Dodaj do ulubionych

Potrzeba symetrii ...

23.07.09, 09:50

Podróż wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena na Ukrainę i
do Gruzji ma na celu zapewnienie partnerów z Europy Środkowej i
Wschodniej, że nowa polityka Waszyngtonu wobec Rosji nie będzie
prowadzona ich kosztem.

Mimo zapewnień w Kijowie, że USA popierają suwerenną Ukrainę i
zapewne podobnych deklaracji, składanych w środę w Tbilisi,
uderzający jest pewien brak symetrii.
Już sam fakt, że do Moskwy wybrał się do tej pory sam prezydent
Barack Obama, zaś wiceprezydent musiał dwukrotnie odwiedzać mniejsze
kraje regionu, jest znamiennym dowodem, że w Waszyngtonie zmieniły
się pewne priorytety. Obama do tej pory pojawił się jedynie w Pradze
i to tylko dlatego, że Czechy były wówczas krajem sprawującym
przewodnictwo w Unii Europejskiej. Cały ciężar dyplomatycznej
ofensywy przesunięto na zmianie retoryki wobec Rosji – uważa
amerykański ekspert od spraw bezpieczeństwa Damon Wilson – Nowa
administracja nie wykorzystała dotąd okazji, by przedstawić swój
pozytywny program dla takich krajów, jak Ukraina. I trudno mu nie
przyznać racji. Próby powrotu do dwubiegunowych relacji –
przynajmniej w tej części świata, mogą niepokoić. Zauważono to także
w Europie Środkowo-Wschodniej, czego wyrazem był niedawny list do
prezydenta Baracka Obamy byłych prezydentów, intelektualistów i
innych osób cieszących się autorytetem.
Trzeba też obiektywnie przyznać, że podczas obecnej podróży Bidenowi
trudno rzucać się na szyję politykom z odwiedzanych krajów. Na
Ukrainie panuje polityczny chaos, pogłębiany jeszcze przez kryzys
gospodarczy i trudno nawet Bidenowi wskazać jednego,
odpowiedzialnego partnera do rozmów. Stąd apele Bidena, aby politycy
w Kijowie zaczęli ze sobą współpracować, bo "w czasie kryzysu to nie
wybór, a konieczność" – wcale nie muszą być wysłuchane.
Wiceprezydent USA będzie także apelował o zgodę wśród gruzińskich
polityków, zachęcał do dialogu między opozycją a prezydentem i
próbował uspokoić zapędy prezydenta Michaiła Saakaszwilego, który
miał swój udział w rozpętaniu konfliktu z Rosją. Obu odwiedzanym
krajom daleko jednak do politycznej i ekonomicznej stabilności.
Skończy się więc chyba na zapewnieniach, że USA nie godzą się na
podział świata na strefy wpływów, ale nie usłyszymy żadnych
szczegółów w sprawie przyjęcia obu krajów do NATO.
Wiele krajów Europy Środkowo-Wschodniej obawia się, że zapowiadany
przez Baracka Obamę "przełom" w stosunkach amerykańsko-rosyjskich
negatywnie odbije się na ich współpracy z Waszyngtonem. USA nie
tylko ryzykują utratę przyjaciół w regionie. Moskwie nie można
jedynie powtarzać deklaracji, iż nie ma zgody na uprzywilejowaną
rosyjską strefę wpływów czy na doktrynę "bliskiej zagranicy" w
krajach b. ZSRR i bloku wschodniego. Trzeba budować stosunki ze
wschodnioeuropejskimi partnerami na zasadzie pewnej symetrii, nie
zapominając o tych partnerach, którym bliskie są transatlantyckie
wartości wolności czy demokracji.

Quelle PDN-NY(TD)
Obserwuj wątek
    • marksistowski tylko połdupki tworzą symetrię doskonalą 23.07.09, 12:01
      tak.tak.
    • nutka.pl Re: Potrzeba symetrii ... 23.07.09, 12:52
      ....baraka z Barakiem?

      kto ma takie sny i wizje?
      Ukraina i Gruzja do NATO?
      to moze od razu udamy sie po prosbie do Lukaszenki o jakos nowa
      unie...
      jesli narody wybieraja glupcow lub dyktatorow do wladzy,to niech nie
      spychaja swojej nieodpowiedzialnosci na innych.
      • marksistowski barak + barak = dwie du*py 23.07.09, 12:55
        tak.tak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka