zdesperowana_matka_polka
30.09.08, 13:43
Dylematy Matki Polki:
Mam dziecko:
1. Jak wezmę macierzyński, to mam prawie murowane, że nie mam już pracy
2. Jak oddam dziecko do żłobka, to będę miała wyrzuty sumienia, że obcy ludzie zajmują się moim maleństwem … bo przecież nie pracuje się 4 godziny (nawet jeśli to kto się z tego utrzyma?), tylko 8… a jak się doliczy dojazd, to 9 godzin murowane…
3. Jak nie będę pracować tylko zostanę z dzieckiem w domu, to depresja murowana… kurka domowa, matka polka i kochanka męża poza domem, i coraz więcej kilogramów…nie będę mogła pozwolić sobie na własne potrzeby… a nawet jeśli – na pewno kiedyś zostanie mi to wypomniane… bo nie ma faceta, który pracowałby na całą rodzinę, dawał pieniądze i nie wspomniałby o tym słowem przy pierwszej lepszej okazji… (a później mówią, że aktorki chudną po ciąży w 2-3 miesiące a nasze polskie kobiety roztyją się na całego – nie dbają o siebie co? ;] )
Jestem samotną mamą:
1. I co mam zrobić? Mój ex-mąż olał mnie i dziecko, płaci marne alimenty (a o więcej nie ma się co starać bo zapisany jest jako bezrobotny, a siedzi w Anglii i zarabia kupę kasy), a rachunków miesięcznie mam 1500 zł
- wynajem mieszkania
- prąd, woda, gaz
- bilet miesięczny
- przedszkole
2. Państwo mi pomaga, płacąc mi 48 zł rodzinnego (jako że przecież ojciec płaci alimenty i przyczynia się tym samym do utrzymania dziecka– 250 zł) więc już jako samotna mama traktowana nie jestem
3. Pomoc z opieki społecznej mi nie przysługuje, bo przecież jestem za młoda, żebym mogła się zakwalifikować. Rodzice (którzy są na emeryturze) mają obowiązek mnie utrzymywać dopóki studiuję i nie ukończyłam 26 czy może 25 lat...
4. Mam wyższe wykształcenie, jestem na ostatnim roku studiów uzupełniających, a pracuję tylko na umowę zlecenie, bo kiedy pracodawca dowiaduje się, że mam dziecko (najczęściej w momencie, gdy zaczyna chorować) – po prostu odrzuca moje zgłoszenie o pracę bądź zwalnia mnie podając każdą inną przyczynę tylko nie dziecko… albo po prostu – za dużo czasu poza pracą…
5. Na opiekunkę mnie nie stać… to chyba oczywiste… a co zrobić, gdy w nocy okazuje się, że dziecko gorączkuje i nie można iść do pracy? No i oczywiście kto zostanie z dzieckiem kiedy okaże się, że jest chore i nie może tydzień lub dwa iść do przedszkola (co jest standardem w przypadku 3-4-letniego dziecka uczęszczającego do przedszkola)…
6. Już nie wspomnę o kupnie mieszkania…
I jakie perspektywy ma młody człowiek? Tym bardziej samotna matka? Jaką przyszłość może zapewnić swojemu dziecku w takiej sytuacji? To wszystko jest chore… i mówią później, że kobiety nie chcą więcej dzieci i niż demograficzny… a ja chcę! ale nie mogę… bo nie stać mnie na utrzymanie naszej dwójki, a co dopiero…. Eh… szkoda gadać… macie jakieś propozycje? Porady?