Gość: Pozhoga
IP: *.man.polbox.pl
18.01.02, 17:23
Im dłużej i więcej czytam Dicka,
tym bardziej mnie zadziwia.
Ze sporym opóźnieniem wziąłem się
ostatnio za zbiór wczesnych opowiadań
z I poł lat 50-tych (ten wydany pod
szyldem NF).
Definicja powieści i opowiadania:
opowiadanie jest o morderstwie, a powieść
jest o mordercy. Wali na kolana.
Tylko czy Dick to sam wymyślił ?
Pozdrawiam,