emily_bird Aksonowa nić neuronu:)) 04.02.05, 01:34 Aksonowa nić neuronu Kierowana chemicznym zmysłem Szuka rezonansu Po omacku Instynktownie Stroi błonowe struny Jej język tajemny Nie pojmą go gapie Nie zgłębi żaden filozof Nie rozszyfruje żaden algorytm Odczyta go tylko Las śpiewających neuronów Rozbudzonych ciszą I krzykiem losu Człowieka Rezonans i tajemnica Rzeźbią trwałe bruzdy W mózgu By trwało życie…)) Odpowiedz Link Zgłoś
palnick O tym jak rząd traktuje obywateli.... 07.02.05, 15:24 Jacek Kaczmarski Przedszkole W przedszkolu naszym nie jest źle Zabawek mamy tutaj wbród Po całych dniach bawimy się W coraz to inny trud Pani nam przypatruje się Pilnuje, gdzie zabawy kres W przedszkolu naszym nie jest źle Kiedy się grzecznym jest Bo jeśli nie - zaraz po pupach Po pupach, po pupach biją nas I krzyczą: patrz szczeniaku Gdzieś ty wlazł, albo po łapach Po łapach, po łapach trzepią i W kącie się łyka łzy Za oknem tyle świata lśni Do szyby więc przyciskam nos Wszystkim zachwycałbym się gdy - Gdyby nie Pani głos Bo mamy w pociąg bawić się Pani nas ciągnie tam i tu I chyba sama nie wie gdzie Powtarza tylko: czu, czu, czu My za nią potykając się I na zakrętach lecąc w bok Patrzymy jak się pociąg rwie Krzyczymy: czu, czu, gubiąc krok A Pani ciągle biega i Za nią już tylko jeden, dwóch Bo reszta pod ścianami tkwi I leżac krzyczy: czu, czu, czu Pani się zatrzymuje zła Pierwszego z brzegu łapie i Tym pierwszym zwykle bywam ja Bo jestem krnąbrny oraz zły Więc zaraz Pani da po pupie Po pupie, po pupie, zbije mnie, krzycząc Czemu szcze-, czemu szczeniaku Nie bawisz się, a ja z pociągu Wypadłem tylko i W kącie połykam łzy Lecz nic nie mówię - cóż to da? Coś tylko we mnie w środku drży W kąciku siedzę - cicho sza! Myślę, że smutno mi Lecz z czasem mija też i to W przedszkolu naszym tak już jest Że zapomina się tu zło Tu troskom szybki kres I znów bawimy wszyscy się Pod czujnym okiem Pani i W przedszkolu naszym nie jest źle Szczególnie, gdy się śpi Odpowiedz Link Zgłoś
palnick ... i o tym jak my traktujemy oponentów. 09.02.05, 08:07 Marian Hemar Teoria względności Gdy się ludzi ocenia Z różnych punktów widzenia -- Ciekawa rzecz, jak się skala Pewnych wartości zmienia. Wada staje się cnotą, A zaletą Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: ... i o tym jak my traktujemy oponentów. 09.02.05, 14:39 Einstein geniuszem jest - uniwersalnym, czyli od malpy jak my wszyscy!) O tym zawsze trzeba pamietac - kim byli nasi przodkowie 8 milionow lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
emily_bird figiel - ogrodnikiem:)) 10.02.05, 05:14 Nie zawsze strzały Kupido zawodzi, Czasem łuk złoży i bez broni chodzi I gospodarskiej pilnując pogody, Gracuje z trawy pafijskie ogrody. W ogrodzie jego zioła są nadzieje, Chwast - obietnice, które wiatr rozwieje, Męczeństwa, posty są suche gałęzi, Labirynt - pęta, w których swoje więzi, Niewola - kwiatkiem, owocem jest szkoda, Fontaną - oczy i gorzkich łez woda, Wzdychania - letnim i miłym wietrzykiem, Nieszczerość - łapką, figiel - ogrodnikiem, Szalej, omylnik, to są pierwsze zioła, Które głóg zdrady otoczył dokoła; Nadto ma z muru nieprzebyte płoty, Gdzie wapnem - troska, kamieniem - kłopoty. Jam w tym ogrodzie przedniejszym kopaczem, Ja wsiawszy moje tęsknicę i płaczem Skropiwszy, orzę skały twardej Tatry, Wisłę uprawiam i żnę płone wiatry. Andrzej Jan Morsztyn Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Śnieg. 11.02.05, 22:27 Śnieg Pamiętam ów ruchliwie rozbłyskany szron I śniegu ociężałe w gałęziach nawiesie, I jego nieustanny z drzew na ziemię zron, I uczucie, że w słońcu razem z śniegiem skrze się. A on ciągle narastał, tu w kopiec, tam - w stos, I drzewom białych czupryn coraz to dokładał, Ślepił oczy i łechtał podbródek i nos, I fruwał - i tkwił w próżni - i bujał i padał. I pamiętam ów niski, wpół zapadły dom, I za szybami włóczek różnobarwne wzory. Kto tam mieszkał? Pytanie - czy człowiek, czy gnom? Byłem dzieckiem. Śnieg bielą zasnuwał przestwory. Dotknąłem dłonią szyby, mimo strachu mąk, I uczułem ślad hojny, niby czarów zbytek. Tą dłonią dotykałem mych sprzętów i ksiąg I niańki, by ją oddać na baśni użytek... Serce marło, gdym w dłoni unosił ten ślad W ciszę śniegu, co prosząc, weselił się w niebie. Śnieg ustał - i minęło odtąd tyle lat, Ile trzeba, by ślady zatracić do siebie. Jakże pragnąłbym dzisiaj, gdy swe bóle znam, Stać, jak wówczas, przed domu wpół zapadłą bramą I widzieć, jak śnieg ziemię obiela ten sam, Śnieg, co fruwa i buja i pada tak samo. Zjakimż płaczem bym zajrzał - niepoprawny śniarz - Do szyby, by swą młodość odgrzebać w jej szronie - Z jakąż mocą bym tulił uznojoną twarz W te dawne, com je stracił, w te dziecięce dłonie! Bolesław Leśmian Odpowiedz Link Zgłoś
emily_bird Śnieg czerwcowy:)) 12.02.05, 05:19 Gdy Hades lodami swe wnętrze ukoi Zbudzi się Persefona, przetrze modre oczy Gdzie stąpnie, kwiat powstanie Gdzie spojrzy, tęcza się roztoczy. I to jest najpiękniejsze w śniegach zimowych Że są uwerturą do nocy czerwcowych.… Odpowiedz Link Zgłoś
100krotki Re: Śnieg czerwcowy:)) 12.02.05, 11:41 emily_bird napisała: > Gdy Hades lodami swe wnętrze ukoi > Zbudzi się Persefona, przetrze modre oczy > Gdzie stąpnie, kwiat powstanie > Gdzie spojrzy, tęcza się roztoczy. > I to jest najpiękniejsze w śniegach zimowych > Że są uwerturą do nocy czerwcowych.… > i .... usłyszymy śpiew ptaka Odpowiedz Link Zgłoś
emily_bird snieg majowy tym razem:)) czyli sezonowo 13.02.05, 16:48 Lubię słowika gwizdek Noc, gdy majowa i fajna, I niebo, nad tą nocą; takie śmieszne i gwiaździste jak "Symfonia dziecięca" Haydna. Ale berdziej lubię śnieg śpiący na dachach Warszawy i twoją bialą suknię, i twoje białe korale, słowa, te wszystkie śnieżne sprawy. Ale najbardziej lubię w Pradze pewną kukułkę, co kuka latem nad matki mojej grobem, a niedaleko księżyc wędruje zaułkiem, przez który kiedyś szybko pędził Szopen. Konstanty I. Gałczyński Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Wiosna... 23.02.05, 14:59 Zobowiązanie Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski Nie zakocham się tej wiosny już w nikim Choćby śpiewem się zaniosły słowiki Choćby zapachniały wszystkie jaśminy Choćby zapłakały wszystkie dziewczyny Nie zakocham się tej wiośnie na przekór No i chyba słusznie Boś nie w tym wieku Trzeba umieć się wycofać z arenki Gdy zaczyna służyć sofa do drzemki Nie uwikłam się z tą wiosną w ten wątek Górę w Tobie wziął po prostu rozsądek Nie usłucham ja tej wiosny zupełnie Postulatów jej najprostszych nie spełnię Nie, nie pójdę ja tej wiośnie na rękę Serce w żadną mi nie wrośnie panienkę Za to darzę Cie estymą nareszcie Zakochałem ja się zimą już wcześniej Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Wiosna... 11.03.07, 22:10 Na polanie gdzieś aż w Kołobrzegu, dupa leśnik siadł na przebiśniegu. Myślał, że to jest pień, padł więc na niego cień. Pośmiewiskiem jest wśród kolegów. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Monika :) 22.02.05, 01:56 Pani Monika Pani Monika, Monika, Monika Pani Monika to jest taka muzyka o której skrzypce po nocach śnią a ja walca Domino że aż huczy pianino na cztery ręce, codzień gram z Moniką mą Pani Monika to jest cel wędrownika zapatrzonego w daleki świat a ja u niej z kompotem mam obiady a potem już po żadnych garkuchniach zup nie bede jadł Pani Monika, kącik pań w periodykach prowadzi jako redaktor S. A ja bede tu szczery znam jej wszystkie litery i z nich każda wyryta w sercu moim jest Pani Monika to złotego kluczyka do ekskluzywnych sezamów błysk bez ogonka tam kino potem taniec i wino i przez całą noc nieraz nikt nie da Ci w pysk Pani Monika to jest taka muzyka Przez którą skrzypcom od ptaków lżej o której śnią referenci za parą zet wynajęci tacy jak ja co nigdy nie usłyszą jej --------- Wasowski, Przybora Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: Monika :) 22.02.05, 02:06 Ach ten wyborny Wasowiak-Przyborny! Quite sweet... Z nim przyjdzie mi playowac na szesc rak, a jak sie ustawimy przy mirrorze to wyjdzie na tuzin, ergo - na kope fingerow) Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Deszcz. 24.02.05, 00:13 Deszcz Mówiłam tobie już pięćdziesiąt kilka razy, żebyś już poszedł sobie, przecież pada deszcz, to przecie śmieszne takie stać tak twarz przy twarzy, to jest naprawdę niesłychanie śmieszna rzecz; żeby tak w oczy patrzeć: kto to widział? żeby pod deszczem taki niemy film bez słów, żeby tak rękę w ręku trzymać: kto to słyszał? a przecież jutro tutaj się spotkamy znów - i tak się trudno rozstać, i tak się trudno rozstać, no, nawet jeśli trochę pada, to niech pada - i tak się trudno rozstać, i tak się trudno rozstać, nas chyba tutaj zaczarować musiał deszcz. ---------- K.I.Gałczyński Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: Deszcz. 24.02.05, 00:40 I'm singing in the rain Just singing in the rain What a glorious feeling I'm happy again I'm laughing at clouds So dark up above The sun's in my heart And I'm ready for love For love Let the stormy clouds chase Everyone from the place Come on with the rain I've a smile on my face I'll walk down the lane With a happy refrain Singing, singing in the rain In the rain. Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle The phantom of the opera is there??? 23.02.05, 06:30 In sleep he sang to me In dreams he came That voice which calls to me And speaks my name And do I dream again? For now I find The phantom of the opera is there, Inside my mind. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Miłość. 24.02.05, 00:36 Love is hard to find, nice to have, easy to loose and hard to forget. Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: Miłość. 24.02.05, 00:42 How true, indeed! May be this is the most important principle of love - this memory forever!? Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Miłość. 23.03.05, 01:19 MILOSC Jest czekaniem na niebieski mrok na zielonosc traw na pieszczote rzes Czekaniem na kroki szelesty listy na pukanie do drzwi Czekaniem na spelnienie trwanie zrozumienie Czekaniem na potwierdzenie na krzyk protestu Czekaniem na sen na swit na koniec swiata Malgorzata Hillar Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: Miłość. 25.03.05, 19:54 pod drzewami - miłość pośród ludzi - miłość pośród deszczu i w słońcu odmieniałam pory roku dokąd nie przyszła teraz jest tylko jedna pora roku wiosna Halina Poswiatowska Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle I must wait for the sunrise 24.02.05, 03:09 Daylight I must wait for the sunrise And I mustn't give in. When the dawn comes, tonight will be a memory too And a new day will begin Burnt out ends of smokey days The stale cold smell of morning The streetlamp dies, another night is over Another day is dawning... Touch me! It's so easy to leave me All alone with the memory Of my days in the sun... If you touch me, you'll understand what happiness is Look, a new day Has begun Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: The phantom of the opera is there??? 24.02.05, 00:43 aurora.we.mgle (Emily) napisała: > ale w koncu jestes przeciez Phantomem w operze, wiec skad mam wiedziec) ----------- Love is a dream that only few can live through Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: The phantom of the opera is there??? 24.02.05, 00:51 Or may be it is a mirage - always at view, but never at reach? Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 12.03.05, 10:56 Rozmowa - Pan, śpiewak, świat widzi ponuro: Wciąż tylko o stosach i grobach; Pan wiesza, poddaje torturom, Głos pana to wieczna żałoba, Że trwają - pan za złe ma murom, A mnie się to życie podoba! - Proszę pani, ja życie lubię W jego prawdzie i jego złudzie; Ale człowiek dąży ku zgubie, Wiedzieć o tym nie chcą ludzie. - Właśnie, ludzie. Niech pan pomyśli Starczy im prawdziwych przepaści, A najgorsze - jeszcze się przyśni; W cierpieniu - wszyscy są właśni. Pan mówi, że życie to czyściec, A oni pragnęliby baśni. - Proszę pani, przecież to robię. Opowiadam baśnie choć smutne - Kim by był niepojęty człowiek Bez braci Grimm prawdy okrutnej? - Właśnie, prawda. O co pan pyta? Obcy panu brak wątpliwości. To pan śpiewa, co pan przeczytał: Po prostu świat w książkę uprościł. Pan gra, kiedy wszechświat zgrzyta. Pan przeczy człowieczej miłości! - Proszę pani, cierpieć się staram. Starczy spytać żony i dzieci. Kocham. Miłość - księga stara, Którą warto Bogu polecić. Właśnie Bóg. Pan Boga nie lubi, Ale mówi, że wciąż Go szuka. W pańskich trwogach można się zgubić; Pojąć sztukę pańską, to sztuka. Pan publicznie z losem się czubi: Jaka z tego dla nas nauka? - Proszę pani, proszę nie czekać Na nauki, tezy i wnioski - Jestem egzemplarz człowieka, A to znaczy - diabli, czyśćcowy i boski. 7.12.1991 Jacek Kaczmarski Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle wznosić świątynie 12.03.05, 16:29 Religię bierzemy Religię bierzemy z naszego litowania się nad ludźmi. Są za słabi, żeby żyć bez boskiej opieki. Za słabi żeby słuchać zgrzytliwego obrotu piekielnych kół. Kto z nas pogodzi się z wszechświatem bez jednego głosu Współczucia, litości, zrozumienia? Człowieczeństwo oznacza zupełną obcość pośród galaktyk. Dostateczny powód żeby wspólnie z innymi wznosić świątynie niewyobrażalnego miłosierdzia. Czesław Miłosz Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Zabawki Pana Boga 12.03.05, 17:38 Wielki Boże białych koźląt, czarnych owiec i Ameryk, oddal od nas chmurę groźną i pożarów toń. Biednym dzieciom twojej ery, słabym dzieciom twojej ery podaj białą dłoń. Ta dziewczynka, co tak płacze, że sukienka nazbyt droga, ten wodzirej, co wciąż skacze, choć się skończył bal - to zabawki Pana Boga, to zabawki Pana Boga, których trochę żal. Ta kobieta, która nie śpi, bo ją dręczy ciemna trwoga, ten mężczyzna udręczony, co hartował stal - to zabawki Pana Boga, to zabawki Pana Boga, których trochę żal. Tą kolędą z pretensjami chcę ci dzisiaj dopiec, bo też ty się bawisz z nami jak niegrzeczny chłopiec. Ten podróżny, co spostrzega, że się nagle gmatwa droga, ta tancerka, którą dusi muślinowy szal, ten, kto czuje, ze już jutro stanie przed nim dama sroga, ten, kto nie wie, że go czeka niebostrunna dal - to zabawki Pana Boga, to zabawki Pana Boga, których trochę żal. Tą kolędą z pretensjami chcę ci dzisiaj dopiec, bo też ty się bawisz z nami jak niegrzeczny chłopiec. Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Nim stanie sie tak jak gdyby nigdy nic nie było. 15.03.05, 00:52 Myślę sobie, że Ta zima kiedyś musi minąć Zazieleni się Urośnie kilka drzew Niedojedzony chleb W ustach zdąży się rozpłynąć A niedopity rum Rozgrzeje jeszcze krew. Zimny poniedziałek Gorącą stanie się niedzielą To co nie pozmywane Samo zmyje się Nieśmiały dotąd głos Odezwie się jak dzwon w kościele A tego czego mało Nie będzie wcale mniej... Choć mało rozumiem A dzwony fałszywe Coś mówi mi, że Jeszcze wszystko będzie możliwe Nim stanie się tak Jak gdyby nigdy nic nie było Nim stanie się tak JAK GDYBY NIGDY NIC ---------- Voo-voo Odpowiedz Link Zgłoś
ewa8a Re: Nim stanie sie tak jak gdyby nigdy nic nie by 15.03.05, 00:57 palnick napisał: > Myślę sobie, że > Ta zima kiedyś musi minąć > Zazieleni się Palnicku, zima ma się ku końcowi. Mój kot nie wraca na noc do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: Nim stanie sie tak jak gdyby nigdy nic nie by 15.03.05, 01:34 a u mnie krokusy szaleja wprost! dziecioly tez zwariowaly i bija w rynny, az niesie po calej okolocy, orly szybuja, polujac na zblakane koty, musi wiosna juz! i pomyslcie tylko, co bysmy robili w klimacie bez sezonow? No nuda.......jakas mowia, ze czern jest konieczna dla zobaczenia bieli a zima - dla wiosny Persefona juz wietrzy swoje wlosy Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Wielkanoc 25.03.05, 15:29 K.I. Gałczyński Wielkanoc Jana Sebastiana Bacha Rodzina wyjechała do Hagen. Sam zostałem w tym ogromnym domu. Po galeriach krokami dudnię. Bardzo śmieszą mnie te złocenia i te pelikany rzeźbione jak od niechcenia, i te chmury mknące na południe. Ja bardzo lubię chmury. I światła pochmurne. Jak fortece. Jak moje fugi poczwórne. Cóż to za rozkosz błądzić przez pokoje z Panią Muzyką we dwoje! Jak las jesienny świece w lichtarzach czerwone. A dzisiaj jest Wielkanoc. Dzwon rozmawia z dzwonem. O , wesołe jest serce moje! W starych szufladach są stare listy, a w książkach zasuszone kwiaty; jak to miło plądrować wśród starych papierów... O, świąteczne godziny pełne złotych szmerów ! O, natchnienia jak kolumny złote! o, kantaty! Ubrany w zielony aksamit brodzę, błądzę tymi pokojami i po galeriach i schodach; o, jeszcze tyle, tyle do wieczora godzin, żeby mruczeć, żeby nucić, żeby chodzić, żeby płynąć jak zaczarowana woda! Ciemne jak noc portrety witają mnie w salach, jeszcze bardziej ciemniejąc , kiedy się oddalam. To śmieszne, że niektórzy nazwali mnie mistrzem, mówią,że w mych kantatach zamknąłem niebiosa. Szkoda, że tu nie wszyscy znacie mego kosa, ach, jak ten kos śpiewa, jakże ten ptak gwiżdże, jemu wiele zawdzięczam. No i wielkim chmurom. I wielkim rzekom. I piersiom twoim, Naturo. Spójrzcie na te niebieskie hiacynty, na te krzesła z czarnego drzewa, na te wszystkie złocone sprzęty, na tę klatkę z papugami, która śpiewa, na te obłoki jak srebrne okręty, które wiatr południowy podwiewa. Tak. Spójrzcie. To jest moje mieszkanie. Też wspomnienie po Janie Sebastianie. Mówią, że jestem stary. Jak rzeka. Że czas coraz bardziej z rąk mi ucieka. To prawda, że mi wiele godzin przepadło. Ale to nic. Do diabła! Ja gram na mocnych strunach i są jeszcze kantaty moje, do pioruna! Nie czas mnie, ale ja go wziąłem na kowadło. Zaraz przyjdzie rodzina i zacznie się uczta. Córy moje, nim siądą, przejrzą się do lustra. I chmura gości ściągnie. I nastąpi taniec. Podjedzą sobie setnie i podpiją dobrze. I pasterz z gobelinu też huknie na kobzie. A potem wieczór przyjdzie. I zniknę w altanie. Bo lepsza od mych skrzypiec, gdybym grywał w Weimarze, niźli perły, o których dla mej żony marzę, niż sonaty mych synów, niż wszystkie marzenia - taka chwila wielkiego , wielkiego wytchnienia, właśnie teraz, gdy widzę przez altany szparę rzecz niezwykłą, zawrotną, szaloną nadmiarem: WIOSENNE, GWIAŹDZISTE NIEBO. Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Chrystus 25.03.05, 19:28 Nie skarżę się, mój Ojcze, nie skarżę się, mój Panie, Iżeś dał sercu memu to smutne miłowanie. Nie skarżę się, mój Ojcze, że tak samotnie chodzę, Żem się już wielce znużył na tej ciernistej drodze. Obchodzę chaty z wieścią: "zbliża się, z łaski nieba". A ludzie mówią: "Z Bogiem..." I dają kromkę chleba. Czyli są słowa moje tak bardzo niepojęte? Nie widzą, że się zbliża Królestwo Twoje święte. Nie widzą, że niebiosa rozwarły się narodom, Nie wierzą, choć im prawdę z radością i z pogodą... Lecz się nie skarżę, Panie, że tak strapiony chodzę, Że nie ma, nie ma kresu ciernistej mojej drodze. Ptaszkowie mają gniazdka i liszki mają schowy, I tylko Syn Człowieczy nie ma gdzie skłonić głowy. Lecz to nie skarga, Panie... Spraw jeno w bliskim cudzie, Iżby mnie zrozumieli ci dobrzy, cisi ludzie. Julian Tuwim Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Chrystus 07.04.05, 00:46 Pewien papież z dalekiego kraju pewnie dziś już siedzi w raju A owieczki zostały mając problem niemały bo nastepca z innego juz kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Chrystusa namiestnik odszedł 07.04.05, 01:07 "Bez Ciebie jestem tak smutny jak kondukt w deszczu pod wiatr Bez Ciebie jestem wyzuty z ochoty całej na świat Bez Ciebie jestem nieładny bez żadnej szansy u pań Bez Ciebie jestem bezradny jak piesek co wypadł z sań Bez Ciebie jestem za krotki na długą drogę przez świat Bez Ciebie jestem malutki i wytłuc może mnie grad Bez Ciebie jestem tak nudny jak akademie "na cześć" Bez Ciebie jestem tak trudny że trudno siebie mnie znieść Bez Ciebie jestem niepełny jak czegoś ćwierć albo pół Bez Ciebie jestem zupełny chomąt, łachudra i wół" Jeremi Przybora Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Przewrażliwienie? 07.04.05, 20:29 RAPORT O film, panie ministrze, Obrazili się wachmistrze; O wiersz, panie generale, Obrazili się kaprale; O artykuł w tygodniku - Ordynansi, panie pułkowniku; O piosenkę, panie majorze, Żony sierżantów w Samborze; W radio była audycja: Obraziła się policja. Dalej - studenci Są do żywego dotknięci; Dalej, księża z Płockiego Dotknięci są do żywego. Następnie - związek akuszerek Ma ciężkich zarzutów szereg: Że to swawolność, frywolność, Bezczelność, moralna trucizna, Że w ten sposób ginie ojczyzna!... ...A po za tym - jest w Polsce wolność. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick A to dostałem od Małgosi... 10.04.05, 23:44 najważniejszego człowieka w moim życiu - wtedy kiedy miałem poważne problemy z buntującym się straszliwie synem. "Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi. To synowie i córki życia, powołane dla niego samego. One nie są z was, lecz tylko przez was. I mimo że są z wami, nie należą do was. Możecie je obdarzać waszą miłością, ale nie waszymi myślami, Bo mają one własne myśli. Możecie ofiarować dom ich ciałom, ale nie duszom, Bo dusze ich mieszkają w domu jutra, którego nie możecie nawiedzić nawet w marzeniach. Możecie starać się być jak one, ale nie usiłujcie wymóc na nich, aby one były jak wy. Bo życie nie postępuje wstecz, ani nie zwleka pozostając przy dniu wczorajszym. Jesteście jak cięciwy łuku, przez które wasze dzieci wyrzucane są jak strzały żywe." KAHLIL GIBRAN „The Prophet" Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle witaj i przeczytaj ten tekst Palnicku 12.04.05, 01:21 polityka.onet.pl/162,1223713,1,RA,artykul.html on pomaga rodzicom zrozumiec, czego potrzebuja dzieci. Okazuje sie, ze one potrzebuja nadzoru i delikatnego prowadzenia. ich mozgi sa niedojrzale prawie do 25 r. zycia i dzieci, zostawione same sobie jak te strzaly, czesto trafiaja nie tam, gdzie powinny i gdzie one same chcialyby sie znalezc. spontaniczna milosc mlodziezy do JPII jest wlasnie dowodem tego, ze dzieci potrzebuja struktur i zasad funkcjonowania w spoleczenstwie, bo z nimi czuja sie bezpiecznie. Kiedy w USA zrobiono wywiady z nastolatkami, to wiekszosc opowiadala sie (paradoksalnie?) za wiekszym nadzorem ze strony rodzicow, ktory one utozsamialy z miloscia. To jest sprzeczne z tym, co one mowia rodzicom, ale obiektywnie one chca i potrzebuja nadzoru i milosci rodzicow. pozdrowka) Odpowiedz Link Zgłoś
szaman1 Re: witaj i przeczytaj ten tekst Palnicku 12.04.05, 08:11 aurora.we.mgle napisała: > on pomaga rodzicom zrozumiec, czego potrzebuja dzieci. > Okazuje sie, ze one potrzebuja nadzoru i delikatnego prowadzenia. ich mozgi sa > niedojrzale prawie do 25 r. zycia i dzieci, zostawione same sobie jak te > strzaly, czesto trafiaja nie tam, gdzie powinny i gdzie one same chcialyby sie > znalezc. spontaniczna milosc mlodziezy do JPII jest wlasnie dowodem tego, ze > dzieci potrzebuja struktur i zasad funkcjonowania w spoleczenstwie, bo z nimi > czuja sie bezpiecznie. Kiedy w USA zrobiono wywiady z nastolatkami, to > wiekszosc opowiadala sie (paradoksalnie?) za wiekszym nadzorem ze strony > rodzicow, ktory one utozsamialy z miloscia. To jest sprzeczne z tym, co one > mowia rodzicom, ale obiektywnie one chca i potrzebuja nadzoru i milosci > rodzicow. > pozdrowka) i dlatego tak ważne jest, gdzie rodzice lokują swoją potrzebę "nadzoru i miłości", kiedy wydaje im się, że już są w pełni dorosłe,bo wszystkie obowiązki i przyjemności życia dorosłego doświadczają na codzień. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Jaskółka 08.05.05, 00:04 Władysław Broniewski Jaskółka Napłynęła na mnie fala miłosna, jak powódź, co lody znosi. Ty nie jesteś już taka młoda, jak wiosna, i kto ciebie o to prosił? Może moje serce prosiło na klęczkach w rozmaitych rozpaczach i klęskach, całując z rozpaczą na spółkę ciebie - jaskółkę? A może te jaskółki w niebie, podobne do ciebie, latały, kwiliły i wylatały, żebym był radosny i śmiały? Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: Jaskółka 15.05.05, 21:14 Czy jaskółka biało-nieśmiała Nauczy lotu nietoperza Co w mrokach lubi świat przemierzać? Ona słoneczne lubi kąpiele On lunatyczne woli wesele. Ona chóralnym śpiewem się raduje On w ultradzwiękach gustuje. Łączy ich tylko skał umiłowanie I wieszczów pijanych słuchanie? Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Anthony de Mello 12.05.05, 23:15 Mała rybka – Przepraszam panią – rzekła jedna morska ryba do drugiej – jest pani starsza ode mnie i bardziej doświadczona, pewnie będzie mi pani mogła dopomóc. Proszę mi powiedzieć, gdzie mogę znaleźć to, co nazywają oceanem? Szukałam już wszędzie – bez rezultatu. – Oceanem jest miejsce, gdzie teraz pływasz – odpowiedziała stara ryba. – To? Przecież to tylko woda... A ja szukam oceanu – odparła rozczarowana młoda ryba, odpływając, by szukać gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: Anthony de Mello 16.05.05, 22:47 Wszystko da się opisać Teorią względności. Prędkość światła Bieg czasu Ciężar ciała Długość rzęs Słodycz głosu Gorycz łez Wilgoć suszy Męską damskość Damską żeńskość Szczęście w nieszczęściu Nieszczęście w szczęściu Tłumność w samotności Samotność w tłumie Krzywdę w altruizmie Altruizm w egoizmie Czern w bieli Biel w czerni I vice versa. Przytulność otchłani oceanu Też jest względnością. Tylko czy rybka zna Teorie Einsteina? O dylematach aquarii słyszała? Nie wiem... Spędza mi to z sen z powiek Który jest względnym Stanem bycia w niebyciu) Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Sen...:) 29.05.05, 01:02 Taka sobie wpadka... Luno,Luneczko,dobrze żeś wróciła Mrożnej nocy więzione słoneczko. Z ramion zrzuciła bieluchny kożuszek I jedno com ujrzał to cudowny brzuszek Nad nim zaś piersi dumnie sterczące, Poniżej wzgóże i uda lekko drżące Porwałem ją na ręce i myślę gdzie łóżko, Z piersi chce się wyrwać jej małe serduszko Padamy w pościele przywarci do siebie Na Lucyfera myślę będzie nam jak w niebie Usta jej rozchylone i prześliczne nogi Dłonie chwytają Behemota rogi Z oczu półprzymkniętych bije głębia modra Kładzie łeb Behemota między białe biodra Przyciska z rozkoszą do swojego wzgórza, Kędy poniżej rozkwita jej pąsowa róża Rozkwitła,rozchylona,ale nieduża Oczy diabelskie sycę tym widokiem A miła Luneczka ukłADA SIĘ BOKIEM Leb mój diabelski przyciska do prawego uda Lewe podnosi ku górze,bym głębiej przeżył te cuda Wie dobrze me białe słoneczko tej nocy Ze Ramzes nie wstanie bez wzroku pomocy. Ramzes jak Cyklop powstał,łeb uniósł ku górze Chętnie by się schował pod Luneczki wzgórze.... Wtem mocno mnie pchnęła,upadłem na wznak, Nad brzuchem mi sterczał obnażony hak Luna,wyprostowała się na piętach przysiadła Odrzuciła w tył jasną grzywę i lekko pobladła Potem uśmiech zagościł na jej bladej twarzy O takim uśmiechu każdy facet marzy. U nasady Ramzesa w dłonie pochwyciła I na łbie napęczniałym wargi swe złożyła Potem głębiej i głębiej wessała go w siebie I mogę powiedzieć,że już byłem w niebie. Ja Behemot król piekieł,ciemności Poczułem przez gardło mej Luny wnętrzności..... Lecz co to, przerwała,ledwie co w pół drogi Otworzyłem oczy,ujrzałem jej nogi Rączką główkę Ramzesa wciskała w swą różę, A piersi jej były nabrzmiałe i duże. Powoli delikatnie w dół się osunęła I gdy była już na dnie cichutko westchnęła Zwarliśmy się z sobą ,jak dolar z złotówką Uderzałem jej koniec Ramzesową główką, Jak jachty przez morze,płynęliśmy z Luną Przez miłości łoże,Ona jak żagiel Dumnie wyprężona, na chwilę osłabła, Padła w me ramiona, Ramzesa dyskretnie wyrzuciła z siebie No i nie było mi juz jak w niebie. Lecz oto nowa fala nadchodzi, Luna leży na plecach,Behemot w nią wchodzi Plecami o poduszki silnie zaparta A brama dla kochanka szeroko otwarta, Atłasowe ramiona oplatają me barki Luna mnie wpuszcza do nasłodszej szparki, Szybciej i mocniej...głębiej -krzyczy mi do ucha JEEEEEEST...na jej rozkaz mój Ramzes wybucha. W zwolnionym uścisku padliśmy obok siebie. Wiesz co Behemot-cicho zamruczała-było mi jak w niebie. Wtem głos budzika obwieścił nowy dzień, O jasna cholera znowu to był sen..... Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle odwrócić paradygmat życia?:)) 31.05.05, 23:20 A może by tak odwrócić paradygmat życia i senne zjawy uczynić realem a żmudne trudy codzienności uczynić przedsionkiem do snużycia? Jakiegoż blasku nabrałoby wtedy ludzie istnienie! Boska euforyczność pasji i geniuszu zakwitałaby wówczas be trudu w chemicznym dialogu szarych komórek splecionych, szepczących unisono, a ból, cierpienie, smutki, tęsknoty byłyby tylko gimnastyką duszy szykującej się do uczty snużycia. Lecz jak odróżnić sen od realu? Oba stany są tylko interpretacją nieskończoności naszych komórek czasowo zaklętych w formy przestrzeni) Odpowiedz Link Zgłoś
palnick O kobietach 04.06.05, 13:10 Autor nieznany Kiedy Pan stworzył kobietę, był to już jego 6 dzień pracy i w dodatku po godzinach... Pojawił się anioł i spytał: Czemu tyle czasu ci to zajmuje, Panie? Pan mu odpowiedział: -Widziałes zamówienie? Musi być całkowicie zmywalna, ale nie plastykowa, ma 200 ruchomych częsci, wszystkie wymienne, działa na kawie i resztkach jedzenia, ma łono, w którym się miesci 2 dzieci naraz, ma taki pocałunek, który leczy każdą rzecz: od startego kolana do złamanego serca. Anioł starał się powstrzymać Pana: - To jest za dużo pracy na jeden dzień, lepiej poczekać ze skończeniem do jutra. - Nie mogę, powiedział Pan. Jestem tak blisko skończenia tego dzieła, które jest tak bliskim memu sercu. Anioł zbliżył się i dotknał kobiety: - Ale zrobiłeś ją taką miękką, Panie? - Ona jest miękka, ale zrobiłem ją także twardą. Nawet nie wiesz ile może zniesć lub osiagnać. - Będzie myśleć? - spytał anioł Pan odpowiedział: - Nie tylko będzie mysleć, ale rozumować i negocjować. Anioł zauważył coś, zbliżył i dotknął policzka kobiety. - Wydaje się, że ten model ma skazę. Powiedziałem Ci, że starałeś się dać za wiele rzeczy. - To nie jest skaza - sprzeciwił się Pan - to jest łza. - A po co są łzy? zapytał anioł. Pan powiedział: - Łza to jest forma, którą ona wyraża swoją radosc, wstyd, rozczarowanie, samotnosć, ból i dumę. Anioł był pod wrażeniem. - Jestes Panie geniuszem, pomyslałeś o wszystkim, to prawda, że kobiety są zdumiewajace. - Kobiety maja siłę, która zdumiewa mężczyzn. Mają dzieci, przezwyciężaja trudnosci, dzwigaja ciężary, ale obstają przy szczęściu, miłości i radości.Usmiechają się kiedy chcą krzyczeć, spiewają kiedy chca płakać, płaczą, kiedy są szczęsliwe i smieją się kiedy sa zdenerwowane. Walczą o to w co wierzą, sprzeciwiaja się niesprawiedliwosci, nie zgadzaja się na "nie" jako odpowiedz, kiedy wierzą, że jest lepsze rozwiazanie. Nie kupią sobie nowych butów, ale swoim dzieciom tak...Idą do lekarza z przestraszonym przyjacielem, kochaja bezwarunkowo, płaczą kiedy ich dzieci osiagają sukcesy i cieszą się kiedy przyjaciele odnosza sukcesy. Łamie się im serce kiedy umiera przyjaciel, cierpią kiedy tracą członka rodziny, ale są silne kiedy nie ma skąd wziać siły. Wiedzą, że objęcie i pocałunek może uzdrowić zranione serce. Kobiety sa różnych wielkości, kolorów i kształtów. Prowadzą, latają, chodzą lub wysyłają ci maile żeby powiedzieć ci, że cię kochają. Serce kobiety jest tym co powoduje, że swiat się kręci. Przynoszą radosć i nadzieję, współczucie i ideały. Kobiety maja wiele do powiedzenia i do dania. Tak, serce kobiety jest zadziwiajace. Wyslij to , mój Aniele do kobiet... Żeby zwiększyć ich samoocenę i piękno! Wyslij to do mężczyzn... Żeby zwiększyć ich szlachetność! I żeby umieli kochać kobietę kiedy ta zapuka do ich drzwi i żeby nie pozwolili jej odejsć........ Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: O kobietach 05.06.05, 02:22 How true and cute!) czy ten Anonim byl moze 13 apostolem i ow tekst znaleziono na dnie Morza Martwego? No i widzisz, Palniczku, ten Bog, na ktorego niektorzy gromy rzucaja, od ktorego sie odwracaja, ktorego wysmiewaja, ktorego anihiluja calkiem madry byl w skomplikowanej materii kobiecej? Ciekawe tylko dlaczego wiekszosci mezczyzn (zwlaszcza tych od religii patriarchalnych) nie dal dosc rozumu, zeby kobiety zrozumiec, kochac i szanowac. Moze warto odkurzyc Boga? Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle trwa zielona opera:)) 12.06.05, 04:28 Globalne tango incognito pijana kapela gra wirtualnie może realnie? nie wiem. Spienione fale szukają leniwie może mściwie? zapomnianych istnień może wspomnień albo tylko marzeń uczuć zasuszonych napuszonych może jeszcze żywych? w wirtualnych grobach Atlantydy albo na dzikich mostach oceanicznych bezgranicznych. Była ona, czy nie? terra incognita laetitia sacra laetitia trepida zatopiona w odmętach w zardzewiałych okrętach prehistorii, natury? czy tylko wyobraźni gorącej transformującej proste molekuły w geniusz, zachwyt, algorytm, euforię, kamień filozoficzny w retortach szarych komórek splecionych w sznurek. Czym są miłość i życie gdy po nas pozostają tylko fantomy wspomnień i atomów? Póki co, trwa zielona opera najpiękniejsza aria jeszcze nie odśpiewana to tylko przerwa na człowieczeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
wikul Auroro - jak to jest kiedy ktoś cierpi na ... 12.06.05, 14:58 Lewicofrenię ? Chorzy cierpią na manię prześladowczą połączoną z paranoidalnym syndromem teorii spiskowych Michał Łuczewski Lewicowość nie jest ani skłonnością umysłu, ani społeczną postawą, ani systemem etycznym czy ideologią. Lewicowość, jak przekonują badania amerykańskich naukowców, to zwyczajna choroba. Daje się ją medycznie opisać, więc powinna istnieć szansa wyleczenia. Niestety, badacze nie pozostawiają nam wiele nadziei. Objawy somatyczne i mentalne Lewicowość objawia się słowotokiem, metapaplaniną (porównaj wyniki longitidunalnych badań prof. Ernsta Gellnera, Londyn 1992 r.). Charakteryzuje ją zespół "wyniosłej głębi" (porównaj z klasyczną już diagnozą prof. Karla R. Poppera), nieumiejętność koncentracji, bełkot, nieartykułowane krzyki (zobacz obszerne studium prof. Leszka Kołakowskiego "Główne nurty marksizmu"). Symptomom choroby lewicowości towarzyszą także zaburzenia słuchowe: część zdiagnozowanych pacjentów utrzymuje, że przemawia w imieniu tych, którzy milczą. Dodatkowym, szczególnie przykrym upośledzeniem są częste dysocjacje osobowości. Badani nagminnie identyfikują się nie tylko z innymi ludźmi (Habermas, Lacan), ale także bytami kolektywnymi, takimi jak proletariat (tzw. marksizm), chłopstwo (maoizm) oraz wykluczonymi (markuzjanizm). Osobnicy w najdalszym stadium choroby nierzadko utożsamiają się ze wszystkimi ludźmi (nazywanymi w ich idiolekcie "ludzkością"), a także ze zwierzętami, zwłaszcza z rodziny prymatów. Być może najpoważniejszym zaburzeniem osobowości występującym w syndromie lewicowości jest jednak utożsamienie się z obiektami nieożywionymi, takimi jak kontynenty i regiony geograficzne (Afryka, Trzeci Świat). Co ciekawe, koresponduje to z równoczesną niechęcią, nieraz o wysokim natężeniu, do innych obszarów globu. "Ameryka [w domyśle: Północna] jest zła, władcza, arogancka" - to typowa wypowiedź. W ostatnich latach coraz powszechniejsze stały się zaburzenia seksualności, przejawiające się albo obsesyjnym zafascynowaniem tematami tabu (chichot z powodu wszystkiego, co może uchodzić za seksualną aluzję), albo we wzmagającej się identyfikacji z orientacjami i podorientacjami seksualnymi, jak również płcią jako taką (najczęściej w postaci bardzo agresywnych odmian tzw. feminizmu). Charakterystyczna dla badanych jest mania prześladowcza połączona z paranoidalnym syndromem teorii spiskowych. Osoby cierpiące na te przypadłości czują się zagrożone przez bliżej nie sprecyzowane siły: Rodzinę, Naród, Religię, Konserwatyzm, Prawicę, Tradycję. Utrzymują one, że owe potęgi atakują nie tylko ich, ale wszystkich ludzi. Chorzy twierdzą, że gdyby nie ich niestrudzona aktywność, złowrogie moce zdusiłyby wszelkie przejawy wolności. Na barkach chorych spoczywa zadanie obrony świata. Dieta Uboga i jednostajna dieta stopniowo wzmacnia niekorzystne tendencje. Przeważają frankfurterki oraz ciężkostrawne kleiki `a la parisienne. Uwaga: szczególnie niebezpieczne jest zamiłowanie do przeterminowanych produktów, zwłaszcza z lat 60. Kończy się to zwykle skomplikowanymi zatruciami ustroju i trwałą deformacją procesów myślowych. Etiologia Choć nie dysponujemy systematycznymi badaniami choroby lewicowości, możemy wstępnie określić przyczyny pierwszej masowej epidemii - w połowie lat 40. XX wieku. Na początku przyczyną było tzw. ukąszenie heglowskie (ideologia). Tę koncepcję opracował Czesław Miłosza na podstawie przeprowadzonych przez siebie prekursorskich i wnikliwych studiów przypadku. Jako że wnioski wysuwane przez autora miały niewystarczającą bazę empiryczną i były skażone pewną arbitralnością, spotkały się z poważną krytyką. Bardziej systematyczne badania, choć nadal dalekie od doskonałości, dowiodły bowiem, że należy brać pod uwagę przede wszystkim czynniki i motywacje podstawowe, czyli strach, głupotę, interes i egoizm. Progresja W latach 90. odnotowano zanik strachu na korzyść głupoty, interesu i egoizmu, które przybrały nie obserwowane wcześniej natężenie. Dotknięci tym zespołem badani wykazują wiele interesujących właściwości. Po pierwsze, cechuje ich amnezja. W momentach największej jasności przeszłość jawi im się jako skomplikowana, niepojęta i przytłaczająca. Nawet długotrwała terapia nie odpowiada na pytania o przyczyny tego osobliwego zjawiska. Większość chorych nie reaguje bowiem na interwencje analityka, przeciwnie - wpada w stan przypominający katatonię i jednostajnym ruchem kreśli przed sobą (zwykle na blacie stołu) pojedynczą linię, która wraz z kolejnymi pociągnięciami staje się coraz grubsza. Analitycy nie potrafią rozszyfrować tego symbolu: być może razem z nabywaniem umiejętności malarskich okaże się, że jest to pierwsza linia mandali - starożytnego koła życia. Przy bardziej zaawansowanej terapii wychodzi stopniowo na jaw, że zaniki pamięci są częściowe. U chorych zaobserwowano trwałe występowanie ruminacji - kompulsywnych powrotów do minionych zdarzeń. Co ciekawe, dotyczą one zdarzeń, których chorzy nie mogą pamiętać, gdyż zaistniały na długo przed ich urodzeniem, zwykle przed wojną. Właśnie w tym okresie badani upatrują przyczyn własnych kłopotów, wtedy bowiem pojawiły się złowrogie, zagrażające im siły. To zjawisko naukowcy przypisują rozprzestrzenianiu się religii i doktryn parareligijnych. Po drugie chorzy przejawiają rozchwianą emocjonalność. Ogólnie badanych cechuje psychastenia objawiająca się niechęcią do stawienia czoła rzeczywistości, do poznania jej i wyciągania odpowiednich wniosków. W momencie kiedy porzucają postawę pełną rezerwy wobec świata, ten naraz ich przytłacza. Badani zaczynają przejawiać impulsywny stosunek do otoczenia, co skutkuje tym, że z czasem refleksyjny styl działania ulega atrofii. Zdarzają im się nagłe, nieuzasadnione ataki płaczu i egzaltacji. Ex post chorzy próbują usprawiedliwić je istnieniem "nierówności społecznych", "niesprawiedliwości i dominacji", a nawet "symbolicznej przemocy". Indagowani przez analityka nie potrafią jednak wyjaśnić tego związku, w obliczu zaś własnej eksplanacyjnej bezradności popadają w jeszcze silniejszą egzaltację, graniczącą ze stanami histerycznymi. Po trzecie, u chorych występują zaburzenia percepcji. Można zaobserwować wyraźne upośledzenie społecznego postrzegania. W skrajnej postaci, zmienione chorobowo imaginarium zakłada istnienie samotnych jednostek połączonych jedynie w gigantyczne makrostruktury. W początkowych fazach choroby postrzeganie pośrednich struktur społecznych jest zaburzone przez silne reakcje emocjonalne. Z czasem trudne do zniesienia emocje sprawiają, że niewygodny element rzeczywistości zostaje całkowicie wyparty ze świadomości. Na te zaburzenia nakłada się interesująca ułomność w kwestii rozpoznawania przedmiotów. Badani, paradoksalnie, nie dostrzegają obiektów o większych rozmiarach, wszędzie zaś widzą to, co mniejsze (das Mindere, the Minor, czasem - "mniejszość"). Co więcej, utrzymują, że oprócz nich "mniejszości" nie dostrzega nikt inny i poczytują sobie za obowiązek skupianie własnego wzroku właśnie na nich. Prowadzi to do postępującego wytrzeszczu oczu, a z czasem także martwoty spojrzenia i otępiałości. Gdy analitykowi, na przykład za pomocą bodźców subliminalnych, uda się wreszcie uzmysłowić badanemu, że przedmioty większe naprawdę istnieją, ten ostatni zaczyna powtarzać, iż jest to tym groźniejsze, gdyż większe obiekty są niebezpiecznejsze. Chorzy okazują się bezradni wobec zadań wymagających dokonania syntezy, nie dostrzegają związków logicznych między zjawiskami, systematycznie popełniają błędy w łączeniu poszczególnych elementów w spójny obraz. Badania kliniczne wykazały, że organ wzroku (oko) u badanych działa sprawnie (jeśli pominąć nagminną krótkowzroczność), zatem błędy w percepcji należy przypisać niedomaganiom systemu poznawczego, które uniemożliwiają skonstruowanie syntetyczneg Odpowiedz Link Zgłoś
wikul Re: Auroro - jak to jest kiedy ktoś cierpi na ... 12.06.05, 15:10 ...lewicofrenię. (c.d.) (...)Progresja W latach 90. odnotowano zanik strachu na korzyść głupoty, interesu i egoizmu, które przybrały nie obserwowane wcześniej natężenie. Dotknięci tym zespołem badani wykazują wiele interesujących właściwości. Po pierwsze, cechuje ich amnezja. W momentach największej jasności przeszłość jawi im się jako skomplikowana, niepojęta i przytłaczająca. Nawet długotrwała terapia nie odpowiada na pytania o przyczyny tego osobliwego zjawiska. Większość chorych nie reaguje bowiem na interwencje analityka, przeciwnie - wpada w stan przypominający katatonię i jednostajnym ruchem kreśli przed sobą (zwykle na blacie stołu) pojedynczą linię, która wraz z kolejnymi pociągnięciami staje się coraz grubsza. Analitycy nie potrafią rozszyfrować tego symbolu: być może razem z nabywaniem umiejętności malarskich okaże się, że jest to pierwsza linia mandali - starożytnego koła życia. Przy bardziej zaawansowanej terapii wychodzi stopniowo na jaw, że zaniki pamięci są częściowe. U chorych zaobserwowano trwałe występowanie ruminacji - kompulsywnych powrotów do minionych zdarzeń. Co ciekawe, dotyczą one zdarzeń, których chorzy nie mogą pamiętać, gdyż zaistniały na długo przed ich urodzeniem, zwykle przed wojną. Właśnie w tym okresie badani upatrują przyczyn własnych kłopotów, wtedy bowiem pojawiły się złowrogie, zagrażające im siły. To zjawisko naukowcy przypisują rozprzestrzenianiu się religii i doktryn parareligijnych. Po drugie chorzy przejawiają rozchwianą emocjonalność. Ogólnie badanych cechuje psychastenia objawiająca się niechęcią do stawienia czoła rzeczywistości, do poznania jej i wyciągania odpowiednich wniosków. W momencie kiedy porzucają postawę pełną rezerwy wobec świata, ten naraz ich przytłacza. Badani zaczynają przejawiać impulsywny stosunek do otoczenia, co skutkuje tym, że z czasem refleksyjny styl działania ulega atrofii. Zdarzają im się nagłe, nieuzasadnione ataki płaczu i egzaltacji. Ex post chorzy próbują usprawiedliwić je istnieniem "nierówności społecznych", "niesprawiedliwości i dominacji", a nawet "symbolicznej przemocy". Indagowani przez analityka nie potrafią jednak wyjaśnić tego związku, w obliczu zaś własnej eksplanacyjnej bezradności popadają w jeszcze silniejszą egzaltację, graniczącą ze stanami histerycznymi. Po trzecie, u chorych występują zaburzenia percepcji. Można zaobserwować wyraźne upośledzenie społecznego postrzegania. W skrajnej postaci, zmienione chorobowo imaginarium zakłada istnienie samotnych jednostek połączonych jedynie w gigantyczne makrostruktury. W początkowych fazach choroby postrzeganie pośrednich struktur społecznych jest zaburzone przez silne reakcje emocjonalne. Z czasem trudne do zniesienia emocje sprawiają, że niewygodny element rzeczywistości zostaje całkowicie wyparty ze świadomości. Na te zaburzenia nakłada się interesująca ułomność w kwestii rozpoznawania przedmiotów. Badani, paradoksalnie, nie dostrzegają obiektów o większych rozmiarach, wszędzie zaś widzą to, co mniejsze (das Mindere, the Minor, czasem - "mniejszość"). Co więcej, utrzymują, że oprócz nich "mniejszości" nie dostrzega nikt inny i poczytują sobie za obowiązek skupianie własnego wzroku właśnie na nich. Prowadzi to do postępującego wytrzeszczu oczu, a z czasem także martwoty spojrzenia i otępiałości. Gdy analitykowi, na przykład za pomocą bodźców subliminalnych, uda się wreszcie uzmysłowić badanemu, że przedmioty większe naprawdę istnieją, ten ostatni zaczyna powtarzać, iż jest to tym groźniejsze, gdyż większe obiekty są niebezpiecznejsze. Chorzy okazują się bezradni wobec zadań wymagających dokonania syntezy, nie dostrzegają związków logicznych między zjawiskami, systematycznie popełniają błędy w łączeniu poszczególnych elementów w spójny obraz. Badania kliniczne wykazały, że organ wzroku (oko) u badanych działa sprawnie (jeśli pominąć nagminną krótkowzroczność), zatem błędy w percepcji należy przypisać niedomaganiom systemu poznawczego, które uniemożliwiają skonstruowanie syntetycznego obrazu na podstawie informacji dostarczanych przez receptory. Jedna z najbardziej interesujących i śmiałych hipotez, dostarczająca całościowego wyjaśnienia powstawania choroby lewicowości, głosi, że stanowi ona swoistą racjonalizację egoizmu, socjopatii, ignorancji oraz bierności. Leczenie Żadna ze znanych metod terapii nie przyniosła oczekiwanych rezultatów w leczeniu lewicowości. Klasyczne i sprawdzone metody przynoszą nawet zaostrzenie stanów chorobowych. W wypadku alkoholizmu zdanie sobie sprawy, że jest się uzależnionym, to pierwszy krok do wyleczenia. Natomiast u wszystkich naszych badanych, którzy uświadomili sobie, że cierpią na chorobę lewicowości, nie obserwowano chęci zmiany, lecz radykalne pogorszenie się ich stanu. Niektórzy z badanych odczuwali wręcz perwersyjną przyjemność w odkrywaniu, a następnie zaostrzaniu symptomów patologii. Najbardziej doświadczeni terapeuci stwierdzają, że możemy mieć do czynienia jedynie z chwilowymi regresjami choroby, gdyż trwa ona w stanie latentnym i powraca w momencie słabszej kontroli podmiotowej. Choroba zostawia trwałe, jak się zdaje nieusuwalne, ślady w psychice. Profilaktyka Zapadaniu na chorobę lewicowości może przeciwdziałać odrobina sapiencji, przyjmowana w regularnych odstępach czasu. W zasadzie chroni ona przed chorobą (nie stwierdzono jeszcze przypadków negatywnych). W poważniejszych stanach należy stosować modlitwę. www.wprost.pl/ar/?O=77347 Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Auroro - jak to jest kiedy ktoś cierpi na ... 05.07.05, 11:12 "Wprost" jest własnością niejakiego Króla, ex sekretarza KC PZPR. On od tej chorej lewicowości popadł w paranoję. Nie wiem co lepsze Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: Auroro - jak to jest kiedy ktoś cierpi na ... 13.06.05, 05:08 witam w watku, w ktorym bylo dotad dosc pusto. Uwazam, ze pan Luczewski jest produktem defektywnych genow, albo matki pijaczki i cierpi na paranoje przesladowcza polaczona z realna mania. To przypadek beznadziejny, ktorego nic nie wyleczy, nie pomoga mu najlepsze prawicowe konowaly amerykanskie, ale na pewno wezma od niego duza kase za podejmowane proby, bo zyciu licza sie tylko zielone, z czego on prawicowiec realny powienein sie cieszyc. wiec wyslij go do USA na leczenie. Adres: slumsy Alabamy. Odpowiedz Link Zgłoś
atp1 Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 12.06.05, 18:09 Trzeba od czasu do czasu udawac czlowieczenstwo, no nie Palnic. Potem znow jakis narod zeswinic i znowu wykreowac sie na Czlowieka. Nawet Hitler czasami bywal w kosciele. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Przekonania atp1. 23.07.05, 20:48 Seksizm Najszczęśliwsza w życiu kobiety jest chwila, Gdy słyszy, jak w drzwiach obraca się Klucz jej kochanka, i udaje, że spi, Gdy on wchodzi do pokoju i stara sie być Cicho, lecz jest niezdrny, potyka sie o rzeczy, A ona czuje alkohol w jego oddechu Lecz mu wybacza, bo ma go z powrotem I nie musi spać sama. Najszczęśliwsza w życiu mężczyzny jest chwila, Gdy po godzinie snu, wstaje zmęczony Z łożka, w którym leży kobieta, Po tym jak się kochali, i ubiera Spodnie, i wychodzi na dwór, I odlewa się w krzakach, i widzi Wysokie sierpniowe niebo pełne gwiazd, I idzie do samochodu, i wraca do domu. David Lehman, przeł.Paweł Marcinkiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Portret atp1. 29.01.06, 23:51 Mała trawestacja wiersza jednego z forumowiczów witka.bis - geniusza. Wściekły i zawzięty, podły, obrzydliwy, Zły, podstępny, wredny, ohydny i mściwy, Zielony z zawiści, strzykający jadem, Goni co sił w nogach inkwizycji śladem. Marzy by nareszcie porozpalać stosy, Torturować bliźnich, obalać etosy. Nieustannie myśli - piątek to, czy świątek - O pięknej i krwawej rzezi niewiniątek. I całymi dniami - czy zmierzcha czy dnieje - Pianę toczy z pyska, nienawiścią zieje. A po nocach pisze - długo, do świtania - Listy kandydatów do wymordowania. Jak temu zaradzić? Nie mamy wyboru! Na pomoc wzywamy znów ludzi honoru. By Polska nie sczezła w nienawiści szale Ciebie dziś prosimy: „Ratuj, Generale!”. Ocal ty nas przed nim - miły panie bracie - Osadź go w areszcie, albo w internacie, Niechaj zgnije w pudle, albo i w gułagu... Kłaniam się z szacunkiem. Ślusarz z Pafawagu. Odpowiedz Link Zgłoś
stormy_weather Re: Portret atp1. 30.01.06, 00:01 podbijaj...raz z for -raz backhendu....jeb..serwis OK....jeszcze troche i bude 700...jeb , oż qrwa ,ale rypiesz... www.sportunterricht.de/lksport/aufgraf.html Odpowiedz Link Zgłoś
bloggus Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 15.06.05, 04:02 Przerwa.Zastanowcie sie nad soba.Ja myslalem ze po smierci WIELKIEGO POLAKA bedzie lepiej! Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 15.06.05, 05:33 Witam nowego goscia. Co konkretnie masz na mysli? Marks powiedzial "byt okresla swiadomosc" i to jest prawda. Trudno, zeby w Polsce bylo lepiej kiedy byt Polakow jest taki, ze musza masowo emigrowac za chlebem i mlodzi abslowenci uniwersytetow musza dzis czyscic kible globalnych kapitalistow na zachodzie. Poki byt Polakow sie nie poprawi, nic na lepiej sie nie zmieni. Ale faktem jest, ze Polacy sa cholernie bierni. Dlatego wlasnie mamy te przerwe, zeby oderwac sie myslami od beznadziei, jaka dla wiekszosci Polakow jest III RP. Odrobina poezji i swobodnej autoekspresji pomaga zyc. Usmiechnij sie)) Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Przewrotny Miłosz :) 28.07.05, 08:24 Wiersz napisany przez Czesława Miłosza we Lwowie w 1939 roku. Wydrukowany w miejscowej prasie za zezwoleniem władz radzieckich i nagrodzony specjalną nagrodą Stalina. 1. Runą w łunach, spłoną w pożarach 3. Na ziemskim globie flagi czerwone Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne Będą na chwałę grały jak dzwony I w bezpowrotnym zgubi się szlaku Czerwona Armia i wódz jej Stalin Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków Odwiecznych wrogów swoich obali 2. O słońce jasne, wodzu Stalinie 4. Zmienisz się rychło w wieku godzinie Niech władza twoja nigdy nie zginie Polsko , a twoje córy i syny Niech jako orłów prowadzi z gniazda Wiara i każdy krzyż na mogile Rosji i Kremla płonąca gwiazda U stóp nam legnie w prochu i pyle. Teraz przeczytaj ten wiersz nie zwrotkami , a jako poziomy tekst. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Przewrotny Miłosz :) 28.07.05, 08:53 palnick napisał: > Wiersz napisany przez Czesława Miłosza we Lwowie w 1939 roku. Wydrukowany w > miejscowej prasie za zezwoleniem władz radzieckich i nagrodzony specjalną > nagrodą Stalina. > > > 1. Runą w łunach, spłoną w pożarach 3. Na ziemskim globie flagi czerwone > Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne Będą na chwałę grały jak dzwony > I w bezpowrotnym zgubi się szlaku Czerwona Armia i wódz jej Stalin > Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków Odwiecznych wrogów swoich obali > > > 2. O słońce jasne, wodzu Stalinie 4. Zmienisz się rychło w wieku godzinie > Niech władza twoja nigdy nie zginie Polsko , a twoje córy i syny > Niech jako orłów prowadzi z gniazda Wiara i każdy krzyż na mogile > Rosji i Kremla płonąca gwiazda U stóp nam legnie w prochu i pyle. > > > Teraz przeczytaj ten wiersz nie zwrotkami , a jako poziomy tekst. ------------------------------------ A za tę formę tego samego tekstu nagrodzono Miłosza 1. Runą w łunach, spłoną w pożarach Krzyże Kościołów , krzyże ofiarne I w bezpowrotnym zgubi się szlaku Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków 2. O słońce jasne, wodzu Stalinie Niech władza twoja nigdy nie zginie Niech jako orłów prowadzi z gniazda Rosji i Kremla płonąca gwiazda 3. Na ziemskim globie flagi czerwone Będą na chwałę grały jak dzwony Czerwona Armia i wódz jej Stalin Odwiecznych wrogów swoich obali 4. Zmienisz się rychło w wieku godzinie Polsko, a twoje córy i syny Wiara i każdy krzyż na mogile U stóp nam legnie w prochu i pyle Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: Przewrotny Miłosz :) 28.07.05, 18:23 Interesujace! A skad wiemy co naprawde myslam Milosz, gdy pisal ten wiersz? Czy zachowaly sie jakiej oryginalne wersje/zapiski? pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Ostatnie podrygi komisji sejmowej. 28.08.05, 17:17 Niedługo odejdzie. Tam gdzie jej miejsce. W niebyt. Oszalała zgraja paranoików, tupeciarzy kpiących z prawa i dobrego obyczaju. Piąta władza, czy piąta kolumna? Niesmak pozostanie. słowa i muzyka Jakub Sienkiewicz to już jest koniec nie ma już nic jesteśmy wolni możemy iść to już jest koniec możemy iść jesteśmy wolni bo nie ma już nic to już jest koniec nie ma już nic jesteśmy wolni możemy iść to już jest koniec możemy iść jesteśmy wolni bo nie ma już nic robaczek w swej dziurce jak docent za biurkiem i pszczółka na kwiatkach jak kontrol w tramwajach tak dłubie i gmera napisze wymyśli obejdzie w około zabrudzi wyczyści i krzaczek przy drodze i brat przy maszynie jak noga w skarpecie sprzedawca w kantynie kamyczek na polu i strażnik na straży lodówka wciąż ziębi kuchenka wciąż parzy a po co a po co tak dłubie i dłubie a za co a za co tak myśli i skubie i tak się przykłada i mówi z ekranu i bredzi latami wieczorem i rano to już jest koniec nie ma już nic jesteśmy wolni możemy iść to już jest koniec możemy iść jesteśmy wolni bo nie ma już nic Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle przebijam paskudna liczbe 666, bo nie moge 29.08.05, 01:27 na nia patrzec. A kysz!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 17.09.05, 21:13 Piotr Macierzyński dziewięć sekund na sześćdziesiąt metrów cztery dobre wiersze w życiu i zarozumialstwo myśli że Bóg się z takimi będzie cackał może jeszcze kogoś nabierze na tę swoją wrażliwość tę jedną dziewczynę która w nim widzi Humphreya Bogarta cztery dioptrie wyobraźni ją trochę tłumaczą ale ja mu to mówię to się skończy i to już niedługo i nie będzie potrzeba bomby atomowej i powrotu lodowca wystarczą karciane długi i wódka i nie uratuje go Bóg bo jeśli jest to nie jest taki głupi jak ta dziewczyna która się w nim kocha żeby lokować w niepewny interes i niech nie myśli że się powoła na lata pracy zmarnowany talent i przegrane życie i że mu się za to coś należy i wcale mu nie wierzę w te opowieści że wszystko mogło być inaczej bo jeśli się biega sześćdziesiąt metrów w dziewięć sekund to nie ucieknie się swojemu przeznaczeniu * * * jeśli to nic dla ciebie nie znaczy to mnie nie dotykaj jeśli dajesz mi pluszowego jeża albo mówisz chciałabym posłuchać twoich wierszy od razu się w tobie zakocham ale mi nie ufaj jeśli nie byłaś ze mną na wódce nic o mnie nie wiesz jeśli nie jechałaś ze mną w nocy na korytarzu w pociągu na trasie Bydgoszcz-Gdynia w takim tłoku że trudno sięgnąć po butelkę którą się ma we własnej kieszeni i nie widziałaś mojej rozpaczy gdy po dwudziestu minutach walki z rurkami od namiotu wydawało mi się że zrobiłem jej kilka centymetrów miejsca do spania ale było to tylko złudzenie i jeśli nie spałaś ze mną w jednym pokoju i nie słyszałaś mojego kaszlu tłumionego w płucach żeby jej nie obudzić nie wiesz że potrafię być romantyczny chociaż przychodzi mi to z dużym trudem słucham "Zmokniętych psów" z muzyką Toma Waits'a w wykonaniu Mariusza Lubomskiego i czuję się jak na Dworcu Centralnym gdy pierwszy raz ojciec wyrzucił mnie z domu podobno pierwszy raz jest zawsze najlepszy jeśli moja złość jest większa niż twoja dobroć nawet się do mnie nie zbliżaj kiedyś na zawsze zaufałem jednej kobiecie i to wystarczyło żeby psychiatra wojskowy uznał mnie za swoje najciekawsze odkrycie "lecz póki nosy lśnią nie ufaj człeku psom zmokniętym bo choć skulone są rozszarpać mogą dłoń na strzępy" jeśli to nic dla ciebie nie znaczy spróbuj mnie dotknąć * * * miss Ciechocinka gdy jeździ na koniu trochę marzy lubi jesień i żołędzie kocha wodę ponton i wszystko co z gumy panna z Krakowa wierzy w gwiazdy i kocha babcię chce być samowystarczalna ma już wibrator numer 11 czyta Norwida trochę podróżuje chce być szczęśliwa lubi orzeszki numer 35 pisze wiersze jeździ na rowerze sama biega obiecała zdjąć majtki duże brawa miss Sieradza dziękuje wszystkim którzy głosowali na jej cycki żyję w epoce w której przeszczep serca to kwestia znalezienia dawcy żyję w epoce w której wystarczy pokazać cycki żeby wygrać samochód czy mogłem lepiej trafić * * * ten płyn usuwa nawet najgorszy brud a wszyscy wiemy że najgorszy brud jest najgorszy teraz nie muszę już o nim myśleć mówi urocza pani domu płyn myśli za mnie moja nowa suszarka robi mi takie rzeczy że normalna szczotka nie dałaby rady cyfrowy aparat sam wykonuje tak udane zdjęcia że mnie w ogóle mogło by tu nie być zapamiętuje moje najlepsze chwile robimy wszystko żeby nie myśleć mamy to co kiedyś wydawało się być osiągalne dopiero po śmierci * * * podobno 20% Polaków nie rozumie tego co czyta ch.. z nimi Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Dziś po północy światem zaczęła rządzić jesień. 23.09.05, 03:00 Bez konieczności przeprowadzania wyborów REMEDIUM - Maryla Rodowicz (muz: Seweryn Krajewski, sł: M. Czaplińska) Światem zaczęła rządzić jesień, Topi go w żółci i czerwieni, A ja tak pragnę, czemu, nie wiem, Uciec pociągiem od jesieni. Uciec pociągiem od przyjaciół, Wrogów, rachunków, telefonów. Nie trzeba długo się namyślać, Wystarczy tylko wybiec z domu, i Wsiąść do pociągu byle jakiego, } Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet. } Ściskając w ręku kamyk zielony, ) Patrzeć, jak wszystko zostaje w tyle. } / x 2 W taką podróż chcę wyruszyć, Gdy podły nastrój i pogoda. Zostawić ciebie, łóżko, szafę, Niczego mi nie będzie szkoda. Zegary staną niepotrzebne, Pogubię wszystkie kalendarze. W taką podróż chcę wyruszyć, Nie wiem, czy kiedyś się odważę Wsiąść do pociągu byle jakiego ... / x 3 Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle mimozami jesien sie zaczyna i kaczkami;) 23.09.05, 04:11 szewo.com/gallery/warszawa/listopad/ Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Jesien sie zaczyna. 24.09.05, 23:00 Żółty jesienny liść Żółty jesienny liść Tyle mi opowiedział, Dałaś mi go bez słów, Jednak on dobrze wiedział Jesień wszystko odmienia, Niesie smutek i łzy, Lecz zawdzięczam jesieni, Że kiedyś kwitły bzy. Żółty liść opadł z drzewa Naszych uczuć i marzeń, Tulę do ust i szepcę, Że to nie jest takie proste. Jesień wszystko zamienia, Zwiędłe liście i wiatr. Miłość moja do ciebie Wciąż trwa, wybacz, że trwa. Garstkę prochu liścia Zostawiłeś po sobie, Garstkę prochu wspomnień Porwał jesienny wiatr Porwał jesienny wiatr słowa i muzyka: J. Laskowski Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Szli jesienni... 26.09.05, 04:05 Szli jesienni na rękach nieśli ciche anioły splecione synapsami życiośmierci w ziemie patrząc lub w niebo rzucali wyzwanie Bogu - gdzie byłeś gdy skrzydlili się śmiercią? gdy strach porywał ich dziecięce twarze zgroza wypalała źrenice wymuszona nienawiść topiła szare komórki ledwie rozkwitłe do życia? nie wiedzieli dlaczego trzeba strzelać wysadzać umierać odchodzili do nieba? naiwni jakto żołnierze… przelana krew niewinnych nie ich zbroczy dusze zapłacą za nią zbrodniczy Neroni w których oczach płoną nafto-żądne ognie Mamona. Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Come you masters of war 26.09.05, 05:16 Bob Dylan Come you masters of war You that build all the guns You that build the death planes You that build the big bombs You that hide behind walls You that hide behind desks I just want you to know I can see through your masks You that never done nothin' But build to destroy You play with my world Like it's your little toy You put a gun in my hand And you hide from my eyes And you turn and run farther When the fast bullets fly Like Judas of old You lie and deceive A world war can be won You want me to believe But I see through your eyes And I see through your brain Like I see through the water That runs down my drain You fasten the triggers For the others to fire Then you set back and watch When the death count gets higher You hide in your mansion As young people's blood Flows out of their bodies And is buried in the mud You've thrown the worst fear That can ever be hurled Fear to bring children Into the world For threatening my baby Unborn and unnamed You ain't worth the blood That runs in your veins How much do I know To talk out of turn You might say that I'm young You might say I'm unlearned But there's one thing I know Though I'm younger than you Even Jesus would never Forgive what you do Let me ask you one question Is your money that good Will it buy you forgiveness Do you think that it could I think you will find When your death takes its toll All the money you made Will never buy back your soul And I hope that you die And your death'll come soon I will follow your casket In the pale afternoon And I'll watch while you're lowered Down to your deathbed And I'll stand o'er your grave 'Til I'm sure that you're dead -------------------------------------------------------------------------------- WORKING CLASS HERO John Lennon As soon as you're born they make you feel small By giving you no time instead of it all Till the pain is so big you feel nothing at all A working class hero is something to be A working class hero is something to be They hurt you at home and they hit you at school They hate you if you're clever and they despise a fool Till you're so fucking crazy you can't follow their rules A working class hero is something to be A working class hero is something to be When they've tortured and scared you for twenty odd years Then they expect you to pick a career When you can't really function you're so full of fear A working class hero is something to be A working class hero is something to be Keep you doped with religion and sex and TV And you think you're so clever and classless and free But you're still fucking peasants as far as I can see A working class hero is something to be A working class hero is something to be There's room at the top they are telling you still But first you must learn how to smile as you kill If you want to be like the folks on the hill A working class hero is something to be A working class hero is something to be If you want to be a hero well just follow me If you want to be a hero well just follow me -------------------------------------------------------------------------------- I AIN'T MARCHIN' ANYMORE Phil Ochs Oh I marched to the battle of New Orleans At the end of the early British war The young land started growing The young blood started flowing But I ain't marchin' anymore For I've killed my share of Indians In a thousand different fights I was there at the Little Big Horn I heard many men lying I saw many more dying But I ain't marchin' anymore It's always the old to lead us to the war It's always the young to fall Now look at all we've won with the sabre and the gun Tell me is it worth it all For I stole California from the Mexican land Fought in the bloody Civil War Yes I even killed my brother And so many others And I ain't marchin' anymore For I marched to the battles of the German trench In a war that was bound to end all wars Oh I must have killed a million men And now they want me back again But I ain't marchin' anymore It's always the old to lead us to the war It's always the young to fall Now look at all we've won with the sabre and the gun Tell me is it worth it all For I flew the final mission in the Japanese sky Set off the mighty mushroom roar When I saw the cities burning I knew that I was learning That I ain't marchin' anymore Now the labor leader's screamin' when they close the missile plants, United Fruit screams at the Cuban shore, Call it "Peace" or call it "Treason," Call it "Love" or call it "Reason," But I ain't marchin' any more. Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Imagine 26.09.05, 05:33 Imagine By John Lennon Imagine there's no heaven, It's easy if you try, No hell below us, Above us only sky, Imagine all the people living for today... Imagine there's no countries, It isnt hard to do, Nothing to kill or die for, No religion too, Imagine all the people living life in peace... Imagine no possesions, I wonder if you can, No need for greed or hunger, A brotherhood of man, imane all the people Sharing all the world... You may say Im a dreamer, but Im not the only one, I hope some day you'll join us, And the world will live as one. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Jesienny tuman lisci... 11.10.05, 01:42 Przez dni jesiennych słodkie zamieranie, przez dymy ognisk, jarzębin różaniec, przez jaskółczane krótkie "do widzenia", które wiatr wczoraj w ciepły deszcz pozmieniał - proszę cię, święta i wieczna jesieni, niech się już moje serce nie odmienia! Przez liści tuman, co się w parku kręci, przez szron na miejscach letnich sianożęci, przez oddalenia i przez niepamięcie, przez śmierć, co zawsze jest nie do pojęcia - proszę cię, wierna i boża służebno, niech zginie serce, jeślić jest potrzebne! Jeśli tak trzeba i jeśli nie żal ci rozkwitu lata, skoś to, coś skazała - czy kłos, czy owoc, czy kwiat niedojrzały - wytnijcie ogród mój, a dom podpalcie... Ale przez obietnice i przez wypełnienia, przez lęk miłości i mękę rodzenia zaklinam ciebie, o święta jesieni, niech się już moje serce nie odmienia! Kazimiera Iłłakowiczówna Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: Jesienny tuman lisci... 11.10.05, 01:53 Piekny ten tuman jesienny pozdrawiam kasztanowo, zlotolistnie E Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Jesienna zaduma... 16.10.05, 11:05 Jesienna zaduma Nic nie mam Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem Nawet nie wiem Jak tam sprawy za lasem Rano wstaję, poemat chwalę Biorę się za słowo jak za chleb Rzeczywiście tak jak księżyc Ludzie znają mnie tylko z jednej Jesiennej strony Nic nie mam Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet Nie zważam Na mody byle jakie Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie Uczuć starym drapakiem Rzeczywiście tak jak księżyc Ludzie znają mnie tylko z jednej Jesiennej strony Jerzy Harasymowicz Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle 11 listopada 11.10.05, 02:13 Jan Lechoń -- Kiedy nocą śpi scena, śnią maszyny huczne I umilkły pioruny, burze, deszcze sztuczne, Kiedy teatr bez widzów, jak kościół bez wiernych, Jest tylko świętym domem tajemnic niezmiernych Ci, co słońcem zrobili blask ramp migotliwy I świat stworzyli bardziej niż życie prawdziwy, Których wiecznie trwać będą miłość i cierpienie, Schodzą się jako duchy i stają na scenie. Was wzywam! Nasze bowiem słowa są ułomne I nie dosyć są wielkie, i za mało skromne, Nie dość żeśmy cierpieli, za mało walczyli, Byśmy mogli cośkolwiek powiedzieć w tej chwili. Ale ty, któryś poszedł za granicę świata Wezwać pomsty na przemoc, co naród przygniata, I słowa znalazł takie, żeś temi samemi Od nas mówił do nieba, od nieba do ziemi, I ty coś nie znał ziemskich pożądań marności, Tylko cuda początku i słońce przyszłości, Coś nad w grobie leżącą stał jak anioł złoty I krew i łzy jej wszystkie przemieniał w klejnoty - Wy mówcie! Ty, o którym nie wierzymy sami, Jak to? On żył naprawdę i był między nami, Ty, który w czas bez wiary i na wszystko głuchy Przyszedłeś dać świadectwo, że są jeszcze duchy, Patrz! Mroki się rozpierzchły i w otchłani giną, Jakaś ręka spuszczoną targnęła kurtyną, Konrada jakaś postać prowadzi bezglosa. Kto to? Może robotnik albo dziewka bosa. We wszystkich domach światła rozbłysły wśród nocy. Uradujcie się w grobach, wolności prorocy! Gdzie kat zaciskał stryczek wkoło dumnej głowy, gdzie stała szubienica, jest krzyż Chrystusowy! Płyniesz teraz przeszłości niewstrzymana falo! Oto się nad Krakowem złote blaski palą, Król Zygmunt milcząc patrzy, jak Wisła się wije, I wtedy dzwon uderzył! Ten sam, co dziś bije! Bij! I porwij nas w swoje chyboty ogromne, Wołaj: "Bądźcie jak tamci, to was nie zapomnę, A. wtedy ci, co przyjdą, gdy się wiek wasz prześni, O was także pomyślą, słuchając mej pieśni, A Ty, który jedyny możesz stać w tym dźwięku I w Tobie jednym serce nie zadrży od lęku, Bo kiedyś Ty go słuchał - to nienadaremno I sam jeden powstałeś w niewoli noc ciemną, Budź ospałych: niech głosem Twoim mówi cały Tysiąc lat krwi i potu, i tej ziemi chwały, I marzenia poetów, mogiły żołnierzy!". Niech więc głowę pochyli, kto w cuda nie wierzy, Ten, który umiał cierpieć, a radość go trwoży, Kto nie stargał na szyi niewoli obroży, I kto chce przyszłość wstrzymać, i kto przeszłość plami, Niechaj wyjdą tą nocą. Bo dziś pod gwiazdami Jakieś cienie po polach, po mieście się snują I wśród płaczu padają. I ziemię całują. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Rozmowa z księdzem..... 11.10.05, 02:52 ...a jeśli istnieje niebo (bo może? Choć raczej wątpię) I jeśli w dniu mego pogrzebu Do tego nieba wstąpię (w co także wątpię raczej), I przyjdzie mi tam posiedzieć, To kogoż ja tam zobaczę? Bo wolałbym z góry wiedzieć, Czy spotkam na gwiezdnej połaci Wyłącznie aniołki białe, Czy którąś ze znanych postaci, Co ją za życia kochałem? Czy mi recepcja niebiańska Pokój przydzieli musem? Bo ja bym chciał, proszę państwa, Na przykład z panem Prusem Lub z panem Gary Cooperem Czy z Izaakiem Bablem, A tutaj mnie na kwaterę Z Kraszewskim wpakują nagle Albo mój jeden przyjaciel Do mego pokoju wlizie I znowu powie: - Wiesz, bracie, Poznałem o... taaaką cizię! A ja bym chciał porą wieczorną Mieć taką cudowną szansę Pogadać z Marylin Monroe I z Anatolem Francem, I może ze swoim tatą, Bo znałem go bardzo mało... Hej, dużo dałbym za to, Żeby tak właśnie się stało, Ale się tam nie wybiorę, Bo jakby mnie kto ulokował Z Rabindranathem Tagore, Tobym natychmiast zwariował, Lub z Marią Konopnicką... Ta myśl sen z powiek mi spędza... Nie, wolę iść drogą laicką, Bardzo przepraszam księdza! Andrzej Waligórski Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: Rozmowa z księdzem..... 11.10.05, 05:16 "Mieć taką cudowną szansę > Pogadać z Marylin Monroe > I z Anatolem Francem," hehe, zdaje mi siem, Palnicku, ze ta Marylyn Monroe byla gleboko wierzaca osoba i pewnie siedzi dzis w niebie, i co Ty na to? poza tym, ja wierze w laickie niebo, bo gdzies przecie musza isc te wszystkie laickie anioly, ktorych pewnie wiecej niz religijnych) ja bym chiala po smierci pogadac sobie z Marksem, Darwinem, Einsteinem, Hypatia i koniecznie z Kpernikiem, zeby sie dowiedziec, czy ona naprawde byla kobieta. Musi byla, bo tylko baba gapilaby sie cale noce w niebo). Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Rozmowa z księdzem..... 16.10.05, 09:52 aurora.we.mgle napisała: Ja bym chiala po smierci pogadac sobie z Marksem, Darwinem, Einsteinem, Hypatia i koniecznie z Kpernikiem, zeby sie dowiedziec, czy ona naprawde byla kobieta. Musi byla, bo tylko baba gapilaby sie cale noce w niebo). _________ Kopernik była kobietą i nie ma tu czego sprawdzać Ja bym do tej listy rozmówców dołożył Leonarda da Vinci i Jezusa. Zwłaszcza z tym ostatnim byłoby o czym rozmawiać Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Mistyka 16.10.05, 11:49 Mistyka jest jak kobieta obejmująca nogami ziemię i rozkładająca ramiona w kontemplacji nieba. A życie jest oczekiwaniem aż Bóg jak śmierć rozerwie jej ciało na światło Aneta Parys Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Do egoistow-kapitalistow-liberalow: przestroga 11.10.05, 03:09 Który skrzywdziłeś Czesław Miłosz -- Który skrzywdziłeś człowieka prostego Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając, Gromadę błaznów koło siebie mając Na pomieszanie dobrego i złego, Choćby przed tobą wszyscy się skłonili Cnotę i mądrość tobie przypisując, Złote medale na twoją cześć kując, Radzi, że jeszcze jeden dzień przeżyli, Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta Możesz go zabić - narodzi się nowy. Spisane będą czyny i rozmowy. Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Jesień. 16.10.05, 09:49 „Jesień” - J. Czechowicz Szumiał las, śpiewał las, gubił złote liście, świeciło się jasne słonko chłodno a złociście... Rano mgła w pole szła, wiatr ją rwał i ziębił; opadały ciężkie grona kalin i jarzębin... Każdy zmierzch moczył deszcz, płakał, drżał na szybkach... I tak ładnie mówił tatuś: jesień gra na skrzypkach... Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Jesień. 16.10.05, 12:31 LESZEK DŁUGOSZ DZIEŃ W KOLORZE ŚLIWKOWYM Po czerni jeżyny Po liściu kaliny - Jesień, jesień już Po ciszy na stawie Po krzyku żurawi - Jesień, jesień już Po astrach, po ostach To widać, to proste że - Jesień, jesień już I po tym że wcześniej Noc ciągnie ze zmierzchem - Jesień, jesień już Po pustym już polu Po pełnej stodole - Jesień, jesień już Strachowi na wróble Już nad czym sie trudzić? - Jesień, jesień już I po tym że w górze Wiatr wróży kałuże, tak - Jesień, jesień już I po tym że przecież Jak zwykle, po lecie - Jesień, jesień już Ach, ten dzień w kolorze śliwkowym - Berberysu i głogu ma smak... Stawia drzewom pieczątki - Żeby było w porządku Że już pora Że trzeba iść spać... A my tak - po kieliszku, po troszeczku Popijamy calutki ten dzień - Próbujemy nalewki Z dzikiej róży, z porzeczki Żeby sprawdzić - czy zima To wypić się da? - To się w głowie nie mieści Że tak szumi szeleści Tak bliziutko, o krok, prawie tuż Głębokimi rzekami, pachnącymi szuwarami Idzie jesień I prosto w nasz próg... - Ale co tam! przecież taka jesień złota Nie jest zła! - Ale co tam! Przecież taka jesień złota Niechaj trwa... Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Jesień na urwisku... 22.10.05, 00:41 Jesień Cicho po urwisku jałowcem schodziła Czesząc grzywę jesień - rudawa kobyła. Ponad brzegu rzeki skłębione poszycie Rozbrzmiewa jej podków granatowe bicie. Wiatr-zakonnik, idąc zalęknionym krokiem, Miętosi listowie za drogi wyskokiem. I całuje krzak jarzębiny rozchwiany - Niewidzialnego Chrysta purpurowe rany. Sergiusz Jesienin Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Srebrne astry 22.10.05, 02:03 Astry Znowu więdną wszystkie zioła, Tylko srebrne astry kwitną, Zapatrzone w chłodną niebios Toń błękitną. Jakże smutna teraz jesień, Ach, smutniejsza niż przed laty, Choć tak samo żółkną liście. Więdną kwiaty, I tak samo noc miesięczna Sieje jasność, smutek, ciszę I tak samo drzew wierzchołki Wiatr kołysze. Ale teraz braknie sercu Tych upojeń i uniesień, Co swym czarem ożywiały Smutną jesień. Dawniej miała noc jesienna Dźwięk rozkoszy w swoim hymnie, Bo aielska, czysta postać Stała przy mnie. Przypominam jeszcze teraz Bladej twarzy alabastry, Kruzce włosy, a we włosach Srebrne astry. Adam Asnyk Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Wierszyk 16.11.05, 20:32 Napisalam kiedys o sobie wierszyk: Gdybym była bardzo piękna to bym mogła być modelką. Lecz spódnica na mnie pęka, bo mam dupę taką wielką. Gdybym rozum chociaż miała to bym miała doktoraty. Ale ze mnie durna pała, więc mam jeno w portkach łaty. Gdybym miała dobre serce to pomogłabym ludzkości. Lecz zepsuta jestem wielce, chyba aż do szpiku kości. Gdybym była sympatyczna to bym miała przyjaciółkę. Lecz ja jestem wręcz kostyczna - kawę pijam z psem, na spółkę. Gdyby było gotowanie czymś, co mnie uczyła mama, może bym wśród chłopów branie miała, zamiast siedzieć sama. Gdybym czasem się umyła balsam wtarła w swoje ciało, to bym ludzi nie straszyła i by z gęby nie śmierdziało. Gdybym może pospłacała chociaż cząstkę swoich długów, to bym palic nie musiała dziennie czterech paczek szlugów. Gdyby coś w mym durnym życiu miało chociaż trochę sensu, nie oddałabym się piciu łażąc w kólko do kredensu. Gdybym choć (na Boga rany!) coś wiedziała o poezji, to ten wierszyk tu spisany nie był stekiem by herezji... wilma.flinstone Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Gaj. 02.12.05, 18:06 W splątanym gaju rąk i nóg szepczemy słowa święte, jak szeptał kiedyś Młody Bóg bogini niepojętej. Ole, ole, ole, ola, oli, bogini niepojętej. Ole, ole, ole, ola, oli, bogini niepojętej. W czerwonym żarze rzewnych żądz płoniemy jak pochodnie i opadamy w niebo, śniąc niewinnie i łagodnie. Cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, niewinnie i łagodnie. Cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, niewinnie i łagodnie. W żałobnym chłodzie znanych ust szukamy pocieszenia, słuchając, jak nam stygnie puls i mylą się znaczenia. To nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to mylą się znaczenia. To nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to mylą się znaczenia. Dopóki demon smutku śpi, niech żyją młode żądze. Dopóki życie w nas się tli, dopóki są pieniądze. To nic, to nic, to nic, to nic, to nic, niech żyją młode żądze. To nic, to nic, to nic, to nic, to nic dopóki są pieniądze. Ole, ole, ole, ola, oli, niech żyją młode żądze Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze. Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze. Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze. słowa: Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle pieniądze szczęścia nie dają:) 03.12.05, 00:55 Czy by mieć młodzieńcze żądze trzeba mieć duże pieniądze? czy też za frajer kochać się można miłością odległą lub przydrożną splątane myśli tajne, przezroczyste splecione kończyny, włosy powiewiste pieniądze szczęścia nie dają i bez nich trafisz do raju choć bez nich żyć nie podobna obsesja pieniężna jest rzeczą zgubną. E Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: pieniądze szczęścia nie dają:) 03.12.05, 22:35 Pieniądze szczęścia nie dają Być może. Lecz kufereczek stóweczek Daj boże Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Re: pieniądze szczęścia nie dają:) 03.12.05, 23:18 więc sie przyznał Palnick miły, że bóg jego - bankier zgniły? Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: pieniądze szczęścia nie dają:) 10.01.06, 20:43 zgniły, nie zgniły byleby fundusze były Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.una Re: pieniądze szczęścia nie dają:) 11.01.06, 00:56 Gdzie spekulacyjna kasa wartką rzeką spłynie Od bankructwa i nędzy naród ów zaginie Rozszarpią go globalne ścierwniki i kruki Mafie znajdą nowe żerowiska, resztę głód trupi. Mowi Jozio Stiglitz - genius ekonomiczny antypolityczny Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Nothing really mattered ...... 08.05.07, 19:46 When I was very young Nothing really mattered to me But making myself happy I was the only one Now that I am grown Everything's changed I'll never be the same Because of you Nothing really matters Love is all we need Everything I give you All comes back to me Looking at my life It's very clear to me I lived so selfishly I was the only one I realize That nobody wins Something is ending And something begins Nothing takes the past away Like the future Nothing makes the darkness go Like the light You're shelter from the storm Give me comfort in your arms Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.we.mgle Bog Cie posluchal, w GW stowki tancza tango 04.12.05, 00:14 Palnicku, Ty to masz chody w niebie! pozazdroscic. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Emily - Bog, ktorego odkrylam 30.12.05, 09:09 Bóg którego mnie nauczono był dziadkiem z długą brodą groźnym nieprzystępnym porzuciłam go ujrzawszy jak gołym tyłkiem świeci w Kaplicy Sykstyńskiej i po spotkaniu z kuzynem szympansem w ogrodzie ewolucji Bóg którego odkryłam w tajemniczej dżungli synaps, dendrytów aksonów, feromonów jest cichą rzeką jej memowe fale łączą mnie z kuzynami homo erectus homo neandertalis kiedys połączą z kuzynem homo futuris Zeszłam na brzeg rzeki-Boga wysoki, skalisty rzeźbiony ekstazą życia wonny mlekiem macierzanką i owocem pasji na chwilę tylko zbyt krótką by nadziwić się nazachwycać napatrzyć nakochać nacierpieć kiedyś skusi mnie chłodna fala zanurzę się w boskie odmęty i na spotkanie ruszę z tymi co byli i będą w kosmicznym korowodzie wieczności. Odpowiedz Link Zgłoś