krzywy301
23.07.06, 18:53
Od okazyjnie spotkanych mieszkańców okolic Horyńca dowiedziałem się
przynajmniej jeden jak nie więcej czlonków rodziny wyjechało z ojczystych
stron. Przesyła pieniądze pocztowo lub wogóle pragnie szukac lepszego życia.
Czyżby ludzie uciekali od surowej i ciężkiej ale jakże pieknej i malowniczej
codzianności roztoczańskiej? Czasami żal patrzeć jak w weekendy niektórzy
autochtoni koczuja przy drodze i przyglądaja się każdemu kto drogą przejeżdża.
Czekają na autobus który i tak nie nadjedzie? Nie jest to z pewnościa
pozytywne zjawisko społeczne. Do tego jednak zmusiły również i upadające PGR -
y które podobno prężnie rozwijały się w okolicach Horyńca. Doszukałem sie
jedynie jednego plusa tego problemu: zawsze mozna spytać o drogę miejscowego,
który mimo że czasem jest już w stanie wskazującym z nieugiętą roztoczańska
gościnnością i akcentem wskaże odpowiednią drogę a i czasem oprowadzi do
poszukinaym obiekcie.