Dodaj do ulubionych

Jak byście ocenili mój tekst?

27.10.04, 18:26
Witam!

Pod koniec zeszłego roku uczestniczyłem, na innym forum, w szeregu dyskusji
dotyczących religii. Przyznam, że byłem zirytowany naiwnymi poglądami na jej
temat, z którymi się wówczas zetknąłem. Postanowiłem więc napisać polemiczny
tekst satyryczny, w którym wykpiłem jeden z takich poglądów. Z okazji
pierwszego kwietnia zamieściłem go także - z niewielkimi poprawkami - na
forum "Gazety Wyborczej", pod tytułem:

Z pamiętnika Najwyższego.

Pisząc go nie miałem wprawdzie zamiaru tworzyć opowiadania, ale ostatecznie
coś w tym rodzaju mi wyszło. Zauważyłem, że omawiacie tutaj czasami różne
amatorskie prace, ciekaw więc jestem, co sądzicie o moim tekście.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: krytyk_lteracki Re: Jak byście ocenili mój tekst? IP: *.is.net.pl 27.10.04, 19:06
      Kiepski.
      • anahella Re: Jak byście ocenili mój tekst? 07.12.04, 08:35
        Gość portalu: krytyk_lteracki napisał(a):

        > Kiepski.

        Warto jeszcze uzasadnic. Jest roznica miedzy krytyka a marudzeniem.
    • kocibrzuch Re: Jak byście ocenili mój tekst? 27.10.04, 21:48
      Może i kiepski, może i nie dorosły, ale nie zrażajmy człowieka, skoro ma chęć pisania. Popisze do szuflady, poczyta innych i może coś się kiedyś urodzi naprawdę fajnego.
      Owszem, to nie jest dobre, co nie znaczy, że kiedyś nie będzie.
    • kocibrzuch Re: Jak byście ocenili mój tekst? 27.10.04, 21:55
      Tak przy okazji, na moim forum gość imieniem Sierdzimir puścił dwa tekściki, rozbawiły mnie. Pierwszy jest w pewnym sensie perfekcyjnym, skończonym dziełem, hehe;) Drugi ma lepsze i słabsze momenty (można pominąć te słabsze i pośmiać się z lepszych).
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16752&w=16824581
      *
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16752&w=16824612
      • sierdzimir Re: Jak byście ocenili mój tekst? 07.12.04, 07:40
        kocibrzuch napisał:

        > Tak przy okazji, na moim forum gość imieniem Sierdzimir puścił dwa tekściki,
        ro
        > zbawiły mnie. Pierwszy jest w pewnym sensie perfekcyjnym, skończonym dziełem,
        h
        > ehe;) Drugi ma lepsze i słabsze momenty (...)

        Chwileczkę, chwileczkę! Jak to słabsze, jak to słabsze!?
        To tak żeśmy się kurna umawiali?!?
        • kocibrzuch Re: Jak byście ocenili mój tekst? 07.12.04, 09:08
          Staram się być, człowieku, obiektywny, a przynajmniej sprawiać takie wrażenie,
          żeby nie było posądzeń o niecne praktyki, a ty co?
          Ech, talent pisarski, to może masz, ale konspirator z Ciebie żaden :)
        • Gość: Sineira Re: Jak byście ocenili mój tekst? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 22:50
          Ten pamiętnik jest cudny, uroczy, zupełnie przypomina nasze post-warhammerowe
          produkty... www.twierdza.neostrada.pl/07.htm
    • Gość: stop Re: Jak byście ocenili mój tekst? IP: *.globonet.hu 10.12.04, 18:31
      Na początek może być, choć biorąc pod uwagę twoje wypowiedzi na forum nauka ....
      czegoś mi w tym tekście brakuje. Ponieważ jeszcze nie wiem czego - więc chyba
      marudzę ;)
    • Gość: Sineira Re: Jak byście ocenili mój tekst? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 19:32
      Co tu oceniać? Kilka zdań, rzuconych przy piwie? Za krótkie to, żeby cokolwiek
      powiedzieć o autorze.
      • mrb4 A ten? 11.12.04, 08:06
        Spróbuj poznęcać się nad tym tekstem. Bardziej na
        to zasługuje od powyższego żarciku.
        • Gość: Sineira Re: A ten? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 11:44
          Znęcać się nie będę. Oceniam go również w kategoriach żartu. I jako żart jest
          niezły, chociaż może troszkę przydługawy. Kilka zdań więcej, a byłby męczący.
          Jak na mój gust jest zbyt skondensowany. Mimo, iż dłuższy, nadal psuje do
          kategorii "short story". A ta kategoria trudno się poddaje rzetelnej ocenie.
          Upchałeś kupę rzeczy na (na oko) jednej stronie maszynopisu, konstruując tekst
          wedle schematu "zrobilismy to, potem owo, następnie tamto i jeszcze owamto" -
          szybko, szybciutko następuje jeden eksperyment po drugim, a bohaterowie, prócz
          wygłoszenia kilku zdań (przy czym z jednej strony padają pytania, z drugiej
          przegadane niby-naukowe odpowiedzi a'la Verne), nie zawracają sobie głowy
          jakimikolwiek wątpliwościami, rozterkami czy lękami. Raz tylko wspominają o
          paradoksie pradziadka, ale w gruncie rzeczy radośnie dłubią w przeszłości, w
          ogóle nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Trochę to XIX-wieczne, nie
          uważasz? No ale w kategorii żartu literackiego jak najbardziej na miejscu.
          • mrb4 Re: A ten? 11.12.04, 15:21
            Gość portalu: Sineira napisał(a):

            > Znęcać się nie będę. Oceniam go również w kategoriach żartu. I jako żart jest
            > niezły, chociaż może troszkę przydługawy. Kilka zdań więcej, a byłby męczący.

            Zgadzam się. Dlatego właśnie pominąłem szereg innych pomysłów na przerabianie
            teraźniejszości poprzez gmeranie w przeszłości, na których zamieszczenie miałem
            ochotę. Faktycznie należy go skrócić (ale może rozbudować część "przygodową" –
            z tymi dinozaurami na przykład?).

            > Jak na mój gust jest zbyt skondensowany. Mimo, iż dłuższy, nadal psuje do
            > kategorii "short story". A ta kategoria trudno się poddaje rzetelnej ocenie.

            Nie będę ukrywał – lubię short stories. I chętnie czytam utwory w tym formacie.
            Dawno jednak zauważyłem, iż wydawcy i redaktorzy czasopism nie podzielają moich
            upodobań.

            > Upchałeś kupę rzeczy na (na oko) jednej stronie maszynopisu,

            Dokładnie mówiąc pięć i pół strony, ale użyłem dosyć dużej czcionki (rozmiar
            12) i odstępu między wierszami wielkości 1,5. (Takie wymagania stawiane są
            pracom dyplomowym, bo wtedy lepiej się je czyta promotorowi i recenzentowi).

            > konstruując tekst
            > wedle schematu "zrobilismy to, potem owo, następnie tamto i jeszcze owamto" -
            > szybko, szybciutko następuje jeden eksperyment po drugim, a bohaterowie,
            prócz
            > wygłoszenia kilku zdań (przy czym z jednej strony padają pytania, z drugiej
            > przegadane niby-naukowe odpowiedzi a'la Verne),

            A tak się starałem unikać sążnistych, całostronicowych wykładów i zawrzeć to,
            co najistotniejsze, w najwyżej kilku krótkich zdaniach. :( Ale muszę przyznać
            Ci rację. "Teoretyczna" część tekstu, w której próbowałem opisać istotę i
            zasady funkcjonowania wiertła czasu jest rzeczywiście najsłabsza i zbyt
            przegadana. Do całkowitej wymiany!

            > nie zawracają sobie głowy
            > jakimikolwiek wątpliwościami, rozterkami czy lękami. Raz tylko wspominają o
            > paradoksie pradziadka, ale w gruncie rzeczy radośnie dłubią w przeszłości, w
            > ogóle nie zastanawiając się nad konsekwencjami.

            A zauważyłaś, kim są bohaterowie opowiadania? Zniechęcony dotychczasowym życiem
            stomatolog i sfrustrowany absolwent zarządzania i marketingu, który od
            dłuższego czasu nie może znaleźć pracy. Jeśli o mnie chodzi, to za bardzo nie
            wierzyłbym ich deklaracjom, iż zdecydowali się dłubać w przeszłości wyłącznie w
            celu naprawy świata.

            > Trochę to XIX-wieczne, nie
            > uważasz? No ale w kategorii żartu literackiego jak najbardziej na miejscu.

            Powiedziałbym raczej – postmodernistyczne. ;(

            Ale – mówiąc całkowicie poważnie - dzięki za uwagi. Postaram się, w miarę
            swoich skromnych możliwości – nie jestem bowiem pisarzem i "Wiertło czasu" jest
            moim pierwszym opowiadaniem, jakie w swoim życiu napisałem – wykorzystać je do
            poprawienia tekstu. Wydaje mi się, że pomysł wyjściowy jest niezły i jeżeli
            tylko popracuję nad warsztatem, to może coś się z tego ciekawego urodzić (jak
            łaskawie przy innej okazji zauważył Kocibrzuch).

            Pozdrawiam

            mrb4

            PS. A tak przy okazji, to zastrzegam sobie prawa autorskie do pomysłu na
            wiertło czasu. :)

            PPS. Jeżeli chodzi o piwo, to zapraszam do poważnej dyskusji naukowej dotyczącej pewnych zagadnień kosmogonicznych.
            • mrb4 ;) zamiast ;( 11.12.04, 15:27
              Przedostatnia buźka żle mi się z pośpiechu napisała:

              > Powiedziałbym raczej – postmodernistyczne. ;(

              Powinna być taka:

              ;)
              • Gość: Sineira Re: ;) zamiast ;( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 19:14
                Życzę powodzenia.
        • zirael1 Re: A ten? 08.06.05, 09:37
          Niezły, niezły... Mocno zakręcony, trzeba przyznać, ale czytelny. Też może
          spróbuję coś popisać w niedalekiej przyszłości.
    • mrb4 Do Kocibrzucha 11.12.04, 07:44
      Mam prośbę. Czy mógłbyś reklamę tekstów Sierdzimira zamieścić w odrębnym wątku
      (i na swoim forum podać link tylko do niego)? Istnieje bowiem
      niebezpieczeństwo, że do końca istnienia tego forum wszyscy będą przypominać
      tylko ten jeden mój tekst.
      • sierdzimir Re: Do Kocibrzucha 12.02.05, 16:09
        Święta racja!!!
        Dzięki MRB4 za wsparcie!
        Słyszałeś Kocibrzuchu? Mnie też się tutaj należy osobny wątek!!!
        Radosny Sierdzimir
        • kocibrzuch Re: Do Kocibrzucha 12.02.05, 20:03
          To se załuż :P
    • Gość: ubu_roy Re: Jak byście ocenili mój tekst? IP: *.nyc.rr.com 13.02.05, 03:39
      Nic ciekawego. Lepsze rzeczy czytalem u Vonneguta. Mysle, ze autor powinien
      troche poczytac i przedewszystkim popracowac nad forma. Tresc tekstu jako
      kwintesencja egzystencjalnych pytan inteligentnego homo-sapienens zasluguje
      jednak na plus, z tego powodu, ze degeneracja umyslowa gatunku zaszla juz zbyt
      daleko i kazdy kto zadaje takie pytania jak autor i szuka na nie samodzielnie
      odpowiedzi zasluguje na gleboki szacunek. To nie jest kpina, to jest fakt.
      Pozdro.
    • arwen555 Sorki! 01.07.05, 01:29
      Sorki, że swój komentarz umieściłam nie tu, tylko bezpośrednio pod Twoim
      textyem, ale jest
      Ciemna noc, zgasły wszystkie światła
      i nic nie widzę.
      • mrb4 Re: Sorki! 01.07.05, 12:56
        Chętnie napiszę o tym, jak zapatruję się na sprawę Najwyższego (sam należę -
        nie będę tego ukrywał - do wierzących), wcześniej jednak muszę zorientować się
        w paru kwestiach technicznych.

        Po pierwsze, co się stało z forum o moderacji (na którym zamieściłem ów tekst)?
        Nie mogłem ostatnimi czasy, z powodu nawału zajęć, częściej zaglądać na forum i
        widać coś mi umknęło. Jeżeli zostało zamknięte, to czemu pojawiają się na nim
        nowe wpisy?

        Po drugie, jaki jest status wątku "Z pamiętnika Najwyższego"? Jeżeli został
        zarchiwizowany, to dlaczego mozna się do niego dopisywać? A jeżeli nie został,
        to czemu nie pojawił się na owym - niby-zamkniętym - forum o moderacji.
    • zirael1 Jak byście ocenili mój tekst? 22.07.05, 18:49
      No to ja też zadebiutuję i proszę o ocenę.


      "Qoei Shinah"


      Dotarła na miejsce.
      Rozciągał się przed nią widok, który niewielu mogło oglądać. A jeżeli w ogóle,
      to zwykle tylko raz. Nad niewielką pustą polaną korony drzew zamykały leśne
      sklepienie. Na drzewach - tylko uważny i doświadczony obserwator mógł to
      dostrzec - wisiały lub stały na większych koranach szałasy i hamaki.
      Ruszyła przed siebie. Nie przeszła dwóch kroków, kiedy tuż przed nią pojawiła
      się wysoka kobieta. Driada. Miała włosy tak czarne, że niemal granatowe, oczy
      orzechowe. Ubrana była w szytą skórę, najwyraźniej niedźwiedzią. Na plecach
      wisiał kołczan, a łuk trzymała w rękach.
      - Czego tu szukasz? - zapytała po elficku. Raczej z zaciekawieniem, niż z
      wrogością.
      Dziewczyna cofnęła się o krok.
      - Szukam Laei Shealty - odpowiedziała.
      Kobieta zmrużyła oczy, napięła lekko łuk.
      - Skąd o niej wiesz?
      Młoda myślała chwilę
      - Mam swoje źródła - oświadczyła wreszcie.
      - Tak? - spojrzała podejrzliwie - A po co ci ona?
      - Jej to powiem.
      Driada rozejrzała się nerwowo. Nikt jej nie powiedział, co zrobić w takiej
      sytuacji. Po chwili gorączkowego zastanawiania się skineła na dziewczynę i
      ruszyła w stronę największego, spróchniałego drzewa. Doskonale sobie radziła ze
      wspinaczką i zdumiało ją to, że towarzyszka niemal jej dorównywała. Kiedy
      znalazły się przy wejściu do wielkiej dziury, rzekła:
      - Tu jest wejście. Radź sobie sama.
      I zeszła na ziemię.
      Dzewczyna zajrzała do środka. Spróchniały pień był odpowiednio umocniony, a w
      środku zbudowano niewielkie dwupoziomowe mieszkanie. Zaraz za wejściem była
      sień, w której czekały dwie kobiety. Weszła, usiadła obok. Spojrzały na nią
      zdumione, ale nie skomentowały. Po kilku minutach jedna znich weszła do
      kolejnego, zamkniętego pomieszczenia.
      - Kim jesteś? - zapytała niespodziewanie, lecz bez śladu złości druga.
      Dziewczyna zawachała się.
      - Nazywam się Shinah - rzekła po chwili - Shinah z Eisthine
      - Nie wiem gdzie to jest - odparła rozmówczyni z uśmiechem - Dobrze mówisz po
      elficku...
      - W Eisthine to drugi język.
      Pierwsza driada wyszła z drugiego pomieszczenia, po chwili opuściła drzewo.
      Druga wstała, skinęła Shinah głową i weszła do pokoju zamykając za sobą drzwi.
      Dziewczyna została sama. Pezpośrednio na ścianach widniały malowidła, w
      większości przedstawiające walkę człowiek - elf. Elfy, naturalnie, zawsze
      zwyciężały. Na kilku widniały portrety, na jednym pejzaż. Na dworze robiło się
      ciemno. Na gałęzi przysiadła wiewiórka i z zaciekawieniem patrzyła na Shinah. Po
      chwili odbiegła.
      Drzwi do zamkniętego pokoju otwarły się. Wyszła z nich uśmiechnięta driada.
      Ruchem głowy wskazała dziewczynie drzwi.
      - Powodzenia - rzuciła, zanim wyszła.
      Shinah podeszła do drzwi i ostrożnie przez nie zajrzała.
      Na ziemi przed hebanowym biurkiem leżała niedźwiedzia skóra. Na całej
      rozciągłości ściany widniał pejzaż - las. Pod równoległą do niego ścianą stało
      kilka regałów z książkami, obok na haku wisiał piękny łuk i kołczan pełen
      strzał. W ścianie naprzeciw drzwi była okrągła dziura, służyła zapewne z okno.
      Za biurkiem siedziała drobna, ciemnowłosa kobieta. Ubrana była, jak pozostałe, w
      skórę. Tu jednak była zszyta w prostą suknię. Przeglądała i porządkowała jakieś
      dokumenty.
      - No, wejść! - rzuciła kobieta niecierpliwie, unosząc głowę znad papierów -
      Kim jesteś?
      - Shinah z Eisthine - odparła dziewczyna.
      - Skąd się tu wzięłaś? Czemu nikt cię nie zatrzymał? - wstała. Nie dało się
      rozpoznać wyrazu zacienionej teraz twarzy.
      - Przyszłam tu z Eisthine - odpowiedziała szybko Shinah - Kiedy tu dotarłam,
      zaprowadziła mnie tu jedna z driad!
      - Czego tu szukasz? Nie boisz się?
      - Czego miałabym się bać? - wzruszyła ramionami - Nie mam nic do stracenia.
      - Więc czego chcesz?
      - Uczyć się.
      Driada podeszła bliżej. Można było zobaczyć mieszaninę złości i podziwu na jej
      twarzy.
      - Ale czego? Po co?
      - Od pięciu lat uczono mnie w szkole w mieście. Umiem czytać i pisać, trochę
      liczyć. I to wszystko. Uciekłam, gdy zaatakowano Eisthine. Nie miałam zielonego
      pojęcia jak się bronić. W dodatku nic nie wiedziałam o wrogach...
      - Kto zaatakował?
      - Elfy.
      - I chcesz się tego wszystkiego nauczyć?
      Przytaknęła. Driada zaczęła chodzić dookoła biurka. Trwało to może minutę,
      może dziesięć.
      - Czemu nie - stwierdziła wreszcie - ale nie będzie lekko. Jestem Laei
      Shealta, pani tego lasu.

      Dziesięć minut później Shinah stanęła przed rozłożystym dębem. Shealta stała
      obok.
      - Ten jest dobry - oświadczyła Shinah.
      - Na nim chcesz mieszkać? - spytała driada.
      - Tak.
      - Proszę bardzo - rzekła i odeszła na bok.
      - Zaraz - dogoniła ją Shinah - Co mam zrobić?
      - Co chcesz. Mieszkaj tam sobie, to teraz twój dom! - zawołała wesoło -
      Blieai'sa da ci łuk - wskazała ruchem głowy wspomnianą driadę.
      Shinah podeszła do niej ostrożnie. Blieai'sa właśnie wypróbowywała łuk.
      Lepiej było nie wchodzić między nią a drzewo. Driada napięła łuk, lekko
      naciągając cięciwę i celując nieco w górę. Wypuszczona strzała trafiła o kilka
      centymetrów za nisko.
      - Przepraszam... - zaczęła Shinah - miałam dostać łuk...
      Driada zmierzyła ją wzrokiem.
      - Kim ty właściwie jesteś? - spytała - Nie wyglądasz na driadę.
      - Bo nią nie jestem - Blieai'sa cofnęła się o dwa kroki i odszukała wzrokiem
      Shealtę. Gdy ta skinęła głową, spojrzała podejrzliwie na dziewczynę.
      - Ile masz lat?
      - Piętnaście.
      - Wzrostu? - spróbowała ocenić na oko - jakiś metr osiemdziesiąt?
      - Metr sześćdziesiąd pięć - poprawiła ją Shinah - inne proporcje.
      - Spróbuj tego - rzekła driada, wręczając jej łuk - strzel w to drzewo.
      - Pewnie i tak nie trafię...
      Dziewczyna założyła strzałę, naciągnęła łuk. Cięciwa zatrzymała się kilka
      centymetrów przed twarzą. Wypuściła strzałę, która chybiła - poleciała za daleko
      w bok. A może to wiatr...
      - Może być - oceniła driada.
      Podeszła do nich Laei Shealta. Blieai'sa skłoniła głowę.
      - Masz dom, masz broń. Odtąd radzisz sobie sama - zwróciła się do Shinah - z
      czasem wszystkiego się nauczysz.




      To jest coś w rodzaju prologu, może powstanie tomik opowiadań, może powieść, a
      może to będzie po prostu trzon opowiadania.
      Wiem, że niektórym może to trochę trącić Sapkiem - mnie samej trąci - ale nie
      opierałam się na jego twórczości. Raczej mnie zainspirowała.
      Czekam na oceny i poprawki. Z góry dzięki!
      • mrb4 Re: Jak byście ocenili mój tekst? 23.07.05, 02:28
        Ale dlaczego tutaj? Czy nie lepiej zamieszczać takie rzeczy w odrębnych wątkach?
        • zirael1 Re: Jak byście ocenili mój tekst? 23.07.05, 18:50
          Bo widzę, że tu już oceniono dwa teksty. Po co tworzyc odrębny, skoro już jest taki?
          • redykolek Re: Jak byście ocenili mój tekst? 24.07.05, 14:40
            zirael1 napisała:

            > Bo widzę, że tu już oceniono dwa teksty. Po co tworzyc odrębny, skoro już
            jest
            > taki?

            Jeden wątek na jeden tekst. Tak by było najlepiej, jak mi się zdaje.

            (A poza tym po co wyciągać stare rzeczy?).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka