Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2011 - 5 (vol.16)

    • grek.grek jaka mapa drogowa na dziś ? 04.10.11, 14:46
      widzę Wojewódzkiego szoł; po dwóch projekcjach z rzędu, nie wiem czy trzecią przetrzymam, wiecie kogo on tam zwlókł na dziś ?

      22:50 w tvp2, "paparazzi", dokumentalny film o... uwaga - paparazzich ;] może być ciekawe, bo to w sumie bardzo interesujący zawód jest, nie sądzicie ? myśliwy taki, hehe, najemnik, dla którego kompletnie nie ma znaczenia nic poza upolowanym trofeum. nie zastanawia się, czy to na co poluje jest ładne, wzruszające, godne pomnika, tylko po prostu realizuje swój plan i to dla niego jest czysta gra - trafiam albo pudłuję. moze to i nie jest śliczne, ale jest ciekawe. mają swoje siatki informatorów. to jest świetna historia - ci goście opłacają pół miasta :] : szatniarzy, cieciów, babcie klozetowe, barmanów, bramkarzy w klubach, wszystkich - za kilkadziesiąt zl ci ludzie dają im namiary na celebrytów, cvzasami w iście kompromitujących pozach, za które paprazzo zgarnia killka tysięcy. można zadawać pytanie : czy to jest gustowne i moralne ?, ale taki jest ten szołbiz. celebryci zaś pomstują, a przecież bez istnienia na czołówkach gazet i w róznych pudelkach połowa z nich ulegałby anihilacji towarzyskiej, więc oficjalnie się obruszają, a nieoficjalnie nerwowo wertują te wszystkie piśmidła i mają czujki ustawione na wszelkie opisujące ich środowisko programy w mediach- piszą o mnie, pokazują mnie, czy nie ? jak nie piszą trzy dni, to jest niepokój, jak nie piszą przez tydzień, to jest tragedia i pożoga. są całe agencje marketingowe specjalizujące się w wymyślaniu romansów, wpadek, dramatów rodzinnych, które później sprzedawane są przez celebrytów mediom, a ważnym elementem tej gry są paparazzi. skandale nie sprzedadzą się poprzez Galę czy Aleje Gwiazd, tam się celebrytów dopieszcza. jak ma być skandal, hardkor, to bez pappich się nie obejdzie. celebrycie się wręcz pchają pood obiektyw, zwłaszcza ci przerażeni niebytnością w mediach.

      dlatego, jak dla mnie, to jest gra, w której chwyty są dozwolone z obu stron. wszystkie. i ciekawie się, wg mnie, ten dokument zapowiada, bo oglądanie pracy myśliwego od kuchni jest zawsze interesujące ;]

      w Polsacie, 23:00 powtorka "Oczu szeroko zamkniętych" - to jak, zachęcamy tych, co nie widzieli,czy odstraszamy, czy mówimy, że mogą wejść, ale na własną odpowiedzialnośc, hehe ?

      TYVN, Dexter ser 2. po połnocy 5 minut.

      kombinujcie jak się zmieścić w tym wąskim przejściu. dobrego odbioru, jakkolwiek wybierzecie :]
      • barbasia1 Re: jaka mapa drogowa na dziś ? 04.10.11, 18:02
        U Wojewódzkiego będzie oczywiście, jak przewidywałeś to tydzień temu, człowiek aktualnie na usługach TVN-u, , juror programu TOP Model, Dawid Woliński, projektant mody, kto drugim gościem, nie wiem, nie pamiętam! A! Już wiem - ten znany duet tenisistów.

        Oj, będzie się dziś Wojewódzki podskakiwal z radości na kapie, rzucając aluzje i żarciki o gejach... Tak czuję. ;)

        Dokument o paparazzi - brzmi szalenie zachęcająco! Na pewno rzucę okiem. :)

        > dlatego, jak dla mnie, to jest gra, w której chwyty są dozwolone z obu stron. w
        > szystkie.

        Czy ja wiem, czy wszystkie metody są dozwolone?

        Poza tym jednak nie wszyscy celebryci życzą sobie zainteresowania paparazzi, a oni tego niestety nie szanują, nie chcą przyjąć tego do wiadomoćci i łażą za człowiekim, prześladują sobą.

        Osobiście bardzo zachęcam do obejrzenia "Oczu szeroko zamkniętych", ostaniego filmu w karierze Stanleya Kubricka, który zmarł w 1999, czyli w roku premiery tego filmu. Film chyba trochę niedoceniony przez krytyków filmowych,przyjamniej na początku tak było...

        Film można interpretować na wiele sposobów, jako opowieść o zdradzie, jako thriller z pogranicza jawy i snu, czy wreszcie jako wyprawę w głąb podświadomość i owe „mroczne zakamarki ludzkiej duszy”, które tak interesowały Kubricka; to naparwdę ciekawy, przesycony bogatą symboliką (zresztą podobnie jak w „Lśnieniu”) i niejednoznaczy w wymowie film ( w podwątku o "Oczach ..." zdaje się mamy niedokończoną rozmowę, heh!), dobrze, przekonujaco zagrany przez duet Nickole Kidman i Toma Criuse, wtedy jeszcze małżonków.

        Z przyjemnością obejrzałabym dziś raz jeszcze "Oczy ..." (i czuję, że podobałyby mi się jeszcze bardziej niż za pierwszym razem) , gdyby nie póxna pora emisji.

        "Dextera" zostawiam Tobie! ;)
        • grek.grek "polowanie na gwiazdy", dokument, słów parę 05.10.11, 14:05
          spojrzałem na wstępniak i wiedziałem, ze niewiele stracę, ;]
          za to oglądałem ten dokument o paparazzich; bardzo ciekawy, spojrzalaś, spojrzeliście ?

          ja sobie "oczy" nagrałem, aczkolwiek nie wiem, czy będę oglądał, widziałem dwukrotnie już; ale, na wszelki wypadek, odpaliłem video, żebym później nie miał wyrzutów na sumieniu, ze może bym obejrzał, a nie chciało mi się nagrywać i takie ta bla bla, heeh.

          masz rację, nie wszyscvy celebryci są zainteresowani związkami z paparazzimi, jakkolwiek by to nie były wyjątki.

          w tym filmie, nie wiem czy widziałaś całośc, czy tylko ostatnie kilkanaście minut ?, zauważono nawet, ze paparazzi świadomie lub nie mogą przydać się do zdemaskowania jakichś społecznie nagannych praktyk.

          w pierwszej części jest pappi z wyższej półki, taki co, jak mówi, do akcji, których skutkiem nie będzie minimum 30 tys E zarobku on się w ogole z domu nie rusza. I trafia mu się taki rarytas. Bill Gates z rodziną przyjeżdzają do Italii [chyba, albo do Francji, przyznaję, ze nie pamiętam dokładnie], gośc ma swojego człowieka wśród współpracownikow gatesa i za 1/3 spodziewanego zysku ten człowiek ujawnia mu plan dnia gatesa. Paparazzi wybiera ten moment, kiedy Gates z rodziną jedzą obiad na świeżym powietrzu w jakimś ogrodzie na terenie prywatnej posiadlości. włazi tam, łamiąc prawo, i robi serię zdjęc. towarzyszący mu twórcy filmu pytają 'nie masz problemu z tym, ze naruszasz ich prywatność ?", a on nagle traci twarz miłego faceta i mwi "chcesz mnie teraz pouczać ?"

          zostaje zauwazony. gatesowi przerywaja jedzenie, chowają się w domu. paparazzi ucieka. dopada go ochrona, udzielają mu nagany, chcą zeby wydał nazwisko swojego informatora, a on, ze nigdy w życiu, "no może za milion dolarów". i zostawiają go. ochroniarz-facet "jeszcze raz sie nawinisz, to ci połamię kości", a ochroniarka-kobieta "zepsułeś im całą przyjemność". co ma na swoją obronę paparazzi ? "on [gates] jest do tego przyzwyczajony, nie robię nic nowego i sensacyjnego". tutaj, fakt jest atak na człowieka, który sobie nie życzy wyraźnie bycia obiektem fotograficznym.

          potem jest rzut oka na Wielką Brytanię, i, jakżeby inaczej, skandal z "News of the World" i aferą podsłuchową. tutaj, to już w ogole wyszło poza pewien kanon, który wyznaczają zwykli pappi. Założono, jak pamiętasz i pamiętacie, podsłuchy telefonom komórkowym znanych celebrytów brytyjskich, na czele z członkami rodziny królewskiej. wyszlo to na jaw i gruchnęła gigantyczna bomba, tabloid się musiał zwinąć, Murdoch stracił kawałek swojego imperium, ale czołowe grubasy uniknęli kary, bo przed komisją parlamentarną udali wielce zaskoczonych i uznali, ze nie mają pojęcia, jak to się stało i gdyby wiedzieli, jakimi metodami posługują się ich dziennikarze, to by nigdy na to zgody nie wyrazili; nie mają pojęcia o niczym. klaps. występuje w tym fragmencie facio, co prowadzi coś w rodzaju agencji researcherskiej, w której tuzin osob 24 na 24 sledzi świat celebrytów, rynek, media i tabloidy i tworzy rózne strategie, organizuje siatki informatorów, grzebie i co najważniejsze daje szansę na wielkie kariery ;] - gość za największy sukces swojego interesu uważa skandal z piłkarzem brytyjskim Beckhamem. wyciągnęli mu babkę, która ze szczególami opisała kulisy zdrady małżeńskiej, jakiej ten piłkarz dopuścił się właśnie z nią. wiecie, ile kobieta zarobiła na tych swoich opowieściach dziwnej treści ? trzymajcie się - 700 tys funtów :] agencja tego gościa z filmu - wzięła z tegop skromne 25 % :] I wiecie, co ten gość na końcu mówi "to Bekcham zdradził żonę, zrobił przykrośc swoim dzieciom, nie ja. to on jest za to wszystko odpowiedzialny". ma rację ?

          potem był rzut oka na realia francuskie. tutaj jest akcja paparazziego, który ukrywa się pod kapturem, nie pokazuje twarzy. właśnie poluje na zdjęcie prezenterki z francuskiej telewizji. jak dostaje adres jej domu ? ma swoje sposoby włamywanie się do bazy danych telekomunikacji tam się prawdziwe dane :] czeka pod adresem, który oznacza jej nowy dom. wyjeżdza auto. gośc jedzie za nim. pytanie : czy to jej auto, czy nie ? co robi paparazzi ? dzwoni na policję, podaje markę i numery auta i znajomy glina z drogówki weryfikuje pozytywnie - to jej auto. koszt : jakieś 200 E. za takie coś wylatuje się z pracy, ale policjant to jego człowiek, on go nie zdardzi, bo to jego informator. są oni wszedzie - stewardessy, pracownicy lotnisk, ludzie w telekomunikacji, jesli się nie chce samemu łamać kodów i zabezpieczeń do baz danych, kierowcy, ludzie z otoczenia danego celebryty. a wszystko dla foty, ktora pójdzie za iks papierów, bo jakaś gromada smutnych ludków bez własnego życia chce oglądać w pisemkach jak pogodynka je kartofle z sosem, albo aktor wynosi śmieci do kubła, którymi później wyścielane są kosze na śmieci... szajba luz :] pappi wiedzą, ze redakcje, jak przyjdzie co do czego, się ich wyprą - nie znam tego człowieka, ode mnie z daleka. wiedzą, ze jakby co, to nikt im nie wykupi adwokata, że najpewniej pójdą siedzieć. ale robią swoje, nikt nie mówił, ze to frajda mysliwska, ale zapewne niejeden dla tej frajdy funkcjonuje w tym biznesie.

          na koniec był ten moment właśnie, kiedy paparazzi przydaje się do wyższych celów. chodzi o gościa, który zrobił serię zdjęc z imprezy jaka się odbyła w domu Berlusconiego. setka panienek, zapewne płatnych, premier Czech, sam Silvio, golizna, drinki, bunga bunga. za pieniądze włoskiego podatnika, jak później ustalono, co stało się możliwe dzięki tej akcji paparazziego.

          usmiałem się, kiedy gośc pokazywał jak te foty zrobił - kupił aparat z ogromnym obiektywem, ustawił swoje stanowisko pół kilometra od obiektu, rozstawił mały namiot w kolorach khaki, zamaskował go siatkami, wlazł do srodka stricte wojskowego przyczółka i wystawił tylko obiektyw aparatu, no i cykał :] coś pięknego, akcja militarna z tego wyszła. Berlusconi, z powodu tych fotek, dostał się pod potęzny ostrzał, a samemu pappiemu poprzysiągł zemstę :] gośc ponoź az do Kolumbii musi się zwijać, aczkolwiek trochę to nie pasowało do filmowej narracji, bo w niej facet normalnie jeździł z twórcami filmu pod pachą, i nawet kręcili się przy rzeczonej willi Berlusconiego, i gośc ze szczegółami demonstrował w jaki sposób się zaczaił i pstryknął te zdjęcia.

          słowem - niezły film, może bez sensacyjnych doniesień o metodach działania zdobywców brukowycyh skandalików, ale czy w tym maglu można jeszcze naruszyć jakieś tabu ? pokazano już nawet smierć na żywo. chodzi o jedną z gwiazd włoskiego albo francuskiego, nie pamiętakm dokładnie, Big Brithera, której fazę terminalną choroby nowotworowej uwieczniono na taśmie. News of The World złamały kolejną regułę. teraz już trudno sobie wyobrazić coś, co jeszcze mogłoby zdziwić w tym interesie :]

          • barbasia1 Re: "polowanie na gwiazdy", dokument, słów parę 05.10.11, 17:23
            Dokument wart streszczenia! Super! :)

            Dokument oglądałam od skandalu z "News of the World".

            Pozowolę sobie uzupełnić jedną rzecz. Na żywo pokazano, jak umiera Jade Goody 27-letnia gwiazda brytyjskiego Big Brothera, tu piszą o niej więcej, jesli ktoś jest zainteresowany:

            www.emito.net/wiadomolci/wielka_brytania/483682.html
            I dodam jeszcze , że zdjęcia, które wloski paparazzi zrobił Berlusconiemu i jego gościom, panienkom z agencji, podejrzanym typkom, czeskiemu premierowi w stroju Adama i z dużymi walorami ;)) (zdjęcie mające największe wzięcie w prasie na całym świecie, najczęściej pokywane) zrobione w willi na Sycylii czy Sardynii nie mogły ukazać się we Włoszech, co wywalczył oczywiście Berlusconi, opublikowano je jednak wkrótce w innych krajach, w czeskich brukowcach, też chyba w powazniejszych francuskich oraz brytyjskich gazetach oraz na portalu hiszpańskim i w ten sposób dotrały one okrężną drogą także i do Włoch.
            Berlusconi wytoczył proces zdaje się fracuskiej, brytyjskiej gazecie, nie podano jednak z jaki był ostatecznie finał sparwy...

            Co ciekawego jeszcze powiedzili, że paparazzi dzialający grubo poza granicami prawa, np. własnie ci przekupijący policję, urzędników państwowych, włamujacy się do telefonów, prowadzący nielegalne podsłuchy, zdobywający nielegalnie dane celebrytów (za co grozi więzienie) w razie wpadki gazety zostają praktycznie zdani sami na siebie, cła odpowiedzialność spada na nich, gazeta, szefowie nie zapewniają im ochrony prawnej, nie kryją.

            Wojewódzki wielka, wielka nuda.
            :)
            • grek.grek Re: "polowanie na gwiazdy", dokument, słów parę 06.10.11, 11:25
              a, no to większość widziałaś, myślałem, że może weszłaś w momencie zakończenia tokszołu ;]

              własnie, dobrze że to dopisałaś. mnie umknęło. fakt faktem, że ten paparazzi wykonał kawałek dobrej roboty, i zarobił, połączył przyjemne z pożytecznym.

              tak, wspomniałem o tym. goście działają wlaściwie bez osłony. jak wpadną, to sami mają się z tego wygrzebać, nie wiem czy dobrze pamiętam, ale w tej części francuskiej redaktor naczelna brukowca, dla którego pracuje paparazzi ujawniający kulisy swojej działalności, odmawia wywiadu twórcom tego dokumentu, wymawia się wszelkich znajomości z tym fotografem i nawet swojej twarzy nie chce pokazać [zamazana jest na filmie]. :]
          • barbasia1 Re: "polowanie na gwiazdy", dokument, słów parę 05.10.11, 18:57
            > ja sobie "oczy" nagrałem, aczkolwiek nie wiem, czy będę oglądał, widziałem dwuk
            > rotnie już; ale, na wszelki wypadek, odpaliłem video [...]

            Trzymaj Greku zatem na taśmie "Oczy ..." wrócimy do tego filmu jeszcze na pewno! Ja wczoraj po dokumencie o paprazzi podkręcona Twoją zapowiedzią i swoim , he, he dopowiedzeniem przez sporą chwile oglądałam "Oczy ..." (żałując, że tak poźno leci), na scenę kluczową wyznaia Nicole akurat trafilam (kiedy sprowokowana wypowiedzią Toma będąca pod wplywem trawki przyznaje się do swoich uczuć, szalonej namiętności, jakie wyzwolił w niej niegdyś podczas ich wspólnego urlopu nieznajomy oficer marynarki), po którym Tom doznaje wstrząsu i błąka się po mieście, z calkiem sporą checią dokonania zdrady w ramach odwetu na żonie ...
            Świetna scena, świetni Tom, prześwietna Nicole, podobała mi sie ta scena jeszcze bardziej niż za pierwszym razem ...

            :)

            :)
        • barbasia1 Re: jaka mapa drogowa na dziś ? PS 05.10.11, 19:01
          barbasia1 napisała:
          > Film można interpretować na wiele sposobów, jako opowieść o zdradzie

          zdradzie czy może raczej o urazie wywołanym domniemaną lub rzeczywistą zdradą ...
    • grek.grek "Ciacho" w Polsacie, haha :]/Cliffhanger,tvp2 05.10.11, 15:27
      dzisiaj hita dają... "Ciacho" Polsat, 20:30 :] haha, kto się odważy ?

      ja z góry odmawiam, nie poddam się tej próbie, nie dam chyba rady... heeh. a Wy ? ;]

      w tvp2, "Cliffhanger" [nie lubię tego tytułu "na krawędzi", jakiś taki mało chwytliwy, "na fali', "na rurce", "na krawędzi" - coś z tym nie jest tak...] z panem Sylvestrem i Janine Turner - śliczną kobieciną, ale nie w tym filmie, bo nosi to koszmarne czarne...coś... krótkiego na głowie. wygląda z tym fatalnie. pełnia akurat jej urody uwidocznia się, kiedy jest rudzielcem z włosami godnej długości z zawijasami :]

      w tym filmie chodzi o to, ze grupa przestępców szuka kilku walizek z pieniędzmi, które leżą w górach. Stallone ofk gra speca od wspinaczki górskiej, faceta po przejściach, to "przejście" jest na samym początku filmu, którego ci goście biorą sobie do szukania ww. walizek. oczywiście, pod przymusem, trzymając cały czas na muszce, albo terroryzując groźbą pozbawienia życia jego przyjaciela, z którym Stallone jest w konflikcie z powodów przedstawionych w "przejściu".

      za pierwszym razem, to może byc całkiem niezła zabawa, więc - ostrożnie można spróbować, jeśli nie oglądaliście. tvp2, 21:45.

      • barbasia1 Re: "Ciacho" w Polsacie, haha :]/Cliffhanger/House 05.10.11, 16:38
        grek.grek napisał:

        > dzisiaj hita dają... "Ciacho" Polsat, 20:30 :] haha, kto się odważy ?
        > ja z góry odmawiam, nie poddam się tej próbie, nie dam chyba rady... heeh. a Wy
        > ? ;]

        Ha,ha, ha, ha ;))))

        Jeśli Polsat, to oczywiscie "Ciacho "podadzą z dodatkiem wielgachnej porcji reklam, a to już będzie trudne do przełknięcia, podejrzewam. "Ciacho" to kolejny rozreklamowany na cały kraj rodzimy hicior, kolejna komedia romantyczna, ale nie wiem czy się skuszę, lubię komedią romantyczne, ale te nasze z ostanich lat są wiekszości niestrawne, niestety.

        A mnie się Janine Turner ogromnie podobała w tej krótkiej czarnej fryzurce (jako Maggie)! W tych rudościach, już jako starsza babka straciła cały urok. imo. Rzucę dziś okiem, na jej fryzurę... :)

        House'a dziś oglądasz, Greku, przypominam, my jutro...
        :)
        • maniaczytania Re: "Ciacho" w Polsacie, haha :]/Cliffhanger/Hous 05.10.11, 18:39
          A tu Was zdziwie troche, bo ogladalam "Ciacho" i sie usmialam, jak nigdy na polskiej komedii,
          ale nie jest to Barbasiu komedia romantyczna, nie, nie!!!
          To taka troche parodia filmow gangsterskich w rez. zdaje sie P. Weresniaka, z niezlymi zdjeciami, aktorami w rolach nie do konca zgodnych z ich znanym emploi i z paroma niezlymi tekstami. Co wiecej - jest tez intryga do sledzenia, calkiem sprawnie zrobiona. Aktorzy, ktorych nie lubie zazwyczaj (a jest ich tu kilkoro) - podobali mi sie, o dziwo!

          Oczywsicie nei ma co sie nastawiac na arcydzielo jakies, ale dla odmozdzenia w okresie przedwyborczym - mozna zmarnowac troche czasu :)
          • barbasia1 Re: "Ciacho" w Polsacie, czy jednak "haha"? 05.10.11, 19:18
            O!? Nie jest to komedia romantyczna??? 8-O no tak na podstwaiw własnych będnych, jak sie okazuje wyobrażen napisałam komentarz. Za wprowadzenie w błąd bardzo przepraszam. Mea culpa. Ale nie ma tego złego, co by na dobre ...

            Dzięki piękne Maniu za Twój elegancki komentarz korygujący, rozjaśniający i zachęcający!

            Jeśli tak się sprawy mają z tym filmem, to chyba się można by się skusić!? Najwyżej potem dojdzie do ... zaciętej dyskusji! ;))

          • barbasia1 Maniu, oglądalaś "Kapitana Corellego" 05.10.11, 19:50
            z Penelope Criuz i Nicholasem Cagem i Christianem Balem w ubiegly poniedziałek albo wcześniej?(książki, ktora stanowiła podstawę filmu nie widzę, nie mogę znaleźć na Twej liście, specjalistko od literatury romansowej? ). Trafiłam na ten film przez przypadek (bez końcowki w środku nocy pokazananej, ale już zmierzyłam w necie ten film, to doobejrzę)
            Calkiem niezly melodramat ( z II wojną światową w tle), prawda!? :)

            /Na filmwebie znalazlam info., że Penelope dostała za tę rolę nominację do Złotej Maliny (i na nominacji się skończyło). Chyba ktoś złośliwy musiał ją nominować. Nie rozumiem tej nominacji./
            • maniaczytania Re: Maniu, oglądalaś "Kapitana Corellego" 05.10.11, 23:53
              Barbasiu - ja nawet mam ten film na dvd, dawno temu do jakiejs gazety byl, ale...
              jakem milosniczka kina romansowego i wojennego za jednym zamachem (tak, wiem, prosze sie nie smiac- "Pearl Harbor" moglabym ogladac non stop;) ) - no nie zdzierzylam Nicholasa smetnego spojrzenia i nie obejrzalam chyba nawet do polowy :)))
              • barbasia1 Re: Maniu, oglądalaś "Kapitana Corellego" 06.10.11, 20:03
                O!!? Ja tam bardzo lubię Cage'a. Pasował do roli Kapitana Corellego ...
          • grek.grek Re: "Ciacho" w Polsacie, haha :]/Cliffhanger/Hous 06.10.11, 13:07
            hehe, no proszę...

            wpadłem tylko na moment, zupełnym absolutnym przypadkiem, i traf chciał akurat na topless Zmudy Trzebiatowskiej ;] zaraz po nim wycofałem się rakiem na z góry upatrzone pozycje.
            • barbasia1 Re: "Ciacho" w Polsacie, haha :]/Cliffhanger 06.10.11, 20:33
              grek.grek napisał:

              > hehe, no proszę...
              >
              > wpadłem tylko na moment, zupełnym absolutnym przypadkiem, i traf chciał akurat
              > na topless Zmudy Trzebiatowskiej ;]

              Niektórzy osobnicy to wiedzą na co trafić "przypadkiem". ;))

              Ja zasiadlam do oglądania "Ciacha" i dotrwałam do sceny, w której Liszowska, patrząc na rozporek swego mężusia (mniejszy od niej chłopina w okularkach - świetnie ucharakteryzowany Marcin Bosak ), którego podtrzymywała by nie spadł ze stolka, na który wlazl był by pogrzebać w żyrandolu, oznajmia, że "mu wyszedł", po czym pstyka!!!? chłopa w krocze. Chłop spada na łeb ze stołka. A wstając tłumaczy się przepraszająco żonie i chichrającym się dzieciarom, chlpkom, że prąd go tak kopnął, że aż po "jajach mu poszło"... Odpadałam porażona ... ;))

              Potem widziałam jeszcze fragment, scenę będącą aluzją do filmu Coenów "Ladykillers, czyli zabójczy kwintet", cośmy go niedawno obejrzeli, jak goście zrzucają trupa z mostu, a trup spada wprost na przepływajacą właśnie barkę z rupieciami ...

              Małaszyński, w roli półgłowka Krarolka, wreszcie oderwał się całkowicie od swego ekranowego emploi przytojnego, dzielnego macho, szkoda jednak, że nie w lepszym filmie.

              Żmuda-Trzebiatowska , nie wiem jak biust, ale jej gra była drętwa. Nie pojmuje jej fenomenu, zamieszania wokół jej osoby. Chyba, że o jej urodę tylko chodzi.
              • grek.grek Re: "Ciacho" w Polsacie, haha :]/Cliffhanger 07.10.11, 13:57
                wiem, ze trudno uwierzyć w taki radar ;], ale to był przypadek, no aż przypadkowo przypadkowy. a biust niczego sobie, aczkolwiek w strasznie krótkich fleszach ujmowany, tak jakby chcieli pokazać, a nie mogli, a twarz aktorki w momencie ukazywania tego, co ma najlepsze - jakaś taka jak z filmu grozy. moze miała ona jej szarganą, za nędzne zlocisze, cnotę odzwierciedlać ? ;]

                hehe, widzę że miałem więcej szczęścia od Ciebie, dostało mi się coś w miarę estetycznego, a Tobie kawałek fatalnego kiczu i grubiaństwa ;]
                • barbasia1 Re: "Ciacho" w Polsacie, haha :]/Cliffhanger 07.10.11, 15:57
                  Chi,chi,chi :)))

                  Ogądałam potem wyrywkowo jednym okiem i na same jakieś takie sceny z topornym dowipem trafiałam, np. kobieta (Marysia Nikilińska) nagle zaczyna rodzić w domu, pokłada się na stole kuchennym, mąż przez telefon rozmawia z lekarzem, który mówi mu co robić, bo ten stracił nieco głowę, lekarz każe mu przecięć pępowinę nożyczkami, mąż szuka nożyczek, nie może ich znaleźć w ferworze walki, rodząca ledwio żywa żona ryczy wściekle do męża "kuu..., nożyczki są w szufladzie" ...

                  Heh.

                  Jednak to nie moje poczucie humoru.

                  • grek.grek Re: "Ciacho" w Polsacie, haha :]/Cliffhanger 07.10.11, 16:05
                    hehe :]]

                    twórcy i wykonawcy tego filmu powinni dostać jakąś całkowicie własną Ścianę Hańby, ze swoimi nazwiskami i specjalnymi dybami, w które byliby zakuwani po kolei - na 24 godziny, w trakcie których bez przerwy musieliby na okrągło to swoje "ciacho" oglądać :]
                    • barbasia1 Re: "Ciacho" w Polsacie, haha :]/Cliffhanger 07.10.11, 16:18
                      Ha,ha,ha!
                      Dobre!!! :)))

                      Witaj Greku! :)

                      • maniaczytania Re: "Ciacho" w Polsacie, haha :]/Cliffhanger 07.10.11, 19:19
                        przeciez pisalam, ze odmozdzacz, a jak wiadomo z odmozdzaczami trzeba trafic na odpowiedni moment w percepcji, inaczej sie nie wchlania ;)
                        • barbasia1 Re: "Ciacho" w Polsacie, haha :]/Cliffhanger 07.10.11, 20:18
                          ha,ha!
                          Właśnie miałam mówić, Maniu, żebyś na obronę "Ciacha" coś napisała ! :)

                          Właściwie to masz sporo racji, Maniu! Nie udźwignęłam mentalnie "Ciacha".
                          Ale za drugim podejściem, może być zdecydowanie łatwiej! Prwadziwemu kinomanowi, żaden film niestraszny. ;))


                        • barbasia1 Re: "Ciacho" w Polsacie - refleksja 08.10.11, 18:52
                          maniaczytania napisała:

                          > przeciez pisalam, ze odmozdzacz, a jak wiadomo z odmozdzaczami trzeba trafic na
                          > odpowiedni moment w percepcji, inaczej sie nie wchlania ;)

                          Przyszła mi do głowy taka refleksja, że "Ciacho" nie jest do końca typowym odmóżdżaczem (miała Mania rację nie przekreślając go totalnie) ,bo przecież znalazło się tam kilka erudycyjnych scen-aluzji do filmów kina gangsterskiego z wyższej półki jak choćby ta opsana przeze mnie scena z odwołaniem do filmu "Ladykillers" Coenów, czy aluzje do klasyki kina sensacyjnego (do "Rambo" w wykonaniu Małaszyńskiego), które przeciez wystepują w filmie równych prawach obok scen z kiczowantymi, prymitywnymi, żenujacymi żartami (ja ten z hasłem "wystaje ci" i pstryczkiem w krok). Wygląda to jakby twórcy chcieli zadowolić jednocześnie bardzo prostego widza (by nie rzec tępawego) i tego bardziej inteligentnego, wymagającego !?
    • grek.grek House/zapow. Hotel Ruanda,tvp2 06.10.11, 13:26
      nie będę pisał, czy dobry, czy nie, bo i tak obejrzycie, więc się nie będę wygłupiał :] ale był to dobry odcinek, o ile słabe się w tym serialu zdarzają, bo ja nie wiem, oglądam od 3 tygodni.

      pirmo, House'owi staje oko w oko z koszmarkiem - musi się zaopiekować tą córką swojej dziewczyny, a że dzieci nie lubi, na niańkę się nie nadaje i generalnie chciałby się od calej
      akcji wyreklamować za pomocą wrobienia w to osób trzecich... skończy się to dla niego prawdziwą nerwówką, w której mgławicy będzie jednocześnie prezentował się swojej nieświadomej faktycznego stanu rzeczy dziewczynie jako czuły, troskliwy i zdolny do poświęceń ojczym :]

      w całej sprawie nie będzie sam, a będzie kilka sensacyjnych zwrotów akcji, w których główną rolę odegra poczciwa hamerykańska dziesięciocentówka i skleroza dwóch jegomościów.

      będzie trwał, nabór nowej lekarki. pierwszą propoozycję ze strony młodego doktora House wysiudał, ale jest jeszcze dwóch innych członków zespołu i będą mieli swoje szanse. jakby tu przechytrzyć doktorka ? jakby tu przeforsować kandydaturę ? jakby go wykiwać ? jakby tu się złapać za lewe ucho prawą ręką ? efekty będą... sami zobaczycie jakie.

      zgadnijcie, kto się pojawi w filmie, w roli matki, która będzie musiała podjąc decyzję w sprawie choroby swojej właśnie narodzonej córki ? Jennifer Grey. Dirty Dancing, pamiętacie ? to właśnie ona. tylko starsza o... tyle, ile minęło od tamtego filmu. tym razem diagnoza będzie naprawdę nieźle wy-, a może nawet prze-kombinowana :] ale decyzja do podjęcia znów dramatyczna.

      kilka niezłych tekstów, na czele z "bąblem powietrza z podobizną Roosvelta", "meduza na dwunastej, gazu !", "alarmuj, jesli wielki tyłek pojawi się na horyzoncie", a do tego - zwróćcie uwagę, na moment kiedy przyjaciel House'a - Wilson, zgadza się ? - patrzy na córkę dziewczyny House'a, ona się do niego szczerzy, a on nie wie, jak się do tego ustawić i mówi "heloł" z taką dystyngowaną, komicznie nie pasującą do wieku tej małej, miną :] urzekła mnie jego historia, heh.

      dobrego odbioru :]

      a potem jest Hotel Ruanda w tvp2. wiadomo o czym, a w każdym razie wokół czego osnuta fabuła;; wokół konfliktu Tutsich i Hutu, kiedyś już dosyć szeroko zawodziliśmy na ten temat z okazji innego filmu o tych wydarzeniach, więc bez wprowadzenia - może być warto, pytanie, czy w tym temacie można powiedzieć sposobem filmowym coś nowego, coś więcej niż przez lata napisano w ksiązkach i opracowaniach rozmaitych, co można znaleźc w internecie. może z perspektywy konkretnego człowieka, aczkolwiek osobistych świadectw nt tych wydarzeń nie brakuje. z pytaniem zawsze aktualnymm, czy Zachód ponosi współodpowiedzialność za tę rzeź ?
      • barbasia1 Re: House/zapow. Hotel Ruanda,tvp2 06.10.11, 20:47
        > pirmo, House'owi staje oko w oko z koszmarkiem - musi się zaopiekować tą córką
        > swojej dziewczyny, a że dzieci nie lubi, na niańkę się nie nadaje i generalnie
        > chciałby się od calej akcji wyreklamować za pomocą wrobienia w to osób trzecich...

        Ależ śliczny odcinek będzie, już za chwilę!!! :)))) /szczęśliwie zdążyłam odpowiedzieć /

        >Jennifer Grey. Dirty Dancing, pamiętacie ?

        Jasne, że pamiętamy!!! Idolka naszej młodości, he,he :)
        To ona tak nadal tak młodo wygląda, że może grać rolę matki nowo narodzonego dziecka!?
        W lekkim szoku jestem! Muszę to zobaczyć ...

        "alarmuj, jesli wielki tyłek pojawi się na horyzoncie"
        He,he,he!

        Dzięki za fajną zapowiedź!!! :)))

        Nie wiem czy dam radę obejrzeć dziś "Hotel Ruanda", na pewno warto go zobaczyć (GW daje 4 gwiazdki), choćby po to, żeby porównać go wlaśnie z filmem "Shooting Dogs", o którym wspominasz ...

        To lecę na House'a!

        Dobrej nocy!

        :)
        • maniaczytania Re: House/zapow. Hotel Ruanda,tvp2 06.10.11, 22:53
          juz chyba kiedys pisalam przy okazji takiego raczej szmatlawego horroru, w ktorym J. Grey grala,
          ze jest ona nie do poznania.
          Glownie ze wzgledu niestety na operacje plastyczna. Chciala tylko zmniejszyc nos, niestety wyszla z zupelnie inna twarza wlasciwie. Dlugo nei mogla z tym dojsc do ladu, ale sie w koncu pozbierala. tak naprawde to rzeczywiscie musialo byc straszne uczucie - spojrzec w lustro i zobaczyc nieznana osobe...
          • barbasia1 Re: House/zapow. Hotel Ruanda,tvp2 07.10.11, 16:04
            Rzeczywiście, nie wiem, czy bym poznała J. Grey, gdyby Grek nie uprzedził, że ona wystąpi w tym odcinku. Bardzo się zmieniła po tej operacji pastycznej.
        • grek.grek Hotel Ruanda, bla bla a'propos 07.10.11, 13:51
          oglądałaś "Hotel" ?

          ja spojrzałem, zostałem ofk do zakończenia i trochę czuję niedosyt.

          całośc mi przypominała "listę Schindlera", tylko że tutaj dobry Hutu ratował Tutsich. w tle geneza konfliktu, czyli radiowe doniesienie o smierci prezydenta, rzekomo zabitego przez zamachowców Tutsi, a potem gwałtownie wybuchające starcia, chaos, kolejne obrazki z rzezi dokonywanej maczetami, przy dźwiękach smutnej muzyczki. ucieczka Błękitnych Hełmów, wyjazd zachodnich turystów zostawiających na pastwę losu kilkuset uchodźców zgromadzonych w tytułowym hotelu. no i jego menadżer, który dokonuje cudów zręczności dyplomatyczno-korupcyjnej, zeby za pomoca rysowania politycznym scenariuszy post-wojennych i miotania łapówkami zapewnić udziom będącym pod jego kuratelą warunkową nietykalność, albo ochronę policji Hutu przed hordami maczeciarzy i oddziałami wojska. cały czas towarzyszy swojej żonie i dzieciom, a koniec końców dzielnych, nękanych nawet ostrzałem rakietowym, wyczerpanych nieustanną presją Tutsich zabierają przysłane przez ONZ cięzarówki nadzorozowane przez żołnierzy z Europy i Ameryki. wszyscy przeżywają, jakoś udaje się wydostać za linię frontu, a potem wsiąć do autobusów mających rozwieźć towarzystwo po sąsiednich krajach afrykańskich.

          niczego nie zabrakło - wypadów poza hotel, gdzie szeroko otwartymi oczami menadżer widzi stosy leżących na drogach pomordowanych Tutsich, Hutu zbrojnych po zęby i wykrzykujących hasła, ktore podrzuca im nadająca na okrągło rozglośnia radiowa wzywająca do zabijania Tutsich, nie brak dobrych białych z Zachodu, którzy mają wstyd w oczach, kiedy muszą schrzaniać z hotelu, bo Hutu skracają o głowę kogo popadnie i Amerykanie czy Europejczycy nie są po żadną ochroną przyrodniczą. jest dramatyczna scena odjazdu białych, są dramatyczne sceny zatrzymania przez Hutu pierwszej proby zabrania cięzarówkami z kotła , choć części rezydentów hotelu. Są sceny machania maczetami. jest pół-epicki moment, kiedy już dzielni hotelowi Tutsi uciekają na cięzarówkach konwojowani przez żołnierzy, plan sie rozszerza i widać morze uchodźców ciągnących szosą w tym samym kierunku. a za nimi idą Hutu i potrząsają bronią. a potem pojawiają się rebelianci Tutsi idący kontrofensywą i seriami z automatów kładą ich pokotem. wiadomo już, ze uchodźcy są uratowani...

          są momenty napięcia, np. kiedy menadżer dwa czy trzy razy omal nie traci rodziny, kiedy jego żonie Hutu przystawia maczetę do szyi; jest scena kiedy mendżer wyprawia się poza hotel w celu dostarczenia łapówki szefowi policji w zamian za ochronę i ten go nie chce zawieźć z powrotem do hotelu, tłumacząc że lepiej by było, zeby trzymał się z daleka od tamtego miejsca, a Hutu-Schindler przecież tam zostawił rodzinę calą i szantażem [że nakabluje na niego Amerykanom, kiedy przyjadą zrobić spokój] zmusza policmajstra do powrotu do hotelu. jest scena, ta mi się podobała najbardziej, kiedy znajomy Schindlera - przed chwilą prosty kontrahent od piwa i wódeczki, a dzisiaj uzbrojony Hutu gardłujący za szlachtowaniem Tutsi - namawia go, podczas zakupu piwa [tez używanego jako łapówka specyficzna dla policji, czy wojska nachodzącego hotel] mierząc niby koleżeńskim, a miażdzącym i przenikliwym spojrzeniem, do tego, żeby zostawił Tutsich z hotelu, bo i tak w końcu tam Hutu dotrą i zrobią swoje, a ratował rodzinę, co akurat da się załatwić w zamian za to pierwsze.

          no i scena, kiedy menadżer wraca do hotelu z tym piwkiem, wpada w mgłę, samochód dziwnie podskakuje, zatrzymuje się, wychodzi i orientuje się, że przyczyną są niezliczone zwłoki Tutsich zalegające na szosie. Hutu szli jak szarańcza wyposażona w maczety. i po powrocie dzielny, opanowany, myslący mendżer nie może powstrzymać ataku histerii i płaczu, w samotności.

          jesli oglądaliście, to wiecie o czym piszę.

          ale nadal ten film, wg mnie, nie oddaje tego, co stanowi o grozie wojny domowej. mianowicie tego, ze wczorajsi sąsiedzi, są dzisiaj katem i ofiarą; wczoraj pan X pytał was o zdrowie i oceny dzieci w szkole, a dzisiaj pędzi za wami z motyką, a wam jak na złość spodnie opadają. na tym polega, wg mnie, cały szajba i kręcioła podobnego konfliktu.

          i tutaj tego nie ma. i chyba, Barbasiu, nie było tego też w "shooting dogs".

          jest geneza, jest odpowiedzialność Zachodu podkreślona [ofk, żołnierze nie chcą wyjeżdzać, ale muszą, wina cała leży na barkach polityków plotących trzy po trzy z udawaną troską, że aż w hotelu słuchający ich Tutsi z niesmakiem wyłączają radia], są sceny rzei, są trupy, ale nie ma tego właśnie - jak Kowalski Nowakowi staje się Hutu.

          ciekawie byłoby zobaczyć ten mechanizm na jakimś zbliżeniu. mała miejscowośc, kilka rodzin, a może nawet tylko dwie. i krok po kroku, wśród prostych codziennostek, gęstnieje atmosfera, aż do wybuchu. postawy ludzkie, charaktery, reakcje. imo, jak się chce zobaczyć istotę wojny, to trzeba zejśc do skali mikro, ale bez bohaterszczyzny, bez Schindlerów, bez scen malowniczych. zejśc do podstaw i tam wykonać wiwisekcję. zobaczyć, jak się to rodzi w normalnych ludziach, a nie spiżowych postaciach z cokołu.

          czytacie na pewno, co piszą o "Rzezi" Polańskiego - że w jednym pokoju i na cztery głosy, dwóch rodzin, rozpisał krytykę całego społeczeństwqa mieszczańskiego, jego lęki, kompleksy, niespełnienia, fałsze i zagniewania. nie trzeba nic więcej, tylko trzeba mieć scenariusz.

          a i "shoting dogs" i "hotel rwanda" pokazują, ofk, jak wojna domowa jest krwawa i chaotyczna, ale nie pokazują mechanizmu. ot, nagle jedni szlachtuję drugich. co, tak nagle złapali za kije i szczotki, nic się w nich nie wydarzyło ? czy lapali za nie tylko prostaczkowie, czy może też paru pozornie niegłupich Hutu też złapało ? właśnie, pokazać jak pozornie racjonalni i przytomni Hutu zaczynają dymić. wolę nawiązania do tych opowieści, które szukają odpowiedzi dlaczego niemieckie społeczeństwo, zamożne, wykształcone, pozornie rozsądne mieszczaństwo, w latach 30 poszło za NSDAP niż obrazek bohaterskiego Schindlera załamaującego się na finiszu swojej misji, że mógł uratować więcej żydów, gdyby nie jeździł samochodem [tak to było chyba ?]. tutaj by był do rozsupłania węzeł gordyjski rozmaitych uprzedzeń, atawizmów, historycznych zaszłości, modelów edukacyjnych i róznic odwiecznych, które dałoby się pięknie wygrać i dotrzeć do istoty rzeczy, albo chociaż się do niej zbliżyć na odległość większą niż w tych dwóch filmach, wg mnie :]

          co sądzicie ?
      • barbasia1 Re: House VII (odc. 138) 08.10.11, 14:40
        To był naprawdę dobry odcinek House'a, pełen emocji. Bo i kolejny przypadek medyczny był emocjonujący , jak mówiłeś, z dylematem, z kontrowersjami - czy ryzykować zdrowie, a nawet życie chorej na raka matki i czekać z chemoterapią czy naświetlaniami (już nie pamiętam dokłądnie), ponad tydzień aż jej krew podawana jej maleńkiemu dziecku wyleczy je, czy natychmiast ratować zdrowie (oraz życie matki), ale ryzykować w ten sposób poważnie zdrowie dziecka (realna groźba uszkodzenia ukladu nerwowego, uszkodzeniem mózgu).

        I znów szalenie trudno pwoiedzić, który wybór jest właściwy, i trudno teoretyzować, co ja bym na jej miejscu uczyniła. Ale powiem Wam, tu jestem bardziej pewna niż w poprzednim przypadku, z bardzo dużym prawdopodobieństwem uczyniłabym tak samo jak ta serialowa matka, nie ryzykowałbym zdrowia dziecka, czekałabym, licząc na szczęście.

        A opócz problematycznego przypadku, jeszcze budząca grozę (w kobietach podejrzewam bardziej) akcja z dziesięciocentówką połkniętą przez małą córeczkę Cuddy i próbu jej wydostania (prześwietna dziewczynka; cudnie szczerzyła się do Wilsona !:))

        House udawał troskliwego, ale tylko do czasu... :)

        Ale było coś jeszcze w tym odcinku, co mi dało do myślenia ...
        cd. :)

        • maniaczytania Re: House VII (odc. 138) 08.10.11, 16:19
          moim zdaniem ten przypadek medyczny byl strasznie naciagany, by "udramatyzowac" akcje i pokazac, jak pieknie starsza siostra wybacza matce i pokochuje siostrzyczke. Kobieta tyle czasu chodzila i jakos zator jej sie nie zrobil, a tu nagle akurat bach! tuz po tym, jak jej o tym zagrozeniu powiedzieli... zgroza i mimo dylematu nei zrobil na mnie wiekszego wrazenia.
          Duuuzo wieksze wrazenie wywarl dylemat w pierwszym odcinku tej serii - kiedy rodzice mieli wybrac miedzy corka a synem - od razu kojarzy sie "Wybor Zofii" i "ugotowanie" gotowe ...
          • barbasia1 Re: House VII (odc. 138) 08.10.11, 16:26
            maniaczytania napisała:

            Tak, masz rację, w pełni się z Tobą zgadam, Maniu. To druga strona medalu dla tego odcinka.
            • barbasia1 Re: House VII (odc. 138) 08.10.11, 17:36
              PS
              To druga strona medalu tego odcinka.

              Jeszcze jedna kontrowersyjna kwestia pojawiła się w tym odcinku, ale już tylko tak na marginesie, niejako przypadkiem ...

              Nie wiem, czy zwróciliście uwagę dziecko kobiety poczęte zostało drogą in vitro przy współudziale (ale to brzmi) anonimowego dawcy nasienia, ktore pobrane zostało z banku spermy. Dziecko więc de facto miało tylko matkę, która, w koćcu zmarła ...

              I teraz rodzi się pytanie, które może zabrzmi konterowersyjne, czy powinno się spełniać każdą zachciankę człowieka i pozwalać kobietom takim jak bohaterka, samotnym, bez męża, bez partnera na tego rodzaju zabiegi in vitro za pomocą nasienia anonimowego dawcy. Zwłaszcza, że jak pokazuje ten odcinek serialu, w życiu różnie bywa, los, może bardzo szybko odebrać tego jedynego rodzica.
              Czy można odbierać dziecku prawo do posiadania obojga rodziców, do wiedzy o ojcu, do poznania rodziny z także ze strony ojca?




              • grek.grek Re: House VII (odc. 138) 09.10.11, 11:13
                u matki dwa nowotwory, jeden leczący drugi, a przy okazji noworodek też ma raka i matczyny go leczy... uff ;]

                ciekawe pytania wykoncypowałaś, Barbasiu. wg mnie, w ogole nie kontrowersyjne, bo bardzo racjonalne.

                z tym ojcem, to bym powiedział, ze tak nazywa sie ta zabawa, a panowie zasilający banki nasienia swoimi wydzielinami zapewne niekoniecznie chcieliby poczęte za ich przyczyną dzieci oglądać.

                czy to właściwe ze strony kobiety-matki i czy każdej należy in vitro fundować jak paczkę landrynek, to jest właśnie sedno sprawy.

                tutaj, w Polandzie, ustawa jaka jest przygotowywana w Sejmie ma chyba służyć pomocą przede wszystkim parom bezpłodnym, więc chyba dośc przytomnie :]

                dla samotnych chętnych - to jest zagwozdka, z przyczyn ktore opisałaś, aczkolwiek... oboje rodzice także mogą się zawinąć jednocześnie, choćby w jakiejś kraksie komunikacyjnej, w zamachu, whataver :] pani samotna matka-Polka , decydująca się na zabieg za pięc dwunasta na zegarze biologicznym,może za rok-dwa-pięć poznać odpowiedzialnego pana, który świetnie się sprawdzi w roli ojca-Polaka, nigdy nic nie wiadomo... :]

                pytanie z gatunku the best of, bo nie będzie nigdy jednoznacznej odpowiedzi na nie :]

                • barbasia1 Re: House VII (odc. 138) 09.10.11, 13:26
                  Właśnie, człowiek na końcu zastanawia się, czy scenarzyści nie wpuszczają go czasem w maliny, albo kanał.
                  Dobra wycofuję, po Twoim i Mani poście określenie "ekscytujący" w odniesieniu do tego przypadu medyczego, choć fakt faktem twórcy Housea, każdy przypadek potrafią przedstawić w sposób budzący u widza ekscytację ... :)


                  > ciekawe pytania wykoncypowałaś, Barbasiu. wg mnie, w ogole nie kontrowersyjne,
                  > bo bardzo racjonalne.

                  Wiesz, pomyślalam sobie, że może niektóre babki naskoczyły by na mnie w zwiazku z tym pytaniem i moimi wątpliwościami. ;)

                  Racja.

                  :)
                  • grek.grek Re: House VII (odc. 138) 09.10.11, 14:00
                    prawda. może i sprzedają kit z tymi kosmicznymi diagnozami chorobowymi, ale... łyka sie ten kit w trakcie oglądania, ze hej :] dopiero po zakończeniu przychodzi moment na refleksję, hehe.

                    wątpliwości Twoje mogą być całkiem uniwersalne.
                    • barbasia1 Re: House VII (odc. 138) 09.10.11, 14:47
                      Otóż to.
                      :)
              • pepsic Re: House VII (odc. 138) 09.10.11, 19:33
                Czy można odbierać dziecku prawo do posiadania obojga rodziców, do wiedzy o ojcu, do poznania rodziny z także ze strony ojca?
                Nie, nie można dziecka pozbawiać tego prawa w pełni świadomie już na samym wejściu, tylko że czasami natura, instynkt macierzyński tudzież samolubność zabija w kobiecie racjonalne działanie.
                • barbasia1 Re: House VII (odc. 138) 10.10.11, 20:06
                  pepsic napisała:

                  > Czy można odbierać dziecku prawo do posiadania obojga rodziców, do wiedzy o
                  > ojcu, do poznania rodziny z także ze strony ojca?

                  > Nie, nie można dziecka pozbawiać tego prawa w pełni świadomie już na samym wejś
                  > ciu, tylko że czasami natura, instynkt macierzyński tudzież samolubność zabija
                  > w kobiecie racjonalne działanie.

                  Otóż, właśnie.

          • pepsic Re: House VII (odc. 138) 09.10.11, 19:11
            Tytułową scenę "Wyboru Zofii" trudno przebić.
    • grek.grek rozkład kazdy na dziś ? 08.10.11, 14:01
      było "Ciacho", więc pora na "Dlaczego nie" - w tvp2, dzisiaj... o tempora, o mores... to chyba dla rozluźnienia przed jutrzejszym głosowaniem ;]

      a w tvp1, "Indiana Jones" w prime, nie wiadomo - smiać się, czy zamienić w słup soli. kto to wymyślił ? to może i był hit, ale w czasach, kiedy się latało po bazarkach i kupowało kasety video za grosze i najlepiej schodziły "gwiezdne wojny", sensacje z przyszłym gubernatorem Kalifornii i właśnie "Indiany". i kto by pomyślał, ze 20 lat później, kiedy wybór filmów do telewizji jest właściwie nieskończony, jakieś spryciule, z naciskiem na drugi człon tego określenia, złapią się za pokazywanie go w najlepszym czasie antenowym, kiedy człek by może chciał zobaczyć jakieś dobre kino, premiere jakąś...

      nie macie wrażenia, że z tych obietnic nowego prezesa wyszło wielkie, cuchnące badziewie ? miało być inaczej, a co się zmieniło ? poza tym, ze wrzucili parę programów, rzekomo o kulturze, zamienione na wagony, gdzie siedzą same grubasy i jedzą tłuste kiełbasy, same autorytety salonowe, to właściwie... to samo, co było. nie chcę oglądać, jak kilku rozpartych na siedzeniach faHoFCUF sprowadza każdą dyskusję do polityki albo ideologii [wszelakiej, każda jest dobra], chcę zobaczyć dobry film zamiast tego, albo koncert, albo... albo cokolwiek, byle nie ich. nie wiem,jak Wy, ale mnie się ta nowa TVP kompletnie nie podoba. zero zmian na lepsze.

      Polsat - Speed2 i Borat. nie wiem, o co chodzi w Speed2, ale wiem, ze oryginał prawie się wywrócił o sandrę Bullock, która zagrała jedną z najgorszych ról kobiecych w historii - tak się "bała", "panikowała" i "niepokoiła", że z thrillera wyszedł komediodramat. widzę ją w obsadzie tego sequela, czyli można się spodziewać wszystkiego najgorszego. w dodatku jest to sequel, więc energii oryginału już mieć nie będzie. ot, państwo jacyś postanowili zdyskontować popularność i niewątpliwą klasę pierwowzoru [pamiętacie ten moment, kiedy dowiadują się, ze na drodze, którą jadą jest wyrwa 15-metrowa ? albo, kiedy jack orientuje się, że stuknięty unabomber widzi, co się dzieje w autobusie ?; w ogóle cały scenariusz, kolejne zwroty akcji i niespodzianki, to jest capo di tutti capi w dziedzinie thrillerów, jakbym się miał poddać zabiegowi wymazywania pamięci, to szansa na ponowny pierwszy raz ze Speed by była jednym z 250 powodów, dla których bym się mu poddał ;)].

      na "Borata", nie wiem czy mi starczy odwagi ;]

      tvn - jak zwykle NUL, ale za to tvn7 - "Sliver", ponoć dobra rzecz, oglądaliście ? ja nie, i az mi głupio, ze dotąd nie natrafiłem, mimo że było ze 78 razy na róznych programach ogólnodostępnych. nie wiem, może sterroryzuję starych i się na niego porwę. jak radzicie ?

      generalnie, szału nie ma... sobotę w tiwi brutalnie i bez krępacji zawłaszczają szoły, talent-szoły, shit-szoły... powariowali ;]





      • barbasia1 Re: rozkład kazdy na dziś ? 08.10.11, 14:51
        grek.grek napisał:

        > było "Ciacho", więc pora na "Dlaczego nie" - w tvp2,

        O "Ciachu" jeszcze słówko wystukam, bo naszła mnie pewna refleksja. ;)

        > a w tvp1, "Indiana Jones" w prime, nie wiadomo - smiać się, czy zamienić w słup
        > soli. kto to wymyślił ? to może i był hit, ale w czasach, kiedy się latało po
        > bazarkach i kupowało kasety video za grosze i najlepiej schodziły "gwiezdne woj
        > ny", sensacje z przyszłym gubernatorem Kalifornii i właśnie "Indiany". i kto by
        > pomyślał, ze 20 lat później, kiedy wybór filmów do telewizji jest właściwie ni
        > eskończony, jakieś spryciule, z naciskiem na drugi człon tego określenia, złapi
        > ą się za pokazywanie go w najlepszym czasie antenowym, kiedy człek by może chci
        > ał zobaczyć jakieś dobre kino, premiere jakąś...

        Pięknie powiedziane, więc pozwolisz, że skopiuję ten akapit w całości i dodam szyderczy rechot, he,he.

        > na "Borata", nie wiem czy mi starczy odwagi ;]

        Nienojakto! Prawdziwy kinoman żadnego filmu się nie boi!

        Rozumiem, będę za chwilę zachęcać (z lekutkim, he, he, poślizigiem).
        Warto, bo to dość ciekawa rzecz, inna od wszytskiego, co się widziało,
        Warto, choć świntuszy ten Borat na potęgę. ;)

        >nie wiem,jak Wy, ale mnie się ta nowa TVP kompletnie nie podoba. zero zmian na lepsze.
        Jakoś się nie dziwię, nie spodziewałam sie teraz wielkich zmian.
        Czekam na tylko na cyfryzację. Jak mi dadzą TVP Kutura i dorzucą jakiś filmowy kanał, kanał z dokumentami to będę przeszczęśliwa.

        :)
      • maniaczytania Re: rozkład kazdy na dziś ? 08.10.11, 16:27
        grek.grek napisał:

        > było "Ciacho", więc pora na "Dlaczego nie" - w tvp2, dzisiaj... o tempora, o mores... to chyba dla rozluźnienia przed jutrzejszym głosowaniem ;]

        dla konkurencji w TVN w tym czasie "Step Up2" hehe...

        > nie macie wrażenia, że z tych obietnic nowego prezesa wyszło wielkie, cuchnące badziewie ? miało być inaczej, a co się zmieniło ?

        Hm, hm, o obietnicach nowego prezesa tvp nic nie wiem, pamietam wywiad z nowym dyrektorem tvp2 - no i w dwojce te zmiany na lepsze widac - czyz nie???

        > na "Borata", nie wiem czy mi starczy odwagi ;]

        ja nawet jedynki "Speeda" nie ogladalam, wiec dwojke sobie odpuszcze na pewno, co do "Borata" to jakos nie ...


        > tvn - jak zwykle NUL, ale za to tvn7 - "Sliver", ponoć dobra rzecz, oglądaliście ? ja nie, i az mi głupio, ze dotąd nie natrafiłem, mimo że było ze 78 razy na róznych programach ogólnodostępnych. nie wiem, może sterroryzuję starych i się na niego porwę. jak radzicie ?

        jesli nie ogladales to ok. ale nie jest to na pewno film, do ktorego chcialabym wrocic. On troche wyskoczyl w gore tylko dlatego moim zdaniem, ze byl chyba nastepnym filmem z Sharon tuz po "Nagim instynkcie".


        > generalnie, szału nie ma... sobotę w tiwi brutalnie i bez krępacji zawłaszczają szoły, talent-szoły, shit-szoły... powariowali ;]

        i ja sobie showa wlasnie poogladam, tego z tytulem z angielska brzmiacym ;) Lubie jak ludzie ladnie spiewaja, a dzis beda spiewac w duetach, wiec tym bardziej ciekawie sie zapowiada.
        • barbasia1 "Silver" 1993 08.10.11, 18:35
          maniaczytania napisała:

          > grek.grek napisał:

          > > tvn - jak zwykle NUL, ale za to tvn7 - "Sliver", ponoć dobra rzecz, ogląd
          > aliście ? ja nie, i az mi głupio, ze dotąd nie natrafiłem, mimo że było ze 78 r
          > azy na róznych programach ogólnodostępnych. nie wiem, może sterroryzuję staryc
          > h i się na niego porwę. jak radzicie ?
          >
          > jesli nie ogladales to ok. ale nie jest to na pewno film, do ktorego chcialabym
          > wrocic. On troche wyskoczyl w gore tylko dlatego moim zdaniem, ze byl chyba na
          > stepnym filmem z Sharon tuz po "Nagim instynkcie".


          "Silver", to już właściwie klasyka thrillera z lat 90-tych, z Sharon Stone i Wiliamem Baldwinem. Widziałam dość dawno temu, niewiele z tego pamiętam, ale pan Kałużyński i Raczek , którzy oceniają ten film na "dobry" (3/ 5 gwiazdek), podpowiadają mi, że film będąc w gruncie rzeczy sensacyjnym kryminałem, niesie wiele treści: "[...] mamy tutaj absolutnie nowoczesna kobietę naszej dekady [już niestety ubieglej dekady - przyp. ja] , a z drugiej zagrożenie przez totalitaryzm eletroniczny [ bohater, grany przez Badwina, wlaściciel bloku mieszkalnego, instaluje w każdym pomieszczeniu w każdym pokoju i w ten sposób ze swojej pracowni podgląda życzcie wszystkich mieszkanców - przyp. ja], który też jest niepokojem naszej epoki.


          Panowie chwalą bardzo rolę Sharon Stone w Silverze a i przy okazji w" Nagim Instynkcie"! :)

          Qrcze, sama bym sobie przypomniała ten film ... Jak się da, obejrzyj , przypomnij szczegóły!

          > nie wiem, może sterroryzuję starych i się na niego porwę. jak radzicie ?
          He, he!
          Grek, bądź grzeczny, bo Rodzice się zdenerwują i zdemontują dekoderek i pozostanie tylko płacz i zgrzytanie zębów!
        • grek.grek Re: rozkład kazdy na dziś ? 09.10.11, 10:49
          ja bym powiedział, że te zmiany, to taka bardziej... kosmetyka parkietu ;]

          hehe, no problemo. mam jednak wrażenie, nie wiem czy się zgodzisz ?, że tych szołów się po prostu namnożyło ponad miarę. Idol był czymś świezym, w miarę, każda następna impreza, mnie osobiście, wydaje się już tylko i wyłącznie odgrzewaniem zielonego kotleta. co najwyżej, można dodać jakieś udziwnienie, tak jak w tym Voice Cośtam, ze jurorzy nie widzą śpiewaków, a i to do czasu, bo przecież zaraz po tym jak ich nie widzą, to ich mogą zobaczyć :]

          a "Speed", Maniu, MUSISZ zobaczyć. uzbrój się w jakąś torebkę foliową, bo Sandra B. ma moc w tym filmie, ale możliwe też, ze za pierwszym razem akcja wciągnie Cię tak bez reszty, ze nawet nie zwrócisz uwagę na mizdrzenie się panny B. ale - must-see film. zazdraszczam Ci, sam bym chciał móc to jeszcze raz po raz pierwszy obejrzeć, hehe.
      • barbasia1 Re: rozkład kazdy na dziś ? 08.10.11, 17:46
        Grekuuuu, jutro napiszę o Boracie, cooo? Co chwila coś mnie odrywa od kompa...
        Ty obejrzyj "Borata" (w każdej chwili można uciec sprzed telewizora).
        Jutro pogadamy, mam nadzieję...
        • grek.grek rozkład kazdy na dziś ?/Sliver,całkiem niezły 09.10.11, 10:59
          orajt :]
          wiesz, nie obejrzałem, niestety... nie wyszło. ale tym bardziej jestem ciekaw Twojej recenzji.

          ale zobaczyłem "Sliver" i prawdziwie się zaskoczyłem. przez cały film podejrzewałem o zabójczośc Baldwina, a tu się okazuje, ze chłopina był niewinny. zaskoczenie więc było, ale jakby na plan dalszy uciekły motywy prawdziwego killera, ktory pozostał gdzieś we mgle, na bocznym torze. skupiła się akcja na romansie Sharon z Baldwinem, na jego prywatnym big brotherze, ktory i Sharon zaczął wciagać, ale się wyciągnęła zaraz po tym, jak się dowiedziała, ze Baldwin seksował z wszystkimi innymi przed nią, i w trakcie niej, i wszystkim sprzedawał ten sam magiczny tekst otwierający każde drzwi w kobiecym sezamie "kocham cię" ;] dlatego, ja bym dał duży plus za wodzenie za nos oglądaczy, za Sharon w życiowej formie [aktorskiej chyba też ;)] i za ogólnie przyzwoitą robotę kinową. bez cudów na patyku, ale oglądało mi się całkiem nieźle [hehe, bez obaw, dziupla nie zostanie zamknięta, samym sobie krzywdy nie zrobią ;)].
          • barbasia1 Re: rozkład kazdy na dziś ?/Sliver,całkiem niezł 09.10.11, 14:52
            OK. Trochę później. Musze odszukać, co tam wcześniej zaczęłam skrobać na ten temat ...

            > ale zobaczyłem "Sliver" i prawdziwie się zaskoczyłem ...
            Znaczy, dobry thriller!

            A jak się kończy "Silver"?


            • grek.grek Re: rozkład kazdy na dziś ?/Sliver,całkiem niezł 09.10.11, 15:23
              kończy sie na tym, ze Sharon sprytnie wysyła Baldwina po jakieś jedzenie i w tym czasie odkrywa zachomikowane taśmy video, na których tenże jegomość konsumuje ją oraz jej blond-poprzedniczkę i koleżankę imieniem Vida [obie zmarły w zaggadkowych okolicznościach - pierwsza wyskoczyła oknem, wg oficjalnej wersji, druga została zamordowana, a oskarżony jest o to pisarz, kolega Sharon, która go zresztą przyłapała ze zwłokami, a potem on chciał ją i Baldwina zabić, ale to oni jego zlikwidowali po dramtycznej szarpaninie] i prawi im te same komplementy, co jej. Jest przekonana, ze : a] facet jej nie kocha najpewniej, skoro "i love you" mówi łatwiej niż zmienia skarpetki, b] kłamał wcześniej, ze nie miał żadnych kontaktów z tą pierwszą, co od razu rzuca podejrzenie, które wskazywał jej pisarz - że obie kobiety zabił wlaśnie Baldwin.

              Baldwina coś tknie po drodze, wraca do domu, a tam Sharon celuje w niego z pistoletu, a z ekranu leci ten amatorski erotyk z nim i dwiema ww. pannami [ekranów w tym centrum elektonicznym było kilkadziesiąt, więc swobodnie dwie taśmy mogły być jednocześnie odtwarzane, a nawet trzy, bo żeby był lepszy efekt Sharon dorzuciła też kasetę z ich własnym figo fago, jeszcze uwypuklając jego niegodziwość :)].

              w któryms momencie z jednej z taśm leci scena zabójstwa tej blond poprzedniczki Sharon. widać, że to nie było samobójstwo, ktoś ją z okna wyrzucił. jakiś facet w czarnym kapturze. Sharon już ma odstrzelić Baldwina, kiedy nagle czarny kaptur się zsuwa z łba i widać twarz pisarza. to on był mordercą, od razu z sugestią, ze tę Vidę, to też on jednak zaszlachtował. Sharon przestaje mierzyć do Baldwina, za to zaczyna strzelać do tych licznych ekranów, na których Baldwin podglądał zycie wszystkich lokatorów kamienicy i na zakończenie mówi do niego "zacznij wreszcie żyć !". tak to właśnie było.

              po wyeliminowaniu wcześniejszym pisarza zdawało się, ze nie ma szans, zeby killerem nie był Baldwin i że sceanarzysta wie, że my wiemy, ale już nie chodzi mu teraz o zagadkę "kto zabił ?", tylko o kontynuację wątku rozgrywki, także erotycznej, między nim, a Sharon. I że na końcu musi dojśc do jakiejś oczywistej sceny mrożącej krew w żyłach, z której oczywiście ona musi wyjśc zwycięsko kładąc go w ostatniej chwili kulką między oczy. a tutaj... niespodzianka na koniec :] plus tekst, w którym jednocześnie wyraża dezaprobatę dla zajmowania się życiem innym zamiast własnym, a jednocześnie - tak mi to wygladało - krytykę jego niedojrzałości emocjonalnej, bo - dziwnym trafem - facet okazuje się taki wtedy, kiedy wychodzi na jaw kompromitująca go informacja, ze lubi nie tylko jedną kobietę, i te nie tylko jed[y]ne kobiety ulegają jego wdziękowi ;]
              • barbasia1 Re: rozkład kazdy na dziś ?/Sliver,całkiem niezł 09.10.11, 20:23
                Dzięki serdeczne!
                Całkowicie wyleciały mi z głowy szczegóły tego zakończenia ...

                Ależ podlec był z tego Balwina! ;)


                I ja już podwyższyłam frekwencję wyborczą! Mogę spać spokojnie. :)
    • grek.grek "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 09.10.11, 11:58
      wieczór wyborczy, hehe, oglądacie, czy tylko wyniki, a potem ewakuacja ? ;]

      23:15, tvp1, "Pacific Heights". można spróbować, ale uprzedam lojalnie, że jest to schematyczne kino. chodzi o bardzo niegrzecznego lokatora, który miłemu, młodemu małżeństwu czyni prawdziwe urwanie głowy. thriller, niby jakaś zadyma jest, niby coś się dzieje, ale taki... pastelowy, ze sie tak wyrażę. można by go puszczać w serii "okruchy życia" w srodę o 20 i w zasadzie nikt by się nie zbulwersował, ze to za wcześnie, bo dzieci jeszcze nie śpią.

      "Wściekłe psy" pana Q potem, a jeszcze potem, czyli w godzinach tak późnych, ze ich nawet nie ma na tarczy zegarka, uwspółcześnieni "Nędznicy" - chyba tylko po to pokazują te filmy, zeby ramówkę wypchać, a i to nie wiadomo, bo konia z rzędem temu, kto przewidzi, o której TVP wyłączy nadawanie nocne.

      "Palmetto", polsat 23:00. widziałem, więc umywam ręce ;] też taki-sobie thriller, trochę może skoczniejszy i w ciekawszych okolicznościach przyrody niż "Pacific", bo na uwodzącej wieczornymi widokami Florydzie [tamten - w San Francisco], jest trochę pikanterii, jakaś intryga się rozkręca wokół faceta, co wyszedł z więźnia i zostaje zaprzęgnięty natychmiast do przestępczej akcji, głównie dzięki zainteresowaniu kobiecymi wdziękami sprytnej manipulatorki [który heteryk nie uległby Elisabeth Shue, ręka w górę. nie widzę nikogo... nawet rolnik z wioski znad Buga by jej oddał ostatni wóz z sianem, ze o motorowerze marki Komar nie wspomnę], a może może nawet niejednej, bo o ile pamiętam [slabo], to gość jest tam rolowany bez opamiętania i robi za kompletnego pionka. nawet nie pamiętam, czy sie ostatecznie wywikłał czy poszedł na dno, jak dziurawa łajba. taki trochę noir klimat jest, jest męski bohater, urodzony z pechem w ustach, jest zdradziecka pięknośc, jest ciemna intryga... krucafax, jak tak piszę, to zaczyna mi się wydawac, ze ten film musiał mi się podobac, kiedy go oglądałem ;]

      ale w tvp2 jest mocna konkurencja, co ciekawe, w postaci teatru tv.
      "Kuracja", późno, bardzo niestety 0:15 dopiero.

      wyobraźcie sobie,ze jesteście młodym lekarzem psychiatrą, pasjonatem, i dajecie się doborowolnie zamknąc u czubków, żeby w bezpośrednim kontakcie starać się zrozumieć
      ich zachowania i podłoże choroby. wiedzą o tym tylko dwaj lekarze, którzy Was tam wpakowali, na wasze życzenie. i wyobraźcie sobie, ze nagle żaden z nich nie może albo - z róznych powodów - nie chce wam pomóc stamtąd wyjść... jesteście, w papierach i całej reszcie, zupełnie legalnym czubem i nie ma NIKOGO, kto mógłby poświadczyć, ze z was jest normalny człek, lekarz, który dał się zamknąc w celach naukowych i chciałby już wyjść... dramat w czystej postaci.

      tak własnie jest w "Kuracji". swietny spektakl. oglądanie świata psychicznie chorych, bardzo naturalistycznie odmalowanego, działa naprawdę dreszczowato. znaleźc się tam, być zdrowym, nie móc wyjśc, nie mieć nikogo kto mógłby zaręczyć za to, wytłumaczyć całą sprawę... przerażająca wizja.

      Smarzowski to reżyserował i znaź jego rękę, całośc jest naprawdę duszna i ten świat, który przedstawia, jest naprawdę odpychający, pozbawiony jakiejkolwiek barwy ciepłej. naprawdę, zostaje w głowie. jak zobaczyłem, ze jest w ramówce to sie najpierw ucieszyłem, a potem pomyślałem, ze - o kruca, znów to oglądać ? tak to działa. nie jest to rzecz przyjemna, nie jest to nic pastelowego. znakomita sprawa.

      intryga jest wciągająca, ciekawa. bohater w potrzasku, wijący się, zdesperowany, przerażony do żywego. bardzo łatwo się nim poczuć, wyświetlić sobie siebie w jego położeniu i naprawdę poczuć dreszczyk na plecach, bo jest to miejsce i otoczenie do bólu odstręczające.

      perfekcyjnie gra Topa, kapitalny jest, naprawdę - kapitalny Pieczyński. świetne są ich dialogi.

      i, słowo daję, od dawna tak bardzo TVP nie zasługiwała na piętno hańby jak za godzinę emisji tego spektaklu.
      0:15... to są jaja z powaznych ludzi, to są kpiny z widza i z misji, czymkolwiek ona jest. WSTYD.
      • grek.grek "Kuracja" w jutubie 09.10.11, 12:16
        haha, kij w nos TVP :]

        "Kurację", jakiś dobry człowiek, wrzucił na jutuba, więc jeśli nie będzicie mieli czasu albo chęcik w nocy - bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, naprawdę warto, nawet na monitorku [ja jednak czekam na tiiwi wieczorem] :

        www.youtube.com/watch?v=YWRyYOlr2rY
        trochę może spojlerowałem, ale nic to, bo i tak pamiętam 5/10, a zakończenia ni w ząb, poza tym sama aura jest nie do opowiedzenia, nie zdradziłem na szczęscie głównych sensów intrygi, a do tego są po prostu świetne sceny do obejrzenia - Topa & Pieczyński, ale i nie tylko.

        zreszta, i tak zapomnicie, co czytaliście w trakcie oglądania :]
        • la.bruja Re: "Kuracja" w jutubie 10.10.11, 20:35
          'Kurację" znam - oglądałam dwa razy. Ale jest tak znakomita, że oglądnęłabym i trzeci :)
          • grek.grek Re: "Kuracja" w jutubie 11.10.11, 13:34
            mogę tylko linkiem powyższym służyć.

            • barbasia1 Re: "Kuracja" w jutubie 11.10.11, 16:00
              BIG ThnX za link!

              :)
      • barbasia1 Re: "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 09.10.11, 13:48
        grek.grek napisał:

        > wieczór wyborczy, hehe, oglądacie, czy tylko wyniki, a potem ewakuacja ? ;]

        U mnie różnie to bywa ... Ale zwykl eoglądam jeszce relacje ze sztabów wyborczych zaraz po ogłoszeniu wyników i pierwsze komentarze zwyciężców oraz tych którzy zajęli drugie miejsce ...

        Greku wypełniłeś/ wypełniliście już obywatelski obowiązek?

        Widziałam "Kurację"! Pewnie wtedy, kiedy i Ty, w czasach, kiedy Dwójka miała swój cykl teatralny. Pamiętam, że i na mnie "Kuracja" wywarła spore wrażenie. Szczegłów już nie pamiętam, chętnie sobie przypomnę (może nie dziś), choć to, właśnie ze względu na temat nie jest łatwy i przyjemny spektakl, do którego z przyjemnością się wraca. Trzeba mieć odpowiedni nastrój.

        Zdaje się, o ile czegos sama sobie nie wymyśliłam, to sprawa tego lekarza kończy się baaardzo zaskakująco ...
        Bardzo dobry spektakl, świetna rola Topy, to prawda.

        :)
        • grek.grek Re: "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 09.10.11, 14:08
          melduję, ze wypełniłem kupon i wrzuciłem do bębna maszyny losującej ;]
          i to całe 10 minut po godzinie 7, a więc jestem prymusem polskiej demokracji, hahaha.
          nie wolno agitowac, więc powiem tylko, ze moją dzisiaj ulubioną cyfrą jest 3 ;]

          a Ty ? a Wy ? już po, czy wręcz przeciwnie ?

          własnie. ten spektakl ma wagę. nieznośną momentami. niemniej, wiesz, ja jestem ciekaw, co się stanie, bo parę lat minęło i nie wiadomo, czy dzisiaj to będzie ten sam cięzarek,co kiedyś. dlatego - planuję obejrzeć.

          otóż to. ja też kompletnie nie pamiętam, co było na końcu, a nie chcę iść na łatwiznę i włączać na jutubie ostatniej części ;]

          • barbasia1 Re: "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 09.10.11, 14:46
            Aha! He,he! ;)))

            Jestem z tej grupy, która zwykle głosuje ok. godziny 17.00. Czyli dipiero będę robić frekwencję ... Się dopiero szykuję!

            Ja nie włączyłam na jutubie ostatniej części "Kuracji". Słowo! :) Jak czytałam Twoją zapowiedź "Kuracji" to mi się trochę przypomniało ...

            /Jeśli rzeczywiście dobrze zapamiętałam zakończenie (dobrze, że nie wypaplałam więcej), to spektalk musiał zrobić na mnie bardzo duże wrażenie... /
            • maniaczytania Re: "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 09.10.11, 15:04
              ja jak Barbasia dopiero bede nabijac frekwencje

              A wieczor ustalony jak co niedziela ;) - Czas honoru i Kosci. Zerkne pewnie tylko na chwile na wyniki i przelacze bez zalu na 2 :)))

              A wczoraj obejrzalam (a co! - sobota wieczor to moj czas relaksu) "Step Up 2" - no, i byl oczywiscie schematyczny do bolu, ale sekwencje taneczne, a zwlaszcza ostatnia w deszczu -wow!
              • barbasia1 Re: "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 09.10.11, 20:29
                maniaczytania napisała:
                > A wczoraj obejrzalam (a co! - sobota wieczor to moj czas relaksu) "Step Up 2" -
                > no, i byl oczywiscie schematyczny do bolu, ale sekwencje taneczne, a zwlaszcza
                > ostatnia w deszczu -wow!


                A poropos tańca, czekając na wyniki wyborów, patrzę jednym okiem na ... tańcory z gwiazdami! :))

                Mój człowiek w tym programie, he, he, Kasia Pakosińska z Włochem, właśnie zgarnęli 40 punktów! :)
            • grek.grek Re: "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 10.10.11, 14:12
              finał jest jednak mało wesoły.

              i jakoś tak bezurazowo wyszło mi to drugie podejście, a tylko się upewniłem, że jest to znakomity spektakl, i przy okazji sam utwór literacki, z którego zrobiono scenariusz adaptowany.
        • pepsic Re: "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 09.10.11, 20:15
          Obowiązek spełniony, tym razem o wyjątkowo późnej porze. Teraz z czystym sumieniem mogę zabrać się za wieczór wyborczy. Jeszcze nie wiem, co i gdzie oferują.
          • barbasia1 Re: "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 09.10.11, 20:25
            Wiem, że w Jedynce wieczór wyborczy ma zacząć się tuż przed 21.00 ...
            • pepsic Re: "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 09.10.11, 20:49
              Coś czuję, że będę się cieszyć z pożytecznego wynalazku, jakim jest pilot.
              No to zmykam przed odbiornik:)
          • grek.grek Re: "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 10.10.11, 14:15
            ja się próbowałem zalogować na tym w tvp, ale wyjątkowo słaby był. kiepskie tempo, kiepska prowadząca, od cholery wykresów i tabelek, za mało dyskusji i polemik, a już trzech eks-premierów, wszystkch prorządowych rozłożyło ten program na łopatki.

            zadowolona jesteś z wyniku PiS ?
            • pepsic Re: "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 10.10.11, 20:28
              Nie, nie jestem zadowolona.
              10 punktami wygrywa partia, która rozkłada kraj na łopatki, społeczeństwo bezkrytycznie kupuje ładne opakowanie, z czego mam się cieszyć?

              Ps. Program wyborczy na jedynce rzeczywiście fatalny, Kraśko w roli współprowadzącego to prawdziwa medialna katastrofa,do tego przynudzający Bielecki. W związku z czym na tvn24 postawiłam.

              Ps 2. Niestety wczoraj ominął mnie kulminacyjny moment widowiska. Równocześnie z kliknięciem posta moja dzielnica zaliczyła 20-minutowa przerwę w dostawie prąd. Wyniki otrzymałam drogą telefoniczną, ale to nie to samo;)

              • grek.grek Re: "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 11.10.11, 13:33
                chodziło mi o wynik samego PiS - 30 %, to jest grube poparcie. a że przegrali... zrobili wszystko, zeby nie wygrać :] imo, interesuje ich samodzielne rządzenie za 4 lata, sądzą ze kryzys i zmęczenie materiału PO zrobi swoje. węgierski wariant.

                no to miałaś alternatywę. ja byłem skazany na TVP, a tutaj w Jedynce Kraśko i ta tragiczna Wysocka, a w Info para Rudnik-Kulczycki z tym ich akcentem i tembrem głosików z buziaczków zawijanych w ciup. koszmarek :]
                • pepsic Re: "Pacifc heights/Palmetto/Kuracja 12.10.11, 21:15
                  Z wyniku również nie jestem zadowolona, liczyłam na różnicę góra 2 punktów, nawet zakładając porażkę. Jednocześnie nie mogę nie zauważać, na co zwróciłeś uwagę są drugą znaczącą siłą w państwie, a potem długo, długi nic.
                  Nie zgodzę się, co do słabej kampanii z bardzo mądra myślą przewodnią o godnym życiu, bo co szaremu człowiekowi po autostradach, jak nie ma co do garnka włożyć. Jeśli się zdarzały potknięcia, zwyczajowo media umiejętnie je wyolbrzymiały i podsycały. Zasadniczym błędem był brak punktowania rządzących za popełniane błędy gospodarcze, trzeba było siedzieć platformie na ogonie, wytykać, rozliczać.
    • barbasia1 Dziś w DDTVN 09.10.11, 13:05
      pan przeprowadzający rozmowę z żoną Stanisława Mrożka (Mrożkowie przyjechali właśnie do polski w związku z wydaniam listów Mrożka i Lema), Susaną Osorio-Mrożek, pyta ją, którą porę dnia lubi najbardziej, a ona na to, że wieczór , godzinę dwudzistą drugą, kiedy już nic nie musi robić, zapala wtedy cygaro (sic!), czyta książki ... Pani Mrożkowa jest niebanalną kobietą! :)

      • barbasia1 Re: Dziś w DDTVN 09.10.11, 13:11
        Prawdziwe kubańskie cygaro ma fantastyczny smak i aromat, nie dziwię się pani Mrożkowej.
        ;)
      • grek.grek Re: Dziś w DDTVN 09.10.11, 14:02
        no proszę, to widzę, ze - w sugestii - popalałaś to i owo, tu i tam... hehe :] o to chodzi, o to chodzi, życie jest jedno :]

        jego [Mrożka] żona ma w paszporcie Meksyk, zgadza się ?

        • barbasia1 Re: Dziś w DDTVN 09.10.11, 14:35
          Wpaliłam (w całym życiu) papierosa - sztuk 1 oraz 4 czy 5 połówek cygar kubańskich Cohiba (to ulubiona marka Fidela Castro).
          Jako ciekawostkę powiem, że cena takiego cygara za sztukę wynosi ok. 60 zł.

          > jego [Mrożka] żona ma w paszporcie Meksyk, zgadza się ?
          Tak.

          :)))
          • grek.grek Re: Dziś w DDTVN 10.10.11, 14:17
            no to o jednego tytoniowego papierosa więcej ode mnie ;] cygar nie probówałem, więc wszystko przede mną.

            60 zł ? o kruca... w takich okolicznościach to chyba najlepiej byłoby jakiegoś cudzesa wyszarpać gdzieś, hehe.

            gratulacje, Platforma wygrała :]

            • barbasia1 Re: Dziś w DDTVN 10.10.11, 16:33
              > 60 zł ? o kruca... w takich okolicznościach to chyba najlepiej byłoby jakiegoś
              > cudzesa wyszarpać gdzieś, hehe.

              Jak się rozpalać to z gestem, z rozmachem nieprawdaż, he,he! jak zaczynać to tylko od wyrobów najlepszej jakości! (przypomnialo mi się, że próbowałam też cygara innego gatunku, prawdopodobnie tańszego, ale było o wiele gorsze w smaku).
              O tak, tak, właśnie "cudzesy" (fajne słowo), zwłaszcza podarunkowe, te smakują najlepiej! ;))
              Jak będziesz miał okazję to spróbuj koniecznie!


              > no to o jednego tytoniowego papierosa więcej ode mnie ;]
              Oooo!!!! Papierosy są obrzydliwe, smrodliwe, bez smaku. Nie warto nawet próbować.

              Właśnie Platforma wygrała. Cieszę się, choć, prawdę mówiąc, ja się do wygranej tym razem się nie przyczyniłam, bo głosowałam na kandydata niezależnego do senatu, do sejmu, jak zapowiedzialam wcześniej, na człowieka z SLD (żeby była jasność, na człowieka oddałam głos nie na partię, zresztą w przypadku kandydata do senatu także człowiek był ważniejszy, a nie jego (nie)przynależność do partii).

              A jednak Palikot przeskoczył SLD! Pomyliliśmy się w przypuszczeniach, ja, he, he ;) i bukmacherzy. Jestem zaskoczona tak wysokim poparciem.
              Ciekawam, co też ten Palikot ze swoim ruchem zdziała.


              Pepsic też chyba może być zadowolona. PiS cieszy się ciągle dużym poparciem...
              • barbasia1 Re: Dziś w DDTVN 10.10.11, 16:35
                I ciekawam, co z Lewicą, co z SLD w związku z tak słabym wynikiem.

                :)
              • grek.grek Re: Dziś w DDTVN 11.10.11, 13:43
                hehe, co racja, to racja :] spróbuję na pewno.

                no popatrz, ja też do Senatu głosowałem na Platformersa. nie miałem na liście żadnego z lewej strony, więc wybrałem opcję potencjalnie najmniej szkodliwą.

                powiem Ci, ze ja jakoś mniej, albo i wcale nie jestem zaskoczony. pompa sondazowa w decydującym momencie kampanii była dla Palikota tak duża, ze stawiałem, iż to pójdzie w tym kierunku. nie mam do niego zaufania, ja jestem antyklerykałem od dziecka, a on jest od roku, i to o ile wierzyć jego słowom :], a na tym przesłaniu jechał całą kampanię. trochę mi to zalatuje, powiem Ci, więc czekam jak się rozwinie cała ta menażeria, i na ile jest to skonsultowane z PO, zeby zająć lewą ścianę, a na ile jest to ruch niezależny i samodzielny w działaniu.

                co z SLD ? nie wiem, powiem szczerze. zmiana szefostwa i proba samokreślenia się na scenie, wg mnie. chyba to zostało tylko. pytanie, kto jeszcze wierzy tam wewnątrz w to, ze SLD może pozostać 10 % solidną lewicą socjalną. wydaje mi się, ze jedynym który jeszcze mógłby struktury zaciekawić i zewrzeć oraz nie dać sobie mediom skakać po głowie i dodatkowo być cięzkim rywalem dla innych liderów jest Leszek Miller. jesli nie on, to za 4 lata nie idę głosowac, bo nie będzie na kogo :]
                • barbasia1 OT cygarowy i powyborczy 11.10.11, 22:38
                  grek.grek napisał:

                  > hehe, co racja, to racja :] spróbuję na pewno.

                  To jeszcze opowiem Ci/ Wam jedną rzecz, a propos...
                  Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego cygara. Paliłam je wieczorową porą w Dreźnie, tego samego dnia wcześniej zwiedzałam zamek Stolpen, w którym kilka wieków temu uwięziona została na 49 lat hrabina Cosel, kochanka Augusta II Mocnego, po tym jak popadła w niełaskę. I wyobraźcie sobie, że tej samej nocy, po wycieczne, po cygarze, miałam sen, że to ja jestem zamknięta w wieży zamku Stolpen i na myśl o tym ogarnęło mnie przerażenie iaż zaczęło w tym śnie tchu brakować i się obudziłam ... he,he! :)


                  Rzezczywiscie ciekawe, co też będzie tego Ruchu Palikota, czy nie czasem druga Samoobrona?


                  > jesli nie on, to za 4 lata nie idę głosowac, bo nie będzie
                  > na kogo :]
                  O!!!

                  Słówko o Napieralskim, jako przywódca partii nie sprawdził się może najlepiej, ale ceniłam go jako człowieka (troskliwego, kochającego ojca rodzinki). Jest bardziej przyzwoity od niektórych politytków mówiących o pięknych zasadach i wartościach (a postępujących zupełnie inaczej).

                  :)
                  • grek.grek Re: OT cygarowy i powyborczy 12.10.11, 13:35
                    hehe, zacna historia :] gdyby się jeszcze udało zapalić W tym zamku, nie ? starodawny jakiś fotel wygodny, sala z dekorem z epoki, Ty, cygaro i nastrój ;]

                    cóż, Napieralski nie pasował nikomu w zasadzie, z otoczenia SLD, ani wpływowym mediom ani starej gwardii politycznej i ich młodszym zausznikom. a do tego, sam sobie parę goli strzelił. niemniej, szkoda, że odpada, bo nie będzie miał okazji udowodnić, ze z tej lekcji jakies wnioski wyciągnął.
                    • barbasia1 Re: OT cygarowy i powyborczy 12.10.11, 20:34
                      ha,ha, ha :))))
                      Ale wizja! :)
                      A wiesz, nie przyszła mi ona do głowy, zwłaszcza po tym koszmarnym śnie ...

                      Tak myślę, pewnie na dziedzińcu to by można zapalić, ale już w komnatach, gdzie stało zabytkowe wyposażenie, owe fotele czy krzesła oraz stare szpargały to już chyba nie. Zakaz palenia pewnie był. ;)

                      Znalazłam tu zdjęcia / wątek fotograficzny! /z komat Harbiny Cosel na zamku Stolpen
                      www.zwiedzajswiat.pl/galeria,318,zamek-stolpen.html
                      > sobie parę goli strzelił. niemniej, szkoda, że odpada, bo nie będzie miał okaz
                      > ji udowodnić, ze z tej lekcji jakies wnioski wyciągnął.

                      Może jeszcze kiedyś w przyszłości dostanie drugą szansę. Kto wie?
                      • grek.grek Re: OT cygarowy i powyborczy 13.10.11, 15:40
                        ale zawodowa galeria. widzę tam kilka miejsc, które by były perfekcyjne do odpalenia tego i owego, he he.

                        "zakaz palenia" - no to już lepszych warunków sobie wyobrazić nie można :]]

                        to możliwe, ze jeszcze nie zginie całkiem, ale - wg mnie - żeby powrócić musi bardzo poważnie prześledzić te kampanię, którą właśnie przegrał i maksimum krytycyzmu wobec siebie wykazać. wtedy ta lekcja przyniesie owoce. o ile zechce mu się nad sobą popracować.
                        • barbasia1 Re: OT cygarowy i powyborczy 13.10.11, 16:01
                          Tak, zamek obfotografowany dokłanie z każdej strony,
                          świetna galeria, znaleziona przypadkowo w necie, szkoda, że nie moja.
                          Owszem, fajnych nastrojowych miejsc jest tu trochę, tylko ten zakaz. wiesz, niemcy bardzo przestrzegaja zakazów.

                          Ale nic straconego, myślę, na świeice jest wiele fajnych miejsc, nastorjowych miejsc, gdzie można palić (cygaro), a nawet wypić kawę. I trafienia do takich miejsc nam życzę / tylko już nie mam cygara! ;)/


                          Otóż to! "O ile zechce mu się nad sobą popracować"
                          Przy czym Pepsic ma trochę rację, jak ktoś nie nie ma w sobie cech przywódcy, nie urodził się z charyzmą przywódcy, to raczej małe szanse by w przyszlości nieą się wykazał.
                          Ale w ścisłym kierownictwie, jeśli , jak powiedziałeś odrobi lekcję, ma szansę się znaleźć.
                          • barbasia1 Re: OT cygarowy i powyborczy 13.10.11, 16:07
                            Czy być, jak napisaleś niżej, dobrym posłem, politykiem.

                    • pepsic Re: OT cygarowy i powyborczy 12.10.11, 20:44
                      Obiektywnie podchodząc, odrzucając na bok uprzedzenia stwierdzam, z tego handlarza wędlin przywódcy raczej nie będzie. Sympatyczny wygląd i zachowanie, to za mało na męża stanu.
                      • grek.grek Re: OT cygarowy i powyborczy 13.10.11, 15:44
                        heh, no racja, tym kabanosem niemiłosiernie wymachiwał w kampanii, aż nieprzyzwoicie :]

                        o, wiesz, męza stanu, to Polska nie ma od 20-paru lat; imo, Napieralskiemu ten kubeł zimnej wody może naprawdę pomóc, o ile on sam potraktuje tę porażkę jako szansę i dokładnie przeanalizuje swoje błędy - dlaczego tyle razy sam wystawił się na cel. byle nie zgorzkniał, nie stał się cyniczny. jeśli zachowa ten swój sympatyczny look, a jednocześnie zrozumie, czego nie robić pod żadnym pozorem, to będzie z niego dobry polityk i porządny poseł.
                        • pepsic Re: OT cygarowy i powyborczy 14.10.11, 14:13
                          męza stanu, to Polska nie ma od 20-paru lat;
                          Aż się boję zapytać, kto zacz?;)
    • grek.grek mapa na dziś : Pojutrze.Palimpsest. 10.10.11, 14:33
      Pojutrze", polsat 20:00 - czyli, jakby mogła, czy też - mogła będzie - wyglądać epoka lodowcowa, jesli klimat zwariuje. ofk, z pkt widzenia dzielnych Amerykanów. kino Emmericha znamy, więc nie ma nic do dodania - jest efektownie, jest plastycznie, jest atrakcyjny wizual i historia z gatunku katastrof na miarę dziejów. jeśli nie oglądaliście, a byście chcieli zamiast teatru w tvp1, czy Barw Nieszczęścia w dwójce, to bym powiedział, ze ogląda się przyzwoicie, zwłaszcza, jak sądze, w jesienny wieczór, kiedy lodowiec jest na taka mikroskopijną skalę za oknem.

      tvp1, 23:15, "Palimpsest' - kruca, z tym to jest problem, oglądałem kiedyś i mialem niejakie problemy z odcyfrowaniem rzeczywistości w nim przedstawionej, mieszają się czasy, przestrzenie, osoby... mętlik, który miał chyba/ma uchodzić za ambitną próbę psychothrillera. kręci sie to wokół jakiejś intrygi kryminalnej, generalnie - pamiętam tyle, ze jest to nieźle pokićkane. a może, po prostu, nieudolnie oglądałem, albo, co równie realne, mam kłopot z kojarzeniem i muszę drugi raz obejrzeć, co bym może by było najlepszą opcją ;] w każdym razie, próba chyba ciekawa, przynajmniej w sensie tworzenia aury, mnożenia niepokojów, burzenia tradycyjnych kanonów w polskim kinie, z dobrym filmowaniem. ale czy udana, to ja się nie podejmuję. ale chyba warto spróbować to zobaczyć i ewentualnie dać się wciągnąć.

      tv7, 22:55 - "siedem". klasyk, nic dodać nic ująć.

      TVN... a TVN, jak zawsze w tym dniu - NUL.

      u Lisa pewnie powyborczo. oglądacie ? :] nie wiem, czy to ledwie skrywane szczęście pana Tomusia da się oglądać bez foliowej torebki... dziennikarze niestety przestali być naszymi reprezentantami, stali się graczami partyjnymi. szkoda. ale może w dobie interaktywnych mediów tacy reprezentanci nie są nam potrzebni już ?
      • barbasia1 Re: mapa na dziś : Pojutrze.Palimpsest. 10.10.11, 19:58
        >zwłaszcza, jak sądze, w jesienny wieczór, kiedy lodowiec jest na taka mikroskopijną skalę z
        > a oknem.
        He,he, dreszcz przeszedł mi po krzyżu / za oknami wiatr, deszcz pada.../ Dobrze, że w naszej maleńkiej chałupince kaloryfery grzeją.

        Teraz to się trochę łamię (zawsze tak zareklamujesz film, zachęcisz, że trudno się oprzeć Twej sile przekonywania :), bo szykowałam się na Teatr Telewizji i powórkę (dla mnie pierwszy raz) spektaklu "Moja córeczka" wg. T. Różewicza. /o "Dolinie nicości" Wildsteina muszę słówko napisać!!!/

        A propos TT , Janda (w pierwszym odcinku programu "To lubię!", /o którym też miałam napisać/, zapowiadała rzecz fanastyczną, a mianowicie przeniesienie spektalku "Boska!" (w którym Janda gra główna rolę) z teatru Polonii do Teatru Telewizji. W dodatku, rzecz niezywkła, spektalk ten będzie grany na żywo, jak to podobno był u samych początków TT.
        Spektakl, właśnie sprawdziłam, 24 października o godz. 20.20.

        A wiesz, że z "Palimpsestem" mam tak samo. Mogłabym się podpisać pod Twoimi słowami. Myślę, że warto obejrzeć to po raz drugi,
        z tym, że ja na pewno nie dam dziś rady obejrzeć .

        > u Lisa pewnie powyborczo. oglądacie ? :] nie wiem, czy to ledwie skrywane szczę
        > ście pana Tomusia da się oglądać bez foliowej torebki.
        He,he, he,he. :)))
        Pewnie, że zerkniemy.

        > ale może w dobie interaktywnych mediów tacy reprezentanci nie są nam potrzebni już ?

        Dobre pytanie!


        PS

        Odwiedziłam dziś znajomą. Ma cyfrowy Polsat z dekoderem, jakiś tam pakiet, a w nim, uwaga!, 1925 kanałów !!! (w tym arabski, kurdyjski?! i inne cuda wianki, których nawet jeszcze nie odkryła).
        • barbasia1 Re: mapa na dziś : Pojutrze.Palimpsest. 10.10.11, 20:04
          > u Lisa pewnie powyborczo. oglądacie ? :]

          Myślę,że ciekawie byłoby, gdyby gośćmi byli dziś politolodzy (może też i socjolodzy), którzy treściwie i fachowo podsumowaliby kampanię, wyniki wyborów, i porozważali na temat przyszłości.
          Wczoraj niespecjalnie słuchałam komentrzy powyborczych w Jedynce.

          :)
          • pepsic Re: mapa na dziś : Pojutrze.Palimpsest. 10.10.11, 20:40
            Skoro go jeszcze z roboty nie wywalili, to może się skuszę;)
            • la.bruja Re: mapa na dziś : Pojutrze.Palimpsest. 10.10.11, 20:47
              dla mnie jest niestrawialny niestety ;)
              • barbasia1 Re: mapa na dziś : Pojutrze.Palimpsest. 11.10.11, 15:59
                la.bruja napisała:

                > dla mnie jest niestrawialny niestety ;)

                :)

                Cześć, La.bruja! ;)
                • la.bruja Re: mapa na dziś : Pojutrze.Palimpsest. 12.10.11, 17:56
                  Witaj Barbasiu :)
        • pepsic Moja córeczka 10.10.11, 20:36
          Barbasiu, polecam bardzo, bardzo "Moją córeczkę" Różewicza, pamiętam, historia trochę mną wstrząsnęła, ale to moja czuła strona. Zdaje się, że już się zaczęło - z udzialem Agaty Buzek, którą cenię i lubię.
          • barbasia1 Re: Moja córeczka 11.10.11, 15:57
            Rzecz napisana w 1964 roku, a wciąż bardzo aktulana, może dziś nawet jeszcze bardziej niż kiedyś!?

            Wspaniały Jerzy Trela, świetne Agata Buzek i Edyta Jungowska.
        • grek.grek Re: mapa na dziś : Pojutrze.Palimpsest. 12.10.11, 11:11
          w "pojutrze" jest scena, w której kryjący się przed szaleństwami pogodowymi ludzie w Bibliotce Kongresu [chyba] palą w kominku ksiązkami :] to dopiero przekaz, hehe.

          a to ciekawe, co wybrałaś ? teatr czy film ? w Dwójce też chyba ruszyli z cyklem spektakli, "Kuracja" była na początek, a grzebiąc w programie zauwazyłem, ze i w najbliższą niedzielę jest
          przedstawienie. niestety, znów po północy.

          obejrzałem "Palimpsest" - nie bardzo zalapałem zakonczenie... czy to była fantasmagoria tego rzekomego zabitego policjanta, którego zabójców szukał Chyra ? jak to złożyć ze sceną otwarcia, w której Chyra jest topiony w pełnym wody zlewie ? personal szpitala psychiatrycznego był w rolach podejrzanych i policjantów - w wizji chorego na głowę Chyry, czy policjanci i podejrzani występowali w rolach personala psychiatryka - w tej samej wizji tego samego Chyry ?

          1925 kanałów :] o kruca... jak tam się rozeznać ? jak znaleźć w tym zalewie naprawdę wartościowe programy ? jak oglądać nawet najlepszy film w języku kurdyjskim ? :}}

          to ja, rzeknę Ci, wolę te swoje 5 czy tam 6 kanałów i kolejnych kilka z doskoku na specjalne okazje. mniejszy kłopot.
        • maniaczytania Re: mapa na dziś : Pojutrze.Palimpsest. 13.10.11, 20:09
          barbasia1 napisała:
          > Odwiedziłam dziś znajomą. Ma cyfrowy Polsat z dekoderem, jakiś tam pakiet, a w nim, uwaga!, 1925 kanałów !!! (w tym arabski, kurdyjski?! i inne cuda wianki, których nawet jeszcze nie odkryła).

          Barbasiu - mam prawie to samo w mojej telewizji na karte za jakies 12-14zl miesiecznie (bez niektorych programow, ktore sa w Polsacie cyfrowym, ale mi i tak wystarczy :) )
          • barbasia1 Re: mapa na dziś : Pojutrze.Palimpsest. 14.10.11, 16:53
            maniaczytania napisała:

            > Barbasiu - mam prawie to samo w mojej telewizji na karte za jakies 12-14zl mies
            > iecznie (bez niektorych programow, ktore sa w Polsacie cyfrowym, ale mi i tak w
            > ystarczy :) )

            To bardzo korzystna oferta.
            Maniu, mogłabyś raz jeszcze wkleić tu link do tej twojej telewizji na kartę. Już raz kiedyś wklejałaś, ale nie pamiętam, gdzie on jest.
          • pepsic Re: mapa na dziś : Pojutrze.Palimpsest. 14.10.11, 18:16
            Maniu, Ale Kino! się mieści?
            • maniaczytania Barbasiu, Pepsic , 14.10.11, 18:20
              pepsic napisała:

              > Maniu, Ale Kino! się mieści?

              Ale Kino niestety nie, ale jest Kino Polska i TVP Kultura.

              Barbasiu, dla Ciebie link jeszcze raz:
              telewizjanakarte.pl/
              ja mam nie HD
              • barbasia1 Maniu, dziękuję pięknie 16.10.11, 13:50
                za link.

                Jest Kino Polska i TVP Kultura - to by mi właściwie wystarczyło!!!

                :)
    • grek.grek co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 11.10.11, 13:59
      ale Lis wczoraj zagrał, widzieliście ? zaprosił do rozmowy z wytrawnymi politykami Tomaszewskiego, jako reprezentanta PiS :] a Tomaszewski go zaskoczył - nie rzucał się, nie pluł, nawet się nie spocił tradycyjnie, a nawet w którymś momencie zrobił efektowną żaluzję do rozmowy Lis-Kaczyński sprzed tygodnia sugerując ze Lis w niej został złojony.

      mecz dzisiaj, Polska-Białoruś na niemieckim stadione. Kto na tym zarabia ? W Polsce nie można takiego meczu rozegrać, skoro nie jest to mecz o punkty ?

      Woronowicz Adam jako gość w szole Wojewódzkiego, więc będzie może coś o nowym filmie Koterskiego, aczkolwiek zapewne 80 % spełznie na dociekaniu, czy ludzie w warzywniakach klękają przed Woronowiczem i ślinią mu łapy, z powodu jego roli Popiełuszki. nie wiem, czy dam radę... ;]

      Dexter, po północy via TVN.

      "Autostrada", Polsat 23:10. pamiętam, że spojlerowałem nieudolnie kiedyś ten film, więc to powtórka jest. da radę obejrzeć. lepiej to zrobić, bo jesli nie, to zostanie tylko droga przez błota, chaszcze i malinowy chruśniak, czyli mój rodzony spojler, ktorym Was bezlitośnie potraktuję :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,120424060,120643505,_autostrada_czyli_niedrogi_film_drogi_spojler.html





      • barbasia1 Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 11.10.11, 22:42
        Ta polecę na Wojewódzkiego. :)

        > mecz dzisiaj, Polska-Białoruś na niemieckim stadione. Kto na tym zarabia ?
        Niemcy? I jakiś prezes? ;)

        Jeśli chodzi o "Autostradę", to dziś skusze się! Na Twój spojler ... :)))

        Dobrej nocy!

        • grek.grek Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 12.10.11, 13:42
          oglądałem też. co się dzieje ?, trzeci raz [na cztery możliwe] w tym jesiennym sezonie...

          aktor Woronowicz wyraźnie speszony konwencją i swoją czapką, pod którą skrywał łysinę, co się wydało z okazji fragmentu filmowego, o ile ktoś wcześniej go nie znał od tej strony. podejrzewam, ze w innych okolicznościach gość wypadłby okazalej. wokalista Zakopowera zdaje się nie pierwszy raz był, trzy czwarte gadki o alkoholowym cugu tatrzańskim, więc tym razem najlepiej wypadła dziewczyna donosząca wodę [tak jakby dwa kroki dalej, np. za kanapą, nie mogła stać skrzynka wody mineralnej..., ale - pewnie studentka se dorabia na boku].

          gutnajt, po czasie wprawdzie, ale grunt, ze gut :]

          • barbasia1 Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 12.10.11, 15:11
            No to gutafternoon, Greku! :)))

            Ja też, jak zapowiedziałm, tak zrobiłam.

            Sympatyczny ten Woronowicz, skromny, z poczuciem humoru, z dytansem do siebie.
            A historia z życia ambitnego aktora teatralnego, jak to najpierw jego spektakl jest odwoływany, bo tylko 3 osoby kupiły bilety, a potem jednak dzwonią z teatru, że trzeba przyjść do pracy, grać, bo w ostaniej chwili jeszcze kilka osób kupiło bilety, była śmieszna / zabawnie opowiedziana/ i smutna zrazem.


            Rzuciłam okiem, na kawalek "Autostrady"!
            Opisanych przez ciebie pięknie głównych bohaterów sobie poglądałam, ale fajni byli Jack - Jared Leto z irokezem i Kudłaty Pilot - Jack / z trudnym do napisania i wymówinia nawiskiem!/

            Trafiłam fragment z "ni to hippisem, ni to filozofem w stylu Jacka Kerouaca, albo Ginsberga, [...] ... gościem w smudze cienia, z dredami, w za krótkim podkoszulku i z dobrze wyposazoną apteczką" trafiłam, a potem, z "sensację antropologiczną [...]- pół-facetem-pół-aligatorem ...
            Szkoda, że tak późno leciał ten film!


            Mnie też wodzinaka wnerwia! ;)))
            • barbasia1 Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 12.10.11, 15:15
              Mnie też wodzinaka wnerwia! ;)))
              od jakiegoś czasu ...
            • pepsic Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 12.10.11, 20:39
              Mnie też ujął za serce pan Woronowicz, i jak fajnie się śmieje:)
              Wobec pani wodzianki jestem wyrozumiała, nie rozumiem tylko jednego, czy doprawdy nie można wytrzymać godzinę bez szklanki wody? Czy uczestnicy przed programem delektują się śledziami, bądź uprawiają fitness?
              • grek.grek Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 13.10.11, 13:34
                hehe, oto jest pytanie... aczkolwiek, nie wiadomo, jak dlugo trwa nagranie, może biedzą się z tym godzinami i faktycznie niektórych zaczyna nachodzić profesor Suszko. i te rajdy ograbionej z odzienia panny z wodą, zdaje się, mają być stałym fragmentem gry, więc nawet jakby nie pili, to podejrzewam, ze musieliby przypadkiem rozlewać, żeby tradycji świeckiej stało sie zadość ;]
            • grek.grek Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 13.10.11, 13:30
              gut dla mnie, dla Ciebie [i dla wszystkich] - mam nadzieję - też gut, Barbasiu ? :]

              zgadza się. człowiek do polubienia. kto wie, może wręcz w takim wlasnie szoł, na tle rozbrykanego prowadzącego, tym bardziej się uwypkulić mógł ? ale [chyba/może ?] więcej ciekawego powiedziałby w programie bardziej serio, tak mi się gdzieś wydaje ?

              hehe, to prawda. to dobry film, zabawny, ale i gdzieś tam mający ambicję opowiadania o poszukiwaniu jakichś wartości, bez nadęcia i nie ze smiertelna powagą, ale jednak.

              Wodzianka" jest niewątpliwie atrakcyjna... i chyba robi w tym programie za samobiezny element infrastruktury.


              • barbasia1 Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 13.10.11, 14:34
                Gut, Greku, choć prawdę mówiąc mógłby być jeszcze bardziej gut, heh! ;)

                Tak, chcętnie posłuchałabym rozmowy na serio z Woronowiczem. Potrafi człowiek ciekawie, zajmująco opowiadać o swojej profesji, o tym co robi.

                Jeszcze o Sebastianie Karpielu-Bułecce, chciałam słówko powiedzieć, ale to za chwilę ...


                > Wodzianka" jest niewątpliwie atrakcyjna...
                I własnie to nas najbardziej denerwuje! ;)
                Nienie, żart!

                i chyba robi w tym programie za samo
                > biezny element infrastruktury.

                ha,ha
                Racja!
                Z drugiej strony toż to instrumantalne, przedmiotowe traktowanie kobiety! Z g r o z a! ;)
                • grek.grek Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 13.10.11, 15:20
                  o, to dobrze, to znaczy, ze nie zadowalasz się średniością ;] oby więc było niebawem i zawsze bardziej-gut niż samo gut.

                  a ten Karpiel, całkiem przyjemny człowiek, tak ze słyszenia, nie ?

                  haha, e tam, widzę znaczek zmrużenia oka, ale i bez niego nie uwierzyłbym w Twoje/Wasze kompleksy :]

                  no bardzo. seksizm w czystej postaci, aczkolwiek prowadzący zdaje się bazować na tym, ze kto zna jego podejście do tematu, ten rozumieć powinien, że to taka konwencja i nic na serio. z jednej strony, nie daję rady z feministkami, które gotowe rzucać się do gardel z powodu "uprzedmiotowania" kobiecego ciała, a do tego bez dziewczyny od wody ten program traci dużo ze swej atrakcyjności, ale z drugiej strony... jw. seksizmem to pachnie na odległośc ;]
                  • barbasia1 Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 13.10.11, 16:31
                    Takie słowa, Twoje słowa muszą się spełnić. :)
                    Tobie, Wam tego samego gorąco życzę!

                    Karpiel bardzo!
                    Jakoś tak dobrze komponowal się ;) z Woronowiczem, razem stanowili b. wyraźny kontrast dla Wojewódzkiego. :))

                    No wiesz, szczerze mówiąc, to przydało by się, żeby było mniej tu i tu, a z kolei tam i tam więcej ... I zawsze coś można by coś poprawić, coś udoskonalić!
                    Widzisz, tak to jest z kobietami.

                    >a do tego bez dziewczyny od wody ten program traci dużo ze swej atrakcyjności,

                    Eeee! Stanowczo by jej nie brakowało!
                    • grek.grek Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 14.10.11, 13:30
                      dzięki, teraz to już samo pójdzie :]

                      e tam, więcej tu, mniej tam i takie tam... rzecz może w lubieniu siebie, bez względu na odleglośc od kanonów piękna powszechnie wyznawanych ?

                      hehe, no komu by nie brakowało, to by nie brakowało ;]] żart. ale w sumie, jest fajna, nawet jeśli trochę powtarzalna i odbita na ksero z jakiegoś pisma o modelingu, czy innego takiego. a biorąc pod uwagę, jak często prowadzący brnie w maliny, to już taki przerywnik jest niezbędny, hehe.
                      • barbasia1 Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 14.10.11, 17:09
                        Niech! :)

                        >rzecz może w lubieniu siebie, bez wz
                        > ględu na odleglośc od kanonów piękna powszechnie wyznawanych ?
                        Tak. To mądre słowa!

                        Powiem więc tak, lubię siebie i może to zabrzmi nieskromnie, ale podobam się sobie, aleeee bardzo bym się cieszyła, gdyby tak mogło być, żeby tu było mniej, a tam było więcej / to tylko takie małe kosmetyczne poprawki ;)))/


                        No nie wiem. :/

                        • pepsic Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 14.10.11, 18:00
                          Barbasiu,Ty nam się też podobasz bardzo:)
                          O jakich niedoskonałościach mowa? Ood czego kosmetyki, bielizna korygująca i wysokie obcasy, które czynią cuda?

                          • barbasia1 Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 15.10.11, 18:30
                            > Barbasiu,Ty nam się też podobasz bardzo:)

                            Dziieki Pepsic.
                            Jakie to szczęście, ża ja Ciebie, Was spotkałam! :)

                            > O jakich niedoskonałościach mowa? Ood czego kosmetyki, bielizna korygująca i wy
                            > sokie obcasy, które czynią cuda?

                            Kosmetyków używam z umiarem, bliezny korygującej jeszcze nie potrzebuję, ani tu, ani tam, (mam rozmiar solidne 38 ;), ale obacasy, tak, jak najbardziej , choć do najżnizszych nie należę (oczywiscie chciłabym być wyższa, ale, jak mówisz, obcasy czynią cuda).
                            /Nad udami ala Jennifer Lopez pracuję na rowerze! ;))/

                            Uśiwadomiłam sobie, że nie powinnam w ogóle narzekać nawet żartem! Sorry!

                            :)


                            • pepsic Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 15.10.11, 21:23
                              A to ciekawe, ja też o swoim rozmiarze 38 mówię, że jest uczciwy;) I jeszcze coś dodaję, ale publicznie przemilczę.
                              • barbasia1 Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 16.10.11, 13:00
                                :)
                                Kiedyś się miałam rozmiar 36 łamane przez 38, a teraz tylko 38, w dodatku muszę się pilnować, żeby nie wskoczyło na 40 / dietami się nie katuję/ !

                                >I jeszcze coś dodaję, ale publicznie przemilczę.

                                Dodaj!!! Tu tylko sami swoi!
                                :)
                                • pepsic Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 16.10.11, 17:48
                                  Ile bym nie ważyła, zawsze mam 38 i .... niestety nie jest to mój wiek;)

                                  Ps. Jakoś mi się udaje dzięki przodkom i chimerycznej wątrobie, z tym że dwa kilo mogłabym ważyć mniej.
                        • grek.grek Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 15.10.11, 13:27
                          no i o to chodzi :]

                          ja też się sobie podobam. jak się nie podobam, to myślę o wojewódzkim. i od razu znów się sobie podobam, tak to działa ;]

                          w końcu, ten ród nieładnych, ale znośnych ma swoją ciągłość. Belmondo... Gainsbourgh... ja... hahaha
                          • barbasia1 Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 15.10.11, 17:14
                            grek.grek napisał:

                            > no i o to chodzi :]
                            :)

                            > ja też się sobie podobam. jak się nie podobam, to myślę o wojewódzkim. i od raz
                            > u znów się sobie podobam, tak to działa ;]

                            He, he!
                            I fajnie! Grunt to mieć dobry punkt odniesienia, który sprowadzi myślenie na tory pozytywnego myślenia! :))

                            > w końcu, ten ród nieładnych, ale znośnych ma swoją ciągłość. Belmondo... Gainsb
                            > ourgh... ja... hahaha

                            Ha,ha, ha :)))

                            Grek, najważniejsze, że jesteś człowiek fajny, interesujący, interligentny, bystry, ciekawy, rozmowny :), że masz wielkie poczucie humoru, dużo optymimu, dobrej energii, wrażliwości, wyrozumiałości, wyczucia, że masz pasje, zainteresowania itd. itp.

                            Jakbyś tak się urodził b. piękny, ale starsznie głupi, byłoby gorzej, imo. Byśmy teraz nie gadali! ;}
                            • grek.grek Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 16.10.11, 11:34
                              trochę, kurtuazyjnie, mnie przeszacowujesz :] dzięki za każde słowo. cóż, w rewanżu mogę powiedzieć tylko tyle, ze w zacnym towarzystwie, to i mnie się zdarzy, raz na jakiś czas, coś trochę mniej głupiego niż zwykle powiedzieć.
                              • barbasia1 Re: co na dziś ? rep."Autostrada"/tokszoł/mecz 16.10.11, 13:04
                                :)


                                Coś tu przekombinowałam:

                                >Grunt to mieć dobry punkt odniesienia, który sprowadzi myślenie na tory pozytywnego myślenia! :))

                                Grunt to mieć dobry punkt odniesienia, który sprowadzi myślenie na pozytywne tory !
    • grek.grek nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 12.10.11, 15:06
      ależ cienizna dzisiaj ;] "house" - odcinek kolejny, 0:40, czyli, w zasadzie - jutro.

      "Afera thomasa Crowna" w tvp, 21:45. w sumie... czarny kot w ciemnym worku o północy, jak dla mnie. więc, House'a pochwycę, jakbyście obejrzeli "Aferę", to napiszcie słów parę - pewnie za miesiąc dadzą powtórkę :] albo i dwie.
      • barbasia1 Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 12.10.11, 15:49
        Cienizna i jakże żal wakacyjnego środowego cylku z kinem polskim!

        Liczę oczywiscie na tradycyje słów kilka na temat najnowszego odcinka House'a! :)

        "Afera thomasa Crowna" , widziałam kiedyś; z tego co pamiętam, to kryminał z domieszką romansu; szalenie inteligentna pani detektyw / ruda! Rene Russo, jak mi podpowiada filmweb ;)/ tropiąc szalenie sprytnego przestępcę, złodzieja obrazów, którym jest znudzony życiem i dobrobytem, żądny wrażeń milioner o twarzy Pierca Brosnana (jego akurat pamiętam doskonale i bez powdpowiadania) wpada w końcu w sidła uczucia i fascynacji swoim przebiegłym i stale wymykającym się przeciwnikiem. No powiedzcie, kto by się nie zakochał w Brosnanie! ;).

        Akcja zmonotwana jest całkiem sprawnie, scenografia z tych eleganckich, wymyskanych, że tak powiem, bo rzecz nie dzieje się na brudnej ulicy tylko w świecie tzw. wyższych sfer... Niestety w tej chwili nie przychodzi mi na myśl, żandna spektakularna scena, którą mogłabym Ciebie, Was zachecić jeszcze bardziej do obejrzenia. W każdym razie, powiem, że dla relaksu można obejrzeć ...
        :)
        • pepsic Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 12.10.11, 21:46
          No powiedzcie, kto by się nie zakochał w Brosnanie!
          Ja;)
          • maniaczytania Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 12.10.11, 23:09
            Ja Brosnana baaardzo lubie ;)

            A "Afera Thomasa Crowna" to jeden z fajniejszych filmow - bardzo zgrabnie zrobiony, w jak to napisala Barbasia ladnej scenografii i z tym, na co ja zwracam wielka uwage - przepiekna muzyka Billa Contiego, a zwlaszcza z piosenka Stinga "Windmills of your mind"!
            • barbasia1 The Thomas Crown Affair- Bill Conti 13.10.11, 15:09
              maniaczytania napisała:
              > Ja Brosnana baaardzo lubie ;)

              !
              :)))

              > przepiekna muzyka Billa Contiego

              HA! Nie wiedziałam, że to Bill Conti! Piękny! Znalazłam na youtube:

              www.youtube.com/watch?v=CpoHPiET2LQ
              :)
              • maniaczytania Re: The Thomas Crown Affair- Bill Conti 13.10.11, 19:34
                ech no, mam slabosc do niego jakas, chyba za ten jego szelmowski usmieszek i spojrzenie ;)

                A co do muzyki - obejrzalam sobie wczoraj ten film drugi raz z wielka przyjemnoscia i zauwazylam to, co za pierwszym razem - muzyka jest perfekcyjnie ilustracyjny, idzie z akcja, czasem ja buduje, no po prostu fantastico!!! A piosenka na koniec to juz prawdziwa nagroda :)
          • barbasia1 Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 13.10.11, 14:18
            pepsic napisała:

            > No powiedzcie, kto by się nie zakochał w Brosnanie!
            > Ja;)

            ha,ha

            Pepsic, psujesz mi koncept! Spróbuj spojrzeć inaczej na Brosnana. ;))
            • pepsic Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 14.10.11, 18:27
              Próbowałam, naprawdę. 50 minut życia straciłam na spoglądanie tępym wzrokiem na Thomasa C. Grek miał nosa. Albo też odpuścił, tylko nie chce się przyznać;)
              Ps. Gwoli uzasadnienia - wyznaję zasadę, facet nie może być ładniejszy od kobiety, a najlepiej jak można przy nim spokojnie zasnąć (zgapiłam z Więckiewicza produkującego się dzisiaj w GW).
              • grek.grek Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 15.10.11, 13:45
                hehe ;] słowo harcerza, ze nie podszedłem do tej przeszkody.

                o, wiesz, są takie przypadki damskie, że facet po prostu nie może być brzydszy, choćby i bardzo bardzo chciał :]]
                • barbasia1 Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 15.10.11, 16:52
                  Może, może być brzydszy!
                  Popatrz choćby na słynne pary filmowe - Monica Belluci i Vincent Cassel czy Sophia Loren i Carlo Ponti, pomyslałam też o Penelope Cruz i Javierze Bardemie / ale tu nie jestem pewna, bo on mi się szalenie podoba, choć fakt faktem klasyczną urodą nie jest obdarzony/.
                  I jeszcze Carla Bruni /ale właściwie imo nie jest to jakaś skończona piękność/ i Sarkozy.

                  :)
                  • grek.grek Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 16.10.11, 11:41
                    czuję, ze brnę w jakies maliny, gdzie zostanę opleciony i uduszony, ale... chciałbym wyjaśnić, ze chodziło mi o to, ze czasami pani jest tak piękna inaczej, że pan piękniejszy inaczej być już nie może, choćby nawet szczerze pragnął.
                    przyszło mi to do głowy, kiedy ostatnio oglądałem gdzieś w telewizorni materiał ze ślubu jakieś księznej hiszpańskiej - 85 lat, po wielu operacjach plastycznych, które zdefasonowały jejmości twarz. i jej mąż nowo poślubiony, jeszcze całkiem żywotny pan, około 60. przy niej - Mister Universum. tylko z miną bardzo smutną. podejrzewam, ze na myśl o nocy poślubnej. jednak chwilami tę zasłonę z mgły i szarugi na jego obliczu rozjaśniał promyk niespodziewanego animuszu. w momencie, w którym to dostrzegłem, spiker poinformował, ze posag panny młodej opiewa na sumę z dziewięcioma zerami :]
                    • barbasia1 Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 16.10.11, 13:35
                      Źle zrozumiałam, przepraszam.

                      Owa żywotna Jejmość najbardziej utytułowana ze wszytkich artystokratek świata (piszą , zę ma 194 tytuły), by udowodnić rodzinie, światu, że ukochany nie jej z nią dla pieniędzy, a z powodu wielkiego uczucia, :) przepisała niedoszły posag, całość majątku swym dzieciom.



                      Mister Universum. tylko z miną bardzo sm
                      > utną. podejrzewam, ze na myśl o nocy poślubnej. jednak chwilami tę zasłonę z mg
                      > ły i szarugi na jego obliczu rozjaśniał promyk niespodziewanego animuszu.

                      Ha, ha, ha

                      Co użyje przy księżnej na salonach arystokratycznych skromny pan urzednik, to jego / myślę, ze do tego się uśmiechał/. A może i jemu też coś skapnie, też coś się dostanie za wierne pełnienie funkcji męża księżnej. ;)


                      Jejmość okrutnie sie zeszpeciła, to prawda.
                      Najbardziej mnie dziwi to, że ona całkowicie akceptuje ten koszmarny wygląd!

                      Czasem lepiej nie mieć za dużo pieniędzy.

                      :)


                      • grek.grek Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 16.10.11, 14:08
                        nie ma za co przepraszać, zwłaszcza, ze to ja namieszałem pisząc jakimś szyfrem, zamiast jak człowiek :]]

                        hehe, wyobraź sobie, co będzie, jak pani księzna przezyje pana męza ? chłop, może mu uchybiam,ale mam nadzieję,ze nie, liczy na to, ze księzna poszaleje z nim [w końcu, młodzieniec, nieprawdaż ? :)] te 3-4 lata, fiknie kozła, a on dostanie fortunę i jeszcze z młodymi laskami zdązy pofiglować. byłoby zabawnie, gdyby się przeliczył. czy pani księżna miała już jakichś męzów ? moze to jakaś black-widow jest ? ;]

                        właśnie, jak mówią hamerykanie - more money, more problems. chociaż, wiesz jak mówią papuasi - żaden grosz wydany na siebie zmarnowanym nie będzie :] a inni znów - żaden grosz wydany na innych nie śmierdzi. ale pani księza przesadziła. twarz mogła sobie zachować, a wydać gotówkę na ujędrnianie ciała. w woalce by wyglądała jak gorąca czterdziestka, a tak... wygląda jakby wpadła w rój szerszeni.
                        • barbasia1 Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 16.10.11, 15:51
                          Jedne źródła podają, że przepisała na dzieci część majątku, inne, że cały. Ale jestem przekonana, zostawiła sobie do właśnej dyspozycji małe co nieco. ;)
                          W Nesweeku piszą też, że narzeczony musiał podpisać cyrograf, że nie będzie sobie rościł prawa do majątku przyszłej żony.

                          > hehe, wyobraź sobie, co będzie, jak pani księzna przezyje pana męza ?

                          Ha,ha! :)

                          To by było, rzeczywiście chyba by wtedy zasłużyła na miano "czarnej wdowy" .

                          Czytałam, że ksieżna Alba miała dwóch mężów, pierwszy był zdaje się arystokratą (z nim miała 6. dzieci), a drugi był ... teologiem i jezuitą, na dodatek sympatyzującym z lewicą (ale w hiszpanii to chyba nie dziwne), zrezygnował dla niej ze stanu duchownego!
                          Obu szczęśliwie przeżyła. :)

                          w woalce by wy
                          > glądała jak gorąca czterdziestka, a tak... wygląda jakby wpadła w rój szerszeni

                          :)))))))))))))))))


                          A wystarczyłoby, żeby sobie zrobiła sam lifting, bez botoxu, wyglądałaby jak człowiek.

                          Podobno księżna jest bardzo lubiana w Hiszpanii.
                          Ma fantazję babeczka! :)


                          A tu trochę plotek i ciekawostek o księżnej:

                          plotki.newsweek.pl/ksiezna-alby-wyszla-za-maz,83001,1,1.html
                          plotki.newsweek.pl/mloda-para-stulecia,81062,1,1.html
                          • grek.grek Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 17.10.11, 13:27
                            o, Mr. Szlachetny ;] na łóżu śmierci pewnie tak będzie całował upierścienioną dłoń, ze pani księzna o nim nie zapomni, hehe.

                            haha, no popatrz, rzeczywiście, wyglada że ona z tych długowiecznych. wiesz, tak pomijając to, że na tych operacjach wyszła jak Zabłocki na mydle, to jak na 85 lat nosi się calkiem żwawo i poza tym, że terroryzuje fizjonomią - wygląda na starzejącą się z umiarem jejmośc.

                            własnie, my tu sobie dworujemy, a to calkiem sympatyczna pani Potwornicka może być ;]]

                            zdecydowanie, ja tam się slabo znam na upiększających zabiegach, co najwyżej zauważam skutki nieudanych takowych - wystarczyłoby, gdyby nie przesadzała i pozwolila sobie na naturalny proces starzenia lekko tylko oszukiwany delikatnymi zabiegami, pełna zgoda.a ona od razu z grubej rury... ech... hehe.

                • pepsic Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 15.10.11, 21:35
                  są takie przypadki damskie, że facet po prostu nie może być brzydszy,choćby i bardzo bardzo chciał :]]
                  Mam wątpliwości, czy dobrze zrozumiałam??? Bo jeśli, to chciałam przypomnieć klasyka gatunku: nie ma brzydkich kobiet, tylko czasem wina brak (I. Dudek).

                  Ps. W takim razie źle odczytałam między wierszami. W sumie, nie było aż tak tragiczne, wyżej/niżej Barbasi się tłumaczyłam.
                  • grek.grek Re: nowa cudowna ramówka tvp, czyli stara bida :] 16.10.11, 11:43
                    oj, dobrze, dobrze ;]

                    cóż, jakby to... pan klasyk albo może duuuużo wypić albo ma tyle szczęścia w życiu, ze przy skromnym litrażu jakoś mu się udaje przemykać bezboleśnie przez kolejne zasieki :]

              • barbasia1 Rozmowa z R. Więckiewiczem 15.10.11, 17:01
                pepsic napisała:

                > Próbowałam, naprawdę. 50 minut życia straciłam na spoglądanie tępym wzrokiem na
                > Thomasa C.

                He,he
                To ja przepraszam! :)

                > Ps. Gwoli uzasadnienia - wyznaję zasadę, facet nie może być ładniejszy od kobie
                > ty, a najlepiej jak można przy nim spokojnie zasnąć (zgapiłam z Więckiewicza pr
                > odukującego się dzisiaj w GW).

                Tak!
                ja bym dodała jeszcze, także parafrazując ciąg dlaszy wypowiedzi Więckiewicza -
                i jeśli jeszcze można z nim pogadać .

                "W jednym z wywiadów powiedział pan, że nie podobają się panu kobiety piękne. Muszą mieć rysę.
                - Kiedyś przeczytałem zdanie, że mężczyzna najlepiej czuje się przy kobiecie, przy której spokojnie może się zdrzemnąć. Podpisuję się pod tym. I dodam, że jeśli jeszcze można z nią pogadać, to już jest super. "

                Bardzo interesująca rozmowa, też czytałam wczoraj, też polecam i link podaję:

                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,10471844,Wieckiewicz__Zaden_facet_nie_jest_monogamista.html?as=2&startsz=x
                • pepsic Re: Rozmowa z R. Więckiewiczem 15.10.11, 21:16
                  Barbasiu, przecież żartowałam, tak naprawdę nie byłam w nastroju. Zresztą, jak się domyślasz, na filmach wolę się katować;)
                  Co do wywiadu - nie nazbyt filozoficzny i mało odkrywczy? Mogę się zgodzić z nim, co do atrakcyjność niedoskonałych kobiet. Też tak mam. A tak w ogóle , co to za filozofia wysłać maila (kliknąć) ?
                  • barbasia1 Re: Rozmowa z R. Więckiewiczem 16.10.11, 13:46
                    Wiem, że żartowałaś. :)

                    Mnie się wywiad wydał ciekawy, bo dowiedziałam się co nieco o Więckiewiczu, który był dla mnie do tej pory postacią jak Sfinks tajemniczą.

                    A ja podzielam z Więckiewiczem opinię o portalach społecznościowych i niechęć do tego rodzaju kontaktów, pozornych relacji i sztucznych "przyjaźni" ze znajomkami w liczbie 200, 300, 500 głów. ;)

                    >A tak w ogóle , co to za filozofia wysłać maila (kliknąć) ?

                    Mylśe, że wcześniej po prostu nie potrzebował mailowania.
                    • barbasia1 Re: Rozmowa z R. Więckiewiczem 16.10.11, 13:48
                      sztucznych i przerażająco powierzchownych ...
                    • pepsic Re: Rozmowa z R. Więckiewiczem 16.10.11, 17:23
                      Barbasiu, to są prawdy oczywiste - i dla mnie i dla każdego średnio rozgarniętego osobnika, a Więckiewicz głosi je z miną odkrywcy. Ok, zgoda, ja tez nie ze wszystkich zdobyczy cywilizacyjnych korzystam. Chodziło mi raczej o kwestię, że się nauczył, niczym Rysiu w Klanie.
                      Nie mam pojęcia, co ludzie widzą w facebooku. Założyłam wprawdzie konto, tylko nie wiem po co? Z NK uciekłam po 2 tygodniach, jak zobaczyłam w co wdepnęłam. Coś mało społeczna jestem;)
        • grek.grek "house" odcinka predykcja. 13.10.11, 12:53
          "House" zakręcił się wokół starego jak świat dylematu lekarskiego - okłamać pacjenta dla jego dobra, czy pozwolić pajacowi decydować, co się dla niego musi skończyć kiepsko ? :] to będzie główne pytanie odcinka.

          na tym polu House się zetrze z nową lekarką w jego zespole. znaczy się - niesłychanie zdolną studentką, którą mu wcieliła do zespołu jego własna dziewczyna, a zarazem szefowa, mająca już dość impasu wewnątrz drużyny związanego z zapełnieniem vakatu po tej, co odeszła. House ofk ruszy do ataku na wciśnięte mu w brzuch dziecko :] czy ruda [ z niezlymi nogami, co przyznaję bez bicia; sam House zdefiniował ją jako "internet z cyckami"] da sobie radę i przeżyje w tej paszczy lamparta ? zwłaszcza, ze House zaatakuje z lądu, morza i powietrza jednocześnie, a do tego nie tylko on będzie miał z nią problem [ten drugi, to chyba jednak bardziej ze sobą i swoim małym ego] :]

          dziewczyna jest idealistką, mówi prawdę jak na spowiedzi, grzeczna i cacy ["owoc miłości mary Poppins i Einsteina, tyle ze bez jego włosów" alias "Pippi matematyczka" - hehe, nie ma to jak dobre porównania, czy też epitety] - czyli, odwrotność House'a, który uważa jednocześnie, ze tylko jego metody postępowania z pacjentami mają rację bytu.

          materiałem ćwiczebnym ve placem bitwy będzie doradca polityczny, który dostał jakieś dziwnej wysypki, a potem było już tylko gorzej.

          scena odcinka - trójka lekarzy z zespołu House'a w celi i traumatyczne doznania tego małego z czarnymi włosami :] i scena, kiedy Murzyn dzwoni z więziennego telefonu do House'a, zeby ich wyciągnął, a on odmawia [nie powiem, za co tam trafili :)] - Murzyn dostaje odpowiedź i rzuca znaczące spojrzenie do dwójki pozostałych, pod tytułem "a nie mówiłem ?" :]

          dialog :
          dziewczyna House'a : razem macie iq na poziomiew 300.
          House : i co z tego ? pięciu przygłupów też :]

          no i credo House'a : "reguły są dla głupców, ktorzy nie umieją samodzielnie decydować" - niby oldskul, ale zawsze dobrze brzmi, bo prawda azaliż to jednakowoż :]

          tak czy owak, znów dobry odcinek i znów możecie się przygotować na dobrą zabawę.

          mam nadzieję, ze nic nie zaspojlerowalem/ Uwazałem bardzo :]












          • grek.grek Re: "house" odcinka predykcja. 13.10.11, 13:24
            p.s : dzięki Tobie, i Mani, za zajawkę "Crowna". jakoś się jednak wczoraj nie skusiłem. no nic, może popracuję nad mobilizacją przy okazji powtórki :]
            • barbasia1 Re: "house" odcinka predykcja. 13.10.11, 14:46
              grek.grek napisał:

              > p.s : dzięki Tobie, i Mani, za zajawkę "Crowna". jakoś się jednak wczoraj nie s
              > kusiłem. no nic, może popracuję nad mobilizacją przy okazji powtórki :]

              :)

              Jak Grek tak pisze, "że popracuje nad mobilizacją do oglądania", to czuję, że on czuje, że film mu się nie podoba / nie będzie podobać. ;))
              • grek.grek Re: "house" odcinka predykcja. 13.10.11, 14:51
                muszę popracować nad większą nieprzewidywalnością własną ;]
                • barbasia1 Re: "house" odcinka predykcja. 13.10.11, 15:01
                  grek.grek napisał:

                  > muszę popracować nad większą nieprzewidywalnością własną ;]

                  Niee, dlaczego, myślę ,że to fajnie mieć poczucie / mówię o sobie/, że znasz już nieco lepiej kogoś /Ciebie/.

                  Grek, słowko jeszcze o tym filmie muszę tu napisać za zachętę, he,he, bo przypomniałam go sobie wczoraj, obejrzałam porządnie.

                  :)
                  • barbasia1 Re: "house" odcinka predykcja. 13.10.11, 15:11
                    Niee, dlaczego, myślę ,że to fajnie mieć poczucie / mówię o sobie/, że znasz już nieco lepiej kogoś /Ciebie, Pepsic, Manię ... /
          • barbasia1 Re: "house" odcinka predykcja. 13.10.11, 15:25
            Wielkie dzięki za House'a, Doktorze Gregory.Greku. Zaspojlerowone w sam raz, żeby podkręcić naszą ciekawość. Tak! :)


            O okłamywaniu (pacjenta dla jego dobre) już było, już na ten temet zaczęliśmy rozmawiac / to jest dopiero poważny temat!/, musimy koniecznie do tego wrócić! Pamiętam o tym ... heh.

            Wszytskie teksty w "Housie" dziś znakomie!

            > no i credo House'a : "reguły są dla głupców, ktorzy nie umieją samodzielnie dec
            > ydować" - niby oldskul, ale zawsze dobrze brzmi, bo prawda azaliż to jednakowoż :]

            He,he Chyba prawda! ;)
            • grek.grek Re: "house" odcinka predykcja. 13.10.11, 15:48
              zatem, cieszę się, ze tak wyszło :]

              odcinek, powiedziałbym, dynamiczny. nawet ze sceną meczu koszykówki, jeden na jednego. nie powiem, kto grał, grał będzie;]

              ten temat okłamywania pacjenta dla jego dobra, czy wręcz podejmowania za niego decyzji, dzisiaj będzie absolutnie dominował. a, jak to w życiu, będzie miał także przełożenie na relacje osobiste bohaterów - co sie okaże w końcowej scenie, ale i w rozmowie House'a z jego przyjacielem padnie ciekawe pytanie ze strony House'a, którego nie zdradzę, zeby nie spojlernąć przypadkiem i nie popsuć Tobie, i Wam, zabawy :]

              • barbasia1 Re: "house" odcinka predykcja. 13.10.11, 16:05
                a, jak to w życiu, będzie miał ta
                > kże przełożenie na relacje osobiste bohaterów - co sie okaże w końcowej scenie,
                > ale i w rozmowie House'a z jego przyjacielem padnie ciekawe pytanie ze strony
                > House'a, którego nie zdradzę, zeby nie spojlernąć przypadkiem i nie popsuć Tobi
                > e, i Wam, zabawy :]

                O! A to ciekawe!?? Coś na temat przyjaźni!??
                /Gdybyś zdradził też byłoby dobrze./
                • grek.grek Re: "house" odcinka predykcja. 14.10.11, 13:24
                  no teraz, to już wiesz sama... :] - okłamał swoją dziewczynę, po raz "dziesięc tysięcy pierwszy", a ona się w tym połapała.
                  • barbasia1 Re: "house" odcinka predykcja. 14.10.11, 15:25
                    Tak! Widziałam! Niebyłby sobą, Doktorem Housem, gdyby nie zrobił po swojemu!?

                    Mamy tu trudny do pogodzenia konfilkt interesów, dla Cuddy, szefowej Housa ważne są przepisy, zasady, bo to ona odpowiada głową za wszelkie nieprawidłowosci w szpitalu, za bezpieczenstwo pacjentów, dla doktora Housa ważny jest człowiek (ideał lekarza!) i najbardziej skuteczna metoda wyleczenia, choćby była ona ryzykowna i niezgodna ze standardowymi procedurami ...

                    :)
                    • grek.grek Re: "house" odcinka predykcja. 14.10.11, 15:36
                      no to są skazani na wieczny konflikt, bo pewnie żadne się nie zmieni, czy też - nie zrezygnuje ze swoich imperatywów w imię harmonijnego prywatnego związku. może i dobrze, bo... jakby się zaczeli nagle zgadzać, to by trzeba serial skończyć, heeh.

                      • barbasia1 Re: "house" odcinka predykcja. 14.10.11, 16:45
                        Fakt! :)

                    • pepsic Re: "house" odcinka predykcja. 14.10.11, 17:35
                      dla doktora Housa ważny jest człowiek
                      Pozwolę się nie zgodzić, w pierwszej w pierwszej i drugiej serii wcale nie było to oczywiste, coś nam doktorek sporządniał na stare lata.
                      ps. Wg mnie ten odcinek był taki sobie.
                      • barbasia1 Re: "house" odcinka predykcja. 15.10.11, 16:28
                        pepsic napisała:

                        > dla doktora Housa ważny jest człowiek
                        > Pozwolę się nie zgodzić, w pierwszej w pierwszej i drugiej serii wcale nie był
                        > o to oczywiste, coś nam doktorek sporządniał na stare lata.


                        Nie będę się kłócić. :)

                        Dla House'a najważniejsza była zawsze jego ambicja, ego i chęć udowodnienie sobie, innym, że on jak wie jak, sobie poradzić z chorobą, tak?

                        > ps. Wg mnie ten odcinek był taki sobie.

                        Ale było w nim wyjątkowo dużo dobrych tekstów.

                        :)
      • kd Rozstania i powroty 13.10.11, 23:14
        Nie wiem czemu ale bardzo lubie ten film.
        Wyjątkowo podoba mi się w tym filmie Jude Law (taki fajny jest w tym filmie , a nie przepadam za nim:)
        Film moze wydac się taki trochę duszny i moze "brudny" ale ma klimat. Polecam!
        • barbasia1 Re: Rozstania i powroty 14.10.11, 14:58
          kd napisała:

          > Film moze wydac się taki trochę duszny i moze "brudny" ale ma klimat. Polecam!

          Brzmi intrygująco! Niestety nie ogladąłam wczoraj Czekam zatem na powótrkę filmu "Rozstań i powrotów"/ bo to, ja widzę, w cylku Kocham Kino było!/ ! :)
          • grek.grek Re: Rozstania i powroty 14.10.11, 15:18
            musi słabo kochamy to kino, bo i ja nie oglądałem wczoraj :]
            • barbasia1 Re: Rozstania i powroty 14.10.11, 15:29
              grek.grek napisał:

              > musi słabo kochamy to kino, bo i ja nie oglądałem wczoraj :]

              ha,ha
              No właśnie.

              Wstydźmy się! ;)

              Z prozaicznych powodów nie mogłam wczoraj obejrzeć, choć przyznam się, że zajrzałam do programu wczoraj i zauważyłam ten tytuł.
              • pepsic Re: Rozstania i powroty 14.10.11, 18:13
                Bardzo przepraszam, ja z tych kochliwych, znaczy oglądałam.
                Zgadzam się z Ki, co do magnetyzującego Jude Lowe, zgadzam sie, to dobry film, choć nie mogę nie zauważyć, że reżyser sie nadmiernie zamotał, nie potrafił przekazać, jak to z tym kochaniem było, ponadto niepotrzebnie historię rozwłóczył, zwłaszcza przydługi początek czym zniechęcił tak skutecznie, że pierwszego podejścia nie zaliczyłam. Pomimo niedosytu - polecam.
                • maniaczytania Re: Rozstania i powroty 14.10.11, 18:41
                  No to ja tak jak Pepsic - kocham kino znaczy :)

                  I naprawde bardzo chcialam obejrzec, i ogladalam, ale przysnelam ...

                  Pepsic, czy mozesz mi napisac, co bylo dalej? Bo ja chyba caly czas na poczatku bylam, przynajmniej takie mialam wrazenie po jakiejs godzinie filmu... Hmm, ostatnie co pamietam, to jak Jude Law zaniosl Juliette Binoche gajer do zwezenia, panna "lekkich" gwizdnela mu samochod (czy ona jeszcze potem byla? ciekawa postac bardzo), corka wreszcie zasnela i malzonkowie mogli uciac krotka pogawedke przy drzwiach garderoby iiiii to chyba tyle :(
                  • pepsic Re: Rozstania i powroty 14.10.11, 20:06
                    Trudne wyzwanie Maniu;)
                    Panna lekkich obyczajów (czy słuszne mam wrażenie, że w filmach panie tej profesji są nadmiernie gloryfikowane, jako fajne kumpele) po kilku dniach odstawiła pod firmę nienaruszonego land rovera z płytami CD, z których muzyka wzbudziła zainteresowały, a nawet uznanie autystycznej córkę Jude oraz... kołnierzami z rudego lisa w schowku - i zniknęła z planu filmu. Juliette Binoche (Bośniaczka po przejściach wojennych) wpadła w oko Judowi przed budynkiem szkoły, okazało się, że jest matką 15-latka okradającego systematycznie ze sprzętu komputerowego jego magazyny. Szajką kierował wujek, szwagier Binoche [nie lubili się, ona miała pretensje, że chłopaka na złą drogę sprowadził, on z satysfakcję wykrzyczał jej wulgarnie, że mąż nieboszczyk (Serb) ją zdradzał]. Jude Low nie powiadomił policji o wykryciu sprawcy, zaczął się spotykać i romansować z matkę, początkowo udawał, że chodzi tylko o przeróbki krawieckie, szybko zaprzyjaźnili sie, opowiadała mu o traumie wojennej. Juliette Binoche zorientowała się, że syn jest złodziejem. Kiedy do niej dotarło, że Low o tym wie cichaczem zrobiła zdjęcia tete a tete do ewentualnego szantażu, do czego po czasie się przyznała i których w ostateczności nie wykorzystała. Rozmowy z żoną nic nie wnosiły, trochę wspominania, trochę seksu, generalnie mieli kryzys małżeński, ale trochę taki na siłę bym powiedziała gł. spowodowany chorobą dziecka. W końcu szajka złodziei wpadła w ręce policji (bez udziału Jude). Jude przyznał się do romansu, co zostało przez zonę wybaczone, na skutek błagań Binoche złożył fałszywe zeznanie odciążające chłopaka od winy. Dzielna żona go wspierała. Binoche wyjechała z synem do Sarajewa, wcześniej syn przeprosił wspólników za niecne sprawki. Jude uświadomił sobie, że jednak bardzo kocha żonę, następuje sielanka, oglądanie wyczynów gimnastycznych córki nagranych kamerą. Trochę wcześniej zdarzył się wypadek u niego na budowie, pozostająca pod opieka córka (jej, nie jego) poturbowała się i złamała nogę. Incydent pomógł rodzinie w nawiązaniu lepszych kontaktów.
                    Sorki za chaos, ale to jakoś nie mogę tego wszystkiego powiązać precyzyjnie, parę spraw pominęłam mniej znaczących, mniej zrozumiałych.

                    Ps. Ano właśnie, początek trwał bita godzinę.
                    • maniaczytania Re: Rozstania i powroty 14.10.11, 20:17
                      Pepsic - wywiazalas sie fenomenalnie! Pieknie dziekuje :)
                      • kd Re: Rozstania i powroty 15.10.11, 12:42
                        Akcja filmu rzeczywiście jest troche rozwlekła ale jakoś tak to sobie sennie płynie.

                        Ten film jest taki trochę melancholijny...
                        • pepsic Re: Rozstania i powroty 15.10.11, 21:47
                          Ale są tez akcenty humorystyczne np. w scenach z prostytutką, mam wrażenie, że aktorzy dobrze się bawili podczas ich kręcenia. Dobrze się ogląda, ale nieśpiesznie, bo mocną strona są bardzo dobrze rozegrane sceny, słabą - zbyt liczna tematyka wrzucona do jednego worka (problemy: społeczno-emigracyjne, relacje rodzinne w kontekście choroby dziecka, tudzież wypalenie w związku, wojna w Jugosławii).
                    • barbasia1 Re: Rozstania i powroty 15.10.11, 16:22
                      Nasz honor został uratowany! I jeszcze mamy eleganckie streszczenie filmu! Dzięki Pepsic! :)

                      pepsic napisała:
                      >czy słuszne mam wrażenie, że w filmach panie tej profesji są nadmiernie gloryfikowane, jako fajne kumpele...

                      W filmach amerykańskich zwłaszcza. Tak, też mam takie wrażenie.
                      Fajne kumpele, mądre, wyrozumiałe babki!??
    • grek.grek mapa na dziś ? 14.10.11, 13:54
      "Mumia powraca" - to już wiadomo od pięciu lat, ale zeby i na grafik TVP się to rzuciło ? i to o 20:30... o tempora...

      a później Bond... ile razy można "bondy" powtarzać ? ile ? :]

      tvp2, "Zołnierze kosmosu", przypadkiem kiedyś to obejrzałem, sc-fiction niskich lotów, nie polecam nikomu. chyba, ze ktoś wypił i chce szybko wytrzeźwieć, albo zjadł coś nieświeżego i potrzebuje środka prowokującego wymioty.

      tvn, 20:00 - King Kong wersja najnowsza. to było chyba kiedyś niedawno, nie ? jakoś tak mi coś świta, że w przepastnych archiwach zdaje się coś o tym pisaliśmy ? ale i sobie przypominam, ze jakoś beze mnie, bo nie oglądałem i kompletnie nie wiem, jak wygląda nowy King Kong. dobrze kojarzę, oglądaliście już ?

      23:55 - "Hannibal, po drugiej stronie lustra" - a to osobiście nawet pamiętam, niestety jakiś mędrek wpadł na pomysł, zeby Lectera kompletnie ogołocić z tajemnicy i nakręcić film wyjaśniający go już ostatecznie, skąd to połączenie erudyty i kanibala, od czego się zaczęło. jeden z bardziej niepotrzebnych filmów. jedyny dobry punkt, to młody aktor w roli głównej, z charyzmą w twarzy. reszta, to, wg mnie, przestępstwo za które reżysera, scenanaryzstę, a nade wszystko sponsorów, producentów tego filmu powinno się wrzucić między krokodyle i życzyć dobrej zabawy. krokodylom.

      polsat. trzy filmy jeden po drugim od 20:00.

      "Noc z muzeum", jak Ben Stiller w roli głównej,to wiadomo, że będzie nieszkodliwa komedyjka z bohaterem-pierdołą. no i tu, wg zajawki, tak właśnie jest - gość się zatrudnia jako cieć w muzeum historii naturalnej, i wskutek rozmaitych sensacyjnych zbiegów okoliczności zgromadzone tam eksponaty dostają życiowego pędu i robi się rejwach. cieć-pierdoła musi jakoś nad tym zapanować.

      22:15 "Omen", czyli klasyka horroru, ale na szczęście albo nie, będzie to remake oryginału, ktory wszyscy znamy i cenimy ;] serio, imo to ścisły top w historii. i dlatego jestem ciekaw, co zrobili z tym ludzie, którzy się porwali na jego remakowanie, co samo w sobie już zalatuje dużym ryzykiem, jazdą pod prąd jednokierunkową grając jednocześnie w scrabble, recytując Pana Tadeusza i nogami brzdąkając na mandolinie Kakukaracza, czyli samobójczym dążeniem do kraksy. nie wiem, co chcę zobaczyć... kupkę popiołu, bryzgi celuloidowej krwi ? nie wiem, ale jestem tego ciekaw. a Wy ? :]

      "wymyslona przyjaciółka" - a to już, wg opisu, jakaś naftalina... porządna familia. domek. dziecko widzi inne dzieci. ale stoi jak wół "thriller", więc sugeruje to, ze te widziadla, to nie duchy będą. pewnie ktoś straszy rodzinę. zapewne jakiś żądny kasy i sławy wujek z Teksasu. nic, nie wiem o co chodzi, i nie wiem, czy się zdobędę. po "Omienie" będę już pewnie i tak zastraszony i odpowiednio zdemotywowany ;]

      udanego wieczoru :]
      • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 14.10.11, 16:38
        > tvn, 20:00 - King Kong wersja najnowsza. to było chyba kiedyś niedawno, nie ?

        Tak, tak mówiliśmy, pisaliśmy co nieco o najnowszej wersji King Konga z roku 2005 i właśnie to ja wyjątkowo i dla odmiany oraz koleżanki mówiłyśmy o tym filmie, o ile dobrze pamiętam, nie przyznawałeś się i wtedy do obejrzenia t e g o filmu. ;)

        Nowość wyrezyserownej przez Petera Jacksona wersji King Konga, nie mogło być inaczej, polega na zastosowaniu z wielkim rozmachem komputerowych efektów specjalnych.
        Wygenerowano komputerowo nie tylko wielką małpę, która efektownie, z gorylim wdziękiem się porusza, skacze, bije się w klatę i robi, chwytające za serce, he, he, maślane oczy do pięknej blondynki, ludzkiej istoty, jak to było w oryginale, ale także , żeby widzowi nie było mało było atrakcji, stworzono komputerowo różne prehistoryczne istoty, dionozaury i inne
        gigantycznych rozmiarów stwory, zamieszkujące odległą wyspę na oceanie, które gonią i pożerają tylko tych niesympatycznych osobników, czego też nie było w wersji oryginalnej.

        Jeśli ktoś lubi kino rozrywkowe, z nieskomplikowaną fabułą i oczywiście uatrakcyjnione efektami specjalnymi, trzeba przyznać, bardzo dobrej jakości (nie szczędzono na nie kasy, ponad 200 milionów dolarów, podpowiada filmweb) to może obejrzeć, na pewno nie będzie rozczarowany.

        > 22:15 "Omen", czyli klasyka horroru, ale na szczęście albo nie, będzie to remake [...]
        nie wiem, co chcę zobaczyć... kupkę popiołu, bryzgi celuloidowej krwi ? nie wiem, ale
        > jestem tego ciekaw. a Wy ? :]

        Ciekawe,!?
        Nie wiem , czy obejrzę, nie przepadam, jak wiesz, za horrorami, i za tym jak mnie zastraszają (zdecydowanie zamiast oglądać, wolę przeczytać Twoje streszczenie i komentarze :) , no i planowałam na dziś wieczór,choć prawdę mówiąc, bez większego zapału wyjście do kina na "Bitwę" , bo już wkrtóce film zejdzie z ekranu ...

        >po "Omienie" będę już pewnie i tak zastraszony i odpowiednio zdemotywowany ;]
        He,he
        Ja bym tak na pewno miała po "Omenie".
        :)
        • kd Re: mapa na dziś ? 15.10.11, 12:39
          Nowy Omen widzialam, polecam jedynie dla wielbicieli Liev Schreiber (nie wiem jak odmienić jego imie i nazwisko:)
          Może polecę "Coś" horror na tvp 2 23:45 - klasyka - postaram się zobaczyć i na tvp kultura Goodbye Lenin (uwielbiam ten fragment z odniesieniem do Kubricka)

          Co powiecie na Bruno - w telewizyjnej ma aż 3 gwiadki:)
          • grek.grek [powtórkowa] mapa na dziś ? 15.10.11, 13:58
            zamiast "Bruna" będzie boks :]

            "COś" - top thrillów s-f w historii, yup.

            same powtórki, tak na marginesie : "Glina z Beverly Hills 2" [przed boksem, polsat], "Matriks [tvn7], "teksańska masakra" [po boksie]. a tvp1 wyskakuje z "indianą jonesem" - jak Stuhr w Seksmisji z wykałaczką [czy co to było ?].

            imo, gutnius jest taki, ze to są wszystko dobre filmy, nawet "teksańska" - ofk, w swoim targecie. jak kto nie oglądal, albo oglądał dawno albo jeden raz, to pewnie się szarpnie.
            • barbasia1 Re: [powtórkowa] mapa na dziś ? 15.10.11, 14:13
              grek.grek napisał:

              > zamiast "Bruna" będzie boks :]

              O!?? Na pewno, nie będzie!? Szkykowałam się na "Bruna", też go miałam zapowiedzieć, a nawet zamierzałam o "Boracie" napisać w końcu ...

              To może się na w koncu dziś na "Bitwę..." wybiorę, nie byłam wczoraj, Greku...

              A wkrótce u nas w kinie najnowszy Almodowar i "Niebezpieczna metoda" / w listopadzie, na to na pewno się wybiorę i Wam opowiem ... Boszszszsz, jeszcze zaległy Allen w Paryżu!!! /!
          • pepsic Re: mapa na dziś ? 15.10.11, 21:38
            Nie przepadam za "Goodbye Lenin", zebrał dobre recenzje, ale się rozczarowałam. No i sam pomysł, jakiś taki dziwaczny.
        • grek.grek Omen, streszcz. 15.10.11, 13:17
          nagrałem sobie tego "king Konga", całe 4 godziny, z reklamami, uff. może jakoś przebrnę. dzięki za wprowadzenie, Barbasiu.

          wybrałaś się na tę "Bitwę" kinową ? jesli tak - jak było ? :]

          "Omen" chyba całkiem niezły, ale nie mogłem się pozbyć świadomości, że oglądam remake, a że niewiele, albo - nic, nie zostało w nim zmienione w porównaniu do oryginału, to właściwie cała projekcja okazała się mało inspirująca. pan reżyser zajął się odwtórstwem, właściwie jedyne co mnie zaskoczyło, to Mia Farrow, która dostała rolę korelującą z jej postacią z "Dziecka Rosemary" - zagrała szaloną niańkę małego szatanka. skończyła na masce auta, ale wcześniej zdązyła posłać na tamten świat matkę [a w zasadzie macochę chłopca] i zrobić parę dziwnych grymasów twarzy. ale była to jakaś ciekawostka.

          w zasadzie, jesli streszczać całą fabułę, to jest tak, ze w 6 czerwca anno domini o 6 rano rodzi się we włoskim szpitalu dziecko-syn szatana, któego przyjście zwiastuje szereg biblijych znaków. Watykan cały w panice. o tej samej porze, w tym samym szpitalu rodzi żona amerykańskiego polityka. dziecko rodzi się martwe. polityk dostaje od księdza z tego szpitala propozycję wzięcia drugiego chłopca, który urodził się na sąsiedniej sali. polityk się zgadza. żona nic nie wie o tej zamiance. chłopiec wychowuje się w tej rodzinie. dzieją się dziwne rzeczy, na czele z efektownym samobójem, jaki jego młoda niania "dla niego" wykonuje z dachu ich domostwa, podczas garden party dla dużego spędu. chłopca boją się małpy w zoo, dzieci nie chcą się z nim bawić, przy domu pęta się jakiś czarny brytan...

          zatrudniają do niego nową, starszą nianię, która od razu przygarnia psa, tworząc wokół dzieciaka jakiś kordon bezpieczeństwa. maly wyraźnie dązy do zabicia swojej przyszywanej matki. powoduje jej upadek z dużej wysokości, kobita ląduje w szpitalu, gdzie ostatecznie żywota dokona dzięki uczynnej niani,co już tam wyżej napisałem.

          za politykiem plącze się ksiądz, który go ostrzega, ze z chłopcem jest coś nie tak. łazi i łazi, narzuca się, gada biblijnymi tekstami, namawia go na wyjazd do Izraela i spotkanie z jakimś geologiem. gada od rzeczy, generalnie. polityk ma go za czuba, stara się zbywać, nawet wtedy, gdy ksiądz mówi, ze życie jego żony jest zagrożone przez jego "syna", a to dlatego, że jest ona w ciązy i chłopiec zechce zabić i ją i dziecko. i kiedy babka ma ten wypadek, i okazuje się, ze była w ciązy i właśnie straciła dziecko, politykowi zaczyna świtać, ze księzulo miał rację. za wiele się od niego już nie może dowiedzieć, bo w dramatycznych okolicznościach ksiadz ginie trafiony, podczas burzy, żelaznym bosakiem czy czymś takim.

          wtedy do akcji wchodzi fotograf, który chyłkiem cały czas robił zdjęcia politykowi, ale i księdzu. pokazuje mu te zdjęcia, widać na nich tajemnicze znaki zwiastujące śmierć księdza. facet jest w lekkim szoku, bo sam sobie też palnął fotkę i jest na niej podobny znaczek, więc jest w kolejce do trupiarni.

          polityk wie, ze coś nie trybi, więc razem z fotografem zaczynają szukać źrodła problemu, chcą się dowiedzieć czegoś o matce chłopca. odwiedzają szpital, w którym doszło do narodzin - okazue się, ze spłonął tuż po tym fakcie, razem z całym archiwum. zakonnica kieruje ich do tego księdza, ktory go wtedy przekonał do adopcji. ksiądz jest cały poparzony, nic nie mowi, ale gryzmoli na tabliczce nazwę miasteczka, gdzie jest grób matki chłopca. jegomoście tam jadą. na miejscu polityk odkrywa dwa szkielety - jakiegoś zwierzęcia [mamusia zdaje się] i noworodka, z rozbitą czaszką - okazuje się więc, ze jego dziecko nie zmarło przy porodzie, tylko zostało zamordowane, zeby sługa szatana mógł mu wcisnąć dziecko Belzebuba. odczytują prorcoctwa z Biblii, dochodząc do wniosku, ze mówią o tym, ze przyszły antychryst wyjdzie ze świata polityki i rozkręci wojenkę, która doprowadzi do zagłady świata. taki ma być plan. a miejscem ostatecznej bitwy dobra z niedobrem - małe miasto w Izraelu, dokładnie to do którego ksiądz go wysyłał na spotkanie z geologiem.

          jeszcze tylko toczą zażarty bój z czarnymi psami, które się znienacka i nie wiadomo skąd na nich rzuciły na tym cmentarzu i już jadą do tego Izraela. Geolog wie, co jest grane, daje politykowi zestaw sztyletów, ktorymi ma, w kościele, na ołtarzu, zadźgać chłopca, aby uratować swiat i odwrócić fatum. gościowi mięknie rurka, wizja szpikowania dziecka nożami rożennymi sprawia, ze popada w kryzys - zaczyna uważać całą akcję za jakąś szajbę.

          chce się wycofać. wtedy ginie fotograf, trafiony zupełnym przypadkiem, hehe, w łeb jakąs żelazną kratą. więc spełniła się fotograficzna wizja. polityk trzeźwieje, wie że nikt tego za niego nie zrobi.

          wraca do domu [już wcześniej wiedząc, ze zona zmarła]. unieszkodliwia psa, potem toczy trzyrundowy bój z porąbaną nianią, którą ostatecznie trafia celnie samochodem, pakuje dzieciara pod pachę, bierze sztylety i pędem do kościoła. po drodze alarmuje gliniarzy z całego okręgu.

          dopada do kościoła, burza, błyskawice, i tak dalej, już kładzie wierzgającego szczyla na podłodze, już unosi sztylet, aż tu nagle za nim wpada grupa antyterrorystów [serio, żadni gliniarze regularni, tylko "kominiarze" - lekka przesada...], którzy widząć, ze facio szykuje się do zamordowania dziecka częstują go ołowiem. trup. cut.

          i ostatnia scena, kiedy mały synek szatana idzie za rąsie z panem prezydentem USA, odwraca się do kamery i częstuje mało wesołym spojrzeniem :] czyli, Apokalipsa in da coming.

          generalnie, tak jak w oryginale. dużo ikonografii klasyczne dla horroru teologicznego - krzyże, biblie, znaki, błyskawice, efekty świetlne w odpowiednich momentach, parę brzydkich gąb [ksiądz poparzony - the best, nie gorszy od Masona Vergera], muzyczka, mało twarzowe zgony [przebity żelaznym badziewiem ksiądz, fotograf zdekapitowany żelazną kratą], burze, dziwne wnętrza [chałupa księdza, co ostrzegał polityka, cala w krzyżach i kartkach z biblii pozawieszanych na ścianach]. słowem - o efekty zadbano.

          treśc, jak wyżej - zabrakło zaskoczeń, odstępstw od oryginału, więc nawet Farrow, Schreiber, Postletwaite, Thewlis w obsadzie nie mogli zapobiec temu, ze jakoś tak nie było czym się wystraszyć, nie było szpilki pod siedzeniem :]

          ale, podsumowując - rzecz dobrze zrobiona i sama w sobie niezła. szkoda, ze był to tylko dobry cover. to jak z Beatleami czy Stonesami - "satisfaction" można zagrac na dziesiątki sposobów, nawet lepiej niż sami Stonesi, ale to ich kawałek i w najlepszym nawet wykonaniu nie-Stonesów będzie tylko epigonią czy tez epigoństwem :]


          • grek.grek Re: Omen, streszcz. 15.10.11, 13:23
            aha, krucafax, zapomnialem...- kiedy polityk, w Izraelu, zaczyna wątpić, ze mały jest szatanem, dostaje instrukcję, że smark musi mieć na ciele trzy "6". takie znamię. on na to, ze nie ma mowy, kąpał go, to by zobaczył, a nie widział niczego takiego. więc dostaje drugą instruckję - musi to się znajdować pod włosami na głowie.

            i kiedy wraca do domu, z tymi sztyletami i postanowieniem nadziania dzieciaka na rożen, bierze się za sprawdzanie. dzieciak śpi, więc ostrożnie traktuje go nożyczkami i znajduje - trzy "6" z tylu głowy. to go ostatecznie przekonuje.

            [dlaczego to mnie się zawsze zdarza zapomnieć o istotnym szczegole ? :] jakieś trzy "6" musze gdzieś mieć... nie "6" - trzy "13", za uszami pewnie albo w... nieważne gdzie :)]
            • barbasia1 Re: Omen, streszcz. 15.10.11, 14:41
              Wdzisz, przy okazji remaeku załapałam się na klasykę horroru satanistycznego. :) Dzięki piękne, nigdy nie oglądałam wersji oryginalnej "Omenu".

              Tak się zastanawiam, drugi najbardziej znany obok "Omenu" (z 1975) klasyk horroru "Dziecko Rosemary" Polańskiego chyba jednak robi większe wrażenie, prawda!? (a w każdym razie na pewno robił na mieszkańcach Ameryki zaraz po swojej premierze :).

              :)
              • grek.grek Re: Omen, streszcz. 15.10.11, 15:29
                wszystko przed Tobą, zatem :]

                to trudno powiedziec tak naprawdę, bo "Dziecko", to niekoniecznie musi być horror, może to być równie dobrze psychothriller, kiedyś o tym pisaliśmy sporo, jak pamiętasz zapewne.

                "Bruna" pewnie dadzą za tydzień albo w wolnym terminie. już wczoraj reklamowali galę boksu w jego miejsce w dzisiejszej ramówce.
                [Bruno, to jakieś nowe oblicze Borata ?]

                chwytaj szansę, jeśli tylko zdrowie dopisze - wybierz się na ten film, to przecież pierwsze 3D w Polandzie, masz szansę za-uczestniczyć w historycznej projekcji :] i napisać później, jak Ci się to podobało [albo nie-podobało].

                wypasione zatem premiery czekają. korzystaj, ile wlezie, raz się żyje :] "niebezpieczna metoda", z zapowiedzi i recenzji wenecjańskim, brzmiała/brzmi intrygująco, a Almodovar... no zawsze, zwłaszcza, ze w tiwi go mało, a mieliśmy poszerzać o jego filmografii wiedzę... okazjonalnie :]

                • barbasia1 Re: Omen, streszcz. 15.10.11, 16:06
                  Oczywiście, że pamiętam, ale nawet jeśli podejdziemy do tego filmu bardzo racjonalnie i uzamy, że film DR to swego rodzaju obraz lęków i niepokojów kobiety w ciąży, to i tak, myślę, film zasiewa w umyśle odrobnę jakiegoś niepokoju ... ;)


                  > chwytaj szansę, jeśli tylko zdrowie dopisze

                  Nieno ja akurat zdrowa jestem, tylko jakoś nie ciągnie mnie bardzo do tej historii / po przeczytaniu recenzji/, no i nie jestem namiętną wielbicielką kina batalistycznego, wojennego ... właśnie, największym wabikiem jest 3D i to pierwsze w Polsce, jak piszesz...

                  Tak, Bruno to kolejne wcielenie komika Sachy Barona Cohena, podobno celebrycka wersja Borata... :)
                  Obiecuję, że napiszę o Boracie!! wkrótce.

                  • barbasia1 Re: Omen, streszcz. 15.10.11, 17:15
                    Jutro lub w poniedziałek bedę chora. ;)
                    • barbasia1 Re: Omen, streszcz. 16.10.11, 12:47
                      barbasia1 napisała:

                      > Jutro lub w poniedziałek bedę chora. ;)

                      Przepraszam, pieprzę głupoty! Za dużo komputera uderza do głowy! ;)

                      Coś muzycznego zatem w ramach zmiany klimatu:

                      www.youtube.com/watch?v=8UVNT4wvIGY
                      / numer jeden na liście przebojów Trójki/


                      • barbasia1 Re: Omen, streszcz. 16.10.11, 12:55
                        Ale smutna historia. Dopiero teraz przeczytałam tekst tej piosenki.


                        Idę dziś na "Bitwę ...", na 19.00 mam rezerwejszyn. :)
                        • grek.grek Re: Omen, streszcz. 16.10.11, 14:18
                          brawo ! świetnej zabawy życzę. napisz koniecznie, jak działa to 3D :]

                          znam ten kawałek muzyczny, który zalinkowałaś. niezły. tekstu jeszcze nie dosięgnąłem, ale to zaraz uczynię. ciekawe, ze to chyba już czwarty tydzień okupuje top listy. może sie mylę, ale wydaje mi się, ze działa tu trochę jakiś efekt egzottyki ?
                          • barbasia1 Re: Omen, streszcz. 16.10.11, 15:10
                            Dziękuję! Jutro po południu napiszę! Obiecuję! :)

                            Tak, całkiem fajne, ciekawe dla ucha brzmienia.

                            Tu masz tekst:
                            www.tekstowo.pl/piosenka,gotye,somebody_that_i_used_to_know.html
                          • barbasia1 OT kinowo-miłosny 16.10.11, 15:57
                            Księżna Alba i jej wybranek urzędnik Alfonso Diez przed trzema laty przypadkowo spotkali się w kinie i tam właśnie, jak twierdzą, narodziła się ich miłość. :)
                            • pepsic Re: OT kinowy - "Drive" 16.10.11, 17:35
                              Mocny dramat sensacyjny, z rewelacyjnym Goslingiem, właśnie na ekranach kin (zachęcam), dla mnie bomba. Ciekawostka, sympatyczny pan z obsługi powiedział, że generalnie widzowie wychodzą zawiedzeni, podobno zwodzi tytuł. Mnie też zwiódł tyle, że, pozytywnie:)
                              • grek.grek Re: OT kinowy - "Drive" 17.10.11, 13:29
                                dużo słyszałem. same dobre rzeczy. napiszesz coś więcej ?
                                • pepsic Re: OT kinowy - "Drive" - s p o j l e r ! 18.10.11, 19:58
                                  Tytułowy bohater (tajemniczy,małomówny) jest mechanikiem w warsztacie samochodowym, na boku dorabia jako dubler i kierowa złodziei obrabiających kasy. Zaprzyjaźnia się z sąsiadką (słomianą wdową) i jej synkiem, i szybko zakochuje. Małżonek tejże po wyjściu z więzienia popada w b. poważne tarapaty. Bohater w imię miłości pomaga mu przeprowadzić skok na lombard, niestety nie udaje się, i Gosling wplątuje się w porachunki mafijne, krwawe. Tyle z fabuły, niby prosta, ale nietuzinkowo przedstawiona z nerwem, z mocnymi scenami, z dobrym synchronizującym udźwiękowieniem. Musicie sami zobaczyć i 9ocenić, bo widzę, że na filmwebie opinie przeróżne. Za chwile dokończę:)
                                  • pepsic Re: OT kinowy - "Drive" - s p o j l e r ! 19.10.11, 11:48
                                    To może jeszcze o R. Goslingu, który stworzył superkreację wzbudzając zachwyt więcej niż umiarkowany damskiej części widowni. Rzecz jasna mówię o sobie;) Z tym, że kurteczka ze skorpionem mogłaby być mniej bazarkowa, ale zdaje się tak miało być. W Wysokich Obcasach porównano go do Jamesa Deana, prawdę mówiąc nie za bardzo się orientuję. I jeszcze jedno: świetny prolog - scena pościgu policji, w której poza doskonale wpapsowaną muzyką słychać zmianę biegów:) Film ma szansę na miano kultowego, choć nie jestem pewna, czy przepadam za tym określeniem. Acha, reżyserem jest Duńczyk Winding Refn.
                                    • grek.grek Re: OT kinowy - "Drive" - s p o j l e r ! 19.10.11, 13:29
                                      dzięki za tę garść wrażeń :]

                                      gdzieś przeczytałem, że ta kurtka ze skorpionem, to jak zbroja z herbem u rycerza, bo on tu robi za taką postać, uwspółcześnionego rycerza owego [?] ale przypominam sobie, ze Nicolas Cage nosił też taką specyficzną kurtkę w jakimś filmie, wstydliwie nie mogę sobie w tym momencie skojarzyć tytułu... może jest to jakieś nawiązanie ?

                                      Dean brał udział w wyścigu samochodowym w "Buntowniku bez powodu" - tyle, że wtedy chodziło o to, ze pan A i pan B jechali równoległe w stronę przepaści i wygrywał ten, który później sie ewakuował z rozpędzonego auta. a przy okazji był taki trochę wycofany, a jednocześnie wrażliwy, ten bohater grany przez Deana. może chodzi o to, ze ten z Drive, to taki trochę retro-bohater. coś z deana, coś z Mc Queena ?
                                      • maniaczytania Re: OT kinowy - "Drive" - s p o j l e r ! 22.10.11, 14:47
                                        grek.grek napisał:

                                        > gdzieś przeczytałem, że ta kurtka ze skorpionem, to jak zbroja z herbem u rycerza, bo on tu robi za taką postać, uwspółcześnionego rycerza owego [?] ale przypominam sobie, ze Nicolas Cage nosił też taką specyficzną kurtkę w jakimś filmie, wstydliwie nie mogę sobie w tym momencie skojarzyć tytułu... może jest to jakieś nawiązanie ?

                                        Oj greku :) - chodzilo ofkors o film Lyncha - "Dzikosc serca", Sailor i Lula :)
                                        • grek.grek Re: OT kinowy - "Drive" - s p o j l e r ! 23.10.11, 12:53
                                          tak właśnie :]

                                          [mogłem napisać, ze to taki quiz-zagadka, a nie że nie wiem... bym się dowiedział, a wy byście się nie dowiedzieli, ze ja się dowiedziałem dopiero, jak mi powiedziałaś ;))]
                                          • maniaczytania Re: OT kinowy - "Drive" - s p o j l e r ! 23.10.11, 16:46
                                            grek.grek napisał:

                                            > tak właśnie :]
                                            >
                                            > [mogłem napisać, ze to taki quiz-zagadka, a nie że nie wiem... bym się dowiedział, a wy byście się nie dowiedzieli, ze ja się dowiedziałem dopiero, jak mi powiedziałaś ;))]

                                            :D :D :D
                                      • pepsic Re: OT kinowy - "Drive" - s p o j l e r ! 22.10.11, 16:40
                                        Tylko, że nie dopisałam (nie chciałam na całego spolerować), że nasz bohater miał drugą, bezwzględną twarz, kiedy było trzeba (w obronie własnej i rodziny ukochanej) zabijał bezlitośnie i brutalnie, to by wyjaśniało skorpiona na kurtce.

                                        Trudne zadanie postawiłeś, jako że znakiem rozpoznawczym Nicolasa Cage jest poza miną człowieka cierpiącego na przypadłości gastryczne - obciachowe noszenie się.
                                    • barbasia1 Re: OT kinowy - "Drive" - s p o j l e r ! 19.10.11, 20:16
                                      A zakończenie jest szczęśliwe, pomyślne dla bohatera granego przez Goslinga?

                                      • pepsic Re: OT kinowy - "Drive" - s p o j l e r ! 19.10.11, 20:53
                                        Przede wszystkim jest nieszczęśliwe dla przeciętnego widza (ja), który nie ma pojęcia dlaczego tak raptownie w kluczowym momencie reżyserowi zabrakło impetu i inwencji. W sumie nie pokazano na widelcu, czy bohater przeżył ranę kłutą, czy nie. To jest jedyny minus i dośc zasadniczy.
                                        • barbasia1 Re: OT kinowy - "Drive" - s p o j l e r ! 20.10.11, 15:45
                                          Ciekawe. Może to otwarte i niejasne zakończnie, to nie brak inwencji, ale celowy zamierzony zabieg, by widza musić do rozmyślań, dyskusji, jeszcze długo po emisji filmu...

                                          Albo , albo żeby otworzyć furtkę do ... "Drive2" !?
                                          • pepsic Re: OT kinowy - "Drive" - s p o j l e r ! 22.10.11, 16:32
                                            Podobno reżyser celowo pozostawił otwarte zakończenie i potwierdził, że że bohater przeżył. Szczerze mówiąc, nie wiem po co, nie potrafię sobie wyobrazić dalszego ciągu. Pisząc o braku inwencji nie miałam na myśli niejasne zakończenie, a raptowne z niedowierzaniem, ze to już koniec.
                                            • barbasia1 Re: OT kinowy - "Drive" - s p o j l e r ! 23.10.11, 13:53
                                              pepsic napisała:

                                              > Podobno reżyser celowo pozostawił otwarte zakończenie i potwierdził, że że boha
                                              > ter przeżył.

                                              To jeszcze gorzej, skoro rezyser zostawił zakonczenie otwarte, skoro zostawił niedopowiedzenie, mógł konsekwentnie milczeć na ten temat, wzbraniać się od jednoznacznej odpowiedzi, a nie dopowiadać prasie, że jednak było tak a tak.
                              • barbasia1 Re: OT kinowy - "Drive" 17.10.11, 18:22
                                U nas Drive już zszedł z ekranu.
                            • grek.grek Re: OT kinowo-miłosny 17.10.11, 13:28
                              ciekawe na jakim filmie się spotkali ? "Godzilla kontra Hedora" ? ;]
                              • barbasia1 Re: OT kinowo-miłosny 17.10.11, 18:27
                                grek.grek napisał:

                                > ciekawe na jakim filmie się spotkali ? "Godzilla kontra Hedora" ? ;]

                                hahahahahahahahaha
                  • grek.grek Re: Omen, streszcz. 16.10.11, 14:14
                    pełna racja. spotkałem się z definicją DR, jako "horroru okultystycznego" - może błądzę, ale wydaje mi się, ze taka nazwa uwzględnia niejednoznaczność jaką ten film posiada - że chodzi w nim o coś, co się dzieje wokół tzw. ciemnych mocy, że to film grozy, ale jednocześnie, ze dotyczy jednak pewnych obrzędów, przesądów, a nie jest stricte horrorem, który nie pozostawia żadnych wątpliwości, co do swojej natury ?

                    orajt, wiem że pamiętasz i o Boracie i o Allenie. co się odwlecze, to nie uciecze :]
                    • barbasia1 Re: Omen, streszcz. 16.10.11, 15:24
                      Tak, oczywiście, masz rację. W DR problemu szatana pominać się nie da, bo przecież szatan tu zwycięża, przychodzi na świat, co zresztą, jak pisze Kałuzyński, było sensaycjną nowością w kinie, to "przynosiło nieznaną w tej branży moralność pesymistyczną: do tej pory Zły z reguły kończył w płominiach w efektowym finale". LF na XXI wiek, t. V, s. 115.

                      A to dalej rodzi np. pytania o naturę szatana, o to jak on jest pojmowany przede wszytskim w teologii ...



                      > orajt, wiem że pamiętasz i o Boracie i o Allenie. co się odwlecze, to nie uciec
                      > ze :]
                      THNX :))))



                      • grek.grek Re: Omen, streszcz. 17.10.11, 13:21
                        dzięki za włączanie do dyskusji Kalużyńskiego :]
                        własnie, jesli dziś jest pojmowany jako pan w makijażu skaczący z gitarką, to w zasadzie... o czym my mówimy... figura jest to metaforyczna, Id, zestaw wypieranych przez socjalizację i jej instytucje pierwocin - ja bym w tę stronę zmierzał, aczkolkwiek zdaje się teolodzy,ze o księżach nie wspomne, wolą ludzi straszyć siarką i kotłem :]
                        • barbasia1 Re: Omen, streszcz. 17.10.11, 18:26
                          :)

                          Tu się zapowiada ciekawa rzecz na temat Złego:

                          tygodnik.onet.pl/32,0,69288,spotkalem_go,artykul.html
                          tygodnik.onet.pl/14,719,rozmowy_o_diable,temat.html

                          • grek.grek Re: Omen, streszcz. 18.10.11, 15:07
                            o krucafax... :]
                            • barbasia1 Re: Omen, streszcz. 18.10.11, 15:12
                              grek.grek napisał:

                              > o krucafax... :]

                              :)

                              Nooo, przyda się krucyfiks! ;)
          • barbasia1 "King Kong" 15.10.11, 15:45
            grek.grek napisał:

            > nagrałem sobie tego "king Konga", całe 4 godziny, z reklamami, uff. może jakoś
            > przebrnę. dzięki za wprowadzenie, Barbasiu.

            Zgroza te 4 godziny, z reklamami bardzo męczące!

            Sorry, zupełenie zaponmniałam, że ten film tak długo trwa!

            Pewnie dlatego, że za pierwszym razem "King Konga" ogladąłam od połowy do końca, a wczoraj obejrzałam początek! Wstyd, wiem, zwłaszcza, ze podjęlam sie pisania komentarza na temat filmu.

            Dodam jeszcze a propos strony wizulanej, że efektownie zrobione zostały dzięki efektom komputerowym sekwencje pokazujące z rozmachem ogrom i świetnosć amerykanskiej metropolii (zdaje się to Nowy Jork czy LA?) lat 30, z wielkimi budynkami, kamienicami, szerokimi ulicami pełnymi stylowych automobili, jadących jeden za drugim ...

            Jeszcze sprostowanie!
            W paszczach oraz pod nożyskami dinozaurów nie giną żli ludzie, jak pomykowo napisałam wcześniej! Giną marynarze ze statku i trochę ludzi z ekipy filowej, którzy ruszyli na ratunek, porwanej (na ofiarę King Kongowi) przez zamieszkujących ową wyspę Czaszki czarnych tublylców blond aktorce pannie Ann Darrow, czyli właściwie porządne chłopy. Te sekewncje spotkania ekipy ratowniczej z wygenerowanimi komputerowo dinozaurami rozmaitych gatunków, są bardzo długie, one m.in. tak wydłużają film.

            Film wydłużają też rozbudowane sekwencje walki King Konga z dinozaurami (dość brutlane, momentami), najpierw jednym , potem drugim, potem kilkoma (potem King Kong z dinozaurami spadają w przepaść, ale zaplatują się w wiszące w niej niczym pajęcza sieć liany, tam daleje walczą... Panna Darrow też dynda na lianie, raz w lewo raz w prawo, gdzie już otwera wielką paszcze dinozur, ufff ...
            Trzeba mieć nie lada wyobraźnie, żeby stworzyć takie obrazy, takie wizje ...


            Tyle w ramach uzupełnienia
            ;)
            • barbasia1 Re: "King Kong" 15.10.11, 15:51
              Sorry trochę to chaotyczne, wyrywkowe, ale piszę na gorąco, na szybko bardzo ...

              Prawde mówiąc, nie przepadam za tego rodzaju filmami, człowiek tylko się umęczy tymi walkami, ucieczkami, pościagami, przepychankami, rozwalankami, totalną destrukcją ...
              • grek.grek Re: "King Kong" 15.10.11, 16:01
                coś Ty, bardzo dobrze brzmi, naturalnie :]

                dobre wprowadzenie dla mnie, dzięki.

                "człowiek tylko sie umęczy" - haha :] mam na taśmie, będę próbował jakoś przez tego King Konga się przeczołgać. na oglądanie via tiwi, z reklamami, się nie miałem odwagi porwać, więc może będzie mi trochę łatwiej z tej misji powrócić, hehe.
                • barbasia1 Re: "King Kong" 15.10.11, 16:13
                  grek.grek napisał:

                  > coś Ty, bardzo dobrze brzmi, naturalnie :]
                  O matko!

                  A kiedy nie brzmię naturalnie, co, Greku?

                  > "człowiek tylko sie umęczy" - haha :] mam na taśmie, będę próbował jakoś przez
                  > tego King Konga się przeczołgać.

                  ha, ha :)

                  Trzeba lubić takie kino.

                  >więc może będzie mi trochę łatwiej z tej misji powrócić, hehe.
                  Wróć! Wróć! :)


                  • grek.grek Re: "King Kong" 16.10.11, 11:51
                    niczego nie sugerowałem :] po prostu, w pisaniu "chaotycznym i wyrywkowym" jest coś naturalnego. w innych formach też może być, ale że wspomniałaś, ze akurat w takim
                    duchu pisałaś posta, to się do tego odniosłem.

                    w poznawaniu King Konga dobrnąłem wczoraj do połowy, albo i nieco dalej. widać dużą pracę nad wizualem. jest rozmach i fantazja. czekam, jak się rozwinie fabuła.

                    ale już teraz powiem, bo przecież to remake tylko - przecież ten King Kong, to jest normalnie symbol miłości prawdziwej :] dokładnie tak. ma obie cechy, które ona mieć powinna, a które są niedostępne coraz bardziej człowiekowi - instynktownośc [w znaczeniu pierwotność nie tknięta rozumem] i niemożliwość spełnienia. w takim ujęciu, ta małpa ze swoją spontaniczną zdolnością do miłości autentycznej byłaby krytyką zanikającej uczuciowości świata zachodniego, świata cyfrowego, świata pędu informacyjnego, społeczeństwa konsumpcyjnego. i postacią tragiczną.
                    • barbasia1 Re: "King Kong" 16.10.11, 13:56
                      OK rozumiem!
                      Ufff! / z ulgą/


                      Bardzo ciekawa uwaga. Cos w tym jest ...

                      Smutno mi się jakoś zrobiło, z powodu tej "niemożliwość spełnienia" ...

                      Na pocieszenie, sobie ... ;)
                      www.youtube.com/watch?v=y-cHHNEYze8
                      • grek.grek Re: "King Kong" 16.10.11, 14:27
                        możliwośc spelnienia zabiła by piękno. wyobrażasz sobie Romea i Julię za 5 lat ? gdzie nadzwyczajność ich uczucia ? koniec końców, to jest taka supernowa - świeci jaśniej niż cokolwiek, ale nie jest długowiecznym bytem. może spełnienie o tyle nie jest możliwe, bo nie istnieje realnie ? a to, co chcemy uważać za spełnienie okazuje się już tylko partnerstwem, a może "aż". miłość jest głupstwem, bo wynika z irracjonalnej skłonności, a partnerstwo jest mądre, bo rodzi się z racjonalizmu i trzeźwej oceny, może tak ? po cóż sobie głupstwem zaprzątać głowę ? :] może tak to wygląda, kiedy odstawić parawan wzniosłości ? może tak naprawdę miłość jest jak twarz 85-letniej księznej hiszpańskiej ? ;]
                      • grek.grek Re: "King Kong" 16.10.11, 14:38
                        o właśnie, ta piosenka jest o szczęściu, a więc nie o miłości. sterroryzowano ludzi slowem, które wcale nie musi oznaczać czegoś lepszego, a wyłącznie coś niepoważnego :] a może moja definicja jest po prostu jeszcze głupsza od swojej zawartości ? też możliwe. teraz, w postmodernie, nic już nie jest oczywiste, wszystko ma po kilkanaście róznych wykładni :] czy wyżej nie nalezy postawić trzeźwego lubienia kogoś za to kim jest i jaki jest od bezrozumnego maślenia oczami bez względu na tegoż czlowieka substancję ? uparto się, by to pierwsze nazywać "miłoscią". a wg mnie, to wlaśnie drugie jest nią.

                        może to,,ze coraz częsciej człowiek wybiera obiekt swoich sympatii, przyjaźni i całej reszty na podstawie substancji tegoż obiektu stawia go właśnie wyżej ponad King Kongiem, który równie dobrze mógłby zakochać się w mrówce albo w hipoptamie, o ile by mu taki impuls palnął,do glowy ? nie umie wybierać obiektu uczuć, a jedynie reaguje na jakieś niezidentyfikowane sygnały z niewiadomo skąd ?
                        • barbasia1 Re: "King Kong" 16.10.11, 15:03
                          grek.grek napisał:

                          Słów mi zabrakło!

                          Zgadzam się z Tobą.

                      • grek.grek Re: "King Kong" 16.10.11, 14:45
                        p.s : to dorzucę coś na skoczną nutę :
                        www.youtube.com/watch?v=iqcKZwoEQOA
                        absolutnie nie jest to kawałek tytułem nawiązujący do pani księznej hiszpańskiej ;]]
                        • barbasia1 Re: "King Kong" 16.10.11, 14:50
                          :)
                          Ale piosenka, nie mniej upiorna niż twarz księżnej Alby! ;)
    • grek.grek "Małżowina", teatro-film, spoj. 17.10.11, 14:25
      stare teatralia powtarzają w Dwójce. wczoraj była "Małżowina", podobnie jak zeszłotygodniowa "Kuracja" - Smarzowskiego.

      jest w jutubie, więc polecam :
      www.youtube.com/watch?v=FsjoQx36ylQ
      a jakby się Wam nie chciało oglądać, albo nie przeszkadzało, to słów parę, o co chodzi.

      znów chropowata brzydota świata, znów naturalizm, znów ponura scenografia - znaki szczególne autora. rzecz o pisarzu, który na rok wprowadza się do odrapanego, mało twarzowego mieszkania w jakiejś kamienicy [pewnie praskiej], żeby popracować nad swoją drugą powieścią. nie ma sprecyzowanego pomysłu, o czym chce pisac, poza tym, że nie o sobie, a raczej o innych. sąsiaduje przez ścianę z przyjemną rodzinkę - pijaczka, jego niespecjalnie rozgarniętej żony i dzieci. libacje, zadymy, kłótnie, szczekający pies, przetykane godzeniem się za pomocą mało wykwintnego [na ucho] seksu i kolędami z okazji świąt. odwiedzają pisarza znajomi z kręgów artystowskich, kobita zza ściany daje mu na przechowanie telewizor i oszczędności, "żeby mąz nie przepił, bo to dla córki, jak skończy szkołę", czasami wpadnie listonosz z ponagleniem z urzędu za niepłacenie rachunków za prąd, zjawia się wyłowiona na ulicy prostytutka - w celach wiadomych, a czasami wpadnie też pan mąz zza ściany podejrzewający pisarza o romans z żoną, albo o intelektualizm [yup, faceta wkrewia to, ze chłop zza ściany, to "naukowiec je...any" ;)] - przeszuka chatę, przejrzy szafę, zajrzy na balkon i wyjdzie :]. poza tymi odwiedzinami pan pisarz kręci się po chawirze, poleguje, podsłuchuje sąsiadów, pali papierosy, wygląda judaszem, i prowadzi monolog wewnętrzny. aha, zdarza się też, ze odwiedzają go rabusie dwaj. on akurat śpi wtedy. po chwili kontemplacji i konstatacji "to nie ten dom" - wycofują się.

      pisanie idzie słabo. nie może iśc lepiej, bo - jak narzeka gryzmolarz - ludzie, którzy mieli stać się postaciami jego powieści nie chcą z nim współpracować, i tak naprawdę nie dostarczają mu należytej inspiracji.

      koniec końców, coś się wreszcie dzieje - awanturująca się rodzina zostaje zamordowana. policjant przesłuchuje literata, oczywiście niczego się nie dowiadując na temat. jest przez moment pytanie : czy zajrzy do szafy, gdzie pisarz przechowuje powierzone mu przez zabitą sąsiadkę pieniądze ? ale nie zagląda. pisarz o nich zapomina sam. kiedy przyłazi baba, od której mieszkanie wynajął [przyjście z nią razemz ulicy do lokalu rozpoczyna spektakl - ja wiem, czy to dobre słowo, takie to 50/50, pół-teatr, pół-film] i drze japę [co ciekawe jej głos jest modulowany złośliwie, tak ze ledwie da się rozpoznać niektore słowa] o plamę wody na podłodze i niezapłacone rachunki - bohater zabiera walizkę i wychodzi. dokąd ? pewnie do następnego mieszkanka.

      dlaczego "Małżowina" - bo to słowo występujące w jedynym zdaniu, ktore przez ten cały czas pisarzowi udaje się sklecić.

      glówna rolę grał Marcin Świetlicki, w realu pisarz, jak wiemy wszyscy, co tylko dodaje autentyzmu historii. poza tym, ludzie Smarzowskiego - Dziędziel, Jarosik, chyba Topa gdzieś mi tam mignął.
      • barbasia1 Re: "Małżowina", teatro-film, spoj. 17.10.11, 16:19
        Dzięki za streszczenie (miałam nadzieję, że się pojawi) i link do spektalku! :)

        Przekładanie rzeczywistości na język, literaturę to niesłychanie ciężkie i ryzykowne zajęcie!
        ja ;))
      • barbasia1 OT z pozytywnę myślą na dziś 17.10.11, 16:27
        znalezioną właśnie w Prince Polo ;)
        Podzielę się z Wami, oczywiście nie Prince Polo, tylko myślą ...

        "To nie w nowościach, lecz w przyzywczajeniach znajdujemy największe przyjemności".
        Raymond Radiguet

        Dobre!

        Przywyczajeniem moim stało się już zaglądanie i pisanie tu. I rzeczywiscie odczuwam to jaką wielką przyjemność. :)



        • grek.grek Re: OT z pozytywnę myślą na dziś 18.10.11, 13:12
          hoho, to teraz batoniki już nie tylko dla ciała, ale i dla ducha ?

          hehe, i mnie się udzieliło :]
          • barbasia1 Re: OT z pozytywną myślą na dziś 18.10.11, 13:47
            No własnie, producenci Prince Polo (to wafelki!!!) wpadli niedawno na pomysł, by dokarmiać duszę pozytywnym i myślami! Może te mysli mają działać uzależniająco!? Prawdę mówiąc nawet jestem ciekawa jaką myśl znalazlabym dziś!? Jestem łasa na dobre myśli! ;)

            To wspaniale! :)

            PS
            Batoniki to cięższa, kategoria słodyczy, bardziej kaloryczna od wafelkow / przynajmniej tak się łudzę ;)/ , tych się bardzo obawiam i niesłychanie rzadko kupuję . ;)
            • grek.grek Re: OT z pozytywną myślą na dziś 18.10.11, 15:05
              hehe, no tak to działa właśnie - tutaj myśl, sentencja, ciekawośc, a jak już batonik bez opakowania, to tak głupio by mu było, jakby nie został zjedzony, więc... hehe ;] spryciarze.

              e tam, jeden batonik nie zabije. a i dwa też nie :]
              • barbasia1 Re: OT z pozytywną myślą na dziś 18.10.11, 15:16
                > e tam, jeden batonik nie zabije. a i dwa też nie :]

                Ale może zdefasonować figurę! ;)
                • grek.grek Re: OT z pozytywną myślą na dziś 19.10.11, 13:21
                  o, to trzeba by naraz zjeść ich kilkadziesiąt :]
                  • barbasia1 Re: OT z pozytywną myślą na dziś 19.10.11, 20:22
                    Do pożarcia kilkudziesięciu batoników na raz nie jestem na szczęście zdolna. ;))

                    Tak po prawdzie, jednego batonika np. snikersa czasami zdarza mi się zjeść w podróży jakiejś, w ruch internsywnym.
        • pepsic Re: OT z pozytywnę myślą na dziś 19.10.11, 21:05
          Jako princepolo-żerca (w rozmiarze XXL), bardziej przejmuję się tłuszczami trans, niż kaloriami:)
    • grek.grek co na dziś ? "Jestem"/rep ? 17.10.11, 15:35
      "jestem", doroty Kędzierzawskiej, stanowczo i nieodwołalnie... chyba da się obejrzeć ;]
      nie, serio - niezly film, dla niektórych może być nawet poruszający.
      jest to powtórka, jakby co, to - tak, bedę dla Was bezlitosny - oferuję własny spojler;
      niewiele, ale zawsze coś, aczkolwiek... 23:15, tvp1 - warto spróbować...
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,99924064,100238165,Re_Ojej_co_tu_wybrac_cz_3_.html
      Polsat rzuca komercyjnym hitem "Hitman".

      coś czuję, ze wybierzecie teatr ["Getsemani" - ciekawy tytul, nawiązujący biblijnie, nic poza tym nie wiem, jeszcze nie, ze tak powiem... nie grzebałem :]

      Lisa dajecie jeszcze radę oglądać ? ja chyba spróbuję złapać drugi oddech dzisiaj, ma być dysputa o rozdziale kościoła od państwa, czyli... to co 15 lat temu, 10, 5, rok temu... nie robią,tylko gardłują. ot Polska, państwo drodzy :]

      • barbasia1 "Getsemani" 17.10.11, 15:49
        Tak, tak, Greku, ja się szykuję dziś na Teatr i sztukę "Getsemani":

        Tu Ci wklejam słów kilka na temat tej sztuki:

        „Getsemani” to najnowsza sztuka znanego i cenionego angielskiego pisarza i dramaturga Davida Hare (pokazywaliśmy już w Teatrze TV jego „Prześwit” w reż. Marii Zmarz-Koczanowicz oraz „Przesilenie” w reż. Waldemara Krzystka).
        Zainspirowany kulisami funkcjonowania brytyjskiej Partii Pracy i ekipy Tony’ego Blaira, autor odsłania brutalne mechanizmy gry z władzą i o władzę, pełne skorumpowania i obłudy kulisy wielkiej polityki. Zbuntowana 16-letnia córka pani minister spraw wewnętrznych swoim lekkomyślnym zachowaniem wywołuje kryzys rządowy. Czym przykryć ten skandal w mediach? Jak ocalić reputację pani minister i premiera? Czy wizerunek jest ważniejszy od wyznawanych poglądów, sprawność działania od pryncypiów, umiejętność reagowania na bieżące kryzysy od dalekosiężnej wizji?

        www.tvp.pl/kultura/teatr/teatr-telewizji/archiwum/getsemani/4976780
        Twój spojler "Jestem" był fantastyczny , pamiętam ...
        Pora emisji nieco lepsza niż ostanio, jednak "Jestem" obejrzę obejrzę innym razem. Za dużo byłoby tego dobrego jak na jeden wieczór.

        :)


      • barbasia1 Re: co na dziś ? "Jestem"/rep ? 17.10.11, 15:56
        grek.grek napisał:

        > Lisa dajecie jeszcze radę oglądać ? ja chyba spróbuję złapać drugi oddech dzisi
        > aj, ma być dysputa o rozdziale kościoła od państwa, czyli... to co 15 lat temu,
        > 10, 5, rok temu... nie robią,tylko gardłują. ot Polska, państwo drodzy :]

        Temat pewnie zainspirowany krokami, jakie podjął Palikot w sprawie sejmowego krzyża ...
        Od gardlowania, Palikot przeszedł do czynów. Ciekawe, na ile skutecznych!?

        Grek, tak sobie myślę, Ty teoretycznie powinieneś jednak lubić Palikota i jego Ruch!? ;)
        • grek.grek Re: co na dziś ? "Jestem"/rep ? 17.10.11, 16:05
          dzięki za wstępniak do "Getse". nie wiem, czy obejrzę, w razie czego poproszę, zebyś/cie mi parę slów napisała/li, co i jak ?

          jak było na "BItwie", Barbasiu ? jak Twoje wrażenia ? :}

          oj, te czyny to takie, wiesz... palcem na wodzie - zamiast zebrać jakieś podpisy pod wnioskiem do TK rozpoczęli od wrzasków. słabo to widzę...

          ano widzisz, jestem w przysłowiowej kropce. z jednej strony, są wszystkim, czym od wielu lat nie był już SLD, a z drugiej strony nie mam cienia zaufania do tej zbieraniny - nie wiem, czy to jest samodzielny byt, czy pomysł rządzącej partii na anihilację "mojego" SLD i wykreowanie sobie koncesjonowanej, własnej lewicy, która będzie dla nich robić zasłony dymne na zlecenie i kontrolować lewicowy elektorat ? nie wiem. na razie jestem sceptyczny. I liczę na odbudowę SLD, na to ze może ten Ruch ich zmobilizuje do działania. czekam, oglądam, przyglądam się :]
          • barbasia1 "Bitwa Warszawska 1920" garsć wrażeń 17.10.11, 18:21
            Muszę Ci / Wam powiedzieć, że jestem pod wrażeniem efektu 3 D.

            Kiedy założyłam na nos okulary, zobaczyłam, że wielki kinowy ekran przybliżył się na wyciągniącie ręki, i rozciągnął w głąb, poza ściane budynku kina, niezłe wrażenie robiły też jakby unoszące się w przestrzeni.

            Na początku leciały reklamy zapowiedzi kilku różnych filmów w 3D, dostaliśmy więc próbkę amerykankich możliwości, w postaci m.in. animacji o przygodach Shrekowego kota w butach, efektownego wizualnie, bo stylizowanyego na mityczną opowieść filmu pt. "Immortals" (Bogowie i herosi ) z Mickey'em Rourke! czy fragmenciku konwertowanego z 2D na 3d "Gwiezdnych wojen" ("Mroczne widmo"), z kosmicznymi przestrzeniami , które tylko zaostrzyły apetyty ...

            Powiem, że efekt 3 D w "Bitwie Warszawskiej" wypadł imo generalnie całkiem nieźle, jak na nasze europejskie, polskie niedoszacowane budżety filmowe , co prawda, nie zaczęło się najpliepiej, bo pierwsza scena, i teraz, przepraszam, nie pamiętam, czy był to gabinet, czy raczej kolejowa salonka, była niewyraxna, przyciemniona w głębi, co bardzo źle wróżyło , na szczęście później było znacznie lepiej, a nawet całkiem dobrze, choć twórcy nie uniknęli kilku poważnych usterek, np. w scena kiedy postaci na pierwszym planie poruszały się szybciej (np. żolnierze na koniach) powstawało wrażenie jakby się rozmawywały, tracily ostrość (bardzo źle się patrzyło). z tych samych pwodów niefektownie imo, wypadła dynamiczna scena walki na szable Janka Krynickiego (B. Szyc) z oficerem. Oczy bolały od patrzenia...

            cdn.

            :)
            • barbasia1 Re: "Bitwa Warszawska 1920" garsć wrażeń 17.10.11, 18:30
              sorry, korekta, heh
              Kiedy założyłam na nos okulary, zobaczyłam, że wielki kinowy ekran przybliżył s
              ię na wyciągniącie ręki, i rozciągnął w głąb, jakby poza ściane budynku kina, niezłe wrażenie robiły też unoszące się w przestrzeni napisy...
            • grek.grek Re: "Bitwa Warszawska 1920" garsć wrażeń 18.10.11, 13:26
              a jednak... byłem ciekaw, m.in, jak to jest z tym 3D. no i proszę bardzo... hehe - działa, jak powiadasz. podobno za 200 zł można kupić takie okulary i np. w domu oglądać filmy w tym formacie zrobione, prawda to ?
              w "ciągu dalszym" będziesz masakrować fabułę i aktorstwo ? ;] [stąd i zowąd słyszałem, ze średnio to wyszło, ale... może zależy to od stopnia uznania przyjętej konwencji ?]

              dokończyłem wczoraj "King Konga" i... to by była uczta w 3D, prawda ? ten bieg dinozaurów, i ludzie między ich nogami, przez wąwóz, a potem brzegiem sypiącego się płaskowyzu, pojedynek King Konga z tyranozaurami, ataki nieustanne tych wszystkch stworów i stworkow. to by się działo :] może przykroją kiedyś ten fillm do najnowszej techniki ?

              w każdym razie - faktycznie, to co pisałaś, można się nieźle zziajać od tej ciągłej akcji na ekranie, dorzucono trochę wyciskaczołzowych fragmentów, ale zaskakująco płynnie udało mi się przez to przegalopować. bardzo efektowny.

              tak się zastanawiam, zawsze kiedy takie filmy oglądam, nad tym, co kiedyś powiedział ktoś, nie pamiętam kto, ze po to właśnie, aby takie historie przedstawiać - efektowne katastrofy, wielkie bitwy, kosmiczne podboje, wreszcie te parki jurajskie wszelakie - kino powstało. nie po to, zeby wciągać w rozmaite dramat społeczne, intelektualizmy, egzystencjalizmy, obyczajowe wiwisekcje, psychologię, thriller, artystyczne horrory i wizje i pelne sztuki filmy muzyczne czy taneczne. od tego jest literatura, teatr, muzyka. to tęsknota za urzeczywistnieniem najbardziej niesamowitych przygodowych fantazji zrodziła kino i tak naprawdę to są właśnie te stricte filmowe materiały. to one na ekranie zyskują pełnię wyrazu. obrazy. nie słowa. nie myśli. nie odczucia. te można oddać na papierze albo w dźwięku.

              coś w tym jest, jak sądzisz ? jak sądzicie ?
              • barbasia1 King Kong 18.10.11, 14:39
                Naprawdę fajny efekt pod warunkiem, że film jest dobrze zrobiony technicznie! Trzeba choć raz zobaczyć film w 3D.

                Nic mi na ten temat nie wiadomo, ale popytam.

                > w "ciągu dalszym" będziesz masakrować fabułę i aktorstwo ? ;]
                ha,ha
                Właśnie taki miałam zamiar. /A skąd wiedziałeś!?/
                Ale o tym za chwilę ...

                O tak, na pewno "King Kong" w 3D film byłby jeszcze efektowniejszy jeszce większe wrażnie by robiłyby sceny o których mówisz, spektalkularny bieg spłoszonych dinozaurów - brachiozaurów przez wąwóz, pojedynek King King Konga z tyranozaurami, wizje prechistorycznego lasu z różnymi ogromnych rozmiarów owadami, komarami, jakimiś szerszeniami wielkości duzego ptaka, z gigantycznymi pająkami / z którymi walczono przy pomocy karabinów/.

                >dorzucono trochę wyciskaczołzowych fragmentów, ale zaska
                > kująco płynnie udało mi się przez to przegalopować

                He, he :)


                Dla jednych kino jest rozywką, inni zaś poszukują wartości intelektualnej, myślę, że dobrze jest, jeśli każdy człowieki może znaleźć w kinie coś dla siebie.

                :)
                • grek.grek Re: King Kong 18.10.11, 15:24
                  będę się szykował :] strach, a może i niestrach ?, pomyśleć, co będzie dalej, jakie nowe techniczne rozwiązania mogą wskoczyć na rynek ? co będzie za, ja wiem..., 15 lat, skoro tempo rozwoju, i narzędzia jemu służące, są już tak zaawansowane ?

                  hehe, czułem, ze gdzieś tam w środku masz coś z Dextera ;]]

                  w zasadzie, to King Kong się nie starzeje, nie sądzisz ? pytanie ciągle żywe stawia - kontakt pierwotnego z cywilizowanym; porównanie szlachetnego i uczciwego, wynikającego z natury przyrody "prawa dżungli", z nędznym "prawem dżungli" w warunkach świata ludzkiego, gdzie nie chodzi o przeżycie motywowane instynktami, a o zysk finansowy; o autentyzm odczuć, zdolność i niezdolność do kłamstwa i cynizmu. wreszcie, przeca kolejna to wariacja na temat Pięknej i Bestii, jak Upiór w Operze; ja bym zaryzykował, ze w pierwotnej wersji krytyka kolonializmu europejskiego, a dzisiaj wyzysku w północnej Afryce; w King Kongu złapanym podstępnie i przewiezionym do Ameryki, gdzie robi za atrakcję estradową, można by odszukać los pierwszych niewolników zwiezionych do Stanów w XIX wieku, historię [ale i samą postać, piękną wewnętrznie, szkaradną z dzioba] Johna Myricka, którą Lynch chociażby w "Czlowieku-słoniu" wykorzystał; ale, tak z drugiej strony, King Kong niby robi za Bestię, obok Pięknej, a czy sam nie jest synonimem piękna ? pierwotnej energii ? gębę ma mało wytworną, ale same rozmiary i naturalny wdzięk dzikości są nadzwyczajne. i człowiek, który - ładując go w dyby - tak naprawdę przed jego pięknem kapituluje, chce je podziwiać, bo sam w sobie już nic nie znajduje - moze to nawet jakiś zalążek filozofii estetyki, by się tutaj znalazł, jak sądzisz ? :]
                  • barbasia1 Re: King Kong 18.10.11, 15:59
                    grek.grek napisał:

                    > będę się szykował :]
                    Musisz! Musisz to zobaczyć!
                    Jaka szkoda, że nie mogłeś obejrzeć w niedzielę z moi!

                    strach, a może i niestrach ?, pomyśleć, co będzie dalej, j
                    > akie nowe techniczne rozwiązania mogą wskoczyć na rynek ? co będzie za, ja wiem
                    > ..., 15 lat, skoro tempo rozwoju, i narzędzia jemu służące, są już tak zaawanso
                    > wane ?

                    Widzisz zapomniałabym! W kinie przed "Bitwą" film z czwartym wymiarem reklamowano ! Zabij mnie nie pamiętam / z wrażenia /, jaki to miał być film, ale, informowano, że każdy widz (chyba dziecięcy) dostanie ... woreczek ze stosownym ... zapachem // zapachami ściśle związanymi z tym, co się będzie działo ekranie! Kolejna nowinka, ale czy z przyszłoscią, trudno powiedzieć.


                    W takim razie zaczynam się siebie bać! ;)

                    A propos, zadowolony jesteś z kolejnych odcinków Dextera?

                    HA! Podoba mi się bardzo Twój komentarz do "King Konga".
                    cdn.
                    • grek.grek Re: King Kong 19.10.11, 13:13
                      hehe, w zetknięciu z najnowocześniejszą techniką pewnie bym zerwał się do ucieczki, porzucając okulary i godnośc osobistą ;]

                      o, słyszałem o takich zabiegach. bardzo ciekawe.

                      hehe, niech się boją ci, co Tobie podpadną ;]

                      wiesz, ja jestem zadowolony już z samego faktu, ze mogę oglądać ten serial. taki ze mnie minimalista, hehe. a co do samej fabuły i całej reszty - na razie dobrnęła do połowy, dużo się dzieje, rzecz jest oczywiście interesująca i rokuje na przyszłość, bo dwie pierwsze serie przyzwyczaiły mnie do prawdziwego dreszczowca, w dodatku ze zwrotami akcji jak w slalomie gigancie. no i sama postać ma swoje pola rozwoju, prowadzi monolog wewnętrzny, myśli, cały czas musi się pilnować, aby nie zdradzić się przed otoczeniem ze swoich morderczych działań - ma więc rodzinę, żonę, dzieci, jest sumiennym pracownikiem laboratorium policyjnego, miłym i nieszkodliwym - kamuflaż idealny. co ciekawe przeciwnik Dextera, w tej 4 serii, jest dokładnie taki sam, jak on - Trinity, seryjny zabójca [co pewien czas zabija trzy osoby, zawsze w tej samej kolejności i w taki sam sposob - odreagowuje tymi potrójnymi seriami śmerć sobie najbliższych ludzi, odtwarzając 1 do 1 ów sposob w jaki zginęli, wybierając zawsze spośród okrślonych typów charakterologicznych i społecznych swoje ofiary], tak samo poukładany, w dodatku jest to społecznik, pastor miejscowej wspólnoty religijnej. na razie Dexter go namierzył, zbliżył się do niego, poznaje go, zauważa wiele podobieństw, nawet dzięki niemu wprowadza do własnego życia/kamuflazu pewne udogodnienia. chce go zabić, bo facet zastrzelił przyjaciela siostry Dextera [policjanta, który wpadł na trop Trinity'ego], a ją samą zranił. rzecz w tym, ze facet mu się podoba, w znaczeniu : widzi w nim kogoś w rodzaju własnego ojca, który Dextera zdiagnozował za młodu, dostrzegł w nim uzależnienie od zabijania, a potem nauczył jak je ukierunkowywać [zabijać tylko przestępców, zbrodniarzy, etc] i jak się maskować, wpoił mu swoisty kodeks zachowań, z naczelną zasadą "nie dać się złapać, za wszelką cenę".

                      długo by mówić, bo wątków by się znalazło sporo. rzecz jest przeciekawa :]

                      dzięki. taki ten komentarz do KK trochę punktowy...
                      • barbasia1 Re: King Kong/ Dexter 19.10.11, 20:14
                        ha,ha!
                        Jak ja nie uciekłam, to Ty też byś nie uciekł! :)))
                        Zresztą trzymalabym Cię , łapałabym za rękę, nogę, he, he! ;)

                        Nie wiem czy wszyscy tak mają, ale ja po seansie, jak już wstałam i zrobiłam kilka kroków poczułam lekki zawrót w głowie przez moment!? Czyli jestem dowodem na to efekt 3D w "Bitwie ..." musiał być niezły skoro tak dał po neuronach / moich/! ;)

                        Ciąg dalszy uwag do "Bitwy ..." będzie jutro, przepraszam, nienawidzę takiego odwlekania ...

                        Właśnie mi podpadł jeden taki, którego chamstwo jest wprost proporcjonalne do ilosci liter w nicku, ale waham się z odpowiedzią, nie chcę tego stukniętego trolla budzić ...

                        Ciekawe, ciekawe. Jakbyś jeszcze miał ochotę podzielić sie uwagami, wrażeniami na temat ktoregoś odcinka Dextera, czy może wątku intrygującego, jakieś postaci, realacji między postaciami to chętnie poczytam/y.

                        Właśnie, wypunktowałeś, zauważyłeś mnostwo cennych rzeczy w King Kogu , które świadczą o tym, że film ten, choć należy do kina rozywkowego, ktore ma przede wszytskim bawić widza, zachwycać i zadziwać wizjami niesamowitymi, posiada też głębie i na różnych płaszczyznach można go interpretować ...

                        :)
                        • grek.grek Re: King Kong/ Dexter 20.10.11, 11:19
                          hehe :]

                          nie ma problemu, zwłaszcza, że i mnie się nie powiodło. niestety, albo stety ?, nie napiszę nic a'propos dzisiejszego "House'a", a to z tej przyczyny, że w nocy udało mi się obejrzeć na żywo tylko ostatnie 10 minut, a nagrywanie, ktore oczywiście ustawiłem, zostało unicestwione przez wyłączenie prądu. najprawdopodobniej było to tzw. zadziałanie czujniika, które chroniąc linię energetyczną przed awarią, wyłącza prąd na sekundę i automatycznie włącza z powrotem, no ale... w magnetowidzie nie mam funckji przywracającej nagrywanie. no pech.

                          z tego, co widziałem House będzie w niezłych opałach, w kombinezonie w izolatce, z pacjentem chorym na ospę. z ostatniej rozmowy wynika, ze jego dziewczyna jest nieźle na niego nadąsana za to kłamstwo z poprzedniego odcinka, no i młoda ruda studentka z niezłymi nogami chyba zaczyna solidnie plusować u doktorka :] a reszta, hehe, cóż - tym razem nie mam przewagi, i też siadam przed tiwi za kwadrans dziewiąta.

                          a za tydzień, mam nadzieję, wszystko po staremu i obejrzę bezpośrednio w nocy.

                          o, dexteryzm to ? ;]

                          jasne, będę do Dextera wracał, bo warto. właśnie TVN skończył powtarzać 2 serię, ciekaw jestem kiedy sięgną po 3 albo 4. skoro Californication 3 pokazali, to może i tutaj sie wykażą inicjatywą jakąś ?

                          właśnie, racja. to zaleta tej produkcji, zauważ. można ją pokazać w spektakularnych obrazach, widowiskowo, a do tego rozpatrywać ją na gruncie róznych odniesień historycznych, kulturowych, egystencjalnych, a nawet artystycznych. bardzo pojemna struktura. teraz sobie pozwalam na czytanie róznych recenzji tegoż King Konga i jednak warstwa akcyjno-efekciarska przyćmiła wszelkie inne możliwości interpretacji. no cóż... :]



                          • barbasia1 Re: King Kong/ Dexter 20.10.11, 15:40
                            > o, dexteryzm to ? ;]

                            Coś jakby!? :)

                            To trzymam za słowo w sprawie Dextera.
                            Przypomniałeś mi, że muszę do Hanka zajrzeć!

                            teraz sobie pozwalam na czytanie róznych recenzji tegoż King
                            > Konga i jednak warstwa akcyjno-efekciarska przyćmiła wszelkie inne możliwości i
                            > nterpretacji. no cóż... :]

                            No tak, to było do przewidzenia! :)
              • barbasia1 Re: "Bitwa Warszawska 1920" garsć wrażeń 18.10.11, 15:00
                Kino, filmy są częścią naszej kultury i trzeba dbać o to albo domagać się tego by ta część była również warościowa podobnie jak tego wymaga się w stoskunku do innych wytwrów kultury duchowej - literatury, sztuki, itd.

                • pepsic Re: "Bitwa Warszawska 1920" garsć wrażeń 19.10.11, 20:56
                  No to wiemy, jak to jest w 3D. A co z fabułą Barbasiu, krytycy mieli racje?
    • grek.grek co na dziś ? Yuma, House ? 20.10.11, 15:14
      widzę "3.10 do Yumy" w tvp2 [21:45] - oglądałem, nie wiem czy o nim ględziliśmy, ale... jakoś nie byłem zauroczony. trochę akcja przesłoniła warstwę psychologiczną, trochę dobrzy aktorzy się nie sprawdzili w tej konwencji, trochę to remakem zalatywało... generalnie - jednostrzałowiec :] chyba, ze chce się sprawqzić, czy pierwszy raz nie był pomyłką, heh.

      "House" - ofk. poza tym, widzę dokument o Himmlerze w tvp2 [niestety, w środku nocy, jak to w TVP jest przyjęte "misyjnie"], może spróbuję/emy ? TVN, Polsat, tam komercja, seriale polskie... ;]

      słowem - szału nie ma, ale można zawsze na coś rzucić okiem.

      • barbasia1 Re: Yuma? House ? Himmler! ;)) 20.10.11, 15:29
        > "House" - ofk. poza tym, widzę dokument o Himmlerze w tvp2

        Nie wiem, jak koleżanki, ale ja bym była zainteresowana tym dokumentem o Himmlerze, gdybyś zdecydował się obejrzeć i opowiedzieć. :)

        W takim razie House'a oglądamy dziś razem! ;) Pechowa była ta nocna eimjsa, niemniej jednak big thanX za te kilka słów zachęty!

        Nie, zdaje się nie mówiliśmy szczegółowo o filmie "3.10 do Yumy" , choć lata on po ramówce, zauwazyłam, wyjątkowo często; jakoś mnie nie ciągnie do tego filmu, teraz widzę, że słusznie. ;)

        Cd o "Bitwie..." za chwilę ...
        • grek.grek Re: Yuma? House ? Himmler! ;)) 20.10.11, 15:59
          orajt, obejrzę i postaram się coś napisać.

          zdecydowanie :] pech czysty. tak to jest, jak się nie ogląda bezpośrednio. i powiem Ci, ze nagrywałem z tysiąc razy różne rzeczy i to był może drugi przypadek, kiedy przez wyłączenie
          prądu próba została spalona. promil skuteczności :]

          wygląda na to, ze perypetie House'a, rudej i zespołu z tą ospą, co dopadła pacjenta; House i jego dziewczyna w po-kłamstwowej scenerii; i chyba jeszcze jakiś wątek z jego przyjacielem i jego narzeczoną, bo też pojawiają się w tych ostatnich scenach - to będę trzy osie akcji w tym odcinku.

          orajt, Dexterko, na "Bitwę" czekajem cierpliwie :]
          • barbasia1 Re: Yuma? House ? Himmler! ;)) 20.10.11, 16:23
            > orajt, obejrzę i postaram się coś napisać.

            Dokument historyczny, przypuszczam, będzie ciężka gatunkowo rzecz, więc co ciekawsze ka

            Pech, ale nie szkodzi, dobrze, że dziś drugi raz ma miejsce "premiera" House'a!
            U nas też czasami coś takiego dzieje, mnie siezazwyczaj wtedy wyłącza komputer, wkurza to, jak się komp wyłącza wtedy, kiedy na nim pracuję, na szczęście dzieje się to niesłychanie rzadko!

            Bylo widać, że kłamstwo House'a ugodzilo Cuddy w samo serce. To może być początkiem końca ich związku ... Rozumiem Housea, on nie może inaczej i dlatego absolutnie nie powinnien z zasadniczą Cuddy pracować.

            Dexterko - Ale ... ładnie, hahaha :)
            Dzięki Ci, Greku, / Wam za nieskończoną cierpliwość!

            • barbasia1 Re: Yuma? House ? Himmler! ;)) 20.10.11, 16:42
              Urwało mi kawałek zdania!

              Dokument historyczny, przypuszczam, będzie ciężka gatunkowo rzecz, więc co ciekawsze kawałki nam wybierz ...


              :)
        • grek.grek Re: Yuma? House ? Himmler! ;)) 20.10.11, 16:00
          p.s : "Yumę" możesz śmiało spróbowac obejrzeć, jesli znajdziesz czas i chęć, z tym ze nie jest to, wg mnie oczywiście, rodzaj must-see. raczej : czemu-by-nie-ale-nie-za-wszelką-cenę-zwłaszcza-jak-nie-ma-czasu-albo-akurat-chęci :]
          • barbasia1 Re: Yuma? House ? Himmler! ;)) 20.10.11, 16:38
            Dziś jestem w nastroju nie_mam_chęci_ na_western. :/

            A ja właśnie wypatrzyłam na stronach Telemagazynu film pt. "Siedmioro wspaniałych" o 22.55 na Jedynce, inspirowany rzeczywistą historią angielskiej rodziny, opowiada on o matce wychowującej samotnie siedmioro dzieci, z których każde, o Maj Gad!, cierpi na jakaś mniej lub bardziej rozwiniętą formę autyzmu.
            W rolę matki wcieliłą się sama Helena Bonham Carter.

            Może warto rzucić okiem ...
            • grek.grek Re: Yuma? House ? Himmler! ;)) 21.10.11, 12:11
              haha, "Himmler" :]

              obejrzałem ten dokument. ciekawy, aczkolwiek... podejrzewam, że większość informacji dałoby się wyłowić w internetowych opracowaniach. kim był ten pan, jaką rolę odegrał w tzw. Holokauście, jak skończył - wiadomo.

              najciekawszym wydawało mi się pytanie : co sprawiło, ze się w ten cały interes zaangażował, i to tak krańcowo, bo przecież był to fanatyk tych idei rasowych, który nawet poszukiwał serio dowodów [w zasobach dot starożytnych kultur i cywilizacji] na to, ze Niemcy, germanie są tzw. wybranym narodem, lepszym, szlachetniejszym od wszystkich innych, zwłaszcza od żydów; czegoś na czym by można ufundować cału system przekonań, nie dla potrzeb propagandy, tylko dla nadania Niemcom tożsamości i dumy narodowej.

              z rodziny był mieszczańskiej, ojciec był bardzo surowy, wymagający, krytyczny, ale zarazem miły i troskliwy, kiedy nie szło o jakieś prace czy zadania do wykonania. Himmler był dokładnie jak jego stary. w dodatku, ambitny bardzo, w dzieciństwie chorował, był słabowity, skutkiem czego nie dostał się do wojska, ale próbując sprostać modnym wymaganiom, ówcześnie dośc rozpowszechnionym - służba wojskowa, dla kraju, bycie żołnierzem, nie poddawał się i awansował szybko w strukturach administracyjnych, założył własną formacje zajmującą się terrorem państwowym, czyli SS, parę obozów koncetracyjnych i osobiście nadzorowal tzw przemysł obozowy, czyli deportacje żydów do obozów koncentracyjnych razem ze straceniami tamże.

              narracja miała tutaj dwa tory. pierwszy, to były losy Himmlera. drugi, osobiste świadectwa żydów, którzy przeżyli Holokaust. ich relacje z pobytu tam, z transportu w ciasnych wagonach, gdzie ludzie padali jak muchy z braku powietrza i wody. doprawione to było achiwalnymi zdjęciami stosów wynędzniałych trupów z róznych obozów, masowych grobów, zwłok tych, co nie przeżyli samego przewozu. trochę makabreska, ale nic nowego, z drugiej strony, ponoć dla samych hitlerowskich wodzów, to był szok, kiedy im pokazano te zdjęcia i filmy podczas procesów powojennych. sam Himmler nadozorował rozstrzelania, relacje są sprzeczne : jedni mówią, ze z trudem to wytrzymał, inni że wprost przeciwnie i nawet pokazywał, kogo trzeba dobić.

              co ciekawe, jedną z osób, które się wypowiadają jest niemiecka politolog/politolożka, której dziadek był bratem Himmlera, czyli krewna samego gagatka. zrobiła tytuł naukowy i zajęła się gromadzeniem danych na temat swojego... jak to będzie "brat dziadka" ? :] wklejone są fragmenty nagranego przemówienia Himmlera, cały czas ilustracjami są zdjęcia z nim samym w roli głównej, filmy zachowane - widać niepozornego facia z wodewilowym wąsikiem, w okularach, z wysoko podgoloną głową, w okularkach, wyglądającego jak niemiecki handlarz dywanami albo kapustą. na oko żaden macher, żadna persona. a tutaj, proszę...

              i to ten fanatyk paktował cichaczem z aliantami, po wypowiedzeniu posłuszeństwa Hitlerowi. przeliczył się. próbował wiać w przebraniu, z opaską na oku, ale wpadł. użył cyjanku, strzelił samobója, zanim go zdążono przesłuchać.

              generalnie, bardzo poprawnie zrobione, bardzo informacyjne, ale bez jakiejś głębi. uznano, ze ambicja i surowe wychowanie stały za Himmlera aktywnością polityczno-holokaustową. trochę za mało, jak dla mnie. zabrakło poglębionej analizy, zabrakło odniesienia się do nastrojów całego niemickiego mieszczaństwa lat 30-tych, tak jakby Himmler w prózni się wychował i tylko ojca figura mu przyświecała. trochę zbyt powierzchowne wnioski. w dodatku, antysemityzm, nacjonalizm w jego wydaniu, to były idee kompletnie walnięte i na wysokim poziomie żarliwości. z wychowania się to nie wzięło, przynajmniej film o tym nic nie mówi. to skąd ? zabrakło mi próby rzetelnej odpowiedzi.

              niestety, filmu o którym piszesz, Barbasiu, nie oglądałem...
              • grek.grek House/"doom" 21.10.11, 14:04
                I jak tam House wczorajszy ? zastrzelili mnie tą "tłumaczką z nideralandzkiego" :] nie ma to, jak szukać we wlaściwych miejscach, hehe.

                patrzę na dzisiejsze rozpiski, generalnie - znów muszę pojechać sakramentalną, kanoniczną sentencją, że : szału nie ma.

                animacja "Ratatuj" i kolejny Bond - starczy na Tvp w prime ? jak dla mnie, za mało, za cienko. zauważyliście, ze tvp pod kierownictwem tego całego Brałna zeszła, w sferze filmowej - do pokazywania filmów trzecioligowych ? Indiany, Bondy, do tego obyczajówka bez zęba na przedzie, dużo filmów mało odważnych, niezmuszających do namysłu, zadnych kontrowersji. nic. banał goni truizm. w ramówce coś ciekawego zdarza się raz na ruski rok, w ostatnim czasie.

                polsat zasmarkał całą ramówkę jakimś jublem Pazury. cztery i pół godziny. bez reklam, to może by się dało przeczołgać się, ale z jogurtami, pieluchami i proszkami do prania majtek, co kwadrans - cięzkie zadanie :] [KMN ma być ponoć, gdyby tylko wiedzieć, w której minucie, hehe]

                TVN wybieram, a co. "Doom" - słyszeliście ? ja też nie. w opisie brzmi, jak enta kopia "obcego", ale, kruca, mam dzisiaj jakiś taki nastrój na kino, w tym własnie tonie i w tej atmosferze, z nadzieją dodatkową, ze może to jest nawet dobrze i efektownie zrobione; więc spada mi ten "doom" jak z wycieraczki do butów :], 22:30 - jakby co.





                • barbasia1 Re: House/"doom" 21.10.11, 15:08
                  To samo miałam pisać! :))
                  Oczywście opłata za połącznie z seksowną niderlandzką panią tłumaczką ze stron porno, dodam dla tych którzy nie widzieli, albo dla nas , jakbyśmy kiedyś zapomnieli, ;) a jakże by inaczej , z konta szpitala poszła. ;))

                  I jeden tekścik fajny utkiwł mi w głowie :
                  Co tam znaczy małe kłamstewko, w obliczu tego, że mogę dostać gorączki, mówi House do Cuddy. Chyba jakoś tak to szło, prawda? ;)

                  Właśnie tyle szumnych zapowiedzi, przechwałek prezesta publicznej , a tu w istocie żadnych widocznych zmian na lepsze. Prawdę mówiąc, nawet nie jestem zaskoczona, wcale!

                  O "Doomie" właśnie neistety nic nie wiem...

                  • grek.grek Re: House/"doom" 21.10.11, 15:44
                    haha, w końcu "oni tylko nieśli pomoc choremu", jak w Seksmisji :]

                    coś w tym stylu, gość jest specem od bagetalizowania swoich przewinień. podobało mi się też, w jaki sposób probowal wpłynąć na tego lekarza, co nadzorował tych zakażonych chorych - wysyłał swoich ludzi z misją, hehe. tylko ruda coś zyskała, bo mówiła bez ściemy i nie w jego imieniu.

                    też nie wiem nic o "doomie", ale... tym lepiej, hehe, będzie okazja się przehuśtnąć w tę albo we wtę. z zapowiedzi wynika, ze, jak już napomknąłem, coś a'la "Obcy".

                    tak naprawdę, to z tego całego "ukulturalniania" wyszedł im teatr-tv, nie ? nagrałem sobie "Getsemani", o którym coś tam zaczęliśmy, i mam nadzieję dzisiaj zakończyć... nie wiem, oglądałaś ? [oglądaliście ?].

                    w dwójce dwie ostatnie niedziele z teatrem. w poniedziałek ma być Janda w "Boskiej" - dosc szeroko swego czasu reklamowanej... coś tam się dzieje, wreszcie skończyli z bogoojczyźnianymi bełkotami rodem z IPN-u.

                    a tak poza tym, to gołym okiem poprawy nie widać, w czym, jak widzę, się zgadzamy. te wszystkie pogwarki kulturalne - próbowałem, przyznaję, ale tam zawsze musi być skręt w politykę, w publicystykę. nieważne, co akurat komentowane jest. tak jakby sztuka nie mogła się obyć bez tego zaduchu codziennego magla medialnego. a już film... co patrzę w grafik, to albo powtórka [czasami, to nawet istny skansen, hehe], albo klasa G, albo komedyjka. mam wrażenie, ze to telewizja jest, która po pierwsze ma za zadanie otumaniać. a po co Polak ma być odrobinę bardziej wzbudzony mentalnie ?

                    ten Brałn, niestety to powiem, jest pajacem na sznurku. zero ambicji. wygrzebują stare rupiecie, albo biorą z najniższej półki hamerykańszczynę i dawaj tym rzucać w pospólstwo. ciemny lud wszystko zeżre i jeszcze się obliże.

                    co jak co, ale powiem Ci, ze najlepsza filmowo TVP była za Wildsteina. tez politykowali, też ciągnęli na swoją stronę, ale kino było niezłe. nie "dobre", do tego daleko, ale... niezłe :]

                    cóż, pozostaje czekać na jakieś przebłyski inwencji tych starych, politycznie osadzonych lamusów.


                    • barbasia1 Re: House/"doom" 21.10.11, 17:08
                      >coś w tym stylu, gość jest specem od bagetalizowania swoich przewinień
                      Ha ha! Prawda.

                      Jak będzie coś w dodatku TV do Wyborczej o "Doomie" coś więcej, coś zachęcającego to napiszę Ci wieczorowa porą, dziś wiyjatkowo o tej porzez jeszcze nie mam gazety ...

                      Tak, oglądałam "Getsemani" , słówko później napiszę ...

                      Na "Boską" bardzo się cieszę i bardzo jestem ciekawa efektu "na żywo" ...


                      Na "Siedmioro wspaniałych" też luknęłam , film to naprawdę wciagający szalenie ciekawy, piękny, mądry, momantami szalenie zabawny , ze wspaniałą, żywiołową rolą Heleny Bohnam Carter jako zatroskanej, acz pełnej energii i optymizmu, pogody ducha Maggie, matki samornie wychowującej 7 dzieci, z których aż czworo - wszyscy chłopcy byli dotknieci różnego rodzaju dysfunkcjami naurologicznymi - autyzmem, zespołem Aspergera, ADHD (a nie wszyskie dzieci, jak błednie podałam za telemagazynem)
                      cdn.


                      Nic dodać, nic ująć, Greku. Byle do cyfryzacji! ;)

                      Ale jeśli publiczna szybko nie zmieni się to z nadejsciem cyfryzacji, poszerzeniem ofery kanałów rozmwiytych zacznie szybko tacić widzów i to bezpowronie.
                  • grek.grek Re: House/"doom" 21.10.11, 15:52
                    zauważ, weźmy takie "Baby są jakieś inne". wchodzi ten film do kin. wiadomo, Koterski jak wypuszcza coś, to jest zainteresowanie. co robi TVP ? zero reakcji. a przecież aż by się prosiło, zeby pokazać w dobrym czasie antenowym [mówiąc to, mam na myśli sobotę, niedzielę 20-21] jakiś jego film. a mówiąc "jakiś" nie mam na myśli "Dnia świra", który był sto razy i wszyscy go znają na pamięc. mówię o "Wszyscy jesteśmy Chrystusami", który jest mniej znany i jeszcze nie był pkazywany w telewizji. czy ktoś wpadł na taki koncept ? NIKT. zamiast tego Indiana Jones i Bond. wstyd i tak naprawdę żenada.

                    albo np "33 sceny z życia", które chyba Ty kiedyś opowiadałaś, czy wspominałaś o nim [popraw mnie, jesli się mylę]...

                    dlaczego tych filmów jeszcze w TVP nie było, mimo ze dawno być powinny ?

                    pokazują przygodowe graty z lat 80, z łysiną do potylicy i brodą do kolan, a kompletnie ignorują filmy z lat dwutysięcznych, świeże, które w ostatniej dekadzie były czy to hitami masowymi, czy to wydarzeniami w kinie , nazwijmy to i szeroko rozepnijmy tę plandekę, artystycznym. NIC. ZERO.

                    powiem Ci, Barbasiu, ze nie takiego "nowego otwarcia" i "przelomu" się spodziewałem :]
                    • barbasia1 Re: House/"doom" 21.10.11, 17:26
                      Racja!

                      Przynam, że i ja po cichciu liczyłam na kontynuację w nowym sezonie wakacyjnego środowego cyklu z kinem polskim, w których mogłyby się znaleźć wspomniane przez Ciebie "33 sceny z życia" i inne stosunkowo nowe filmy, czy albo właśnie dawno niepokazywane ...

                      O "33 scenach" pisała tym razem więcej Pepsic ...

                      PS
                      U nas tłumy waiły do kina na "Baby są jakieś inne"!
                    • barbasia1 "Doom" horror sf 21.10.11, 20:14
                      "Kiedy kosmiczne laboratorium na Marsie wpada w ręce kosmicznych zombi, oddział marines rusza z odsieczą personelowi. Bzdura, ale jak zobiona!" - tak piszą w dzisiejszym dodatku TV do GW. :)

                      Przyjemnego oglądania zatem,
                      ja jestem dziś w nastoroju nie_mam_chęci_ na_horror_sf.
                      ;)

                      • grek.grek Re: "Doom" horror sf 22.10.11, 12:47
                        ach, te "Baby...", hehe. sporo jednak narzekań jest z okazji tej premiery, zauwazyłaś ? dużo pochwał, ale i kręcenie nosem, ze to jednak nie to samo, co poprzednie filmy Koterskiego. kto wie, może przychodzi, nawet dla utalentowanego twórcy, taki moment, kiedy po prostu nie ma już nic do powiedzenia i może tylko powtarzać stare grepsy ?

                        dobre podsumowanie, w tym cytacie, który wrzuciłaś. był to, niestety, thriller s-f bardzo słabej jakości. stylizowany na "Obcego", ale bez żadnej zalety tego klasyka. żadnej. ot, grupa panów, co zjedli za dużo mleka biegających z atrapami karabinów większych od nich samych i uganiających się za tandetnie zrobionymi stworkami. przez większość filmu, za przeproszeniem, g.wno widać, bo dzieje się on w ciemnościach egipskich. dialogi sztywne. postaci z papieru. akcja bardziej śmieszy niż wciąga. generalnie, niewypał, a pieniądze, które na to poszły mogliby lepiej spożytkować... na przykład... nam dać trochę ;]

                        dzięki za zyczenia "przyjemnego oglądania" :] wiesz, najprzyjemniej było, kiedy to się wreszcie skończyło, i mogłem na pełny etat oddać się lekturze gazety, zamiast dzielić uwagę między jedno, a drugie ;] mniej więcej od połowy filmu przestało straciłem bowiem nadzieję, że tam się może coś wydarzyć ponad stare, ograne schematy "obco"-naśladowcze [nieudolnie] i oszukiwałem na cały regulator.

                        cóż, lepiej wspominam inne rzeczy - primo, miałem wczoraj okazję, via roxy-fm, odsłuchać nową płytę Jane's Addiction - jest bardzo dobra. i, nie wiem czy oglądałaś ?, trafiłem wczoraj na KMN na tym jublu Pazury w Polsacie - skecz nie był nowy [plaża, mąz, żona i szwagier z jej strony, który wkurza oszczędnego męża zachciankami kulinarnymi i innymi, za które tenże mąz musi płacić, co sprawia że marudzi, pomstuje i klnie na czym świat stoi], ale za to była nowa... "pakosińska" :], dla odmiany - blondynka. efektowna, loki prawidłowo podkręcone, noga, a nawet dwie nogi, ale gdzież jej do Pakosińskiej...mizdrzyła się, wdzięczyła, robiła głupie miny, sztywna cała - może się rozwinie, ale to była klapa, niestety.
                        • barbasia1 Ot muzyczny 22.10.11, 14:02
                          W takim razie zacznę muzycznie - Jane's Addiction - Irresistible Force
                          "Irresistible Force" to jest właśnie tak nowa płyta, tak?

                          www.tekstowo.pl/piosenka,jane_s_addiction,irresistible_force.html
                          Podoba mi się! :)


                          • grek.grek Re: Ot muzyczny 22.10.11, 14:39
                            o, bardzo cenna wklejka :]

                            to jest jak najbardziej rzecz z tegoż nowego albumu, a cała płyta nazywa się "Great escape artist".
                        • barbasia1 Re: "Doom" horror sf 22.10.11, 14:51
                          Przełączyłam na moment na "Doom" z ciekawoiści, żeby zobaczyć jak wygląda tak chwalona strona wizualna filmu, i rzeczywiście niewiele było widać przez sporą cześć fragmetu, który oglądałam, myślę tu o kluczowych scenalach walki z zoombie głównie podziemnych tunelach, korytarzach, czy piwnicach laboratorium , gdzie zeszli marines by zlikowidowac czające się tam zoombie, (aż myślałam, że to mój stary wysłużony telewizor Sony , tak źle odbiera obraz). Samych zoobie nie było dobrze widać, na krotką chwilę wyłaniały się z cienia i pólcienia, za to o wiele dokładniej pokazono jak mordują one kolejno żołnierzy na różne sposoby ... Bardzo brutalny horror, o wiele bardziej niż Obcy, niż Coś .

                          Przerażajaca była scena, w której nieboszczyk , jeden z żołnierzy (ukąszony na śmierć wcześniej przez zoombie), wstał z martwych ze straszym wzrokiem i zaczął z całej walić głową o przeźroczystą szybę laboratorium, aż ta pokryla się czerwoną palmą krwi...

                          A kim, czym właściwie były te zoombi brzydkie?
                          Mówiono coś o eksperymentach z DNA przeprowazdanych na wielkrotym zabójcy !? Czy miało to związek z zoobi?


                          > pieniądze, które na to poszły mogliby lepiej spożytkować... na przykład... nam dać trochę ;]

                          O właśnie!!! Doskonały pomysł!!! :))))
                          • grek.grek Re: "Doom" horror sf 22.10.11, 15:56
                            o to właśnie chodziło, z tego co się połapałem - o jakieś genetyczne zabawy, o istoty z 24 chromosomamii i takie tam inne... kulawe podglebie pseudonaukowe służące wyłącznie zrobieniu
                            tła do prostej strzelanki. swoją drogą... aktorzy w takich filmach, to muszą mieć frajdę z grania... wyobrażasz sobie, jak to musi wyglądać z boku ? :] biegają po planie z tekturowymi karabinami, prężą torsy, robią miny i udają, ze ścigają albo są ścigani przez dmuchanego plażowego krokodyla... :]

                            wiesz, ja ich podziwiam za jedno - za to, ze udało im się nie parsknąc śmiechem i dzięki temu możliwe było nakręcenie tego filmu [i pewnie 177689 jemu podobnych]. a tak chciałem zobaczyć jakiś dobry s-f... ;]

                            ja tam nie mam wymagań ponad miarę, niech by tylko był jakiś nastrój, a tu nawet tego nie było.
                            • barbasia1 Re: "Doom" horror sf 22.10.11, 16:19
                              Widzisz, ja jestem widz idealany, niewiele mi trzeba, żeby się przestraszyć! ;)

                              Właśnie, właśnie, tło do strzelanki i do rąbanki ludzi.

                              swoją drogą... aktorzy w takich filmach, to muszą mi
                              > eć frajdę z grania... wyobrażasz sobie, jak to musi wyglądać z boku ? :] biegaj
                              > ą po planie z tekturowymi karabinami, prężą torsy, robią miny i udają, ze ściga
                              > ją albo są ścigani przez dmuchanego plażowego krokodyla... :]

                              He, he
                              Całkiem przyjemna zabawa to być musi!


                              > a tak chciałem zobaczyć jakiś dobry s-f... ;]

                              Innym razem, Greku! Co się odwlecze ...
                        • barbasia1 Re: "Doom" horror sf 22.10.11, 15:42
                          O!!! Nową Pakosińską obejrzałeś!!!
                          Rzuciłam też okiem na benefis Pazury, fragmentarycznie (benefis bez fantazji, bez polotu), ale tego akurat skeczu niestety nie widziałam, a szkoda.
                          Nie żebym była złośliwa, czy coś, ale miło mi czytać, he,he Twój komentarz na temat "nowej Pakosińskiej"... :))


                          > ach, te "Baby...", hehe. sporo jednak narzekań jest z okazji tej premiery, zauw
                          > azyłaś ?

                          Rzeczywiscie, opinie na temat "Bab ..." są różne.
                          A może ja się wybiorę na "Baby ..." zamiast na Almodovara!?

                          :)
                          • grek.grek Re: "Doom" horror sf 22.10.11, 15:50
                            też ją widziałaś ?

                            jesli nie, to tutaj jest o niej szerzej :
                            www.jmcstudio.pl/aktorzy/agata-zalecka
                            hehe, wiesz, "pakosińska" nie na darmo dałem w cudzysłowiu ;] którakolwiek przyjdzie po niej będzie miała zawsze taką etykietkę, zero własnej twarzy.
                            • barbasia1 Re: "Doom" horror sf 22.10.11, 16:30
                              Widziałam ją kiedyś na zdjęciu na jakiejś plotkaskiej stronce, ale nie zapamiętałam ani jej twarzy ani jej nazwiska.

                              Dziękuję za link, no proszę, nie wiedziałam, że pani jest aktorką z wykształcenia!? Ale nie jestem pewna, czy to jej pomoże czy raczej utrudni pracę!?

                              To prawda, a na swoje nazwisko będzie musiała długo i ciężko pracować.

                        • barbasia1 "Baby..." 23.10.11, 13:45
                          grek.grek napisał:

                          > ach, te "Baby...", hehe. sporo jednak narzekań jest z okazji tej premiery, zauw
                          > azyłaś ?

                          Przeglądałam wczoraj kometarze recenzentów na temat "Bab ...", i wydaje mi się, że z Koterskiem jeszcze nie jest tak źle, że cięgle ma coś ciekawego do powiedzenia widzom. Tym razem coś na temat współczesnego mężczyzny! :))/ nieno muszę iśc na ten film! ;)/

                          W filmie, czytałam, Koterski zawarł sporo błyskotliwych obserwacji obyczajowych, sporo celnych spostrzeżeń na temat mężczyn. Krytycy chwalą bardzo dobre dialogi, napisane typową, frazą Koterskiego. A zarzuty dotyczą generalnie forymy, tego, że film jest nierówny, że druga część filmu jest znacznie słabsza, że satyra traci tu swoje ostrze, a film zmierza w "stronę wykładu" / jeden z bohaterów wygłasza wielominutową pogadankę/. Krytycy zwracają również uwagę na to, ze film jest mało atrakcyjny filmowo. Akcja przez większość czasu, jak wiesz,/ wiemy dzieje się aucie, którym jadą dwaj narzekający na tytulowe "baby" faceci.

                          Własnie przydał by się jakiś przegląd filmów Koterskiego w publicznej. Też chciałabym obejrzeć jego starsze filmy, zwłaszcza debiutancki "Dom wariatów", w którym, jak czytałam, podsumowuje swoje dotychczasowe życie (nakręcił go dopiero wieku 42 lat).

                          Niestey w naszej misyjnej telewizji publicznej zwykło się przypominać dokonania naszych rodzimych wybitnych twórców dopiero po ich zgonie.
                          :)
                          • grek.grek Re: "Baby..." 23.10.11, 14:41
                            ja nawet widziałem fragmenty filmu ;]]

                            wygląda to na ciąg żartów i anegdot kąśliwych i zjadliwych. niektórzy piszą, ze bardziej nadających się do teatru, ze cała forma tego filmu jakoś taka teatralna bardziej niż filmowa ?

                            powiem Ci, ze mnie to jakoś nie wzrusza. a niech sobie będzie teatr, przecież w filmach Koterskiego zawsze bardziej chodziło o słowo, o tę obserwację, o spostrzeżenia owe, nie ? pytanie, czy on w tych tekstach o czymś ciekawym mówi, czy po prostu popisuje się ileż to mu się udało nazbierać fajnych odzywek.

                            mnie się te parę urywków spodobało, nie wiem, czy w pojemności 90-minutowej, czy ile to tam trwa, jest to do strawienia ? może tutaj jest problem - 90 minut nawijania, z gruncie rzeczy na jedno kopyto, makaronu na uszy... nie każdy lubi...

                            wiesz, miałem kiedyś na taśmie "Dzień świra". i powiem Ci, że RAZ tylko, kiedy nagrywałem - ogladałem go w całości, od pierwszej do ostatniej minuty. nie wiem, czy drugi raz bym to zrobił. mając go na taśmie, czasami, po prostu sobie włączałem w którymś momencie, na chybił trafił, i oglądałem, czy też słuchałem robiąc coś innego, szykując jedzenie, goląc się, czy tam cokolwiek innego. z tego punktu widzenia, jak dla mnie, największą zaletą jego filmów [np. "Nic śmiesznego" to jest dokładnie ten sam rodzaj narracji] jest właśnie to, ze możesz oglądać po tysiąc razy na wyrywki, bo lubisz te teksty, tę ową frazę - znasz je na pamięć, po którymś tam razie, ale chcesz ich słuchać. wielka w tym zaleta także aktorów, którzy je podają w tak charakterystyczny sposób. dlatego, ja sobie myślę, ze "Baby" będą także kultowe, a przynajmniej mogą być, ze względu na swoją uniwersalność, bo są pozbawione fabuły i możesz w nie wejść [jak to brzmi...] w każdym momencie i złapać momentalnie atmosferę.

                            celne, bardzo celne. hehe. dopiero jak który padnie, to go zaczynają fetować. nagle się dowiadujemy, ze "wielki arttysta zmarł", a jak spojrzeć w historię ramówki, to - podobno misyjna - telewizja jakoś nigdy albo rzadko, w godzinach śródnocnych zwykle, tego "wielkiego artystę" pokazywała widowni, która teraz ma obowiązkowo rwać wlosy z głowy i się pogrążać w żałobie z okazji Zejścia. wstyd :]
                            • barbasia1 Re: "Baby..." 23.10.11, 15:29
                              Otóż to, świeta uwaga! W filmach Koterskiego ten specyficzny język jest niesłychanie istotny, można powiedzieć, że jego filmy dzieją się takze na poziomie języka, że język jest jeszcze jednym bohaterem filmów.

                              Nagromadzenie rozmaitych powiedzonek, grepsów z całą pewnością nie jest celem samym w sobie, i nie służy tylko temu by zabawić widza, on służy przede wszytskim potretowaniu mentalności bohaterów, tu wspólczesnych mężczyzn. Dzięki niemu mozemy dogrzebać się od podszewkę świadmości bohatera!
                              Tak mi się wydaje. :)


                              A tak, miał to napisać, że owe wypominki, przypominanie dokonań w telewizji publicznej ma miejsce wylącznie nocną porą dla garstki nielicznych, cierpiących na bezsenność !

                              Fajna ta realacja ze sposobu odbioru filmu :)

                              ... czyli nie masz wąsów ani brody! :}



                              Dziękuję Ci pięknie za tę pochwałę!
                              Czuję się jakbym dziś jakieś cenne odznaczenie dostała! Serio!
                              • grek.grek Re: "Baby..." 24.10.11, 13:39
                                no pewnie, język w tych filmach jest tak bardzo oryginalny, ze nikt nawet nie próbuje go naśladować, bo by się zbłaźnił, by się ;]

                                jak się weźmie pod uwagę, ile jadu wypuszczają z siebie jego ekranowe alter ego, to jakby chciał tak nagadać na świat, kobiety, rodzinę bez drwiny, humoru, czasami wisielczego, to by poległ, wyszedłby jakiś pretensjonalny gniot, albo straszna piana.

                                ja tam nie cierpię na bezsenność ;] co nie zmienia faktu, ze za późno dają te filmy, a kiedy w ogóle zaczęli się bawić w wyłączanie nadawania przed albo w trakcie filmu, to ich nocne pokazy w ogóle przestały miec nawet najdrobniejszą wartość.

                                serio ? :]

                                • barbasia1 Re: "Baby..." 24.10.11, 14:27
                                  albo wyszłoby coś w rodzaju niestrawnych ekshibicjonistycznych wynurzeń frustrata ...
                                  Otóż to.


                                  > ja tam nie cierpię na bezsenność ;]

                                  Oczywiście, że nie! Określenie "dla ludzi cierpiących na bezsenność", w ogóle nie donosiło się do Ciebie, nawet mi to przez myśl nie przeszło. To miała być taka metafora dosadna, z wyrzutem w kierunku władz TVP!Za niezgrabność sformułowania starsznie przepraszam.

                                  Serio! :)
                                  Bardzo cenny to dla mnie komplemet!
                                  • grek.grek Re: "Baby..." 24.10.11, 14:46
                                    właśnie coś takiego by wyszło.

                                    nie, bez przesady, nie obrażam się i nie masz za co przepraszać, zwłaszcza że masz sporo racji :]

                                    a, no to miło mi, hehe.
                                    • barbasia1 Re: "Baby..." 24.10.11, 18:06
                                      To dobrze.
                                      :)
                      • grek.grek "Getsemani" 22.10.11, 13:06
                        "Siedmioro wspaniałych", niezły tytuł :] no i, jak czytam, dobry film. helena potrafi wszystko zaczarować, każdą opowieśc, to fakt :]

                        "getsemani" bardzo na czasie, że tak powiem. nic nowego nie mówi, polityka i okołopolityczny mikrokosmos zawsze był i będzie umorusany jak niemowlę po zabawie w błocie, a rząd pozostaje marionetkę w łapach rozmaitych cwaniaków z kasą podczepiających się podeń w zamian za korzyści. łódka chybocząca się, błąd, skandal i możesz wylecieć. brak miejsca na skrupuły i konieczność szybkiego reagowania, na owo getsemani mogą sobie pozwolić tylko ci, którzy zamierzają odejść, są gotowi na niebyt, albo inny-byt, mają plan, a już na pewno - brzydzą się całą zabawą. i nikt nie zwróci na to większej uwagi. tylko ludzi odchodzących stać na powiedzenie prawdy w oczy tym, którzy zostają i dalej uprawiają ten chocholi taniec. tak mnie się to wyświetliło :] a Tobie ?

                        bardzo dobra obsada, podobała mi się imć Grochowska, jako doradczyni ministerki. babka z tzw jajami :] inna zupełnie rola od tych, w ktorych ją wcześniej widziałem, może dlatego tak się, mnie, gdzieś tam wyrózniła ?

                        właśnie, dobrze zauważyłas. "Boska" ma być na żywo grana. czyli, oldskul. zarzucony zdawałoby się bezpowrotnie. a tu, proszę. ten teatr trzyma jeszcze TVP na nogach, no - na jednej nodze, druga majta się w powietrzu i w sumie cała postać solidnie się chwieje :]

                        patrzę w ramówkę - co widzę ? archaiczny Indiana Jones i jakieś dziecinne komedyjki - to ma być oferta publicznej tiwi ? :]

                        słusznie mówisz. wielka strata, ze TVP tak łatwo porzuca te płodzone przez siebie żyjątka - komu szkodziły polskie filmy co środę czy co wtorek ? dlaczego zastąpiono je jakimiś serialidłami nr 76889 albo amerykańskimi obyczajówkami, których nawet w Juesej publika nie chce oglądać, bo woli wrestling albo mistrzostwa świata we wstrzymawaniu oddechu ? kto tym steruje ? a może samo się kręci ?



                        • pepsic Re: "Getsemani" 22.10.11, 16:20
                          Grek, mogłabym prosić o króciutkie streszczenie Getsemani, bo odpłynęłam w środku? :)
                          No właśnie, oczywistości, ale w jak przeintelektualizowanym sosie.

                          Ps. W koszmarną perukę i koszmarne okularki wyposażyli Cielecką;) Jakby zapatrzyli się na pewną panią minister, która już nie będzie ministrem, a najważniejszą personą w organie ustawodawczym, czyli z serii, jak skutecznie zeszpecić kobietę;)
                          Ps. Grochowska z podobnym efektem wcieliła się w rolę pani minister ds. wojny, czy propagandy w teatrze tvp "Boulevard Voltaire".
                          • barbasia1 Re: "Getsemani" 22.10.11, 16:51
                            pepsic napisała:

                            > Ps. W koszmarną perukę i koszmarne okularki wyposażyli Cielecką;)

                            Właśnie, peruka koszmarna, ala gosposia Marysia z komedii "Poszukiwany, poszukiwana". Wiało sztuznością. Nie wiem po co to było.

                            > Ps. Grochowska z podobnym efektem wcieliła się w rolę pani minister ds. wojny,
                            > czy propagandy w teatrze tvp "Boulevard Voltaire".

                            A wiesz, że to samo mi przyszło na myśl podczas oglądania! :) Właśnie ta (mała) rola Grochowskiej w Boulevard Voltaire!
                            Dokładnie to Grochowska wcieliła się rolę w córki głównej bohaterki, która to córka dorobiła się stopnia generała armii izraelskiej. Zapamiętałam to!

                            Obie postacie z tych sztuk Grochowskiej właściwie łączy duże podobienstwo, obie są kobietami silnymi, zdecydowanymi, odpowiedzialnymi za strategię walki w przypadku pierwszej bohaterki na polu bitwy,a w przypadku drugiej gruncie politycznym ( o polityce bardzo często mówi się metaforycznie w terminach walki! ).


                            • pepsic Re: "Getsemani" 22.10.11, 17:04
                              Racja, nie tekę, a gwiazdki na pagonie nosiła:)
                              Grochowska wydaje sie do silnych ról stworzona. Prywatnie podobno nawija, jak karabin maszynowy, musi dużo pracować nad sobą w związku z tym.
                              • barbasia1 Re: "Getsemani" 22.10.11, 17:29
                                A mnie Grochowska zdecydownie bardziej pasuje do ról kobiet słabych, kruchych i delikatnych, skoplikowanych wewnętrznie, neurotycznych...

                                Ale w obu rolach TT wypadła zaskakująco dobrze, muszę przyznać; role były jednak malutkie, więc chętnie zbaczyłabym, czy poradziłaby sobie w jakiejś więszej roli twardzielki i baby z jajami.
                            • ewa9717 Re: "Getsemani" 22.10.11, 17:07
                              barbasia1 napisała:

                              > pepsic napisała:
                              >
                              > > Ps. W koszmarną perukę i koszmarne okularki wyposażyli Cielecką;)
                              >
                              > Właśnie, peruka koszmarna, ala gosposia Marysia z komedii "Poszukiwany, poszu
                              > kiwana".
                              Miałam to samo skojarzenie. To już Bodo wyglądał lepiej jako Mae West ;)

                              • barbasia1 Re: "Getsemani" 22.10.11, 17:17
                                ewa9717 napisała:

                                > barbasia1 napisała:
                                >
                                > > pepsic napisała:
                                > >
                                > > > Ps. W koszmarną perukę i koszmarne okularki wyposażyli Cielecką;)
                                > >
                                > > Właśnie, peruka koszmarna, ala gosposia Marysia z komedii "Poszukiwany,
                                > poszu
                                > > kiwana".
                                > Miałam to samo skojarzenie. To już Bodo wyglądał lepiej jako Mae West ;)

                                Ha,ha!
                                Święta prawda z tym Bodo i Mae West!

                                Wita Ewo, jak miło Cię znów czytać! :)))
                          • grek.grek Re: "Getsemani" 23.10.11, 11:20
                            jasne. przynajmniej, mogę się podjąć :]

                            jak się kapnęłaś, problem kręcił się wokół tego skandalu obyczajowgo z córką ministerki. został on zażengnay, dzięki wstawiennictwu wpływowego, bogatego lobbysty Fallona [Bonaszewski], zasiadającego w radzie szkoły; w dodatku jeszcze dotował on szkołę zaraz po całej sprawie, co mogło sugerowac, ze minister jest skorumpowana i coś mu załatwiła w zamian za nie-wywalenie córki ze szkoły. pytanie : czy ma się ona podać do dymisji, czy zostać, z jej rozmowy z premierem, wg mnie, by wynikało, ze premier sugerowałby jednak złożenie teki. tu by zachodziło to jej getsemani, moment zwątpienia.

                            jej córka, skandalistka, wyjeżdza z miasta, razem z nauczycielką. siedzą w barze w jakimś małym hoteliku i ta dziewczyna wyjaśnia jej czym jest getsemani - zwątpieniem, tak, ale po tym zwątpieniu nie moze następować rezygnacja, tylko podjęcie jednak własnego cięzaru/krzyża, jak u Jezusa. nauczycielka, która zrezygnowała z kariery pianistki, nagle zaczyna rozumieć, ze być może podjęła błędną decyzję w zyciu. niemo imituje grę na pianinie do muzyki z offu, tak jakby w jej głowie powstała idea, aby powrócić do tematu, podjąć jednak wyzwanie, które kiedyś odrzuciła, poddała się.

                            ministerka, ze swoją doradczynią, przychodzą na jubel zarządzany przez Fallona. są świadkami sceny na zapleczu, gdzie mąz nauczycielki rezygnuje ze świetnie płatnej posady u Fallona [pamiętasz rozpoczynającą spektakl rozmowę], w imię zasad, uczciwości, nie mogąc dłużej przyglądać się z bliska temu, jak wyglądają polityczno-biznesowe geszefty. Fallon nie jest specjalnie przejęty jego zwierzeniem i i obrzydzeniem. po prostu - nie, to nie, znajdę se kogoś innego.

                            a ministerka realizuje w pełni getsemani - przeżywa moment próby, ale nie poddaje się, postanawia zostać na stanowisku, co deklaruje z dumą. pod rękę z Fallonem otwierają drzwi i wchodzą na salony, gdzie już czeka zbita ciżba rozmaitych biznesmenów, "partyjnych doborczyńców" - nie podda się, zostanie, za cenę kolejnych kompromisów, układzików,nie tylko akceptacji takiej politycznej rzeczywistości, ale i jej czynnego współtworzenia. wychodzą do nich szykownie, i tylko doradczyni ministerki wykonuje skinienie w stronę męza nauczycielki - z jakims takim uznaniem dla niego, za taką a nie inną decyzję. za uczciwość wobec siebie.

                            to chyba tyle, co zapamiętałem. rzecz do korekty, ofk :]

                            • grek.grek Re: "Getsemani" 23.10.11, 13:06
                              na getsemani mogą sobie pozwolić ci co odchodzą" - ja piep,rzę, ale ze mnie dureń [jakby to nowość była...]... właśnie ministerka wychodzi na tą, która umie je właściwie przeżyć. zwątpić, zachwiać się, ale nie odstąpić, pójść dalej.

                              ale tu mamy do czynienia z politycznym bagnem, więc trudno założyć że jej mentalny sukces służy społeczeństwu, nie oczyszcza rzeczywistości, przeciwnie. jest przecież zgodą na brud i jego akceptacją.

                              getsemani jezusa prowadziło, w mitologii chrześcijańskiej, do zbawienia świata. a tutaj ? do czego miałoby prowadzić getsemani ministerki ?

                              możliwe, ze znów coś pitolę od rzeczy, jak Wy to odczytujecie ? kto tu naprawdę zwyciężył ?

                              mąz nauczycielki unosi się godnością osobistą i mówi "pas" temu burdelowi, a więc realizuje w pełni swoje zwątpienie.

                              zaraz, a może jego zwątpienie polegało właśnie na przyjęciu tej pracy u Fallona, a getsemani polega na tym, ze wątpliwości dotyczyły odejścia i rezygnując, porzucają bajzelek właśnie ten jezusowy motyw zrealizował ?
                              • pepsic Re: "Getsemani" 23.10.11, 15:14
                                Rzeczywiście getsemani w wydaniu pani minister tezą chwieje. Od początku miałam problem z tą sztuką, chyba mi nie leży. Może z punktu widzenia angielskiego widza i angielskich realiów politycznych rzecz jest inaczej postrzegana?
                                Za streszczenie dziękuje.
                                • grek.grek Re: "Getsemani" 24.10.11, 13:25
                                  bardzo proszę.

                                  a co do samej sztuki, to ponoć ma ona jakiś związek z wydarzeniami w rządzie Blaira, więc faktycznie oblatany politycznie Brytyjczyk miałby większe pole do popisu niż my. ale, pewien uniwersalizm zachowuje... chyba.. :].
                                  • barbasia1 Re: "Getsemani" 24.10.11, 17:42
                                    Owszem, sztuka ma związek z wydarzeniami w rządzie Blaira, a cała sprawda opisana jest pokrótce pod tym linkiem, który wczoraj znalazałam:

                                    www.gbritain.net/print.php?what=news&id=240
                                    Co ciekawe, brytyjska minister kultury Tessa Jowell, która była pierwowzorem minister granej przez Cielecką, inaczej niż w sztuce, złożyła wniosek o seprację z mężem prawnikiem Davidem Millsem, zamieszanym w skandal z domniemanym przyjęciem 344 tys. funtów łapówki od ludzi z otoczenia obecnego premiera Berlusconiego.

                                    pl.wikipedia.org/wiki/Tessa_Jowell
                                    Ta prawdziwa minister jest znacznie ciekawsza od tej z dramatu.


                                    Przynam, że i ja miałam problem z tytułowym Getsemani, i podobną do Twojej pracę myślową wykonałam. :)

                                    I też się zastanwiam, do czego, do kogo ma się odnosić to odwołanie do Biblii, bliblijna noc zwątpienia (getsemani symbolizuje też cierpienie, zdradę) , czy tylko do postawy nauczycielki, najbardziej prawej osoby w tym towarzystwie, która z powodu poważnych wątpliwości zgrezygnowała ze swego powołania. Córka minister mówi na końcu, że getsemani polega na tym by pomimo watpliwości nieść swój ciężar, iść do przodu, nie rezygnować ze swojej misji, jakolwiek rozumianej. Czy chodzi tu o postawę pani minister?

                                    Ale przecież jej raczej nie dręczyły żadne wątpliwości, nie miała żadnych skrupułów, co do słuszności swojego postępowania (chyba , że coś przeoczyłam)? Ona bez wahań żadnych parła do przodu ( czy powodowało nią wyłącznie pragnie zachowania wladzy, stanowiska ? właśnie nie wyczułam tego dobrze w tej postaci) , pomimo skandali z córką, a potem skandalu z mężem oskażonym o prowadzenie mętnych biznesów za granicą, którego jednak nie zdecydowała się opuścić pomimo świadomości, że wiele może stracić.

                                    Czy taka postawa to gestemani? A może getsemani nalezy odczytywać tu jako ironię?

                                    Nie wiem nie czuję tego przedstawienia za bardzo .

                                    I zgadzam się z Tobą , Pepsic, że "Getsemani" nie mówi nic nowego na temat polityki, czego byśmy nie wiedzieli. Prasa szeroko donosiła nie raz o tym wszuyskim o czym mówi w swej sztuce David Hare, czyli o niejasnych powiązaniach władzy i biznesu, o związkach polityków, członków partii (rzadzącej) z bogatymi biznesemenami, którzy w zmanian za rozmaite korzyści (obniżenie podatków czy inne ) finnasują z własnej kieszeni partie (aluzja do Zbycha, Mira i Rycha? , czy o próbach tuszowania rozmaitych skandali obyczajowych i innych z udziałem polityków i członków ich rodzin, o wywieraniu przez władze, partie nacisków na dziennikarzy (którzy też swoje za uszami mają), by nie pisali artykułów stawiających polityków w niekorzystnym świetle, o podejrzanych lobbystach, itd. itp.

                                    A mnie się podbał Mariusz Bonaszewski / mnie się on b. podoba jako facet) w roli Fallona, nadekspresyjny, wijący się niczym ten przebiegły wąż kusiciel. ;)
                                    • barbasia1 Re: "Getsemani" 24.10.11, 17:51
                                      PS
                                      A mnie się podbał Mariusz Bonaszewski / mnie się on b. podoba jako facet) w roli Fallona, nadekspresyjny, wijący się niczym ten przebiegły wąż kusiciel. Był f a n t a s t y c z n y! ;)


                                    • grek.grek Re: "Getsemani" 25.10.11, 14:12
                                      ja odniosłem wrażenie, że wątpliwości ministerki dotyczyły pozostania na stanowisku rządowym. zrezygnować w obliczu podejrzeń wobec siebie, w oparach skandalu, pod presją opinii publicznej, wobec mniej lub bardziej niemych sugestii premiera, czy odpuścić ? nie robiła wokół tego min diwy operowej, nie stroiła się w piórka, nie były to wątpliwości być może szlachetnej natury, dla patrzącego z boku obserwatora, bo przecież, co to za pokusa - obcować nadal wśród koruptów, cwaniaków i taplać się w błocku, ale dla niej akurat miały one rangę i przede wszystkim, wg mnie, to był moment zwątpienia w dalszą zasadność swojego istnienia w polityce, bycia na świeczniku, pełnienia urzędu.

                                      • barbasia1 Re: "Getsemani" 25.10.11, 20:54
                                        W takim razie musiałam bardzo nieuważnie oglądać ten spektakl i nie dostrzegłam tych subtelnych wyrazów wątpliwości .
                                        • grek.grek Re: "Getsemani" 26.10.11, 12:06
                                          są po prostu różne punkty widzenia :
                                          www.rp.pl/artykul/355194,732401.html
                        • barbasia1 Re: "Getsemani" 22.10.11, 17:49
                          Wiesz, mam wrażenie, że kolejni dysydenci w TVP chętnie i z radością podcięliby jeszcze i tę jedną nogę, na której stoi TT i obali go, gdyby tylko mogli, ale każda kolejna ekipa trzymająca aktualnie władzę nie pozwala na to, lecz nie z wielkiej miłości do teatru, ale z wielkie obawy by do niej nie przylgnęła łatka niszczyciela kultury i misji w TVP, by nie okrzyknięto jej likwidatorami ostaniego bastionu kultury w TVP.
                          I bardzo dobrze!

                          :)
                          • grek.grek Re: "Getsemani" 23.10.11, 13:11
                            zrobią sobie z tego teatru listek figowy przykrywający ich marną goliznę :] ty do nich "robicie g.wnianą telewizję !", a oni "a nieprawda, bo dajemy teatr telewizji, ha !" - takie mędrki z nich.

                            rok temu straszyli basowym głosem z offu, ze kto nie zapłaci abonamentu - tego za łeb wezmą karnie i beknie przed sądem.

                            dzisiaj wychodzą w pozie grzybiarza Torbickie i Olszańscy i błagają z miną okradzionego
                            Wietnamczyka : "zapłaćcie abonament, coooo ? bylibyście tak mili dla nas ?".
                            jak im się język zmienił, nie ? :]

                            • barbasia1 Re: "Getsemani" 23.10.11, 14:03
                              grek.grek napisał:

                              > zrobią sobie z tego teatru listek figowy przykrywający ich marną goliznę :] ty
                              > do nich "robicie g.wnianą telewizję !", a oni "a nieprawda, bo dajemy teatr tel
                              > ewizji, ha !" - takie mędrki z nich.
                              >
                              > rok temu straszyli basowym głosem z offu, ze kto nie zapłaci abonamentu - tego
                              > za łeb wezmą karnie i beknie przed sądem.
                              >
                              > dzisiaj wychodzą w pozie grzybiarza Torbickie i Olszańscy i błagają z miną okra
                              > dzionego
                              > Wietnamczyka : "zapłaćcie abonament, coooo ? bylibyście tak mili dla nas ?".
                              > jak im się język zmienił, nie ? :]

                              ha,ha! :)
                              No tak.
              • barbasia1 Re: Yuma? House ? Himmler! ;)) 21.10.11, 17:41
                Dziękuję za tę opowieść i za szalenie ciekawy komentarz i uwagi ...


                :)




    • maniaczytania P.S. I love you - dzis 22.10.11, 14:31
      o 21.50 na tvn - romantic movie, ale nie ogladalam, wiec zobacze na pewno,
      w rolach glownych Hilary Swank i jeden z nowych (choc nie mlodych) idoli i symboli - Gerard Upior w operze Butler ;)
      • grek.grek Re: P.S. I love you - dzis 22.10.11, 14:40
        kurdesz, co to dzisiaj jest za okazja, ze na wszystkich kanałach komedie same ? :]
      • maniaczytania Re: P.S. I love you - krotka recenzja (spojler tez 23.10.11, 17:05
        sie moze trafic)

        Troche o filmie (i ksiazce) slyszalam, ale do tej pory jakos nie zlozylo sie. Nie lubie Gerarda Butlera, o! to dlatego sie nie zlozylo. Ale wczoraj dalam rade i o dziwo troche mnie film zaskoczyl.
        I choc historia dosc smutna - maz (Butler) umiera i zeby jakos pomoc zonie (Swank) przezyc zalobe wysyla jej listy zza grobu (oczywiscie calosc zaaranzowana tuz przed smiercia) - to wyszedl z tego nieglupi, nie ckliwy i czesto smieszny i zabawny film.
        Do plusow dodac nalezy piekne zielone krajobrazy Irlandii, dosc przyjemnych dwoch dodatkowych panow ;) , fajne sceny z matka (Kathy Bates zreszta!) i nie zaluje kilku godzin spedzonych wczoraj z tvnem (a film dosc dlugi byl!) :) a Wam polecam przy jakiejs okazji.
        • pepsic Re: P.S. I love you - krotka recenzja (spojler te 23.10.11, 17:53
          Zaczęłam oglądać, ale przy pierwszych reklamach utknęłam na dobre na "99 frankach". Stypa jakaś taka mało konwencjonalna była;)
        • barbasia1 Re: P.S. I love you - krotka recenzja (spojler te 24.10.11, 14:40
          Dzięki Maniu, za te brzmiące bardzo zachęcajaco słowa komentarza, na pewno obejrzę przy okazji kolejnej powtórki!
          Niezła obsada!

          :)
    • pepsic "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 23.10.11, 15:40
      Uprzedzam, będę trochę spolerować.

      Francuski bardzo dobry film. Protest przeciwko światu pogrążającemu się w blichtrze i bogactwie, przeciwko marnowaniu pieniędzy na reklamowanie ładnie opakowanych gówien (sorki), podczas gdy miliony ludzi głodują, gdy katowane są zwierzęta dla celów konsumpcyjnych. Rzecz o metodach działania w agencjach reklamowych i przejmowaniu kontroli nad klientem. Głównym bohaterem jest wzięty i zdolny pomysłodawca tekstów reklamowych (copywriter), który w pewnym momencie (za późno) próbuje sIę otrząsnąć i odciąć od takiego świata. Mocne, dynamiczne, innowacyjne kino na miarę XXI wieku, z elementami animowanymi i mnóstwem migających obrazków, tudzież satyra społeczeństwa konsumpcyjnego, braku ideologii, pogoni za pieniądzem i uciechami życia. Mi się bardzo podobało, niestety nigdy nie uwierzę, że taka pozycja mogłaby się pojawić w misyjnej.
      Ps./ Jeszcze mięso jem , ale... jest jedna scena, na rzeź prowadzona jest krowa słaniająca się na nogach, dopiero za jakiś czas dotarło do mnie, ze nie z braku sił, a z przerażenia.
      • grek.grek Re: "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 24.10.11, 14:44
        ideologie doprowadziły świat w XX wieku do wojen, rasizmu, fanatyzmu i totalitaryzmu. przy całym krytycyzmie dla konsumpcjonizmu, reklamowego prania mózgów i prymatu pieniądza, może dzięki nim różne oszołomy mają mniejsze wzięcie, a szanse na III wś. są znaczące mniejsze ? przynajmniej na razie... imo, problemy z zasobami wody, energii, przeludnieniem, coraz mniejszą podażą pracy dla ludzi zastępowanych przez technologię i przy zmieniającej się strukturze zapotrzebowania społecznego - to dopiero będzie zabawa ;]

        • barbasia1 Re: "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 24.10.11, 15:31
          Zgadzam się, ale z drugiej strony, Greku, są przecież całe rzesze ludzi, które pragnęłby uczestniczyć w tym coraz bardziej rozbuchanym konsumpcjonzmie, ale nie mogą z prozaicznych powodów, z braku pieniędzy. A to rodzi frustrację, której wybuchy mogą być bardzo groźne, co pokazały nie tak dawne wydarzenia z Londynu.

          Interesująca rzecz, Pepsic! Trzeba tego koniecznie poszukać w wypożyczalni DVD albo gdzieś w sieci!
          • grek.grek Re: "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 24.10.11, 16:36
            w Brytfanii poszło, zdaje się, o coś innego, nie wiem, czy dobrze pamiętam : chyba o jakąś awanturę między policją, a imigrantami, zakończoną strzelaniną ?; a masowe kradzieże były tylko pokłosiem chaosu jaki się wytworzył - plądrowanie nastąpiło :]]

            ale generalnie masz rację. to jest problem. ja myslę, że jest to pole do popisu dla kultury, sztuki, które mogą dać ludziom poczucie własnej wartości, stworzyć alternatywny system odnajdywania się w świecie. bo, w zasadzie, to pragnienie uczestniczenia w konsumpcji sprowadza się do posiadania najmodniejszych gadżetów, że niby ich posiadanie warunkuje sposób bycia postrzeganym przez otoczenie. moze po erze pieniądza i konsumpcj, które przecież nie mogą trwać wiecznie, mają swój czas obowiązywania,i przyjdzie era sztuki, jako tego w czym uczestnictwo określac będzie człowieka ?
            • barbasia1 Re: "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 25.10.11, 22:19
              grek.grek napisał:

              Tak, do zamieszek w londyńskiej dzielnicy Tottenham zamieszkałej w większości przez imigrantów doszło po zastrzeleniu przez policję 29-letniego mężczynzy (który był, jak się okazało dilerem narkotykowym). Porotesty przeciwko policji, początkowo pokojowe zamieniły się w zamieszki, potem dopiero zaczęto rabować sklepy.

              Ale na właśnie na ten aspekt konsumpscyjny zamieszek w Londynie zwracali uwagę niektórzy dziennikarze, komentatorzy, pisząc , że "zamieszki nabrały typowo konsumpcyjnych cech". "Ludzie w rabowanych sklepach szukają rzeczy na swój rozmiar i potrzebnych im witaminowych suplementów. "Rioting-meets-shopping" ("robienie zamieszek połączyło się z robieniem zakupów") - pisał w "The Independent" brytyjski pisarz i publicysta Paul Vallely. "Zamieszki straciły swój romantyczny charakter "głosu z serca getta". Stały się okazją do zdobycia nowej pary fajnych trampek".

              www.wprost.pl/ar/256894/Zamieszki-w-Londynie-Konsumpcjonizm-zabil-romantyzm/
              • grek.grek Re: "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 26.10.11, 12:32
                klasyka gatunku, każdy chciał coś... wynieść z tej lekcji nieposłuszeństwa obywatelskiego ;]]
                • barbasia1 Re: "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 26.10.11, 23:41
                  Ha,ha, ha!

                  Cudny komentarz! :)))

                  Klasyka!? Ale chyba nigdy dotąd tak dużo nie wyniesiono jak podczas sierpniowych zamieszek w Londynie!? ;))
                  • grek.grek Re: "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 27.10.11, 10:26
                    haha, to prawda :]

                    podobno zamaskowani demostranci mieli bardzo pojemne plecaki i, mimo że nigdzie nie jechali, walizki ;]
          • pepsic Re: "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 24.10.11, 23:14
            Barbasiu, nie jestem pewna, czy Ci sie spodoba. ??
            A tu próbka, uwaga drastyczna i nie jest to tylko wizja kokainowa:
            www.youtube.com/watch?v=RyBSizQfXgM&feature=related
            • barbasia1 Re: "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 25.10.11, 21:29
              pepsic napisała:

              > Barbasiu, nie jestem pewna, czy Ci sie spodoba. ??
              > A tu próbka, uwaga drastyczna i nie jest to tylko wizja kokainowa:
              > rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=RyBSizQfXgM&feature=related

              Powiem Ci Pepsic, że forma, strona wizualna podoba mi się...
              Czytam właśnie na stronie stopklatki, że film jest adaptacją popularnej we Francji komiksowej serii pt. "99 francs" Frederica Beigbeidera. I stąd w filmie te rysunkowe wstawki. Epizod na filmiku rzeczywiście dość nieprzyjemny, choć drastyczność , mam wrażenie, osłabiona jest przez aminację .

              Czyli jednak bohater/ owie spowodował/li w rzeczywistości wypadek?




              • pepsic Re: "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 27.10.11, 20:05
                W takim razie muszę pospolerować:
                Do końca pewności nie ma, gdyż są dwa zakończenia, subiektywnie rzecz ujmując jest jedno, oczywiste, drugie (z happy endem) uważam za wizję przedśmiertną bohatera podczas samobójczego skoku z cyklu: co by było, gdyby....
                Scena (kluczowa), którą zalinkowałam kończy się w samolocie, gdzie bohaterowie odzyskują przytomność na kacu gigancie i potężnym moralniaku. Do chwili, kiedy nie zobaczą krwi na koszulach (które ze wstydem ukrywają pod marynarką) łudzą się, że to tylko majaki narkotykowe. Krótko potem zostają (prawie) aresztowani. W drugim alternatywnym zakończeniu bohaterowie przytomnieją w samolocie, ale nie krwią są upaprani a "tylko" wymiocinami, w związku czym historia toczy się w innym kierunku.
                Aczkolwiek cały czas się zastanawiam, czy prawidłowo poukładam klocki.
            • barbasia1 Re: "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 25.10.11, 21:31
              Już namierzyłam ten film! :)
          • pepsic Re: "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 27.10.11, 20:18
            A z trzeciej strony nie można nie zauważyć, że dobra konsumpcyjne są wytwarzane przez miliony pracowników, dzięki czemu mają na chleb, przy okazji ich rodziny też.
        • pepsic Re: "99 franków" z wczoraj z Ale Kino! 24.10.11, 22:54
          Nie wiem, jak mam to napisać, ale wczoraj trochę sie rozpędziłam i na niewłaściwe tory dyskusję sprowadziłam, chodziło mi o ideologię w sensie istoty i sposobu życia, choć jak się tak na zimno zastanowić, może na siłę wypatrzyłam to, czego nie było.
      • grek.grek "Boska"/"mój Nikifor" 24.10.11, 14:51
        to tylko dorzucę, ze "Boska" live w TVp1 [Janda przez 2 godziny, nie każdy to może unieść, haha...] , od 20:30. a 23:20 - "mój Nikifor" - chyba na jutubie nawet jest, a mnie się jakoś zawsze udawało odwlec moment sięgnięcia poń... no i jak góra nie chciała do Mahometa, to Mahomet przyszedł do góry i skoro już przyszedł, to zamierzam obejrzeć :] oglądacie też ? co ja pytam, pewnie dawno już jesteście po seansie... ja zawsze na końcu kolejki ;]

        a dodatkowo, w Polsacie, "Negocjator". dobra sensacja, jeśli jeszcze nie widzieliście.

        • barbasia1 Re: "Boska" 24.10.11, 15:10
          >Janda przez 2 godziny, nie każdy to może unieść, haha...]

          ha,ha! :)
          Ale tylko jakaś maruda nie uniesie!

          Tytułowa Boska to postać szalenie ciekawa:

          "Tytułową bohaterką jest autentyczna postać – Florence Foster Jenkins (1868-1944), amerykańska milionerka, która majątek odziedziczyła po ojcu, bankierze. Pozbawiona talentów wokalnych i muzycznych, a także atrakcyjnej aparycji, postanowiła zostać śpiewaczką operową. W dojrzałym wieku, po czterdziestce, zaczęła sama finansować swoje koncerty i recitale. Podczas występów Jenkins dawała istne festiwale „fałszowania” śpiewu i łamania wszelkich reguł muzycznych. Jej wykonania nie spełniały nawet kryterium dobrego amatorstwa.

          W połączeniu z kiczowatymi kostiumami i tandetną scenografią, występy Jenkins były wyrazem najgorszego gustu. Do tego wszystkiego dochodził zupełny brak samokrytycyzmu „artystki”. Nie przejmowała się nieustającą falą drwin i była dumna ze swojej działalności. Ukoronowaniem „kariery artystycznej” Jenkins był koncert w Carnegie Hall. Sława „najgorszej śpiewaczki świata” sprawiła jednak, że od pewnego momentu zaczęła ona przyciągać publiczność. Ludzie chcieli na własne oczy zobaczyć i usłyszeć tę osobliwość.

          Sztuka Quiltera obejmuje schyłek życia Jenkins. Towarzyszy jej kilka postaci. Pierwszą z nich jest akompaniator Cosme McMoon. Pełni on w przedstawieniu jednocześnie rolę narratora i tylko on ma świadomość groteskowości sytuacji. Clair Bayfield jest kochankiem „Boskiej”, aktorem z zawodu, a kabotynem z charakteru. Przyjaciółka Dorothy jest osobą o niskim poziomie intelektualnym, pretensjonalną i śmieszną. Wbrew schematowi znanemu z tradycyjnych komedii, służąca Maria także nie reprezentuje pozytywnych wartości. Jest arogancka i roszczeniowa.

          Wymowa sztuki Quiltera jest niejednoznaczna. Z jednej strony jest ona satyrą na zły gust, na chore mechanizmy rządzące show-biznesem, na prymitywizm społeczeństwa amerykańskiego, na głupotę, pretensjonalność i kabotynizm. Z drugiej strony, w śpiewaczej pasji „Boskiej” kryje się motyw pochwały ludzkich marzeń przełamujących przeciwności i niemożności. To typowo amerykański mit sukcesu, który jest możliwy, gdy się go bardzo pragnie.

          Tekst sztuki, na pozór bardzo prosty, stwarza dość szerokie pole do reżyserskiej i aktorskiej interpretacji. Dzięki temu „kariera” Florence może być jednocześnie odczytana jako efekt fanaberii zwariowanej milionerki i jako hymn na cześć ludzkich marzeń."

          www.tvp.pl/kultura/teatr/teatr-telewizji/archiwum/boska/5447064

          A tu prawdziwy ratrytas, he he próbka autentycznego śpiewu Florence Jenkins z płyty, która dzięki swemu uporowi zdołała nagrać:

          www.youtube.com/watch?v=MM6qntPpyZ0

          Za pierwszym razem słychając popłakałam się ze śmiechu, naprawdę, ale jak przesłuchałam jej drugi i trzeci raz doceniłam pasję z jaką śpiewała, wielką siłę determinacji by zaśpiewać tę najtrudniejszą z najtrudniejszych arię - Królowej Nocy z opery "Czrodziejski flet" Mozarta.
          • grek.grek Re: "Boska" 24.10.11, 15:45
            wyczerpująca zapowiedź, Barbasiu :]

            pozostaje tylko zasiąść i obejrzeć. i... ciekawe, czy te teatry na żywo staną się jakąś tradycją świecką, czy znów TVP [ale ostatnio na nich jadę... aż sam nie mogę już tego czytać.... po tym jak napiszę ;)] zaczne, fiknie dwa kozły i skończy ?
            • barbasia1 Re: "Boska" 24.10.11, 18:05
              :)))

              W takim optymistycznym duchu były napisane te artykuły na temat powrotu "żywego" teatru do telewizji, że jest nadzieja, że zobaczymy więcej spektakli na żywo! :)

              Przyjemnego zatem oglądania Boskiej na żywo i Nikifora z taśmy życzę Tobie, Wam.

              :)
          • pepsic Re: "Boska" 24.10.11, 23:31
            Gdzieś, kiedyś czytałam o F.Jenkins, chyba w WO, naprawdę przez pierwszy moment byłam przekonana, że padłam ofiarą żartu primaaprilisowego, bądź ze mną coś nie tak;)

            Ps. Obejrzałam, podzielam pozytywne opinie z sąsiedniego wątku, nie przypuszczałam, ze relikt sprzed lat tak dobrze się sprawdzi w dzisiejszej dobie. Ale żeby tak popsuć antrakt i przy okazji nastrój?
            • grek.grek Re: "Boska" 25.10.11, 14:21
              hehe, a ja byłem ciekaw, czy Janda Cię nie zniechęci swoją ekstrawertycznością posuniętą ponad miarę ;]

              obejrzałem, póki co, bo resztę mam nagraną, tylko pierwszą część - zabawna rzecz, pełna przyjemnośc z oglądania, parę zawodowych tekstów, zwłaszcza ten "dlaczego nie zwolnicie tej służącej ? zwolniliśmy ją, ale ona nie zna angielskiego, my nie znamy hiszpańskiego, więc pracuje nadal" :]], aktorstwo trochę inne niż filmowe, bardziej ekspresyjne i akcentujące, ale przecież znakomite.

              TVP straszny rejwach zrobiła wokół tego "grania na żywo"... ja jestem ciekaw, czy to się : a] utrzyma w ramówce, bo publiczna ma rzadki talent do zarzynania dobrych pomysłów własnych [ofk, poza Klanem, Jaka to melodia, M jak Miłośc, Familiadą i Modą na sukces", one będą trwały wiecznie, mimo że są to najgorsze pozycje w ramowce], b] czy, jesli pkt "a" zostanie spełniony, kolejne spektakle będą miały takie same "wow" i "och ach" przy okazji emisji, co ten wczorajszy. stawiam, ze jednak się zrutynizuje, a kiedy się to stanie i przy 5-10 spektaklu przed ekranem zabraknie tych 3/4 widowni, która wczoraj zasiadła wiedziona glównie ciekawością wywołaną reklamą i lansem całego zdarzenia - wtedy zaczną się schody.

              pytanie, czy na tym da się zarobić, bo ponoć prezes Brałn jest puknięty na punkcie komercji ? ":]

              • pepsic Re: "Boska" 25.10.11, 18:28
                Nastawiłam się psychicznie, a poza tym czegóż się nie robi dla sztuki;) Otóż Janda wypadła całkiem przyzwoicie zwłaszcza w I akcie, natomiast największą gwiazdą, rewelacyjną był pan Maciej Stuhr. Z kolei W..Zborowski i M.Tkaczówna wydali się zbyt teatralni, jak na moje mało wyrobione oko. Obawiam się , że druga część traci rozpęd, zawinił też nieudolnie zagospodarowany, niepotrzebnie - antrakt w którym m.in. przedstawiono widzom sponsora (ciekawe, że mają na bzdurne serialiki). Tak, czy siak, nie ma co wybrzydzać, sądząc po komentarzach było to wydarzenie.
                Ps.Lisa oglądałeś? Zerknęłam an powtórkę w Polonii, nic odkrywczego nie usłyszałam.
                • grek.grek Re: "Boska" 26.10.11, 12:19
                  mnie sie podobała, ofk, latynoska pokojówka :]

                  dokończyłem wczoraj i generalnie - dobre. i mogłem sobie pozwolić na komfort potraktowania Orłosia klawiszem fast-forward, hehe.

                  heh, otóż to, zamiast wypinać wątłe klaty po ordery niech się wytłumaczą z tych serialideł. nie chcę być czarnowidzem, ale i Teatr Na Żywo padnie jak mucha w miodzie, kiedy tylko minie pierwszy zachłyst nowością i liczba widzów spadnie do 500 tys.

                  oglądałem Lisa, a owszem. słuchając, doszedłem do dwóch wniosków. lepszego i gorszego. lepszy jest taki, ze polska lewica zamierza pomóc wykluczonym. gorszy, ze aby zostać wykluczonym trzeba być gejem. w związku z czym mam nadzieję jeszcze jakiś czas pozostać niewykluczonym, bo na bycie wykluczonym nie mogę sobie pozwolić ;]

        • barbasia1 "Mój Nikifor" 24.10.11, 15:22
          Ta,k oglądałam "Mojego Nikifora", bardzo dobry film, bardzo polecam, Greku.

          Moja mam mówiła, że dawo, dawno temu, kiedy mnie jeszcze na świecie nie było, będąc z tatą w Krynicy widziała Nikifora, siedzącego na murze i sprzedającego swoje obrazki.
          Oczywiście nic nie kupili od Nikifora.
          Teraz żałuje.
          • grek.grek Re: "Mój Nikifor" 24.10.11, 15:50
            no to cieszę sie podwójnie. opłaca się czekać... ;]]

            no proszę, już pomijając wartośc pamiątkową... "nikifory" zdaje się są całkiem wartościowe także w przeliczeniu na złotówki. czy to nie ironia losu, ze tylu malarzy za życia nie sprzedało żadnego obrazu, a potem jacyś macherzy zadecydowali, ze ich dzieła da się spieniężyć i nagle zyskali i poklask i zaczęli przynosić dochód właścicielom tej ich artystycznej twórczości ?
          • pepsic Re: "Mój Nikifor" 24.10.11, 23:01
            A mi się bardzo średnio podobało i tylko za sprawą K. Feldman. Emisja za chwilę, wiec mam nadzieje nikogo nie zniechęcić.
            • grek.grek Re: "Mój Nikifor" 25.10.11, 14:00
              skądże :]

              ja jestem zadowolony, ze miałem szansę obejrzeć ten film, jak człowiek , czytaj : na normalnym ekranie, a nie monitorze komputerowym.

              w zasadzie, można by się przyczepić, ze to just another historia o pięknej przyjaźni, która ma swoją cenę, jest bezinteresowna, rodzi się i funkcjonuje w mało przyjaznym otoczeniu i się musi zmagać z nieprzewidzianymi kłopotami dodatkowymi [cięzka choroba zakaźna jednego zagrażająca drugiemu], ale bohaterowie są z krwi i kości, fotografie znakomite, narracja płynna i nawet w swoim podgatunku, jak dla mnie, całość jest nietuzinkowa i obyła się bez kiczowatych chwytów zasercowych.

              zauważyłas/zauważyliście, jak Nikifor reaguje, kiedy go wyrzucają, przerzucają, wypychają z kolejnych mieszkań ? nie robi miny zbitego psa, nie kuśtyka specjalnie dwa razy żałośniej niż zwykle... po prostu, zabiera manele i idzie sobie, ma w d,pie co tam się dzieje i z jakiego powodu. stoicyzm. chce tylko mieć stół, farby, papier i móc malować - artysta stuprocentowy. ludzie inni, na jego tle są tacy małostkowi, tak przyziemni i powtarzalni...

              nawet ta scena, jak go pielęgniarze siłą zabierają z samochodu do szpitala przenoszą jest raczej zabawna niż epatująca brutem jakimś. mały staruszek którego dwóch grubasów ledwie daje radę okiełznac, mimo ze on nawet specjalnego widocznego oporu swoim wątłym ciałem nie stawia :]

              jak dla mnie, to ten film się broni bezpretensjonalnością. łatwo było paść, osunąć się w tanią miłostkę dla bohatera głównego, a tutaj udało sie tego uniknąć. jest z czułością dla bohatera, ale bez włażenia mu pod gacie.

              świetna scena podczas jubla wystawy w Zachęcie. stado ważniaków czeka na zdjęcie z Nikiforem, a tego już dawno nie ma w sali, spie,przył gdzieś razem ze swoim opiekunem :] i zaraz później, kiedy patrzy na zdjęcia obrazów w albumie, jaki przegląda jego przyjaciel - "BItwa pod Grunwaldem, popatrz", odpowiedź "e tam, za dużo hałasu" :]

              Feldman, ofk, pierwsza klasa, charakteryzacja, bełkotliwy język, cała mowa ciała, no normalnie koncert; ale i aktor towarzyszący, Gancarczyk wcale nie odstawał za bardzo.

              uff, dobry film. warto było sobie poczekać i nie psuć wrażenia internetowym oglądactwem. za pierwszym razem lepiej nie psuć sobie wrażenia, za drugim-trzecim, a to już można się zgiąć trochę, hehe.

              • pepsic Re: "Mój Nikifor" 25.10.11, 18:40
                Jakoś nie mogę się przekonać , być może dlatego, że podczas oglądania cały czas nurtowało mnie pytanie, myśl, jakie są granice przyjaźni, czyje uczucia bardziej pogwałcono, żony, czy syna?
                Na Krynicę spoglądam z ciekawością. Choć bywam w górach od czasu do czasu, jakoś nie udało mi się tam jeszcze zawędrować. "Zazdrość i medycyna" bodajże tam się rozgrywa. Maniu, jakby co polecam jako lekturę:)
                • grek.grek Re: "Mój Nikifor" 26.10.11, 12:10
                  a to jest ciekawe.

                  apoteoza przyjaźni i oddania byłaby chyba niezbyt poruszająca, gdyby nie to, ze jakieś wartości musiały lec na jej ołtarzu [ależ mi się poetycko zakręciło, hehe]. jakby była za friko, to historia by była zupełnie nie-filmowa ;] a tutaj, w dodatku, zdaje się rzecz jest oparta na faktach ?
                • barbasia1 Re: "Mój Nikifor" 27.10.11, 17:57
                  pepsic napisała:

                  >[...] podczas oglądania cały czas
                  > nurtowało mnie pytanie, myśl, jakie są granice przyjaźni, czyje uczucia bardzi
                  > ej pogwałcono, żony, czy syna?

                  Bardzo dobre pytania, Pepsic.
                  Film właściwie nie wgłębia się zanadto w motywy postępowania Mariana Włosińskiego, nie do końca, imo, jasne jest skąd taka dramatyczna decyzja by kosztem najbliższych - żony , małych dzieci, które przecież najbardziej potrzebują obecności ojca, poświecić się na wiele lat Nikiforowi ...
                  • pepsic Re: "Mój Nikifor" 27.10.11, 19:43
                    I głównie z tego powodu film nie przekonał mnie.
                  • grek.grek Re: "Mój Nikifor" 28.10.11, 11:34
                    mnie sie to skojarzyło z "buntownikiem z wyboru" - profesor uniwerku zajmuje się Willem, bo widzi w nim siebie. własne spełnienie naukowe, którego nigdy nie było mu dane osiągnąć. na miarę własnych ambicji, ofk. wie, ze nie może do potencjału Willa doskoczyć, mimo że jest przecież wybitnym matematykiem."wolałbym ciebie nigdy nie poznać. wtedy mógłbym sobie spokojnie i bezpiecznie żyć nie wiedząc, ze ktoś taki istnieje gdzieś w świecie" - tak do niego mówi w pewnym momencie.

                    w "nikiforze" jest sytuacja inna - Włosiński jest artysta sfrustrowanym, zdegradowanym, pozbawionym wiary w talent własny [skopany został recenzjami po swojej pierwszej wystawie, jesli pamiętam dobrze ?, i już się nie podniósł]. spotyka kogoś, kto się kompletnie nie przejmuje, maluje dla czystej przyjemności, cznia zaszczyty i prestiż, sztuka jest dla niego wszystkim.

                    i wg mnie Włosiński w jego naiwności-mądrości szuka siebie. siebie-artysty. być może szuka odbloku artystycznego patrząc na niego ? może chce pomóc komuś, kto spełnił jego własne marzenia ? może nie chodzi mu o człowieka, ale o jego talent i znaczenie jego sztuki - pamiętacie "musisz się leczyć. atysta musi być zdrowy, zeby mógł tworzyć" ? nie wiem, szukam tego powodu, bo jakiś być musiał. i zgadzam się z Wami, ze tego akcentu wyrazistego zabrakło. a może... tak miało być ? :]
    • grek.grek mapa na dziś ? 26.10.11, 14:07
      myszkowaliście po ramówce ?

      House jest. tym razem biorę to lajw, żadnego nagrywania.

      "Oleandra", co będzie w tvn7 pewnie znacie, ale jeśli nie, to ja bym zachęcał. o kobietach, ale nie tylko dla kobiet, z najlepszą Pfeiffer jaką się jej być zdarzyło, wg mnie.

      poza tym, jakoś tak jakoś niebogato. "Van Helsing" w TVN, to już lekka przesada,tego filmu chyba tylko noworodki jeszcze nie oglądały. był już wszędzie i to po kilka razy.

      sensacja dnia jest taka, że nie ma dziś filmu ze Stevenem Seagalem. wiem, wiem, ja też na początku sądziłem ze to złośliwa plotka :]

      • grek.grek Re: mapa na dziś ? 26.10.11, 15:53
        p.s : to jest fajna historia. jakiś sprytny rabuś-haker świsnął z telefonu komórkowego zdjęcia Scarlett JOhansson. nie jakieś zwyczajne zdjęcia. gołe. [swoją drogą, SJ nie ma się czego wstydzić, hehe]. ona sama je sobie zrobiła. fotki przeniknęły do sieci, faceta namierzono i złapano. aktorka się oburzyła, bo dotąd w filmie się jeszcze nie rozbierała i jej fizyczność była nie do konca odkrytą zagadką, czyli atutem, który mogła chować na czarną godzinę, zeby go spieniężyć za pomocą pozowania do wysokopłatnych sesji w renomowanych magazynach, ewentualnie użyć go przy okazji kręcenia jakiegoś artystycznego filmu, którego wartość rynkową mogłaby swoją nagością podbić. a tutaj jakiś chłystek ją ograbił z tego i owego :] ciekawe jest jeszcze coś, gościowi - za uraczenie zmysłów męskiej części kinomanów - grozi ponad 100 lat więzienia. tak to działa w Ameryce.

        trochę się nie mógł rozwinąć w tokszole, tutaj idzie mu znacznie lepiej, pewnie dlatego, że nikt kto nie nakłania do fikania kozłów i wydawania dziwnych dźwięków :
        film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/wywiady/4883648,wiadomosc-drukuj.html
        udanej lektury :]
        • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 27.10.11, 00:16
          Ależ historia!!!
          Ożeż! Naprawdę 100 lat grozi hakerowi za włamanie do komórki kradzież zdjęć nagich i umieszcenie ich w sieci?


          Dzięki za link,
          bardzo fajny wywiad z Woronowiczem! :)
        • pepsic Re: mapa na dziś ? 27.10.11, 20:09
          Moje uczucia deczko osłabły, z chwilą kiedy podparł się autorytetem, który w swoim czasie obraził znaczną część społeczeństwa nazywając je bydłem, a tak dobrze mu szło;)
          Sorki Grek, wiem, ze chciałeś dobrze;)
          • grek.grek Re: mapa na dziś ? 28.10.11, 11:36
            hehe, zauwazyłem i ja :] może chwila słabości, może pan jest politycznie zdezorientowany, a może aktor z niego dobry, ale obywatel naiwny ?
            • pepsic Re: mapa na dziś ? 28.10.11, 18:17
              Blatowanie artystów z władzą, jakakolwiek by nie była, fotografowanie przydupasów z premierem Tuskiem jest niesmaczne, a nawet w złym stylu. Na zawsze zapiszą się w historii jako pupilki władzy w kontekście negatywnym. Przynajmniej tak to widzę.
      • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 27.10.11, 00:05
        Świetnie zatem spokojnego i bez atrakcji niepotzrebnych oglądania i liczę na kilka słów o nowym odcinku Housa, jutro zgodnie z tradycją.

        > sensacja dnia jest taka, że nie ma dziś filmu ze Stevenem Seagalem. wiem, wiem,
        > ja też na początku sądziłem ze to złośliwa plotka :]
        Ha,ha!
        Niesamowite! ;)))
        W Polsacie mignęła mi końcówka "Zakochanych" z M. Cielecką (dużo jej ostanio w tv zauważyliście? ) i Bartkiem Opanią, sympatyczna komedia romatyczna, na tle najowszych filmów tego gatunku prezentuje się wręcz wybitnie. Lubię ten film... :)
        • grek.grek Re: mapa na dziś ? 27.10.11, 10:56
          dzięki, zadziałało :] obejrzałem... jak człowiek, wreszcie.

          znów się cały odcinek kręci wokół iście szekspirowskiego dylematu : kłamać czy nie kłamać, oto jest pytanie. i to już tylko House'owy problem, czy wybór, bo mimo że to on pląsa w centrum, to w tym odcinku rzecz dotyczy niemal wszystkich głównych postaci.

          ofk, nadal na tapecie będzie sprawa kłamstwa House'a, za które przeprosin domaga się jego dziewczyna. House ma pomysł na obejście tej dziejowej konieczności :] jak zwykle, pan Spryciarz będzie miał kłopoty z tego tytułu.

          Ruda od house'a ma niezłe nogi.
          jego przyjaciel, Wilson ?, zamierza się oświadczyć swojej narzeczonej. tu też temat znaczenia i sensowności kłamstw, zasadności i opłacalności szczerości, będzie się kłaniał w pas.

          ten mały przerzedzony, lekarz z zespołu House'a, podejrzewa żonę, że mu przyprawia "emocjonalnie" rogi z przyjacielem, z którym się kontaktuje w sieci.

          cała banda zaś pójdzie na bal z okazji ślubu. scena odcinka : czterech "ziutków" przy barze, w pozie pod tytułem "puszczeni w skarpetach i z torbami, bezlitośnie wyrolowani" :]

          medycznie, pacjentem będzie młody Latynos, fanatyk religijny. jego córka miała raka, który się w niewytłumaczalny sposób cofnął. facet uważa, ze zawdzięcza to modlitwie do Boga i "układowi" jaki z nim zawarł, a który go obliguje do poddawania się... corocznemu ukrzyżowaniu. podczas takiego właśnie zdarzenia [scena początkowa - mocna, jak na serial] nagle słabnie. nie chce słyszeć o leczeniu, bo... "ma układ z Bogiem" i tak dalej.

          żeby gościa jakoś skłonić do poddania się terapii House i ekipa muszą się zmierzyć z irracjonalizmem jego wiary w Boga i jakoś go zmanipulować, poddać zwątpieniu. ciekawa rozgrywka, w której wszystkie chwyty będą dozwolone.

          "chcesz oświadczyć się jej na weselu ? nie rób tego. ludzie w takich chwilach tracą rozsądek pod wpływem emocji. lepiej zrobić to w świątyni buddyjskiej. albo w ocenarium. albo w buddyjskim oceanarium" :] kto to powie ? jak sądzicie ? hehe.

          "jedyny powód małżeństwa był taki, ze samice potrzebowały ochrony przed drapieżnikami podczas karmienia piersią" - haha, zagadka : kto to powie/dział/ ? ;]

          w sumie, niezły, gęsty odcinek, więcej niż trzy wątki tym razem.

          P.S : aha, ruda od house'a ma niezłe nogi. pisałem już o tym ?

          masz rację, Barbasiu, Cieleckiej sporo ostatnio. nie oglądałem tego filmu w Polsacie, ale chwilę patrzyłem na podobnego-typu rzecz w tvp1, leciała około jedenastej. pani profesjonalistka [chyba prawniczka] szuka jakichś portek w ogłoszeniach matrymonialnych, ale nic tam nie znajduje. obok mieszka sympatyczny pan z córką, jest w separacji z żoną. sąsiedzi, sąsiedzi, a potem ofk ona rozumie, ze on dla niej, a on że dla niego ona. schemat, ale przyjaźnie dla widza podany. jedna scena mnie rozbawiła - ta pani poszukiwaczka umawia się z gościem z ogłoszenia, gośc w stylu "amerykański banalny przystojniak". siedzą w knajpce, jedzą i nagle miły pan zaczyna się zwierzać z nieudanego małżeństwa. po chwili łka i beczy na całą salę. obciach kompletny. babka wraca jak niepyszna do domu, spotyka tego sąsiada. on ją pyta "jak było ?", ona mu opowiada, ze "popłakał się, wyobrażasz sobie", a on na to "Boże, co ty mu zrobiłaś ?!" :]] na drugi dzień pyta ją jej przyjaciółka o to samo "jak było ?", ona "bezndzieja. popkakał się...", przyjaciółka "rany, co mu zrobiłaś ?" - :]

          podejrzewam, ze rzuciłaś okiem na Pakosińską we wtorek ? ja tak patrzyłem i z każdą minutą byłem coraz bardziej pewien, ze długo ten rozwój z Moralnymi trwać nie będzie... hehe. jak sądzisz ?



          • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 27.10.11, 15:16
            BiG ThNX! :)

            Się dzieje u House'a! Ciekawy wątek z tym fanatykiem religinym. I niezłe teksty, ten zgryźliwy o małżeństwie autorstwa samego House'a musi być, podejrzewam, że ten o oświadczynach też.
            Ciągle czeka zaledwie nadgryziony szalenie intrygujący wątek o kłamstwie tam wyżej!


            > P.S : aha, ruda od house'a ma niezłe nogi. pisałem już o tym ?

            Tak, pisałeś o tym, po raz czwarty o tym wspominasz, pierwszy raz napisałeś o nogach 2 tygonie temu. Nie myśl, że nie zauważyłam. I ja sią pytam, Grekuchna, jaki ten fakt ma znaczenie dla akcji serialu Doktor House, że tak często się zwracasz na niego uwagę, hę!?
            :-x

            A ruda nogi ma takie yyy takie no ... solidne! ;)

            >podejrzewam, ze rzuciłaś okiem na Pakosińską we wtorek ? ja tak patrzyłem i z
            > każdą minutą byłem coraz bardziej pewien, ze długo ten rozwój z Moralnymi trwać
            > nie będzie... hehe. jak sądzisz ?

            To s a m o miałam pisać! Jak już chłopaki ślą smsy, że tęsknią, to jakaś jutrzenka nadziei świta! Śmiało mogłyby pracować obie Kasia od czasu do czasu i ta nowa jej następczyni.
            Się chłopaki naprawdę skompromitowali jak Polska długa i szeroka tą nieprzemyślaną decyzją.

            Kasię zawsze bardzo lubiłam. Bardzo pozytywny z niej człowiek. Teraz okazało się, że mamy wiele wspólnego. Na mnie też lecą wyłącznie starsi panowie, emeryci i pijaczkowie! Serio. he, he :)


            Świetna scena. :)))
            Z życia wzięte! Przypomina mi to opowieści o przygodach kobiet randkach (z cylku najgorsza randka, ewentulanie "najbardziej beznadziejny facet na randce ;), które od czasu do czasu pojawiają się na forach, na forum kobieta przez przypadek natrafiłam kiedyś na taki wątek i właśnie na historię, jak to nowo poznany przez internet czy portal randkowy facet na pierwszej randce bez przerwy nawijał o swej byłej niemal ze łzami w oczach.
            Faceci to mają pomysły! ;)
            • grek.grek Re: mapa na dziś ? 27.10.11, 15:59
              nonstop-action :]

              hehe, bingo, trafiłaś autora tych zgryźliwości.

              fakt, i do tego spektrum interpretacji się ciągle poszerza, zwłaszcza od kiedy także szczerość zdaje się triumfować co i rusz, nie tylko umiejętność sprytnego kiwnięcia pacjenta.

              haha, wiesz, nogi rudej mają, dla mnie, znaczenie takowe, ze mnie na chwilę otumaniają i muszę się pilnować, żeby akcji nie stracić z... uszu ;] nogami po uszach, jakby to można hasłowo ująć, hehe.

              no nie wyszło to zbyt zręcznie, pomijając już za i przeciw samej decyzji. ale spójrz teraz - jej powrót to będzie wydarzenie przez duż W :] jesli do tej pory bilety szły jak woda, to teraz tej wody trzeba będzie dolewać... jesli wynajmowane były na występy same duże sale, to teraz te duże sale trzeba będzie rozbudowywać w górę albo rozbijać ściany, żeby można było krzeseł podostawiać... albo sadzać widzów "na barana" i na kolanach, nie schodząc wcale z ceny biletu ;]

              haha, to niezłe "pokrewieństwo" :}

              w tym filmie, po pięciu minutach on już wiedział, ze "ona jest tą, której się może ze wszystkiego zwierzyć i się otworzyć" - niby się poczuła doceniona, ale za minutę żałowała tego bardzo. w przeciwieństwie do niego - on wcale sobie żałować nie zamierzał. cała sala słuchała jego zwierzeń w okolicznościach przyrody mazgajstwa.

              wiesz, mimo wszystko mam wrażenie, ze takie kwiatki w tych romantycznych filmach, odwzorowujące "najlepsze" numery z opowieści internetowych, o których wspominasz - z "życia wziętych" kuriozów - są głównie po to, zeby na ich tle tym bardziej świetnie i jako ostoja normalności prezentował się ten wlaściwy. bohaterka ofk zawsze go wybiera z powodu szczerych uczuć, ale... z drugiej strony można by też powiedzieć, ze nawet gdyby nie uczucia, to by go wybrała, bo wśród tych wszystkich oszołomów on jeszcze w miarę jest przytomny :] niby to nie obniża wartości całej relacji, niby jest do śmiechu i jest triumf dobrej chemii, ale jest też taka jakaś dziejowa konieczność. wiesz, co innego np, w Bridget Jones, gdzie taki Hugh Grant też ma swoje zalety, którymi jakoś tam może konkurować z Firthem. taki wyjątek trochę, nie ?

              • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 27.10.11, 18:47
                :)
                Tak, szczerość i prawda na razie pięknie i gładko truimfują, pytanie tylko, jak długo ...

                Stawiałabym raczej na to, że powrót będzie dyskretny, ale może się mylę ...

                > haha, to niezłe "pokrewieństwo" :}
                Taka karma. ;))

                Racja, racja.

                wiesz, co innego np, w Bridget Jones, gd
                > zie taki Hugh Grant też ma swoje zalety, którymi jakoś tam może konkurować z Fi
                > rthem. taki wyjątek trochę, nie ?

                Ha,ha!
                Te akurat typ ma wady ukryte pod piękną powierzchownością, na którą daje się nabrać wiele kobiet / gorzko potem tego żałując/. Na pierwszy, a nawet rzut oka wady nie widoczne, bo facet dobrze się maskuje, gra, kłamie, manipuluje; wady wychodzą dopiero w praniu. To imo, najgorszy typ.
                • grek.grek Re: mapa na dziś ? 28.10.11, 11:42
                  fakt. ale, pomyśl - jakby tak nagle coś grzmotnęło, walnęło i wyzerowały się nasze kulturowe nawyki... i nagle nie widzimy nic negatywnego w bigamii, staje się ona normą - i wtedy masz w domu i zagrodzie Firtha, a Granta do zabawy ? :] a może i jeszcze jednego na specjalne okazje... po co rezygnować z możliwości ?

                  z drugiej strony, znikłaby instytucja "kochanka". co to za frajda, kiedy byłby on całkiem "legalny",nie ? ;
                  • barbasia1 Książe w Nowym Jorku 29.10.11, 14:10
                    leciał wczoraj, zerkałam jednym okiem robiąc coś_tam ...

                    Bardzo udana, zabawna komedia z wątkiem romantycznym z prześwietną rolą, a właściwie trzema czy nawet czterema na raz rolami Eddiego Murphy'ego. Bardzo lubię ten film Murphy'ego. Jest tu taka fajna scena bardzo a propos naszej rozmowy o randkowaniu z nowowpoznanymi osobnikami. Przy czym tu obśmiewane są dla odminay panie, kandydatki na dziewczynę, żonę.

                    W scenie tej Murphy z Arsenio Hallem w knajpie całą galerię osobliwych pań poznają: uroczą pania czcielekę szatana (Murphy'emu i koledze jego zamarł uśmiech na ustach, po tym jak pani mu to wyznała; a u nas taki Nergal ma wielkie powodzenie u pań, ciekawe, no nie!?;) , panią, która w poprzednim życiu była Joanną d'Arc, śliczną, zgrabną laseczkę, którą interesują tylko i wyłącznie mężczyźni jeżdżący BMW, drinkujacą jak smok wiecznie nie zapokojoną seksulanie panią o wyglądzie herod-baby, uroczą laską preferującą seks grupowy / a to się akurat sopbało koledze Murph'ego/, kobietę, która jest prawie wolna, he,he, bo mąż skazany jest na krzesło elektryczne, panią, której buzia się nie zamykała, bliźniaczki rapujące ostre teksty, i jeszcze jedne bliźniaczki, dla których była to pierwsza randka po rozdzieleniu,he,he galerię zamyka pani trans o osobliwym wyglądzie skłonnościach homo, ku przerażeniu panów. ;)
                    • grek.grek Re: Książe w Nowym Jorku 29.10.11, 15:48
                      znam :] pamiętam. haha. mnie się podobała scena, przy huśtawkach. książę rozmawia z tą swoją wybrankę, taki chce być dystyngowany, ona mu mówi "wyluzuj się trochę", a on po prostu wypuszcza powietrze wypinając brzuch :] eddie umie takie sytuacje rozgrywać.
                      • barbasia1 Re: Książe w Nowym Jorku 29.10.11, 16:06
                        A to ładna scena była! :) Też ją wczoraj sobie przypomniałam.


                        Czy mogę zrobić mała korektę w tym poście co, go wyżej napisałam? Mogę?
                        No to jeśli mogę, to zrobię: ;)

                        W scenie tej Murphy z Arsenio Hallem w knajpie całą galerię osobliwych pań poznają: uroczą babeczkę, czcielekę szatana jak się okazuję (Murphy'emu i koledze jego zamarł uśmiech na ustach, po tym jak babeczka mu to wyznała; a u nas taki Nergal ma wielkie powodzenie u pań, ciekawe, no nie!?;) , kobietona, która w poprzednim życiu była Joanną d'Arc, a co więcej demonstruje swą niewrażliwosć na ogień, przykładając sobie płomień zapalniczki do dłoni, śliczną, zgrabną dziunię, którą interesują tylko i wyłącznie mężczyźni jeżdżący BMW, drinkujące jak smok wiecznie nie zapokojone seksulanie babsko o wyglądzie herod-baby, laskę preferującą seks grupowy / a to się akurat sopbało koledze Murph'ego/, babkę, która jest prawie wolna, he,he, bo mąż skazany jest na krzesło elektryczne, panią, której buzia się nie zamykała, bliźniaczki-raperki chórem rapujące ostre teksty, i jeszcze jedne bliźniaczki, wcześniej syjamskie, dla których była to pierwsza randka po rozdzieleniu, he,he galerię zamyka facetka trans o osobliwym wyglądzie skłonnościach homo, ku przerażeniu panów. ;)
                  • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 29.10.11, 14:34
                    grek.grek napisał:

                    > fakt. ale, pomyśl - jakby tak nagle coś grzmotnęło, walnęło i wyzerowały się na
                    > sze kulturowe nawyki... i nagle nie widzimy nic negatywnego w bigamii, staje si
                    > ę ona normą - i wtedy masz w domu i zagrodzie Firtha, a Granta do zabawy ? :] a
                    > może i jeszcze jednego na specjalne okazje... po co rezygnować z możliwości ?

                    HA!
                    No to ciekawostka!

                    Bohaterka jednego z ostanich odcinków programu podrożniczego Martyny Wojciechowskiej "Kobieta na krańcu świata" ( ze 2 tygodnie temu pokazywano ten odcinek) Tsepal z plemiania Lama zamieszkująca górską wioskę w Nepalu zachęcała kobiety w Europie do posiadania więćej niż jednego męża. Sama miała ich trzech (byli zresztą to bracia). Mówiła, że jest to bardzo praktyczne, jednen zajmuje się pracami w polu inny dzieci przypilnuje, albo obrobi zwierzęta, dzięki czemu żyje im się razem dobrze i dostanio. ;)

                    Wielożeństwo, jak mówiła Martyna., uwarunkowane jest w Nepalu głównie względami ekonomicznymi. W sytuacji, kiedy trzech braci żeni się z jedną kobietą nie trzeba dzielić między nich dobytku, czy przede wszytskim na małe skrawki cennej ziemi, z której żyją - wszystko zostaje w jednej rodzinie.

                    Oficjalnie wielożeństwo jest już zakazane, ale nadal ten zwyczaj jest praktykowany, zwłaszcza na wsiach w górach, gdzie oczywiście nikt tego nie skontroluje.

                    Tu jest trailer tego programu
                    nakrancuswiata.tvn.pl/odcinki,nepal-zona-trzech-mezow,najnowsze,4265,0.html
                    cdn.
                    • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 29.10.11, 14:37
                      Oficjalnie wielożeństwo w Nepalu jest już zakazane, ale nadal ten zwyczaj jest praktykowany, zwłaszcza na wsiach w górach, gdzie oczywiście nikt tego nie skontroluje.

                      :)

                      Zaraz wracam! ;)
                    • grek.grek Re: mapa na dziś ? 29.10.11, 15:52
                      haha, a widzisz, są jeszcze szczęśliwe miejsca na tej planecie ;]] to zdaje się my tutaj, w środku rzekomej cywilizacji, żyjemy w zacofaniu i zabobonie. ale tam z kolei nie ma zjawiska 'kochanka/i", więc trochę tracą na tej... transparentności :]
                      • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 29.10.11, 16:22
                        :)

                        Nie wszytskim tam to się jednak podoba, niewiele kobiet zwłaszcza młodszych (Tsepal ma 32 lata) tego nie akceptuje.

                        Martyna zwróciła uwagę, że wielożeństwo w wariancie nepalskim - jedna żona kilku mężów (rekordzistki mają nawet po 6, 7), wydaje się lepsze od tego powszechnego wariantu - jeden mąż wiele żon. Tu jeden mężczyzna ma na głowie o wiele liczniejszą rodzinę( dużo kobiet to i dużo dzieci).

                      • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 29.10.11, 17:03
                        > haha, a widzisz, są jeszcze szczęśliwe miejsca na tej planecie ;]]

                        Czy ja wiem, Greku, teraz pwoeim bardzo serio, oni mają tam wcale niełatwe życie, wypełnione ciężką pracą, wychowaniem dzieci, nie mają wiele czasu na przyjemności, rozrywkę, nawet do pożycia małżeńskiego nie przykładają wielkiej wagi, tak przynajmniej mówiła bohaterka. (Nawet ,jak się okazało, nie ma tak zwyczaju całowania się!!!? 8-O)
                        Oni tam nawet nie mają chyba specjalnie czasu na zastanawianie się nad swoim życiem, nad sobą.


                        Wiesz, Greku, tak sobie teraz pomyślałam, wprawdzie jestem zdeklarowną monogamistką i długodystansowcem / że jeden najlepiej na zawsze/, ale podobałby mi się ten wariant nepalski, gdybym ... gdybym bardzo i naprawdę kochała dwóch mężczyzn i nie wiedziala, z którym być. :).

                        Oczywiście oni obaj musieliby się na takie życie zgodzić.

                        Aleee z jednym facetem problem, a co dopiero z dwoma! ;))

                        Czy można w ogóle kochać dwóch mężczyzn, dwie osoby na raz?

                        :)
                        • pepsic Re: mapa na dziś ? 30.10.11, 12:33
                          Czy można w ogóle kochać dwóch mężczyzn, dwie osoby na raz?

                          Ależ pytania Barbasiu nam tu zadajesz:) Trudne!
                          Mi się wydaje rzecz jasna hipotetycznie, że jeśli chodzi o taką prawdziwą miłość (chemiczną), którą Grek kiedyś tu wnikliwie definiował podczas dyskusji z Tobą - to nie.
                          Ale tak naprawdę nie da się generalizować. Sa przypadki, że związki się rozpadają, układają z innym partnerem życie, a potem szczęśliwie wracają. Znam małżeństwo, które brało ślub dwa razy. Ale właściwie jest to potwierdzenie tezy, że dwóch się nie da.
                          • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 30.10.11, 22:38
                            :)

                            Dzięki Pepsic!

                            A jednak nie ...

                            Szkoda ... ;)
                            • pepsic Re: mapa na dziś ? 31.10.11, 19:31
                              Barbasiu, nie jestem wyrocznią, daleko mi do tego;) Jakby temat wrzucić na forum kobieta, to dopiero by się działo:)
                    • pepsic Re: mapa na dziś ? 30.10.11, 12:40
                      Dodam, nie wszyscy małżonkowie/ojcowie mają wiedzę, które dziecko jest czyje, a jeden z małżonków bohaterki jeszcze nie miał okazji na konsumpcję związku.
                      • barbasia1 "Kobieta na krańcu świata" Nepal.Żona trzech mężów 30.10.11, 22:36
                        pepsic napisała:

                        > Dodam, nie wszyscy małżonkowie/ojcowie mają wiedzę, które dziecko jest czyje.

                        Tak.
                        Przypuszczam, że matka też może nie wiedzieć, który z braci począł, które dziecko.

                        >a jeden z małżonków bohaterki jeszcze nie miał okazji na konsumpcję związku.

                        A przy tym, co ciekawe, on (najmłodszy z braci, student) uznaje wszytskie dzieci za swoje / tak jak pozostali bracia, oczywiście /.

                  • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 29.10.11, 16:43
                    To jeszcze, tak sobie myślę, musiałoby grzmotnąć nieźle w człowieka, a zwłaszcza kobiety (większość kobiet), żeby wyzbyły się tej wdrukowanej przez naturę skłonności do przywiązywania się na całe życie do jednego osobnika, do jednego mężczyzny...
                    I wtedy to jest zabawa. :)


                    > z drugiej strony, znikłaby instytucja "kochanka". co to za frajda, kiedy byłby
                    > on całkiem "legalny",nie ? ;

                    Wiesz, patrząc z perspektywy kobiety, to w kochanku, myślę bardziej pociąga nie to, że jest on nielegalny, że to "owoc zakazany", który podobno, jak to mówią, ma smakować najlepiej, ale raczej fakt, że kochanek daje kobiecie coś, czego nie daje jej, nie może dać jej osobisty mężczyzna, z którym jest w związku ...

                    :)
              • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 27.10.11, 18:58
                > haha, wiesz, nogi rudej mają, dla mnie, znaczenie takowe, ze mnie na chwilę otu
                > maniają i muszę się pilnować, żeby akcji nie stracić z... uszu ;] nogami po usz
                > ach, jakby to można hasłowo ująć, hehe.

                To Ty sobie oczy zamykaj, jak się ta ruda się pojawi!
                Ciekawe , kiedy House ją wywali, no nie!?
                • pepsic Re: mapa na dziś ? 27.10.11, 20:31
                  Ruda rzeczywiście jest bardzo interesującą dziewczyną, przyciąga wzrok i kogoś mi przypomina. Bridget Jones?? Eee nie.
                  Się męczę:)
                  Barbasiu, panowie już tak maja, nei widzą nic złego i nie rozumieją, że kobiety nie przepadają, jak w ich obecności kontempluje się inne panie:)
                  • grek.grek Re: mapa na dziś ? 28.10.11, 11:49
                    ;]

                    przypomniał mi się fragment pewnego serialu, który kiedy oglądałem.
                    rozmowa dwóch facetów.

                    pierwszy : bardzo piękna kobieta...
                    drugi [z naganą w głosie] : to nie kobieta !... to striptizerka, pracuje w barze za miastem, gdzie bywam po pracy.

                    Ruda taka jest zorganizowana i sumienna, nieroztrzepana. taka doktor Zozia z Jasnej Góry. z nogami [dodał ukradkiem].
                    • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 28.10.11, 15:35
                      "To nie kobieta"! Dobre, he,he!

                      A wczoraj House to samo! Mówi do wystrojonej Cuddy na przyjęciu weselnym: "Wyglądasz przepięknie, ty ... i ta blondynka przy barze".
                      :/
                  • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 28.10.11, 15:31
                    Może ruda podobna trochę z rysów twarzy do żony Toma Cruise'a - Katie Holmes? /choć ta ostania jest oczywiscie ładniejsza, imo/
                    Pepsic, a może ona jest podobna do jakiejś twojej dawnej znajomej?

                    www.swiatseriali.pl/seriale/dr-house-326/news-ona-zastapi-trzynastke,nId,288490
                    > Barbasiu, panowie już tak maja, nei widzą nic złego i nie rozumieją, że kobiet
                    > y nie przepadają, jak w ich obecności kontempluje się inne panie:)

                    Masz rację, Pepsic.
                    Będę starać się patrzeć na takie komentarze przez palce! ;)

                    A wczoraj House to samo! Mówi do wystrojonej Cuddy na przyjęciu weselnym: "Wyglądasz przepięknie, ty ... i ta blondynka przy barze".
                    :))


                    • pepsic Re: mapa na dziś ? 28.10.11, 17:15
                      I pewnie ma zgrabniejsze nogi;)

                      Nie, dalej się głowię, ale dojdę.

                      Kiedy House z poważną miną patrząc głęboko w oczy przeprosił Caddy, zadrżałam będąc przekonana że tu już jego "koniec";) Uff, na szczęście przedwcześnie:)

                      • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 28.10.11, 17:43
                        :)
                        Też się dziwiłam, kiedy obiecał, że już kłamać nie będzie.

                        Jak wpadniesz na to podobieństwo, napisz!
                      • maniaczytania Ruda, czyli Amber Tamblyn mogla byc 28.10.11, 22:20
                        widziana np. w "Stowarzyszeniu wedrujacych dzinsow" albo w "Corce Russellow" (gdzie grala rowniez Jennifer Ehle czyli najlepsza Elizabeth Bennett) albo w znakomitym, moim zdaniem, serialu dla mlodziezy glownie, ktory swego czasu byl chyba na Polsacie - "Joan z Arkadii".

                        No, wlasciwie to ja widzialam ja wlasnie w tym, ale moze Pepsic na cos z tego trafilas?
                        • barbasia1 Re: Ruda, czyli Amber Tamblyn mogla byc 29.10.11, 13:17
                          Nie widziałam żadnej z wymienionych pozycji ...

                          A tu cały dotychczasowy dorobek filmowo-serialowy pani AT:

                          www.filmweb.pl/person/Amber+Tamblyn-73251
                        • pepsic Re: Ruda, czyli Amber Tamblyn mogla byc 30.10.11, 12:43
                          ?? Niestety, te tytuły nic mi nie mówią.
                • grek.grek Re: mapa na dziś ? 28.10.11, 11:50
                  na razie jej dobrze idzie, he he.

                  spróbuję patrzeć przez palce... na to... wszystko ;]
                  • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 28.10.11, 15:15
                    grek.grek napisał:

                    > na razie jej dobrze idzie, he he.

                    Ale "wczoraj" miała kryzys, zauważyłeś?, oświadczając,po tym jak House przyznał się, że okłamał fanatyka religijnego w sprawie zdrowia jego córki, że ona , pracować nie może w takich warunkach.
                    House na to, że on MOŻE.

                    > spróbuję patrzeć przez palce... na to... wszystko ;]
                    O! I ta zapowiedź mi się podoba! :)))
                    • grek.grek Re: mapa na dziś ? 29.10.11, 13:08
                      nie odpuści. będzie chciała House'owi pokazywać... że szczerość popłaca, a kłamstwo jest jednak be :]
                      • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 29.10.11, 13:19
                        House to bardzo trudny przeciwnik, właściwie nie_do_pokonania. ;)
                  • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 29.10.11, 17:35
                    grek.grek napisał:
                    > spróbuję patrzeć przez palce... na to... wszystko ;]

                    Nieno właściwie, u nas w wątku nie ma cenzury, żaden komentarz nie jest zabroniony, panuje pełna swobda wypowiedzi, można pisać o wszytskim, nawet o damskich nogach należacych do innych pań ://, jeśli jest taka konieczność, heh.

                    Zaraz wracam. ;)
            • grek.grek Re: mapa na dziś ? 27.10.11, 16:03
              P.S : w kinach od jutra latać ma "habemus papam", tak sobie pomyślałem, ze znów - wiem, wiem maruda ze mnie - TVP spi i chrapie na dodatek. mogliby pokazać jakiś film MOrettiego. i z powodu głośnej premiery jego najnowszego, ale i dlatego że bardzo rzadko w ogóle kino włoskie się pojawia, prawda ? mają pretekst, mają okazję - jak na dłoni. i co ? i nic. jak to zwykle :]
              • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 27.10.11, 17:01
                Witaj Greku! :)))
                Wiesz, Greku, nie ma się co spodziewać, że publiczna czy inna będzie nawiazywać na bieżąco do tego, co pokazują w kinach, w dużej mierze dlatego, że kazda telewizja ma zdaje się ramówki ustalone na miesiąc, kilka miesięcy do przodu, jak nie więcej.

                Ale oczywiście cykle filmowe wg klucza reżyserskiego albo wg kraju pochodzenie filmów byłby bardzo pożądane w telewizji publicznej. Od dawna o tym marzę.


                Tak słyszłam, że "Habemus ..." wchodzi na ekrany. U nas w kinie chyba nie będzie wyświetlany, zdaje się inna sieć kin to pokazuje.

                U nas za to, jak już mówiłam na "Niebezpieczną metodę" pokażą.
                Wyobraż sobie, ze niedawno, to było zdaje się z soboty na niedzielę, ubiegłej soboty na niedzielę trafiło mi się niespodziewane wprowadzenie do tego filmu / drugie, po artykule w WO/.

                W radiowej Dwójce, trafiłam, zupłenie przypadkiem na audycję o twórczosci dramatruga Chrisophera Hamptona, właczyłam się w połowie audycji akurat omawiano jego sztukę "The Talking Cure" (2002) (fragmenty dramatu fantastycznie ogdrywali aktorzy; a może własciwie cała audycja była poświecona temu dramatowi, nie wiem...), która ... opowiada dokładnie tę samą historię, co film "Niebepieczna metoda". /Przypominam, film opowiada o skomplikowanych relacjach jakie łączyły początkującego wówczas psychiatrę Carla Gustava Junga, jego mentora Zygmunta Freuda i Sabinę Spielrein, która była ich pacjentką, pierwszą pacjhjnetką Junga i potem jego kochanką/.
                Jak się okazuje podobieństwo nie jest tu przypadkowe, Hampton jestł współscenatrzystą filmu "Niebezpieczna meoda", po części film opiera sie na tym dramacie.

                Zapowiada się ciekawie ...

                Stare zaległości kinowe, muszę nadrobić, wiem pamiętam!
                :)

                • grek.grek na okoliczność kinowych premier 28.10.11, 12:24
                  to się zgadza, ale... mała zmiana tu, mała zmiana tam, trochę partyzantki takiej :]

                  w ogole, to jest weekend dobrych [na oko] premier. jest też druga część "Elitarnych", niejakiego Padillihi. to brazyleiro, a "Elitarni" są o pracy policjantów w Rio. demaskatorskie kino, z tego co słychać, pokazuje to, co pokazywał Lumet - że policjanci nie są święci, ze są skorumpowani i sami lubią przylać, zrobić geszeft na lewo i wykorzystują swoje odznaki w mało społecznie pomocnych celach. a że to się dzieje w Brazylii, to jest w miarę świeża sceneria i dekor, pewna ezgotyka i specyficzne środowisko. czy kogoś jeszcze kręcą filmy i gliniarzach w NYC ? pewnie mało kogo, bo było ich już tysiąc i stracily powab. a policja w Rio, to jakaś nowość.

                  ponoć pierwsi "Elitarni" narobili sporo szumu, nawet o parlament ichni się otarło, próbowano zablokować emisję, ale swąd się rozszedł i poza głównym nurtem obejrzało go 11 milionów ludzkości. następne 3 po wejściu do kin. przy drugiej części już miał Padillha pełne wsparcie, nawet samej policji. tak działa komercja, hehe.

                  w ogóle, zobacz, jak to ciekawie stoi w kontraście z wizerunkiem Brazylii w świecie. kraj sukcesu, wzrostu gospodarczego, wielki eksporter surowców, ale i idei politycznych i recept na poprawę bytu całych rzesz społeczeństwa, a z drugiej... Miasto Boga [świetne]albo Elitarni pokazują patologie społeczne na duża skalę, problem zycia w fawelach i slumsów Rio, które są państwem w państwie, gdzie mafia, karabiny, prochy, gdzie się normalnie terror szerzy. policjanci i złodzieje są równie popaprani, ludzie w tym tkwiący nie mają nadziei, a zaczyna się coraz wcześniej, od dziecka co ledwie od ziemi odrosło. i nie bardzo widać pomysły, które miałyby tę sytuację rozwiązać. żadne społeczne organizacje, żadne nakazy i próby kontrolowania. nic nie działa. czasami także dlatego, ze ludzie tego nie chcą. nauczyli się już takiego życia i to są jedyne reguly które znają i wiedzą jak się w nich poruszać. obcy ma przechlapane, ale swój wie, jak mówić i jak się zachowywać, zeby nie podpaść. co oznacza akceptację dla patologii. uff :]

                  patrz, jakich fajnych czasów dożyliśmy, ze film włoski i brazylijski są premierami szeroko omawianymi i mają szansę być nawet w ścisłej czołówce filmów sezonu. w ogole, od paru lat jak na lekarstwo jest tytułów amerykańskich, które by z "resztą świata" konkurowały, nie ? zapisuję sobie co ciekawsze, na oko/tematykę filmy i tak mi jakoś wychodzi...

                  a to miałaś szczeście :] dobra audycja zawsze w cenie i opowieść zajmująca, dzięki :]. prawda, prawda, "Niebezpieczna metoda' też się zapowiada znakomicie. i też jest to [co]produkcja europejska, hehe. niedawno był "Biutiful" z Bardemem, hiszpański. też świetnie brzmi, wpisałem go sobie do kajetu. tak mi jakoś wychodzi, ze honoru amerykańskiego [po Woodym Allenie i wespół w zespół z nim] bronić będzie, w tym sezonie, już tylko, Fincher, bo "dziewczyna z tatuażem" [remake "Millenium"] jeszcze w tym roku będzie premierowo, prawda ? [w Polandzie 13 stycznia].

                  a tak na serio... wszystkie filmy nasze są, prawda ? :] whatever, z którego miejsca na ziemskiej kulistości. byle były ciekawe i inspirujące [do wszystkiego oraz czegokolwiek, hehe], czyż nie o to nam wyłącznie chodzi ?

                  • barbasia1 Re: na okoliczność kinowych premier 28.10.11, 18:06
                    Przyznam, że o "Elitarnych" słyszę, czytam po raz pierwszy. Dzięki, to bardzo interesujące, co piszesz.

                    Tak. Tak. Tak. I piękne jest też to, że te filmy, wiekszość filmów jeszcze nigdy nie były tak łatwo, tak powszechnie dostępne jak teraz,
                    dzięki kinu, dzięki niezliczonym kanałom telewizyjnym, dzięki różnym wydawnictwom, które wydają filmy na płytach DVD, dzięki wypożyczalniom DVD, dzięki sieci intermnetowej itd.

                    I teraz tylko potrzeba czasu, żeby móc jak najwięcej filmów obejrzeć. :)
                    • grek.grek Re: na okoliczność kinowych premier 29.10.11, 13:22
                      dzięki. racja, podaż jest, kanały są, czas by się przydało rozciągnąć ;] jakoś to trzeba sortować. i DVD by się jeszcze przydało, żeby te możliwości, o których piszesz, pelniej wykorzystywać, hehe. ja ciągle na starym, poczciwym video zasuwam, z tymi przedpotopowymi kasetami wielkości Huty Katowice. zgroza :]. ktos by nazwal to "pływaniem rozpaczliwcem", ale mnie jakoś tak przyjemnie zalatuje początkami... :] wiem, wiem, cza iśc z postEMPem, yup. dla kina :]
                      • barbasia1 Re: na okoliczność kinowych premier 29.10.11, 17:28
                        Widzsz, a ja, sierota, nigdy niestety nie miałam wideo nad czym chyba do teraz jeszcze ubolewam!

                        A propos wideo, mam pytanie, czy funkcjonują jeszcze wypożyczalnie kaset wideo, czy już nie? A jeśli są to, czy coś dobrego - mam na myśli jakieś ambitniejsze kino - można tam jeszcze pożyczyć?

                        >ktoś by nazwal to "pływaniem rozpaczliwcem", ale mnie jakoś tak przyjemnie zalatuje
                        > początkami... :]
                        :)
                        Eee, nie ważne, kto, co mówi, myśli, ważne co Tobie pasuje! :)

                        Wideo, kasety można zachować, ale z postępem iść warto, i trzeba wykorzystać możliwości, które daje wspólczesna technika, szkoda nie wykorzystac, zwłaszcza , że koszty są wcale teraz aż takie wielkie ...

                        :)
                        • grek.grek Re: na okoliczność kinowych premier 30.10.11, 12:57
                          teraz już nie ma potrzeby, DVD wyparło tradycyjne magnetowidy kasetowe :]

                          a nie wiem, słuchaj... ale wydaje mi się, ze jest takich wypożyczalni bardzo mało. większość
                          przeszła jednak na dvd i taśmy stały się w szybkim tempie reliktem przeszłości. jednak, jak
                          pisalem, ciągle ich używam - do nagrywania, bo dvd nie posiadam. hehe, oldskul taki ;]

                          słusznie mówisz. czasami do jakichś magazynów kolorowych są dołączane filmy - wszedłbym w układ ze którymś sprzedawcą, ze jesli mu nie zejdzie naklad, to moge odkupić takie coś za, powiedzmy... 30 % wartości, ale nawet jakby się zgodził, to i tak brak dvd mnie blokuje. nie ma co, wkrótce nowoczesność się upomni zdecydowanie o swoje, hehe.
                • grek.grek Re: mapa na dziś ? 28.10.11, 12:25
                  P.S : cierpliwie czekam[y] na zapowiedziane. nie ma problema :]
                  • barbasia1 Re: mapa na dziś ? 28.10.11, 16:11
                    grek.grek napisał:

                    > P.S : cierpliwie czekam[y] na zapowiedziane. nie ma problema :]

                    :)))))))))))))))
    • grek.grek "Truman show"/"Biały oleander 27.10.11, 14:12
      Kocham Kino w tvp2 zawodzi co nieco. tylko trochę, ale mnie jakoś średnio się podoba, ze zamiast, jeśli nie gorących, to chociaż umiarkowanie ciepłych premier wrzucane są powtórki, takie jak dzisiejszy "Truman Show" - film dobry, ambitnie idący nawet w kierunku pytań o relację człowiek-stwórca/Bóg/wyższa idea, a jednocześnie dający się zinterpretować także jako krytyka systemów religijnych, jak również medialnej czy politycznej opresji, taki orwell pomniejszony, bardzo blisko "frankesteina" mary shelley;l ambitny więc, ale powtarzany po raz kolejny. tak jak wczorajsza "Samowolka" - już pal licho, że znów obejrzałem ;], ale... ile razy można napotykać w ramówce na ten sam tytuł ? tak się obrzydza widowni kino, a nie daje dowody miłości do niego.

      TVN móglby dać "Białego oleandra" w głównym paśmie, a nie w "7" - byłaby konkurencja na większą skalę. dobre kino, toksyczna relacja matki i dorastającej córki. matka zabija niewernego kochanka, idzie do pudła. mała błąka się od jednej rodziny zastępczej do następnej, przez zakład dla sierot. poznaje róznych ludzi, bywa obiektem zazdrości, a nawet agresji, ale też i uczuć cieplejszych. może i dałaby radę sobie z kimś to życie swoje uporządkować, ale matka, którą ciągle odwiedza i z ktorą koresponduje, trzyma na niej swoją łapę. uczy małą niezależności, nieufności do świata i ludzi, co ma pomóc uniknąć rozczarowań. wychowuje ją na swoje podobieństwo. mała to chłonie, matka ma na nią wpływ decydujacy, jakkolwiek dziewczynie potrzeba nie takich nauk, pod płaszczykiem troski, a matczynego ciepła po prostu. zwłaszcza, ze świat faktycznie przynosi jej przykrości, ale zarazem i przynosi dobro, i ona nie bardzo wie, jak sobie z tym poradzić, bo chciałaby dobrem za dobro odpłacac, w dobrym znaleźć przeciwwagę dla niedobrego, a matka uczy żeby odrzucać wszystko, bo nikt nie ma naprawdę szczerze pozytywnych intencji. ergo - matka nie pozwala się jej prawidłowo rozwinąć, kontroluje wydarzenia zza krat celi, ze spacerniaka, za pomocą słów. z czasem mała łapie się na tym, ze jest uwiązana niewidzialną smyczą do niej.

      świetnie gra Michelle Pfeiffer. tę matkę. zostaje w pamięci. mieszanka namiętności i chłodu. zwichrowanej miłości do dziecka i wrogości wobec świata. mocna i słaba zarazem. bardzo złożona osobowość. i bardzo ciekawa analiza dojrzewania jej córki, która formalnie jest na pierwszym planie, a jednak to cień matki, chowającej się trochę w cieniu, góruje ciągle nad jej życiem, decyzjami, wrzuca ją w turbulencje emocjonalne. Allison Lohman, gra tę małą, nie znałem jej wcześniej, później też jej nie znam, może trochę jest niezbyt plastyczna, ale idzie też w jakieś histerie, generalnie - rola łatwa nie jest i dziewczyna się trzyma dzielnie. film o kobietach, zdecydowanie, ale jak idzie o studium charakterów, to chyba uniwersalna :]

      • barbasia1 Re: "Truman show"/"Biały oleander 27.10.11, 19:07
        Stanowczo repertuar filmowy w czwartkowym Kocham Kino zawodzi.


        "Biały oleander"
        Tak, dobry film.

        :)
        • grek.grek Re: "Truman show"/"Biały oleander 28.10.11, 13:05
          widziałaś wczorajszą zapowiedź "Trumana" ? Torbicka nie omieszkała się pochwalić, ze osobiście prowadziła konfrencję prasową z okazji jakiejś prezentacji tego filmu, nie pamiętam - w Polsce, czy międzynarodowej, whataver :]

          wiesz, ja sobie wyobrażam, ze KK, to powinien być cykl naprawdę wypasiony, z wielkimi filmami z przeszłości, lat 50,-60 czy 70 plus naprawdę świeżymi zupełnie premierami głośnych tytułów [tutaj jestem realistą, ale podejrzewam, że filmy 4 czy 5-letnie są w zasięgu TVP, zwłaszcza ze już dawno po premierach w HBO, Canal PLus, czy gdziekolwiek jeszcze. a tutaj... "Truman Show"... no rozczarowanie, dobry, bardzo dobry film, ale z niego to już... stara d,pa jest, cytując Franza Maurera :]

          godzinę Torbicka dostała kapitalną, teraz do niej należy dopasowanie równie atrakcyjnego repertuaru, najlepiej z myślą o widzach, które już te parę filmów widzieli i "Trumana", oraz jemu podobnych weteranów ramówek wszelakich, znają.

          btw, dobra informacja, Barbasiu - na cyfrowej tiwi już są wszystkie kanaly TVP :] włącznie z... TVP Kultura.
          • grek.grek Re: "Truman show"/"Biały oleander 28.10.11, 13:06
            p.s : widzowie - któRZY, co bym na większego analfabetę niż jestem nie wyszedł ;]]
          • barbasia1 Re: "Truman show"/"Biały oleander 28.10.11, 17:41
            Słyszałam tę zapowiedź wcześniej w niedzielnym Kocham Kino, na końcu. Zrobiło to na mnie wrażenie, przyznam. Prezentacja wyglądała mi na międzynarodową, ale głowy nie dam.

            Osobom, które są odpowiedzialne za zawartość czwartkowego Kocham Kino / dam sobie rękę uciąć, że nie jest to Torbicka/ w ogóle nie mają jakieś wizji tego cyklu , nie zależy im na tym, by cykl miał jakąś wartość, by uczył, wzbogacał, systematyzował wiedzę filmową widzów.
            Trudno nie zauważyć dobrem filkieruje tu głównie jego duża oglądalność, poularność u widzów.
            Szkoda.

            btw, dobra informacja, Barbasiu - na cyfrowej tiwi już są wszystkie kanaly TVP
            > :] włącznie z... TVP Kultura

            To absolutnie fantastyczna wiadomość!!!
            Już mi niczego nie potrzeba do szczęścia, jeslsli chodiz o kanalay telewizyjne ;)
            a właściwie ... może jeszcze przydałoby się ale kino!, na którym Pepsic, tyle dobrych rzeczy oglądała,
            no tak apetyt rośnie w miarę jedzenia.

            Nie mogę się już doczekać.

            :)
            • grek.grek Re: "Truman show"/"Biały oleander 29.10.11, 13:17
              Torbicka parała się konferansjerką na dużych festiwalach, gdzieś o tym czytałem. mam nadzieję, wszelako, ze zapowiadała też filmy inne niż "wielokrotnego użytku ramówkowego", hehe, bo jesli nie, to czeka nas ciąg powtórkowych powtórek.

              własnie, słuchaj, bo to ciekawa historia - kto tworzy ten program ? za poprzedników, faktycznie Torbickiej odebrano taką możliwość, zostawiono tylko znany szyld.

              teraz Torbicka jednak zapowiada, ma ten wstęp do każdego filmu, więc może cvoś się zmieniło ? może to taka sugestia, ze KK jest całkowicie pod jej kontrolą i ona dobiera filmy. pozostaje czekać na jakieś naprawdę dobre premiery, zawsze jakaś nadzieja jest :]

              hehe, czułem ze ci się ta informacja spodoba. tak jest - już jest. dekodery chodzą ponoć po 150 zł, dochodzi kwestia ustawienia sobie kanałów, aczkolwiek - jesli kto dysponuje większą kasą, to lepiej chyba kupić nowy telewizor z już wgranymi kanałami. jeśli pora na wymianę, to nie ma lepszego momentu :]

              w sumie, do roku-półtora, tak czy owak nas to czeka, bo na "analogu" TVP przestanie istnieć. uff. hehe.
              • barbasia1 Re: "Truman show"/"Biały oleander 29.10.11, 20:21
                Nie wiem, sądząc po filmach, jakie się pojawiają w nowym sezonie KK, przypadkowości kolejności tych filmów, nie przypuszczam, żeby to Torbicka decydowała o wyborze filmów.

                To wspaniała informacja. Nie mogę się doczekać.
                Mam w planach kupienie nowego telewizora. Stary sony już bardzo wysłużony ...
                :)



                • pepsic Re: "Truman show"/"Biały oleander 30.10.11, 12:19
                  Mi tez tak się wydaje, pani Grażynka musi się dostosować do repertuaru, który na półkach zalega i który zakupiono w zbiorowym pakiecie nie wedle jakości, a ilości. W telewizji publicznje to chyba nikt nad niczym nie panuje, a kolejny prezes pomału podziela przekonanie poprzedników, że tak naprawdę nic od niego nie zależy i nikt nie jest w stanie dojść, kto tak naprawdę pociąga za sznurki.
                  • grek.grek Re: "Truman show"/"Biały oleander 30.10.11, 13:01
                    ktoś publiczną mieć musi, aby publicznej nie miał inny ktoś :] mnie się zdaje, ze o nic innego nie chodzi. stąd ten brak ambicji, minimalizm.

                    właśnie, pakiety preferencyjne. pewnie bardziej sie opłaca kupić film, który pięciokrotnie pokazany wyniesie budżet taniej niż jakaś dobra premiera.

                    nie o take telewize walczyłem ;]]


    • grek.grek "nieodebrane połączenie" 29.10.11, 13:47
      chciałem popatrzeć na dobry horror. tytuł "Nieodebrane połączenie". fabuła : giną ludzie. młodzi i ładni. mechanizm jest ten sam we wszystkich przypadkach - dzwoni komóra, oni odbierają, slyszą swój głos, dziki okrzyk trwogi sugerujący tragiczną smierć. data połączenia wskazuje, ze telefon został wykonany z przyszłości. co za początek... niestety - tylko początek. pierwsze 20 minut, bo potem zaczyna się 70 minutowy koniec. koniec nadziei na dobry horror, z jakąś sprytną ideą, z jakimś napięciem. ani razu nie podskoczyłem na fotelu. a nie - raz. raz jeden. kiedy się sparzyłem kawą w jęzor. przez 70 minut ludzie próbujący wykiwać widza, ze są aktorami kicają po ekranie, co jakiś czas któryś odbiera ten cholerny telefon, potem widzi wszędzie zjawy i zmory, a na koniec zostaje skasowany.

      spojler będzie, uwagaaaa... ten cały taniec śmierci ma swoje źródło w dawnej historii mamusi i córusi, które się pokłóciły o druga córusię i teraz ludzi prześladuje duch zmarłej, ale urażonej za życia dziewczynki. dociera do prawdy główna bohaterka, urodziwy kawał drewna. razem z kolegą o plastyczności twarzy Waldemara Pawlaka jest ścigana przez duchy i częściowo zjedzone zwłoki, pęta się jak żyd po pustym sklepie po jakichś korytarzach i opustoszałych budynkach szukając kogoś, kto by za nią pobiegał z maczetą, albo chociaż z głupią miną. i udaje się jej. trzeba przyznać dziewczynie, ze jak na osobę, która w ciągu tygodnia traci wszystkich znajomych i ciązy na niej wyrok śmierci wydany przez zaświaty - całkiem rześko i przytomnie się zachowuje, nie ma mętnych oczu i nie dziwią jej nawet najoczywistsze przypadki działania mocy nadprzyrodzonych. jej kolega ma... taką twarz, jakby wypił za dużo bromu. czyli twarz pokerzysty z zatwardzeniem. i takie jednostki pokonują duchy... uwierzycie w to ? :} słusznie, ja też miałem z tym problem, jakkolwiek w decydującej konfontacji Panienka z Drewienka zostaje uratowana przed śmiertelnym ciosem ducha dziewczynki przez ducha mamusi dziewczynki - po prostu, duch mamusi zstąpił, dał parę klapsów na pupę duchowi córusi i znów wzeszło słońce, a burza ustąpiła.

      g.wniane efekty, scenariusz i aktorstwo. największą grozą wiało od niezamierzonego komizmu ekranowego. stawiam pół litra ... wody mineralnej ofk ;], ze w Ameryce ten hicior zarobił dużo martwych prezydentów. w każdym razie - jesli zechcecie się przerazić, to lepiej nie możecie trafić ;]
      • barbasia1 Re: "nieodebrane połączenie" 29.10.11, 20:05
        :)))
        Aaa! To to był horror!? Widziałam ten początek! Rzeczywiście słabo straszyło, za bardzo chyba skupiono się na epatowaniu brzydotą, a to tygodniowego trupa dziewczyny, potem tych zjaw, które widzi przed śmiercią kolejna ofiara ducha, blondynka ...
        Ależ idiotyczna historia, nie mniej jednak dzięki za wyjaśnienia, o co w tym wszytskim chodziło...

        W dodatku TV piszą , że to amerykański remake japońskiego horroru, który to remake niestey nie dorówuje pierwowzorowi.


        PS Jutro jadę w Polskę szorować groby / jakże ładnie ten pees wpasował się w film o prześladujących ludzi duchach i częściowo zjedzonych zwłokach! he,he. ;))/ , wracam późnym wieczorem. Życzę więc już dziś Tobie Greku, Wam bardzo przyjemnej niedzieli!


        :)
        • pepsic Re: "nieodebrane połączenie" 30.10.11, 12:21
          film o prześladujących ludzi duchach i częściowo zjedzonych zwłokach!
          Ależ pojechałaś hardcorowo, i na czasie;)
        • grek.grek "Stay alive" 30.10.11, 12:47
          lipa z nędzą :]

          wczoraj obejrzałem coś bardzo podobnego. nazywało się to to "Stay alive" [via Polsat].

          w "Połączeniu" akcję uruchamiała komórka. w "Stay Alive" - gra komputerowa o właśnie takim tytule. chodzi w niej o to, ze jesteś sobie postacią, która dostaje się na teren dawnej posiadłości Elżbiety Bathory [postac historyczna, znana z tego, że ponoć, rękoma swoich siepaczy, łapała i zabijała młode dziewczyny, wierząc, ze kąpiele w ich krwi zapewnią jej wieczne życie i młodość] i omijając rózne pułapki, zmory i duchy masz się dostać do jej komnaty i jej ciało potraktować odpowiednią kombinacją gwoździ, zeby nie powstała z martwych. taka gra... ;]]

          problem polega na tym,ze kto się za tę grę zabierze - ten ginie. akcja "stay alive" zaczyna się przenikać z rzeczywistością, co na ekranie - to w życiu. postaci padają jedna po drugiej, obok sprawy zaczyna się kręcić policja, a ci, co jeszcze żyją podejmuję nierówną rywalizację z atakujacą zza grobu panią Elą i jej przyd,upasami. ofk, sami rozumiecie, ze nie mogą przegrać... :]

          w sumie, ten film nie kosztował zbyt wiele... jakaś wiktoriańska rudera na wynajem do dwóch dni zdjęciowych do końcowych 20 minut. trochę tanich efektów komputerowych, które pewnie można chałupniczo machnąć. wynajem powozu zaprzężonego w konie [bryka Elżbiety, którą ściga ona graczy] dolców 15-20. 3 dolce wart scenariusz. aktorstwo, które da się wycenić na jednego burgera bez dodatków i puszkę coli dziennie. wizyta na cmentarzu, auto & paliwo do pokonania jakichś 50 metrów, chałupa robiąca za dom bohatera - we własnym zakresie. policjanci, dla obcinki kosztów, występują bez mundurów, są "detektywami". w sumie, film w cenie jednej pary Air Jordanów.

          niestety, drugi horror w ciągu 48 godzin i druga popelina. nie żebym się domagał jakiejś wysmakowanej uczty, ale niechby to chociaż ciekawe było, zaskakujące, miało jakiś koncept. a tu nic z tych rzeczy. strata czasu i atłasu. w moim szmatławcu z programem miało to coś
          dwa punkty, na trzy możliwe. chyba ci państwo dali taką ocenę nie oglądając. zresztą... po co im gwiazdki, nie mogą wprowadzić skali 10-punktowej, dającej większe możliwości róznicowania filmów ? a tutaj film zasługujący na 4/10 i taki 7/10 dostają po dwie gwiazdki, bo skala jest za wąska.

          w każdym razie - jak chcecie być stay alive, to od "Stay Alive" proponuję trzymać się jak najdalej :]

          Barbasiu, to nie pierwszyzna :]. oglądałem też amerykański remake japońskiego "Ringu". nie umywał się. amerykańskie remaki japońskich horrorów, to największa krzywda jaką Ameryka wyrządziła Japonii od potraktowania atomicami Hiroszimy i Nagaski.

          ano tak, bo to Halloween nadchodzi... prawda.
          życzę Tobie również przyjemnego. uważaj na te niedojedzone zwłoki, w razie czego uciekaj zygzakiem, ich możliwości manewrowania są ograniczone ;]

          zabawmy się trochę halloweenowo :
          www.youtube.com/watch?v=Z2csvEXQQcg


          • barbasia1 Re: "Stay alive" 31.10.11, 16:27
            Czyli jednym słowem można powiedzieć - stay away od "Stay alive"!

            Ha,ha!
            Dziękuję za te dobre rady, zapamiętam na przyszłość! Nie musiałam uciekać przed zobie, na cmentarzu tylko ludzie byli, w większości to kobiety sprzątały groby, jak w scenie otwierającej film "Volver" ...

            Ale tuż obok nas zdarzyła się mrożąca krew w żyłach historia. Tatuś kazał lub pozwolił małej dziewczynce samej wyrzucić woekk ze śmieciami do kosza stojącego wcale nie tak blisko od nas i mała dziewczynka się zgubiła, odnaleźć drogi powrotnej nie umiała. Rodzice polecieli jej szukać. Na szczęście biedaczka cała spłakana szybko znalazła się .
            A babcie, które z nimi przyszły tylko się chichrały.

            Dobry skeczyk!

            Wybieram, ja powiedziałam petlę tandem, w towarzystwie zawsze milej, no nie!? ;))

            To ja proponuję na dziś - Budka Suflera "Bal wszystkich świętych"

            www.youtube.com/watch?v=kE87oI5rdew&feature=related

            / Nie zdążyłam wkleić tego wczoraj, w niedzielę/
            • grek.grek Re: "Stay alive" 01.11.11, 12:43
              tak by można podsumować :]

              hehe. dobrze, że ci rodzicie nie czmychnęli, że nie chodziło w tym jednak o sprytne wykiwanie dzieciaka, zeby do domu nie wrócił ;] żartuję. sam się kiedyś zgubiłem, jak byłem mały. tzn. z kolegą. byliśmy z wycieczką w zoo i się odłączyliśmy od grupy. po godzinie siedzieliśmy i na płacz nam się zbierało. na szczęscie znaleziono nas, ZANIM jakiś miły pan poczęstował nas cukierkiem i zaprosił "na lody"... bo i tak historyjki nie były, i nie są, rzadkością.

              prawda ?, hehe. GRK cały czas oswaja śmierć, kpi z niej, robi sobie jaja. automatycznie gdzieś tam się nasuwają, mnie, ich skecze, kiedy Halloween tuż za drzwiami.

              za Budką nie przepadam, ale lubię "Noc komety", chociaż to bardziej jest kawałek o seksie niż o
              duchach... no chyba, że o seksie Z duchami ;] - wiesz, "Balu" nie słyszałem dłuższy czas i... naprawdę teraz zabrzmiało fajnie. dzien, nastrój... Halloween ? ;] tak czy owak - trafiłaś w punkt.

              • barbasia1 Re: "Stay alive" 01.11.11, 16:00
                He, he Nie, nie nie chcieli wykiwać córeczki. To tylko tato uczył samodzielności swe dziecię. :)

                Dobrze, że Was szybko odnaleziono! Biedne chłopaczyny!

                Tak, bywają różne dramatyczne historie, szcześliwie w dzieicństwie nawet nie słyszało się o takich przypadkach...

                Właśnie tak, dodam tylko, że GRK ma w ogóle znakomite skecze, przemyślane, dopracowane w najdrobniejszych szczegółach . Mało ich teraz w TV.

                To bardzo się cieszę! :)

                "Budka" imo ma sporo fajnych kawałków. "Noc komety" właśnie, ale koniecznie w wykonaniu Felicjana Andrzejczaka, prawda?," Za Ostatni Grosz". A z tych nowszych piosenek bardzo lubię utwór "Za Ostatni Grosz

                "Za Ostatni Grosz"
                www.youtube.com/watch?v=mRJciFLW2t0
                "Za Ostatni Grosz"
                www.youtube.com/watch?v=PYpg4BypJoA
                • barbasia1 Re: "Stay alive" 01.11.11, 16:10
                  "Budka" imo ma sporo fajnych kawałków. "Noc komety" właśnie, ale koniecznie w
                  wykonaniu Felicjana Andrzejczaka, prawda?," Za Ostatni Grosz". A z tych nowszych piosenek bardzo lubię utwór "Jeden raz"!!! "Bal" też lubię, jak go stacje radiowe przestały zażynać ...
                • grek.grek Re: "Stay alive" 02.11.11, 14:19
                  ma gość sposoby ;]

                  hehe, kolega był na mnie obrażony przez rok, bo to był mój pomysł. nie wiem, o co mu wtedy chodziło... przecież to ja beczałem głośniej od niego... ;]

                  otóż to. mnie sie wydaje, ze są po prostu momentami konsternujący. trudno ich pokazać na jakiejś Nocy Kabaretowej, bo połowa publiki by siedziała i nie wiedziała, co z tym fantem począć. a małych recitali kabertowych TVP już nie produkuje, pokazuje powtórki, na szczęście GRK nagrała jeden taki, więc czasami zdarza się okazja, by coś z tego jeszcze obejrzeć.

                  tak, ta stara BS miała swój charakter, m.in w tym zalinkowanym przez Ciebie kawałku. potem, powoli, acz niechronnie całość osuwala się powoli w lekki kicz i barok.
                  • barbasia1 Re: "Stay alive" 02.11.11, 15:59
                    > hehe, kolega był na mnie obrażony przez rok, bo to był mój pomysł. nie wiem, o
                    > co mu wtedy chodziło...
                    Ha,ha :)))

                    Może kolaga już bał się innych Twoich pomysłów.

                    >przecież to ja beczałem głośniej od niego... ;]

                    O!!! Biedny mały Grekuchna!

                    Tak, GRK ma zbyt wyrafinowane żarty jak na przaśny gust bywalców amfiteatrów w miejscowościach letniskowych...

                    Masz rację, niestety tak właśnie jest teraz z Budką ...

    • pepsic Z cyklu - znane filmy 30.10.11, 13:04
      "Vicky, Cristina, Barcelona" - a jednak minimalne rozczarowanie.. Lekkie, błahe podejście do związku jednego mężczyzny z trzema (!) kobietami, z toporną, zawsze taką samą Scarlett Johanson i przeszarżowaną rolą Penelope Cruz, a co najgorsze: Javier Bardem w czerwonym alfa romeo w ogóle mnie nie ruszał, czyli odwrotny model, o którym Grek wspominał komentując Bridges Jones;)
      Fajna muzyczka wpadającą w ucho i cudowna Barcelona, zatem z dedykacją na niedzielę:

      www.youtube.com/watch?v=dEt1H9hkHvE
      Ps. dzisiaj w planach u mnie Almodovar.
      • grek.grek Re: Z cyklu - znane filmy 30.10.11, 14:58
        dzięki, muzyczka iście [po]południowa.

        widzę, ze zasuwasz mercem : Allen, Almodovar [jaki to będzie film ? napiszesz coś po obejrzeniu ?]... hehe, tak trzymać.

        jesteś okrutna dla Scarlett... prawdziwie pierwszolistopadowo-helloweenowo :]

        czytalem gdzieś ciekawą notkę - ponoć Scarlett była przymierzana do roli Lisbeth Salander
        w "Dziewczynie z tatuażem", co go Fincher teraz kręci. dzielnie udala się na casting i... odpadła. dlaczego nie dostała tej roli ?.. dlatego otóż, ze jest zbyt... seksowna i "ludzie nie mogliby się skupić na jej postaci i fabule, bo ciągle czekaliby tylko na to, zeby się w końcu rozebrała". huhu, ze tak zahuczę ;]

        Dwójka już skończyła cykl niedzielnych teatrów po-północnych. szybko...

        no to ja mam w planie : dextera o 22 z groszami, potem spacerek do domu i widzę "więzy miłości", made in Brytfania. nie znam, ale opis wskazuje, ze to opowieśc obyczajowo-dramatyczna, z wątkami miłosnym i społecznym, w realiach XIX-wiecznej Anglii. reżyseiro jest Winterbottom, którego "code46" i "I want you" smy spojlerowali, obgadywali i rózne brzydkie rzeczy z nimi robili. oba bardzo dobrze wspominam, więc grzechem by było nie zobaczyć, a że ja z tych pobożnych jestem, hu hu, to nie mam wyjścia :]

        udanego popołudnia & nocy Tobie i wszystkim.
        • barbasia1 Re: Z cyklu - znane filmy 30.10.11, 22:27
          > "więzy miłości", made in Brytfania. nie znam, ale opis wskazuje, ze to opowieś
          > c obyczajowo-dramatyczna, z wątkami miłosnym i społecznym, w realiach XIX-wiecz
          > nej Anglii.

          Takie historie bardzo lubimy!


          PS Wybieram pętlę "tadem". ;))

          Good night.
          • barbasia1 Re: Z cyklu - znane filmy 30.10.11, 22:44
            PS Wybieram pętlę "taNdem". ;))

            Very good night.
          • grek.grek "Więzy miłośc" [Jude]", ze spojlerem będzie 31.10.11, 10:55
            haha ;]]

            wypada żałowac, ze "Więzy miłości" poszły tak późno. niemniej, obejrzałem ofk, a com zobaczył spróbuję streścić poniżej. bedę miotał spojlery na prawo i lewo, więc kto chce sam obejrzeć i nie wiedzieć, co i skąd, jak i dlaczego - lepiej nie czytać. powiem tylko, że film jest świetnie zrobiony, Kate Winslet i jej partner Chris Eccleston spisują się na medal, a XIX wieczna Brytfania jest odtworzona perfekt, zaś fabuła interesująca jest i tragiczno-dramatyczna.

            orajt, teraz szczegółowo może co nieco.

            głównym bohaterem jest prowincjusz Jude. jako mały chłopiec odprowadza swojego ulubionego nauczyciuela, który jedzie do miasta Christminster, aby tam się wybić. nauczyciel mówi mu "kiedy twoi koledzy będą się bawić i zbijać bąki, ty się ucz, czytaj bez przerwy, a potem jedź do Christminster, będziesz mógł zostać kim zechcesz". to wytycza chłopcu całe dzieciństwo i młodość. nic nie robi, tylko czyta i czyta.

            mając 20-parę lat żeni się ze śmiałą, acz prostacką córką świniarza. prędko dochodzi do wniosku, że życie rozpięte między barłożeniem, a świniobiciem, w miejscu gdzie psy d,pami szczekają, jakoś nie jest dla niego. żona robi mu przysługą i... zostawia go. informacja na pożegnalnej kartce brzmi "wyjechałam do Australii". jest wolny.

            jedzie zatem do tego całego Christminster, gdzie podejmuje się pracy kamieniarza. fach w ręku chce mieć, idzie mu bardzo dobrze, ma miłych towarzyszy pracy, ale marzy o studiach. zatem, czyta, czyta i ciągle czyta.

            poznaje Sue, swoją kuzynkę. to jest strzał. bystra, zabawna, o postępowych poglądach i ładna. od razu Jude'owi się w głowie kręci od niej. rozmawiają, pętają się, dowcipkują. Jude się zakochuje w niej., kiedy dziewczyna traci pracę Jude kontaktuje się ze swoim nauczycielem, tym który przed laty wyjechał. dziś jest dyrektorem szkoły. załatwia Sue pracę nauczycielki.

            któregoś dnia Jude przyznaje się Sue, ze ma żonę i "tylko to stoi na przeszkodzie". ona "do czego ?". on, ze do tego, co by mogli sie pobrać. na to ona dostaje palmy, oburza się i otwarcie mówi mu, ze go nie kocha i co on sobie wyobraża. Jude bardzo to przeżywa. ale to tylko lewy prosty rozbijający gardę.

            prawy sierpowy przychodzi za moment. Sue przyjmuje oświadczyny tego dyrektora szkoły, eks-nauczyciela Jude'a. co więcej, prosi Jude'a żeby ją poprowadził do ołtarza, jako kuzyn. klęska człowieka. wkrótce przychodzi następna - jego podanie o przyjęcie na studia zostaje odrzucone, elegancko, z klasą i delikatnie dziekan daje mu do zrozumienia, ze robola nie chcą na uczelni i niech sobie dalej stuka młotkiem w kamienie.

            Jude jest rozbity. łazi po barach, popija i recytuje całe passusy modlitewne po łacinie.

            ponownie spotyka się z Sue na pogrzebie ciotki, w jego rodzinnej miejscowości. widać, ze nie jest jej obojętny. wcześniej też nie był. tym bardziej nie rozumie, dlaczego wybrała kostycznego, sztywnawego dykrektora. kiedy, za jakiś czas, dostaje od niej list z zaproszeniem do domu jej i jej męża - zasuwa jak na skrzydłach. w jednej rozmowie ona potrafi powiedzieć najpierw "musisz dać mi spokój, to najlepsze wyjście", a za minutę "obiecaj mi, ze nigdy ze mnie nie zrezygnujesz". pomieszanie z poplątaniem. Jude ją kocha, więc i tak by nie zrezygnował, ale lekko jest zawsze skonsternowany.

            mąż Sue sam dochodzi do wniosku, ze ona go nie kocha. mówi Jude'owi, ze jesli chcą być razem, to on im problemów robił nie będzie. jako, ze oni chcą, to on ich odwozi na stację kolejową własnym powozem. taki szlachetny pan :]

            no i są razem. bez ślubu [w dodatku oboje są formalnie w małżeństwach], co ściąga na nich problemy ze strony purytańsko moralnego otoczenia. Jude ma problem z utrzymaniem pracy, własny zakład [jakieś napisy na płytach kamiennych robi] nie prosperuje, zaczynają się kłopoty z lokum, są po prostu personas non gratas. na dodatek pojawia się żona Jude'a z informacją, ze ma on... syna, ponieważ zaszła ona w ciążę jeszcze za nim od niego uciekła. ten syn ma wkrótce przyjechac do Brytfanii i Jude ma się nim zająć. do tego, wyraźnie babka sugeruje, że jakby tak się dało skleić, to co się rozpadło, to nie miałaby nic przeciwko. ale Jude jest z Sue i nie ma o tym mowy.

            pojawia się syn Jude'a. na oko 4-5 latek. a potem jeszcze dwoje ich własnych, Jude'a i Sue, dzieci - syn i córka. cięzko o pracę, cięzko o lokum. wyjeżdzają z miasta na prowincję, gdzie Jude tyra z jakimiś taczkam. na jakimś pikniku w jego rodzinnej miejscowości, znów spotyka swoją żonę, która pokpiwa z niego, ze miał być studentem i inteligentem, a został prostym robolem... to budzi w nim iskrę. razem z całą familią wracają do Christminster. wracają marzenia o studiach. odzyskuje pracę przy kamieniach.

            z trudem zdobywają kwaterunek na pierwszą noc w mieście. wieczorem najstarszy syn pyta ich, dlaczego tak to wszystko opornie idzie, dlaczego nigdzie ich nie chcą i czy to jest jego wina. Sue rzuca zmęczona "nie, to nie twoja wina. jest nas, po prostu, za dużo". dzieciak strasznie się tym martwi. Jude go pociesza, tłumaczy, kładzie do snu.

            następnego dnia Sue i Jude wychodzą, a kiedy wracają cała trójka ich dzieci jest martwa. najstarszy syn najpierw udusił oboje młodszych, a potem się powiesił. na ścianie zostawi list pożegnalny i wyjaśnienie "bo jest nas za dużo". oczywiście - cięzki szok dla rodziców. pogrzeb. drama. pojawia się żona Jude'a z tekstem "jakbyś do mnie wrócił, albo on został ze mną, to by się nic nie stało".

            między Sue, a Judem wszystko się psuje. rozlatuje się ich związek. ona najpierw ma ogromne poczucie winy, poopada w dewocję, dotąd liberalna i nowoczesna - klepie gorliwie różańce po kościołach. nie moze się otrząsnąć. popada w tępotę i smutek. Jude nie wini jej za nic. stara się ich oboje ocalić uczuciem. ale to na nic. którego dnia Sue odchodzi rzucając mu w twarz : "nie mogę na ciebie patrzeć. TWÓJ syn zabił MOJE dzieci".

            od tej pory nie rozmawiają ze sobą. ona się gdzieś tam zaczepia na stancji, gdzieś tam pracuje, i stale przesiaduje w kościele. Jude łazi za nią, wystaje pod oknami jej mieszkania, całymi dniami ją śledzi. ona go widzi, wie że za nią chodzi, ale już nie jest w stanie wrócić do niego.

            ostatni raz spotykają się na cmentarzu, wczesną zimą. przy grobie dzieci. on próbuje ostatni raz ją nakłonić do powrotu. do próby chociaż rozpoczęcia na nowo. ale ona nie jest w stanie się przemóc. całuje go, czy też nie ucieka przed jego pocałunkiem, ale nic więcej. odchodzi. on zostaje sam. koniec.

            dramat. bardzo intensywny film. emocjonalny. waga półcięzka conajmniej. dla każdego coś ciekawego - trudna i powikłana historia damsko-męska, rzut oka na społeczne stosunki epoki wiktoriańskiej, bunt i marzenia, nawet fatum ["niezdolnośc do małżeństwa"]

            w zasadzie, oboje padają ofiarami własnych marzeń. on - o miłości, wykształceniu, pozycji społecznej. ona - o niezależności, nowoczesności, buntu przeciw zwyczajom i obrzędom społecznym. odrzucenie otoczenia i frustracja narastająca prowokują nieostrożne słowa, które również doznający tej opresji na sobie wrażliwy chłopiec interpretuje zbyt dosłownie i tragedia gotowa. zostają oboje na lodzie. czy on zostanie studentem, czy się podniesie po tej traumie ? a ona ? co z nią ? Sue ewoluuje od roześmianej, żywej mądrej dziewczyny, przez matkę-Polkę po złamaną, rozczarowaną kobietę, która być może nigdy się już nie sklei na nowo. a może Jude wróci do żony ? a Sue do męża ?

            świetnie Winslet wygrała te przemiany Sue. 96 rok. początek. reżyser Winterbottom bardzo ją dobrze obsadził, trzeba przyznać. jej twarz, maniera idealnie pasują do postaci. zresztą, Eccleston z tym swoim plebejskim imidżem też dodaje Jude'owi chłoporobotniczej wiarygodności, mimo że akurat on może grać na jednej nucie cały film. poza tym, pan Winterfresh prowadzi ten cały wózek pewną ręką, jest rytm, jest płynnośc, jest akcent, nie ma taniochy, chociaż scenę porodu, z ekspozycją krocza Winslet to by se mogli darować ;] nie trzeba było aż takich naturalizmów.
            • grek.grek Re: "Więzy miłośc" [Jude]", ze spojlerem będzie 31.10.11, 11:05
              nie zmieściło się powyzej, więc tutaj dorzucę.
              jest scena, w której Sue przychodzi do Jude'a. pada deszcz, więc jest przemoczona do nitki. przebiera się u niego. Jude taki jest dżentelmeński, ze aż wychodzi na ulicę. na ten deszcz. zeby jej nie krępować. jakby nie mógl się, po prostu, odwrócić :] kiedy wraca, Sue siedzi w kucki na fotelu. ubrana w sweter i... spodnie :] spodnie. w epoce ówczesnej. żeby dostrzeć, iż ma na sobie spodnie trzeba przyjrzeć się jej stopom, wtedy widać nogawki.

              bardzo mi się spodobał ten sposób zademonstrowania - hej, Sue jest buntowniczką, ma gdzies obyczaje, ma gdzieś role. jasne, mozna by było poprzestać na scenach, w których irytuje ją katolicka indoktrynacja w szkole, albo kiedy mówi, iż konkubinat powinien być calkowicie legalny i akceptowany. ale... taki szczegół, dyskretny i w tle, nie wywalony bezczelnym jęzorem, tym lepiej działający - w jakiś sposób dopełniał obraz jej jako osobowości... obyczajowo progresywnej ;].
              • barbasia1 Re: "Więzy miłośc" [Jude]", ze spojlerem będzie 31.10.11, 19:31
                Bardzo dobra rzecz, Greku! Dzięki wielkie!

                W gazetowym dodatku TV piszą , że ten film jest ekranizacją powieści thomasa Hardy'ego ...

                Gdyby nie Ty, to byśmy w ogóle nie znali filmów Winterbottoma! Wiezy miłości" , wcześniej "I want You", "Kodeks 46" ...
                CDN!
                • grek.grek Re: "Więzy miłośc" [Jude]", ze spojlerem będzie 01.11.11, 12:36
                  bardzo proszę. trochę tu i tam pochrzaniłem, tu i tam nie doprecyzowalem, ale taki urok pisania bez poprawek, od razu na czysto ;] z grubsza jest orajt, jednakowoż.

                  a no jakoś tak, widzisz, się złożyło z tym Winterfreshem. zobacz, ciekawa rzecz - o tym samym są te trzy filmy : o uczuciach, miłości, damsko-męskich historiach, ale w bardzo róznych scenografiach - XIX wieczna Brytania, rzeczywistość futurystyczna, wreszcie jakieś całkowicie wyizolowane w przestrzeni miasteczko/miasto prowincjonalne [bardzo klimatyczne].

                  i zawsze te historie kończą się rozstaniem, niemożnością spełnienia, być moze wskazującą na to, ze to SĄ opowieści miłosne, a nie tylko o uczuciach. aczkolwiek... hmm, z drugiej strony nie chodzi o istotę miłości, ale o warunki społeczne, które stają naprzeciw kochanków i ich rozdzielają bezpowrotnie - [ "Kod 46" kończy się bardzo podobnie do "Więzów" ], albo całkowicie bezpowrotnie [ "I want you", chociaż tam chodziło, jesli pamiętam ?, o śmierć w finale]
            • pepsic Re: "Więzy miłośc" [Jude]", ze spojlerem będzie 31.10.11, 19:27
              Cos czuje, że tez by mi się spodobało:)

              Korzystając z okazji wyrzucę z siebie i zapytam retorycznie: po co uporczywie i przy każdej okazji, czy uzasadnione, czy nie, pokazywać porody ze szczegółami tudzież przerażającymi krzykami?
              • grek.grek Re: "Więzy miłośc" [Jude]", ze spojlerem będzie 01.11.11, 13:00
                o, bardzo prawdopodobne, rzecz jest estetyczna ale nie efekciarska, inteligentna, ale nie przemądrzała, pozbawiona zbędnych ozdobników - rzetelna.

                dobre pytanie... wiesz, pęd naturalistyczny, prawdula ma być, nowe środki wyrazu...
              • barbasia1 Re: "Więzy miłośc" [Jude]", ze spojlerem będzie 02.11.11, 20:30
                pepsic napisała:

                > Korzystając z okazji wyrzucę z siebie i zapytam retorycznie: po co uporczywie i
                > przy każdej okazji, czy uzasadnione, czy nie, pokazywać porody ze szczegółami
                > tudzież przerażającymi krzykami?

                :)

                Jeśli naturalizm wpisany jest w koncepcję filmu, to pewnie wskazane będzie pokazanie takiej sceny ze szczegółami, ale jeśli nie, to, myślę, można oszczędzić jej widzom.
                • barbasia1 Re: "Więzy miłośc" [Jude]", ze spojlerem będzie 02.11.11, 20:32
                  Jeśli naturalizm wpisany jest w koncepcję filmu, to pewnie wskazane będzie pokazanie takiej sceny ze szczegółami, ale jeśli nie, to, myślę, można oszczędzić widzom drastycznych szczegółów.
        • pepsic Re: Z cyklu - znane filmy - "Skóra, w której żyję" 31.10.11, 19:14
          Dziękuję, popołudniowy seans kinowy zaliczam do udanych, choć cały czas prześladowała mnie myśl, że Almodóvar (którego filmy b.lubię) ma jednak nieźle porąbane;)
          Trudno w tym wypadku napisać coś bez spojlerowania, a nie chcę psuć zabawy w razie co. Absurdalne, zakręcone, chwilami przerażające i nietypowe. Antoni Banderas w roli psychopatycznego doktorka jakoś mnie nie przekonał. żeby nie było, śliczna dziewczyna tam zagrała i podobnie urodziwa wydała się Olga Kurylenko, na którą miałam przyjemność spoglądać na sobotnim Bondzie. Tylko nie pytajcie, co i jak, bo w przypadku Bondów nigdy nie mam pojęcia;)
          • grek.grek Re: Z cyklu - znane filmy - "Skóra, w której żyję 01.11.11, 12:56
            czyli "Skóra w której żyję" ? :]

            podobno jest to Almodovar nie do konca typowy, w znaczeniu : nie tak namiętny i "hiszpański" ?

            o, mnie spojler wcale nie przeszkadza [łby] :] i tak prędko tego filmu nie zobaczę raczej, a kiedy będę oglądał, to może sobie nie przypomnę, co czytałem, hehe.

            jako,. ze jesteś świeżo po seansie...
            www.polityka.pl/kultura/rozmowy/1519404,1,rozmowa-z-antonio-banderasem.read
            [z okazji premiery polskiej "Skóry"]
            • pepsic Re: Z cyklu - znane filmy - "Skóra, w której żyję 02.11.11, 17:15
              Było dokładnie, jak Banderas powiedział, po 20-30 minutach spojrzałam na współtowarzyszkę z niemym wyrzutem, co to niby jest? A potem akcja zaczęła się rozkręcać i wszystko pomału układać w logiczną w dość odstręczającą całość.
          • barbasia1 Re: Z cyklu - znane filmy - "Skóra, w której żyję 02.11.11, 16:13
            pepsic napisała:

            > Dziękuję, popołudniowy seans kinowy zaliczam do udanych, choć cały czas prześla
            > dowała mnie myśl, że Almodóvar (którego filmy b.lubię) ma jednak nieźle porąb
            > ane;)
            Ha,ha :)))

            Napisz! Napisz jeszcze słówko. Czytałaliśmy przy okazji relacji z festiwalu w Cannes, wiec wiemy o co mnie więcej chodzi ...

            Tu trailer i słów kilka na temat filmu:
            www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,117107,10141903,Skora__w_ktorej_zyje__La_piel_que_habito_.html

            Został mi jeszcze jeden voucher i teraz się zastanawiam, czy iść na Almodowara, którego wcześniej miałam w planach, czy na "Niebezpieczną metodę ".
            Ale właściwie moglabym pójść na oba, na jedne z voucherem, a na drugi kupiłabym bilet ...

            Wiecie, spodobało mi się chodzenie do naszego nowego kina! ;)



            • pepsic Re: Z cyklu - znane filmy - "Skóra, w której żyję 02.11.11, 17:42
              "Niebezpiecznej metody" nie kojarzę. W zamian mogę polecić irańskie "Rozstanie" (reż. od "Co wiesz o Elly"), co do którego krytycy rozpływają się w zachwytach., wygląda że zasłużenie. Wprawdzie dopiero się wybieram (ostrożnie) do mojego studyjnego kina.
              Banderas w wywiadzie stanowczo zaprzecza, że "Skóra" komedią nie jest i też tak mi się zdaje. Jednak Almodóvar nie byłby sobą, gdyby nie mrugnął przewrotnie okiem do widza. Otóż małżonka pana doktora wielce przystojnego, cieszącego się renomą i uznaniem ucina gorący romans z prostakiem, prymitywem i kryminalistą, a nawet z nim ucieka w siną dal (prawie).
              Ps. Troszeczkę WO przekłamują treść, narazie nic nie będę prostować.

              • barbasia1 Re: Z cyklu - znane filmy - "Skóra, w której żyję 04.11.11, 13:48
                "Skóra w której żyję" przelaciała przez nasze kino jak komenta właśnie dowiedziałam się, że wczoraj były ostanie 2 seanse! Wielka szkoda.

                Słyszam, czytałam co nieco o irańskim "Rozstaniu", ale u nas ono nie jest pokazywane, trzeba byłoby w wielkim mieście poszukać .

                Możesz więc, Pepsic, trochę więcej napisać o "Skórze ..." jeśli masz ochotę .




    • grek.grek dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowiedź 31.10.11, 14:02
      kupiliście już podświetlane dynie ? ;]

      spojrzałem w grafik...
      TVP - 22:00 "deklaracja nieśmiertelności" - reportaż-dokument, portret gostka od wspinaczki, który się starzeje, a w związku z tym musi się ustosunkować do przemijania, słabnięcia i śmierci. to chyba z okazji Halloweena dają to ? po nim "Parę osób, mały czas" - znacie ? znamy ! to obejrzyjmy raz jeszcze...

      no chyba, ze jednak Polsat i o 22:35 "28 tygodni później', co ma być sequelem "28 dni później". pamiętam, ze o tym drugim pisaliśmy, i pamiętam, ze zdania były podzielone. ja nie wspominam najlepiej, aczkolwiek im więcej oglądam ostatnio horrorów/filmów grozy, tym częściej zaczynam rehabilitować pewne tytuły z przeszłości. jak tak teraz wspominam "28 dni", na tle tego co zdązyłem zobaczyć w międzyczasie, to może i nie było to takie kiepskie, jak mi się zdawało. ocenianie przez porównanie ? hehe...

      w "28 dniach" chodziło o to, ze wirus zaatakował Brytfanię i ludzi zamienia w zombie, które atakują jakby im ktoś soli na ogon nasypał. w tym pieprz,niku jest kilka osób, które się przedzierają przez hrabstwa, stany i województwa w poszukiwaniu jakiejś oazy spokoju i stablizacji.
      sequel pewnie będzie o tym samym :]

      w ct2 dają "noc żywych trupów" szeroko omawianą niegdyś. polecam. klasyk. dzisaj też można go interpretować w duchu aktualnych zdarzeń na świecie i przemian społecznych. a można po prostu potraktować go jak historię mrożącą krew i drinki w żyłach, chociaż tak naprawdę trąci myszką, tamtych zombich nikt się nie może przestraszyć, ludzie są dziwnie niekumaci, bo zamiast uciekać między ledwie ruszającymi się truposzami wolą się chować po chałupie i barykadować. ale Romero specjalnie tak to nakręcił, pokazując nastroje społeczne, irracjonalizm lęków i zachowań wobec mniejszości, rozmaitych produkowanych albo samoistnie się objawiających "czarownic" w Ameryce. dzisiaj zombie ganiają za ludźmi w tempie, którego by się Usain Bolt nie powstydził. stare znaczenia uleciały. sens opowieści Romero został zgubiony. została rozrywka i wątpliwa groza. dlatego "Noc żywych trupów" pozostaje klasyką, io jej romerowskie sequele także. cala reszta odpada, tworzy zupełnie inny gatunek filmowy. gorszy, niestety, mniej ambitny.

      szkoda, ze mnie ominie ta projekcja, ale za to mam ustawkę na wtorek na "Milczenie Lorny" w ct2, więc, hehe, nie jest tak źle. premiera to będzie. film głośny. czemu u nich jest to możliwe, a u nas nie. u nich świeżynka, a u nas "Truman show". rozumiecie coś z tego ?. aha, napiszę coś o tym filmie, więc z góry uprzedzam... ratuj się kto może ! :]
      • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 31.10.11, 17:21
        grek.grek napisał:

        > kupiliście już podświetlane dynie ? ;]

        he,he, he!
        Nienie, nie kupiliśmy i nie zmierzamy. Świętujemy tradycyjnie.

        A przy okazji, pozostając w klimacie, pozwoliłam sobie wymyślić Ci, Greku, epitafium nagrobne, a nawet dwa, do wyboru:

        Oto nagrobek Grek.Greka,
        co na forum opowieścimi filmowymi nas urzekał.

        Tu spoczywają zacne Grek.Greka szczątki,
        który kontrowersyjne na forum zakładał wątki.

        I dla Pepsic:
        Tu leżą zacne Pepsic kości,
        znanej z prawdziwej do PiS-u * miłości.

        *wariant B / do wyboru/- "do filmów miłości"

        I dla Maniczytani:

        "Tu leży zacna Mania,
        blogerka, pasjonatka filmów i czytania".

        + + +
        Zombie mamy już chyba przesyt!? ;))

        > w ct2 dają "noc żywych trupów"
        Bardzo klasycznie i klimatycznie u Czechów! ;)


        "Parę osób, mały czas" - to wspaniały film, warto zobaczyć raz jeszcze! (Z tym, że ja idę dziś na ... "Baby ..."! ;)


        > mam ustawkę na wtorek na "Milczenie Lorny" w ct2 [...] aha, napiszę coś o tym filmie, więc z góry uprzedzam... ratuj się kto może ! :]

        O!!! Super! Super! Nie mogę się doczekać! Znakomity film, czytałam o nim.

        Bo Czesi to mądry, rozsądny naród!

        Na koniec niech zagra muzyka:

        Budka Suflera Martwe Morze
        www.youtube.com/watch?v=drJNAFwRQHs&feature=related
        • pepsic Dziś? A może "Wojna fasolowa" 2 tvp, 22:50 31.10.11, 18:49
          Tradycyjnie, ale z umiarem, nie traktując grobów, jako choinek bożonarodzeniowych, czy uciszenia wyrzutów sumienia.

          Barbasiu, nie uwierzysz, cały czas się uśmiecham:)
          Troszeczkę się zaczynam martwieć, co oni tam wyprawiają, znaczy w PiS-ie.

          "Wojnę fasolową" kojarzą bardzo słabo, ale pamiętam, że podobało mi się, z Robertem .Redfordem i Sonią Bragą, o farmerach.

          Moim zdaniem Budka Suflera, ta późniejsza popowa nie umywa sie do tego, co kiedyś reprezentowała, dla udowodnienia odgrzebałam (nomen omen) stary kawałek, też na czasie (halloweenowym):
          www.youtube.com/watch?v=YjWfrUfrUnw

          • barbasia1 Re: Dziś? A może "Wojna fasolowa" 2 tvp, 22:50 31.10.11, 19:06
            O tak.

            To bardzo się cieszę!
            Zainspirował mnie dawny (długi) wątek z Forum Humorum właśnie z epitafiami dla osób znanych.

            Rzeczywiście nieprzyjemna, ostra walka się wywiązała wewnątrz PiSu, jeśli to masz na myśli.

            Świetny utwór! Przyznam, że tego utworu Budki nie znałam! :)
        • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 31.10.11, 19:08
          I dla Maniczytania / wariant B/

          Tu spoczywa zacna Mania,
          blogerka, pasjonatka Jamesa Franco, filmów i czytania".
          • maniaczytania Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 31.10.11, 20:12
            Barbasiu - :)))


            Moje proby to troche "czestochowskie" rymy, ale niech tam ;)

            "Tu leza szczatki doczesne Barbasi,
            ktora kochali forumowi "Nasi""

            i wariant II:
            ' tu zacna Barbasia przechodniu lezy,
            ktora aktorska plec "brzydsza" traktowala jak nalezy"
            • grek.grek Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 01.11.11, 12:00
              tutaj kości Barbasia wygrzewa
              w kapeli forumowych kinomanów basistka
              słownymi riffami zakręconymi
              inspirująca do wygibasów solistka
              Rhonda Smith...
              Esperanza Spalding...
              Lucy La Loca...
              Sean Yuselt z White Zombies...
              one na gitarach, a Barbasia po słowach
              temperamentnie palcami przebiera
              tam po drugiej stronie
              musi być taka afera
              że całe piekło aby do raju się dostać
              aż nogami w powietrzu przebiera


              :]


              • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 01.11.11, 14:17
                Cudne! Cudne! Cudne !
                Maniu, Greku! Macie prawdziwy talenty do pisania epitafiów! he,he :))))
                Maniu, rymy udane, wersy wzruszające! Greku, ależ efektownie rozdźwieczone basami to eitafium!

                Wzruszyłam się! Ale nie powiem, że się wcześniej nie uśmiałam!!! :)))


                To jeszcze dla Was 3 krótkie epitafia /wena sama przyszła na cmentarzu/:

                Tu Grek.Grek spoczywa,
                Jego / zabytkowe*/ wideo już nic nie nagrywa.

                *wariantywnie ;)

                Tu spoczywają Maniczytania szczątki,
                która zakładała słynne Ojejku wątki.

                Tu jest Pepsic mogiła,
                do niejednego filmu nas zachęciła.

                ;)
                • grek.grek Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 01.11.11, 15:11
                  cieszę się, ze Ci sie podoba :]

                  haha, dobre, moje video pochowają ze mną, hehe :]
                  • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 01.11.11, 16:08
                    Prawdziwy utwór literacki wyszedł spod Twej klawiatury! Szelenie, przeogromnie mi się podoba. :)))

                    O! to, to! :))))))
                    • grek.grek Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 02.11.11, 14:20
                      cała przyjemność po stronie mojej :]
                      • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 02.11.11, 15:11
                        grek.grek napisał:

                        > cała przyjemność po stronie mojej :]

                        Przekopiowałam i zachowam sobie na pamiątkę Twoje i Mani epitafia! :)))))
                        Są piękne!


                        • pepsic Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 02.11.11, 17:48
                          Też się rozglądam za drukarką.
                          :)
                          • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 02.11.11, 20:37
                            Ha, ha
                            Jakże się cieszę! :)))

                            Pepsic, do Twego epitafium wkradł się mały błąd w związku z czym :
                            będzie jeszcze wariant B bis

                            Tu leżą zacnej Pepsic kości,
                            znanej z prawdziwej do PiS-u * miłości.

                            *wariant B / do wyboru/- "do filmów miłości"

                            chyba, że wolisz tak jak było:

                            Tu leżą zacne Pepsic kości,
                            znanej z prawdziwej do PiS-u * miłości.

                            *wariant B / do wyboru/- "do filmów miłości"

                            :)
                        • grek.grek Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 03.11.11, 13:47
                          i vice versa :] jaki wesoły i życzliwy Halloween, ha ha.
                          • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 04.11.11, 13:20
                            grek.grek napisał:

                            > i vice versa :] jaki wesoły i życzliwy Halloween, ha ha
                            He,he! Fakt!

                            Trzeba oswajać powoli / bardzo powoli/ rzeczy ostateczne, nieprawdaż!

                            Fajna zabawa to wymyślanie epitafiów!

                            :)
                      • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 02.11.11, 16:16
                        A ja się szalenie cieszę, że moje epitafia Tobie, Mani Pepsic się spodobały! ;)
            • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 02.11.11, 15:37
              maniaczytania napisała:

              > Barbasiu - :)))
              >
              >
              > Moje proby to troche "czestochowskie" rymy, ale niech tam ;)
              >
              > "Tu leza szczatki doczesne Barbasi,
              > ktora kochali forumowi "Nasi""
              >
              > i wariant II:
              > ' tu zacna Barbasia przechodniu lezy,
              > ktora aktorska plec "brzydsza" traktowala jak nalezy"

              :)))))
              Cudne! Cudne! Cudne !
              Maniu, Greku! Macie prawdziwy talenty do pisania epitafiów! he,he :))))
              Maniu, rymy udane, wersy wzruszające! Greku, ależ efektownie rozdźwieczone basami to eitafium!

              Wzruszyłam się! Ale nie powiem, że się wcześniej nie uśmiałam!!! :)))


              To jeszcze dla Was 3 krótkie epitafia /wena sama przyszła na cmentarzu/:

              Tu Grek.Grek spoczywa,
              Jego / zabytkowe*/ wideo już nic nie nagrywa.

              *wariantywnie ;)

              Tu spoczywają Maniczytania szczątki,
              która zakładała słynne Ojejku wątki.

              Tu jest Pepsic mogiła,
              do niejednego filmu nas zachęciła.

              ;)
        • grek.grek Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 01.11.11, 12:50
          hehe, dzięki :] moje dla Ciebie jest na dole, pod Manią.

          świetny pomysł. "Baby" w Halloween, łamanie kontrastem. all finesse :] napisz koniecznie, jak bylo i... i tak dalej, o wrażeniach i... o wszystkim, co uznasz za stosowne :]

          postaram się o "Lornie" napisać, aż mi wróciła nadzieja, że jak nie w TVP, to w CT da się parę dobrych nowych filmów obejrzeć. korzystam z gościnności wstrzemięźliwie, a zarazem kontroluję grafik, więc - jakby co, to trzymam rękę na pulsie i na co lepsze filmy się wetnę ;]

          gramy Budkę częściej niż połowa polskich stacji, hehe. ale brzmi dzisiaj wcale nieźle.

          • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 02.11.11, 16:37

            > świetny pomysł. "Baby" w Halloween łamanie kontrastem. all finesse :]

            He, he, tak jakoś wyszło. ;)))

            Powiem Ci, że był to wyjątkowo przyjemny (dość ciepły) i nawet nastrojowy wieczór, przed kinem grasowała grupka młodych osób w halloweenowych strojach, mających budzić grozę , np. jeden chłopak był od stóp do głów zabandażowany, a na białym bandażu czerwieniły się liczne plamy imitujące krew... Tylko twór paszczowy miał niezbandażowany, mógł ćmić papierosy ... ;)

            A w kinie równie przyjemnie, niewiele osób, tłumy straszliwie już się przelały, nikt popkornem, czipsami, nie chrupał nad uchem ... ;)

            O samym filmie za chwilę ...

            Widzę, że "Lorna" już jest, zostawiłam sobie na deser! :)


            >więc - jakby co, to trzymam rękę na pulsie i na co lepsze filmy się wetnę ;]
            To znakomicie! Już sie cieszę na kolejne nowości, na kolejne relacje,! :))

            To fakt! :)

            :)
            • grek.grek Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 03.11.11, 13:57
              o, czyli nastrój nie był... grobowy ? ;] właśnie, jakiś ten tegoroczny Halloween udany, nie ? ciepło, sympatycznie, Ciebie postraszyli ćmiący papieroski truposze [haha], mnie dzieciarnia wyjadła cały zapas cukierków... ;]] serio, napadli mnie. takie do pępka. i zaatakowali rymowankami. ogołocili ze słodyczy... granda :]

              hehe, ciekaw jestem, czy sam film poprawił Ci nastrój dodatkowo ?..

              będą na pewno. nie chcę przesadzać w wizytacjami, hehe, więc wybierać będę jakieś dobre okazje, mam nadzieję, ze zdam relację z każdego co ciekawszego zdarzenia filmowego, jakie są nawinie :]
              • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 03.11.11, 22:13
                Truposze zrobili sobie fajrant! ;)

                O! To widzę, że i u Was tradycja halloweenowa też wypuszcza małe korzonki!? A dzieci / ale sympatycznie miałeś!/ znajome czy obce?


                > hehe, ciekaw jestem, czy sam film poprawił Ci nastrój dodatkowo ?..
                Tak. Bardzo. :)))
                Ale nieco szerzej ;) rozpiszę się jutro!
                Serio! Bez odwlekania!

                E, dlaczego. Jestem przekonana, że lubią tam Twoje wizytacje, no chyba, że potrzebują akurat telewizora! ;))

                He,he OK!


                Coś muzycznego na dobranoc mam. Usłyszłam wczoraj w Trójce, strasznie mi się spodobał, mam nadzieję, że Wam też do gustu przypadnie:

                vimeo.com/28418196
                Utwór niezanego mi wcześniej zespołu M83 z płyty "Hurry Up, We’re Dreaming" , która miała premierę w pazierniku tego roku, czyli to jeszcze gorąca rzecz. Utwór nosi tytuł "Wait" i ma nieskomplikowany tekst:
                www.tekstowo.pl/piosenka,m83,wait.html
                :)
                • grek.grek Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 04.11.11, 12:24
                  hehe :]

                  obce całkiem. musiałem się wykupić, heh.

                  orajt, czekam zatem z ciekawością.

                  pewnie lubią, wiesz bardziej to ja sam nie chcę przesadzać z nadobecnością własną, zwłaszcza ściśle motywowaną, taki jakiś... takt ? się we mnie odzywa. jakos taki nienamolny bywam.

                  poszerzasz ciągle moje [nasze, pewnie też] horyzonty muzyczne :] bardzo - równie jak tekst - bezpretensjonalny, fajny kawałek, wciągający nastrojowy wideoklip... jest coś ujmującego w czarno-białych klipach, nie sądzisz ? :]
                  • pepsic Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 04.11.11, 12:49
                    Wolę zdjęcia czarno-biale, jakoś sie korzystniej wygląda;)
                    PS. A propos Haloween, chyba coś w życiu mnie ominęło, jeszcze nie miałam przyjemnności spotkać przedstawicieli/wyznawców takowych w realu, nigdy!
                    • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 04.11.11, 13:39
                      pepsic napisała:

                      > Wolę zdjęcia czarno-biale, jakoś sie korzystniej wygląda;)
                      No właśnie! :)

                      Bo nie jest to jednak specjalnie rozpowszechniony u nas zwyczaj. Powiem ci, że ja poraz pierwszy zobaczyłam u nas halloweenowych przebierańców i to tylko dlatego, że wybrałam się wieczorem w miasto, do kina.
                      u nas po domach nie chodzili.



                    • grek.grek Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 04.11.11, 15:15
                      prawda ? hehe, coś w tym jest. widzę "oczko" na końcu zdania, ale... serio, czarno-białe fotografie naprawdę podnoszą urodę ludzką.

                      o, nie bój się nic, przyjdą i po Ciebie... jesli w tym roku nie byli, to za rok będziesz miała ich w dwójnasób, hehe.
                  • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 04.11.11, 13:31
                    Ależ! To rzeczywiście kiełkuje nam nowa świeca tradycja!?

                    Za moment słów kilka o "Babach..."
                    Rozumiem, rozumiem.

                    W takim razie miło mi , że spobał Ci się ten utwór.
                    O tak, mają specyficzny urok, klimat czarno-białe wideoklipy!


                    Wice wersja z tym poszerzaniem horyzontow muzycznych!
                    • grek.grek Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 04.11.11, 15:19
                      no i powiem Ci, ze mnie to nie martwi. trochę zrównoważy naszą staropolszczyznę ponurą. śmierć życiem oswajaj, chciałoby się rzec :]

                      bardzo. słuchałem kilkakrotnie. ma urok.

                      hehe, dzięki :]
                      • barbasia1 Re: dziś ? dokument/powtórka/sequel/klasyk/zapowi 07.11.11, 15:50
                        :)
                        To racja.

                        Z drugiej strony nasza tradycja wspominania, zmarłych obcych, znajomych, z rodzin, odwiedzania ich na cmetarzach ma większy urok (dla mnie), ma przede wszytskim większą głębię niż zabawa w makabryczne przebieranki i chodzenie po cukierki czy zapalnie świeczek w głowach z dyni o krzywym uśmiechu.

                        > bardzo. słuchałem kilkakrotnie. ma urok.

                        To fajnie!
                        :)
                      • barbasia1 SEAN YSEULT ! 07.11.11, 15:58
                        Ostra babaczka! Ależ wywija na tym basie, trzepie piórami! :)

                        www.youtube.com/watch?v=uMsxzl-kRG4&feature=related
                        :)
                        • grek.grek Re: SEAN YSEULT ! 08.11.11, 14:50
                          hehe, przypadkiem to ona się nie znalazła tam, gdzie znalazła się tutaj ;]

                          co do świętowania 1 listopada, to najlepszy chyba byłby miszmasz jakiś : do południa zaduma nad kruchością bytu, a wieczorem zabawa od tejze świadomości kruchości oddalająca albo ją neutralizująca. śmierć, tak mi się zdaje, po to chyba jest, żeby żyć lepiej i pełniej ?
                          • barbasia1 Re: SEAN YSEULT ! 08.11.11, 15:30
                            rek.grek napisał:

                            > hehe, przypadkiem to ona się nie znalazła tam, gdzie znalazła się tutaj ;]
                            :)))

                            Jeszcze pozostałe Panie mam zamiar wyciągnąć, by coś nam zagrały...

                            /Przy okazji, muszę Ci powiedzieć, dokształciłam się muzycznie z Twego epitafium! :)/

                            co do świętowania 1 listopada, to najlepszy chyba byłby miszmasz jakiś : do poł
                            > udnia zaduma nad kruchością bytu, a wieczorem zabawa od tejze świadomości kruch
                            > ości oddalająca albo ją neutralizująca. śmierć, tak mi się zdaje, po to chyba j
                            > est, żeby żyć lepiej i pełniej ?

                            TY to jesteś bardzo mądry człowiek, mówiłam Ci to już?

                            (np. jak nasza zabawa w pisanie zabawnych epitafiów?)
                            • grek.grek Re: SEAN YSEULT ! 08.11.11, 15:58
                              o, to się działo będzie :]

                              dzięki bardzo, a tak serio, to... ot, nawet ślepej greckiej kurze się ziarno czasami trafi ;]
                              • barbasia1 Re: SEAN YSEULT ! 08.11.11, 16:25
                                Jutro! :)

                                Pozostając jeszcze chwilę w temacie żartowania ze śmierci teledysk ten (z filmu) zalinkowuję:
                                www.youtube.com/watch?v=yBRzjaoNG0M&feature=related
                                Szkoda, że żadna z telewizji nie zdecydowała się pokazać, przypomnieć 1 listopada , czy dzień wcześniej, dzień później "Gnijącej panny młodej" Tima Burtona, wszak w bardzo klimacie ten film!


                                He,he! No wiesz!


                                :)
                                • grek.grek Re: SEAN YSEULT ! 10.11.11, 14:22
                                  dobre :] chyba był kiedyś ten flm w którejś ze stacji... i chyba go solidarnie przegapiliśmy, heh.
                                  • barbasia1 Re: SEAN YSEULT ! 10.11.11, 16:27
                                    A nie, mnie się udało obejrzeć! I nawet wspomniałam o tym kiedyś na forum! HA!

                                    Ale mam nadzieję, że jeszcze rozpiszemy się szerzej na temat tego uroczego filmu Burtona, przy innej okazji...

                                    :)
                                    • grek.grek Re: SEAN YSEULT ! 11.11.11, 16:38
                                      rzeczywiście, pisałaś o tym. może kiedyś, przy okazji, wspomnisz go ? a jeśli będą powtarzać, to pewnie i reszta załogi obejrzy, ja na pewno :]
                          • pepsic Re: SEAN YSEULT ! 08.11.11, 15:35
                            Gwoli ścisłości, dzień wszystkich świętych (1.11.) to nie zaduszki będące właściwym dniem czczenia zmarłych.
                            • barbasia1 Re: SEAN YSEULT ! 08.11.11, 15:53
                              pepsic napisała:

                              Zapomnieliśmy trochę o tym!
                              W takim razie 1 listopada nabożnie i/lub z zadumą nad kruchością życia, a 2 listopada w zaduszki rozrywkowo,
                              no dobrze, rozrywkowo dopiero wieczorem. ;)
                              • barbasia1 EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 09.11.11, 15:50
                                Fall in
                                www.tekstowo.pl/piosenka,esperanza_spalding,fall_in.html
                                www.tekstowo.pl/piosenka,esperanza_spalding,i_know_you_know.html
                                Cudne! Cudne! Cudne!
                                Esperanza jeszcze nie raz się u nas pojawi!

                                /Kiedyś słyszłam Esperanzę u porannego Marka , albo Barona, potem jej nazwisko, piękny głos wyleciał mi zupełnie z głowy. Jak to w ogóle możliwe!? /
                                • pepsic Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 09.11.11, 19:57
                                  No ładnie, ale troszeczkę nerwu by się przydało. Wiem, wiem, to nie ten gatunek;)

                                  Ps. Nie mam nic na podorędziu do słuchania, miałam zapodać "Epitafium" King Crimson w ramach cyklu halloweenowego, ale tamtejszy patos zawsze mnie lekko zniechęcał, więc i wam oszczędzę. W w zamian mogę polecić rozmowę z Wojciechem Smarzowskim z sobotniej GW. Będzie lekko, mądrze i niezwykle trafnie o nas, polskiej przaśnej rzeczywistości:
                                  wyborcza.pl/1,75248,10593195,Do_Polaka_pasuje_siekiera.html
                                  • pepsic Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 09.11.11, 20:09
                                    Niestety w necie jest tylko ten fragment:( Teraz doczytałam.
                                  • grek.grek Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 10.11.11, 14:33
                                    ona ze spokojniejszych :] lirycznych takich. wśród pozostałych są dziewczyny z pazurem.

                                    lepszy rydz niż nic, zwłaszcza że nawet w kawałku ten wywiad jest niezły. najciekawsze jest to, że kiedy komuś powiesz o takich "narodowych" przywarach, to przytakuje ile wlezie, i gdybyś obeszła te 36 mln polskiej ludzkości, to 99,9 % kiwałoby z aprobatą głowami - "tak, to cała prawda o nas, jakże niewygodna, ale jakże doniosła". skoro wszyscy się zgadzają [wiem, zaokrąglam...] to skąd ta prawda się bierze w realu ? czyżbyśmy się nie umieli, jako społeczeństwo, uczyć i stawać lepszymi ? a może łatwiej jest potakiwać, kiedy nas osobiście krytyka nie dotyka ? :] łatwiej zgadzać się gorliwie, kiedy mowa o "nas", bo wtedy "my" osuwa się w "oni", ginie się w tłumie, albo można sie z tłumu wyabstrahować... ja bym powiedział, ze nie ma nic gorszego od obłudy :]
                                    • pepsic Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 10.11.11, 15:57
                                      Może niekoniecznie o obłudę chodzi, a brak obiektywnego spojrzenia na siebie.
                                      • grek.grek Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 10.11.11, 16:08
                                        to z pewnością... gdzieś tam staramy sie, wypierać te małe brudy i smrody. ich małość jest może właśnie najbardziej żałosna :]
                                      • barbasia1 Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 10.11.11, 16:34
                                        pepsic napisała:

                                        > Może niekoniecznie o obłudę chodzi, a brak obiektywnego spojrzenia na siebie

                                        To samo pomyślałam. Brak obiektywnego i krytycznego spojrzenia na siebie.
                                        Ale tak do końca tej obłudy bym też nie wykluczyła.
                                  • barbasia1 Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 10.11.11, 15:05
                                    pepsic napisała:
                                    > No ładnie, ale troszeczkę nerwu by się przydało.

                                    Mnie pociaga szalenie ta muzyka, ten gatunek nie tylko z powodu kojącego nerwy oddziaływania! :)

                                    O! Dzięki, jeszcze nie przejrzałam tej ubiegłosobotniej sobotniej GW, a tu już kolejna sobota, kolejna GW za pasem! heh



                                    To ja wkleję "Epitafium" King Crimson

                                    www.youtube.com/watch?v=SgFLzhtMmx8&feature=related
                                    • pepsic Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 10.11.11, 16:10
                                      Barbasiu, pocieszę cie, od dłuższego czasu z dużym poślizgiem czytam/przeglądam gazety.

                                      To pewnie lubisz radio chilizet, jeśli u ciebie odbiera? Ja fanką nie jestem, wręcz przeciwnie, ale mam znajomych, którzy mogą tak cały dzień.
                                      • barbasia1 Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 10.11.11, 17:05
                                        Tak, pocieszyłaś mnie, heh.

                                        Nigdy jakoś nie trafiłam na chilizet, musiłabym poszukać ...

                                        Przepadam za tym gatunkiem muzyki, ale słucham też innych rzeczy, lubię różnorodność, a i od czasu do czasu mocniejsze w nerw uderzenia ! :)
                                • grek.grek Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 10.11.11, 14:24
                                  cała ona :] każda z nich ma inny styl.
                                  • barbasia1 Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 10.11.11, 14:46
                                    grek.grek napisał:

                                    > cała ona :] każda z nich ma inny styl.

                                    Tak!
                                    Wspaniały głos, wspaniała muzyka, to moje ulubione klimaty, jazzowe!

                                    Znalazałam Esperanzę śpiewającą po hiszpańsku: "Mi corazon esta triste ... "

                                    "Body & Soul"
                                    www.youtube.com/watch?v=2Pyz76KlHqk&feature=related

                                    :)
                                    • grek.grek Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 10.11.11, 15:38
                                      no proszę, jak się dobrze złożyło... :]

                                      tekst, istotnie, zgrabny jest :]

                                      • barbasia1 Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 10.11.11, 17:07
                                        :)
                                        Greku, znasz hiszpański?
                                        / ja musiałm w netowego translatora wrzucić tekst /
                                        • grek.grek Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 11.11.11, 16:36
                                          witaj w klubie, senorita Barbasiu. niestety, nie znam zupełnie, a z nauką zwlekam i zawsze mam jakieś inne priorytety, a przecież to taki gustowny język, prawda ? co gorsza, z translatora nie umiem korzystać, więc pozostało mi opiewać grafikę słów i ich melodyjność :]
                                          • barbasia1 Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 11.11.11, 18:26
                                            Bardzo gustowny język!


                                            co gorsza, z translatora nie umiem korzystać, więc pozostało mi opiewać gr
                                            > afikę słów i ich melodyjność :]

                                            hehehehe:)


                                            Tłumaczenie ma barbarzyńską formę, tragiczną, nie mniej jednak pozwala zorientować się w co nieco w treści:

                                            Moje serce jest smutny i samotny Dla Ciebie westchnienie miłości do ciebie, ponieważ nie widziałem dla Ciebie ciało i duszę ze smutkiem Moje dni mijają i zastanawiam się, dlaczego to zrobić, naprawdę powiedzieć, że jestem dla Ciebie ciała i duszy To tak trudno uwierzyć, Nie wyobrażam sobie, że masz zamiar odrzucić moją miłość Czy patrzeć na końcu Gdybym tylko miał jeszcze jedną szansę Moje życie się rozpada Wiesz, że jestem twój Uyyy szczęście można mnie poddam Jestem dla Ciebie ciało i duszę

                                            hiszpanski.crib.pl/translator-hiszpansko-polski-polsko-hiszpanski.html
                                            • grek.grek Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 12.11.11, 14:39
                                              Esperanza liryczna :] dzieki za tłumaczenie.
                                              • barbasia1 Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 13.11.11, 13:28
                                                Tłumaczenie okropne, teraz to by trzeba poskładać ten łamany polski, by brzmiał po ludzku i jakoś ładnie ...
                                                :)
                                                • grek.grek Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 13.11.11, 14:15
                                                  hehe, nie jest to mistrzostwo, racja, ale... jakoś tam można się połapać w tym, o co chodziło autorce :]
                                  • barbasia1 Re: EsPeRaNzA SpAlDiNg kontra-bas ;) 10.11.11, 14:52
                                    Body & Soul (Cuerpo Y Alma) :

                                    Mi corazón esta triste y solo
                                    Por ti suspiro cariño por ti solo
                                    Porque no has visto
                                    Soy para ti cuerpo y alma
                                    Mis días pasan con tristeza
                                    Y me pregunto porque me haces esto
                                    En serio te digo
                                    Soy para ti cuerpo y alma
                                    Es tan difícil de creer
                                    No puedo imaginar
                                    Que tú rechaces mi amor
                                    Acaso pretendes
                                    Que pareces al final
                                    Si al menos tuviera un chance más
                                    Mi vida la está haciendo pedazos
                                    Lo sabes soy tuya
                                    Uyyy puedes tomarme
                                    Felizmente me rindo
                                    Soy para ti cuerpo y alma
                                    Mi corazón esta triste y solo
                                    Por ti suspiro cariño por ti solo
                                    Porque no has visto
                                    Soy para ti cuerpo y alma
                                    Mis días pasan con tristeza
                                    Y me pregunto porque me haces esto
                                    En serio te digo
                                    Soy para ti cuerpo y alma
                                    Es tan difícil de creer
                                    No puedo imaginar
                                    Que tú rechaces mi amor
                                    Acaso pretendes
                                    Que pareces al final
                                    Si al menos tuviera un chance más
                                    Mi vida la está haciendo pedazos
                                    Lo sabes soy tuya
                                    Uyyy puedes tomarme
                                    Felizmente me rindo
                                    Soy para ti cuerpo y alma

                                    Noo, bardzo dobry tekst!
                                    :)
    • pepsic OT muzyczne 11.11.11, 21:43
      Z okazji święta z akcentem polskim:
      www.youtube.com/watch?NR=1&v=0N8z_zk_7PM
      :)
      • grek.grek Re: OT muzyczne 12.11.11, 14:41
        hehe, ale i takim kosmopolitycznym trochę ? Basia, taka zachodnia raczej jest, w Polandzie raczej niszowa.
      • barbasia1 Re: OT muzyczne 13.11.11, 13:14
        Piękne!
        Bardzo lubie Basię.

        A Basia była w dzisiejszym DDTVN, prezentowała swój nowy album koncertowy (nagranie z koncertu w Łodzi), i mówila też, że jest w trakcie nagrań nowego (wreszcie!) albumu studyjnego. Czekamy!

        /Wszytskie Basie to fajne dziewczyny! ;)/
        • barbasia1 Ronda SMITH :) 13.11.11, 13:20
          Kolej na fantatstyczną basistkę, kompozytorkę Rondhę Smith:

          www.youtube.com/watch?v=PMpgiTrY1Mk&feature=related
          www.youtube.com/watch?v=U8NInMophBI&feature=related
          !
          :)
          • grek.grek Re: Ronda SMITH :) 13.11.11, 14:13
            świetna jest. także wespół w zespół z Princem. dobrałaś bardzo dobre kawałki :]
            • barbasia1 Re: Ronda SMITH :) 13.11.11, 14:46
              Witaj, Greku! :)

              Rhondy z Princem na youtube niestety nie mogę znaleźć ...

              • grek.grek Re: Ronda SMITH :) 13.11.11, 15:12
                Cześć :]

                e tam, kiedyś przy okazji sama się znajdzie, a te kawałki, ktore zalinkowałaś są świetne, pokazują jej indywidualny kunszt i finezję, dlatego napisałem, ze wybrałaś je bezbłędnie - bo to Rhonda himself, a nie Rhonda-ta-od-Proince'a :], a tak niestety większość chyba ją postrzega, o ile ją zna, bo to nie jest muzykantka z pierwszych stron.
                • barbasia1 Re: Ronda SMITH :) 13.11.11, 16:28
                  Cieszę, że Ci się podbają! :)
        • pepsic Re: OT muzyczne 13.11.11, 18:34
          Byłam blisko, bo fragment DDTVN widziałam. Szkoda, że nie udało mi sie trafić na Basię.

          W dniu święta zaśpiewała przyjemną nieznaną mi piosenkę, do tego na nieznanej stacji, na końcu dodając kilka słów po polsku. Nie znalazłam w YouTube niestety.
          ??

          A bo jak tak w zawoalowany sposób chciałam Ci zrobić przyjemność.
          :)
          • barbasia1 Re: OT muzyczne 14.11.11, 20:05
            Po 10:00 była Basia w DDTVN, chyba, o ile dobrze pamiętam ...

            I sprawiłaś mi wielką przyjemność, Pepsic, naprawdę! :)


            Czy to może był ten utwór:
            ("Copernicus")
            www.youtube.com/watch?v=TQ1P-ELhIEE
            /Muszę i ja coś fajnego, muzycznego dla Ciebie specjalnie wyszukać!/
            • barbasia1 Re: OT muzyczne 14.11.11, 20:15
              to jeszcze jeden utwór Basi:
              "A Gift"

              www.tekstowo.pl/piosenka,basia_trzetrzelewska,a_gift.html
            • pepsic Re: OT muzyczne 14.11.11, 20:24
              Dzisiaj miałam większe szczęście, Basia gościła w trójce po godz.,11.00. Niestety mogłam tylko wysłuchać końcówki rozmowy z mottem: 'Trzeba żyć, nie tylko pracować" - podoba mi się!
              No i puścili to, czego poszukiwałam, nie jest to Copernicus, ale dziękuję:
              www.youtube.com/watch?v=U5PpX-FyZ1s&feature=related
              Poczekam:)

              • barbasia1 Re: OT muzyczne 14.11.11, 20:51
                Pomyslałam też o tej piosence (przy okazji "From Newport To London" - tytuł tej piosenki jest też tytułem albumu koncertowego, który Basia prezentowała w DDTVN), ale wydawało mi się, że jest tam za mało języka polskiego.
    • barbasia1 Last but not least: Lucy La Loca! :) 16.11.11, 15:13
      ale nie sama, tylko z zespołem Tito & Tarantula

      www.tekstowo.pl/piosenka,tito___tarantula,strange_face_of_love.html
      /Takiego mocniejszego drinka muzycznego właśnie dziś potrzebowałam./

      :)
      • barbasia1 Re: Last but not least: Lucy La Loca! :) 16.11.11, 15:23
        A Tito & Tarantula, czytam właśnie w wiki, zasłynęli z występu w filmie Roberta Rodrigueza pt. "Od zmierzchu do świtu", jako kapela grająca w barze o nazwie "Titty Twister". Mamy ten film zdaje się w naszej kolekcji. A t link do owej sceny z baru z goracą Salma Hayek tańczącą z wężem i zespołem w tle:

        www.youtube.com/watch?v=UYxxgvA8rlM&feature=related
        !

      • pepsic Re: Last but not least: Lucy La Loca! :) 16.11.11, 18:47
        Ja też, nawet więcej niż muzycznego;)

        Dobre! Led Zeppelinów przypomina.
        • barbasia1 Re: Last but not least: Lucy La Loca! :) 17.11.11, 20:33
          pepsic napisała:

          > Ja też, nawet więcej niż muzycznego;)
          haha :)


          > Dobre! Led Zeppelinów przypomina

          To jestem coraz bliżej twych gustów muzycznych! :))
    • marcinprzen Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 5 (vol.16) 17.11.11, 18:05
      Hd w 3d i Kuchenne rewolucje . Ogólnie przepadam za tvnem :D

      --

      Kurs Blender - grafika 3Dki
      www.master-tech.pl/
      Pzu Wrocław
      kredyty
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 5 (vol.16) 17.11.11, 20:36
        marcinprzen napisała:

        > Hd w 3d i Kuchenne rewolucje .Ogólnie przepadam za tvnem :D


        A ja przepadam za Magdą Gessler. :)
    • 44444444443234ffdd Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 5 (vol.16) 23.11.11, 23:07
      Istniejąca od 2002 roku polskojęzyczna telewizja satelitarna Edusat od tego roku w znacznym stopniu odświeżyła swoją ramówkę. Docelowy odbiorca-student, pozostał jednak ten sam, co więcej, może on w bezpośredni sposób uczestniczyć w tworzeniu programu. Zawsze byliśmy skierowani na ludzi młodych, zawsze krzewiliśmy kulturę i edukację, a od października postawiliśmy również na rozrywkę i bezpośredni kontakt z widzem. Jak? Zobaczcie sami i sprawdźcie Nas!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka