Dodaj do ulubionych

Andrzej Waligórski

01.07.02, 09:14
A macie - poczytajcie sobie - bo warto - znacznie poprawia humorek jak chcecie
więcej to mogę wrzucić bo mam pana Andrzeja trochi rzeczy:

JAGIENKA I ORZECHY

Żyła raz jedna panienka,
Która zwała się Jagienka;
Wiele z niej było pociechy,
Bo tłukła pupą orzechy.
Opisał ją, że jest taka,
Sam Sienkiewicz w "Krzyżakach".
Wpierw żyła w cnocie jak mniszka,
A potem wyszła za Zbyszka.
I wiodło im się chędogo,
Chociaż, niestety, ubogo,
Bo się pokończyły wojny,
Zaczął się okres spokojny,
A rycerz - rzecz znana wszędzie -
Żyje z tego, co zdobędzie.
Ruszył więc Zbyszko konceptem
I wpadł na taką receptę:
Przywiesił na bramie druczek,
Że tu się orzechy tłucze,
I od każdego orzecha
Zgarniał taryfę do mniecha.
Laskowy orzech maleńki
To nie problem dla Jagienki:
Mogła za jednym przysiadem
Stłuc całe pół kilo zadem.
A gdy dorwała fistaszka,
Zostawała z niego kaszka.
Niewiele też większej troski
Przysparzał jej orzech włoski.
Aż raz przybył jakiś młokos,
Przywożąc z Afryki kokos,
I zwrócił się do Jagusi,
Że mu tę rzec roztłuc musi.
Spłoniła się żwawa młódka,
Wzięła dech, napięła udka,
Pomodliła się przelotnie,
I w ten kokos jak nie grzmotnie,
Niestety twarda skorupa
Nawet przy tym nie zachrupa...
Wrzasła Jaguś wniebogłosy,
Podskoczyła pod niebiosy,
I jak drugi raz przywali!
... a ten bydlak jak ze stali!
Natomiast biedna dziewczyna
Zrobiła się całkiem sina,
Oddech jej się jakby urwał,
Wymamrotała: - O, kurwa...
Potem się zaniosła wyciem
I się pożegnała z życiem!
Wniosek: Na ogół umiemy
Rozgryzać własne problemy,
Lecz zagraniczne nowości
Przysparzają nam trudności!
Morał: Tylko wzrost oświaty
Może zmniejszyć nasze straty.
I hasło bezwarunkowo:
Mniej dupą, a więcej głową!!!

Obserwuj wątek
    • gadacz Re: Andrzej Waligórski 01.07.02, 09:18
      Tak na czasie - po mistrzostwach:

      WIĘCEJ Z GRY

      Miła to i tania rzecz
      W telewizji ujrzeć mecz,
      Synek wrzask wydaje czasem:
      - Nasi walczą z Hondurasem!
      Pędzę wtedy, to zmaganie
      Chcę obejrzeć na ekranie,
      A tam sprawozdawca grzmi:
      - Nasi mają więcej z gry!
      Zdanie to nic nie oznacza,
      Naszych leją w rytmie cza-cza,
      Przez plac jadą jak po stole
      I ładują Polsce gole.
      Ale po co ronić łzy?
      Nasi mają więcej z gry!
      Ktoś wyjaśnił, że ta dziwność
      Ma określić ich aktywność,
      Że w grze wprawdzie są do kitu,
      Ale mają więcej sznytu,
      Większy fajer, większa faja,
      Choć ich leją pięć do jaja!
      Ale radość, hi hi hi!
      - Nasi mają więcej z gry!
      Gdyby - losu zarządzeniem -
      Chopin grał z Dreptakiem Heniem
      W dwa Bechsteiny w jednej sali
      I by obaj naraz grali
      A ten Chopin smukłą ręką
      Nostalgicznie, ślicznie, cienko,
      A ten Henio głośno, basem,
      Pięścią raz, a raz obcasem,
      Sprawozdawca krzyknąłby:
      - On ma dużo więcej gry!!!
      Co nie znaczy, że jest lepszy,
      Bo w zasadzie - pardon - pieprzy,
      Ale szybciej, ale głośniej,
      Efektowniej i radośniej.
      Bowiem u nas proszę panów
      Kwitnie kult dla bałaganu,
      Wrzasku, blasku i zamętu,
      Lataniny i tętentu,
      Innym lepiej! Ale my
      Mamy dużo więcej gry!!!

    • georghe Re: Andrzej Waligórski 01.07.02, 10:02
      :))))))))))))))))))))))))))))
      Dawaj, Gadacz dawaj !!!
      :)))))
      • gadacz Re: Andrzej Waligórski 01.07.02, 10:48
        A proszę bardzo - mam spore zasoby:

        Azja Tuhajbejowicz

        Ej, cały oddział się uśmiał, aż niektórzy wołali "Ojeja!",
        Gdy srogi wachmistrz Luśnia pochwycił Tuhajbeja...
        ... przepraszam, jego syna, mrucząc: - Aż ty burasie,
        Ty ześ, wredna gadzino, porwał nam panią Basię.

        I chciałeś z nią figo-fago, aleś się wkopał w ambaras
        Coś ty jej uczynił, zgago, to my ci uczynim zaraz.
        Co rzekłszy na pal go nasadził, ustawił ten pal pionowo,
        Sumiaste wąsy przygładził, spojrzał i rzekł: - Prawidłowo.

        Tu z okrutnego bandyty zaczęli drwić całą paczką,
        Że niby taki przebity jak rolmops wykałaczką,
        Że może na flet futerał zrobić się z niego uda,
        A on wciąż nie umierał i ziewał - U, ale nuda.

        Potem się w konwersację wdał z kompanijnym kuchcikiem:
        - Hej, co tam na kolację? - Gorzałka i kaszka z mlikiem.
        Luśnia, widząc, ze coś nie klapuje, spytał z uszanowaniem:
        - Jak pan się właściwie czuje, wielce szanowny panie?

        A ów cynik i deprawator odrzekł bez zająknięcia:
        - Jak się czuję? Jak izolator linii wysokiego napięcia.
        - Czy to pana nie boli w ogóle? - jęknął zaczny wachmistrz w zdumieniu.
        - Nie, my nie takie rzeczy w Stambule przerabiali na szkoleniu.

        • gadacz Re: Andrzej Waligórski 01.07.02, 11:02
          Jak chcecie żebym przestał do dajcie znak - ale przeglądam sobie z nudów różne
          pliczki i znalazłem to: może pamiętacie tą piosenkę ???:

          Cysorz

          Cysorz to ma klawe życie
          Oraz wyżywienie klawe!
          Przede wszystkim już o świcie
          Dają mu do łóżka kawę,
          A do kawy jajecznicę,
          A jak już podeżre zdrowo,
          To przynoszą mu w lektyce
          Bardzo fajną cysorzową.
          Słychać bębny i fanfary,
          Prezentują broń ułani:
          - Posuń no się trochę, stary!
          Mówi Najjaśniejsza Pani.
          Potem ruch się robi w izbach,
          Cysorz z łóżka wstaje letko,
          Siada sobie w złoty zycbad,
          Złotą goli się żyletką
          I świeżutki, ogolony,
          Rześko czując się i zdrowo
          Wkłada ciepłe kalesony
          I koszulkę flanelową.
          A tu przyjemności same
          Oraz niespodzianek wiele:
          Przynoszą mu "Panoramę",
          "WTK" i "Karuzelę",
          "Filipinkę" i "Sportowca"
          I skrapiają perfumami
          I może grać w salonowca
          z Marszałkiem i Ministrami.
          Salonowiec sport to miły,
          Lecz cesarska pupa - tabu!
          On ich może z całej siły,
          A oni go muszą słabo...
          Po obiedzie złota cytra
          Gra prześliczną melodyjkę,
          Cysorz bierze z szafy litra
          I odbija berłem szyjkę.
          Potem ciotkę otruć każe
          Albo zaszlachtować stryjca...
          ...dobrze, dobrze być cysorzem,
          Choć to świnia i krwiopijca!

          • gadacz Re: Andrzej Waligórski 01.07.02, 11:13
            Wierszyk nazywa się "krnąbrny Dyzio - ale może by tak sposób na Leppera ?

            Krnąbrny Dyzio

            Mama jęczy, tato kwęka,
            Babcia lamentuje
            Dyzio nie chce kuszać mięska,
            Od wczoraj głoduje!
            Nie chce także zjadać zupki,
            A nawet piernika,
            Nie ma z czego zrobić kupki,
            Prawie nic nie sika.
            Dyzio dawno już się żalił
            Że go nie kochają,
            Wreszcie w przejściu się uwalił,
            Pół chałupy zajął.
            Wuj miał jechać w delegację
            A tu drzwi zaparte,
            Dalejż więc w negocjacje
            Z upartym bękartem!
            Gadu-gadu, radu-radu,
            Mecz na postulaty:
            - Możesz leżeć bez obiadu,
            Lecz nie blokuj chaty!
            - Dyziu, ja do sklepu muszę,
            Posuń się, nie szalej!
            - A ja kurwa się nie ruszę,
            Błagajta mnie dalej!
            Wreszcie zawezwano stryja
            A stryj był osiłek,
            Jedną ręką łaps za ryja,
            Drugą łaps za tyłek!
            Poczem Dyzia jak nie kopnie
            Kościstym kolanem!
            Dyzio wrzasnął raz okropnie
            I znikł pod tapczanem.
            Wnet mu przeszło głodowanie,
            Innym już nie szkodzi,
            Ożywiło się mieszkanie
            Można po nim chodzić!
            Mamy z tego konstatację,
            A nawet myśl złotą:
            Że dobre są pertraktacje,
            Ale nie z idiotą.

            • gadacz Re: Andrzej Waligórski 01.07.02, 11:15
              To tak na zakończenie - chyba że chcecie więcej to napiszcie:

              Z cyklu: Bajeczki Babci Pimpusiowej

              Udzielał raz wywiadu kotek, że jest zdrowy,
              Wtem uszki mu opadły, oczki wyszły z głowy,
              Pękł mu brzuch, ogon, płuca i głosowa struna,
              Wreszcie zdębiał, ocipiał, zesrał się i umarł. Amen.
    • georghe Re: Andrzej Waligórski 01.07.02, 12:12
      TADĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄ ~!!!!!!!!!!!!!!!!!
      :)))))))

      OGŁASZAM WSZEM I WOBEC, ŻE W MOIM RANKINGU :
      1. MIESJSCE - "ORZECHOWA" JAGIENKA
      2. MIEJSCE - BAJECZKI BABCI.....
      :)))))))))))))))))

      PS. Gadacz, dla mnie bomba ! Wal dalej !
      • gadacz Re: Andrzej Waligórski 01.07.02, 12:53
        Z cyklu: Bajeczki Babci Pimpusiowej

        Złapał niedźwiedź świstaka idąc raz pod górkę,
        A pragnąc na nim świstać, chciał mu dmuchać w dziurkę.
        Świstak chodu, lecz zanim schował się do chaty,
        Pisnął: - Mógłbyś przynajmniej chamie przynieść kwiaty!


        Raz chory niedźwiedź pierdział, budząc miłosierdzie
        A suseł mu oklaski bił po każdym pierdzie.
        Czy ten suseł zwariował? - spytał dzięcioł śledzia.
        Nie - śledź odparł - to rzecznik prasowy niedźwiedzia.

        Dwa liski w jednym gnieździe mieściły się z trudem
        Więc na zewnątrz sterczały im dwie dupy rude.
        Widząc to docent Wolczew zaczął bić im brawo.
        Bo myślał, że to rude, to jest Rude Pravo

        Wraca zając po balu w dość nietrzeźwym stanie
        I patrzy, a zajęczyca z niedźwiedziem na sianie!
        Skoczył zając, lecz zaraz z wściekłości ochłonął:
        - Niestety - rzekł - niedźwiedzie u nas pod ochroną...

        Przyszedł gość do doktora, biada na swe zdrowie.
        - Jakaś mi żaba - mówi - wyrosła na głowie.
        - Umówmy się - odrzekło to zwierzę niegłupie -
        Nie ja jemu na głowie, lecz on mnie na dupie.

        Zapylała raz pszczółka jakiegoś badyla,
        Wtem czuje, że od tyłu też ją ktoś zapyla.
        Patrzy się, a to truteń, niejaki Zenobi.
        Morał - rób dobrze innym, tobie też ktoś zrobi.

        Latał sobie z radarem pewien gacek młody
        I po drodze omijał przeróżne przeszkody,
        Lecz właśnie gdy się cieszył, że je tak omija,
        Wpadłszy na jedną z przeszkód rozbił sobie ryja.


        Współczuły raz sąsiadki pani koliberek
        Pani mąż to ma raczej mały kaliberek
        Owszem, odrzekła żona nie wstydząc się zwierzeń
        Lecz za to na sekundę do dwustu uderzeń!

        Wyryćkał lisek kotka na sianku przy płotku
        I spytał: - Jak oceniasz ten mój wyczyn, kotku?
        - Cóż - rzekł kotek - przez miesiąc nie będę mógł siedzieć,
        Lecz gdyby nie ty, toby mnie wyryćkał niedźwiedź.

        Spotkał raz pancernika pancernik wśród mięty
        I pyta go: a cożeś ty taki wyrośnięty?
        Na to ten duży wydał ryk okropnie gromki
        I odrzekł: tażesz ja jestem pancernik Patiomkin!

        • georghe Re: Andrzej Waligórski 02.07.02, 06:50
          Jak miło zacząć dzień od przeczytania takiej bajeczki...... :))
          Te "Babcine" bajki są debeściarskie. Tę znam z Trójkowych "Powtórek z
          rozrywki", nawet melodię pamiętam tylko wykonawca gdzieś uciekł......
          :))
          • gadacz Re: Andrzej Waligórski 02.07.02, 08:17
            AW wielkim poetą był - mam jeszcze na kasetach magnetofonowych
            ponagrywane "listy Wołodyjowskiego" i trochę odcinków "Rycerzy..." to naprawdę
            pyszna zabawa - nie wiecie przypadkiem gdzie by tu jakieś mp3 zdobyć ?
            • georghe Re: Andrzej Waligórski 02.07.02, 10:41
              Mp3 ? Przegrać taśmę magnetofonową na CD, później z CD na mp3 i gotowe.
              :))
              "Rycerzy" też się w pracy słuchało, ale za nimi jakoś nie przepadałem. Może
              dlatego, że Elita jako całość działa mi na nerwy. Wolałbym sobie te teksty
              przeczytać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka