Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2011 - 3 (vol.14)

    • grek.grek "argentyńska lekcja" wczoraj; patrzyliście ? 09.06.11, 14:23
      oglądaliście wczoraj ten dokument ?

      wpadłem na sam koniec, ost 10 minut, ale wystarczyły mi one, żeby odnieśc wrażenie, iż przeleciało mi koło nosa coś bardzo ciekawego :]

      rzecz była, jak sądze, o dziecku/chłopcu z Polski mieszkającym w Argentynie i przyjaźniącym się
      z rówieśnicą, chyba Argentynką, ale mówiącą dośc dobrze po polsku. akurat widziałem sceny, jak ona cięzko musi pracować przy zbieraniu jakiegoś zielska, jak się żegnają, bo on wyjeżdza, jak, na końcu, jadą,. z paroma innymi dziećmi, w takim starym aucie jakimś. do końca nie wiem, jaka była idea przewodnia tego filmu...

      jesli widzieliście - napiszcie słów parę i oświećcie zagubionego mnie ;]
      • barbasia1 Re: "argentyńska lekcja" wczoraj; patrzyliście ? 09.06.11, 14:42
        > oglądaliście wczoraj ten dokument ?

        ZAPOMNIAŁAM NA ŚMIERĆ!!! A wypatrzyłam to w moim dodatku TV kilka dni temu i miałam szczery zamiar wspomnieć o tym dokumencie na forum w stosownym czasie, ale wczoraj wyleciało mi to zupełnie z głowy i zapowiedź i potem ten dokument ...

        Co ja robiałam w tym czasie??? Aaa już wiem, spałam przed komputerem usiłując odpowiedzieć na posty ... ;))

        Nic nie wiem na temat "Argentyńskiej lekcji" i bardzo bardzo żałuję , bo Aregntyna mnie szalenie ciekawi intryguje, pociąga, w końcu kiedyś mam się tam wybrać by odnaleźć krewnych taty ...
        Alee mogę Ci Greku/ Wam opiwedzieć co nieco o innym dokumencie "Moje cygańskie wiesele, ktry leciał we wtorek. Chcesz? Chcecie???

        To Ci / Wam opowiem! :))

      • barbasia1 Czwartkowo deppowo, deszczowo 09.06.11, 15:10
        > jesli widzieliście - napiszcie słów parę i oświećcie zagubionego mnie ;]
        :)))
        Jak mi przykro, że nie mogę Cię z zagubionego oświecić w kwestii "Argentyńskiej lekcji", heh!
        Ale mam nadzieję, że ta opowieść o cygańskim weselu trochę Cię ucieszy, będzie rekompensatą ! Opowieści o weselach zawsze są optymistyczne! ;))

        Zanim napiszę post o "Moim wielkim cygańskim weselu" ("Big Fat Gypsy Weddings") to jeszcze podliknuję artykuł ilustrowany zdjęciami różnych wcieleń naszego cudnego, ulubionego Johnnego Deppa.

        www.widelec.pl/widelec/1,111642,9752155,10_najciekawszych_charakteryzacji_Johnny_ego_Deppa.html
        • grek.grek Re: Czwartkowo deppowo, deszczowo 09.06.11, 15:30
          jasne, że chcę :]

          "Argentyńska" pewnie kiedyś poleci powtórkowo w tvp info, po północku, więc jakoś trzymam się w nadziei, ze nie wszystko stracone ;] a może i w dwójce dadzą riplej, czasami tak bywało. koniec konców - gdzieś musi wypłynąć ponownie.

          już za samego Sparrowa depp powinien dostać jakąś specjalną nagrodę. tylko najnowsi "Piraci" zarabiają sumy idące w setki melonów, ile dolków padło na całej serii, to aż strach liczyć, a wszystko to nie byłoby możliwe bez jego kreatywności [samo wymyślenie postaci, od A do Z, to jego robota], brawurowego aktorstwa, a teraz to już sama obecność i kaprys zagrania--albo-nie decyduje o wszystkim. to się nazywa wpływ na wyniki finansowe projektu, hehe. no, dodajmy jeszcze dobrą kasę zainwestowaną w machine promocyjną całego przedsięwzięcia.

          • barbasia1 Re: Czwartkowo deppowo, deszczowo 09.06.11, 15:49
            :)))
            Będzie, będzie! Za chwil kilka. :)

            W takim razie zapamiętujemy tytuł i czekamy na powótrkę... :)

            Święte słowa.
            Bez postaci Sparrowa nie byłoby "Piratów"! Fenomenlna kreacja Deppa.
    • maniaczytania a po "Ksieznej" w ta niedziele "Wojna domowa"- 10.06.11, 01:18
      angielska komedia z zycia high-life sfery. Kristin Scott-Thomas i Colin Firth zagraja rodzicow chlopaka, ktory przywozi do domu amerykanska zone - Jessice Biel. I, no coz, tesciowej do gustu nie przypadnie :)))
      • barbasia1 "Wojna domowa" 13.06.11, 09:07
        Jessica Biel świetna!

        Zakończenie irytujące ...


        :)
        • pepsic Re: "Wojna domowa" 13.06.11, 10:00
          Bardziej optowałabym za Kristin Scott Thomas, jak zawsze doskonale wpasowananą w klimat minionej epoki. Słabo aktorsko wypadł Ben Barnes (mąż Biel), nie znam człowieka. Nijakością zaskoczył Colin Firth. Zgadzam się, zakończenie irytujące i bez klasy. W moim przypadku film wywołał wrażenia odwrotne w stosunku do zamierzonych. Doprawdy nie chciałabym znaleźć się na miejscu małżonki pana wykonującego namiętne tango na oczach zgomadzonej publiki, swoją drogą z synowej niezłe ziółko było.
          Ps. Przy czym przyznaję, obejrzałam film jednym okiem.
    • grek.grek Gdynia'11, propozycje na dziś ? 10.06.11, 14:17
      my tu gadu gadu, a cały tydzień w gdyni festiwal trwa, dzisiaj ostatnie pokazy, jutro gala finałowa, podobno w Dwójce pokażą :]

      torbicka wczoraj całe Kocham Kino poświęciła tej imprezie. nowa formuła, z ostrą selekcją filmów włącznie, międzynarodowe jury, odsunięcie trochę w tło starych dziadów. tylko przyklasnąć.

      z tego, co czytałem - młode kino wypada nieźle, smarzowski znów podobno hardkorem pojechał w "rózy", roma gąsiorowska może dostać nagrodę dla aktorki za rolę w "Ki", duże wrażenie zrobił "wymyk" - historia dwóch braci : jeden pomaga napastowanej dziewczynie, zostaje zamordowany, drugi sparalizowany niemocą nic nie robi żeby go wesprzeć i zostaje z wyrzutami sumienia - brzmi ciekawie; "w imieniu diabła" - inspirowane historią betanek skądśtam, głośnej swego czasu w mediach; "lęk wysokości" bujnie kwitnącego konopki, anatomia relacji ojciec-syn, z tym, ze ojciec jest psychicznie zwichrowany, główne role : stroiński i dorociński. już brzmi dobrze :]; "essential", "sala samobójćów", "młyn i krzyż" to są już znane tytuły, może by warto pójśc jednak drogą naj znanych festiwali i po prostu selekcjonowanie poszerzyć o regułę - tylko premiery, bo wtedy ma to swój wymiar, kiedy się przygotowuje film specjalnie na taka okazję. czasami poniesie się porażkę, w tym roku szumowska i holland nie przysłały swoich nowych filmów, bo będą je lansować w wenecji i berlinie, ale - pal licho, lepiej odpuścić ze 3 tytuły i dać na to miejsce 3 nasze, młode, ambitne produkcje. co Wy na to ? :]

      "zły mikołaj" i "światła stadionów" w tvp 2 dziś, czyli 2 razy billy bob thornton. polecam "mikołaja", "światła" możecie spokojnie sobie darowac, schematyczne bardzo i w sumie bez większej dozy energii.

      "miasteczko pleasantville" w polsacie - chyba widziałem kiedyś, ale jesli to dawno temu [widzieliście może ?]; o ile pamiętam, rozchodzi się o to, ze dwoje dzieciaków przenosi się do lat 60-tych z lat chyba 90-tych i zderza się z ówczesną kulturą młodzieżową, obyczajowością, społecznymi zasadami itp.

      tvn - powtórka "sztandaru chwały". epickie chwilami, ale... filmy wojenne jakoś mnie nie elektryzują, nawet jesli clint je kręci i rozmach jest godny podziwu :]
      • barbasia1 Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 10.06.11, 16:29
        Dzięki Greku za ten fantastyczny research z Festiwalu Filmowego w Gdyni! Przyznam, ze wstydem, że doniesień z Gdyni nie śledziałam tak uważnie jak tych niedawnych canneńskich.
        Muszę jak najprawdzej nadrobić zaległości, bo z tego co piszesz festiwalowe propozycje prezentują się szalenie ciekawe.

        A propos rzuciłam okiem bardzo szybko i pobieżnie na artykuł Sobolewskiego w dzisiejszym dodatku TV do Wyborczej , w którym zwraca uwagę na to o czym wspomniałeś, że w konkursie poza Jerzym Skolimowskim i Lechem Majewskim (którzy reprezntują starsze pokolenie) są sami debuitanci. :)

        Gala FF w Gdyni i wręcznie nagród filmowych w Dwójce o ...23:25, eh!

        I dziś jeszcze Kabareton w Opolu, ale niepecjalnie zachęcam, bo raz, że bardzo późno, początek dopiero ok. 23:30 , dwa, oprócz Grupa MoCarta (imo :) mało atrakcyjne zestaw kabretów i trzy ogólny poziomu programów kabaretowych pokazywanych w telewizji, na różnych festiwalach niestety z roku na rok gorszy (o Kabaretonie na Top Trendach już tylko czytałam krótkie recenzje na forum) ...

        A wczoraj w Jedynce leciał w środku nocy (zaczynał się o 1:20 więc nie wiem cz coś w ogóle wyemitowano w związku z nocnymi spodziewanymi lub niespodziewanymi przerwami jakie serwuje publiczna) Kusturicy "Ojciec w podróży służbowej", zapomniałam o nim wczoraj powiedzić, heh!!! Film nienowy, z 1985 , nagrodzony Złotą Palmą w Cannes.

        Greku, póbowałeś oglądać? Nagrywać? Jeśli tak, to liczę słówko (albo i więcej) o tym filmie.

        :)
        • maniaczytania Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 10.06.11, 19:41
          barbasia1 napisała:

          > A propos rzuciłam okiem bardzo szybko i pobieżnie na artykuł Sobolewskiego w dzisiejszym dodatku TV do Wyborczej , w którym zwraca uwagę na to o czym wspomniałeś, że w konkursie poza Jerzym Skolimowskim i Lechem Majewskim (którzy reprezentują starsze pokolenie) są sami debuitanci. :)

          Oj, to albo on albo Ty sie pomyliliscie - Smarzowski debiutantem nie jest :) i mam nadzieje, ze wygra!!! "Roza" zapowiada sie na bardzo interesujacy film, a znajac rezysera - bedzie bolao, ale bedzie ... no wlasnie, przy jego filmach brak jest slowa opisujacego wrazenie - bo jak - niezwykly, fantastyczny, wspanialy - chociaz takie sa, to jakos te slowa nie pasuja ...

          I mam nadzieje, ze Marcin Dorocinski dostanie nagrode dla najlepszego aktora :)

          A z filmow (12) konkursowych obejrzalabym - Roze, Daas, Sale samobojcow, Lek wysokosci i moze Wymyk, i moze Mlyn i krzyz.
          • barbasia1 Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 10.06.11, 20:24
            Stanowczo Smażowski nie jest debiutantem ! :)

            A Sobolewski pisze dokładnie tak: W konkursie [poza jrezym skolimowskiem i Lechem Majewskim przeważają debiutanci. Czyli ja źle przytoczyłam słowa Sobolewskiego... W pośpiechu przeoczyłam pośród kandyatów Smażowskiego

            A film Smarzowskiego "Róża" właśnie dziś dostał z Nagrodę Dziennikarzy na festiwalu w Gdyni!
            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,81048,9761954,Film_Smarzowskiego__Roza__z_Nagroda_Dziennikarzy_na.html

            "Nagrodę przyznano "Za poruszającą opowieść, która przywraca wiarę w miłość wbrew losowi, za prawdziwy obraz ważnego fragmentu środkowoeuropejskiej historii" - głosi uzasadnienie." - ŁADNIE! :)

            "Akcja "Róży" rozgrywa się w latach 1945-46 na Mazurach, na terenie starego pogranicza polsko-pruskiego. Po zakończeniu II wojny światowej Mazury - w XIX wieku i w pierwszej połowie wieku XX poddawane silnemu naciskowi germanizacyjnemu - zostają włączone do Polski. Rozpoczyna się proces repolonizacji miejscowej ludności. Mazurzy, którzy czują się Niemcami, zaczynają wyjeżdżać do Niemiec. Jeśli chcą zostać, mają posługiwać się językiem polskim. W domostwach Mazurów osiedlają się nowi mieszkańcy, wśród nich polscy repatrianci ze wschodu i osadnicy z Mazowsza.

            Latem 1945 r. na teren Mazur dociera Tadeusz (Marcin Dorociński), były żołnierz AK, któremu wojna odebrała wszystko. Mężczyzna przybywa do domu Róży (Agata Kulesza), Mazurki władającej językiem niemieckim i polskim, wdowy po niemieckim żołnierzu.

            Tadeusz poznaje dramatyczną historię życia kobiety. W czasie wojny Róża była brutalnie gwałcona przez żołnierzy. W jej gospodarstwie sowieci urządzili siedzibę swojego miejscowego dowództwa. Różę traktowali jak nałożnicę. Po wojnie dramat kobiety trwa nadal - Róża jest odrzucana przez osadników napływających na Mazury, ponieważ uważają ją oni za Niemkę. Między Różą i Tadeuszem, który staje w obronie kobiety, rodzi się uczucie"

            "Smarzowski zrealizował "Różę" według scenariusza Michała Szczerbica".

            Podoba mi się!

            Też ciekawa jestem "Sali samobojców", o której mowa była przy okazji festiwalu w Cannes i filmu Lecha Majewskiego, który o swoim filmie opowiadał kiedyś na TVPInfo w wieczornym programie "Zawsze po dwudziestej", przypadkiem trafiłam.
            • barbasia1 Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 10.06.11, 20:28
              Poprawna jest wyłącznie forma: SmaRZowskiego! ;)
              • maniaczytania Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 10.06.11, 20:49
                Barbasiu - znalazlam linka do ciekawej recenzji z filmweba:
                www.filmweb.pl/article/Widzieli%C5%9Bmy+w+Gdyni+%22R%C3%B3%C5%BC%C4%99%22+Wojciecha+Smarzowskiego-74473
                Rety i chcialabym i boje sie ...
                • barbasia1 Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 11.06.11, 13:42
                  O! Dzięki Maniu, przeczytałam, dobre. I myślę, że trzeba koniecznie zobaczyć ten film!
                  Nie ma się co bać! ;)
          • grek.grek Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 11.06.11, 11:21
            yup, RÓża, jak wiewiórki i wiewióry donoszą - zdecydowanie zawładnęła rzeczywistością gdyńską.

            kto wie, sądząc z zachwytów, to może wszystko zgarnąc : kulesza i dorociński, smarzowski za reżyserię, no i sam film za najlepszość, aczkolwiek - kurdesz, "najlepszy", jak to fatalnie brzmi w odniesieniu do, jakby nie było, jakiejś formy sztuki... "najlepszego" to w biegu można wyłonić, albo w skoku wzwyż, bo są proste, oczywiste reguły tego wyłaniania, a w sztuce ? totalnie pomylona historia.

            imo, mimo - jak Barbasia zauważa - sporej liczby debiutantów w akcji, duża będzie pokusa, zeby jednak dać starym repom coś, czym się ich uhonoruje i wykaże symboliczne docenienie ich całego dorobku - skolimowskiemu albo majewskiemu; styawiam, ze któryś z nich dostanie za reżyserię, szczegolnie, ze nie wypuścili gniotów, a - w zgodnej ocenie - dobre filmy, ciekawe formalnie i estetycznie.

            aktorsko, podejrzewam, ze skrzywdzony z okazji "rysy' stroiński moze miec swoje 5 minut, zwłaszcza, że w "Lęku wysokości" podobno gra koncert, a sama rola trudna jest.

            a może i tutaj jury się zechce popisać i da statuję niejakiemu vincentowi gallo ["essential"] ? ;] to by była zagrywka, hehe.

            generalnie - mam nadzieję,ze chociażz sekcji Młode Kino coś w TVP pokażą, i to nie w TVP KUltura, ktorą ogląda jakieś 0,0007 procent ludzkości :]

        • grek.grek Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 11.06.11, 11:13
          hehe, galę z nagrodami dadzą, a kiedy same filmy ? :] pewnie nieprędko. a z poprzednich edycji festiwalu ? też zostało sporo do pokazania. obłudnicy zwyczajni.

          a sekcja Młode Kino ? ktoś to pokaże w telewizji ? TVP byłaby fajna, gdyby wzięła chociaż owo MK i pokazała tuż po festiwalu. te filmy i tak nie wejdą do kin, na dvd się nie sprzedadzą najpewniej, nie byłoby większych problemów z pokazaniem ich w telewizji, ze zrobieniem jakiegoś przeglądu.

          ale TVP sama ma propblem : czasu na to nie ma, bo trzeba gdzieś wcisnąć powtórki mjak miłośc, barw nieszczęscia, klossa, szarika, janosika i zmienników. do tego trochę amerykańskich pierdół, kolejne bieda-tokszoły i ramówka gotowa. dobre kino ? jakieee ?

          niestety, kusturicy nie oglądałem... kończył się dobrze po trzeciej, więc nie ryzykowałem, ze dostanę półprodukt, urwany w połowie. dlatego, nie nastawiałem video, a live nie miałem możliwości patrzenia, zatem... do następnego razu chyba :]

          btw, "miasteczko pleasantville" nagrałem wczoraj, mam nadzieję coś nabazgrać o tym filmie, więc może tym jakoś zrekomepensuję :]
          • barbasia1 Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 11.06.11, 13:37
            W Kabaretonie wczoraj jeszcze ulubiony KMN wystąpił jak się okazuje. Niestey bardzo, bardzo późno . Wiem z drugiej ręki albo raczej z drugich oczu...

            Szkoda mówić!


            "Miasteczko Pleasantville" nagrałem wczoraj, mam nadzieję coś nabazgrać o
            > tym filmie, więc może tym jakoś zrekomepensuję :]

            Świetnie! Już się cieszę! :)))

            • grek.grek Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 11.06.11, 15:35
              kurdesz, nie obejrzałem także KMN... oglądałem "złego mikołaja" ;], ale... w zawartości ma jedną z moich ulubionych ról męskich, w wyczynie billy boba thorntona, więc - nawet jakby wiedział, ze KMN będzie, to bym się zdecydował na to drugie. a video było zajęte na "pleasantville", więc... byle do jakiejś powtórki Opola ;]

              sobota, weekend... zaprawdę, powiadam Wam, nie bądźcie dla siebie zbytt surowi ani surowe :] :
              napoleonka.ludzie.gotujmy.pl/vi/daca6418b65ca53c03e8ddb3009998ff_0_3.jpg
              do boju :] :
              misiekgotuje.blox.pl/resource/karpatka_1.JPG
              i grajcie głośno :
              www.youtube.com/watch?v=uxkxzVLQNP8
              a jak jeszcze macie do tego jakieś, kiczowate ale fajne, czytadło kinga, mastertona czy czym-tam-lubicie się zbrukać kulturalnie, to już w ogóle jesteście nieprzyzwoici oraz nieprzyzwoite. i takimi bądźcie, bo reszta to ściema :]
              • barbasia1 Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 11.06.11, 16:54
                Ta poniższa tekstowa! informacja-zapowiedź mnie zmyliła, niedoinformowała skandalicznie!??

                www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110609/FESTIWAL/291342338
                Z całą pewnością możemy się spodziewac powtórek kabaretonu opolskiego, w czym jak w czym, ale w powtórkach TVPubliczna się specjalizuje! ;))
                Dziś zresztą też mają być jakieś występy kabaretowe w Opolu.

                Oglądałam trochę"Złego Mikołaja", ale przyznam Ci się, że mi ten Mikołaj wyjątkowo mi nie podszedł ?!?! Nie wiem może miałam wczoraj jakiś zły dzień, alboco;
                Ale dam mu jeszcze raz szansę przy innej okazji, skoro to taka wyjatkowa rola ... :)

                Piewszego linku nie można otworzyć niestety (to napoleonka?), za to drugi otwiera się i starsznie mi się podoba zawartość! Lubię bardzo!
                Napoleonki mi są bliższe, bo łatwej je dostać w sklepie. :))

                Ja zaszalałam tak (skoro dziś można! ;) :
                wolewygodniej.pl/ld.php/system/ware/view.php?tem=w.php&w=41568
                A jutro będzie galaretka z truskawkami. :)

                Pani Martina Topley Bird - przecudna! Prawdziwe odkrycie dla mnie! Gdzie ją znalazłeś, Greku?

                > a jak jeszcze macie do tego jakieś, kiczowate ale fajne, czytadło kinga, master
                > tona czy czym-tam-lubicie się zbrukać kulturalnie, to już w ogóle jesteście nie
                > przyzwoici oraz nieprzyzwoite. i takimi bądźcie, bo reszta to ściema :]

                Ha, ha :)))

                Kulturalnie męczę się nad Cormakiem McCarthy'ym "To nie jest kraj ..." (2 raz przedłużony).

                A tak naprawde dobrze się go czyta, tylko ja mam ostanio co innego na głowie,aż mi głowa pęka ...

                Ja zaraz na rowerze do lasu wyruszam:
                www.krajobrazy.pl/zoom.php?image=4547
                :)
                • maniaczytania Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 11.06.11, 17:21
                  Barbasiu - w mojej opinii nie masz czego zalowac z tym kabaretonem, owszem kilka skeczy bylo fajnych, ale ogolnie slabizna niestety.

                  barbasia1 napisała:
                  > Ha, ha :)))
                  >
                  > Kulturalnie męczę się nad Cormakiem McCarthy'ym "To nie jest kraj ..." (2 raz przedłużony).
                  >
                  > A tak naprawde dobrze się go czyta, tylko ja mam ostanio co innego na głowie,aż mi głowa pęka ...


                  A film obejrzany? Jak sie to czyta po obejrzeniu filmu?
                  Ja tez mam ambitne czytadlo - mecze sie juz ktorys miesiac - "Gra w klasy"...
                  • barbasia1 Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 12.06.11, 15:08
                    Czyli kabaretony utrzymują swój zniżkujący poziom ,szkoda.
                    Dzięki, Maniu, za ten komantarz.

                    Film obejrzany był, nawet dwa razy.

                    I powiem tak, po obejrzeniu filmu książkę czyta się znakomicie się, zwłaszcza, że film Coenów jest dość wierną adaptacją oryginału książkowego (nie wszytsko jednak znalazło się w filmie i nie mam tu na myśli jakichś drobiazgów, ale dość, imo, kluczowy fragment akcji ...). Wiele dialogów niemal żywcem zostało przeniesionych do filmu, co oczywiście nie jest złe ...
                    Poza tym książka lepiej naświetla, pokazuje pewne może nie do końca rozumiałe (dla mnie) w filmie kwestie, sceny ...

                    No i ciekawe jest porówać oryginał z jego filmową adaptacją. Przyjrzeć się jak słowo pisane, zostało przetworzone na język filmu, obrazów.

                    "Gra w klasy", moim zdaniem, to zdecydowanie cięższa rzecz od "To nie jest ..." .
                    Musiłabym sobie przypomnieć kiedyś "Grę..."

                • grek.grek Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 12.06.11, 14:00
                  szkoda, żałuję. pierwszy link przedstawia fotomontaż, na którym wielki, spasiony kocur, a'la Garfield z rozdziawiona paszczęką, wytrzeszczem oczodołów i nieposkromioną żądzą rzuca się na apetycznie wyglądający tort czekoladowy :] "napoleonka" ? hehe, też niezła rzecz.

                  o, cukierki, czy aby czekoladowe ? moje ulubione to "michaszki", polecam bardzo. klasyka, rolls royce wśród cukierków czekoladowych ;]

                  ale i tak najlepsze są tzw. guziki czekoladowe. nie wiem, czy to w Polsce sprzedaja, ja je jadałem w czechach. za 10 % rodzinnie przydzielonych mi koron [wtedy jeszcze wymieniało się złocisze na korony czeskie, hehe, stare czasy, mały byłem] kupowałem sobie buty i jakąś jupkę, a za pozostałe 90 - te guziki czekoladowe, z których i tak najwyżej trzecią część dowoziłem do domu, bo resztę zdązałem spałaszować na miejscu. zawodowa rzecz. dawno nie jadłem, teraz sobie przypomniałem,że nawet... zbyt dawno ;] to były takie małe okrągłe czekoladki. smak niepodrabialny. nie wiem, jaką to nosiło nazwę firmową, więc nawet nie mogę znaleźc w necie, czy to gdzieś w Polsce można kupić... gdybym jakąs wiedzę posiadał - dam znać. kto nie próbował, ten nie czuć się spełniony w życiu, więc - na pewno dam znać jak tylko czegoś się dowiem :]]

                  och, martina to jest moja stara miłość ;] cieszę się, ze Ci się podoba.

                  mc carthy, z tego co słyszałem, lektura dośc niewdzięczna dla większości, trudno się przy niej wyluzować i "zbrukać" - zbyt ambitna podobno..? . ale na szczęście gusta są rozmaite, i wazne, jak jednostka to traktuje, a nie ile jednostek podziela ten pogląd :]
                  mnie się zawsze laba z ksiązką w tle, kojarzyła z takimi tam mastertonami i kingami, przy których moje nieliczne szare komórki mogły się swobodnie wyłożyć martwym bykiem ;]

                  ja też rowerowałem wczoraj.... widoki miałem takie-sobie, powietrze coraz cięższe, może dlatego, ze kręciłem na stacjonarnym ;]

                  • barbasia1 "Moje wielkie cygańskie wesele" dokument 12.06.11, 14:04
                    Dokument zaczęłam oglądać zaraz po Wojewódzkim, Nie widziałam całości, więc nie będzie to dokładne streszczenie, tylko kilka obrazków, ciekawostek, wrażeń....

                    Opowiada on o przygotowaniach do ślubu cygańskiego ( a właściwie do ślubów), co nieco o ślubnych i przedślubnych zwyczajach Romskich, a w głębszej warstwie jest opowieścią o życiu Romów zamieszkujących Wyspy Brytyjskie, opowieścią w sumie jednak niespecjalnie pogłębioną na mój gust...

                    Do przedślubnych zwyczajów należą np. tradycyjne porwania dziewczyn przez jej przyszłego męża, znany zwyczaj z opowieści i naszych Romów .../ szczegółów z dokumentu nie poznałam/

                    Szycie sukni ślubnej jest jednym z najważniejszych elementów przygotowań do ślubu (dla panny młodej oczywiście). Jedną z bohaterek była krawcowa z Liverpoolu specjalizująca się (od 15 lat) w szyciu sukienek dla Romek, która opowiadała, że Cyganki lubują się w bardzo strojnych wystawnych sukniach, zazwyczaj bardzo bogato zdobionych, z błyskotkami, sztucznymi kamieniami, kwiatkami i czym się jeszcze da. Nie jest ważne, że takie suknie wyglądają dość kiczowato, najważniejsze jest żeby suknia wielkością, strojnością robiła wrażenie na zebranych gościach. W skromnej sukni jak móiwła jedna z bohaterek ślub by się nie liczył. Pilnie strzeżoną tajemnicą jest cena takiej sukni, zapewne niemała...

                    Jedna z Romek bohaterek dokumentu, młodziutka przyszła panna młoda marzyła już od dziecka o wyjściu za maż, o ślubie i pięknej sukni i od dziecka zbierała każdy gorsz na kupno tej wymarzonej. Krawcowa uszyła jej zgodnie z sugestiami tak poteżną suknię w stylu beza z drapowaniami, że dziewczyna ledwo zmieściła w przejściu pomiędzy rzędami ławek (które fakt faktem były chyba za blisko siebie) w kościele (Romowie są bardzo wierzący, religijni), a ojciec, który miał ją prowadzić do ołtarza musiał iść za nią...

                    Co ciekawe tamtejsi Romowie nie rozsyłają zaproszeń na ślub , wiadomość jest przekazywana z ust do ust w ostatniej chwili, w dniu wesela (za pomocą komórek oczywiście) i dlatego też nigdy nie wiadomo ile gości pojawi się na weselu, kilkadziesiąt czy kilkaset, jak mówiono.

                    Wielu właścicieli lokali z Wysp niechętnie wynajmuje Romom sale na imprezy, uważając ich za agresywnych, niebezpiecznych, podejrzanych, skarżyła się matka jednej panny młodej. Szczęśliwie ona i jej córka nie miały żadnych problemów z organizacja wesela dla swej córki, była bardzo zadowolona z lokalu, z orgnizacji, z pozytywnego do Romów stosunku.

                    Dziewczyna od sukni wielkiej bezy poznała swego narzeczonego pochodzącego z Irlandii zdaje się półtora roku wcześniej, na jakimś weselu , a później widziała go tylko dwa razy. W dniu wesela ciągle się sprzeczali, ale dziewczyna była dobrej myśli co do małżeństwa, żadnych rozwodów nie przewidywała (nie uznawała), choć była nieco przerażona perspektywą opuszczenia rodziców i zamieszkania za mężem w Irlandii PN..

                    Co mnie uderzyło, że tamtejsi Cyganie/ Romowie wyglądem zupełnie nie przypominają Cyganów, jakich my znamy, ciemnowłosych, z bardzo śniadymi cerami. Romowie z dokumentu, niemal wszyscy pokazani wyglądali jak rodowici mieszkańcy Wysp, np. pochodzący z Irlandii pan młody miał bardzo jasną cerę piegi i był ciemno-rudawy jak Irlandczyk. Ubiorem też zresztą raczej nie różnili się od przeciętnych mieszkańców Wysp. Dziewczyny z platynowym blondem na głowie w mini

                    Toteż, powiem Wam, dziwiłam się, że Cyganie w filmie Przekręt” Guya Ritchiego, mają taki niecygański wygląd (np. Brada Pitta!?), podejrzewałam Guya, że nigdy Cyganów na oczy nie widział. A tu się okazuje, że to ja miałam błędne wyobrażenia...

                    Film „Przekręt” przyszedł mi na myśl w jeszcze innym momencie, kiedy w dokumencie pojawiło się morze przyczep kepingowych na słynnym odbywającym się od wieków cygańskim tradycyjnym targu końskim w miejscowości Stow-on-the-Wold (sprawdziłam w wiki), na który raz w roku zjeżdżają tysiące Romów z całego kraju. Dokładnie jedną z takich przyczep mieli zamiar kupić od Romów bohaterowie filmu Guya Ritchiego. :))


                    Romowie podobnie jak u nas funkcjonują na marginesie społeczeństwa , żyją na obrzeżach miast, w biednych, choć całkiem przywoicie na pierwszy rzut okaz wyglądających, dzielnicach, nierzadko pośród biednych imigrantów z innych krajów ...


                    To tyle wrażeń z połowy dokumentu ... :)
                    • barbasia1 Re: "Moje wielkie cygańskie wesele" dokument 12.06.11, 14:11
                      PS
                      Młode dziewczyny z platynowym blondem na głowie (w całosci lub pasmach), w mini zupłenie nie różniły się od przeciętnych młodych Brytyjek.
                    • grek.grek Re: "Moje wielkie cygańskie wesele" dokument 12.06.11, 15:08
                      jak na "połowę", to całkiem sporo tych wrażeń, z czego tylko sama korzyśc dla czytających, a na pewno dla niżej podpisanego.

                      zwyczajów cygańskich nie znałem w zupełności, a z uzyskaną muszę się trochę oswoić, więc powiem tylko, ze przyjemnie się Twój tekst czytało i wiedzę zdobywało dzięki niemu :]
                      • barbasia1 Re: "Moje wielkie cygańskie wesele" dokument 13.06.11, 09:05
                        A tu rzecz bardzo ciekawa i rzadko spotykana dokument po dokumencie, czyli jak ci, o których mowa w "Moim wiekim ..." odebrali ów dokument:
                        wiadomosci.onet.pl/kiosk/swiat/samoopalacz-i-cekiny,1,4408026,wiadomosc.html
                        Samoopalacz i cekiny
                        3 cze, 12:18
                        News of The World

                        Używaj życia, Cyganko, póki możesz, doradzają młodym dziewczynom starsze koleżanki. Bo przecież panny z taboru mogą do woli malować paznokcie, odwiedzić solarium, pójść do szkoły. Czy można chcieć czegoś więcej?

                        Stow-on-the-Wold, miasteczko jakich wiele: brytyjskie do bólu, obfitujące w herbaciarnie, antykwariaty i jegomościów w kurtkach staroświeckiego kroju. Niedaleko stąd swoje rezydencje mają Kate Moss i Liz Hurley. Wszystko jak z obrazka. Dziś jednak wszystko wygląda trochę inaczej. Atmosfera jest wyraźnie napięta. Część małych sklepików zamknięta jest wcześniej niż zwykle, wyraźnie przybyło patroli policyjnych, co wygląda jak gest wrogości.

                        Falbany, cekiny i żywe kolory - świat mody romskiej

                        Co roku w maju setki brytyjskich Romów przybywają tu na targi końskie, jedno z najważniejszych wydarzeń w ich kalendarzu. Na pozór to jeszcze jeden z wielu festynów: okazja, by się pokazać i zobaczyć innych, tu coś kupić, tam coś sprzedać, może spotkać osobę sobie przeznaczoną? Wszystko to naturalnie w krzykliwym, malowniczym przerysowanym stylu.

                        To zakorzenione w cygańskiej tradycji wydarzenie przez dekady odbywało się jakby na uboczu, w obrębie społeczności. Dziś Romowie znów są na ustach wszystkich (…) i znów stali się przedmiotem uszczypliwych uwag. Mamy okazję się o tym przekonać, biorąc taksówkę: "Macie dobrze w głowach? Naprawdę chcecie tam jechać? Przecież tam są Cyganie!" – wydziwia szofer. (…) I rzeczywiście, jadąc przez miasteczko widzimy, jak skąpo ubrane dziewoje w obcisłych topach przemierzają spokojne na co dzień uliczki.

                        Targ ten różni się od zwyczajowych jarmarków, na których dostać można wyroby miejscowych rzemieślników i domowe powidła. Chcesz kupić konia? Nie ma sprawy. Do wyboru są też buty na obcasie dla dwulatki, wyszywany cekinami top dla dziesięciolatki, używany tweedowy garnitur, pies, półroczne dziecko lub fotel z przybrudzonej białej skóry. Śmiało!

                        Sądząc z tego, co widzimy, tegoroczna moda każde dziewczynom wkładać stroje tancerek gibających się z tyłu estrady na występie kapeli rhytm-and-bluesowej: topik w lamparcie cętki, kolczyk w pępku i czapa ze sztucznego futra. Są ubrane prowokacyjnie, a jednocześnie przyzwoite – sprzeczność, którą niełatwo oswoić. Temat dnia: głośny na Wyspach show telewizyjny, którego uczestniczka "zdradza" szczegóły romskiego stylu życia.

                        Jill Smith, stojąca na łysawej łączce, tuż za poobijanym vanem, najwyraźniej cieszy się tu autorytetem. – Kto to jest, ta Thelma? – zadaje retoryczne pytanie, wśród potakiwania swoich towarzyszek w mini. – Nie ma prawa o nas opowiadać. Nie jest jedną z nas.

                        Budząca oburzenie "Thelma" to nikt inny jak stylistka i krawcowa Thelma Madine, szyjąca suknie ślubne dla zamożnych Romów: jej arcydzieła, satynowe "bezy" z dziesięciometrowym trenem, są hitem nakręcanego przez Channel 4 BBC show zatytułowanego "Moje wielkie cygańskie wesele". Thelma nie jest Cyganką; jej relacje insiderki o osobliwościach romskich zwyczajów uczyniły ją w oczach wielu świadkiem i autorytetem, na Jill jednak nie robią wrażenia. – Nie jestem gadzio, nie wiem, jak żyjecie, więc nie umiałabym o tym opowiadać – tłumaczy. – Ta Thelma też nie spróbowała żyć tak jak ja, więc co się wymądrza? Nie można sądzić innych, dopóki nie spróbuje się ich życia. Teraz wszystkich nas załatwili.

                        Tę opinię o show, który zgromadził osiem milionów telewidzów, podziela wielu Romów. Przede wszystkim martwi ich, że część zwyczajów (w tym "porwanie", obyczaj nakazujący, by zakochany młody człowiek udowodnił swoją fascynację porywając młodą dziewczynę i kradnąc jej przynajmniej pocałunek) została pokazana w przerysowany sposób.

                        – W tym programie to niby pokazano, że naszym dziewczynkom każe się przerwać szkołę i siedzieć w domu nad garami, aż wyjdą za mąż – zżyma się Jill. – Owszem, oczekuje się od nas, że będziemy umiały gotować i sprzątać, ale mamy swoje życie. (…) Wiele dziewczyn chodzi do szkoły. To zależy też, czy jest się z Anglii, czy z Irlandii. Ten program nie pokazał, że w ogóle są między nami jakieś różnice. Wszystkich nas obsmarowano tak samo.

                        Jeśli idzie o smarowanie, Jill musiała przypaść solidna dawka sztucznego opalacza i na widok pierwszych kropli deszczu, ucieka na wysokich obcasach w bezpieczne miejsce. Ale temat show i opowieści o "porwaniach" powracają w rozmowach z niemal wszystkimi: z matką nastoletniej córki, która nie chce podać swojego imienia, ale zarzeka się, że "to figle nastolatków" i że "nie chciałaby, żeby synowie musieli tak się zachowywać". 34-letnia Maria Doherty również zapewnia, że rytuał "porywania" "to tylko taka zabawa", w której "nie ma przemocy ani nic seksualnego" – po czym przechodzi do oskarżeń pod adresem nie-Romów, nadal jej zdaniem pełnych uprzedzeń.

                        – Mój 13-letni syn chodził do szkoły, dopóki dzieci nie odkryły, że jest Romem. Wówczas zaczął być tak szykanowany, że musiałam go stamtąd zabrać – żali się. – I to nieprawda, że wśród naszych chłopaków dochodzi do pojedynków na pięści. Może kiedyś… – Chłopaki wcale nie ściskają nas mocno, tyle że teraz wszyscy myślą, że tak. Jedyne, co było prawdziwego w całym tym programie to to, że mamy zasady – zapewnia Lucy Fuller.

                        W miarę, jak wędrowałyśmy po targu, odkrywałyśmy nie tylko popularność samoopalaczy, ale i gotowość naszych rozmówczyń do opowiadania o prawdzie, jaka kryje się za stereotypami. – To nie tak, że musimy się żenić mając 16 lat – polemizuje wymowna, 20-letnia Pearl Davies, wymachując nam przed nosami dłonią z imponującym manikiurem. – Trzeba się nażyć za młodu, taka jest prawda – a potem wychowywać dzieci.

                        Czy młodym dziewczynom wolno wychodzić na miasto? – pytamy. – Owszem, tyle że w grupie. I wolno nam rozmawiać z chłopakami. Owszem, rzadko zdarzają się pary mieszane, ale to dlatego, że nasze chłopaki lepiej nas rozumieją.

                        – To nieprawda, że musimy cały czas siedzieć w domu – dodaje 18-letnia Amy Louise Buckley. – Wolno nam nawet chodzić na solarium, o! I nie jest tak, że nie wolno nam pracować. Masa dziewczyn sprząta po domach.

                        Amy szczególnie oburzają komentarze na temat stylu, w jakim ubierają się młode Romki. – Wielka awantura o ten samoopalacz – prycha. – A w Stanach są takie konkursy dla pięciolatek, też je tam smarują samoopalaczem, i co? Jakoś nikomu to nie przeszkadza. A my chcemy po prostu dobrze wyglądać. Nie ma co przesadzać, jasne – ale warto użyć życia, póki czas.

                        Rosie Smith, 27-letnia mama, odważnie łącząca motywy wężowej i lamparciej skóry na swoim obcisłym kostiumie, zapewnia nas, że "czasy się zmieniają". – Coraz bardziej upodabniamy się do Anglików – przyznaje. – Zdarzają się nawet mieszane małżeństwa. Nie trzymamy się reguł tak ściśle, jak o tym gadają w tym tam wizorze – zapewnia nas, kołysząc 9-miesięczną Tianę obwieszoną biżuterią z dętego złota.

                        Z pewnością jednak różnice genderowe pozostają głębokie. Podczas gdy dziewczyny ochoczo rozmawiały z nami, pozowały do zdjęć i chętnie udzielały rad dotyczących pielęgnacji urody, nawet w kwestiach bardziej prywatnych niż dobór odpowiedniej bielizny, mężczyźni niechętnie podejmowali rozmowę. 19-letni Levi Harley zgodził się zamienić z nami kilka słów na temat domniemanego seksizmu Romów, zapewniając, że kobiety mogą pracować i jemu to w ogóle nie przeszkadza. Kiedy jednak spróbowałyśmy zagadnąć o praktykę "porwań", zgęstniała zarówno atmosfera, jak i tłumek wokół nas. ̵
                        • barbasia1 Re: "Moje wielkie cygańskie wesele" dokument 13.06.11, 09:05
                          cd.

                          – Co was to w ogóle obchodzi? Nie wasz interes! – zagaił mocno zbudowany, anonimowy rozmówca. Poczułyśmy, że czas szybko się oddalić. Ale poza tym jednym incydentem, wszędzie spotykała nas życzliwość, szczerość, uprzejmość – nic na kształt niechętnego obcym, zamkniętego środowiska, jak często przedstawia się Romów. Na targu nie doszło do żadnych niepokojów, gadziów wita się i gości jak swoich.

                          Nadzieję można też czerpać ze słów naszej ostatniej rozmówczyni, 18-letniej Violet Gilheaney. – Wychowywano nas tak, byśmy zachowały skromność i były wierne jednemu mężczyźnie – tłumaczy nam dziewczyna w wyraźnej ciąży, ubrana skromniej niż inne. – Myślicie o nas różne rzeczy, podobnie jak my o was, ale i tak wszyscy żyjemy pod jednym niebem. Jesteśmy tylko ludźmi i jak wszyscy mamy prawo do szczęścia.

                          Źródła: News of The World
                          • grek.grek Re: "Moje wielkie cygańskie wesele" dokument 13.06.11, 14:11
                            no co ja mogę napisać... swietne, po prostu, ciekawe, czytało się zawodowo :]

                            wielkie dzięki :]
                            • barbasia1 Re: "Moje wielkie cygańskie wesele" dokument 14.06.11, 15:47
                              Cała przyjemność po mojej stronie!!!

                              Dzięki za dobre słowa!!! :)))
                  • barbasia1 Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 12.06.11, 14:31
                    Hehe fajne, w takim razie, spóbuj jeszcze raz wkleić ten link, albo powiedz na jakiej stronie tego szukać!

                    To były Michałki z Hanki, moje ulubione, smaku podobne do Michaszków, tylko znacznie lepsze, ośmielem się twierdzić! ;))

                    A nie były to Lentilki? Czekoladki w kształcie guziczków, tabletek w kolorowych słodkich skorupkach?

                    cs.wikipedia.org/wiki/Soubor:Lentilky.jpg
                    Pamiętam, że swego czasu Lentilki przywoziło się z Czech jako jako ratytas!
                    Lentilki są pyszne i oczywiscie są dostępne w sklepach i u nas, zdaje się u nas robi je Nestle.

                    (Fajne wspomnienie, by the way!)

                    > ja też rowerowałem wczoraj.... widoki miałem takie-sobie, powietrze coraz ciężs
                    > ze, może dlatego, ze kręciłem na stacjonarnym ;]
                    ha, ha :)

                    Ale własciwie szkoda, że tak!
                    Trzeba było sobie przynajmniej właczyć jakiś film na wideo, widoki byłyby lepsze! ;)
                    • grek.grek Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 12.06.11, 15:03
                      link chyba nie zadziała w tej formie.

                      ja, szukając ponownie, wpisałem w gugla "napolenka + ludzie + gotujmy", czyli stronę z której ten obrazek pochodził. okazuje się, ze jest to avatar w jakims profilu.
                      więc - link do tego profilu, może zadziała, obrazek można powiększyć ;] :
                      napoleonka.ludzie.gotujmy.pl/profil,h0/
                      nie nie, lentilki to inna historia, były w takiej polewie kolorowej. a te guziki to była czysta, słodka czekolada, ciemnobrązowej barwy. no nic, będę szukał, może się gdzieś dogrzebię.

                      hehe, telewizor - niezły pomysł, tylko nie bardzo mam miejsce... ale, jakoś sobie z tym radzę, przynajmniej mam motywację, żeby jakoś docisnąć do końca i przenieśc się w jakieś ciekawsze okoliczności ;]

                      • barbasia1 Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 12.06.11, 15:31
                        Mam! Mam kocura pożerającego tort! ha,ha :)))

                        Jeśli nie lentilki, to zupelnie nie wiem, co to może być. Opórcz lentilek i czekolady studenckiej innych dobroci czekoladowych z Czech nie znam...

                        Ja czasami jak pedałowałam na stacjonarnym to brałam gazetę do czytania, żeby szybciej zleciał czas. ;)
                        • grek.grek Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 13.06.11, 14:13
                          hehe, gazeta - dobre :]
                          ja się posiłkuje słuchawkami z muzyką, ale i tak tyłek boli ;]]
                          • barbasia1 Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 15.06.11, 14:20
                            grek.grek napisał:
                            > ja się posiłkuje słuchawkami z muzyką, ale i tak tyłek boli ;]]

                            To poduszkę sobie podłóż! ;))

                            A tak serio , muzyka to lepszy pomysł niż gazeta, umysł lepiej odpocznie.
                  • barbasia1 Re: Gdynia'11, propozycje na dziś ? 12.06.11, 16:07
                    > mc carthy, z tego co słyszałem, lektura dośc niewdzięczna dla większości, trudn
                    > o się przy niej wyluzować i "zbrukać" - zbyt ambitna podobno..? .

                    "To nie jest kraj ..." utrzymany jest w konwencji kryminału, czy thrillera kryminalnego , więc czyta się go dobrze, lekko, a nawet powinno się przeczytać jednym tchem (jak się ma wolną głowę) , co więcej, jak pamiętasz z ekranizacji powieści, fabuła nie jest specjalnie zawła, nie trzeba śledzić jej z wielkim wysiłkiem, a dodatkowo język w książce dość prosty (bo prości są bohaterowie) ...
                    Ale oczywiscie pod nieskomplikowaną, wręcz banalną fabuŁą kryją się bardzo poważne tematy i rozważania podejmujace tak fundalmentalne kwestie jak zło we współczesnym świece , pytania o sprawiedliwość itd. ...

                    To tak w wielkim, wielkim skrócie ... :)


                    "Moje nieliczne szare komórki" - he,he, nie bądż taki skromny!
    • grek.grek gdynia 11 cd 12.06.11, 14:11
      no i mamy - dali Lwy już wylaszczonemu "essential" i skoliomowskiemu, a specjałkę Majewskiemu. kurdesz, wykrakałem ;]

      dorociński i gąsiorowska za role - też raczej bez sensacji.

      generalnie, smarzowski ma pecha. RÓża pewnie przejdzie do annałów, ale Lwa szkoda. nagrody mają jednak swój urok wszeteczny i lepiej je mieć niż nie miec. zwłaszcza, ze mniejszego Lwa dostała "sala samobójców".

      jak Wy to widzicie ? bo ja dostałem do ręki argument za moja własną tezą, że powinno się zapraszać tylko premiery, filmy nieopatrzone, nie naznaczone już dostanymi nagrodami.

      wyobraźcie sobie : jakaś "róża" jakiegoś smarzowskiego wygrywa z "essential killing" mistrza skolimowskiego, obsypanym nagrodami na samym weneckim spędzie... wyobraźcie to sobie ? to dobrze, bo ja też :] a jury, kruca, sobie nie umiało.

      nie widziałem ani jednego, ani drugiego filmu, jak zobaczę, to może zmienię zdanie, ale na razie, bazując na róznych głosach zaczytanych, zasłyszanych, to coś mi się widzi, ze jury po prostu jaj zabrakło i zwycięzyła chęć dorównania gustem jury z wenecji, cokolwiek świadcząca o prowincjonalnych kompleksach i co gorsza w takiej sytuacji ustawiająca cały ten festiwal.
      • maniaczytania Re: gdynia 11 cd 12.06.11, 15:23
        ja mam jeszcze jedno spostrzezenie ( bo zgadzam sie czesciowo z Twoimi argumentami) - otoz ten nasz filmowy swiatek, establishment po prostu nie lubi i zazdrosci Smarzowskiemu,
        dlatego "Dom zly" tez Lwow nie dostal :(
        • barbasia1 Re: gdynia 11 cd 12.06.11, 16:30
          > dlatego "Dom zly" tez Lwow nie dostal :(

          A widzisz, miałam to sprawdzić...

          >otoz ten nasz filmowy swiatek, establishment po prostu nie lubi i zazdro
          > sci Smarzowskiemu,

          Bardzo możliwe, tylko, że w tym roku jury w sporej części było międzynarodowe, trudno więc podejrzwać tych zagranicznych, spoza naszego światka filmowego o to, że kierowali się przy wydawaniu werdyktu jakimiś sympatiami czy antypatiami do anszych twórców ...



          • maniaczytania Re: gdynia 11 cd 12.06.11, 22:57
            Barbasiu - jak dla mnie to wlasnie to miedzynarodowe jury swiadczy na "moja" korzysc, dlaczego akurat w tym roku zmieniono zasady i do jury festiwalu POLSKICH filmow zaproszono gosci z innych krajow?
        • grek.grek Re: gdynia 11 cd 13.06.11, 14:16
          no własnie, słuchaj, bo podobno jury było złożone z 5 Polaków i 4 cudzoziemców :]]

          a wg relacji samego przewodniczącego - jakiś Pawlikowski, w sumie : kolo ma chyba 2 filmy na rozkładzie... w cannes szefowali ostatnio tarantino i de niro... tak dla porownania - "RÓZy" nawet pod uwagę nie brali, decydowało się między "młynem", a "essential", czyli filmami starych repów.

          smarzowski będzie miał "szacun ludzi ulicy", spoko ;] krytycy też są zgodni, że dał najlepszy film, a jury trochę pozostanie w swej decyzji wyalienowane.
      • barbasia1 Re: gdynia 11 cd 12.06.11, 16:43
        A może o wedrykcie jury ( w dużej liczbie międzynarodowym) zdecydowała tematyka obu filmów, i jury sprawy ogólnoświatowe, nad lokalnymi, polskimi przedłożyło.

        Trochę szkoda, że Kulasza nie dostała nagrody za rolę kobiecą, podobno świetną.

        A "Róża" też została doceniona nagrodą m.in. dla najlpeszego aktora - Dorocińskiego.

        :)


        • grek.grek Re: gdynia 11 cd 13.06.11, 14:22
          jak pisałem już do Manii - w 9-osobowym jury było 5 Polaków, a z tego co powiada szef jury "jako gremium, nawet nie brali pod uwagę Rózy". jakaś aberracja.

          to by wyjaśniało, czemu nie dali nagrody Kuleszy. wiesz, gdyby naprawdę docenili Różę, to by to jakoś pokazali w inny sposób - nawet dając Lwa "Essential", podkreślili by jednocześnie swój podziw dla niej dając obydwie nagrody aktorskie dla własnie AK i dorocińskiego. to byłby jakiś symbol. a bez nagrody dla kuleszy wygląda na to, ze po prostu szczerze i beztrosko wypięli się na ten film, lub też zwyczajnie im się zbiorowo nie podobał. no nic, wygląda to na mocny rozdźwięk - kinomani i krytycy vs jury z przewodniczącycm, co ma na koncie JEDEN nakręcony samodzielnie film ;]... u la la...
    • grek.grek a dziś ? "dzien w którym..."/"mordercza rozgrywka' 13.06.11, 14:31
      dwa niezłe filmy dziś :

      tvp 1 "dzien, w którym moi rodzice wyjechali na wakacje", 23:45.
      naprawde warto. coverowałem i spojlerowałem go niedawno, więc to powtórka, teraz o chyba lepszej porze, aczkolwiek wciąz kiepskiej. ale - kto będzie miał okazję i sprzyjające warunki : polecam z sympatią.

      tvp 2, 'mordercza rozgrywka", 21:50 - głupi, banalny i dziecinny... tytuł, bo sam film, to - wedle mej najlepszej pamięci : bardzo dobry thriller; widziałem kiedyś na tv4. o mistrzu-szachiście prześladowanym przez jakiegoś zabójcę, który rozgrywa z nim dośc makabryczną "partyjkę" zabijając kolejne osoby z jego otoczenia i nie tylko. christopher lambert w roli głównej, jest zagadka, jest dobry klimat, jest grzebanie się w śmieciach. naprawdę przyzwoite kino, a dobre thrillery to równie rzadka przypadłośc, co dobre polskie komedie. tutaj jest nieźle i naprawdę można spróbować obejrzeć. no chyba,ze moja pamięc płata mi figle... ;] albo mamy całkowicie rózne gusta, hehe.

      polsat - "dzień niepodległości'... nie nie, przepraszam, to już wygląda jak kpina z widza, albo wywieszenie białej flagi... ;] ten film pokazywano juz w polskich stacjach tiwi, i to tylko tych niekodowanych i ogolnodostępnych, jakieś 67890908 razy...
      • grek.grek /"mordercza rozgrywka"/ a dziś bida z nędzą 14.06.11, 14:16
        hehe, ciekawe ilu thrillerolubnych włączyło wczoraj zapowiadany fylm...

        ja si,ę skusiłem na powtórkę i najgorsze toto nie było, aczkolwiek... czy aż tak dobre, jak mi się pamiętało, to nie wiem. z perspektywy przed-projekcyjnej wyglądało chyba lepiej. zawód niewielki jednakże.

        końcówka przesadzona, juz dłużej się szarpać z tym mordercą dzielny ojciec i szachista chyba nie mógł. cała rozgrywka, zabawa w szarady, w tropienie i te rozmowy telefoniczne, podrzucanie śladów i zwroty akcji w scenariuszu - niezłe. a finał idący w kierunku klasyki, czyli strzelaniny/pięściarstwa, w ktorym ostatecznie morderca zostaje pokonany, po prostu męczący i przydługawy.

        "w dół kolorowym wzgórzem" dziś - kurdesz, Wojcieszek "głośniej od bomb" rozbił bank, to jeden z naj polskich filmów ostatniej dekady-15 lat. a reszta, a gościu kręci nonstop, to już gorsze rzeczy, przegadane, przestylizowane, przekombinowane. "w dół" do takich się zalicza, niestety.

        "młode wilki" w dwójce, to już w ogole bez komentarza.

        polsat "szklaną pułapką", tuz po wczorajszym "dniu niepodległości", pobija rekord żenady.
        • kd Re: /"mordercza rozgrywka"/ a dziś bida z nędzą 14.06.11, 22:34
          Uwielbiam Szklaną pułapkę. Dawno nie widziałam i z przyjemnoscią obejrzałam.
          Klasyka gatunku. Wisienka na torcie:)

          yupi aj ej!!!
          • barbasia1 Re: /"mordercza rozgrywka"/ a dziś bida z nędzą 14.06.11, 23:37
            No proszę, niektórych powtórki cieszą! :)
          • grek.grek Re: /"mordercza rozgrywka"/ a dziś bida z nędzą 15.06.11, 13:23
            hehe... gdyby tak wszyscy fani "kevina", "szklanej pułapki", czy "samych swoich" ponagrywali to sobie wreszcie na taśmy, to może, wskutek zaniżonej oglądalności, przestano by je bezustannie powtarzać ? ;]
            • kd Re: /"mordercza rozgrywka"/ a dziś bida z nędzą 15.06.11, 22:12
              Nie nagrywam bo sa powtórki (zamkniete kolo)
              A szklana pułapka i Zabójcza broń I to klasyka i mozna je ogladac bez końca (tak naprawde to nie sa takie zwykłe sensacje, tam naprawdę jest głebia psychologiczna)

              Załuję tylko ze się spóżniłam na poczatek pułapki (uwielbiam pierwsze 20min). Rickman bezbłędny:)
        • barbasia1 Re: /"mordercza rozgrywka"/ a dziś bida z nędzą 15.06.11, 00:28
          Niestety ja nie włączyłam tego thrillera, późno wróciłam (post zapowiedź wczorajszą oczywiście przeczytałam wczoraj, tylko nie dałam rady już odpisać ).
          Dzięki za komentarz na temat "Morderczej rozgrywki". Może się skuszę przy okazji kolejnej powótrki, w końcy zalety , jak widzę przeważają ...

          > "w dół kolorowym wzgórzem"
          Oglądałam już kiedyś "W dół ..." , ale to było późną nocą, więc przydalałyby mi się powtórka, może innym razem ...

          Nie wiem, czy zwróciliście uwagę polskie filmy pokazywane są od poniediałku w publicznej, w Jedynce o ludzkiej porze, po dzienniku/ wiadomosciach, po dwudziestej, niełychana rzecz!!! A jutro także o 20.25 kolejny polski film, też w Jedynce, w dodatku film z tych bardziej ambitnych - "Boisko bezdomnych", nowość (prawie :) z 2008roku, dramat w reżyserii Kasi Adamik, z Marcinem Dorocińskim. (Jutro przypomnę jeszcze raz).

          Nonono, aż jestem ciekawa czym nas jeszcze zaskoczy publiczna w w miesiącach wakacyjnych ...!?

          :)
          Dobrejnocki!
          • pepsic Re: /"mordercza rozgrywka"/ a dziś bida z nędzą 15.06.11, 09:31
            Zauważyliśmy, z ukontentowaniem, że nie po raz pierwszy okres wakacyjny stwarza okazje do obejrzenia bardziej ambitnego od MjM repertuaru. Wczoraj rzuciłam powtórkowym okiem na "W dół kolorowym .." , tak od połowy i się nie oderwałam.
            Ta dziewczyna z urody taka sobie, trochę mnie dziwiło, że oni tak wszyscy świata za nią nie widzieli i gotowi byli się pozabijać, ale biuścik muszę przyznać, śliczny;)
            • barbasia1 Re: /"mordercza rozgrywka"/ a dziś bida z nędzą 15.06.11, 15:19
              pepsic napisała:

              > Ta dziewczyna z urody taka sobie, trochę mnie dziwiło, że oni tak wszyscy świat
              > a za nią nie widzieli i gotowi byli się pozabijać,

              >ale biuścik muszę przyznać,
              > śliczny;)
              he,he :)

              Ja się nie dziwiłam bohaterom, imo dziewczyna miała dość ciekawą urodę, oryginalną jak na wiejską dziewoję, a poza tym to ona zdaje się uwodziła chłopaków ...
              by za ich pomocą, jeśli się nie mylę, wyrwać się z domu rodzinnego, ze wsi.

              Mnie też pamiętam, ta nieśpieszna opowieść wciągnęła i to pomimo bardzo późnej pory.
          • grek.grek "Boisko bezdomnych", środa, 20:20 15.06.11, 13:21
            "rozgrywkę" pewnie TVP jeszcze zdązy ze dwa razy powtórzyć, więc... stay tuned :]

            faktycznie, coś tam zaczynają pokazywać.
            do jesiennej ramówki kupa czasu, więc tych terminów mają od metra, zeby je wykorzystać.
            tylko czy chęci i zapału starczy, bo już, jak pamiętasz, parę razy widzieliśmy rzekome światełka
            w tunelu, po 3-4 dobre tytuły w tygodniu, a potem z balona błyskawicznie powietrze schodziło
            i znowu ciemnogród się robił, heh.

            "Boisko bezdomnych" - o kruca, to jak jakaś sensacja brzmi niemal. przeca to ani nie stare, ani nie powtórka, ani nie hamerykańskie... cuT jakiś ?

            dobrze, że wyłowiłaś, bo na przykład ja - serio mówię - pewnie bym przegapił, a to z powodu nikłej nadziei z jaką ramówkę od pewnego czasu przeglądam, co wpływa na ostrość mojego spojrzenia... hehe.
            • barbasia1 Re: "Boisko bezdomnych", środa, 20:20 15.06.11, 14:15
              > "Boisko bezdomnych" - o kruca, to jak jakaś sensacja brzmi niemal. przeca to an
              > i nie stare, ani nie powtórka, ani nie hamerykańskie... cuT jakiś ?
              :)
              Właśnie, właśnie, i dlatego ja w zadziwieniu nie mogłam o nie wspomnieć o "Boisku ..." już wczoraj!
              To oglądamy. :)

              Rzyciłam okiem na ramówkę w Telemagazynie i muszę Ci / Wam powiedzieć, że bardzo ciekawie zapowiadają się kolejne środy czerwcowe w Jedynce o 20.25!, która będzie pokazywać polskie filmy, stosunkowo świeże i chyba w ogóle niepokazywane jeszcze w publicznej.
              Jestem mile zaskoczona!!!
              Ale oczyiwście pamiętam, jak to było dawniej ... :)
              • grek.grek Re: "Boisko bezdomnych", środa, 20:20 15.06.11, 15:05
                no baaa, jasne że oglądamy :] polskie kino, i to premierowo... must-see :]

                wiesz, tak po prawdzie, to "boisko" jest w jutubie, więc... hehe, trochę dziwna historia, ale...
                poza wyjątkami, ja nie umiem się do tej formy oglądania filmów przekonać. albo kino albo telewizor. monitor jeszcze mnie nie przekonał. kino odpada, bo te nowoczesne multipleksy są... bez duszy :] jak byłem dzieciakiem, to chodziłem po kinach, które miały kinową osobowość - stare, brzydkie, surowe, z trzeszczącycmi, niewygodnymi krzesłami, po prostu... cudowne :] i tak mi zostało, ta sympatia do staromodnego wdzięku i sznytu. tyle, że już ich nie ma, albo jak są, to ja do nich nie mam dostępu, a zatem - lepiej nie chodzić wcale niż chodzić tam gdzie

                zatem - metodą eliminacji zostaje telewizja... hehe.

                nooo, to nieźle brzmi, trzymaj zatem rękę na pulsie i informuj mnie oraz nas, co bysmy nie przegapili jakiejś dobrej rzeczy.
                • barbasia1 Re: "Boisko bezdomnych", środa, 20:20 15.06.11, 15:57
                  To świetnie! :)

                  No proszę, nie wiedziłam, że że "Boisko..." jest na youtubie!? Nie sprawdziłam nawet.

                  Jak film leci w telewzji to człowiek o odpowiedniej porze siada i ogląda, a jak ma nieograniczony dostęp do filmu, wie, że może sobie go obejrzeć w każdej wolnej chwili i kiedy tylko chce to odwleka potem oglądanie w nieskończoność, bo coś innego wypada (ja tak mam). I tu widzę też wyższość telewizji nad komputerem z jutubem, stronami filmowymi, DVD itd. ;)

                  Na szczęście są ciągle jeszcze takie małe kina,małe kina w dawnym stylu przekształcono na kina studyjne pokazujące ambitniejszy repertuar.
                  Wprawdzie stare drewniane i trzaskające krzesełka dawno już zostały wymienione na miękkie foteliki, i to jeszcze przed nastaniem mulipleksów, a wnętrza odmalowano i odświeżono, to atmosfera, klimat pozostał ten sam. I ten niezykły zapach dawnego, dobrego kina! :)

                  Teraz w kinach studyjnych można oglądać m.in. " Melancholię" von Triera .

                  Fajnie byłoby zobaczyć ...


                  OKej! :)
                  • pepsic Re: "Boisko bezdomnych", środa, 20:20 15.06.11, 17:58
                    Ja mam kino studyjne w zasięgu ręki, jest wszystko, jak należy, stare fotele (nie skrzypią), specyficzny zapach i klimat. Taka docelowa prowizorka, która doczekała się zasłużonego awansu. I bilety są tańsze prawie o połowę.
                    "Melancholię" wyświetlają u mnie w Cinema City. Miałam iść, przyjaciółka naciskała, niestety dwa kolejne weekendy spędzałam gościnne.
                    Odnośnie monitora dochodzi aspekt związany z ustawieniem właściwej odległości.
                    • barbasia1 Re: "Boisko bezdomnych", środa, 20:20 16.06.11, 17:03
                      pepsic napisała:

                      > Ja mam kino studyjne w zasięgu ręki, jest wszystko, jak należy, stare fotele (
                      > nie skrzypią)

                      A fotele miękkie czy drewniane???

                      Miłam pytać, kto ma kino studyjne! :) Ja mam trochę dalej niż w zasięgu ręki, choć właściwie w zasięgu ręki też jest kino studyjne, ale nowo wybudowane, nie ten kilmat ?!?

                      > Odnośnie monitora dochodzi aspekt związany z ustawieniem właściwej odległości.

                      A właśnie, to też.
                    • barbasia1 Re: "Boisko bezdomnych", środa, 20:20 16.06.11, 17:24
                      Pepsic, jak się wybierzecie z przyjaciólką na "Melancholię" napisz dwa słówka o wrażeniach na zachętę!!! :)
                      • pepsic Re: "Boisko bezdomnych", środa, 20:20 16.06.11, 22:58
                        Postaram się.
                        Fotele są miękkie, deczko przechodzone i wysiedziane przez rajców (spadek po d.wystroju sali sesyjnej). Kino powstało w siedzibie Cepelii, stąd specyficzny zapach, na okres tymczasowy, kiedy w mieście przestało funkcjonować ostatnie kino.
                        • barbasia1 Re: "Boisko bezdomnych", środa, 20:20 17.06.11, 15:15
                          Szkoda zlikwidowanego kina!?

                          W takim razie ta sala kinowa chyba nie jest duża?


                          U nas wybudowano mały mulipleksik i dla starego kina (wybudowanego jeszcze w latach 60. ) z nowymi fotelikami (te stare drewniane poszły potem do nowo wybudowanego kościoła i służyły jeszcze kilka lat, zanim farorz nie kupił eleganckich ławek) zabrakło miejsca, a właściwie widzów!?

                          • pepsic Re: "Boisko bezdomnych", środa, 20:20 17.06.11, 20:16
                            Po wprowadzeniu gospodarki wolnorynkowej uchowało się jedno, które postanowiono przekształcić w Cinema, co trwało kilka lat. W tej sytuacji miasto musiało coś zaproponować i powstało tzw. kino studyjne (OKF), gabarytowo akuratne jest, cieszy się względnie dużym powodzeniem.
                  • grek.grek Re: "Boisko bezdomnych", środa, 20:20 16.06.11, 13:19
                    dopisując się do Twojej listy zalet telewizorni... ostatnimi czasy dostrzegłem , że nawet przerwy reklamowe mogą byc przydatne; byle umiarkowane w swojej rozciągłości - czasami zdarza się nie trafić w punkt ze wszystkim i staje człek przed wyborami nadprawdę z najwyższej półki ;]] : robić jedzenie czy siedzieć do końca bez ? wyskoczyć na "posiedzenie rady ministrów", czy uparcie trzymać do konca, ew. w jakim momencie wyskakiwać, o ile się da ?

                    szkoda, krzesła skrzypiące, to jednak były urządzenia, które powiewały romantyzmem kinowym :]

                    • barbasia1 Re: "Boisko bezdomnych", środa, 20:20 16.06.11, 17:22
                      czasami zdarza się nie trafić w punkt ze wszystkim i staje człek prz
                      > ed wyborami nadprawdę z najwyższej półki ;]] [...] wyskoczyć na "posiedzenie rady ministrów", czy uparcie trzymać do konca, ew. w jakim momencie wyskakiwać, o ile się da ?

                      chichichi :))))
                      Tak, to jeden z największych plusów reklam. :)

                      Przyznam się, że przy krótkich filmach znioszę reklamy bez większego bólu (właśnie, można sobie iść w tym czasie po herbatkę, abo po coś innego ;), ale jak do długiego, a jeszcze zawiłego fabularnie filmu (który w dodatku kończy się późna nocą) ponapychają mnóstwo bloków reklamowych to się męczę okrutnie oraz zniechęcam do filmu.

                      > szkoda, krzesła skrzypiące, to jednak były urządzenia, które powiewały romantyz
                      > mem kinowym :]
                      :)

                      Ale te nowe krzesła, foteliki troszkę trzaskają jak się z nich wstaje i one się zamykają. :)

                      No i, uwaga!, nie wszędzie są nowe foteliki, jak donosi nam Pepsic!
        • pepsic Re: /"mordercza rozgrywka"/ a dziś bida z nędzą 15.06.11, 09:09
          Ja się skusiłam, aczkolwiek nieskutecznie. W związku z czym upraszam cię Grek o oświecienie, kto i dlaczego mordował nieszczęsne i powabne kobiety, jaką rolę przypisano szachiście? I jeszcze, w jaki sposób ginęły ofiary, po co je oszpecał?
          Z góry dziękuję:)
          Ps. Naprawdę trochę oglądałam.
          • grek.grek Re: /"mordercza rozgrywka", uwaga spojler 15.06.11, 13:40
            och, to będzie częsciowy problem, bo ja oglądałem pół-na-pół, drugą połową czytałem gazetę i jadłem ;]
            zaś pamięć, nadgryziona zębem czasu... [widziałem ten film kilka lat temu po raz pierwszy i do poniedziałku ostatni]... sama rozumiesz.

            uwaga na spojlery teraz.


            ALE - na pewno : mordercą był ten facet, który podczas meczu szachowego, jaki sanderson rozgrywał, obsługiwał aparaturę komputerową służącą do ilustrowania przebiegu partii na wielkim monitorze zawieszonym nad sceną. a facet ten był dawnym przeciwnikiem sandersona. bardzo dawnym, jak wskazywało intro - zagrali ze soba, kiedy byli dziećmi. i sandertson go pokonał, a poźniej... zwycięzca został mistrzem, a przegrany popadl w totalna frustrację i psychozę, zamiast szachowym arcymistrzem, o czym jedynie naprawdę marzył - został informatykiem i nigdy nie przestał winić zas winą za swoje życiowe niespełnienie właśnie sandersona. postanowił zatem zemścić się na nim, zagrać z nim w grę, w której tak naprawde stawką uczynił życie jego córki.

            co do mordowania akurat kobiet i układania ich w specyficznych pozycjach było związane z śmiercią jego matki. to też było w intro. chyba samobójczą. był wtedy dzieckiem, matka strzelała chyba-samobója, w każdym razie - umierała wykrawiając się w łózku, bełkotała, zeby jej pomógł, a on nic nie zrobił tylko nałożył sobie na talerz ciastka, nalał szklanicę mleka i grał sobie w szachy sam ze sobą. a potem go dopadły wyrzuty sumienia za swoją własną bierność, a winę znów widział w tym, ze przegrał wtedy z sandersonem i ta porażka pozbawiła go empatii, a skoncentrowała i jedynie zafiksowała na szachach.

            co do sposobu w jaki ginęły ofiary i tych dodatkowych zabiegów jakie czynił z ich ciałami, a'la ułożenie, ubranie w białą koszulę nocną... było to związane ze śmiercią matki, umarła w łóżku, prawdopodobnie z powodu podcięcia sobie żył. dlaczego to zrobiła ? no tego właśnie nie wiem/pamiętam... być może chodziło, tak sądze, o to, ze on sądził, iż matka strzeliła samobója z jego powodu. to by było podwójnie motywujące dla niego - nie dość, ze jej nie ratował, to jeszcze zabiła się, bo on był jakiś felerny, albo to sprokurował. był wtedy 9-letnim chłopcem, nie rozumiał niczego, pamiętał tylko te szachy, tę porażkę...

            chyba nic więcej nie wykrzeszę z siebie, to jest to, co zapamiętałem i zinterpretowałem :]
            • pepsic Re: /"mordercza rozgrywka", uwaga spojler 15.06.11, 18:05
              Od początku miałam na niego oko;) A jeszcze, pani psycholog wyraźnie leciała na szachistę, urodziło się coś z tego? I co z małżonką szachisty?
              Też mi się zdarza czytać gazetę i podglądać filmy, natomiast nigdy nie jem po nocach (poza imprezami rzecz jasna).
              • grek.grek Re: /"mordercza rozgrywka", uwaga spojler 16.06.11, 13:12
                z tą psycholog, to pewnie coś się urodzi, heh, aczkolwiek zostawili to w sferze domysłów. skupili się na tym, ze dzielny szachista, z pomocą owej pani i policjanta [starszego, bo młodszy zostal zaciukany przez mordercę], uratował życie córki, ktorą miał w swoich łapach zabójca.
    • maniaczytania Niedzielne wieczory najblizsze 15.06.11, 18:17
      Po znakomitej "Ksieznej" i calkiem fajnej "Wojnie domowej", nastepne wieczory prezentuja sie tak:
      19.06. - "Bezprawie" western z Kevinem Costnerem - nie pamietam, czy ogladalam, ale poczytalam - recenzje sa zachecajace
      26.06. - "Milosna obsesja" z Jenna Elfman i Lisa Edelstein (dr. Cuddy!) - thriller psychologiczno-sadowy
      03.07. i 10.07. - rozbita na dwie czesci "Rebeka" na podst. powiesci Daphne du Maurier, Alessio Boni (ksiaze Bolkonski w ostatniej ekranizacji "Wojny i pokoju") w glownej roli.
      Na zachete moja recenzja ksiazki.
      • maniaczytania Srody z TVP1 15.06.11, 18:20
        za tydzien - "Wino truskawkowe" - niewiele wiem, slyszalam, ze ciekawy, choc niespieszny i bez jakiejs zawilej fabuly

        29.06. - "Droga do raju" - jeszcze wiekszy znak zapytania

        06.07. - "Statysci" - calkiem niezla komedia, choc czasem slodko-gorzka
        • barbasia1 Re: Srody z TVP1 - wydają się najciekawsze 16.06.11, 18:09
          maniaczytania napisała:

          > za tydzien - "Wino truskawkowe" - niewiele wiem, slyszalam, ze ciekawy, choc ni
          > espieszny i bez jakiejs zawilej fabuly
          >
          > 29.06. - "Droga do raju" - jeszcze wiekszy znak zapytania
          >
          > 06.07. - "Statysci" - calkiem niezla komedia, choc czasem slodko-gorzka

          Dwie nowości w kolejne środy, pięknie! :)

          Pierwszy tytuł obił mi się o uszy, wiem, że scenariusz powstał na podstawie prozy Stasiuka (interesujące!) , o drugim filmie niestety nie mam żadnych informacji, jeszcze ...

      • maniaczytania Piatek 17.06. 15.06.11, 18:25
        wypatrzylam cos interesujacego (?) :

        "Stritrejserzy" - film akcji ! prod. Rosja ! z 2008r. - brzmi ciekawie?

        A jesli chodzi o pozostale, to ... pominmy to milczeniem.

        A co w sobotnim prime time?
        dopiero 09.07. cos ciekawego, choc powtarzane juz nie wiem, ktory raz - "Dziewiata kompania", a tak, to Bondy dwa (stare z Piercem) i "Szybcy i wsciekli".
      • pepsic Re: Niedzielne wieczory najblizsze 15.06.11, 18:52
        Uwielbiam "Rebekę", zarówno powieść, jak i film Hitchcocka. Zobaczymy, czy równie dobrze wypadnie remake.
        Recenzję przeczytałam, jestem pełna uznania za samozaparcie.
        :)
        • maniaczytania Re: Niedzielne wieczory najblizsze 15.06.11, 21:16
          pepsic napisała:

          > Uwielbiam "Rebekę", zarówno powieść, jak i film Hitchcocka. Zobaczymy, czy równie dobrze wypadnie remake.

          Ogladalam jak byl emitowany poprzednio, ale pora byla okrutna (niedziela jakas 23.30) i usnelam nie obejrzawszy do konca!

          > Recenzję przeczytałam, jestem pełna uznania za samozaparcie.
          > :)

          Dziekuje, dziekuje :)
        • barbasia1 Re: Niedzielne wieczory najblizsze 16.06.11, 19:05
          Widziałam, którąś z adaptacji Rebeki, ale za choińskiego boga, nie pamiętam którą!?

          Twoja recenzja, Maniu, bardzo zgrabna i bardzo cenna! :)
          • maniaczytania Re: Niedzielne wieczory najblizsze 16.06.11, 19:41
            A dziekuje za komplementa - bardzo mi milo :)

            Jak chcesz, to pozerkaj jeszcze, bo jakos ostatnio popelnilam wpis o "Kochanicach krola" :)
            • barbasia1 Re: Niedzielne wieczory najblizsze 16.06.11, 22:45
              maniaczytania napisała:

              :)))
              Dzięki Twojej recenzji przypomniałam sobie, że widziałam "Rebekę", w jakiejś adaptacji...

              > Jak chcesz, to pozerkaj jeszcze, bo jakos ostatnio popelnilam wpis o "Kochanica
              > ch krola" :)

              Świetnie, przeczytam! :)
    • maniaczytania a dzis - jakby ktos jeszcze zajrzal, 15.06.11, 18:28
      to:
      na TVP Kultura - 20.30 - "Emma" z Gwyneth Paltrow
      na Czworce - 20.00 - "Pan i wladca. Na krancu swiata."
      TVN7 - Sroda na miare Oscara - "Jestem Sam" - jak ktos nie ogladal, to polecam!
      • maniaczytania jutro - "Firewall" na TVN, 15.06.11, 18:30
        thriller z Harrisonem Fordem, da sie obejrzec ;)

        dzis jeszcze jakby ktos chcial sentymentalnie ;) to o 0.05 na tvn moze "Komando Foki" obejrzec :)
        Te juz 20 lat temu szalalam po tym filmie za Michaelem Biehnem :)))
      • pepsic Re: a dzis - jakby ktos jeszcze zajrzal, 15.06.11, 18:43
        Maniu, kto tyle spamięta?
        ;)
        Dorzucę, niekoniecznie polecę:
        na dwójce o 20.45 "Dziewczyna z Jersey" z Benem Affleckiem, Liv Tyler i Jennifer Lopez - podlane ckliwym sosem w telenowelowa-tym stylu. Amatorom/kom gatunku może się spodobać.


        • maniaczytania Re: a dzis - jakby ktos jeszcze zajrzal, 15.06.11, 21:17
          a tak mnei jakos wena naszla :)))
        • kd Re: a dzis - jakby ktos jeszcze zajrzal, 15.06.11, 22:05
          "Dziewczyna z Jersey" może trochę ckliwy ale to bardzo dobry film, świetnie się ogląda. Jak nie przepadam za Affleckiem to polecam (chyba lubie go jeszcze tylko w Town i Buntowniku)

          Dzisiaj stawiam na Emme:) Nie ma jak kostium:)
    • grek.grek "boisko bezdomnych", parę uwag. 16.06.11, 13:43
      oglądaliście ? jakie wrażenia ?

      powiem uczciwie, że jakbym ten film oglądał w amerykańskiej wersji, to bym pewnie miał z nim kłopot. a w polskiej, w scenerii polskich ulic i całego tego smrodku naszego nadwiślańskiego - jakoś zniesłem.

      primo, zabrakło mi płynności. trochę montaż chyba nie wyszedl, albo ogolna rozpiska, konspekt ;]

      początek i środek w miare klarowne i jedno z drugiego jakoś wynika, a już w ostatniej... tercji ? - byle szybko, bo, o rety, 2 godziny zaraz stukną i gdyby trzymać tempo początkowe i środkowe, to się w trzech nie wyrobimy. dlatego, końcówka, to trochę slajdy są i zbiór epizodów prowadzących do, w domyśle, happy endu.

      bezdomni pijaczkowie montują drużynę piłkarską, wychodzą z życiowych tarapatów dzięki wspólnocie celu i nawet jadą na mistrzostwa świata - ładne. realistyczne całkiem, bo przeca takie mistrzostwa się odbywają faktycznie. ale droga do tego wychodu taka momentami jakaś nieostra, bo np. widać,ze kopią piłkę jak ofiary, widać,ze bramkarz nie obronilby nawet własnego obiadu, a co dopiero mierzonego strzału pod poprzeczkę, widac,ze sprawnośc fizyczna nieszczegolna, co odzwierciedla wynik pierwszego sparingowego meczu. a potem jest zaangażowany speech trenera i nagle wygrywają mecz, bramkarz o wadze 140 kg broni jak iker cassillas i w ogole nagle wszystko im wychodzi. odmienili się po paru banałach, jakie im trener zaserwował. bardzo made in usa. za bardzo.

      nagle żaden nie pije nawet. wyjście z nałogu, w ktorym się tkwiło latami, okazuje się prostsze niż wyrecytowanie "ala ma kota". jak to w bajce, powiecie... no ale miało być realistycznie, jak u dickensa, a tu nagle robi się disney trochę.

      świetna scena w szkole, dorociński vel jacek mróz prowadzący zajęcia z wuefu. zawodowa rzecz :]

      scena na dworcu, kiedy uciekają przed sokistami, czy kim tam - "spier,dalamyyyy", muzyczka i dorociński w galopie z odpowiednia miną - i love this game.

      żywe dialogi, sporo mięsa, ale po coś - lepszy jest język, jakim ci menele ze sobą rozmawiają, niż ich osobowości, bo w sumie wszyscy są poczciwi, jak tam nawet któremu odstrzeli pokrywka, to się go zaraz odmaluje na kremowo [indor] i jest cacy. nie ma cieniowania w tych portretach, nie ma skaz, kantów, rzeczy nieprzezwycięzalnych, od których nie da się uwolnic, ale mozna żyć pomimo ich istnienia, jakoś je zrównowayć.

      tutaj nie ma równoważenia, proporcjonowania, tylko jest proste odrzucanie na aut.

      mamy aktorów, mamy znakomitych aktorów. zawsze tak sobie myślę, kiedy oglądam polskie filmy i teraz też tak miałem. mamy znakomitych aktorów. nie gorszych niż inne europejskie kinematografie, a lepszych niż amerykanie mają. w całkoształcie, oczywista, hehe.

      wiecie, jak ja bym to nakręcił ? ;]
      ja bym nakręcił film o prawdziwych cwaniakach, o bezdomnych, którzy wygrywaja mecze, bo trener każe im kopać po kostkach, oszukiwać i zastraszać przeciwników :] w ten sposób odreagowują swoją frustrację, która nie znika jednakże, a narasta, aż prowadzi to do jakiegoś hardkorowego finału. i w ten szkielet bym powciskał, jakieś drobiazgi, ulotne flesze świadczące, ze częśc z nich ma jakieś cieplejsze strony charakteru, a może nawet nie cieplejsze, może tylko takie pierdółki bym wykoncypował, które by pozwalały ich zrozumiec. nie - zgodzić się, czy zaakceptować, ale tylko pomóc widzowi się w ich sytuacji na moment postawic.

      yup, wiem - napisz, dziadu, jakeś taki mądry ;] no nie, mówmy o luźnych koncepcjach... ;]

      a jakie byłyby Wasze ?
      • barbasia1 Re: "boisko bezdomnych", parę uwag. 16.06.11, 19:40
        grek.grek napisał:

        > oglądaliście ? jakie wrażenia ?

        Tak, oglądałam, wrażenia bardzo pozytywne, szczegóły jutro ...

        Komenatrz Twój bardzo ciekawy ...

        :)
        • grek.grek Re: "boisko bezdomnych", parę uwag. 17.06.11, 13:56
          dzięki.

          no to czekam na Twoją opinię. zastrzegam sobie prawo czepialstwa ;]]
          • barbasia1 Re: "boisko bezdomnych", parę uwag. 17.06.11, 14:29
            grek.grek napisał:
            > no to czekam na Twoją opinię. zastrzegam sobie prawo czepialstwa ;]]
            chichichi :)
            Na to liczę, Greku!
            • grek.grek Re: "boisko bezdomnych", parę uwag. 17.06.11, 15:08
              hehe ;]

              btw, pamiętam o "Miasteczku Pleasentville". na razie zdązyłem nadgryźć [kurde, ostatnimi czasy zamiast filmów oglądam "seriale" - tu 20 min, tam 30, tam 45... "Boisko", jak rzadko kiedy, obejrzałem w całości, aż się nieswojo poczułem w tej "nowej" sytuacji, hehe], nic nie powiem zatem, jak będę miał całość - napiszę bankowo.
              • barbasia1 Re: "boisko bezdomnych", parę uwag. 17.06.11, 15:27
                Wiem! Nie ma pośpiechu. Tym razem czekamy cierpliwie oraz spokojnie! ;))


                • grek.grek Re: "boisko bezdomnych", parę uwag. 18.06.11, 13:52
                  w porządku. nie potrwa to długo, a sam film ciekawy jest - i w warstwie fabularnej, i formalnie. na moje oko, warto dwa słowa o nim nadziabać, choćby dla przyzwoitości ;]
                  • barbasia1 Re: "boisko bezdomnych", parę uwag. 18.06.11, 15:04
                    Jeśli tak, to ja bym powiedziała, że więcej niż dwa słowa trzeba o nim napisać. Czekam! Czekam! :)
      • barbasia1 Dziś "Siostra Jackie" , dwa odcinki, ostanie :( 16.06.11, 22:42
        Patrzę w program i widzę dwa ostanie odcinki "Siostry Jacki", więc spieszę Was powiadomić byście nie przegapili. :( O 23.20 pierwszy odcinek ...

        Szkoda, że już koniec, polubiłam bardzo Jackie, polubiłam jej rodzinę, jej znajomych z pracy, przyzwyczaiłam się szpitala Wszytskich Świętych ...

        A szpital psychiatryczny z "Zagadkek umysłu", które niedawno pojawiły się w ramówce (Widziałam odcinek 2.), jeszcze nie oswojony, obcy, choć właściwie, myślę sobie, podglądając tego rodzaju szpital i tego typu pacjentów, człowiek zawsze będzie czuł się bardzo nieswojo, nawet jeśli ten szpital , jak w serialu, nie odzwierciedla wiernie prawdziwego psychiatryka (bo któraż normalna dyrekcja i personel szpitala psychiatrycznego zgodziłaby się na zorganizowanie w godzinach pracy filkcyjnego porodu, tylko po to, by kobieta mogła się przekonać, że chory psychicznie, dotknięty paranoją mąż ją naparwdę kocha?!?!? (Mąż, co ciekawe, praktykujący lekarz wmówił swojej młodej żonie, że jest w ciąży, a potem ta wykazywała objawy typowe dla ciąży!? To się nazywa, jak wyjaśniono folie à deux czyli obłęd/paranoja udzielona (wiedziałam!).

        Jack Gallagher nie jest tak charyzmatyczny jak House, niestey, ale to chyba niemożliwe, by jakiś inny serialowy dokotor mógł dorównać kiedykolwiek House'owi.

        Dziś też przepiękny i głośny swego czasu melodramat "Dzieci gorszego boga". Wieki temu oglądałam go pierwszy raz, w ubiegłym wieku. Film tylko dla nocnych marków, zaczyna się dopiero o 0.30.

        • pepsic Re: Dziś "Siostra Jackie" , dwa odcinki, ostanie 16.06.11, 23:16
          Całkiem zapomniałam o siostrze J. Wypadałoby zerknąć.
          • barbasia1 Re: Dziś "Siostra Jackie" , dwa odcinki, ostanie 17.06.11, 14:45
            No i wszystko się wydało, mąż, przyjaciólka lekarka dowiedzili się w końcu o lekomanii i do niespodziewającej się niczego Jackie z prośbą o wyjaśnienia sie zwrócili. Ta zawstydziona, zażenowana uciekła i zamknęła się w łazience. A kiedy ochłonęła opanował natrętne myśli "Jackie narkomanka", "Jackie lekomanka" , powiedziała ... "Walcie się!". I tak się zakończył sezon 2. "Siostry Jackie".
            Ciekawe czy dostaniemy sezon 3. i kiedy?
            :)
            • pepsic Re: Dziś "Siostra Jackie" , dwa odcinki, ostanie 17.06.11, 20:03
              Ależ podobało mi się zakończenie, takie prawdziwe, kobiece w sensie irracjonalnego działania:)
              Cytat odcinka (niedosłowny): doktorek (ten ze Zmierzchu) informuje pigularza, że sypia z dziewczyną Sama (pielęgniarza), po czym pyta: myślisz, że jestem fiutem?
              Pigularz: jesteś fiutem, z wielu innych powodów.
              Oświećcie mnie, jaki numer Jackie wykręciła na konto rzekomej opłaty za szkołę i w jaki sposób zadarła z dilerem, czy kto to był?
              A trzeci w ogóle jest?
              :)
              • maniaczytania Re: Dziś "Siostra Jackie" , dwa odcinki, ostanie 17.06.11, 21:01
                hmm, a ja jakis czas temu odpuscilam sobie Jackie, wiec prosze o oswiecenie takie ogolne bardziej :)
                - czy dziewczyna O'Hary zostala czy wyjechala?
                - z kim sie calowala Zoey w kaplicy (albo mi sie zdawalo)?
                - czy maz dowiedzial sie o romansie Jackie z pigularzem?
                itp. itd.
                • barbasia1 Re: Dziś "Siostra Jackie" , dwa odcinki, ostanie 18.06.11, 14:58
                  Dziewczyna O'Hary wyjechała, chyba do Waszyngtonu.
                  Zoey całowala się sanitariuszem z karetki, taki blondyn z przydługawymi włosami i bródką, z który smali do niej cholewki.
                  Nie mąż się jeszcze o romansie z Eddiem nie dowiedział.

                  Macie , dziewczyki, po minusie za "Siostrę Jackie! ;)
                  • maniaczytania Re: Dziś "Siostra Jackie" , dwa odcinki, ostanie 18.06.11, 17:42
                    Barbasiu - bardzo dziekuje :)
                    W ramach rewanzu doniose, ze "Pamietniki wampirów" wracaja od poniedzialku do TVN od chyba 10 odcinka :)))

                    A na swe usprawiedliwienie mam tylko to, ze zaczelam w czasie "Jackie" ogladac inny serial na Polsacie - "Impas", i to leca dwa odcinki zawsze gdzies tak do 1.00 - i ja to ogladam ;)
                    • barbasia1 Re: Dziś "Siostra Jackie" , dwa odcinki, ostanie 18.06.11, 17:54
                      maniaczytania napisała:

                      > Barbasiu - bardzo dziekuje :)
                      > W ramach rewanzu doniose, ze "Pamietniki wampirów" wracaja od poniedzialku do T
                      > VN od chyba 10 odcinka :)))

                      :)
                      Teraz to niech się TVN wypcha z 10. odcinkiem "Pamiętników ..."!
                      Ale rzucę okiem w drodze wyjatku, dzięki za wieści, nawet nie zauważyłam!

                      Minius anulowano! :)
              • barbasia1 Re: Dziś "Siostra Jackie" , dwa odcinki, ostanie 18.06.11, 14:52
                Tak! :)

                I jeszcze jedna rzecz -
                Osoby uzależnione, czytałam, zwykle zaprzeczają, że mają problem z nadużywaniem (alkoholu, leków itp.), wierzą, że kontrolują sytuację, siln emechanizmy obronne nie dopuszczają do świadomości, że dzieje się coś złego ... Myślę, że u Jackie zadziałał też własnie taki mechanizm obronny , jak już ochłonęla z pierwszych emocji ...

                He, he :)


                Jackie przyjęła kasę od przyjaciólki lekarki na szkołę dla córki, mimo, że mąż kategorycznie się temu sprzeciwał, a potem w tajemnicy przez mężem za tę kasę zdaje się kupowała sobie lekarstwa w różnych aptekach (co pokazywał wyciąg bankowy) ...

                Jackie wyszła ze szpilta (po albo w trakcie dyżuru) i natknęla się na gościa, kótry był zasłabł. Kiedy udzialała mu pomocy zauważyła, że ma prochy w kieszeniach no wyprosiwszy z pomieszcenia, gdzie udzielała pomocy żonę czy kobieta, która towarzyszyła gosciowi,jakimś pod pretkstem (wiem, miała czekać na karetke na zewnątrz) zabrała mu te prochy. Niestey kobieta wypatrzyła w ostaniej chwili plakietkę idetyfikacyną ze szpilala z danymi Jackie, chciała nawet, żeby karetka zabrała jej męża do szpitala Wszytskich Świętych, ale Jackie stanowczo odradziła ten szpital, polecila znacznie lepszy, znacznie dalej położony ...
                Na darmo ... ;)


                Eddie Falco jest wspaniała, rewelacyjna w roli Jackie!
                • pepsic Re: Dziś "Siostra Jackie" , dwa odcinki, ostanie 18.06.11, 17:47
                  Moim zdaniem Jackie doskonale zdaje sobie sprawę z uzależnienia, "walcie się" zrozumiałam w kontekście: co z tego, będę nadal rozbić, co chcę.
                  Za co reprymenda? Dwa ostatnie odc. obejrzałam, notabene znakomite, jak i gł. odtwórczyni.
                  • barbasia1 Re: Dziś "Siostra Jackie" , dwa odcinki, ostanie 18.06.11, 18:04
                    Oczywiscie, z całą pewnością Jackie zdaje sobie sprawę z uzależnienia, tylko jej się wydaje (i to jest ten mechanizm obronny), że wszytsko jest w porządku (dopóki sparwy idą bezproblemowo), mam wrażenie, a nie jest.

                    "walcie się" z
                    > rozumiałam w kontekście: co z tego, będę nadal rozbić, co chcę.

                    Myślę, że to rozumienie nie przeczy mojej tezie, a nawet jest z nią zgodne. :)


                    W takim razie minus cofnięto! :))
      • pepsic Re: "boisko bezdomnych", parę uwag. 16.06.11, 23:10
        Też oglądaliśmy. Mi się dłużyło, zatem cenię przyśpieszoną końcówkę (w tym napisy końcowe na tle niebieskich trybun). Ponadto uwierała gwałtowna przemiana bohatera z trenera na bezdomnego, praktycznie z dnia na dzień, w sensie mentalnym rzecz jasna, bo zostać bezdomnym nie jest trudno, co do tego nie mam wątpliwości i nie musiałam filmu oglądać, aby do takiej konkluzji dojść.
        W kwestii pytania - scenarzystka ze mnie raczej żadna;)
        • grek.grek Re: "boisko bezdomnych", parę uwag. 17.06.11, 13:59
          wiesz, mnie się zdawało, że on tym "mentalnym bezdomnym", to nigdy tak naprawdę nie został :] taki... ze szlachetniejszego kruszczu, niż cała reszta, był.

          zdziwiło mnie za to, ze w ostatniej scenie zwraca się on do kamery z odezwą do żony i córki, które go oglądają zachwycone w telewizorze, a przecież... pół godziny wcześniej była scena, w której widzi on, jak od zony wychodzi jakiś gach, i w dodatku ona go żegna w taki sposób, jakby był w ich [jej i córki] domu całkiem zamieszkały :] zatem, troche chyba puściły szwy scenariusza...
          • pepsic Re: "boisko bezdomnych", parę uwag. 17.06.11, 20:27
            Zaraz gach, szwagier mógł to być;)
            Rzeczywiście, nie zagrało, jakby w zanadrzu czekała druga wersja, ta mniej optymistyczna. A może tą droga trzeba było pójść, bez happy endu pełnego?
            W scenie z ulewnym deszczem na stadionie przytrafiła się z kolei wpadka techniczna, w jednym kadrze słońce świeciło.

            • grek.grek Re: "boisko bezdomnych", parę uwag. 18.06.11, 13:57
              pomysł był chyba z telewizora wzięty, a w tymże brzmial happyendowo, przynajmniej w sugestii - no bo jak piłkarze bezdomni jadą na MŚ, a tam docierają do, chyba ?, finału, to znaczy, ze się odbudowali - do finału się nie dociera na podwójnym gazie, a z tego, co się dało zauważyć - główny i powszechny ich problem [w filmie] to była woda ognista [tak jakby innych dolegliwości ubezdomniających nie było, prawda ? hehe...].

              miało być ku pokrzepieniu serc, i zdaje się... wyszło nieźle. ale jak idzie o spójność, realizm i generalnie wartość tzw artystyczną, to ja bym jednak [aczkolwiek, widzę że w części przynajmniej się zgadzamy...] był ostrożny.
    • grek.grek co dziś ? a powtórki same :] i to niskich lotów 18.06.11, 14:04
      tak próbuję coś dojrzeć na dziś i idzie mi to jak po grudzie :]

      "resident Evil" przypomina już zielony kotlet, ile razy można powtarzać ? publiczna nie ma wstydu... a do tego, przed "r E" - Bond... ręce opadają.

      Polsat jakieś wygłupasy plus szpiegostwo. 23:55, Lunatycy wg Kinga. coś chyba kiedyś widziałem, ale żebym pamiętał, czy i co... ;] widzieliście to ? znacie ?

      TVN "Ocean's..." - czyli, katowanie widza zgranymi numerami trwa w najlepsze. ten brak zahamować mógłby budzić nawet podziw, gdyby nie był taki żenujący...

      i, jak dla mnie, to są same filmy o niezbyt szerokiej skali uwaloryzowania. przeciętne, co najwyżej. przewidywalne. glamourowate. tak czy owak - to nie jest sobota dla kinomanów ;]
      • barbasia1 Re: co dziś ? a powtórki same :] i to niskich lot 18.06.11, 16:06
        Kiepsko!

        Nie widziałam, nie znam "Lunatyków", choć to straroć, z 1993 roku, w dodatku TV do Gazety Wyborczej piszą o tym filmie krótko i węzłowato: "Stephen King o wilkołakach: nastojowo, lecz bez szczególnych ekstrawagancji".

        > "resident Evil" przypomina już zielony kotlet
        :))))))
        • grek.grek ryż i mysz 19.06.11, 13:55
          ja chyba to kiedyś oglądałem, ale... nie przypomniałem sobie wczoraj, bo z niedowierzaniem - ale i bez usensacyjnienia - dostrzegłem w ramówce "Glinę", powtórke II sezonu. no i oczywiście musiałem obejrzeć.

          najlepszy polski thriller. klimat nie do podrobienia.

          wiesz, ja nie wiem - czy ci tzw decydenci myślą, ale wiem jedno - na pewno nie jest to głowa. tak to wygląda z mojego punktu widzenia. mianowicie : nie pojmuję, i nie pojmę nigdy, dlaczego nikt dotąd nie wpadł na to, zeby wysupłac kase, zatrudnić Pasikowskiego, namówić i dobrze zapłacić Radziwiłlowiczowi i Stuhrowi, autora scenariusza m. Maciejewskiego poprosić o napisanie osobnej całkowicie od serialowych historii - i zrobić z tego pełnometrażowe, rasowe kino, thriller który zrobi nam z de jesień śre... co ja mówię - ruską zimę 1812 ;]
          wiesz, zastanawiam się, jak to jest, że dobre kino leży na podłodze, a nikt nie chce się po nie schylić. są ludzie, trzeba tylko pieniędzy, bo za darmo to można się po głowie podrapać. ale ta kasa duża by być nie musiała...

          w ogole, jak to jest,że tak zdolny, tak czujący kino łączące rozrywkę z sensacją, tak utalentowany w tworzeniu nastrojowości na ekranie, reżyser, jak Pasikowski w zasadzie nic nie kręci ? brak forsy, czy brak scenariuszy ?

          tak, czo owak żałuję, że tak świetna rzecz jak "Glina" pozostaje tak niewykorzystanym potencjałem.

          szkoda, ze nie powtarzają po 2 odcinki naraz :] kapią po jednym, jak krew z nosa... ech, hehe.

          z paroma słowami a'propos "Pleasentville" jutro się zamelduję. stay tuned.

          central park, NYc, w trochę mniej pocztówkowym wydaniu, ale za to, wg mnie, jakim stylowym :

          www.allposters.pl/-sp/Gothic-Bridge-Central-Park-New-York-City-plakaty_i649957_.htm
          • barbasia1 Re: ryż i mysz 19.06.11, 15:08
            Właśnie miałam pytać, czy oglądałeś "Lunatyków"!

            To prawda, to jeden z najlepszych seriali kryminalnych, jaki u nas powstał (też bym chętnie bym sobie przypomniala, ale leci za późno jak na mnie). I powiem Ci, że ja jeszcze bardziej nie pojmuję dlaczego nie powstała dotąd obiecana 3. seria "Gliny" ! (a za to zainwestowano w słaby "Instynkt"), To jest dopiero marnacja potencjału "Gliny", przecież seria 3. bez większej reklamy miałaby gwarantowaną wysoką oglądalność!

            Świetny pomysł z tym filmem pełnometrażowym, który byłby odrębną historią kryminalną !

            Greku, zdjęcie w Twoim linku nie wyświetla się, więc odnalazłszy je w sieci, wklejam raz jeszcze link, mam nadzieję, że to właściwe zdjęcie.

            www.allposters.pl/-sp/Gothic-Bridge-Central-Park-New-York-City-plakaty_i1649957_.htm
            Klimatyczne i takie nostaligiczne trochę... Bardzo mi się podoba. :)


            To ja coś dla kontrastu wkleję:
            www.swiatkwiatow.pl/foto/nachylek-wielkokwiatowy-coreopsis-grandiflora_2101.jpg
            Nachyłki kupiłam niedawno do naszego małego ogródka. :)


            > z paroma słowami a'propos "Pleasentville" jutro się zamelduję. stay tuned.
            Znakomicie! :)

            Odreagowuje od wczoraj zmęczeniem, zwolnionymi obrotami myśli ;) upały, co na chwile się skończyły, więc obiecny komentarz do "Boiska ..." trochę później .Przepraszam.
            :)
            • grek.grek Re: ryż i mysz 20.06.11, 14:00
              no niestety, nie tym razem... powiem Ci, ze trochę żałuję, że tak jakoś się nie ogarnąłem z tym filmem, bo w sumie te horrory/horroro-pododobne starej daty mają urok i bardzo dobrze się je ogląda.

              hehe, celnie zauważyłaś : na "glinę" kasy nie ma, a na "instynkt" się znalazła... cóż, tam w grę wchodzą interesy określonych grup, firm, ludzi, znajomości... jedni dostają kontrakt na film, drudzy nie... liczy się zysk zaangażowanych w ten dil, a nie widza. widz zawsze ma w plecy.

              ach, ja to mam pecha do tych linków, co je wrzucam - zawsze coś z nimi nie tak... dzięki że wpisałaś ten czynny :] Twój kwiatostan gustowny bardzo. ja to mam samą "zieleninę" doniczkową ;]

              żaden problem, napiszesz jak będziesz miała czas i formę. cierpliwość jest na miejscu :]
              • barbasia1 Re: ryż i mysz 20.06.11, 14:48
                A jeszcze scenariusz powstał na podstawie powieści mistrza grozy Stephena Kinga, co stanowi dodatkową zachetę.
                Na pewno jeszcze powtórzą ten film, co się odwlecze ...

                Święte słowa, z całej duszy nienawidzę tego u nas;
                I podziwiam bardzo Amerykanów, że u nich takie rzeczy nie mają racji bytu, że oni potrafią docenić dobre pomysły i potrafią je w stu procentach wykorzystać tak, że wszyscy są zadowoleni i widz i producent i telewizja.

                Nie ma problemy, Greku, jakby co służe pomocą w podrzucaniu działających linków!

                Twój kwiatostan gustowny bardzo. ja to mam
                > samą "zieleninę" doniczkową ;]
                Haha, też ładnie! :))


                Mój komentarz do "Boiska ..." trochę później, już nieco odreagowałm zmęczenie ;) Dzięki za wyromuzmiałość.
                Teraz lecę do "Miasteczka Plesentville"! Ależ fantastycznie długa opowieść!!! :)))

                PS Reklama intrygującego premierowego serialu mi się z boku wyświetla "Rodzina Borgiów" - "Władza. Krew. Seks. Amen." - Kuszą hasła reklamowe. Szkoda, że na niedostepnym HBO!

                :)
                • barbasia1 Re: ryż i mysz 20.06.11, 15:01
                  barbasia1 napisała:

                  > A jeszcze scenariusz powstał na podstawie powieści mistrza grozy Stephena Kinga , co >stanowi dodatkową zachetę

                  no i obiecuje niebanalną historię ...
                  :)
    • grek.grek "pleasantville" 1 20.06.11, 11:19
      orajt, więc - o co chodzi z tym "Miasteczkiem Pleasantville"...

      jest to serial filmowy, rozgrywający się w latach 50-tych. przedstawia świat małego, amerykańskiego miasta, świat perfekcyjny - nie ma tutaj przestępstw, przemocy, niebezpieczeństw, wszystko działa w określonych schematach, ludzie-postaci poruszają się w wyznaczonych scenariuszem ramach, gestach, rytuałach codziennych zachowań, jest ciepło, miło, przyjaźnie, bezkonfliktowo, a jednocześnie jest ten cały ideał zbudowany wokół systemu wartości purytańskich, konserwatywnych, tzw tradycyjnych. doskonały porządek. a symbolem tego jest klasyczna amerykańska rodzina : matka, ojciec, syn i córka, w klasycznych emploi - matka gospodyni domowa, ojciec - poczciwy i odpowiedzialny tatulo, syn - bystrzak, córka - urodziwa i popluarna dobra uczennica.

      fanem serialu jest David, nastolatek z lat 90-tych. jego, i jego siostrę, wychowuje sama matka, ojciec [z tego co można wywnioskować] nie żyje. David jest raczej szkolnym normalsem, za to jego siostra ma aspiracje do bycia w szkolnej elicie towarzyskiej. brak ojca, zaganiana matka, nauczyciele w szkole ciągle przedstawiający przyszłość w czarnych barwach... trudno się dziwić, ze David tak lubi serial o miejscu sielankowym.

      któregoś piątku ich matka ma wyjechać. a w tv będzie maraton z serialem "MP". w trakcie sprzeczki z siostrą David rozwala pilota do telewizora. znienacka zupełnie zjawia się starszy jegomośc, naprawiacz telewizorów, i oferuje mu zupełnie nowy sprzęt. David naciska i... przenoszą się, razem z siostrą, do rzeczywistości Pleasantvile i, ku swojemu osłupieniu, mają wcielać się w role tego idealnego rodzeństwa z serialu - Buda i Mary-Sue i obcować z postaciami znanymi dotąd tylko z ekranu. z fantomami ożywionymi.

      Pleasantville jest trzykolorowe - czarno-biało-szare. nie ma prostych ulic, są same zaokrąglone. straż pożarna nigdy nie gasiła pożaru, w idealnym świecie nigdy nie pali się, jej jedynym zadaniem zawsze było i jest ściąganie z drzew zabłąkanych kotów. szkolny zespół koszykówki zawsze wygrywa, trudno żeby było inaczej skoro w realiach MP nie sposób spudłować rzutu do kosza - nawet rzut z intencją spudłowania musi być celny. książki są niezadrukowane, a postaci zawsze działają w określonej kolejności i maniery.

      Davidowi cały ten sznyt całkiem się podoba. stylizacja, moda, otoczenie... Jennifer - odwrotnie. koniecznie chciałaby stąd spie,przać, ale nie ma jak, bo facet co im dał magicznego pilota, zamienił się z nimi miejscami, niespecjalnie chce współpracować. chciał się wyrwać z Pleasantville, a David pasował mu na zamiennika z racji swojej wyczerpującej wiedzy nt serialu. muszą więc oboje spędzić 2 tygodnie w nowych okolicznościach przyrody.

      David jest więc teraz Budem - pracuje w restauracji, gra w kosza w szkole, no i jest dobrym synalkiem. Jenifer jest Mary Sue, ma trzy szczebiotliwe koleżanki, umawia się z kapitanem drużyny koszykowki i jest fajna. kapitan jest z tych ładniejszych, więc początkowa panika ustępuje jej zainteresowaniu nowością.

      David przestrzega siostrę, zeby nie próbowała nic zmieniac w konwencji jaka obowiązuje w MP, żeby tego świata nie dekonstruować, żeby pozwolić mu trwać. gadanie... okazuje się, ze nastolatkom wychowanym w latach 90-tych trudno przychodzi dostosowanie się do tego, co było pół wieku temu uważane za cnotliwe.

      Jenifer-mary od razu funduje swojemu kapitanowi kurs edukacji seksualnej. w Pleasatville za zaawansowany etap związku uważane jest chodzenie za rękę... a tutaj jennifer od razu przechodzi do rzeczy i w tzw. alei zakochanych, gdzie pary siedzą w autach i najwyżej patrzą sobie w oczy, pozbawia kapitana dziewictwa.

      David/Bud spóźnia się do pracy. okazuje się, że jego szef jeszcze nie ruszył z biznesem, bo... najpierw Bud musi się zjawić i muszą się przywitać. David instruuje go, żeby następnym razem na niego nie czekał, zeby zaczął sam. namawia go zatem do złamania schematu, do samodzielności, do wyjścia poza ustalone ściśle ramy zachowań. Jennifer łamie ustalenia świadomie, David raczej intuicyjnie... a od takich drobiazgów zawsze rusza lawina.

      zaczyna się w Pleasantville dziać niepokojąco. seks wkracza w świat nastolatków, a czarno-białe-szare dekoracje zaczynają tu i tam wykwitać kolorami. koszykarze pudłują rzuty i przegrywają mecz. w sklepach można kupic łózka znacznie szersze, niz w obowiązującym dotąd wymiarze 1 metra.

      pojawiające się tu i tam kolory są symbolem. symbolem rodzących się emocji, namiętności, żywiołowości. zwłaszcza ci, co mieli seks są barwni. symbolizują zmiane, postęp, nowe. ciekawe rozwiązanie - świat MP przypomina w tym ujęciu kolorowankę dla dzieci, z wolna wypełniającą się barwami.

      ludzie chcą zmieniac swoje życie. szef restauracji, malarz-pasjonat, nagle zadaje sobie pytanie, dlaczego tylko raz w roku maluje, na Bożę Narodzenie ? dlaczego nie częściej, dlaczego nie nonstop ? przecież głupi jest taki nakaz, że tylko raz w roku, a on to kocha i zawsze czeka na ten jeden dzień w roku. dlaczego ma sobie odmawiać pasji ?..

      Jennifer uświadamia seksualnie matkę serialową. na tyle skutecznie, że doznaje ona pierwszego orgazmu. samodzielnie osiągniętego. taką energię przy tym wyzwala, ze az się zapala od niej drzewo przed domem. David-Bud leci po straż pożarną, ale ci ni cholery nie wiedzą, co zrobić. pytają - gdzie te kotek ? nie wiedzą, co to pożar, w MP pożary nie istnieją... wreszcie sam david-Bud musi im pomóc uruchomić sprzęt i pokazać jak gasić ogień.

      David-Bud zostaje bohaterem. zakochuje się w nim dziewczyna, która w schemacie serialu ma być dziewczyną innego chłopaka. znów złamanie reguł. w barze młodzież zaczyna go wypytywać : skąd wiedziałeś o ogniu, jak go gasić ? on tak na nich patrzy, patrzy, az wreszcie chyba wtedy jasno podejmuje decyzję, zeby ich swiat ulepszyć, zmienić, odrzeć ze sztuczności, pozwolić im życ pełnią... opowiada więc im, ze istnieje świat poza MP, co wzbudza sensację... a potem opowiada im "przygody Hucka finna" i "Buszującego w zbożu" - w magiczny sposób niezadrukowane dotąd strony książek wypełniają się tekstem w rytm jego opowieści. w szkole kwitnie czytelnictwo, biblioteka jest oblegana...
      kiedy następnym razem, na ekranie tiwi w sklepie, David-Bud zobaczy montera, który teraz kategorycznie żądać będzie, żeby wracał, zanim rozwali MP i jego świat - david z uśmiechem mu odmówi.

      ofk, entuzjazm młodzieży to jedno, a niepokój starszego pokolenia, to drugie. Burmistrz Pleasantville i jego świta, głównie mężczyźni po 45 rż, z zacięciem konserwatywnym, chcą koniecznie zachowania dotychczasowego porządku.

      Matka jennifer-Mary i davida-buda na skutek seksualnych przebudzeń staje się kolorowa. Bud pomaga jej zrobić makijaż maskujący. jakby to ojciec konserwatysta przyjął, co ludzie powiedzielby, szanowana gospodyni wpisująca się w obyczajową rewolucję nastolatków... matka nie jest gotowa by się ujawniać ze swoją nową osobowością tak dobitnie usymbolizowaną.

      Bud daje album z replikami obrazów wielkich mistrzów malarstwa szefowi restauracji. ten je ogląda zafrapowany i zachwycony, doznaje głębokiej inspiracji, martwi się tylko "gdzie ja takie kolory mogę zobaczyć ?"

      Aleja Zakochanych przypomina rajski ogród, mieni się kolorami, jak oaza jakaś pośród ciągle dominującej szarości i czarno-bieli całego MP...

      teraz jedzie armata, bo matka davida-Buda i szef restauracji-malarz mają się ku sobie. ona go odwiedza w jego malarskiej pracowni, gdzie gosciu tworzy piękne, kolorowe dzieła, póki co kopiując dzieła mistrzów.jej się przypadkowo ujawnia smużka koloru spod makijażu na twarzy. jest zawstydzona, próbuje się odwrócić, ale on jej nie potępia, przeciwnie - powiada jej, ze jest piękna i nie powinna się kryć z tym. znajdują bratnie dusze w sobie, a ich uczucia malują całą restaurację jaskrawymi barwami.

      Jennifer zyskuje kolor nie przez seks - zdobywa go... ucząc się. odnajduje w sobie przyjemnośc z nauki. ona tez wychodzi poza regułę. tyle, ze regułę bycia Jenifer... :]
      cdn
      • grek.grek "pleasantville" 2 20.06.11, 11:42
        David-Bud umawia się z ta "niewłaściwą dziewczyną", jego też pochłania nowe, daje się unieśc uczuciom, zaprzeczając porządkowi. demonstracyjna jest scena, kiedy w Alei Zakochanych ona zrywa jabłko, a on je pożera. skąd to znamy... ;] a potem nagle zrywa się ulewa. tego też w MP nigdy nie było, młodzież patrzy na to, jak na lądowanie kosmitów, ale David krzyczy, ze nie ma się czego bac, że to deszcz, cudowna rzecz. cudowna tym bardziej, ze jego pojawianie się sugeruje, iż zmiany w MP są coraz głębsze, coraz bliżej do normalności...

        w domu - matka oświadcza męzowi, że odchodzi... człowiek jest w szoku. przecież dotąd wszystko było fajnie i na miejscu, on wracał po pracy, ona czekała z obiadem, a teraz obiadu nie ma... ale w matce obudziły się uczucia, chce odejść od swojego uwiązania, zacząc kierować swoim życiem - związać się z mężczyzną, który ją akceptuje, kocha i który pozwoli jej być sobą i za bycie soba właśnie ją będzie kochał. mąz jest good guy, family man, ale nie przystaje ze swoją rutyną do wyzwolonej emocjonalnie żony. kiedy ona mówi, ze odchodzi, on, patrząc na to, ze jest ona kolorowa, rzuca "ludzie cię zobaczą ! nałóż makijaż !". nie rozumie słowa "odejść"...

        tymczasem obrońcy starego porządku gromadzą się na zebraniach - w kręgielni, w ratuszu. jedno jest jasne dla nich : co z tym fantem trzeba poocząc, bo kolorow coraz więcej wszędzie, TO postępuje ! działać trzeba, do czynu...

        w społeczeństwie też następuje polaryzacja. Kolorowi są zaczepiani. David-Bud jeszcze nie zdobył kolorów, więc nadal jest czarno-biało-szary. jego dziewczyna - i owszem, ona już kolorowa jest, znalazła TO COŚ W sobie. na ulicy czarno-białe wyrostki docinają Davidowi-Budowi, ze "zabawia swoją kolorową dziewczynę'. pod pokrywką trochę kipi już...

        aż wybucha bombka. w porywie twórczego i miłosnego spontanu szef restauracji maluje na oknie swojego przybytku wielgachny, kolorowy jak jasna cholera akt kobiecy, a modelką była matka Davida-Buda. gromadzi się tłum czarno-białych, pomstuje, skandal się robi. i się zaczyna... czarno-biali demolują restaurację, rozróba na sto dwa, palone są na stosach ksiązki ze szkolnej biblioteki... szownistyczny spektakl.

        czarno-białe wyrostki zaczepiaja matkę davida-buda. on staje w jej obrobie, daje jednemu z nich w dziób. reszta ucieka, a on wtedy staje się kolorowy. jakby w odpowiedzi na wyjście poza siebie, poza własne ograniczenia, poza ustalone sztywne zasady, odkrycie w sobie namiętności prawdziwej, emocjonaly zryw. ale w dobrej, najlepszej intencji.

        nocą kolorowi gromadzą się na gruzach restauracji. sprzątają ją, odnawiają... a w Ratuszu spotkanie mieszkańców. Burmistrz wzywa do zaprzestyania aktów agresji i przemocy. w zamian, szczawny lis, wprowadza autorskie przepisy regulujące zasady zycia w MP. a mówiąc wprost - wprowadza cenzurę : z jednej strony szacu i poszanowanie praw, kultura współbycia, a le z drugiej - zakaz słuchania określonej muzyki, ograniczenie kolorów farb do szarego, białego i czarnego, zamknięcie Alei Zakochanych, w szkole nauka historii tradycyjnej, łózka znów tylko do 1 metra szerokości, słowem - reguły mające powstrzymać zmiany, zadekretowac stary porządek i ład.

        cdn

        • grek.grek "pleasantville" 3 20.06.11, 12:07
          broszura z tą nową... konstytucją Pleasantville trafia do wszystkich mieszkańców. dominująca populacja czarno-białych jest ukontentowana, garstka kolorowych - niekoniecznie. zamordyzm, ot co. w knajpie szefa restauracji słuchają zakazanego rock'n rolla, a David-Bud razem z szefemrestauracji-malarzem aby wyrazić swój sprzeciw demonstracyjnie malują wielki KOLOROWy obraz na oknie wystawowym restauracji. a jest na tym malunku wszystko, co zakazane : wizerunki ksiązek, kobieca golizna, aleja zakochanych... znów robi sie zbiegowisko i jest wielka chryja, ale tym razem nie ma demolki, a David-Bud i malarz zostają zapakowani do pudła, gdzie oczekuja na proces, pierwszy proces sądowy w Pleasantville.

          w celi odwiedza Davida-Buda ojciec. skołowany zupełnie. nie wie, co się dzieje - dlaczego matka odeszła, co się odbywa na ulicach, w dodatku : facet głoduje, bo w schemacie Pleasantville jedzenie zawsze przygotowywała żona, a on sam nie musiał, więc teraz nie umie sam sobie żarcia znaleźć. "o co chodzi ?", pyta. a David mu na to "o nic... po prostu, ludzie się zmieniają...".

          nadchodzi proces. sala przypomina tę z "zabić drozda". u góry kolorowi, u dołu czarno-biali. oskarżeni stoją pod zarzutami malowania za pomocą niedozwolnej kolorystyki. nie mają adwokata, rolę prokuratora i sędziego pełni jednoosbowo burmistrz. i kiedy malarz próbuje jakos się plątać, ze "może użyłem za wielu barw, może powinienem byc bardziej stonowany, bo w sumie nie chciałem nikogo skrzywdzić...", David-Bud wstaje smiało i wygłasza speech w obronie prawa do autoekspresji, do zycia pełnią, do "dźwięku wszystkich strun", jakby to ktoś zaśpiewał pod polską nutę ;], do istnienia w tym świecie i zyciu także jego ciemniejszych barw, a nie tylko wypreparowanego, sztucznego ideału, który wprawdzie chroni przed niezpieczeństwami, ale przy okazji ubocznym kosztem tego jest wyjałowienie istnienia z namiętności, ograniczenie swobody.
          "my [kolorowi] dostrzegliśmy TO w sobie, i to lepsze niż zatęchła rutyna", peroruje.

          a dla lepszego efektu zwraca się wprost do swojego ojca. podchodzi do niego i na stronie uderza w jego słaby punkt, w żonę, a swoją matkę i ojca do niej stosunek - mowi mu, ze "może nie chodzi o to tylko, że ona ci przestała gotować, może chodzi o coś więcej, popatrz na nią, jest piękna... może chodzi o COŚ WIĘCEJ ? nie chciałbyś jej tego wyznać ?" - i na oczach całej widowni, ojciec nabiera całej palety barwy, pod wpływem rozbudzonego uczucia do żony.

          burmistrz widzi, ze mu się sprawy nie układają, próbuje zaprowadzić dyscyplinę, ale i na niego David-Bud ma haka - prowokuje go do agresji roztaczając wizję przyszłości w której kobiety będą pracowac, a faceci pichcić obiadki. i burmistrz wybucha "no way !" po czym momentalnie sam staje się kolorowy i w panice ucieka z sali. i w jednym momencie wszyscy mieszkańcy MP robią się ubarwieni, a i całe Pleasantville nabiera wreszcie w 100 % pięknych kolorów. no i radość ogarnia populację całą, a w telewizorze lecą obrazki z paryża, egiptu - otwarcie na świat takie...

          misja wykonana. David zamienia się z tym starszawym jegomościem i wraca do lat 90-tych, a jennifer zostaje w latach 50, jest nadal Mary-Sue, wyjeżdza do koledżu.

          w swoim własnym domu współczesnym david zastaje od razu matkę - miała wyjechać, ale wróciła, rozmyśliła się. i teraz popłakuje nad losem. że jej męza, a ojca Davida, brak... że ten nowy facet, co się z nim miała spotkać, to o 9 lat młodszy i że to lipa... że zycie jakieś "nie takie jakie powinno być". david błyska mądrością, ze "nie wiadomo, jakie życie powinno być, skąd wiesz, moze jest własnie takie, jakie być powinno...", co ją rozchmurza i pociesza. "skąd w tobie tyle rozsądku ?" - "bo miałem dziś dobry dzień..."

          i slajd z nowego, zmienionego Pleasantville. na ławce siedzą serialowa matka, serialowy ojciec, i szef restauracji-malarz. no własnie, jak TO rozplątać ;]]
          ona : co teraz ?
          ojciec : nie mam pojęcia...
          malarz : ani ja...
          i śmieją się.
          no własnie, będzie trójkąt, jak nic ;]

          • barbasia1 Re: "pleasantville" 3 /zdjęcie/ 20.06.11, 15:32
            a David-Bud razem z szefemrestauracji-malarzem aby wyrazić swó
            > j sprzeciw demonstracyjnie malują wielki KOLOROWy obraz na oknie wystawowym res
            > tauracji. a jest na tym malunku wszystko, co zakazane : wizerunki ksiązek, kobi
            > eca golizna, aleja zakochanych...

            To chyba ta ilustacja?

            www.filmweb.pl/film/Miasteczko+Pleasantville-1998-545#picture-14
            (ekperyment wyżej nie wyszedł! :/)
          • barbasia1 Re: "pleasantville" 3 20.06.11, 16:19
            Bardzo interesująca rzecz! Naprawdę warta uwagi i tak efektownego opisu!

            Nie bać się wychodzić poza narzucone przez społeczeństwo, kulturę schematy, żyć świadomie, w zgodzie z sobą ,z własnymi odczuciami, to chyba jedno z przesłań tego filmu, prawda?

            "Miasteczko ..." nakręcono w 1998 roku, czyli 13 lat temu, jak to możliwe, że nigdy go nie widziałam!?

            Podziękowania kolorowe dołączam! :)))
            :)
            • grek.grek Re: "pleasantville" 3 21.06.11, 13:23
              ha, i mnie się wydało, że warto parę słów napisać.

              zdecydowanie. w MP kolory zdobywali ci, którzy spojrzeli w siebie i coś tam dostrzegli, wyszli poza szablon i odczuli coś pozytywnego, powstali z martwych :]

              bardzo dzięki, w sumie mógłbym być bardziej zwięzły i treściwy, lepiej wiązać zdania i zgrabniej, a nie tak krowiasto ujmować itd, ale... pal licho, no cóż, tak krawiec kraje... ;]
              • barbasia1 Re: "pleasantville" 3 24.06.11, 18:22
                > bardzo dzięki, w sumie mógłbym być bardziej zwięzły i treściwy, lepiej wiązać z
                > dania i zgrabniej, a nie tak krowiasto ujmować itd, ale... pal licho, no cóż, t
                > ak krawiec kraje... ;]

                :)))
                I bardzo dobrze, lubię ludzi, którzy mają szeroki gest, słów nie skąpią! ;)
          • barbasia1 Re:"pleasantville" słowo od Kałużyńskiego i Raczka 20.06.11, 21:43
            Nie będąc nic a nic przekonana do swojego komentarzyka do "Miasteczka Pleasentville" postanowiłam sprawdzić, co panowie Kałużyński i Raczek mają do powiedzenia na temat tego tak pięknie i dokładnie tu opisanego przez Greka filmu. Zdobywszy szczęśliwie w bibliotece 3. tom Leksykonu Filmowego na XXI (Komedie, przygody i animacje) i przeczytawszy rozmowę-komentarz panów krytyków, przepisuję co ciekawsze fragmenty komentarza ku naszemu i waszemu oświeceniu ... ;)

            (ogólna ocena MP: dobry plus)

            TR - Panie Zygmuncie, Miasteczko Pleasantville opowiada o telewizji w tonie sentymentalnym, choć w zamierzeniu miała to być satyra.

            ZK- Ale ta satyra ma jednak znaczenie, bo film jest krytyką minionego stylu telewizyjnego i pod tym względem to nowość. Kino, oczywiście, niecierpi, nienawidzi telewizji i szydzi z niej. Mieliśmy już pozycje pod tym względem bardzo silne - np. "Sieć", gdzie telewizja doprowadziła nieomal do zbrodni, albo Truman Show, gdzie obserwowaliśmy, jak telewizja stwarza oszustwo łamiące życie ludzkie.

            TR- Tymczasem w Miasteczku Pleasantville telewizja jawi się jako kraina na poły baśniowa; trochę dziwaczna, ale w gruncie rzeczy nieszkodliwa. Bohaterom filmu nie przysparza większych kłopotów. Odwrotnie dzięki niej przeżywają przygodę. Założenie trochę przypomina "Purpurową róże z Kairu" Woody'ego Allena, gdzie postać z filmu przechodziła do rzeczywistości tymczasem bohaterowie Miasteczka - dwoje młodych ludzi - zostają przeniesieni do świata telenoweli z lat 50. Kojarzy mi się to także z "Powrotem do przyszłości", tyle, że tam chodziło o przeniesienie w czasie, ale do życia realnego, a tu trafiamy do życia fikcyjnego.

            ZK - [...] współcześni, którzy wtragnęli do serialu z lat 50., kompromitują go, wywracają do góry nogami, ze współczesnego punktu widzenia ośmieszają minioną epokę telewizyjną.

            TR- Mam jednak wątpliwość, czy na pewno słusznie wiążemy owo naśmiewanie się z telewizyjnej telenoweli z czasem i minioną epoką. Odnoszę wrażenie, że dzisiejsze telenowele i seriale familijne niewiele sie zminiły od lat 50., poza techniką wykorzystywaną do ich produkcji. Ten specyficzny gatunek telewizyjny rządzi się żelazymi zasadami i w nim wiele nie da się zmienić.. Zresztą "Miasteczko ..." nie tyle naśmiewa się z minionej epoki w historii telewizji, ile z pewnej cechy telewizji, która jest stała. Natomiast to, ze czyni to na przykładzie z histroii, świadczy o czymś zupełnie innym. Wydaje mi się , że zaczynamy już patrzeć na telewizję jak na coś historycznego; na coś co było a nie jest; być może w ten sposób twórcy filmu - świadomie czy podświadomie - wyrażają swoje przeświadczenie, iż czas telewizji dobiega końca. To znaczy ten czas , kiedy telewizja była najważniejszym, najżywszym, najnowocześniejszym i najbardziej inspirującym środkiem przekazu.

            ZK - Otóż, panie Tomaszu, dla mnie najbardziej oryginalne jest to, co pan przed chwilą określił jako rozrachunek przeszłości telewizyjnej w ramach samej telewizji. Czyli, że sam gatunek może się nie zmienił, telewizja stale ma podobny profil - nazwijmy go w uproszczeniu sentymentalnym - choć zdarzają się pewne odmiany obyczajowe. Na przykład nasi bohaterowie wprowadzają poprawkę, jesli idzie o swobodę seksulaną, której wówczas nie było, dlatego, że tam młodzi ludzie wyłącznie patrzyli sobie w oczy, a dziewczyna z naszych czasów bierze się do aktywnego pieszczenia młodego koszykarza.

            TR - Ale w sumie to są zmiany raczej powierzchowne.

            ZK - Właśnie to jest rewizja, ale ciągle w ramach gatunku. [...]
            Otóż dla mnie telewizja jest gatunkiem absolutnie nowoczesnym , zaskakującym, a tymczasem dowiaduję się, że ona też ma już przeszłość!

            s. 177 -180

            cdn.
            • barbasia1 Re:"pleasantville" słowo od Kałużyńskiego i Raczka 20.06.11, 23:14
              cd.

              ZK [...]Nagle okazuje się, że telewizja już ma swoje epoki i nawet swoje średniowiecze, do którego odnosimy się coraz bardziej krytycznie. Sztuka , która ma zaledwie pół wieku, przechodzi taką samą ewolucję jak wielkie kultury cywilizacji, mające po dwa tysiące lat.

              TR – tyle, ze robi to w przyśpieszonym tempie, bo w ciągu sześćdziesięciu lat telewizja przeszła od epoki kamienia łupanego (pierwsze uderzenie kilofem w skałę miało miejsce w 1936 roku w Londynie, kiedy powstało BBC, przez swoje średniowiecze, renesans i barok (przypadał on na lata 70.) aż po fin de siecle, który mamy teraz. Pojawiła się także świadomość tego, że telewizja z wolna przemieszcza się na nowe miejsce wśród maskowego komunikowania: przestała być najmłodszym, najbardziej zaskakującym medium, tracąc tę pozycję na rzecz internetu. Jest on Jest on szybszy wszechstronniejszy i ...zmienia nasz stosunek do telewizji. Dobrotliwie wykpiona w „Miasteczku Pleasentville” telewizja prezentowała uproszczony , sztuczny, trochę śmieszny świat. Proponowała go widzom , a oni go akceptowali i przeżywali. Dziś taka postawa jest anachroniczna, bo teraz trzeba być aktywnym, jak to pokazują bohaterowie naszego filmu. Nie są oni biernymi odbiorcami, lecz sami kształtują oglądaną przez siebie historię To konsekwencja nawyków nabytych w świecie komputerów: tu trzeba nieustannie decydować, którą się pójdzie drogą i co się chce osiągnąć. Więc nie jest już widzem, ale współtwórcą wykreowanego świata.

              ZK- Czyli ewolucja w kulturze polega na tym, że odbiorca ma coraz bardziej aktywną rolę. Za moich czasów decyzja, żeby samemu włączyć się w kulturę, poległa na tym, ze się wybierało książkę do czytania. W telewizji już mieliśmy większe szanse, bo można było kręcić gałką i przeskakiwać z kanału na kanał. A teraz komputery! Okazuje się przy tym, że artyści pop-artu byli tu pionierami i prorokami nadchodzących czasów, co zresztą sztuki plastyczna zawsze wykonywały. Otóż pop-artowcy, którzy wystąpili w latach 50., 60., byli bardzo źle przyjęci, ponieważ pokazywali na przykład kawałek reklamy, która i tak była na ulicy albo wycinek z gazety, którą i tak każdy mógł mieć. Kiedy się ich czepiano, wymyślano im i pytano, co to ma znaczyć , mówili tak: nadszedł czas, kiedy każdy może z byle czego robić sztukę? Czy oni już wtedy nie przewidywali ten proces, który dzisiaj , dzięki komputerowi , stał się powszechny!”

              Kałużyński, Raczek, Leksykon filmowy na XXI wiek, s. 177-180

              Na dobranoc Dino Saluzzi Group - La Vuelta de Pedro Orillas

              www.youtube.com/watch?v=TzEZ8uXn73w&feature=related
              /Dino Saluzzi to najwybitniejszy współcześnie bandoneonista na świecie! /

              • grek.grek Re:"pleasantville" słowo od Kałużyńskiego i Raczk 21.06.11, 13:18
                kawał dobrej roboty, dzięki :]

                trochę się panowie skupili na telewizji, jej modelu wtedy i teraz, na estetyce.

                jak dla mnie, to jednak w "MP" główna rzecz jest taka, ze nastolatkowie z lat 90 magicznym zbiegiem okoliczności dostają się w usielankowione lata 50 i są zarzewiem rewolucji obyczajowo-społecznej, jaka dokonała się w Ameryce w latach 50, 60 i 70.

                rasizm, prawa kobiet, wolny seks, nieskrępowana ekspresja za pomoca sztuki, literatury, muzyki. to wszystko tutaj jest i w pigłułce, plus - w ciekawej formie [pojawiające się stopniowo kolory], zebrana jest cała paleta problemów z którymi się ameryka mierzyła.

                no i jest krytyka dążenia do ideału - raz, ze on sam w sobie sprzyja mechanizacji życia i myślenia, dwa - nie można życ pełnią eliminując z góry to, co może być uznane za brzydkie, niefajne albo niegodne, [btw, ideał, zwykle ma twarz zestawu wartości konserwatywnych, ciekawe dlaczego, hehe...], trzy - zawsze znajdą się tacy nadgorliwi, co pod wzniosłymi hasłami zachowania ideału zechcą po prostu zamordystycznymi metodami utrwalać zatęchły status quo i zapobiegać postępowi, tłamsić prawa jednostek, w imię jakiejś wyższej racji, moralnej wizji albo z powodu nakazów, rzekomo, boskich.

                mnie by się to raczej wydało tutaj jednak minimalnie ważniejsze :] niemniej, same uwagi K & R, które wpisałaś - bardzo fajnie poszerzają kontekst samego filmu.
        • barbasia1 Re: "pleasantville" 2 /zdjęcie/ 20.06.11, 15:34
          David-Bud j
          > eszcze nie zdobył kolorów, więc nadal jest czarno-biało-szary. jego dziewczyna
          > - i owszem, ona już kolorowa jest, znalazła TO COŚ W sobie.

          www.filmweb.pl/film/Miasteczko+Pleasantville-1998-545#picture-13
      • barbasia1 Re: "pleasantville" 1 20.06.11, 15:17
        "Matka jennifer-Mary i davida-buda na skutek seksualnych przebudzeń staje się ko
        > lorowa. Bud pomaga jej zrobić makijaż maskujący"
        www.filmweb.pl/film/Miasteczko+Pleasantville-1998-545#picture-12
        i
        eksperymantalnie:


        • barbasia1 "Pamiętniki wampirów" odc. 11 o 21.50 20.06.11, 21:47
          dziś, jak nam przypomniała Mania!
          • grek.grek "Pamiętniki wampirów"/"WŁoska robota" 21.06.11, 13:38
            przyznam, ze się trochę pogubiłem, w tym całym "Pamiętnikarstwie", a Ty ? ta przerwa nie była korzystna...

            za to, tak jakoś z biegu, patrzyłem w polsacie na "Włoską robotę". sensacyjka o grupie włamywaczy, którzy kradną w Wenecji potężną ilośc złota w sztabkach. podczas ucieczki jeden z nich zwraca się przeciw pozostałym, zabija starego szefa grupy, resztę w samochodzie wrzuca do wody, zwija się z całym towarem, ale im się udaje ocaleć i po jakimś czasie organizują akcję przeciw niemu, żeby odebrać mu złoto i zemścić się za zabicie ich szefa. a pomaga im córka tego szefa.

            dużo wybuchów, pościgów, efekciarskich dialogów, kabotynizmu aktorskiego, mdłych żarcików, małowiarygodnych akcji, nieskomplikowana psychologia, emocje na poziomie meczu barcelony z izolatorem boguchwała, zero przesłania i w zasadzie film z cyklu - 40 % budżetu na pensje dla gwiazd [tutaj są ed norton, charlize theron, wahlberg, w pierwszych 25 minutach donald sutherland], 50 % na efekty specjalne, pirotechnikę i generalnie logistykę, 4 % na catering, a 1 % na scenariusz, którego nie dałaby rady napisać pierwsza lepsza małpa wąskonosa.

            norton grał tego niefajnego, zdrajczyka, theron córkę zabitego szefa, w sumie... aktorzy klasowi, grający w takich wesołych action-movies, tłumaczą swoje występy w takich cyrkach chęcią odpoczynku po powazniejszych projektach i zwykle dorzucają nieśmiertelną formułkę "zawsze byłem/am fanem/ką takich filmów, to wielka frajda zagrać w podobnej produkcji". hehe. a przeciez wiadomo, ze rzecz się rozkręca o kasę. filmy ambitne są zwykle średnio albo niskobudżetowe, na gwiazdorskie pensje idzie nieduży procent, zresztą aktorzy nie są dobierani podług takiego klucza. a tutaj... znana facjata ma robić za alibi dla wydmuszki filmowej - i godzi się za gruby szmal. byznes is byznes :]

            w sumie jednak, oglądanie utalentowanej theron, zmuszonej do odgrywania postaci "miotanej moralnie i emocjonalnie", pomiędzy kolejnym wybuchem, a następnym tandetnym "luzackim tekstem" - mało przyjemne.

            • barbasia1 Re: "Pamiętniki wampirów"/"WŁoska robota" 21.06.11, 23:20
              Nie obejrzałam w końcu "Pamiętników..", przepisywałam mnie więcej w tym czasie, (z przerwami) z „Leksykony filmowego” Kałużyńskiego, Raczka, komentarz do „MP”, zależało mi, żeby pojawił się w całości, więc odpusciłam serial. Może luknę za tydzień, choć powiem Ci entuzjazm do „Pamiętników...” straciłam, tak, stanowczo przerwa nie była korzystna.

              >[...] a 1 % na scenariusz, którego nie dałaby rady napisać pierwsza lepsza małpa wąskonosa.

              Aż tak!? he,he :))) To rzeczywiście musiało być kiepsko!
              W takim razie już nie żałuję, że nie widziałam „Włoskiej roboty”; mignął mi ten tytuł i nazwisko Nortona, jak przeglądałam program w piątek, kiedy kupiłam gazetę, a potem o nim zapomniałam, zresztą wczoraj i tak wróciłam za późno, nie było szans ...

              Dzięki za te kilka słów komentarza! Wiadomo już co z tą "Włoską robotą".

              :)

              • maniaczytania Re: "Pamiętniki wampirów"/"WŁoska robota" 21.06.11, 23:32
                eee, Barbasiu - obejrzyj "Wloska robote" - mnie sie podobala, ogladalam ze trzy razy, niezla rozrywka :)))

                A pamietniki tez obejrzalam, niezle bylo, wkrecilam sie znowu - Damon rzadzi ;)
                • barbasia1 Re: "Pamiętniki wampirów"/"WŁoska robota" 21.06.11, 23:55
                  maniaczytania napisała:

                  > eee, Barbasiu - obejrzyj "Wloska robote" - mnie sie podobala, ogladalam ze trzy
                  > razy, niezla rozrywka :)))

                  No proszę! Mania zachęca, to ja obejrzę "Włoską robotę", przy najbliższej okazji, żeby przekonać się kto ma rację.
                  :)
          • grek.grek "Pamiętniki wampirów" 21.06.11, 13:44
            p.s : pisałaś powyżej o "Rodzinie Borgiów", że wchodzi na ekrany... no własnie, czytałem taką zajawkę w szmatławcu telewizyjnym, co go kupiłem :]

            reżyserię wziął Neil Jordan, w głównej roli Jeremy Irons, czyli jednak ludzie dużego ekranu, kasa w to poszła niemała, więc na pewno szyk i dbałośc o detal będą - zanosi się na kolejny dowód na to, ze serial telewizyjny przestaje być brzydkim kaczątkiem i że w telewizji powstają najciekawsze rzeczy, a nie w kinie.

            co chwila reklamują jakieś nowe wydarzenie serialowe, a każde epickie, z wielką kasa w nie władowaną, każde się zwraca, każde robi wrażenie... tyle, ze zanim w normalnej tiwi się tego doczekamy, to HBO będzie startował z 4 albo 5 sezonem ;]

            • barbasia1 Re: "Pamiętniki wampirów" 21.06.11, 23:43
              Jeremy Irons w purpurze kardynalskiej czy papieskiej spozierał z tej reklamy, co się wczoraj z boku wyświetlala (za nim półnaga piękność stała).
              Tu też jest ten plakat:

              www.popcorner.pl/popcorner/1,108009,9577417,Rodzina_Borgiow_w_polskiej_telewizji.html
              I jest tu też co nieco o serialu, jak piszą tak świetnie przyjętym w Ameryce (chyba przejadły się już te wszytskie seriale dziejące się we współczesnym świecie), że powstaje 2.seria:

              "Głównym bohaterem serialu jest Rodrigo Borgia (w tej roli laureat Oscara Jeremy Irons), który w 1492 roku zostaje wybrany papieżem (głównie dzięki intrygom i pieniądzom wręczonym przez niego innym kardynałom). Jako Aleksander VI nie jest wzorem cnót. Ważnymi postaciami serialu są także jego dzieci: Cesare (François Arnaud) i Lukrecja (Holly Grainger)".


              > co chwila reklamują jakieś nowe wydarzenie serialowe, a każde epickie, z wielką
              > kasa w nie władowaną, każde się zwraca, każde robi wrażenie... tyle, ze zanim
              > w normalnej tiwi się tego doczekamy, to HBO będzie startował z 4 albo 5 sezonem
              > ;]

              Tak właśnie będzie, z tym, że, i to zła wiadomość dla normalnej telewizji, wielu zainteresowanych serialem, nie będzie czekać, aż się telewizja zlituje i zakupi serial, tylko obejrzy go sobie w cudownym internecie, na stronach filmowo-serialowych dużo wcześniej (i ze stratą dla spóźnialskiej telewizji).


              Ciągi dalsze jutro! :)
              • grek.grek "Borgiowie" 22.06.11, 14:34
                moze tych współczesnych seriali mają za dużo ? ;]

                a te, z akcją w czasach króla ćwieczka... sama atrakcja, egzotyka, zupełna odmienność, a że pewnie większość i tak nie ma pojęcia, czy Borgiowie, to była rodzina włoska, grecka czy niemiecka, to już akurat nie ma większego znaczenia ;] aczkolwiek, tego typu kultura, w Ameryce, z tego co czytałem w niejednym miejscu, i co słyszałem, trafia raczej do określonego targetu na wschodnim wybrzeżu plus może zebrać dobre recenzje w NYT, czy tam innym prestiżowym magazynie.

                dominująca część jankesów ma swoje własne codzienne "oprah winfrey shows" w niezliczonych odmianach i konfiguracjach, od szołów o pielęgnacji stóp do takich, które traktują o porwaniach przez kosmitów, setki serialików a'la "pełna chata" i róznych pomniejszych
                badziewiów, przetykanych blokami hałasliwych reklam. tacy nie oglądają "Borgiów". genrralnie, redeneki rządzą, dla nich telewizja się w Stanach kręci, dla nich jest robiona :] coś jak u nas, tylko u nas się sprzedaje łepkowszczyznę w publicznej i produkcje a'la Pierwsza miłośc czy te wszystkie sobiepodobne ze stajni TVN.

                swoją drogą, w tej gazecinie z programme, co ją kupiłem, łepkowska ma swój felieton na jednej z ostatnich stron i zawsze się tam wymądrza, zupełnie jakby pisała scenariusze nie do kiczów telenowelowych, tylko co najmniej do ''hitów HBO. w ostatnim pisze np., że warto w sobotę i niedzielę w ogole wyłączyć telewizor i oddać się rzeczom zupełnie innym - medytacjom, familiaryzmowi, spacerkom itd. nie wnikam, ale wiesz co jest komiczne ? że sobota i niedziela, to są akurat te dni w tygodniu, kiedy jej własnego chowu tandeciarstwa nie występuję w ramówce tiwi :] jakby zaproponowała żeby wyłączac tiwi, w każdy dzien powszedni między 20 a 22, to bym jej zatroskanie o kondcyję zdrowotno-psychiczną narodu jakoś bardziej był w stanie zrozumieć ;]

                a, no masz rację, internet zostaje... jesli faktycznie uda[ło] się zrobić tak wielkie widowisko, a raczej nie ma podstaw by wątpić w efekt starań tak sprawdzonych twórców dla tak wymagającej stacji, to byłoby grzechem nie popatrzeć. ale jednak najlepiej via telewizor ;] może ktoś nas zaskoczy ?..

                mnie dziwi, przede wszystkim, ze polskie główne stacje jak TVP, TVN i Polsat wydają krocie na seriale mało warte, zamiast spinać się na te głośne. robi się z tego watowanie ramówki i nic poza tym. a dla normalnego widza, lepiej jakby były 2-3 hity niż 23 shity, a przy tych 2-3 hitach da się resztę ramówki jakoś wypełnić. jakość przegrywa z ilością, imo, i to przegrywa tak bardzo, ze tej jakości wcale nie ma już :]
                • barbasia1 Re: "Borgiowie" 22.06.11, 18:16
                  > a te, z akcją w czasach króla ćwieczka...
                  Ha, ha :)))
                  Nienie, to złote czasy Renesansu! Czasy Leonardo di Ca... ;) da Vinci, Michała Anioła!.

                  Masz rację, "Rodzina Borgiów", to seriale przeznaczone dla nieco bardziej wymagających widzów, którzy, jak wszędzie, są w mniejszości. Pozazdrościć tylko, że w Ameryce o potrzebach takich widzów też się pamięta i też się dla nich robi ambitniejsze rzeczy, chciało by się żeby i nas tak było.

                  "Rodzina Borgiów"powstała zapewne na fali sporej popularności jaką cieszyły się nieco wcześniej pokazywane i u nas szczęśliwie seriale kostiumowe "Rzym" (2005-2007) oraz przede wszytskim "Dynastia Tudorów" (2007-2008), wyprodukowana podobnie jak "Rodzina Borgiów" też przez Showtime, która doczekała się czterech serii ("Rzym" miał tylko dwie).

                  A propos "Dynastii Tudorów", czy telewizja pokazała wszystkie 4. serie? Chyba nie, prawda?


                  Jeszcze jedna ciekawa notka o Rodzinie Borgiów z innej strony serialowej :
                  "Rodzina Borgiów" to pełna namiętności opowieść o najpotężniejszym rodzie renesansowego Rzymu, który zapisał się w historii zamiłowaniem do władzy, skrytobójstwa i intryg.

                  Wywodzący się z Hiszpanii kardynał Rodrigo Borgia to jedna z najpotężniejszych osób na Półwyspie Apenińskim pod koniec XV wieku. Wytrawny polityk, dyplomata i intrygant jest jednocześnie namiętnym kochankiem i ojcem gromadki nieślubnych dzieci. Gdy w 1492 roku zostaje papieżem, przyjmuje imię Aleksander VI. Ma jeden cel – uczynić swoje dzieci najbardziej wpływowymi ludźmi Rzymu. Serial koncentruje się na postaciach syna Borgii - Cesare, zdolnego polityka, pierwowzoru Księcia ze znanej rozprawy Machiavellego, oraz jego pięknej córki, Lukrecji, która staje się narzędziem powiększania wpływów rodziny."

                  aleseriale.pl/sid,29174,title,Rodzina-Borgiow,serial.html?ticaid=6c87f

                  Wielki potencjał tkwi w historii rodu Borgiów, pozostaje więc tylko pytanie, czy dobrze został on wykorzystany w serialu.
                  Obyśmy mogli to sprawdzić jak najszybciej w naszej t e l e w i z j i. :)

                  Na koniec, przypominam , że Mario Puzo, autor fantastycznego "Ojca chrzestnego" napisał świetną powieść o rodzinie Borgiów (ale nie wiem czy serial ma coś wspólnego z książką Puzo), która w jego opinii była pierwszą w historii włoską MAFIĄ!


                  >jakby zaproponowała żeby wyłączac tiwi, w każdy dzien powszedni międz
                  > y 20 a 22, to bym jej zatroskanie o kondcyję zdrowotno-psychiczną narodu jakoś
                  > bardziej był w stanie zrozumieć ;]

                  Ha, ha :)
                  Nieno na to Łepkowska jest za sprytna! :))

                  Widocznie opłaca sią pokazywać 23 shity niż 2-3 hity. Cóż niestety przeciętny Kowalski jest niestety mało wymagający.

                  :)
                  • barbasia1 Re: "Borgiowie" 22.06.11, 18:21
                    Obyśmy mogli to sprawdzić jak najszybciej w naszej t e l e w i z j i. :)

                    O publicznej, albo ogólnodostępnych telewizjach myślę!
                  • grek.grek Re: "Borgiowie" 23.06.11, 13:32
                    o czym my możemy marzyć... ;] taki TVN się stylizuje na nowoczesną telewizję prywatną, a w realiach jest po prostu zapyziały i mierny. doceniam ich za "californication" i dwie serie "dextera", wtedy mi zaimponowali i ich lubiłem, ale żeby wyskoczyć ponad poziom, to musieliby pójśc za ciosem, a nie od czasu do czasu bryknąć przypadkowo. "dexter" za chwilę będzie miał 6 serię, tak nawiasem mówiąc ;]

                    nie wiem, moze my nie mamy wglądu w ekonomieczne kalkulacje zyskow i strat z zakupów serii serialowych, ktore, jakby nie patrzeć, już w internecie miały swoją premierę i wiadomo, ze są dośc namolnie ściągane. aczkolwiek... jest kupa ludzi, ktorzy tego nie robią, druga kupa, która nie korzysta z internetu, a trzecia kupa, która chętnie by obejrzała w tiwi, to co już na monitorku jakoś tam obejrzała. na reklamy też by chyba nie mogli narzekac. swoją drogą, TVp pokazała "Rzym", zdaje się ? i "Tudorów" chyba też. i też zbastowali po 1 serii :] co to za maniera dziwna ?

                    wiesz, kowalski to może by i obejrzał, ale... musiałby dostać najpierw :] większość widzów serialowych o tych hitach HBO czy Showtime nie ma pojęcia. jakby im je podrzucić, zareklamowac, to pewnie by nie pogardzili, moze nawet paru by sięgnęło po ksiązki traktujące o tamtych okresach historycznych. misja taka :]

                    • barbasia1 Re: "Borgiowie" 23.06.11, 14:28
                      :)
                      Jak pisałam wyżej w publicznej pokazno dwie serie "Rzymu", czyli całość. Początkowo planowano aż pięć sezonów, ale ze względu na wielkie koszty (100 milionów zielinych prezydentów), związane z otworzeniem starożytnego klimatu (niewątpliwie z wielkim rozmachem), zrezygnowano z tych planów. Szkoda

                      Jesli chodzi o "Dynastę Tudorów" to, sprawdziłam, pokazano w pubblicznej tylko 2 serie, potem wszelki słuch o "Dynastii ..." zaginął (a ja o niej zapomniałam :/).

                      Właśnie, irytujący jest ten brak konsekwencji w emitowaniu seriali, olewanie widza, (pamiętam, że kiedyś oglądałeś Dekstera, mówiłeś mi, myślałam, że oglądasz nadal!?), jak się rozpoczęło emisję, to ,na mój babski rozum, powinno się pokazać wszytskie serie, zwłaszcza, jeśli serial cieszył się oglądalnością, miał duże grono fanów, a tak było przecież w przypadku "Tudorów", a na pewno Twojego "Dekstera" ...
                      Nie rozumiem tego, chyba że wszytsko robija się o kasę za kolejne serie.

                      > wiesz, kowalski to może by i obejrzał, ale... musiałby dostać najpierw :] więks
                      > zość widzów serialowych o tych hitach HBO czy Showtime nie ma pojęcia. jakby im
                      > je podrzucić, zareklamowac, to pewnie by nie pogardzili, moze nawet paru by si
                      > ęgnęło po ksiązki traktujące o tamtych okresach historycznych. misja taka :]

                      Ty to czasem jesteś niepoprawny idealista! ;)))
    • barbasia1 Dziś "Wino truskawkowe" 22.06.11, 14:48
      Kolejna po "Boisku bezdomnych" nowość w Jedynce o fantastycznej porze o 20.25.

      Film na podstawie prozy Andrzeja Stasiuka.

      Byłam kiedyś na spotkaniu auorskim z Andrzejem Stasiukiem, o swoich podróżach po peryferiach Europy, o swojej wsi i o pisaniu opowiadał. Autrograf dostałam na książce "Jadąc do Babadag". Odbierając książką pomyślałam, Stasiuk taki wysoki, postawny, piękny mężczyna, a autograf taki malutki, niepozorny!? ;)


      Kolejny film do oglądania, do komentowania, a ja jeszcze do poprzędniego z ubiegłego tygodnia "Boiska ..." nie skomentowałam. Wstyd!
      Dziś postaram się nadrobić zaległości!
      • grek.grek "Wino truskawkowe" 23.06.11, 13:52
        obejrzałem. dzięki za zajawkę, siostro Detektorko ;]

        nie czytałem stasiuka, od razu powiem, ale film - bardzo bardzo.

        spodziewałem się początkowo jakieś opowieści sielsko-anielskiej, hymnu pochwalnego wsi i prowincji, jakiegoś fresku obyczajowego, może nawet idącego w kierunku "Rancza", a tutaj... voila - namiętności, emocje, ludzkie historie w oparach nostalgicznych plus realizm magiczny z pogranicza.

        w zajawce w moim programie napisane zostało "mała senna mieścina, w której nic się nie dzieje, do momentu popelnienia tajemniczej zbrodni" - cholera, co za dyletant to pisał... jak to "nic się nie dzieje" ? przecież od grzyba się dzieje. ile jest krzyżujących się i zapętlających uczuć, ile postaw wobec rzeczywistości, ile zderzen postaw i charakterów, ile wewnętrznych szamotanin i dążeń... to jest zawsze znakomitośc inscenizacyjna - na małej przestrzeni zawrzeć tyle znaczeń, implusów i całych gotowych zwykłych-niezwykłych opowieści ludzkich. nie wiem, na ile stasiuk to rozpisał w powieści, a na ile to scenariusz filmowy [czytałaś może "opowieści galicyjskie" i wiesz coś na ten temat, Barbasiu ?], ale - wyszło pierwszorzędnie.

        i te drobne smaczki... zauwazyliście to ? - facet od łatania dętek jeżdzący po polnych drogach rozklekotanym gruchotem nosi ostentacyjnie okulary a'la peter fonda w "Easy rider" :]... zawodowe sa te wstawki Edith piaf w obrazki wieczornej siesty miasteczka, bądź co bądź, na głębokiej wsi... ksiądz i eks-milicjant-dziś-policjant, dwa skłócone ze sobą relikty zapomnianej epoki, dziś popijający winko i zjednoczeni w utyskiwaniu, jak to nowe konsumpcyjne czasy zmieniły ludzi i że kiedyś miało się posłuch i władze, a dziś się nic nie ma, bo ludzie słuchać już nie chcą i autorytetów pałki i kropidła nie poważają... no i ta dziewczyna nadzwyczajna, tak naprawdę tancerka flamenco, wybijająca cały film taniec swojej śmierci nieuchronnej, jaka piękna w tej czarnej sukni, jak rasowa senorita andaluzyjska zrzucona z kosmosu na ryneczek w małej słowackiej mieścinie... hehe, takie smaczki... no i ten cały rytuał, którym trzeba duchowi zrobic dobrze, aby zdradził kto zabił, a sam duch... to też przeciez cała historia człowieka, który nie mógł sobie z sobą samym poradzić i własną oddzielnością...

        a całość sfotografowana bez pudła. i muzyka dyskretna, a stale wrzynająca się w świadomość.

        byle się teraz TVP nie zawiesiła z tym letnim filmowysypem. poza tym, generalnie, lipa jest, ale dwa filmy tygodniowo, które da się obejrzeć z ciekawością, to już byłby krok do przodu.

        oglądaliście ? piszcie, piszcie.
        • barbasia1 Re: "Wino truskawkowe" 23.06.11, 16:58
          > obejrzałem. dzięki za zajawkę, siostro Detektorko ;]

          chichichi
          Maj big pleże,Wielki Bracie! ;)))

          Mnie też się ogromnie spodobał ten film!

          Nie znam dobrze,"Opowiadań galicyjskich", bo to na ich podstawie powstał scenariusz , który autor "Opowiadań wraz z reżyserem filmu wspólnie napisali , czytałam kiedyś fragmenty (wczoraj znalazłam fragment, o tym, jak Andrzej, wyciąga ludzi z knajpy na mszę za duszę Kościejnego), więc nawet nie ośmielam się prównywać tych dwóch dzieł.
          Powiem tylko tyle, że nie wszytskie postacie wątki i z książki Stasiuka znalazły się w filmie.

          "Opowieści galicycjskie" Stasiuka, w najwiekszym skrócie, to opowieści o ludziach zamieszkujących na prowincji w Beskidzie Niskim w czasach przemian po upadku komunizmu i likwidacji miejscowego PGR-u, który dla więszkości mieszkanców był jednym źródłem zarobku.

          U Stasiuka realizm miesza się z fikcją, świat przedstawiony jest zanurzony w klimacie baśniowym, mitologizowany, co świetnie udało się przełożyć na język filmu.

          Ja bym dodała do Twego zestawu smaczków scenę cudną, po wiglijnej wieczerzy, późną
          nocą czterech samotnych mężczyn siedzi na kanapie przy dogasających świecach, które musieli zapalić po tym, jak niespodziewania nastąpiła awaria prądu we wsi i w pólłśnie czy zdumie jakiejś nuci tęsknie "Beatę z Albatrosa"...
          A potem, kiedy światło nagle zapala się jeden z mężczyzn mówi z nutką żalu w głosie za utraconym nastrojem "Cholera, było prawie jak na pasterce". he, he :)

          A wcześniej przez okno na spożywających wieczerzę wigilijną meżczyzn patrzy smutno, blady Kościejny, a właściwie jego duch, bo tej nocy Kościejny zamarzł na polu ...

          Pięknie, w bajkowej scenerii pokazana została scena miłosnego spotkania Andrzeja i Lubicy (imię znaczące!) nad rzeką.

          cdn.

          Jeszcze coś!
          Przepiękna muzyka Michała Lorenca z filmu:

          www.youtube.com/watch?v=V-sxXGx6eYE
          • barbasia1 Re: "Wino truskawkowe" 23.06.11, 17:09
            > A wcześniej przez okno na spożywających wieczerzę wigilijną meżczyzn patrzy smu
            > tno, blady Kościejny, a właściwie jego duch, bo tej nocy Kościejny zamarzł na p
            > olu ...
            >
            > Pięknie, w bajkowej scenerii pokazana została scena miłosnego spotkania Andrzej
            > a i Lubicy (imię znaczące!) nad rzeką.

            Eros i Thanatos - z ducha iwaszkiewiczowskie!!!
            • barbasia1 Re: "Wino truskawkowe" 23.06.11, 18:13
              Pięknie, w bajkowym anturażu pokazana została scena miłosnego spotkania Andrzeja i Lubicy (imię znaczące!) nad rzeką.
          • grek.grek Re: "Wino truskawkowe" 24.06.11, 14:51
            o widzisz, dzięki za te dopowiedzenia, zatem.

            heh, ano własnie, gołym seksem nie epatowało ;] takim raczej, seksem domyślnym - i owszem, bo i konwencja najczęściej unikająca dosłowności swoje ramy ustanowiła.
            ale, że swój wdzięk i poezję miało to ujęcie, trudno zaprzeczyć.

            muzyka zawodowa. Lorenc generalnie, co pisze jakieś nuty, to robi się z tego przebój, nie ?
            • barbasia1 Re: "Wino truskawkowe" Muzyka Michała Lorenca 24.06.11, 18:14
              > muzyka zawodowa. Lorenc generalnie, co pisze jakieś nuty, to robi się z tego pr
              > zebój, nie ?

              Święta prawda. Absloutnie cudowne, przebojowe są ścieżki dziękowe do filmów i seriali autorstwa Michała Lorenca !

              Serila "Glina", o którym niedawno mówiliśmy po części swój niewzykły klimat zawdzięcza właśnie wspaniałej nostalgicznej, lirycznej muzyce Lorenca!

              Pamiętasz? a właściwie, Ty masz ją na bieżąco: :)
              "Glina"
              www.youtube.com/watch?v=TUkTihQXEiQ
              Nie umiałabym powiedzieć, który utwór, która ścieżka filmowa Lorenca podoba mi się najnajbardziej czy ta do "Glin"
              czy może do

              "Rózyczki"

              www.youtube.com/watch?v=c2QjQocjGLQ
              czy
              "Bandyty"
              www.youtube.com/watch?v=vip6Pk3He6c&feature=related
              "300 mil do nieba"
              www.youtube.com/watch?v=DNTvUpsDcVU&feature=related
              albo do
              "Oficera"
              www.youtube.com/watch?v=Wfo1zGRi46w&feature=related
              Psów
              www.youtube.com/watch?v=uNGt0vfdAG4&feature=related
              www.youtube.com/watch?v=LXpmead_hwo
              www.youtube.com/watch?v=GX3yPNMYOY8
              Psów 2
              www.youtube.com/watch?v=eJhM26-fA4A
              :)
              • grek.grek Re: "Wino truskawkowe" Muzyka Michała Lorenca 25.06.11, 13:15
                hoho, ale wybór nam tutaj zaordynowałaś :] pełny pakiet. gutdżab :]

                hehe, to prawda, "glina" jest w toku. i ta muzyka i klimatyzuje i wpisuje się jakby
                w charakter komisarza, i po prostu wciąga. a sam początek, kiedy lecą napisy... ile tam
                w niej jest niepokoju takiego, od razu wiadomo, ze thriller się zanosi zacny i będzie
                się działo. po intro z "californication", intro z "gliny" jest u mnie na drugim miejscu :]
                • barbasia1 Re: "Wino truskawkowe" Muzyka Michała Lorenca 26.06.11, 21:27
                  :)))
                  > się działo. po intro z "californication", intro z "gliny" jest u mnie na drugim
                  > miejscu :]

                  Jakoś mnie to nie dziwi! :)
        • maniaczytania Re: "Wino truskawkowe" 24.06.11, 18:21
          I "Wino truskawkoe" tez ogladalam, dziwne troche, z poczatku lekko przynudzajace, ale potem calkiem, calkiem. Bardzo dobre byly kreacje aktorskie! - M. Dziedziel, R. Wieckiewicz, C. Kosinski, ale i ten, u ktorego Andrzej mieszkal i Cygan - swietni.
          A scena wigilijna cudowna :)
          • pepsic Re: "Wino truskawkowe" 25.06.11, 19:50
            A nikt nie wspomina super kreacji J. Radziwiłłowicza w roli wiejskiego księdza:)
            "Wino truskawkowe" - owszem dobrze się oglądało, ale jeśli mam pisać z czystym sumieniem, to nieźle nudnawe, z tym, że akurat w tym momencie mi nie przeszkadzało.
            Barbasiu, duchy nie pozostawiają śladów na śniegu, Dziędziel zaglądając do okna, na moje oko jeszcze żył.
            Obejrzałam ze sporym poślizgiem, odpowiedzcie, jeśli łaska, jakimi smutnymi zdarzeniami (stratą dziecka?) spowodowany był przyjazd policjanta w Beskidy.
            Ps. Też nie znam prozy Stasiuka, a i z poglądami mam nie po drodze. W Wiki wyczytała, że pisarz oparł prozę o fakty w zakresie opuszczenia W-wy na rzecz Beskidu Niskiego.
            • maniaczytania Re: "Wino truskawkowe" 25.06.11, 22:37
              Ja mysle, jak Pepsic, ze gdy M. Dziedziel zagladal do okna w wigilijny wieczor, to jeszcze zyl.

              Co do tego, dlaczego policjant przyjechal do tej miejscowosci, to nie bylo pokazane ani powiedziane i chyba nawet dobrze... Mozna sie domyslic, ze moze coreczka zginela w wypadku?
            • barbasia1 Re: "Wino truskawkowe" 26.06.11, 23:06
              Tak, Radziwiłłowicz był świetny, jak zawsze, podobał mi się też Maciek Sthur w roli wiecznie pijanego byłego traktorzysty z PGR-u.

              Jeśli jesteśmy przy aktorach, to muszę powiedzieć, że dobrym pomysłem było obsadzenie w wielu rolach, w tym w głównych rolach Andrzeja, Lubicy oraz Lewandowskiego i Zalatywója aktorów mało znanych, nieopatrzonych twarzy (pierwsza dwójka wypożyczona została od braci Czechów i Słowaków). To jeszcze bardziej uwiarygadnia prowincjonalny charakter miejsca akcji.

              Przyznam, że nie zwóciłam uwagi na ślady na śniegu ... /może to niedopatrzenie twórców?/
              Ciekawe jak jest to w książce opisane, może wypożyczę!?

              Tak jak mówiła Mania, nie powiedziano w filmie, dlaczego Andrzej przyjechał szukać pracy w Beskidach. O córce Andrzej raz wspomniał, mówiąc, że mu jej brakuje.
              Raz czy dwa zdawało mu się, że widzi córkę, jak pamiętacie, ale właściwie wiadomo, czy to był to duch czy to wyobraźnia Andrzeja wywołała jej obrazy z tęsknoty...


              Stasiuk urodzony w Warszawie od 1986 roku miesza w Wołowcu w Beskidzie Niskim, z żoną Moniką Sznajderman antropolożką kultury z doktoratem, autorką książek o kulturze popularnej prowadzą Wydawnictwo Czarne.

              Jirzi Machácek grający Andrzeja jest nawet podobny do Stasiuka!

              • pepsic Re: "Wino truskawkowe" 27.06.11, 19:07
                O Stuhrze nie zapomniałam, przyznaję, że chwilami miałam obawy, czy zbytnio nie przeszarżował, ale nie.
                Barbasiu,mówią, że wigilia i walentynki to najbardziej depresyjne dni w roku, myślę że ze strony twórców nie było błędu. Wyglądało mi to w jakimś sensie na samobójstwo.
                Machacka kojarzę jak przez mgłę z czeskich/słow. produkcji, bardziej wątły mi się wydawał.
    • jolka7-p Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 3 (vol.14) 22.06.11, 20:24
      zapraszam na stronkę culture.pl gdzie można zobaczyć cały program polskiej prezydencji, warto zobaczyć :)
    • barbasia1 Dziś "Królowa" w Dwójce o 20.10 23.06.11, 18:01
      O mało bym nie zapomniała!
      Bardzo polecam ten ciekawy film nie tylko fanom monarchii brytyjskiej czy w ogóle Bryt-fanom.

      Film biograficzny, opowiadach o wydarzeniach, jakie miały w Wielkiej Brytanii bezpośrednio po śmierci księżnej Diany z perspektywy dworu królewskiego oraz gabinetów rządowych (za rządów premiera Blaira), o rekacjach królowej, rządu na ogółnonarodową żałobę po śmierci "królowej ludzkich serc", której skala była chyba zaskoczeniem dla wszystkich, zwłaszcza dla dworu krolewskiego, ktora za spontaniczną, otwartą Dianą, mówiąc oględnie, nie przepadał, a która zresztą po rozwodzie z Karolem nie należała już do rodziny królewskiej.

      W tytułowej roli królowej Elżbiety II występuje fantastyczna Hellen Mirren. W dużej mierze dzięki niej królowa Elżbieta II zyskała tu bardziej ludzką twarz. Za tę właśnie rolę aktorka otrzymała w 2006 roku Oscara.

      Przy okazji, w żylach Hellen Mirren też płynie błękitna krew (czytałam o niej artykuł w WO), jej dziadek, rosyjski arystokrata Piotr Wasiliewicz Mironow był carskim dyplomatą, kiedy w Rosji wybuchła rewolucja październikowa przebywał właśnie w Londynie, nie powrócił już nihdy do Rosji , za to wkrótce szczęliwie dołączyła do niego żona oraz ich syn, późniejszy ojciec aktorki ...

      Helen zamierza nakrecić/kręci? film dokumantalny o losach swoich przodków!
      :)
      • grek.grek "Królowa" parę slów, ze spojlerem 24.06.11, 12:40
        znów obejrzałem :] co się dzieje... I nie żałuję.

        bardzo zajmujący i dobrze poprowadzony zapis wydarzeń pierwszego tygodnia po śmierci księżnej Diany w paryżewie.

        a maznę spojler, jakby kto nie widział, aczkolwiek - żadna to wielka zdrada, bo okoliczności chyba są dośc znane, zdarzenia też.

        szok dla świata, szok dla Brytfanii i wielki kłopot dla rodziny królewskiej. no bo - jak się w takich okolicznościach ma zachować Elżbieta vel tytułowa królowa ? wiadomo, ze była z Dianą w permanentnym konflikcie z powodu ostentacyjnego wychodzenia księznej poza rolę, która powinna odgrywać z powodu swej pozycji i tytułu. wiadomo, że diana była w małżeństwie zdradzana przez księcia karola, więc romanse, łamanie etykiety dworskiej, w jakiś sposób osłabianie autorytetu i tradycji monarchicznej było odpowiedzią na wyobcowanie jakiego doświadczała. pisała o tym prasa, ludzie o tym wiedzieli, wiewiórki i myszy pałacowe wszystko wynosiły na zewnątrz.

        i teraz - Diana umiera. cała Brytfania pielgrzymuje pod Buckingham Palace i składa kwiaty, medytuje i oddaje hołdy i wyrazy uwielbienia zmarłej.

        co ma zrobić Elżbieta ? wszyscy czekają na jej reakcję, na to, ze wyjdzie i powie, jak jej przykro, że żałuje, że cierpi, płacze, łączy się w bólu... A ona - a ona nie daje znaku życia. milczy. raz, dlatego, że jest w niej głębokie przekonanie, ze żałoba to stan intymny i epatowanie nią dla blichtru, to znak może nowych czasów, ale ona jest z tej lepszej, starej szkoły i nie zamierza dawać pożywki histerykom medialnym. dwa, ona nie rozpacza po smierci diany, nie kochała jej, nie była z nią związana emocjonalnie, nie umie się więc zmusić do pokazówki. trzy, uważa siebie za strażniczkę dawnych obyczajów, konwenansów i dobrej sztuki zachowywania olimpijskiego spokoju. wspiera ja i królowa-matka i mąż, dając do zrozumienia, że robi bardzo dobrze, a ci na zewnątrz, to kompletna szajba. nie wykonuje więc rodzina królewska żadnego gestu - nawet nie opuszczają do połowy flagi na dachu Buckingham Palace...

        dodatkowa zaś rzecz jest taka, ze sytuacja jest mega niezręczna - czy jakieś szczegolnie załobne zachowanie Elżbiety mogłoby zostać odebrane jako sztuczność i zinterpretowane jako lanie krokodylich łez nad grobem kobiety, której śmierć, w odczuciu ulicy, niemal powinna, albo - mogłaby - królowej wcale nie zmartwić, a wręcz zrzucić kamień z serca, ze wreszcie ma z głowy niepokorną księżną z jej kolejnymi wybrykami podkopującymi status i majestat królewskiego rodu ? no przecież, że tak. to kolejny, imo, powód był, zeby miała prawo mieć opory, a przynajmniej dość poważny dylemat.

        nie to, ze Elżbieta nie myśli. cały czas myśli i cały czas się zastanawia, analizuje, nie jest przekonana wobec swojej racji, bo stale konfrontuje ją z rzeczywistością, której wie, że prędzej czy później trzeba będzie stawić czoła - i albo tę żabę zjeśc do ostatniej płetwy, albo się przełamać. jej wahania i rozterki to zresztą, imo, główna warstwa całej opowieści.

        problem polega na tym, ze milczenie elżbiety, wobec tak ogromnie emocjonalnych reakcji społeczeństwa, zaczyna szkodzić samej monarchii. kolejne badania opinii publicznej pokazują,że ludzie są rozczarowani, zniesmaczeni, a nawet na tyle wqrwieni, ze aż 20 % pogłowia chce zniesienia monarchii, że pojawiają się pytania - dokąd będziemy płacić na tych królewskich darmozjadów. dotąd niekwestionowana wartość jaką była monarchia zaczyna być przedmiotem debaty i wątpliwości. zaufanie i poparcie leci na łeb.

        najwierniejszym sojusznikiem Elżbiety okazuje się być nowy premier, Tony Blair. z początku przyjmowany przez nią ze zniecierpliwioną rutyna, jako "po prostu, kolejny, dziesiąty premier brytyjski [za jej panowania]", kiedy zaczyna być gorąco - via telefon, w codziennych, coraz liczniejszych i bardziej intensnywnych rozmowach, przekonuje ja, z najwyższym szacunkiem, przy zachowaniu pełnego savoir vivre i per "wasza królewska mość", ze powinna wystąpić w tiwi, zatamować ten krwotok i dać światu to, na co świat czeka. dla ratowania pozycji swojej i w ogole instytucji królewskiej.

        Blair sam zachował się perfekt. zaraz po smierci Diany wygłosił błyskotliwy speech, w którym oddał zmarłej honory, nazwał ją "królową ludzkich serc", wpisał się absolutnie w nastroje społeczne. w zasadzie, jego populares i zaufanie poszło w górę jak korek od szampana, podczas gdy notowania królewskiej rodziny popłynęły na pysk. ale Blair nie chciał budować swojej pozycji i pozycji władzy świeckiej kosztem królowej i monarchii, sądząc, ze są to dwie instytucje, które wspólnie mogą zrobić więcej niż w oderwaniu od siebie albo w pojedynkę. popędził więc na pomoc wahającej się, hamletyzującej elżbiecie.

        i dopiął swego. pojawił się na scenie jako luźny wesoły chłopaczyna, chłopek roztropek, który idzie na pierwszą wizytę u królowej i pobiera lekcję etykiety od major domusa, a kończy jako polityk pierwszej ligi, przewidujący i mądry, odpowiedzialny i przytomny, myślący perspektywicznie, a jednocześnie gość nie obawiający się swoim współpracownikom, pokpiwającym i wyzłośliwiającym się nad zaszchowaną Elżbieta, wykrzyczeć w twarz swój do niej wielki respekt i uznanie dla jej prób utrzymania w świetności znakomitej tradycji brytyjskiej królewszczyzny, która przecież w niemałym stopniu decyduje o tożsamości państwowej gros społeczeństwa i tak jest przez nie postrzegana. w tamtym tygodniu to się zachwiało.

        na kilka dni, bo ostatecznie Elżbieta najpierw publicznie przybywa pod Pałac, zeby z bliska przyjrzeć się wieńcom i kwiatom złożonym pod bramami. czyta na nich dedykacje gloryfikujące zmarłą Dianę i strzykające jednocześnie jadem w królewską rodzinę, włąćznie z "oni mają na rękach Twoją krew". później jednak dostaje kwiaty z tłumu, idzie wzdłuż barierek, a ludzie się do niej uśmiechają i kłaniają się. i ta reakcja, to spotkanie twarzą w twarz ze społeczeństwem, z którym się w taki sposób nie widziała chyba nigdy - zetknięcie bliskie z tą emocjonalnością, jakiej ci ludzie doświadczyli, prawdziwej lub takiej która im się udzieliła z powodu okazji i rozgłosu całej sprawy, to jest ta kropla, która przelewa czarę i decyduje się ona iśc za radą Blaira i wystąpić w telewizji z orędziem do narodu, w którym wyraża swój żal z powodu Diany i wspólnotę z cierpieniem ludzi.

        znakomite kino. co tu dużo mówić. helen mirren, tak jak Barbasiu napisałas - wybitna. doskonała. ale i michael sheen, skądinąd świetnie dobrany, bo bardzo podobny do tony blaira, nie dał plamy.

        można by rzecz, ze film jest zachowawczy, nie łamie tabu, nie wciska szpilek, nie jest prowokacyjny, pokazuje i Blaira i Elżbietę i nawet Karola w dobrym świetle [Karol sekunduje Blairowi, aczkolwiek sam pozostaje z boku, wydaje się dośc mało przebojowy]. brak mu może drapieżności i zęba, niemniej - sama postać królowej, jej dojrzewanie do podjęcia słusznej decyzji, sprzeczności jakie musi w sobie pogodzić, plus dość ciekawe obrazki z tzw kuchni - wystarczają. Elżbieta w sypialni w szlafroku, z ksiązką w łózku, prowadząca auto w stroju kierowcy a'la lata 30-te, elżbieta odbierająca telefon od Blaira w kuchni, gdzie uwija się tabun ludzi... i sam Blair z żoną, w pokoju, jak normalna brytyjska rodzina w jakimś bloku czy na przedmieściu, rozkopane łózko, spodnie wiszące na krzesle przy łózku,, telewizor podstawiony jak najbliżej, sniadanie jedzone normalnie w kuchni jak regular dudes ;] - rzadko tak się pokazuje w filmach tzw dygnitarzy, którzy kierują bądź co bądź sporym krajem, a już nobliwa królowa w szlafroku... o mamma mia ;]

        warto było. dzięki, Barbasiu za zwrócenie uwagi.
        • barbasia1 Re: "Królowa" parę slów, ze spojlerem 24.06.11, 15:11
          grek.grek napisał:
          > znów obejrzałem :] co się dzieje... I nie żałuję.

          Fantastycznie! :)))
          No i świetny tekst! Bardzo dobrze, że napisałeś o "Królowej"!

          Coś jakby drgnęło w ramówce telewizji publicznej, jakby ku lepszemu szło, ale nie zapeszajmy!

          Miałam wczoraj tylko rzucić okiem na początek "Kólowej", bo widziałam ten film kiedyś na DVD, ale jak zasiadłam przed telewizorem to już nie mogłam się oderwać... :)


          >a już nobliwa królowa w szlafroku .. o mamma mia ;]

          he, he... :)))
          i jeszcze w koszuli nocnej!


          Mnie Hellen Mirren zachwyciła najbardziej w scenie rozmowy z księciem Filipem, który spowokowany materiałem dokumentalnym o Dianie, jaki puszczano w telewizji, wspominał początki związku Karola z Dianą, mówiąc, że był przekonany, że Karol, zerwie z Kamilą albo wychowa (sic!) sobie żonę, jak to wszyscy czynią (sic!). Na to ostanie Królowa / Mirren zwraca uwagę i komentuje jednym słowem "Czyżby?", wypowiedzianym z cudownie ironicznym wyrazem twarzy i równie cudną ironią w głosie (słyszałam na własne uszy w oryginale!) ...

          :)
          • barbasia1 Re: "Królowa" parę slów, ze spojlerem 24.06.11, 15:15
            Mirren to fantastyczna aktorka! :)
          • grek.grek Re: "Królowa" parę slów, ze spojlerem 24.06.11, 15:25
            a tak mnie naszło jakoś, bo film chyba wart poświęcenia mu paru akapitów.

            racja, idzie ku lepszemu jakby, ale... zobaczymy, co będzie dalej, bo takich nagłych zrywów, które się kończyły jeszcze szybciej niż się zaczęły, to już parę przerobiliśmy, nieprawdaż ? :]

            to była świetna scena, prawda. mirren rozbiła bank zupełnie tą rolą. tak teraz rzucam okiem w listę wyróznień dla filmu, to za elżbietowanie Mirren zgarneła chyba wszystkie nagrody świata poza festiwalowymi ofkors, bo zdaje się ten film w żadnym nie startował. epicka rzecz, jakby to teraz można powiedzieć, hehe.
            • barbasia1 "Beowulf" Polsat. 24.06.11, 17:12
              Zdecydowanie film był wart komentarza! Po komenarzu to jeszcze lepiej widać! :)

              Prawdaż!

              A propos dziś w Polsacie o 22.00 rzecz całkiem interesującą, film fantasy "Beowulf - Droga do sprawiedliwości" (org. Beowulf and Grendel). Film jest adaptacją jednego z najstarszych dzieł literatury staroangielskiej, epickiego poematu "Beowulf", który opowiada o legendarnych pradziejach Skandynawii – Danii i Szwecji, o walce tytułowego, Beowulfa dzielnego wojownika, a potem króla z pustoszącym okolicę potworem Grendelem.
              pl.wikipedia.org/wiki/Beowulf
              Ten film to produkcja kanadyjsko-islandsko-brytyjska z roku 2005, dwa lata później Amerykanie zrobili swoją wersję opowieści o Beowulfie, oczywiście superprodukcję z wielkim rozmachem, z efektami komputerowymi rozsadzającymi wręcz ekran telewizora i z największymi gwiazdami kina jak Anthony Hopkins w roli króla Hrothgara czy Angelina Jolie w roli seksownej matki potwora Grendela ( Grendel jest tu w całości komputerową postacią przypominajacy człowieka ze zdeformowaną twarzą i ciałem) z komputerowo wygenerowną nagością w pazłotku (i w złotych szpilkach i z ogonem, sexy! ;). Film wyreżyserował sepecjalista od superprodukcji Robert Zemekis ...

              Obiecałam kiedyś napisać o "Beowulfie" Zemekisa, heh, ale co się odwlecze ... Ciekawe byłoby porownać obie wersje, może się skuszę, może !???

              W Jednynce kino europejskie! Plus dla Jedynki. Ale to powtórka. Komedia francusko-włosko-belgijska (dużo tej Europy) "Czyja to kochanka?" z Danielem Autilem :) .
              • grek.grek Re: "Beowulf" Polsat. 25.06.11, 15:03
                no to trzymam kciuki za te Twoje plany :] - napisania o tym filmie, bo jakoś wczoraj naśmierć zapomniałem, najpierw trochę sobie przypominałem "raport mniejszości", a potem od razu wskoczyłem w tę "danikę"... i tak jakoś mi umknęło zupełnie i z pamięci wyJszło :]
                • barbasia1 Re: "Beowulf" Polsat. 26.06.11, 14:04
                  "... i tak jakoś mi umknęło zupełnie i z pamięci wyJszło :]

                  Coś nie masz szczęścia do tych Beowulfów!? ;))

                  Tylko o "Bewoulfie " hollywoodzkim na razie mogłabym napisać, bo nie dałam rady obejrzeć w piątek tej adaptacji kanadyjsko-islandzkiej. Ale dopiero jak nadrobię inne zaległości...
                  • grek.grek Re: "Beowulf" Polsat. 26.06.11, 14:21
                    no nie mam... ale liczę, że za którymś razem jednak wceluję ;]

                    orajt, co się odwlecze, to nie uciecze. nie ma problemu :]
                    • barbasia1 Re: "Beowulf" Polsat. 27.06.11, 15:19
                      grek.grek napisał:

                      > no nie mam... ale liczę, że za którymś razem jednak wceluję ;]
                      he, he :)))

                      > orajt, co się odwlecze, to nie uciecze. nie ma problemu :]

                      Masz świętą cierpliwość! :)
            • maniaczytania Re: "Królowa" parę slów, ze spojlerem 24.06.11, 18:15
              mnie tez sie "Krolowa" podobala, i Helen Mirren bardzo, bardzo, i aktor grajacy Blaira tez,
              ale jedne maly zgrzycik - co symobolizowaly sceny z jeleniem? Tak naprawde dopiero ustrzelenie jelenia poruszylo tak mocno krolowa ...
              • grek.grek Re: "Królowa" parę slów, ze spojlerem 25.06.11, 13:22
                ja tego [dumnego, hehe] jelenia odczytałem jako metaforę brytyjskiej monarchii, może nawet samej elżbiety. ona go chyba tak odczytała. a jego śmierć od kul myśliwych, jako coś, co [między innymi] skłoniło elżbietę do refleksji, ze jeśli nie zmieni swojej taktyki działania, nie zrezygnuje z anachronicznej postawy godnego milczenia i nie przemówi, nie wyrazi empatii, nie da ludowi tego, czego od niej oczekuje - korona brytyjska skończy jak ten jeleń upolowany i wiszący za nogi oraz bez łba.

                powiedziałbym, że to akurat lekko słabszy moment był, trochę zbyt namolna symbolika ;]
                • barbasia1 Re: "Królowa" parę slów, ze spojlerem 26.06.11, 13:28
                  grek.grek napisał:

                  > ja tego [dumnego, hehe] jelenia odczytałem jako metaforę brytyjskiej monarchii,
                  > może nawet samej elżbiety.

                  Też tak odczytuję jelenia.
                  :)
            • barbasia1 Re: "Królowa" parę slów, ze spojlerem 25.06.11, 08:24
              4.bp.blogspot.com/_VBzITyFOePI/SJ6sxOS3MSI/AAAAAAAAAOE/52grbVS0n0s/s1600-h/czeresnie1.jpg
              Coś dobrego Tobie, Greku, Wam, zostawiam - michę czereśni,
              i lecę na dłuższy lot za płot ... :)
              Do zobaczenia dziś wieczorem albo jakby coś jutro! :)
              • grek.grek Re: "Królowa" parę slów, ze spojlerem 25.06.11, 13:23
                dobre. prawie się rzuciłem z dziobem do monitora ;]
                • barbasia1 Re: "Królowa" parę slów, ze spojlerem 26.06.11, 21:46
                  grek.grek napisał:

                  > dobre. prawie się rzuciłem z dziobem do monitora ;]

                  :)))))

                  A wczoraj dobierałam czereśni!

                  s3.amazonaws.com/pixmac-preview/stock-photos-cherries-on-the-tree-pixmac-79609161.jpg
              • pepsic Re: "Królowa" parę slów, ze spojlerem 25.06.11, 19:57
                Dziękuję, jeszcze w tym sezonie nie miałam przyjemności:)
                Ps. Lorenca z przyjemnością odsłucham, jak tylko uzyskam dostęp do czegoś właściwszego, bo jak kiedyś pisałam, muzyka w laptopie, to profanacja:)
                • barbasia1 Re: "Królowa" parę slów, ze spojlerem 26.06.11, 14:19
                  A ja już jadłam czereśnie, piękne, duże, czarne, no i bez robaków! :)
        • pepsic Re: "Królowa" parę slów, ze spojlerem 25.06.11, 19:36
          Oglądałam kiedyś, ale też mi się podobało, co ciekawe najbardziej zapamiętałam jelenia i królową w stroju wiejskiej kobiety.
          Mam jedną uwagę, nie do filmu. Do wynoszenia wieści na zewnątrz w jakimś stopniu przyczyniała się sama Diana już po rozwodzie lub w trakcie biegając po mediach ze łzawymi opowieściami.
          Oj, miała królowa ciężki orzech do zgryzienia.
          • barbasia1 Re: "Królowa" parę slów, ze spojlerem 28.06.11, 20:28
            pepsic napisała:

            > Oglądałam kiedyś, ale też mi się podobało, co ciekawe najbardziej zapamiętałam
            > jelenia i królową w stroju wiejskiej kobiety.
            W chusteczce na włosach. :)

            > Mam jedną uwagę, nie do filmu. Do wynoszenia wieści na zewnątrz w jakimś stopni
            > u przyczyniała się sama Diana już po rozwodzie lub w trakcie biegając po media
            > ch ze łzawymi opowieściami.

            To prawda, zreszą w filmie jest pokazany fragment tego słynnego wywiadu, udzielonego przez księżną Dianę zdaje się zaraz po rozwodzie, w którym wyznaje (miałam wrażenie, nie bez ironii), że ciężko im było w trójkę w małżeństwie...
      • barbasia1 Re: Dziś "Królowa" w Dwójce o 20.10 24.06.11, 14:12
        > Film biograficzny, opowiadach o wydarzeniach, jakie miały w Wielkiej Brytanii
        > bezpośrednio po śmierci księżnej Diany z perspektywy dworu królewskiego oraz g
        > abinetów rządowych (za rządów premiera Blaira), o rekacjach królowej, rządu na
        > ogółnonarodową żałobę po śmierci "królowej ludzkich serc", której skala była
        > chyba zaskoczeniem dla wszystkich, zwłaszcza dla dworu krolewskiego, ktora za
        > spontaniczną, otwartą Dianą, mówiąc oględnie, nie przepadał, a która zresztą p
        > o rozwodzie z Karolem nie należała już do rodziny królewskiej,

        więc początkowo dwór zupełnie nie poczuwał się do publicznego okazywania żałoby, do wykonania jakiegoś symbolicznego gestu świadczącego o żałobie, do ustosunkowania się do śmierci Diany i wygłoszenia oświadczenia, co spotkało się z wielką falą krytyki społeczeństwa, mediów, do tego stopnia, że sondaże zaczęły pokazywać duży spadek poparcia społecznego i wielką niechęć dla monarchii w Wielkiej Brytanii... To oznaczało kryzys, pierwszy tak poważny za czasów panowania Elzbiety II. Na to Królowa już nie mogła nie zareagować ...
    • grek.grek "Danika", z wczoraj, via tv4 25.06.11, 13:52
      oglądaliście ten film kiedyś ?

      mam nadzieję, bo ja sobie z nim w ogole nie poradziłem i mam nadzieję, ze mię ktoś objaśni.

      dali o 2 w nocy, ufff, ale... miałem akurat dobry obraz, film był na 5 kwardransów, i tylko przerwa reklamowa dobrze pod 20 minut - więc : voila.

      otoz jest sobie kobieta, tytułowa Danika - pracuje w banku, ma dwóch synów, córkę, męża, dom na przedmieściu. i byłoby fajnie, gdyby nie to, ze zaczynają jej doskwierać halucyjnacje.

      w banku widzi napad, który zamienia się w krwawą jatkę, w której ginie jej szefowa, a za chwilę się okazuje, ze jej się to tylko przyśniło.

      kiedy rozkłada zakupy do lodówki w torbie znajduje odciętą głowę kobiety - robi raban na całą okolice, policja, helikopter itd, okazuje się,ze przyśniło się jej. później jest scena, w której idzie do szkoły, żeby porozmawiać z nauczycielką swojej córki. i się okazuje że to jest kobieta od tej głowy, co się jej przywidziało. mdleje. kiedy przychodzi do przytomności widzi, ze jej córka podsłuchuje pod drzwiami o czym one rozmawiają. goni za córką. nauczycielka za nimi. córka znika, a nauczycielce spada na łeb wielka szyba z piętra i przecina jej szyję, zaś babka rozpaczliwie przytrzymuje dynię rękoma, żeby jej nie spadła z patyka. to tez sen czy juz reality ? spełniona wizja czy ciąg dalszy omamów ?

      jej syn ma dziewczynę, hiszpankę co przyjechała na wymianę - piszą pracę o zagrozeniach dla ludzkości, ona pisze o aids, aż wreszcie Danika przyłapuje ją z synem własnym w trakcie wstępnych przymiarek do seksu - no to się naszej dzielnej pani wyświetla wizja, w której ta dziewczyna nie tyle pisze o aids, tylko MA aids, szprycuje się, a potem oznajmia że zamierza aids zarazić także chłopaka, a danika nie moze nic zrobić, tylko patrzy jak dziewoja idzie się z nim miętosić z wiadomym zamiarem - po chwili : halo, to była wizja kolejna.

      mąz się trochę martwi, ale - może przepracowana jest, może coś, delikatnie jej tam proponuje, zeby odpoczęła... no stara się, zwłaszcza, ze kiedyś ją zdradził, ona mu wybaczyła, on się niby zmienił i próbuje, mimo że wiele lat mineło od tamtego momentu, ciągle się potwierdzać w lojalności wobec niej i dzieci. ona jest bardzo świadoma, wie,że coś jest z nią nieteges, sama idzie na badania tomograficzne, ale głowę ma w najlepszym porządku, żadnych odchyleń od normy. no to, jak tak, to w czym rzecz ? dlaczego ona to wszystko widzi ?

      i tak w kółko - akcja, wizja, przebudzenie, dlaczego,ach dlaczego ?, akcja, wizja...

      potem niby przyłapuje męza, sprzedawcę domów, jak romansuje z opiekunką do dzieci. czy to nowa zdrada czy stara zdrada ? w samochodzie są ich dzieci, o kilka lat młodsze niż teraz ? cofnięcie do przeszłości ? ale gdzie - w jej glowie, czy w scenariuszu ?

      i ona jedzie z tymi dziećmi autem i ma wypadek. zderza się z wielką cięzarówkę w środku miasta. zbierają towarzystwo z ziemi, akcja ratownicza. ona leży na noszach z rozbitą głową, w ogóle we krwi cała. podchodzi do niej... jej syn, już w tym wieku, co przez większośc filmu, czyli nastolatek. i odpina ją z pasów, a ona zeskakuje jak sarenka. z rozbitego w trzy de auta wychodzi reszta towarzystwa, w pelni uśmiechnięta. i mąz razem z nimi, też z bananem na twarzy. i biorą się za ręce, śmieją się, w tle nostalgiczna muzykologia i w zwolnionym tempie sobie idą gdzieś objęci, jak na niedzielny piknik, podczas gdy wokoło trwa szaleńcza akcja ratownicza... yyy ?

      i ostatnie ujęcie. teraz danika jest bezdomną nędzarką pchającą swój wózek wypełniony jakimiś szmatami, cały ten "1001 drobiazgów". ma brudne ciuchy, jest umorusana nieco na potwarzy i zasuwa w cienkich laczkach odsłaniających koszmarnie utytłane pięty. i... i koniec.

      o co tu chodziło ? :]

      wspomnienia to były ? w wypadku zgineły jej dzieci tylko, a ona nie ? co z tymi wizjami przez cały film się pojawiającymi ? gdzie początek, a gdzie koniec ?

      nie wiem, dziwny film. i to bardzo. lubię marisę Tomei, zagrała świetnie, mimo że może zadania aktorskie nie były z gatunku oskarowych, ma ona swój taki... flow aktorski, który mi się jakoś tak fajnie zawsze łapie, a do ma urodę, której jednakże nie traktuje jak głównego atutu, mimo że mogłaby i trudno się doszukac w jej graniu kokieterii jakiejś. ma ten film szczególną atmosferę, nawet jesli kreowana była bez wyszukanej scenerii i bez okazyjnych szpilek niespodziewanie podtykanych pod siedzenie widza. tylko - o co chodziło ? :] to mial był wjazd z głowę medium ?
      • pepsic Re: "Danika", z wczoraj, via tv4 25.06.11, 19:28
        Po mojemu chronologia mogła wyglądać tak:
        Danika/Marisa obiecuje dzieciom wycieczkę, dzwoni do firmy, że nie przyjdzie do pracy, szefowa jest wielce niezadowolona, proponuje jest dłuższy urlop. Dostaje telefon od detektywa, jedzie do motelu, gdzie przyłapuje męża in flagranti z nianią, rzuca w niego bezkolizyjnie jakimś szkłem, (motyw ze szkłem będzie wracać: szyba ugodzi nauczycielkę, Danika skaleczy się stłuczoną szklankę). Do tego niania sugeruje, że jest kiepską matką (stąd potem iluzoryczne kłopoty z dorastającymi dziećmi). Zdruzgotana wsiada do samochodu z trójką małych dzieci, na czerwonym świetle wjeżdża w autobus szkolny (kolejny powracający motyw, poczucie winy wobec potencjalnych ofiar)/. Jej dzieci wszystkie giną na miejscu, jeden z policjant pyta drugiego: czy po czymś takim można dalej żyć? I to jest clou całej sprawy. Bo okazuje się, że nie, Danika na skutek traumatycznych przeżyć i poczucia winy staje się bezdomną, chorą na umyśle kobietą (był moment, kiedy ujrzała siebie, jako bezdomną, przed szkołą bodajże, nie załapałam szczegółów, ale też się wiązało). Czyli wszystko to, co po wypadku powstało w chorej głowie Daniki, to wyobrażenia dalszego życie i dojrzewania dzieci.
        Gdyby nie śliczna, ale nie hollywodzku i wiarygodna Marisa Tomai i niespodziewany zwrot w postaci zakończenia uznałabym film za kat. B. Z tego powodu słabiutko też kombinowałam w trakcie, spodziewając się głupiutkiego finiszu. Prawdę mówiąc końcowa scena wypadek nie dała mi długo zasnąć.
        Ps. Mam nadzieję, że zbytnio nie pogmatwałam, chciałam nadmienić, że nie ja tu jestem specjalistką od objaśniania;) Musiałam te sceny opisać dokładnie, bo inaczej się nie dało.
        • barbasia1 Re: "Danika", z wczoraj, via tv4 26.06.11, 13:22
          Ale historia! Aż dreszcz przeleciał mi po plecach! Dzięki Wam, Pepsic i Greku!

          Przypomniała mi coś ta historia ...

          Po Katowicach chodził starszy mężczyna (a może właściwie ciągle jeszcze chodzi) cały ubrany na biało, w biały obcisły sweter czy golf, w białe kalesony, białe buty, z woreczkiem na pieniądze na szyi, a na nieco wyłysialej głowie starczały siwe kłaki. W twarzy miał coś szlachetnego i niepokojącego zarazem. Miejska legenda (jedna wersji?) głosiła, że był on niegdyś lekarzem, ale starcił rozum po śmierci żony i córki ...

          :)
          • barbasia1 OT 26.06.11, 13:48
            muzyczny ...
            www.youtube.com/watch?v=Z_w0VJCmmZE&feature=fvsr
            :)
          • grek.grek Re: "Danika", z wczoraj, via tv4 26.06.11, 14:29
            hehe, w sumie jakoś to urodziliśmy ;] skąd ludziom do głowizny wskakują takie scenariusze, hehe...

            urban-legend : brzmi nieźle, nawet pomysł na zajmujący film może komuś z niej wykwitnąć.
            • barbasia1 Re: "Danika", z wczoraj, via tv4 26.06.11, 14:44
              Całkiem udane to Wasze wspólne dziecko, dzieło. ;))

              Ciekawe, ile w tej urban-legend jest prawdy; rzeczywiście to interesujący pomysł na film ...


              :)


              • grek.grek Re: "Danika", z wczoraj, via tv4 27.06.11, 13:55
                he he ;]

            • pepsic Re: "Danika", z wczoraj, via tv4 27.06.11, 19:16
              skąd ludziom do głowizny wskakują takie scenariusze
              Jak nic, niewiasta musiała w tym dziele maczać palce.
              I jeszcze w kwestii uzupełnienia. Danika miała poważne kłopoty w firmie (nierzetelne raporty). Jak szybko i skutecznie pozbyć się wymagającej i dociekliwej szefowej? Poprzez rozpierduchę w firmie i i jej uśmiercenie, rzecz jasna w poplątanej głowie.
        • grek.grek Re: "Danika", z wczoraj, via tv4 26.06.11, 14:25
          rozbiłaś bank :] ja miałem jakąs pomroczność i nie mogłem tego poskładać. nieźle pokićkana chronologia, jeśli w ten sposób to poskładać, a przeca jakoś trzeba, bo jakiś układ istnieć musiał, więc Twoja wersja ma ręce i nogi.

          ...tak czy owak, se to muszę jeszcze raz dobrze wyświetlić ;]
    • grek.grek "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dziś ;] 27.06.11, 14:08
      szału dzisiaj nie ma, ale z czystym sumieniem moge polecić "Rozgrywkę" - polsat, 22:30. De Niro i Norton grają złodziejaszków zasadzających się na grubszego 'zwierza' - jest tempo, jest tytułowa "rozgrywka", są niespodziewane zwroty akcji, jest ciekawa sceneria, ma ten film coś w sobie interesującego, poza samą zgrabnie skrojoną fabułą - nie umiem tego zdefiniowac, ale im bardziej nie umiem, tym bardziej zwykle "to" jest. powiedzmy, ze można to upchnąć poza ogólnym terminem "styl & wdzięk".

      zdecydowanie lepszy jest to film niż niedawno pokazywana "włoska robota". o niebo lepszy, mimo że ten tylko pamiętam, a tamten przed dopiero co obejrzałem.

      w każdym razie - obejrzyjcie, nie będziecie żałować. Bobi i Norton ostatnimi czasy dają twarz róznych cieniznom i produkcjom cokolwiek łatwiejszym i tutaj też jest rzecz komercyjna, ale to ta rzadsza odmiana : dobra, inteligentna, stylowa, profesjonalnie zrobiona rozrywka, a nie prostacki skok na kasę.

      aha, pod żadnym pozorem nie czytajcie żadnych recenzji etc., żeby między wierszami nie zostać trafionym jakimś odłamkiem zdradzającym to i owo z fabuły :]



      • barbasia1 Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 27.06.11, 15:16
        Brzmi naprawdę zachęcająco! :)

        Jest jednak problem, film kończy się po pierwszej, sprawdziłam (a na recenzję, zgodnie z zaleceniem nawet nie spojrzałam! :), nie wiem czy dam radę obejrzeć do końca. Mam nadzieję, że mogę liczyć na jakieś dopowiedzenie razie czego!?

        :)

        • grek.grek Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 27.06.11, 15:30
          o, i o to chodziło, hehe.

          planuję oglądanie [spodziewam się live] więc, jeśli nie uda Ci się dotrwac do zakończenia, niezmiennie z chęcią Ci dopowiem, ile tam będzie trzeba :]
          • barbasia1 Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 27.06.11, 16:02
            To znakomicie! Zatem przyjemnego oglądania Tobie, mnie, nam, Wam życzę! ;)))

            Robet de Niro i Ed Norton, co za fantastyczna para!?? :)
            • barbasia1 Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 27.06.11, 16:03
              Robet de Niro i Ed Norton, co za fantastyczna para!!! :)

              • pepsic Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 27.06.11, 19:22
                Co do Roberta się zgodzę, ale Ed, Barbasiu?
                Miałam przyjemność podziwiać go na dniach w "Jackie Brown" Tarantino. Jak będzie okazja, to dorzucę kilka słów w temacie.
                • barbasia1 Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 28.06.11, 15:28
                  pepsic napisała:

                  > Co do Roberta się zgodzę, ale Ed, Barbasiu?

                  Przeogromnie lubię Eda Nortona (i bardzo mi się podoba jako facet), to świetny, wszechstronny aktor, naturialny i przekonujący zarówno w komediach, jak i w dramatczynych rolach, w kryminałach czy thrillerach.

                  > Miałam przyjemność podziwiać go na dniach w "Jackie Brown" Tarantino. Jak będzi
                  > e okazja, to dorzucę kilka słów w temacie.

                  Świetnie! Koniecznie! Czekam/y! :)
            • grek.grek Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 28.06.11, 13:24
              mnie się Twoje życzenia spełniły :] oglądało się bardzo przyjemnie, nawet lepiej niż poprzednim razem. a Ty ? udało Ci się obejrzeć ?

              para rzeczywiscie znakomita, a co ciekawe, w tym akurat filmie, to Norton wypadł aktorsko bardziej błyskotliwie, głównie z powodu postaci, jaką miał do odegrana, co - fakt - zrobił perfekcyjnie.
              • barbasia1 Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 28.06.11, 15:14
                Już jestem ! :)
                Hard day tuday.

                Mnie też się udało przyjemnie obejrzeć, ale nie do końca niestety.
                Ale musze powiedzieć, że świetnie się oglądało ten film i Roberta de Niro oraz Eda Nortona w akcji, a i jeszcze Marlona Brando (ten starsznie się upasł, choć właściwie ta tusza i wygląd do imidżu mafioza, ciemnego typka pasują), zarwałabym dla nich nawet noc, słowo daję , gdyby to, że dwie ostatnie noce zarwałam nieco ...

                Ominęło oczywiscie mnie najlepsze, widziałam początek początku właściwej akcji, Ed wchodzi jak zawsze do banku, zwraca tylko na siebie uwagę nowymi butami , co koledzy z ekipy sprzatającej komentują ...

                Więc bardzo proszę, jeśli możesz, dopowiedz mi Greku, co było dalej, jak się wszytsko skończylo czy cenne berło zostało wykradzione!?

                Nie za bardzo zrozumiałam, kto to berło umieścił w nodze od forrtepianu, który potem z powodu insektów został zatrzymany w urzędzie celnym ...

                Ed fenomenalny w podwójnej roli, bardzo przekonująco wypadł, udając lekko niepełnosprawnego ...

                Zgrzytała mi jedna rzeczy, jak to możliwe, że do najbezpieczniejszych sejfów, można się dostać od strony kanałów!?

                :)
                • grek.grek "Rozgrywka". zakończenie spojler. 29.06.11, 13:31
                  no to prawie całość Ci się udało ogarnąć :]

                  więc finałowa akcja wyglądała następująco :
                  de niro wchodzi od strony kanałów [hehe, jest to pewna kontrowersja, tu się zgodzą, aczkolwiek ten sejf był pod takimi alarmami i obostrzeniami, że w sumie, kto by tam jeszcze sie martwił dodatkowymi zabezpieczeniami...] i zaczyna akcję. Norton wymyka się do jakiejś kanciapy w pomieszczeniach gospodarczych i mu pomaga, za pomocą przenośnego kompa przemyconego, manipulując alarmami i widokiem z kamer na mononitorach strażników. ten dziadek, co z nim Norton pracował, zaczyna go szukać... strażnicy co jakiś czas mają zakłócenia na monitorach, ale po chwili wszystko wraca do normy, w tiwi leci mecz, który oglądają, więc... nie niepokoją się nadmiernie...

                  a De Niro się uwija. sejf jest w takiej wielkiej klatce pod alarmem, z fotokomórkami w środku, z jakimiś cyrkami na podczerwień. normalnie cuda-wianki. dzieki Nortonowi udaje mu się najpierw przemknąc pod klatkę, potem dostaje się do środka i, unikając kamer [Norton wyłącza je całkowicie tylko raz czy dwa razy, kiedy koniecznie trzeba, poza tym są włączone, żeby pokazywały obraz, i strażnicy nie mieli pretekstu do interesowania się; raz, na ułamek sekundy fragment spodni de Niro pojawia się w rogu jednego z monitorów, ale strażnicy na szczęście są zajęci czym innym i nie widzą tego], przesuwając się na jakichś linkach pod sufitem klatki, w ogole bardziej przypominając małpę robi swoje. w pewnym momencie Norton na moment każe mu się zatrzymać [porozumiewają się na słuchawki], bo niby "ma towarzystwo i musi to sprawdzić" - tak naprawde sprawdza De Niro i zastanawia się, co dalej... to już jest podejrzana reakcja. De Niro czeka, czeka, aż wreszcie mówi, ze chrzani to i się wycofuje... wtedy Norton natychmiast się odzywa, przeprasza za rzekomą 'zwłokę" i jadą dalej.

                  dziadek znajduje w końcu Nortona. jest ofk cięzko zaszokowany nowym wcieleniem Briana ;] Norton terroryzuje go pistoletem, pakuje go do jakiegoś schowka na szczotki i każe byc cicho i nie drzeć gęby...

                  moment kulminacyjny akcji. prucie sejfu. teraz Norton wyłącza kamery na dobre i strażnicy muszą wezwać fachowców... czyli zostaje kilkanaście minut na wykonanie zadania.

                  z sejfem "nie do rozprucia" de Niro radzi sobie za pomocą wywiercenia dziury na jego wierzchu, wpompowaniu tam wody [cholera, zapomniałem skąd ta woda, pewnie z jakiegoś ujęcia dochodzącego do klatki], a potem wpuszczeniu do niej małego ładunku wybuchowego. bum, eksplozja wewnętrzna, czy tam implozja, czy whatever to się nazywa ;]- grunt, ze sejf rozlatuje się na kawałki.

                  na górze wraca obraz na monitorach, strażnicy widzą pobojowisko i rozwalony sejf, panika, szykują sie do akcji, jakiejś posiłki od razu wezwane, za minute słuychać syreny policyjne, słowem... rutyna ;]

                  a na dole... tytułowa rozgrywka.
                  De Niro zabiera berło, pakuje je do specjalnego worka, worek w plecak i już ma zamiar dac soczystego dyla, kiedy pojawia się Norton. mierząc do niego z pistoletu każe mu oddać worekmz berłem, zdjąć kominiarkę i złośliwe nie pozwala mu sie ruszyć aż do włączenia ponownego alarmów i kamer. przy okazji serwuje mu gadkę, że to zemsta za to, ze go lekceważył i traktował z góry.

                  ruszają alarmy i kamery. Norton w jedną stronę, razem z berłem. De Niro, w ostatniej chwili zasłaniając twarz, też w długą, tą drogą którą przyszedł. biegnij, forrest, biegnij przez następne 5 minut... ofk, uwolniony ze schowka dziadek szuka "Briana", ale jest taki rejwach, ruch i sodomia z gomorią, że Norton udając Briana na luzie wychodzi nieniepokojony z budynku, a dziadek utyka pomiędzy kolejnymi oddziałami policjantów, nikt nie słucha jego relacji i jak już wybiega na zewnątrz, to szukaj wiatru w polu, po "Brianie" ani śladu...

                  Norton się przebiera w normalne ciuchy i biegnie na autobus, którym ma uciec gdzieś gdzie nikt go nie znajdzie. Uznaje jednak za stosowne zadzwonić jeszcze do de Niro i pochwalić się jak pięknie go wykiwał. dzwoni zatem i komunikuje, ze "wygrał". de Niro, jadąc już autem, bezpieczny i uratowany, powiada mu "naprawdę ? a co wygrałeś ? co ty tam masz, chłopcze ?"... tutaj Norton tknięty rzuca się do plecaka, żeby sprawdzić i wyjmuje... jakiś kawałek żelatwa bezwartościowy... załamka. berło ma bowiem De Niro. i on triumfuje na chłodno oraz na zimno. żegna się ironicznie z Nortonem "radziłbym ci uciekać, twój rysopis zapewne już mają [istotnie, w tiwi już lata jego zdjęcie, natomiast nie wiadomo, kim był "drugi sprawca"]" i dorzuca "bye, bye" - jak to mawiał Norton udając Briana.

                  szybki, prosty nokaut. w ostatniej scenie De Niro czeka na swoją dziewczynę na lotnisku, ona sie pojawia, się witają i... żyli długo i szczęśliwie. a Norton zostaje w pobitym polu kręcąc z niedowierzaniem głową...

                  no własnie, jakie to ludzkie... nie sprawdził, nie zajrzał, pod presją czasu i okoliczności, nie przyszło mu do głowy. arcyludzkie. a De Niro nie zaufał mu do końca, i dlatego wziął ze sobą żelastwo, na wszelki wypadek, przewidując, ze Norton zechce go wyrolowac. doświadczenie starego wygi :]

                  jak dla mnie, mistrzowskie w swej prostocie i pełnej wiarygodności psychologicznej zakończenie :]

                  banalne ? nigdy się z tym nie zgodzę ;] a jak Ty sądzisz ?
                  • barbasia1 Re: "Rozgrywka". zakończenie spojler. 29.06.11, 14:02
                    grek.grek napisał:

                    > no to prawie całość Ci się udało ogarnąć :]

                    a tę końcówkę rozciągnięto w Polsacie aż na godzinę! Podłość ludzka nie zna granic!

                    Dziękuję Ci pięknie, Greku! :)))
                    Zabieram się do czytania.
                    /W parnym, burzowym klimacie .../
                  • barbasia1 Re: "Rozgrywka". zakończenie spojler. 29.06.11, 14:47
                    Podoba mi się zakończenie (powrót do prostoty!?), choć chyba jednak nie można powiedzieć, o akcji, w której jeden oszust (ten fajniejszy) wykpiwa drugiego, że jest bardzo orginalna ...

                    Serdeczne dzięki, Greku. :)
                    • grek.grek Re: "Rozgrywka". zakończenie spojler. 29.06.11, 15:31
                      cała przyjemnośc po mojej stronie :]

                      o, zdecydowanie nie ma tu oryginalności :]

                      ale, wiesz, pomysły na zakończenia się juz tak zlasowały, że w zasadzie, jak ktoś chce być oryginalny, to się zwykle łapie prawą ręką za lewe ucho i wygląda to zwykle dośc pokracznie.

                      tu natomiast jest owa prostota i w niej tkwi cały urok i klasa tego filmu. jak również w całej intrydze, przygotowaniach, wzajemnym badaniu się obu złodziejaszków, konfrontacji utalentowanego i cynicznego młodziaka z doświadczonym starym wygą, który ma dośc sporo do stracenia w całej tej akcji, co dodaje rzeczy pikanterii.

                      no i to zakonczenie... krótkie, węzłowate i arcyludzkie [spodobało mi się to słowo wtym kontekście, hehe] w znaczeniu popełnionego błędu przez młodego, który zdecydował o jego przegranej.

                      teraz, wyobraź sobie,że jesteś De Niro i oddajesz młodemu ten worek z "berłem" w środku... stoisz i masz w głowie : kurde mol, zajrzy do środka, czy nie zajrzy ? niesamowita sprawa, jak się postawić w roli postaci filmowej :] cóż to za chwila napięcia tak naprawdę. zorientuje się, czy nie ? przyjdzie mu do głowy czy przegra z własną pychą i brakiem ostrożności ? bo jesli zajrzy, to, jesli mu błyśnie pod czaszką, to już po mnie...

                      i do tej jednnej decyzji, nie podjętej, do ten jednego błysku - którego Norton nie uświadczył - ostatecznie sprowadza się cała fabuła. świetne :]

                      jak na ringu w boksie, albo w szachach - jeden błąd i po tobie. Błąd. ileż to już zrobiono filmów sensacyjnych, gdzie rozstrzygnięcie następuje za pomoca pif paf albo jakichś karkołomnych zawijasów... a tutaj ani pif paf, ani zawijasów, tutaj wszystko rozegrało się na płaszczyźnie przytomności umysłu czlowieka postawionego w sytuacji stresującej, w pojedynku rutyny z przebiegłością, w którym liczy się opanowanie i zimna krew. De Niro nigdy by takiego błędu jak Norton nie zrobił...

                      Norton zarzucił na końcu De Niro, ze go lekceważył. nic podobnego. otóż własnie na odwrót było -to Norton zlekceważył starego mistrza, gdyby go szanował, tak jak De Niro szanował jego samego - zajrzałby do worka, spodziewając się, ze taki spec nie da się ot tak po prostu ograć. jako Brian mógł ograć wszystkich, może sukces ten przewrócił mu w głowiie, ale jako Jack - już nie.

                      co ciekawe, wazna jest scena ich sopotkania - kiedy Norton udaje Briana i De Niro daje się na to nabrać. i to zapala w nim od razu czerwona lampkę - halo, ten chłopak ma talent, uważaj na niego; teraz to była zabawa nieszkodliwa, ale nigdy nie wiesz, kiedy przyjdzie do poważnej gry. miej na niego oko, spodziewaj się wszystkiego i bądź na to gotowy. od początku był przygotowany do tego, zeby na końcu się nie dać Jackowi ograć :]
                      • barbasia1 Re: "Rozgrywka". zakończenie spojler. 29.06.11, 23:36
                        Myślę, że Jacka zgubiła charaketystyczna dla młodości pycha, zarozumialstwo, brak pokory, zbytnia pewność siebie i wynikające z tego przekonanie, że starego lisa łatwo uda się przechytrzyć ...

                        Wiesz, chyba dopiero teraz, po tym komnetarzu zaczynam naprawdę doceniać to zakończenie. :))

                        A co z bohaterem granym Marlona? Na lodzie został?

                        :)

                        PS
                        Więc burza nad nami była staszna, lało jak spod prysznica, błyskało, dudniło, waliło aż padła siec internetowa chyba w połowie miasta, na szczęście niedawno odzyskaliśmy połącznie ze światem!

                        • grek.grek Re: "Rozgrywka". zakończenie spojler. 30.06.11, 14:46
                          to właśnie :]

                          marlon zdaje się został wyeliminowany z podziału łupów, hehe.

                          burza i ulewa ? to właśnie jest to, co miałem przed chwilą. na szczęscie, mnie jakoś
                          nie odcięło ;]
                          • barbasia1 Re: "Rozgrywka". zakończenie spojler. 30.06.11, 15:13
                            > burza i ulewa ? to właśnie jest to, co miałem przed chwilą.

                            na szczęście, mnie
                            > jakoś nie odcięło ;]
                            Perunowi niech będą dzięki! :)))

                            Ta nasza domowa sieć jest, nie wiem czemu, wrażliwa na wyładowania atmosferyczne.

                            /A u nas dzisiaj też burzowo, ale już nie tak groźnie jak wczoraj, na szczęście ... /
      • pepsic Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 27.06.11, 19:31
        Nieco mnie zaskoczył twój brak entuzjazmu, co do "Włoskiej roboty", wprawdzie tylko jedną scenę obejrzałam (żałowałam), ale wydała się zabawna. Przypomniała mi podobną sytuację sprzed lat, to było dawno i nieprawda, kiedy mi się wydawało, że życie należy do młodych, ładnych i szczupłych;)
        • grek.grek Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 28.06.11, 13:36
          no niestety, nie przypadł mi go gustu. na mój gust, za dużo było efekciarstwa. samo w sobie nie musi być zdrożnością, ale musiałoby być wyższego lotu, a wg mnie nie było. raczej podchodziło pod mizdrzenie się do widza, a ja mam na powyższe uszy i oczy działające jak wysokoczułe, hehe ;], radary. nawet mysz się nie prześlizgnie ;]

          zaleta "rozgrywki" jest choćby to, ze tego "tańca na rurce", tego parcia na widowiskowość bazarową nie ma. jest dobra, przytomna robota, finałowe zwroty akcji mogą trącić lekko myszką, ale, znów, to też bardziej się może podobać niż nagromadzenie niesamowitości i karkołomności. w "rozgrywce" finałowa wymiana ciosów zasadza się na prostej, a przez to bardzo wiarygodnej podpórce mentalnej, biorącej pod uwagę okoliczności i możliwe zachowania człowieka w takich warunkach, zwłaszcza że przez cały film są podkreślane cierpliwie róznice między dwoma głównymi bohaterami, co znajduje swoje logiczne zwieńczenie w finale.

          przypomina mi to bokserski pojedynek w najlepszym wydaniu ;] ciosy nokdaunujące, a potem ostateczny cios nokautujący nie są wzięte z gry komputerowej, tylko prosto z życia, tak bardzo, że dla wielu mogą być rozczarowujące w swojej prostocie. ale, dla mnie, to jest właśnie najlepsze w tym filmie. no i są stylowo poprowadzone i zagrane, więc tym bardziej robią dobre wrażenie.

          uff...

          się naprodukowałem, a zapomniałem spytać, czy oglądałaś tę "Rozgrywkę" ? :]]

          • grek.grek Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 28.06.11, 13:51
            taka fota ciekawa... niestety, nie można znam się na wklejaniu samego zdjęcia, a i osobnego linka nie ma, ale rzecz jest ciekawa na tyle, że warto się pofatygować - zjedźcie pod sam dół strony, chodzi o to zdjęcia z muralem na którym są wielkie oczy :] mam nadzieję, ze strona nie zostanie zbyt szybko zaktualizowana...

            www.awolfamongwolves.com/
            • barbasia1 Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 28.06.11, 20:15
              Ależ fantstyczny mural. I bardzo efektownie całość prezentuje się w monochromatycznych barwach na tym zdjęciu ...

              Ściany też mają oczy, nie wspominając już o uszach!
              Miasto obserwuje człowieka ...

              To ja też mam coś ... Oczy za oczy, mural za mural.
              (to polskie dzieło będzie, o pierwsze zdjęcie mi chodzi głównie, ale pozostałe czyli dalsza część muralu też są ciekawe) -

              puszka.waw.pl/street_art_activism-projekt-pl-48.html

              :)
              • grek.grek Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 29.06.11, 13:32
                prawda ? :] hehe, i te oczy jak żywe są.

                o,swietny ten Twój link. ostatnie bastiony sztuki, jeszcze nie zamienionej w pieniądz.
          • barbasia1 Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 28.06.11, 19:58
            Strasznie jestem ciekawa tej finałowej wymiany ciosów!??
            :)
          • pepsic Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 29.06.11, 13:02
            Dużo mniej ambitnie od Barbasi, na tyle, aby przyznać rację, na dobry film się zanosiło.
            Ed - nawet, nawet, ale w dalszym ciągu nie mogę pojąć powodzenia u płci przeciwnej. Taki de Niro, to co innego:)
            • grek.grek Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 29.06.11, 13:33
              czyli... jednak nie przypadł Ci do gustu ? :]

              • pepsic Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 29.06.11, 13:45
                Przypadł, przypadł, nawet bardzo, ale z naturą przegrałam i poszłam spać.

                Mniej ambitnie w sensie, że obejrzałam dużo mniej od Barbasi.
                • grek.grek Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 29.06.11, 15:00
                  aaaa, no faktycznie... ja, po prostu, Twoje stwierdzenie "dobry film się zapowiadał" odczytałem jako sugestię, ze "TYLKO się zapowiadał [bo ostatecznie nie spełnił rozbudzonych nadziei]" :]

                  cały negatywizm ze mnie wylazł, jak szczur z nory ;]

                  taki w starym stylu trochę, nie ?

                  • pepsic Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 29.06.11, 15:28
                    To raczej mój brak logiki, a wystarczyło przekopiować twoje zapytanie w kwestii, czy oglądałam.


                    taki w starym stylu trochę, nie ?
                    Ależ skąd;)
        • barbasia1 Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 29.06.11, 23:56
          pepsic napisała:

          > Nieco mnie zaskoczył twój brak entuzjazmu, co do "Włoskiej roboty", wprawdzie
          > tylko jedną scenę obejrzałam (żałowałam), ale wydała się zabawna.

          Przypomniała
          > mi podobną sytuację sprzed lat, to było dawno i nieprawda, kiedy mi się wydaw
          > ało, że życie należy do młodych, ładnych i szczupłych;)

          Proszę, o rozwinięcie tego intrygującego wątku, jeśli oczywiście można! Nie widziałam "Włoskiej roboty", ale mam nadzieję obejrzeć przy najbliższej, dla Eda Nortona (jak się Ed może nie podobać, przecież jest śliczny oraz uroczy! :), no i Mania, w przeciwieństwie do Greka, polecała ten film...


          Jutro ciągi dalsze ...
          • pepsic Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 30.06.11, 22:33
            Mogę, ale to strasznie głupie;)
            Chodziło o scenę, kiedy dwóch młodych panów składa wizytę dilerowi narkotyków w interesach. Dilerem jest chorobliwie otyły, wytatuowany Indianin. Jeden z gości, Murzyn jest wręcz zszokowany widokiem, nie wie, jak się zachować, drugi (Mark Welberg) tego nie zauważa, dobija targu, jak gdyby nigdy nic. No i właśnie coś takiego mi się kiedyś przytrafiło z koleżanką w zakładzie usługowym (zaręczam, nie były to dopalacze) w obecności nadmiernie otyłego właściciela, gdzie stałyśmy jak dwie niemoty.
            Z tym, że scenę filmową mogłam zrozumieć na opak.

            Ed śliczny? A można tak o facecie?
            • barbasia1 Re: "Rozgrywka", czyli inteligentne popkino na dz 01.07.11, 15:55
              Zabawna sytuacja.
              Lepiej chyba stać jak niemota niż zareagować nerwowym chichotem. :))

              > Ed śliczny? A można tak o facecie?

              Jeśli nie można, ale bardzo się chce, to wolno - jak zwykł mawiać Wojciech Mann. ;)
    • barbasia1 Dziś w Jedynce o 20.25 "Nadzieja" 28.06.11, 19:46
      i kolejna nowość produkcji polskiej, film z roku 2008, w przezacnej obadzie: Wojciech Pszoniak, Zbigniew Zapasiewicz, Zbigniew Zamachowski, Jerzy Trela, Kamilla Baar!

      W dodatku TV do Wyborczej piszą o tym filmie tak " [...] film jest straszny i śmieszny, jest w nim suspens i moralny niepokój, są potknięcia i momenty wzniosłe - jak w życiu". Jest i wątek kryminalny -"Właściciel galerii zleca kradzież cennego obrazu z miejscowego kościoła. Jego świadkiem jest chłopak, który próbuje zmusić szanowanego obywatela do zawrócenia z przestępczej drogi".
      Autorem scenaiusza jest Krzystof Piesiewicz.
      film.onet.pl/wiadomosci/krzysztof-piesiewicz-o-nadziei,1,3812760,wiadomosc.html
      Wybaczcie, że dopiero teraz piszę, urwanie głowy dziś ... Mam nadzieję, że wypatrzyliście to już wramówce!
      • pepsic A dziś z kolei "Droga do raju" / tvp1, godz. 20.25 29.06.11, 13:09
        Polska komedia, brzmi groźnie:)

        Ps. Barbasiu, czy "Nadzieja" warta była? Mnie wczoraj odcięto od świata, znaczy internetu i tivi.
        • barbasia1 Re: A dziś z kolei "Droga do raju" / tvp1, godz. 29.06.11, 14:21
          A właśnie, dziś "Droga do raju"! :)

          > Polska komedia, brzmi groźnie:)

          He, he
          Zobaczymy! Dodatek TV do Wyborczej w ogóle nie zachęca do oglądnia "Drogi ...", ale dwie gwiazdki daje (można obejrzeć). Obsada całkiem, całkiem - Ilona Ostrowska (Lucy z Rancza), Krzysztof Globisz ...


          Przyznam z żalem, że rozczarowałam się filmem "Nadzieja", najbardziej zawodzi scenariusz Piesiewicza ...
          Więcej napiszę za chwil kilka ...
          Greku, a Ty ogladałeś?

          :)


          > Ps. Barbasiu, czy "Nadzieja" warta była? Mnie wczoraj odcięto od świata, znaczy
          > internetu i tivi.
          • grek.grek Re: A dziś z kolei "Droga do raju" / tvp1, godz. 29.06.11, 14:57
            no proszę, jak to niemal [albo i bez "niemal"] unisono podsumowaliśmy scenariusz ;]

            • barbasia1 Re: A dziś z kolei "Droga do raju" / tvp1, godz. 29.06.11, 15:05
              I jakże zgodnie! :)))
              • barbasia1 Re: A dziś z kolei "Droga do raju" / tvp1, godz. 29.06.11, 15:09
                barbasia1 napisała:

                > I jakże zgodnie! :)))

                przy tym.
      • grek.grek "Nadzieja" 29.06.11, 14:29
        oglądałem, a wTy ? a Wy ?

        żeby ten piesiewiczowy scenariusz był jakiś frapujący, to bym nie powiedział... Szwankowały mi nieco osobowości bohaterów, zgrzytał cały ten dylemat moralny, jaki rzekomo wchodził w orbitę zainteresowania i obróbki, a co mnie zaciekawiło, to śmierć matki obu braci, z której starszy brat nie mógł się nigdy otrząsnąć, aż do, jak sugeruje film, samobójczej smierci. w końcu, to on kopnął tę piłkę...

        sama akcja z obrazem... jakaś niewyraźna i przewałkowana wg mnie. za dużo scen mających niewielkie znaczenie dla akcji, tempo zwolnione, epizody porozciągane do maksiumum, te niby wytrawnym kinem mające zalatywać długie i "niedosłowne" ujęcia wyglądały bardziej jak wata niż jak rzeczywista próba spełnienia ambicji reżyserskich. nawet jesli zbyt wygórowanych ;]

        podobały mi się za to zdjęcia. kamera prowadzona naprawdę świetnie, dużo udanych aranżacji, dobrane plenery, wnętrza, ciekawe płaszczyzny filmowania. było na co popatrzeć :]

        nierówny film, wg mnie. ale i tak dobrze, że można było go zobaczyć, zamiast kolejnej historyjki za 5 dolków z hameryki :]
    • grek.grek "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 30.06.11, 12:44
      oglądaliście ?

      co to było ? ;]

      generalnie, po projekcji mam problem z ogarnięciem tego dzieła. Czy chodziło o pokazanie, jak trudno jest młodej kobiecie, samotnie wychowującej dziecko, znaleźć szczęscie na prowincji, ale że jednak jest to możliwe ? Czy o coś innego ?

      babka w którymś momencie zaczyna wykazywać zdolności uzdrowieńcze. Gromadzą się pod jej domem ludzie z rozmaitymi dolegliwościami, zeby uzyskać od niej pomoc. czy ona ich uzdrawia ? czy uzdrowiła chorego na nogę męza swojej koleżanki z pracy ? nie wiadomo. Wiadomo za to, ze ten wątek nagle się urywa. Co, przestali chodzić do niej ? dzielna pani zabiera się za prowadzenie małej gastronomii.

      na początku dobrze się zapowiada postać tego jej chłopaka. Niby ma rodziców zamożnych i sytuowanych społecznie, a jeździ śmieciarką i opróznia kosze. Nic zdrożnego, praca może i nawet lepsza od siedzenia za biurkiem, ale na pewno gorzej płatna.

      Kolega tego chłopaka mówi mu "rzuć tę śmieciarkę, co ty robisz, co ci odbiło ?" - to by sugerowało, ze ta postać posiada jakieś tajemnicze drugie dno.

      Podczas proszonej kolacji rodzice chłopaka mówią tej naszej pani uzdrowicielce "jeśli ma pani wobec niego powazne zamiary, to proszę powiedzieć. wie pani, on jest ambitny bardzo..." - zabrzmiało to jak sugestia pod tytulem "dziecko, to NASZ syn, za wysokie progi dla ciebie". ona chyba też tak to odbiera, bo szybko jej mija apetyt i ucieka od stołu. a potem ci sami rodzice skaczą ze szczęścia z powodu ich ślubu. A jeszcze później akceptują cali szczęśliwi ryzykowny pomysł z otwarciem baru szybkiej obsługi, przez młodożeńców, i to z udziałem ich oszczędności, zdaje się... nie rozumiem nic z tej plątaniny.

      no i co znaczy "on jest ambitny" ? w jakiej dziedzinie jest ambitny ? kolega mówi "przestań się wygłupiac i rzuć śmieciarkę", rodzice, że "on jest ambitny"... aż człowiekowi uszy puchną z ciekawości, cóż to się za historia kryje za tym zachowaniem chłopaka, a reżyser i scenarzysta wystawiają jęzor, figę na palcach i mówią "a takiego... nie powiemy". pewnie dlatego, ze od początku ściemniali, ze coś istnieje, podczas gdy nie istniało nic, lub istniało wyłącznie NIC. rozumiem aluzje, niedpowiedzenia, zawieszenia, można je wprowadzac do fabuły, ale no nie w taki sposób. trzeba coś przynajhmniej zasugerować, zeby się widz mógł chociaż domyślać i mieć z tego zabawę. a tak - ani szans na domysły, ani odpowiedzi wprost.

      na początku samym - siostra głównej bohaterki domaga się od niej, zeby ją spłaciła, po smierci matki. grozi, ze jej nie odpuści, że od niej tę kase wydoi, chociaż nasza dzielna pani płacze, ze nie ma, ze ledwie wiąże koniec z końcem. nieprzejednana siostra zamiast prześladowac, zgodnie z zapowiedzią, bohaterkę - nie pojawia się już ani na moment. przeszło jej ? to po co był ten pierwszy wyskok ?

      ten chłopak,a później mąz, głównej bohaterki widzi ją, jak ona wsiada do samochodu z adorującym ją szefem z jej drugiej pracy, w markecie. i jakoś nie przychodzi mu do głowy, żeby ją spytac, czy kręci na dwie strony ? nie postaje w nim nawet rozczarowanie, nie ma rozterek, nie ma wątpliwości. nie ma prostego pytania : co ich łączy ze sobą ? nie, on tylko zagląda do niej przez okno... no pardons, ale to już lekka przesada.

      a potem jeszcze ta adopcja córki zmarłej koleżanki...przedtem scenariusz kładzie mocny akcent na jej problemy materialne, a tutaj jeszcze adopcja następnego dziecka ? orajt, za 15 minut wydaje się to w miarę sensowne, bo wychodzi za mąz, teściowie pomogą itd., ale w momencie podejmowania decyzji wyglądało to bardzo nieciekawie, bo samej decyzji nie towarzyszył niepokój "czy ja sobie dam radę, skoro nawet tylko z jednym dzieckiem ledwie się trzymam na powierzchni ?". nie ma żadnego zastanawiania się. jest odruch. tak się nie adoptuje dzieci, nawet najlepszej przyjaciółki. nie z taka beztroską i pewnością siebie.

      w sumie, nie wiem, jak Wy, ale ja się poczułem trochę zdezorientowany :]

      o co chodziło ? gdyby to miało od początku formę mozaikową, w której najwazniejsze byłoby pokazywanie trudów życia kobiety i matki, powoli odnajdującej szczęście w ramionach faceta - dobra jest. ale tu wyraźnie nie taki byl zamysł.

      w zasadzie, jak dla mnie - średnie bardzo. popularna pani z "rancza" też jakoś nieprzekonywająca w swojej roli, a i jej postać, mająca ciągnąć przecież film - bez głębszych rysów, zredukowana do codzienności i bierna w sumie w akcjach losowych, reagująca, a nie kreująca. taka mała istotka w małym światku, bez czegokolwiek w swojej osobowości, co by ją czyniło ciekawszą od slajdów małomiasteczkowej szarzyzny, która - w zamierzeniu - miała chyba byc urokliwa. niestety, na moje oko, nawet to się nie udało.

      nie wiem, "droga do raju" - jakaś parafraza "drogi do szczęscia" Mendesa ? tam królowało rozczarowanie, tutaj jakby optymizm się pojawiał, bo bohaterka z tym swoim chudym uśmieszkiem jakoś tam się do przodu, za przeproszeniem, posuwa, cos tam rozwiązuje, na swoje wychodzi, ale nie ma to zęba ani stylu. bezpłciowe jest i mam wrażenie, ze sami twórcy niekoniecznie lubili swoich bohaterów. być może, po częsci, dlatego, że takich niepolubialnych i nijakich sami ich napisali. być może patrząc w lustro zbyt długo.
      • barbasia1 Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 30.06.11, 14:44
        Greku, doskonałe podsumowanie, zwłaszcza ostatni akapit!

        Co ciekawe, scenariusz pisali we dwójkę pan reżyser z panią producent.
        A najlepsze jest to, że oni za ten pisany chyba w oparach absyntu (od absyntu zanik talyntu, jak pisała klasyczka) nędzny scenariusz "Drogi do raju" zostali nominowani do nagrody Złota Kaczka w kategorii najlepszy scenarzysta sezonu 2009/2010", co wczoraj po filmie, ze zdumieniem przeczytałam!
        Powinni dostać dożywotni zakaz pisania scenariuszy.

        W dodatku do Wyborczej pisali, że szkoda czasu na oglądanie no i zmarnowanej taśmy filmowej, nie chciałam tego pisać, bo nie dowierzałam!

        cdn.
        • maniaczytania Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 30.06.11, 18:32
          haha :) znaczy sie moja intuicja mnie uratowala przed zmarnowaniem wieczoru ;)))
          • barbasia1 Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 30.06.11, 21:43
            Ha, ha
            Zdecydowanie tak, Maniu.
          • pepsic Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 30.06.11, 22:00
            Mnie też coś tknęło, w zamian obejrzałam pozytywnie ocenioną przez ojejkowników angielską "Matkę" w "Ale Kino!", do której opinii się przychylam.
            Dzięki za ostrzeżenie.
            • barbasia1 Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 30.06.11, 22:11
              To bardzo dobrze zrobiłaś, Pepsic!

              A grający w "Matce" fantastyczny Daniel Craig niedawno, dokładnie osiem dni temu, ożenił się Rachel Weisz! heh
              • pepsic Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 30.06.11, 22:37
                Jeśli do tej pory był do wzięcia, to doskonale rozumiem Twoje "eh":)
                • barbasia1 Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 01.07.11, 15:39
                  Właśnie nie zupełnie był on do wzięcia, dla Rachel rozstał się! ze swoją dziewczyną, producentką Satsuki Mitchell, z którą był 5 lat (a Rachel Weisz po 9 latach zostawiła reżysera "Czarnego łabędzia" Darrena Aronovsky'ego, z którym ma syna)!?
                  Eeee, nieładnie!

                  www.tvn24.pl/1,1708268,druk.html

          • grek.grek Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 01.07.11, 13:59
            hehehe ;]

            no i się okazuje, ze to Barbasia i ja cierpieliśmy za... no może nie miliony, ale jednak ;]]
            • barbasia1 Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 01.07.11, 15:31
              grek.grek napisał:

              > hehehe ;]
              >
              > no i się okazuje, ze to Barbasia i ja cierpieliśmy za... no może nie miliony, a
              > le jednak ;]]

              hahaha :))))

              Na to wygląda!
              I jeszcze dla tych milijonów napisaliśmy komentarze !
      • barbasia1 Czwartkowo ... 30.06.11, 15:29
        Zanim jeszcze o filmie, słówko o dzisiejszym programie ...
        Po ubiegło czwartkowej fantastycznej "Królowej" narobiłam sobie aptetytu na dobre kino w w czwartek w Dwójce, niestety dzisiaj o 20.10 dla odmiany kino grozy i "Zemsta niedźwiedzicy" (w sklasfykowany w gazecie jako "nędza"). Za tydzień, sprawdziłam, Dwójka będzie dręczyć widzów "Zabójczymi mrówkami", a potem, w kolejny czwartek "Tygysem ludojadem". Jakiś spry.ciula z Dwójki wpadł na pomysł by zrobić cały cykl , szkoda, że tylko, że nie według innego, mądrzejszego klucza. :/

        • grek.grek Re: Czwartkowo ... 01.07.11, 13:58
          niedźwiedzica, mrówki, tygrys ludojad... o kruca ;] bankowo pojawić się muszą, pewnie w późniejszym terminie, słynne "grzechotniki w samolocie", ehehe. tylko czekać...

          dwójka będzie miała nowego szefa. leci pan z tzw. lewicy. zmiana polityczna, ofk, ale... kto wie, może ten nowy, podobno współtwórca KOcham Kino, coś ciekawego w tę ramówkę wpuści, bo Dwójka słabła ostatnimi czasy dramatycznie i jedna czy druga "Królowa" tego wrażenie, wg mnie, nie zacierała. ilośc słabizny na godzinę ramówki - zastraszająca.

          no i te powtórki... jezwa, "40-latek", Kloss, 4PiP... tylko czekać A4, Janosika i Zmienników. Będzie szok, jesli się w te wakacje nie pojawią ;] w TVP już dawno decydenci się wyzbyli wstydliwości.
          • barbasia1 Re: Czwartkowo ... 01.07.11, 16:23
            Nieno "Grzechotniki w samolocie" obowiązkowo będą! he,he :)))

            Pożyjemy zobaczymy, co z tą Dwójką. Ale wiesz, nie łudzę się zbytnio, że będzie jakoś lepiej. Pewnie dopiero przejście na system cyfrowy wymusi jakieś poważniejsze zmiany w publicznej...

            > no i te powtórki... jezwa, "40-latek", Kloss, 4PiP... tylko czekać A4, Janosika
            > i Zmienników. Będzie szok, jesli się w te wakacje nie pojawią ;] w TVP już daw
            > no decydenci się wyzbyli wstydliwości.

            O tak!

            :)



            • grek.grek Re: Czwartkowo ... 02.07.11, 13:45
              Czesi w piątek o północy przeszli na cyfrówkę także z Jedynką [Dwójka została zacyfrowana rok temu]...

              Niestety, skończyła się dla mnie możliwość oglądania Ct 1, teraz lata na cyfrze, trzeba mieć dekoder specjalny itd., co i nas czeka, kiedy TVP tej zmiany dokona... i szkoda mi trochę, bo się zżyłem z nią już trochę :]. wiesz, już nawet nie chodzi o to, że czasami można było uświadczyć przyzwoity film, że na 4 serię Californication prędzej się doczekać będzie można na CT niż w polskich telewizorniach, że ostatnio przypadły mi do gustu puszczane w owej CT 1 cykle ekranizacje kryminałów brytyjskich spod pióra Agathy C... ot, tak po prostu szkoda ;]


              • barbasia1 Re: Czwartkowo ... 02.07.11, 18:44
                O! To naprawdę szkoda !
                Łączę się z Tobą w żalu. W końcu dzięki CT1 oraz Tobie (albo dzięki Tobie i CT1) obejrzeliśmy "Zapaśnika", no i przede wszystkim "Californication" serię 1, niezapomniana sprawa! :)

                Mam nadzieję, że CT1 CT2 powrócą do Twego (tego czy innego) telewizora, kiedy i my przejdziemy na system cyfrowy. To już niedługo!

                A może jakiś dekoder niedrogi udałoby się zainstalować na antenę w międzyczasie???

                A wiesz, że u mnie odbiór CT1 się nic, a nic nie zmienił (oczywiście nie mam dekodera) właśnie sprawdziłam, to znaczy odbieram teraz, tak jak ostatnio odbierałam, mocno zaśnieżony obraz (coś tam widać, momentami lepiej momentami gorzej), z dźwiękiem jest nieco lepiej, pomimo charczenia, całkiem dobrze słychać, co się mówi (gorzej ze zrozumieniem ;)!
                Dziwne!?


                >ekranizacje kryminałów brytyjskich spod pióra Agathy C...
                Ależ piękny cykl! Dlaczego u nas takiego nie puszczają?

                PS
                We wczorajszym papierowym dodatku TV do GW, co go tak w innym wątku opłakują (my nie musimy, he,he) podali, że obecnie dostępnych jest ok. s t u kanałów w języku polskim!(szok!) Ciekawa jestem, ile z nich będzie dostępnych po przejściu na system cyfrowy?
                • grek.grek Re: Czwartkowo ... 03.07.11, 15:16
                  no i "sierociniec" jeszcze pamiętam :] można by rzecz - zdobyczne łupy.

                  mam nadzieję, że wrócą jakoś... pozostaję w nadziei.

                  Ostatnimi czasy nawet tzw. telewizję śniadaniową oglądałem właśnie na czeskim, o ile juz
                  coś rano oglądałem, oraz o ile w ogóle rano wstałem ;]]. tacy jacyś inni ludzie... na luzie.
                  w polskiej telewizji te śniadaniówki sa nie do patrzenia i nie do słuchania - prowadzący
                  wystrojeni jak na Sylwestra, albo na wigilię, rozmowy drętwe, mowa ciała przegięta w którąś
                  stronę, co 5 minut wiadomości albo reklamy albo jakiś przegląd prasy... goście na wizytowo...
                  jakieś przeglądy prasy celebryckiej, w których rozpalonym tonem komentuje się, co zjadła na kolację jakaś trzeciorzędna aktoreczka, albo z którym aktorzyną z serialiku dla pokrzywdzonych intelektualnie spootyka się piosenkarka wykonująca utwory dla umysłowo anorektycznych... żenada.

                  a w tym czeskim śniadaniowaniu - naprawdę inaczej, swoboda, sprane dżinsy i szczere uśmiechy. to lubię. żadnych kurzajewskich i resich modlińskich. tematy od powaznych do luzackich, materiały terenowe i to bez doboru plenerów, zeby to niby pokazac, "jak się stolica buduje na bogato". bo przecież cały urok miast, i nie tylko, to miejsca wcale nie te reprezentacyjne, wg mnie :]

                  o, no to gratuluję odbioru. jakikolwiek by nie był. u mnie w ogóle znikł sygnał, na tym kanale na ktyórym miałem CT mam teraz fatalnej jakości TVP Info ;]

                  heh, sam nie wiem, przełom XIX/XXwieku, to jest mój ulubiony okres historyczny, a już w brytyjskiej scenografii i dekoracjach oraz modzie - ech... ;] dlatego, sam efekt wizualny już mnie aresztował przed telewizorem, hehe. sherlock, hercules poirot itd. - brakuje tego w ramówce. a Czesi skądś to kupili, pewnie od BBC za jakieś dropsy. a TVP ma corocznie przygotowane powtórki stukrotnych powtórek i pare nowych pomyslów zza Oceanu, a wszystkie równie mdłe, nijakie, bez pomysłu i energii :] nic to, ciemny lud kupi, jakież ma wyjście, nie ?

                  hoho, no to się szykuje rewoluszyn prawdziwa. sto kanałów... trzeba sobie będzie chyba dodatkowe palce zamontowac,zeby to obskoczyć ;]

                  żartuję, wiesz... dla mnie, jak są 3 rzeczy dziennie, które w tej całej telewizorni mogę zobaczyć z chęcią, to już jest wystarczająca ilość. może wybór po prostu będzie bogatszy i na normę - każdy własną - będziemy mogli wyrobić, bo teraz, to tak różnie bywa... czasami 5 ciekawych pozycji, a czasami wielkie ZERO ? :]
                  • barbasia1 Re: Czwartkowo ... 03.07.11, 17:24
                    A tak jeszcze "Sierociniec" ! :)

                    Wrócą, wrócą czeskie kanały z cyfryzacją, na pewno!

                    > hoho, no to się szykuje rewoluszyn prawdziwa. sto kanałów... trzeba sobie będzi
                    > e chyba dodatkowe palce zamontowac,zeby to obskoczyć ;]

                    ha,ha,ha,ha :)))

                    I trzeba by se jeszcze dokręcić ze dwie głowy, żeby te wszytskie wybrane filmy, seriale, dokumenty, programy wchłaniać co dzień.

                    Może do wszystkich stu to nie będzie dostępu, ale nawet, jeśli dostępnych będzie tylko połowa, czy jedna czwarta kanałów to i tak będzie bardzo dużo. Wtedy zacznie się prawdziwa konkurencja i walka o widza. Będzie ciekawie.


                    cdn.
                    :)
      • barbasia1 Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 30.06.11, 21:39
        Lubię, przyznaję, od czasu do czasu obejrzeć romantyczną, bajkową historię o miłości ze szczęśliwym zakończeniem (ONA szczęśliwym zbiegiem okoliczności spotyka dobrego , wspanialego człowieka, wybucha wielka miłość , która oczywiście musi pokonać różne przeszkody, jakie na jej drodze stawia przewrotny los, który chce ukochanków rozdzielić, oczywiście wszytsko kończy się dobrze, pobierają się i żyją razem długo i szczęśliwie),
        ale „Droga do nieba” mino, że do takich należy , czy miała należeć w zamierzeniu autorów* zupełnie nie przypadła mi do gustu. Cała historia, jak pisał Grek, jest wyjątkowo nieprzekonująca, i jak na opowieść o miłości jest strasznie letnia, w dodatku bez uroku, bez wdzięku, bez lekkości, a co najgorsze niedorzeczność goni tu niedorzeczność.

        Właśnie, właśnie, ilość wątków bezczelnie sprowadzających widza na manowce, powodujących totalne ogłupienie i dezorientację ( przede wszytskim wątki dotyczące postaci chłopaka , Mirka, o czym pisał Grek wyżej), wątków, które nie miały uzasadnienia w fabule, a czasami wręcz skandalicznie zaprzeczały temu, co zostało pokazane wcześniej (jak ten wątek rodziców, najpierw zdających się nie akceptować związku Mirka, a potem, za chwil kilka jakby nigdy nic radosnych na jego ślubie z Elą, o czym też Grek wyzej wspomina ), wątków, które nie miały sensownego rozwinięcia, albo zostały zamknięte nieprzekonująco, sztucznie ( właśnie, nie wiadomo czy Ela uzdrowiła męża koleżanki z pracy, natomiast sam wątek z uzdrawianiem przez Elę, kończy się ( dziwnie) w ten sposób, że Ela mówi w pewnym momencie teściom czy Mirkowi, że ona chorych przekazała komuś innemu, że chorymi teraz będzie się zajmował ktośtam - tu pada imię męskie, ale wyleciało mi ono z głowy, zresztą to nie istotne, bo nawet takiej postaci (lekarza?, zanchora?) zdaje się nie było nawet w filmie. Idiotyczne.), wątków nielogicznych (Mirek podgląda przez okno Elę, po tym jak ją kierownik odwiózł ją do domu i z ulgą stwierdza, że Ela jest sama w chałupie i nie dość, że nie barłoży z kierownikiem to jeszcze szykuje kolację spokojnie pogwizując ; skoro Mirek ich śledził cały czas od wyjazdu sprzed sklepu, to musiał widzieć, jak kierownik zostawia Elę samą pod domem i odjeżdża) , wątków niedorzecznych (jak ten z nagle odkrytymi w szpitalu niby zdolnościami głównej bohaterki do uzdrawiania!? Cały czas byłam przekonana, że to tylko jakiś żart, fantazje i wymysłu ciemnych ludzi!? ) przekroczyła wszelkie możliwe dopuszczalne normy i granice (jeszcze czegoś takiego w filmie, nie widziałam)...


        Postaci są tu płaskie, papierowe, nieokreślone, jakby twórcy sami nie wiedzili do końca jacy mają być ci bohaterowie. O Mirku powiedział Grek, ja słowo o Eli powiem, która chyba w zamierzeniu twórców, tak mi się przyjnajmniej wydaje, miała być chyba jakąś wyjątkową niezwykłą,bardzo pozytywną osobą, pomimo kłopotów życiowych, choroby matki, braku pieniędzy, stresów związanych z możliwością utraty pracy, osobą z wielką pasją (wymyśla przepisy kucharskie, o czym nie wiedzieć czemu, dowiadujemy się dopiero na końcu filmu!?), no i jeszcze z tym niezykłym z cudownym darem uzdrawiania ludzkości!? , a wypadła strasznie nieprzekonująco, mdło, nijako, nawet ten dar uzdrawiania ludzi nie spowodował jakieś przemiany w niej /niestety i Ostrowska przez cały film, była tak samo nijaka , choć i tak najbardziej ze wszytskich mi się podobała (zaraz po aktorce, która grała siostrę)/. I właściwie zupełnie nie wiadomo dlaczego ten przystojny, postawny Mirek, ambitny syn bogatego (wielka chałupa) prawnika z mieściny, który wyrwał się był z prowincji na wiele lat, zakochuje się w tak nijakiej i dodatku średniotrakcyjnej (zwłaszcza w tym fartuchu i czepku roboczym w rzeźni), średniointeligentnej i średniociekawej dziewczynie.

        Najbardziej krwistą, wyrazistą, prawdziwą postacią była chyba fenomenalnie bezduszna, pazerna siostra Eli (na ekranie zaledwie przez dwie czy trzy minuty obecna), która na stypie domagała się spadku po matce, świetna to była scena, mocna, realistyczna i jakby z innego filmu wzięta...

        Jeszcze jedna rzecz a propops Mirka, Mirek samym na początku jawi się jako postać dość tajemnicza, a nawet trochę niebezpieczna!? /jeszcze nie wiadomo, że jest synem prominentnego mieszkańca mieściny w Sudetach, prawnika z wielgachną chałupą/ TFwórcy scenariusza ustami koleżanki Eli, usiłują to na początku zasugerować, Kasia mówi coś w tym sensie, że bałaby się z nim umówić na randkę (ja zaraz pomyślałam, o jakiejś ciemnej przeszłości chłopaka typu więzienie /wtedy jeszcze nie było wiadomo o ojcu prawniku/, czy przynależności do jakieś grupy przestępczej (a dla niepoznaki i zmylenia tylko jeździ w tej śmieciarce... : ), ale oczywiście i z tych sugestii już nic poźniej nie wynikło dla filmu, jakby ich wcale nie było ...

        Nie polecam tego filmu, chyba, ze ktoś chce zobaczyć, jak nie należy pisać scenariuszy...

        *Według pressbooka:
        roga do raju" to historia trzydziestokilkuletniej Eli, samotnie wychowującej dziecko. Jej nudne życie w małym miasteczku nagle zaczyna się zmieniać jak w bajce. Zaczyna realizować swoją pasję i poznaje Mirka, który jest tajemnicą dla całego miasteczka (sic! - ja )

        - To film o szczęściu, więc kończy się happy endem. Chcieliśmy dać ludziom nadzieję, że nawet w takich miejscach, na końcu świata, można odnaleźć szczęście. Wcale nie trzeba wyjeżdżać po nie do Warszawy czy Londynu - mówi Reguła.
        www.filmweb.pl/film/Droga+do+raju-2008-463908/pressbook
        • grek.grek Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 01.07.11, 13:53
          pełne podsumowanie :] nic dodać, nic ująć.

          w sumie, kto powiedzial, że każdy polski film musi być dobry, dopracowany, mądry i w ogóle swietny, prawdaż ? ;]

          dobre, wg mnie, jest to, ze w ogole TVP poczuwa się do prezentacji tegoż polskiego kina.
          lepszego, gorszego, whatever - grunt, że można trochę zajrzeć pod kieckę tej naszej
          kinematografii, co tam się odbywa, czasami na zapleczu także. i lepsze to niż następne
          gnioty zza oceanu.


          • barbasia1 Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 01.07.11, 15:05
            Dzięki Ci za dobre słowo! :)
            Jakieś natchnienie na mnie spłynęło wczoraj wieczorem!? ;)

            Chciałam jeszcze dodać, że "Droga do raju" wcale nie jest bajkowa, jak utrzymują twórcy, bajki też rządzą się logiką, swoistą logiką, a tu niestety jej nie ma, za to jest kupa irytujących niedorzeczności.

            Prawdaż, prawdaż.

            Ależ oczywiście, po stokroć lepsze nasze, polskie filmy, nawet te słabsze niż kupa gniotów zza oceanu.

            Tylu polskich filmów i to stosunkowo nowych o dostępnej dla widza porze od lat nie było w polskiej telewizji publicznej! Ciekawam bardzo, czy to tylko tak na okres wakacji czy też jednak na dłużej kino polskie zagnieżdzi się w ramówce Jedynki we wtorki i środy po Wiadomościach?

            O "Nadziei" i "Boisku ..." później ...
            :)

            • grek.grek Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 02.07.11, 13:40
              W TVP znowu zmiany mają być, bo upadnie KRRiTv, być moze razem z nią obecny prezes, a razem z prezesem szefowie od ramówek, takie Domino Days ;]; cyrk i karuzela kręcą się w najlepsze... Zatem - kto wie, dziś niby są te filmy, jutro może ich nie być... ces't La Vie.

              ech, "Droga do raju" - co tu jeszcze... no chyba tylko tyle, że na szczęscie człowiek się uczy na błędach i drugi raz nabrać się na to samo nie sposób ;]

              • barbasia1 Re: "droga do raju" - jak się Wam podobało ? 02.07.11, 18:07
                A tak!
                Wszystko znowu się pozmienia, na gorsze.

                Stanowczo "Drogę do raju" będziemy omijać! I wy czytający te słowa, też nie idzicie tą "Drogą ..."! ;)

                A mógł powstać taki ładny film, gdyby włożono trochę wysiłku w wymyślenie dobrego scenariusza...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka