Dodaj do ulubionych

Muzyka ilustrująca fantastykę.

IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl 29.12.01, 09:41
Znacie jakieś dobre płyty, które wprowadzają w "fantastyczny" nastrój?
Oczywiście soundtracki z filmów SF i F, ale może też jakieś "zwykłe" płyty?
W tej chwili do głowy przychodzą mi:
* Clannad "Legend" - to oczywiście soundtrack (w ogóle cała twórczość Clannad
doskonale nadaje się do fantasy)
* Vangelis "Blade Runner" - jw; nie słuchałem całego, ale jeżeli reszta jest
tak dobra jak rzucający na kolana temat przewodni, to ja się na to piszę
* J.M.Jarre "Magnetic Fields" i "Oxygene" - muzykę elektroniczą chyba
najłatwiej kojarzyć z SF, a Jarre to coś pięknego i jakże odmiennego od
techniawki (w końcu to też muzyka elektroniczna)
Obserwuj wątek
    • Gość: Dilvish Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. IP: 192.168.1.* 29.12.01, 10:59
      Jedyne co mi przychodzi do głowy to utwór Metalliki z płyty "Ride the Lighting"
      pt. "The Call of Cthulu" inspirowany opowiadaniami H.P. Lovecrafta, świetnie
      oddający nastrój jego horrorów.
      Płyta zespołu "Turbo" pt. "Last warrior" - jakie thrash metalowe fantazy -
      bardzo ostre. Płyta została wydana w latach osiemdziesiątych i nie wiem czy
      jest gdzieś dostępna. Pamiętam jedną piosenkę o wojowniku, który urżnął łeb
      smokowi i hartował miecz w jego płonącej krwi - to było mocne.
      A ogólnie to fantazy najepiej ilustruje chyba muzyka celtycka tzn. zespoły
      folkowe grajace muzykę irlandzką. Jest ich cała masa.
    • srubokret Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 29.12.01, 13:39
      no i oczywiscie ten kawalek Bacha wprowadzajacy Odyseje kosmiczna 2001

      srub
      • Gość: Count Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.12.01, 22:17
        No i chyba John Williams i Star Wars(można by jeszcze dodać Bliskie Spotkania 3
        Stopnia i E.T.)To jest muzyka!!!!!
      • okazja Klasyka ponad wszystko 08.10.02, 12:01
        witka
        w odyseje wprowadza nie bach...... a strauss richard..... tako rzecze
        zaratustra utwor ten sie nazywa... zreszta w odysei 2001 jest jeszcze genialny
        strauss johann syn

        daje jednak mi to asumpt ku temu by stwierdzic.... ale jest to moje zdanie.....
        ze muzyka jak najbardziej powazna i symfoniczna do filmow sf.... szczegolnie z
        polki wysoka futurystyka.... pasuje

        muzyka elektroniczna czy poprozrywkowa czy nawet metal IMHO sie szybciej
        dewaluuje niz stare dobre opusy ...... np seksmisja wydaje sie obecnie
        strasznie zmanierowana..... a to za sprawa wlasnie oprawy muzycznej no i tych
        nieznosnych komputerowych wizualizacji programowanych chyba z logo......

        prawde te poznal i john williams i nabroil wiela muzyki filmowej o partyturze
        symfonicznej.... do filmow nie tylko sf......
    • galhadr Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 30.12.01, 14:56
      Co do zwyklych płyt w kategoriach fantasy/metal, to np.:
      - Blind Guardian ("The Forgotten Tales", "Nnightfall in Middle Earth" to chyba
      sztandarowe ich plyty, a praktycznie cała dyskografia oparta na motywach
      fantasy, dosyć różnorodnych)
      - Lacrima "The Time of Knights Return" (młody zespół, trochę klimatycznych
      wstawek, cała płyta do ściągnięcia na oficjalnej stronie zespołu:
      www.metal.art.pl/index.html)
      • galhadr Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 30.12.01, 15:10
        galhadr napisał(a):

        [ciach]
        > - Lacrima "The Time of Knights Return" (młody zespół, trochę klimatycznych
        > wstawek, cała płyta do ściągnięcia na oficjalnej stronie zespołu:
        > www.metal.art.pl/index.html)

        Oczywiście poprawny adres jest bez ")" na końcu:
        www.metal.art.pl/index.html

        Przepraszam za pomyłkę.
    • vulpius Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 01.01.02, 15:43
      Całkiem przyjemnie słucha się zespołu Blackmore's Night. Grają muzykę rock-
      fantasy/folk
      • Gość: Sol Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.02, 22:55
        dla mnie klimaty fantasy to Nightwish, Blind Guardian i Therion (ale tylko
        plyta "vovin"). To gothic metal lub opera metal chyba
    • Gość: Yaskier Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. IP: 213.77.2.* 18.01.02, 13:16
      Proponuję płyty "Solas" i "Anthem" Ronana Hardimana. Niestety, druga nie
      została wydana w Polsce. Klimaty rewelacyjne; "Solas" trochę w brzmieniu Enyi.

      Niedawno odkryłem też dzięki Audiogalaxy Medwyn Goodall. Miodek, jeśli lubi
      się muzykę "plumkającą". To chyba najlepsze określenie na muzę, typu ambient, w
      klimatach New Age, taką, która sobie powolutku (choć nie zawsze) "płynie".

      Pozdrawiam.
      • _enola Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 09.05.02, 19:23
        Gość portalu: Yaskier napisał(a):

        > Proponuję płyty "Solas" i "Anthem" Ronana Hardimana. Niestety, druga nie
        > została wydana w Polsce. Klimaty rewelacyjne; "Solas" trochę w brzmieniu Enyi.

        Troche... hehe, jak dla mnie za skoczna jak na podobienstwo do Enyi. Ale
        przyznaje, obie sa swietne. Hardiman skomponowal muzyke do slynnego irlandzkiego
        show "Lord of the dance". A Irlandia zawsze miala sobie cos "fantasy"... ;)
    • Gość: Dodasor Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. IP: 193.0.110.* 18.01.02, 15:03
      Według mnie do czytania fantasy najlepiej nadaje się dark ambient (czy dark
      wave jak kto woli). Przedstawiciele:
      - Mortiis
      - Arcana
    • Gość: digan Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. IP: 217.117.129.* 25.01.02, 14:34
      No i oczywiście Vangelis, z tym że Album Voices Byłby najlepszy. To samo
      dotyczy Jarre`a ZZ tym że tylko oxygeny
    • kuba# Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 12.04.02, 12:44
      Polecam muzykę elektroniczną Klausa Schulze (np: "Frank Herbert" - klimat jak u
      Vangelisa z "Blade Runner")
    • Gość: rubeus Muzyka ... - anmie soundtrack IP: *.noname.net.icm.edu.pl 15.04.02, 17:58
      jesli jestes fanem andre norton i cyklu "świat czarownic", polecam krażek
      "The songsmith" - muzyka inspirowana książką "Songsmith" (pol. Tkaczka Pieśni")
      piękna muzyka harfowa.( znalzlem stronke gdzie sprzedaja ale tylko na teren usa)
      - w seci znalazlem 99% zawartosci kronzka.
      W polsce dostepny jest sound track filmu "księzniczka mononke" (princes
      mononoke).
      Polecam tez soundtracki z anime w formie mp3 do znalezienia w seci (sf w 90
      %) - pare niezłych klimatów maja w sobie:
      "ghost in the shell", "macros", "akira", "armitage III - the polymatrix","iria",
      super muzyka w wykonaiu zespołu "BOA" + track z serailu "Serial Experimental
      Lain"( po prostu lian), polecam nagrania z "record of lodos war" .
    • Gość: moneo Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.02, 19:29
      > * Vangelis "Blade Runner" - jw; nie słuchałem całego, ale jeżeli reszta jest
      > tak dobra jak rzucający na kolana temat przewodni, to ja się na to piszę
      Moim skromnym zdaniem motyw przewodni jest najslabszy z calej plyty, bo jego
      klimat jest zbyt nachalny. Nie znaczy to, ze jest zly, wrecz przeciwnie ale
      calosc jest niesamowita. Reszta bardziej wyciszona i melancholijna ale wieczorami
      slucha sie jej swietnie...
    • Gość: RUDA Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. IP: 193.0.117.* 18.04.02, 16:12
      Widział ktoś kiedyś film 'Ladyhawke' ('Zaklęta w sokoła')?
      Hauer, Pfeiffer, cudna historia i powalający soundtrack Alan Parsons Project.
      • kuba# Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 09.05.02, 19:29
        > Widział ktoś kiedyś film 'Ladyhawke' ('Zaklęta w sokoła')?
        tak :-)

        > Hauer
        W końcu bohater pozytywny, miła odmiana po IMHO doskonałych kreacjach
        w "Autostopowiczu" i "Blade Runner".

        >Pfeiffer
        ładna jest :-)

        >cudna historia i powalający soundtrack Alan Parsons Project.
        Soundtrack rzeczywiście świetny i nie bardzo rozumiem zarzuty, które powtarza
        wiele osób, że taka muza nie nadaje się do ilustracji średniowiecza...
        • grisznak Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 09.05.02, 19:39
          A widział ktoś film z Hauerem pt. "Ciało i krew", "Róża i Krew" czy jakoś tak?
          Średniowiecze pokazane chyba jeszcze brutaniej niż w "Imieniu Róży"
          • Gość: Rafał Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.02, 14:35
            Chyba "Ciało i krew"... To był bardzo dobry film, a przedstawione w nim
            średniowiecze - brutalne, ale i inspirujące zarazem. W ogóle kiedyś Hauer był
            niezłym aktorem, szkoda, że zszedł na psy...
            A jak już piszę o 'średniowiecznych' filmach - to świetna była 'Godzina świni'
            (aka 'Adwokat') z Collinem Firthem (m.in. 'Valmont') w roli głównej. Tam
            dopiero był nastrój!

            Co do muzyki - Blackmore's Night (słodkie do bólu, ale jakie klimatyczne!),
            Therion i - oczywiście - muzyka do wszystkich odmian Might & Magic :)
            • kuba# Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 31.07.02, 08:05
              > Chyba "Ciało i krew"... To był bardzo dobry film, a przedstawione w nim
              > średniowiecze - brutalne, ale i inspirujące zarazem.
              >
              "Flesh and Blood" czyli ciało i krew, ostatnio wyświetlany na Polsacie pod
              tytułem "Róża i miecz" (???). Wręcz odrażająco naturalistyczny, ale po
              pierwszym szoku i odpowiednim nastawieniu da się oglądać nawet z zaciekawieniem.

              > W ogóle kiedyś Hauer był niezłym aktorem, szkoda, że zszedł na psy...
              >
              "Ciało i krew", "Ladyhawk", "Blade Runner", "Autostopowicz", "Obroża",
              "Vaterland" - we wszystkich świetny, ostatnim z tych lepszych był
              bodajże "Vaterland" z '94, dalej już tylko kichy klasy B (wcześniej też miał
              ich trochę na koncie).
    • seem Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 12.05.02, 17:19
      SUMMONING, jak sie tak bardzo bardzo nie lubi gitary (ktora zreszta jest tylko w tle) to oprocz pierwszej plyty
      mam juz z kumplem trzecia i piata i dobrze jest
      ja wiem... Mortiis, Dead Can Dance wiekszosc kawalkow
      duzo jest
      • grisznak Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 12.05.02, 17:39
        a także doskonała płyta Bathory "Blod on Ice" - fantasy w najlepszym wykonaniu
        • kuba# Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 06.10.02, 19:23
          Ta płyta akurat może być, ale osobiście Bathorego nie trawię.
    • kuba# Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 31.07.02, 07:55
      W ostaniej "NF" pierwsza część z cyku artykułów omawiających "fantastyczne"
      płyty heavy metalowe...
      • kuba# Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. 06.10.02, 19:25
        ... i stąd też dowiedziałem się o wielu świetnych zespołach, z których naprawdę
        mi się spodobał, a jednocześnie ma wiele wspólnego z fantastyką Iron Savior.
    • Gość: wojtas Re: Muzyka ilustrująca fantastykę. IP: 217.153.34.* 07.10.02, 03:05
      Ello..
      Mi osobiscie bardzo do gustu fantasy przypadł, szczególnie przy ponownym
      czytaniu (i juz niestety zakończeniu) Władcy Pierścieni fiński Stratovarius.
      Na kazdej płycie jest klimat pasujący do roznych scen z WP, po prostu jak dla
      mnie muzyka teraz kojarzaca sie tylko z WP.

      Zreszta jest wiele ksiazek nie tylko fantasy, do ktorych sluchalem roznych plyt
      i kazda przy sluchaniu ma teraz cos wspolnego z daną historią :-)

      Pozdrawiam
      Wojtas
    • valkrissa Re: Muzyka ilustrująca fantastykę 08.10.02, 09:55
      1. Danzig: "Black Aria" (nie wiem czy w Polsce niepirackiej wyszła).
      2. Devil Doll, np. "Eliogabalus" (i ogólnie suitalne koncept-albumy np. Lacrimosa w częściach wolnych a siłą inercji
      pewnie i Pink Floyd).
      3. Z półki elektronicznej wybór z "Voyagera" Oldfielda.
      4. Na koniec Limahla "Neverending Story"...Pamięta ktoś Limahla? :)))
      • okazja Klasyka po raz wtory 08.10.02, 12:13
        a ja uparcie twierdze ze to ilustrowania filmow sf&f najudatniej pasuje muzyka
        klasyczna w orkiestracji symfonicznej...... wszelkie plumkania i rzepolenia na
        bas, dwie gitarki oraz przypity glosik falszujacego piosenkarza kala kazde
        lepsze dzielo filmowe...... oczywiscie dziala i roze moga posowac do
        terminatora ale o wiele lepiej pasuje strauss i ligety do odysei kosmicznej
        2001...

        mam wrazenie ze moje zdanie nie jest odosobnione ..... stad ponad 20 nominacji
        do oskara.... z piec zebranych..... w tym za skrzypka na dachu ;)..... cos
        okolo 10 nagrod grammy..... itd. dla johna williamsa..... ktory muzyke powazna
        na modle wagnerowska do holiwuda na nowo wprowadzil

        do wizualnego patosu najlepiej przystaje dzwiekowy patos ..... do fimowej
        przestrzeni przestrzen dzwiekowa....... do scen liryczno onirycznych takowe
        takty muzyczne......

        warto posluchac i warto obejrzec

        zas muzyka aktualna czy tzw. elektroniczo-futurystyczna pada pod naporem czasu
        zdewaluowana ..... zas w filmach drazni i denerwuje jak dzwiekowe efekty
        niespecjalne z bucka rogersa ..... zreszta muzyka kamandy karalowej toze....

        ponadto vangelis i koledzy plumkaja ciagle to samo i o wiele za dlugo....
        • valkrissa Klasyka po raz tróry 08.10.02, 12:49
          okazja napisał:
          > a ja uparcie twierdze ze to ilustrowania filmow sf&f najudatniej pasuje muzyka
          > klasyczna w orkiestracji symfonicznej...... wszelkie plumkania i rzepolenia na
          > bas, dwie gitarki oraz przypity glosik falszujacego piosenkarza kala kazde
          > lepsze dzielo filmowe...... oczywiscie dziala i roze moga posowac do
          > terminatora ale o wiele lepiej pasuje strauss i ligety do odysei kosmicznej 2001...

          Okazjo miły, zgadzając się largo, stricto się nie zgadzam, zwracam bowiem uwagę Twę że:
          1. Nie wszyscy podani w tym wątku Artyści i artyści mają w składzie śpiewaka, bas i gitarki.
          2. Nie każdy śpiewak fałszuje.
          3. Nie każdy kto fałszuje pije.
          4. Głos też jest instrumentem muzycznym (Diamanda Gallas się zaleca albo chór prawosławny jaki).

          Piszesz o trafności muzyki klasycznej a zaraz potem że Williams John. Williamsa Johna mam, jako słuchacz, nie na
          najwyższej, ale na środkowej swej półce (żeby mi było, po geniusza, najłatwiej sięgać), wszelako:
          1.
          Jeżeli Wlliams jest muzyką klasyczną, to proszę o definicję muzyki klasycznej.
          2.
          Jeżeli Penderecki się dobrze nadaje na podkład do fantasty, to _nie_ proszę o definicję muzyki klasycznej.
          A może nie chodziło o symfoniczną, nie klasyczną? Ale symfonicznie to i Metallica grała, żadne aj waj.
          3.
          W opinii (zazdrosnych?) speców od dominant a inszych subdominant John Williams odwala jedno i to samo, i to w
          dodatku w nieskomplikowanych tonacjach jak-w-ryj-strzelił-durowych. Tonacje proste to nie jest argument przeciw
          jakości muzyki, ale przeciw klasie owszem. (A rzeczywiście, Williamsa (poza jego "Skrzypkiem...) da się (podobnie
          jak Hornera, i jak Vangelisa) poznać. Wszyscy na dobrą sprawę plumkają jedno i to samo, bo ilość kombinacji
          harmonicznych w kosmosie jest skończona. Czego dowiódł pośrednio David Cope.
          4.
          Dźwiękowy patos to akurat Wagner, co to w "Dniu Apokalipsy", co to jest Arcydziełem Fantastycznym O Tyle O Ile.
          5.
          A kiejby spytać, co słuchacz zna ze Straussów, to się okaże, że Blue Danube tylko, ewentualnie Also Sprach Z...,
          (podobnie jak z Ravela Bolero a z Mendelsohna ślubniówkę)
          • kuba# Re: Klasyka po raz tróry 08.10.02, 13:04
            > 4. Głos też jest instrumentem muzycznym (Diamanda Gallas się zaleca albo chór
            > prawosławny jaki).
            >
            To rzeczywiście prawda. Polecam zwłaszcza chóry czysto męskie (np: mnisi z
            klasztoru Wałaam) - chorały gregoriańskie to jest dopiero klimat (z wyjątkiem
            Gregorians)
          • okazja Klasyka pod wlos 08.10.02, 13:09
            witka

            > 1. Nie wszyscy podani w tym wątku Artyści i artyści mają w składzie śpiewaka,
            bas i gitarki.
            owszem azaliz niektorzy z nich sa w stanie wygenerowac owe instrumentarium....
            elektronicznie....
            > 2. Nie każdy śpiewak fałszuje.
            problem zasadza sie na tym ze w wiekszosci niestety tak jest..... o ile piszemy
            o muzyce li tylko rozrywkowej..... na szczescie potem sa senwensery i insze
            bajery co falsze nieco wyczyszcza.... casus nieczyszczonego mlodego iglesjasa
            co go zlosliwt w polszcze na zywca puscili....
            > 3. Nie każdy kto fałszuje pije.
            niestety jest sporo fauszerzy wsrod niepijacych... jak falszywek wsrod
            pijacych..... falszywek podobnie jak i muzyki na cd zapisanej ze stadionu
            pochadzacych
            > 4. Głos też jest instrumentem muzycznym (Diamanda Gallas się zaleca albo chór
            prawosławny jaki).
            otoz i dochodzimy do sedna ..... glos uwazany za instrument strojeniu powinien
            podlegac by trzymal zadany dzwiek...... a tu elektroniki stroic nie trzeba ....
            wystarczy wymienic oprogramowanie i ew. pogonic wirusa..... zas u dlugowlosych
            glos dajacych strojenie i tak nic nie da...... znaczy glosu..... bo wystroic to
            oni sie potrafia
            >
            > Piszesz o trafności muzyki klasycznej a zaraz potem że Williams John.
            Williamsa Johna mam, jako słuchacz, nie na najwyższej, ale na środkowej swej
            półce (żeby mi było, po geniusza, najłatwiej sięgać), wszelako:

            williams sluzy jedynie jako casus...... oczywiscie i rzeczywiscie jego dziela
            na wysoka polke nadawac sie nie nadaja..... ale czlek siwy ow szlak
            przeciera...... czego przykladem bylo i wprowadzenie choru instrumentow
            glosowych do muzyki ilustrujacej walke dobra ze zlem w starach warczacych .....
            odcinek pierwszy.....

            > Jeżeli Penderecki się dobrze nadaje na podkład do fantasty, to _nie_ proszę o
            d
            > efinicję muzyki klasycznej.

            kazda generalizacja na manowce prowadzi..... bo majac w pamieci spiewki hala
            moznaby wyprowadzic wniowek ze i przasne przytupy spod lowicza do kina sf sie
            nadaja.....
            > A może nie chodziło o symfoniczną, nie klasyczną? Ale symfonicznie to i
            Metalli
            > ca grała, żadne aj waj.

            znaczy nie metalika tak po prawdzie ino zaproszona orkiestra..... ale to
            rzeczywiscie aj waj

            > Dźwiękowy patos to akurat Wagner, co to w "Dniu Apokalipsy", co to jest
            Arcydzi
            > ełem Fantastycznym O Tyle O Ile.

            prawdac..... ty mnie wagnerem to ja cie glassem i nymanem .... tez z filmow
            fantastycznych inaczej
            > 5.
            > A kiejby spytać, co słuchacz zna ze Straussów, to się okaże, że Blue Danube
            tyl
            > ko, ewentualnie Also Sprach Z...,
            > (podobnie jak z Ravela Bolero a z Mendelsohna ślubniówkę)
            • valkrissa Klasyka na cztery włosy 08.10.02, 13:58
              okazja napisał:

              > witka
              wujka witka

              > > 1. Nie wszyscy podani w tym wątku Artyści i artyści mają w składzie śpiewaka, bas i gitarki.
              > owszem azaliz niektorzy z nich sa w stanie wygenerowac owe instrumentarium....elektronicznie....

              Eee, tego nie rozumiem. Co ma instrumentarium do wartości muzyki? (O ile muzykę można wartościować.)
              Bo ja mam na półce Beethovena w aranżu na skrzypczyki i głos damski też skrzypiący (Great Kat niejaka).
              Basista Manowaru "Lot trzmiela" potrafi wyszarpać na basie szybciej i zwinniej niż Korsakow planował.
              I Uwerturę do Willa Tella heavymetalowo mam. Zasię Prokofiew momentarycznie to jak metal, z tymi wszystkimi bum,
              bum, łup, łup ślicznymi...

              Jeżeli chodzi Ci o to, że ten kto leniwy jest i / lub bez talentu ale ma syntezator - że ten może podrobić Muzykę, to
              jesteś w błędzie, i to mylnym ;) Techno da się wygenerować...Ale i na to jest kontrargument, że muzykę klasyczną
              _też_ da się wygenerować. David Cope, powtarzam, udowodnił to nie wprost.

              > > 2. Nie każdy śpiewak fałszuje.
              > problem zasadza sie na tym ze w wiekszosci niestety tak jest..... o ile piszemy
              > o muzyce li tylko rozrywkowej..... na szczescie potem sa senwensery i insze
              > bajery co falsze nieco wyczyszcza.... casus nieczyszczonego mlodego iglesjasa

              No ale gdzie Iglesias był wspomniany?
              (NB Iglesias jest ten zapijaczony? :)))

              > > 3. Nie każdy kto fałszuje pije.
              > niestety jest sporo fauszerzy wsrod niepijacych... jak falszywek wsrod
              > pijacych..... falszywek podobnie jak i muzyki na cd zapisanej ze stadionu pochadzacych

              No, to jest z kontrargumentem, że Bach sam się kopiował bezczelnie, babach.

              > > 4. Głos też jest instrumentem muzycznym (Diamanda Gallas się zaleca albo chór
              > prawosławny jaki).
              > otoz i dochodzimy do sedna ..... glos uwazany za instrument strojeniu powinien
              > podlegac by trzymal zadany dzwiek...... a tu elektroniki stroic nie trzeba ....
              > wystarczy wymienic oprogramowanie i ew. pogonic wirusa..... zas u dlugowlosych
              > glos dajacych strojenie i tak nic nie da...... znaczy glosu..... bo wystroic to
              > oni sie potrafia

              W metalu też jest ekstraklasa, liga pierwsza, wojewódzka i szczypiortechnicy. Jak wszędy.
              Żeby było bardziej intrygująco, wiele z zespołów metalowych udowadnia, że potrafiłoby i klasyczniej (folkowiej,
              ciszej itp.) zagrać, gdyby chciało.
              Proszę porównać pierwszą płytę Tiamatu i ostatnią. Albo wysłuchać "J'ai fait une promesse" na płycie Anathemy.
              Albo "Kaiowas" z Sepultury. Albo taki zespół black metalowy Ancient Rites, plują i skrzypią jak niedooliwienia, za to
              koda wieńcząca "The Diabolic Serenades"
              • okazja Re: Klasyka na cztery włosy 08.10.02, 14:19
                valkrissa napisał:

                > > witka
                > wujka witka
                witka wujka witka

                > Eee, tego nie rozumiem. Co ma instrumentarium do wartości muzyki? (O ile
                muzykę
                > można wartościować.)

                samych dzwiekow napisanych na pieciolinii trudno owartosciowac.... ale roznice
                podczas przekuwania nutek w dzwieki oraz dzwiekow owych laczenie tak.....
                wystarczy porownac cytowanego modrego dunaja w wykonaniu slowackiej orkiestry
                symfonicznej pod byle jaka dyrekcja ..... gdzie sekcja rytmiczna nie nadaza i
                niedociaga z wykonaniem karajanowskim......

                > Jeżeli chodzi Ci o to, że ten kto leniwy jest i / lub bez talentu ale ma
                syntez
                > ator - że ten może podrobić Muzykę, to
                > jesteś w błędzie, i to mylnym ;)

                znaczy na zasdzie podwojnego zaprzeczenia racje posiadam ;) racja zas taka ze
                ten kogo palec bozy natchnal ten i na pile zagra..... zas inszy nie przeliczy
                klawiszy na stradiwariusie czy strun na staiwayu



                > W metalu też jest ekstraklasa, liga pierwsza, wojewódzka i szczypiortechnicy.
                J
                > ak wszędy.
                > Żeby było bardziej intrygująco, wiele z zespołów metalowych udowadnia, że
                potra
                > fiłoby i klasyczniej (folkowiej,
                > ciszej itp.) zagrać, gdyby chciało.

                takoz i w pilce kopanej i legia jest i polonia ..... i jedni i drudzy tez moga
                skiksowac..... co nam nasz muzycznofimowy przekladaniec jeszcze bardziej
                kalapucka


                >
                > A do filmu dobra jest muzyka filmowa :) QED.

                tyle ze czasem nastepuje przesuniecie paradygmatu..... a muzyka niefimowa
                wkopiowana na tasiemke filmowa onej definicji nabiera..... i w rzeczy samej
                mozemy krazyc we kolo.......

                prosciej stwierdzic iz do fimu dobra jest muzyka dobta ;) CBDU


                • valkrissa Podforum Muzyka SF 08.10.02, 14:50
                  okazja napisał:

                  > valkrissa napisał:
                  >
                  > > > witka
                  > > wujka witka
                  > witka wujka witka
                  brzozowa witka wujka witka

                  > > Eee, tego nie rozumiem. Co ma instrumentarium do wartości muzyki? (O ile muzykę można wartościować.)
                  >
                  > samych dzwiekow napisanych na pieciolinii trudno owartosciowac.... ale roznice
                  > podczas przekuwania nutek w dzwieki oraz dzwiekow owych laczenie tak.....
                  > wystarczy porownac cytowanego modrego dunaja w wykonaniu slowackiej orkiestry
                  > symfonicznej pod byle jaka dyrekcja ..... gdzie sekcja rytmiczna nie nadaza i
                  > niedociaga z wykonaniem karajanowskim......

                  Moje dwa ucha na pewno wychwycą różnicę między metalem z ekstraklasy i trzeciej ligi. Prawdopodobnie
                  wychwycą, że ten smutny motyw z "Plutonu" Stone'a to adagio Samuela Barbera. Być może wychwycą różnicę
                  między Słowakami a Karajanami. Ale na pewno _nie_ wychwycą różnic w wykonaniu Poloneza As-dur Szopena
                  podczas tegoż Szopena Konkursu.
                  Czyli ucha bywają różne. I dlatego nie można wartościować, chyba jednak. Gdyby była równość uchów, wtedy tak.

                  > > Jeżeli chodzi Ci o to, że ten kto leniwy jest i / lub bez talentu ale ma syntezator - że ten może podrobić Muzykę, to
                  > > jesteś w błędzie, i to mylnym ;)

                  > znaczy na zasdzie podwojnego zaprzeczenia racje posiadam ;) racja zas taka ze
                  > ten kogo palec bozy natchnal ten i na pile zagra..... zas inszy nie przeliczy
                  > klawiszy na stradiwariusie czy strun na staiwayu

                  Ja napisałem to samo, tylko innymi słowy :)

                  > > A do filmu dobra jest muzyka filmowa :) QED.

                  > tyle ze czasem nastepuje przesuniecie paradygmatu..... a muzyka niefimowa
                  > wkopiowana na tasiemke filmowa onej definicji nabiera..... i w rzeczy samej
                  > mozemy krazyc we kolo.......
                  >
                  > prosciej stwierdzic iz do fimu dobra jest muzyka dobta ;) CBDU

                  Muzyka dobra jest dobra do wszystkiego, nie tylko do filmu. :) QE(re)D
                  • okazja Podforum Muzyka SF/wielkosc ucha 08.10.02, 15:23
                    valkrissa napisał:

                    > okazja napisał:
                    >
                    > > valkrissa napisał:
                    > >
                    > > > > witka
                    > > > wujka witka
                    > > witka wujka witka
                    > brzozowa witka wujka witka
                    brzozowa witka wujka witka brzozowskigo


                    > Czyli ucha bywają różne. I dlatego nie można wartościować, chyba jednak.
                    Gdyby
                    > była równość uchów, wtedy tak.

                    takoz ich wielkosc a odstawiennictwo glowowe..... a zauszniki jednakowe.....
                    zas rownosciowanie uchow brzmi raczej komuszkowato i to w wydaniu
                    czerwieniastych khmerow...... wiec boze uchowaj

                    > Muzyka dobra jest dobra do wszystkiego, nie tylko do filmu. :) QE(re)D

                    nie do konca moge sobie wyobrazic dzwieki cudowne pieszczace ucha me nierowne a
                    jednoczesnie glansujace cholewki...... ;) czy poeta uscisli co posiadal byl na
                    umysle?
                    • valkrissa Dobrymi uchami filharmonia brukowana 10.10.02, 08:57
                      okazja napisał:

                      > > > > > witka
                      > > > > wujka witka
                      > > > witka wujka witka
                      > > brzozowa witka wujka witka
                      > brzozowa witka wujka witka brzozowskigo
                      brzozowa witka wujka witka brzozowskiego witka kraków

                      > > Czyli ucha bywają różne. I dlatego nie można wartościować, chyba jednak. Gdyby
                      > > była równość uchów, wtedy tak.

                      > takoz ich wielkosc a odstawiennictwo glowowe..... a zauszniki jednakowe.....
                      > zas rownosciowanie uchow brzmi raczej komuszkowato i to w wydaniu
                      > czerwieniastych khmerow...... wiec boze uchowaj

                      "Ucho waj" to wyraz bardzo na miejscuch w dyskusji o uchach :)
                      Równości ja nie chciałbym takoż.
                      Stwierdzam tylko, że gdyby taka równość była, może łatwiej byłoby wartościować muzykę.

                      Bo teraz ktoś mówi, że w utworze zespołu Carcass tylko łomot (a ja słyszę linię rytmomelodyczną). A drugi
                      ktoś mówi, że słyszy różnicę między jednym a drugim wykonaniem Brahmsa przez Kulkę (ja nie słyszę).

                      Tym sposobem nie będzie (bo może być) nigdy zgody, co jest dobrą muzyką a co nie.
                      Definicja muzyki dobrej musi być zatem funkcjonalna ("dobra bo się podoba") lub aprecjonalna ("dobra
                      bo tak stwierdza autorytet") lub snobalna ("dobre bo tak twierdzi valkrissa ;))

                      > > Muzyka dobra jest dobra do wszystkiego, nie tylko do filmu. :) QE(re)D

                      > nie do konca moge sobie wyobrazic dzwieki cudowne pieszczace ucha me nierowne a
                      > jednoczesnie glansujace cholewki...... ;) czy poeta uscisli co posiadal byl na umysle?

                      Muzyka do wzbudzenia w sobie euforii. Muzyka adrenalizująca do ćwiczeń ze sztangą. Muzyka łagodząca
                      obyczaje. Muzyka w telefonach komórkowych. W windach. Muzyka przy goleniu ("kiedy byłem małym
                      chłopcem"). Przy praniu ("W mydle namaczanie"). Muzyka na imprezę. Muzyka w pracy. Po pracy. Muzyka w
                      reklamach. Muzyka do śniadania. Do kolacji. Do rosołu. Do seksu.
                      Czyli nie tylko do filmu. Uchzdrawiam serdecznie
                      • okazja Dobrymi palcyma fisharmonia uchachana 10.10.02, 10:14
                        valkrissa napisał:
                        > > > > > > witka
                        > > > > > wujka witka
                        > > > > witka wujka witka
                        > > > brzozowa witka wujka witka
                        > > brzozowa witka wujka witka brzozowskigo
                        > brzozowa witka wujka witka brzozowskiego witka kraków
                        brzozowa witka wujka witka brzozowskiego witka kraków plaszow



                        > Stwierdzam tylko, że gdyby taka równość była, może łatwiej byłoby
                        wartościować
                        > muzykę.

                        Najprostrze wartosiowanie muzyki dostrzec mozna przez wielonarodowy pryzmat
                        centum wolnego handlu i uslug im tow. lenina de domo ulianow..... slysz muzyke
                        na koronie dziesiecioletniego stadionu ta jest w cenie......

                        >
                        > Bo teraz ktoś mówi, że w utworze zespołu Carcass tylko łomot (a ja słyszę
                        linię
                        > rytmomelodyczną).

                        bo generalnie wszystko lomot no chyba ze muzyka.... a dla co po niektorych i
                        cisza muzyka slodka



                        > Muzyka do wzbudzenia w sobie euforii. - cantatum euphoricuum post kwasikum
                        > Muzyka adrenalizująca do ćwiczeń ze sztangą. - oda do mieska na jabole i dwa
                        bejzbole
                        > Muzyka łagodząca obyczaje. - kolysanka dla janka (kolyska dla szarika)
                        > Muzyka w telefonach komórkowych. - aria z operetki tragikomicznej pt furo
                        skoro i komoro ty moja
                        > W windach. - tiramisu mnie windo moja mila
                        > Muzyka na imprezę. - tancowali w kolo calowali w czolo - przeboj piskopolo
                        > Muzyka w pracy. Po pracy. - marsz zalobny powoli ewoulujacy w polke galopke
                        > Muzyka w reklamach. - kup se kup se kup se czyli okazyjne kuplety w wykonaniu
                        zespolu kart kredytowych z debetem a i bez
                        > Muzyka do śniadania. - na fortepianie jaja na miekko a nie pianie
                        > Do kolacji. - basem kielbasem - koncert na kwartet smyczkowy i kwerte mleka
                        od krowy
                        > Do rosołu. - kluchy na uchy
                        > Do seksu. - marys moja nie jedyna - zespol piersi i kuksanca na zowsze
                        > Czyli nie tylko do filmu. - cala reszta zacnych dzwiekow

                        muzyka niech zyje nich zyje niech zyje..... sztandar... chlip chlip... prosze
                        wyprowadzic

                        • valkrissa Uśmiech od ucha do uchachacha 10.10.02, 10:33
                          okazja napisał:

                          > valkrissa napisał:
                          > > > > > > > witka
                          > > > > > > wujka witka
                          > > > > > witka wujka witka
                          > > > > brzozowa witka wujka witka
                          > > > brzozowa witka wujka witka brzozowskigo
                          > > brzozowa witka wujka witka brzozowskiego witka kraków
                          > brzozowa witka wujka witka brzozowskiego witka kraków plaszow
                          pas. i rekontra

                          > > Stwierdzam tylko, że gdyby taka równość była, może łatwiej byłoby wartościować muzykę.

                          > Najprostrze wartosiowanie muzyki dostrzec mozna przez wielonarodowy pryzmat
                          > centum wolnego handlu i uslug im tow. lenina de domo ulianow..... slysz muzyke
                          > na koronie dziesiecioletniego stadionu ta jest w cenie......

                          Przez wartościowanie miałem na myśli typologię aksjologiczno-estetyczną, nie zaś aprecjację
                          ekonomiczno-tumanistyczną. (A do stadionu mam daleko.)

                          > bo generalnie wszystko lomot no chyba ze muzyka.... a dla co po niektorych i cisza muzyka slodka

                          Łomot też muzyka. (Tak mi podpowiada moje niekomunistyczne ucho.)
                          A na dudach nie da się zagrać słodkiej ciszy. (Zdanie nie na miejscu, ale chcę podtrzymać dyskutat ;))
                          • okazja muzyka prozni i oprozni 10.10.02, 11:24
                            valkrissa napisał:

                            > > valkrissa napisał:
                            > > > > > > > > witka
                            > > > > > > > wujka witka
                            > > > > > > witka wujka witka
                            > > > > > brzozowa witka wujka witka
                            > > > > brzozowa witka wujka witka brzozowskigo
                            > > > brzozowa witka wujka witka brzozowskiego witka kraków
                            > > brzozowa witka wujka witka brzozowskiego witka kraków plaszow
                            > pas. i rekontra

                            watka wiec w ucha

                            > Przez wartościowanie miałem na myśli typologię aksjologiczno-estetyczną, nie
                            za
                            > ś aprecjację
                            > ekonomiczno-tumanistyczną. (A do stadionu mam daleko.)

                            co by tu rzec aby nie sklamac..... od typologii mamy miemale juz stadko
                            waskonosych intelektualistow... tyle ze ich typologii wiekszosc typow nie
                            rozumie... ergo deprecjacja silonabywczomuzyczna zdatniejsza

                            > Łomot też muzyka.

                            i tu kamienny krag sie zamyka ..... znaczy odnosnie myzyki w filmach esef...
                            jesli film lomotliwy to i muzyka lomatliwa byc musi..... jesliz lagodnolzawy i
                            takowe kawalki sie dopasuje......

                            a w kosmosie nikt nie uslyszy twego krzyku.... czyli ucha pokalane nie beda...

                            • valkrissa Po próżnicy opróżnicy 10.10.02, 11:51
                              okazja napisał:

                              > watka wiec w ucha
                              watka do usza a balsam na dusza

                              > co by tu rzec aby nie sklamac..... od typologii mamy miemale juz stadko
                              > waskonosych intelektualistow... tyle ze ich typologii wiekszosc typow nie
                              > rozumie... ergo deprecjacja silonabywczomuzyczna zdatniejsza

                              Potłomacz mi jak wąskonosemu, co przez to rozumiesz? Czyś _za_ czy _przeciw_ określaniu wartości muzyki
                              poprzez ilość płytów (w niewolę półek i regałów) zaprzedanych?

                              > > Łomot też muzyka.
                              >
                              > i tu kamienny krag sie zamyka ..... znaczy odnosnie myzyki w filmach esef...
                              > jesli film lomotliwy to i muzyka lomatliwa byc musi..... jesliz lagodnolzawy i
                              > takowe kawalki sie dopasuje......

                              W kamiennym kręgu...Lucella Santos...kaporeira...musica brasiliana...łagodnołzawa...
                              Pamiętam te czasy, pamiętam.

                              > a w kosmosie nikt nie uslyszy twego krzyku.... czyli ucha pokalane nie beda...

                              Teraz też jestem w kosmosie....krzyczę :-Q....faktycznie, nie słychać mnie...
                              • valkrissa Wąskonosi inteletualiści (OffT) Planeta Małp (OnT) 10.10.02, 12:21
                                wiem.onet.pl/wiem/009c86.html
                              • okazja dzyn dzyn - polacz kropeczki 11.10.02, 11:38
                                valkrissa napisał:

                                > okazja napisał:
                                >
                                > > watka wiec w ucha
                                > watka do usza a balsam na dusza
                                wartka do usza a balsam na dusza choc tynk wykrusza z wykusza


                                >
                                > Potłomacz mi jak wąskonosemu, co przez to rozumiesz? Czyś _za_ czy _przeciw_
                                ok
                                > reślaniu wartości muzyki
                                > poprzez ilość płytów (w niewolę półek i regałów) zaprzedanych?

                                muzyka taka dla osobnika lacna jaka go:

                                jego miodem oblewa dusza
                                ze serce lapie....
                                w gadle dusi i drapie....
                                czasem i lez z ocz wydusza

                                zas waskonose intelektualisty a nie malpiony skoczne to takie co testa
                                rozwiazuja:

                                www.fun.from.hell.pl/2002-07-13/TEST2.JPGhttp://www.fun.from.hell.pl/2002-07-13/TEST3.JPG
                                www.fun.from.hell.pl/2002-07-13/TEST6.JPG
                                i wsie bukwy bez aszibki pa pariadku nazywajut.....

                                > W kamiennym kręgu...Lucella Santos...kaporeira...musica
                                > brasiliana...łagodnołza


                                oraz film jakoby fantastyczny ale mniej naukowy o nieekonomicznej niewolnicy co
                                zarla i zarla

                                > Teraz też jestem w kosmosie....krzyczę :-Q....faktycznie, nie słychać mnie...

                                boz to nie nalezy dokonywac wysilku wokalnego po proznicy i na puszczy..... w
                                muszli jeno

                                pozdr dzwiecznie

                                • okazja uwaga spam poprawczy (O/T) 11.10.02, 11:42
                                  www.fun.from.hell.pl/2002-07-13/TEST2.JPG

                                  www.fun.from.hell.pl/2002-07-13/TEST3.JPG

                                  www.fun.from.hell.pl/2002-07-13/TEST6.JPG
                                • valkrissa Dzyn dzyn - Mission Aborted 11.10.02, 13:56
                                  okazja napisał:
                                  > > > watka wiec w ucha
                                  > > watka do usza a balsam na dusza
                                  > wartka do usza a balsam na dusza choc tynk wykrusza z wykusza
                                  z wykusza tynk wykrusza strzała z kusza ateusza

                                  > muzyka taka dla osobnika lacna jaka go:
                                  > jego miodem oblewa dusza
                                  > ze serce lapie....
                                  > w gadle dusi i drapie....
                                  > czasem i lez z ocz wydusza
                                  gaz łzawiący ani chybi ;)

                                  > zas waskonose intelektualisty a nie malpiony skoczne to takie co testa rozwiazuja: [ciach]
                                  testu nie rozwiązałem, głowa mi spuchła, nos mi spuchł, promińte

                                  > oraz film jakoby fantastyczny ale mniej naukowy o nieekonomicznej niewolnicy co
                                  chodzi ci o film o Barbarelli? strój miała nieekonomiczny ona, to fakt...

                                  > zarla i zarla
                                  żarła i żarła? Barbarella wcale taka gruba nie była.

                                  > boz to nie nalezy dokonywac wysilku wokalnego po proznicy i na puszczy..... w muszli jeno
                                  W muszli tylko szmer i pluskot. A mnie nadal nie słychac...Wchodzić w głęb?

                                  > pozdr dzwiecznie
                                  oddźwięczam się ja
                                  • okazja Mission Impossible .... (ang. myslec niemozliwe) 14.10.02, 11:34
                                    valkrissa napisał:
                                    > > > > watka wiec w ucha
                                    > > > watka do usza a balsam na dusza
                                    > > watka do usza a balsam na dusza choc tynk wykrusza z wykusza
                                    > z wykusza tynk wykrusza strzała z kusza ateusza
                                    strzała z kusza ateusza spod kontusza kolejna wyrusza


                                    > gaz łzawiący ani chybi ;)
                                    lepsiejszy niz musztardowy ..... ostatnio wachany gdzies w belgii.... cantatum
                                    olphactoricum

                                    > > oraz film jakoby fantastyczny ale mniej naukowy o nieekonomicznej niewolni
                                    > cy co
                                    > chodzi ci o film o Barbarelli? strój miała nieekonomiczny ona, to fakt...
                                    >
                                    > > zarla i zarla
                                    > żarła i żarła? Barbarella wcale taka gruba nie była.

                                    niewolnica barbarossa nie byla choc ruda jako zywo.... tamta zas niewiasta to
                                    niejaka izaura od leoncia

                                    > W muszli tylko szmer i pluskot. A mnie nadal nie słychac...Wchodzić w głęb?
                                    w celach poznawczych zawszec warto... pluskot zas od wsrtkiej w niej wody

                                    > > pozdr dzwiecznie
                                    > oddźwięczam się ja
                                    dzwiekuje i odstukuje

                                    • valkrissa Messiah Implausible 14.10.02, 13:04
                                      okazja napisał:
                                      > > > > > watka wiec w ucha
                                      > > > > watka do usza a balsam na dusza
                                      > > > watka do usza a balsam na dusza choc tynk wykrusza z wykusza
                                      > > z wykusza tynk wykrusza strzała z kusza ateusza
                                      > strzała z kusza ateusza spod kontusza kolejna wyrusza
                                      strzała spod kontusza musi być świntusza, o sąd się pokusza że zatratna ateusza dusza

                                      > > > oraz film jakoby fantastyczny ale mniej naukowy o nieekonomicznej niewolni cy co
                                      > > chodzi ci o film o Barbarelli? strój miała nieekonomiczny ona, to fakt...
                                      > > > zarla i zarla
                                      > > żarła i żarła? Barbarella wcale taka gruba nie była.

                                      > niewolnica barbarossa nie byla choc ruda jako zywo.... tamta zas niewiasta to
                                      > niejaka izaura od leoncia

                                      Ja Barbarellę wspomniałem, żeby wrócić na trop SF. Poza tym Barbarella kiczowato ładniejsza od Lucelli Santos.
                                      Poza tym Isaura cała była na nie. Nie-wiasta. Nie-wolnica. Negatywna była. Rzucić taką na żer lwom (leoncides).
                                      A przy okazji: była ciekawa muzyka do Barbarelli? (Do Isaury pamiętam.)

                                      > > W muszli tylko szmer i pluskot. A mnie nadal nie słychac...Wchodzić w głęb?
                                      > w celach poznawczych zawszec warto... pluskot zas od wsrtkiej w niej wody
                                      Za wartka jak dla mnie. Wolę wartką akcję. Wychodzę syfonem.

                                      co ma dur być nie umollnie. pyzdra-vian
                                      • okazja Muszka owocowka 15.10.02, 11:41
                                        valkrissa napisał:

                                        > okazja napisał:
                                        > > > > > > watka wiec w ucha
                                        > > > > > watka do usza a balsam na dusza
                                        > > > > watka do usza a balsam na dusza choc tynk wykrusza z wykusza
                                        > > > z wykusza tynk wykrusza strzała z kusza ateusza
                                        > > strzała z kusza ateusza spod kontusza kolejna wyrusza
                                        > strzała spod kontusza musi być świntusza, o sąd się pokusza że zatratna
                                        ateusza
                                        > dusza
                                        zatratna ateusza dusza, podszept boromeusza do bezecenstw podkusza

                                        porownujac atrubuty cielesne panien obu wrazenie mam wlasne iz z usza na ocza
                                        sie zeslizgnelim ...... co nieco wykracza po za raczy muzyk temat ...... nie
                                        dopasowac nam obrazu do muzyki a odwrotnie dano..... postsynchronicznie
                                        dzialajmy nie zas pochopnie......

                                        a z syfonem to nigdy nie wiadomo..... zawsze jakis psikus mu w gardziolku....

                                        pozdr juz mniej wilgotnie raczej bulgotnie
                                  • Gość: /aevy Re: Dzyn dzyn - Mission Aborted IP: *.vline.pl 23.07.03, 15:25
                                    ta jest muzyką przyjemną dla ucha
                                    gdy płynie żarem do serca z ucha
                                    boc każdy chłopak i też dziewucha
                                    z zadowoleniem Bacha posłucha

                                    on pedził zywot swoj barokowy
                                    twórczy - (po pol) muzyczny i rozplodowy
                                    a w Lipsku mial swoj band metalowy
                                    choć zamiast gitar - dźwięk organowy
      • kuba# Re: Muzyka ilustrująca fantastykę 08.10.02, 12:59
        > Na koniec Limahla "Neverending Story"...Pamięta ktoś Limahla? :)))
        >
        Kajagogoo (czy jak to tam się pisze) i Limahl to nie moje czasy, za młody
        jestem, ale tą jedną piosenkę znam (i tylko tą).
        • valkrissa Limahl (O/T) 08.10.02, 13:09
          kuba# napisał:

          > > Na koniec Limahla "Neverending Story"...Pamięta ktoś Limahla? :)))

          > Kajagogoo (czy jak to tam się pisze) i Limahl to nie moje czasy, za młody
          > jestem, ale tą jedną piosenkę znam (i tylko tą).

          No i pyknie :)))) To jest nas dwójka.
          W onych dawnych czasach, kiedy słowo "cool" jeszcze nie krążyło w obiegu, teledysk pod Limahla był odjazdowy a
          film był arcydziełem fantasy, cha. Nawet książkę (na której podstawie film) drukowali w odcinkach w jakiejś gazecie .
          Ale nie w Fantastyce ;)
          Pzdr
          NB, argument "nie moje czasy" _bywa_ niestosowny, bo Beethoven też nie nasze czasy, a znamy?
          • kuba# Re: Limahl (O/T) 08.10.02, 20:43
            > No i pyknie :)))) To jest nas dwójka.
            > W onych dawnych czasach, kiedy słowo "cool" jeszcze nie krążyło w obiegu,
            > teledysk pod Limahla był odjazdowy a film był arcydziełem fantasy, cha. Nawet
            > książkę (na której podstawie film) drukowali w odcinkach w jakiejś gazecie .
            > Ale nie w Fantastyce ;)
            >
            Niestety nie oglądałem teledysku, ale słyszałem, że w ogóle chłopaki byli wręcz
            odjazdowi w swojej typowej dla lat 80. kiczowatości. Film to bardzo przyjemne
            fantasy, a książka genialna.

            > NB, argument "nie moje czasy" _bywa_ niestosowny, bo Beethoven też nie nasze
            > czasy, a znamy?
            >
            No tak, ale pytałeś "kto pamięta?" - ja siłą rzeczy pamiętać nie mogę (chyba,
            że nieświadomie, czy cóś :-) Ale masz rację: bywa niestosowny, choć czasem
            można się za jego pomocą ładnie wykpić (zresztą słusznie)

            poozdrufka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka