krecik23 30.08.05, 15:35 moze zrobimy taka ukladanke gdzie nas rzucil los z krainy dzieconstwa - Roztocza? Oczywiscie udzial jak najbardziej dobrowolny Uwaga otwieram: Köln Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
talisker Re: gdzie nasz rzucil los? 30.08.05, 16:57 Wieden, ale za niedlugo wracam do Krakowa Odpowiedz Link
talisker Re: gdzie nasz rzucil los? 02.09.05, 22:54 Dziekuje, ale naprawde to jest tak ze nie los mnie rzuca tylko moje wlasne decyzje raz lepssze raz gorsze kto wie gdzie mna jeszcze "cisnie" Odpowiedz Link
pioxi40vol Re: gdzie nasz rzucil los? 31.08.05, 12:48 Ja całkiem nie bawem przeprowadzam sie do poznania. pozdrowionka Odpowiedz Link
koziorozka wawa 31.08.05, 18:40 Pewien sympatyczny Argonauta dba takich jak ja i Wy "emigrantów" - zamieszcza aktualne zdjęcia z Zamoscia. Najnowsze można obejrzeć tutaj www.roztocze.net/forum_rol/viewtopic.php?t=1104 miłych wrażeń z wirtualnej wycieczki życzę Odpowiedz Link
mzudr Re: gdzie nasz rzucil los? 06.09.05, 21:35 Warszawa od ponad 7 lat. Pozdrawiam forum zamojskie. Odpowiedz Link
maria88 Re: gdzie nasz rzucil los? 07.09.05, 22:33 Moze nie akurat z Roztocza ale na Roztocze do Zamościa z Chełma, a przedtem mieszkałam juz w Kraśniku, Gliwicach, Krasnymstawie. Będac uczennicą Liceum Czarneckiego w Chełmie byłam z wycieczką w Zamościu. Miasto to bardzo mi się spodobało. Tak się złożyło, ze ojciec wkrótce zmienił pracę i przenieśliśmy się do Zamościa w którym mieszkam juz wiele latek. Moja praca zawodowa umożliwiła mi poznanie prawie całego Roztocza ktore polecam wszystkim ktorzy szukaja ciszy i spokoju, zapachów świerków i cienia w upalne dni a takze szumow strumyków. Odpowiedz Link
czuk1 Re: gdzie nasz rzucil los? 08.09.05, 11:45 Mnie los tu rzucił w 1975 rokuale z odleglości 138 km. Zamość widzialem pierwszy raz w 1962 roku. Mam przed oczyma (i zdjęcia z 1979 roku)zniszczonego - wiekami istnienia i dziesiątkami lat bez remontu - Starego Miasta. Opadajace tynki, brak izolacji poziomej, dziurawe blaszane dachy, zacieki na ścianach, slawojki na podworkach,..... mozna by pisać całe strony nt. obrazu rozpaczliwego. Jak mozna było do takiej ruiny doprowadzić cenne zabytki architektury????!!!!! Do tego akcent wschodni "miejscowych", do tego nieuprzejma obsługa w sklepach. Efektem był płacz mojej żony i powtarzanie - gdzie Ty mnie przywiozleś. Dzieci natomiast bardzo szybko zaaklimatyzowały sie tutaj i nie było takich z nimi problemów. Walnęla 30-ta rocznica przyjazdu do Zamościa. Nie wiem czy jestem tu ptokiem czy krzokiem? Teraz widać w każdym razie , że decyzja osiedlenia się tu była trafna a los nam sprzyjał. m Odpowiedz Link
talisker Re: gdzie nasz rzucil los? 08.09.05, 12:24 jak "ptokiem czy krzokiem" to zaloze sie ze te 138 km to zrobiles z kierunku poludniowego Odpowiedz Link
talisker Re: gdzie nasz rzucil los? 08.09.05, 12:37 A ja Zamosc poznawalem w "sezonie" 1983/84 jako uczen a raczej wagarowicz z II LO przy ul Partyzantow. Jako ze moja psychika targal wtedy wiatr a wagary wymagaly dodatkowo wysilku fizycznego i koncentracji (meczace to bylo !) trudno zebym mial pozytywne skojarzenia z Zamosciem z tego okresu (z innych okresow niestety nie mam) ale mniej wiecej tak kojarze miasto jak Czuk je widzial w koncu lat 70-tych. Nie wiem jak jest teraz bo czasami tylko przejade "tranzytem", ale za to z okolicami Zamoscia (nawet dosc odleglymi) mam dobre wspomnienia - zwiedzilem je wowczas wszystkie jako pasazer "Autonaprawy" (Boze alez to byly "rzechy") w ramach symulowania nauki Odpowiedz Link
ergie Re: gdzie nasz rzucil los? 28.09.05, 20:14 talisker napisał: > Nie wiem jak jest teraz bo czasami tylko przejade "tranzytem", ale za to z > okolicami Zamoscia (nawet dosc odleglymi) mam > dobre wspomnienia - zwiedzilem je wowczas wszystkie jako pasazer "Autonaprawy" > (Boze alez to byly "rzechy") w ramach symulowania nauki jakie "rzęchy" ??? kiedy cały kraj jeździł autobusami polskimi lub czeskimi, autonaprawa miała zachodnie autokary (po 'orbisie' np.) i były one naprawdę wyjątkowe. Odpowiedz Link