Dodaj do ulubionych

Nie tak miało być!!!

07.12.05, 23:05
Siedzę i płaczę, nie tak wyobrażałam sobie powrót do pracy. To już prawie
rok, jak wróciłam. Cieszę się, że mogę się ubrać wyjść z domu i porozmawiać z
ludzmi, rozwijać się. Zarabiam dobrze. Ale mam już dosyć!!! Dosyć mam tego
potwornego zmęczenia, wiecznego niedospania, bo przecież rano trzeba wstać,
nieugotowanego obiadu, wszystkiego na mojej głowie. Dziecko widzę wieczorem,
czsem wcale. Cierpię, po prostu czuję to. W pracy muszę się świetnie
zorganizować, w domu też, jeśli nie ja to zrobię to i tak to ja muszę wydac
dyspozycje. O wszystkim muszę myśleć. Mąż wciąż w delegacjach, więc na nim
też niespecjalnie mogę polegać. Z daleka od rodziny. Po prostu nie daję sobie
rady. Ta rola zaczyna mnie przerastać, w sumie już dawno przerosła. Ale teraz
przy końcu roku, tak potwornie ciężkiego w pracy i przed świętami Bożego
Narodzenia, z których zawsze się cieszyłam, a teraz płaczę, widzę to wyraźnie
jak nigdy.
Oczywiście zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji, nawet, wydawałoby się,
beznadziejnej. Mogę zrezygnować z tej pracy, ale niekt nie da mi gwarancji,
że kolejna będzie mniej absorbująca, mogę poprosić o zmniejszenie etatu, o
czym już rozmawiałam i jak do tej pory jakoś rozchodzi się to po kościach.
Mogę w ogóle nie pracować, ale nie chcę tego. Możemy postarać się o drugie
dziecko, ale wtedy nie wiem, czy przedłużą ze mną umowę itd, itp. To prawda
nie ma w naszym kraju polityki prorodzinnej. Albo kobieto pracuj i męcz sie,
albo nie miej dzieci. Ale nie chcę wchodzić tu na grunt polityki.

Pewnie z perspektywy kilku lat będzie to wyglądało lepiej , ale teraz jest
bardziej niż źle...

pozdrawiam ciepło wszystkie Forumowiczki
ela
Obserwuj wątek
    • wesolek11 Re: Nie tak miało być!!! 08.12.05, 08:28
      Nie jesteś sama... Ja pracuje po wychowawczym dopiero 5 miesiąc i jestem
      zrezygnowana... Niby w pracy nie mam zbyt cieżko, lubię to co robię, ale cała
      reszta... Rano wszystko w biegu, Mały do babci, Mała do przedszkola, dojazd do
      pracy, póżniej zakupy, odbiór dzieci, itp. O 18-ej zazwyczaj jesteśmy w domu,
      przed wieczorynką kąpiel dzieci, bajka, spać. Dopiero sprawy domowe i o 22-ej
      jesteśmy padnięci. I tak ma wyglądać młodość i prawie całe życie? Przecież to
      jest męczarnia! Nie ma czasu na zabawę z dziećmi, książkę i inne rzeczy. A
      weekend zleci nie wiadomo kiedy...
      • mmmmm Re: Nie tak miało być!!! 08.12.05, 10:02
        wiesz ja mam prawie identyczne sytuacje ( nawet delegacje męża się zgadzają)-
        w dodatku dziecko mówiące do opiekunki MAMO
        ( pr drogie forumowiczki mnie w tym temacie nie pocieszać i nie uspokajać ) ,
        natomiast mnie ta okropna sytuacja zmotywowała do 1 . auto=- zaczęłam
        dojeżdzać autem ( dziecko tylko ok 10 godzin bez mamy nie 11) 2 robię podchody
        pod 3/4 etatu, chciałabym zakontraktować się zadaniowo w pracy ze i tak zrobię
        co mam zrobić, postaram się o najlepszy wynik finsowy, w każdej chwili na
        żądanie szefów jeśli powidzą ze jest taka potrzeba wrócę na cały , pieniądzorów
        będzie mniej, ale będę to nadrabiać prowizją, w sumie już prawie się szefowie
        zgodzili....prawie, może od stycznia lutego będę wychodzić o 15 w domu o 16
        młody nie uwierzy że tak długo można być w domu z mamą ... może i uciebie
        takie rozwiązanie się sprawdzi ...trzymaj się
        • mmmmm Re: tobie jest smutno a ja tak o sobie 08.12.05, 10:13
          droga pracująca mamo bycie mamą pracująca jest ciężkim zadaniem , nikt nam tego
          nie powiedział a same się jakoś nie domyśliłyśmy (albo nieuwierzyłyśmy jak nas
          inne matki ostrzegały) po za tym nie ma za bardzo przyzwolenia żeby się
          poskarżyć a czasem tak jak tobie jest nam ciężko, wcale nie pachnie to
          wszystko sukcesem dom i rodzina rozchodżą sie w szwach ale to 1. smutki i
          zmęczenie raz są raz ich mniej 2 nie ma odwrotu z tej sytuacji 3 masz racje że
          zawsze jest wyjście : tylko nie rzucaj pracy całkiem i ...drugie dziecko
          sytuacji może nie rozwiązać ( też kiedyś rozważałam tę ,,bilogiczną broń) myslę
          że rozwiązanie się znajdzie pa spadam do pracy
          • larakrofft mnie też to czeka i przeraża 08.12.05, 11:31
            wiem ze po porodzie bede pk 5 miesiecy w domu a pozniej malenstwo bedzie
            z mioimi rodzicami ,i jak pomysle ze bede je widywac po kilka godzin dziennie to tez mi sie odechciewa pracy ale musze wrocic by nie okazało sie ze nie mam gdzie wracac.
            niestety tak juz jest ale musimy byc dzielne i sobie poradzic.
            • ela-gda Re: mnie też to czeka i przeraża 08.12.05, 21:14
              Witam ponownie,

              Cóż, myślimy o drugim dziecku i akurat następny rok byłby najlepszy jeśli
              chodzi o odstęp wiekowy miedzy dziećmi. Stąd ta myśl więc nie traktuję tego
              jako "biologicznej broni". Dziękuję Wam za wszystkie wpisy.

              pozdrawiam
              ela
    • elle29 Re: Nie tak miało być!!! 09.12.05, 08:33
      Dziewczyny, praca jest cięzka kiedy jednocześnie w domu nie ma odpoczynku tylko
      w praca w daleszej kolejności ( dzidzia, obiadek, sprzątnięcie, prasowanko,
      itp.)
      Poza tym grudzień jest ciężkim miesiącem - w pracy najczęściej gonitwa przed
      zakończeniem roku a z domowych spraw święta. Wiadomo.

      Moja córa nie chodzi jeszcze do przedszkola, zajmuje sie nią opikeunka która
      oprócz opieki nad dzickiem ma za zadanie ugotować obiad.

      Jest to dla mnie ogromne odciążenie bo nie martwię się w ciągu tygodnia nad
      gotowaniem obiadów.
      Odchodzi zaprowadzenie, odprowadzanie z przedszkola.
      Zakupy raz na tydzień robi w markecie mąż.
      Rano chlebek kupuje Niania.
      Prasowanko - mąż swoje, ja swoje
      sprzątamy razem w sobotę.

      ... i jakoś idzie.

      Poza tym Mała nie spi w dzień a ja staram się aby zawsze o 19-ej kolacja dla
      Niuni, 19.30 kapiel.
      Tak "zarządzam" sytuacją, że o 20-ej obie leżymy wykąpane w łóżeczku.
      20.30 - 21.00 - dziecko śpi.

      Chodzę spać o 23-ej i mam dwie godz. dla siebie jeszcze przed snem.



      • mrs.schmidt Re: Nie tak miało być!!! 23.12.05, 15:02
        Moge sie obiema rekami podpisac pod tym, co napisala autorka watku. Mala ( a
        moze wielka) roznica jest w tym, ze maz sporadycznie gdzies wyjezdza. Zakupy
        robi wlasnie on, odbiera dzieci z przedszkola, czasem cos "pomoze" w domu.
        Bez wzgledu na te wlasnie roznice ja tez mam dosc mojej bardzo stresujacej
        pracy, ciaglego zmeczenia, niewyspania, a nade wszystko boleje nad tym, ze w
        ciagu dnia tylko 3 godziny jestem z dziecmi ( w tym czasie gotuje, sprzatam,
        itp. ).
        Jako prezent gwaizdkowy zyczylabym sobie, by mnie zwolnili z pracy!!!!
        • aw271 Re: Nie tak miało być!!! 25.12.05, 15:14
          Wlasnie z powyzszych powodow zrezygnowalam z pracy. Mam dwoch synkow 4,2 lata.
          Tyle ze moj mlodszy prawie nie sypial, dzisiaj wstaje tylko 3 razy. Pewnego dnia
          fiknelam na ulicy i obudzilam sie w szpitalu. No coz widac nie jestem
          robokopem(a szkoda). A teraz zostalam kura domowa. Musze dojsc do siebie i moze
          potem bedzie lepiej:))
          • dana701 Re: Nie tak miało być!!! 25.12.05, 22:29
            Ja nawet nie zdążyłam pójść do pracy. Mały ma 2l, więc chciałam już wrócić, by
            podreperowć domowy budżet. Niestety. W żłobku był 7 dni i się rozchorował na 14
            dni, potem wrócił na 3 dni i wylądował w szpitalu z objawami silnej wady serca.
            Leżałam razem z małym i po dwu dobach wszystko wróciło do normy, badania nic
            nie wykazały. Tak silnie przeżył rozstanie ze mną.
            O opiekunce nawet nie myślę, bo nie znalazłam nikogo kto by za ceną żłobka
            zaopiekował się dzieckiem przez 10h (żłobek i bilety miesięczne na autobus i
            pociąg, to zarobiłabym chociaż na czynsz; dlatego nie stać mie na opiekunke.
            Wracać do pracy by tylko do niej wrócić i nic nie zarobić po odliczeniu kosztów
            to się mija z celem. Babcie odpadają bo każda mieszka ok 300km od nas i każda
            jeszcze pracuje.
            Cieszę się, że zostałam w domu, bo te 10 dni małego w żłobku to był właśnie
            koszmar.
            Teraz, przynajmniej śpię z małym do 8.00-8.30 i tylko na 1-go nowego miesiąca z
            mężem ciężko wzdychamy, że aż tyle dni do kolejnej wypłaty. Ale nie żałujemy
            tego, że zostałam "kurą domową". Napweno on, bo nie musi udzielać się
            przymusowo w dodatkowych pracach domowych a ja, bo mogę z "doskoku" ( między
            jednym a drugim "MAMO!!!") poczytać książkę.
            Tęsknię chwilami za stanem bezdzietnym, za powrotem do "świata", za
            niezależnością finansową.
            Płaczem i nerwami okupiłam decyzję o rezygnacji z pracy. Nasze państwo niestety
            nie daje wyboru. Dziaduj na jednej pensji lub choduj nerwice u małych dzieci i
            ledwo wiąż koniec z końcem, bgy dwie pensje daleko odbiegają od średniej
            krajowej.
            • aw271 do Dany 701 26.12.05, 09:37
              No coz, u mnie podobnie, starszy poszedl do przedszkola i wiecznie chory, a dwa
              dni pozniej mlodszy tez lezy. Poniewaz mieszkam pod Warszawa, wiec po oplaceniu
              opiekunki dla mlodszego, przedszkola dla starszego i ewentualnej dodatkowej
              opieki przy chorym przedszkolaku, zostawalo na bilet miesieczny do pracy. Bzdura!!!
              Mam dosyc siedzenia w domu(zwlaszcza jak bylam przyzwyczajona do kontaktu z
              ludzmi i w sumie lubilam swoja prace), ale nie mam zadnej darmowej pomocy wiec
              pewnie jeszcze troche posiedze. Maz wprawdzie nie zarabia kokosow, ale do
              pierwszego jakos starcza, no chyba ze trafi sie miesiac ze trzeba nakupowac fure
              lekow dla dzieciakow, no to troche na karte kredytowa i jakos leci.
              Tez boje sie przyszlosci. Mezowi konczy sie kontrakt w czerwcu, wprawdzie mowia
              ze przedluza, ale w zyciu roznie bywa. Czasami wyc mi sie chce!!!
              Pozdrowionka!
              • bedada no cóż...... 26.12.05, 22:38
                Właśnie z tego powodu co opisuje autorka wątku od trzech tygodni z mamy
                pracującej stałam się mamą domową. Bardzo długo wachałam się ,ale w końcu
                podjełam decyzję,że odejdę z pracy. Pracowałam od 9-17 i jeszcze dodatkowo w
                dwie soboty w miesiącu od 9-15. O godz 18 odbierałam młodego i wychodziło na
                to ,że widzimy się tylko 2-3 godz dziennie. Jak on zasypiał starałam się
                nadrobić zaległości domowe. I mimo tego,że mąż dzielnie mi we wszystkim
                pomagał,ja poprostu padałam ze zmęczenia!Oczywiście o urlopie to mogłam sobie
                tylko pomarzyć! Nawet opieke nad dzieckiem musiałam oddać mężowi ,bo ja nie
                mogłam jej wykorzystać! Teraz przestałam się wszędzie spieszyć. Mam więcej
                czasu i cierpilwości. Pewnie za jakiś czas poszukam sobie coś na pół etatu. Ale
                to za jakiś czas! Na razie muszę odbudować swój spokój wewnętrzny.Pobyć trochę
                z synkiem! Przecież on już nigdy nie będzie miał 4 lat! Czas ucieka ,a nic nie
                zdarza się dwa razy.
                • mmmmm Re: no cóż...... 29.12.05, 09:06
                  ja też postanowiłam zwolnić : po równo roku pracy - 10-11 godzinach poza domem
                  przechodzę na 3/4 etatu ( i już myśle czy nie dam rady na 1/2) dla mnie to, że
                  będę już o 16 z małym to na razie wielkia radość ...
                  podobnie jak mamy przedmóczynie uważam że jeśli tylko czujemy że to idzie za
                  szybko , za mało czasu dla rodziny, nie wyrabiamy trzeba zwolnić .....kosztem
                  oszczędności tych kilku stówek mniej trudno ...
                  • margot_s Re: no cóż...... 13.01.06, 21:09
                    Mam bardzo podobną sytuację. Rok temu urodziłam synka, a jak skończył 8
                    miesięcy poszłam do pracy. Od samego początku było mi bardzo ciężko, bo też nie
                    mam żadnej babci, która zajęłaby się dzieckiem i musiałam wynająć opiekunkę,
                    której płacę 400PLN a zarabiam1100. Dziecko urodziłam odrazu po studiach, więc
                    bardzo chciałam iść do pracy, zdobyć doświadczenie. Ale jest strasznie, czasami
                    mam wrażenie, że zwariuję. Jestem zmęczona, niewyspana, wściekła, ciągle się
                    kłócę - już sama siebie nie poznaję. Żal mi dziecka, bo to moje największe
                    szczęście. Złożyłam podanie o wychowawczy, bo przepracowałam już 6 miesięcy i
                    mam umowę na stałe, ale kierownik nie che mi dać. Nie wiem co robić. Czuję, że
                    któregoś dnia obudzę się w szpitalu, ale czy to wszystko jest tego warte?
                    Jestem zrozpaczona.
                    Cieszę się, że nie jestem sama, że ktoś kto jest w podobnej sytuacji - myśli
                    podobnie. Znajomi, którzy nie mają dzieci mnie nie rozumieją, bo nie potrafią
                    sobie wyobrazić, że ja wracając do domu mam tyle obowiązków, że czasu mi nie
                    starcza i padam na łóżko zmęczona a rano nie mam siły wstać. Na domiar złego w
                    pracy zmuszają mnie do pracy w nadgodzinach.
                    • ela-gda Re: no cóż...... 13.01.06, 23:41
                      margot_s,

                      szef musi Tobie dać urlop wychowawczy, nie ma wyboru; to nie urlop
                      wypoczynkowy, na który w dogodnym dla Ciebie terminie może się zgodzić bądź
                      nie. postaw więc sprawę jasno. trzymaj się ciepło

                      pozdrawiam
                      ela
    • margag11 Re: Nie tak miało być!!! 14.01.06, 02:00
      Ja juz jestem po klopotach co wybrac, dzieci czy prace. Pierwsze dziecko
      urodzilam w 92gim drugie rok pozniej. Wybralam dzieci. Nie zaluje. Jak
      dzieci poszly do szkoly zaczelam od nowa doszkalanie, kursy komputerowe itd.
      zupelnie zmienilam zawod i od trzech lat pracuje, czyli po 10 latach w domu.
      Bylo ciezko, w porownaniu do kolezanek z tych samych lat "dorobek" mam mniejszy
      ale za to wspanialy kontakt z dziecmi, jednoczesnie po tylu latach dalej
      znalazlam prace, jestem zadowolona z pracy i gdybym urodzila w tej chwili
      trzecie dziecko na pewno zrobilabym to samo. Ale kazdy z nas ma inny
      charakter, inne potrzeby, na pewno wybierzesz najlepsze rozwiazanie dla swojej
      rodziny i siebie!!!
    • angasc2 Re: Nie tak miało być!!! 14.01.06, 06:47
      A naprawdę MUSISZ pracowac - bo moze jednak nie warto? nawet kosztem gorszego stanu materialnego. jak się dziecka prawie nie widzi to koszmar zero kontaktu pózniej, wieczna świetlica albo samo i po co to?
    • lafela Re: Nie tak miało być!!! 16.01.06, 12:26
      jak ja to wszystko rozumiem, ale od jakis 2 tygodni juz jest lepiej;
      podczytywałam to forum i tez juz myslalam ze niedługo zwariuję...
      moja dotyczczasowa opiekunka zażądała podwyżki i musiałam szukac innej- i
      owszem płacę 100 zł więcej, ale juz na wstępie umowiłam się że jak mały śpi
      pani uprauje jego ubranka i podszykuje obiad dla nas typu obranie ziemnaików
      czy zupa- rewelacja, nawet nie wiecie jaka to pomoc!pani jest super, jeszcze
      wywiesi pranie itp.,poza tym większe zakupy rzadziej i zamrażam. dzisiaj mały
      przespał całą noc bez pobudek- oduczyłam ssania cycusia w nocy i zbieram się do
      odstawienia od piersi (ma już 16 mcy)
      aha- i jasno powiedziałam mężowi- są dwa wazne obowiązki w domu:
      1. gotowanie, kanapki do pracy i ogólnie wyżywienie
      2. pranie, wywieszanie, chowanie do szafek
      wybrał pranie
      i to działa, ja dbam o kuchnię, mąż o pranie.
      sprzątamy razem i najlepiej nie dopuścic do zbyt dużego syfu
      i mamy sporo czasu dla siebie, co bardzo pozytywnie wpływa na związek:)
      i jeszcze jedno- zminimalizowałam otoczenie, minimum ciuchów, bibelotów, naczyń
      etc., pochowałam w pudła
      i nie przejmuję sie pierdołami
      ja doradzam zatrudnić kogoś do pomocy chociaz raz na tydzień
      i bądźmy dobrej mysli, kiedyś odpoczniemy:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka