cepekolodziej 09.06.09, 19:32 opublikowany w dzisiejszej Rzeczpospolitej? www.rp.pl/artykul/317424.html [Może obraźliwe jest nazwanie hitlerowców Niemcami?] Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
vicky17 Re: Komu przeszkadza artykuł prof. Chodakiewicza 09.06.09, 19:47 temu samemu komu przeszkadza niepochlebny izraelowi artykul z haaretzu,ba wczoraj wycieto moj watek na temat tablicy upamietniajacej ofiary nazizmu i volksdojczow w lodzi,po 3 dniach wiszenia tego watku. tu po prostu cenzuruje sie nicki ,nie tematy a cenzor robi to rownie wybiorczo co ostentacyjnie i zlosliwie.grupa prokoszernych trolli jest tu pod stala ochrona i wolno im dowolnie niszczyc kazdy watek,pomimo zapewnien siwej,ze bedzie stala na strazy nienapadania na nicki. he,he chyba stracila ostatnio okulary. Odpowiedz Link Zgłoś
spitt Re: Komu przeszkadza artykuł prof. Chodakiewicza 09.06.09, 19:59 Judkom a komu ??? ,... Odpowiedz Link Zgłoś
aaki pytanie retoryczne 09.06.09, 19:57 jak chyba wiesz chodakiewicz nie jest pupilem g.wyborczej Odpowiedz Link Zgłoś
cepekolodziej Re: Jakiego znowu profesora? 09.06.09, 20:52 Autor jest dziekanem i profesorem historii w The Institute of World Politics w Waszyngtonie. Napisał m.in. „Żydzi i Polacy 1918 – 1955. Współistnienie, Zagłada, komunizm”, „Po Zagładzie. Stosunki polsko- żydowskie 1944 – 1947”. Otrzymał Nagrodę im. Józefa Mackiewicza za książkę „Ejszyszki”. W 2005 r. mianowany przez prezydenta USA członkiem Amerykańskiej Rady Upamiętniania Holokaustu (US Holocaust Memorial Council) Rzeczpospolita Odpowiedz Link Zgłoś
cyniol Re: Jakiego znowu profesora? 09.06.09, 20:55 jaceq napisał: > Profesora czego? > pomyliles pewnie z profesorem Bartoszewskim Odpowiedz Link Zgłoś
aaki Re: Jakiego znowu profesora? 09.06.09, 20:58 cyniol napisał: > jaceq napisał: > > > Profesora czego? > > > pomyliles pewnie z profesorem Bartoszewskim errare humanum est Odpowiedz Link Zgłoś
cyniol Re: Jakiego znowu profesora? 09.06.09, 21:04 aaki napisała: > errare humanum est > Bartoszewski jest profesorem w dziedzinie milosci, byc moze Zak nie slyszal jeszcze o takim kierunku nauki " Tusk: Najważniejsza jest miłość Mam w pamięci słowa ( Bartoszewskiego ) , mówiące że najważniejsza nie jest władza, lecz miłość. Widzę, że Polacy postawili na jasną stronę, uwierzyli, że można budować wszystko na zasadzie zrozumienia, a nie konfliktu. Zrobimy wielkie rzeczy. Jestem dziś najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi " Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Profesora takiego samego jak "prof" Kaczyński Lech 09.06.09, 22:07 i "prof". TW Nowak J.R.(aka Moryc Neumann - to informacja ważna dla Prawdziwych Polaków). Tyle, że ci dwaj mają habilitacje, zaś Chodakiewicz jedynie doktorat, i to zrobiony w późnym wieku 41 lat. Pani magister, poproszę o czopki na rozwolnienie, zwraca się klient do stojącego za ladą sprzedawcy leków. Tytułomani mają bałwochwalczy szacunek dla tytułów. jaceq napisał: > Profesora czego? Odpowiedz Link Zgłoś
manny_ramirez Nie obrazaj Chodakiewicza 09.06.09, 22:12 Mam doktorat z wyroznieniem z Columbii a jego mentorzy to znani historycy. Odpowiedz Link Zgłoś
cyniol Re: Nie obrazaj Chodakiewicza 09.06.09, 22:16 manny_ramirez napisał: > Mam doktorat z wyroznieniem z Columbii a jego mentorzy to znani historycy. Dla scanpejsika,co to doktorat w kolebce pisal to zaden autorytet Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu Gratuluje Maniek:)))))))) 09.06.09, 22:19 manny_ramirez napisał: > Mam doktorat z wyroznieniem z Columbii Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Jakaż to obraza? 09.06.09, 22:22 Ma wyłącznie doktorat, którego jakości nie kwestionuję, choćby dlatego, że go nie znam. Śmieszy mnie natomiast od zawsze czołobitność przed jakimkolwiek tytułem naukowym. Na temat prawa Chodakiewicza do zabierania głosu w tej materii jak w linku miałbym do powiedzenia wiele,ale nie za bardzo mam ochotę. Niech wystarczy jego teza, że bardziej przychylna postawa Polaków wobec Żydów skomplikowałaby życie ludności cywilnej i podziemia, zaś na pozbawionej jakichkolwiek szans próbie pomocy Żydom straciłoby podziemie a zyskali komuniści. To z jego "Żydzi i Polacy 1918-1955". Tacy właśnie historycy przyprawiają gębę Polakom. Podobnie jak Cała, Absztyfikant ma rację. Odpowiedz Link Zgłoś
manny_ramirez Re: Jakaż to obraza? 09.06.09, 22:32 W Stanach nie ma habilitacji. On jest teraz Research professor w Institute of World Politics i w zarzadzie US Holocaust Museum. Myslisz ze establishment zgodzilby sie na jego kandydature do najwzniejszego historycznego osrodka naukowego w sprawach Holokaustu poza Izraelem gdyby mieli watpliwosci co do jego warsztatu historycznego? Odpowiedz Link Zgłoś
cyniol Re: Jakaż to obraza? 09.06.09, 22:40 manny_ramirez napisał: > W Stanach nie ma habilitacji. > > On jest teraz Research professor w Institute of World Politics i w zarzadzie US > Holocaust Museum. Scanpejsik nie zna takich niuansow Odpowiedz Link Zgłoś
manny_ramirez Wiem ze otwarte forum 09.06.09, 22:43 Ale bardzo prosilbym Cyniol abys nie komentowal moich postow. W zamian proponuje zabawe na forum British National Party. Tam napewno przyjma z otwartymi ramionami. Odpowiedz Link Zgłoś
cyniol Re: Wiem ze otwarte forum 09.06.09, 22:51 manny_ramirez napisał: > Ale bardzo prosilbym Cyniol abys nie komentowal moich postow. > > W zamian proponuje zabawe na forum British National Party. Tam napewno przyjma > z > otwartymi ramionami. czy to aby NA PEWNO twoj watek jest? Pisz na EREC Israel, tam NA PEWNO nie bede komentowal twoich postow, haha Non-Tenure Track Positions: Individuals in these positions typically focus on teaching undergraduate courses, do not engage in research (except in the case of "Research Professors"), do not engage in departmental decision-making, and are not eligible for tenure. Research Professor: A position that usually carries only research duties with no obligation for teaching. Research Professors typically must secure most or all of their salary from external funding sources such as grants and contracts. Although Research Professor positions usually are non-tenure track their ranks parallel those of tenure-track positions; i.e., Research Assistant Professor, Research Associate Professor, and Research Professor. Odpowiedz Link Zgłoś
manny_ramirez Nie pisalem o watku 09.06.09, 22:52 a o postach. Chodakiewicz z tego co wiem uczy w Institute of World Politics. Odpowiedz Link Zgłoś
vicky17 Re: Wiem ze otwarte forum 09.06.09, 23:22 cyniol napisał: > > > > > czy to aby NA PEWNO twoj watek jest? Pisz na EREC Israel, tam NA PEWNO nie bede > komentowal twoich postow, haha > maniusiowi juz niezla palma odbija,moze dlatego,ze bedac mocno po 30 jeszcze tego doktoratu madrego nie zrobil,gdyz wolal sie wiele lat poswiecac na belkot forumowy,gdzie w wielu miejscach bawil sie w dosc podle rozgrywki nie majace nic wspolnego z jego zawodem no coz w zyciu mamy wybor..a na forum to lepiej nie podpowiadac innym co maja robic,bo my tu juz duze dzieci a nie beksy maniusiowe Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Re: Jakaż to obraza? 09.06.09, 22:43 Wiem, że w Stanach nie ma habilitacji. Czy to znaczy, że mam nazywać pewnego człowieka "profesorem C137"? Czy kontrowersyjność poglądów jest przeszkodą w mianowaniu do rady HM? O warsztacie nie wypowiadam się, wolę zostawić to fachowcowm. Może jutro podrzucę ci linkę do opinii na jego temat. Odpowiedz Link Zgłoś
manny_ramirez Re: Jakaż to obraza? 09.06.09, 22:47 Wiesz czytalem pare jego pracy i jego warsztat historyka napewno jest lepszy niz Jana Grossa. Znaczy tego Grossa ktory napisal te dwie prace popularnonaukowe w stylu peerlowskim bo Jan Gross historyk-politog piszacy o ataku ZSRR na Polske to super mial warsztat. Moja teza jest taka ze pomiedzy poczatkiem lat 80tych a latami 90tymi Grossa mozg opanowal jakis kosmita. Bo jakosc warsztatu jest tak drastycznie gorsza ze do teraz nie moge uwierzyc ze ta sama osoba. Odpowiedz Link Zgłoś
manny_ramirez Re: Gross jest socjologiem/nt 09.06.09, 22:55 Z wyksztalcenia moze tak ale ta ksiazka to historia Gross, Jan Tomasz (1979). Polish Society Under German Occupation - Generalgouvernement, 1939-1944. Princeton, NJ: Princeton University Press. i pracuje jako historyk www.princeton.edu/history/people/display_person.xml?netid=jtgross Odpowiedz Link Zgłoś
manny_ramirez Sorry 09.06.09, 22:57 a ta ksiazke mi chodzilo: http://books.google.com/books?id=XKtOr4EXOWwC&dq=jan+gross+revolution+from+abroad&printsec=frontcover&source=bl&ots=4UTYDkGv4a&sig=SPhMqrEbW-avGplXn0XH5JGR9K8&hl=en&ei=r8wuSo_qHqTyMvb_iP0J&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=1 tej z 1979 nie czytalem. Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Re: Jakaż to obraza? 09.06.09, 23:03 Manny, ale my tu nie o Grossie i jego warsztacie. Co więcej, ja nie znam w pełni też warsztatu Chodakiewicza, bo mam wspomnianych "Polaków i Żydów" i "Po zagładzie" a on ma przecież więcej publikacji. Właśnie ta druga pozycja została mocno skrytykowana w środowisku polskich historyków (Machcewicz, Libionka i tak jeden znany ci z z medium podonego do FAq) za warsztatowe braki i naginanie źródeł do założonej tezy. To chcę ci jutro zalinkować. Niemniej teza MCh, że dla Polski lepsze było pozostawienie Żydów samym sobie bo (w domyśle) mniej było ofiar niemieckiego terroru i mniej żydowskich komunistów po 1945, sprawia, że włosy stają dęba na głowie. To jest tak samo haniebne twierdzenie jak "moralna odpowiedzialność Polaków za Zagładę", co lansuje Cała. Odpowiedz Link Zgłoś
absztyfikant Re: Jakaż to obraza? 09.06.09, 23:22 O to to to. P.S. Od dawna mam wrazenie, ze to dyskusja polsko-polska. Zydzi pojawiaja sie w niej incydentalnie. Kiedy burza medialna zwiazana z najnowsza ksiazka Grossa osiagnela swoje apogeoum, to wtedy przebywalem akurat w Izraelu. Szczerze mowiac bylem bardzo zdziwiony tym, ze ten temat w ogole nie zaistnial w izraelskich mediach. Pamietam kilka artykulow posrednio na ten temat. Dotyczyly tego, ze Grossowi ktos grozil sadem za zniewazanie narodu polskiego czy cos takiego. Moje rozmowy z wieloma Izraelczykami mowiacymi po polsku czy tymi, ktorzy polsku nie mowia, ale maja polskie korzenie, pozwalaja mi myslec, ze szczerze mowiac nie wydawaja sie oni specjalnie zainteresowani tym tematem. P.P.S. Kolejna impresja. W sumie to chyba Gross sprawil, ze Polska przypomniala sobie o Irenie Sendler. Przez dziesieciolecia malo kto wiedzial o jej istnieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
qwardian Re: Profesora takiego samego jak "prof" Kaczyński 09.06.09, 23:26 pan.scan napisał: Chodakiewicz jedynie doktorat, i to zrobiony w późnym wieku 41 lat. Nie jest chyba zbyt skomplikowany dla kosmopolitów. Masz problemy ze zrozumieniem, że słowo Niemiec nie zostało wymienione w całym felietonie tyczącym się odpowiedzialności za zbrodnie na Żydach. Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu Jakas symetria musi byc:) 09.06.09, 22:15 Natura nie lubi jednobiegunowosci Odpowiedz Link Zgłoś
absztyfikant To przerzucanie sie nakbami mozna o kant dupy 09.06.09, 22:19 rozbic. O ile to sie swietnie nadaje na szalety "aquanet", to w tzw. realu do niczego dobrego nie prowadzi. Moze i to i jakis cywilizacyjny postep, ze ta agresja jest kanalizowana w necie czy w prasie, a nie przeradza sie w prawdziwe okladanie sie sztachetami. P.S. Nawet napisalem na powaznie, co mi sie tutaj rzadko zdarza, bo jak powszechnie wiadomo ja tutaj sram... Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu Nu, a nie??!! 09.06.09, 22:37 Tez rzuca tezami-haslami, co moze przy mikrej argumentacji wystarczac na jakis gazeciany esej. Nic wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Manny'emu - zgodnie z obietnicą 10.06.09, 14:11 podaję kilka opinii krajowych recenzentów pracy Chodakiewicza. Myślę,że jako fachowiec powinineś je przeczytać gdyż jak pisze w treści Dariusz Libionka, najbardziej krytyczny wobec Chodakiewicza ale i najlepiej też posługujący się kontrdowodami, stosunek polskich historyków do do pracy Chodakiewicza jest testem z zawodowej rzetelności w podejściu do źródeł i prawdy. Główne zarzuty oponentów MCh to dowolność w operowaniu źródłami, manipulacja nimi dla udowodnienia przyjętej tezy, dezaktualizacja przytaczanych źródeł w świetle badań po 2001 roku, powoływanie się na niewiarygodne jeśli nie zdyskredytowane źródła jak JR Nowak, H. Pająk czy hohsztapler T.Bednarczyk. D.Libionka i B.Szaynok w Tygodniku Powszechnym - "Głupia sprawa": „Pobieżna lektura „Po Zagładzie” może, zwłaszcza u mniej znającego opisywaną problematykę czytelnika, pozostawić wrażenie solidnej, bogato udokumentowanej pracy. Głębsza analiza pozbawia nie tylko wrażenia jakiejkolwiek rzetelności naukowej, ale przede wszystkim budzi zdumienie nad sposobem sformułowania tak nieuczciwych i niedorzecznych wniosków badawczych”. (..) Moralnie wątpliwe, najdelikatniej rzecz ujmując, są insynuacje Chodakiewicza pod adresem ojca Aleksandra Kwaśniewskiego. Kunszt amerykańskiego naukowca widać tu w całej okazałości: niby zastanawia się on nad „kontrowersyjnością” stwierdzeń opartych wyłącznie na plotkach, ale nie powstrzymuje go to przed ich powtórzeniem (s. 107). A przy okazji po raz kolejny ignoruje publikację IPN, tym razem na temat kadry kierowniczej aparatu bezpieczeństwa, w której mógłby sprawdzić, że żaden Stolzman czy Kwaśniewski nie szefował PUBP w Białogardzie.(..) „Po Zagładzie” to nużące wywody z jasno określoną tezą. Pomimo zapewnień, że przyczyny polskich wystąpień wobec Żydów były skomplikowane, materiał dowodowy jest tak skonstruowany, by nie ulegało wątpliwości, że działania polskie (nawet jeśli dochodziło do mordów na niewinnych) były formą samoobrony. Wiadomo też, jak brzmi poprawna odpowiedź na retoryczne pytanie postawione w tytule rozdziału 5. („Żydów obrona własna czy zemsta?”. Jak obrazowo przedstawił to w swojej recenzji David Engel na łamach roczników „Polin” i „Zagłada Żydów”, podczas lektury książki nieustannie pobrzmiewa refren morderczyń z musicalu „Chicago”: „They had it coming!” („Zasłużyli sobie na to!”. tygodnik.onet.pl/33,0,6524,glupia_sprawa,artykul.html D. Libionka i Bożena Szaynok w odpowiedzi J.Żarynowi, promotorowi MCh w Polsce - Tygodnik Powszechny: ...”twierdzenie Jana Żaryna, że „jedynym, alternatywnym wobec książki Grossa wykładem poświęconym tej samej tematyce była praca Marka J. Chodakiewicza”, nie jest prawdziwe. Prostsze i tańsze dla podatnika byłoby opublikowanie tekstów Jerzego Roberta Nowaka, który z Grossem „polemizuje” od lat na łamach „Naszego Dziennika”. A może należało po prostu podjąć konkretną i rzeczową polemikę ze stanowiskiem autora „Strachu”?” tygodnik2003-2007.onet.pl/0,1467959,druk.html Grzegorz Motyka w Newsweeku - Ku pokrzepieniu serc: „Książka Grossa niewątpliwie zawiera wiele uproszczeń i generalizacji. Jej przyjęcia nie ułatwia emocjonalny język i wymyślone przez autora terminy, np. "kanibalizm teologiczny", sformułowanie niejasne i zwyczajnie niesmaczne. Przedstawianie jednak pracy Chodakiewicza jako recepty na nią jest całkowitym nieporozumieniem. "Po Zagładzie" pierwszy raz została opublikowana kilka lat temu w USA. Nie poproszono o jej aktualizację, w związku z czym bibliografia wykorzystanych prac faktycznie urywa się na roku 2000, po tej dacie uwzględniono w niej zaledwie kilka pozycji. Autor pominął milczeniem niemal cały dorobek IPN z lat 2001-2007, w tym kilkadziesiąt książek podstawowych dla dziejów powojennego podziemia. Nie dość jednak, że autor nie uzupełnił jej o wyniki najnowszych badań, to jeszcze źródła, z których korzystał, przedstawia w sposób stronniczy i jednostronny. Gdy coś pasuje do jego teorii, potrafi przywołać nawet plotkarski artykuł w mało komu znanej gazecie "Gwiazda Polarna". Jeśli nie, mnoży wątpliwości, podważając relacje naocznych świadków. "Po Zagładzie" to typowy przykład historiografii pisanej "ku pokrzepieniu serc", w której "nasi" zawsze są dobrzy lub przynajmniej usprawiedliwieni, "oni" zaś źli lub sami sobie winni (ewentualnie padli ofiarą zbiegu okoliczności)”. www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/ku-pokrzepieniu-serc,7009,1 Paweł Machcewicz w GW - Gabinet historycznych osobliwości: Dlaczego IPN angażuje pieniądze i autorytet instytucji publicznej w lansowanie "Po Zagładzie" Marka Chodkiewicza - książki tak jednostronnej, pełnej błędów i manipulacji. (...) Dowodzenie tej tezy ( że Żydzi są sobie sami winni – przyp.mój) zajmuje sporą część książki, warto więc przyjrzeć się bliżej metodzie przyjętej przez Chodakiewicza. Autor cytuje pochodzącą z 2002 r. wypowiedź syna Mosze Sonensona, Żyda z Ejszyszek, odnoszącą się do wydarzeń z 1944 r.: "Mój ojciec wstąpił do policji rosyjskiej, NKWD, a kiedy jeździli w poszukiwaniu Polaków, poszedł z nimi. Zdarzały się dni, kiedy zabijali od 15 do 20 ludzi i przywozili ich na rynek w Ejszyszkach. Układali ich na środku rynku, żeby inni mogli zobaczyć, co się może z nimi stać". Na tej podstawie autor do tabelki zatytułowanej "Polacy, którzy padli ofiarą działań żydowskich", wprowadza "15-20 Polaków zabijanych dziennie". I nie są to bynajmniej zdaniem Chodakiewicza ofiary sowieckiego aparatu bezpieczeństwa, ale Żydów. (...) Jest to bardzo typowy zabieg dla Chodakiewicza - łączenia dokumentów i relacji z lat 40. z najzwyklejszymi „śmieciami” stworzonymi kilkadziesiąt lat później w zupełnie innych okolicznościach, które historyk może co najwyżej odłożyć do teczki zatytułowanej „kurioza”. W takich przypadkach autor asekuruje się na ogół stwierdzeniem, że podana informacja powinna być sprawdzona w aktach UB. Te akta są już dostępne od dobrych kilku lat i nic nie stało na przeszkodzie, by skrupulatny badacz do nich dotarł. Jeżeli Chodakiewicz, mieszkający na co dzień w Stanach Zjednoczonych, nie miał na to czasu i ochoty, mogli to zrobić za niego jego krajowi wyznawcy. (..) I jeszcze jedna uwaga natury bardziej ogólnej. Książka Chodakiewicza napisana jest niemal wyłącznie z perspektywy podziemia antykomunistycznego, z którym autor w pełni się utożsamia. Kreśli obraz boju na śmierć i życie między Sowietami, polskojęzycznymi komunistami i wspierającymi ich Żydami a "niepodległościowcami", czyli konspiratorami i partyzantami walczącymi z bronią w ręku o wolną Polskę. W tym obrazie nie ma w ogóle miejsca na Polskie Stronnictwo Ludowe Stanisława Mikołajczyka - milionową partię polityczną, na której spoczywał główny ciężar walki przeciw sowietyzacji Polski. Jak najsłuszniej historycy przez ostatnich kilkanaście lat, a zwłaszcza od powstania IPN, przywracają pamięć o podziemiu niepodległościowym. Jednak koncentracja uwagi i badań niemal wyłącznie na nim może prowadzić do całkowitego zniekształcenia obrazu lat 40., czego przykładem jest książka Chodakiewicza. wyborcza.pl/1,76842,4847415.html Odpowiedz Link Zgłoś
manny-jestem Dzieki Scanie 10.06.09, 14:54 Mam malo czasu dzis. Przeczytam i odpowiem w ciagu paru dni. PS. Oficjalnie tez zawiadam ze zmienilem nick. Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Dla całości obrazu polemiki 10.06.09, 16:45 jaka odbyła się n/t „Po Zagładzie” Chodakiewicza przesyłam ci recenzję Davida Engela anglojęzycznego wydania opracowania MCh, tym razem głównie od strony sytuacji politycznej w Polsce. Ciekawy artykuł, bo pisany z punktu widzenia naukowca amerykańskiego, z tego co się orientuję o sympatiach skierowanych raczej w lewo. Można polemizować z opinią Engela n/t proporcji poparcia społeczeństwa dla reżimu komunistycznego w latach 1946-1948, czyli okresu względnej wolności w stosunku do całkowitego zniewolenia po tej dacie, niemniej zasadnicze tezy nie odbiegają od tego, co twierdzą krajowi oponenci Chodakiewicza. Artykuł przytaczam w całości, bo jego tłumaczenie ukazało się w papierowym roczniku „Zagłada Żydów” PAN w roku 2005 i nie ma go w wersji elektronicznej. „W 1988 roku opublikowałem studium na temat antyżydowskich zajść w powojennej Polsce. Opierałem się głównie na materiałach zbieranych od września 1944 roku do września 1946 roku przez Ministerstwo Administracji Publicznej, a także na ówczesnych doniesieniach wywiadu i materiałach prasowych. Zaznaczałem w nim, że dostępne dane są niepełne, a wszelkie wnioski, które mogą być na ich podstawie wyciągane, jedynie wstępne. Szczególnie podkreślałem to, że „wydaje się niemożliwym dokładne określenie liczby Żydów zabitych przez Polaków w pierwszych latach po wyzwoleniu" (przyp.1). Stwierdziłem, że najczęściej podawany szacunek - 1000-1500 - ofiar wydaje mi się zbyt wysoki. W zdaniu, które zostało usunięte przez redaktorów i nie pojawiło się w artykule, spekulowałem: „Gdyby udało się zebrać pełne dane, możliwe, że określona na ich podstawie ogólna liczba ofiar wahałaby się między 500 a 600, z możliwością nieznacznych tylko odchyleń od podanej liczby". I choć pozostaje ona tylko przypuszczeniem, podwajam tę liczbę w późniejszych dyskusjach na temat zajść antyżydowskich w powojennej Polsce. Jak mi wiadomo, do dzisiaj nie pojawiły się nowe dowody, które wpłynęłyby na znaczącą korektę tego szacunku. W nowym studium na ten sam temat, opartym głównie na aktach z prowincjonalnych archiwów, do których mnie nie udało się dotrzeć, Marek Jan Chodakiewicz stwierdza: „Od lipca 1944 roku do stycznia 1947 roku w Polsce zginęło co najmniej 400, a co najwyżej 700 Żydów i osób pochodzenia żydowskiego" (s. 213). I on dostrzega problem, który nastręczają źródła, podkreśla, że szacunki dokonane na ich podstawie mogą być tylko przybliżone. Jednak już sam fakt dojścia do wspólnych wniosków przez dwóch badaczy pracujących niezależnie, posługujących się inną bazą źródłową i patrzących z innej historiograficz-nej perspektywy (o czym później) jest znaczący i powinien stworzyć podstawę badawczej jednomyślności. Chodakiewicz wspiera też mój wniosek o rozumienie omawianych zajść nie jako „nowej postaci starej nienawiści, którą podsyciła zgotowana przez nazistów Zagłada, albo raczej, której to nienawiści nie zdołała stłumić" (przypis 2), zauważając, że ja „bardzo wiarygodnie przekonuję o potrzebie dostrzegania wielości przyczyn" zabijania Żydów (s. 7). Tu jednak kończą się podobieństwa między narracją moją a Chodakiewicza. Tam, gdzie ja starałem się odmalować zawiłości wzajemnego oddziaływania konceptualnych i kontekstualnych motywów, dawnych animozji i aktualnych politycznych obaw wśród tych, którzy atakowali ocalonych z Zagłady powracających do swych przedwojennych siedzib, gdzie próbowałem wyjaśniać, jak trudno jest oddzielać od siebie owe motywy, Chodakiewicz ograniczył się do wskazania ówczesnego kontekstu politycznego jako źródła aktów przemocy. Co więcej, przedstawił te wydarzenia jako, w większości przypadków, odpowiedź na prowokacyjne zachowanie Żydów. ,W rzeczywistości - pisze - przemoc wobec Żydów była polską reakcją na trzy istotne zjawiska: działanie żydowskich komunistów walczących o ustanowienie rewolucyjnych rządów marksistowsko-leninowskich; akcje żydowskich odwetowców, którzy usiłowali poza prawem dochodzić sprawiedliwości, mszcząc się na Polakach mających krzywdzić Żydów w czasie nazistowskiej okupacji i starania większości członków żydowskiej społeczności chcących odzyskać swoje mienie skonfiskowane przez nazistów, a potem przejęte przez Polaków" (s. 1). Innymi słowy, większość zabitych Żydów, podejmując wyżej wymienione działania, przyczyniła się do swojej śmierci. Gdyby sprzymierzyli się z rebeliantami występującymi zbrojnie przeciwko państwowym władzom w wyzwolonej Polsce, gdyby nie korzystali z prawnych mechanizmów umożliwiających im pozywanie polskich obywateli, którzy mieli współpracować z nazistami w realizowaniu morderczej kampanii, a także powstrzymali się od poszukiwania sposobów prawnej restytucji mienia odebranego im w czasie niemieckiej okupacji, rebelianci chroniliby ich zamiast wykonywać na nich egzekucje. Refren tanga morderczyń z musicalu „Chicago" - They had it coming” (3) - odbija się echem w czasie lektury tego tomu. Refren ten nie wybrzmiewałby tak ironicznie i tragicznie, gdyby sytuacja w powojennej Polsce była naprawdę taka, jak prezentuje ją Chodakiewicz. Wedle niego, od chwili zakończenia wojny Polska i Polacy byli represjonowani przez małą, ale bezwzględną bandę stalinowskich ciemiężycieli, którzy w lipcu 1944 roku „utworzyli marionetkowe komunistyczne państwo w centralnej Polsce" (s. 16). Większość Polaków państwa tego, twierdzi Chodakiewicz, nie popierała. Wyjątkami było kilku „renegatów- przywódców radykalnych odłamów lewicowych, którzy przywłaszczyli sobie nazwy „szacownych przedwojennych organizacji", takich jak partie chłopskie i socjaldemokratyczne" (s. 16—17). Jego zdaniem, Polacy jako ogół wspierali „setki... tajnych [zbrojnych] organizacji", dla których „antykomunizm. i antysowietyzm były synonimami wolności i niezależności" (s. 24). Zawzięty opór tych „wolnościowców" miał zainspirować „spontaniczne powstanie [...[przeciwko Sowietom" wiosną 1945 roku. Ograniczyło ono wpływ „władzy sowieckiej [...] tylko do miast". Powstanie stłumiły brutalnie „posiłki sowieckie" (s. 25). Chodakiewicz zapewnia, że „wolnościowi" przywódcy „chcieli ograniczyć zbrojną walkę do koniecznej samo obrony", by „zapobiec rozlewowi krwi, ale „terror tajnych służb przyczynił się do wzmożenia działalno ści rebeliantów" w 1946 roku, Chodakiewicz jest przekonany, że to ów terror pozwolił garstce komunistycznych kryminalistów przeciwstawić się. rosnącemu powstańczemu duchowi i zdławić go. Według niego, Żydzi odegrali główną rolę w dziejach utrwalania komunistycznego terroru (fakt ten, jak twierdzi, przemilczają inni badacze). „Żydowska służba w komunistycznych instytucjach, szczególnie w tajnej policji, polegająca na konkretnych działaniach antypowstańczych" oraz „obywatelskie" meldunki, które często było załatwianiem porachunków w asyście NKWD i UB z rzeczywistymi lub rzekomymi antysemickimi prześladowcami, stały się przyczyną „denuncjacji, maltretowania i ograbienia 7000, a może, we dług innej oceny, ponad 13 000 Polaków" (przypis 4). Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan cd. 10.06.09, 16:47 Ataki na Żydów, jak sugeruje, były częścią „koniecznej samoobrony", do której „wolnościowi" przywódcy „chcieli ograniczyć zbrojną walkę". Dzieło wolnej Polski wymagało złamania osi żydowsko-komunistycznej. Takie przedstawianie stanu rzeczy w Polsce w latach 1944-1947 może pocieszać gorliwych strażników mitu o Polakach bohaterskich męczennikach historii za sprawę ogólnoludzkiej wolności. W rzeczywistości to raczej produkt aktywnie pracującej wyobraźni, swobodnej w doborze faktów (może inspirowanej względami politycznymi) niźli prawdziwe zrozumienie ówczesnej sytuacji. Bowiem w tym okresie faktyczne władze państwowe w Polsce, wspierane przez Sowietów - najpierw Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN), potem Rząd Tymczasowy RP (RTRP) i w końcu (po 1945) Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej (TRJN) - realizowały politykę zaskarbiania sobie sympatii polskich niekomunistycznych ugrupowań. Polityka ta była na ogół skuteczna. Już 29 sierpnia 1944 roku antykomunistyczny polski rząd na uchodźstwie w Londynie publicznie zadeklarował gotowość do dzielenia z komunistami władzy w przyszłej Polsce. Po konferencji w Jałcie w 1945 roku większość przedstawicieli polskich kół politycznych potwierdziła, że komuniści mogliby odgrywać główną rolę w rządzeniu wyzwoloną ojczyzną. Nawet przed Jałtą ogłoszono porozumienia. 8 lutego 1945 roku, rząd polski na uchodźstwie rozkazał zaprzestania zbrojnego oporu wobec Sowietów i sił przez nich wspieranych. Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej utworzono w wyniku negocjacji w Moskwie, w których uczestniczyli przedstawiciele głównych środowisk politycznych z kraju i niektórzy wybitni politycy emigracyjni. 28 czerwca 1945 roku były premier rządu na uchodźstwie, Stanisław Mikołajczyk, prezes Stronnictwa Ludowego, dołączył do TRJN jako wicepremier i minister rolnictwa; podążył za nim Jan Stańczyk, były minister pracy i opieki społecznej w rządzie na uchodźstwie, który w nowym rządzie otrzymał analogiczne stanowisko. 5 lipca 1945 roku TRJN został uznany przez Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone i właściwie przez wszystkie inne kraje za legalny rząd państwa polskiego. Polscy komuniści i ich sowieccy poplecznicy nie zrealizowali obietnicy o przekształceniu Tymczasowego Rządu Jedności'Narodowej, w prawdziwy koalicyjny rząd, któremu legitymację dałyby wolne powszechne wybory, ale stało się to jasne dopiero w lutynftl946 roku. Proces rzeczywistej komunizacji nie zaczął się aż do lipca, aż do chwili, w której przeszła już fala antyżydowskich wystąpień. Do tego czasu niewielu Polaków przewidywało nadejście stalinowskiego reżymu, który miał zapanować wraz z usunięciem Gomułki i utworzeniem w 1948 roku Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR). Jeszcze mniej Żydów i nie-Żydów postrzegało rząd powojennej Polski jako organ nielegalny, a wszelkie z nim układy jako zbrodnię. Innymi słowy, między sierpniem 1944 a wrześniem 1946 roku, kiedy to 500-600 Żydów (według oceny Chodakiewicza 400-700) straciło życie w wyniku zbrodniczych akcji Polaków, „marionetkowe komunistyczne państwo w centralnej Polsce", przeciw któremu, jak twierdzi Chodakiewicz, walczyli „wolnościowcy", jeszcze nie istniało. Walka stosunkowo małej grupy „powstańców" (aktywnie sprzeciwiających, się rządowi, którego legalności nie kwestionowano powszechnie) nie była kierowana przeciwko widmu rządu komunistycznego, ale przeciwko wszystkim tym partiom lub ich koalicjom, których wizja przyszłej Polski była odmienna od planów powstańców. Plany te nakreślono długo przed pojawieniem się prawdziwego niebezpieczeństwa przejęcia władzy przez komunistów w oswobodzonej Polsce. Dla Żydów jako (równouprawnionych do korzystania z zasobów państwa polskiego nie było w nich właściwe miejsca. Emisariusz Jan Karski (ani komunista, ani sympatyk komunizmu) informował już w 1942 roku, że partie narodowe i ekstremistycznie narodowe planowały po wyzwoleniu „bezwzględną walkę z żydosrwem", a nawet ostro krytykowały rząd na uchodźstwie (a nie przyszły rząd komunistyczny) za „bycie zależnym od poparcia Żydów"'.(5) Uporczywe utożsamianie przez „wolnościowców" Żydów z komunistami nie było niczym innym jak próbą przesłonienia prawdziwych celów ich walki oraz zdobycia sympatii społeczeństwa poprzez granie na nutę dawnych uprzedzeń. JWblnościowcy" zaciekle utwierdzający antysemickie stereotypy mogli zjednywać sobie polskie społeczeństwo niezależnie od tego, ilu Żydów lub nie-Żydów sprzeciwiało się ich wysiłkom burzenia porządku publicznego i niszczenia politycznych porozumień, które do połowy 1946 roku były postrzegane przez ogół jako rządy wielopartyjnej demokracji. To, że Chodakiewicz dał wiarę propagandzie, wskazuje co najmniej na jego porażkę jako historyka nieumiejącego rozróżnić między rokiem 1945 a 1948. Może być także dowodem na coś więcej. Chodakiewicz twierdzi, że jednym z głównych celów przyświecających mu przy pisaniu książki było zdekonstruowanie stereotypu trwałości i siły „polskiego antysemityzmu". Mógłby zatem z dumą podkreślać, że większość polskiego społeczeństwa nie uległa wpływowi „wolnościowców" i zajścia antyżydowskie, choć stały się przyczyną dramatycznego poczucia niepewności oraz wypełniły ich dni grozą, zabrały życie mniej niż dwóm dziesiątym procenta Żydów, którzy w ciągu dwóch lat po wyzwoleniu postawili nogę na polskiej ziemi. Nie wybrał jednak budującego przykładu, który dała większość, ale, opatrując propagandę stemplem naukowości, postanowił rehabilitować dobre imię politycznie ekstremalnej mniejszości. Książka Chodakiewicza wydaje się być raczej obroną radykalnej polityki nieharmonizującej z kanonami zachodniej moralności niźli wkładem do mię-dzygrupowego zrozumienia. Jeśli tak jest w istocie, to jego praca stanowi nie tylko przykład kiepskiego (historycznego) rzemiosła (mimo zaprezentowania nowych odkryć archiwalnych), ale jest też chybionym w swym zamierzeniu, pożałowania godnym wysiłkiem. David Engel Z języka angielskiego przełożyła Monika Polit Przypisy-jeśli przejdą 1. recenzja ukaże się w 18 tomie Polin, Studies in Polish Jewry pod redakcją ChaeRan Freeze, Paula E. Hymana i Anthonego Polonskyego, listopad 2005, wyd. Litman Library of Jewish Civilization dla institue for Jewish Studies i American Association for Polish-Jewish Studies. D.Engel, Patterns of Anti-Jewish vilence in Poland 1944-1946, „Yad Vashem Studies” 1988 t. 26. 2. Ibidem s.85; M.Chodakiewicz, op.cit.s. 7. 3. „Zasłużyli sobie na to". 4. Dane statystyczne prezentowane przez Chodakiewicza są w kilku miejscach niespójne. W tabeli na stronie 213 podaje, że co najmniej 3128 Polaków zostało zadenuncjowanych przez Żydów, 2408 aresztowanych („w wyniku bez pośrednich lub pośrednich akcji Żydów zatrudnionych w komunistycznej służbie bezpieczeństwa" [125]), 63 zabitych bezpośrednio", a do zabicia 195 Żydzi „się przyczynili". Maksymalne liczby dla tych czterech kategorii to: 6238, 6625,125,455. Nie jest jasne, jak dane te miałyby odpowiadać stwierdzeniu z tej samej strony, że „osoby pochodzenia żydowskiego... zadenuncjowały, znęcały się i ograbiły co najmniej 7000 Polaków". Nie wiadomo też jak je traktować wobec zapisu ze strony 223: „najprawdopodobniej jakieś 3128 do 6625 Polaków padło ofiarą żydowskich prześladowców" albo wobec tabeli ze strony 113, w której maksymalne i minimalne liczby są znacząco niższe od podawanych w innych miejscach książki. 5. Karski do Sikorskiego, „Prasa tajna" [15 grudnia 1942], Hoover Institution Archives, Jan Karski, Box 1, File 6. Karski notuje dalej: „jeśli chodzi o Żydów [podziemna skrajnie prawicowa prasa] przyjmuje stanowisko wrogie, nie wyrażając nawet najmniejszego współczucia dla żydowskiej społeczności cierpiącej niemiecki terror". Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 relizacja zbrodniczego planuStalinaZdobyciaBerlina 11.06.09, 14:02 pan.scan napisał: > ogólna liczba ofiar wahałaby się między 500 a 600 Stalin osobiscie usmiercil w Polsce 500 - 600 tysiecy soldatow szturmujac Berlin. Rzeteniejsze byloby podanie tego na tle ogolnych statystyk morderstw w tych latach z uwzglednieniem ilosci Zydow jaka w tych latach w Polsce przebywala. Czy bylo i jakie odchylenie od srednich statystycznych. O ile oczywiscie Zydow wolno wlaczac do srednich. Gdyz ich wyjatkowosc szybuje w kosmos. Odpowiedz Link Zgłoś
cepekolodziej Pytania 10.06.09, 16:09 Dwa pytania. 1) Podane zostały jedynie opinie negatywne. Czy nie ma opinii pozytywnych? 2) Jak się te (negatywne) opinie mają do artykułu Chodakiewicza w Rzeczpospolitej? I trzecie, trochę z boku: Na razie w tej dyskusyjce widzę jedynie argumenty ad hominem, czy tam ad personam, wsio rawno. Chodakiewicz musi nie liczyć się i basta. Bo tak chcą - kto? Nawiasowo: fakt, że fakty podaje ktoś, czyj profil ideologiczny nie odpowiada innemu ktosiowi, nie oznacza bynajmniej, że podawane fakty zmieniają się w swoje przeciwieństwo - Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Re: Pytania 10.06.09, 16:44 1.Jest pozytywna. Jedna i zalinkowana. Jana Żaryna z IPN, wydawcy i mentora Chodakiewicza w jego polskim tournee. Może i są recenzje pozytywne, ale ja nie spotkałem się, gdyż naszego Dziennika nie czytam, dziennikarskie opinie niewiele mnie obchodzą, bo stać mnie na swoją własną zaś środowisko w zasadzie Chodakiewicza olało, zapewne z powodów jakie przytaczałem wyżej. Były swego czasu entuzjastyczne komentarze na stronach IPN, że jest to "polemika" ze Strachem Grossa, ale szybko znikły, gdy okazało się, że jest to rzecz napisana w 1999 roku. 2. Nie mają się nijak, to dyskusyjka oboczna z Mannym, na moje twierdzenie,że MCh moim zdaniem nie za bardzo ma prawo do zabierania głosu w sprawie okupacyjnego dziewictwa Polaków, gdyż jest takim samym talibem jak Alina Cała. Niestety, jak widzę dyskusyjka trafiła na niewłaściwy wątek. Trudno, dokończę to, co mam memu rozmówcy do przekazania. 3. Przypuszczam, że gdyby Nowak podawał zweryfikowane fakty w miejsce jadu i antysemickiej propagandy nie byłoby tematu jego nierzetelności. Odpowiedz Link Zgłoś
cepekolodziej Re: Pytania 11.06.09, 06:41 pan.scan napisał: > 1.Jest pozytywna. Jedna i zalinkowana. Jana Żaryna z IPN, wydawcy i mentora Nie ma innych pozytywnych opinii? Nawet w USA? Dziwiłbym się. Hochsztapler funkcjonujący w amerykańskim środowisku naukowym? Honorowany członkostwem Amerykańskiej Rady Upamiętniania Holokaustu (US Holocaust Memorial Council)? No tak, ale to chyba robota Żaryna (a Żaryn, wiadomo, jego rekomendacja świadczy już sama za siebie), "środowisko", które "olało" Chodakiewicza jakoś się nie popisało, i teraz jest kłopot. Bo facet nadal istnieje, i nawet odważa się przypominać o tym fakcie publikacją artykułu w Rzeczpospolitej. A powinien już zniknąć - dekretem Libionki i Machcewicza. Nawiasowo, nie przypominam sobie, żeby gdziekolwiek pisano o tym, że praca Chodakiewicza „Po Zagładzie. Stosunki polsko-żydowskie 1944 – 1947” to jakaś polemika ze "Strachem" Grossa. I że się z tego twierdzenia wycofano, bo "okazało się, że jest to rzecz napisana w 1999 roku". Nic się nie okazywało, podkreślano jedynie, że sprawę Kielc historyk Chodakiewicz opisał wcześniej od socjologa Grossa. I że socjolog Gross niczego specjalnie nie odkrywał ani żadnej wielkiej tajemnicy nie odsłaniał. Ta nawiasowa uwaga konieczna, nie mam specjalnej tolerancji dla przekłamań. > 2. Nie mają się nijak, to dyskusyjka oboczna z Mannym, na moje twierdzenie,że M > Ch moim zdaniem nie za bardzo ma prawo do zabierania głosu w sprawie okupacyjne > go dziewictwa Polaków, gdyż jest takim samym talibem jak Alina Cała. Doceniam frazę "moim zdaniem". Zważywszy, że "moich zdań" może być wiele. W tym również "moim zdaniem" Chodakiewicza. Co bynajmniej nie oznacza, że zrównuję użycie skanera z pracą historyka. > > 3. Przypuszczam, że gdyby Nowak podawał zweryfikowane fakty w miejsce jadu i an > tysemickiej propagandy nie byłoby tematu jego nierzetelności. > Masz problem ze skanerem? Problem w tym, że Nowak podaje zweryfikowane fakty, potrójnie i poczwórnie, on jedynie okrasza je publicystycznym jadem. Co do antysemickiej propagandy. Masz pewność, że Nowak ją uprawia? Jakieś solidne podstawy? Tylko pytam - Odpowiedz Link Zgłoś
cepekolodziej Re: Pytania 11.06.09, 13:05 Jeszcze jedna nawiasowa uwaga: nie czytałem "Strachu", jedynie z recenzji wiem, że autor nie umieścił wcześniejszej pracy Chodakiewicza w spisie bibliograficznym. Zapewne ten gest ma jakieś znaczenie, nie mnie sądzić jakie. Nadal jednak dziwi. A "Po Zagładzie..."(East European Monographs, ISBN 0-88033-511-4)- rok publikacji - Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Odpowiedź 11.06.09, 14:54 1. Nie wiem, czy istnieje obowiązek powoływania się na bibliografię Iksińskiego czy Igrekowskiego. IPN robił zarzut Grossowi,że nie korzystał z zasobów warszawskiego oddziału tej firmy. Musiał? 2. Ze wstępu do "Po Zagładzie", Wyd. IPN, W-wa 2008, str. 23 i 24. "Praca ta powstała pierwotnie jako materiał na doroczna konferencję Association for the Study of Nationalities pod tytułem "Przedefiniowanie tożsamości: państwo,naród, kultura", która odbyła się w Instytucie Harrimana na Columbia Univesity w Nowym Yorku 15-17 kwietnia 1999. Tekst wygłoszono podcas panelu "Żydzi, Polacy, komuniści?". Za pomoc na różnych etapach pisania niniejszej pracy chciałbym wyrazić wdzięczność nastepującym osobom (..) (szereg nazwisk). Błędy i opinie zawarte w tej pracy należą wyłącznie do mnie. Los Angeles-Santa-Barbara_San Francisco, Charlotesville, Wirginia, marzec 1991-lipiec 2001". Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Poprawiam błąd 11.06.09, 14:56 jest: Los Angeles-Santa-Barbara_San Francisco, Charlotesville, Wirginia, marzec 1991-lipiec 2001". winno być: ..marzec 1999-lipiec 2001... Odpowiedz Link Zgłoś
cepekolodziej Re: Odpowiedź 11.06.09, 15:34 > 1. Nie wiem, czy istnieje obowiązek powoływania się na bibliografię > Iksińskiego czy Igrekowskiego. IPN robił zarzut Grossowi,że nie korzystał z > zasobów warszawskiego oddziału tej firmy. Musiał? Niekoniecznie powoływanie się na bibliografię Iksa czy Igreka. Ale na Iksa czy Igreka, jeśli wcześniej opublikowali ważne prace na temat Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Re: Odpowiedź 11.06.09, 16:11 Praca Grossa wcale pionierską nie jest, gros dokumentów, na które powołuje się autor "Strachu" była znana 15 lat wcześniej u Bożeny Szaynok "Pogrom Żydów w Kielcach", która jest jednocześnie bardzo surowym krytykiem książki Grossa, zaś od epoki pojedwabieńskiej pojawiły się w wielu ogólnie dostępnych mediach i opracowaniach historycznych. Krytykami Grossa są również Libionka i Machcewicz - co jest do wyszukania w necie. Właściwie to odpowiedź na Iksa/Igreka jest jedna - po co dzielić włos na czworo, skoro JTG i tak jest nierzetelny. Głównie z definicji Nowaka oraz Chodakiewicza. Zajrzałem do "Strachu", nie znalazłem ani w notce wydawcy ani we wstępie autora nic co by reklamowało pionierskość tego opracowania. Chyba,że pionierskie jest to, co było motywem jego powstania - mała książeczka działaczki Żegoty Miriam Mariańskiej z 1947 "Dzieci oskarżają" o losach ukrywanych żydowskich dzieci, gdzie przytoczone są prośby Polaków ratujących te dzieci, późniejszych Sprawiedliwych, by nie publikować ich nazwisk. Ze strachu. Odpowiedz Link Zgłoś
cepekolodziej Re: Odpowiedź 11.06.09, 16:35 Nie mam dowodów, nie kolekcjonuję wycinków. Ale w niektórych wywiadach Gross dawał do zrozumienia, że odkrywa ziemię nieznaną. Tyle re pionierskość. A artykuł Chodakiewicza w Rzeczpospolitej uważam za ważny, z różnych względów. Odpowiedz Link Zgłoś
rccc Re: Komu przeszkadza artykuł prof. Chodakiewicza 11.06.09, 15:38 Marek Jan Chodakiewicz to jeden z najbardziej oddanych Polsce i prawdzie historykow. Pamietam jak kiedys jedna z hist(o/e)ryczek zydowskich Yaffa Eliach opluwala Polske na lamach NYT. Az sie okazalo, ze jej rodzina zginela podczas ataku AK na placowke NKWD w Ejszyszkach. Marek Jan Chodakiewicz zalaz za skore jej podobnym bajkopisarzom. www.pacwashmetrodiv.org/projects/ejszyszki/index.htm Odpowiedz Link Zgłoś