Dodaj do ulubionych

nonsens dnia

30.01.02, 21:47
Nasz Dziennik, dnia 30 stycznia 2002

POST SCRIPTUM

Historia dopisała niespodziewany rozdział do dziejów amarantu - barwy
polskiej kawalerii. Oto w Łodzi, w początkach lat 90. zadecydowano, by
dotychczasowe jasnobeżowe tablice z nazwami ulic oraz tablice kierujące ruch
do poszczególnych dzielnic miasta zastąpiono tablicami o barwie amarantowej
o białym liternictwie. Idea wprowadzenia amarantu na miejskie tablice jest
niezwykle frapująca, gdyż barwa ta nie występuje w naturze (sic!), a zatem
musi zwracać. na siebie powszechną uwagę. Realizacja ciekawego pomysłu
została jednak przeprowadzona w fatalny sposób jej projektodawca zapewne
znał amarant tylko z opowiadań. Mimo naukowego określenia odcienia tej barwy
za pomocą skali barw Pentona - straszą na ulicach Łodzi tablice nie o barwie
amarantowej, lecz o BARWIE RÓŻOWEJ, która jest jej identyfikatorem i
symbolem seksualnych dewiantów: homoseksualistów i lesbijek (szczycą się oni
różowymi legitymacjami!)
W ten sposób artysta nabroił co nie miara, robiąc z Łodzi sztandarową
siedzibę kochających inaczej, analogiczną do Berlinerstadt ze światowymi
Love Parade.
Tak oto najnowsza historia dopisała niespodziewany rozdział do dziejów
amarantu - historycznej, a kanonicznej barwy polskiej kawalerii.

Krzysztof J. Guzek
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka