Późną nocą jesieni już blisko
Gdzieś pod lasem kwitnie ognisko.
Stoją sierpy powleczone chłodem
Podciągają kolana pod brodę.
W krąg kobiety siedzą w milczeniu
Wpatrują się w barwy płomieni.
I tylko ptak jakiś wrzeszczy
Chyba nikt nie śpi, nikt nie spi.
I wszystko jest normalnie pozatem
Zwykła północ, pożegnanie z latem.
Tak mija ta dziwna godzina
Gdy się kończy coś a coś zaczyna...
To piosenka, którą znalazłam w moim muzycznym archiwum

Antoniny Krzysztoń
i Jacka Kleyffa.
Jakoś tak nostalgicznie mi się zrobiło... Żniwa się skończyły, słońce później
wschodzi, już teraz zmrok. Przyszło mi na myśl, że na Roztoczu, wszędzie tam
gdzie nie dotarły jeszcze wielkomiejskie światła można jeszcze i zyje się
według odwiecznego rytmu przyrody. Co prawda nie chodzimy spać ze zmierzchem
(ach, te noce w sieci), nie zapadamy w zimowy sen... Ale na szczęście
zauważamy zmiany w przyrodzie, potrafimy zachwycić się barwami, niedługo już
nie zielenią ale całą gamą zółci i czerwieni, czujemy chłodne jesienne
powietrze. I cieszmy się, Roztoczanie, że nie stracilismy jeszcze tej
wrażliwości.
A.