Dodaj do ulubionych

S.D.H- pruszkowski supermarket

16.12.04, 10:04
Pamietacie czasy, kiedy, pod schodami do naszego supermarketu, miesciło sie
stoisko z resorakami - takie stare okreslenie samochodzików matchbox ( jedyna
wtedy firma na rynku), dla niezorientowanych ,to były lata 70- te
Obserwuj wątek
    • sqh Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 16.12.04, 10:47
      Ja, szczerze mówiąc, resoraków pod schodami nie kojarzę (bardziej chyba
      zegarmistrza na parterze po prawo od schodów), ale pamiętam, że każdej wyprawie
      do SDH-u towarzyszyło pytanie z mojej strony "na górę czy tylko na dół". Bo na
      dole, we wczesnych latach '80 (jak i dziś zresztą), były mało atrakcyjne dla
      przedszkolaka artykuły spożywcze, zaś na piętrze bywały czasem zabawki. Bywały,
      bo asortyment stoisk był wtedy dość płynny :-)

      Podobnie też w Rzemieślniku - jak głęboko sięgam pamięcią, na parterze po
      prawej bywały na przykład meble, schodkami na półpiętro - żyrandole i
      elektryka, schodkami w podziemia - śrubki, gwoździe i 1001 drobiazgów...
      • smitte Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 16.12.04, 11:14
        Ale przedmówca zaznaczał, że to były lata 70, a wtedy to chyba jeszcze żeśmy się
        ,squchu drogi, nie interesowali resorakami tylko grzechotkami raczej? Może w
        latach 80 już go nie było, bo ja też, bij, zabij nie pamiętam. Ale faktycznie,
        wyprawy na piętro były zawsze przeżyciem. A w Rzemieślniku na dole była dużo
        później wypożyczalnia płyt CD (muzycznych). Kto by wtedy przypuszczał, że kiedyś
        będą je do "Pani domu" dołączać za parę groszy! Swoją drogą pamiętam jeszcze te
        emocje jak pierwszy raz weszłam na pierwsze piętro Rzemieślnika, tam zawsze był
        taki zakazany rejon, można było tylko na półpiętro i dalej już nie, a tu nagle
        wszystko dostępne.
        • stary.prochazka Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 16.12.04, 11:24
          ja też resoraków w SDH nie pamiętam ale fakt faktem że było to dla mnie miejsce
          niemal magiczne, szczególnie wspomniane już piętro, które wydawało się wtedy
          ogromne i takie rozświetlone:) Pamiętam że szczególnie interesowały mnie dywany
          albo jakieś wykładziny między którymi można było sie chować,no i oczywiście
          zabawki.Zegarmistrza na półpiętrze też pamiętam a parteru prawie w ogóle, chyba
          nie chodziło się tam po art. spożywcze bo za daleko ale po przemysłowe bo tam
          akurat były:-)
          • sqh Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 16.12.04, 11:31
            Faktycznie! Te poustawiane na sztorc rulony dywanów, między którymi można się
            było chować... Już niemal zapomniałem... :-)
        • sqh Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 16.12.04, 11:28
          Wiem, poza tym ja i tak miałem resoraki, bo Dziadek jeździł TIR-em i mi
          przywoził :-) Podobnie jak klocki Lego. Albo banany :-)))

          Ach, co to był za szpan, wyjść na podwórko z bananem... :-)))
          • stary.prochazka Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 16.12.04, 12:10
            a takim pierwszym pruszkowskim supermarketem to był chyba "Stach" na os.
            Staszica, nie uważacie?:)
            • smitte Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 16.12.04, 14:02
              Ale patrz, ze przemianowali go na Dragona juz tyle czasu temu, a ludzie i tak
              mowia "Stach", co za trafiona nazwa. Tam tez rozne skarby byly, do tej pory mam
              chinski zegarek i nawet dziala.
              • stary.prochazka Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 16.12.04, 15:53
                Tam tez rozne skarby byly, do tej pory mam
                >
                > chinski zegarek i nawet dziala.

                Biorąc pod uwagę moje doświadczenia z chińskimi towarami to jest rzeczywiście
                niezwykłe:-)
                Swego czasu sklep na Armii Krajowej też przechrzcili na "Dragon spożywczy na
                skarpie" a u mnie i tak się mówi "Na skarpie" albo "Na górce".
                O tym sklepie tez wwarto wspomnieć, kiedy się pojawił we wczesnych latach 90,
                był niczym jakieś objawienie kapitalizmu:ładnie, czysto i pełne półki-
                przynajmniej w porównaniu do mojego archetypu sklepu z lat dzieciństwa czyli
                spożywczego na Lipowej;))
    • uasiczka dom rzemiosła rulez!!! 16.12.04, 13:25
      kolorowo, dużo zakamarków... chyba się tam przejdę po wspomnienia

      jarod123 napisał:

      > Pamietacie czasy, kiedy, pod schodami do naszego supermarketu, miesciło sie
      > stoisko z resorakami - takie stare okreslenie samochodzików matchbox ( jedyna
      > wtedy firma na rynku), dla niezorientowanych ,to były lata 70- te
      • stary.prochazka Re: dom rzemiosła rulez!!! 16.12.04, 15:47
        uasiczka napisała:

        > kolorowo, dużo zakamarków... chyba się tam przejdę po wspomnienia

        o tak, a na jak się zeszło po schodkach na dół to tam był taki niesamowity
        sklep/stoisko z wyposażeniem domu typu klamki albo rurki i w nim część
        samochodowa a w niej takie bajeranckie długie naklejki!:)))
        Zakamarków miał rzeczywiście od groma i trochę, kiedyś miałem taką fantazje że
        wchodziłem wejściem od Kraszewskiego a wychodzilem wyjściem na Kościelnej i do
        tej pory nie wiem czy to nie było przypadkiem jakieś wyjście służbowe:)
        • sqh Re: dom rzemiosła rulez!!! 16.12.04, 22:07
          A jeszcze namiastką supermarketu był/jest "Blaszak" na rogu Berenta i Armii
          Krajowej.

          W początkowych latach jego istnienia (1984? 1985? - nie pamiętam dokładnie)
          kupowałem właśnie tam i sklejałem po raz n-ty Jaka-1, Iła-2, RWD-14, PZL P-37,
          RWD-5... :-)
      • baboon7 Re: dom rzemiosła rulez!!! 25.02.05, 18:09
        Uasiczka prawdziwego SDH i tak nie możesz pamiętać
    • jarod123 Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 16.12.04, 22:13
      widzę, że sprowokawałem was do wędrówek w przeszłość, może niezbyt odległa, ale
      tamtego Pruszkowa juz nie ma,Czasem warto go jednak pamiętć i nie dać
      zapomnieć. Moje dzieciństwo wpradzie to lata 70-te, ale to chyba nie
      pzrszkadza, opowiedzieć troche o tamtym mieście. SDH to tylko jedno
      wspomnienie, abyły tez inne. sklep Wedel na przeciwko LO. Kosciuszki,mając 7
      lat razem z kolegą zenarliśmy pieniądze, żaeby kupić sobie czekoladę z
      orzechami 3,60 PLN za sztukę, kupę forsy,Bardzo fajny sklep spożywczy na
      Kraszewskiego w starej kamienicy po stronie Pizzeri da Grasso, ciekawe czy ktoś
      pzmieta, co tak kiedys stał za budynek i jakie były sklepy.A ten sklep
      spozywczy mieścił się w aktualnie urzędujacym bodajrze z ciuchami dla dzieci
      obok tego małego papierniczego,Okraglak za szkoła 11, teraz nawet nie wiem co
      tam jest, NA rogu szopena i Kosciuszki był taki sklepik ze słodyczami, tera
      chyba z butami, tam była kiedyś coca-cola i batony studenckie, na przerwach w
      LOZANNA, można było tam zjeśc coś szyko, no to na razie tyle, czekam na wasze
      wspomnieniaaaaaaa.
      • sqh Wspomnienia moje :-) 16.12.04, 22:51
        Wyględówek początku lat '80... Po odebraniu z przedszkola (Andrzeja 12), gdzie
        pani Ela znowu krzyczała, że kotleta nie wolno chować pod surówką, mały Sqh
        idzie z Babcią na zakupy...

        Najpierw sklepy przy Andrzeja, naprzeciw Pogotowia. Na rogu Ewy zielona budka
        telefoniczna i budynek, w którym mieścił się chyba hufiec ZHP (a co teraz?). Po
        schodkach do góry, a tam kolejno po prawej: spożywczy (istnieje, ale okrojony),
        fryzjer (teraz chyba szklarz?), mięsny (nie kojarzę, co teraz), chemiczny
        (chyba apteka?). Mały Sqh chce pobiegać po zewnętrznych schodach, prowadzących
        na piętro do biur "Społemu" (dziś PUP), ale Babcia nie puszcza... Dalej, na
        rogu Poniatowskiego, jeszcze pusto, ale niebawem - w dość szybkim tempie -
        pojawi się tam Dom Spokojnej Starości. Potem Ewy - po prawej kiosk, w którym
        pan Kioskarz z wąsami, brodą i tatuażami na przedramionach odkłada do teczki
        gazety (tym "Świat Młodych" - we wtorki winietka niebieska, w czwartki zielona,
        w soboty czerwona)...

        Dochodzimy do przystanku kolejki, ale o tym w następnym odcinku... :-)
        • stary.prochazka Re: Wspomnienia moje :-) 17.12.04, 10:15
          Wyględówek, I poł. lat 80. Po odebraniu z przedszkola (Andrzeja 12), gdzie
          znowu było to okropne leżakowanie, mały stary.prochazka wraca z mamą do domu,
          przy okazji robiąc zakupy.
          A więc najpierw jest sklep z goframi przy kolejce WKD, gdzie mały prochazka
          dostaje tradycyjnego gofra. Na peronach nie stoją jeszcze żadne inne budynki,
          pojawią się dopiero na pocz. lat 90, wśród nich także sklep w którym najpierw
          były komputery potem ubrania a teraz chyba jest cukiernia.
          Dalej są sklepy po drugiej stronie ulicy, które chyba zasadniczo się nie
          zmieniły.W jednym z nich jest dziś kancelaria prawna Ciałkowski-Rawa, wcześniej
          był tam sklep z butami i ciuchami a wcześniej... chyba nie pamiętam.
          Trochę zbaczamy z trasy ale to ważne;sklep spożywczy na Lipowej, obok apteki
          czyli druciane koszyki czerwono-czarno-biała mozaika na podłodze i białe
          kafelki. Ten sklep kojarzy mi się z jogurtem w kwadratowych pudełkach, który na
          wieczku miał trzy kółeczka z owocami. Niedawno duuuży Prochazka spóbował czegoś
          co bardzo mu przypomniało tamten jogurt; niestety nie pamięta co to było.
          I wreszcie obieramy kurs w kierunku komendy MO (dziś Policji), mijamy garaże i
          pomost techniczny dla radiowozów i idziemy do domu albo zaglądamy jeszcze do
          jednego ze sklepów na Kopernika, np. do księgarni w której można dostac
          wycinane z tektury modele Fiatów 125p i Polonezów, moze też do spożywczego
          (dziś "Zbyszko i Jagżenka") albo do mięsnego w samym końcu pasażu, gdzie za
          rogiem w miejscu dzisiejszego Toko jest warzywniak z ogromną powierzchnią i
          ladą przy samej ścianie:)
          • smitte Re: Wspomnienia moje :-) 17.12.04, 10:39
            Mała smitte chodziła do przedszkola w Otrębusach, dokąd była wożona przez tatę
            na rowerze przez las, bądź transportowana różnymi innymi środkami lokomocji
            przez innych członków rodziny, ale również przez las, w związku z czym ten okres
            odpada. Ale potem już trochę podrośnięta, na początku lat 90, wracała z
            koleżanką z LO Kościuszki, i to były przeważnie powroty pełne przygód. Albo
            wyżej już wymieniony sklep Wedla naprzeciwko szkoły, gdzie w upojeniu
            studiowałyśmy gablotki pełne ciasteczek i cukierków, zastanawiając się, co by tu
            wybrać. A jak nie miałyśmy ochoty na słodycze to szłyśmy do bistro na Kościuszki
            (chyba jest jeszcze, ale juz nie to samo) na najpyszniejsze frytki świata. Były
            grube, chrupiace na zewnątrz i mięciutkie w środku, a co najważniejsze, dawali
            do nich keczup bez ograniczeń. Teraz smażą takie zwykłe z mrożonki, a to już nie
            ta bajka.
            A tuż koło szkoły był przez pewnien czas sklep spożywczy, gdzie smitte poznała
            smak chipsów Chio i do tej pory nie może się wyrwać z uzależnienia. Sklep dawał
            nagrody co 50 klientowi, przeważnie czekoladę, czatowałyśmy na przerwach, bo
            ruch był spory i nawet często nam sie udawało trafić. Fajnie tak powspominać.
            • stary.prochazka Re: Wspomnienia moje :-) 17.12.04, 11:23
              sklep Wedla pamiętam i bar Bistro (ten obok?) chyba też, pamiętam też mojego
              pierwszego hamburgera w życiu: było to w roku 1991 w takiej budce o
              nazwie "Smażalnia ryb", która stała na rogu Kraszewskiego i Prusa, tam gdzie
              jest teraz ten nowy budynek.
              a przypomniało mi się jeszcze że już kiedyś był podobny wątek:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=132&w=7757999&a=7818801
            • josip_broz_tito Re: Wspomnienia moje :-) 17.12.04, 12:54
              A maly Jacus mieszkal zawsze na Osiedlu Staszica i nie chodzil do przedszkola.
              Ale za to mielismy zawsze "duzy sklep" - czyli obecnego alberta na
              Powstancow/rog Pulaskiego, maly sklep czyli sezonowa bude pani Uli (z ktora to
              zwiazane mam traumatyczne wspomnienia, bo jak mialem 4 lata to mamusia wyslala
              mnie po jagody i jak wracalem przechodzac Powstancow chcial mnie rozjechac ZiL)
              oraz "Zieleniaka", gdzie zawsze smierdzialo i gdzie fascynowala mnie komora na
              ziemniaki, skad pani (zwana przeze mnie nie wiedziec czemu Pania Głąbową) brala
              kartofle takimi grabkami. W Dużym sklepie były kasy typu OKA, nie działały bez
              prądu, pamiętam jak poszedłem już w wieku lat 6 po zakupy (po incydencie z
              Ziłem przez rok bałem się przechodzić przez Powstańców sam) to stałem w
              dłuuuuugiej kolejce i na osobę przede mną wysiadł prąd i pani powiedziała że
              nie obsłuży (konsekwencja - dużo płaczu). Był jeszcze kiosk (vel według
              prowadzącej go p. Teresy "kiosek") gdzie stało się po "Kulisy" w piątek
              baaardzo długo(wcześniej była akcja "ŻUK", kiedy to mama niańcząc moją malutką
              siostrzyczkę wypatrywała jadącego z rzeczonymi Kulisami żuka z napisem
              ŁĄCZNOSĆ. Ale najfajniejsze to było za blokiem - sklep "u Żyda" (tzn. tak się
              nazywał na podwórku) z oranżadą i pierwszymi chyba na rynku żelkami( róg
              Helenowskiej i Zgody) oraz zaczęta a niedokończona budowa koło SP2, ach ile tam
              wojen się odbyło, jeszcze w IV klasie się tam bawiłem :)
    • smitte Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 17.12.04, 13:47
      Co ja sie na tego Zuka naczatowalam i w tych kolejkach po Kulisy i Swiat
      Mlodych nastalam; jakie to szczescie bylo jak sie trafil Dziennik Ludowy z
      plakatami: Limahl, Kim Wilde...
      • stellaonthemoon Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 17.12.04, 21:49
        W sprawie SDH mam wspomienia z dalszej perspektywy a mianowicie z wczesnych lat
        sześdziesiątych czyuli pierwsze dni pracy tego obiektu, najpierw było huczne
        otwarcie ze stałym personelem a ja wspominam jako ówczesna młoda panienka
        zatrudnona jako uczennica szkoły handlowej w Milanówku.
        Zebrano nas całą klasą i powiedziano że będziemy pracować w takim pięknym
        obiekcie, bo na tamte czasy był piękny, kolorowy i wspaniale zaopatrzony
        Na początek wysłali nas do krawców i każdej na miarę uszyto fartuszek (szary z
        białym kołnierzykiem tak jak prawdziwemu personelowi, jako młode dziewczynki
        byłyśmy bardzo z tego dumne.Na ten czas to była prawie "elita" Potem dostałam
        przydział na stoisko dekoracyjne, właśnie ze wspomnianymi wyżej, dywanami ,
        zasłonami, pościelą i czym tam jeszcze a hitem otwarcia były węgierskie
        ręczniki w ogromnej ilości kolorów, choć wzór ich był taki sam, może ktoś
        jeszcze pamięta. Mnie najbardziej podobało się będące na parterze pod schodami
        stoisko z instrumentami muzzycznymi i "słynnymi" płytami pocztówkowymi(młodzi
        mogą nie wiedzieć co to było), czarne płyty też bywały i było takie "ustrojstwo"
        ppozwalające klientowi posłuchać nagrania.
        Łza się w oku kręci.

        Pozdrawiam smitte

        stella

        • smitte Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 17.12.04, 22:08
          Stanowiska odsłuchowe to nie jest wynalazek Empiku! Tego, szczerze mówiąc nie
          wiedziałam.

          Dziękuję za pozdrowienia i całuski przesyłam. Wspomnienia z lat 60 są cenne
          niezwykle, tak mi się wydaje, bo w sumie rzadko tu zbłądzi ktoś, kto urodził się
          ździebko wcześniej niż w latach 70. A Stella sklepy pruszkowskie poznała od
          podszewki, dlatego zachęcam do dalszych wspomnień, myślę, że szanowni koledzy
          mnie poprą w tym temacie. Do zobaczenia, Święta już za tydzień!!!
          • sqh Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 18.12.04, 22:07
            Prochazka ukradł mi trochę wspomnień zza kolejki WKD, więc tylko dodam
            pokrótce, że sklepy w południowej pierzei Kraszewskiego zwały się "na górce" i -
            jak pamiętam - kolejno od przystanku były to: punkt naprawy urządzeń
            elektrycznych, cukiernia, spożywczak, odzieżowy i na końcu zegarmistrz.
            Oczywiście nie było wówczas pawilonów z restauracją chińską ani optykiem
            tudzież sklepem z bielizną damską... I zatoczka dla taksówek była mniejsza -
            dzisiejsze miejsca postojowe, wyłożone trylinką, wybudowano gdzieś koło 1985.

            We wspomnianym spożywczym miała miejsce następująca scena: Mama wykorzystywała
            posiadanie dziecka na ręku do obsługi bez kolejki, a mały Sqh bardzo wcześnie
            nauczył się czytać, więc z nudów czytał na głos "konserwy", "wędliny" itp.
            napisy nad półkami z octem i musztardą. Co oczywiście spowodowało komentarze ze
            strony publiki: "o, patrzcie, dzieciak do szkoły chodzi, a ona go na ręce
            bierze i chce bez kolejki się dostać!"...

            Innym razem, będąc na zakupach z Babcią, zatrzymaliśmy się przy kiosku na
            peronie WKD (kiedy był jeszcze typową budką kioskową), bo Babcia spotkała jakąś
            znajomą i musiały poplotkować :-) A obok kiosku było też miejsce, w którym co
            jakiś czas cumował wózek z gruźliczanką, czyli saturator. Był on przypinany
            łańcuchem do specjalnie w tym celu zabetonowanej szyny kolejowej z
            przewierconymi otoworami. Sqh się nudził, chodził w kółko i dookoła i w końcu
            włożył palec w jedną z tych dziur. I oczywiście nie mógł wyjąć.

            Nie pamiętam ile to trwało i jak się udało ten palec wyjąć, najważniejsze, że w
            tej chwili mam nadal wszystkie :-)

            Cdn...
            • stary.prochazka I śmieszno, i straszno 19.12.04, 01:27
              kolejno od przystanku były to: punkt naprawy urządzeń
              > elektrycznych, cukiernia, spożywczak, odzieżowy i na końcu zegarmistrz.
              > Oczywiście nie było wówczas pawilonów z restauracją chińską ani optykiem
              > tudzież sklepem z bielizną damską... I zatoczka dla taksówek była mniejsza -
              > dzisiejsze miejsca postojowe, wyłożone trylinką, wybudowano gdzieś koło 1985.

              To już z nowszych czasów. W drugiej połowie lat 90 w tym budynku na piętrze
              znajdował się m.in. lombard (może jeszcze jest? nie wiem). Jego cechą
              charakterystyczną były niemożebne tabuny luksusowych BMW, Mercedesów i Audi
              zatykające uliczkę dla zaopatrzenia (a nawet Lipową)w których przesiadywali
              napakowani łysi panowie w skórach - wszystko to niemal pod oknami komendy
              Policji. Zastanawiałem się wtedy, jak często policjantom w Pruszkowie zdarza
              się wyjrzeć za okno i trochę pomyśleć.
              • tzyrkiel Re: I śmieszno, i straszno 02.03.05, 15:08
                stary.prochazka napisał:

                > Policji. Zastanawiałem się wtedy, jak często policjantom w Pruszkowie zdarza
                > się wyjrzeć za okno i trochę pomyśleć.

                Kiedys znajomy mojego ojca mial taka przydrozna jadlodajnie w Ozarowie, serowal
                tam kuraki z rozna. Opowiadal, ze czesto ma miejsce taka sytuacja, ze zajezdza
                luksusowa mercawa, wysiada z niej 4 karkow, zamawiaja jedzenie i siadaja przy
                stoliku. Wszystko w zupelnym spokoju. Nastepnie podjezdza policyjna suka, z
                niej wysiada 4 policemenow, zamawiaja jedzenie i siadaja pare stolikow dalej.
                Jedni za drugimi uganiaja sie w pocie czola, a tam mieli sie na wyciagniecie
                reki.
    • sqh Dalsze wspomnienia z Wyględówka :-) 31.12.04, 14:49
      Mały Sqh bawił się z kolegami na podwórku, ale często też chodził z nimi na
      leżące tuż za blokami łąki. Na łąki schodziło po schodach, bo Wyględówek
      położony jest na skarpie. Dwa ciągi schodów były przy bloku Andrzeja 2, jeden
      przy 4A i jeden przy 2A. Schody przy bloku 2 i 2A nie nadawały się do zabawy, za
      to przy 4A - owszem, ponieważ obok nich były usypane zwały ziemi, które w
      zależności od potrzeby mogły stać się a to zamkiem, a to samolotem, a to okopami
      na wojnie. Obok zaś była studzienka kanalizacyjna, która co jakiś czas uwalniała
      w sposób niezaplanowany wodę :-) A my wtedy budowaliśmy tamy, aby za wszelką
      cenę wody tej nie wypuścić na łąkę. No i za którymś razem ten największy wał
      ziemny czyli nasz zamek/samolot/okop został przez taką zatamowaną wodę rozerwany :-)

      Dalej zaś, w stronę Utraty, było boisko piłkarskie, z jedną bramką drewnianą a
      drugą stalową. I o dziwo, gdzieś tak do 1990, każdego roku było ono starannie
      koszone, ku uciesze młodszych mieszkańców Wyględówka. Potem jednak przestano je
      kosić - zarosło, bramki się rozpadły, a teraz nie ma już po nim śladu, bo stoi
      na nim częściowo tor kolarski...
      • radioaktywny Re: Dalsze wspomnienia z Wyględówka :-) 19.02.05, 18:41
        Doskonale pamietam stoisko z resorakami w SDH. Tam kupilem swojego pierwszego
        resoraka. Byly to czasy zbierania historyjek od "donaldów". Czy pamieta ktos
        strzelnice-budę typu wóz Drzymały stojącą na roku Kraszewskiego i B.Prusa??
        Stracilem tam mnostwo pieniedzy. Lowilem tez ryby w Utracie, pamietam tez czasy
        gdy szpital w Tworkach posiadal ogrodzenie zwienczone drutem kolczastym, nie
        wolno bylo wchodzic na teren, ani z niego wychodzic. Jak przez mgle pamietam
        rowniez wagony WKD z odsuwanymi drzwiami, kolami na szprychach i boazeryjnym
        wykonczeniem wnetrza....
        Chyba nikt mnie nie przebije staroscia wspomnien :-))))
        • sqh Re: Dalsze wspomnienia z Wyględówka :-) 19.02.05, 22:50
          radioaktywny napisał:

          > Czy pamieta ktos
          > strzelnice-budę typu wóz Drzymały stojącą na roku Kraszewskiego i B.Prusa??

          Ja sobie przypominam taki przybytek, ale stojący na końcu Lipowej, przy
          garażach. Obok stał zaś prowizoryczny budyneczek skupu makulatury i butelek,
          zaś za garażami, tam gdzie dziś jest studnia oligoceńska i park, były wysokie
          hałdy ziemi, zapewne wybranej z wykopów fundamentowych bloków Os. Parkowe.
          • stary.prochazka Re: Dalsze wspomnienia z Wyględówka :-) 19.02.05, 23:29
            hmm...
            ja z kolei dosyć dobrze pamiętam taką strzelnicę ale wydaje mi się że ona stała
            w miejscu dzisiejszego Sao Long albo pawilonów handlowych koło postoju taksówek
            przy WKD. Może to była rzeczywiście jakas mobilna strzelnica?:-)
            • sqh Re: Dalsze wspomnienia z Wyględówka :-) 19.02.05, 23:36
              A, owszem, tam też - na zmianę przyjeżdżała strzelnica i salon gier.

              I któregoś razu taki salon gier został już na stałe. Furorę robiło "Ghosts and
              Goblins" (pierwszy automat na prawo od wejścia) i "Shinobi" (bodaj trzeci pod
              prawą ścianą)...
        • aog Re: Dalsze wspomnienia do radioaktywnego 21.02.05, 14:17
          ja pamiętam !
          i powiem Ci, że to wcale nie było tak dawno ! hihi
          Taką kolejką w boazerii to pamiętam, że jeździliśmy do Otrębusów na polanę w
          niedzielę po OBIEDZIE W BARZE MLECZNYM, który był w pawilonach.
          Teraz o barach mlecznych myślę brrr ale w tamtych latach to był luzik, komu
          wtedy przyszłoby do głowy kłócić się ze "sklepową" o to, że tą samą łapką
          podaje jedzonko i odlicza kasę ...?
          • radioaktywny Re: Dalsze wspomnienia do aog :-)))) 21.02.05, 17:54
            Pozdrawiam :-)
            Ciesze sie, ze nie bylo to tak dawno - choc o ile sobie przypominam nie bylo
            wtedy jeszcze internetu ;-)
            • sqh Re: Dalsze wspomnienia do aog :-)))) 21.02.05, 18:08
              radioaktywny napisał:

              > choc o ile sobie przypominam nie bylo wtedy jeszcze internetu ;-)

              Ba! Co tam o internecie mówić, skoro w telewizji były tylko dwa programy, a i
              to nie zawsze... :-)))
              • stary.prochazka Re: Dalsze wspomnienia do aog :-)))) 21.02.05, 20:50
                internet to chyba był tylko nie u nas;-)
                pierwszego e-maila wysłano bodajże w 1979 roku a pierwszy e-mail do Polski
                trafił z Kopenhagi bodajże w 1991, choć starania o włączenie naszego kraju
                (jakie podejmowały głównie uczelnie) do sieci www trwały od połowy lat 80.
                nam jako krajowi demokracji ludowej dostępu do internetu bronił COCOM czyli taka
                zimnowojenna amerykańska organizacja zajmująca się kontrolą przepływu
                nowoczesnych technologii między światem kapitalistycznym a socjalistycznym.
                • aog Re: Dalsze wspomnienia do aog :-)))) 22.02.05, 14:26
                  stary.prochazka napisał:

                  > internet to chyba był tylko nie u nas;-)
                  > pierwszego e-maila wysłano bodajże w 1979 roku a pierwszy e-mail do Polski
                  > trafił z Kopenhagi bodajże w 1991, choć starania o włączenie naszego kraju
                  > (jakie podejmowały głównie uczelnie) do sieci www trwały od połowy lat 80.
                  > nam jako krajowi demokracji ludowej dostępu do internetu bronił COCOM czyli
                  tak
                  > a
                  > zimnowojenna amerykańska organizacja zajmująca się kontrolą przepływu
                  > nowoczesnych technologii między światem kapitalistycznym a socjalistycznym.

                  O Boże, patrz Radioaktywny to są ludzie urodzeni po 80 roku ...........
                  pozdrawiam wszystkich
                  • radioaktywny Re: Dalsze wspomnienia do aog :-)))) 22.02.05, 20:45
                    Lata osiemdziesiata to dobre roczniki choc ja w tych latach juz nie mieszkalem
                    w Pruszkowie, co tez robie do dzis :-(
                    Pruszkow to miasto mojego dziecinstwa, pierwszych doswiadczen, pierwszych
                    spotkan z dziewczynami. Na przestrzeni lat miasto bardzo sie
                    zmienilo, "zabudowalo", ale caly czas, odwiedzajac znajduje ten
                    charakterystyczny klimat, ktory na calym swiecie ma jedynie To miasto :-)
                    Pozdrawim srdecznie, a szczególnie aog :-))))
                    • aog Re: Dalsze wspomnienia do aog :-)))) 24.02.05, 11:00
                      radioaktywny napisał:

                      > Lata osiemdziesiata to dobre roczniki
                      jasne
                      > Pozdrawim srdecznie, a szczególnie aog :-))))

                      Wielkie dzięki
                      pozdrawiam
                      aog
            • aog Re: Dalsze wspomnienia do aog :-)))) 22.02.05, 14:23
              haha
              nie było ?
              faktycznie, więcej czasu spędzałam na trzepaku niż moje dzieci ....
              odcinam net !
              pozdrawiam
              • agatka-m Re: Dalsze wspomnienia do aog :-)))) 22.02.05, 21:48
                a ja pamiętam tzw. "szczęki" [stoiska handlowe :P] na ulicy Kraszewskiego
                [bilżej WKD]!!! o czym nikt tu nie wspomniał- chociaz może to nie tak dległe
                czasy jak powstanie Rzemislnika :P i pamiętam jeszcze wesołe miasteczka i cyrki
                na Armii Krajowej i skrzyżowaniu ul. Polnej gdzie jako przedszkolak chodziłam z
                mamą se popatrzec :P !!!
                • stary.prochazka Re: Dalsze wspomnienia do aog :-)))) 22.02.05, 23:20
                  o szczękach była już kilkakrotnie mowa,nawet toczyły się spory o związki szczęk
                  z późniejszym "Manhattanem".
                  A wesołe miasteczko na rogu Polnej i Armii Krajowej pamiętam tylko raz co jest w
                  zasadzie dziwne bo mieszkałem tam dosyć długo:) Wcześniej była tam baza
                  tarnsportowa MPBU, potem puste pole a teraz parking.Czy to było jeszcze przed
                  pojawieniem się bloków?
                  Pozdrawiam
                  PS: tylu nowych forumowiczów, może należy odkurzyć kolejny archiwalny wątek -
                  "Co było a nie jest..."?;-)
                  teraz to już jest chyba dostępny tylko przez wyszukiwarkę
          • mwirek Re: Dalsze wspomnienia do radioaktywnego 23.02.05, 21:15
            Lata temu, nie pomnę już kiedy Pruszków miał niepowtarzalną atmosferę. Piszę o
            czasach gdy nie było wiaduktu, nie było trasy Alei Wojska Polskiego, nie było
            ulicy Kopernika i bloków. Stawy w parku Potulickiego stanowiły dziką enklawę. W
            ciepłe, letnie wieczory rechot żab dochodził aż do parku Sokoła i ulicy
            Kościuszki. Dzisiejsza Kopernika to była polna droga przy której znajdowało się
            schronisko dla psów. Szczekanie roznosiło się po całej okolicy. Pamiętam takie
            przejście od dzisiejszego Pałacu Ślubów w kierunku kościoła. Był to rząd
            parterowych murowanych baraków. Szło się po kamieniach. Tam gdzieś był LOK i
            mój pierwszy w życiu egzamin. Do dzisiaj mam tą "Kartę Rowerową". Przy ul.
            Kościuszki, tam gdzie jest stara Urocza był taki długi barak, a w nim sklep
            meblowy. Dalej był kowal. W tamtym Pruszkowie bardzo potrzebna profesja, bowiem
            jeździło wiele fur i dorożek. Koło dzisiejszego skrzyżowania Wojska Polskiego i
            Niepodległości w miejscu położonym w okolicach supersamu był targ. Dalej
            ciągnęły się pola. Pamiętam skrót przejścia polną drogą do cmentarza.
            I ta Utrata corocznie wylewająca. Taki domek położony nad samą Utratą koło
            mostu przy Prusa. Zawsze zalewany niemal do połowy wysokości. I ostatni domek
            przy Różanej do którego mieszkańcy musieli wpływać. A życie rozrywkowe
            Pruszkowa. Czy ktoś pamięta "dechy" przy Prusa, gdzie kończy się park
            Potulickiego? Rampa zbita z desek, orkiestra i tańce.
            • sqh Re: Dalsze wspomnienia do radioaktywnego 23.02.05, 22:50
              mwirek napisał:

              > Taki domek położony nad samą Utratą koło
              > mostu przy Prusa. Zawsze zalewany niemal do połowy wysokości.

              Czy to mógł być młyn? Bo przedwojenne mapy pokazują właśnie młyn przy moście, a
              i Iwaszkiewicz podobno wzorował na nim swój "Młyn nad Utratą"...
              • mwirek Re: Dalsze wspomnienia do radioaktywnego 24.02.05, 00:28
                Możliwe że to był ten młyn. Choć jak pamiętam to był już stary budynek nie
                przypominający młyna. Napewno Iwaszkiewicz tędy wiele razy przejeżdżał.
                Zatrzymywał się bowiem w zabytkowym dworku rozebranym parę lat temu na potrzeby
                pobudowania bloku przed kinem ZZK.
                • radioaktywny Re: Dalsze wspomnienia do radioaktywnego 24.02.05, 10:54
                  "Dech" przy B.Prusa niestety nie pamietam, ale doskonale pamietam ten dom
                  stajacy tuz nad Utrata, pamietam tez ze faktycznie wiosna byl zalewany.
                  Czy mowiac o domu, w ktorym zatrzymywal sie J.Iwaszkiewicz masz na mysli
                  taki "drewniak" obok dawnego kina "Oswiata"? - bo o tym fakcie historii nie
                  widzialem :-(
                  Pamietam tez budowe wiaduktow, gory usypanego zoltego piasku, z ktorych skakalo
                  sie na dol - kto dalej.
                  Co do parku Potulickich - nigdys ogrodzonego to staly tam cokoly - calkiem
                  ladne, po rzezbach ktore na nich staly, zapewne jeszcze przed II WŚ.
                  Pozdrawiam :-)
                  • sqh Re: Dalsze wspomnienia do radioaktywnego 24.02.05, 21:22
                    Z parku Potulickich pamiętam cokół z czymś, co przypominało antyczną wazę (?).
                    Najpierw stała ona na cokole, potem ktoś ją zrzucił (albo i sama spadła) i
                    leżała obok. A potem zniknęła - ostał się cokół, na cegłach którego można
                    odczytać sygnatury cegieł - raczej współczenych, użytych przy jakiejś
                    konserwacji.

                    Poza tym mniej-więcj przy narożu ogrodzenia przedszkolnego istnieje do dziś
                    niewielki pagórek, na którym kiedyś stało WC. Jakiś czas temu widać było
                    jeszcze wloty do zbiornika szamba, a teraz całość jest zasypana...
                  • mwirek Re: Dalsze wspomnienia do radioaktywnego 01.03.05, 01:19
                    Tak, dokładnie chodzi o ten budynek. To był dworek, zabytek. Niestety na jego
                    miejscu powstał nowy blok.
                    A teraz napiszę o parku Sokoła (Tadeusza Kościuszki). Czy ktoś z obecnych
                    młodych wie jak i po co powstała górka (na lewo od ulicy Niecałej), z której
                    obecnie dziatwa szusuje na sankach? Przed wojną była tam pałacowa lodownia. Jak
                    wiadomo wtedy nie było lodówek. W czasie zimy, kiedy ostry mróz skuł staw w
                    parku Potulickich. Wyrąbywany był z niego lód, ładowany na fury (piszę to
                    dokładnie, bo robił to mój pradziadek) i przewożony do tej lodowni. W czasie
                    letnich upałów hrabia, właściciel pałacu raczył się chłodnymi potrawami.
                    Budynek, Obecnie pięknie odnowiony, na tyłach kamienicy przy Kościuszki 39,
                    graniczący z parkiem to była pałacowa kuchnia. Opowiadała babcia, że z tej
                    kuchni prowadził tunel do pałacu. Uważam to za prawdopodobne. Lodownię pamiętam
                    jeszcze kiedy w środku był taki loch wymurowany cegłami. Po tym kiedy
                    znaleziono w nim zamordowaną kobietę został zburzony i zasypany (nie mówcie
                    dzieciakom żeby się nie bały). Tak powstała obecna górka. Po prawej stronie
                    patrząc w kierunku ul. Niecałej był wykopany dół, sięgający aż do przedszkola
                    ze zwałami ziemi po bokach. Tam była strzelnica. Odbywały się po wojnie jakieś
                    ćwiczenia samoobrony, czy PO (przysposobienia obronnego). Ja tylko pamiętam jak
                    zjeżdżałem tam na sankach.
                    I jeszcze o czystości wody w stawie w parku Potulickiego. Przed wojną był to
                    staw rybny, przypuszczam, że hodowlany (nie znam się na tym). Wiem, że
                    przeciągana była sieć i łowione ryby. Było w tym stawie mnóstwo raków. Kojarzę
                    to z latami 1920 - 1925. Jak opowiadała mama jej ojciec przynosił z takich
                    połowów do domu raki.
                    • smitte Re: Dalsze wspomnienia do radioaktywnego 01.03.05, 11:31
                      a czemu tylko do radioaktywnego? Wszyscy słuchamy;)))) Pozdrawiam i czekam na
                      jeszcze. Bardzo chciałabym cofnąć się w czasie i Pruszków np 50 lat temu
                      zobaczyć na własne oczy...
                    • tzyrkiel Re: Dalsze wspomnienia do radioaktywnego 02.03.05, 12:30
                      A wiec to byla lodownia. Jak bylem w 1 klasie podstawowki (nr 12), to ktoregos
                      dnia polezlismy tam 'zwiedzac'. Zobaczylismy jakies resztki dziwacznych hakow i
                      lancuchow i mnooostwo smiecia roznego - stare gabki, opony, papiery itp.
                      Innego pieknego dnia zauwazylismy, ze ktos tam wrzucil stary materac z gabki.
                      Nastepnego dnia z lodowni dobywaly sie kleby dymu - ktos zapalil materac i tlil
                      on sie razem z owymi smieciami. Bardzo klimatycznie to wygladalo.
                      Wiecie moze kto i po co odkopal te lodownie po owym zasypaniu ?
                  • baboon7 Re: Dalsze wspomnienia do radioaktywnego 05.03.05, 10:44
                    Rzeźby były i po wojnie bo je pamiętam choć słabo, ale były.
        • baboon7 Re: Dalsze wspomnienia z Wyględówka :-) 05.03.05, 10:37
          Nie jesteś sam ;-)
          Pamiętam jak z ojcem jeździliśmy na grzyby w niedziele (miałem wtedy 7-9lat,cóż
          to był początek lat 60-tych) pierwszą kolejką (3-4 rano) składającą się z
          jednego wagonika do Otrębus. Potem przez las do Strzeniówki. Jak później
          przygrzało słońce pełno było zaskrońców (dla młodszych: zaskroniec to taki wąż,
          NIE OGRODOWY, całkowicie bezpieczny i POD OCHRONĄ , nie łapać bo bardzo
          śmierdzi) i jaszczurek zwinek.
          Pod SDH ukradli mi pierwszy rower:-)
          W Utracie trafiały się nawet raki.
          A i tak kocham to "paskudne" miasto.
      • tzyrkiel Re: Dalsze wspomnienia z Wyględówka :-) 01.03.05, 12:25
        sqh napisał:

        > to przy 4A - owszem, ponieważ obok nich były usypane zwały ziemi, które w
        > zależności od potrzeby mogły stać się a to zamkiem, a to samolotem, a to
        okopam
        > i
        > na wojnie. Obok zaś była studzienka kanalizacyjna, która co jakiś czas
        uwalniał
        > a
        > w sposób niezaplanowany wodę :-) A my wtedy budowaliśmy tamy, aby za wszelką
        > cenę wody tej nie wypuścić na łąkę. No i za którymś razem ten największy wał
        > ziemny czyli nasz zamek/samolot/okop został przez taką zatamowaną wodę
        rozerwan

        Tak, pamietam to. Mieszkalem w bloku 4A przez ponad 20 lat. Te zwaly byly
        czesto terenem walk miniaturowych zolnierzykow, czy wyscigow samolotow. A tamy
        to juz stanowily cymes.
        Na poczatku jak gorki jeszcze nie byly zerwame, to woda plynela bokiem, przez
        betonowa plyte na dole schodow.
        • sqh Re: Dalsze wspomnienia z Wyględówka :-) 01.03.05, 22:21
          Marcin, jak mniemam...? Kopę lat! :-)))
          • tzyrkiel Re: Dalsze wspomnienia z Wyględówka :-) 02.03.05, 11:52
            sqh napisał:

            > Marcin, jak mniemam...? Kopę lat! :-)))
            >

            Tak, a kto Ty ?
            • sqh Re: Dalsze wspomnienia z Wyględówka :-) 02.03.05, 23:58
              tzyrkiel napisał:

              > Tak, a kto Ty ?

              Sąsiad z balkonu obok po skosie, kolega z przedszkola i podstawówki :-)))

              Jeśli nadal nie kojarzysz, to pokombinuj z moim nickiem - "S" to inicjał
              imienia, a dalej coś a la nazwisko... :-)
              • tzyrkiel Re: Dalsze wspomnienia z Wyględówka :-) 03.03.05, 13:54
                sqh napisał:

                >
                > Sąsiad z balkonu obok po skosie, kolega z przedszkola i podstawówki :-)))
                >

                Jeeeeju, kojarze.
                Witaj, szmat czasu :>>>

              • tzyrkiel Re: Dalsze wspomnienia z Wyględówka :-) 03.03.05, 13:57
                sqh napisał:

                > Sąsiad z balkonu obok po skosie, kolega z przedszkola i podstawówki :-)))
                >

                Ha, po watku o cmentarzu zydowskim (ta bliskosc domu) raczej obstawialem na
                kogos z 2 pietra swojej klatki.
                • sqh Re: Dalsze wspomnienia z Wyględówka :-) 05.03.05, 12:12
                  > Ha, po watku o cmentarzu zydowskim (ta bliskosc domu) raczej obstawialem na
                  > kogos z 2 pietra swojej klatki.

                  Nasz kumpel z 2 piętra podpisał się pod petycją czołgopowrotną, więc nie
                  wykluczone, że i tu gdzieś krąży - ostatnio wiele nowych nicków się pojawiło...
                  Może jeszcze się pojawi ten z parteru mojej klatki...? :-)))
    • altu Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 02.03.05, 14:17
      a może, na cześć naszeg Skuszaka, przerobimy Spółdzielczy Dom Handlowy na
      Superancki Quadrat Handlowy?
      i wyjdzie nam S.Q.H. ??
      • stary.prochazka Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 02.03.05, 15:48
        altu, gratuluje ustrzelenia posta nr 8000;-)

        post nr 8004 - 15:12
        post nr 8003 - 15:08
        post nr 8002 - 14:47
        post nr 8001 - 14:21

        post nr 8000 padł o godz. 14:17
      • sqh Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 03.03.05, 00:00
        altu napisała:

        > a może, na cześć naszeg Skuszaka, przerobimy Spółdzielczy Dom Handlowy na
        > Superancki Quadrat Handlowy?

        No to teraz tylko czekam, aż ktoś spuści się na linie z dachu i wymaluje na
        ścianie moje inicjały... :-)
    • zanowski Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 02.03.05, 14:21
      ostatnio w płocku widziłem antykwraita z resorakami i żelaźniakami , super
      • radioaktywny Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 02.03.05, 17:37
        Jak ten czas leci. Ani sie czlowiek obejrzal a najlepsze, nowoczesne zabawki
        to stare rupiecie w antykwariacie :-(
        • sqh Re: S.D.H- pruszkowski supermarket 02.03.05, 23:59
          Na giełdzie staroci na Kole też jest ich sporo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka