rubeus
11.10.03, 21:06
Dla mnie twórczość tego autora to przykład najciekawszego poglądu na skutki działania alkocholu na organizm ludzki. Bohater jego opowiadan Gallegher, pod wpływem dużeeeeej dawki jakiegokolwiek napoju wyskokowego 'przeistacza się' w genialnego wynalazcę. Niestety po powrocie to stanu bezalkoholowego, Gallegher nic nie pamieta, tzn. co zrobil, dla kogo, po co i jak ?
W polsce ukazało się kilka tomików opowiadań Kuttnera. A na deser fragment jego opowiadania pt. Gallegher Bis.
"Gallegher wytrzeszczył zamglone oczy i spojrzał tam, gdzie powinno być jego podwórko. Widział z okna absurdalną, nieprawdopodobną dziurę, która ziała tam w ziemi, i brały go mdłości. Dziura była wielka.
I głęboka. Prawie wystarczająco głęboka, by pomieścić dość gigantycznego kaca Galleghera.
Gallegher zastanowił się, czy powinien spojrzeć na kalendarz, potem jednak zdecydował, że lepiej nie. Miał uczucie, że od początku ochlaju minęło kilka tysięcy lat. Nawet jak na faceta z jego pragnieniem i możliwościami, wytrąbił sporo.
- Wytrąbiłem - skarżył się Gallegher wlokąc się w stronę kanapy, na którą się zwalił. - Wolę mówić "wychlałem", to ma więcej ekspresji. Słowo "wytrąbiłem" przywodzi mi na myśl orkiestrę dętą i klaksony samochodowe, które i tak mam we łbie, do tego wszystkie włączone na pełną moc. - Omdlałą ręką sięgnął do zaworu dystrybutora trunków, zawahał się i porozumiał ze swym żołądkiem.
GALLEGHER: - Można malucha'?
ŻOŁĄDEK: - Ostrożnie!
GALLEGHER: - Naparsteczek...
ŻOŁĄDEK: - Oooch!
GALLEGHER: - Nie rób mi tego! Muszę się napić. Podwórko mi ukradli.
ŻOŁĄDEK: - Szkoda, że mnie nie ukradli. [...]