Dodaj do ulubionych

Poszukuję mam karmiących piersią

15.01.13, 14:59
Witajcie - jak w temacie - poszukuje kontaktu z mamami, których dzieci urodziły sie z rozszczepem wargi/podniebienia, a którym udało się karmić piersią, a także z tymi, które odciągały pokarm i karmiły nim przed i/lub po operacji.
Będę przeogromnie wdzięczna za kontakt - na maila gazetowego, lub na mamajej@wp.pl.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • anna.belle Re: Poszukuję mam karmiących piersią 15.01.13, 18:18
      witaj, mi nie udało się karmić synka piersią, ściągałam pokarm, ale starczyło go tylko na 1. miesiąc życia synka, potem przez stresy zanikł :-(
      • anna.belle Re: Poszukuję mam karmiących piersią 17.01.13, 20:54
        ja urodziłam synka w Szczecinie, w szpitalu w Zdrojach. pielęgniarki bardzo pomagały i wspierały. Każda mama, która tego potrzebowała dostawała sterylną końcówkę do laktatora, laktatorów było kilka, dwie lodówki przeznaczone tylko na mleko, doradca laktacyjna bardzo pomocna i życzliwa, ale synkowi nie udało się zassać piersi w żadnej pozycji pomimo wielu prób.
        jak tylko synek mógł być wyjmowany z inkubatora, to dostawałam go do kangurowania, przytulania, a potem z monitorem oddechu tydzień ze mną na sali i nauka karmienia butelką. smutne chwile, chyba do końca życia będę się wzruszać na myśl o tym...
    • ib.ag Re: Poszukuję mam karmiących piersią 15.01.13, 20:08
      Karmienie piersią nie powiodło się u nas, ani za pierwszym razem ani za drugim. Ściągałam pokarm przez ok 5 miesięcy. Przy pierwszym dziecku elektrycznym Nukiem, przy drugim Medela Mini Electric. Zdecydowanie Medelą było efektywniej, laktację wyhamowałam sama ze względu na swoje choroby i konieczność brania antybiotyku.
      W szpitalu doradca laktacyjna radziła mi kontakt z P. Zawitkowskim, który ponoć nauczył jakąś kobietę karmić piersią dziecko z rozszczepem. Ta informacja była na tyle ogólna i rzucona w drodze do innej próbującej karmić dziewczyny (bardziej "rokującej" niż ja z maluchem z rozszczepem), że ją zignorowałam. Ale jeśli Ci bardzo zależy na karmieniu to może warto sprawdzić ten trop.
    • haniawrobelek Re: Poszukuję mam karmiących piersią 15.01.13, 20:13
      Witaj u nas taka sama historia - nie było szans na karmienie piersią,przez 1 miesiąc odciągałam laktatorem ale potem pokarmu juz po prostu nie było ( stres i przemęczenie). Hania je mleczko modyfikowane NAN PRO 2R ( z kleikiem ryżowym) i ładnie rośnie, nie zauważyłam żeby chowała się gorzej niż dzieci na piersi, choć oczywiście po operacji czy pobycie w szpitalu ( mieliśmy 2 )gorzej jadła, ale tak samo zachowywały się dzieci karmione naturalnie. Teraz je tyle że aż strach:)plus stałe posiłki.Gdybyś chciała o coś zapytać pisz.Pozdrawiamy!
      • abcde-25 Re: Poszukuję mam karmiących piersią 16.01.13, 07:53
        Witaj! Ja karmiłam piersią 2lata i 4mies.! Córcia miała rozsz. wargi i wyrostka. Nikt mnie nie uczył, córcia załapała w 4.dobie dopiero-chyba bardzo obu nam zależało, że się w końcu udało ;) Przed I operacją karmiłam metodą spod pachy, by troszkę przytkać wargę, bo inaczej mała łapała powietrze i źle się czuła. Sama teraz się zastanawiam, ile przeżyłyśmy i jak dużo dało karmienie-małej spokoju, mi zaś satysfakcji. A po I operacji i zszczyciu wargi-coś pieknego, nie było ulewania, a instynkt dziecka tak silny, że piła mleko, jakby to był pierwszy raz ;) Medela przydała się przy I i II operacji. Pozdrawiam.
        • emirom Re: Poszukuję mam karmiących piersią 24.10.13, 20:05
          Witaj,
          Bardzo proszę - napisz czy Twoje dziecko miało problemy z ssaniem piersi po operacji i w którym dniu zaczęło ssać. Moja córeczka jest 7 dni po operacji zszycia podniebienia miękkiego (ma 6 miesięcy) i nie może się przyssać do piersi tylko gryzie. Nie wiem co robić. Przed operacją karmiłam ją tylko piersią.
          • mamajej Re: Poszukuję mam karmiących piersią 24.10.13, 23:17
            Napisz do mnie na mamajej@wp.pl.
    • mamajej Re: Poszukuję mam karmiących piersią 16.01.13, 08:48
      Dziękuję za odzew i proszę o jeszcze :)
      Poprosiłam Was o kontakt, żeby móc zorientować się jakie są Wasze doświadczenia z karmieniem naturalnym (piersią lub odciąganym mlekiem).
      Sama karmię ponad dwuletnią córkę, w naszym przypadku zadziałało to,że nie było rozszczepu podniebienia, ale również to,że personel szpitala, w którym rodziłam umożliwił nam próby karmienia od samego początku.
      Potrzebuję Waszych doświadczeń właśnie w tym zakresie. Rozmowy z wieloma mamami dzieci z rozszczepem pokazują mi,że jeżeli nie mają szczęścia rodzenia w miejscu, gdzie personel chce, a zwłaszcza UMIE pomóc, choćby radami dotyczącymi prawidłowego odciągania pokarmu, ten z przyczyn oczywistych szybko zanika. A na pewno jest dziecku bardzo potrzebny.
      Chciałabym próbować to zmienić.
      Stąd moje pytanie do Was. Bardzo Wam dziękuję za Wasze odpowiedzi - jak zawsze jesteście niezrównane.
      A jak było w Waszych szpitalach? Czy miałyście wsparcie i pomoc pielęgniarek w zakresie podtrzymania laktacji? Czy proponowano Wam konsultację doradcy laktacyjnego? Jakie było nastawienie personelu do pomysłu karmienia dziecka własnym mlekiem? Czy uczono Was prawidłowego odciągania pokarmu?
      Bardzo, bardzo Was proszę - podzielcie się doświadczeniami.
      • abcde-25 Re: Poszukuję mam karmiących piersią 16.01.13, 22:11
        Dwuletnia córa-no brawo, szacunek mamo! Ja karmiłam po 1 operacji jużna drugi dzień rano, po 2-na własne ryzyko w 4.dobie, aż się trzęsłam, czy delikatny przeszczep nie wypadnie, ale jak mała zassała w nocy-to było najpiekniejsze przeżycie, podszyte ryzykiem, ale jednak intuicja wzięła górę. Rodziłam w Warszawie w piątek-5 dób i nic zero pomocy i gadka, że doradca lakt. jest tylko w czwartki i dla mnie nie ma dostepu, więc płakałam, bo miałam piersi jak kamienie, laktator nic nie dał, nie wiedziałam, co robić... Do Karowej nic nie mam-wspaniały szpital, ale personel pielęgniarek niestety... W 3.dobie kazały mi pielęgniarki dawać sztuczne mleko mówiąc, że nie mam sensu walczyć ;( Nikt mi nie pomógł, wyłam z bólu, a mała nie umiała się przyssać, inne mamy mi pomagały, ale na nic... Po powrocie do domu dalej wyłam, bo niby mała parę kropli łyknęła, ale płakała, ja razem z małą... Przyszła w końcu do mnie z przychodni doradca i pokazała metodę tzw. spod pachy i od razu zaskoczyło-przez przypadek, nie wiedziałam, że można taką wizytę umówić, byłam zielona, a najbardziej oszołomiona i zdołowana tym, co się stało przy porodzie-nie wiedziałam nic w ciąży... Nic Kochana nie zmienisz-to walka z wiatrakami...bo albo się chce młodym matkom pomóc albo nie i juz to jest polskie, chore nastawienie...
        A Ty do przeszczepu karmisz? kiedy mała ma mieć? Pozdrawiam.
      • ib.ag Re: Poszukuję mam karmiących piersią 17.01.13, 19:52
        Ja rodziłam w IMiD i na Madalińskiego, oboje z rozszczepem wargi, wyrostka i podniebienia. Przy pierwszym porodzie (IMiD) jedna pielęgniarka pomagała mi w przystawianiu dziecka, rozkręcaniu laktacji - rzeczywiście czułam jej wsparcie. Niestety pielęgniarki z następnej zmiany były mniej życzliwe w tym względzie. Szybko zrezygnowałam z prób karmienia piersią, skupiłam się na odciąganiu pokarmu. Całe mleko wylewałam (lodówka na drugim końcu korytarza, brak podgrzewacza, dziecko w drugim skrzydle budynku na obserwacji noworodków...słabo to jest tam zorganizowane), karmić swoim zaczęłam dopiero w domu. Przy drugim porodzie (Madalińskiego) próbowałam, również pielęgniarki próbowały, przystawić dziecko - bez rezultatu. Uważam, że otrzymałam od nich wsparcie (czego nie mogę powiedzieć o doradcy laktacyjnej, która jakoś szybko mijała moje łóżko i jakoś tak niechętnie podchodziła jak ją wołałam - w końcu udzieliła mi rady żeby udać się po poradę do P. Zawitkowskiego). Miałam pokój tuż obok pokoju pielęgniarek więc zanosiłam im moje mleko do lodówki i "zamawiałam" a one mi podgrzewały i dawały gotowe. Pod tym względem super. Namawiały też żebym każdą kropelkę siary wlewała dziecku do buźki zamiast zbierać większą porcję.

        Zawsze warto próbować zmienić sytuację na lepszą. Naszym szpitalom wiele jeszcze brakuje ale i tak jest postęp - chociażby ten obchód doradcy laktacyjnej. Różne są te kobiety oczywiście ale lepsze to niż nic. W IMiD doradca była OK - bez pośpiechu udzieliła mi odpowiedzi na pytania, też próbowała przystawić mi dziecko.
        • cye Re: Poszukuję mam karmiących piersią 18.01.13, 00:05
          Warto chyba nadmienić, że przy rozległym rozszczepie podniebienia twardego i miękkiego, karmienie piersią nie jest możliwe. Sam rozszczep wargi i wyrostka to inna sytuacja. Mi w szpitalu powiedziano, że mogę karmić piersią i mam próbować. Ja byłam bardzo zdeterminowana, a położne miały chęć mi pomóc tylko brakowało im wiedzy (nawet pani ordynator zajrzała dziecku do buzi i powiedziała, że mogę karmić piersią) . Dziecko z takim rozszczepem jak moja córka nie miało szans zassać piersi, nawet karmienie butelką było dużym wyzwaniem. Nie wiedziałam tego, więc przez kilka dni męczyłam i siebie i dziecko. Córka nie przybierała na wadze, była słaba ale ja nie chciałam się poddać. Przez kilka dni po porodzie mąż czytał w internecie wszystko na temat rozszczepu i dopiero, gdy sami zdobyliśmy jakąś wiedzę na ten temat, zrozumieliśmy, że jeszcze trochę i zagłodzimy dziecko. Zaczęłam odciągać pokarm i karmić butelką medeli. Karmiłam córkę przez rok. Gdyby od razu udzielono nam rzetelnych informacji (lub gdybyśmy wiedzieli o rozszczepie przed porodem i przygotowali się) zaoszczędzilibyśmy sporo nerwów i nie męczyłabym niepotrzebnie dziecka.
          • anna.belle Re: Poszukuję mam karmiących piersią 18.01.13, 11:12
            podobnie było u nas, podobnie w sensie rozległości rozszczepu (twarde i miękkie podniebienie, wargi i listwy zębowe całe). zero podciśnienia i pomimo pomocy doradcy laktacyjnej i pielęgniarek, położnych nie udało się karmienie piersią i w szpitalu od razu jak synek przestał być karmiony sondą polecono nam butelkę medeli.
      • haniawrobelek Re: Poszukuję mam karmiących piersią 18.01.13, 11:37
        U na niestety kwestia karmienia po urodzeniu małej to była wielka walka z samą sobą, Hanią i jeszcze całymm personelem szpitalnym:( Rodziłam w ponoć najlepszym szpitalu we Wrocławiu, o rozszczepie nie wiedzieliśmy w ciąży zapewniano nas że wszystko jest ok. Po narodzinach Hani przeżyliśmy szok, szczególnie ja na sali operacyjnej poinformowana przez panią neonatolog mało delikatnie, najoględniej ujmując; zresztą mąż tak samo. A potem niestety już tylko gorzej było - dopiero jak Hania zachłysnęła się wodami płodowymi to zrobili wielkie zamieszanie i zabrali ja na oddział intensywnej opieki medycznej dla dzieci na 3 dni, więc o przystawieniu do piersi nie było nawet mowy.Zresztą żadna położna nie chciała nam pomóc,wszystkie zgodnie stwierdziły że nie mam szans na karmienie piersią i żadna się nie podjmie tego zadania bo się boją i nie wezmą odpowiedzialności za konsekwencje. Lekarze też mówili że ze wzgl.na rozległość rozszczepu karmienie piersią odpada( Hania miała podnieb.miękkie i twarde plus warga i wyrostek). Po 4 dniach wypisali nas ( mam nieodparte wrażenie że z wielką ulgą) chociaż mówiłam że z karmieniem nadal jest problem bo mała mało je plus łyka bardzo dużo powietrza więc boli ją brzuszek i przez to płacze,na to powiedziano mi że dzieci płaczą i trzeba się do tego przyzwyczaić. W domu to my sami nauczyliśmy się karmić - po tygodniu płaczu ( mojego i jej) oraz stresu że mała wcale nie przybiera na wadze w końcu zaczęła jeść z Medeli i wreszcie zaczęła przybierać na wadze. Wyszłyśmy ze spzitala w strasznym stanie - ona głodna a ja z piersiami jak kamienie i 40 stopniową gorączką:( dopiero w domu przy pomocy męża i teściowej udało mi się wreszcie ściągnąc pokarm. Niestey po miesiącu z racji stresu i przemęczenia już nie miałam czym karmić:( od początku tez dokrmialismy mlekiem modyfikowanym.Teraz po 1 zabiegu mała rozszerza dietę o nowe smakołyki i pieknie nam rośnie:) Ale do końca życia będę żałować tych naszych pierwszych chwil bo mogły wyglądać całkiem inaczej, radośniej...niestety zabrakło pomocy a przede wszystkim ludzkiej życzliwości, a szkoda. Pozdrawiamy
      • dziamas Re: Poszukuję mam karmiących piersią 27.01.13, 21:14
        Moja mała urodziła się z rozszczepem wargi i wyrostka zębodołowego. W szpitalu (miałam takie wrażenie) nikt nie wierzył, że uda mi się karmić piersią. Początek był rzeczywiście bardzo trudny. Przyszła jedna położna potem druga, potem powiedziano mi ,że może taka inna pani, bo ona ma większe doświadczenie.....Ta ostatnia była zresztą tylko raz. Jedno wiem. Gdyby nie moja własna intuicja i zdecydowanie, uległabym sugestiom w szpitalu, że lepiej jednak przejść na butelkę. Małą karmiłam piersią 1,6 miesięcy. Żadne z moich wcześniejszych dzieci nie było tak długo karmione piersią :-)
    • asik57 Re: Poszukuję mam karmiących piersią 20.01.13, 01:33
      Rodziłam w Oławie w 2012. Ania urodziła się z rozszczepem podniebienia miękkiego i częściowo twardego. Położne pomocne, pomagały przystawiać, a mnie bardzo zależało na karmieniu piersią. W 3 dobie Anie zabrano do szpitala we Wrocławiu i tu już nikt nie starał się mi pomóc. Bardzo źle wspominam te 2 tygodnie w "Korczaku". Pojechaliśmy do położnej laktacyjne po laktator elektryczny medeli. Zapewniała nas, że karmienie piersią jest możliwe i na pewno się uda przy mojej determinacji. Po wyjściu ze szpitala pojechaliśmy prosto do niej. Godzina próbowania i instrukcji i nic. Próbowaliśmy takim zestawem z cieniutka rureczką przyklejona do sutka i strzykawką. Sondą przyklejona do palca. Z ta sondą na palcu nawet szło. Dwa dni później znów wizyta i okazało się, ze Ania dostała pleśniawki i trzeba zawiesić próby. Na następną wizytę już nie pojechaliśmy bo dzięki internetowi zmądrzeliśmy - dziecka z rozszczepem podniebienie nie da się karmić piersią. Szkoda tylko, że nie wie o tym położna laktacyjna.
      A i jeszcze jedno - następnego dnia po urodzeniu się Ani zadzwoniłam do położnej laktacyjnej udzielającej rad w którymś poradniku dla mam. Też twierdziła, że karmienie jest możliwe, ale odniosłam wrażenie, że nie bardzo ma ochotę ze mną rozmawiać.
      Zainwestowałam w laktator medeli. Nie miałam żadnej metody ściągania pokarmu - wyszłam z założenia, że skoro dziecko karmię na żądanie to i pokarm ściągam na żądanie. Ania jadła zwykłym smoczkiem kauczukowym "saturn".
      Po operacji w wieku 8 miesięcy próbowałam przystawić Anię do piersi, ale nic z tego nie wyszło - miała już zęby i gryzła. Chciałam poczuć jak to jest karmić piersią, ale Ania była już na to po prostu już "za stara" :).
      Mleko ściągałam rok i 2 tygodnie i miałam go bardzo dużo.
      • cye Re: Poszukuję mam karmiących piersią 20.01.13, 13:22
        Bardzo mnie dziwi, że personel medyczny, a zwłaszcza położna laktacyjna nie wie na czym polega proces ssania i że dziecko z dziurą między buzią a nosem (przepraszam za dosadne określenie) nie wytworzy podciśnienia i nie zassie piersi. Też mam taką refleksję, że pierwsze dni nie byłyby tak ciężkie gdyby ktoś udzielił nam chociaż minimum rzetelnych informacji (w końcu nie jest to taka rzadka wada). My słyszeliśmy najczęściej (to tylko kosmetyka, zoperuje się proszę się nie martwić). Świetnie, że martwili się o mój stan psychiczny, ale priorytetem powinna być rzetelna informacja o stanie zdrowia dziecka.
        Gdy urodziłam później drugie dziecko i przystawiłam synka do piersi to poczułam taką "siłę", że pomyślałam, że gdyby zdarzyło się odwrotnie i pierwsze dziecko byłoby zdrowe, to za drugim razem wiedziałabym od razu, że to w ogóle nie to uczucie i należy dać sobie spokój.
        Też próbowałam przystawić córkę do piersi po operacji, oczywiście nic z tego nie wyszło. Jej mina - bezcenna :)
        • anna.belle Re: Poszukuję mam karmiących piersią 20.01.13, 14:13
          dziewczyny, czytam o Waszych doświadczeniach i wiem co czułyście. jestem mamą trójki dzieci, trzech chłopców, 5-letni bliźniacy i 3-miesięczny singiel. trójka dzieci i żadne nie było karmione piersią pomimo wielkiej determinacji, chęci, prób. bliźniaki wcześniaki, 2 tyg w inkubatorach, potem jeszcze lampy, kroplówki, wszystko na oddziale noworodkowym, a ja na połogu. dzieci karmione butelką od początku, bo po cesarce 2 doby traciłam przytomność (cesarka z powodu stanu przedrzucawkowego). teraz trzeci synek, z rozszczepem, lekarze i pozostały personel fachowy, kompetentny, ale synek w inkubatorze i przez 10 dni na patologii noworodka, a ja w pokoju obok, ale znów karmienie piersią się nie udało. tak jak pisałam wcześniej pokarmu ściąganego medelą starczyło na 1 m-c. choć to głupie, długo miałam poczucie, że jestem wybrakowaną, niepełną mamą, bo nie karmiłam piersią, choć tak bardzo tego chciałam :-(
          • asik57 Re: Poszukuję mam karmiących piersią 25.01.13, 09:05
            Doskonale Cię rozumiem. Przed porodem niczego nie byłam tak pewna jak tego, że będę karmić piersią. Nigdy nie brałam pod uwagę innej ewentualności. A potem wmawianie mi że karmienie jest możliwe. Ponieważ bardzo zależało mi, żeby Ania chociaż siarę dostała, to zaczęłam ściągać pokarm mimo iż usłyszałam za plecami w "Korczku" że mam fanaberie. Byłam tam jedna pielęgniarka, która gdy miała dyżur sprawdzała czy będzie wystarczająco dużo pokarmu, czy musi przygotować mieszankę i właściwie tylko ona jedna podchodziła do nas z życzliwością. Mleka z dnia na dzień miałam co raz więcej. Stawiała sobie kroki:
            1. chociaż żeby siarę Ania dostała - bo wartościowa i odżywcza
            2. chociaż do 3 miesiąca
            3. może się uda do operacji
            4. żeby przez okres rekonwalescencji
            5. uf może uda się do roku
            6. zabrakło motywacji i pokarm po roku i 2 tygodniach zanikł
            a wcześniej miałam go tak dużo, że wszystkie kaszki, kleiki robiłam na swoim mleku i jeszcze nadwyżki musiałam wylewać.
            A potem urodził się Michaś, który "zaspokoił" moja potrzebę karmienia piersią.
    • tossa1 Re: Poszukuję mam karmiących piersią 24.10.13, 22:30
      Hej
      Mojego syna Dominika :) ( rozszczep wargi, podniebienia i wyrostka- czyli wszystkiego) karmiłam piersią do 2,5 roku. Oczywiście do czasu pierwszej operacji odciągałam pokarm, bo nie jest to możliwe żeby dziecko z taką wadą zassało pierś. Po miesiącu od 1 operacji zszycia wargi i podniebienia, czyli w wieku 7 miesięcy Dominik zassał pierś.
      Pierwsze 6 miesięcy nie były łatwe. Ogólnie stres , a stres wpływa negatywnie na laktacje.
      Oto moje rady na to, aby dać radę przetrwać ten okres i nie stracić pokarmu:
      1) trzeba mieć odciągacz elektryczny Medeli tzw. pompę , którą się wypożycza, pomaga ona odciągać pokarm z dwóćh piersi jednocześnie,
      2) ja miałam kartkę na której pisałam godziny odciągania mleka i było to co 3 godziny maksymalnie, w nocy również,
      3) brałam homeopatyczne tabletki na pobudzenie laktacji, pod język, w sytuacjach gdy pokarm zanika; piłam herbatki na laktacje,
      Myślę, że jeżeli jest się zdeterminowanym to da się radę, ja byłam i się udało, moment kiedy syn zaczął ssać pierś był piękny, gdy mogłam odłożyć na półkę butelki, smoczki, odciągacze i podgrzewacze.
      Jest to dla mnie już trochę historia, ponieważ Dominik ma prawie 7 lat i zaczynam zapominać o tym, że mój syn miał rozszczep. Wszystko udało się naprawić na 100 % i nie ma po rozszczepie śladu, (jest tylko mało widoczna blizna pod nosem).
      Pozdrawiam wszystkich tych którzy teraz się martwią i płaczą po nocach, dacie radę jak ja i wiele innych osób.
      Magda
      • emirom Re: Poszukuję mam karmiących piersią 25.10.13, 21:30
        Bardzo dziękuję za rady. ja odciąganie pokarmu trochę zaniedbałam i muszę się bardziej postarać. Moja córeczka niestety nigdy nie była karmiona butelką ze smoczkiem więc teraz po operacji zostało mi karmienie jej łyżeczką i zagęszczanie mojego mleka kaszką ryżową co jest bardzo trudne w nocy bo dziecko przy jedzeniu się budzi.
        Martwi mnie tylko czy będzie jeszcze w stanie ssać. Teraz-8 dni po operacji nie jest w stanie się przyssać tylko zagryza pierś dziąsłami. Pozdrawiam.
    • shakiya Re: Poszukuję mam karmiących piersią 27.10.13, 11:45
      witam, ja karmiłam do 8 miesiąca, az do operacji. Córcia urodziła się o 23 a o 3 nad ranem pierwsze karmienie już miałyśmy z piersi. Dodam ze to moje drugie dziecko i że pierwsze karmiłam tylko półtorej tygodnia pomimo że było bez wady. Przy córci powiedziałam sobie że stanę na uszach a bede karmic i się udało. Pielegniarki dosłownie przychodziły podglądać jak mi się to udaje ;D
      Szczezreze polecam się trochę pomeczyc i popróbować różnych ułożeń dziecka względem piersi, pamietac ze mleko musi spłuwać po przeciwnym policzku względem szczeliny rozszczepu i dziecko powinno byc jaknajbardziej pionowo zeby mleko nie spadało na tylną ścianę podniebienia bo wladnie do szczeliny. dotego tzrzeba domknąć dziurkę zeby wytworzyć podciśnienie i zeby udało się wyssac mleko. ja zasłaniałam piersią szczelinę rozszczepu i zatykałam jedną dziurkę od nosa tą nad rozszczepem zeby "zamknąć" buźkę. napewno karmi isę dużo dłużej i czesciej ale jest to wykonalne.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka