swiatlo
01.12.05, 18:32
...and what have we done?
Tak niedawno dyskutowaliśmy o najładniejszej piosence świątecznej, no kiedy
to było? No prawie jakby wczoraj, no może przedwczoraj. A tutaj już następne
święta, kolejne zaganianie, kolejny rok, znowu grają te same kolędy w mallach.
Czy jesteś wierzący czy nie, jednak jest coś specjalnego w tych świętach. Czy
jest to dla ciebe Święty Mikołaj i zakupy, czy też kontemplacja narodzenia
Jezusa Chrystusta, czy też kompletnie nic i tylko ból głowy, to jednak jest
tak że czas się odmierza przez kolejne Wigilie.
Kiedy to ja ostatni raz widziałem białe święta? Dwadzieścia lat temu?
A może wtedy, kiedy jechaliśmy na Roztocze jak byłem dzieckiem? Opuszczaliśmy
zabłoconą Warszawę i po całonocnej tułaczce pociągiem nagle się budziliśmy w
przedziale i przez okno ogladaliśmy przesuwający się zaczarowany bajkowy
biały świat. I potem wysiadaliśmy w Długim Kącie z pociągu, lokomotywa dymiła
wśród metrowych zasp śniegu, w nos ściskał ostry mróz, a my się
przesiadaliśmy na sanie starego Grzyba aby potem wśród śnieżnych pól dojechać
do Józefowa Biłgorajskiego.
Wszystko jakoś inaczej pachniało wtedy. Śnieg miał jakiś inny kolor, mróz
jakoś tak inaczej szczypał w nos, choinki miały inny zapach.
A to przesuwanie się wzdłuż stołu na rodzinnych Wigiliach?
Wpierw siedzisz razem z dziećmi, potem z kolejnymi Wigiliami przesuwasz się
coraz bardziej, siedzisz potem z młodzieżą, potem z młodymi małżeństwami,
potem już siedzisz razem w grupie czterdziestolatków, a twoje dzieci
zaczynają ich wędrówkę przy stole dziecinnym. Potem ty coraz bardziej się
przesuwasz i przesuwasz, twoje dzieci już są wśród starszej młodzieży, a ty
coraz bardziej i bardziej w kierunku starszych.
I nagle przychodzi ta Wigilia
na której wszyscy cię honorują jako rodzinnego seniora.
Ale nawet i wtedy czas się nie zatrzymuje...