwie
      Krzyczymy: czu, czu, gubiąc krok
      A Pani ciągle biega i
      Za nią już tylko jeden, dwóch
      Bo reszta pod ścianami tkwi
      I leżac krzyczy: czu, czu, czu
      Pani się zatrzymuje zła
      Pierwszego z brzegu łapie i
      Tym pierwszym zwykle bywam ja
      Bo jestem krnąbrny oraz zły
      Więc zaraz Pani da po pupie
      Po pupie, po pupie, zbije mnie, krzycząc
      Czemu szcze-, czemu szczeniaku
      Nie bawisz się, a ja z pociągu
      Wypadłem tylko i
      W kącie połykam łzy
      Lecz nic nie mówię - cóż to da?
      Coś tylko we mnie w środku drży
      W kąciku siedzę - cicho sza!
      Myślę, że smutno mi
      Lecz z czasem mija też i to
      W przedszkolu naszym tak już jest
      Że zapomina się tu zło
      Tu troskom szybki kres
      I znów bawimy wszyscy się
      Pod czujnym okiem Pani i
      W przedszkolu naszym nie jest źle
      Szczególnie, gdy się śpi
      • palnick ... i o tym jak my traktujemy oponentów. 09.02.05, 08:07
        Marian Hemar


        Teoria względności


        Gdy się ludzi ocenia
        Z różnych punktów widzenia --
        Ciekawa rzecz, jak się skala
        Pewnych wartości zmienia.

        Wada staje się cnotą,
        A zaletą
        • aurora.we.mgle Re: ... i o tym jak my traktujemy oponentów. 09.02.05, 14:39
          Einstein geniuszem jest - uniwersalnym, czyli od malpy jak my wszyscy!smile) O tym
          zawsze trzeba pamietac - kim byli nasi przodkowie 8 milionow lat temu.
    • emily_bird figiel - ogrodnikiem:)) 10.02.05, 05:14
      Nie zawsze strzały Kupido zawodzi,
      Czasem łuk złoży i bez broni chodzi
      I gospodarskiej pilnując pogody,
      Gracuje z trawy pafijskie ogrody.
      W ogrodzie jego zioła są nadzieje,
      Chwast - obietnice, które wiatr rozwieje,
      Męczeństwa, posty są suche gałęzi,
      Labirynt - pęta, w których swoje więzi,
      Niewola - kwiatkiem, owocem jest szkoda,
      Fontaną - oczy i gorzkich łez woda,
      Wzdychania - letnim i miłym wietrzykiem,
      Nieszczerość - łapką, figiel - ogrodnikiem,
      Szalej, omylnik, to są pierwsze zioła,
      Które głóg zdrady otoczył dokoła;
      Nadto ma z muru nieprzebyte płoty,
      Gdzie wapnem - troska, kamieniem - kłopoty.
      Jam w tym ogrodzie przedniejszym kopaczem,
      Ja wsiawszy moje tęsknicę i płaczem
      Skropiwszy, orzę skały twardej Tatry,
      Wisłę uprawiam i żnę płone wiatry.

      Andrzej Jan Morsztyn



      • palnick Śnieg. 11.02.05, 22:27
        Śnieg

        Pamiętam ów ruchliwie rozbłyskany szron
        I śniegu ociężałe w gałęziach nawiesie,
        I jego nieustanny z drzew na ziemię zron,
        I uczucie, że w słońcu razem z śniegiem skrze się.

        A on ciągle narastał, tu w kopiec, tam - w stos,
        I drzewom białych czupryn coraz to dokładał,
        Ślepił oczy i łechtał podbródek i nos,
        I fruwał - i tkwił w próżni - i bujał i padał.

        I pamiętam ów niski, wpół zapadły dom,
        I za szybami włóczek różnobarwne wzory.
        Kto tam mieszkał? Pytanie - czy człowiek, czy gnom?
        Byłem dzieckiem. Śnieg bielą zasnuwał przestwory.

        Dotknąłem dłonią szyby, mimo strachu mąk,
        I uczułem ślad hojny, niby czarów zbytek.
        Tą dłonią dotykałem mych sprzętów i ksiąg
        I niańki, by ją oddać na baśni użytek...

        Serce marło, gdym w dłoni unosił ten ślad
        W ciszę śniegu, co prosząc, weselił się w niebie.
        Śnieg ustał - i minęło odtąd tyle lat,
        Ile trzeba, by ślady zatracić do siebie.

        Jakże pragnąłbym dzisiaj, gdy swe bóle znam,
        Stać, jak wówczas, przed domu wpół zapadłą bramą
        I widzieć, jak śnieg ziemię obiela ten sam,
        Śnieg, co fruwa i buja i pada tak samo.

        Zjakimż płaczem bym zajrzał - niepoprawny śniarz -
        Do szyby, by swą młodość odgrzebać w jej szronie -
        Z jakąż mocą bym tulił uznojoną twarz
        W te dawne, com je stracił, w te dziecięce dłonie!

        Bolesław Leśmian
        • emily_bird Śnieg czerwcowy:)) 12.02.05, 05:19
          Gdy Hades lodami swe wnętrze ukoi
          Zbudzi się Persefona, przetrze modre oczy
          Gdzie stąpnie, kwiat powstanie
          Gdzie spojrzy, tęcza się roztoczy.
          I to jest najpiękniejsze w śniegach zimowych
          Że są uwerturą do nocy czerwcowych.…

          • 100krotki Re: Śnieg czerwcowy:)) 12.02.05, 11:41
            emily_bird napisała:

            > Gdy Hades lodami swe wnętrze ukoi
            > Zbudzi się Persefona, przetrze modre oczy
            > Gdzie stąpnie, kwiat powstanie
            > Gdzie spojrzy, tęcza się roztoczy.
            > I to jest najpiękniejsze w śniegach zimowych
            > Że są uwerturą do nocy czerwcowych.…
            >

            i ....
            usłyszymy śpiew ptaka smile
            • emily_bird snieg majowy tym razem:)) czyli sezonowo 13.02.05, 16:48
              Lubię słowika gwizdek
              Noc, gdy majowa i fajna,
              I niebo, nad tą nocą; takie śmieszne i gwiaździste
              jak "Symfonia dziecięca" Haydna.

              Ale berdziej lubię śnieg
              śpiący na dachach Warszawy
              i twoją bialą suknię, i twoje białe korale,
              słowa, te wszystkie śnieżne sprawy.

              Ale najbardziej lubię w Pradze pewną kukułkę,
              co kuka latem nad matki mojej grobem,
              a niedaleko księżyc wędruje zaułkiem,
              przez który kiedyś szybko pędził Szopen.


              Konstanty I. Gałczyński

              • palnick Wiosna... 23.02.05, 14:59
                Zobowiązanie

                Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski

                Nie zakocham się tej wiosny już w nikim
                Choćby śpiewem się zaniosły słowiki
                Choćby zapachniały wszystkie jaśminy
                Choćby zapłakały wszystkie dziewczyny

                Nie zakocham się tej wiośnie na przekór
                No i chyba słusznie Boś nie w tym wieku
                Trzeba umieć się wycofać z arenki
                Gdy zaczyna służyć sofa do drzemki

                Nie uwikłam się z tą wiosną w ten wątek
                Górę w Tobie wziął po prostu rozsądek
                Nie usłucham ja tej wiosny zupełnie
                Postulatów jej najprostszych nie spełnię

                Nie, nie pójdę ja tej wiośnie na rękę
                Serce w żadną mi nie wrośnie panienkę
                Za to darzę Cie estymą nareszcie
                Zakochałem ja się zimą już wcześniej
                • palnick Re: Wiosna... 11.03.07, 22:10
                  Na polanie gdzieś aż w Kołobrzegu,
                  dupa leśnik siadł na przebiśniegu.
                  Myślał, że to jest pień,
                  padł więc na niego cień.
                  Pośmiewiskiem jest wśród kolegów.
    • palnick Monika :) 22.02.05, 01:56
      Pani Monika


      Pani Monika, Monika, Monika

      Pani Monika to jest taka muzyka
      o której skrzypce po nocach śnią
      a ja walca Domino że aż huczy pianino
      na cztery ręce, codzień gram z Moniką mą

      Pani Monika to jest cel wędrownika
      zapatrzonego w daleki świat
      a ja u niej z kompotem
      mam obiady a potem
      już po żadnych garkuchniach zup nie bede jadł

      Pani Monika, kącik pań w periodykach
      prowadzi jako redaktor S.
      A ja bede tu szczery znam jej wszystkie litery
      i z nich każda wyryta w sercu moim jest

      Pani Monika to złotego kluczyka
      do ekskluzywnych sezamów błysk
      bez ogonka tam kino
      potem taniec i wino
      i przez całą noc nieraz nikt nie da Ci w pysk

      Pani Monika to jest taka muzyka
      Przez którą skrzypcom od ptaków lżej
      o której śnią referenci
      za parą zet wynajęci
      tacy jak ja co nigdy nie usłyszą jej
      ---------
      Wasowski, Przybora
      • aurora.we.mgle Re: Monika :) 22.02.05, 02:06
        Ach ten wyborny Wasowiak-Przyborny! Quite sweet... Z nim przyjdzie mi playowac
        na szesc rak, a jak sie ustawimy przy mirrorze to wyjdzie na tuzin, ergo - na
        kope fingerowwink)
      • palnick Deszcz. 24.02.05, 00:13
        Deszcz

        Mówiłam tobie już pięćdziesiąt kilka razy,
        żebyś już poszedł sobie, przecież pada deszcz,
        to przecie śmieszne takie stać tak twarz przy twarzy,
        to jest naprawdę niesłychanie śmieszna rzecz;
        żeby tak w oczy patrzeć: kto to widział?
        żeby pod deszczem taki niemy film bez słów,
        żeby tak rękę w ręku trzymać: kto to słyszał?
        a przecież jutro tutaj się spotkamy znów -
        i tak się trudno rozstać,
        i tak się trudno rozstać,
        no, nawet jeśli trochę pada, to niech pada -
        i tak się trudno rozstać,
        i tak się trudno rozstać,
        nas chyba tutaj zaczarować musiał deszcz.
        ----------
        K.I.Gałczyński
        • aurora.we.mgle Re: Deszcz. 24.02.05, 00:40
          I'm singing in the rain
          Just singing in the rain
          What a glorious feeling
          I'm happy again
          I'm laughing at clouds
          So dark up above
          The sun's in my heart
          And I'm ready for love
          For love
          Let the stormy clouds chase
          Everyone from the place
          Come on with the rain
          I've a smile on my face
          I'll walk down the lane
          With a happy refrain
          Singing, singing in the rain
          In the rain.

    • aurora.we.mgle The phantom of the opera is there??? 23.02.05, 06:30
      In sleep he sang to me
      In dreams he came
      That voice which calls to me
      And speaks my name
      And do I dream again?
      For now I find
      The phantom of the opera is there,
      Inside my mind.
      • palnick Miłość. 24.02.05, 00:36
        Love is hard to find,
        nice to have,
        easy to loose
        and hard to forget.
        • aurora.we.mgle Re: Miłość. 24.02.05, 00:42
          How true, indeed! May be this is the most important principle of love - this
          memory forever!?
          • palnick Re: Miłość. 23.03.05, 01:19
            MILOSC


            Jest czekaniem
            na niebieski mrok
            na zielonosc traw
            na pieszczote rzes

            Czekaniem
            na kroki
            szelesty
            listy
            na pukanie do drzwi

            Czekaniem
            na spelnienie
            trwanie
            zrozumienie

            Czekaniem
            na potwierdzenie
            na krzyk protestu

            Czekaniem
            na sen
            na swit
            na koniec swiata

            Malgorzata Hillar
            • aurora.we.mgle Re: Miłość. 25.03.05, 19:54
              pod drzewami - miłość
              pośród ludzi - miłość
              pośród deszczu
              i w słońcu
              odmieniałam pory roku
              dokąd nie przyszła
              teraz
              jest tylko jedna pora roku
              wiosna

              Halina Poswiatowska
        • aurora.we.mgle I must wait for the sunrise 24.02.05, 03:09
          Daylight
          I must wait for the sunrise
          And I mustn't give in.
          When the dawn comes, tonight will be a memory too
          And a new day will begin

          Burnt out ends of smokey days
          The stale cold smell of morning
          The streetlamp dies, another night is over
          Another day is dawning...

          Touch me!
          It's so easy to leave me
          All alone with the memory
          Of my days in the sun...
          If you touch me, you'll understand what happiness is
          Look, a new day
          Has begun
      • palnick Re: The phantom of the opera is there??? 24.02.05, 00:43
        aurora.we.mgle (Emily) napisała:

        > ale w koncu jestes przeciez Phantomem w operze, wiec skad mam wiedziecwink)
        -----------
        Love is a dream that only few can live through smile
        • aurora.we.mgle Re: The phantom of the opera is there??? 24.02.05, 00:51
          Or may be it is a mirage - always at view, but never at reach?smile
    • palnick Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 12.03.05, 10:56

      Rozmowa

      - Pan, śpiewak, świat widzi ponuro:
      Wciąż tylko o stosach i grobach;
      Pan wiesza, poddaje torturom,
      Głos pana to wieczna żałoba,
      Że trwają - pan za złe ma murom,
      A mnie się to życie podoba!

      - Proszę pani, ja życie lubię
      W jego prawdzie i jego złudzie;
      Ale człowiek dąży ku zgubie,
      Wiedzieć o tym nie chcą ludzie.

      - Właśnie, ludzie. Niech pan pomyśli
      Starczy im prawdziwych przepaści,
      A najgorsze - jeszcze się przyśni;
      W cierpieniu - wszyscy są właśni.
      Pan mówi, że życie to czyściec,
      A oni pragnęliby baśni.

      - Proszę pani, przecież to robię.
      Opowiadam baśnie choć smutne -
      Kim by był niepojęty człowiek
      Bez braci Grimm prawdy okrutnej?

      - Właśnie, prawda. O co pan pyta?
      Obcy panu brak wątpliwości.
      To pan śpiewa, co pan przeczytał:
      Po prostu świat w książkę uprościł.
      Pan gra, kiedy wszechświat zgrzyta.
      Pan przeczy człowieczej miłości!

      - Proszę pani, cierpieć się staram.
      Starczy spytać żony i dzieci.
      Kocham. Miłość - księga stara,
      Którą warto Bogu polecić.

      Właśnie Bóg. Pan Boga nie lubi,
      Ale mówi, że wciąż Go szuka.
      W pańskich trwogach można się zgubić;
      Pojąć sztukę pańską, to sztuka.
      Pan publicznie z losem się czubi:
      Jaka z tego dla nas nauka?

      - Proszę pani, proszę nie czekać
      Na nauki, tezy i wnioski -
      Jestem egzemplarz człowieka,
      A to znaczy - diabli, czyśćcowy i boski.

      7.12.1991


      Jacek Kaczmarski
      • aurora.we.mgle wznosić świątynie 12.03.05, 16:29
        Religię bierzemy

        Religię bierzemy z naszego litowania się nad ludźmi.
        Są za słabi, żeby żyć bez boskiej opieki.
        Za słabi żeby słuchać zgrzytliwego obrotu
        piekielnych kół.
        Kto z nas pogodzi się z wszechświatem bez
        jednego głosu
        Współczucia, litości, zrozumienia?
        Człowieczeństwo oznacza zupełną obcość pośród
        galaktyk.
        Dostateczny powód żeby wspólnie z innymi wznosić
        świątynie niewyobrażalnego miłosierdzia.

        Czesław Miłosz
    • aurora.we.mgle Zabawki Pana Boga 12.03.05, 17:38
      Wielki Boże białych koźląt,
      czarnych owiec i Ameryk,
      oddal od nas chmurę groźną
      i pożarów toń.
      Biednym dzieciom twojej ery,
      słabym dzieciom twojej ery
      podaj białą dłoń.

      Ta dziewczynka, co tak płacze,
      że sukienka nazbyt droga,
      ten wodzirej, co wciąż skacze,
      choć się skończył bal -
      to zabawki Pana Boga,
      to zabawki Pana Boga,
      których trochę żal.
      Ta kobieta, która nie śpi,
      bo ją dręczy ciemna trwoga,
      ten mężczyzna udręczony,
      co hartował stal -
      to zabawki Pana Boga,
      to zabawki Pana Boga,
      których trochę żal.

      Tą kolędą z pretensjami
      chcę ci dzisiaj dopiec,
      bo też ty się bawisz z nami
      jak niegrzeczny chłopiec.

      Ten podróżny, co spostrzega,
      że się nagle gmatwa droga,
      ta tancerka, którą dusi
      muślinowy szal,
      ten, kto czuje, ze już jutro
      stanie przed nim dama sroga,
      ten, kto nie wie,
      że go czeka niebostrunna dal -
      to zabawki Pana Boga,
      to zabawki Pana Boga,
      których trochę żal.

      Tą kolędą z pretensjami
      chcę ci dzisiaj dopiec,
      bo też ty się bawisz z nami
      jak niegrzeczny chłopiec.

      Agnieszka Osiecka
      • palnick Nim stanie sie tak jak gdyby nigdy nic nie było. 15.03.05, 00:52
        Myślę sobie, że
        Ta zima kiedyś musi minąć
        Zazieleni się
        Urośnie kilka drzew
        Niedojedzony chleb
        W ustach zdąży się rozpłynąć
        A niedopity rum
        Rozgrzeje jeszcze krew.

        Zimny poniedziałek
        Gorącą stanie się niedzielą
        To co nie pozmywane
        Samo zmyje się
        Nieśmiały dotąd głos
        Odezwie się jak dzwon w kościele
        A tego czego mało
        Nie będzie wcale mniej...

        Choć mało rozumiem
        A dzwony fałszywe
        Coś mówi mi, że
        Jeszcze wszystko będzie możliwe

        Nim stanie się tak
        Jak gdyby nigdy nic nie było
        Nim stanie się tak
        JAK GDYBY NIGDY NIC
        ----------
        Voo-voo
        • ewa8a Re: Nim stanie sie tak jak gdyby nigdy nic nie by 15.03.05, 00:57
          palnick napisał:

          > Myślę sobie, że
          > Ta zima kiedyś musi minąć
          > Zazieleni się

          Palnicku, zima ma się ku końcowi. Mój kot nie wraca na noc do domu.
          • aurora.we.mgle Re: Nim stanie sie tak jak gdyby nigdy nic nie by 15.03.05, 01:34
            a u mnie krokusy szaleja wprost!
            dziecioly tez zwariowaly i bija w rynny, az niesie po calej okolocy,
            orly szybuja, polujac na zblakane koty,
            musi wiosna juz!
            i pomyslcie tylko, co bysmy robili w klimacie bez sezonow?
            No nuda.......jakas
            mowia, ze czern jest konieczna dla zobaczenia bieli
            a zima - dla wiosny
            Persefona juz wietrzy swoje wlosywink
      • palnick Wielkanoc 25.03.05, 15:29
        K.I. Gałczyński

        Wielkanoc Jana Sebastiana Bacha

        Rodzina wyjechała do Hagen.
        Sam zostałem w tym ogromnym domu.
        Po galeriach krokami dudnię.

        Bardzo śmieszą mnie te złocenia
        i te pelikany rzeźbione jak od niechcenia,
        i te chmury mknące na południe.

        Ja bardzo lubię chmury. I światła pochmurne.
        Jak fortece. Jak moje fugi poczwórne.

        Cóż to za rozkosz błądzić przez pokoje
        z Panią Muzyką we dwoje!
        Jak las jesienny świece w lichtarzach czerwone.

        A dzisiaj jest Wielkanoc. Dzwon rozmawia z dzwonem.
        O , wesołe jest serce moje!

        W starych szufladach są stare listy,
        a w książkach zasuszone kwiaty;
        jak to miło plądrować wśród starych papierów...
        O, świąteczne godziny pełne złotych szmerów !
        O, natchnienia jak kolumny złote! o, kantaty!

        Ubrany w zielony aksamit
        brodzę, błądzę tymi pokojami
        i po galeriach i schodach;

        o, jeszcze tyle, tyle do wieczora godzin,
        żeby mruczeć, żeby nucić, żeby chodzić,
        żeby płynąć jak zaczarowana woda!

        Ciemne jak noc portrety witają mnie w salach,
        jeszcze bardziej ciemniejąc , kiedy się oddalam.

        To śmieszne, że niektórzy nazwali mnie mistrzem,
        mówią,że w mych kantatach zamknąłem niebiosa.
        Szkoda, że tu nie wszyscy znacie mego kosa,
        ach, jak ten kos śpiewa, jakże ten ptak gwiżdże,
        jemu wiele zawdzięczam. No i wielkim chmurom.
        I wielkim rzekom. I piersiom twoim, Naturo.

        Spójrzcie na te niebieskie hiacynty,
        na te krzesła z czarnego drzewa,
        na te wszystkie złocone sprzęty,
        na tę klatkę z papugami, która śpiewa,
        na te obłoki jak srebrne okręty,
        które wiatr południowy podwiewa.
        Tak. Spójrzcie. To jest moje mieszkanie.
        Też wspomnienie po Janie Sebastianie.

        Mówią, że jestem stary. Jak rzeka.
        Że czas coraz bardziej z rąk mi ucieka.
        To prawda, że mi wiele godzin przepadło.
        Ale to nic. Do diabła! Ja gram na mocnych strunach
        i są jeszcze kantaty moje, do pioruna!
        Nie czas mnie, ale ja go wziąłem na kowadło.

        Zaraz przyjdzie rodzina i zacznie się uczta.
        Córy moje, nim siądą, przejrzą się do lustra.
        I chmura gości ściągnie. I nastąpi taniec.
        Podjedzą sobie setnie i podpiją dobrze.
        I pasterz z gobelinu też huknie na kobzie.
        A potem wieczór przyjdzie. I zniknę w altanie.

        Bo lepsza od mych skrzypiec, gdybym grywał w Weimarze,
        niźli perły, o których dla mej żony marzę,
        niż sonaty mych synów, niż wszystkie marzenia -
        taka chwila wielkiego , wielkiego wytchnienia,

        właśnie teraz, gdy widzę przez altany szparę
        rzecz niezwykłą, zawrotną, szaloną nadmiarem:
        WIOSENNE, GWIAŹDZISTE NIEBO.
    • aurora.we.mgle Chrystus 25.03.05, 19:28
      Nie skarżę się, mój Ojcze, nie skarżę się, mój Panie,
      Iżeś dał sercu memu to smutne miłowanie.

      Nie skarżę się, mój Ojcze, że tak samotnie chodzę,
      Żem się już wielce znużył na tej ciernistej drodze.

      Obchodzę chaty z wieścią: "zbliża się, z łaski nieba".
      A ludzie mówią: "Z Bogiem..." I dają kromkę chleba.

      Czyli są słowa moje tak bardzo niepojęte?
      Nie widzą, że się zbliża Królestwo Twoje święte.

      Nie widzą, że niebiosa rozwarły się narodom,
      Nie wierzą, choć im prawdę z radością i z pogodą...

      Lecz się nie skarżę, Panie, że tak strapiony chodzę,
      Że nie ma, nie ma kresu ciernistej mojej drodze.

      Ptaszkowie mają gniazdka i liszki mają schowy,
      I tylko Syn Człowieczy nie ma gdzie skłonić głowy.

      Lecz to nie skarga, Panie... Spraw jeno w bliskim cudzie,
      Iżby mnie zrozumieli ci dobrzy, cisi ludzie.

      Julian Tuwim


      • palnick Re: Chrystus 07.04.05, 00:46
        Pewien papież z dalekiego kraju
        pewnie dziś już siedzi w raju
        A owieczki zostały
        mając problem niemały
        bo nastepca z innego juz kraju.
        • palnick Re: Chrystusa namiestnik odszedł 07.04.05, 01:07
          "Bez Ciebie jestem tak smutny jak kondukt w deszczu pod wiatr
          Bez Ciebie jestem wyzuty z ochoty całej na świat
          Bez Ciebie jestem nieładny bez żadnej szansy u pań
          Bez Ciebie jestem bezradny jak piesek co wypadł z sań
          Bez Ciebie jestem za krotki na długą drogę przez świat
          Bez Ciebie jestem malutki i wytłuc może mnie grad
          Bez Ciebie jestem tak nudny jak akademie "na cześć"
          Bez Ciebie jestem tak trudny że trudno siebie mnie znieść
          Bez Ciebie jestem niepełny jak czegoś ćwierć albo pół
          Bez Ciebie jestem zupełny chomąt, łachudra i wół"

          Jeremi Przybora
      • palnick Przewrażliwienie? 07.04.05, 20:29
        RAPORT

        O film, panie ministrze,
        Obrazili się wachmistrze;
        O wiersz, panie generale,
        Obrazili się kaprale;
        O artykuł w tygodniku -
        Ordynansi, panie pułkowniku;
        O piosenkę, panie majorze,
        Żony sierżantów w Samborze;
        W radio była audycja:
        Obraziła się policja.
        Dalej - studenci
        Są do żywego dotknięci;
        Dalej, księża z Płockiego
        Dotknięci są do żywego.
        Następnie - związek akuszerek
        Ma ciężkich zarzutów szereg:
        Że to swawolność, frywolność,
        Bezczelność, moralna trucizna,
        Że w ten sposób ginie ojczyzna!...
        ...A po za tym - jest w Polsce wolność.
    • palnick A to dostałem od Małgosi... 10.04.05, 23:44
      najważniejszego człowieka w moim życiu - wtedy kiedy miałem poważne problemy z
      buntującym się straszliwie synem.

      "Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
      To synowie i córki życia, powołane dla niego samego.
      One nie są z was, lecz tylko przez was.
      I mimo że są z wami, nie należą do was.
      Możecie je obdarzać waszą miłością, ale nie waszymi myślami,
      Bo mają one własne myśli.
      Możecie ofiarować dom ich ciałom, ale nie duszom,
      Bo dusze ich mieszkają w domu jutra, którego nie możecie nawiedzić nawet w
      marzeniach.
      Możecie starać się być jak one, ale nie usiłujcie wymóc na nich, aby one były
      jak wy.
      Bo życie nie postępuje wstecz, ani nie zwleka pozostając przy dniu wczorajszym.
      Jesteście jak cięciwy łuku, przez które wasze dzieci wyrzucane są jak strzały
      żywe."

      KAHLIL GIBRAN „The Prophet"
      • aurora.we.mgle witaj i przeczytaj ten tekst Palnicku 12.04.05, 01:21
        polityka.onet.pl/162,1223713,1,RA,artykul.html
        on pomaga rodzicom zrozumiec, czego potrzebuja dzieci.
        Okazuje sie, ze one potrzebuja nadzoru i delikatnego prowadzenia. ich mozgi sa
        niedojrzale prawie do 25 r. zycia i dzieci, zostawione same sobie jak te
        strzaly, czesto trafiaja nie tam, gdzie powinny i gdzie one same chcialyby sie
        znalezc. spontaniczna milosc mlodziezy do JPII jest wlasnie dowodem tego, ze
        dzieci potrzebuja struktur i zasad funkcjonowania w spoleczenstwie, bo z nimi
        czuja sie bezpiecznie. Kiedy w USA zrobiono wywiady z nastolatkami, to
        wiekszosc opowiadala sie (paradoksalnie?) za wiekszym nadzorem ze strony
        rodzicow, ktory one utozsamialy z miloscia. To jest sprzeczne z tym, co one
        mowia rodzicom, ale obiektywnie one chca i potrzebuja nadzoru i milosci
        rodzicow.
        pozdrowkasmile)
        • szaman1 Re: witaj i przeczytaj ten tekst Palnicku 12.04.05, 08:11
          aurora.we.mgle napisała:

          > on pomaga rodzicom zrozumiec, czego potrzebuja dzieci.
          > Okazuje sie, ze one potrzebuja nadzoru i delikatnego prowadzenia. ich mozgi
          sa
          > niedojrzale prawie do 25 r. zycia i dzieci, zostawione same sobie jak te
          > strzaly, czesto trafiaja nie tam, gdzie powinny i gdzie one same chcialyby
          sie
          > znalezc. spontaniczna milosc mlodziezy do JPII jest wlasnie dowodem tego, ze
          > dzieci potrzebuja struktur i zasad funkcjonowania w spoleczenstwie, bo z nimi
          > czuja sie bezpiecznie. Kiedy w USA zrobiono wywiady z nastolatkami, to
          > wiekszosc opowiadala sie (paradoksalnie?) za wiekszym nadzorem ze strony
          > rodzicow, ktory one utozsamialy z miloscia. To jest sprzeczne z tym, co one
          > mowia rodzicom, ale obiektywnie one chca i potrzebuja nadzoru i milosci
          > rodzicow.
          > pozdrowkasmile)

          i dlatego tak ważne jest, gdzie rodzice lokują swoją potrzebę "nadzoru i
          miłości", kiedy wydaje im się, że już są w pełni dorosłe,bo wszystkie obowiązki
          i przyjemności życia dorosłego doświadczają na codzień.
    • palnick Jaskółka 08.05.05, 00:04
      Władysław Broniewski

      Jaskółka

      Napłynęła na mnie fala miłosna,
      jak powódź, co lody znosi.
      Ty nie jesteś już taka młoda, jak wiosna,
      i kto ciebie o to prosił?

      Może moje serce prosiło na klęczkach
      w rozmaitych rozpaczach i klęskach,
      całując z rozpaczą na spółkę
      ciebie - jaskółkę?

      A może te jaskółki w niebie,
      podobne do ciebie,
      latały, kwiliły i wylatały,
      żebym był radosny i śmiały?
      • aurora.we.mgle Re: Jaskółka 15.05.05, 21:14
        Czy jaskółka biało-nieśmiała
        Nauczy lotu nietoperza
        Co w mrokach lubi świat przemierzać?
        Ona słoneczne lubi kąpiele
        On lunatyczne woli wesele.
        Ona chóralnym śpiewem się raduje
        On w ultradzwiękach gustuje.
        Łączy ich tylko skał umiłowanie
        I wieszczów pijanych słuchanie?


    • palnick Anthony de Mello 12.05.05, 23:15

      Mała rybka

      – Przepraszam panią – rzekła jedna morska ryba do drugiej – jest pani starsza
      ode mnie i bardziej doświadczona, pewnie będzie mi pani mogła dopomóc. Proszę
      mi powiedzieć, gdzie mogę znaleźć to, co nazywają oceanem? Szukałam już
      wszędzie – bez rezultatu.
      – Oceanem jest miejsce, gdzie teraz pływasz – odpowiedziała stara ryba.
      – To? Przecież to tylko woda... A ja szukam oceanu – odparła rozczarowana młoda
      ryba, odpływając, by szukać gdzie indziej.


      • aurora.we.mgle Re: Anthony de Mello 16.05.05, 22:47
        Wszystko da się opisać
        Teorią względności.
        Prędkość światła
        Bieg czasu
        Ciężar ciała
        Długość rzęs
        Słodycz głosu
        Gorycz łez
        Wilgoć suszy
        Męską damskość
        Damską żeńskość
        Szczęście w nieszczęściu
        Nieszczęście w szczęściu
        Tłumność w samotności
        Samotność w tłumie
        Krzywdę w altruizmie
        Altruizm w egoizmie
        Czern w bieli
        Biel w czerni
        I vice versa.

        Przytulność otchłani oceanu
        Też jest względnością.
        Tylko czy rybka zna
        Teorie Einsteina?
        O dylematach aquarii słyszała?wink
        Nie wiem...
        Spędza mi to z sen z powiek
        Który jest względnym
        Stanem bycia w niebyciusmile)



        • palnick Sen...:) 29.05.05, 01:02
          Taka sobie wpadka...


          Luno,Luneczko,dobrze żeś wróciła
          Mrożnej nocy więzione słoneczko.

          Z ramion zrzuciła bieluchny kożuszek
          I jedno com ujrzał to cudowny brzuszek
          Nad nim zaś piersi dumnie sterczące,
          Poniżej wzgóże i uda lekko drżące

          Porwałem ją na ręce i myślę gdzie łóżko,
          Z piersi chce się wyrwać jej małe serduszko
          Padamy w pościele przywarci do siebie
          Na Lucyfera myślę będzie nam jak w niebie
          Usta jej rozchylone i prześliczne nogi
          Dłonie chwytają Behemota rogi
          Z oczu półprzymkniętych bije głębia modra
          Kładzie łeb Behemota między białe biodra
          Przyciska z rozkoszą do swojego wzgórza,
          Kędy poniżej rozkwita jej pąsowa róża
          Rozkwitła,rozchylona,ale nieduża
          Oczy diabelskie sycę tym widokiem
          A miła Luneczka ukłADA SIĘ BOKIEM
          Leb mój diabelski przyciska do prawego uda
          Lewe podnosi ku górze,bym głębiej przeżył te cuda
          Wie dobrze me białe słoneczko tej nocy
          Ze Ramzes nie wstanie bez wzroku pomocy.

          Ramzes jak Cyklop powstał,łeb uniósł ku górze
          Chętnie by się schował pod Luneczki wzgórze....
          Wtem mocno mnie pchnęła,upadłem na wznak,
          Nad brzuchem mi sterczał obnażony hak
          Luna,wyprostowała się na piętach przysiadła
          Odrzuciła w tył jasną grzywę i lekko pobladła
          Potem uśmiech zagościł na jej bladej twarzy
          O takim uśmiechu każdy facet marzy.
          U nasady Ramzesa w dłonie pochwyciła
          I na łbie napęczniałym wargi swe złożyła
          Potem głębiej i głębiej wessała go w siebie
          I mogę powiedzieć,że już byłem w niebie.
          Ja Behemot król piekieł,ciemności
          Poczułem przez gardło mej Luny wnętrzności.....

          Lecz co to, przerwała,ledwie co w pół drogi
          Otworzyłem oczy,ujrzałem jej nogi
          Rączką główkę Ramzesa wciskała w swą różę,
          A piersi jej były nabrzmiałe i duże.
          Powoli delikatnie w dół się osunęła
          I gdy była już na dnie cichutko westchnęła

          Zwarliśmy się z sobą ,jak dolar z złotówką
          Uderzałem jej koniec Ramzesową główką,
          Jak jachty przez morze,płynęliśmy z Luną
          Przez miłości łoże,Ona jak żagiel
          Dumnie wyprężona, na chwilę osłabła,
          Padła w me ramiona,
          Ramzesa dyskretnie wyrzuciła z siebie
          No i nie było mi juz jak w niebie.

          Lecz oto nowa fala nadchodzi,
          Luna leży na plecach,Behemot w nią wchodzi
          Plecami o poduszki silnie zaparta
          A brama dla kochanka szeroko otwarta,
          Atłasowe ramiona oplatają me barki
          Luna mnie wpuszcza do nasłodszej szparki,
          Szybciej i mocniej...głębiej -krzyczy mi do ucha
          JEEEEEEST...na jej rozkaz mój Ramzes wybucha.
          W zwolnionym uścisku padliśmy obok siebie.
          Wiesz co Behemot-cicho zamruczała-było mi jak w niebie.

          Wtem głos budzika obwieścił nowy dzień,
          O jasna cholera znowu to był sen.....
          • aurora.we.mgle odwrócić paradygmat życia?:)) 31.05.05, 23:20
            A może by tak odwrócić paradygmat życia
            i senne zjawy uczynić realem
            a żmudne trudy codzienności
            uczynić przedsionkiem do snużycia?
            Jakiegoż blasku nabrałoby wtedy
            ludzie istnienie!

            Boska euforyczność pasji i geniuszu
            zakwitałaby wówczas be trudu
            w chemicznym dialogu szarych komórek
            splecionych,
            szepczących unisono,
            a ból, cierpienie, smutki, tęsknoty
            byłyby tylko gimnastyką duszy
            szykującej się do uczty snużycia.

            Lecz jak odróżnić sen od realu?
            Oba stany są tylko interpretacją nieskończoności
            naszych komórek czasowo zaklętych
            w formy przestrzenismile)

            • palnick O kobietach 04.06.05, 13:10
              Autor nieznany

              Kiedy Pan stworzył kobietę, był to już jego 6 dzień pracy i w

              dodatku po godzinach... Pojawił się anioł i spytał:

              Czemu tyle czasu ci to zajmuje, Panie?

              Pan mu odpowiedział:

              -Widziałes zamówienie? Musi być całkowicie zmywalna, ale nie plastykowa,

              ma 200 ruchomych częsci, wszystkie wymienne, działa na kawie i resztkach

              jedzenia, ma łono, w którym się miesci 2 dzieci naraz, ma taki pocałunek,

              który leczy każdą rzecz: od startego kolana do złamanego serca.

              Anioł starał się powstrzymać Pana:

              - To jest za dużo pracy na jeden dzień, lepiej poczekać ze skończeniem do

              jutra.

              - Nie mogę, powiedział Pan. Jestem tak blisko skończenia tego dzieła,

              które jest tak bliskim memu sercu.

              Anioł zbliżył się i dotknał kobiety:

              - Ale zrobiłeś ją taką miękką, Panie?

              - Ona jest miękka, ale zrobiłem ją także twardą. Nawet nie wiesz ile może

              zniesć lub osiagnać.

              - Będzie myśleć? - spytał anioł

              Pan odpowiedział:

              - Nie tylko będzie mysleć, ale rozumować i negocjować.

              Anioł zauważył coś, zbliżył i dotknął policzka kobiety.

              - Wydaje się, że ten model ma skazę. Powiedziałem Ci, że starałeś się dać

              za wiele rzeczy.

              - To nie jest skaza - sprzeciwił się Pan - to jest łza.

              - A po co są łzy? zapytał anioł.

              Pan powiedział:

              - Łza to jest forma, którą ona wyraża swoją radosc, wstyd, rozczarowanie,

              samotnosć, ból i dumę.

              Anioł był pod wrażeniem.

              - Jestes Panie geniuszem, pomyslałeś o wszystkim, to prawda, że kobiety są

              zdumiewajace.

              - Kobiety maja siłę, która zdumiewa mężczyzn. Mają dzieci, przezwyciężaja

              trudnosci, dzwigaja ciężary, ale obstają przy szczęściu, miłości i

              radości.Usmiechają się kiedy chcą krzyczeć, spiewają kiedy chca płakać,

              płaczą, kiedy są szczęsliwe i smieją się kiedy sa zdenerwowane. Walczą o to

              w co wierzą, sprzeciwiaja się niesprawiedliwosci, nie zgadzaja się na "nie"

              jako odpowiedz, kiedy wierzą, że jest lepsze rozwiazanie. Nie kupią sobie

              nowych butów, ale swoim dzieciom tak...Idą do lekarza z

              przestraszonym

              przyjacielem, kochaja bezwarunkowo, płaczą kiedy ich dzieci

              osiagają

              sukcesy i cieszą się kiedy przyjaciele odnosza sukcesy. Łamie się im serce

              kiedy umiera przyjaciel, cierpią kiedy tracą członka rodziny, ale są silne

              kiedy nie ma skąd wziać siły. Wiedzą, że objęcie i pocałunek może uzdrowić

              zranione serce. Kobiety sa różnych wielkości, kolorów i kształtów. Prowadzą,

              latają, chodzą lub wysyłają ci maile żeby powiedzieć ci, że cię kochają.

              Serce kobiety jest tym co powoduje, że swiat się kręci. Przynoszą radosć i

              nadzieję, współczucie i ideały. Kobiety maja wiele do powiedzenia i do

              dania. Tak, serce kobiety jest zadziwiajace. Wyslij to , mój Aniele do

              kobiet... Żeby zwiększyć ich samoocenę i piękno! Wyslij to do mężczyzn...

              Żeby zwiększyć ich szlachetność! I żeby umieli kochać kobietę kiedy ta

              zapuka do ich drzwi i żeby nie pozwolili jej odejsć........

              • aurora.we.mgle Re: O kobietach 05.06.05, 02:22
                How true and cute!wink) czy ten Anonim byl moze 13 apostolem i ow tekst
                znaleziono na dnie Morza Martwego?smile
                No i widzisz, Palniczku, ten Bog, na ktorego niektorzy gromy rzucaja, od
                ktorego sie odwracaja, ktorego wysmiewaja, ktorego anihiluja calkiem madry byl
                w skomplikowanej materii kobiecej? Ciekawe tylko dlaczego wiekszosci mezczyzn
                (zwlaszcza tych od religii patriarchalnych) nie dal dosc rozumu, zeby kobiety
                zrozumiec, kochac i szanowac. Moze warto odkurzyc Boga?
                • aurora.we.mgle trwa zielona opera:)) 12.06.05, 04:28
                  Globalne tango incognito
                  pijana kapela
                  gra wirtualnie
                  może realnie?
                  nie wiem.
                  Spienione fale szukają
                  leniwie
                  może mściwie?
                  zapomnianych istnień
                  może wspomnień
                  albo tylko marzeń
                  uczuć zasuszonych
                  napuszonych
                  może jeszcze żywych?
                  w wirtualnych grobach
                  Atlantydy
                  albo na dzikich
                  mostach oceanicznych
                  bezgranicznych.

                  Była ona, czy nie?
                  terra incognita
                  laetitia sacra
                  laetitia trepida
                  zatopiona w odmętach
                  w zardzewiałych okrętach
                  prehistorii, natury?
                  czy tylko wyobraźni
                  gorącej
                  transformującej
                  proste molekuły
                  w geniusz, zachwyt,
                  algorytm, euforię,
                  kamień filozoficzny
                  w retortach szarych komórek
                  splecionych w sznurek.

                  Czym są miłość i życie
                  gdy po nas pozostają
                  tylko fantomy
                  wspomnień i atomów?
                  Póki co,
                  trwa zielona opera
                  najpiękniejsza aria
                  jeszcze nie odśpiewana
                  to tylko przerwa
                  na człowieczeństwosmile.

                  • wikul Auroro - jak to jest kiedy ktoś cierpi na ... 12.06.05, 14:58
                    Lewicofrenię ?

                    Chorzy cierpią na manię prześladowczą połączoną z paranoidalnym syndromem
                    teorii spiskowych

                    Michał Łuczewski

                    Lewicowość nie jest ani skłonnością umysłu, ani społeczną postawą, ani systemem
                    etycznym czy ideologią. Lewicowość, jak przekonują badania amerykańskich
                    naukowców, to zwyczajna choroba. Daje się ją medycznie opisać, więc powinna
                    istnieć szansa wyleczenia. Niestety, badacze nie pozostawiają nam wiele
                    nadziei.

                    Objawy somatyczne i mentalne
                    Lewicowość objawia się słowotokiem, metapaplaniną (porównaj wyniki
                    longitidunalnych badań prof. Ernsta Gellnera, Londyn 1992 r.). Charakteryzuje
                    ją zespół "wyniosłej głębi" (porównaj z klasyczną już diagnozą prof. Karla R.
                    Poppera), nieumiejętność koncentracji, bełkot, nieartykułowane krzyki (zobacz
                    obszerne studium prof. Leszka Kołakowskiego "Główne nurty marksizmu").
                    Symptomom choroby lewicowości towarzyszą także zaburzenia słuchowe: część
                    zdiagnozowanych pacjentów utrzymuje, że przemawia w imieniu tych, którzy
                    milczą. Dodatkowym, szczególnie przykrym upośledzeniem są częste dysocjacje
                    osobowości. Badani nagminnie identyfikują się nie tylko z innymi ludźmi
                    (Habermas, Lacan), ale także bytami kolektywnymi, takimi jak proletariat (tzw.
                    marksizm), chłopstwo (maoizm) oraz wykluczonymi (markuzjanizm). Osobnicy w
                    najdalszym stadium choroby nierzadko utożsamiają się ze wszystkimi ludźmi
                    (nazywanymi w ich idiolekcie "ludzkością"), a także ze zwierzętami, zwłaszcza z
                    rodziny prymatów.
                    Być może najpoważniejszym zaburzeniem osobowości występującym w syndromie
                    lewicowości jest jednak utożsamienie się z obiektami nieożywionymi, takimi jak
                    kontynenty i regiony geograficzne (Afryka, Trzeci Świat). Co ciekawe,
                    koresponduje to z równoczesną niechęcią, nieraz o wysokim natężeniu, do innych
                    obszarów globu. "Ameryka [w domyśle: Północna] jest zła, władcza, arogancka" -
                    to typowa wypowiedź. W ostatnich latach coraz powszechniejsze stały się
                    zaburzenia seksualności, przejawiające się albo obsesyjnym zafascynowaniem
                    tematami tabu (chichot z powodu wszystkiego, co może uchodzić za seksualną
                    aluzję), albo we wzmagającej się identyfikacji z orientacjami i podorientacjami
                    seksualnymi, jak również płcią jako taką (najczęściej w postaci bardzo
                    agresywnych odmian tzw. feminizmu).
                    Charakterystyczna dla badanych jest mania prześladowcza połączona z
                    paranoidalnym syndromem teorii spiskowych. Osoby cierpiące na te przypadłości
                    czują się zagrożone przez bliżej nie sprecyzowane siły: Rodzinę, Naród,
                    Religię, Konserwatyzm, Prawicę, Tradycję. Utrzymują one, że owe potęgi atakują
                    nie tylko ich, ale wszystkich ludzi. Chorzy twierdzą, że gdyby nie ich
                    niestrudzona aktywność, złowrogie moce zdusiłyby wszelkie przejawy wolności. Na
                    barkach chorych spoczywa zadanie obrony świata.

                    Dieta
                    Uboga i jednostajna dieta stopniowo wzmacnia niekorzystne tendencje. Przeważają
                    frankfurterki oraz ciężkostrawne kleiki `a la parisienne. Uwaga: szczególnie
                    niebezpieczne jest zamiłowanie do przeterminowanych produktów, zwłaszcza z lat
                    60. Kończy się to zwykle skomplikowanymi zatruciami ustroju i trwałą deformacją
                    procesów myślowych.

                    Etiologia
                    Choć nie dysponujemy systematycznymi badaniami choroby lewicowości, możemy
                    wstępnie określić przyczyny pierwszej masowej epidemii - w połowie lat 40. XX
                    wieku. Na początku przyczyną było tzw. ukąszenie heglowskie (ideologia). Tę
                    koncepcję opracował Czesław Miłosza na podstawie przeprowadzonych przez siebie
                    prekursorskich i wnikliwych studiów przypadku. Jako że wnioski wysuwane przez
                    autora miały niewystarczającą bazę empiryczną i były skażone pewną
                    arbitralnością, spotkały się z poważną krytyką. Bardziej systematyczne badania,
                    choć nadal dalekie od doskonałości, dowiodły bowiem, że należy brać pod uwagę
                    przede wszystkim czynniki i motywacje podstawowe, czyli strach, głupotę,
                    interes i egoizm.

                    Progresja
                    W latach 90. odnotowano zanik strachu na korzyść głupoty, interesu i egoizmu,
                    które przybrały nie

                    obserwowane wcześniej natężenie. Dotknięci tym zespołem badani wykazują wiele
                    interesujących właściwości. Po pierwsze, cechuje ich amnezja. W momentach
                    największej jasności przeszłość jawi im się jako skomplikowana, niepojęta i
                    przytłaczająca. Nawet długotrwała terapia nie odpowiada na pytania o przyczyny
                    tego osobliwego zjawiska. Większość chorych nie reaguje bowiem na interwencje
                    analityka, przeciwnie - wpada w stan przypominający katatonię i jednostajnym
                    ruchem kreśli przed sobą (zwykle na blacie stołu) pojedynczą linię, która wraz
                    z kolejnymi pociągnięciami staje się coraz grubsza. Analitycy nie potrafią
                    rozszyfrować tego symbolu: być może razem z nabywaniem umiejętności malarskich
                    okaże się, że jest to pierwsza linia mandali - starożytnego koła życia. Przy
                    bardziej zaawansowanej terapii wychodzi stopniowo na jaw, że zaniki pamięci są
                    częściowe. U chorych zaobserwowano trwałe występowanie ruminacji -
                    kompulsywnych powrotów do minionych zdarzeń. Co ciekawe, dotyczą one zdarzeń,
                    których chorzy nie mogą pamiętać, gdyż zaistniały na długo przed ich
                    urodzeniem, zwykle przed wojną. Właśnie w tym okresie badani upatrują przyczyn
                    własnych kłopotów, wtedy bowiem pojawiły się złowrogie, zagrażające im siły. To
                    zjawisko naukowcy przypisują rozprzestrzenianiu się religii i doktryn
                    parareligijnych.
                    Po drugie chorzy przejawiają rozchwianą emocjonalność. Ogólnie badanych cechuje
                    psychastenia objawiająca się niechęcią do stawienia czoła rzeczywistości, do
                    poznania jej i wyciągania odpowiednich wniosków. W momencie kiedy porzucają
                    postawę pełną rezerwy wobec świata, ten naraz ich przytłacza. Badani zaczynają
                    przejawiać impulsywny stosunek do otoczenia, co skutkuje tym, że z czasem
                    refleksyjny styl działania ulega atrofii. Zdarzają im się nagłe, nieuzasadnione
                    ataki płaczu i egzaltacji. Ex post chorzy próbują usprawiedliwić je
                    istnieniem "nierówności społecznych", "niesprawiedliwości i dominacji", a
                    nawet "symbolicznej przemocy". Indagowani przez analityka nie potrafią jednak
                    wyjaśnić tego związku, w obliczu zaś własnej eksplanacyjnej bezradności
                    popadają w jeszcze silniejszą egzaltację, graniczącą ze stanami histerycznymi.
                    Po trzecie, u chorych występują zaburzenia percepcji. Można zaobserwować
                    wyraźne upośledzenie społecznego postrzegania. W skrajnej postaci, zmienione
                    chorobowo imaginarium zakłada istnienie samotnych jednostek połączonych jedynie
                    w gigantyczne makrostruktury. W początkowych fazach choroby postrzeganie
                    pośrednich struktur społecznych jest zaburzone przez silne reakcje emocjonalne.
                    Z czasem trudne do zniesienia emocje sprawiają, że niewygodny element
                    rzeczywistości zostaje całkowicie wyparty ze świadomości. Na te zaburzenia
                    nakłada się interesująca ułomność w kwestii rozpoznawania przedmiotów. Badani,
                    paradoksalnie, nie dostrzegają obiektów o większych rozmiarach, wszędzie zaś
                    widzą to, co mniejsze (das Mindere, the Minor, czasem - "mniejszość"). Co
                    więcej, utrzymują, że oprócz nich "mniejszości" nie dostrzega nikt inny i
                    poczytują sobie za obowiązek skupianie własnego wzroku właśnie na nich.
                    Prowadzi to do postępującego wytrzeszczu oczu, a z czasem także martwoty
                    spojrzenia i otępiałości.
                    Gdy analitykowi, na przykład za pomocą bodźców subliminalnych, uda się wreszcie
                    uzmysłowić badanemu, że przedmioty większe naprawdę istnieją, ten ostatni
                    zaczyna powtarzać, iż jest to tym groźniejsze, gdyż większe obiekty są
                    niebezpiecznejsze.
                    Chorzy okazują się bezradni wobec zadań wymagających dokonania syntezy, nie
                    dostrzegają związków logicznych między zjawiskami, systematycznie popełniają
                    błędy w łączeniu poszczególnych elementów w spójny obraz. Badania kliniczne
                    wykazały, że organ wzroku (oko) u badanych działa sprawnie (jeśli pominąć
                    nagminną krótkowzroczność), zatem błędy w percepcji należy przypisać
                    niedomaganiom systemu poznawczego, które uniemożliwiają skonstruowanie
                    syntetyczneg
                    • wikul Re: Auroro - jak to jest kiedy ktoś cierpi na ... 12.06.05, 15:10
                      ...lewicofrenię. (c.d.)

                      (...)Progresja
                      W latach 90. odnotowano zanik strachu na korzyść głupoty, interesu i egoizmu,
                      które przybrały nie obserwowane wcześniej natężenie. Dotknięci tym zespołem
                      badani wykazują wiele interesujących właściwości. Po pierwsze, cechuje ich
                      amnezja. W momentach największej jasności przeszłość jawi im się jako
                      skomplikowana, niepojęta i przytłaczająca. Nawet długotrwała terapia nie
                      odpowiada na pytania o przyczyny tego osobliwego zjawiska. Większość chorych
                      nie reaguje bowiem na interwencje analityka, przeciwnie - wpada w stan
                      przypominający katatonię i jednostajnym ruchem kreśli przed sobą (zwykle na
                      blacie stołu) pojedynczą linię, która wraz z kolejnymi pociągnięciami staje się
                      coraz grubsza. Analitycy nie potrafią rozszyfrować tego symbolu: być może razem
                      z nabywaniem umiejętności malarskich okaże się, że jest to pierwsza linia
                      mandali - starożytnego koła życia. Przy bardziej zaawansowanej terapii wychodzi
                      stopniowo na jaw, że zaniki pamięci są częściowe. U chorych zaobserwowano
                      trwałe występowanie ruminacji - kompulsywnych powrotów do minionych zdarzeń. Co
                      ciekawe, dotyczą one zdarzeń, których chorzy nie mogą pamiętać, gdyż zaistniały
                      na długo przed ich urodzeniem, zwykle przed wojną. Właśnie w tym okresie badani
                      upatrują przyczyn własnych kłopotów, wtedy bowiem pojawiły się złowrogie,
                      zagrażające im siły. To zjawisko naukowcy przypisują rozprzestrzenianiu się
                      religii i doktryn parareligijnych.
                      Po drugie chorzy przejawiają rozchwianą emocjonalność. Ogólnie badanych cechuje
                      psychastenia objawiająca się niechęcią do stawienia czoła rzeczywistości, do
                      poznania jej i wyciągania odpowiednich wniosków. W momencie kiedy porzucają
                      postawę pełną rezerwy wobec świata, ten naraz ich przytłacza. Badani zaczynają
                      przejawiać impulsywny stosunek do otoczenia, co skutkuje tym, że z czasem
                      refleksyjny styl działania ulega atrofii. Zdarzają im się nagłe, nieuzasadnione
                      ataki płaczu i egzaltacji. Ex post chorzy próbują usprawiedliwić je
                      istnieniem "nierówności społecznych", "niesprawiedliwości i dominacji", a
                      nawet "symbolicznej przemocy". Indagowani przez analityka nie potrafią jednak
                      wyjaśnić tego związku, w obliczu zaś własnej eksplanacyjnej bezradności
                      popadają w jeszcze silniejszą egzaltację, graniczącą ze stanami histerycznymi.
                      Po trzecie, u chorych występują zaburzenia percepcji. Można zaobserwować
                      wyraźne upośledzenie społecznego postrzegania. W skrajnej postaci, zmienione
                      chorobowo imaginarium zakłada istnienie samotnych jednostek połączonych jedynie
                      w gigantyczne makrostruktury. W początkowych fazach choroby postrzeganie
                      pośrednich struktur społecznych jest zaburzone przez silne reakcje emocjonalne.
                      Z czasem trudne do zniesienia emocje sprawiają, że niewygodny element
                      rzeczywistości zostaje całkowicie wyparty ze świadomości. Na te zaburzenia
                      nakłada się interesująca ułomność w kwestii rozpoznawania przedmiotów. Badani,
                      paradoksalnie, nie dostrzegają obiektów o większych rozmiarach, wszędzie zaś
                      widzą to, co mniejsze (das Mindere, the Minor, czasem - "mniejszość"). Co
                      więcej, utrzymują, że oprócz nich "mniejszości" nie dostrzega nikt inny i
                      poczytują sobie za obowiązek skupianie własnego wzroku właśnie na nich.
                      Prowadzi to do postępującego wytrzeszczu oczu, a z czasem także martwoty
                      spojrzenia i otępiałości.
                      Gdy analitykowi, na przykład za pomocą bodźców subliminalnych, uda się wreszcie
                      uzmysłowić badanemu, że przedmioty większe naprawdę istnieją, ten ostatni
                      zaczyna powtarzać, iż jest to tym groźniejsze, gdyż większe obiekty są
                      niebezpiecznejsze.
                      Chorzy okazują się bezradni wobec zadań wymagających dokonania syntezy, nie
                      dostrzegają związków logicznych między zjawiskami, systematycznie popełniają
                      błędy w łączeniu poszczególnych elementów w spójny obraz. Badania kliniczne
                      wykazały, że organ wzroku (oko) u badanych działa sprawnie (jeśli pominąć
                      nagminną krótkowzroczność), zatem błędy w percepcji należy przypisać
                      niedomaganiom systemu poznawczego, które uniemożliwiają skonstruowanie
                      syntetycznego obrazu na podstawie informacji dostarczanych przez receptory.
                      Jedna z najbardziej interesujących i śmiałych hipotez, dostarczająca
                      całościowego wyjaśnienia powstawania choroby lewicowości, głosi, że stanowi ona
                      swoistą racjonalizację egoizmu, socjopatii, ignorancji oraz bierności.

                      Leczenie
                      Żadna ze znanych metod terapii nie przyniosła oczekiwanych rezultatów w
                      leczeniu lewicowości. Klasyczne i sprawdzone metody przynoszą nawet zaostrzenie
                      stanów chorobowych. W wypadku alkoholizmu zdanie sobie sprawy, że jest się
                      uzależnionym, to pierwszy krok do wyleczenia. Natomiast u wszystkich naszych
                      badanych, którzy uświadomili sobie, że cierpią na chorobę lewicowości, nie
                      obserwowano chęci zmiany, lecz radykalne pogorszenie się ich stanu. Niektórzy z
                      badanych odczuwali wręcz perwersyjną przyjemność w odkrywaniu, a następnie
                      zaostrzaniu symptomów patologii. Najbardziej doświadczeni terapeuci
                      stwierdzają, że możemy mieć do czynienia jedynie z chwilowymi regresjami
                      choroby, gdyż trwa ona w stanie latentnym i powraca w momencie słabszej
                      kontroli podmiotowej. Choroba zostawia trwałe, jak się zdaje nieusuwalne, ślady
                      w psychice.

                      Profilaktyka
                      Zapadaniu na chorobę lewicowości może przeciwdziałać odrobina sapiencji,
                      przyjmowana w regularnych odstępach czasu. W zasadzie chroni ona przed chorobą
                      (nie stwierdzono jeszcze przypadków negatywnych). W poważniejszych stanach
                      należy stosować modlitwę.

                      www.wprost.pl/ar/?O=77347
                      • palnick Re: Auroro - jak to jest kiedy ktoś cierpi na ... 05.07.05, 11:12
                        "Wprost" jest własnością niejakiego Króla, ex sekretarza KC PZPR. On od tej
                        chorej lewicowości popadł w paranoję. Nie wiem co lepsze smile
                    • aurora.we.mgle Re: Auroro - jak to jest kiedy ktoś cierpi na ... 13.06.05, 05:08
                      witam w watku, w ktorym bylo dotad dosc pusto. Uwazam, ze pan Luczewski jest
                      produktem defektywnych genow, albo matki pijaczki i cierpi na paranoje
                      przesladowcza polaczona z realna mania. To przypadek beznadziejny, ktorego nic
                      nie wyleczy, nie pomoga mu najlepsze prawicowe konowaly amerykanskie, ale na
                      pewno wezma od niego duza kase za podejmowane proby, bo zyciu licza sie tylko
                      zielone, z czego on prawicowiec realny powienein sie cieszycwink. wiec wyslij go
                      do USA na leczenie. Adres: slumsy Alabamy.
    • atp1 Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 12.06.05, 18:09
      Trzeba od czasu do czasu udawac czlowieczenstwo, no nie Palnic.
      Potem znow jakis narod zeswinic i znowu wykreowac sie na Czlowieka.
      Nawet Hitler czasami bywal w kosciele.
      • palnick Przekonania atp1. 23.07.05, 20:48
        Seksizm

        Najszczęśliwsza w życiu kobiety jest chwila,
        Gdy słyszy, jak w drzwiach obraca się
        Klucz jej kochanka, i udaje, że spi,
        Gdy on wchodzi do pokoju i stara sie być
        Cicho, lecz jest niezdrny, potyka sie o rzeczy,
        A ona czuje alkohol w jego oddechu
        Lecz mu wybacza, bo ma go z powrotem
        I nie musi spać sama.
        Najszczęśliwsza w życiu mężczyzny jest chwila,
        Gdy po godzinie snu, wstaje zmęczony
        Z łożka, w którym leży kobieta,
        Po tym jak się kochali, i ubiera
        Spodnie, i wychodzi na dwór,
        I odlewa się w krzakach, i widzi
        Wysokie sierpniowe niebo pełne gwiazd,
        I idzie do samochodu, i wraca do domu.

        David Lehman, przeł.Paweł Marcinkiewicz
        • palnick Portret atp1. 29.01.06, 23:51
          Mała trawestacja wiersza jednego z forumowiczów witka.bis - geniusza.

          Wściekły i zawzięty, podły, obrzydliwy,
          Zły, podstępny, wredny, ohydny i mściwy,
          Zielony z zawiści, strzykający jadem,
          Goni co sił w nogach inkwizycji śladem.

          Marzy by nareszcie porozpalać stosy,
          Torturować bliźnich, obalać etosy.
          Nieustannie myśli - piątek to, czy świątek -
          O pięknej i krwawej rzezi niewiniątek.

          I całymi dniami - czy zmierzcha czy dnieje -
          Pianę toczy z pyska, nienawiścią zieje.
          A po nocach pisze - długo, do świtania -
          Listy kandydatów do wymordowania.

          Jak temu zaradzić? Nie mamy wyboru!
          Na pomoc wzywamy znów ludzi honoru.
          By Polska nie sczezła w nienawiści szale
          Ciebie dziś prosimy: „Ratuj, Generale!”.

          Ocal ty nas przed nim - miły panie bracie -
          Osadź go w areszcie, albo w internacie,
          Niechaj zgnije w pudle, albo i w gułagu...

          Kłaniam się z szacunkiem.

          Ślusarz z Pafawagu.
          • stormy_weather Re: Portret atp1. 30.01.06, 00:01
            podbijaj...raz z for -raz backhendu....jeb..serwis OK....jeszcze troche i bude
            700...jeb , oż qrwa ,ale rypiesz...
            www.sportunterricht.de/lksport/aufgraf.html
    • bloggus Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 15.06.05, 04:02
      Przerwa.Zastanowcie sie nad soba.Ja myslalem ze po smierci WIELKIEGO POLAKA
      bedzie lepiej!
      • aurora.we.mgle Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 15.06.05, 05:33
        Witam nowego goscia. Co konkretnie masz na mysli? Marks powiedzial "byt okresla
        swiadomosc" i to jest prawda. Trudno, zeby w Polsce bylo lepiej kiedy byt
        Polakow jest taki, ze musza masowo emigrowac za chlebem i mlodzi abslowenci
        uniwersytetow musza dzis czyscic kible globalnych kapitalistow na zachodzie.
        Poki byt Polakow sie nie poprawi, nic na lepiej sie nie zmieni. Ale faktem
        jest, ze Polacy sa cholernie bierni. Dlatego wlasnie mamy te przerwe, zeby
        oderwac sie myslami od beznadziei, jaka dla wiekszosci Polakow jest III RP.
        Odrobina poezji i swobodnej autoekspresji pomaga zyc. Usmiechnij siesmile))
    • palnick Przewrotny Miłosz :) 28.07.05, 08:24
      Wiersz napisany przez Czesława Miłosza we Lwowie w 1939 roku. Wydrukowany w
      miejscowej prasie za zezwoleniem władz radzieckich i nagrodzony specjalną
      nagrodą Stalina.


      1. Runą w łunach, spłoną w pożarach 3. Na ziemskim globie flagi czerwone
      Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne Będą na chwałę grały jak dzwony
      I w bezpowrotnym zgubi się szlaku Czerwona Armia i wódz jej Stalin
      Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków Odwiecznych wrogów swoich obali


      2. O słońce jasne, wodzu Stalinie 4. Zmienisz się rychło w wieku godzinie
      Niech władza twoja nigdy nie zginie Polsko , a twoje córy i syny
      Niech jako orłów prowadzi z gniazda Wiara i każdy krzyż na mogile
      Rosji i Kremla płonąca gwiazda U stóp nam legnie w prochu i pyle.


      Teraz przeczytaj ten wiersz nie zwrotkami , a jako poziomy tekst.
      • palnick Re: Przewrotny Miłosz :) 28.07.05, 08:53
        palnick napisał:

        > Wiersz napisany przez Czesława Miłosza we Lwowie w 1939 roku. Wydrukowany w
        > miejscowej prasie za zezwoleniem władz radzieckich i nagrodzony specjalną
        > nagrodą Stalina.
        >
        >
        > 1. Runą w łunach, spłoną w pożarach 3. Na ziemskim globie flagi czerwone
        > Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne Będą na chwałę grały jak dzwony
        > I w bezpowrotnym zgubi się szlaku Czerwona Armia i wódz jej Stalin
        > Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków Odwiecznych wrogów swoich obali
        >
        >
        > 2. O słońce jasne, wodzu Stalinie 4. Zmienisz się rychło w wieku godzinie
        > Niech władza twoja nigdy nie zginie Polsko , a twoje córy i syny
        > Niech jako orłów prowadzi z gniazda Wiara i każdy krzyż na mogile
        > Rosji i Kremla płonąca gwiazda U stóp nam legnie w prochu i pyle.
        >
        >
        > Teraz przeczytaj ten wiersz nie zwrotkami , a jako poziomy tekst.
        ------------------------------------
        A za tę formę tego samego tekstu nagrodzono Miłosza smile

        1. Runą w łunach, spłoną w pożarach
        Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne
        I w bezpowrotnym zgubi się szlaku
        Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków

        2. O słońce jasne, wodzu Stalinie
        Niech władza twoja nigdy nie zginie
        Niech jako orłów prowadzi z gniazda
        Rosji i Kremla płonąca gwiazda

        3. Na ziemskim globie flagi czerwone
        Będą na chwałę grały jak dzwony
        Czerwona Armia i wódz jej Stalin
        Odwiecznych wrogów swoich obali

        4. Zmienisz się rychło w wieku godzinie
        Polsko, a twoje córy i syny
        Wiara i każdy krzyż na mogile
        U stóp nam legnie w prochu i pyle
        • aurora.we.mgle Re: Przewrotny Miłosz :) 28.07.05, 18:23
          Interesujace! A skad wiemy co naprawde myslam Milosz, gdy pisal ten wiersz? Czy
          zachowaly sie jakiej oryginalne wersje/zapiski?
          pozdro
      • palnick Ostatnie podrygi komisji sejmowej. 28.08.05, 17:17
        Niedługo odejdzie. Tam gdzie jej miejsce. W niebyt. Oszalała zgraja
        paranoików, tupeciarzy kpiących z prawa i dobrego obyczaju. Piąta władza, czy
        piąta kolumna? Niesmak pozostanie.

        słowa i muzyka Jakub Sienkiewicz

        to już jest koniec nie ma już nic
        jesteśmy wolni możemy iść
        to już jest koniec możemy iść
        jesteśmy wolni bo nie ma już nic

        to już jest koniec nie ma już nic
        jesteśmy wolni możemy iść
        to już jest koniec możemy iść
        jesteśmy wolni bo nie ma już nic


        robaczek w swej dziurce jak docent za biurkiem
        i pszczółka na kwiatkach jak kontrol w tramwajach
        tak dłubie i gmera napisze wymyśli
        obejdzie w około zabrudzi wyczyści
        i krzaczek przy drodze i brat przy maszynie
        jak noga w skarpecie sprzedawca w kantynie
        kamyczek na polu i strażnik na straży
        lodówka wciąż ziębi kuchenka wciąż parzy
        a po co a po co tak dłubie i dłubie
        a za co a za co tak myśli i skubie
        i tak się przykłada i mówi z ekranu
        i bredzi latami wieczorem i rano

        to już jest koniec nie ma już nic
        jesteśmy wolni możemy iść
        to już jest koniec możemy iść
        jesteśmy wolni bo nie ma już nic

    • aurora.we.mgle przebijam paskudna liczbe 666, bo nie moge 29.08.05, 01:27
      na nia patrzec. A kysz!!!!!!!!!
    • palnick Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 17.09.05, 21:13
      Piotr Macierzyński

      dziewięć sekund na sześćdziesiąt metrów
      cztery dobre wiersze w życiu i zarozumialstwo
      myśli że Bóg się z takimi będzie cackał

      może jeszcze kogoś nabierze na tę swoją wrażliwość
      tę jedną dziewczynę która w nim widzi Humphreya Bogarta
      cztery dioptrie wyobraźni ją trochę tłumaczą

      ale ja mu to mówię to się skończy i to już niedługo
      i nie będzie potrzeba bomby atomowej i powrotu lodowca
      wystarczą karciane długi i wódka

      i nie uratuje go Bóg bo jeśli jest to nie jest taki głupi
      jak ta dziewczyna która się w nim kocha
      żeby lokować w niepewny interes

      i niech nie myśli że się powoła
      na lata pracy zmarnowany talent i przegrane życie
      i że mu się za to coś należy

      i wcale mu nie wierzę w te opowieści że wszystko mogło być inaczej
      bo jeśli się biega sześćdziesiąt metrów w dziewięć sekund
      to nie ucieknie się swojemu przeznaczeniu

      * * *

      jeśli to nic dla ciebie nie znaczy
      to mnie nie dotykaj

      jeśli dajesz mi pluszowego jeża albo mówisz
      chciałabym posłuchać twoich wierszy
      od razu się w tobie zakocham
      ale mi nie ufaj

      jeśli nie byłaś ze mną na wódce
      nic o mnie nie wiesz
      jeśli nie jechałaś ze mną w nocy na korytarzu
      w pociągu na trasie Bydgoszcz-Gdynia
      w takim tłoku że trudno sięgnąć po butelkę
      którą się ma we własnej kieszeni
      i nie widziałaś mojej rozpaczy gdy po dwudziestu minutach walki
      z rurkami od namiotu wydawało mi się że zrobiłem jej
      kilka centymetrów miejsca do spania
      ale było to tylko złudzenie

      i jeśli nie spałaś ze mną
      w jednym pokoju i nie słyszałaś mojego kaszlu
      tłumionego w płucach żeby jej nie obudzić
      nie wiesz że potrafię być romantyczny
      chociaż przychodzi mi to z dużym trudem

      słucham "Zmokniętych psów"
      z muzyką Toma Waits'a w wykonaniu Mariusza Lubomskiego
      i czuję się jak na Dworcu Centralnym
      gdy pierwszy raz ojciec wyrzucił mnie z domu

      podobno pierwszy raz jest zawsze najlepszy

      jeśli moja złość jest większa niż twoja dobroć
      nawet się do mnie nie zbliżaj
      kiedyś na zawsze zaufałem jednej kobiecie
      i to wystarczyło żeby psychiatra wojskowy
      uznał mnie za swoje najciekawsze odkrycie

      "lecz póki nosy lśnią
      nie ufaj człeku psom zmokniętym
      bo choć skulone są
      rozszarpać mogą dłoń na strzępy"

      jeśli to nic dla ciebie nie znaczy
      spróbuj mnie dotknąć

      * * *

      miss Ciechocinka gdy jeździ na koniu trochę marzy
      lubi jesień i żołędzie
      kocha wodę ponton i wszystko co z gumy

      panna z Krakowa wierzy w gwiazdy i kocha babcię
      chce być samowystarczalna
      ma już wibrator

      numer 11 czyta Norwida trochę podróżuje
      chce być szczęśliwa lubi orzeszki

      numer 35 pisze wiersze jeździ na rowerze sama biega
      obiecała zdjąć majtki
      duże brawa

      miss Sieradza dziękuje wszystkim którzy głosowali na jej cycki

      żyję w epoce w której przeszczep serca to kwestia znalezienia dawcy
      żyję w epoce w której wystarczy pokazać cycki żeby wygrać samochód
      czy mogłem lepiej trafić

      * * *

      ten płyn usuwa nawet najgorszy brud
      a wszyscy wiemy że najgorszy brud
      jest najgorszy

      teraz nie muszę już o nim myśleć
      mówi urocza pani domu
      płyn myśli za mnie

      moja nowa suszarka robi mi takie rzeczy
      że normalna szczotka nie dałaby rady

      cyfrowy aparat sam wykonuje tak udane zdjęcia
      że mnie w ogóle mogło by tu nie być
      zapamiętuje moje najlepsze chwile

      robimy wszystko żeby nie myśleć
      mamy to co kiedyś wydawało się być osiągalne
      dopiero po śmierci

      * * *

      podobno 20% Polaków
      nie rozumie tego co czyta

      ch.. z nimi

    • palnick Dziś po północy światem zaczęła rządzić jesień. 23.09.05, 03:00
      Bez konieczności przeprowadzania wyborów smile

      REMEDIUM - Maryla Rodowicz

      (muz: Seweryn Krajewski, sł: M. Czaplińska)

      Światem zaczęła rządzić jesień,
      Topi go w żółci i czerwieni,
      A ja tak pragnę, czemu, nie wiem,
      Uciec pociągiem od jesieni.
      Uciec pociągiem od przyjaciół,
      Wrogów, rachunków, telefonów.
      Nie trzeba długo się namyślać,
      Wystarczy tylko wybiec z domu, i

      Wsiąść do pociągu byle jakiego, }
      Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet. }
      Ściskając w ręku kamyk zielony, )
      Patrzeć, jak wszystko zostaje w tyle. } / x 2

      W taką podróż chcę wyruszyć,
      Gdy podły nastrój i pogoda.
      Zostawić ciebie, łóżko, szafę,
      Niczego mi nie będzie szkoda.
      Zegary staną niepotrzebne,
      Pogubię wszystkie kalendarze.
      W taką podróż chcę wyruszyć,
      Nie wiem, czy kiedyś się odważę

      Wsiąść do pociągu byle jakiego ... / x 3
    • aurora.we.mgle mimozami jesien sie zaczyna i kaczkami;) 23.09.05, 04:11
      szewo.com/gallery/warszawa/listopad/
      • palnick Jesien sie zaczyna. 24.09.05, 23:00
        Żółty jesienny liść



        Żółty jesienny liść
        Tyle mi opowiedział,
        Dałaś mi go bez słów,
        Jednak on dobrze wiedział

        Jesień wszystko odmienia,
        Niesie smutek i łzy,
        Lecz zawdzięczam jesieni,
        Że kiedyś kwitły bzy.

        Żółty liść opadł z drzewa
        Naszych uczuć i marzeń,
        Tulę do ust i szepcę,
        Że to nie jest takie proste.

        Jesień wszystko zamienia,
        Zwiędłe liście i wiatr.
        Miłość moja do ciebie
        Wciąż trwa, wybacz, że trwa.

        Garstkę prochu liścia
        Zostawiłeś po sobie,
        Garstkę prochu wspomnień
        Porwał jesienny wiatr
        Porwał jesienny wiatr

        słowa i muzyka: J. Laskowski


    • aurora.we.mgle Szli jesienni... 26.09.05, 04:05
      Szli jesienni
      na rękach nieśli
      ciche anioły
      splecione synapsami
      życiośmierci
      w ziemie patrząc
      lub w niebo
      rzucali wyzwanie Bogu
      - gdzie byłeś
      gdy skrzydlili się śmiercią?
      gdy strach porywał
      ich dziecięce twarze
      zgroza wypalała źrenice
      wymuszona nienawiść
      topiła szare komórki
      ledwie rozkwitłe do życia?

      nie wiedzieli dlaczego
      trzeba strzelać
      wysadzać
      umierać
      odchodzili
      do nieba?
      naiwni
      jakto żołnierze…
      przelana krew niewinnych
      nie ich zbroczy dusze
      zapłacą za nią
      zbrodniczy Neroni
      w których oczach płoną
      nafto-żądne ognie
      Mamona.
      • aurora.we.mgle Come you masters of war 26.09.05, 05:16
        Bob Dylan

        Come you masters of war
        You that build all the guns
        You that build the death planes
        You that build the big bombs
        You that hide behind walls
        You that hide behind desks
        I just want you to know
        I can see through your masks

        You that never done nothin'
        But build to destroy
        You play with my world
        Like it's your little toy
        You put a gun in my hand
        And you hide from my eyes
        And you turn and run farther
        When the fast bullets fly

        Like Judas of old
        You lie and deceive
        A world war can be won
        You want me to believe
        But I see through your eyes
        And I see through your brain
        Like I see through the water
        That runs down my drain

        You fasten the triggers
        For the others to fire
        Then you set back and watch
        When the death count gets higher
        You hide in your mansion
        As young people's blood
        Flows out of their bodies
        And is buried in the mud

        You've thrown the worst fear
        That can ever be hurled
        Fear to bring children
        Into the world
        For threatening my baby
        Unborn and unnamed
        You ain't worth the blood
        That runs in your veins

        How much do I know
        To talk out of turn
        You might say that I'm young
        You might say I'm unlearned
        But there's one thing I know
        Though I'm younger than you
        Even Jesus would never
        Forgive what you do

        Let me ask you one question
        Is your money that good
        Will it buy you forgiveness
        Do you think that it could
        I think you will find
        When your death takes its toll
        All the money you made
        Will never buy back your soul

        And I hope that you die
        And your death'll come soon
        I will follow your casket
        In the pale afternoon
        And I'll watch while you're lowered
        Down to your deathbed
        And I'll stand o'er your grave
        'Til I'm sure that you're dead

        --------------------------------------------------------------------------------
        WORKING CLASS HERO
        John Lennon

        As soon as you're born they make you feel small
        By giving you no time instead of it all
        Till the pain is so big you feel nothing at all
        A working class hero is something to be
        A working class hero is something to be

        They hurt you at home and they hit you at school
        They hate you if you're clever and they despise a fool
        Till you're so fucking crazy you can't follow their rules
        A working class hero is something to be
        A working class hero is something to be

        When they've tortured and scared you for twenty odd years
        Then they expect you to pick a career
        When you can't really function you're so full of fear
        A working class hero is something to be
        A working class hero is something to be

        Keep you doped with religion and sex and TV
        And you think you're so clever and classless and free
        But you're still fucking peasants as far as I can see
        A working class hero is something to be
        A working class hero is something to be

        There's room at the top they are telling you still
        But first you must learn how to smile as you kill
        If you want to be like the folks on the hill
        A working class hero is something to be
        A working class hero is something to be
        If you want to be a hero well just follow me
        If you want to be a hero well just follow me
        --------------------------------------------------------------------------------
        I AIN'T MARCHIN' ANYMORE
        Phil Ochs

        Oh I marched to the battle of New Orleans
        At the end of the early British war
        The young land started growing
        The young blood started flowing
        But I ain't marchin' anymore

        For I've killed my share of Indians
        In a thousand different fights
        I was there at the Little Big Horn
        I heard many men lying
        I saw many more dying
        But I ain't marchin' anymore

        It's always the old to lead us to the war
        It's always the young to fall
        Now look at all we've won with the sabre and the gun
        Tell me is it worth it all

        For I stole California from the Mexican land
        Fought in the bloody Civil War
        Yes I even killed my brother
        And so many others
        And I ain't marchin' anymore

        For I marched to the battles of the German trench
        In a war that was bound to end all wars
        Oh I must have killed a million men
        And now they want me back again
        But I ain't marchin' anymore

        It's always the old to lead us to the war
        It's always the young to fall
        Now look at all we've won with the sabre and the gun
        Tell me is it worth it all

        For I flew the final mission in the Japanese sky
        Set off the mighty mushroom roar
        When I saw the cities burning
        I knew that I was learning
        That I ain't marchin' anymore

        Now the labor leader's screamin' when they close the missile plants,
        United Fruit screams at the Cuban shore,
        Call it "Peace" or call it "Treason,"
        Call it "Love" or call it "Reason,"
        But I ain't marchin' any more.



        • aurora.we.mgle Imagine 26.09.05, 05:33
          Imagine
          By John Lennon

          Imagine there's no heaven,
          It's easy if you try,
          No hell below us,
          Above us only sky,

          Imagine all the people
          living for today...
          Imagine there's no countries,
          It isnt hard to do,

          Nothing to kill or die for,
          No religion too,
          Imagine all the people
          living life in peace...

          Imagine no possesions,
          I wonder if you can,
          No need for greed or hunger,
          A brotherhood of man,


          imane all the people
          Sharing all the world...
          You may say Im a dreamer,
          but Im not the only one,

          I hope some day you'll join us,
          And the world will live as one.

      • palnick Jesienny tuman lisci... 11.10.05, 01:42
        Przez dni jesiennych słodkie zamieranie,
        przez dymy ognisk, jarzębin różaniec,
        przez jaskółczane krótkie "do widzenia",
        które wiatr wczoraj w ciepły deszcz pozmieniał -
        proszę cię, święta i wieczna jesieni,
        niech się już moje serce nie odmienia!
        Przez liści tuman, co się w parku kręci,
        przez szron na miejscach letnich sianożęci,
        przez oddalenia i przez niepamięcie,
        przez śmierć, co zawsze jest nie do pojęcia -
        proszę cię, wierna i boża służebno,
        niech zginie serce, jeślić jest potrzebne!
        Jeśli tak trzeba i jeśli nie żal ci
        rozkwitu lata, skoś to, coś skazała
        - czy kłos, czy owoc, czy kwiat niedojrzały -
        wytnijcie ogród mój, a dom podpalcie...
        Ale przez obietnice i przez wypełnienia,
        przez lęk miłości i mękę rodzenia
        zaklinam ciebie, o święta jesieni,
        niech się już moje serce nie odmienia!

        Kazimiera Iłłakowiczówna
        • aurora.we.mgle Re: Jesienny tuman lisci... 11.10.05, 01:53
          Piekny ten tuman jesiennysmile
          pozdrawiam kasztanowo, zlotolistnie
          E
          • palnick Jesienna zaduma... 16.10.05, 11:05
            Jesienna zaduma

            Nic nie mam
            Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
            Nawet nie wiem
            Jak tam sprawy za lasem
            Rano wstaję, poemat chwalę
            Biorę się za słowo jak za chleb
            Rzeczywiście tak jak księżyc
            Ludzie znają mnie tylko z jednej
            Jesiennej strony
            Nic nie mam
            Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
            Nie zważam
            Na mody byle jakie
            Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
            Uczuć starym drapakiem
            Rzeczywiście tak jak księżyc
            Ludzie znają mnie tylko z jednej
            Jesiennej strony

            Jerzy Harasymowicz
    • aurora.we.mgle 11 listopada 11.10.05, 02:13
      Jan Lechoń
      --
      Kiedy nocą śpi scena, śnią maszyny huczne
      I umilkły pioruny, burze, deszcze sztuczne,
      Kiedy teatr bez widzów, jak kościół bez wiernych,
      Jest tylko świętym domem tajemnic niezmiernych
      Ci, co słońcem zrobili blask ramp migotliwy
      I świat stworzyli bardziej niż życie prawdziwy,
      Których wiecznie trwać będą miłość i cierpienie,
      Schodzą się jako duchy i stają na scenie.
      Was wzywam! Nasze bowiem słowa są ułomne
      I nie dosyć są wielkie, i za mało skromne,
      Nie dość żeśmy cierpieli, za mało walczyli,
      Byśmy mogli cośkolwiek powiedzieć w tej chwili.
      Ale ty, któryś poszedł za granicę świata
      Wezwać pomsty na przemoc, co naród przygniata,
      I słowa znalazł takie, żeś temi samemi
      Od nas mówił do nieba, od nieba do ziemi,
      I ty coś nie znał ziemskich pożądań marności,
      Tylko cuda początku i słońce przyszłości,
      Coś nad w grobie leżącą stał jak anioł złoty
      I krew i łzy jej wszystkie przemieniał w klejnoty -
      Wy mówcie! Ty, o którym nie wierzymy sami,
      Jak to? On żył naprawdę i był między nami,
      Ty, który w czas bez wiary i na wszystko głuchy
      Przyszedłeś dać świadectwo, że są jeszcze duchy,
      Patrz! Mroki się rozpierzchły i w otchłani giną,
      Jakaś ręka spuszczoną targnęła kurtyną,
      Konrada jakaś postać prowadzi bezglosa.
      Kto to? Może robotnik albo dziewka bosa.
      We wszystkich domach światła rozbłysły wśród nocy.
      Uradujcie się w grobach, wolności prorocy!
      Gdzie kat zaciskał stryczek wkoło dumnej głowy,
      gdzie stała szubienica, jest krzyż Chrystusowy!
      Płyniesz teraz przeszłości niewstrzymana falo!
      Oto się nad Krakowem złote blaski palą,
      Król Zygmunt milcząc patrzy, jak Wisła się wije,
      I wtedy dzwon uderzył! Ten sam, co dziś bije!
      Bij! I porwij nas w swoje chyboty ogromne,
      Wołaj: "Bądźcie jak tamci, to was nie zapomnę,
      A. wtedy ci, co przyjdą, gdy się wiek wasz prześni,
      O was także pomyślą, słuchając mej pieśni,
      A Ty, który jedyny możesz stać w tym dźwięku
      I w Tobie jednym serce nie zadrży od lęku,
      Bo kiedyś Ty go słuchał - to nienadaremno
      I sam jeden powstałeś w niewoli noc ciemną,
      Budź ospałych: niech głosem Twoim mówi cały
      Tysiąc lat krwi i potu, i tej ziemi chwały,
      I marzenia poetów, mogiły żołnierzy!".
      Niech więc głowę pochyli, kto w cuda nie wierzy,
      Ten, który umiał cierpieć, a radość go trwoży,
      Kto nie stargał na szyi niewoli obroży,
      I kto chce przyszłość wstrzymać, i kto przeszłość plami,
      Niechaj wyjdą tą nocą. Bo dziś pod gwiazdami
      Jakieś cienie po polach, po mieście się snują
      I wśród płaczu padają. I ziemię całują.





      • palnick Rozmowa z księdzem..... 11.10.05, 02:52
        ...a jeśli istnieje niebo
        (bo może? Choć raczej wątpię)
        I jeśli w dniu mego pogrzebu
        Do tego nieba wstąpię
        (w co także wątpię raczej),
        I przyjdzie mi tam posiedzieć,
        To kogoż ja tam zobaczę?
        Bo wolałbym z góry wiedzieć,
        Czy spotkam na gwiezdnej połaci
        Wyłącznie aniołki białe,
        Czy którąś ze znanych postaci,
        Co ją za życia kochałem?
        Czy mi recepcja niebiańska
        Pokój przydzieli musem?
        Bo ja bym chciał, proszę państwa,
        Na przykład z panem Prusem
        Lub z panem Gary Cooperem
        Czy z Izaakiem Bablem,
        A tutaj mnie na kwaterę
        Z Kraszewskim wpakują nagle
        Albo mój jeden przyjaciel
        Do mego pokoju wlizie
        I znowu powie: - Wiesz, bracie,
        Poznałem o... taaaką cizię!
        A ja bym chciał porą wieczorną
        Mieć taką cudowną szansę
        Pogadać z Marylin Monroe
        I z Anatolem Francem,
        I może ze swoim tatą,
        Bo znałem go bardzo mało...
        Hej, dużo dałbym za to,
        Żeby tak właśnie się stało,
        Ale się tam nie wybiorę,
        Bo jakby mnie kto ulokował
        Z Rabindranathem Tagore,
        Tobym natychmiast zwariował,
        Lub z Marią Konopnicką...
        Ta myśl sen z powiek mi spędza...
        Nie, wolę iść drogą laicką,
        Bardzo przepraszam księdza!

        Andrzej Waligórski
        • aurora.we.mgle Re: Rozmowa z księdzem..... 11.10.05, 05:16
          "Mieć taką cudowną szansę
          > Pogadać z Marylin Monroe
          > I z Anatolem Francem,"

          hehe, zdaje mi siem, Palnicku, ze ta Marylyn Monroe byla gleboko wierzaca osoba
          i pewnie siedzi dzis w niebie, i co Ty na to? poza tym, ja wierze w laickie
          niebo, bo gdzies przecie musza isc te wszystkie laickie anioly, ktorych pewnie
          wiecej niz religijnychsmile) ja bym chiala po smierci pogadac sobie z Marksem,
          Darwinem, Einsteinem, Hypatia i koniecznie z Kpernikiem, zeby sie dowiedziec,
          czy ona naprawde byla kobieta. Musi byla, bo tylko baba gapilaby sie cale noce
          w niebosmile).

          • palnick Re: Rozmowa z księdzem..... 16.10.05, 09:52
            aurora.we.mgle napisała:

            Ja bym chiala po smierci pogadac sobie z Marksem, Darwinem, Einsteinem, Hypatia
            i koniecznie z Kpernikiem, zeby sie dowiedziec, czy ona naprawde byla kobieta.
            Musi byla, bo tylko baba gapilaby sie cale noce w niebosmile).
            _________

            Kopernik była kobietą i nie ma tu czego sprawdzać smile
            Ja bym do tej listy rozmówców dołożył Leonarda da Vinci i Jezusa. Zwłaszcza z
            tym ostatnim byłoby o czym rozmawiać smile
            • palnick Mistyka 16.10.05, 11:49
              Mistyka

              jest jak kobieta
              obejmująca nogami ziemię
              i rozkładająca ramiona
              w kontemplacji nieba.

              A życie jest oczekiwaniem aż Bóg
              jak śmierć
              rozerwie jej ciało
              na światło

              Aneta Parys
    • aurora.we.mgle Do egoistow-kapitalistow-liberalow: przestroga 11.10.05, 03:09
      Który skrzywdziłeś
      Czesław Miłosz
      --
      Który skrzywdziłeś człowieka prostego
      Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
      Gromadę błaznów koło siebie mając
      Na pomieszanie dobrego i złego,

      Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
      Cnotę i mądrość tobie przypisując,
      Złote medale na twoją cześć kując,
      Radzi, że jeszcze jeden dzień przeżyli,

      Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
      Możesz go zabić - narodzi się nowy.
      Spisane będą czyny i rozmowy.

      Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
      I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.
      • palnick Jesień. 16.10.05, 09:49
        „Jesień” - J. Czechowicz

        Szumiał las, śpiewał las,
        gubił złote liście,
        świeciło się jasne słonko
        chłodno a złociście...

        Rano mgła w pole szła,
        wiatr ją rwał i ziębił;
        opadały ciężkie grona
        kalin i jarzębin...

        Każdy zmierzch moczył deszcz,
        płakał, drżał na szybkach...
        I tak ładnie mówił tatuś:
        jesień gra na skrzypkach...

        • palnick Re: Jesień. 16.10.05, 12:31
          LESZEK DŁUGOSZ

          DZIEŃ W KOLORZE ŚLIWKOWYM

          Po czerni jeżyny
          Po liściu kaliny
          - Jesień, jesień już
          Po ciszy na stawie
          Po krzyku żurawi
          - Jesień, jesień już
          Po astrach, po ostach
          To widać, to proste że
          - Jesień, jesień już
          I po tym że wcześniej
          Noc ciągnie ze zmierzchem
          - Jesień, jesień już

          Po pustym już polu
          Po pełnej stodole
          - Jesień, jesień już
          Strachowi na wróble
          Już nad czym sie trudzić?
          - Jesień, jesień już
          I po tym że w górze
          Wiatr wróży kałuże, tak
          - Jesień, jesień już
          I po tym że przecież
          Jak zwykle, po lecie
          - Jesień, jesień już

          Ach, ten dzień w kolorze śliwkowym
          - Berberysu i głogu ma smak...
          Stawia drzewom pieczątki
          - Żeby było w porządku
          Że już pora
          Że trzeba iść spać...
          A my tak - po kieliszku, po troszeczku
          Popijamy calutki ten dzień
          - Próbujemy nalewki
          Z dzikiej róży, z porzeczki
          Żeby sprawdzić - czy zima
          To wypić się da?
          - To się w głowie nie mieści
          Że tak szumi szeleści
          Tak bliziutko, o krok, prawie tuż
          Głębokimi rzekami, pachnącymi szuwarami
          Idzie jesień
          I prosto w nasz próg...
          - Ale co tam! przecież taka jesień złota
          Nie jest zła!
          - Ale co tam! Przecież taka jesień złota
          Niechaj trwa...
      • palnick Jesień na urwisku... 22.10.05, 00:41
        Jesień

        Cicho po urwisku jałowcem schodziła
        Czesząc grzywę jesień - rudawa kobyła.

        Ponad brzegu rzeki skłębione poszycie
        Rozbrzmiewa jej podków granatowe bicie.

        Wiatr-zakonnik, idąc zalęknionym krokiem,
        Miętosi listowie za drogi wyskokiem.

        I całuje krzak jarzębiny rozchwiany -
        Niewidzialnego Chrysta purpurowe rany.

        Sergiusz Jesienin
    • aurora.we.mgle Srebrne astry 22.10.05, 02:03
      Astry

      Znowu więdną wszystkie zioła,
      Tylko srebrne astry kwitną,
      Zapatrzone w chłodną niebios
      Toń błękitną.

      Jakże smutna teraz jesień,
      Ach, smutniejsza niż przed laty,
      Choć tak samo żółkną liście.
      Więdną kwiaty,

      I tak samo noc miesięczna
      Sieje jasność, smutek, ciszę
      I tak samo drzew wierzchołki
      Wiatr kołysze.

      Ale teraz braknie sercu
      Tych upojeń i uniesień,
      Co swym czarem ożywiały
      Smutną jesień.

      Dawniej miała noc jesienna
      Dźwięk rozkoszy w swoim hymnie,
      Bo aielska, czysta postać
      Stała przy mnie.

      Przypominam jeszcze teraz
      Bladej twarzy alabastry,
      Kruzce włosy, a we włosach
      Srebrne astry.

      Adam Asnyk
    • palnick Wierszyk 16.11.05, 20:32
      Napisalam kiedys o sobie wierszyk:

      Gdybym była bardzo piękna
      to bym mogła być modelką.
      Lecz spódnica na mnie pęka,
      bo mam dupę taką wielką.

      Gdybym rozum chociaż miała
      to bym miała doktoraty.
      Ale ze mnie durna pała,
      więc mam jeno w portkach łaty.

      Gdybym miała dobre serce
      to pomogłabym ludzkości.
      Lecz zepsuta jestem wielce,
      chyba aż do szpiku kości.

      Gdybym była sympatyczna
      to bym miała przyjaciółkę.
      Lecz ja jestem wręcz kostyczna
      - kawę pijam z psem, na spółkę.

      Gdyby było gotowanie
      czymś, co mnie uczyła mama,
      może bym wśród chłopów branie
      miała, zamiast siedzieć sama.

      Gdybym czasem się umyła
      balsam wtarła w swoje ciało,
      to bym ludzi nie straszyła
      i by z gęby nie śmierdziało.

      Gdybym może pospłacała
      chociaż cząstkę swoich długów,
      to bym palic nie musiała
      dziennie czterech paczek szlugów.

      Gdyby coś w mym durnym życiu
      miało chociaż trochę sensu,
      nie oddałabym się piciu
      łażąc w kólko do kredensu.

      Gdybym choć (na Boga rany!)
      coś wiedziała o poezji,
      to ten wierszyk tu spisany
      nie był stekiem by herezji...

      wilma.flinstone
    • palnick Gaj. 02.12.05, 18:06
      W splątanym gaju rąk i nóg szepczemy słowa święte,
      jak szeptał kiedyś Młody Bóg bogini niepojętej.

      Ole, ole, ole, ola, oli, bogini niepojętej.
      Ole, ole, ole, ola, oli, bogini niepojętej.

      W czerwonym żarze rzewnych żądz płoniemy jak pochodnie
      i opadamy w niebo, śniąc niewinnie i łagodnie.

      Cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt,
      niewinnie i łagodnie.
      Cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt,
      niewinnie i łagodnie.

      W żałobnym chłodzie znanych ust szukamy pocieszenia,
      słuchając, jak nam stygnie puls i mylą się znaczenia.

      To nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to mylą się znaczenia.
      To nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to mylą się znaczenia.

      Dopóki demon smutku śpi, niech żyją młode żądze.
      Dopóki życie w nas się tli, dopóki są pieniądze.

      To nic, to nic, to nic, to nic, to nic, niech żyją młode żądze.

      To nic, to nic, to nic, to nic, to nic dopóki są pieniądze.

      Ole, ole, ole, ola, oli, niech żyją młode żądze
      Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze.
      Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze.
      Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze.

      słowa: Agnieszka Osiecka

      • aurora.we.mgle pieniądze szczęścia nie dają:) 03.12.05, 00:55
        Czy by mieć młodzieńcze żądze
        trzeba mieć duże pieniądze?
        czy też za frajer kochać się można
        miłością odległą lub przydrożną
        splątane myśli tajne, przezroczyste
        splecione kończyny, włosy powiewiste
        pieniądze szczęścia nie dają
        i bez nich trafisz do raju
        choć bez nich żyć nie podobna
        obsesja pieniężna jest rzeczą zgubną.
        smile E

        • palnick Re: pieniądze szczęścia nie dają:) 03.12.05, 22:35
          Pieniądze szczęścia nie dają
          Być może.
          Lecz kufereczek stóweczek
          Daj boże smile
          • aurora.we.mgle Re: pieniądze szczęścia nie dają:) 03.12.05, 23:18
            więc sie przyznał Palnick miły,
            że bóg jego - bankier zgniły?smile
            • palnick Re: pieniądze szczęścia nie dają:) 10.01.06, 20:43
              zgniły, nie zgniły
              byleby fundusze były smile
              • aurora.una Re: pieniądze szczęścia nie dają:) 11.01.06, 00:56
                Gdzie spekulacyjna kasa wartką rzeką spłynie
                Od bankructwa i nędzy naród ów zaginie
                Rozszarpią go globalne ścierwniki i kruki
                Mafie znajdą nowe żerowiska, resztę głód trupi.

                Mowi Jozio Stiglitz -
                genius ekonomiczny
                antypolitycznywink
      • palnick Nothing really mattered ...... 08.05.07, 19:46

        When I was very young
        Nothing really mattered to me
        But making myself happy
        I was the only one

        Now that I am grown
        Everything's changed
        I'll never be the same
        Because of you

        Nothing really matters
        Love is all we need
        Everything I give you
        All comes back to me

        Looking at my life
        It's very clear to me
        I lived so selfishly
        I was the only one

        I realize
        That nobody wins
        Something is ending
        And something begins

        Nothing takes the past away
        Like the future
        Nothing makes the darkness go
        Like the light

        You're shelter from the storm
        Give me comfort in your arms
    • aurora.we.mgle Bog Cie posluchal, w GW stowki tancza tango 04.12.05, 00:14
      Palnicku, Ty to masz chody w niebie! pozazdroscic.
      • palnick Emily - Bog, ktorego odkrylam 30.12.05, 09:09
        Bóg
        którego mnie nauczono
        był dziadkiem
        z długą brodą
        groźnym nieprzystępnym
        porzuciłam go
        ujrzawszy jak
        gołym tyłkiem świeci
        w Kaplicy Sykstyńskiej
        i po spotkaniu
        z kuzynem szympansem
        w ogrodzie ewolucji

        Bóg
        którego odkryłam
        w tajemniczej dżungli
        synaps, dendrytów
        aksonów, feromonów
        jest cichą rzeką
        jej memowe fale
        łączą mnie z kuzynami
        homo erectus
        homo neandertalis
        kiedys połączą
        z kuzynem
        homo futuris

        Zeszłam na brzeg rzeki-Boga
        wysoki, skalisty
        rzeźbiony ekstazą życia
        wonny mlekiem
        macierzanką
        i owocem pasji
        na chwilę tylko
        zbyt krótką
        by nadziwić się
        nazachwycać
        napatrzyć
        nakochać
        nacierpieć
        kiedyś skusi mnie chłodna fala
        zanurzę się w boskie odmęty
        i na spotkanie ruszę
        z tymi co byli
        i będą
        w kosmicznym korowodzie wieczności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka