meow_meow1
08.09.05, 12:59
umiarkowanego co prawda, ale zawsze. moja koleżanka wyjechała do pracy do
anglii i przypomniałem sobie ile ja straciłem okazji do pracy (chciałem być
stewardem na statku, tłumaczem kabinowym, prezenterem w tv, a nawet
konserwować wysokie przęsła mostów w szwecji, ale tam niestety nie ma kibli:
((()i jak bardzo moje życie jest inne od tego jakie byłoby, gdyby nie ibs.
normalnie staram się o tym nie myśleć i dziękować losowi za to co it tak mi
dał i co osiągnąłem POMIMO ibsu.
a jakie Wy macie podejście do sprawy, czy pogodziliście się z tym, nie
oszukujmy się, kalectwem czy wciąż z nim walczycie? chętnie pogadam też przez
maila.