monhen
15.03.05, 07:42
JASŁO. Wszystkie służby zostały zmobilizowane na wypadek wiosennej powodzi.
Po ubiegłorocznych doświadczeniach lepiej dmuchać na zimne.
Największe zagrożenie stwarzają namoknięte wały i dlatego tam najpierw
skierowaliśmy służby - podkreśla sekretarz miasta Tadeusz Górczyk, zarazem
szef Miejskiego Zespołu Reagowania (MZR). - Przez trzy dni, od czwartku do
soboty, pracowały tam ekipy przy odśnieżaniu drogi dojazdowej, aby woda mogła
swobodnie spływać i w razie czego dojazd nie był utrudniony.
Wczoraj (14 bm.) przed południem na Gądkach była też ekipa Straży Miejskiej.
Sprawdzała urządzenia wodne (klapy, śluzy). - Wszystko jest w porządku,
urządzenia są sprawne - mówi będący razem ze strażnikami Józef Nadymus,
zastępca szefa MZR. - Pojedziemy jeszcze na ulicę Konopnickiej, bo mieliśmy
sygnały, że uszkodzona jest brama oporowa, a to mogłoby być niebezpieczne dla
mieszkańców okolicznych posesji - dodaje. Na szczęście, informacje się nie
potwierdziły. Trwa sprawdzanie drożności studzienek i kratek ściekowych. Cały
czas obserwowany jest lód na rzekach przepływających przez Jasło. W gotowości
są strażacy. - Ważne, że aura sprzyja, nocą temperatura spada poniżej zera,
łapie mróz, śnieg topi się stopniowo i jak na razie poziom wód nie rośnie -
mówią strażacy.