ankalenka
05.12.07, 11:28
Można ponarzekać, że na oddziale w szpitalu syf i ubóstwo, że nie ma
niczego.. Lubimy narzekać. Fundacja "Rozszczepowe Marzenia" zakupiła
skarbonkę, (sto kilkadziesiąt zł), uzyskała pozwolenie Urzędu miasta
(90 zł) a następnie pozwolenie dyrekcji szpitala (koszty moralne),
teraz musimy dać jeszcze ogłoszenie w prasie ile uzbieraliśmy
(ciekawe ile zapłacimy za ogłoszenie). Skarbonka przez rok wisiała
na oddziale. Myśleliśmy, że rodzice przebywający na oddziale wrzucą
po parę złotych, jedni mniej, inni więcej - (chcieliśmy kupić
czajniki, podgrzewacze do butelek, ze dwa "dyżurne" wózki do
uspakajania dzieci, trochę nowej poscieli, koce dla rodziców
śpiących w warunkach gorszych niż areszt czy izba wytrzeźwień, gdzie
przysługuje ŁÓŻKO, a może nawet szafki zamykane na kluczyk gdzie
będzie można zamknąć swoje rzeczy).
Wiemy, że wiele rodzin dzieci które są operowane w Imidzie, żyje
bardzo skromnie, ale to, ile pieniędzy znaleźliśmy w skarbonce po
roku jej bytności na oddziale przeszło wszelkie granice naszych
oczekiwań. Kwota 250 zł powaliła mnie przynajmniej z nóg. Licząc
ledwie 600 zabiegów rocznie przypada po 41 groszy na operowane
dziecko. Nawet rodzinę na zasiłku stać na wrzucenie 2 zł, bo na
karton fajek i abonament kablówki większości jakoś starcza.
Większość z Was (nie tylko piszę do forumowiczów, to taki ogólny
apel do ludzkości) wróci na kolejny zabieg do tego szpitala.
Skarbonki już nie będzie. Nic nie będzie.