IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.04, 13:00
Mam ostatnio niesmaczne wspomnienia po konwentach, a szczególnie jesli chodzi
o niektórych, że tak powiem pseudopisarzy. Moze okreslenie niezbyt miłe, ale
chodzi mi o to, że niewiele dokonali, a zachowują sie jak genialni mistrzowi,
którym by trzeba było ręce całować. Mają swoich ulubionych fanów, z którymi
biesiadują itp. Wyglada to tak naprawdę żałosnie. Kiszą się we własnym sosie
poprzez takie zachowanie.
Obserwuj wątek
    • Gość: WW Re: konwenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.04, 14:05
      Tak to bywa, kiedy talent nie idze w parze z osobowością. Zresztą jet tak, że
      mężczyzna najłatwiej sobie łamie nogę skacząc ze swojego ego na swoje IQ. Tak
      też jest z tymi "pisarzami". Zauważ, że na konwentach dominuje towarzystwo
      wręcz mafijnie ze sobą powiązane. Nie mówię tu, oczywiście, o gigantach typu
      Dukaja czy E. Dębskiego, ale właśnie takich drobnych wyrobnikach.
      Nie zaprasza się na takie imprezy ludzi związanych z tak zwanym wrogim
      środowiskiem konkurencji, choćby byli naprawdę wybitni albo przynajmniej
      obiecujący. Konwenty w żadnym stopniu nie oddają stanu ani kondycji literatury
      fantastycznej. A szkoda. Bo sam chętnie bym się wybrał gdzieś, gdzie nie będzie
      znowu tego samego zestawu Twórców i tfurców.
      • Gość: Roger Re: konwenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.04, 14:15
        Z ust mi to wyjąłeś. Sam widziałem parę razy jak się tępi konkurencję na takich
        imprezach. A to, co niektórzy mają do powiedzienia o kolegach po piórze bywa
        wręcz żenujące. I prawie zawsze ci sami...
    • braineater Re: konwenty 14.05.04, 16:16
      Jestem generalnie wogóle przeciw konwentom - bo coś mi się zda, że pisarze mają
      pisać a nie spędzać czas na wzajemnym lizaniu się po dupach. Debilne opowieści
      z konwentów były zresztą głowną przyczyną rezygnacji z kupowania
      Fantastyki...ileż można w końcu czytać jak Parowski et consortes piwo pili i
      pociskali pierdoły....
      • ronstein Re: konwenty 14.05.04, 17:12
        Nie uczestniczyłem w konwentach i, póki co, nie zamierzam brać w nich udziału.
        Wynika to raczej z mojego charakteru, niz z charakteru konwentów ;) Warto
        jednak zauważyć, że:
        Po pierwsze, czytelnicy i twórcy (a nawet "tfurcy") fantastyki mają znacznie
        większą świadomość wspólnoty, niż zwolennicy jakiejkolwiek innej literatury;
        wyrazem jej są m.in. konwenty, nawet te najnędzniejsze, gdzie można się
        zniesmaczyć (jak twierdzicie). To bardzo ciekawe zjawisko, którego przyczyn
        szukałbym w tym, co w wątku o Parowskim napisał Rumeli: "Wydaje mi się, że
        każdy czytelnik ambitnej fantastyki(...) to potencjalny opozycjonista. Chyba
        kochamy f. za to, że przedstawia nam świat inaczej niż media i tzw. polityczna
        poprawność". Zgadzam się z nim. Ludzie skłonni do "alternatywnego" postrzegania
        świata, a nawet buntowania się przeciw ustalonym zasadom szukają tej wspólnoty
        bardziej, niż ci "pogodzeni".
        Po drugie, nie dziwi mnie, że czytanie o tym, jak ktoś pił i walił kogoś po
        głowie denerwuje, bo to bardzo prosty mechanizm. Wystarczy przyjechać na
        imprezę samochodem i patrzeć trzeźwo, jak wszyscy powoli tracą przytomność, by
        mieć podobne odczucia. Myślę, że takie spotkania powinno się raczej przeżyć,
        niż o nich czytać - może więc bzdurą są nie tyle same konwenty, co relacje z
        nich, niebezpiecznie dryfujące w stronę opisów z brukowca?
        Po trzecie, pocieszę wszystkich niepocieszonych :) Nawet jeśli od słuchania
        dysput pisarzy fantastycznych mogą rozboleć zęby, to, jak sądzę, da się to
        jeszcze przeżyć. Znacznie bardziej odbija się na zdrowiu słuchanie ludzi
        piszących poezję. Poeci to dopiero prawdziwi kosmici!
        pozdr, Ron
    • Gość: Dilvish Re: konwenty IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.05.04, 08:23
      Bywam na konwentach od 10 lat i widziałem już różne rzeczy. Pisarze fantastyki
      to ludzie pochodzący z najróżniejszych środowisk i mający najróżniejsze
      charaktery, upodobania, humory. Są to tylko ludzie. Nie ma co owijać w bawełnę,
      trafiają się też zwykłe chamy, wynika to ze statystyki.
      Rozmawiałem na jednym z konwentów z fanem, który przyjechał na taką imprezę
      pierwszy raz w życiu i był szczerze zdumiony bo wyobrażał sobie, że pisarz to
      człowiek na poziomie, z klasą i wysoką kulturą osobistą, szanujący się, swoich
      czytelników i kolegów po fachu. Jednak jak zobaczył pijanego Inglota
      wyzywającego Lewandowskiego od skurwysynów i idiotów, to przeżył życiowe
      rozczarowanie.
      Jednak nie wszyscy są tacy, z większością da się normalnie pogadać, chętnie
      nawiązują kontakty ze swoimi czytelnikami, nie zamykają się w kółkach adoracji.
      To po prostu róznie bywa i nie ma co uogólniać.
      Największą zaletą konwentów, moim zdaniem, prócz obcowania z ulubionym
      pisarzem, jest przede wszystkim możliwość spędzenia czasu z masą fajnych ludzi,
      którzy tak ty uwielbiają fantastykę. Można pogadać i szaleć z towarzystwem,
      które chętnie przyjmie do swego grona kolejnego wariata. A wierzcie, że na
      konwenty trafiają typy bardzo sympatyczne i ciekawe. Nie każdy ma okazję żyć w
      środowisku lubiącym i rozumiejącym fantastykę, a możliwość pogadania sobie z
      kimś o tych samych upodobaniach to naprawdę duża radocha. Można przecież olać
      zataczającego się, nadętego Sapkowskiego i wziąć udział w konkursie, dyskusji,
      obejrzeć fajny film, czy po prostu opić się piwska w towarzystwie innych fanów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka