Gość: Piotr
IP: 210.48.117.*
19.11.03, 03:19
Nie wiem czy taki wątek już był, nie wiem czy też się nad tym
zastanawiacie, ale od pierwszej części w Matrixie najbardziej
nie podoba mi się powód dla którego maszyny trzymają przy
życiu ludzi. Sprawa jest straaasznie naciągana.
Jako źródło energii człowiek jest do niczego. Trzeba karmić,
ogrzewać, zapewnić rozrywkę - znacznie więcej energii się włoży
niż pobierze.
Dla świata maszyn pozbawionych energii słonecznej przecież
oczywistym wyborem byłaby energia jądrowa. Mnóstwo paliwa, prosta
technologia, brak problemów jakie mają z tym źródłem energii ludzie:
strach i co zrobić z odpadami. Jeśli wogóle odpady jądrowe byłyby
dla maszyn szkodliwe, to raczej nie szczypałyby się za bardzo aby
wrzucić to w cholerę na dno oceanu.
Doprawdy bracia Wachowscy mogliby wymyśleć lepszy powód. Ten z
bateryjką od początku mnie irytuje.
Mogło by na przykład chodzić o moc obliczeniową. Możliwości ludzkiego
mózgu są tu potężne a niewykorzystane rezerwy spore. Maszyny mogłyby
na przykład odkryć, że jest to wyjątkowo tani i niezawodny "hardware"
dla Matrixa. To byłoby ciekawe! Matrix istniałby faktycznie w umysłach
osób które zniewala!
Mogłoby też po prostu chodzić o dostarczenie sztucznej inteligencji
wrażeń. Coś co biolodzy nazywają sensoristazą - niezbędnej ilości
bodźców do zachowania dobrostanu. Samotna, wielka sztuczna inteligencja
musiałaby się cholernie nudzić, a tak nieprzewidywalni i zawsze
próbujący uciec ludzie ciągle daja coś do roboty.
Mogłoby też być tak, że pierwsi ludzie znaleźli się w Matrixie
dobrowolnie - ktoś po prostu wymyślił genialny interfejs użytkownika
do gier czy grzebania po sieci. Dopiero potem owa sieć uświadomiła
sobie swoje istnienie i stała się Matrixem. Istnienia bez "użytkowników"
mogłaby po prostu nawet sobie nie wyobrażać (patrz powyżej).
Jakieś inne pomysły?