Dodaj do ulubionych

bez tematu.........................

02.02.06, 09:48
wiadomosci.onet.pl/1300557,felieton.html
Obserwuj wątek
    • czuk1 Re: bez tematu......................... 02.02.06, 10:05
      Pouczająca informacja - nie byłem w tym awangardowym teatrze.
      Refleksyjna opowieść pisarza Andrzeja Stasiuka. Fajne. Dziekuję ... Kreciku..
      mariusz
      • blotniarka.stawowa Re: bez tematu......................... 02.02.06, 13:03
        Ja raczej zgodzilabym sie z opinia wyrazona tutaj:
        wiadomosci.onet.pl/1,15,11,16822739,47404791,1926968,0,forum.html
        "to tylko jakaś bzdurna moda kreuje ten region na krainę zapomnianą przez ludzi
        i Boga, budzącą wspólczucie artystów, którzy wyprawiają sie tam niemalże jak na
        dzikie kresy, gdzie pije się z gwinta przemyconą lub wypędzoną gorzalę i zagryza
        sloniną. Życzę smacznego i radzę uważać na wilkolaki, tych bowiem u nas nie
        brakuje, jak to na kresach."
        ~Marga, 11.01.2006 17:20

        • czuk1 Temat się zaczął, nie można go przemilczeć!!!!!!!! 02.02.06, 22:32
          Temat podjęła Błotniarka. Ja zlekceważyłem go i spłyciłem. Po przeczytaniu
          reportażu pisarza (na ktory nakierował nas krecik) przytaknąłem jego treści i
          zachwyciłem się za autorem "Gardzienicami". Nie zauważyłem (zdołowany przez
          długie życie na Zamojszczyżnie uznawanej za głęboką prowincję), że pisarz
          pokazaływał że jest jako by przepaść cywilizacyjna miedzy teatrem Gardzienice a
          jego otoczeniem .
          Błotniarka wydobyła recenzję do reportażu (wkleiłem ją niżej w całości) i
          zapisała się jako zwolenniczka recenzji mieszkanki Chełmszczyzny.
          Oto treść tej opinii.



          Mokry grudzień - napuszone, żalosne
          To takie "na fali" będąc obywatelem "lepszego świata" opisywać zacofanie i
          żalosność prowincji, nieprawdaż?!
          Ja się z tym absolutnie nie zgadzam i uważam ten stek
          egzaltowanych wynurzeń za nieudaną próbę kreowania wlasnego portretu czlowieka
          wrażliwego, któremu jako artyście dane jest postrzeganie pewnych zwyklych
          zjawisk z neosiągalnej dla przeciętnego śmiertelnika perspektywy. Otóż drogi
          Panie, ja mieszkanka Lubelszczyzny, a nawet gorzej powiatu chelmskiego informuję
          Pana, że nie będąc artystką, lecz zwyklym zjadaczem chleba - często
          podrózującym po kraju i nie tylko, uczucie smutku czasami miewam również,
          wyjeżdżając z ośietlonych neonami wielkich miast zapadając się w ciemność
          prowincji - szczególnie, gdy widzę kontrast Warszawy z wiochami opodal stolicy
          czy Wroclawia, który pięknym centrum zachwyca, po to by za chwilę porazić
          obskurnymi przedmieściami i wiele wiele innych, moglabym mnożyć te przyklady,
          zaś Lubelszczyzna nie zajmuje tu żadnego szczególnego miejsca. Powiem więcej
          plasuje się wg mnie gdzieś bliżej środka i to tylko jakaś bzdurna moda kreuje
          ten region na krainę zapomnianą przez ludzi i Boga, budzącą wspólczucie
          artystów, którzy wyprawiają sie tam niemalże jak na dzikie kresy, gdzie pije się
          z gwinta przemyconą lub wypędzoną gorzalę i zagryza sloniną. Życzę smacznego i
          radzę uważać na wilkolaki, tych bowiem u nas nie brakuje, jak to na kresach.

          ~Marga, 11.01.2006 17:20
          ---------------------------------------------------------------------------
          Czyż Marga nie ma racji?
          Tereny Małopolski , Bieszczady ,Podkarpacie , Zamojszczyna, Chełmszczyzna -
          to sól ziemi polskiej. Trudne warunki życia - brak dobrych dróg, miejsc pracy -
          aktywizują ludzi tu żyjących do spełniania się dziedzinie kultury i sztuki.
          Piekno przyrody jest dodatkową do tego inspiracją.
          Na przykładzie Zamojszczyny stwierdzam, że mamy tu centrum teatrów ludowych
          Polski, aktywne bardzo , twórcze i rozwijaące się ciągle - różne ludowe
          stowarzyszenia (poetów,pisarzy, malarzy, rzeźbiarzy, muzyków), zespoły, chóry,
          koła gospodyń, ochotnicze straże pożarne. Działalność kulturalno-edukacyjną
          wzorowo prowadzą domy kultury, muzea, szkoły artystyczne. Niejedna aglomeracja
          chciala by mieć u siebie takie jak u nas funkcjonują stowarzyszenia plastyków,
          muzykow, zespoły śpiewacze i taneczne, chóry, a także tak znaczące w skali
          kraju imprezy kulturalne - jazzowe, sejmiki teatrów ludowych, zamojskie
          spotkania teatralne w plenerze, plenery ilustratorow ksiązek dla dzieci.
          Promieniuje w całym regionie , otwarty dla wszystkich (nie hermetyczny jak
          teatr Gardzienice) Dom Służby Polskiej Sztuce Słowa, Muzyki i Obraz w Nadrzeczu
          Pana dyr. artysty, wielkiego spolecznika Szmidta.
          Nie ma się czego wstydzić przed całą Polską. Ludzie świata kultury w POlsce
          doskonale wiedzą, że nasz region to bastion kultury narodowej .
          Ważne, aby mieszkańcy Roztocza podnieśli głowy i przestali mieć poczucie
          niższości - a szczególnie w obszarze kultury.

          O tym trzeba mówić codziennie.
          Przypomnijmy co dosadnie, mądrze i prawdziwie pisze Pani Marga.
          Jej słowa będę często cytował jako bardzo dobre motto dla naszego forum ROZTOCZE.
          Krecikowi i Błotniarce dziekuję za podjęcie ważnego tematu.
          mariusz
          -------------------------------------------------------------------------


          • czuk1 Nienaga prawda o Zamościu. 03.02.06, 08:36
            Dziś w Dzienniku Wschodnim ukazał sie zalączany przeze mnie artykuł o Zamościu.
            To jak by kontynuacja tematu podjetego w tym wątku przez Krecika. Warto wątek
            ten przenieść w calości na forum Zamość..
            Przeczytajcie Panstwo.
            Ja komentuję go jak 50 letni mieszkaniec Zamościa wtym poniższym artykule.
            TO TYULKO CZĘŚĆ PRAWDY O NASZYM MIEŚCIE.
            A motto koncowe Margi i tu kest aktualne.
            -------------------------------------------------------------
            Data Lut 3, 2006
            Naga prawda o Zamościu
            Renesansowa architektura to tylko skorupa, za którą na pewno nie ma śladów
            sławy i dumy hetmańskich czasów - opisuje swoje miasto zamojski artysta

            Odrapane fasady kamienic, brudne podwórka i biegające po nich zaniedbane
            dzieci - taki obrazek naszej Perły Renesansu można obejrzeć na wystawie w
            zamojskiej Galerii Fotografii "Ratusz”. Ekspozycja jeszcze nie została otwarta,
            ale już budzi ogromne emocje.

            Autorem prac, którym nadano wspólny tytuł "Zamość nieromantyczny”, jest Andrzej
            Pogudz, nauczyciel historii w zamojskim II Liceum Ogólnokształcącym, oraz
            instruktor młodzieżowej pracowni "Negatyw”. W zaproszeniach na dzisiejszy
            wernisaż (godz. 15) napisał m.in., że miasto założone przez hetmana Zamoyskiego
            to "popękana skorupa, pod którą nie znajdziemy śladów sławy i dumy hetmańskich
            czasów. Ten XIX-wieczny zaścianek staromiejskich podwórek, nierzadko
            przyozdobiony jest estetycznymi elewacjami, które próbują ukryć przed turystą
            prawdę o mieście i jego mieszkańcach (...). Niedługo pozostaną tutaj tylko ci,
            którym się nie udało”.
            - Nie chcę nikogo obrażać - zastrzega Andrzej Pogudz, ale przyznaje się do
            rozgoryczenia. - Bieda wyziera u nas z każdego zaułka. Widać ją na każdym
            kroku. To jest prawda. Ekspozycja ma sprowokować dyskusję ma temat kondycji
            naszego miasta i niewykorzystanych szans, które w nim drzemią... Obskurne
            podwórka to jest prawdziwa Starówka. Niewiele się robi, aby to zmienić...
            Autor ma żal do urzędników, którzy według niego nie dbają należycie o zamojskie
            zabytki, a także do... zamojskich intelektualistów, którzy wolą obejrzeć np.
            serial w telewizji, niż pójść na wartościowy koncert czy wystawę. - Kilka
            miesięcy temu Marcin Zamoyski, prezydent Zamościa, stwierdził w jednym z
            wywiadów, że w Zamościu zostają sami nieudacznicy - przypomina Pogudz. - Tak
            jest, ale także z winy magistratu i innych instytucji. Wartościowych ludzi nie
            dopuszcza się do ważniejszych stanowisk w mieście. Także nasza tzw. wysoka
            kultura m.in. przez to podupada. Moja wystawa tej rzeczywistości nie zmieni,
            ale może kogoś pobudzi do refleksji.
            Na ekspozycji można oglądać kilkadziesiąt zdjęć w sepii. Powstały w ciągu
            czterech ostatnich lat. Mieszkańcy miasta, oglądający je przez szybę wystawową
            mają mieszane uczucia. - Prawda bywa przykra, ale... niektóre podwórka
            wyglądają jeszcze gorzej - mówi 28-letni Szymon. - W kamienicach przy Zamenhofa
            brud i sam odór wspólnych szaletów człowieka zwalają z nóg. - Mieszkam na
            Starówce i te zdjęcia mnie obrażają - złości się 50-letni mieszkaniec domu przy
            Pereca. - To tylko część prawdy o naszym mieście.
            Tomasz Kossowski, sekretarz Urzędu Miejskiego w Zamościu, jeszcze wystawy nie
            widział. Na pewno się na nią wybierze. - W naszym mieście za dużo jest
            artystów, a za mało ludzi do pracy - kwituje. •
            Fotograf, nauczyciel, przewodnik...
            Andrzej Pogudz (ur. 1972 r.) jest absolwentem historii i dziennikarstwa WSP w
            Krakowie. Pracuje jako nauczyciel w zamojskim II LO i przewodnik turystyczny.
            Jest m.in. członkiem Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego. "Zamość
            nieromantyczny” jest dziesiątą wystawą
            indywidualną autora.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka