maniaczytania 01.07.11, 19:53 W poprzednim peklo 500 juz dawno, ale jak mnie znacie, to wiecie, ze czekalam do 1 :))) Cos ciekawego na dzis? jutro, niedziele? P.S. za tydzien jade na wakacje :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
grek.grek boks, piłka i stare filmy 02.07.11, 13:59 ech, wyczekałaś nas do ostatniej chwili ;] dziś boksowanie w TVP. aż się zdziwiłem cięzko, że publiczna sięgnęła do mieszka i wykupiła Kliczkę z Haye'em. początkowo miało byc tylko w TVP Sport, ale widać szybko obliczyli, ze w głównym kanale jednak lepiej się sprzeda, pójdą reklamy, i to nie tanie, zainteresowanie jest pokaźne, więc czemu nie. dodać by można, że od ćwierćfinałów Dwójka pokazywać zamierza Copa America... i normalnie człowiek doznaje traumy, jak to TVP się troszczy o sportowidownię, hehe. filmowo-powtórkowo. TVP 1 "glina" po boksie, powtórkowe 2 seria leci. najlepsze polskie kino od dawien dawna, ale zamiast tak dziubać, to by się wzięli za kręcenie obiecanej 3 częsci. Ewentualnie, Pasikowski z ekipą powinni połozyc lachę na TVP, poszukać sponsorów i machnąć kinową wersję, z nowym scenariuszem. Będzie hit, polskie kino nareszcie będzie mogło się poszczycić światowej klasy thrillerem, a bossowie z TVP znów wyjdą na debili. no chyba, ze się zabezpieczyli jakimiś kruczkami prawnymi przed podebraniem im tytułu/marki/etc. łatwo się mówi... skąd kase wziąć, czy wszyscy zainteresowani zgrają terminy itd., ale życie uczy, że jak się chce i się przy tym uprze, to najczęsciej dopina się swego. czy nikt w tym kraju nie chce zarobić na, z wielkim prawdopodobienstwem, znakomitym filmie ? nie wierzę... TVP 2 "Samowolka" i "Skazany na bluesa" - niestety, po północy obydwa. no i już lekko wyliniałe, aczkolwiek, jak kto nie widział, to nie pożałuje, zwłaszcza "Samowolki", bo to kult jest, zwłaszcza jak chodzi o dialogi. ech, to był jeszcze dziwny świat wojska z poboru, każdy potencjalny rekrut znał "samowolkę" na pamięć, oglądał namiętnie, a potem panikował, co to będzie, jak już po niego przyjdą albo poślą, no bo... przeca sam z własnej woli nie pójdzie ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks, piłka i stare filmy 02.07.11, 15:04 Greku, Twoja dzisiejsza zapowiedź mam wrażenie tylko dla mężczyzn przeznaczona? ;) Boks, sport, stare filmy pokazujące, jak to niegdyś w w wojsku bywało ... (jak patrzę na niektórych młodych osobników płci męskiej, o bezmyślnym spojrzeniu, z brzydką przygarbioną sylwetką, z petem w gębie, tłukących z nudów butelki po piwie, to marzy mi się złośliwie przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej ;) A co dla nas, dla dziewczyn? "Moje greckie wesele" w TVN! Śliczne, romantyczne, optymistyczne, a i z mądrym przesłaniem, tylko że pokazywne już z 1589 razy! Ileż można to oglądać. W Dwójce o 20.00 "Kabaretowy Klub Dwójki na wakacjach" . Ostatnie dokonania rodzimych artystów kabaretowych pokazywane w telewizji m.in. na różnych festiwalach skutecznie obrzydziły wszysktim kabartet. Dzisiejszy specjalny wakacyjny program KKD zapowiadam tylko dlatego, że przygotowuje go KMN i Ani Mru Mru, do których ciągle mam sentyment, i których, zwłaszcza ten pierwszy, cenię ... > dziś boksowanie w TVP. aż się zdziwiłem cięzko, że publiczna sięgnęła do mieszk > a i wykupiła Kliczkę z Haye'em. [...] > dodać by można, że od ćwierćfinałów Dwójka pokazywać zamierza Copa America... i > normalnie człowiek doznaje traumy, jak to TVP się troszczy o sportowidownię, hehe. hahaha :))) To dobrze! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks, piłka i stare filmy 02.07.11, 15:08 Dzisiejszy sp > ecjalny wakacyjny program KKD zapowiadam tylko dlatego, że przygotowuje go KM > N i Ani Mru Mru, do których ciągle mam sentyment, i których, zwłaszcza ten pier > wszy, SZCZEGÓLNIE cenię ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: boks, piłka i stare filmy 02.07.11, 15:55 ano tak jakoś wyszło, hehe. Samowolka dzisiaj trochę myszką trąci, raz że poboru nie ma, dwa - podobno nawet onegdaj, czy tam - ongiś, jej wplywy sięgały tak wysoko i daleko oraz powszechnie, bo była filmem, bo to ekranowe docieranie kociarstwa", az tak drastyczne nie było, w porównaniu z przypadkami rzeczywistymi, a i to wyjątkowymi; generalnie, chodziło o przesłanie, że w woju się nie szanuje człowieka, fala robi co chce, a tzw trepy mają wszystko gdzieś, przychodzą o 8, wychodzą o 16 i nic ich nie obchodzi. tyle, ze do tego, ze chodziło bardziej o pokazanie opłakanej kondycji i morale szacownej instytucji WP jego mać dochodzi się po latach, kiedy człek trochę częsciej się nad róznymi farmazonami zastanawiać zaczyna albo zastanowienie samoczynnie się pojawia oraz znikąd :] niemniej, do "Samowolki" ma się sentyment po latach... i, mimo że zmian po drodze było mnóstwo, że nie ma już branki itd., człek ogląda z... ulgą - o rany, jak to dobrze,że mnie już ten temat nie dotyczy, ze to już było minęło, hehe. w pamięci zostaje, nie ma co. to niemal pokoleniowa sprawa ;] powiem Ci, że moje zaufanie do Kabaretonów jest już minimalne. za dużo wstydliwej tandety w stylu kaberetu skeczów męczących. nie wiem, kto ich zaprasza i dlaczego. to samo, Kabaret Paranonienormalni. nie widziałem ostatnio Formacji Chatlet, nie widziałem Młodych Panów... może trwa jakieś wyrywanie chwastów, hehe, ale ciągle za wolno to idzie, trzeba więcej bigla i odwagi. niektóre skecze i panowie je odgrywający są po prostu niedostrawienia. ale, skoro piszesz, ze KMN i AMM... no niby lepiej brzmi, ale oni kogoś będą musieli doprosić, zeby te 3 godziny wypełnić... i tego się właśnie obawiam - bo polski kabaret wygląda tak, że są KMN, Hrabi, no może w porywach AMM i ktoś jeszcze, potem jest jacek Ziobro, może ktoś tam jeszcze oraz jeszcze ktoś, nie więcej jak 3-4 przyzwoite ekipy/soliści, a potem jest potęzna przerwa, a sto metrów w tyle skecze męczące, paranienormalni i cała reszta im-podobnych, z których trzeba tę watę kabaretonową dobierać. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks, piłka i stare filmy 02.07.11, 17:19 >w pamięci zostaje, nie ma co. to niemal pokoleniowa sprawa ;] Ha! Przyjrzałam się dokładniejszemu opisowi dzisiejszego Kabretowego Klubu Dwójki na wakacjach, i powiem Ci, że żadnego z wymienionych przez Ciebie kabaretów, po których można się spodziewać dobrego, oryginalnego występu nie ma, niestety nie ma specjalnie czym/ kim kusić, opórcz KMN i AMM !? :/ www.telemagazyn.pl/program/3546824141.html :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: boks, piłka i stare filmy 03.07.11, 13:32 a wiesz, ze rzuciłem okiem na ten Kabareton :] nie cały, ale sporą część przejrzałem, oczywiście, jak tylko się pojawiali Młodzi Panowie - w popłochu wyłączałem nagłośnienie, hehe. coraz lepiej widzę Nowaków, te skecze z generałem są po prostu brawurowe, a gośc, który samego generała odgrywa - jakiś mistrz normalnie ;] dobre oko mam tez na Smile. Limo, skecz z "hitlerem" - dobry, gra słów, skojarzenia, gęstość tekstu. kupiłem to. no i KMN. nie wiem, jak Tobie, ale mnie pakosińskiej jakoś specjalnie nie brakuje. dopiero w połowie całego tego iwnetu przypomniałem sobie, ze KMN już bez niej jest :] na szczęscie są najwazniejsi - góral i cieślak, który jest moim absolutnym faworytem i któremu średnio raz na rok wyznaję miłość ;]. wirtualną oraz platoniczną, ale na więcej mnie, w stosunku do innego chłopa, nie stać... póki co, heh. słowem - było nieźle, jak na mój gust. parę zgrzytów, w postaci ciał obcych zwanych jak wyżej Młodymi Panami, ale, generalnie, nadspodziewanie dobrze. a jak Twoje wrażenia ? . Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: boks, piłka i stare filmy 03.07.11, 15:16 Kabareton bardzo nierowny byl i jak zwykle - wiekszosc skeczy niesmieszna. Nowaki mnie jakos denerwuja bardzo, rzeczywiscie warto miec oko na Smile, no i Limo sie rozwija Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks, piłka i stare filmy 03.07.11, 15:32 I ja na kilka momentów zawiesiłam oko na występach kabaretowych ... :) Nowaki jeszcze mnie do siebie nie przekonali. Ten skecz z generałem poruszającym się jak kukielka, o którym mówisz, widziałam, przyznam, że zaskoczyła mnie puenta, tylko ciągle się zastanawiam czy pozytywnie czy negatywnie,he,he. ;) Smile, Młodzi Panowie - moje oko nie zarejstrowało ich występu!? Limo z "hitlerem" rewelacja to to nie była, ale rzeczywiście sporo udanych, zabawnych gier słownych, skojarzeń zawierał skeczy, tą droga powinno iść Limo ... Zdegustowały mnie za to niektóre teksty w skeczach z posiedzenia rządu, prymitywne, chamskie żarty o tym jak prezydent w młodości na defiladzie jako jedyny "wlazł w goovno"; nie chodzi mi o to, że nie można żatrować z obecnego prezydenta, wrecz przeciwnie ale chyba jednak nie w ten sposób, nie aż tak prymitywnie; Tekst Górskiego o Bin Ladenie i o i kimś tam jeszcze kto też został zabity i Jaruzelskim "który się schował" , w przerwie między skeczami, też poziomem nie lepszy. A mnie brakowało Kasi Pakosińskiej, pomyślałam o niej już na początku, brakowało jej śmiechu, jej naturalności, wdzięku, drugiej tak wdzięcznej, naturalnej kabareciarki już nie ma; brakowało mi piosenek w jej interpretacji (zawsze było dobrze słychać, co śpiewa). Uwielbiałam ją zwłaszcza w skeczach, świetnych scenkach obyczajowych z Cieślakiem w roli żony co to wiecznie miał pretnesje do swego safandułowatego męża Bogdana. I kto ją teraz zastąpi? >cieślak, [...]któremu średnio raz na rok wyznaję miłość ;]. wirtualną oraz > platoniczną, ale na więcej mnie, w stosunku do innego chłopa, nie stać... póki > co, heh. hahahaha :))) No wiesz, Greku nie spodziewałam się tego po Tobie!!? To ja kocham Mikołaja Cieślaka!!! I to od bardzo dawna! ;))) Nie ma drugiego z tak cudowną, fenomenlaną vis comica/ą w żadnym kabarecie (no może Maryjuszek ale on prezentuje inny typ urody ...). Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: boks, piłka i stare filmy 03.07.11, 21:10 Na kabaretach się nie znam, ale przypomniało mi się coś a propos Pakosińskiej. Przeczytałam jakiś czas temu w Wyborczej reportaż o jej sentymentalnej podróży do byłej sympatii sprzed lat, wielkiej miłości. No wiec przyjechała gwiazda z Polski do Gruzji w świetle jupiterów do niczego nie spodziewającego się człowieka, żonatego notabene. Okazało się, że w życiu niezbyt mu się powiodło, że nie za bardzo miał ochotę na wspominki i w ogóle na jakiekolwiek gadki. Nie wiem, jak inni, ale ja byłam bardzo zniesmaczona sytuacją. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks, piłka i stare filmy 05.07.11, 16:38 pepsic napisała: > Na kabaretach się nie znam, ale przypomniało mi się coś a propos Pakosińskiej. Pamiętam,czytałam, chyba WO był ten reportaż. Muszę przyznać, że też miałam mieszane odczucia ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: boks, piłka i stare filmy 04.07.11, 13:35 górski ostatnio bardzo się cieszy i szczyci, że wsadza szpile obecnie rządzącym. cóż, każdy ma jakąś jazdę ;] niech się tylko nie zdziwi, jeśli jego program zostanie niebawem wygumkowany z TVP. aczkolwiek, wiesz jak to jest, śmianie się z rządu czy prezydenta wcale nie musi im przeszkadzać, przeciwnie - uczłowiecza ich w oczach wyborców, czasami nawet u-poczciwia, a najwazniejsze, ze odciąga uwagę od geszeftów, jakie kręcą i lichych umiejętności urzędniczych, jakimi się legitymują. hehe, wiesz, ja zawsze miałem 98 % pewnością, że ten śmiech pakosińskiej wyszedł naturalnie może za pierwszym razem :] chwyciło, publika to kupiła, więc włączyła to do swojego repertuaru na stałe. ostatnio brzmiał on już ewidentnie niespontanicznie. haha, o, aż tak cieślaka nie uwielbiam, zeby stawac w szranki rywalizacji o niego z Tobą ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks, piłka i stare filmy 04.07.11, 18:57 Ludzie z PO mają poczucie humoru, podobno, tak mówią, Górskiemu nie powinno więc grozić, żadne wygumowanie z grafika. Czy ja wiem, czy odciąga uwagę od tego co niedobre, od ewidentnych błędów, potnikęć. Nie ma teraz i w najblizszym czasie nie będzie (nie widać) lepszego kandydata/ów niż obecnie rządzący. Pewnie masz rację , ale musisz przyznać, że śmiech Kasi Pakosińskiej brzmiał bardzo profesonalnie, natychmiast zarażał wszytskich do spontanicznego rechotu, czasami nawet i samą panią Kasię. ;) > haha, o, aż tak cieślaka nie uwielbiam, zeby stawac w szranki rywalizacji o nie > go z Tobą ;] chichi! :)))))) Z sympatii do Ciebie mogłabym Ci go oddać bez żalu, naprawdę. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: boks, piłka i stare filmy 05.07.11, 13:18 hehe, niby się tym szczycą, ale jak wybory idą, to eliminuje się ryzyko niepotrzebne ;] więc, górski może być w zagrozeniu. ot, nowy prezes może uznac, ze warto się przymilić jakoś pani władzy i krytykanta szydercę uciszyć. heh, no wiesz, ja tam zawsze wolę rządy lewicowe. one zawsze jakoś ten kraj pchały do przodu. prawica głównie administruje, a już PO jest aż niesmaczna w tej swojej ostrożności, strachu przed robieniem czegokolwiek, skutkiem którego to jest zupełny paraliż decyzyjny. podobno, nawet autostrady na euro będą w połowie zrobione, chociaż miały być wszystkie ;] lecznictwo bez reform, oświata z kiepskimi pomysłami kudryckiej i hall, zewsząd oprotestowywanymi, a w infrastrukturze grasuje minister grabarczyk i jego kompania... nie jest dobrze :] haha, dzięki za tę informację, tylko co na to cieślak ?;podejrzewam, tak mi się wydaje, ze jednak wolałby Ciebie... ;]] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks, piłka i stare filmy 05.07.11, 17:08 W naszej telewizji wszytsko jest możlwie, heh!? Wiesz/ wiecie, nie ma (i nie bedzie ) doskonałych rządów, każdy kolejny rząd zawsze miał swoje osiągniącia jak i potknięcia, błędy; lewica , PiS , kiedy sprawowały władzę, też od tych ostanich nie były wolne, jak pamiętacie. PO nie jest w tym względzie ani lepsza, ani gorsza. > haha, dzięki za tę informację, tylko co na to cieślak ?;podejrzewam, tak mi się > wydaje, ze jednak wolałby Ciebie... ;]] haha :) JA będąc na miejscu Cieślaka wolałabym Ciebie! ;}} Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: boks, piłka i stare filmy 06.07.11, 13:16 poza zmianami na lepsze - tak, wszystko jest możliwe ;] zgadza się. Nie ma ideałów, zawsze będą jakieś patologie i problemy z klasą urzędniczo-polityczną, dlatego, wiesz, ja wybieram tych, co, wg mnie, najmniej są w stanie spie,przyć, albo - inaczek : oprócz tego, ze będą złodziejowali, naginali, robili głupstwa - będą w stanie zrobić czasami coś poztywnego. I tylko lewica mnie przekonuje. haha, tak by było w zgodzie z dominantą :] aczkolwiek, kto wie, może Cieślak do nurtu dominującego wcale nie należy... ;]] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks, piłka i stare filmy 06.07.11, 14:54 >I tylko lewica mnie przekonuje. :) Wiem, wiem. Przy czym obecnie lewica zdaje się ma niewiele nowego do zaproponowania w kwestiach społecznych, gospodarczych, bo te, nie ideologiczne, najbardziej interesują przęcietnego obywatela. Największa słabością lewicy aktulanie , mam wrażenie, jest też mało charyzmatyczny, mało przekonujący (do siebie) przywódca. Ja tam wolę ideologicznie środek, złoty środek! :) > haha, tak by było w zgodzie z dominantą :] aczkolwiek, kto wie, może Cieślak do > nurtu dominującego wcale nie należy... ;]] Zajrzałam do Mikołaja Cieśkaka teczki, okazuje się to człowiek ustatkowany, ma żonę i dwie córeczki. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: boks, piłka i stare filmy 05.07.11, 15:58 Ja również pozostaję przy swoich poglądach. Dla mnie jedyną opcją polityczną zdolną dokonać czegoś dobrego dla kraju jest PiS. Grek zawarł w pigułce dokonania rządzących. Dodałabym marną politykę zagraniczną i powiększanie w ekspresowym tempie długu publicznego. O uniżonej postawie wobec Moskwy po katastrofie, oddanie bezprawne śledztwa, nie wyegzekwowanie wraku i paru innych elementów niezbędnych dla polskich śledczych - o tym nawet nie ma co wspominać, choć to tylko jeden z przykładów działalności rządu PO. Obiektywnie dorzucę, w jednej sprawie rządzący się popisali, twardą postawą Kopaczowej w kwestii szczepionek p/grypie, choć uważam, że tu mieli po prostu szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks, piłka i stare filmy 05.07.11, 17:17 >Dodałabym marną politykę zagraniczną ? A czy to nie czasem za rządów PIS ochłodziły się mocno nasze relacje z najbliższymi sąsiadami zza wschodniej jak i zachodniej granicy? Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: boks, piłka i stare filmy 06.07.11, 13:24 Z pewnością nie było sympatycznego poklepywania po plecach, a konkretne działania w kierunku korzystnych dla kraju rozwiązań i przypomnij sobie Barbasiu otwarte relacje b. prezydenta z krajami wschodnimi tymi mniejszymi. A jak jest dzisiaj? Zaprzepaszcza się szansę na wyrównanie unijnych płatności dla rolników, nie udaje sie cofnąć embarga nałożonego przez Rosję na polskie warzywa, podczas, gdy pozostałym krajom zakaz cofnięto, podpisana jest niekorzystna na lata całe umowa gazowa z Rosją oraz pakiet klimatyczny, który tylko na początek zaskutkuje 30% podwyżką energii, taki trójkąt weimarski trwa niecałą godzinę, dziś w europarlamencie zarzuca się premierowi, że udaje, iż w Europie kryzysu nie ma. Ogólnie politykę zagraniczną rządzących można określić, jako zgodę na wszystko w zamian za miły uśmiech, w efekcie nie liczenie się z naszym krajem (poczynania M. Steinbach, raport MAK). Nawet na politykę wobec USA rząd nie ma pomysłu, co widać po bezbarwnej wizycie Obamy. I jeszcze kuriozalna skarga przedstawiciela dyplomacji na własnego obywatela do innego państwa. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks, piłka i stare filmy 08.07.11, 14:09 pepsic napisała: > Z pewnością nie było sympatycznego poklepywania po plecach, a konkretne działan > ia w kierunku korzystnych dla kraju rozwiązań i przypomnij sobie Barbasiu otwar > te relacje b. prezydenta z krajami wschodnimi tymi mniejszymi. Owszem pamiętam, tylko że z punktu widzenia interesów kraju korzystniejsze są dobre relacje z najbliższymi sąsiadmi, które co ważniejsze są dużymi i znaczącymi w Europie, w świecie krajami. > A jak jest dzisiaj? Zaprzepaszcza się szansę na wyrównanie unijnych płatności > dla rolników, nie udaje sie cofnąć embarga nałożonego przez Rosję na polskie wa > rzywa, podczas, gdy pozostałym krajom zakaz cofnięto W jednej i drugiej sparwie cały czas prowadzone są negocjacje. Sprawa nierównych dopłat dla rolników nie jest taką prostą sprawą do rozwiązania, nie dotyczy tylko naszego kraju, który zresztą sytuuje się po środku , jeśli chodzi o wysokość przyznanwanych kwoty na dopłaty. cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: boks, piłka i stare filmy 08.07.11, 19:06 Tylko, że z tej jednostronnej polityki miłości nic nie wynika. Gazociąg północny cioci Angeli omija nas szerokim łukiem, pakiet energetyczny, o którym wspominałam premier podpisał, aby się przypodobać zachodnim technologiom, a wielki przyjaciel ze wschodu wprowadza na nasze ogórki embargo nie wiadomo9 z jakiego powodu, przecież nie od nas pochodzi e.cola. Jeśli chodzi o płatności bezpośrednie, czytałam, że niestety sprawa przesądzona. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks, piłka i stare filmy 10.07.11, 13:22 Polityka miłości może nie jest doskonała, ale zdecydowanie bardziej zniechęca i przeraża mnie pisowska polityka nieustannego siania paranoicznych podejrzeń, pogardy dla myślących inaczej, bezpodstawnego podważania demokratycznch decyzji Polaków (wyboru Komorowskiego na stanowisko prezydenta), skandalicznej i groźnej pogardy i lekceważenia (nieustannego) głowy państwa, straszenia sąsiadami Niemcami, Rosją i populistycznego złowieszczego wmawiania, że Polska przez te kraje zostanie podzielona miedzy siebie (nie zapomnę, jak pewna, jeszcze nie taka stara babeczka z codwutygodniowej kolejki po świeże jaja ze wsi, mówiła do mnie „Za dwa lata już Polski nie będzie, zobaczy pani!” ja na to – „Mam nadzieję, że tak się jednak nie stanie.”, Babeczka na to wręcz z irytacją, jak zdarta płyta zaczęła powtarzać „Ale zobaczy, pani, za dwa lata Polski już nie będzie, ale zobaczy pani, za dwa lata ...”), zresztą już podobno Polska nie jest wolna, już te kraje rządzą Polską, która jest, jak to pan prezes raczył określić „kondominium polsko-niemieckim”... Jeszcze słówko o gazociagu pólnocnym; pozwolisz, że posłużę się ciekawym komentarz jednego z internautów: „Sprawa rozgrywania przez Polskę Gazociągu Północnego to wręcz szkolny przykład, jak nie należy prowadzić polityki zagranicznej. Każdy amerykański dyplomata uczy się z pierwszych stron podręcznika Morgenthau'a, że w polityce zagranicznej stawia się tylko osiągalne cele. Jak wogóle ktokolwiek mógł u nas myśleć, że uda nam się zablokować priorytetową inwestycję energetyczną o strategicznym znaczeniu dla dwóch najpotężniejszych państw w Europie. Oczywiście sprzeciw należało zgłosić, ale w odpowiednim momencie należało swoją zgodę przehandlować (tak jak zrobili to Skandynawowie), choćby tylko za wkopanie rury przy podejściu do portu w Świnoujściu. Dzisiaj sytuacja jest taka, że Gazociąg Północny jest, a my nie mamy nic, zaś Tusk nie mając już żadnych atutów i argumentów negocjacyjnych może tylko skomleć przed Merkelową o zakopanie rury.” www.konserwatyzm.pl/artykul/164/grozne-mity-fotygi-i-tablica-smolenska Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: boks, piłka i stare filmy 11.07.11, 19:31 Przerażenie owe jest wymysłem mediów, skutecznie podsycanym. Ciekawe, wszyscy psioczyli na korupcję, na łapówkarstwo, kiedy podjęto próby walki - źle. Czyż bardziej nie przeraża akcja poranna u internauty, wyrok więzienia dla ucznia za napis antyrządowy na budynku szkoły(!), mimo skruchy i zamalowania? Tylko, że o tym mainstreamowe media jakoś milczą. Słowa pogardy widzę i słyszę na każdym kroju, tylko że skierowane w drugą stronę, nie tylko wirtualne. Przyznaję, Kaczyński zbyt emocjonalnie wypomniał wybór Komorowskiego, ale Barbasiu przypomnij sobie cytaty obecnie urzędującego wówczas marszałka sejmu o ślepym snajperze, spadaniu samolotów, czy nadgorliwe przejęcie funkcji głowy państwa, kiedy nie było aktu zgonu. Jeśli przesadza z opiniami co do sąsiadów, przynajmniej niedowiarkom zwraca uwagę na ostrożność. Musisz przyznać, że nierzetelny raport Anodiny dał do myślenia nawet zwolennikom PO. Skuteczność polityki miłości pokazuje sposób potraktowania prezydenta Kwaśniewskiego przez przyjaciół z Moskwy na świecie zwycięstwa i odległy rząd, w którym stał. Symbol tylko, ale jakże wymowny. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: boks, piłka i stare filmy 08.07.11, 14:12 no wiesz, ale ten obywatel, formalnie, podlega jurydykcji tego obcego państwa właśnie :] problemów jest dużo, masz rację. największy jest jednak taki, ze imo ani PiS ani PO nie mają dobrej taktyki. PiS chce się obrażac, a PO przymilać. efekt obu zabiegów jest z gruntu niezadowalający. a tu trzeba po prostu iśc środkiem - miło, z uśmiechem, z poklepywaniem po plecach, ale twardo o swoje. tak np. SLD negocjował z UE warunki przystąpienia. PiS ma to do siebie, że jest zakładnikiem swojego elektoratu głównego. musi mu składac cały czas daninę, utrzymywać pod alarmem teorii, ze "ruskie i niemce nas chcą powyzabijać skarpetkami" ["dzień świra" like]. a to z kolei niepokoi resztę społeczeństwa, która gotowa jest przebaczyć PO wszystko, byle tylko PiS nie rządził i jego polityka nie była polityką Polski. PiS nie wygra tych wyborów, ani następnych ani żadnych. Niestety. I, wiesz co ? - oni to wiedzą i akceptują :] bo, koniec końców, sytuacja opisana daje im wygodną, duża ilośc mandatów dla elity partyjnej w parlamencie, gdzie nioe muszą nic robić, a tylko krzyczeć i negować. i o to chodzi. Tak jak PO nie chodzi o reformy, tak PiS nie chodzi o władzę, ale o pozostawanie w tym duopolu i czerpanie z niego korzyści wymiernych. nie mogą się zmienić, ale i nie muszą - nie przyciągną nowego elektoratu, a moga stracić żelazny. nie ma o co grać. trzeba tylko utrzymać się w samej grze. PO ma równie wygodną pozycję, dzięki takiej linii podziałów, i tez nic nie musi robić, bo po co ma nadweręzać swoje społeczne poparcie ? wystarczy być. a w tym byciu tylko podkładać pod kociołek tej wojenki,zeby pokrywka ciągle podskakiwała, w czym jedni i drudzy dzielnie się wspierają, bo to w ich interesie. i dlatego jest to szkodliwy układ i obie partie są szkodliwe, a najbardziej szkodliwe jest to, ze mainstereamowe media się w ten sztuczny, koniunkturalny spór zaangazowały i zamieniły politykę w pojedynek na miny dwóch kiepskich graczy :] szkoda. alternatywa Po albo PiS jest smutna, bo jedni i drudzy są mierni. Po prostu. SLD też miało swoje za uszami, ale to były drobiazgi w porównaniu z tym cynizmem z jaki mamy do czynienia od 2005 roku. wiem, ze bliżej ci do PiSu, że do typowego wyborcy PiS Ci daleko, że widzisz w nich jakąs nadzieję na zmiany, ale... jedyne zmiany jakie zafundowali polsce, to - razem z PO - ich wstepna wersja IV RP i obniżenie podatków i składek, którymi wspólnie POPiSowo wyprodukowali 50 miliardową dziurę w budżecie, którą dzisiaj PO zasypuje podwyższając vat, który wali w Ciebie, we mnie, w nas, w społeczeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: boks, piłka i stare filmy 08.07.11, 19:32 Ależ nie, do procedury nie mam uwag, była właściwa, chodzi o sam fakt, do tego nie wiem, jaki cel panu ministrowi przyświecał. A o skarżypytach mam wyrobione zdanie:( Pis w swoim czasie też twardo negocjował w unii (np, przy traktak lizboński). To nie jest tak, że PiS nie chce władzy. Kto by nie chciał skoku na bank w majestacie prawa? ;) To raczej nowa plotka medialna. Tylko, że nawet mając realną szansę na wygraną (tak,tak), nie mają możliwości stworzenia koalicji. "Dwóch kiepskich graczy" - o tu się nie zgodzę, przynajmniej w stosunku do jednego:) "Szkodliwe partie", ee, mówisz jak Niesiołowski, a jego już chyba nikt nie bierze na poważnie. Ps. Zapomnieliśmy punktując PO o: OFE, straconych stoczniach i kombinacjach przy Lotosie. Znam kilku sympatyków PiS, zdziwiłbyś się, nie są odzwierciedleniem wizerunku nakreślonego przez media. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: boks, piłka i stare filmy 09.07.11, 12:37 O, daleki jestem od utożsamiania wszystkich wyborców PiSu z twarzą "moherową", co nie zmienia faktu, ze - takie mam wrażenie - jednak gros tego typu wyborców jednak sympatyzuje z PiSem, a nie z innymi partiami :] wiesz, ja rozumiem politykę, taktykę, rózne numery jakie się wkręca, żeby rywala wypuktować. Ale PiS za daleko się posunął w trakcie swoich rządów. Cała ta szajba lustracyjna, bawienie się prokuraturą, zamiłowanie do insynuacji i pomówień, przyczepiania etykietek "agenturalnych"... Ludzie im tego nigdy nie zapomną. A oni nadal robią wszystko, żeby o klimacie swoich rządów przypominać. Dlatego sądzę, ze grają na swoje 25-28 % i dobra ilośc mandatów dla wybranej ekipy plus dobry punkt startowy dla reszty, która będzie się ścierać o samorządowe posady, koalicje i pomniejsze lokalne stołki i stołeczki, a choćby i tylko diety :] P.S : w zasadzie, to łatwiej byłoby napisać, co się PO udało :] ale, sama widzisz, nawet jeśli są przereklamowani w sondażach, to nadal mają wysokie poparcie dzięki PiSowskim wygibasom sprzed 4 lat i tym najnowszym, zwiążanych ze Smoleńskim choćby.i to, imo, jest decydująca rzecz dla blokady sceny politycznej, słabszej pozycji lewicy, niemożności przebicia się nowych incjatyw - POPiS formalnie nigdy nie powstal, ale nieoficjalnie świetnie ze sobą wspołpracuje ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: boks, piłka i stare filmy 12.07.11, 14:54 Nieśmiało chciałam zauważyć, że wybory parlamentarne nie przekładają się na samorządowe, a te spodziewane są dopiero za trzy lata. Gra będzie się rozchodzić o legitymacje parlamentarne i rządowe apanaże. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks ... 03.07.11, 12:37 Jak tam walka bokserska, pasjonująca była? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: boks ... 03.07.11, 13:37 a powiem Ci, ze tak średnio, aczkolwiek na więcej nie liczyłem, bo jak dwóch mistrzów wychodzi do ringu, to się żaden nie chce odsłonić za bardzo, żeby mu z miejsca drugi lampy nie wyłączył :] ale był dobry boks, taktyczny, techniczny, z paroma szybszymi momentami. dla znawców, jak to mówię. ja tam znawcą nie jestem, ale doceniam klasę i znajomość rzeczy jednego i drugiego. krzywdy sobie nie dali zrobić nawzajem. to już nieźle o nich świadczy, hehe. zatem - pasji i atawizmów niewiele, więcej strawy "intelektualnej", jesli tak to można karkołomnie zaklasyfikować. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: boks ... 03.07.11, 15:15 Barbasiu - zaluj, zes nie ogladala :) Bylo tak, jak Grek opisal - ale taki boks mi sie wlasnie podoba (no dobra, znokautowac D. Haye'a tez mogl W. Kliczko - wtedy byloby super!). A i na tym mlodszym z braci Kliczkow mozna bylo oko zawiesic ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: boks ... 03.07.11, 15:23 miał tam kliczko ze dwa momenty, kiedy złapał gościa, ale haye umykał zręcznie i się nie dał ostatecznie dogonić i zgładzić ;] trochę dziwnie to wyglądało, bo jak sie tak kliczko przyczaił w pełnej koncentracji, z dziesięciometrowymi łapami gotowymi do ciosania, w pozycji sygnalizującej "jestem szybki i wszystko widzę", a kamera była za plecami haye'a, to wyglądało to, z perspektywy przeciwnika kliczki, że nie da się go trafić, i lepiej nie próbowac, żeby samemu nie zarobić przy pierwszym odważniejszym ruchu. od momentu, kiedy to zobaczyłem, moja wiara w sensację, czyli haye'a, spadła do wymuszonego teorią prawdopodobieństwa niezbędnego minimum. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks ... 03.07.11, 16:56 Ciekawe! Władymir Kliczko to potęga , czy jest ktoś jeszcze, kto mógłby (teoretycznie) go pokonać, odebrać tytuły? sport.onet.pl/na-zywo/relacje/4773422,komentarze.html Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks ... 04.07.11, 15:25 :))) Ale z bratem rodzonym to chyba nie będzie waczył? Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: boks ... 04.07.11, 18:39 barbasia1 napisała: > :))) > Ale z bratem rodzonym to chyba nie będzie waczył? Barbasiu - nie, podobno obiecali to mamie, ktora juz nie zyje Ale zeby nie bylo - obaj maja tytuly doktora na koncie - Wladimir filozofii :))) Qrcze, praktycznie ideal - nie dosc, ze dobrze wyglada, niezle sie bije, to jeszcze ... madry ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: boks ... 04.07.11, 19:20 Ooooo! Doktorat z filozofii!? To niezłe głowy muszą mieć!!! To ja się już nie dziwę, że konkurencji nie mają. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 4 (vol.15) 02.07.11, 14:25 Tak właśnie myśleliśmy! :) > P.S. za tydzien jade na wakacje :) Ale Ci fajnie!!! /Będziemy trochę tęsknić! :)/ Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 OT muzyczny, energetyczny na rozgrzewkę ;) 03.07.11, 12:31 Angie Stone: No More Rain www.youtube.com/watch?v=POUdVUlWpXM Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT muzyczny, energetyczny na rozgrzewkę ;) 03.07.11, 13:02 REM Get Up www.youtube.com/watch?v=Mzd-VNs-NaQ Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT muzyczny, energetyczny na rozgrzewkę ;) 03.07.11, 15:18 tego się słucha :] zaś wczoraj na Openerze - Prince, hehe. się pofatygował. knypek ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT muzyczny, energetyczny na rozgrzewkę ;) 03.07.11, 16:26 :) Filigranowy! ;) Pierwszy raz w Polsce! Prince - Purple Rain www.youtube.com/watch?v=5l75skRMlXk Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT muzyczny, energetyczny na rozgrzewkę ;) 04.07.11, 13:39 o, to klasyka... ja mam trochę mniej klasyczną pozycję, ale... tego akurat możesz/możecie nie znać, i kto, może Wam się spodoba nawet ;] : www.youtube.com/watch?v=lqVxzzacrRA Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT muzyczny, energetyczny na rozgrzewkę ;) 04.07.11, 15:24 :)))) Znamy, znamy Mariana, co ze schodów spadł ...! :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania a jesli muzycznie, to nikt 03.07.11, 15:17 nie ogladal piatkowego koncertu? Mnie sie bardzo podobal (prawie) caly :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: a jesli muzycznie, to nikt 03.07.11, 15:48 maniaczytania napisała: > nie ogladal piatkowego koncertu? > Mnie sie bardzo podobal (prawie) caly :) Koncert był piękny! Oglądałam (do sztucznych ogni) Fantastyczna część pierwsza i Olejniczak, Możdżer, Stańko, ale niezłe też kolejne części. Cudowna Angie Stone, energetyczna jak zawsze; świetna Kapela ze wsi Warszawa... :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: a jesli muzycznie, to nikt 03.07.11, 20:41 Podobnie, jak Mania koncertem byłam zachwycona. Obejrzałam od deski do deski. Niestety albo stety, w większym gronie oglądałam, co nie pozwoliło na pełne delektowanie się artystycznymi wrażeniami. Z większością opinii w wątku tematycznym się zgadzam, a znawcy muzyczni bardzo mi zaimponowali. Osobiście wielu wykonawców nie kojarzyłam, cóż więc mogłabym dodać. Na pewno na wielki plus zasługuje nieobecność nudnych i sztucznych prezenterów, cover Bartosiewicz, który na moje oko mógłby stać się światowym przebojem, generalnie muzyka przez wielkie M. Saksofonista cherubinek ze śliczna skrzypaczką wpadli mi w oko i spodobał nasz zespół z rogami na głowie (podobno bardziej znani są zagranicą). Nie podobał mi się repertuar Perfectu (Autobiografii nie trawię), za to uwielbiam Myslovitz, to jeden z niewielu zespołów, w którego utworach wsłuchuję się w słowa. Paru nudziarzy też zauważyłam. Jako ciekawostkę dodam, że znajomy od 30 lat mieszkający zagranicą nie wiedział, kim jest Edyta Górniak, ale baaardzo mu się podobała, natomiast dopytywał o ... Dodę;) A propos Edyty, czy u nas naprawdę nie ma artysty, który Sen o Warszawie huknąłby, jak na Legii ? I jeszcze, zdradź Maniu tajemnicę, kim był pan goły do połowy w spodniach dresowych i białej bieliźnie wyglądający, jakby się nawąchał jakiegoś zioła? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: a jesli muzycznie, to nikt 04.07.11, 18:09 pepsic napisała: > * i Barbasia:) Tak! :) koncer był przepiękny! A właśnie, zapomniałam wymienić obok Angie Stone, Chrisa Botti'ego!! (jak mogłam) cudnego trębacza (nie sakosofinistę, on grał ze skrzypaczką), chyba kiedyś już wklejałam linki do utworów przez niego wykonywanych, a jeśli nie to teraz to zrobię: MY FUNNY VALENTINE www.youtube.com/watch?v=M51UqyWpYko www.youtube.com/watch?v=RUNkeT1Ayig&feature=related I Kenny'ego G, którego od wieków uwielbiam (i na kasetach! jeszcze trzymam ;) i z polskich jeszcze My Myself and I, też mi się podbał Myslowitz; Perfekt coś rzeczywiście słabo zabrzmiał!? Manhattan Transfer całkiem nieżle się trzyma! Mam do nich duży sentyment ;) Natomiast mam wrażenie, że pomysł by zagraniczni wykonawcy śpiewali polskie utwory chyba nie dokońca wypalił, piosenki nie wyszły nazbyt efektownie. Jednak na dobre przygotowanie nowego utworu potrzeba sporo czasu. No proszę, to głośno o Dodzie nawet za granicą, nie wiedziałam! Ta to się potrafi zwrócić na siebie uwagę! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: a jesli muzycznie, to nikt 04.07.11, 18:42 pepsic napisała: > I jeszcze, zdradź Maniu tajemnicę, kim był pan goły do połowy w spodniach dresowych i białej bieliźnie wyglądający, jakby się nawąchał jakiegoś zioła? Jesli masz na mysli tego na koncu, co mial okolo godzinny wystep, to byl to niejaki Tricky z Massive Attack (nie moja bajka kompletnie). Ja mam za to pytanie do Was - jak sie nazywa czarnoskora pani, ktora spiewala piosenke z Chrisem Bottim (nie, Angie Stone byla pozniej)??? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: a jesli muzycznie, to nikt 04.07.11, 19:13 A wiesz, że nie wiem jak się nazywała piosenkarka, jak znajdę to napiszę, kto zacz. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: a jesli muzycznie, to nikt 06.07.11, 13:33 Dziękuję za Tricky, niestety nie kojarzę wokalistki, o którą pytasz, miałam podzielną uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Borgowie" artykuł 03.07.11, 15:26 dośc obszernie o nowym hiciorze HBO : film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/artykuly/4451428,wiadomosc-drukuj.html Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Borgowie" artykuł 03.07.11, 16:15 O! Dzięki, Greku! Zaraz się zabiorę do czytania! Ochotę na Borgiów mam coraz większą! :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic "Rebeka" za chwil kilka na tvp 1, godz. 21.20 03.07.11, 20:13 Gwoli przypomnienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Rebeka" za chwil kilka na tvp 1, godz. 21.20 04.07.11, 13:42 o czym to ? przyznam, że informacja, tudziez zapowiedź ta dotarła do mnie z opóźnieniem i nie oglądałem. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Rebeka" za chwil kilka na tvp 1, godz. 21.20 04.07.11, 17:20 Dobrze, że Pepsic przypomniała o "Rebece"! Trzeba pamiętać, że za tydzień część druga. To najnowsza, przygotowana dla telewizji dwuczęściowa adapatacja powieści Daphne du Maurier pod tym samym tytułem, melodramat produkcji włoskiej z roku 2008. U naszej Mani na blogu można o niej przeczytać co nieco na temat powieści (o czym zresztą wspominała w ubiegłym tygodniu zapowiadając z wyprzedzeniem Rebekę): mojeprzemiany.blox.pl/tagi_b/164707/du-Maurier.html (teraz to chciałoby się więcej poczytać o powieści, Maniu, i np. dowiedzieć jak umiera książkowa Rebeka, bo w obu adatacjach filmowych są dwie różne wersje jej śmierci ) , "Rebekę" po raz pierwszy sfilmowano w 1940 roku, o czym wspomina też Mania na blogu, reżyserem był Alfred Hitchcock, który stworzył nroczną wersję romansu, film w stylu noir (psychologiczny thriller noir). "Rebeka" Hitchcocka została nagrodzona Oscarem za najlepszy film roku. Obie adaptację "Rebeki" widziałam, film Hitchocoka zdaje się był pokazywany wieki temu w słynnym cylku Kałużyńskiego i Raczka, "Perły z Lamusa". MaXa de Witera grał Lawrence Oliwier. Warto byłoby go znów przypomnieć w jakimś fajnym cylku!? Przy okazji, Daphne du Maurier jest też autorką opowiadania na podstawie, którego Hitchcock nakręcił słynne "Ptaki" (klasyka filmu grozy). :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Rebeka" za chwil kilka na tvp 1, godz. 21.20 04.07.11, 18:45 Barbasiu :))))) Jesli chodzi o to, jak Rebeka umarla w powiesci, to napisze Wam po powrocie z wakacji :))) Napisalabym dzisiaj, ale jak juz wczesniej pisalam, nie obejrzalam drugiej czesci tej "Rebeki", ktora leci teraz ( i obawiam sie, ze za tydzien, na dzien przed wyjazdem tez nie obejrze :( ) i nie wiem, czy nie zdradzilabym za duzo :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Rebeka" za chwil kilka na tvp 1, godz. 21.20 04.07.11, 19:08 Dobrze, Maniu, postaramy się nie umrzeć z ciekawości do Twego powrotu! ;) Przy okazji w Dużym Formacie, który jak przeczytalam ma być niestety zlikwidowany jest dobry artykuł na temat Thomasa Bernharda, jego życia, to propos streszczenia i komantarza na temat "Kalkwerka" zamieszczonego na Twoim blogu: wyborcza.pl/1,75480,9081146,Thomas_B__rezyseruje_wlasna_smierc.html Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Rebeka" za chwil kilka na tvp 1, godz. 21.20 04.07.11, 19:21 pieknie dziekuje za linka :) w wolnej chwili na pewno przeczytam, intrygujaca z niego postac - wiesz, ze podobno w testamencie zabronil wystawiania swoich sztuk i wydawania swoich utworow w Austrii? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Rebeka" za chwil kilka na tvp 1, godz. 21.20 05.07.11, 16:07 Wiem, wiem, w tym zalinkowanym artykule też o tym mowa! :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania aaaaa i Barbasiu, 04.07.11, 20:15 pieknie dziekuje, ze mnie tam czytasz :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Rebeka" za chwil kilka na tvp 1, godz. 21.20 05.07.11, 15:29 Aby Manii nie przeszkadzać w przygotowaniach urlopowych, deklaruję słów kilka w temacie Rebeki powieściowej, po II części, aby nie psuć wrażeń. Moje dotychczasowe - nieźle harlekinem pojechali, szczególnie na początku w Monte Carlo. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Rebeka" za chwil kilka na tvp 1, godz. 21.20 05.07.11, 15:57 pepsic napisała: > Aby Manii nie przeszkadzać w przygotowaniach urlopowych, deklaruję słów kilka w > temacie Rebeki powieściowej, po II części, aby nie psuć wrażeń. Moje dotych > czasowe - nieźle harlekinem pojechali, szczególnie na początku w Monte Carlo. O! To znakomicie! :) A tak, ta część w harlekinowych kilmatach . Druga część będzie nieco lepsza, ciekawsza, z wątkiem kryminalnym, bo okoliczności śmierci Rebeki będą okrywane ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Komornik" TVP1, 20:25, czyli: a mogło być... 05.07.11, 13:29 ....tak pięknie-like film :] znacie ? oglądaliście ? ja mam do dzisiaj problem z tym filmem, niestety - bo, jak sięgam pamięcią, tak spartolonej rzeczy nie znam. tak spartolonej rzeczy, która miałaby tak świetny potencjał. wiecie, jak to jest, kiedy film jest od początku do końca słaby, nieudany, nieciekawy, to nie ma żalu. Ot, nie udało się, nie wyszło, nie mogło wyjść - szukajmy jakichś dobrych momentów, żeby go całkowicie nie pogrzebać i cokolwiek uratować z tej tonącej łajby. a tutaj jest film naprawdę niezły, do połowy zapowiadający się wprost znakomicie, aż tu nagle... no właśnie, a tu nagle - ciach i mamy jazdę w dół kolorowym wzgórzem. słabo, słabiej, d,upa blada. tak ja pamiętam "KOmornika". jako zmarnowaną szansę na zrobienie filmu, którym można by najeżdzać i pustoszyć festiwale światowe. W połowie spełniony. rozpłowiony. słowem - schrzaniony. nie wiem, czy oglądaliście, więc może po projekcji będzie pora i miejsce na jakieś szczegółowe uwagi. W każdym razie - żałuję. Takich filmów się właśnie żałuje. Bo mogło być znakomicie, a ktoś to zepsuł. [kurde mol, ten film jest tak popsuty, że nawet ja bym dopisał z pięć o niebo lepszych dalszych ciągów...] muzycznie może tym Was zaskoczę : www.youtube.com/watch?v=Dsp_8Lm1eSk i od razu - oświećcie mnie... dziewczyna rewelacyjna, ale... po kiego grzyba się ona tym błotem umazała ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Komornik" TVP1, 20:25, czyli: a mogło być... 05.07.11, 15:18 Ja oglądałam. Podobnie jak u ciebie, nie wywołał większego wrażenia, jakiego można by się po temacie spodziewać. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Komornik" TVP1, 20:25, czyli: a mogło być... 05.07.11, 15:40 Toście mnie zaintrygowali OBOJE! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Komornik" TVP1, 20:25, czyli: a mogło być... 06.07.11, 13:19 wiesz, w pierwszej połowie calkiem nieźle narysowany jest obrazek pracy komornika, i maluje się dość interesująca postać, ja bym to nazwał : "człowieka naszych czasów". A potem... ech...potem, to już są tylko wrażenia wstydliwe ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Komornik" TVP1, 20:25, czyli: a mogło być... 05.07.11, 15:39 Toś mnie zaitrygował! Pamiętam, że "Komornik", o którym tu piszesz, że to "zmarowana szansa na dobry film", zdobył sporo nagród, w tym tę najbardziej znaczącą Złote Lwy dla najlepszego filmu na FPFF!? Wiem, wiem, różnie to bywa z nagrodami ... Szukuję się zatem dziś podwójnie zaciekawiona na "Komornika"! :) [kurde mol, ten film jest tak popsuty, że nawet ja bym dopisał z pięć o niebo l > epszych dalszych ciągów...] W takim razie zamawiam jeden autorski ciąg dalszy na jutro. Fajne rytmy, fajna muzyka, choć piosenka, rzuciłam okiem na tekst, teledysk, opowiada w sumie nienajwestelszą historię zdrady podłego mężczyzny, za którym jednak kobieta nie zmierza już płakać ... Jak to, po co ona się usmarowała? Żeby działać jeszcze sliniej na męskie zmysly, wyobraźnię, żeby podniecić WAS mężczyzn, obudzić w Was żądze ! ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Komornik" TVP1, 20:25, czyli: a mogło być... 05.07.11, 17:33 Fajne rytmy, fajna muzyka, choć piosenka, rzuciłam okiem na tekst, teledysk, opowiada w sumie nienajwestelszą, STARĄ JAK ŚWIAT historię zdrady podłego mężczyzny, za którym jednak kobieta nie zmierza już płakać ... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Komornik" TVP1, 20:25, czyli: a mogło być... 06.07.11, 13:26 O, to się cieszę, ze swojej strony. I od razu pytam wprost - jak Ci się tenże "komornik" spodobał, jak oceniasz, jakie wrażenia ? o jakimś tam "moim scenario" chętnie powiem słowo, ale nie wiem, czy widziałaś sam film, więc na razie się wstrzymam, bo cokolwiek musiałbym spojlerować. hehe, we mnie to umazanie się pani śpiewającej jakoś nie poruszyło dodatkowych strun ;] nie rozumiem tego zabiegu z samooczernieniem, serio :] btw, w piątek mam nadzieję zaspojlerować film. na razie nie zdradzę tytułu :] powiem tylko, ze jest niezły, ciekawy formalnie i jest kontynuacją czegoś, co dawno kiedyś częściowo rozebraliśmy na czynniki. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Komornik" TVP1, 20:25, czyli: a mogło być... 06.07.11, 14:28 Oczywiscie, obejrzałam (pora cudna, cudna, brak reklam, dobrze się oglądało! oby już zawsze tak było!) No więc, chyba już rozumiem Twój chłodny komentarz do "Komornika". Też mam mieszane odczucia, co to tego filmu ... Bajkowo, nieprzekonująco wyglądała ta przemiana komornika z cynicznego, bezwzględnego, bezdusznego, urzędasa, który widzi tylko wyłącznie przepisy, paragrafy (co ciekawe u Lucjana Bohme zysk chyba nie jest na pierwszym miejscu?) w człowieka, który nagle zaczyna dostrzegać za tymi paragrafami krzywdę ludzką ... Tyle tytułem wstępu, na gorąco ... > hehe, we mnie to umazanie się pani śpiewającej jakoś nie poruszyło dodatkowych > strun ;] nie rozumiem tego zabiegu z samooczernieniem, serio :] No żebym ja TOBIE, człowiekowi z tak wielką wyobraźnią musiała tłumaczyć takie rzeczy! ;))) Zamknij oczy i wyobraź sobie, że Ty z tej cały czas kręcącej tyłeczkiem i wyginającej,się , wypinającej seksownie zgrabnej i krągłej Szakiry zmywasz własnymi rencami ów brud, by dziewczyna jak człowiek wyglądała, no więc zmywasz ten bud z jej ciała, z twarzy, z szyi, z piersi, z brzucha, itd, zmywasz i zmywasz i ... I co, rozumiesz już? ;)) o jakimś tam "moim scenario" chętnie powiem słowo, ale nie wiem, czy widziałaś > sam film, więc na razie się wstrzymam, bo cokolwiek musiałbym spojlerować. Ciekawam bardzo! > btw, w piątek mam nadzieję zaspojlerować film. na razie nie zdradzę tytułu :] p Fantastycznie! Czekam bardzo! :)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Komornik" TVP1, 20:25, czyli: a mogło być... 07.07.11, 13:02 hehe, dlaczego nie jestem zaskoczony Twoją opinią ? :} to jednak tak grubymi nicmi uszyte zostało, że chyba nie sposób bronić tego scenariusza. mnie szczegolnie rozbrajają dwie sceny - kiedy Bohme stawia figurkę Matki Boskiej w kapliczce z tekstem "Matke naszego Zbawiciela dać na windykację ? Jak tak można...". i potem ten okrzyk "nie zabronicie mi być dobrym !". żenady i kiczu w tych dwóch epizodach tyle, że na obdzielenie paru filmów by starczyło :] wiesz, jest taka maniera, że jak już głównym bohaterem jest ktoś niefajny, to on musi się przebudzić. ja bym nawet niekoniecznie zmieniał kierunek, tyle że bym po prostu tak ostentacyjnie, łopatologicznie go nie ilustrował. w moim scenario Bohme coraz głębiej się pogrąża w takim życiu jakie prowadzi : praca nonstop, awans, za awansem, coraz wyższa skutecznośc, coraz lepsza pozycja, coraz mniej skrupułów... ale pojawiają się te wyrzuty sumienia. i nie ma takiej akcji, że nagle zamienia się on w baranka. nie, on je zagłusza za pomocą coraz głębszego i chaotycznego brnięcia w to, co robi. żadnej wódki czy dragów, to zbyt oklepane. po prostu, facet traci kontrolę i z zapamiętaniem leci głową w dół. żadnych nawróceń. on nie chce się nawrócić. ma jakieś niejasne niepokoje i wątpliwości i chce je w sobie zdusić za pomocą bycia jeszcze lepszym w swojej bezwzględności i krwiopijstwie. pytanie : czy ma on ponieść w finale karę, czy ma go spotkać jednak jakieś zbawienie. ja bym poszedł trzecią drogą. nic go nie spotyka. zostaje w zawieszeniu. film się kończy, kiedy zupełnie już wymięty i wypluty Bohme wlecze się na kolejną akcję ze zdeterminowaną, wychudzoną twarzą i przygasłym acz zdeterminowanym wzrokiem :] żadnych rozwiązań, po prostu wiwisekcja osobowości "człowieka naszych czasów", bez jasnych odpowiedzi, bez moralnych rozstrzygnięć, bez podpowiedzi. goły zapis. jak w "Kanale", kiedy dziewczyna z chłopakiem docierają do upragnionego wyjścia z kanałów, ale jest ono zakratowane. tak samo tutaj - Bohme dociera do owej "kraty", a co dalej to niewazne, bo liczyłaby się, w mojej ;] wersji, sama anatomia jego postępowania i to jak się ona odbija na jego zachowaniach, życiu prywatnym i stosunkach ze światem. Świetnie, zatem jutro będę z tym spojlerem :} ciekawa rzecz to jest. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Komornik" TVP1, 20:25, czyli: a mogło być... 07.07.11, 18:09 ja bym mogla sprobowac obronic, bo z tego, co pamietam, minie sie film podobal i odebralam go troche inaczej niz wiekszosc "krytykujacych". Ale ... w srode nie ogladalam, a widzialam go dawno temu i nie wszystko pamietam. Mam go jednak na plycie, wiec moze, moze, jak wroce z urlopu i bede miala kiedys wolna chwile, to sie pokusze? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Komornik" TVP1, 20:25, czyli: a mogło być... 08.07.11, 14:16 Maniu, pokuś się jak najbardziej :] zasada jest prosta, jak sądzę : każdy wątek może być odświeżony, odkopany, a nawet odgrzebany, bez względu na to, jak dawno był i w którym volume :] więc - odkopuj, wykopuj, wydobywaj, wygrzebuj... w dowolnym miejscu i o dowolnym czasie. udanego urlopu zatem, bez komarów, marudzenia i z przygodami do zapamiętania ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Komornik" TVP1, 20:25 /urlopowo 10.07.11, 13:37 Maniu, trzymam za słowo! Bardzo, bardzo jestem ciekawa Twojej lini obrony "Komronika". A propos urlopu, ja też wybieram się na urlop od 23 do 31 lipca, w tym czasie nie będę mieć dostępu do sieci. Greku, koleżanki, odpoczniecie sobie ode mnie!!! Nareszcie! ;) A ja zresteuję umysł, strasznie jestem zmęczona. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Komornik" TVP1, 20:25 /urlopowo 10.07.11, 14:23 No to - udanego wypoczynku, boć i zasłużonego, zawczasu oraz już teraz życzę :] będę się starał, pod Waszą nieobecnośc, wątek podlewać sumiennie :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Komornik" TVP1, 20:25 /urlopowo 10.07.11, 15:49 grek.grek napisał: > No to - udanego wypoczynku, boć i zasłużonego, zawczasu oraz już teraz życzę :] Dziękuję pięknie za dobre słowa! :))))) > będę się starał, pod Waszą nieobecnośc, wątek podlewać sumiennie :] Koniecznie oraz obowiązkowo!!!!!!!!!!! Tęsknić będziemy, heh! :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic urlopowo 12.07.11, 15:18 Mnie również nie będzie w tym okołoczasie. Urlopowiczkom życzę udanego wypoczynku i bezpiecznej podróży:) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: urlopowo 12.07.11, 23:48 pepsic napisała: > Mnie również nie będzie w tym okołoczasie. Urlopowiczkom życzę udanego wypoczyn > ku i bezpiecznej podróży:) Dziekujemy za dobre słowa, i również życzymy przyjemnego, dobrego urlopowania! :) Grek, obiecał doglądać wątku, mam nadzieję, że Mania mu trochę pomoże, jak wróci z urlopu, a może ktoś nowy wpadnie tu, by coś ciekawego napisać!?! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Statyści" wczorajsi, oglądaliście ? 07.07.11, 13:12 Czy intuicja, tudziez przezornośc powiodła Was do sprawdzenia grafika i obejrzeliście ? mnie się udało. wrazenia - całkiem niezłe. Skromne, ale pełne swojskiego wdzięku kino; ciekawy punkt wyjścia [Chińczycy kręcą w Polsce film i zatruidniają grupę lokalnych mieszkańców, w charakterze statystów tytułowych; żeby było śmieszniej, wybrali Polskę, bo podobno "POlacy są najsmutniejsi na świecie", a film właśnie jest smutnym melodramatem i twarze smutasów są w nim bardzo istotnym tłem], komiczne scenki zachowań eklipy filmowej nie potrafiącej sobie poradzić z niesforną grupą polskich naturszczyków; no i może nieco banalne, ale za to pełne optymizmu i świetnie odegrane przez naszych znakomitych aktorów, wątki relacji wewnątrz-grupy-statystów, w których oczywiście rozchodzi się o uczucia, jakie łączą czy po-łączą kilka par mieszanych. ja to kupiłem, bezpretesjonalne, ciepłe, niegłupie i zabawne kino... a Wy ? punkt dla TVP za ten przegląd polskiego kina. Duży punkt. za tydzień zaś "Tatarak" wajdowy, w środę albo czwartek, gdzieś mi się obiło o oczy. nieźle nieźle. Mogliby nawet przejśc na codzienne nadawanie, jako ze jest co pokazywać, a lato krótkie, zaś jesienią wrócą pewnie stare zwyczaje. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Statyści" wczorajsi, oglądaliście ? 08.07.11, 00:18 Zapomniałam "Statystach"! Pewnie dlatego, że to rzecz nienowa, a my ostatnio głównie nowościami jesteśmy rozpieszczani, zaskakiwani przez Jedynkę , nieprawdaż !? ;) Nie oglądałam wczoraj, ale znam ten film, widziałam jakiś czas temu. I pod Twoją opinią na temat "Staystów" się podpisuje, bardzo sympatyczny, pozytywny film / średnio pamiętam, innym razem sobie przypomnę; wątek uczuciowy pary bohaterów, granych Bartosza Opanię i Kingę Preis był moim ulubionym ;)/ "Tatarak" w środę 13 lipca o 20.25! Fantastycznie! :) Do podwątku o "Komorniku" dopisze się jutro ... Oczywiscie przeczytałam (zresztą dużo wcześniej), co napisałeś na temat "Komornika" I powiem tylko tyle , że bardzo! mi się podoba Twoja wersja historii komornika. Jest o wiele bardziej ciekawa od oryginalnej i chyba prawdziwsza. /Grek, powinieneś pisać scenariusze! / Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Statyści" wczorajsi, oglądaliście ? 08.07.11, 13:57 hehe, dzięki, ale... wiesz, łatwo jest przerabiać cudze pomysły, pracować na jakimś materiale gotowym, a z wymyśleniem historii od zera, to już tak sobie bywa ;] czekam z ciekawością na Twój dopis do "komornika". och, "Statyści" ;]... mnie ujął ten chiński reżyser dostający apopleksji, kiedy niesubordynowani naturszczycy, co i rusz psują mu ujęcia, włażą w kadr, kiedy nie trzeba, smieją się zamiast epatować smutkiem i generalnie cały koncept dewastują :] i - zobacz co za fajna ironia : to ci, w zamierzeniu, smutni [ba - " NAJsmutniejsi na świecie"] Polacy wymuszają wręcz na nim, żeby jego film miał optymistyczne zakończenie, hehe. O, Kinga preis - świetna. kiersznowski też. romantowska kapitalna, z jakim dystansem i ironią. młoda Buczkowska. Simlat. ufff, mamy aktorów na schwał :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Statyści" wczorajsi, oglądaliście ? 09.07.11, 17:17 grek.grek napisał: Nieno, racja, ale ... ja w Ciebie wierzę. Wierzę, więcej jestem pewna, że Ty byś z łatwoscią wymyślił od poczatku do końca coś naparwdę ciekawego, zaskakującego. O "Komorniku" będzie wkrótce! > och, "Statyści" ;]... mnie ujął ten chiński reżyser dostający apopleksji, kiedy > niesubordynowani naturszczycy, co i rusz psują mu ujęcia, włażą w kadr, kiedy > nie trzeba, smieją się zamiast epatować smutkiem i generalnie cały koncept dewa > stują :] i - zobacz co za fajna ironia : to ci, w zamierzeniu, smutni [ba - " N > AJsmutniejsi na świecie"] Polacy wymuszają wręcz na nim, żeby jego film miał op > tymistyczne zakończenie, hehe. i Ha, ha, a tak, tak, przypominam sobie... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Manderlay" 1 08.07.11, 09:32 staram się nie rzucać gróźb na wiatr, więc - jak groziłem, tak będzie : napiszę coś :] kto nie oglądał i nie chce czekać aż obejrzy, bo przecież szlag może każde z nas trafić w każdym momencie, hehe- zapraszam. film się nazywa "Manderlay", zrobił go Von Trier, a jest to kontynuacja "Dogville". jesli oglądaliście Dogville, to wiecie jak się skończyło : Grace zostaje upokorzona, zgwałcona i stłamszona przez społeczność miasteczka, w którym chciała robić za dobrego anioła, a jej ojciec-gangster, razem ze swoimi ludźmi, wymierza sprawiedliwość dogvillanom - traktuje ich z karabinów i podpala miasteczko, przy aprobacie rozczarowanej, tym jak została potraktowana, Grace. w Manderlay Trier operuje ta samą stylistyką, co w Dogville - miejscem akcji jest wielka hala, plan przestrzenny jest rozrysowany orientacyjnie na podłodze, stoi kilka mebli, nie ma ścian, więc pokoje, domy, zabudowania wszelkie są w sferze umowności. wygląda rzecz cała jak scena teatru eksperymentalnego. pełna asceza. Plus kamera jest prowadzona tak, ze momentami rzecz cała przypomina dokument. fillm zdecydowanie nietypowy w swoich okolicznościach scenograficznych, kolejna odsłona dogmy. ale - do akcji. więc, po zadymie w Dogville, Grace z ojcem i gangsterami trafiają do Alabamy. a w niej na tytułowe Manderlay, które jest plantacją bawełny, na której panują ciągle stosunki pańsko-niewolnicze. taki skansen amerykańskiej rasistowskiej niechlubnej przeszłości [czyżby tylko ?]. zatrzymują się. podbiega do nich czarna kobieta z prośbą o ratunek, bo zaraz obity zostanie jeden z niewolnikow, za kradzież butelki wina. Z płotu Manderlay została wymontowana jedna brama, więc można wejść na teren plantacji. Gangsterzy mają broń, więc Grace z łatwością zapobiega wykonaniu kary. Właścicielką plantacji jest Starsza Pani, tak ją się tutaj tytułuje, czyli pani Mase.Grace jest cięzko zdziwiona samym istnieniem takiego miejsca, jak Manderlay, bo przeca niewolnictwo w Ameryce zniesiono pół wieku wcześniej. a tutaj... jakby się nic nie zmieniło, jakby świat się zatrzymał. szczęście, czy pech ?, chce, ze Starsza Pani umiera. w ostatnim słowie prosi Grace, zeby spaliła ksiązkę, którą trzyma pod łóżkiem. Oburzona Grace odmawia, "nie ma mowy, nie można wymazać swoich grzechów. Niech pani na to nie liczy". gdyby wiedziała wtedy, co robi... Co więcej, informuje murzyna Willerma, ze gdyby niewolnicy chcieli wystapić na drogę sądową i zażądać odszkodowania za straty moralne i wszelkie inne, to mają prawo do korzystania z tej księgi, jako materiału dowodowego. Grace od startu pochłania myśl o tym, zeby odmienić manderaly, wprowadzić tutaj nowe zasady, skończyć z przeszłością i przekształcić zapuszczoną, zapyziałą plantację w nowoczesną, kierującą się regułami demokratycznymi społeczność. pierwsze ostrzeżenie przychodzi własnie od Willerma, który wyjawia Grace, ze boi się tego, co nadejdzie, po śmierci Starszej Pani, boi się, bo sądzi, ze on i pozostali niewolnicy nie są gotowi na nowe życie, na nowe obyczaje. "Dotąd nasze zycie określały ściśłe zasady, np. jedliśmy zawsze o 7. a kiedy jedzą wolni ludzie ?" pyta, na co Grace mu odpowiada 'wolni ludzie jedzą, kiedy są głodni...". Grace od razu zapala się do swojego pomysłu, gangsterzy pod groźbą broni maszynowej rozbrajają białych zarządców [ważna uwaga - mieli tylko starą wiatrówkę i pistolet zabawkowy, którymi terroryzowali niewolników]; Grace proklamuje manderlay miejscem wolnym, gdzie ludzie mogą swobodnie się przemieszczać. Ojciec próbuje go jej wyperswadować. Przypoomina jej sytuację z dzieciństwa, kiedy Grace tak biadała nad losem kanarka zamkniętego w klatce, że az go wypuściła, a kanarek na wolności przeżył parę godzin i zdechł, bo zabłądził i zamarzł. Grace się upiera, siedzi i czeka na pierwszego niewolnika, ktory wylezie z czworaków. a tu nic się nie dzieje. Ojciec jej mówi : nie podziękują ci, nie licz na to. robisz im krzywdę. Pomysl co będzie dalej : plantację przejmie rodzina pani Mase, czarni zaczną pracować dla nich na umowę, pieniądze przepiją, przegrają w karty, nakupią błyskotek, na pewno się zadłużą, a żeby długi spłacić będą brali kolejne kredyty i wpadną w spiralę, z której nie będzie wyjścia... zrobiłaś im krzywdę. W końcu wychodzi z plantacji Willerm. Prosi Grace, zeby poszła z nim, bo chcą jej podziękować. Na miejscu Grace nie spotyka szczęśliwych wolnych ludzi. Widzi zafrasowane twarze, zero radości. Jeden z niewolników, Timothy mówi : kiedy byliśmy niewolnikami, nikt nam nie kazał dziękować za powietrze, jedzenie, za cokolwiek. Grace : nie musicie mu dziękować, wolnośc to oczywistość, za nią nie trzeba dziękować. To ja was chciałam przeprosić, te bramy powinny zostać otwarte 70 lat temu. a na to niewolnik : a wcześniej mogły być zamknięte ? jedna z kobiet, Victoria, ma inny pogląd : niewolnictwo to boża sprawiedliwość, murzyn to leń z natury/ Mówi tak, bo jej mąż leniem właśnie jest... Intencje Willerma były jasne : nie chciał dziękować Grace, chciał zeby zobaczyła z kim ma do czynienia, i poznała efekt swojej decyzji. Biali, rodzina Starszej Pani, mają jak najlepsze intencje. jako, ze zgodnie z prawem, to oni mają przejąć majątek proponują umowy o pracę dla eks-niewolników, a do tego pełny serwis na miejscu : możliwość udzielania kredytów, mały sklepik, gdzie wszyscy będą mogli kupowac, co im tam do zycia trzeba, nowe domki, za które zapłaca czynsz, czyli - wy u nas będziecie pracować, my wam będziemy płacić, a potem i tak to co zarobicie u nas wydacie, więc : nic się nie zmieni tak naprawdę. Grace od razu przypomina się, co jej ojciec przed chwilą powiedział. Podejmuje więc ostatecznie decyzję, ze zostanie w Manderlay i zaprowadzi własne porządki, które naprawdę dadzą eks-niewolnikom własne miejsce na ziemi. Od ojca wydębia kilku ludzi z bronią, żeby zostali i pomogli jej robić swoje. Dostaje ich, mimo ojcowskiego poirytowania całą sytuacją. Stary zabiera d,pę w troki i odjeżdza, Grace i częśc gansgterów na jej rozkazy - zostają. Księgowy od Grace spisuje nowe umowy. Dla białych zarządców - darowizny na rzecz - uwaga : wspólnoty eks-niewolnikow Manderlay. Wspólnoty !. A potem Grace daje w manderlay pracę... białym zarządcom, rodzinie pani Mase, odwracając proponowany model stosunkow społecznych o 180 stopni. Komunikuje wszem i wobec : ja i moi ludzie jestesmy tutaj tylko jako doradcy, broń będzie służyć nam do interwencji w przypadku ewentualnego zakłócenia bezpieczeństwa i zostajemy do pierwszych zbiorów bawełny. Powstaje przedsiębiorstwo wolnego Manderlay, innymi słowy : czarni i biali mają zasuwacć na plu bawełny, zasiać, zebrać i sprzedać, a kasę podzielić wedle umowy. Grace chce, po prostu, zeby nauczyli się żyć, pracować, kooperować jak wolni ludzie. Początek jest fatalny. eks=niewolnicy mają wszystko w d,pie. Grają w karty na kłębki bawełny, matki sprzedaja dzieciakom klapsy, dzieciaki dzieciakom, a wieczorami gromadzą się pod balkonem domu Starszej Pani, mimo że ona nie zyje już - stare przyzwyczajenia... Po prostu, robią tylko to, co robili w tzw wolnym czasie, po pracy. Tylko jeden z nich, Timothy, korzysta z wolności - jeździ konno sobie. Gangsterzy Grace trochę się nudzą, nie mają nic do roboty, spada morale... A biali zarządcy przychodzą do Grace z informacją, ze jesli mają coś zebrać podczas żniw, to wypadłoby zasiać już. Grace próbuje się dowiedzieć od przez siebie mianowanych właścicieli, czyli eks-niewolników - jak i kiedy siać ? Ci jednak nie mają o tym pojęcia, bo byli tylko od zbierania bawełny. To zarządca decydował, a wszystkie procedury były w księdze Starszej Pani. Oni nic nie wiedza, dotąd dostawali swoje, i o nic się nie martwili. Grace zatem sięga do księgi. Znajduje tam ciekawe rzeczy. Np. profile psychologiczne niewolników. rózne kategorie osobowości : konformiści, przegrańcy, pochlebcy gadatliwcy, złośnice, no i z numerem 7 - fałszywi pochlency... itd. W kategorii nr 1, czyli dumnych murzynów jest tylko jedno imię : Timothy. Po Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Manderlay" 2 08.07.11, 10:18 Przy kolacji Grace, chąc aby czarni się zajęli czymkolwiek, popracowali zamiast bumelować całymi dniami, prowokuje murzynów : czy to prawda, ze tylko biali umieją dbac o swoje domy ?". Timothy sie oburza na to. Grace zaś zarzuca im, ze mimo iż są wyzwoleńcami, to ich domy przypominają ciągle te same rudery, ktore mieli jako niewolnicy, brudne, zasyfione, przeciekające zewsząd. Willerm powiada jej, ze chętnie by to naprawili, ale nie mają materiałów. Grace proponuje aby wzięli je z tzw. Pola Starszej Pani, kawałka lasu, który jako niewolnicy uprawiali pod jej rządami. z jednej strony chce ich zaktywizowac, z drugiej - chce, żeby zniszczyli coś, co kiedyś było miejscem ich wyzysku, cięzkiej pracy niewolniczej. Pomysł zaskakuje. Biorą się do roboty. Nie wszyscy, ale się biorą. Scinają drzewa, robią z nich deski i remontują domki. A przy okazji przygotowują pole do zasiewów. Grace świetuje swoją małą wygraną. Coraz uwazniej obserwuje Timothy'ego, który wyróznia się na tle pozostałych. Nie gra w karty, nie pije alkoholu, zachowuje dumną postawę. Jak się dowiaduje nalezy on do plemienia Munsi. a oni są szlachetni. Co innego Mansi, ci się odwrotnością Munsich. Grace próbuje z nim nawiązać kontakt, aby z jego pomocą wywierac, jak się marzy, pozytywny wpływ na społeczność. Ale Tim odrzuca jej propozycje pojednania - "Pan ma w sobie dume, dzięki której manderlay może zostać kiedyś ocalone", a on : "my pani nie obchodzimy, po co w ogole się pani nami zajmuje ? z kaprysu bogatej panienki ?". Grace broni się "Manderlay to nasz moralny obowiązek, bo to my was takimi stworzyliśmy". natychmiast chce udowodnić, ze w eks-niewolnikach widzi naprawdę ludzi, a nie symbole. Nadarza się okazja, kiedy chce obdarować jednego z młodych synów jednej z niewolnic materiałami do malowania obrazkow, bo chłopak ma żyłkę artystyczną. pech chce, ze myli Jima z Jackiem. I to jest porażka Grace, bo unaocznia wszystkim, ze tak naprawdę jej zaangazowanie nie obejmuje ludzi, a wyłącznie samą ideę. Żeby osmielić eks-niewolników Grace ma pomysł taki, zeby im wszystkim pokazac księgę starszej pani, aby mogbli ją oglądac, dotykać, nawet na nią napluć. Willerm przestrzega ją "niech pani tego nie robi, to jak pokazać dziecku kij, którym się go biło. I Grace rezygnuje. w zamian - zarządza lekcje obywatelskie, o frekwencję na których zadbac mają jej pomocnicy z bronią. w międzyczasie w Manderlay pojawia się niejaki Hector. kanciarz do wynajęcia. kiedy czarni masowo odzyskiwali wolność Hector był człowiekiem do wynającia dla nowych zarządców farm, gdzie murzyni pracowali teraz na etatach. nie widzieli, co zrobić z kasą, więc zwykle przepuszczali ją w kasynach, na hazardzie.I Hector, na zlecenie nowych właścicieli farm, białych zarządców, ogrywał czarnych z tej kasy, aby zaciągali kolejne pozyczki na spłatę noiwych zobowiązań i aby nie mieli na spłatę już powziętych, skutkiem czego rosły odsetki, a oni sami popadali w ruinę i w zasadzie pracowali dla białych za friko. sprytne ? bardzo. Hector proponuje swoje usługi także Grace, za 20 % sumy. Grace każe mu spiep,rzać. zanim się zawienie Hector mówi Grace, ze jeden z białych zarządców, niejaki Stanley, dzieki kontaktom z kierowcami samochodów, które z manderlay zabierają bawełnę, tudzież odpadki jakieś do wywózki, przemyca na zewnątrz listy z prośbą o ratunek przed "przetrzymującymi ich białymi gangsterami i czarnymi terrorystami"... Pierwsza lekcja wychowania obywatelskiego. czarni się spóźniają, gangsterzy muszą im przypomnać o zajęciach. dlaczego ? bo zegar, który dotąd regulował czas w manderlay nie działa. po nastaniu nowych porządków przestano go nakręcać... Grace uczy wyzwoleńców czym jest demokracja, że kwestie sporne rozstrzyga się za pomocą głosowania i wygrywa większość. od razu udaje się kilka problematycznych kwestii rozwiązać w ten sposób. Czarni szybko łapią w czym rzecz. na koniec demokratycznym sposobem decydują, która jest godzina, i na taką nastawiają zegar, wyznaczając przy okazji człowieka, który ma być odpowiedzialny za jego nakręcanie. Kolejna srprawa - racje żywnościowe. Grace ze zdziwieniem i oburzeniem odkrywa w księdze Straszej Pani, ze niewolnicy nie dostawali takiej samej porcji jedzenia. Były one dzielone na rózne racje z powodu charakteru osobowości danego delikwenta. najmniejsze porcje dostawali ci o profilach najmniej korzystnych. Grace jest wściekła, a jej gniew obraca się przeciw białym zarządcom, rodzinie pani Mase, teraz pracującym DLA wspólnoty eks-niewolników. za karę, za tamte przepisy, każe im umalować twarze na czarno i w takim makijażu robić za kelnerów podczas kolacji dla murzynów. Jesli chciała ich ośmieszyć, to się udało, ale jednocześnie : jesli czarny kolor skóry mial byc dla białych upokorzeniem, to czym się, w tej konfiguracji, okazać mial dla czarnych, dla których był kolorem naturalnym ? Grace zabrakło znów opanowania... problemy piętrzą się. oto przychodszi do Grace jeden z białych pracowników i informuje ją, ze zbliża się burza piaskowa, która może zrujnowac dopiero co posadzoną bawełnę. Burze to nie nowośc, ale kiedyś pola uprawne chronione były przez strategiczne położenie Pola Straszej Pani, czyli lasu, przez który piaskowe nawałnice się nie mogły przebić. Grace jednak bezmyślnie ścięła je, co teraz może kosztować manderlay klęskę żywiołową... I tak też się dzieje. Burza przykrywa grubą warstwą piachu dopiero świeże kłącza bawełny. Heroiczne próby Timothy;ego, który konno chce 'powstrzymać burzę" pełzną na niczym, są tylko gestem zresztą. jedyny ich efekt jest taki, ze Grace już ewidentnie się w nim podkochuje. Po burzy jest demolka, a przy okazji przepadają zapasy żywnościowe, bo zniszczeniu ulega magazyn, w ktorym były przechowywane. Manderlay popada w klęskę głodu. Nie ma nawet nic, co można by sprzedac... Jedynym który nie traci ducha jest Tim : proponuje ratować, co się da, postawić nie na ilośc, a na jakość i sprzedać po dobrej cenie, ile się uda. no i cała społecznośc rusza do odpiaszczania pola. duma Tima okazuje się więc tym, co mobilizuje pozostałych. Grace miała zatem rację. czy na pewno ? Libido w niej zaczyna hulać. zakrada się nawet pod łaźnię meską i podgląda nagich murzynów. śni się jej harem, seks z beduinami, którzy zapewniają jej orgazm za pomocą... nosów [spokojnie, mówi o tym narrator, nie ma wizualnej projekcji tych marzeń sennych, hehe], a wśród postaci w tych snach występuje Tim - raz jako niewolnik, a raz jako arabski szejk, z którym Grace korzysta z życia... Głód się szerzy w Maderlay. I zapalenie płuc. choruje na nie mała Claire. Musi jeśc, a jedzenia mało jest. Grace ustala nowe racje żywnościowe, z któerych nadwyżkę dostaje własnie rodzina dziewczynki, aby ją postawić na nogi. Biali proponuja, żeby w tej ekstremalnej sytuacji coś ukraść z sąsiednich farm. Grace odmawia. Pada a to stary osioł, przerobiony na kotlety dla Claire. Grace i murzynki jedzą ziemię, mimo że był to zwyczaj zabroniony, także w księdze Starszej Pani. Z farmy ucieka księgowy Grace, ktory zdjęty głodem znajduje w swojej umowie z jej ojcem kruczek prawny pozwalający na samodzielne zerwanie kontraktu. generalnie - popłoch. A na domiar wszystkiego nadchodzi susza. Z tym sobie wspólnota radzi szybko, Tim i Stanely, czyli czarny i biały, robią akwedukt, dzięki czemu doprowadzają wodę do pól i zapobiegają klęsce. Wydaje się, ze Claire jest mocniejsza. jedzenie jakie dostaje znika, a więc - małe je wciąga, ergo - musi być lepiej. Je wprawdzie nocą, kiedy nikt nie widzi, ale fakt faktem. Tym większa jest sensacja, kiedy nagle... Claire umiera. Z wycieńczenia i głodu. Rodzice małej obwiniają Wilmę, starą murzynkę, ktora - jak się okazuje - zakradała się nocą i pożerała wszystko z talerza Claire. Ojciec małej żąda głosowania nad karą dla Wilmy. A karą moze być tylko śmierć. Społecznośc się zbiera, bez udziału oskarżonej, zamkniętej w pokoju swoim. Grace próbuje jje bronić, że zrobiła to bo była strasznie głodna. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Manderlay" 3 08.07.11, 11:03 na co ojciec : wszyscy jesteśmy głodni ! Grace - nie wiadomo, czy to co robiła wilma było bezpośrednią przyczyną smierci Cliare... ale ojciec chce kary, następuje głosowanie, Wilma zostaje skazana wolą wspólnoty - na smierć. chce wyrok wykonać ojciec Claire, ale Grace odmawia. Sama bierze pistolet i idzie do pokoju Wilmy. komunikuje babce, że głosowanie wypadło pomyślnie,,ze uznano ją za niewinną, co wilmę bardzo uspokaja, tak bardzo ze ze zmęczenia tym oczekiwaniem kładzie się ona spać, wczesniej wyznając Grace "jesteś dla mnie jak córka, której nigdy nie miałam". I kiedy zasypia Grace przystawia jej lufę do głowy i strzela, zaś po wykonaniu wyroku zanosi się płaczem. oto nowe porządki, chciała demokracji - więc musiała przyjąć efekty swoich zabiegów. Nadchodzą żniwa. zbiory są znakomite. świetna jakośc bawełny. zyski zapowiadają się bardzo zacne. Przyjeżdza posłaniec od ojca Grace. mówi jej, ze ojciec będzie za tydzień. Będzie czekał przy bramie Manderlay. kwadrans. ani minuty dlużej. Grace z dumą odpowiada, ze to dobrze, ojciec będzie mógł zobaczyć jej dzieło, nowe manderlay, nowe porządki i ład. jej wielkie zwycięstwo. Sama Grace jest tak zadowolonięta z siebie, ze wcale nie zamierza opuszczac z ojcem manderlay. żby było ciekawiej, to ojciec w międzyczasie przestał być capo di tutti capi, został normalnym biznesmenem. rodzina pani Mase, zostaje przez grace pasowana na "prawdziwych amerykanów". Mogą wyjechac z Manderlay jesli chcą. najpewniej jednak zostaną, dostana nowe umowy o zatrudnienie. Sa pieniądze za bawełnę na koncie wspólnoty. Opiekę nad nimi sprawuje Timothy. Jest tak pięknie, ze Grace pozwala gangsterom na opuszczenie Manderlay. jej są już niepotrzebni, jak mniema. ojciec też już nie gangusuje... jakby co, to będą mogli sobie hasać na własny rachunek. Zebranie wieczorne. śpiewy, swietny nastrój, wystawna kolacja. tak świętują ludzie sukcesu. Grace jest szczęśliwa. jeden Tim nie bawi się ze wszystkimi. stoi pod drzewem, w cieniu. Grace idzie do niego,żeby go zaprosić do stołu. ale on nie ma zamiaru jeść. władczym gestem obejmuje Grace i prowadzi ją do sypialni, gdzie barłożą bez zbędnych pytań. Ona tego chciała, bo on był jej fantazją, więc nie oponuje, mimo że seks jest mechaniczny, a on całkowicie dominuje, zaś ona może tylko leżeć i to z chustką narzuconą na twarz, co podobno jest seksem rytualnym dla Munsich. dopiero jak gansgterzu odjechali Tim zdecydował się skonsumować Grace... A od tego momentu układanka rozsypuje się już szybko. Jeszcze tego samego wieczora w manderlay wybuchają zamieszki. Płoną chaty murzynów, dopchodzio do starć białych eks-zarządców z czarnymi nowymi włścicielami, są trupy, biali uciekają z farmy, a do tego gina pieniądze za bawełnę... Tim zakopał je w ziemi, a potem znaleziono tylko wykopaną z ziemi szkatułkę, opróznioną do zera. winą za kradzież czarni obarczają gangsterów, którzy wyjechali. Wilerm biadoli : za wczesnie odesłala pani gangsterów, nie jestesmy jeszcze gotowi... I Gracwe wie już, ze przegrała. Piojawia się Hector, karciany szuler. Oddaje Grace pieniądze jakieś. Okazuje się,ze wygrał je w karty od eks-niewolnika z manderlay. daje Grace jej 80 %, sobvie zatrzymuje umowne 20. Grace jest zaszokowana, bo nie zlecała mu żadnej gry, nie umawiali się na nic. Wychodzi na jaw, ze Hector wygral te pieniądze od Tima. W karty. I wziął to za zgodę Grace na robote, którą jej kiedyś proponował. Grace oponuje : Tim to Munsi, on nie gra w karty. Hector : tak pani uważa ? gra, gra i to świetnie gra, znakomiciie nawet blefuje... Wie pani, Munsi to złamasy, ale... MANSI są hardzi i jak oni się umieją piep,rzyć... Grace rzuca się do księgi starszej pani. I odkrywa to, co nagle zdjęło ją podejrzeniem - pomyliła się, przy imieniu Tima nie widniała "1", to była... SIÓDEMKA, a więc kategoria "fałszywiec, kameleon, zdrajca". To ona chciała widzieć Jedynkę... Grace pospieszenie zzarządza zebranie. Powiada, ze chce wyjechac z ojcem, ze to pożegnanie. zostawia im pieniądze za zbiory. i informuje, ze to Tim przegrał, na szczęscie tylko 20 %, w karty. że jest on nie mUnsi, a mAnsi i jest krętaczem, jest z siódmej kategorii, ze tak jest napisane w księdse Starszej Pani... na to występuje Wilerm i rzuca : wiem to wszystko... Grace : jak to ? Willerm : wiem, bo... ja tę księgę napisałem. Grace jest w szoku zupełnym. Willerm wyjasnia jej, ze po wojnie on i pani Mase bardzo się bali czasów, które nadejdą, czy świat jest gotów przyjąc eks-niewolnikow, by mogli być w nim ludxmi wolnymi... nie wierzyli w to i dlatego spisali kodeks praw i zwyczajów, aby uchronić swoich ludzi przed wolnością, którą postrzegali jako zapowiedź śmierci i chaosu. grace : przedłużyliście w ten sposób niewolnictwo ! Willerm ; wybraliśmy mniejsze zło. większośc znała prawde wtedy, a teraz znają ją wszycy. więc grace poruszała się w oparach fikcji. Tylko zbrojni gangsterzy gwarantowali jej mozliwośc działania, a do tego nie edukowała ciemnoty, tylko ludzi, którzy znali swoje połozenie, wiedzieli znakomicie co jest grane i jaki mają wybór, i od początku optujących za tym, co było, a nie za tym, co im Grace na siłe chciała wszczepić. to była farsa. Grace : jak smiesz mowić takie rzeczy. zafundowaliście tym ludziom ucisk i upodlenie od narodzin po grób. Willerm : kesięga gwarantowała jedzenie, i dach nad głową, a np. zbieraliśmy się pod balkonem willi Starszej Pani, bo... tam było najwięcej cienia. Profile psychologiczne ułatwiały nam współzycie wzajemne.kary dla dumnych - wzmacniały dume, temu służyły. hazard na kłębki bawełny pozwalał unikać biednym nędzy... Grace : ale oni nie są wolni ! Willerm : to już kwestia filozoificzna. Otóz komunikuję pani, ze zagłosowaliśmy i zadecydowaliśmy tym samym, ze od tej pory w Manderlay obowiązywać będą zasady z księgi Starszej Pani. Amerykla na ns nie jest gotowa,a my na samodzielne życie. czyż to nie ironia ? metodami wpojonymi przez Grace, mającymi utrwalić demokracje, eks-niewolnicy restaurują zniesione porządki :] majstersztyk i nauczka. Grace w tym momencie powinna już wiedzieć dlaczego pani mase radziła jej spalenie księgi... Willerm jedzie dalej : chcemy, zeby pani tu została i nas ochraniała swoją obecnością przed spodziewanym powrotem rodziny pani mase. PRZEGŁOSOWALIŚMY TO. To pani demokracja jest. Musi się pani do jej wyroków zastosowac. Przekonywała nas pani do niej za pomocą zbrojnych ludzi, więc i my teraz nie zawahamy się użyc przemocy, zeby pania do uszanowania naszych postanowień zmusić... I cóż ma robić Grace... Willerm dokładnie jej powiedział, ze teraz oni ją zamierzają uwięzić. Grace wie, ze poniosła klęskę, a do tego za chwilę może być niewolnicą. Willerm " brama jest zamknięta ponownie. czy naprawdę sądziła pani,ze zabawkowy pistolet i stara wiatrówka powstrzymywały nas kiedyś przed ucieczką ? wiedzieliśmy, kto i co nas nadzoruje, gdybyśmy chcieli ucieklibyśmy w każdej chwili. My tu chcieliśmy być, my się na tamte porządki sami z siebie godziliśmy. Grace ma teraz jedna nadzieję : przyjazd ojca. musi grać aby dotrwac do tego momentu. postanawia blefoewac. niby się na wszystko zgadza - na pozostanie, na przestrzeganie zasad z księgi Starszej pani itd. Co z Timem zdrajcą ? Grace rzuca : skoro księga nie przewiduje kary za kradzież pieniędzy, to... co z kradzieża wina ? timothy ma wino pod siodłem końskim ! [być może jest to odwołanie do początku całej historii] - i faktycznie znajduje się butelka wina u Tima. Brama zostaje zdemontowana celem przywiżania do niej skazańca, zeby mu du,psko patykiem obić. Tym sposobem Grace otwiera sobie drogę ucieczki. Tim zostaje przygotowany do wykonania kary, Grace ze złością i ironią mówi mu, ze teraz może drzeć się, błagać o litośc, bo jest przecież klamcą i nie pochodzi z plemienia szlachetnego, a nikczemnego. I do wszystkich, świadoma ze zaraz będzie tu ojciec : gardzę wami, jesteście podli, nie przyjmę waszej propozycji ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Manderlay" 4 08.07.11, 11:12 Tim odwraca się do niej i mówi jej tak : ma pani rację, zasłużyliśmy na pani pogardę, tylko... co tak panią złości ? przecież TO WY NAS STWORZYLIŚCIE... Grace na te słowa dopada totalna fruystracja i ostateczna świadomość własnej klęski - bez opamiętania zaczyna okładać Tima. bije zegar. zaraz będzie ojciec Grace. Dziewczyna wybiega przez otwór w płocie na ulicę... ale ojca nie ma. Jest tylko list na ziemi. Ojciec pisze jej, ze przyjechał na miejsce nieco wcześniej, postanowił sprawdzić jak się mają te "nowe porządki w manderlay, o których donosiła mu, przez posłańca, z taką dumą". i co zobaczył : zobaczył jak Grace bije przywiązanego do rusztowania murzyna... nowe porządki ? gimme a break... "wiesz, jestem z ciebie nawet dumny, wresxcie udało ci się zapanować nad sytuację - pisze jej ojciec - jesli się znów spotkamy powiesz mi co miałaś na myśli mówiąc o tych Nowych Porządkach w manderlay..." i odjechał. Pozostawoona samej sobie grace musi uciekać, bo już ją gonią jej czarni prześladowcy. z pochodniami :] kamera idzie w górę i widać, jak mała postać Grace poruszając się niczym pionek po planszy, z kształcie mapy Ameryki, przechodzi z pola "Alabama" na północ, do "Teennessee". i komentarz narratora kończący film : ameryka wyciągnęła rękę do czarnych, może dyskretnie, ale zrobiła to... jesli nie chcieli jednak tej dłoni dostrzec, to mogą mieć pretensje tylko do samych siebie. Finito. Uff ;] historia dotyka problemu niewolnictwa i wolności, ale mnie się jakoś skojarzyła z próbami zasczepiania demokracji przez Amerykę w Iraku, czy Afganistanie, tam gdzie ludzie nie chcą tego ustroju, nie rozumieją i nie są nań mentalnie gotowi. tak jak czarni w manderlay na ład proponowany im przez idealistkę grace. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Manderlay" 4 08.07.11, 13:28 Greku, przefantastycznie się czytało streszczenie "Manderlay". Jesteś wielki! :) Właściwie, kiedy leciało "Manderlay"? Chyba późnio w nocy? Nie zauważyłam go w programie. Świetna rzecz. Problem niewolnictwa, wolności, odzyskiwania wolności został znakomicie rozlożony na czynniki pierwsze. Imponujące! Skojarzenie z próbami zaszczepiania demokracji przez Amerykę w Iraku, Afganistanie, myślę, szalenie trafne! Mnie się jeszcze z czyms innym skojarzyło, ale o tym za moment ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Manderlay" 4 08.07.11, 14:28 O, cieszę się :] żeby nie skłamać... bodaj w czwartek zeszłotygodniowy puszczali ten film, w Jedynce; i grubo po północy, może nawet po 1-wszej, albo i około 2-giej. w każdym razie, ustawiłem video z niepewnością, czy nie przerwą przypadkiem w połowie, ale mieli dość rozsądku, zeby tego nie zrobić :] moja opinia jest podobna do Twojej. świetna analiza, i gorzka, szkód jakie wyrządza człowiekowi pozostawanie w pewnym schemacie przez dlugi czas, jak trudne, o ile nie niemozliwe, jest przejście w inny wymiar zycia. i, co najciekawsze, ze nie zawsze to musi być aż tak fatalne i godne pogardy. przecież argumenty Willerma są najzupełniej racjonalne, przytomne, momentami przygnębiająco logiczne. bo - co my, ludzie wolni od zawsze, możemy wiedzieć ? czy byliśmy w takiej sytuacji ? czy umiemy rozłożyć to na czynniki pierwsze, porzucić na chwilę swój punkt widzenia i hgierarchię wartości, które nam się zdają wyłączne i słuszne, i spojrzeć z perspektywy innej ? idealizm Grace przegrywa na całej linii w starciu z rzeczywistością. Zobacz, ona niesie ten kaganek oświaty z taką duma, że zupełnie nie dostrzega otoczenia. nie bierze pod uwagę zmiennych żadnych. broń plus ideały - mocne połączenie ;] no tyle, ze jak zabierzesz broń, to konstrukcja pęka. pamiętasz ten film o Rwandzie ? tam też nie doszło do masakry w tej szkole, dopóki nie wyjechali stacjonujący w niej żołnierze ONZ. nie da się powstrzymywać odruchów, można je tylko stłumic, wziąc na smycz, ale wystarczy ją odpiąc, żeby dowiedzieć się, ze niczego się ludzi nie nauczyło, że cały trud edukacji poszedl na marne, bo nawyki zakorzenione są zbyt głęboko. uff, tak mi się znowu rozpędziło... :] czekam z ciekawością na Twoją oraz Wasze opinie. btw, Von Trier to jednak kawał reżysera. niech tam sobie bredzi co chce, ale jako filmowiec jest prima sort :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Manderlay" 4 08.07.11, 16:24 No tak oczywście, takie filmy tylko w porze batmana! :) "Manderlay" nakręcone po "Dogville" nie jest już tak zaskakujące formalnie, ale jeśli chodzi o treść jest, ośmielę się twierdzić, znacznie ciekawsze ot tego drugiego ! ? Przypominam Grekowy tekst na temat "Dogville" jest tu: forum.gazeta.pl/forum/w,14,89597144,93212899,Re_Ojej_co_tu_wybrac_.html świetna analiza, i gorzka, szkód jakie wyrz > ądza człowiekowi pozostawanie w pewnym schemacie przez dlugi czas, jak trudne, > o ile nie niemozliwe, jest przejście w inny wymiar zycia. Zmiana mentalności, wdrukownych w umysł schematów,myślowych, przyzwyczajneń wymaga bardzo dużo czasu i to mierzonego w pokoleniach. Dokonanie zmian w jednym pokoleniu nie jest chyba możliwe. > uff, tak mi się znowu rozpędziło... :] Pędź, Greku, pędź, a my będziemy powoli człapać za Tobą ... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Manderlay" 4 09.07.11, 12:49 to prawda, i to w porze Batmana po mocnej kawie :] to prawda, nie ma już elementu scenograficznego zaskoczenia. a sama historia jest jakby drugą odsłoną w starciu idealizmu, reprezentowanego przez Grace, z chaotyczną rzeczywistością ludzkich ułomności i przyzywyczajeń kompletnie się rozmijających z jej wizją dobra i słusznego ładu. tak bym to określił. a co ciekawsze ? a to już kwestia gustu; wiesz, mnie się to jakoś ułożyło w głowie w jedną historię, jeden ciąg :] właśnie, nie da się zmienić niczego, co ma długą historię, w try miga. nie pomogą dobre chęci, nawet groźba nie pomoże. groźba może najwyżej wymusić jakieś zachowania, a przecież nie o to chodziło Grace; jej chodziło o to, by oni się do zmian przekonali, żeby je sami z siebie zaakceptowali. sądziła, ze zrobią to, bo człowiek nie może, ze swej natury, akceptować stanu niewolniczego i ma w sobie zakodowane dążenie do wolności. A tutaj - surprarjs :] niekoniecznie - człowiek może się do bycia niewolnikiem przyzwyczaić, może mu być dobrze. a chodzi, wg mnie, o odpowiedzialność. niewolnik nie ponosi za nic odpowiedzialności. Jego pan ją ponosi. przypoomniał mi się "skazani na shawshanK' - pamiętasz, jak kończy ten starszy jegomośc, którego po latach wypuszczają na wolność ? otóż to - wiesza się, bo nie umie żyć poza murami więźnia. a Red ? Red też jest blisko takiej decyzji, nie może się na wolności pozbierać, nie wie co z sobą począc. ma jednak to szczęście, ze przyjacuel o nim nie zapomniał i to daje mu implus do życia, do przetrwania najgorszego momentu. a ci Murzyni w Manderlay ? co tam by mieli na wolności ? całe zycie spędzili w czworakach, wolność to dla nich groteska, koniecznośc decydowania - sam lęk. zbawienna jest możliwość zakonserwowania starego, bezpiecznego porządku. nie każdy musi akceptowac, to co dla nas oczywiste się wydaje - co powiesz na taką wstępną puentę ? :] och, wy idziecie z głową, ja pędzę w nieładzie, co chwila zaliczając jakąs wywrotkę :]] Odpowiedz Link Zgłoś
werbenaa Re: "Manderlay" 4 09.07.11, 14:22 W ramach ciekawostki, znalazłam wczoraj, rzeczy, które zainspowały Larsa von Triera do pracy nad "Manderlay". "Do napisania Dogville zainspirowała Larsa von Triera "Opera za trzy grosze" ("Die Dreigroschenoper", 1928) autorstwa Bertolda Brechta i Kurta Weilla. Fabuła Manderlay była z kolei częściowo zainspirowana wstępem do słynnej na całym świecie, frywolnej "Historie d?O" Pauline Reage (1954), napisanym przez Jeana Paulhana - pisarza, krytyka, i członka Francuskiej Akademii. Tytuł wstępu Jeana Paulhana brzmi "Szczęście w niewoli", a tekst rozpoczyna się opisem rebelii, która rzuciła się cieniem na losy wyspy Barbados w 1838 roku. A było to tak: Pewnego ranka grupa "negrów" - mężczyzn i kobiet, którzy niedawno prawnie nadano wolność - zwróciła się do swego byłego właściciela, niejakiego pana Glenelg, z prośbą o uczynienie z nich na powrót swoich niewolników. Po krótkiej dyskusji pan Glenelg odrzucił ich prośbę; nikt nie wie, czy zrobił tak ze strachu, przez skrupuły, czy też może dlatego, że był praworządnym człowiekiem. Byli niewolnicy zaczęli go poszturchiwać, z początku delikatnie. Następnie jednak on i cała jego rodzina zostali zmasakrowani, a tej samej nocy byli niewolnicy wprowadzili się z powrotem do swych starych kwater, gdzie zaczęli rozmawiać, jeść i pracować tak, jak to zwykli robić przed zniesieniem niewolnictwa. Inspiracją dla Larsa von Triera była także kontrowersyjna praca "American Pictures" jego rodaka, duńskiego fotografa i pisarza Jacoba Holdta" "American Pictures" Jacoba Holdta można obejrzec pod tym linkiem (bardzo interesujące): www.american-pictures.com/gallery/index.html www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=16354&sekcja=2 Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Manderlay" 4 09.07.11, 14:24 powyżej to byłam, ja to mój drugi zapasowy nick, muszę go do czasu do czasu użyć, żeby nie nikł! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Manderlay" 4 09.07.11, 15:13 dobre :] dzięki. ja może dorzucę rozmowę o Manderlay z samym von Trierem : archiwum.polityka.pl/art/wolnosc-nic-nie-znaczy,379247.html Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Manderlay" 4 09.07.11, 16:24 Świetnie! A może by to skopiować na wypadek, gdyby kiedyś miało nie być dostępne? Wolność nic nie znaczy Polityka - nr 1 (2536) z dnia 2006-01-07; s. 58-59 Rozmowa z Larsem Von Trierem, duńskim reżyserem, którego film „Manderlay” wchodzi na ekrany naszych kin Janusz Wróblewski: – „Manderlay” to druga część cyklu zatytułowanego „US&A”. W pierwszym filmie – „Dogville” – główną bohaterkę Grace grała Nicole Kidman. Kiedy amerykańska gwiazda zrezygnowała z występu w „Manderlay”, jej rolę powierzył pan Bryce Dallas Howard. Czy mimo widocznych różnic w wyglądzie i zachowaniu grana przez nią postać nadal jest tą samą Grace, którą pamiętamy z poprzedniego filmu? Lars von Trier: – Bryce jest młodsza, ma w sobie więcej dziewczęcego wdzięku i naiwności. Chociaż dodała Grace sporo nowych cech, ogólna motywacja bohaterki pozostała niezmieniona. To wciąż ta sama idealistka, która chce naprawiać świat i czynić ludzi szczęśliwszymi. W „Dogville” Grace chce być dobra dla wszystkich, a w nowym filmie uczy niewolników demokracji. Za każdym razem ponosi klęskę. Na czym polega jej błąd? W „Dogville” przeszkodą był nadmiar dobrych intencji. Próbowała wyrwać się spod opieki ojca mafiosa, by nie stać się taką jak on. Ludzie, którym pomagała, wykorzystali jej naiwność i uczuciowość, uczynili ją niewolnicą. W „Manderlay” wyciągnęła wnioski z tamtej lekcji, działa rozważniej, stara się zachować dystans. Z determinacją tłumaczy czarnoskórym niewolnikom zasady demokracji. Wspomagają ją gangsterzy, którzy stoją na straży nowego porządku małej mieściny, w której 70 lat po zniesieniu niewolnictwa obowiązywał rasizm. Lecz znów przegrywa. Z powodu swego uporu? Dlatego, że niesie pomoc ludziom, którzy wcale o to nie proszą. Grace sama była wcześniej ofiarą. Ponieważ łatwo się wczuwa w rolę słabych i upokorzonych, z pasją angażuje się w sprawę uwolnienia Murzynów. Postępuje niczym prezydent George Bush, podejmując krucjatę przeciwko Saddamowi Husajnowi. Tak jak Bush ona nie patrzy na świat z perspektywy ludzi, których na siłę uszczęśliwia. Nie bierze pod uwagę miejscowych nawyków, tradycji ani politycznych obyczajów. Narzuca swój punkt widzenia zbiorowości, która pragnie zupełnie czegoś innego? Tak. Jestem przekonany, że dyktatura Saddama przyniosła cierpienie i śmierć setkom osób. Problem polega na tym, że Amerykanie w Iraku uwierzyli, że w ciągu jednego dnia uda się im wyplenić stare zasady i narzucić nowe. Tymczasem moralności nie da się tak szybko zmienić. Ona musi ewoluować razem ze zmianami całego społeczeństwa. Do demokracji trzeba dorosnąć. Z drugiej strony nie wiem, na jakiej podstawie Amerykanie uważają, że ich sposób organizacji porządku społecznego jest najlepszy na świecie. Regułą, którą powinno się stosować w tego typu sytuacjach, jest kantowski imperatyw: czyń to, co chciałbyś, żeby i tobie uczyniono. Ogólnikowość tego stwierdzenia jest jego wadą, niemniej uważam, że to najlepszy życiowy drogowskaz. Niewolnicy z Manderlay z obojętnością przyjmują akt wyzwolenia. Nie potrafią korzystać z demokracji i tęsknią za dawnym porządkiem. „Manderlay” to gorzka, satyryczna przypowieść, w której pewne reakcje i sytuacje są wyolbrzymione. Na przykład dążący do podporządkowania Murzyni wydają się dość głupi, ale na tym polega prowokacja. Zainspirował mnie wstęp do głośnej książki Pauline Reage „Historie d’O” zatytułowany „Szczęście niewolnika”. Francuski pisarz Jean Paulhan przytacza tam anegdotę o czarnoskórych mieszkańcach wyspy Barbados, którzy błagali swego pana, żeby ponownie uczynił ich niewolnikami. Kiedy odmówił, ścięli mu głowę i zabili całą jego rodzinę. Nie chcieli wolności? Raczej doszukiwali się sensu w uległości i posłuszeństwie, ponieważ tego zostali nauczeni przez białych i nie radzili sobie w innych warunkach. W filmie jeden z mieszkańców Manderlay przyznaje, że czarni niewolnicy są tworem amerykańskich kolonialistów. To oni odebrali im człowieczeństwo i uczynili ich takimi, jakimi są. A kolaboracja i brak buntu? Fakt, że najinteligentniejszy z niewolników pisze rasistowskie prawo to także prowokacja? Jeśli wszyscy walczyliby przeciwko nazistom, Hitler miałby problem. A przecież wiemy, że wciąż pojawiali się w III Rzeszy ludzie, którzy kierując się specyficznie rozumianym dobrem narodu stale chcieli coś w zbrodniczym systemie poprawiać, ulepszać. Godzili się współpracować z władzą, stając się jej marionetkami. Byli wykorzystywani, bo łatwo dawali sobą manipulować. Myśląc: OK, pozwalam zabijać staruszki, ale nie dzieci, akceptowali zło. To bardzo niebezpieczna logika. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Manderlay" 4 /rozmowa z Larsem von Trierem 09.07.11, 16:25 cd. Równie kontrowersyjnym przesłaniem pańskiego filmu jest teza, jakoby Ameryka po zniesieniu niewolnictwa nie była gotowa uznać czarnych za ludzi równych białym. Naprawdę pan uważa, że w USA nadal kwitnie rasizm? W Ameryce o rasizmie się nie dyskutuje. To wciąż niezabliźniona rana. Oficjalnie nie ma czegoś takiego jak nierówne traktowanie ze względu na kolor skóry. Demokracja przecież świetnie funkcjonuje, każdy ma równe szanse. W praktyce wygląda to inaczej. Istotą amerykańskiej demokracji jest proste założenie: jeśli jesteś sprytnym, ciężko pracującym człowiekiem, z czasem uda ci się dojść do wielkiego bogactwa, które zapewni ci szczęście i da poczucie bezpieczeństwa. Kłopot w tym, że skoro do niczego nie doszedłeś, bo jesteś biedny i masz czarną skórę, to jest to wyłącznie twoja wina. Nie umiałeś skorzystać z demokracji. Jest to założenie fałszywe, dyskryminujące słabych i nieprzystosowanych, nie mówiąc o bardziej wstydliwych aspektach rasowej niesprawiedliwości. Nie wyczuwa pan pewnej niestosowności w krytykowaniu kraju, którego pan nawet nie odwiedził i zna jego realia jedynie z drugiej ręki? Kafka też nigdy nie był za Oceanem, a napisał „Amerykę”. Mogę pana zapewnić, że moja wiedza o Stanach jest rozległa, a nawet niczym się nie różni od tej, jaką ma większość dobrze wykształconych Europejczyków. Wychowałem się na amerykańskiej kulturze masowej, tak jak inni kochałem Kaczora Donalda, wierzyłem w amerykańskie marzenie, czytałem książki o emigrantach-milionerach, jako 12-letni chłopak brałem udział w manifestacjach pokojowych przeciwko wojnie w Wietnamie i Bankowi Światowemu. Generalnie nie mam nic przeciwko krytykowaniu mocarstwa takiego jak Ameryka, nawet jeśli nie ma specjalnie powodów, by się do niego przyczepiać. Silne dziecko na boisku też powinno podlegać kontroli, ponieważ mając przewagę fizyczną nad innymi musi nauczyć się miłosierdzia i sprawiedliwości. Siła wymaga rozwagi, którą zapewnia tylko spojrzenie z zewnątrz. Odpowiada panu bardziej europejski model demokracji? W moich filmach staram się dochować wierności wartościom, które wyniosłem z domu. Moi rodzice byli socjalistami. Szczególnie matka wychowywała mnie w przedziwnej, lekko anarchizującej atmosferze. Mogłem robić, co chciałem. Nie gniewałaby się nawet, gdybym przyszedł ze szkoły pijany. Jeśli ma się takie dzieciństwo, szuka się ram, które pozwalają normalnie żyć. Tęskni się za barierami, które ograniczają możliwości wyboru. Dziwiąc się, dlaczego mój świat wyglądał w ten sposób, ciągle zastanawiałem się, dlaczego dobre intencje moich rodziców idą na marne? Dlaczego moje intencje obracają się przeciwko mnie? Rozbieżność między zamierzeniami a realizacją planów jest tematem wielu pana filmów. Moja matka gardziła poświęceniem, uważała je za najgorszą formę kiczu zarówno w życiu jak i w sztuce. Strasznie na mnie nakrzyczała, kiedy pokazałem jej „Przełamując fale”. Zrobiłem ten film z przekory, buntując się przeciwko jej światopoglądowi. Nie mogła zrozumieć, dlaczego bohaterka filmu składa swoje życie w ofierze dla mężczyzny, którego kocha. To było sprzeczne z jej wyobrażeniem miłości. Ale skoro taka emocjonalność istnieje, czy warto ją potępiać? Kusi mnie, by zajmować się skrajnymi przypadkami. Badając granice czyjegoś doświadczenia można lepiej poznać ludzką naturę. W „Dogville” i „Manderlay” kreśli pan ludzką naturę w czarnych barwach. Mają rację krytycy, którzy zarzucają panu cynizm? Nie jestem cynikiem, raczej mizantropem. Nie sądzę też, abym był złym człowiekiem. Kiedy jednak rozważam dylematy moich bohaterów, wczuwając się w ich sytuację, ze zdziwieniem obserwuję, jak dochodzi do głosu moja ciemna strona. Więc skoro taki człowiek jak ja myśli wówczas negatywnie, to znaczy, że po innych należy się spodziewać czegoś znacznie gorszego. Uważam, że ludzie powinni jak najczęściej przyglądać się swojej dzikiej, niecywilizowanej, amoralnej naturze, zamiast chować głowę w piasek i udawać, że demokratyczne struktury czynią ich lepszymi. Nie wierzy pan w skuteczność demokratycznych metod? Demokracja stanowi dobre narzędzie pozwalające rozwijać się i funkcjonować państwu. Lecz w żadnym stopniu nie gwarantuje jednostce szczęścia – jak sądzą Amerykanie. Ludzie odczuwają szczęście, kiedy stają się rewolucjonistami. A nie kiedy są wolni? Pisząc „Manderlay” doszedłem do wniosku, że słowo „wolność” powinno być skreślone ze słownika. Jest to pojęcie, którego nie da się zdefiniować, bo samo w sobie nic nie znaczy. W wielu bajkach ludzie czują się wolni, gdy uda im się osiąść na jakiejś ciepłej, południowej wyspie. Żeby przeżyć, muszą jednak coś jeść i pić, co w oczywisty sposób ogranicza ich wolność. W praktyce wolność sprowadza się do wyboru najprzyjemniejszego i najwygodniejszego modelu życia. Jednym z nich jest niewolnictwo. Wolność rozpatrywana w kategoriach abstrakcyjnych jest fikcją. To idea, która w zależności od stanu psychologicznego oznacza dla każdego coś innego. Wiadomo, że moją wolność ogranicza twoja. Inaczej definiuje ją więzień, inaczej człowiek bogaty, a jeszcze inaczej gnębiony od pokoleń niewolnik, uważający się za coś gorszego od swego pana. „Dogville” i „Manderlay” wejdą w skład trylogii zatytułowanej „US&A”? Tak, w trzeciej części zatytułowanej „Washington” Grace rezygnuje ze swojej misji. Ponieważ dwukrotnie odpłacano jej niewdzięcznością, bohaterka nie będzie już chciała zmieniać i ulepszać czegokolwiek. Zostanie artystką, zajmie się fotografią. Zamiast edukować i nawracać, będzie jedynie obserwować i rejestrować rzeczywistość. Jeszcze nie wiem, kiedy ten film powstanie. Na razie, żeby odpocząć, nakręcę zwykłą komedię. rozmawiał Janusz Wróblewski archiwum.polityka.pl/art/wolnosc-nic-nie-znaczy,379247.html Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Manderlay" 4 09.07.11, 16:07 Idealistka Grace przegrywa, bo nie liczy się z rzeczywistoscią, realiami, nie działa pragmatycznie! > ze ? a to już kwestia gustu; wiesz, mnie się to jakoś ułożyło w głowie w jedną > historię, jeden ciąg :] a to zdaje się jest zgodne z intencjami von Triera. :) >A tutaj - surprarjs :] niekoniecznie - człowi > ek może się do bycia niewolnikiem przyzwyczaić, może mu być dobrze. Niewolnik zawsze niewolnikiem pozostanie, niewola zostaje w głowie zakodowana? No właśnie, może to nie tyle kwestia przyzywczajenia do niewolnictwa, ile niemożność wyrugowania z umysłu wpojnych zasad, reguł, schematów pokazyujących jak żyć, jak funkcjonować w świecie niewolników, tym jedynym jaki się znało. Pozbawiony ich nagle człowiek, traci orientację w świecie, a tym samym traci rzecz niesłychanie ważną -poczucie bezpieczeństwa ( bardzo dobry przykład, bohater "Skazanych ..." uwolniony po wielu latach, nie potrafi sobie poradzić na wolnosci, w nowej rzeczywistości, która była dla niego podwójnie obca, bo nie tylko inna zupełnie od więziennej, którą znał, ktorą żył wiele, wiele lat, ale także inna od tej, którą zapamiętał w przeszłości; wpojone mu zasady obiwązujace w więzieniu nie miału już racji bytu na wolności, to wywołało zagubienie, bezradność , strach frustrację, ktorę doprowadziły go do tragicznego zakończnia życia) Właśnie, staniecie przed konieczność podejmiowania nieskonczenie wielu decyzji, wyborów w każdym aspekcie życia, konieczność przyjęcia osobistej odpowiedzialności za te decyzję i wybory jest kolejnym czynnikiem wywołującym frustrację, męczące poczucie niepewności tego, co przysienie przyszłość w nowej obcej rzeczywistosci. > nie każdy musi akceptowac, to co dla nas oczywiste się wydaje - co powiesz na t > aką wstępną puentę ? :] Bardzo mi się podoba. Ja bym dodała,ale moze nie jako jeszcze jedną puetnę, że ideały są piękne, należy do nich dążyć, ale przede wszytskim trzeba, działając liczyć się z rzeczywistością, działać pragmatycznie... > och, wy idziecie z głową, ja pędzę w nieładzie, co chwila zaliczając jakąs wywr > otkę :]] Co też Ty mówisz!? Jakie wywrotki? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Manderlay" 4 10.07.11, 13:09 świetny miałaś pomysł, i wykonawstwo, z tym wrzuceniem wywiadu z Trierem :] właśnie, całkowicie się z Tobą zgadzam - tego pragmatyzmu Grace zabrakło, zadziałała sercem, a nie rozumiem, nie wzięła pod uwagę okoliczności, historii, uwarunkowań. Uznała, ze to co widzi jest, po prostu, dla niej samej "nieludzkie, niesprawiedliwe, uwłaczające itp." i trzeba to zmienić. Tylez idealistycznie to wyglądało, co po prostu nieroztropnie i... bezmyślnie nawet. ileż to już razy było w historii... Chrystusa niesiono na mieczach świętych męzów w wojnach krzyżowych, potem komunizm z faszyzmem dla dobra ludzkości, teraz demokrację, wolny rynek, a w międzyczasie przerobilismy porządki kolonialne mające ludy ciemne i głupie utrzymac w ryzach... wiesz, z drugiej strony... być może kluczowe słowa w tym filmie wypowiada najpierw Grace, a później powtarza je Tim, czym doprowadza Grace do frustracji : to biała Ameryka stworzyła czarne niewolnictwo, zaszczepiła tym czarnym kłamstwo, nawyk braku odpowiedzialności, cynizm, a potem takze dumę i zwrotny rasizm. Czy można zatem winić czarnych za to, jacy są ? czy można się wkurzać na niewolników za ich przywiązanie do niewolnictwa, skoro takimi zostali uformowani i nie znali innej rzeczywistości przez dziesiątki lat, a w zasadzie... w ogole nigdy nie znali, bo zostali przywiezieni z Afryki i od razu zniewoleni, nauczeni o swojej podległości ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Manderlay" 4 08.07.11, 15:07 Mnie się ta opowieść skojarzyła z tym , co pisał Bauman na temat wolności w świecie ponowoczesnym ... Widziałabym w tej opowieści o wolności jaką otrzymali czarni niewolnicy metaforę sytuacji człowieka w świecie ponowoczesnym , który (człowiek) na rzecz większej wolności traci znaczną część swego bezpieczeństwa (które zapewniały dawne ustalone i przyjęte zasady, normy) i jak się okazuje nie jest mu z tym dobrze ... Bauman pisał, że „zgryzoty ponowoczesne rodzą się z wolności, nie z ucisku”! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Manderlay" 4 08.07.11, 15:19 Widziałabym w tej opowieści o wolności jaką otrzymali czarni niewolnicy metaforę sytuacji człowieka w świecie ponowoczesnym , który (człowiek) na rzecz większej wolności traci znaczną część swego bezpieczeństwa (które zapewniały dawnej ustalone i przyjęte zasady, normy, odbierając tym samym w pewnym stopniu wolność człowiekwie) i jak się okazuje nie jest mu z tym dobrze ... Bauman pisał, że „zgryzoty ponowoczesne rodzą się z wolności, nie z ucisku”! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Manderlay" 4 09.07.11, 12:53 celne :] nie wiem, jak sądzisz, czy można by nawet powiedzieć, ze w codzienności jednostek to się objawia także, nie tylko w wymiarze globalnym społeczeństw/a ? erich fromm o tym pisał takze, tytułując rzecz całą "ucieczką od wolności", pozbywaniem się jej, jako czegoś groźnego i nieobliczalnego, na rzecz spokoju, bezpiecznej przewidywalności i rutyny, nawet - właśnie - kosztem swobody i możliwości pogłębienia własnej osobowości, stanie się kimś, potencjalnie przynajmniej, lepszym, pełniejszym. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Za chwilę Hitchcock TVN7 "Północ-północny zachód" 08.07.11, 19:38 GW 5 gwiazdek przyznała uznając ten thriller za majstersztyk (tak, nadal kupuję dodatek), ale zważywszy na równoczesną ligę siatkówki (polsat) zalecany jest rezerwowy odbiornik. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Hitchcock TVN7 "Północ-północny..."/Anakonda klapa 09.07.11, 13:00 hehe, ja rzuciłem okiem na siatkówkę, z braklu TVN7 :] [oglądałaś tego Hitchcocka ? jakie wrażenia ?.. ] ale też rzucałem tak na wpół zainteresowany, bo Argentyna miała już awans w kieszeni i wydawało się, ze Polacy powinni ją ograć z łatwością. a tutaj... był dreszczowiec ;] za to potem w ogole nie było - "Anakondę" obejrzałem sobie, czy też podgladałem, i tak jak za pierwszym razem : niby materiał na zgrabne kino był, ale ten waż komputerowo wygenerowany i rozpaczliwie miałki scenariusz wszystko storpedowały i raczej można się pośmiać z tych usiłowań niż przez moment choćby poczuć ten specyficzny rodzaj satysfakcji z dobrej kinowej roboty, kiedy wiadomo, ze to film i wiadomo, ze raczej dobro wygra, ale ogląda sie z zainteresowaniem, bo droga prowadzaca do oczywistego finału jest zajmująca, gęsta i naszpikowana fajnymi momentami, dialogami, błyskotliwymi chwytami. Tutaj jest słabo albo i jeszcze słabiej. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Hitchcock TVN7 "Północ-północny..."/"Transfer" 09.07.11, 14:06 Hitchcock raczej passe, wynudziłam się, a tymczasem na TVN-ie leciał przyzwoity dramat sensacyjny "Transfer" poruszający problem na czasie walki z terroryzmem za pomocą tortur. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Hitchcock TVN7 "Północ-północny..."/"Transfer 09.07.11, 16:28 pepsic napisała: > Hitchcock raczej passe, wynudziłam się, To szkoda, bo ostrzyłam sobie zęby na tego Hitchcocka. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Hitchcock TVN7 "Północ-północny..."/Anakonda 09.07.11, 16:57 Moje oko też zawisło na siatkówce, tak od połowy drugiego setu. Dreszczowiec, dobrze powiedziane, własnie tak było, na tajbrek strach było patrzeć... :) A dziś mecz z Rosją. > za to potem w ogole nie było - "Anakondę" obejrzałem sobie, Często starszą tą "Anakondą" w Polsacie. Mignęła mi kiedyś Jennifer Lopez taplająca się w wodach dżungli amazońskiej, a i John Voigt jeszcze ; obsada "Anakondy" nie taka ostatnia!? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Hitchcock TVN7 "Północ-północny..."/Anakonda 10.07.11, 13:29 Z Rosją już nie wyszło :] w sumie, jaka przewidywalna ta siatkówka : jedno miejsce w finałowym meczu ma zapewnione na 99 % Brazylia, a cała gra się toczy o to, kto dostąpi zaszczytu zmierzenia się z nią, co w większości przypadków równa się porażce. Heh, żaden sport zespołowy nie jest chyba aż tak monotonny; nawet Barcelona w piłkę nożną i Francuzi z ręczną częściej przegrywają ;] O, obsada Anakondy bardzo ciekawa. Tym bardziej szkoda, że nie udało sie zrobić z tego filmu interesującego thrillera, a zrobiono średniej jakości widowisko efektów specjalnych dla mało ambitnego widza. Największą porażką jest ten wąz, który pił za dużo mleka. Wygenerowany komputerowo, nienaturalny, całlkowita klapa. 30 lat temu w Szczękach też był sztuczny rekin, ale on miał motorek w tyłku i był atrapą na baterię, więc wyglądał jak żywy. Ciekawe, prawda ? Spójrz, gdyby taką Anakonde kręcono 30 lat temu, to z konieczności, motywowanej ograniczonymi możliwościami technicznymi, musiano by ją zrobić na podobieństwo tego rekina, czyli byłaby o stokroć bardziej wiarygodnie hasającym po ekranie samobieżnym gadżetem : a tu dochodzi, wg mnie, brak przytomności twórców tego filmu - o ile takiego Matriksa bez komputerów nie dałoby się stworzyć bez zaawansowanej technologii komputerowej w służbie kina [ale językiem operuję, haha ;)], i chwała im za to, to uzywanie ich do stworzenia ponadwymiarowego gada - czysta bezmyślność, pod tytułem : po co się nadweręzać, budować jakieś mechaniczne anakondy, a rzućmy to w "łindołsa", wklepmy w ekran i będzie dobrze. POszli na łatwiznę i strzelili sobie w stopę, bo nawet dyskusyjnie frapujący scenariusz mogła uratować fajna, wiarygodna anakonda, której każdorazowe pojawienie się na ekranie byłoby wydarzeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Anakonda /13 Mazurska Noc Kabaretowa Mrągowo 2011 10.07.11, 15:47 Jak to robi ta Brazylia, że cały czas utrzymuje się na szczycie, że nikt nie jest w stanie jej zagrozić!!? Nie oglądałam wczoraj siatkówki, u nas od 20:00 przez ponad godzinę zamiast meczu był czarny kwadrat na ekranie!??? No więc zmuszona bylam rzucić okiem na inne kanały i tak trafiłam na na 13 Mazurską Noc Kabaretową w Mrągowie, przy której dłuzej się zatrzymałam i powiem Ci, że nie pożałowalam. Dawno, dawno nie oglądałam tak dobrego programu kabaretowego ! A to przede wszytskim za sprawą fatastycznego kabaretu Hrabi (dużo go było wczoraj w Mrongowie; Kołaczkowska w pieśni o niewiernym Andrzeju, co był porzucił bohaterkę pieśni - cudo! :), grupy MoCatra (wiem, wiem, że za nimi nie przepadasz, Greku, ja wręcz przeciwnie :)i to wzmocnionej obecnoscią MoCarciątek!, b. licznej grupy potomków naszej czwórki z kwartetu, cudownego Mariana Opani w znakomitym monologu (z gatunku alkoholowych), Ireneusza Krosnego genialnie intepretującego piosenki, kabateru Łowcy .B, z Mariuszkiem, który przy dziwiękach "katafanu", rzadkiego instrumentu muzycznego, usiłowal wykonać piosenkę z repertuaru ... Beaty Kozidrak ;)) , Artura Andrusa, który pelnił nad wyraz udanie udanie funkcję konferansjera. A to jeszcze nie wszyscy! Znakomicie wypadł kabaret Smile (zostałam ich fanką od wczoraj), jeden z tych młodszych kabaretów z prześwietnym, zgrabnym wierszowanym! skeczem (pt. chyba "Dom Kultury") w dodatku językowo z stylizowanym na staropolszczynę! Fanastyczny skecz mimiczny, w którym zdradzona żona zmienia się w bezwzględną mścicielkę w rodzaju Czarnej Mamby z Kill Billa (tło muzyczne wskazywało na tę inspirację, o lie dobrze słyszłam) pokazali też zwycięzcy tegorocznej PAKI! Skecze były w większosci krótkie albo bardzo krótkie, zgrabne, w miarę zróżnicowane (wreszcie!), nieprzegadane (wreszcie), inteligentne. Naparwdę z przyjemnoscią się to oglądało! :) No wiesz, od 1993 roku, do "Parku Jurajskiego" (Anakonada 1997) zaczęła się nowa epoka w kinie, efekty generowane komputerowo weszły na stałe do kina, co więcej stały się główną,a czasami jedyną atrakcją filmów, zbudowanie więc mechanicznej Anakondy, atrapy węza giganta, nie wchodziło już w grę, bo upatrywane byłoby jako anachronizm, obciach starszny. Twórcy pewnie wyszli z załozenia, że do kinia skuteczniej przyciągną efekty komputerowe nawet marnej jakości (pewnie nie mieli za dużo kasy na nie), niż doskonała mechaniczna atrapa węża. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Anakonda /13 Mazurska Noc Kabaretowa Mrągowo 10.07.11, 16:12 Budżet "Anakondy", za wiki podaję, wynosił 45 milionów zielonych przyjaciół, jak to mówił Hank Moody . Przyznam, że nie wiem czy to duża czy mała kwota na zrobienie dobrych efektów komputerowych pod koniec lat 90. A może to po prostu film dla mało ambintego, mało wywmagajacego widza i dlatego do jakości efektów specjanych nie przykładano wagi !? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Anakonda /13 Mazurska Noc Kabaretowa Mrągowo 11.07.11, 13:57 hehe, tośmy w odpowiednią godzinę powiedzieli - Brazylia wczoraj przegrała ;]... ... czego akurat, dzięki Polsatowi, nie dane było zobaczyć, bo zazdrośnie nie pokazali tego na głównej antenie, chociaż az się prosiło o to. duże dzięki za tę barwną relację kabaretonową, Barbasiu. Mnie się coraz trudniej do tych akcji zmobilizować, bo kabaretów wiele, a poziom taki sobie, czasami trzeba się naprawdę mocno spiąć, zeby przekopać się przez te 3 godziny w TVP - i z powodu reklam, i z racji owego powyższego, czyli niskich lotów dowcipasów. Skoro jednak mówisz, a Tobie wierzę, ze akurat tym razem było nieźle, no to... czekam na jakieś powtórki, hehe; aczkolwiek do Grupy MoCarta nie przekonam się raczej nigdy już, haha. niestety, komputerowa era w kinie pobudzać moze wyobraźnię widza, ale przy okazji stępiła fantazję samych twórców. Wiesz, są takie filmy, gdzie bez komputera ani rusz, ale i taka właśnie "anakonda", gdzie az się prosiło, zeby oldskulowo poczwarę zmajstrować. dodatkowo, są w tej "Anakondzie" sceny z żywymi wężami, tyle że małymi, a w każdym razie mniejszymi od tytułowego. I kontrast między naturalnością tych żywych, a nachalna komputerowatością tego właściwego jest bardzo uderzający. Jak widać, nie zawsze nadmiar możliwości pomaga, czasami bardzo szkodzi. Na wspomniana wyobraźnię ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Anakonda /13 Mazurska Noc Kabaretowa Mrągowo 11.07.11, 16:50 > hehe, tośmy w odpowiednią godzinę powiedzieli - Brazylia wczoraj przegrała ;].. ha,ha :) Ależ wiadomość!! Nic nie wiedziałam! Koniec dominacji Brazylii!? Koniec świata! Właśnie, szkoda i dziwine, że nie Polsat nie pokazał tak ciekawego meczu w ogólnodostepnym kanale!? Cała przyjemność po mojej stronie! :) Naprawdę z czystym sumieniem mogę polecić Ci powórkę 13 Mazurskiej Nocy Kabaretowej w MrĄgowie! Dobry, lekki, zabawny, dowcipny, wprowadzający w dobry nastrój (tych słów, nie wiem, czemu, zabrakło wyżej) program. :) Nawet mi reklamy nie przeszkadzały, aż sama byłam zadziwiona. Jako próbkę wklejam wspomnianą "Pieśń o Andrzeju" (z innego występu, na żywo?) w wykonaniu niezrównnej, bezkonkurencyjnej Joanny Kołaczkowskiej . www.youtube.com/watch?v=Q2mNB-piMFw Brawurowe i jednak dość zaskaujące połączenie naszego "Czarnego Anioła", wielkiej Ewy Demarczyk i fantastycznej Janis Joplin (na końcu ostro leci już samą Janis Joplin ;), nieprawdaż ... Właśnie, właśnie, czasami prostszymi, tradycyjnymi metodami można uzyskać znacznie lepszy wizualnie efekt. Ale tu tradycyjne metody przegrały z modą na efekty komputerowe. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Anakonda /13 Mazurska Noc Kabaretowa Mrągowo 12.07.11, 14:29 hehe, no wiesz, przegrali finał, ale znów w nim byli. jesli zaczną jednak te finałowe mecze przegrywać regularnie, to coś tam z zawiasów zacznie wyskakiwać ;] czas pokaże, co i jak. a Polsat i transmisja... hmm, to nie pierwszy raz, kiedy pokazują tylko mecze Polaków, a z całej reszty NIC, nawet finałowego meczu. Moze dochodzą do wniosku, ze jakby pokazywali ten finał, to by byli nie fair wobec abonentów Polsat Sport ? trudno powiedzieć. a tak między nami, to pokazując ten finałowy mecz w otwartym kanale mogliby zdobyć sporą oglądalność, sprzedać czas reklamowy... No nic, ich sprawa ;] hehe, dzięki, "bezkonkurencyjna" - to prawidłowe określenie Kołaczkowskiej :] Ja się, czasami, kiedy nie przegapię oraz o ile program niżej wymieniony nie śnieży zanadto i słychać cokolwiek - lubię zainstalować na programach Bałtroczyka w TV4. Jest to rodzaj stand-upów, Bałtroczyk po prostu leci monologami, anegdotami, opowiastkami, gagami itd stojąc na scenie przed publiką. jest dobry. naprawdę :] jak to, no wiesz, jak to Bałtroczyk :] cały on. wiesz, żeby było śmieszniej, a może straszniej ?, a może jedno i drugie... Polsat na, weekend chyba ?, zaplanował film "AnakondY", czyli zamiast jednej komputerowej podróbki będzie całe stado podróbek komputerowych ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Anakonda /13 Mazurska Noc Kabaretowa Mrągowo 12.07.11, 16:55 Właśnie, drugie miejsce nie jest złe, to ciągle ścisła czołówka. Może to tylko chwilowa niedyspozycja jakaś , wypadek przy pracy ta przegrana Brazylii? Czas pokaże, co z tą Brazylią. Już tam w Polsacie mają dobrze skalkulowane, co i gdzie się opłaca pokazywać. Za to Bałtoczyk jest bezkonkurencyjny pośród konferansjerów kabarteowych, ma dar rzadki opowiadania żartów, anegdot, zabawnych monologów. Zazdroszczę Ci trochę możliwości oglądania występów Bałtoroczyka! :) wiesz, żeby było śmieszniej, a może straszniej ?, a może jedno i drugie... Pols > at na, weekend chyba ?, zaplanował film "AnakondY" ha, ha :))) Brzmi rzeczywiście starsznie! ;))) A to będzie zdaje się sequel "Anakondy" (1997). Nie chcę jeszcze bardziej straszyć, ale, jak podają źródła, zebrał on słabe recenzje, no i niewiele zarobił, ledwo zwracając koszty produkcji. Czyżby było jeszcze gorzej niż w Anakondzie z 1997 r.? :) Mimo to nakręcono jeszcze kolejne dwie części, ale były to już produkcje telewizyjne, nie kinowe - ale się obkułam z Anakondy, no nie! he,he . :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Anakonda /13 Mazurska Noc Kabaretowa Mrągowo 13.07.11, 10:23 O, Barbasiu, nic straconego :] "Kroniki" bałtorczyka wklepują do youtube, więc wystarczy wpisać "bałtorczyk + kroniki" i... przygotować się na dobrą zabawę, czego Ci serdecznie życzę :] no to jakaś sprawiedliwośc dziejowa jest, hehe, wypuścili gniota i nie zarobili. Chociaż raz widownia staneła na wysokości zadania ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Anakonda /13 Mazurska Noc Kabaretowa Mrągowo 13.07.11, 14:22 Dzięki Ci za tę podpowiedź! :) Na pewno zajrzę na jutubę w jakiejś chwili wolnej albo ponurawej! :) A tak przy okazji Bałtroczyk pewnie uśmiałby się z mojego pełnego atencji i uwielbienia dla niego postu , w którym ani razu nie napisalam poprawnie jego nazwiska (literówki z pośpiechu). Mam nadzieję, że by mi wybaczył, w końcu jest przywyczajony do tego, że ludzie przekręcają jego nazwisko i sam się z tego śmieje ... > no to jakaś sprawiedliwośc dziejowa jest, hehe, wypuścili gniota i nie zarobili > . Chociaż raz widownia > staneła na wysokości zadania ;] Ha, ha :))0 Właśnie! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Dziś "Rebeka" cz.2 / Maniu, udanego urlopu! 10.07.11, 16:22 Przypominam, godzina 22.00. Wyjaśni się dziś zagadka owianej tajemnicą śmierci Rebeki, pierwszej pani de Winter. O tym, czy adaptacja filmowa i zakończenie są wierne książkowegmu oryginałowi, napisze Pepsic! (Mania jak wróci, może coś jeszcze doda!?) Maniu! Udanego, pięknego, słonecznego, radosnego urlopu życzę! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dziś "Rebeka" cz.2 uwaga spojler zakończenia! 11.07.11, 18:10 barbasia1 napisała: > Przypominam, godzina 22.00. "Rebeka" zaczęła się wczoraj o 21.20, mam nadzieję, żeście się jednak nie spóźnili na film przeze mnie! Więc filmową Rebekę zastrzeli jej mąż Max de Winter , rozzłoszczony po tym, jak Rebeka oświadczyła, że będzie miał dziecko z kochankiem, aleee okoliczności były tej zbrodni były o wiele bardziej skomplikowane, Rebeka sam zmusiła Maxa do zabójstwa, wciskając broń do ręki męża i odwracając lufę w swoim kierunku, kto wie może pomogła mu nawet nacisnąć spust broni, a to dlatego, że była chora na raka, o czym Max nie wiedział, i zostało jej kilka miesięcy życia, prawdopodobnie w cierpieniu, wolała więc śmierć ... Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Dziś "Rebeka" cz.2 uwaga spojler zakończenia 11.07.11, 19:50 W powieści jest bardzo podobnie, w dniu śmierci lekarz informuje Rebekę, że ma końcową fazę raka, w najbliższej perspektywie morfinę. Przyjeżdża do domku na plaży, gdzie jest umówiona listownie z kuzynem/kochankiem. Kuzyn dostaje list z opóźnieniem, więc w domku się nie pojawia. Przybywa natomiast mocno rozsierdzony małżonek, gdyż miarka się przebrała, bo Rebeka wbrew umowie coraz bardziej sobie poczyna, nie kryje się specjalnie z hulaszczym i niemoralnym prowadzeniem się, ludzie zaczynają gadać. Maxim zabiera ze sobą pistolet, jako straszak, spodziewając się zastać oboje kochanków. Zastaje samą Rebekę, która prowokuje, mówi, że jest w ciąży, drocząc się, że spadkobiercą olbrzymiej fortuny i panem na zamku będzie bękart. Sprowokowany Maxim strzela do Rebeki, wrzuca ciało do jachtu, w którym robi dziury, zatapia, a sam wraca szalupą. Czyli jest jedna różnica: tylko w filmie Rebeka wymachuje pistoletem. Zarówno w filmie, jak i książce zamek podpala pani Danvers, tylko że w książce nie ginie, a wyjeżdża. Ps. Pewnie doczytałaś Babasiu, że Daphne du Maurier była lesbijką, czy nie sądzisz zatem, że pierwowzorem tytułowej Rebeki mogła być odrzucona miłość? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dziś "Rebeka" cz.2 uwaga spojler zakończenia 12.07.11, 15:42 Dzięki piękne Pepsic! Moja ciekawość została zapokojona. :))) Twórcy tej adaptacji stasznie chyba polubili postać Maxa de Wintera, bo usilnie starano się go wybielić , usprawiedliwić jego zbrodnię, zabójstwo żony (bo to zła kobieta była, zdradzała, a poza tym sama chciała umrzeć, no i, i tak niepożyłaby długo, więc wszytsko jest w porządków, nie ma co dręczyć się wyrzutami sumienia). Wątpliwe to moralnie. A jeszcze spytam, Max de Winter z drugą panią de Winter żyli po tym długo i szczęśliwie w książce tak? > Ps. Pewnie doczytałaś Babasiu, że Daphne du Maurier była lesbijką, czy nie sądz > isz zatem, że pierwowzorem tytułowej Rebeki mogła być odrzucona miłość? To bardzo możliwe, że coś takiego mogło być jednym ze źródeł inspiracji. A wiesz, że nawet znalazałm w sieci informację na temat powstania "Rebeki". Otóż do napisania "Rebeki" Daphane dM (Daphne miała wczesniej obmyslony tytuł powieści - "Rebeka" i bardzo ogólny koncept - zazdrość) miała zainspirować ciemowłosa egzotyczna piękność, Jan Ricardo, wielka miłość jej świeżo poślubionego męża, z którą był wcześniej zaręczony... Daphne miała dręczyć myśl, że mąż ciągle pozostaje pod urokiem Jan? Jan Ricardo zginęła potem tragicznie podczas II wojny , rzucając się pod pociąg ... www.telegraph.co.uk/culture/books/3672739/How-Daphne-du-Maurier-wrote-Rebecca.html Czytałam też, że podejrzewano Daphane, że jej "Rebeka" to plagiat ksiązki Caroliny Nabuco "A Sucessora" (1934), ale nie znam szczegółów... Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dziś "Rebeka" cz.2 uwaga spojler zakończenia 12.07.11, 16:07 Ta dręcząca myśl i zadrość o męża pojawiły się, w momencie, kiedy potajmnie przeczytała listy pisane do męża przez ówczesną narzeczoną Jan Ricardo ... Zadrość o dawną miłość męża zainspirowała Daphane do napisania "Rebeki". www.thisislondon.co.uk/news/article-23395968-daphnes-terrible-secret.do :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Dziś "Rebeka" cz.2 uwaga spojler zakończenia 12.07.11, 16:11 Jeszcze jedna istotna uwaga, w powieści (rtetrospekcji) bohaterka zarazem narratorka w żadnym momencie nie odchodzi od męża. Całość kończy się pożarem, a dalsze pożycie, można domiemywać, jest udane. W takim razie nikczemną zemstę obmyśliła pisarka, jako że w książce Rebeka jest przedstawiona jako ucieleśnienie zła, było mi nawet jej szkoda, tym bardziej, że śledztowo, co bardziej widać w powieści pozostawiało wiele do życzenia, śledczy byli bardzo przychylni Winterowi, mimo niepodważalnych dowodów świadczących o jego winie i mocno zblatowani, samemu Maxowi i małżonce chodziło tylko o to, aby zbrodnia popełniona nie wydała sie, na próżno szukać wyrzutów sumienia w ich postępowaniu. Myślę, że nie to było zamysłem autorki, znaczy współczucie dla Rebeki. I nie ma co się oszukiwać, powieść stoi tylko trochę wyżej od zwykłego harlekina, a wersja włoska to supergniot:) Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9717 Re: Dziś "Rebeka" cz.2 uwaga spojler zakończenia 12.07.11, 17:59 Pamiętam starą "Rebekę" z Olivierem. Też pewnie bliska harlekinom, ale jakaś bardziej ognista od tej nowej - rozciągniętej, mimo wszystko nudnej, kiepsko opowiedzianej, z wierną sługą w zamyśle demoniczną, a naprawdę tyle w niej demona co trucizny w łebku zapałki, no i wreszcie z filmowym de Winterem drewnianym jak nieożywiony Pinokio ;) Tylko włoska Rebeka ładniusia i świeża ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9717 Re: Dziś "Rebeka" cz.2 uwaga spojler zakończenia 12.07.11, 20:12 Tak mnie coś gniotło i rzeczywiście! Palnęłam jak łysy o beton! Nie włoska Rebeka ładniusia, lecz oczywiście de Winterowa numer dwa ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dziś "Rebeka" cz.2 uwaga spojler zakończenia 12.07.11, 21:57 >Tak mnie coś gniotło i rzeczywiście! Palnęłam jak łysy o beton! Nie włoska Rebe > ka ładniusia, lecz oczywiście de Winterowa numer dwa ;) he,he A ja, czytałam Twój post, Ewo, wcześniej, trochę w biegu i wyobraź sobie, że raz, pomyślałam od razu o de Winterowej numer dwa, dwa, wcale nie zwróciłam uwagi na Twój błąd !!? Zgadzam się z Pepsic, z Tobą nie była to najlepsza adapatcja "Rebeki". Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dziś "Rebeka" cz.2 uwaga spojler zakończenia 12.07.11, 23:44 pepsic napisała: > Jeszcze jedna istotna uwaga, w powieści (rtetrospekcji) bohaterka zarazem narra > torka w żadnym momencie nie odchodzi od męża. [....] Szalenie ciekawe są te dodatkowe informacje na temat powieści, Pepsic! W tym włoskim filmie Rebeka też jest taka jednowymiarowa, płaska. Na pewno powieści Daphne du Maurier nie można zaliczyć do literatury wysokiej. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic A może na dziś coś ze Szwecji? 11.07.11, 20:05 Interesująco zapowiada się na dwójce sensacyjna "Sprawa Munstera", nie ma pojęcia, co zacz, na wszelki wypadek się szykuję, jako że po Wallanderze mam słabość do języka i skandynawskich klimatów, godz. 21.10 :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: A może na dziś coś ze Szwecji? 12.07.11, 14:41 I jak tam oględziny nowości, warto było poświęcić czas ? dorównuje Wallanderowi ? ja, przyznam i powtórzę, nie przepadam za szwedzkimi kryminałami, więc... wszystko przede mną ;] w nocy TVP 2 wrzuciła dokument o Berlusconim, który wszelako rozczarowujący nieco być raczył. Za dużo faktografii rodem z wikipedii, a za mało jakiejś pogłębionej analizy włoskiego systemu politycznego, natury społeczeństwa, tożsamości kulturowej Italii, które sprzyjają utrzymywaniu się na stołku tego gościa. sam Berlusconi jest dosyć miałką postacią, jego zachowania i wypowiedzi, cały ten enturaż mało interesujący, powtarzalny i niefinezyjny, więc rajbowanie tematu było dość uciązliwe, a na ww. więcej twórców stać nie było. [rózne dane wskazują na to, ze po grecji, Portugalii czy Irlandii kolejnym panstwem z problemem wypłacalności będzie właśnie Italia, i kto wie, czy egzekucji na panu B, której nie były w stanie dokonać bunga bunga, manipulowanie sądownictwem i uchodzące na sucho przekręty finansowe, nie machnie właśnie widmo bankructwa państwa, a co za tym idzie nieuniknioność drastycznych cięć budżetowych :)] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: A może na dziś coś ze Szwecji? 12.07.11, 15:03 Niespecjalny, ubogi i daleki krewny Wallandera, aczkolwiek było na kim oko zawiesić, no i bohater ciut młodszy;), a intryga sensacyjna skupiona wokół molestowania seksulanego słabiutka, zgrana do cna, z nierealną ilością zdarzeń. A przecież Berlusconi to taki wdzięczny materiał. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: A może na dziś coś ze Szwecji? 12.07.11, 22:23 O! Szkoda wielka, tym bardziej, że w przyszły poniedziałek kolejny odcinek tej kryminalnej szwedzkiej serii (też przypadły mi do gustu szwedzkie kryminały), miałam zamiar rzucić okiem, bo wczoraj nie oglądłam (ominęły mnie też Pamiętniki, do których wróciłam tydzień temu! :) Wojciech Orliński w jednym z ostatnich dodaków TV polecał z kolei szwedzki serial kryminalny pt. "Komistarz Winter", który właśnie leci na Ale kino! w niedzielę o 20.00 (z powtórką w środę o 21.55). No i jeśli jesteśmy przy szwedzkich kryminalach, to koniecznie trzeba obejrzeć słynne "Millenium"! A David Fichner kręci Amerykańską wersję pierwszej części Millenium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: A może na dziś coś ze Szwecji? 13.07.11, 19:36 Widziałam "Komisarza Wintera", dwa odcinki (lecą jeden po drugiej i dotyczą tej samej sprawy), na moje oko nadmiernie wyeksponowane zostały sprawy społeczne, porównania do Wallandera również nie da się uniknąć. Ujdzie:) Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. - jaki krzepiący tytuł;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: A może na dziś coś ze Szwecji? 13.07.11, 10:26 zdaje się, ze główne kierunki zostały już wytyczone i zostały tylko mniej lub bardziej udane przedsięwzięcia epigoniczne :] czy ja wiem, z tym berlusconim... ot, taki trochę chłopek roztropek,co się dorobił; wiesz, gdyby w tych jego akcjach rozmaitych był jakiś rys oryginalności... a tutaj tylko schemat : d,upa-przekręt-d,upa-przekręt... nic ciekawego, zgrane karty ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: A może na dziś coś ze Szwecji? 12.07.11, 23:31 grek.grek napisał: > w nocy TVP 2 wrzuciła dokument o Berlusconim, który wszelako rozczarowujący nie > co być raczył. A jednak szkoda, że środku nocy wyemitowano ten dokument! Interesuje mnie wszystko, co związne z Italią. :) W utrzymaniu się na wysokim stanowisku, pomimo skandali, afer, naużyć, kłopotow z prawem, w dużej mierze pomagają Berlusconiemu dominujące! na rynku włoskim media, których jest właścicielem! One kreują wizerunek Berlusconiego, wpływają na wybory poliytyczne Włochów. Nieciekawa sprawa z tymi kryzysami w Europie... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: A może na dziś coś ze Szwecji? 13.07.11, 10:40 ja sobie myślę, ze to wszystko, co w tym filmie powiedzieli, to już wiedziałaś oraz wiesz :] na pewno, telewizja ma ogromne znaczenie, ale - zwróć uwagę - teraz berlusconi zaczyna powaznie tracić popularność, a przecież telewizję nadal, jak posiadał tak posiada. To by wskazywało na znaczenie bodźca jaki na Włochów oddziałuje - premier sobie może bunga bungać i nawet z mafiosami robić machloje, im to róznicy nie robi, o ile sprawy państwa i ich własnego dobrobotu nie są zagrożone jakimś kryzysem. ale problemy gospodarcze, ktore mogę skutkować trudnościami finansowymi dotykającymi każdego z nich - o, to już inna para kaloszy, i za to rząd i premier już mogą dostać z kapcia. wiesz, zabrakło mi też w tym dokumencie powiedzenia paru słów np. o tym, ze włoski system polityczny był dotknięty powaznym chaosem, rządy w latach przed-berlusconim zmieniały się bardzo prędko, włoska polityka jako taka skazona była tymczasowością, chwilowością, tonęła w nieprzewidywalności w skali mikro, nikt nie byl w stanie prognozować, co się stanie nie tyle za-rok, co jutro albo pojutrze. berlusconi i jego forza italia stali się alternatywą dla tego kociokwiku i, tak sobie to chyba można tłumaczyć, Włosi przyzwyczaili się do takiej sytuacji i polubili stałość i posiadanie jakiegoś układu odniesienia w przestrzeni, choćby to nawet był premier, który ma za uszami i regularnie się wydurnia. jak odejdzie berlusconi, to co się stanie z włoską polityką ? opozycja jest słabiutka, bez programu, rozpoczną się frakcyjne wojenki, politycy w gonitwie do opuszczonego stołka znów wmanewrują kraj w panic-mode. a czasy trudne, więc - paradoksalnie - kto wie, może nawet kryzys ekonomiczny nie strąci Berlusconiego, a więcej - wzmocni jego pozycję, bo włosi będą woleli trzymać się jego rządu niż zaryzyzkować kolejne lata totalnej rozwałki za pomocą niezorganizowanej, wyposzczonej latami oczekiwania na posady opozycji :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: A może na dziś coś ze Szwecji? 13.07.11, 15:09 Nie wiem, Greku, wszystkiego! :) Nie wiedziałam np. o sytuacji politycznej we Włoszech przez objęciem władzy przez Berlusconiego i jego partię. To bardzo interesujące, co piszesz. A właśnie, słabość włoskiej opozycji to kolejny powód dla, którego Berlusconi utrzymuje się tak długo u władzy. Myślę, że Berlusconi poradzi sobie z i kryzysem, w końcu jest , jak piszą o nim, mistrzem politycznej sztuki przetrwania. :) Czego jak czego, ale oszczędzać Włosi wyjątkowo niecierpią, to fakt. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: A może na dziś coś ze Szwecji? 14.07.11, 12:57 hehe, berlusconi ma osobisty interes w tym, żeby w polityce się utrzymać. jak z niej wypadnie, to straci immunitet i mu się dobiorą do tyłka. sam o tym mówi otwarcie :] no chyba, ze poszuka azylu w jakimś bezpiecznym miejscu świata, ale co wtedy z interesami, z firmami, z klubem piłkarskim, z telewizją..? wiesz jak jest, paradoksalnie dla Włochów to dobra sytuacja jest, kiedy interes rządu będzie ściśle związany z pożytkiem społecznym i rząd się będzie uwijał, bo od sukcesu państwa zależeć będzie przetrwanie jego szefostwa. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Dokument "Berlusconi: gwiazdor polityki" 14.07.11, 14:24 Wczoraj w TVPInfo ekonomista, zdaje się Witold Orłowski, mówił, że sytuacja we Włoszech jednak nie jest aż tak zła, że Włochom daleko jeszcze do takiego kryzysu, jaki nastąpił w Grecji. ale co wtedy z > interesami, z firmami, z klubem piłkarskim, z telewizją..? Otóż! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Dokument "Berlusconi: gwiazdor polityki" 15.07.11, 14:00 wiesz, róznie mówią, aczkolwiek dług publiczny Włoch wynosi prawie 2 biliony E, więc... różowo nie jest ;] czekają ich ostre cięcia, ciekawe na ile zaufają rządowi berlusconiego; chociaż... oddawać, w krytycznym momencie, kierownicę jakimś nowym, nieobliczalnym szoferom ? to mogłoby dopiero być ryzyko :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dokument "Berlusconi: gwiazdor polityki" 15.07.11, 15:48 A właśnie, Włosi mogą się "poszczycić" jednym z największych w na świecie deficytów budżetowych! Nie mają Włosi wyjścia muszą zaufać rządowi Berlusconiego. Senat Włoch już udzielił rządowi wotum zaufania i uchwalił program oszczędnościowy. tvp.info/informacje/biznes/wlosi-planuja-zaoszczedzic-48-miliardow-euro/4889815 :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Dziś w TVP1"Pestka", teraz! 12.07.11, 21:26 Opowieść o trudnej miłości. Z Krystyną Jandą i Danielem Olbrychskim w rolach głownych. Dawno temu oglądałam po raz pierwszy "Pestkę", a dziś się spóźniłam, heh! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Dziś w TVP1"Pestka" i "Czas cyganów" 12.07.11, 23:35 "Czas cyganów" Kusturicy o pólnocy się zaczyna; to piękny film, po obejrzeniu, którego zupełnie inaczej spojrzałam na Cyganów/ Romów, z większym zrozumieniem ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 13.07.11, 11:36 obejrzałem :] i dorzuciłem "Weisera" w Dwójce. "Pestka". wiesz, ja zobaczyłem próbę zrobienia polskiego "love story" czy "kobiety i mężczyzny". trochę niewspółczesny styl montowania akcji, trochę taki oldskul :] nie żeby mi się nie podobało, bo mi się podobało, zwlaszcza muzyka, świetnie prowadzona kamera, montaż, tzw. technika. problem w tym, ze - nie wiem, jak Ty, Wy - miałem od początku problem z parą kochanków. A ściślej - widziałem dwójkę znakomitych aktorów [janda i pan daniel], którzy robią, co moga, grają swoje postaci jak tylko umieją, a umieją świetnie, ale nie ma naturalnego, wyczuwalnego porozumienia między nimi, jako ludźmi. i dlatego cała relacja postaci na ekranie jest sztuczna i naciągana. scenariusz, kurde bele, znów to samo jak chodzi o polski film ;] - też nie ułatwia sprawy. w którymś miejscu bohaterka jandy powiada, ze "dostaje kręćka z powodu czekania na jego telefon, tak bardzo go kocha, ze całe zycie na tym czekaniu jej schodzi i nic innego nie może robić", w ogóle, ze kocha go do szału - kłopot taki mam, ze ja tego szału w jej bohaterce nie dostrzegłem, nie było dwóch-trzech scen, które by przekonały, ze to naprawdę jest uczucie ponad miarę, ponad normę, nie zwykły romans. Widziałem zwykły romans, niestety ;] o tym,ze był on "miłością do szaleństwa" dowiedziałem się od bohaterki. a to już niedobrze, wg mnie, świadczy o samej historii. rodzenie się tych uczuć rzekomych pokazane w formie wideoklipowej trochę, zawsze będącej pójściem na skróty. I zaraz po tym wideoklipie padają gorące wyznania... wg mnie - niewłaściwa droga. janda wypadła bardzo dobrze, wg mnie, jak to ona - raz ekspresyjna, otwarta, aż do bariery histerii, a momentami refleksyjna i tragiczna. olbrychski, jeśli uznać, ze tak jego postać została napisana, a tak mi się wydaje, też na swoim poziomie, co nie zmienia faktu, że jego Borys, to gość bez jakiegoś prawdziwego charakteru, indywidualności. Może miał to być kontrapunkt do emocjonalnej bardzo jandy ? jeśli jednak - tak, to wyszło to nieszczególnie [znów facet pokrzywdzony, haha] "Weiser" a to z kolei, jesli nie oglądaliście, jest historyja niejakiego Pawła. facet zbliża się do 50-tki, ma świetną pracę w wytwórni płytowej ["EMI płaci ci jak arabskiemu szejkowi", pada taka kwestia z ekranu], ciekawą kochankę, niby jest gościem, który nie narzeka na swój los. tylko... przeszłość nie daje mu spokoju. A przeszłość wiąże się z postacią tego tytułowego Weisera. chłopca, który zginął podczas eksplozji w starym tunelu kolejowym, czego Paweł był świadkiem [wraz z dwójką kolegów], a na czego okoliczność był przesłuchiwany przez kierownictwo szkoły, do której wtedy chodził, a nawet spowiadany przez księdza. paweł mając 50 lat wraca do sprawy, przypadkiem spotykając przyjaciela z tamtych dziecięcych lat. chce poznać prawdę o śmierci Weisera, którego ciała, co ciekawe - nigdy nie odnaleziono. kiedy paweł miał 10 lat znał zydowskiego chłopca o tym nazwisku. jego koledzy lubili go zaczepiać, nawet pobić, z powodu jego inności. paweł się w to nie mieszał, bo weiser raczej go interesował niż budził niechęć. problemu nie stanowiło nawet to, ze Ela, dziewczynka w której się paweł podkochiwał, spędzała całe dni z tym chłopakiem, można by rzec nawet, ze z nim "chodziła", nie przestając jednocześnie dawać nadziei Pawłowi, co sprawiło, ze wkrótce się do nich przyłączył, do ich zabaw i gier. weiser był piromanem - nie wiadomo skąd brał wiązki trotylu, przeprowadzał druty, lonty, a potem wysadzał np. stary komin-wieżę w opuszczonej fabryce; potrafił lewitować...; był spiritus movens róznych zabaw, choćby stanie na szynie i uskakiwania w ostatniej chwili przed nadjeżdzającym pociągiem; Ela nazywała go "filozofem"; pawłowi udaje się podejrzeć przez okno, jak wesier jest uczony jakiegoś języka, którego paweł nie zna, przez swojego żydowskiego dziadka, jednocześnie będąc strofowanym, ze jak się nie nauczy, to "skończy jak jego rodzice, czyli śmiecie"... tajemniczy dzieciak, z rysem metafizyki w sobie. któregoś razu weiser zaplanował wysadzenie w powietrze starego tunelu. zaprosił na tę okazję Pawła, elę i dwóch kolegów pawła. ładunki nie chciały jednak odpalić, więc weiser wszedł do tunelu, żeby je poprawić, a razem z nim ela. i wtedy pierdyknęło. wesiera nidy nie znaleziono. uznano za zmarłego. Ela ocalała cudem... akcja toczy się w trzech wymiarach. pierwszy to dochodzenie 50-latka pawła, szukającego prawdy o tamtym wydarzeniu. spotyka się z tymi dwoma przyjaciółmi, świadkami tamtego wybuchu, jeden z nich powiada, ze weiser go odwiedza... że musi mu się tłumaczyć, że "nie zdradził go" [?], drugi jest kryptoalkoholikiem, chce zapomnieć o przeszłości; dorosła ela, pytana o tamta sytuację, rwie się, nie chce nic powiedzieć, jest coraz bardziej rozstrzęsiona zapewniając jednocześnie, ze nic nie pamięta, poza tym, ze sama wybiegła przed wybuchem, dlatego udało się jej ocaleć. kwestionuje także znajomośc faktów przez pawła [np paweł pamięta ją jao dziewczynkę w zawsze czerwonej sukience, a ona zaklina się, że sukienka była niebieska]. jednocześnie paweł ma ciągle retrospekcje z dzieciństwa, ilustrujące jego znajomość z elą i weiserem, które układają się w sentymentalną, momentami zalatujacą nawet liryką [zasługa świetnych zdjęc i aranżacji poszczególnych scen, scenografii pełnej zieleni i miejsc zakrawających na "magiczne"] trzeci plan, to - w te retrospekcje wplecione sceny przesłuchiwania pawła i jego kolegów przez szkolną dyrekcję w związku z tragicznym wypadkiem i śmiercią weisera. chłopcy nic nie wiedzą, znęca się werbalnie nad nimi dyrektor [zamachowski bardzo agresywny ;)], a ksiądz spowiada Pawła, żeby potem wypaplać, co usłyszał przesłuchującym. jest też tajemnicza płyta z "muzyką" pewnego niemieckiego kompozytora, który przeżył swój czas w domu wariatów, do której "dźwięków" [bo jej odgłos przypomina raczej jakieś tarcie nosem o szybę, czy kij wie co...] Wesier lewitował na oczach eli, pawła i ich kolegów. żeby było ciekaweij, płyte tę znajduje w antykwariacie zupełnie wspołczesna narzeczona pawła... realizm magiczny taki :] odpowiedzi na pytanie "co się stało z weiserem ?" nie ma. najdalszą granicą do której paweł dociera w swoich wspomnieniach jest widok wesiera i eli wybiegających trzymając się za ręce z własnie wybuchniętego tunelu... całośc zaś jego dociekań i poszukiwań bardziej przypomina[ła] podróż sentymentalną, wspomnienie pierwszej miłości, dziecięcego zaintrygowania, powrót do źródeł. czy weiser istniał naprawdę ? czy był tylko projekcją grupki dzieciaków ? a sama postać ? Wesier- żyd, więc może jest tu jakaś intencja metaforyczna odwołująca się do stosunkow polsko-żydowskich ? ale to może już Wy odnajdziecie :] w każdym razie, jest to ekranizacja powieści Pawła Huelle, więc - bez znajomości literackiej pierwociny, to pewnie się tutaj nie da poruszac zbyt swobodnie w interpretacjach. kupiłem ten rytm całej opowieści. momentami nawet ocierający się o lekką grozę, kiedy co i rusz padają sugestie, że weiser mimo że powinien, to nie zginął, a nawet jeśli, to pojawia się jako duch, a jednocześnie pełen ciepła i nostalgii we wspomnieniu czasu dzieciństwa, pierwszych uczuć, odkryć zmysłowych, być moze prowadzących do konfabulacji upiększających rzeczywistość i dodających jej niesamowitości. nie wiemy, na ile wspomnienia Pawła są prawdą, a na ile są produktem jego tęsknoty za przeszlością, splątanych ówczesnych emocji i patologicznym brakiem panowania nad zainteresowaniem postacią weisera, tudzież rozbudzoną jego osobą buzującą wyobraźnią :] film "od 12 lat" puszczany między 0:25 a 2:10... czy Wy coś z tego rozumiecie ? bo ja już jestem totalnie wyjęty z kontekstu... Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 13.07.11, 16:42 "Pestka" Intersujące uwagi! Nie przypomnialam sobie w końcu "Pestki" wczoraj, spóźniłam się i oglądanie od połowy nie miałoby sensu. Dodam tylko słowko na temat książki, tu wielkie uczucie pomiędzy bohaterami wydaje się bardzo przekonujące, takie przynajmniej miałam wrażenia, jak czytałam po raz, wiele lat temu. Mam tę książkę w domu, musiłabym sobie przypomnieć kiedyś ... > "Weiser" Wielka szkoda, że "Weiser" nie znalazł się pośród filmów puszczanych w Jedynce o 20.25, tak rzadko do tej pory był powtarzany. Ale nie ma co marudzić, dzięki Tobie przypomnieliśmy go sobie. :) > Wesier- żyd, więc może jest tu jakaś intencja metaforyczna odwołując > a się do stosunkow polsko-żydowskich ? Zdecydowanie tak. Tak niektórzy literaturoznawcy odczytywali powieściową postać Dawida Weisera, jako metaforę tragicznego losu Żydów w XX wieku i trudnej, polsko-żydowskiej historii. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 14.07.11, 13:19 wypada, w takim razie, żałować, ze z ksiązki nie udało [wg mnie, przynajmniej] przenieść tych emocji na ekran. zabrakło wyrazistości, akcentów, przekonujących scen budujących obraz tego uczucia. problem w tym, ze chodzić mialo o Wielkie Uczucie, a nie jakieśtam sobie. I chyba to zaznaczenie później, ze w grę wchodzi właśnie WU zgubiło cały film, bo deklaracje, słowa nie miały odzwierciedlenia w mocy i głębi scen i obrazów. Czyli jednak... to prawda by być mogła, bo rzeczywiście żydowski chłopiec nie ma tu łatwo, ale zarazem jest obiektem zainteresowania całej reszty. odrzucany i intrygujący. fakt, jak żydzi w ogóle :] z drugiej strony, bohater prowadzacy prywatne dochodzenie w sprawie rzekomej śmierci sprzed lat, siedzi po prostu po uszy w tym, co ukształtowała w nim dziecięca wyobraźnia, której się nie zdołal do końca wymknąćm bo i po co ? :]. ma 50 lat, jest ustawiony, zarobiony i zaczyna odczuwac cięzar wieku, wraca do przeszłości, a z dzieciństwa pozostał mu magiczny ogród zabaw i zaciekawień, w którym jest pierwsza miłość oraz znajomy żydowski chłopiec, który lewitowal i wysadził się w tunelu, żeby z niego wybiec tylnym wyjściem w radosnym galopie, już po eksplozji, co paweł rzekomo widział przez opadający dym. taka metafora zetknięcia dziecka z inną kulturą, kodem zachowań, z automatycznym przypisaniem mu niezwykłych właściwości wynikającym wprost z tej egzotyki w nich dostrzeganej. no nie wiem, tak ja bym to ostatecznie widział :] a Ty, jak sądzisz ? Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 13.07.11, 19:19 Chciałam przypomnieć, że jak kiedyś skrytykowałam sfilmowaną "Pestkę", Barbasia mocno się obruszyła;) Książką w owych czasach również byłam oczarowana, czar prysł po obejrzeniu "Pestki", a główna w tym zasługa rozhisteryzowanej, nie zachowującej się dojrzale Jandy. I wcale nie uważam, ze skrzywdzono faceta, co z rodziną, synami? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 14.07.11, 13:02 nie nie, wiesz, to skrzywdzenie, to raczej pokazanie postaci męskiej jakoś tak w cieniu kobiety, jako figury mniej atrakcyjnej, mniej epatującej niepohamowaniem zycia, radością, motoryką taką :] to Ona czyni film, On jest tylko dodatkiem. Ja wiem, ze to opowieść kobiecymi rękoma napisana i nakręcona, ale dlaczego On w tych kobiecych opowieściach zawsze jest jakiś taki nieciekawy i niefinezyjny..? . Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 14.07.11, 13:48 I dokładnie tak twoją sugestię zrozumiałam, chciałam tylko się podroczyć;) Odpowiadam, niektóre kobiety kręcą przeciętni, ułożeni, nie utrudniający życia, spolegliwi (w potocznym znaczeniu) faceci. A poza tym jedna osobą dominujaca w zwiazku (gł. poprzez nadekspresyjną kreację Jandy), chyba wystarczy, z tym że nie jestem pewna, czy tak w opowiadaniu było, a nawet mam wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 15.07.11, 13:56 "nie utrudniający życia faceci" - ;] tacy, co to się pod nogami nie plączą, hy hy, co nie ? właśnie, Janda ekspresyjna bardzo, i co ciekawe, to ona jest w pozycji zakochanej-bardziej, tak przynajmniej się wydaje... niby przebojowa, a tu nagle bęc i po babce. z jednej strony, kobieta w kobiecych filmach ma wigor i pazur, a z drugiej taka słabowita jakaś się wydaje, uczucie ją sprowadza do parteru. Piękne połączenie. Nie to co facet, zwykle całkowicie oczywisty i pozbawiony interesujących sprzeczności... ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 15.07.11, 14:18 właśnie, Janda ekspresyjna bardzo, i co ciekawe, to ona jest w pozycji zakochan > ej-bardziej, tak przynajmniej się wydaje... niby przebojowa, a tu nagle bęc i p > o babce. z jednej strony, kobieta > w kobiecych filmach ma wigor i pazur, a z drugiej taka słabowita jakaś się wyda > je, uczucie ją sprowadza do parteru. Nie to co facet, zwykle całkowicie ocz > ywisty i pozbawiony interesujących sprzeczności... ;] bo kobieta, abstrahuję tu od filmu, z natury emocjonalna, o wiele bardziej niż mężczyzna wszytsko przeżywa... :) W męskich fiilmach kobieta to często tylko ładny dodatek, ozdobnik, elemet okolicznosci przyrody ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 15.07.11, 15:11 to prawda... aczkolwiek, czasami w męskim kinie kobieta bywa także "najgorszym nieprzyjacielem człowieka", podstępnym wampem albo cyniczną materialistką wykorzystującą szlachetnego bohatera ;] tak jak mężczyzna w kobiecych filmach bywa... powiedzmy szczerze - świnią zakamuflowaną, aczkolwiek... rzadko prowadzi to do upadku kobiecego, podczas gdy mężczyzna potraktowany kobiecym wampem głównie przegrywa :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 15.07.11, 15:31 Jak to rzadko prowadzi do kobiecego upadku??? To kobiety z miłości się trują, topią, gaz odkręcają, a w najlepszym wypadku popadają w ciężką depresję! A taki mężczyzna, najwyżej z nałóg alkoholowy popadnie (z którego wywrywa go później pocieszycielka) albo źle się będzie prowadzić w towarzystwie pań lekkiego obyczaju. I tyle!? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 16.07.11, 13:00 w męskich filmach rzadko sie tak dzieje :] w kobiecych - częściej, tutaj racja. no wlaśnie, chłop to w butli utopi, i nie dość, ze nie skrzywdzony, to jeszcze bywa,ze i, incydentalnie, zadowolnięty nawet. wiesz, te kobiece "upadki" wyglądają tak... szlachetnie, heroicznie, a męskie... jakoś tak żałośnie i nisko :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 16.07.11, 14:32 > no wlaśnie, chłop to w butli utopi, i nie dość, ze nie skrzywdzony, to jeszcze > bywa,ze i, incydentalnie, zadowolnięty nawet. Ha, ha, ha :))) Nie mogę nie przyznać Ci tu racji! :) > wiesz, te kobiece "upadki" wyglądają tak... szlachetnie, heroicznie, a męskie.. > . jakoś tak żałośnie i nisko :] Bo facet zazwyczaj, po upadku, wstaje, otrzepuje się i idzie dalej. Nie ma co się rozczulać! ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 16.07.11, 15:12 czasami idzie na czworakach ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 16.07.11, 15:35 grek.grek napisał: > czasami idzie na czworakach ;] chichichichi :)))))))) To pewnie jeden z tych wyjątków, któryś z wrażliwców! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 15.07.11, 21:40 kobieta, abstrahuję tu od filmu, z natury emocjonalna, o wiele bardziej niż mężczyzna wszytsko przeżywa... Myślę, że emocje nie zależą od płci, a tylko inaczej się uzewnętrzniają. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 16.07.11, 14:38 pepsic napisała: > kobieta, abstrahuję tu od filmu, z natury emocjonalna, o wiele bardziej niż > mężczyzna wszytsko przeżywa... > Myślę, że emocje nie zależą od płci, Są, są zależne od płci, wynika to z róźnic w budowie mózgu (zajrzyj do książki "Płeć mógu"), pogląd, że kobiety są bardziej emocjonalne nie jest tylko stereotypem, ma on realne uzasadnienie, dowodzą tego badania naukowców zajmujących się ludzkim mózgiem. >a tylko inaczej się uzewnętrzniają. To też! Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 15.07.11, 21:17 tacy, co to się pod nogami nie plączą Chciałam bardziej elegancko ująć;) Z drugiej strony trudno sobie takiego delikwenta wyobrazić, jako obiekt do westchnień;) I na tym polu reżyserka Janda nie dała rady. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 16.07.11, 13:04 hmm, wiesz, mnie się wydaje, że on tak bardziej występuje jako symbol młodzieńczej urody, dotykający nadczułych w tym momencie zmysłów bohaterki, niż jako realny, z krwi i kości kandydat na kochanka :] niedawno pan szajda pojawił się w filmie, w prawie-głównej roli, obok gajosa janusza. chyba go polubili w środowisku ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 14.07.11, 14:11 pepsic napisała: > Chciałam przypomnieć, że jak kiedyś skrytykowałam sfilmowaną "Pestkę", Barbas > ia mocno się obruszyła;) ;) Jaaa??? No chyba, że na ostrą krytykę aktorstwa Jandy, to może tak. A i zauważ Pepsic, że ja wyjątkowo, he,he, nie mówię do Greka, "Greku zgadzam się z Tobą całkowicie ", tylko, ostrożnie ;) mówię, że to "interesujące , co pisze". No i Grek na grze aktorskiej Jandy psów nie wiesza. ;)) Stąd moja przychylność dla jego postu. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 14.07.11, 14:45 Napisałam wówczas ogólnikowo: straszna chała. Druga sprawa, że za sprawą Jandy. Ps. Aż tak bardzo nie wczytuję się między wierszami, ale nie omieszkam na przyszłość zapamiętać, co znaczy "interesujące jest, co piszesz";) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Pestka"/ "Wesier" z TVP2 14.07.11, 14:56 pepsic napisała: > Napisałam wówczas ogólnikowo: straszna chała. Druga sprawa, że za sprawą Jandy. To ja bym, jak wtedy?, choć nadal słabo ten film pamiętam, nie powiedziała, że to straszna chała była. Widziałam gorsze rzeczy (np. film w reżyserii Lindy z Kawką i Brodzik). > Ps. Aż tak bardzo nie wczytuję się między wierszami, ale nie omieszkam na przy > szłość zapamiętać, co znaczy "interesujące jest, co piszesz";) Nienie, to nie tak, tu ostrożność wynikała tylko z tego, że ja sobie nie przypomniałam filmu i nie moglam podjąć dyskusji o szczegółach. Zgodzić się albo niezgodzić z tym , co Grek pisze. więc na baaardzo ogólnikowym stwierdzeniu musiłam poprzestać. Interesujące to interesujące, nawet jeśli jest sprzeczne z moją opnią. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Dziś w TVP1 o 20.25 "Taratak" 13.07.11, 14:40 w reżyserii Andrzeja Wajdy, przypominam! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Dziś w TVP1 o 20.25 "Taratak" 13.07.11, 14:43 haha, ale akcja ;] zdaje się, ze jednocześnie nam do głowy to samo przywędrowało, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dziś w TVP1 o 20.25 "Taratak" 13.07.11, 15:21 Zdaje się nadajemy ,Greku, na tych samych falach!? ;) A wiesz, że mnie to nawet specjanie nie dziwi, bo to nie pierwszy i nawet nie drugi raz tak się dzieje! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dziś w TVP1 o 20.25 "Taratak" 13.07.11, 15:38 Ciekawy to fenomen, prawda! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dziś w TVP1 o 20.25 "Taratak" OT 18.07.11, 16:14 barbasia1 napisała: > Zdaje się nadajemy ,Greku, na tych samych falach!? ;) Czasami tylko! To się zdarza ludziom, którzy często ze sobą rozmawiają. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dziś w TVP1 o 20.25 "Taratak" 13.07.11, 16:02 Pomyślałam sobie o tej 14:42, że zanim przejdę do odpowiedzi na fantatsyczny post Pestka/ Weiser (co może troszkę potrwać), muszę przypomnieć i zapowiedzieć oficjalnie premierowy "Tatarak", skoro Ty, Greku, jeszcze nie wspomniałeś o tym filmie! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Tatarak, TVP1 20:25 13.07.11, 14:42 no to premierowo dzisiaj, czyli cokolwiek sensacyjnie, bo w tym zalewie powtórek i powtórkowych powtórek z powtórek znaleźć coś nowego to duże wydarzenie ;] "Tatarak" zatem w TVP1 o 20:25. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Tatarak, TVP1 20:25 13.07.11, 16:03 Bardzo jestem ciekawa "Tataraku", czytałam opowiadanie Iwaszkiewicza, na podstawie, ktorego powstal film (jak pożyczyłam tom opowiadań Iwaszkiewicza, przy okazji "Kochanków z Marony") i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobało, nawet bardziej, niż nieco trącący myszką "Kochankowie z Marony". To krotkie opowiadanie jest w internecie, możecie łatwo sobie je znaleźć i przeczytać. Film Wajdy inspirowany jest nie tylko opowiadaniem Iwaszkiewicza oraz nowelką Sandora Maraia; do filmu wkomponowane zostało , jak pewnie wiecie, także intymne wyznanie Krystyny Jandy, która wspomina swojego zmarłego na raka męża Edwarda Kłosińskiego... Kino do refleksji. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9717 Re: Tatarak, TVP1 20:25 13.07.11, 18:41 Kilka dni temu na Kino Polska chyba (a może to TVP Kultura była?) leciał stary czarno-biały "Tatarak" z Rysiówną, z 1965 chyba roku. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Tatarak, no to... 3 grosze na początek :] 14.07.11, 12:52 jeśli chodziło o to, żeby wykreować świat, nad którym się śmierć unosi i który przenika, to się udało w stu procentach :] scena, kiedy młodość zostaje zagarnięta w wodzie przez ową śmierć - mocny przekaz, zwłaszcza w czasie lizania ran po wojnie i po powstaniu, które zabrało tyle młodej krwi, a które było takim idiotyzmem, oraz za które nikogo nawet symbolicznie nie napiętnowano, a przeciwnie, pokazuje się je, jako przykład heroizmu. świetne połączenie : w monologu janda opowiadająca o tym,że nie chciała, czy - nie zdązyła - swojego męża powiadomić o wynikach badań, wedle których był śmiertelnie chory, a w fabule - grana przez jandę bohaterka sama jest nie informowana o chorobie, która ją toczy. tylko, ze - tak się wydaje - ona o tym wie chyba ? nie ? albo się domyśla, że jest niedobrze, i nie musi tego słyszeć wprost. a ten romans, to taki ni to nieromans, ni to półromans, ni to nie wiadomo co.bardzo na tym skorzystał cały koncept. ona w tym chłopcu raczej synów utraconych szuka, tak to odebrałem na początku. ale jednocześnie, właśnie w obliczu [moim zdaniem] przeczucia własnej śmierci, chce koniecznie dotknąć jego młodości, także najzupełniej fizycznie. chyba najlepsze są te właśnie sceny rozmów jandy z jej młodym znajomym, to jak ona na niego patrzy, jak z niej wyziera instynktowna potrzeba kontaktu z nim, z jego świeżością i otwartością, no i ciałem rzecz jasna. jak zatraca się w jego młodości, która symbolizuje i wspomnienie o dzieciach, i o własnej przemijalności, i o nieuchronności wiadomego końca. i ta jego śmierć to dla niej przeca kolejny cios, przypomnienie tego, czego nie zdołała dotąd zapomnieć, i pewnie nigdy nie zdoła, czyli utraty dwóch synów. z tego punktu widzenia, jej punktu widzenia - tragiczne nie do wyrażenia przeżycie. nie wiem, jak do Was, ale do mnie Janda jakoś bardziej do mnie przemawia w takiej roli, bardziej stonowana, mniej chaotyczna, bardziej wsobna, śmiejąca się z naturalnym wdziękiem, a nie z jakąś taką rubasznością grubiańską, jak w innych filmach. powiedziałbym, że to jedna z jej najlepszych ról. znakomita. sam w sobie monolog jakoś mną nie zarzucił, a Wami ? no jakoś nie. Nie wiem, może jednak to, ze był ustawiony,że w film została wkręcona osobista calkiem narracja... dobrze to wyglądało, jako część całego projektu, bardzo ciekawie z punktu widzenia formy, ale jako opowieśc - taka trochę przesadna prywata, wg mnie. zaleciało trochę ekshibicjonizmem nadmiernym; jakimś takim wyobrażeniem, ze widza może zainteresować coś tak bardzo intymnego i własnego. w formie fabularnej dało by się to pięknie ukręcić, ale tak wprost i bez kostiumu... nie jestem przekonany... a Wy ?. to tak na rozkręcenie interesu ;] jak Ty, jak Wy to interpretujecie ? co Was najbardziej ujęło, tudzież rozczarowało ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Tatarak, no to... 3 grosze na początek :] 14.07.11, 15:19 Ujęło mnie odważne wystawienie się Jandy na widok publiczny bez upiększania fizyczności. Co do gry, rzeczywiście trzymała się z dala od swojej emfazy (z wyjątkami jednakże). Ja odczytuję film jako przesłanie o przemijaniu, o zderzeniu młodości ze starością. Co do nibyromansu skłaniam się w stronę tęskonty za synami, tudzież utraconą młodością, ale nie powiem, podteksty seksualne ledwo wyczuwalne były. Wyznania intymne mnie nie raziły, wysłuchałam, bez przesadnych emocji, raczej ze zwykłej ludzkiej ciekawości. Podejrzewam, że miały dodać artyzmu. W sumie, to mi się podobało, aczkowlwiek bez fajerwerków. A teraz, co mi się nie podobało: nienaturalność sceny, w której Janda popija wino z przyjaciółką nad rzeką, a w tle bawi się młodzież sztucznie i bardzo teatralnie w strojach przejaskrawionych jedynie wzorowanych na epoce. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Tatarak, no to... 3 grosze na początek :] 15.07.11, 13:44 a jak Ci się podobał młody aktor, którego musieli, podobno, dubbingować ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Tatarak, no to... 3 grosze na początek :] 15.07.11, 21:25 Niespecjalnie, wygląda, że to znajomy królika bądź niewypał, jakoś nie zapadł mi w pamięci, ale może tak miało być, znaczy miał być prosty chłopak. Nie ma porównania do młodzieży, która spisała się znakomicie we "Wszystko, co kocham". Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Tatarak, no to... 3 grosze na początek :] 16.07.11, 15:11 zaćmienia chwilowego dostałem i dałem odpowiedź wyżej... powtórzę więc tylko, ze - kto wie, może pan aktor miał być tylko symbolem [młodości, świeżości], a nie realną postacią i stąd taki jakiś drętwy wyszedł ? ;]. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Tatarak, no to... 3 grosze na początek :] 14.07.11, 19:51 Janda nie chciała, nie powiedziała mężowi o wynikach badań, mąż dowiedział się o wszytskim dopiero podczas wizyty u lekarza, na którą pojechali oboje ... Doktor tylko w filmie nie informuje żony o jej chorobie, u Iwaszkiewicza, doktorowa, wie o diagnozie, wie, że jest nieuleczalnie chora ... Mnie ten monolog poruszył, choć nie mogę powiedzieć, by to poruszenie było bardzo intensywne w swej mocy, a to dlatego, że poznałam dużo wcześniej z prasy, z telewziji opowieść Jandy, przejmujące szczegóły na temat ostatnich miesięcy życia jej męża, o jej z nim trwaniu w chorobie, więc monolog z filmu z oczywistych powodow nie miał już dla mnie tej mocy odziaływania ... Połącznie monologu aktorki opartego na prywatnych przeżyciach z filmem fabularnym i małymi wstawkami z planu filmowego podczas jego kręcenia, które są chyba takim swoistym łącznkiem pomiędzy tymi dwoma zupełnie odrębnymi płaszczyznami, prywatną i artystyczną wypadło rzeczywiscie nad wyraz interesująco i świeżo. cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Tatarak, no to... 3 grosze na początek :] 14.07.11, 20:06 > Połącznie monologu aktorki opartego na prywatnych przeżyciach z filmem fabular > nym i małymi wstawkami z planu filmowego podczas jego kręcenia, które są chyba > takim swoistym łącznkiem pomiędzy tymi dwoma zupełnie odrębnymi płaszczyznami, > prywatną i artystyczną wypadło rzeczywiscie nad wyraz interesująco >i świeżo. Chwyt "film w w filmie" sam Wajda zastosował już wiele lat temu w filmie "Wszytsko na sprzedaż", co przypominają receznzeci ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Tatarak, no to... 3 grosze na początek :] 15.07.11, 13:51 O, czyli jednak gdzieśtam dobrze kombinowałem ? tak mi się właśnie zdawało, ze ona się domyśla.... w książce, jak piszesz - wiedziała, więc... scenariusz poszedł środkiem wykorzystując możliweości intuicyjne widza ;] to samo mam :] - fajne połączenie. Juz początek, kiedy wajda i janda, przygotowując się do zdjęć, na tle chaosu planu filmowego, czytają o tataraku daje ciekawy efekt. czytałem coś o tym, ze w teatrze Lupa wykorzystuje podobne metody, że idzie on w kierunku grania przedstawień w formie prób generalnych, a nie klasycznych spektakli, co daje taki efekt, ze po pewnym czasie rzeczywistość pozasceniczna zaczyna się rozpływać w teatralnej i nie sposób jednej od drugiej odróżnić, scalają się ze sobą. nie wiem, jak to w praktyce wyglada, bo nie uczęszczam, to tylko taki wtręt z lektury jakichś teatru tyczących artykułów ;]. a Ty jak odebrałaś pana aktora młodego ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Tatarak, no to... 3 grosze na początek :] 15.07.11, 15:18 grek.grek napisał: > O, czyli jednak gdzieśtam dobrze kombinowałem ? tak mi się właśnie zdawało, ze > ona się domyśla.... w książce, jak piszesz - wiedziała, więc... scenariusz posz > edł środkiem wykorzystując możliweości intuicyjne widza ;] To bardziej skomplikowana sprawa, bo scenariusz filmu był inspirowany nie tylko opowiadaniem Iwaszkiewicza, ale także opowiadaniem Sandora Maraiego „Nagłe wezwanie”, i z niego własnie właśnie zaczerpnięto motyw śmiertelnie chorej żony lekarza, która o swej chorobie nic nie wie, bo mąż ukrywa przed nią tę informację... Jest w filmie scena, kiedy pani Marta wygląda jakby źle się czuła, stoi przed ciężko oddycha, ale czy pani Marta domyśla się tego, co wie widz, trudno powiedzieć , moze intuicyjnie, jak to kobieta domyśla się tego ... cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Tatarak, no to... 3 grosze na początek :] 15.07.11, 21:35 Wypatrzyłam tylko jeden moment, który mógł wskazywać, że Marta wie, bądź się domyśla choroby. Kiedy przyjaciółka zapytała, czy przyjedzie do W-wy jak zawsze 1 sierpnia, Ewa wtedy się zawahała, jakby coś przeczuwała. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Tatarak, no to... 3 grosze na początek :] 16.07.11, 15:32 pepsic napisała: Tak, może nawet ten moment jest ważniejszy ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Tatarak, no to... 3 grosze na początek :] 16.07.11, 13:09 a, widzisz, no tak... to trzeba by się zastanowić, czy to jest jakoś precyzyjnie połączone ze sobą, czy tylko sprawia takie wrażenie, a może tylko jest do siebie podobne na pewnych obszarach... mnie się coś tam skojarzyło - tutaj niedopowiedzenie, i tam też... :] tak, pamiętam tę scenę; jest też, wcześniej nieco, moment, kiedy żegna się ze swoją przyjaciółką - umawiają się na spotkanie, ale jej przyjaciółka wie, ze będzie to najpewniej niemożliwe, że być może widzą się ostatni raz, zważywszy na chorobę marty, i ściska ją z całej mocy mając świadomość, ze może żegna ją na zawsze. a marta przyjmuje to bez zdzwienia, z jakimś zrozumieniem dla jej zachowania, co - wg mnie - znów byłoby przyczynkiem do podejrzeń, ze zdaje sobie sprawę, ze jej pogarszająca się forma i gwałtowne chudnięcie, to nie są efekty tylko "zmęczenia". Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek a co tam na dziś ? "miasto smierci" riplej 16.07.11, 15:19 "MIasto smierci", tvp1, 20:15 - pisaliśmy o nim kiedyś. ciekawy, głośny temat, sam film... hmmm, sredni, podtrzymam tę opinię; nie oczekujcie, ze podłączy Was do prądu, jak rasowy thriller. ale taki to już problem z filmami, ktore chcą raczej sygnalizować problem, protestować przeciw czemuś, a rozrywkę według konwencji pozostawiają na drugim planie. polsat leci w prime klasyką rozrywki drugoligowej - "Klejnot nilu" i "wielka draka..." stare hity, może dla kogoś będzie to dobra okazja do podroży sentymentalnej w czasy dzieciństwa ? ;] TVP się stara - mecz w dwójce dzisiaj, po północy, ale za to live. szkoda, ze w tym samym momencie w Jedynce "glina" powtórkowo... będzie trzeba decydować... nie znoszę oglądania powtórek na video. my tu gadu gadu, a w kinach ostatni "Harry Potter" :] recenzje bardzo dobre, podobno świetnie zrobiony jest, a jak kto w 3D [co za brzydka nazwa...] dopadnie, to już w ogóle będzie miał przeżycie wiekopomne. cóz, ja powiem tylko, że pani emma watson wyrosła, oj wyrosła nam bujnie ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: a co tam na dziś ? "miasto smierci" riplej 16.07.11, 16:51 "Miasto śmierci"o dobrej porze ! Może uda mi się obejrzeć! "Klejnot Nilu" i wcześniejszy z tą samą parą bohaterów - pisarką Joan Wilder i Jackiem T. Coltonem (fantastyczny, niezapomniany duet Michael Douglas i Kathleen Turner) - "Miłość, szmaragd i krokodyl" zawsze się świetnie ogląda i będzie oglądać! :) > my tu gadu gadu, a w kinach ostatni "Harry Potter" :], a jak kto w 3D [co za br > zydka nazwa...] dopadnie, to już w ogóle będzie miał przeżycie wiekopomne. O! Na pewno! :) > cóz, ja powiem tylko, że pani emma watson wyrosła, oj wyrosła nam bujnie ;] :) A tak, wyrosła ładnie dziewczyna. A przy tym jest bardzo skromna i sympatyczna i co najważniejsze, niezwichrowana, nie uderzyła jej do głowy woda sodowa z powodu sławy. No i wyrosła na aktorkę! Jak to jedna decyzja może zdeterminować całą drogę życia! To przyjemnego oglądania meczu albo "Gliny"! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: a co tam na dziś ? "miasto smierci" riplej 17.07.11, 13:59 no i - udało Ci się ? jakie wrażenia ? własnie, ciekawe jak się potoczą dalsze losy tych aktorów, bo właściwie u progu dorosłości są obrzydliwie bogaci, a zarazem zaszufladkowani, jako "ci od Pottera", czyli są dwa istotne czynniki demobilizujące vel handicapy. np. młodemu aktorowi od "Kevinów" nie udało się nic sensownego zrobić z takim początkiem, stąd dla niego stał się on jednocześnie końcem. ci chyba wyglądają na bardziej zainteresowanych jakąs kontynuacją, więc - kto wie, hehe. wybrałem "glinę" - jednak, nie darowałbym sobie... ;] mecz zacząłem od 2 połowy, a i tak miałem tego pod dostatkiem, bo grali aż do rzutów karnych, w których argentyna przegrała. znów argentyna przegrała przedwcześnie... tylu świetnych piłkarzy, a tak niewygrywająca z nich powstaje drużyna. może trenera wartościowego muszą im jakiegoś dopasować ? a może mniej tych gwiazd upchniętych byle jak, byle wszyscy się zmieścili, a więcej jakiejś koncepcji gry, bo z tym najlepiej nie jest, a i nie było np. na ostatnich MŚ, podczas których, pamiętam, też liczyliśmy na wiele z ich strony, a oni nas rozczarowywali ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: a co tam na dziś ? "miasto smierci" riplej 17.07.11, 20:44 Nie wiem, jak Barbasia, ale ja obejrzałam. Dało się, nierówne, ale zawsze coś. Odnośnie JO, która lepiej wypadła za pierwszym moim podejściem (wtedy nie oglądałam całości) muszę się zweryfikować.Jednak kogoś innego widziałabym, z większym talentem. Trochę bolały scenki retrospekcyjne, za bardzo ckliwe. Duży plus za ujęcia i klimaty. Ps. A propos Harry Potter - miałam znikomą przyjemność obejrzenia w kinie I części, jak dla mnie - totalna nuda, produkt marketingowy i tyle, ale przyznaję, w filmach przygodowych jakoś nie potrafię się odnaleźć. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: a co tam na dziś ? "miasto smierci" riplej 18.07.11, 15:24 Końcówkę tylko obejrzałam ... Więc nie za wiele mogę powiedzieć na temat filmu, fabuły, powiem może tylko słówko o J.Lo. Odniosłam wrażenie, bardzo się starała w tym filmie, że zagrała tu najlepiej jak portafiła, że wzniosła się na szczyty swoich możliwości aktorskich. Być może zmotywowała ją dodatkowo tematyka, który potraktowała jakoś osobiście. W końcu ona też pochodzi z latynoskiej, wprawdzie nie meksykańskiej, lecz portorykańskiej, rodziny, która za chlebem wyemigrowała do Stanów. (Nie wiem, czy po obejrzeniu całego filmu nie zmienię zadania jak Pepsic!?) A propos Z cylku wieści ze świata będzie: Plotkarskie gazety i portale właśnie podały, że Jennifer Lopez rozwodzi się ze swoim Markiem Antoniuszem. Po siedmiu latach od ślubu. Para wydała już nawet stosowne ośwadczenie. To jej trzeci rozwód. Coś ta piękna dziewczyna nie ma szczęścia do mężczyn. To szkoda Argentyny. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: a co tam na dziś ? "miasto smierci" - toczytać 18.07.11, 16:11 korekta Końcówkę tylko obejrzałam ... Więc nie za wiele mogę powiedzieć na temat filmu, fabuły, powiem może tylko słówko o J.Lo. Odniosłam wrażenie, bardzo się starała w tym filmie, że zagrała tu najlepiej jak portafiła, że wzniosła się na szczyty swoich możliwości aktorskich. (Nie wiem, czy po obejrzeniu całego filmu nie zmienię zadania jak Pepsic!?) Jennifer nie tylko zagrała w tym , ale i wyprodukowała go . "W 2007 roku na festiwalu w Berlinie [...] otrzymała nagrodę specjalną organizacji Amnesty International za wkład w powstanie filmu." www.alekino.pl/program/?full/miasto-smierci_26365 A propos Z cylku wieści ze świata będzie: Plotkarskie gazety i portale właśnie podały, że Jennifer Lopez rozwodzi się ze swoim Markiem Antoniuszem. Po siedmiu latach od ślubu. Para wydała już nawet stosowne ośwadczenie. To jej trzeci rozwód. Coś ta piękna dziewczyna nie ma szczęścia do mężczyn. To szkoda Argentyny. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: a co tam na dziś ? "miasto smierci" - toczyta 18.07.11, 20:23 Coś musi być na rzeczy, w umownej drugiej części JLo lepiej wypada. Tak mi się wydaje. W sprawach prywatnych - nie wiadomo, jak było i kto nie ma szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: a co tam na dziś ? "miasto smierci" - toczyta 19.07.11, 16:38 > W sprawach prywatnych - nie wiadomo, jak było i kto nie ma szczęścia. Ale trzy rozwody!!! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Leming", TVP 1. 17.07.11, 14:08 "Leming" , to w TVP1 o 23:05. Francuski. opis wskazuje na to, ze rzecz się kręci wokół stosunków wewnątrzmałżeńskich, i że to wcale nie będzie wesoła ani poczciwa opowiastka, tylko jakis dramacik się szykuje. zawsze to nie-powtórka ;] a poza tym, jakoś nic innego w ramówce nie puszcza oka. ofk, oprócz meczu w Dwójce :] no i trzy polskie filmy jeden po drugim, w Jedynce. zapytacie w jakich godzinach ? spieszę z informacją : między 1:20, a 4:45. patologia ? dewiacja ? o nie, to coś znacznie gorszego - to publiczna telewizja i jej ramówka. w TVN "Seksmisja". ile można, litości... może nowi właściciele tej stacji [wystawiona na sprzedaż w zeszłym tygodniu, czy dwa tyg. temu...] zmienią nieco jej profil z żenującego na przyzwoity, pod względem programowym ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", TVP 1. 17.07.11, 14:45 > "Leming" , to w TVP1 o 23:05. Wygląda naprawdę interesująco, tylko późno się zaczyna! Niewykluczone, że będę musiała prosić Cię tradycyjnie o dopowiedzenie zakończenia ...!? W weekendowej Wyborczej jest list Prezesa Zarządu TVP J. Brauna , w którym zapowiada on, że "nowa Dwójka" i "nowa TVP Kultura" - "nowe", bo obie pod nowymi rządami, z nowymi szefami (w TVP Kutura właśnie objęła szefostwo Katarzyna Janowska) - "będą w sposób komplemntarny wspóltoworzyć wartość polskiej kultury i prezentować wydarzenia kulturalne, wspólpracując ze środowiskiem twórców w skali dotąd niespotykanej" (sic!) Piękna koncepcja, tylko ciekawe jak długo bedzie żywotna ... :) O "Tataraku" wieczorem napiszę! Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Leming", TVP 1. 17.07.11, 20:22 Dotychczasowy dyrektor Kultury został odwołany w ekspresowym tempie. Powołując następczynię nie pokuszono się o przeprowadzenie konkursu, czy choćby konsultacji, nie zadbano o pozory. Zaraz pojawił się list otwarty twórców kultury w tej sprawie. Za szefem Kultury ujęła się również w piątek Wyborcza ( na plus zasługuje obiektywizm, bo K. Koehler jest kojarzony z prawą stroną sceny polityczniej), chwaląc bardzo, bardzo wysoki poziom i apolityczność kanału, i do tego przy wielce mizernym budżecie. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", TVP 1. 18.07.11, 12:53 pepsic napisała: > Dotychczasowy dyrektor Kultury został odwołany w ekspresowym tempie. [...] A właśnie, dobrze, że o tym wspomniałaś, Pepsic!!! Mnie już od dawna nie dziwi praktyka nagłych odwołań, zwolnień w telewizji polskiej. Mam tylko nadzieję, że Janowskiej uda się coś dobrego zdziałać w TVPKulturze, może wreszcie i publiczna na tym skorzysta. Tylko, że bez wsparcia władz, odpowiednich ustaw, reform, a przede wszytskim bez odpowiednich finansów nie będzie łatwo, bo i Salomon z pustego nie naleje. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Leming", TVP 1. 18.07.11, 14:07 czyli stary numer, jakkolwiek nikt pana Koehlera nie nazwał "styropianowym złogiem", czy czymś takim ;] po prostu, jedni robią drugim to, co im samym niemiłe, a tym wycinanym nikt nie współczuje, bo każdy pamięta w jaki sposób oni byli na te stołki powoływani, i w jaki sposób ich poprzednicy odchodzili, czy raczej - zmuszani byli do odejścia, bądź też zwyczajnie wyrzucani za wszarz przez okno :] taka Polska nasza, mnie już nic nie dziwi, ani nie oburza. widz w tym wszystkim liczy się najmniej, a głupie urzędasy sądzą, że ustawiając swoich ludzi i przeformatowując ramowkę i profil stacji napędzą swoim politycznym protektorom głosów wyborczych. idiotyczne podejście, wprost na miarę polskich orłów. zdarza mi się za to częściej oglądać TVP Info, a tam za ŻONdy wzięły się chłopki kapuściane z PSLu. to jest dopiero blitzkrieg, słuchaj ;], nie ma publicystyki, w której nie byłoby charakterystycznych twarzy ze z pola rzepaku rodem, zawsze w rolach głównych. a do tego nowe posadki w adminstracji są, krewni i znajomi dostali robotę i godziwe pensje z abonamentowych resztek, nawet jesli po wyborach PSL nie będzie partycypował w TVP, to odprawy dostaną ci wszyscy faHOFcy niekiepskie. oto Polska właśnie :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Leming", TVP 1. 18.07.11, 13:54 i jak wyszło ? oglądałaś rzeczonego "Leminga" ? :] czytałem trochę o tej całej sprawie; wiesz, bądźmy powazni... TVP Kultura w pierwszej połowie 2011 oglądało... 15 tys osób. to są żarty. ładuje się po kilkanaście milionów w stację, którą następnie wklepuje się w kablówki i inne specjalne łącza, do których dostęp ma... własnie, nikły procent użytkowników. Wiesz co, ja pie,przę abonament, jesli tak sobie TVp poczyna :] a za to, co widzę wczoraj, kidy próbuję odpalić Teleexpress ? skoki narciarskie latem :] adama małysza już nie ma, a oni ciągle to barachło pokazują. nie mam dowodów, ale podejrzewam, ze dzieje się tak, bo jakiś oszołom podpisał beztrosko kontrakt, w którym TVP się zobowiązała się do pokazywania na głównej antenie konkursów skoków na iles lat do przodu nie biorąc pod uwagę, ze być moze w połowie obowiązywania umowy nie będzie już czego pokazywac, bo glówny aktor zejdzie ze sceny... czy nie mogliby tego wykurzyć do TVP Sport ? zdaje się, ze nie, z ww. powodów :] nie mam innego wytłumaczenia dla tej kuriozalnej sytuacji. ta telewizja sięga granic samoośmieszenia i dyskwalifikacji. powiem Ci więcej - chciałem wczoraj w nocy obejrzeć ten ciąg polskich filmów, który był zapowiadany w ramówce Jedynki. oprócz Życia rodzinnego, które kiedyś oglądałem... i co ? i nic. włączam po trzeciej, a tutaj obraz kontrolny. obejrzałem figę z makiem :] abonament ? a co to takiego ? nie wiem, nie znam, ja nie tutejszy ;] a co było o 21:20 - z ramowki wynika, ze "Hity na czasie", czyli program muzyczny, w których pokazywany jest koncert muzyki disco, takiego umpa-umpa z wiejskiej remizy. w prime TVP... upadek całkowity, aczkolwiek - wg mnie - upadek znakomiciie kontrolowany. takim sposobem ta telewizja naprawdę sama się uniecestwia, co jest na rekę części polityków, którzy dybią na majątek i częstotliwości TVP, co by je oddać krewnym i znajomym królyka. Cóz, takich doczekaliśmy czasów. mam wrażenie, że ten pan Brałn ma gwarantować sprawne dokończenie dzieła - ostateczne zdekonstruowanie TVP. Ludzie nie chcą płacić abonamentu, bo jest chała, a TVP tłumaczy, że jest chała, bo ludzie nie płacą abonamentu - i w ten sposób nie ma wyjścia z sytuacji. ludzie nie zaczną płacić dopóki nie będzie lepszej oferty, a nie będzie lepszej oferty póki ludzie nie zaczną płacić. mogliby to przerwać politycy ustalając w sejmie abonament wliczony w podatek, ale skoro nie robią tego, to cele są jasno określone - doprowadzić TVP do bankructwa finansowego albo do calkowitej i bezczelnej komercjalizacji, którym to sposobem decyzja o prywatyzacji TVP zostanie przez zobrzydzonych widzów przyjęta z całkowitym zrozumieniem, ba - z akceptacją. tak się, Barbasiu, robi interesy w dzikim kraju :] a my, prości widzowie chcący tylko mieć dostęp do dobrych filmów o ludzkiej porze, rzetelnej informacji i ciekawej edukacji oraz szczypty sportu na poziomie ? my za to wszystko zapłacimy jakiemuś kumplowi kolesiów, którzy dorwali się do władzy jak świnia do koryta. a mówią, że za PRL było fatalnie ;] jak tak patrzę na te powtórki, na archiwa, ktre czasami sie otwierają i wypuszczane są stare rzeczy - to była Telewizja Publiczna. jakoś wtedy te obleśne komuchy myślały o ludziach i potrafiły robić ciekawe rzeczy. Mówią, ze komuchy telewizją oglupiały ludzi. hehe :] - to co powiedziec o tych dzisiejszych urzędasach, którym stołki do głowy uderzyły ? i jakoś te komuchy udowadniały, ze nie trzeba masy pieniędzy, zeby robić świetną telewizję. a dzisiaj ? kwęk na całą Polskę, ze "kasy nie ma". hehe, niech oddadzą telewizję tym starym komuchom, niektórzy jeszcze żyją - daję głowe, ze zrobili by tam porządek i za rok mielibyśmy TVP z prawdziwego zdarzenia :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", TVP 1. 18.07.11, 14:15 > czytałem trochę o tej całej sprawie; wiesz, bądźmy powazni... TVP Kultura w pie > rwszej połowie 2011 oglądało... 15 tys osób. O!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Leming", TVP 1. 18.07.11, 14:56 Ludzie nie chcą płacić abonamentu, bo jest chała To też, ponadto: z cwaniactwa (cecha, której nie trawię), z własnego kodeksu zasad - uważają, że wystarczy jedna opłata za kablówkę, a także z możliwości łatwego obejścia przepisów i braku możliwościa ich egzekwowania. Nie jestem wprawdzie znawcą, ale nam moje oko w podatkach nie dałoby się ująć opłaty abonenckiej, gdyż po pierwsze nie wszyscy je płacą jak rolnicy, rodziny o minimalnych dochodach bądź obarczone potomstwe. To może za energię? "Hity na czasie" - miałam przyjemność, a raczej nie zerknąć wczoraj w poszukiwaniu czegoś sesnownego do oglądania. Żenujący produkt w najlepszym czasie antenowym. I te rączki do góry:( Byłam zniesmaczona, a przecież nie takie rzeczy się widziało. Nie znalazłam nic, musiałam się zadowolić "Dowodami zbrodni" na TVN7. Niestety Leming [jakoś kojarzy mi się z inaczej:)] dla mnie za późno, ale miło będzie poczytać zakończenie i lubię Charlotte Gainsbourgh:) Ps. To nie tak, że kiedy komuniści telewizję robili było cacy, inne były uwarunkowania, inne oczekiwania i to globalnie, z pewnością nie było aż takiej pogodni za komercją, mamoną i plastikiem. A to się przekłada. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", TVP 1. 18.07.11, 15:30 Właśnie, właśnie, inne czasy nastały. Dziś liczy się tylko kasa, zysk. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", TVP 1. 18.07.11, 15:41 > Niestety Leming [jakoś kojarzy mi się z inaczej:)] Ciekawam bardzo jak? ;)) A skąd to określenie się wzięło w tym znaczeniu? Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Leming", TVP 1. 18.07.11, 20:17 Za kafeterią: Leming forumowy - człowiek, który bezkrytycznie wierzy w to, co usłyszy w telewizji, albo przeczyta w Internecie i przyjmuje to wszystko bez żadnego zastanowienia; uważa się przy tym za mądrego. Głupek. Jednym z podstawowych źródeł zdobywania wiedzy leminga jest portal Onet.pl. Ode mnie - często używane, jako epitet w dyskusjach politycznych, a raczej pseudopolitycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", TVP 1. 19.07.11, 13:37 O! Dzięki za tę definicję! /Nie wpadałm na to , żeby poszukać w necie./ A ja, sądziłam, wymyśliłam, że leming to ironicznie o sympatyku PO!? Nie wiem skąd mi się wzięło, albo wiem, własnie z tych dyskusji pseudopolitycznych na Forum Kraj , z bardzo pobieżnej i wyrywkowej lektury postów tam zamieszczonych. Ale dlaczego "leming"!? :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9717 Re: "Leming", TVP 1. 19.07.11, 13:53 Scenarzysta i reżyser pewnie sami nie wiedzieli, dokąd zmierzają, coś jak pijak chcący iść prosto, ale telepiący się z jednej strony drogi na drugą, więc nakręcili - w swoim pojęciu - film wieloznaczny i wielopłaszczyznowy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", TVP 1. 19.07.11, 14:08 ewa9717 napisała: > Scenarzysta i reżyser pewnie sami nie wiedzieli, dokąd zmierzają, coś jak pijak > chcący iść prosto, ale telepiący się z jednej strony drogi na drugą, więc nakr > ęcili - w swoim pojęciu - film wieloznaczny i wielopłaszczyznowy ;) Dziwny film. A może my chwytamy nowoczesnego postmodernistycznego kina? :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Leming", TVP 1. 19.07.11, 15:11 leming to ironicznie o sympatyku PO!? Też tak uważam, a nawet dosadniej, ale nie chciałam pisać, więc posłużyłam się gotową definicją;) Rzeczywiście używany powszechnie na forum bojówkarskim zwanym krajowym. Nie mam pojęcia, może niektóre zwroty użyte przypadkiem trafiają w sedno i przyjmują się do potocznego języka? Ostatnio tam nawet nie zaglądam. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", TVP 1. 19.07.11, 16:33 Tak, chyba nawet częściej z pogardą niż z ironią czy żartobliwie jest używany ten wyraz w sekundarnym znaczeniu ... > Nie mam pojęcia, może niektóre zwroty użyte przypadkiem trafiają w sedno i przy > jmują się do potocznego języka? Tak właśnie mniej więcej jest. Ciekawi mnie, kto i kiedy go użył po raz pierwszy, ale to już pewnie niemożliwe do ustalenia, skoro nie jest odnotowane w internetowym słowniku slangu i mowy potocznej. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Leming", TVP 1. 19.07.11, 15:11 takie właśnie były pomysły - doliczyć do rachunku za pobór energii. tylko, ze nikt nie chce tego sygnować swoim nazwiskiem i logo partii. wiadomo, ze ludzie nie znoszą podatkowania, więc info nowych pomysłach w tym temacie przyjęli potrząsaniem widłami i pochodniami w kierunku autorów. poza tym,jak pisałem, mam wrazenie, ze PO ma w związku z TVP, jej majątkiem i częstotliwościami bardzo konkretne plany. no wiesz, za komuny to pewnie idealnie nie było, jasne, pamiętam słabo - więc nie będę się upierał, niemniej - jak patrzę na ciągle powtarzane seriale, programy i filmy z lat tzw. PRL, to - biorąc pod uwagę jak dalece są lepsze od dzisiejszych i jak bardzo nieśmiertelne w swej popularności w kręgach kolejnych pokoleń, to dochodzę do wniosku, że telewizja za czasów tzw. komuny miała znacznie lepsze głowy u swojego steru. teraz jest konkurencvja większa - są komercyjne stacje, satelita, kabel itd. ale nie mam też większych wątpliwoścvi, ze gdyby TVP utrzymała swój profil telewizji robiącej po prostu dobre kino, dobre programy i stawiającej na sensownych ludzi, to mogłaby sobie nawet i myszką trącić, a ludzie by ją oglądali, płacili i chwalili :] charlotte gainsbourgh - fajna, przyłączam się :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", TVP 1. 18.07.11, 16:07 Przykro patrzeć na ten upadek telewizji publicznej ... Coś ciekawego mam dla Ciebie, dla Was do poczytania, a mianowicie artykuł na temat najnowszych polskich komedii, ale niespodziewajcie się, że będzie weselej, optymistyczniej niż w poście u Greka. Już sam tytuł artykułu brzmi ponuro "Śmierć śmiechu" ... tygodnik.onet.pl/33,0,65654,smierc_smiechu,artykul.html Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Leming", TVP 1. 19.07.11, 15:03 polskie komedie... uahh, toz to temat na horror... dzięki za link :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", TVP 1. 19.07.11, 16:34 grek.grek napisał: > polskie komedie... uahh, toz to temat na horror... > > dzięki za link :] Ha,ha, ha :))) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Leming", TVP 1. 19.07.11, 15:14 Nietrudno się z panem autorem artykułu nie zgodzić. A już myślałam, że ze mną jest coś nie tak;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", TVP 1. 19.07.11, 16:37 pepsic napisała: > Nietrudno się z panem autorem artykułu nie zgodzić. A już myślałam, że ze mną j > est coś nie tak;) NocoTy! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", TVP 1. 18.07.11, 13:50 grek.grek napisał: > "Leming" , to w TVP1 o 23:05. > Francuski. opis wskazuje na to, ze rzecz się kręci wokół stosunków wewnątrzmałż > eńskich, i że to wcale nie będzie wesoła ani poczciwa opowiastka, tylko jakis d > ramacik się szykuje. Dramacik to niebył raczej jakiś thriller chyba i to w oparach paranoi!? (W dodatku TV do Wyborczej na jednej stronie napisano, że to dramat, na drugiej przy szerszym opisie, że thriller!?) Obejrzałam połowę, akcja bardzo wolno się toczyła w tej pierwszej połowie filmu; A było tak: młody konstrukor urządzeń technicznych, który przeniósł się był niedawno z żoną na południe Francji,gdzie dostał pracę w nowej firmie, zaprasza swego szefa z żoną na kolację. Szef z żoną przychodzą spóźnieni późnym wieczorem , atmosfera podczas kolacji jest napięta, żona szefa, bardzo dziwna kobieta siedzi bardzo skwaszona w ciemnych okularach na twarzy, w końcu wybucha, wrzeszczy na męża, ze ten z dziwką miał spotakanie, tuż przed ich przyjazdem, dlatego się zpóźnili i oblewa męża alkoholem. Wybucha kłótnia, na szczęście szefowstwo szybko wychodzi ... Tuż przed przyjsciem gości zapachł się zlew w kuchni w domu konstruktora, mąż próbował rozkręcić rurki, ale złamał klucz, wiąc odłożył naprawę na później, zresztą i tak mieli przyjść goscie i wieczorem, kiedy żona (fajna Charlotte Ginnsbourg) już spała mąż poszedł do kuuchni rozkęcił rurki, pogrzebał w nich i ku swemu zaskoczeniu wyciagnął nieżywego leminga, grzyzonia wielkością i wyglądem przypominającego chomika, który zamieszkuje wyłącznie pólnocne tereny Europy (Norwegia), o czym później dowiedziała się żona od weterynarza, do którego udała się z tym sworzeniem, kiedy okazało się, że ono jednak jeszcze żyje, jeszcze się rusza ... Kilka dni później pod domem młodego konstruktora zjawiła się żona szefa. W domu była tylko, żona konstruktora, która oczywiscie ją zaprosiła na kawę. Żona szefa opowiedziała jej, że jak to dzień wcześniej usiłowała zaciągnać do łóżka jej męża konstruktora, ale ten się nie dał ( ta scena była pokazana nieco wcześniej), po czym oświadczyła , że musi się położyć, bo jest bardzo zmęczona. Zadziwona żona kontruktora zaprowadziła ją na pięterko do pokoju czy sypialni i już miała odejść , kiedy żona szefa oświadczyła, że ją okłamała, że jej mąż jedak jej uległ i jednak poszedł z nią do łóżka (co było oczywistym kłamstwem). Żona konstruktora nic na to nie powiedziała ... Wieczorem do domu wrócił konstruktor, dowiedział się o dziwnej wizycie żony szefa, a dodatek okazało się, że ta wciąż u nich siedzi, co zaczęło już lekko wkurzać Charlotte (nie pamiętam jak miał na imię bohaterka , którą grała Charlotte) . Poszedł więc na pięterko by porozmawiać z babą, ale ta się zamknęła w pokoju, nie chciała wcale rozmawiać, po chwili zaczęła demolować ich pokój, a na końcu małżonkowie usłyszeli strzał, kiedy konstruktor wyłamał drzwi, okazało się, że żona szefa strzeliła sobie w łeb, pozostawiając krwistą plamę na ścianie ... Przeżyli wielki szok. A potem przyjechałą policja, konstruktor zadzwoniła do szefa, który wyjechał w tym czasie w ważnych sprawach biznesowych za granicę ... I tu mi się film urywa ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Leming", TVP 1. 18.07.11, 13:56 orajt, zatem - kiedy tylko obejrzę : dopiszę ciąg dalszy :] mam nadzieję, ze jak najszybciej mi się uda, będę się starał w każdym razie, zeby jak najwcześniej z tym się uwinąć. ja się wczoraj ustawiłem na mecz w dwójce, ale przezornie video ustawiłem ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", TVP 1. 18.07.11, 14:05 OK. Świetnie. Czekam! :) Zaprawdę dziwny to był film! Ale bardzo jestem ciekawa jak się cała historia skończyła. O co tu chodziło!? > ja się wczoraj ustawiłem na mecz w dwójce, ale przezornie video ustawiłem ;] O! Same mecze w tej telewizji!? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Leming", TVP 1 - dopowiedzenie 1. 19.07.11, 12:33 a więc - jestem z ciągiem dalszym :] skończyłaś 1 część na samobójstwie jakie popełniła żona szefa konstruktora w domu tegoż konstruktora [dla przejrzystości dalszego pisania ; ta samobójczyni miała na imię Alice, kontruktor to Alain, żona konstruktora Benedict, a mąz samobójczyni, szef Alaina - nazwisko miał Pollock]. i co dalej... wynoszą więc tego trupa w worku, policja spisuje zeznania, a Alain zawiadamia telefonicznie Pollocka. Następnego dnia, w pracy Pollock dziękuje mu za informację, przeprasza że u nich się ta cała tragedia musiała rozegrac, wygląda na trafionego całym zdarzeniem. prosi Alaina, żeby razem pojechali na jaką delegację, w którą Alain pierwotnie miał sam jechać. w domu zaś zjawia się facet od lemingów [Benedict zaniosła tego znalezionego zwierza do weterynarza, a on powiedział, ze to niezwykły przypadek, bo leminigi zyją tylko w Skandynawii, więc jakże się znalazł tutaj ? i miał zawiadomić o tym swojego znajomego, o którym właśnie mowa], ogląda miejsce znalezienia go, opowiada też o tym, że lemingi są znane ze swoich wielkich migracji, które często konczą się czymś, co ludzie odczytują jako samobójstwo, a co po prostu jest "nieudaną próbą pokonania wpław akwenów wodnych stających im na drodze". Jest noc. benedict się nagle budzi. podąża ciemnymi korytarzami do pokoju gościnnego, gdzie Alice strzeliła samobója. na ścianie jest ciągle niezmyta/niezamalowana plama krwi... Rankiem okazuje się, ze spała tam całą noc, w tym pokoju. Rozdrażnieniem reaguje na męzowskie dopytywanie się dlaczego tam spała. Alain jest jej zachowaniem nieco zdziwiony, ale - pewnie lekki szok, nerwówka, w końcu nie codzień za ścianą własnego domu ktoś rozwala sobie głowiznę z pistoletu... Więc Alain i Pollock jadą na tę delegację. w samochodzie Pollock pyta, jak to było z nim i Alice, czy go uwodziła. Alain, że tak, ale jej nie uległ. Pollock na to, że "pewnie by pan uległ, gdyby nie to, że mogło by się to wydać i strzeliłby pan sobie minusa u mnie i u żony, prawda ?". Alain na to, ze... hmmm, możliwe. A pollock na to, podniesionym głosem, że "mógł pan TO zrobić dla Alice, zwłaszcza, że jej pan pożądał tak naprawdę !". W hotelu przeprasza Alaina za swój wybuch, cokolwiek kuriozalny w treści :] Z pokoju hotelowego Alain dzwoni do domu. Najpierw głucho w słuchawce, a potem odbiera Benedict i mu mówi "niech PAN się ode mnie odczepi". Alain jest na tyle zaskoczony, ze decyduje się jechać natychmiast z powrotem do domu. Bierze kluczyki od Pollocka [który ma w pokoju dwie dziewczyny, jedną widac, drugiej widać tylko nogi]i nie zważając, ze to noc zasuwa do chałupy. Dociera do domu. Noc ciemna. w domu ciemno. lezie przez pokoje i korytarze do sypialni. Żona śpi. słyszy jakieś dziwne odgłosy z kuchni... idzie tam. scena jak z filmu grozy. Otwiera drzwi, pali światło, a tam... roje lemingów. Armia. szabrują po całej kuchni. Alain się przewraca, one go gryzą, on uszkadza rękę sobie. widzi tylko jesczze jak Benedict chłodno, w milczeniu się temu przygląda stojąc w progu kuchni... budzi się w szpitalu. jest podrapany, ma podbite oko, łapa na temblaku. Benedict siedzi przy nim. jest w dobrym humorze. Opowiada, ze przydarzył się mu wypadek samochodowy 20 km od domu; najpewniej zasnął za kierownicą. Alain jest zdezorientowany, bo przecież pamięta, ze był w domu, a tam te lemingi... Dowiaduje się też, ze wcale nie dzwonił do domu i wcale nie rozmawiał z żoną - ona zaprzecza, ze jakikolwiek telefon do niej dotarł. Wpada też pollock w odwiedziny. Zaprasza ich, zeby spędzili weekend w jego domku w górach. Sami. Taki prezent. Przy okazji wychodzi, ze ciało Alice juz zostało skremowane, a w ceremonii brały udział tylko 3 osoby - Pollock, Benedict i sekretarka pollocka. Alain pyta lekarza, czy to normalne, ze jego wersja wydarzeń tamtej nocy jest całkowicie inna od oficjalnej ? lekarz mu na to, ze miał uraz głowy i mózg może płatać figle. Mija kilka dni, Alain wychodzi ze szpitala i z żoną jadą do tego domku w górach. Walczyk alpejski w tle, droga wśród zielonych krzaczorów, po serpentynach, widoczki. Sielanka. początek jak w "funny games" ;] sam domek jest w małej dolince ocienionej drzewami, w tle góry i pagórki, posrodku oko jeziora, dookoła plaże skaliste. bajka. Na miejscu dochodzi do rozmowy Alaina z Benedict. Alice jej powiedziała przecież, ze mąz ją zdradził, ze go uwiodła, więc Benedict go podpytuje, jak to wtedy było, o czym wtedy rozmawiali - on z Alice. Alain, nie wie, ze żona została okłamana przez Alice, więc nie wie, ze jest w jej oczach zdrajcą. Niechętnie jej odpowiada, zasłabnia się niepamięcią, ale krok po kroku próbuje odtworzyć tamta wymianę zdań, a niespodziewanie sama Benedict dopowiada sekwencje słów, które wtedy mówiła Alice, jakby wtedy przy tym była... słowo w słowo. Na koniec całuje się z męzem i każe mu mówić do niej "Alice". Zbałamucony ustami Alain bezwiednie to czyni. cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Leming", dopowiedz. 2 19.07.11, 13:01 co ciekawe, Benedict tytułuje go w tym momencie uniesienia per "pan". Noc zapada. Alain budzi się na plazy, a tutaj... pusto i głucho wszędzie. benedcit zabrała auto, wyjechała i zostawiła go, jak jelenia. Zatem, chcąc nie chcąc musi z buta uderzać do domu, a to trzy godziny jazdy samochodem :] po drodze łapie autostop i tak dociera do chałupy. A tutaj nie ma żony. Odsypia więc drogę, a rano odwiedza go facet od lemingów - przynosi klatkę z tym znalezionym zwierzakiem, już "naprawionym", instruuje go jak karmić bestię :] Benedict pojawia się po południu. Jakby nigdy nic, nawet nie zwraca uwagi na jego obecnośc. Alain, siląc się na spokój, p[róbuje dowiedzieć się, dlaczego go zostawiła w górach samego. Ona na to, ze... pojechała na randkę z Pollockiem. Alain nie wierzy własnym uszom, czy to żart ponury ? A ona, ze nie ma ochoty rozmawiać, i zamyka się w łazience. Alain w bryke i do Pollocka. Wyciąga go ze spotkania biznesowego i żąda wyjaśnień. Pollock tłumaczy, ze owszem, ma z jego żoną intymne akcje, ale... to ona do niego przyszła, a nie on do niej; sam był tym zdziwiony, ale skoro młoda, atrakcyjna kobieta chce z nim się związać... własnie - Pollock mówi o "rozpoczęciu nowego życia z benedict", a więc nie mówi o przelotnym romansie, mówi o tym, ze w sugestii benedict ma zamiar porzucić na dobre Alaina. kiedy skonfudowany Alain wraca do domu ona z niego wychodzi. On ja próbuje zatrzymać werbalnie, ale na nic, ona go wcale nie słucha. Po prostu odjeżdza. Alain próbuje wykorzystać swoje osiągi inzynieryjne w służbie ocalenia małżeństwa. Podjeżdza pod dom Pollocka i wypuszcza coś w rodzaju mini-kamery zdalnie sterowanej na bazie helikoptera. steruje nią z auta, i ma podgląd z niej na monitorze laptopa na własnych kolanach umieszczonego. Kamera zagląda pollockowi do mieszkania, a tam stary z benedict własnie zaczynają grę wstępną... Szybko jednak urządzenie się psuje i spada na ziemię, więc Alain pozbawiony okna na świat wraca do domu. Próbuje karmić leminga, ale kończy się to tym, ze zwierzak gryzie go w palec, ucieka, a Alain próbując go złapac pierze się boleśnie w głowę. biedny gość - łapa na temblaku, druga pogryziona, plaster na czole... W pracy Pollock zwraca mu kamerę "znalazłem ją w ogrodzie. sądziłem, ze jest pan bardziej dojrzały, a pan jest dziecinny"... Alain jest zrezygnowany. W apatii siedzi, gapi się w tiwi, je, nie zmienia ciuchów... Którejs nocy nagle budzi się. Przed nim siedzi jakaś postać. jak w horrorze normalnie ;] pochyla sie do przodu i z głębokiego cienia wyłazi jej twarz - to Benedict. "odpuszcza PAN sobie ?", pyta go. "nie mówi do mnie "pan" - upomina ją Alain, a ona "nad jeziorem ci nie przeszkadzało, kiedy nazywałeś mnie Alice..." i przypomina mu kawąłek tekstu tamtej rozmowy Alain-Alice, którego nad jeziorem nie przytoczyła... Wtedy benedict znów cofa się twarzą w cien, by po chwili się pochylając znów do swiatła być...Alice. I Alice pyta Alaina "chce pan odzyskać żonę ?", on że - tak, na co ona wyciąga z torebki klucze od domu Pollocka. "niech pan to upozoruje na samobójstwo" dorzuca i wychodzi stukając obcasami.... Alain się zastanawia, a potem nocną porą jedzie do chawiry pollocka. Otwiera drzwi, włazi, sunie ciemnymi zaułkami domostwa, a na koniec trafia do sypialni - a tam Pollock śpi, trzymając bezcselnie łape na tyłku śpiącej obok niego Benedict. Alain przygląda się im, dojrzewa do jakiejś decyzji, a kiedy pollock się budzi i patrzy na niego zdziwiony - rzuca się na niego i dusi go poduchą po cięzkim boju. a kiedy dopełnia dzieła, naraz orientuje się,ze leżąca na brzuchu Benedict patrzy na niego szeroko rozwartym okiem prawym. Ciekawa scena :] to oko :] potem Alain znosi ciało Pollocka do kuchni, odkręca gaz, programuje kuchenkę. po jakimś czasie nastąpi eksplozja... Jadą do domu, z Benedcit, nie odzywając się do siebie. Rano leżą obok siebie w łózku. Ona mówi nagle do niego "przytul się", co też on czyni, a ona, że śniła się jej Alice i że w tym śnie kochała się z nim, a on myślał, ze Alice jest Benedict... i pyta go czy będzie ją kochał na starośc, on że tak, ona że pewnie tak tylko mówi, on że jasne, że tylko tak mówi, co ją rozbawia i leżą tak sobie, jakby nigdy nic. Ranek. Alain podlewa ogród. Benedict odbiera telefon z informacją, ze Pollock dziabnął samobója odkręcając gaz i wysadzając dom w powietrze. Benedict "myslisz, ze to z powodu Alice ?", Alain "możliwe..." - Benedict wygląda, jakby nic nie wiedziała o wydarzeniach poprzedniej nocy... Czy była to ona wtedy, czy wchodzi tu w grę jakaś parapsychologia, czy to Alice się w nia wcieliła, czy też Alain wszystko to sobie zaprojektował we własnej wyobraźni ? A potem Benedict znajduje martwego leminga w jakimś zakamarku domu. tego co go im przyniósł ten facet wcześniej, a który uciekł Alainowi. I wrzuca go do kosza na smieci. I z offu Alain dopowiada epilog : leming zawędrował ze Skandynawii na przedmieścia paryża za sprawę syna ich sąsiadów, który przemycił go z wycieczki do Finlandii, a kiedy odkrył to ojciec wrzucil leminga do muszli i spuścił za nim wodę. Tak się znalazł w rurach domu Alaina. Benedict zachodzi w ciązę... PO smierci Pollocka firmę przejmują Szwajcarzy, Alain nadal w niej pracuje nad swoim konstruktem. Taki lajt finisz :] i co to było ? fiksacje psychiatryczne ? anatomia paranoi ? film grozy ? jak sądzicie ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", dopowiedz. 2 19.07.11, 14:03 > i co to było ? fiksacje psychiatryczne ? anatomia paranoi ? film grozy ? jak są > dzicie ? Studium zazdrości, irracjonalnych podejrzeń o zdradę? - tak pomyślałam po przeczytaniu Twoich postów z ciagiem dalszym filmu (serdeczne THNX). Właśnie znalazłam kilka słów komentarza na temat "Leminga", zapewne z pressbooka ... Reżyser zgłębia temat ludzkich strachów skrywanych skrzętnie w domowym zaciszu, sięgając m.in. w sferę wierzeń ludowych i na jej kanwie nawarstwia obudowę do tematu rozpadu, lęków i obaw małżeńskich. Leming, w wierzeniach ludowych uosabia zapowiedź nieprzewidzianego biegu zdarzeń, jest także zwiastunem śmierci. Sam nazywany samobójcą, ma sprowadzać myśli i czyny samobójcze na innych. Państwo Getty, nieświadomi symboliki, ratują ledwie żywego gryzonia z kuchennego odpływu. Ten z pozoru błahy czyn ten będzie mieć ogromne znaczenie: w dotąd szczęśliwym stadle małżeńskim zaczną się dziać rzeczy z pogranicza jawy i snu, a miłość i szczęście zmieszają się z lękiem, zdradą i zbrodnią. O lemingu jeszcze Jak mówi sam reżyser: Do pewnego stopnia leming symbolizuje ziarnko piasku, które dostaje się do mechanizmu maszyny i doprowadza do jej rozpadu. www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=22204&sekcja=1 Zaprawdę nie wiem, co o tym filmie sądzić. Musiłabym go raz jeszcze w całości obejrzeć... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Leming", dopowiedz. 2 19.07.11, 15:01 serdeczne proszę bardzo :] w sumie, mnie się to wszystko złożyło w taką układankę, ze najpierw żonie Alaina się porobiło na punkcie domniemanej zdrady plus nadmiaru empatii dla zmarłej Alice, ze aż się z nią zaczęła utożsamiać schizofrenicznie, a potem samemu Alainowi ubrdało się, ze Alice wstępuje w jego żonę - też z powodu zdrady, jakiej żona się dopuściła. czy żona jednak naprawdę go zdradziła, czy on to sobie wyobraził z powodu jej zachowania a'la Alice ? własnie "jawa i sen", coś w tym guście ;] z tym lemingiem-zapowiedzią problemów i barwy oraz kształtu spodziewanych kłopotów, to może i sprytne, ale w filmie współgra tylko z wydarzeniami realnymi, powodowanymi całkiem normalnymi zawirowaniami w międzyludzkich relacjach. Czy leminga można oskarzać o "sprowadzanie" kłopotów ze względu na przypisywanie temu zwierzęciu samobójcze skłonności ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", dopowiedz. 2 19.07.11, 15:49 :) Też sobie właśnie tak to próbuję ułożyć ... > własnie "jawa i sen", coś w tym guście ;] Tak, przy czym tu w ogóle nie widać granic nie pomiędzy snem, koszmarem jakimś, a jawą, nie pomaga reżyser widzowi. >Czy leminga można oskarzać o "sprowadzanie" kłopotów ze względu na przypisywanie temu > zwierzęciu samobójcze skłonności ? :] Jeśli można oskarżyć czarnego kota, który przebiegł człowiekowi drogę o przyniesienie pecha, kłopotów, to można i lemingowi przypisać sprowadzanie nieszczęścia (co kraj to obyczaj). A co, u Was czarne koty przebiegające drogę nie przynoszą pecha? Jak to? Niemożliwe? ;) A tak poważnie, racjonalista nie wierzący w ludowe bajania, żadne znaki, nie dopatrywałby się związków, powiedziałby o przypadkowym o zbiegu okoliczności. Lemingi - Mit o samodestrukcji pl.wikipedia.org/wiki/Leming :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Leming", dopowiedz. 2 20.07.11, 13:43 hehe, własnie :] ostatnio widziałem gdzieś materiał z jakiejś miejscowości w Polsce - była burza, piorun pierdyknął w drzewo, na którym zamontowana była kapliczka Matki Boskiej. I drzewo zostało uszkodzone, a kapliczka w jednym kawałku. CUD - zakrzyknęli mieszkańcy. I reporter leci z kamerą do miejscowego księdza i go pyta : co z tym CUDEM ? a ksiądz mu na to : panie, jaki "cud"... wie pan, co jest CUDEM w tej gminie ? że 26 alkoholików notorycznych wreszcie zapisało się do klubu AA, to jest CUD, proszę pana :] heh, przypadek, los, zbieg okoliczności - o to chodzi. ale, jak wiadomo, wiara nie jest niczym głupim, bo któż raczy wiedziec, co tam jest pop drugiej stronie, a czego nie ma ;] po coś jednak człowiek ma rozum, czy - jak by to wierzący zintepretowali - po coś DOSTAŁ rozum, i chyba ma/dostał nie po to, żeby z Tego, który mu go dał robić frajera, ze dał go ignorantom, którzy nie umieją z takiego prezentu właściwie korzystać ;] a jak widzisz ten cały mętlik z Alice, w tym filmie, dlaczego żona Alaina zachowuje się, jakby była Alice, każe się tak nazywac, mówi do męza per "pan" i w manierze w jakiej Alice mówiła do niego, a w końcu nawet sam Alain widzi Alice zamiast żony, mimo że żadna fizycznie nie powinna akureat się w jego domu znajdować [Alice nie żyje, a dla pewności ;) jej ciało zostało skremowane, a zona śpi u Pollocka] ? jemu się pomieszało i jest to obrazek paranoi w jakiej pogrąza się nie tylko żona Alaina, ale i on sam, czy scenariusz obejmuje jednak elementy paranormalne ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", dopowiedz. 2 20.07.11, 14:36 CUDny ten komentarz księdza. Uśmiałam się. :)))) W naturze ludzkiej chyba tkwi skłonność do przypisywanie zdarzeniom ponadnaturalnych przyczyn ... Przyglądając się ludziom nie raz myślałam sobie, że Pan Bóg niesprawiedliwie, nierównomiernie porozdzielal rozum pomiędzy ludzi, jeden dostał dużo, drugi mniej, a trzeci nic. ;) A może projekcja umysłu Alaina zazdrosnego o Alice ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Leming", dopowiedz. 2 20.07.11, 15:01 cos w tym jest, wiesz, dla niektórych ludzi rozum jest za mało sexy... ;] tak mi sie wydaje, Alain chce odbić żone i odegrać się na Pollocku - to pewne. a w scenie w sypialni - widzi Alice zamiast benedict, znaczy : najpierw Benedict, która później zmienia się w Alice. jest jednak klluczowa rzecz w tym - nomen omen KLUCZE do domu Pollocka. Alain dostaje je od Alice. ale Alice nie żyje. zatem - kto siedzi w sypialni przed nim ? wg mnie, cały czas jest to Benedict, i to ona daje mu te klucze, które mogła wynieśc z domu Pollocka, bo przeciez z nim romansowała. kiedy Alain idzie zadusić pollocka widzi jednak jak on śpi w tym pokoju z Benedict. albo Benedict zdązyła wrócić do Pollocka[alain z tymi kluczami chwilę się zastanawiał w domu, czy ma iśc i zrobić to co zrobił] albo jej tam wcale nie było...i to była właśnie projekcja Alaina. i dalej moja hipoteza jest taka, ze Benedict w afekcie empatycznym w stosunku do zmarłej Alice zaczęła gre, której finałem było zmuszenie, sprokowania Alaina do zemsty na Pollocku za zdradzenie Alice. czy Benedict była w tym działaniu sterowana przez Alice ? to byłby jakiś element parapsychologii, więc ja bym to raczej odrzucił, a przypisał jej zachowanie raczej głębokiemu utożsamieniu się z Alice i jej smutkiem po zdradzie Pollocka. tym bardziej, ze Alice skłamała Benedict, że Alain ja zdradził z nią [Alice], co u Benedict musiało jeszcze większą identyfikację z Alice wywołać. a potem Alice się zabija i zostawia wszystkie karty świetnie ułożone. koniec końców, cała pozstała trójka gra w grę, która zaprojektoała, uruchomiła i zza grobu nadzorowała [patronat objęła, hehe] sama Alice. i jak Ci się widzi takie rozwiązanie ? uzupelniałbyś coś/zmieniła ? jak sądzisz ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Leming", dopowiedz. 2 21.07.11, 14:58 grek.grek napisał: > wiesz, dla niektórych ludzi rozum jest za mało sexy... ;] :) Nie rozumiem takich ludzi. Wiesz, całkiem sensowne i ciekawe rozwiązanie wyłoniło się z tego chaosu. Podoba mi. Na razie nie mam żadnych uwag, ale jak kiedyś uda mi sie obejrzeć ten film ponownie i w całości i przyjdzie mi jeszcze coś innego do głowy, to nie omieszkam podzielić tym z Tobą, z Wami. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Van Vetteren tvp2 g. 21.10 / Shaft polsat g. 20.oo 18.07.11, 15:03 Znowu nie ma nic godnego polecenia. Poz. nr 1 - tylko ze wzgędu na szwedzkie klimaty, poz. nr 2 - początek zachęcający tudzież uczestnik Samuel L. Jackson, po czasie szybuje w dół. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Van Vetteren tvp2 g. 21.10 / Shaft polsat g. 18.07.11, 15:27 To ja dziś na szwedzkie klimaty nastawię odbiornik! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Van Vetteren tvp2 g. 21.10 19.07.11, 14:31 Nie był tak klimatyczny jak Wallander, o czym zresztą wspominała już Pepsic, a i do sceneriusza można było mieć bardzo wiele zastrzeżeń, ale od biedy można obejrzeć ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Van Vetteren tvp2 g. 21.10 19.07.11, 15:32 Tym razem lepiej mi się oglądało, tylko gdzie zapodział się interesujący pan z poprzedniego odcinka, komisarz Munster? Rzecz jasna nie mam na myśli zblazowanego 32-latka, wypisz wymaluj przedstawiciela MWzDM. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Van Vetteren tvp2 g. 21.10 19.07.11, 16:20 A właśnie, tak się zastanawiałam wczoraj, na kim Ty oko tydzień temu wieszałaś! ;) MWzDM ? Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Van Vetteren tvp2 g. 21.10 20.07.11, 15:00 Już rozwijam: młodzi, wykształceni, z dużych miast. Wieszałam na tym oto panu: sverigesradio.se/diverse/appdata/isidor/images/news_images/312/1154278_520_292.jpg Z tym, że musze pryzznać, zalinkowana wersja jest korzytsniejsza od serialowej:) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Van Vetteren tvp2 g. 21.10 20.07.11, 15:26 A rozumiem! :) Nooo podoba mi się, jest na kim oko wieszać! :) Oglądam zatem za tydzień kolejny odcinek serii! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 OT polityczno-gospodarczy z sukcesem 20.07.11, 14:43 Albo cud albo zadziałała polityka miłości ;) wsparta negocjatorami z UE, Rosja właśnie zniosła embargo na warzywa z Polski! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT polityczno-gospodarczy z sukcesem 20.07.11, 14:50 no to PiS się załamał ;] to miał być ich oręż w ataku na PSL i odebraniu mu jego wyborców na wsi. i jak tu nie wierzyć państwu z PiS, kiedy mówią, ze Rosjanie sie na nich uwzięli ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT polityczno-gospodarczy z sukcesem 20.07.11, 15:00 grek.grek napisał: > no to PiS się załamał ;] to miał być ich oręż w ataku na PSL i odebraniu mu jeg > o wyborców na wsi. > i jak tu nie wierzyć państwu z PiS, kiedy mówią, ze Rosjanie sie na nich uwzięl > i ;] chichichi ;))) Na pewno PiS jeszcze jakiegoś asa z rękawa wyciągnie... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT polityczno-gospodarczy z sukcesem 20.07.11, 15:03 heh, znasz ich, jak nie z rękawa, to z nogawki, ale coś znajdą... ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Wczoraj i dziś 20.07.11, 13:49 Widzę, że niepuszczenie wczoraj meczu przelało czarę goryczy. Nie dziwię się, to świnstwo, zapowiedzieć w programie mecz na żywo, i to jaki mecz, kazać czekać widzowi, fanom piłki do drugiej trzydzieści w nocy, a potem pokazać obraz kontrolny. Dla kogo ta telewizja, bo na pewno już nie dla widzów!? Przegladając wczorajsza ramówkę zwróciłam uwagę na informację o meczu, pomyślałam, nawet , że będziesz miał atrakcyjną, sportową noc, a właściwie filmowo-sportową. Bo wcześniej na Jedynce miał lecieć, leciał hiszpański film „Nieświadomi” (2004) , sądzac z opisu, smakowicie się zapowiadał. Pochłonąłeś go? Próbowałeś może oglądać? A może złowiłeś na taśmę? Wypatrzyłam to w piątek i zapomniałam wczoraj wspomnieć o tym filmie. Tu krotki opis: Barcelona, rok 1913. Wywodząca się ze znanej rodziny lekarskiej Alma wiąże się z psychiatrą Leonem Pardo. Po powrocie z Wiednia Leon jest zafascynowany rewolucyjnymi poglądami Zygmunta Freuda na temat histerii i kobiecej seksualności. Małżeństwo Almy i Leona układa się dobrze do momentu, gdy mężczyzna oznajmia będącej w zaawansowanej ciąży żonie, że odchodzi. Prosi, żeby o nic nie pytała i nie próbowała go szukać. Zrozpaczona kobieta znajduje wsparcie u skrycie kochającego ją szwagra, Salvadora. Oboje wyruszają na poszukiwania Leona. www.telemagazyn.pl/program/3547871263.html A dziś w Jedynce o 20.25 film obyczajowy "Doskonałe popołudnie" (2005) w reżyserii Przemysława Wojcieszka zdaje się premiera w telewizji , w każdym razie dla mnie będzie to premiera. Rzecz o młodych ludziach walczących o swoje szczęście we współczesnym świecie, dzsiejszej Polsce. Coś o nas, coś dla nas! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wczoraj i dziś 20.07.11, 14:47 wiesz, ja bym już machnął ręką, bo od niezobaczenia meczu się nie umiera, ale niechby chociaz wykazali się odrobina przyzwoitości i ostrzegli, że wszyscy nieposiadający kablówek i innych satelit nie mają na co czekac, bo akurat TVP wyłącza nadawanie. tylko tyle... oj, niestety nie obejrzałem tego filmu, o którym piszesz, oglądałem "Gatsby'ego" na Dwójce - powtórka, coverowaliśmy już go kiedyś, ale... no tak jakoś się zainstalowałem i zostałem do końca :] wiesz, Gatsby kojarzył mi się zawsze z Wokulskim, a wczoraj skojarzył mi się tak bardziej przyziemnie z Lwem Ashbym z Californication : zamożny gość organizujący huczne przyjęcia, a w rzeczywistości nieuleczalny romantyk kochający jedną i tę samą kobietę :] Sama historia ofk zupełnie inna, Ashby jest dzieckiem swojej epoki, a Gatsby swojej, Gatsby jest ofk zupelnie innej prowinienicji, ale w konstrukcji bohatera widzę jakies odwołania. a jak czytałem, ze Californication czerpie z tradycji, opórcz popkulturowych, także literackich i wielkoekranowych, to nie chciałem wierzyć ;] co Ty na to skojarzenie ? widziałem kiedyś "Doskonałe popołudnie", nie wiem nawet, czy go nie coverowaliśmy już w naszych licznych wątkach, postaram się sprawdzić - wiesz, ja jestem dość krytyczny w stosunku do Wojcieszka, "Głośniej od bomb" jest znakomite, ale już wszystko inne, co zobaczyłem spod jego ręki, to rzeczy, wg mnie, słabsze, bez kopa, powielające tezę z "głośniej" - "tu jest dobrze, nie kalajcie własnego gniazda, a starajcie się raczej polubic swoje miejsce i swoje życie tutaj"; wezwanie chlubne, filmy optymistyczne, bez defetyzmu, ale po prostu co miał najlepszego, to powiedzial w "głośniej", a później stał się własnym epigonem :] ale - kto lubi, to na pewno nie będzie żałował,bo "doskonałe popołudnie", to jest wojcieszek w czystej postaci :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 "Doskonałe popołudnie" 20.07.11, 14:56 Skleroza, heh! Toteż tytuł mi się znajomy wydał!!! Zamiast wrzucić go w wyszukiwarkę! Ale już mam Twój post! Napisałeś o tym filmie całkiem sporo! forum.gazeta.pl/forum/w,14,99924064,101148445,Re_Dzis_sobota_wieczor.html Więc polecamy ostrożnie! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Doskonałe popołudnie" 20.07.11, 15:07 O, uprzedziłaś mnie, dzięki :] czyli jednak jest to powtórka... czyzby TVP już zabrakło wigoru ? wczoraj jakaś amerykańska słabizna, zamiast polszczyzny nowej, dzisiaj powtórkowo; hmmm, czyżby znów wzlot ich trwał małą chwilkę, a potem spędzą kolejne długie miesiące na tzw glebie ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Doskonałe popołudnie" 20.07.11, 15:32 W sierpniu zdaje się jeszcze będzie można liczyć na nowości naszej produkcji (w środy! :) Co po wakacjach trudno powiedzieć, zwłaszcza , że ciągle są jakieś zmiany na stanowiskach, rotacje, wczoraj Schymalla rezygnowała z kierowania TVP 1. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Doskonałe popołudnie" 21.07.11, 13:52 po wakacjach Dwójka ma się zupelnie zmienić. nowy dyrektor programowy powiada, ze wyrzuci cały chłam, a eksponowane miejsce będzie miał teatr i kino. ten sam pan zapowiada, ze naczelną pozycję w ramówce zajmie pasmo Kocham Kino, że będą atrakcyne, ambitne tytuły polskie i zagraniczne plus odkurzanie znanych, a zapomnianych dzieł. chciałbym w to wierzyć... ;] i jeszcze chciałbym wierzyc, ze to wszystko nie będzie leciało o 2 w nocy, kiedy TVp wyłącza sygnał... Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Doskonałe popołudnie" 21.07.11, 14:41 O! No to jestem wielkim pod wrażeniem wypowiedzi pana dyrektora! O to wielokrotnie dopominaliśmy się w naszym wątku! Zobaczymy po wakacjach jak te ambitne plany będą wyglądały w praktyce. Telewizja Polska musi wreszcie wprowadzić jakieś konkretne zmiany w programie, bo wraz z przejściem na system cyfrowy wzrośnie liczba dostępnych kanałów i zacznie się ostra konkurencja o widza. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Doskonałe popołudnie" 21.07.11, 15:09 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,9975195,TVP_2_Koniec_festyniarstwa.html tutaj jest wywiad z tym panem. ocenimy po owocach jesiennych :] z tym przejściem na cyfrówkę, to się tez koszta będą wiązały, podobno jakies tunery do wykupienia, ze specjalną wytczką... ot, nowy wydatek :] byle by wart był poniesienia... Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Doskonałe popołudnie" 21.07.11, 15:59 O! Dzięki! Tak, albo tuner (koszt podobno około 100- 150 zł), albo nowy telewizor przystosowany do odbioru sygnału cyfrowego. Zobaczymy! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Doskonałe popołudnie" 22.07.11, 14:14 hehe, no to chyba postawię na tuner, z racji kosztów kalkulacji ;] A Ty ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Doskonałe popołudnie" 22.07.11, 14:28 Pewnie na początku też tuner, ale można by kupić nowy, telewizor na raty, nie odczuje się wtedy aż tak bardzo kosztów!? Pomyślę o tym jutro, jak mawiała Scarlett O"Hara. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Doskonałe popołudnie" 20.07.11, 15:07 Jakby to powiedzieć, zmiażdżyłeś Wojcieszkowe "Doskonałe popołudnie" ! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Doskonałe popołudnie"/a dziś ? stara bida... 21.07.11, 13:57 bez intencji :] dzisiaj "samowolka" w jedynce, w dwójce - "rysa" - czyli dobre, ale... powtórki, odgrzewane kotlety. "krokodyl zabójca" w Dwójce, to zdaje się kontynuacja tego trendu, który zauwązyłaś swego czasu - TVP zamierza pokazać wszystkie filmy klasy G, które mają w tytule nazwę zwierzęcia. najlepiej skojarzoną z jakimś mrożącym krew w żyłach przymiotnikiem. nie jest różowo. a w te zmiany mające nastąpić od września nie uwierzę, póki nie zobacze. zgubiłem gdzieś tego linka do wywiadu z nowym dyrem programowym 2, ale jak tylko znajdę, to go podrzucę. pięknie mówi i z emfazą, ale takich to już było od metra ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Doskonałe popołudnie"/a dziś ? stara bida... 21.07.11, 15:08 "Rysa" - nieskończona dyskusja! Cały czas o niej pamiętam, ale chyba przy innej okazji, wrócę jeszcze do "Rysy" ... Ciekawa jestem bardzo tych zmian w Dwójce. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Doskonałe popołudnie"/a dziś ? stara bida... 22.07.11, 14:12 nie oglądałem powtórki w TVP 2, za dobrze pamiętam, żeby już odświeżać :] niemniej, nasunęła mi się nagle jedna rzecz - przypomniałem sobie, że nie mogłem się kapnąć, o co chodziło z tym przebieraniem się głównej bohaterki za kobietę, której zdjęcie, wraz z nagraniami rozmow telefonicznych i rzeczami osobistymi, znalazła w pokoju, który wynajmowała po wyprowadzcce z domu. no przecież to jasne, tak sądzę teraz : uznała, ze jedynym sposobem na poradzenie sobie ze spaprana przeszłością, z chaosem jaki zapanował w jej "papierach, będzie zmiana tożsamości, stanie się kimś innym, przejęcie zarazem przeszłości od tego kogoś, uznanie siebie za tego kogoś. i nawet znalazła gotowiec, pod który musiała siebie tylko podstawić. niby proste i jasne, a mnie dopiero teraz olśniło ;] oglądałaś "Rysę" wczoraj ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Doskonałe popołudnie"/a dziś ? stara bida... 22.07.11, 15:31 Nie, nie oglądałam, za późno leciał ten film ... Ja potraktowałam tę scenę symbolicznie jako wyraz przemiany jaka zaszła w bohaterce, w jej psychice po tych traumatycznych dla niej przeżyciach. Kobiety mają czasem w zwyczaju rozpoczynając nowy etap w życiu , zmieniać fryzurę obcinać, farbować włosy, zmieniać styl ubierania, żywienia, zmieniać wiele rzeczy dokoła siebie, itd. I to właśnie, myślę, chciał pokazać i pokazał w niebanalnej, oryginalnej formie Rosa. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Doskonałe popołudnie" 21.07.11, 15:47 barbasia1 napisała: > Jakby to powiedzieć, zmiażdżyłeś Wojcieszkowe "Doskonałe popołudnie" ! ;) Twój komentarz jest bardzo celny. Nic dodać, nic ująć. Film z tezą na pozytywistyczną modłę, trącący publicystyką, patosem, w dodatku rzeczywiscie strasznie, ale to strasznie przegadany. A jednak coś dodam Jak tak pomysleć na chłodno to ten końcowy hurra optymizm, nie do końca jest taki hurra, bo przecież jak ukaże się książka młodego maturzysty trzeba będzie szukać na gwałt kolejnej, kolejnych książek do wydania i wszytskie problemy zaczną się od nowa. No chyba, że wydawcy poproszą zdolnego maturzystę, jak kiedyś Dunin-Wąsowicz Masłowską (też była maturzystką kiedy napisała pierwszą książkę "Wojnę ..." ) o napisanie drugiej dobrej powieści, która zapewni wydawnictwu zastrzyk finansowy ... Jeszcze jedna rzecz, coś w rodzaju ciekawostki z terenu ;) Gliwice, gdzie akcja filmu się toczy, co wyrażnie podkreślają bohaterowie, może i są na prowincji (patrząc z perspektywy Warszawy), ale mają swój dworzec i to całkiem spory, z eleganckim wyjściem na miasto, gdzie znajdują się przystanki tramwajowe i autobusowe, nie trzeba dziko latać po nasypach kolejowych z wielką walizą na kólkach, jak to matka chłopaka robiła, przyjechawszy z Warszawy . Ale rozumiem, że twóry filmu chcieli koniecznie zrobić zabawną scenę jak to pocieszny były mąż przewraca w błoto wspinając się z poświęceniem na nasyp kolejowy, by żonie, którą był wyparzył jadąc autem, pomóc zejść ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Doskonałe popołudnie" 22.07.11, 14:07 ciekawe uwagi. wiesz, ja odnoszę wrażenie, ze - m.in u Wojcieszka, ale i w innych filmach "tego typu" - następuje coś w rodzaju parcia na zderzenie prowincji ze stolicą; tej mitycznej warszawy, dokąd młodzi "jadą szukac swojej wielkiej szansy na paycheck albo tzw. karierę", a która w ich filmach okazuje się matka wszelkich patologii z obrazem trochę zacofanej, ale za to przyjaźniejszej w bezpośrednim kontakcie prowincji - i np. takie obrazki infrastrukturalnych niedoróbek mają, paradoksalnie - nie umniejszać tejże, tylko czynić ją urokliwszą, cieplejszą, taką bliższą "zwyklemu człowiekowi". wiesz, ja lubię u Wojcieszka ten sygnał, który on nadaje : hej, przestańcie z polskiej prowincji robić jakieś zad,upie i średniowiecze, z którego trzeba spierniczac do wspaniałej warszawki, gdzie należy się obowiązkowo włączyć w wyścig szczurów korporacyjjnych albo załapac do telewizji do Big Brothera albo "mam talent" i odnieśc "sukces" mierzony ilością notek na Pudelku. podoba mi sie, że człowiek rozumie życie, jego właściwy sens, który polegać ma na robieniu swoich rzeczy, kreowaniu swojej przestrzeni i znajdowaniu swojego miejsca na świecie, niekomniecznie dla pieniędzy czy dla mordy na Pudelku, do czego to każde miejsce jest dobre, bo od miejsca ważniejsze są inne rzeczy : pasja, wrazliwość i samorozwój. lubię to u niego. jakkolwiek, forma, w której on to przekazuje nie zawsze jest strawna, jak celnie zauważasz :] czasami szeleści papierem... dlatego, dla mnie jest on, póki co, reżyserem jednego filmu, "głośniej od bomb", którym naprawdę zrobił dużą rzecz, wlał mnóstwo świeżości w ten polski grajdoł filmowy, ożywił go, przynajmniej ja tak to oceniam :] szkoda, że się trochę stał zakładnikiem jednej-dwóch idee fixe i, tu już gorzej - nie odnalazł atrakcyjnej, zaskakującej, nowej formy ich uskuteczniania, nie zauwazył, ze ta, którą stosuje ciągle i nadal już w "głośniej" mu sie wyczerpala, bo ją w tym filmie zrealizował po prostu zbyt dobrze, żeby następne filmy, próbujace do niej nawiązywac, nie stały się trochę wtórne :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Doskonałe popołudnie" 22.07.11, 20:47 Twoje ciekawsze. No proszę, a jednak sporo można/ możesz jeszcze dodać. Bardzo dobrze, że wskazujesz na te pozytywy, bo to są rzeczy, które na pewno stanowią o wartości filmu Wojcieszka i nie pozwalają całkowicie przekreślić "Doskonałego popołunia". > bo od miejsca ważniejsze są inne rzeczy : pasja, wrazliwość i samo > rozwój. i jeszcze drugi człowiek, który jest obok, kocha i mówi w chwili złej - "będzie dobrze!". :) i ja to lubię u niego ;) / Muszę obejrzeć "Głośniej od bomb" ./ No to, see U! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Doskonałe popołudnie" 22.07.11, 20:49 i jeszcze drugi człowiek, który jest obok, kocha i mówi (jak Anna narzeczona Mikołaja ) w chwili złej - "będzie dobrze!". :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Doskonałe popołudnie" 23.07.11, 13:01 o, nie licytujmy się, przecież gramy w zespole :] zdecydowanie, zdecydowanie - u Wojcieszka jest to rzecz kluczowa : ta/ta drugi/a. prawda. powiem więcej : koniecznie musisz obejrzec ten film. jest bardzo dobry i... na jednym razie się nie skończy, jak sądzę :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Wczoraj i dziś 21.07.11, 14:32 > wiesz, Gatsby kojarzył mi się zawsze z Wokulskim, a wczoraj skojarzył mi się ta > k bardziej przyziemnie z Lwem Ashbym z Californication : zamożny gość organizuj > ący huczne przyjęcia, a w rzeczywistości nieuleczalny romantyk kochający jedną > i tę samą kobietę :] Sama historia ofk zupełnie inna, Ashby jest dzieckiem swo > jej epoki, a Gatsby swojej, Gatsby jest ofk zupelnie innej prowinienicji, ale w > konstrukcji bohatera widzę jakies odwołania. a jak czytałem, ze Californicatio > n czerpie z tradycji, opórcz popkulturowych, także literackich i wielkoekranowy > ch, to nie chciałem wierzyć ;] co Ty na to skojarzenie ? Może i jest coś w tym skojarzeniu, jakby tak spojrzeć przez palce na Ashby'ego to może ... Bo przecież Ashby w przeciweństwie do Jaya Gatsby'ego, a i Woklulskiego, ktorzy daza do zdobycia ukochanej kobiety, ktorzy z miłości i dla miłosci działali, zdobywali majątek (o cierpieniu nawet nie wspominam) , nie zrobił nic , wręcz przeciwnie on od tej miłości całe życie z uciekał (mężczyna!? swojej epoki???), żył egoistycznie tylko dla siebie, z myślą o sobie o swoich przyjemnościach. I zaczął o dawnej miłosci wspominać na nowo dopiero, kiedy przyszło znudzenie dotychczasowym pustym, monotonnym życiem, kiedy właściwie życie minęło, kiedy skradać zaczęła się starość. Ashby deklarował pod koniec życia "miłość", ale może był to jedynie sentyment do pięknych, może najpiękniejszych w całym życiu chwilach. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wczoraj i dziś 21.07.11, 15:12 no, ja bardzo przez palce spojrzałem... ;] wiesz, tak mi się skojarzyło na początku, te wielkie przyjęcia gatsby'ego bardzo mi się skojarzyły z Lwem,a że do tego za postacią obu stała, jakby nie patrzec, romantyczna miłośc do jednej kobiety.... cała reszta to już, tak jak piszesz - nie ten sam film, róznice są rażące :] ale... jakies drobiazgi, przez te palce, da się tam chyba dostrzec... ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Wczoraj i dziś 21.07.11, 15:56 Ha, ha :) Jak przez palce i przyknąwszy oko, to tak. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek a na dziś... 22.07.11, 14:27 o badziewiu jakie na dziś daje TVP< to nawet nie ma co pisac,zeby się dodatkowo nie irytować :] TVN i polsat powtarzają - co wybieracie "Niesamowitego jeźdźca" [tvn 22:45] czy 'sekretne okno" [polsat, 21:55] ? ja, a jakoś dzisiaj mam chęć wieczór telewizyjnie sobie zorganizować, stawiam na "sekretne okno" - dziwny film, ciągle mam kłopot z oceną jego wartości, ale jednocześnie niezaprzeczalnie kreuje on jakąs taką interesującą otoczkę wokół całej akcji, podoba mi się scenografia i lubię johna turturro & johnny deppa, więc - wchodzę w to :] TVP kultura daje rzecz bardzo interesującą, przyajmniej w opisie "Rembrandt oskarżam...", o 20:20. sami przeczytajcie : www.rp.pl/artykul/650217.html i, wiecie co : to jest czystej wody chamstwo, żeby ten kanał nie był powszechnie dostępny, tylko 15 tys okablowanych miało te przyjemność. dlaczego tego filmu nie nadają w otwartych kanałach, a zamiast tego dają rzadkie g.ówno ? to ma być misja publiczna ? tej nocy dokument o Wikileaks puścili o 3:45... nie dośc, ze pora koszmarna, kiedy tv ogląda może 0,3 % ludzkości, a do tego pora, o której zwyczajowo TVP wyłącza nadawanie dla 90 % z tego 0,3 % i przechodzi na wyłącznie kable, saty i inne śmaty... i nikt za to ...rewstwo nie ponosi żadnej odpowiedzialności - przeciwnie : dostaje co miesiąc horrendalną pensję, a w kontrakcie ma już zawarowaną kwotę odprawy, za którą będzie sobie wesoło zył. czy ktoś ich rozliczy za świństwa jakie robią ? nikogo to nie obchodzi. taka prawda, taka żmija na łonie zdrowego organizmu narodu wyhodowana, patologia pomnożona przez pasożytnictwo. przepraszam Was, ale oczy bolą od tego, co tam się wyrabia. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: a na dziś... 22.07.11, 18:01 Obiecywał któryś z prezesów TVP, że TVP Kultura będzie dostępna wraz z przejściem na system cyfrowy. Miejmy nadzieję, że tak rzeczywiście się stanie. Wytrzymajmy jeszcze trochę. ;) "Niesamowitego jeźdźca" z Clintem nie widziałam jeszcze!? Dziś późno się zaczyna ... Dzięki za linkę do dokumentu... A propos malarzy, prasa podała dziś, że w wieku 88 lat zmarł w Londynie Lucian Freud , wnuk Zygmunta Freuda, wybitny malarz realista, ze względu na jego fascynację brzydotą,niedoskonałościami ludzkiego ciała jego sztuka określana jest terminem "realizmu brutalnego" . Freud był podobno często wdawał się w bójki. Sam artysta tłumaczył się tak: " Ja wcale nie przepadałem za bijatykami. Po prostu ludzie mówili czasami do mnie takie rzeczy, że jedyną odpowiedzią był cios pięścią w twarz". ;) Kiedyś pobił się z taksówkarzem, powróciwszy do domu ze spuchniętym okiem, Freud namalował autoportret . W 2010 obraz "Autoportret z podbitym okiem" (1978) sprzedano na aukcji w Sotheby's za "jedyne" 4 miliony dolarów. wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7549910,Wnuk_Freuda_z_podbitym_okiem_poszedl_za_ponad_4_mln.html "Jedyne", bo w 2008 roku miliarder Roman Abramowicz kupił na aukcji za rekordową, jak na dzieło żyjącego malarza, kwotę 33, 6 milionów jego najbardziej znany obraz "Benefits Supervisor Sleeping", akt przedstawiający śpiącą na kanapie nagą ważącą 130 urzędniczkę Sue Tilly. kultura.gazeta.pl/kultura/1,114548,9989006,Lucian_Freud_nie_zyje__Wybitny_realista___najwiekszy.html Tyle rzeczy miałam Ci dziś napisać, nadrobić zaległości o Tatarkau, o Jandzie nic z tego nie wyszło, głowa mnie okropnie boli od rana, heh, i to własnie dziś... :/ Greku, do zobaczenia w sierpniu! Dużo dobrych rzeczy do oglądania Ci życzę! No i przede wszystkim przyjemnego pielęgnowania naszego wątku! :) :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: a na dziś... 23.07.11, 13:07 pewnie wytrzymamy, ale... dlaczego W OGÓLE musimy czekać ?.. :] czytałem o tej śmierci. ciekawe te... sumy ;] niemniej, Abramowicz, jako właściciel piłkarskiego klubu, przepłacał przeciętnych piłkarzy, więc trochę jego beztroska w szastaniu pieniędzmi rzuca cien podejrzenia na faktyczną wartość jego innych zakupów, hehe. co nie zmienia faktu, ze mr. Freud zapewne malarzem klasowym był, jakkolwiek... mnie się czasami zdaje, ze malarzy "wybitnych" kreuje grupka samozwańczych guru tego światka, którzy albo bawią się kreowaniem nowych mód, albo po prostu decydują, co się sprzeda, a co nie, czyli, co można by sprzedawalnym uczynić, dla bogaczy, którym się w d,pie poprzewracało i nie mają na co wydać pieniędzy, a koniecznie chcą posiadać rzeczy naznaczone mianem 'prestiżowych" :] O, więc to już wakacje Twoje ? no to - raz jeszcze : udanego wypoczynku i duzo przygód życzę :] wątek zostaje w dobrych rękach, to pewne ;] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Ajmbek :) 23.07.11, 18:32 widze, ze trzeba przejac paleczke sztafetowa, bo Barbasia na urlop wyjechala/wyjezdza? I widze, ze nie mam czego zalowac, ze nie bylo w PL - pogoda do kitu, i oferta programowa tv tez :))) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek łelkom bek :] 24.07.11, 13:21 a już sądziłem, że będę musiał, niczym Mark Hunter, w oparach niewymownego, nadawać przekaz w pojedynkę ;] tak tragicznie znów nie było, hitów może i jak na lekarstwo, ale coś tam zawsze dało się obejrzeć, a potem o tym, czy też - w kontekście tego - porozmawiać :] niemniej, lato ogórkowym sezonem trochę zalatuje, a żadna telewizja nie wpadła dotąd na pomysł, zeby, korzystając z właściwego ku temu czasu, pokazywać filmy starsze, przypomniec najlepsze lata kina francuskiego czy włoskiego, wziąć jakieś niszowe tytuły, które na DVD nie chodzą, a w kinach nigdy nie były i je wyświetlić, cofnąc się do dobrych czasów, kiedy Amerykanie umieli kręcić, itd. Jest tego towaru od metra, ale lenistwo i brak wyobraźni są porażające, posługując się modną nowomową rzec by można :] "Superprodukcja", TVN; "Ostatni cesarz" i "persona non grata" [ofk, o wybitnie dogodnycvh dla masowego widza porach ; 23;10, 1:50] w TVP1 i... i tyle. to by było na dziś, według mnie :] czuję wszelako, ze Ciebie, i część widowni płci częstokroć ładniejszej :), zaciekawi dodatkowo "królewskie wesele" 21:20 w Jedynce :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: łelkom bek :] 24.07.11, 14:29 :))) bryndza bryndza, ale przeczytalam zalinkowany tu wyzej wywiad z nowym szefem dwojki i normalnie strach sie bac ;) trzymam kciuki z niewiara lekka jednak ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: łelkom bek :] 24.07.11, 15:09 mnie się tak samo porobiło ;] niektóre zdanie czytałem po trzy razy, przecierałem patrzały, a to słownictwo dalej tam było. doszedłem do wniosku, ze albo ja fiksuję, albo ten gościu jednak mówi serio, skoro daje to na papier i to w arcypoważnym tonie. rozliczymy dziada na jesieni ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: łelkom bek :] 24.07.11, 15:14 p.s : kurde, Amy strzelił w kalendarz... wiesz, niby ktoś tam przewidywał, ze "to się musi tak skończyć", ale raz, ze brukowce szyją grubymi nićmi, dwa że marketing musi się obracać ciągle w tej branży, słowem - jakoś się zdawało, ze to trochę dęte problemy, ot lalka se trochę koki wciągnie nosem, poprawi drinkiem, towar musi miec najlepszej jakości, czysty jak łza, więc co się jej może stać ? w sumie - płyty zostaną, więc nie żebym tam się przejął, bo co mi do Amy skorom głos jedynie znał, a człowieka ni cholery... pewnie sezon ogórkowy tak działa ;] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: łelkom bek :] 24.07.11, 15:40 nooo, glos miala fajny i piosenki tez, bo jako jedna z nielicznych spiewajacych gwiazdek sama je sobie komponowala podobno Kolejna, ktora "przefajnowala" :( Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Ostatni cesarz" z ripleja 25.07.11, 13:16 och, głos zupełnie niespotykany, jak z innej epoki, innej przestrzeni, całkiem nieporównywalna historia. se przypomniałem wczoraj "Ostatniego cesarza". to się chyba nigdy nie zestarzeje, a przeciwnie - jak wino jest, im dalej w las, tym lepiej smakuje. momentalnie wkręca, od jakiejś... 4 minuty ;] historia zycia, politycznych wyborów ostatniego cesarza chińskiego, na tle historycznych zmian w samych Chinach. rewelacyjna aranżacja, mistrzostwo reżyserskie - pan Bertolucci ogarnął całość jak szef wszystkich szefów; precyzyjny scenariusz, ozdobniki tip top, świetni aktorzy - zwłaszcza świetny dobór aktorów grających samego cesarza, ktory jest przedstawiany we wszystkich możlkiwych etapach zycia : od 3-letniego berbecia po starszego, pochylonego jegomościa; i wszyscy aktorzy są do siebie na tyle podobni, ze bardzo wiarygodnie wygląd ten proces zmieniania się-dorastania-starzenia się fizycznego człowieka. kręcili to w dawnym Zakazanym Mieście, odtworzone stroje z epoki, dworskie konwenanse, zachowania i style bycia specyficzne dla konkretnych podgrup ludzkich tworzących otoczenie cesarza, , jakby wzięli i daleką przeszłość wyczarowali z powrotem. No i dobitnie złapany kontrast, rozziew, między zyciem cesarza na swoim dworze, gdzie wszyscy mu nadskakiwali i gdzie miał władzę nieograniczona i był do niej przyzyczajony od szkraba, poprzez kolejne upokorzenia polityczne i degradacje społeczno-symboliczne, aż do końcówki życia, kiedy został zwyklym ogrodnikiem. plus sama osoba cesarza - inteligentnego faceta, reformatora na własnym dworze [pod wpływem znajomości z europejskim nauczycielem i lektury gazet i książek zmieniającym się w człowieka nowoczesnego w stroju, myśleniu i obyczajach], polityka z ambicjami, ale bez tzw. zaplecza, stającego się kukiełką w rozgrywkach między wielkimi graczami o realnym znaczeniu; po wygnaniu z Zakazanego Miasta marzącego o powrocie do władzy i restauracji cesarstwa na terenie ojczystej Mandżurii, z pomocą Japończykow, którzy tłukli w tym czasie Chiny; okresowo playboya w zachodnim stylu; wreszcie odzianego w drelichy więznia ponumerowanego, który opowiada się ze swojego zycia przesłuchującym go śledczym [zostal rozpoznany i aresztowany jako wróg systemu] i przechodzi reedukację w obozie pracy, z którego zostaje zwolniony dzięki sympatii i uznaniu jakie wzbudza swoją opowieścią, jej treścią i własną postawą u naczelnika. ale mnie najbardziej podobały się fragmenty, w ktorych cesarz jest po prostu młodym czlowiekiem duszącym się na swoim dworze, wykorzenionym, samotnym, mającym tysiące ludzi pod ręką na każde skinienie, a jednocześnie zamkniętym w swoim małym swiatku Zakazanego Miasta, którtego nie wolno mu opuszczac, bo na zewnątrz nie ma już żadnych przywilejów, bo tam rządzi albo republika, albo komuniści albo inne radzieckie czy skośnookie towarzystwo ;]. Tęskni za światem,za byciem w nim, za jakimś zaangażowaniem, za otwartością, ale jest zakładnikiem swojej pozycji i gwarantem spokojnej i bezpiecznej [ofk do czasu] egzystencji rozmaitych koterii dworskich, ktore za wszelką cenę dążą do utrzymania status quo pod pozorem wierności tradycji. znakomita rzecz. za 10 lat nie straci nic na atrakcyjności :] co nie zmienia faktu, ze TVP dając go o 23:15 [do ok 2:00] skazała go na oglądalność śladową. masz ten film w swojej bazie ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Ostatni cesarz" z ripleja 25.07.11, 19:17 qrcze, obejrzalam tylko kilka poczatkowych fragmentow - pora tragiczna, jak zwykle zreszta, ogladalam go kiedys dawno temu, ale niewiele pamietam, wiec musze sie za nim rozejrzec koniecznie! A w porze dobrej do ogladania taka chala szla ... (Krolewskie wesele czy cos takiego). A co mamy w zapowiedziach na ten tydzien? (a co tam polece hurtem ;) ): dzis - Wladcy ognia polsat 20.00 - bajka dla doroslych - jestem na nie moze popatrze za to na Jaskolke, kota, roze, smierc? wtorek - tvp1 20.25 - Poludnie-polnoc - ogladales? to cos, co sie da ogladac bez bolu? pytam, bo zapowiedz mi nieszczegolnie wyglada, do tego nie przepadam za B. Szycem ... sroda - tvp1 - Wszystko bedzie dobrze - ale to juz bylo, i to calkiem niedawno, i to kilka razy ... jak nie ogladales, to chyba bez wiekszego bolu mozesz zerknac na tvn o 20.50 na Dotyk przeznaczenia z Cate Blanchett no i to by bylo chyba na tyle, chyba, bo nie patrze na to, co zaczyna sie po 23.00 Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Ostatni cesarz" z ripleja 26.07.11, 13:39 TVp ma ugruntowane przekonanie, ze średni widz takiego "cesarza' przyswoić nie radą... jednocześnie topnieją wpływy z abonamentu... czy te dwie dane nie układają się w dość logiczny wniosek ? ;]] oglądałem kiedyś "dotyk" - i nie powiem : niezły, jakkolwiek historie z łapiduchami i innymi nadmiernie obdarzonymi przez naturę na obszarze zmysłowym - nie zawsze mnie przekonują. wczoraj Polsat dał Coenów "ścieżkę strachu", nie wiem czy udało Ci się na to wpaść ? ja wpadłem zupelnie przypadkiem i w ostatniej chwili - nagrałem to sobie, więc jak obejrzę, to spróbuję zachęcić albo odstraszyć :] szczerze mówiąc, ta ramówka naprawdę biedą wieje... musi być naprawde kiepsko, skoro powtórki "dextera", "gliny" i "pitbulla" są, dla mnie przynajmniej, głównymi magnesami w grafiku, hehe. no, chyba ze czasami coś się urodzi, jak ci coenowie wczoraj. byle do jesieni, jak chodzi o jakieś atrakcje, chyba ? Dwójka robi przepierkę - wylatują farmazoniarskie programiki celebryckie [jakieś "aleje gwiazd"] i żołwiowe teleturnieje ["gilotyna" - widziałem dwa odcinki, co za tempo, można skoczyć na grzyby, wrócić i nic nie stracić z przebiegu gry]. dobra nasza, chętnie zapłacę za ambitniejszy program ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "gorączka sobitniej nocy"/plus : na dziś coś 27.07.11, 12:49 biedokontynuacja :] hehe. maniu, uciekła ci wczoraj "gorączka sobotniej nocy", czy po prostu nie przepadasz za tym czymś ? ;] to już nieco ponad 30 lat od premiery minęło. a ten wstęp, kiedy travolta idzie ulicą, a kamera dokładnie rejestruje jego gibki styl chodu [pamietacie "sprawny, można by nawet powiedzieć... gibbki" ;)], pokazuje szczegóły ubioru, buty, spodnie, i właściwie, przy rytmach "stayin alive" wprowadza w kilka minut w nastrój i mode epoki - bezcenny. niby taka sobie opowiastka, o chłopaku, który świetnie tańczy, ale tak naprawdę nie ma przed sobą przyszłości, co mu uświadamia znajomośc z dojrzalszą od niego dziewczyną i kontakt z bratem, który właśnie rzucił kapłaństwo, żeby żyć swoim życiem, a nie wymyślonym przez rodziców, i on przez cały film dociera do tego, ze faktycznie coś jest nie tak - z nim, z jego kolegami, z jego codziennością, z jego marzeniami, wreszcie - z całym otaczającym go światem, dzięki czemu z beztroskiego produktu epoki rozkwitu disco i glamour przekabaca się w 20-latka, który dorasta do zmiany, do poważnego traktowania życia. dla większość ostała się "gorączka" dzięki muzyce, układom tanecznym wykręcanym przez wygimnastykowanego młodego travoltę, dzięki modzie na disco, jaką ugruntowała. generalnie jednak, jak tak spojrzeć po 30 z górą latach [1977 premiera], to jest to nie tylko kino taneczno-rozrywkowe, ale przede wszystkim zapis mentalności młodej Ameryki tamtych czasów, myślenia o rzeczywistości, spędzania wolnego czasu, życia na warunku. muzyka muzyką, a opowieśc opowieścią. w tle i patrirchalizm rodziny włoskiej w hell's kitchen, i rasistowskie uprzedzenia, i gangi, zderzenie różnych życiowych aspiracji w zależności od wykształcenia i przynależności środowisko-klasowospołecznej - z których jedne są bardzo mgliste i niewyraźne [przyjaciółka tony'ego parzy kawę gwiazdom hollywodu, pracując w biurze pośrednika czy tam agenta jakiegoś, oni jej rzucają zdawkowe komplementy, a jej się wydaje, ze krok po kroku osiąga w ten sposób lepszy grunt do zbudowania własnej pozycji w branży albo chociaż awansu w hierarchii tej struktury w której teraz pracuje], a drugie całkowicie w lesie, albo ich wręcz nie ma [tony, który poza tym, ze w klubie jest gwiazdą parkietu, pracuje w malym sklepie w farbami, którego właściciel mu mówi "zależy mi na tobie, masz tutaj przyszłośc, zobacz na pozostałych moich pracowników, są tutaj już 15-18 lat...", a poza tym nie ma specjalnej wiedzy o świecie, jego horyzonty zamykają się w hell's kitchen i na filmach z rockym, bruce lee'm, z ktorych plakaty ma na ścianie w pokoju], plus opis i krytyka ograniczenia ambicji częsci pokolenia do hedonizmu sobotniego, życia z dnia na dzień, bez planu. no i postać samego tony manero, ktory stał się najpierw gwiazdą tańca, symbolem disco, a teraz bardziej wygląda chyba na reprezentanta tamtego pokolenia w sensie szerszym - jego ]braku]ideałów, powolnego przebijania się przez własna apatię i dochodzenia do refleksji społecznej i egzystencjalnej. kiedyś symbol,rozrywkowego kina, słynny z kawałków bee gees i generalnie jak padało hasło "gorączka sobotniej nocy", to się kojarzyło z dyskoteką, tańcem, gibkim Travoltą itd. ale wystarczy prześledzić jednak uwazniej teksty samych piosenek bee gees, końcówkę filmu postawić wyżej od prologu i środka, i na chwilę zapomnieć o uśmiechu i wygibasach travolty, a raczej skupić się na drodze mentalnej jaką przechodzi jego bohater, zeby śmiało nazwać ten film ważnym i przenikliwym nawet momentami. tak imo to by wyglądało z perspektywy czasu, ale pewnie i tak "gsn" zostanie filmem "o tańcu i dyskotekowej modzie lat 70" :] zbyt sugestywne są niektóre sceny i interpretacja głównej linii filmu, która sie utrwaliła przez lata :] szkoda, ze TVP wbija taki tytuł o 23:55. co komu po puszczeniu filmu, skoro mało kto go ogląda ? skończyły się czasy, kiedy 80 % ludzkości polskiej brało urlopy w lipcu i sierpniu i można było celować z ramowką. teraz częśc w ogole ich nie bierze, albo bierze po parę dni przez cały rok lub w grudniu albo styczniu, zeby pojechac zimą w ciepłe kraje, zamiast bezsensownie polskie lato zamieniac na lato tunezyjskie. heh, whatever. Maniu, do "dotyku przeznaczenia", co go wymieniłaś w propozycjach, ja bym dorzucił "wszystko będzie dobrze" w Jedynce, 20:25 - kiedyś juz był, pamiętam, ze dość szczegółowo go rozbieraliśmy tutaj, więc nowość toto nie jest, ale - kto nie widział, to czasu nie zmarnuje, a jak kto widział i mu mało, to pewnie mu się dziób cieszy na sam widok ;] tak czy owak - udanych projekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "gorączka sobitniej nocy"/plus : na dziś coś 27.07.11, 21:04 oj, chyba dziewczyny nie beda mialy za duzo czytania przy mnie na posterunku :))))) co do "Goraczki ..." to pewnie chetnie obejrzalabym raz jeszcze, ale o tej porze, to ja juz spalam slodko :) I mysle sobie, ze ten film, to od poczatku i w tamtych latach nie byl taka sobie prosta historyjka o tancu i disco-blysko, tylko, ze wiekszosc ludzi tak, jak napisales, tak go sobie "odczytalo" -po co myslec, jak mozna sie rozerwac w takt muzyczki? :) A dzisiejsza publika jeszcze chyba nawet bardziej mniej sklonna do zastanawiania sie nad sensem zycia ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "gorączka sobitniej nocy"/"człowiek z marmuru" 28.07.11, 13:31 e tam, jakośc, a nie ilość się liczy :] wlasnie, to całe sedno problemu z tym filmem, wielu odczytało "Gorączkę" jak manifest mody, muzyki i hedonistycznego stylu bycia i zycia tamtej epoki, a nie krytykę, tak przynajmniej mnie się wydaje; argumentem na potwierdzenie, wg mnie, wydaje się własnie popularność Travolty, który zasłynął tą rolą nie jako twarz pokolenia poszukującego celu w życiu, zagubionego, a raczej jednak jako tancerz i król parkietu, symbol seksu na miarę czasów itd. od sekssymbolu do nowego jamesa deana, to jednak kawałek drogi ;] dzisiaj TVp daje "Człowieka z Marmuru", kuźwa kwadrans przed północą, skończy się pewnie koło drugiej. misja, słuchaj :] a o 20 wybitne kino ambitnej akcji "Krwiożercza małpa". był juz tygrys ludojad, wieloryb onanista, niedźwiedz organista, żarłoczne mrówki, stepujące świnie, dzisiaj na małpę padło. misja. nie mam słów... Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "gorączka sobitniej nocy"/"człowiek z marmuru 28.07.11, 17:07 dzisiaj rzeczywiscie bryndza :) Ja pewnie popatrze na dwa ostatnie odcinki "Mental", ciekawam, co sie wydarzylo, jak bylam na urlopie ;) Na innych programach nie lepiej - TVN odkurza "Incydent" z Kurtem Russellem z 97r., a Polsat daje komedie romantic - "Czarownica" z Nicole Kidman (niestety to jedna ze slabszych produkcji w rez. Nory Ephron - krolowej romantic movies). Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "gorączka sobitniej nocy"/"człowiek z marmuru 29.07.11, 13:45 hehe, no to, mówiąc krótko, w tym repertuarze się nie odnajduję ;] jakkolwiek, "Incydent", to nienajgorszy film jest, z tego co pamiętam ?. tak patrzę, co na piątek i też mam kłopot ze znalezieniem jakiegos hitA. "władzę absolutną" [23:00] TVN rzuca po raz 8789, ale tam pewnie ludzie głowy nie mają do układania ramówki [jakby kiedyś mieli...], bo nie wiedzą, kto firmę przejmie i czy będą tam na jesieni jeszcze pracować, czy już nie. "Zabójców" widziałem dawno temu, i jakoś mnie nie goniło, żeby zerkać nań, kiedy powtarzano go, a okazji było sporo, hehe. do dzisiaj, wszelako, nie rozumiem, co w tym filmie robi Julianne Moore... "Draculę" Coppoli [21:55, Polsat] pewnie już wszyscy widzieli, więc też żadne wydarzenie... w sumie - poręczny film, razem z reklamami 2,5-3 godziny w ramówce wieczorową pora watuje , a do tego nikt nie powie, ze to chała ;] w TVP w ogóle nic nie ma, bo dokrętka "Krokodyla dundee" i powtorka slabych "świateł stadionów" [spojlerowałem kiedyś, ale ten film jest zbyt schematyczny i letni nawet na poziomie opisu, nie sposób go podhajcować, więc : jego nieatrakcyjnośc w dublecie z moją grafomanią, to by było za wiele, ergo - nie ma o czym mówić ani czytać], to wlaśnie jest nic. lato w pełni, a ogórki tegoroczne dorodne wyjątkowo... Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "gorączka sobitniej nocy"/"człowiek z marmuru 29.07.11, 21:22 bryndza, dalej panie bryndza ... Przejrzalam dzis na szybko program na caly tydzien i ... lipa, lipa... Ja lukam dzis jednak na dokretke "Krokodyla...", bo nie ogladalam wczesniej, a mam wielki sentyment do pierwszej czesci :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "gorączka sobitniej nocy"/plus : na dziś coś 30.07.11, 20:14 Nie do mnie zapytanie, ale pozwolę sobie odpowiedzieć.Choć za czymś takim nie przepadam kiedyś tam ucięłam sobie powtórkę, nie bolała, choć muszę przyznać, że dla mnie Travolta w młodości mojej i swojej był mocno obciachowy, typ wieśniaka (rzecz jasna w znaczeniu mentalnym). Co ciekawe, w Pulp Fiction (nigdy o słynnym dziele nie pisaliśmy zdaje się?) w jakimś sensie powiela stereotyp. Mnie przy powtórce zastanowiła tzw. obyczajowość i uderzyło przedmiotowe, obcesowe traktowanie dziewczyn w latach 80-tych. Trudno za wytłumaczenie uznać swobodne prowadzenie, choć też daje do myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "gorączka sobitniej nocy"/plus : na dziś coś 31.07.11, 12:53 welkombek, Pepsic :] hehe, no to nie masz litości dla biednego Travolty :] ot, prosty chłopaczyna z brooklynu i czy innego queens. racja, seksizm jest w tym filmie dobrze zaznaczony, aczkolwiek - np. Anette, dziewczyna ubiegająca się o względy Tony'ego, po tym jak on ją odrzuca sama się oddaje jego kolegom na tylnym siedzeniu auta, co jest ukoronowaniem jej dylematu, cytuję : "jak być jednocześnie cnotliwą i qrwiszonem ?". więc, seksizm - tak, ale i dyskusyjna postawa kobiet, które pozwalają się traktować właśnie obcesowo i przedmiotowo [aczkolwiek nie wszystkie, bo Stephanie, ta dojrzalsza, starsza, powazniejsza, która zaciekawia Tony'ego - jest jednak asertywna i w relacji z Tonym, to ona z niego pokpiwa, bawi się nim, strofuje, poucza, obnaża jego dziecinny machismo dowodząc, ze jest tylko nieodpowiedzialnym pozbawionym przyszłości wyrostkiem]. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "gorączka sobitniej nocy"/plus : na dziś coś 31.07.11, 20:15 Zgadzam się, protekcjonalizm Stefani względem "biednego" Johna podobnie uderzał po oczach. Miałam zwrócić uwagę, ale uciekła myśl. I jeszcze jedno, z tego co pamiętam, była zwykłą sekretarką, tyle że na Manhattanie, co uznawała za wielki awans życiowy i powód do napinania - sympatyczne to nie było, raczej śmieszne. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 30.07.11, 11:01 bo i, Maniu, jak tam randka z panem Krokodylem, fajnie było ? ;] ja nie mam, oficjalnie, telewizora, od kiedy przestałem płacić abonament, więc TVp oglądam, oficjalnie, w podziemiu... ;] ] ] więc, w tym podziemiu, obejrzałem wczoraj "Powrót do raju" - patrzyłaś mozę ? w ramówce był zaraz za "krokodylem"... akcja jest taka, ze trzej beztroscy Amerykańcy jada na wakacje do Malezji. mają przy sobie paczkę haszyszu. z towarem wpada jeden z nich, dwóm udaje się prysnąć [nie oglądałem pierwszych 20 minut, więc nie wiem, czy oni mu ten stuff podrzucili, czy się umówili, ze to on będzioe go trzymał ? whatever...]. problem jest taki, ze w Malezji za posiadanie narkotykow, nawet za taki niewinny hasz, idzie się do pudła. w tym filmie, to nawet dostaje się czapę. I taką właśnie "karę" [no bo co to za rodzaj "ukarania", nie ? nielogiczne kompletnie...] sąd wlepia temu złapanemu. sprawą zajmuje się adwokatka. okazuje się, ze jest wyjście z sytuacji : zagwozdka jest taka, ze mogą mu tę karę zamienić na odsiadkę, jesli zgłoszą się jego dwaj kolesie, którzy maczali w tym palce, i zgodzą się pójść siedzieć na kilka lat [jeden na 3, drugi na 6] w malezyjskim mamrze. no i ta babka zaczyna ich urabiać - że powinni się zgodzić, bo przecież chodzi o życie człowierka, ich kumpla, co znaczy kilka lat wyjętych z własnego życiorysu wobec ocalenia istnienia drugiego człeka... niby proste, ale jak tak spojrzeć z drugiej strony, to te 3-6lat wygląda na nieskończoność... z ładnego, american life nagle wskoczyć w realia więźnia w dzikim kraju ? pójść garować w puszce, w której warunki sanitarne są skandaliczne, zaś tyfus albo jakies inne badziewie można złapać za frajer ? jeden chłopak ma swoje plany, narzeczoną, drugi taki bardziej jest pogubiony, aczkolwiek - zyciowy hangtime lepiej chyba leczyć w okolicznościach mniej doskwierających.... no, ale mamy do czynienia z dylematem moralnym przecież... adwokatka staje na uszach, zeby chłopakow przekonać, z tym drugim wdaje się w romans, na początku wyglądający jak próba przekupstwa, ale potem przeradzający się w szczere zaangażowanie. [co wazne,do całej historii kinola pchaja takze media, a zwłaszcaa arogancka dziennikarka, ktora wpadła pierwsza na trop całej sprawy] ten drugi dumał, dumał, i dumał, aż się dodumał do tego, ze musi się poświęcić, uratować kolegę i 3 lata posiedzieć w lochu. no to ten pierwszy też się zgodził odbębnić swoje 6 lat, a co tam... ;] jadą do malezji. pełna profeska, niby trochę przestraszeni, ale napędzani świadomością szlachetności własnego postępowania. Na miejscu pani adwokat wyznaje im, ze jest siostrą więzionego kolegi. panowie obaj czują się oszukani. ten co mu 6 lat groziło od razu się zawija do samolotu i z powrotem leci do Ameryki., drugi w ostatniej chwili zawraca. zdąza na salę rozpraw w decydującym momencie, kiedy sędzia juz ma postanowić, zeby tę czapę dla uwięzionego podtrzymać, wobec niezgłoszenia się Amerykanów do odbycia kary, a siostra faceta dostaje już histerii z rozpaczy. i wtedy wchodzi ten nasz bohater, ktory dojrzał do tego,ze musi wreszcie zacząc swoje życie porządkowac, a najlepiej zacząć od wzięcia odpowiedzialności za los kolegi i swój błąd, bo to przecież był [także][ jego towar i on siedzi w pace niewinnie albo nie TYLKO z własnej winy. no i do tego chodzi o uczucie, które połączyło go z siostrą chłopaka. nawet jesli go okłamywała, to przecież w dobrej sprawie, a zakochali się w sobie przecież dopiero później. pan sędzia wzruszony postawą oskarżonego anuluje wyrok śmierci, a do tego nawet skłania się zeby obu jankesom obniżyć karę więzienia. happy end ? no niekoniecznie. oto nagle ktos dostarcza panu sędziemu gazetę amerykańską, w której jest opisana cala sprawa, a sądownictywo malezyjskie, karzące smiercią za skręta, zostaje obsmarowane rzadkim łajnem z góry do dołu i na ukos. sędzia dostaje świra - przywraca karę śmierci dla tego już więzionego, a drugiemu nic nie będzie obniżał, tylko facio ma swoje 3 lata co do dnia odkiwać. oczywiście, wybuch paniki, siostra dostaje korby z żalu, skazaniec prawie wariuje, kompletny kociokwik. kara zostaje wykonana o świcie następnego dnia. Ten nowo osadzony podtrzymuje, przez okno zakratowane krzycząc, swojego kolege na duchu, tak że tamten umiera [szubienica] godnie i bez wrzasków, chociaż jak go wlekli to darł się jak wariat [aczkolwiek do sceny z "krótkiego filmu o zabijaniu" zabrakło tego realizmu i surowości, przez którą scena prowadzenia młodego zabójcy taksówkarza na szafot i samo wykonanie wyroku zostają w pamięci na zawsze]. zatem - ten co prysnął, poki byl czas, to wygrał. ale film sugeruje co innego - że ten, co zostal i wziął karę na klatę wyjdzie po kilku latach i będzie nowym, lepszym człowiekiem, bo cała ta akcja go ulepszy. na potwierdzenie tej, przewidywalnej, sekwencji zdarzeń, w ostatniej scenie pada deszcz i moczy gościa idącego po spacerniaku do celi, tuż po rozmowie w sali widzień ze swoją ukochaną panią siostrą vel adwokatką. trochę mnie dziwi, ze jednego gościa łapią z haszem i go za to zabijają, a drugi, co się przyznaje, ze towar był jego/także jego dostaje marne 3 lata ? trochę duży rozrzut między paragrafami... ;] inna rzecz, sędzia anuluje karę śmiercio, a potem w szale zezłoszczenia się na jakąs gazetkową publikację ją przywraca - gdzie tu prawo, skoro złośc sędziego decyduje o wszystkim, a nie paragrafy ? dlaczego nie ma interwencji ambasady amerykańskiej ? każdy głupie wie, ze Amerykanie bardzo dbają o swoich obywateli za granicą i jak trzeba ich bronić przed czymś, to na rzęsach kręcą piruety, zeby im włos z głowy nie spadł. a tutaj - nic z tych rzeczy... kompletne oderwanie od realu. ten dylemat moralny jakoś średnio zajmujący. wcale mnie nie obchodził ani los skazanego ani problemy decyzyjne jkego kolegów ani desperacka gra pani adwokatki. jedno, ze aktorzy kompletnie nie dali mi powodu, zebym się wczuł w temat, a druga rzecz jest taka, ze reżyser nie umiał tego sprzedać, a scenarzysta mu tego nie ułatwił, zaś mistrzostwem swiata było to, ze w rozpisce ten, co mu grożą 3 lata ma większy problem niz ten, co ma 6 lat w perspektywie, a kiedy ten, co ma 3, po ciązkich wahaniach, podejmuje heroiczną decyzję, to ten drugi razem z nim leci do malezji, mimo że chyba fakt, ze ma dwa razy większy wyrok do odkiwania powinien trochę bardziej samodzielnym intelektualnie go czynić... nic, średnie kino :] największą grozą wieje od przedstawionej sytuacji, w której, w jakimś dzikim kraju, mozna zostać wtrąconym do lochu, a i nawet nieodwracalnie pozbawionym oddechu, za to ze się ma parę dzialek haszu na podorędziu. mam nadzieję, ze oglądali ten film polscy spece od prawa karnego i trochę wyluzują z tym sadzaniem dzieciaków do puszki za gram marii na pokładzie :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Powrót do raju", coen bros 30.07.11, 12:51 dokończyłem sobie wczoraj "Ścieżkę strachu" by Coen Bros Inc.. to są jednak goście z klasą absoutną. stara rzecz, 90 rocznik, ale udowadniająca enty raz, że ze świecą szukać lepszych scenarzystów. dzisiaj raczej nie, ale jutro/pojutrzee postaram się dziabnąć spojlera i się trochę pozachwycać, a mam nadzieję, ze to nie będzie tylko moja ocena ;] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Sciezka strachu 30.07.11, 12:54 o, bede czekac z ciekawoscia, bo nie ogladalam tego nigdy, i nawet mialam ochote, ale jakos mi sie nie udalo obejrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Sciezka strachu 30.07.11, 14:31 czuję się dodatkowo zmobilizowany :] tylko se muszę hasłowo poskładać te zwroty wszystkie, żeby nie namieszać. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 30.07.11, 12:52 Krokodyl calkiem, calkiem, bylo smiesznie :) A jesli chodzi o "Powrot do raju" to ogladalam go kiedys i ja bym go tak lekko nie skreslala jak Ty. Z tego, co pamietam, jesli chodzi o te lata wyroku, to bylo tak, ze jesli obaj sie przyznaja do wspoludzialu, to wtedy wszyscy trzej posiedza 3 lata, jesli tylko jeden z nich, to wtedy 6. Pamietam tez, ze podobala mi sie gra aktorska, chociaz za czescia tych aktorow akurat nie przepadam. No coz, nie jest to pierwszy film o takiej tematyce (zeby przypomniec chocby Brokedown Palace). Ja nie potrafie zrozumiec, po co ryzykowac, jesli wiadomo ogolnie, ze takie zasady obowiazuja w tych krajach. Co wiecej, jesli chodzi o to wkurzenie sedziego gazeta. Ma to unaocznic jedno - czy rozglos medialny w takich sprawach jest pomocny czy wprost przeciwnie? A poniewaz ostatnio troche rozmyslalam na ten temat, to jestem w stanie w pewien sposob zrozumiec sedziego - jakie prawo ma zachodni swiat do oceny ich systemu norm moralnych? Jesli u nich narkotyki sa uznane za wielkie zlo (z czym zreszta sie zgadzam), to dlaczego maja uznawac jakies argumenty o checi zabawy, mlodzienczej glupocie itp. ? Trudno, jak sie pojechalo do takiego kraju, to nalezalo respektowac ich prawo, nawet jesli samemu uwaza sie je za glupie i niezyciowe. A zreszta, nie tylko fabuly na ten temat kreca, byly tez programy dokumentalne E. Miszczaka, kiedy to jezdzil do wiezien, gdzie siedzieli Polacy skazani wlasnie za takie przestepstwa. I co? Czy to dziala jako odstraszacz? Mysle, ze niestety nie, bo na glupote nie ma lekarstwa. Uff, na dzis moze cos lzejszego? Na tvn zdaje sie bedzie taka , moze nie do konca romantic comedy - "Czego pragna dziewczyny" czy jakos tak z Colinem Firthem - da sie poogladac, glownie ze wzgledu na to, ze to mieszanka amerykansko-angielska. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 30.07.11, 14:46 hehe, no to szafa gra :] wiesz, ja nie, jak by to powiedzieć... nie odczułem tego filmu, taki trochę pastelowy mi się wydał... o, i dzięki za wytłumaczenie całej tej kołomyji latami-do-odsiadki, bo nie mogłem cały czas załapać, jak to jest, ze jednemu grozi 6 lat, a drugiemu 3, chociaż w zasadzie zawinili po równo. nie no, tu masz 100 procent racji, jaki kraj takie prawo i trzeba to uznać, bo nie ma lepszego wyjścia, ani żadnego innego. mnie bardziej chodziło o to, ze ten sędzia - niby zgodnie z tymże prawem, ujęty tym, ze Amerykaniec przyjechał ze swojego niujorku, by się poddać karze - postanowił anulować karę śmierci dla jego przyjaciela, a juz im obu naraz wysokośc odsiadki zmniejszyć. aż tu nagle - łup, z tym artykułem i sędzia przywraca karę śmierci dla pierwszego, i - jak piszesz - 6 lat dla drugiego. zdecydował artykuł w gazecie ? czy w tym sądownictwie wyroki się zwiększa, zmniejsza, umarza albo zasądza na podstawie artykułów prasowych ? :] wiesz, o ile nie mam problemów z tym, ze za narkotyki kogoś się w jakiejś Malezji sadza [aczkolwiek, pakowanie do puszki za działkę haszu jest dla mnie wynaturzeniem, nie mówiąc o wieszaniu za takie coś], to już nie skazywanie kogoś na śmierć ze złości za prasową publikację jest dla mnie przejawem jakiegoś zdziczenia :] nie wiem, czy to tylko fantazja twórców filmu [jesli tak, to ich poniosło], czy historia mająca uzasadnienie'odpowiednik w realu [jesli tak, to aż się strach bać], ale wygląda naprawdę kuriozalnie. oglądałem kiedyś, a i spojlerowałem - w "Ojej" którymś, lecz... oskalpuj mnie, a nie pamiętam w którym, i nie pamiętam tytułu tego dokumentu, zeby go ewentualnie zalinkować - dokument o ludziach przyłapanych na szmuglowaniu narkotykow [byli to głównie przemytnicy z izraela, kraju którty ten film zrobił], nie jakichś zawodowcach, ot epizodycznych kurierach, którzy wzięli tę akcję dla zabawy albo jednorazowego zysku. tez ciekawy był, puszczali go w Tvp3. fakt, prawo w takich "malezjach" nie ma przebacz dla koksu. a zdrugiej strony, kraje islamskie, które tak zwalczają używki, nie mają żadnych oporów,żeby swoje szariaty uskuteczniać i kazać kobietom chodzić w czadorach, dziewczynkom wycinac łechataczki i kamienować kobiety za to, ze z obcym chłopem choćby słowo zamienią bez towarzystwa innych kobiet. rzekłbym... taka mała niekonsekwencja, albo nawet coś trochę mało zrozumiałego ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 30.07.11, 20:37 I mi znany jest "Powrót do raju", film nierówny, ale ma to coś, co wciąga, choć mogę się zgodzić z Grekiem, że nie powala. I podobnie uważam za niesprawiedliwe i nieludzkie surowe wyroki za samo posiadanie narkotyków. Oczywiście przemyt należy do innej kategorii, ale nawet i tu jestem przeciwna drastycznym wyrokom. Jeśli chodzi o samą karę śmierci, to generalnie jestem przeciw. I jeszcze wtrącę zdanie odnośnie ingerowania w sprawy wewnętrzne danego kraju. Otóż czasami ingerencja zewnętrzna (nie zbrojna rzecz jasna), opinia publiczna, nagłośnienie sprawy okazuje się jedyną możliwą próba obrony zwłaszcza w krajach totalitarnych. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 31.07.11, 12:46 ostatnio sama Polandia ma sporo do powiedzenia w temacie prawa litewskiego czy białoruskiego :] a narkotyki, Imo, wypadałoby zacząc cywilizować i stopniowo [mówię o Polsce, bo w paru innych miejscach w Europie już na to wpadli i wyniki są niezłe] legalizować. delegalizacja nakręca wyłącznie mafijne interesy, tworzy podziemie, z którym państwo nigdy nie wygra, a tylko może przegrać wysoko lub z kretesem, tworzy styk brudnych relacji między politykami/urzędnikami, a gangami, a w d,pę najbardziej dostają i tak tzw zwyczajni ludzie, którzy se chcą zapalić skręta na imprezie i przypadkiem wpadną z towarem. prochy są, były i bedą. dodatkowo dochodzi kwestia taka, ze im bardziej są wyklęte i nielegalne, tym bardziej frapują dzieciarnię. paliliście coś kiedyś ? bo ja tak i po latach stwierdzam, ze 80 % całego zainteresowania nakręcał fakt, ze to było pozaprawne, że maria była tabu i generalnie robiono [i robi się nadal] z niej coś zupełnie apokaliptycznego, jakiś "[niechybny] wstęp do twardych narkotyków" i inne bzdury. ale jeśli nawet iśc drogą rozumowania tych moralistów przestraszonych skrętami, to właśnie tym bardziej logiczna wydaje się droga legalizacji, która narkotyki pozbawi otoczki czegoś wspaniałego, bo zakazanego. kiedy się zrutynizują i staną się czymś normalnym, przestaną kręcić młodziaków, chociaż imo powinny kręcić, bo większość i tak za coś złapie, i lepiej, żeby okazyjnie łapała na zioło niż za wódkę albo papierosy, bo z zioła się wyrasta czasami [jestem przykładem], a z picia i kopcenia tytoniu wręcz przeciwnie - ilu znacie ludzi, którzy zaczeli palić w młodości i przestali ? albo takich, co pili coraz mniej ? ja takich nie widziałem za wielu. pamiętam rczej takich, co pili coraz więćej i znam takich, co dzisiaj nie umieją zyć bez wyjarania 3 paczek petów dziennie. w majestacie prawa, bo przecież to świństwo nie jest obłożone żadnymi zakami. wszystko jedst dla ludzi, ot co. jesli wolno pić i kopcić pety, to dlaczego maria nadal pozostaje na cenzurowanym ? przecież to nielogiczne. wyobraźcie sobie,ze we Francji, bodakjże ?, marihuana jest w szpitalach przepisywana ludziom w fazie zaawansowanej nowotworu, uśmierza ból - w polsce też były propozycje,ze jesli nawet nie pełna legalizacja, to możę chociaż w takich przypadkach powinna być dozwolona. a gdzie tam... moraliści z sejmu się nie zgodzili. poparli ich odpowiednio nieudoczone konowały i tzw obrońcy czystości narodu. powiedzcie mi, w czyich kieszeniach oni siedza, bo mam wrażenie, ze w bardzo głębokich i bardzo miękkich, a tylko się domyślam ;] do kogo należących... jak nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo o co :]. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 31.07.11, 19:53 Nie miałabym nic przeciwko legalizacji miękkich narkotyków, gdyby nie wątpliwości. Raz, czy jako społeczeństwo dorośliśmy, dwa, czy nie powtórzy się sytuacja z problemem nikotynowym, jako że papierosy (których fenomenu nie jestem w stanie zrozumieć) za przyzwoleniem rozpleniły się błyskawicznie na cały świat, czego nie tłumaczy nawet początkowa nieświadomość o szkodliwości. Ogólnie z paleniem u mnie kłopot, jak mogłoby byc inaczej, skoro pierwszym papierosem była marka DS (made in Albania, "dusące strasnie", ktoś pamięta?). Zioło, kto wie? na zasadzie kolejnego doświadczenia życiowego;) W kwestii nałogu nikotynowego - w moim bliskim otoczeniu na różnych płaszczyznach z 90% ludzi, albo i więcej rzuciło palenie, z tym że możliwe, część z nich w prawdziwym nałogu nigdy nie tkwiła, a ulegała wymogom czasu i modzie. W przypadku alkoholu jednak przyznaję Ci rację, ci którzy lubili nadal lubią. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 01.08.11, 14:07 wiesz, cały witz na tym polega, że narkotyki SĄ :] zyjemy, po prostu, w zakłamaniu i poprzez fakt, ze są one zakazane oficjalnie sami siebie uspokajamy, ze mamy wszystko pod kontrolą. a tak nie jest, a wręcz przeciwnie jest - im bardziej są zakazane, im większą klątwą obłożone, tym mniejsza jest ta kontrola. Mówię ofk o marihuanie i tego typu miękkich rzeczach, nie o heroinie, która powinna być nadal zabroniona, aczkolwiek 90 % problemów narkotykowych w Polsce, to młodzi, co sobie zapalili skręta. pytanie, wg mnie, brzmi : chcemy coś z tym zrobić, czy nie ? bo wydaje mi się, ze nie bardzo. za cenę tzw. świętego spokoju. nie ma tematu - to nie ma dyskusji, nie ma kłopotów, nie trzeba podejmować decyzji. A na ulicach koks tylko śmiga, i to całymi tonami :] kto na tym zarabia ? hehe :] komu się nie opłaca, zeby marihuana itp były legalne i żeby mafie i rozmaite "koncerny" nie mogły z nich czerpać krociowych dochodów ? hehe, ja tam wódki w gębie nie miałem, nawet piwa nie piję :] nie wiem, jak to może komuś smakować ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 02.08.11, 13:29 Otóż to, nie trzeba podejmować niepopularnych decyzji i narażać się wyborcom. No, ale nie o wrażenia smakowe tu chodzi;) Ps. Wina czerwonego odrobinkę też nie? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 02.08.11, 13:45 hehe, to prawda, a skoro to jest główna linia postępowania, to jakże głęboka i trafna zaczyna być myśl Lenina, że może rządzić choćby kucharka. wino już częsciej, ale, wiesz, generalnie i tak rzadziej niż może by wypadało - po prostu, zamiłowanie do procentów nie wpisano mi do dna... herbatę lubię :] najlepiej parzoną w samowarze, korzystnie - w takim starym i wysłużonym, ktory roztacza retro atmosferę nierzadko z literackim odchyleniem, jak z jakiegoś doktora żywago ;] tak mi się więc jakoś otoczka wciągająca zmieniła ze skręciano-konopioidalnej na czajowo-samowarową. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 02.08.11, 14:16 Trudno nie odnieść wrażenia, że kucharek w rządzie u nas nie brak:) Ja też jestem entuzjastką herbaty, czarnej, niezdrowej, najlepiej świeżo parzonej w imbryku, koniecznie w szklance. Kawy prawdziwej nie lubię, piję z nudów, ale tylko substytut, znaczy rozpuszczalną, a tą z kolei tylko w filiżance. Przedwojenne wnętrza, klimatyczne też mi są bliskie, ale chyba bym się nie odważyła stary samowar uruchomić. Alkohole okazjonalnie, czemu nie, wszystko dla ludzi, byle z umiarem:) poza białym winem typu riesling. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 03.08.11, 13:41 parę by się znalazło ;] czarna herbata - przyłączam się; zdecydowanie świetna, a pogłoski o jej rzekomej niezdrowotności - nie ma wyjścia... muszą być stanowczo przesadzone ;] stare wnętrza - trafiony-zatopiony. też lubię. nie rozumiem absolutnie tego [polskiego szzczególnie, może to jakieś neofickie a więc wypaczone pojmowanie luksusu i standardu europejskiego za to odpowiada ?] pędu do unowocześniania wszystkiego i robienia na modłę współczesną. jakby Koloseum leżało na terenie Polski, to po dwóch latach by je przebudowano na nowoczesny stadion piłkarski albo halę targową ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 03.08.11, 16:30 i gorąca, bez cukru! Mam na oku samowar, mama chce się pozbyć, ale nie mam miejsca. Ikea, metal i szkło, podobnie, nie dla mnie. U mnie w regionie, w Bobolicach na urokliwych ruinach postawiono nowiutki zamek, wszyscy są zachwyceni poza nielicznymi wyjątkami w tym moja skromna osoba. Nie chodzi o sam zamek, jest ładny, chodzi o zniszczenie klimatycznego krajobrazu w tym zwieńczenie przepięknej ścieżki turystycznej łączącej dwa zamki (Mirów-Bobolice). Ręce opadają, jak czytam pełne zachwytu komentarze forumowe. Jednocześnie u stóp zamku pojawił się moloch gastronomiczno-hotelowy i budki z kiełbasą, no bo przecież właścicielowi muszą się zwrócić koszty, ale ludowi to się podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 04.08.11, 14:06 zimna herbata, to przestępstwo jest :] wiesz, spróbuj sobie to jakoś zracjonalizować; pomyśl, że... mogłabyś mieć 200 metrów od domu Chrystusa Świebodzińskiego ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 05.08.11, 18:11 Chyba mi nie grozi, konkurencja by nie pozwoliła;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 03.08.11, 13:18 grek.grek napisał: [...] herbatę lubię :] > najlepiej parzoną w samowarze, korzystnie - w takim starym i wysłużonym, ktory > roztacza retro atmosferę nierzadko z literackim odchyleniem, jak z jakiegoś dok > tora żywago ;] Ha! Pięknie! Nigdy nie piłam herbaty z samowara. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 03.08.11, 13:31 mnie się zdarzało, aczkolwiek dośc rzadko, za rzadko :] tak, czy owak - jak będziesz miała okazję, spróbuj. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 03.08.11, 13:57 Sądziłam / wyobraziłam to sobie nawet! ;)/, że jesteś posiadaczem takiego starego samowaru (po babci pochodzącej Wołynia)!? Jeśli mnie ktoś kiedyś zaprosi na taką herbetę, chętnie skorzystam z zaproszenia. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 03.08.11, 15:06 hehe, no niestety, aż tak dobrze, to nie mam :] własny samowar, jakiś klasowy i z rodowodem, hehe, to melodia przyszłości, w moim przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 03.08.11, 15:38 W takim razie życzę, by Ci kiedyś zawrzała herbata w pięknym samowarze z duszą i historią, może podobnym, do któregoś na zdjęciach pod tym linkiem ... staramansarda.pl/415/%20/historia-samowara/ :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 03.08.11, 15:44 korekta: W takim razie życzę, by Ci kiedyś zawrzała i zaśpiewała woda na herbatę w pięknym samowarze z duszą i historią, może podobnym, do któregoś na zdjęciach pod tym linkiem ... staramansarda.pl/415/%20/historia-samowara/ Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 04.08.11, 13:48 takie życzenia nie mogą się nie spełnić, dzięki :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 07.08.11, 23:22 grek.grek napisał: > takie życzenia nie mogą się nie spełnić, dzięki :] :)))) Tak właśnie! /Mam dużą sprawdzalność życzeń dobrych! ;)/ Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Powrót do raju", spojler i takie tam bla bla 03.08.11, 14:02 grek.grek napisał: ale jeśli nawet iśc drogą rozumowania tych moralistów przestraszonych skrętami, to właśnie tym bardziej logiczna wydaje się droga legalizacji, która narkotyki pozbawi otoczki czegoś wspaniałego, bo zakazanego. kiedy się zrutynizują i staną się czymś normalnym, przestaną kręcić młodziaków, Myślę, że młodych ludzi frapuje i pociąga nie tyle cała otoczka nielegalności prochów i trawki, fakt, że jest to owoc zakazany, ile perspektywa doświadczenia czegoś nowego, nieznanego, doświadczenia odmiennych (mniej lub bardziej intensywnych) stanów świadomości, o których krążą legendy. Myślę, więc że legalizacja miękkich narkotyków na pewno nie zmniejszy zainteresowania nimi, wręcz przeciwnie zwiększy je wraz z ich powszechną dostępnością ... Cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Melduję się z propozycją na dziś 30.07.11, 19:53 Poza Colinem Firthem na tvn-ie, którego Mania poleca, godny rzucenia okiem zważywszy na obsadę - Stefan Rea, W. Dafoe, wydaje się jedynkowy thriller pt. "Control" godz. 21.50. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek ściezka strachu, spoj 1 31.07.11, 11:01 no to ciach. punkt wyjścia jest taki : są lata 20, może 30-te, czasy płaszczy przeciwdeszczowych ;], kapeluszów, starych aut wyglądających jak krowy i kobiecych papierosów na długiej lufce - ech, najlepsze czasy, hehe...- jest gangster Leo, duża figura, typowa postać starszego,w miarę dystygnowanego [czasami dostaje nerwicy, ale nawet wtedy trzyma klasę] gangusa, co to fach ma obcykany. jest Tom - jego najbliższy człowiek, typ cynicznego, zimnokrwistego gościa, co to broni nie lubi i woli się posługiwać głową, a jak trzeba to jęzorem, na ktorym wypuszcza krótkie cięte puenty. jest Verna - typ twardej laski z kobiecym wdziękiem, klasyka femme fatale, rodem z noir cinema, dziewczyna Leo, która zdradza go potajemnie z Tomem - w romansie, ktory jest połączeniem seksu, namiętności z docinaniem sobie i nawet rzucaniem w siebie średniocięzkimi przedmiotami [ona w niego - raz czy dwa razy, hehe]. jest Bernie - ukochany brat Verny, specjalista od ustawianych walk bokserskich, rodzaj cwaniaczka bez kręgosłupa. i jest Caspar - pieniacz, grubas z adhd, konkurencja gangsterska dla Leo; wraz ze swoim "gorylem" Eddiem, ksywa "duńczyk", modelowym silent killerem. cała akcja rusza od takiego oto faktu, ze kanciarz Bernie podpada gangusowi Casparowi. kantuje go na jakimś zakładzie bukmacherskim. Caspar wydaje na niego wyrok śmierci. Ze względy na swoje relacje z Verną Leo rozkłada nad Berniem swój parasol ochronny, co sprawia, ze wojna między gangami wisi na włosku. Tom jest zdania, ze Leo popełnia błąd chroniąc Berniego, próbuje to uświadomić Vernie, sugerując, ze powinna wpłynąć na brata, zeby wyjechał z miasta i w ten sposób zażegnał konflikt między gangami. więcej - powiada vernie, ze "powinna zostawić Leo w spokoju" - z jednej strrony, chciałby ją mieć dla siebie, z drugiej - jest lojalny wobec Leo... Sam Tom ma kłopot z długiem u swojego wierzyciela, nazwiskiem Lazzar. nie ma chłopina szczęscia w grach, ot co. Odwiedza go Bernie i proponuje Tomowi uklad : ustawiam bardzo dochodowy przekręt w boksie, i jak będziesz trzymał moją stronę, jak Leo będzie mnie chronił, to zarobicie na tym, a ty spłacisz długi i jesczze ci zostanie. Tom na to, w swoim stylu kurząc peta z leniwą miną : zastanowię się... za chwilę powie to samo Casparowi. Bo gangus zwija go z ulicy, i w swoim "biurze", w jakims opuszczonym magazynie, proponuje mu dokładnie odwrotny układ : wystaw mi Berniego, a ja ci dam kasę na spłatę długu i wszyscy będziemy zadowoleni - ty, ja, twój wierzyciel. Kiedy Tom wypowiada swoje sakramentalne "pomyslę nad tym..." Caspar przechodzi do bezpośredniej perswazji, czyli jego ludzie zaczynają Toma okładać, żeby przyspieszyć decyzję pozytywną. Tom ma fart, wpada do tego magazynu policja. "nalot cotygodniowy", ofk z polecenia Leo. bo jest tak, ze policaje siedzą w kieszeni raz u jednego, raz i drugiego gangstera i robią, co im się "zasugeruje". w podobnej pozycji jest burmistrz. takie wesołe miasteczko :] Wpieniony Caspar próbuje odstrzelić Leo. wysyła mu do domu swoich ludzi z bronia, ale w strzelaninie górą jest Leo. wykamncza co do do jednego zamachowców. świetna scena, Leo masakruje z kaemu, w szlafroku, z petem w dziobie i pod jakąs arię operową. po wszystkim odwiedza go Tom. namawia, w swoim stylu, na okrętkę, okrążając go werbalnie i nie tylko, żeby wydał Berniego, bo inaczej z casparem nie wygra, bo jest na to zbyt słaby, a gliny nie będą go chronić, jesli tamten przebije cenę za ich usługi. Ofk, główną przeszkodą jest Verna i słabośc Leo do niej. Tom idzie zatem na całość i przyznaje się Leo do romansu z jego dziewczyną. znów : z jednej strony, można posądzać Toma o lojalnośc wobec szefa i dbanie o jego interesy, z drugiej - o odebranie mu Verny dla siebie... Leo dostaje nerwicy, Tomowi się porządnie obrywa, drogi Leo i Toma muszą się rozejśc. Verna, też na aucie, proponuje Tomowi wyjazd. Razem z Berniem, co Tom zbywa tylko kąśliwą uwagą '"we trójkę ? z Berniem ? dokąd, nad Niagarę ?". no way. przy okazji Tom wyciąga od dziewczyny, gdzie jest Bernie, który od kiedy Caspar wydał na niego wyrok, się ukrywa. z nowo pozyskaną ionformację Tom wybiera się do Caspara, co ma być zaproszeniem do sojuszu. Caspar wie,ze Leo wygonił Toma, i widzi w nim cennego nowego współpracownika. to początek planu Toma, jak zręcznie i sprytnie rozsuplać węzeł gordyjski, który się zawiązał w relacjach wszystkich ze wszystkimi, i sammeu na tym nie wyjśc najgorzej. Caspar, dowiedziawszy się od Toma, gdzie zimuje Bernie, zaraz tam wysyła dwóch gangusów razem z Tomem. wyciągają Berniego, wiozą do lasu, a Tom ma go odstrzelic. Mimo komicznych usiłowań stawiania oporu Bernie w końcu ulega, Tom wychodzi z nim w głąb lasu, trzymając go na muszce. Bernie na kolanach błaga o zycie, "spójrz w swoje serce" zaklina, i Tom go wypuszcza - strzela dwa razy w powietrze, co by gangsterzy, co zostali przy aucie słyszeli. każe Berniemu znikać z miasta, bo jesli wróci, to osobiście go zastrzeli. dochodzi teraz jeszcze jedna sprawa ; niejakiego Minka, innego oszusta, który ustawiał walki razem z Berniem, głównie dla Caspara. Mink dzwoni do niego i każe mu się ulotnić, ostrzegając, ze szukają go ludzie Caspara, bo podejrzewają, ze przewala go razem z Berniem. samemu zaś Casparowi Tom wkręca historię o tym, ze Bernie nie działał sam, przekręcał go własnie z Minkiem, który dziwnym trafem [mija kilka dni...] tez zapadl się pod ziemię. przy okazji Tom włącza w całą swoja intrygę Eddiego, goryla Caspara. gościu jest podejrzliwy, nie lubi Toma, nie ufa mu i Tom wie, ze Eddie stoi na przeszkodzie, by Caspar całkowocie łykał tomową narracje. zatem zamierza go wkręcić. sprzedaje Casparowi historię, w któej Eddie chroni Minka, trzyma go w ukryciu i montuje wielki przekręt, na którym zarobi sam, a przy okazji spisek, który ma wysadzić Caspara z siodła i przejąć jego interes. To wystarczy, żeby zasiać wątpliwości i paranoję u Caspara. rozgrywka jest o tyle ciekawa, ze Toma można posądzać, ze gra choć częściowo dla Leo, a Eddie gra dla caspara, zaś obaj funkcjonują w umysle swoich szefów jako potencjalny zdrajcy [Toma dopada szef policji, na usługach u Leo, i przekazuje message od eks-szefa "trzymaj się z daleka od mojej rozprawy z casparem"]. Eddie śledzi Toma, i przy okazji Vernę. razu jednego nachodzi Vernę w jej domu. chce sie od niej dowiedzieć czegoś o Tomie, o tym czy nadal pracuje dla Leo, i jakie ich łączą relacje, a potem ją zabić, ale udaje mu się zastrzelić tylko dwóch ochroniarzy od Leo, którzy mieli pilnować jej domu [stara miłość nie rdzewieje ? czy verna kłamała, ze Leo ją wyrzucił za zdradę ?], zaś sama dziewczyna ucieka. zabić się jej nie udaje, ale Eddie informuje ją, ze jej brat nie żyje i to Tom go zabił... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek ściezka strachu, spoj 2 31.07.11, 11:55 nocą Toma odwiedza... Bernie. powiada, ze nie będzie nigdzie wyjeżdzal, bo tu ma kasę, interesy i kontakty. najpierw wspomina z niesmakiem, jak "skomlał o zycie, w tym lesie", a potem nagle robi się strasznie bewzględny i powiada, że Tom go wtedy wsypał i za to kiedyś będzie błagał jego o życie, jak on jego błagać musiał oraz składa Tomowi propozycję nie do odrzucenia : zabij Caspara, bo jak nie zabijesz, to zacznę się pojawiać w publicznych miejscach, wyjdzie na to, ze wcale mnie nie zastrzeliłeś, i Caspar cię odstrzeli. i wychodzi. Tom, wiedząc w jakim położeniu go stawia cała sytuacja, goni za nim z rewolwerem, ale bernie łatwo go obezwładnia na korytarzu "nawet jakbyć mnie dopadł, to co byś zrobił ? wypuścił byś mnie..." - komentuje to z ironią i lekceważeniem. kłopoty się Tomowi piętrzą. któregoś dnia zwija go do auta Eddie i informuje - wie, co planujesz, jesteś wtyką, chcesz wykiwać Caspara. poza tym, nikt nie widział, ze zabiłeś Berniego, a ja uwazam, ze tgo nie zrobiłeś. i dawaj jechac z Tomem do lasu - zobaczymy, czy to ciało tutaj jest. i lezą przez ten las. Tom już czyni rachunek sumienia, bo przecież żadnego ciała tam być nie może, nie zabił Berniego... szykuje się naśmierć. i fakt, Eddie, przekonany o tym samy, co Tom wie na pewno, już odbezpiecza armatę i celuje mu w czoło, kiedy nagle jeden z poszukiwaczy idących przodem natyka się na ciało, już częściowo nadgryzione zębem czasu i dziobami ptaków, ale w ubraniu dokładnie takim, w jakim tamtego dnia był Bernie, jego postury, tyle że z twarzą zmasakrowaną od strzałów... cut :] Toma, dzieki kontaktom z policją, dochodzą wieści o jakimś grubszym zakładzie bukmacherskim szykowanym na weekend. facetem, który obstawił kasę jest niejaki Johnson, ktory wynajmuje pokój w hotelu. Tom drałuje do tego hotelu. Johnson, to grubszy jegomość z pizzą w twarzy. "dla kogo pracujesz, dla Berniego, tak ?" pyta człowieka, a niepewna reakcja tamtego upewnia Toma, ze zadał właściwe pytanie. podczas kolejnego spotkania z casparem Tom urabia dalej gangusa, że jego wierny Eddie robi mu za plecami i szykuje na niego zamach. Caspar, już marionetka w rękach Toma, jeszcze próbuje bronić Eddiego, ale coraz słabiej. coraz bardziej jest skołowany. Caspar powiada, ze Eddie podejrzewa,ze Bernie jednak zyje, że Tom go nie zabił itd, a Tom mu na to, ze to tylko potwierdza, ze Eddie spiskuje, figura nieżyjącego Berniego jest mu potrzebna do kamuflażu, i żeby zdyskredytować jego samego, a w realu Eddie i Mink, który też "podobno znikł" szykują przewał i przejęcie interesów Caspara - i chyba ostatecznie gangusa przekonuje... wieczorem Tom odbiera telefon od Berniego. wychodzi z niego, ze ciało podrzucone w lesie, to ciało cwaniaczka Minka; Tom zaś zastawia pułapkę na Berniego - mówi mu, ze ma w d,pie jego szantaż i wyjeżdza rano z miasta, a przy okazji zamierza go sypnąc Casparowi i jesli Bernie nadal chce pozostać "oficjalnie martwy" dla Caspara, to ma o godzinie 4 przyjśc do domu Toma z 2 tysiąćami papierów. następnie Tom zasuwa do domu Caspara i mówi mu, ze ma pewnośc, że Eddie go kiwa, bo odnalazł znikłego Minka i nawet ma się z nim spotkać o 4 w swoim domu, i za 2 tysiące facet wyklepie całą listę uczestnikow spisku przeciuw Casparowi. problem wynika taki, ze w domu Caspara siedzi ten grubas z hotelu, Johnson, i jest tez Eddie, który od razu rzuca się na Toma zarzucając mu, ze ciało w lesie, to Mink i że wydusił to od tego grubasa [fakt, gruby jest pokiereszowany na paszczęce]. i dawaj tamować Tomowi oddech. w ostatniej chwili włącza się do akcji caspar i nokautuje Eddiego cięzkim przedmiotem, a póxniej pakuje mu kulkę w łeb. alles ordnung ? ja wohl :] eddie nie zyje, mink też nie, ale caspar ciągle wierzy, ze jednak tak i czekać będzie na niego o 4 u Toma, podczas gdy ma tam być Bernie, którgo Caspar szuka. w przerywniku Tom spotyka Vernę. scena półromantyczna, pół-jakaśtam, i Verna ma do niego żal o zabicie brata, nawet wodzi mu po twarzy pistoletem, ale ostatecznie nie może go przecież zastrzelić, a w niespieszne wyjaśnienie Toma, ze bernie jednak żyje, nie może jakoś uwierzyć... no i jest 4 w nocy, dom Toma. podjeżdza caspar z kierowcą. wchodzi do srodka... tom pojawia się nieco później, każe gangusowi jechać precz, "sam go odwiozę po wszystkim". oczyszcza teren. wchodzi do domu... schody, prawie ciemność, scena pełna napięcia... ;] Tom idzie, idzie, mieszkanie ma na górze, bo to kamienica... Caspar leży na ziemi, martwy. Bernie w ciemności sardonicznie się śmieje. zrobil swoje, "wrobiłes mnie, Tom, byle tylko samemu nie musieć zabijać, prawda ?" Tom nie traci zimnej krwi, każe Berniemu oddać pistolet, "chyba nie chcesz łazić z bronią, z którejk zabito Minka i Caspara ? daj ją, wrobię w to Eddiego". i naiwny Bernie oddaje mu rewolwer... Tom zabiera pieniądze z kieszeni Caspara, 2 tysiaki [jego dług u Lazzara wynosi 1,5 tys.], wkłada mu w dłoń pistolet, którego caspar nie zdązył użyć, bo Bernie odstrzelił go natychmiast i znienacka. podnosi się i mowi do Berniego : jest mały problem, nie mogę w to wszystko wrobić Eddiego,bo on nie zyje, wiesz, musiałeś go zabić... Bernie ma oczy jak talerze ze zdziwienia. nie moze uwierzyć w to, co słyszy. a w dodatku Tom celuje do niego z pistoletu. Bernie wpada w nerwowy śmiech, a za chwillę jest riplej z leśnej przygody - Bernie znów pada na kolana przed Tomem, łka, modli się, skomli o litość, "zajrzyj w swoje serce" zaklina... Tom na to "w jakie serce ?" - i pakuje mu kulkę w czoło. potem oddaje dług... a nadwyżkę od razu stawia na jakąs gonitwę :] w ostatniej scenie chowają berniego. w ziemi. pogrzeb, znaczy się. jest Leo, Verna i Tom. Leo i verna są pogodzeni i będą brać ślub. Tom rzuca "mnóstwo żałobników...", verna nie chce z nim w ogole rozmawiac, a Leo dziękuje mu za "świetny plan i rozegranie sytuacji", proponują też powrót do poprzedniego układu. zdobywa sie nawet na gest i "wybacza" Tomowi romans z Verną ["byliście młodzi, rozumiem..." - hehe, biorąc pod uwagę, ze akcja skupia się w ciągu kilku tygodniu zapewne, tekst "byliście młodzi" brzmi znakomicie]. Tom na to chłodno "ale ja ciebie nie prosze o żadne wybaczenie...". zatem - nie ma powrotu, jest tylko pożegnanie :] nie wiem, czy napisałem to dostatecznie "trafiająco", ale na ekranie rzecz cała wygląda świetnie, a te kilka fint i zwrotów naprawdę zaskakuje. sceanariusz jest po prostu misterny, w najlepszym stylu, wg mnie. coen bros inc. w pełnej krasie. czy ktoś pisze lepiej ?.. poza scenariuszem, aranżacjami, tym specyficznym i niepodrabialnym stylem opowiadania zawsze coenowie mieli/mają świetną ręką do aktorów i tym razem też nie ma obsuwy - gabe Byrne [Tom] chyba nigdy bardziej mi się nie podobał, jak w tym wydaniu, w dodatku jego postać pobija chyba wszystkie rekordy w ilości zankasowanych ciosów - Toma piorą wszyscy, bez wyjątku, co i rusz obrywa, a to od gangusów, a to od policjio,a to od goryli wierzyciela... nonstop, a na końcu i tak to on jest górą, on kręci szoł, to przerasta ich inteligencją, czy raczej - sprytem i przebiegłością; johna Turturro [bernie] zawsze lubiłem, - mam go wśród "ulubionych" ;), więc nie dam powiedzieć nic negatywnego, zresztą - jest dobry, a w scenach leśnych - jego vis comica i tragifarsa jakąs odstawia są naprawde mszy warte; ale i tak najlepsza jest marcia gay-harden, jako Verna - kobieta wamp, femme fatale co się zowie, dziewczyna co nie panikuje nawet jak ciemny killer chce ją odstrzelić i sama potrafi mu zagrozić pistolem [scena z Eddiem], a jednocześnie cała w kobiecości zupełnie stereotypowej, uczuciowa w sposób nienachalny i skrywany, acz przez tę szorskośc pozorną przebijający się tym wyraźniej. no i jest piękna, po prostu. nie - ładna; piękna. ulubionych aktorów coenów nie zabrakło i tym razem : frances mc dormand pojawia się w mini rólce sekretarki burmistrza, a steve buscemi w roli cwaniaka Minka, tez może w 1-2 scenach na początku, bo potem jego postać funkcjonuje jako figura narracyjna głównie ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: ściezka strachu, spoj 2 31.07.11, 12:02 "czy ktos pisze lepiej OD COENÓW ?.. - tak miało być, bo bez uzupelnienia brzmi dwuznacznie i cokowiek przerażająco ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: ściezka strachu, spoj 2 31.07.11, 12:25 p.s : nie byłbym sobą, jakbym o czymś nie zapomniał... więc - dopisek : Tom zabija Berniego, A POTEM pistolet, którym go zabił, wtyka mu w dłoń. I tak zostawia całe pobojowisko. ergo - gdy przygalopuje na miejsce zdarzenia policja zastanie trupy dwóch gostków, którzy się powystrzelali sami, a w dodatku na broni jednego z nich będą ślady świadczące o tym, ze z niej zabito inne trupy, które niebawem "wypłyną" [Eddie, Mink]. i teraz chyba jest orajt. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: ściezka strachu, spoj 2 31.07.11, 19:56 Brzmi interesująco, nie ma wyjścia, trzeba upolować :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: ściezka strachu, spoj 2 31.07.11, 20:29 no wlasnie, zaluje teraz, ze nie obejrzalam ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: ściezka strachu, spoj 2 01.08.11, 12:41 no to dobrze jest, skoro udało mi się Was zachęcić. ofk, sprawa pistoletów w ostatniej akcji - musze to poprawić : Tom zabija berniego z broni Caspara. JEDNAK. tak to wynika logicznie z całej sekwencji, musiałem dokładnie sam siebie przeczytać, zeby dostrzec własny błąd i niedopatrzenie - Tom wziął oba pistolety, a skoro miało wyglądać na to, ze się dwóch panów wystrzelało nawzajem, a caspar ze swojego nie odpalił ani razu, to oczywistym jest, że musiał Berniemu przygrzać z tego właśnie pistola. ufff... ;] druga rzecz -= napisałem niewyraźnie : Tom pojawia się u Caspara, mówi mu,ze Eddie go wkręca itd., w domu Caspara zaś jest Eddie" - brzmi idiotycznie... a brzmi tak dlatego, bo Tom mówi Casparowi o Eddiem w przedsionku, potem wchodzą na pokoje, a Eddie wyłazi z bocznego pokoju, a zatem nie słyszał, co Tom mówił o nim Casparowi. i dopiero teraz ma to sens, ręce i nogi :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: ściezka strachu, spoj 2 31.07.11, 23:00 Very, very, very good job, Mr. Grek! :))))) Rzeczywiście, z opisu wyłania się całkiem niezła rzecz, nawiązująca też nie tylko do tradycji kina noir, ale i do klasycznego gangsterskiego kina, prawda? Dobranoc, do widzenia, do jutra! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: ściezka strachu, spoj 2 01.08.11, 12:45 dzieki :] WITAJ z powrotem :] jak czytam, w dobrej formie - więc same dobre wiadomości. yes sir, taka właśnie to jest konwencja, oczywiście przefiltrowana przez coenowskie ironiczne widzenie świata i człowieka w tym świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: ściezka strachu, spoj 2 01.08.11, 15:47 Witaj! :))))) /Mówiąc szczerze, forma mogłaby być lepsza! ;/ > yes sir, taka właśnie to jest konwencja, oczywiście przefiltrowana przez coenow > skie ironiczne widzenie świata i człowieka w tym świecie. !!! Trzeba zatem obejrzeć "Ścieżkę strachu". I wrócić do "To jest kraj dla starych ludzi" ... Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Witajcie! :))) 31.07.11, 20:38 Melduję, że jestem już obecna! /ale jeszcze musze zniknąć na moment, na dni kilka, w najbliższy czwartek (do niedzieli)/ :)))) Za dobre życzenia Greku!, Tobie (w poście z 23.08) i wszytskim raz jeszcze bardzo dziekuję / nie zdązyłam odpowiedzieć!/. Urlopowy czas choć deszczowy w przewadze, zaliczam do bardzo udanych! Odpoczęłam! :))) Na powitanie niech zagra Warren Zevon (moje dzisiejsze odkrycie!). www.youtube.com/watch?v=oTIfLTbKhhM&feature=related To jeden z ulubionych piosenkarzy Hanka Moody'ego. Hank, puszcza Warrena Zevona zawsze, kiedy kończy pisać książkę, popijajac przy tym whiskey i paląc trawkę . Taki rytułał. I tak właśnie było, kiedy skończył pisać biografię Lwa Ashby'ego (może rzeczywiście Ashby to wspólczesny Gatsby, Gatsby a rebour!? ;) . Ten utwór pojawia się na początku ostatniego odcinka 2.serii / własnie obejrzałam/. Jest tłem muzycznym sceny można powiedzieć chwytającej w lekkim uścisu za serce - oto duch Lwa Ashby'ego zjawia się przed Hankiem, który właśnie skończył pisać książkę , by się z nim pożegnać ... Zajrzałam właśnie do ostaniego i przedostaniego odcinka 2. serii Californication, by dowiedzieć, jakie dokładnie były okoliczości śmierci Lwa Ashby'ego. Nic nie znalazłam, póćz sceny, której Lew przewraca się po wciagnięciu działki. Za to w sieci, na jakiejś stronie jest informacja, jakoby zmarł w wyniku przedawkowania heroiny, którą zaaplikował sobie, pomyliwszy ją z kokainą!?? Nie wiem czy to prawda!? Jeśli tak, to była by to aluzja do śmierci Jima Morrisona, który, jak mówi jedna z teorii, miał umrzeć właśnie takich okolicznościach. Warren Zevon to też ciekawa postać. Też już nie żyje. "Warren Zevon (ur. 24 stycznia 1947 Chicago USA, zm. 7 września 2003 Los Angeles) - amerykański śpiewak i kompozytor rockowy. Obok Boba Dylana i Neila Younga jeden z najciekawszych pieśniarzy folk-rockowych, choć od obu dużo słabiej znany. Utwory Zevona charakteryzowały się rockową ostrością, a teksty ich były bardzo niepoprawne politycznie oraz przesycone czarnym humorem i obsesją śmierci. Warren Zevon najlepiej znany jest ze swej długiej kariery solowej lecz karierę muzyczna rozpoczął w 1965 w duecie wokalnym Lyme & Cybelle z Violet Santangelo. W połowie 2002 u Zevon'a, który przez całe dorosłe życie intensywnie palił, zdiagnozowano raka płuc. W tym czasie w jednym z wywiadów powiedział: Wybrałem pewną ścieżkę i żyłem jak Jim Morrison i żyłem 30 lat dłużej. Dokonujesz wyborów i musisz żyć z ich konsekwencjami. Od tego momentu przeżył ponad rok zdoławszy nagrać nowy album The Wind i doczekał się wnuków (bliźniaków). Zmarł w swym domu w Los Angeles w niedzielę 7 września 2003." pl.wikipedia.org/wiki/Warren_Zevon :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 OT, w celu uwiecznienia ... 31.07.11, 20:53 Z cyklu „Fajny tekst wczoraj słyszałam/ słyszałem” ... Upalna pogoda. Wielki gość wlekący się powoli, woła do drugiego małego faceta pędzącego przodem z reklamówką w ręce: Właaadeek! Właaadeek! (mogłam pomylić imię, bo nie usłyszałam dobrze) Poeeekaaaaj! Pooopatrz! Taka piękna kobieta tu idzie obok! (tak, tak, to o mnie! O mnie! Chi, chi! ;) . Poezja poezji! . Chi, chi ;))) Władek zatrzymał się, odwrócił go kolegi, nawet nie spojrzawszy na mnie, a potem razem poszli swoją drogą , a ja swoją ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: OT, w celu uwiecznienia ... 31.07.11, 21:20 No, no, ja z kolei się czuję niedowartościowana, a poczynałam sobie z opalaniem;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT, w celu uwiecznienia ... 31.07.11, 21:40 pepsic napisała: > No, no, ja z kolei się czuję niedowartościowana, a poczynałam sobie z opalani > em;) W takim razie Ci powiem, że fantastycznie wyglądasz z tą naturalną opalenizną! :))) /A ja opaleniznę na twarzy uzyskałam za pomocą olejku machewkowego! ;) / Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT, w celu uwiecznienia ... 31.07.11, 22:23 Ale nie jestem pomarańczowa na twarzy! Nienie! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: OT, w celu uwiecznienia ... 01.08.11, 18:37 to ja sie odzywac nie bede, bom opalona nieprzyzwoicie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT, w celu uwiecznienia ... 02.08.11, 14:09 maniaczytania napisała: > to ja sie odzywac nie bede, bom opalona nieprzyzwoicie ;) :) Maniu, a Twoja zagraniczna, jak przeczytałam wyżej, opalenizna jest pochodzenia europejskiego czy też pozaeuropejskiego? Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: OT, w celu uwiecznienia ... 02.08.11, 19:35 europejska Barbasiu, balkanska nawet :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: OT, w celu uwiecznienia ... 02.08.11, 13:36 Hm, bardziej chodziło mi o brak zainteresowania okołoplażowego;) Na opaleniznę specjalnie nie narzekam, może tylko fakt, że nie ma jej jak wyeksponować przy nadal pochmurnej u mnie aurze. Niemniej jednak za dobre słowo dziękuję. O olejku marchewkowym nie słyszałam. ?? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT, w celu uwiecznienia ... 02.08.11, 14:06 Tak, tak przypuszczałam, i chciałam Ci zrekompensować jakoś ten brak. ;) Mam nadzieję, że będzie jeszcze na tyle ciepło, by można było eksponować opaleniznę i chodzić lżej ubranym. > O olejku marchewkowym nie słyszałam. ?? Ten olejek marchewkowy to fantastyczna rzecz, bardzo polecam i podpisuję się pod wszytskimi pozytywnymi opiniam, które zamieszczono pod tym linkiem: wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=35787 Mnie bardzo odpowiada, ale oczywiscie różne cery różnie mogą na niego reagować, ze względu na tłustą konsystencję. Opalenizna powstaje bardzo delikatna, trzeba smarować regularnie, by była trwała (nakładam co drugi dzień, jak mi zależy na lekkiej opaleniźnie; bardzo regularnie jednak nie stosuję go czasami robie długie przerwy) W naszej aptece ten olejek kosztował ok 27 zł / Uwaga! Brwi też przyciemnia! ;)/ Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT, w celu uwiecznienia ... 02.08.11, 14:07 Olejek marchewkowy "Pogłębia i utrwala opaleniznę." Coś dla Was, dla Ciebie Pepsic i Manii! Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: OT, w celu uwiecznienia ... 02.08.11, 14:23 Czy wydziela specyficzny, nieprzyjemny zapach, jak tradycyjny samoopalacz? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT, w celu uwiecznienia ... 02.08.11, 14:58 Nie, ma ładny oleisto-ziołowy zapach. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Witajcie! :))) 31.07.11, 21:18 Jak miło Barbaisu Cię słyszeć/widzieć. Melduję, że ciężko tu harowaliśmy;) Ps. Nawiązując do powyższego, z postu Greka dotarła do mnie smutna wiadomość o Amy, dopiero wczoraj, nie znam szczegółów. Szkoda, szkoda, piękny głos, autentyczna osobowość bez plastiku, pytanie, gdzie podziali się bliscy? Ku pamięci: www.youtube.com/watch?v=w1evzhSast8&feature=grec_index Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 31.07.11, 22:20 pepsic napisała: > Jak miło Barbaisu Cię słyszeć/widzieć. Dzięki! Dzięki!!! I mnie również bardzo miło Ciebie widzieć, czytać! :))) >Melduję, że ciężko tu harowaliśmy ;) :))) Brawo, Pepsic! Na Twe ręce składam moje najwyższe dla Was wyrazy uznania oraz bulkiet czerwonych goździków! www.ceneo.pl/showPicture.aspx?productID=11206724 A tak, to smutna wiadomość. Żal tej niezywkle utalentowanej dziewczyny. Amy znalezioną martwą w jej mieszkaniu. Prawdopodobnie przedawkowała narkotyki. Dokładne wyniki mają być znane pod koniec sierpnia. Bliscy prosili, namawiali Amy by się leczyła, by szła na odwyk (zwłaszcza po tym jak lekarze niedawno orzekli, że jeśli nie skończy z narkotykami, to wkrótce umrze), ale Amy mówiła, tylko "No, no, no...". www.youtube.com/watch?v=5LTPRJqt2z4&feature=relmfu Co ciekawe czytałam, że w 2008 roku artysta Marco Perego zaprezentował w Half Gallery w Nowym Jorku rzeżbę, która przedstawiała Amy Winehouse leżąca w kałuży krwi, z przestrzeloną głową i jabłkiem obok. Przy niej siedział morderca, William S Burroughs - amerykański poeta, z generacji beatników. Praca ta nosiła znamienny tytuł "Jedyna dobra gwiazda rocka to martwa gwiazda rocka". Artysta podobno chciął w ten sposób ostrzec Amy ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Witajcie! :))) 01.08.11, 14:50 Amy się zawinęła, ale... życie toczy się dalej, parę dziewczyn na tym łez padole śpiewających jeszcze nam zostało :] co powiecie na tę propozycję - fajny głos, fajny image [wg mnie], fajna uroda... : www.youtube.com/watch?v=6HqjkdqZXCk Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 01.08.11, 15:33 A no tak. Francuska Zaz - mnie bardzo się podoba głos, piosenka/ Nie znałam jej! Gdzieś Ty ją znalazł, usłyszał!? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Witajcie! :))) 01.08.11, 15:52 o, no wiesz, jakoś tak się gdzieś mi nawinęła, sam już nie pamiętam okoliczności... :] czarująca jest, nie ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 01.08.11, 15:58 grek.grek napisał: > czarująca jest, nie ? :] Jeśli tak mówisz... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 01.08.11, 16:00 Tekst piosenki jest dobry, prosty jasny, pozytywny przekaz! www.tekstowo.pl/piosenka,zaz,je_veux.html :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 02.08.11, 13:44 Tak! :) "Jeśli dacie mi apartament w Ritzu, nie chcę go! Klejnoty od Chanel, nie chcę ich! Podarujecie limuzynę, co miałabym z nią zrobić? papalapapapala Dacie mi służbę, co miałabym z nimi zrobić? Dworek w Neufchatel, to nie dla mnie. Ofiarujecie mi Wieżę Eiffla, co miałabym z nią zrobić? Refren: Pragnę miłości, radości, dobrego humoru, to nie wasze pieniądze sprawią, że będę szczęśliwa, chcę serca na dłoni, razem odkryjemy wolność, zapomnijcie więc o wszystkich banałach, witajcie w mojej rzeczywistości Mam dosyć waszych dobrych manier, to nie dla mnie! Jem rękami, jestem właśnie taka! Mówię głośno, jestem szczera, wybaczcie mi! Koniec hipokryzji, kończę z tym! Mam dość „ nowomowy"! Spójrzcie na mnie, nie mam wam za złe tego jak się zachowujecie! Taka jestem! Taka jestem! Papalapapapala!" www.tekstowo.pl/piosenka,zaz,je_veux.html Greku, masz ucho do fajnych kawałków! Fajne rzeczy nam tu wynajdujesz! Aaaaa, zostałam fanką Zaz! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Witajcie! :))) 03.08.11, 13:47 brawo za tę wklejkę :] swietna jest ta wersja z tej zaklinkowanej przez Ciebie strony - unplugged, na ulicy, a ludzie jacy zasłuchani, hehe. ma dziewczyna głos... i taką żywą energię, przyjemnośc ze śpiewania, to się czuje. hehe, no wiesz, ja tam od czasu do czasu coś wrzucę, muzyczny nastrój tworzysz Ty głównie [udanie, dodam]. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 03.08.11, 15:29 A tak, właśnie! Też miałam wspomnieć o tej drugiej wersji teledysku, unplugged ! Fajna dziewczyna! Nieno, wspólnie tworzymy nastrój muzyczny! :))) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Witajcie! :))) 02.08.11, 13:38 Powiemy, że już wcześniej wypatrzyliśmy i zwróciliśmy uwagę... na głos:) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 02.08.11, 13:46 pepsic napisała: > Powiemy, że już wcześniej wypatrzyliśmy i zwróciliśmy uwagę... na głos:) O! A w naszym radiu czy zagranicznym? Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Witajcie! :))) 02.08.11, 13:53 Na innym forum ktoś podesłał, jako piosenkę optymistyczną, na urodę nie zwróciłam wtedy uwagi, niebrzydka faktycznie:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Witajcie! :))) 01.08.11, 12:53 skoro był to dobry odpoczynek - w pełni możemy Ci darować tę chwilową nieobecność :] o, pamiętam tę scenę, jedna z lepszych w 2 sezonie. dokładnie tak wyglądała scena, w ktorej się Ashby przekręcił, aczkolwiek w samym serialu nie było chyba dookreślone, co z czym pomylił... wydawało się, ze dostał jakiegoś ataku, bo był chory na cośtam [przydarzyło mu się coś takiego w 2 czy 3 odcinku, wtedy wystarczył zastrzyk] ale podoba mi się, że mogło to być odwzorowanie okoliczności śmierci Morrisona. to by się nawet wpisywało w tę opinię o Californication, że jest kopalnią cytatów z popkultury i nie tylko :] a wiesz, ze nie słyszałem o tym Zevonie nigdy... tym bardziej ciekawie brzmi cały ten przypis. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 01.08.11, 15:22 Witaj. Greku!!! :))) Odpoczynek był naprawdę dobry (mógłby być nawet dłuższy;). Bardzo, bardzo był mi potrzebny! :) Dzięki! A Ty z Maniusią tu fantastycznie zadbaliście o wątek /przeczytałam wszytsko!/. :))) I nawet udało się na tym bezrybiu telewizyjnym złowić coś ciekawego, coś nowego opowiedzieć, coś starego przypomnieć... Na powitanie przyszła mi go glowy taka ponura scena zgonu Ashby'ego, heh, ale to dlatego, że w głowie miałam naszą rozmowę sprzed ponad tygodnia o Gatsbym, który skojarzył Ci się z Lwem Ashbym ... Zaś o okolicznościach śmierci Jima Morrisona przypomniałam sobie kilka dni temu, czytając artykuł na temat Amy Winehouse w jakieś gazecie (A! wiem! w "Życiu na gorąco", he, he, które wpadło mi w ręce) . Przypomiano tam okoliczności śmierci niektórych członków Klubu 27 (Morrisona, Janis Joplin, Hendrixa), do którego niestety dołączyła też i Amy. Informacja o pomyłce heroiny z kokainą jest w anglojęzycznej wikipedii, właśnie znalazłam, o tu: After the party Hank sees that Ashby's old girlfriend (The one that got away) has finally showed up to see Lew and when Hank goes upstairs to get him, Ashby dies of an overdose of heroin which he had mistaken for cocaine. en.wikipedia.org/wiki/List_of_Californication_episodes ( ja znalazlam też informację wcześniej na jeszcze innej stronce) No właśnie, w serialu, nie jest nigdzie wyraźnie powiedziane,jakie były okoliczności śmierci Ahsby'ego, nie wiem zatem skąd taka informacja znalazła się na wiki, kto i za kim/ za czym ją podał!? > ale podoba mi się, że mogło to być odwzorowanie okoliczności śmierci Morrisona. > to by się nawet wpisywało w tę opinię o Californication, że jest kopalnią cyta > tów z popkultury i nie tylko :] Mnie też! I ja pierwszy raz usłyszłam o Zevonie, no ale nie dziwne, człowiek nie był znany szerszej publiczności poza granicami Ameryki. Fajna ta zlinkowana piosenka, prawda!? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Witajcie! :))) 01.08.11, 16:00 witam raz jeszcze :] cieszę się. a jak powrót do tzw. codzienności nieurlopowej ? adaptujesz się już powoli ? [to zawsze jest przeskok jakiś...] :] a, robiliśmy co w naszej mocy, zeby ta łódka jakoś płynęła, hehe. a widzisz, nie czytałem tego wzmiankowania, fajnie, że je tutaj wrzuciłaś. od razu trochę jaśniej na sprawę mozna spojrzec, bo ta jego śmierć wyglądała na proste przedawkowanie na tle jakiegoś defektu chorobowego. wiesz co, może mówili o tym w filmie w wersji oryginalnej, ale w polskim tłumaczeniu tego nie było ? sam nie wiem... świetnie Ci się skojarzyło z Jimem... piosenka - bardzo fajna :] powrót w wielkim stylu zaliczyłaś :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 01.08.11, 16:25 > powrót w wielkim stylu zaliczyłaś :] ha, ha, "w wielkim stylu", czyli że z piosenką na ustach ... Warrena Zevona wróciłam, taaaak, Greku!? ;))) Fantastycznie znów z Tobą / z Wami rozmawiać!!! :) > a, robiliśmy co w naszej mocy, zeby ta łódka jakoś płynęła, hehe. Całkiem możlwie. Choć opisach (fakt faktem skrótowych) dwóch ostanich odcinków 2. serii Californication w anglojęzycznej bazie IMBD też nie ma tej informacji!? No nic, może kiedyś wyjaśni się jeszcze ta kwestia, może przy okazji jakiegoś wywiadu z twórcami serialu. Powoli, powoli, etc. przestawiam się na tryb pracujący! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Witajcie! :))) 02.08.11, 13:30 hehe, no tak, ale i z energią taką, w całokształcie :]] w takim unoszącym stanie ducha to przestawienie się pójdzie Ci jak z płatka, zapewne, hehe. wzajemnie :] może się wyjaśni kiedyś... niemniej, z tą analogią do śmierci Jima wcelowałaś mistrzowsko. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 02.08.11, 14:54 PS Do poprzedniego postu: Powoli, powoli, jak żółw ociężale ... ;)) :))) Mam nadzieję. No tak, wystrzelam się z tej nowo nabytej energii zaraz na początku, a potem będę Ci jęczeć, że jestem zmęczona.:/ Tak mi się jakoś samo wcelowało!?! ;) Greku, wczoraj przeglądając informacje na temat Californication zorientowałam się, że 2. odcinek 2. serii nosi tytuł "The Great Ashby" !!! /wiedziałeś?/ i tak się teraz zastanawiam, czy aluzja organicza się tu jedynie do tytułu powieści F. Scotta Fitzgeralda, czy też rzeczywiscie sięga ona głębiej, co próbowałeś pokazać , a ja nie byłam przekonana (w poście gdzieś wyżej). Ale tak czy inaczej dla mnie Ashby byłby Gatsbym a rebours. Się zafiksowałm na tego Ashby'ego... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Witajcie! :))) 03.08.11, 13:57 hehe, początki pachną żółwiem, ale później tryby zaskakują i jakoś to się rozkręca. najgorszy początek, ale znowu na początku ma się ten rezerwuar optymizmu i lekkości, na którym można popłynąć :] ech, a później... carpe diem, Barbasiu :] wtedy wszystko, i lepsze i gorsze, ma swój urok, nieprawdaż ? no popatrz, nie pamiętałem, nie wiedziałem... "great ashby", hehe. to by była jawne i wprost nawiązanie do gatsby'ego. pokręcone, dośc dalekie w sensie dosłowności fabularnej i mocno przepuszczone przez te kilkadziesiąt lat zmiany postaw, mód, mentalności i moralności, ale jednak. a to ciekawe odkrycie...bezcenna jesteś :] specjalistka od researchu, jak Lisbeth salander w Millenium :]] hehe, bo i ahsby w sumie był pozytywny taki, chyba ? niejednoznaczny, wszelako. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 03.08.11, 16:08 Prawdaż. He,he, bo wiesz, ja mam jakieś inklinacje do poszukiwań tego rodzaju!? ;) A propos Millenium, mam wszystkie 3. odcinki, leżą odłogiem od 2 czy 3 miesięcy!? :/ Niejednoznaczny, też tak bym powiedziała o Ashbym. Wolę postać Hanka. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Witajcie! :))) 04.08.11, 14:03 własnie, to jest rażąca niesprawiedliwość... męskie postaci w "californication" są takie, ze tylko przebierać, która ciekawsza i bardziej atrakcyjna... ród Ewy może przebierać dowolnie... a co my, adamowie, dostajemy ? kurdesz, żadnej interesującej postaci kobiecej... albo prawie żadnej ?.. raczej żadnej... a nie - jedną, tę dziewczynę, co w 1 serii okradła hanka z płytoteki, i pojawia się dwa razy w 2 serii,w tym raz w ostatniej scenie -znaki szczególne : latynosko-włoska uroda i charakterystyczny stanik ;] ale to epizodyczna postać. tak nas się traktuje, hehe. masz wszystkie odcinki Millenium i tak spokojnie o tym piszesz ? to hit przecież. ale, tak to czasami jest, ze kiedy czegoś sie nie ma, to się jest święcie przekonanym, ze jakby się wreszcie dostało, to by się zaraz skonsumowało, a jak już się dostaje, to się konsumować wciąz nie chce i nie chce, ewentualnie konsumpcję przesuwa i przesuwa w czasie... na jutubie są np. "matka teresa od kotów" i "enen" - i co to niby za problem, odpalić te kilka okien, załadować w pół godziny i obejrzeć... a jednak ciągle się nie mogę zdobyć na to ;] zatem - kto jak kto, ale ja Cię dobrze rozumiem ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 07.08.11, 23:12 Jak to, tyle atrakcyjnych kobiet młodych i jeszcze młodszych oraz trochę starszych przewija się przez kolejne serie Californication, od babek występujących w filmach porno, przez sektetarki, studentki, aktorki po prawniczki, wykładowczynie uniwersyteckie, szefowe firm, a TY mówisz, że prawie żadnej interesującej kobiety w serialu nie ma!??? Nie może być!? ;) >latynosko-włoska uroda i charakterystyczny stanik ;] W ogóle, nie kojarzę! Gdyby Millenium miało lecieć w telewizji czekałabym z niecierpliwością, usuwalabym wszelkie przeszkody stojące na drodze do obejrzenia, a tak świadomość, że mogę obejrzeć w każdej chwili sprawia , że, tak jak piszesz, konsumpcja odwleka się w czasie, (mniej atrakcyjna się zdaje?)!? > zatem - kto jak kto, ale ja Cię dobrze rozumiem ;] :))) Ja to wiedziałam, i tylko dlatego się do tego przyznałam. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Witajcie! :))) 08.08.11, 13:34 Witaj z powrotem :] od razu przechodząc do rzeczy, powiem, ze niestety, o ile parę atrakcyjnych kobiet by się znalazło w "Cali", to interesujących... no nijak znaleźć nie mogłem :] o, postaram sie znaleźc zakończenie 2 serii - na pewno ona tam będzie. hehe, a tak, rozmawialiśmy o tym kiedyś... nadal mam dokładnie ten sam syndrom, co Ty... stąd czekam na te wszystkie polskie filmy, co je w jutubie mógłbym i dzisaj obejrzeć, aż je pokaża w telewizji... czy my nie jesteśmy czasami jakąs patologią skażeni ? ;]] hehe ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 08.08.11, 15:06 Witaj!!! Witaj!!! :) Naprawdę? A co wg Ciebie musiałaby mieć w sobie ineresująca bohaterka??? Nieeee, nie trzeba! ;)) >czy my nie jesteśmy czasami jakąs patologią skażeni ? ;]] he, he To całkiem prawdopodobne. Na pocieszenie powiem, że i Pepsic tak ma. Kiedyś mówiła, że i u niej nowo zdobyte płyty CD z filmami czasami długo leżą zanim się za nie weźmie. (Nie wiem, jak to z Mania, w tej kwestii jest!? ;) Tośmy się dobrali! :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Witajcie! :))) 01.08.11, 18:46 witaj, witaj :) staralismy sie, jak moglismy podtrzymywac zar w watku ;) ale czyz ja nie pisalam, ze jak Barbasia wroci to od razu bedzie zadyma i postow full ? :))))) Fajnie dziewczyny obie, ze jestescie z powrotem! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Witajcie! :))) 02.08.11, 14:20 Witaj Maniusiu! Widziałam, czytałam coście pod moją nieobecnosci napisali, chwaliłam za już Ciebie, Greka, a nawet Pepsic ;)! Ale mogę pochwalić raz jeszcze. Jesteście fantastyczni! ;))) Odpowiedz Link Zgłoś