Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 1 (vol. 63)

    • grek.grek w kinach "Dziewczyna z portretu" 25.01.16, 13:29
      Eddie Redmayne znów z wybitną ponoć rolą, zdaje się że nominowaną do OScara. Pytanie tylko, czy dostanie drugiego z rzędu, to by była zupełnie niecodzienna sprawa :

      film.interia.pl/recenzje/news-dziewczyna-z-portretu-recenzja-lili--i-gerda,nId,2022793
      • siostra_bronte Re: w kinach "Dziewczyna z portretu" 25.01.16, 13:58
        Mam wrażenie, że to właśnie taki "oscarowy" film, o kontrowersyjnym temacie, ale w wersji uładzonej. Zresztą czytałam inne recenzje, również mało entuzjastyczne, jak ta zalinkowana.
        • grek.grek Re: w kinach "Dziewczyna z portretu" 25.01.16, 15:33
          bardzo mozliwe, Siostro.

          na Rotten Tomatoes ma 70 % pozytywnych recenzji ze 172 zgromadzonych.
          na Metacritic 66 % z 40.

          możliwe, że lwia część z tych dobrych ocen należy mu się właśnie za rolę Redmayne'a, a sam film niekoniecznie jest wybitny :]
          • maniaczytania Re: w kinach "Dziewczyna z portretu" 26.01.16, 23:35
            lwia część dobrych ocen nie jest za rolę Redmayne'a, a grającej żonę Alicii Vikander. Podkreśla to większość recenzji, które czytałam :)
            • maniaczytania Re: w kinach "Dziewczyna z portretu" 26.01.16, 23:35
              Redmayne raczej tym razem statuetki nie dostanie ;)
            • grek.grek Re: w kinach "Dziewczyna z portretu" 27.01.16, 12:55
              trzymasz rękę na pulsie, Maniu :]
              może jednak "DZiewczyna..." okaże się filmem lepszym niż wynika z ocen ? choćby właśnie za sprawę tych dwóch kreacji, jak się okazuje - jednej JESZCZE lepszej od drugiej ?
      • siostra_bronte Re: w kinach "Dziewczyna z portretu" 26.01.16, 12:38
        Z ciekawości sprawdziłam listę nagrodzonych. Oskary dwa razy z rzędu za pierwszoplanową rolę męską dostali: Spencer Tracy (1937, 1938) i Tom Hanks (1993, 1994). Za rolę drugoplanową Jason Robards (1976, 1977). Pierwszoplanowa rola kobieca: Luise Rainer (1936, 1937), Katherine Hepburn (1967, 1968).

        Nie sądzę, żeby Redmayne wygrał ponownie, choć filmu nie widziałam.
        • grek.grek Re: w kinach "Dziewczyna z portretu" 26.01.16, 13:22
          dzięki, Siostro :].

          kto wie... Hollywood lubi takie storylines :]
          z drugiej strony, wszyscy już szykują się na pierwszego Oscara dla Di Caprio, co też
          będzie zapewne ciekawym tematem do rozmowy.
          ale najciekawiej by było, jakby wygrał ktoś trzeci :]
          • siostra_bronte Re: w kinach "Dziewczyna z portretu" 26.01.16, 15:50
            Znasz moje zdanie na temat Oscarów. Nie rozumiem, dlaczego aktorzy tak się o nie zabijają. Nagroda daje głównie efekt marketingowy i to na krótko. Po miesiącu już nikt nie pamięta kto wygrał :) Do tego nagroda nie gwarantuje sukcesów w przyszłości (gdzie jest np. Hilary Swank?).

            Bo znaczenie artystyczne jest coraz mniejsze, nie oszukujmy się. Akademicy mają konserwatywny gust. No i preferują kino amerykańskie.

            Lista wybitnych aktorów pominiętych przez Akademię jest długa. Z historii: Charles Chaplin (nie liczę 2 nagród honorowych i jednej za muzykę), Greta Garbo (mimo 4 nominacji), Montgomery Clift (!!), Marilyn Monroe (tak, była świetną aktorką!), Richard Burton, Deborah Kerr (znowu Oskar honorowy na pocieszenie), Gena Rowlands, itd. Współcześnie: Gary Oldman (!!!!), Ralph Fiennes, John Hurt, Ian McKellan, Sigourney Weaver, Laura Linney, Kevin Bacon, długo by wymieniać. No i nawet nie wspominam o aktorach nieanglojęzycznych.

            Czyli naprawdę nie ma się czym przejmować :)
            • grek.grek Re: w kinach "Dziewczyna z portretu" 26.01.16, 15:57
              ma ten Oscar renomę, jakby nie patrzeć :]
              zgadzam się, Siostro, ze głównie marketingową i wykreowaną sztucznie, bo na amerykańskich akademikach ani się nie zaczyna, ani nie kończy filmowy świat, no ale jednak. Poza tym, jest to trampolina do sukcesu finansowego, jak zauwazyłaś słusznie.

              mocna lista.

              yes :]
              absolutnie nie ma czym się przejmować.
              Ale pogadać zawsze można, prawdaż ? :]

              • maniaczytania Re: w kinach "Dziewczyna z portretu" 26.01.16, 23:34
                zaraz, zaraz, trudno powiedzieć, czy akademicy mają konserwatywny gust, bo przecież Oscarowa Akademia to laureaci Oscarów z poprzednich lat ;)
                Nagroda Oscara to nie jest efekt marketingowy na krótko. Zwróć uwagę - do końca życia danego aktora w każdym filmie z jego udziałem - na plakacie czy w napisach początkowych zawsze będzie informacja - 'laureat Oscara'.
                • siostra_bronte Re: w kinach "Dziewczyna z portretu" 27.01.16, 11:22
                  No i dlatego większość to starszaki: ) Nie, żebym komuś wypominała wiek, ale w tym wypadku to ma znaczenie. Wyczytałam gdzieś jaki jest skład Akademii: 94% biali, 74% mężczyźni, średnia wieku 63 lata.
                  • siostra_bronte Re: w kinach "Dziewczyna z portretu" 27.01.16, 12:20
                    Poprawka: 76% mężczyźni.
    • grek.grek "Utopia" po dwóch odcinkach 26.01.16, 13:12
      Po obejrzeniu dwóch odcinków - jestem na TAK. Intryga się rozkręca, muzyka jest znakomita, zwłaszcza lejtmotiw zapada w pamięć, a do tego absolutnie niepodrabialny BRYTYJSKi sznyt, TE domy, te ulice, te chodniki, ta pogoda, te twarze, te mieszkania, TO wszystko :]

      Fabuła. Do tego momentu.

      W jakimś sklepie z popkulturą pojawia się egzemplarz komiksu vel powieści graficznej "Utopia".Jest to jej druga część. Kupuje go jakiś chłopak. W sieci, na odpowiednim forum, informuje o swoim zakupie innych użytkowników. Postanawiają się spotkać w umówionym miejscu, żeby obejrzeć znalezisko. "Utopia" to rzecz legendarna, kultowa w środowisku.

      Tropem tej ksiązki idą bezwzględni killerzy. Włamują się do sklepu i zabijają sprzedawców. Pytają, kto kupił komiks i "Gdzie jest Jessica Hyde ?". Sprzedawcy wiedzą tylko to pierwsze, co wcale nie pomaga w ocaleniu życia.

      Grupa z internetu spotyka się w barze. Sa to studentka Becky, czarnoskóry pracownik firmy komputerowej Ian i dziwak-nerd Wilson [nazwisko - tez Wilson. Jego ojciec miał poczucie humoru]. Do kompletu brakuje tylko Granta, "finansisty z Soho". Grupa nie wie, ze Grant ma 12 lat i wychowuje się właściwie sam, bo rodzina jest w rozsypce.

      Chłopak jest niezłym zgrywusem i śmiały jest do przesady. Zakrada się do domu tego gościa,który kupił "Utopię". Jest świadkiem jak killerzy zrzucają go z dachu. A przy okazji udaje się ukraśc cenną ksiązkę i zwiać pościgowi.

      jednocześnie rozkręca się wątek Michaela, pracownika firmy medycznej, który szantażem zostaje zmuszony do wykonania zadania polegającego na wprowadzeniu do obiegu jakieś cholernie podejrzanej "szczepionki". Szefostwo terroryzuje go faktem, ze MIchael pozamałzeńsko zapłodnił rosyjską prostytutkę i będzie miał z nią dziecko, i to w sytuacji gdy z własną żoną stara się o potomostwo od lat i nic z tego im nie wychodzi, przez co małzeństwo przezywa kryzys.

      Kiedy nie pojawia się gośc z "Utopią" w umówionym miejscu, grupa przenosi się do domu Wilsona, gdzie Becky i Ian próbują mieć seks, próbują bo Ianowi średnio wychodzi. Zasypiają, a w tym czasie Wilsona zgarniają killerzy.

      Poszukują "Utopii". Wilson nie wie gdzie ona jest, ale nie chcą mu wierzyć. Jakiś wredny typ wciera mu w oczy najgorsze świństwa jakie zna natura. Wilson traci jedno oko i słabo widzi na drugie. W tym samym czasie, ktoś próbuje wrobić Iana w pedofilię. Grupa już wie, ze jest na tapecie i ktoś za nimi łazi. Wilson zeznaje, o co go pytali, więc wiadomo, że rzecz dotyczy "Utopii".

      I byliby pewnie wpadli hurtem, gdyby nie zjawiła się Jessica Hyde, czyli przystępna i mniej radykalna, brytyjska wersja Lisbeth Salander :"]
      Jessica wyprowadza ich za miasto, przez podwórka i mieszkania obcych ludzi, tak by uniknąć sfotografowania przez kamery. Jako że "hakuje listy pasażerów samolotów opuszczających Anglię" wie, która chałupa stoi pusta. W jednej z nich kwateruje siebie i pozostałych.

      Opowiada im o tym, że "Utopia" to dzieło napisane przez eks-biologa, który kiedyś współpracował z Network, tajną specsłużbą tropiącą terroryzm ekologiczny. facet w jakiś sposób im podpadł i sam stał się celem. Ostatecznie zamknięto go w Wariatkowie, w którym zmarł. Przed śmiercia, w kamuflażu pełnym, napisał drugą częśc "Utopii". Coś jest w tej ksiązce, coś zaszyfrowanego, coś za co Network gotów jest zabijać wszystkich ludzi, którzy wejdą w posiadanie ksiązki.

      "To koniec waszego zycia, w takiej postaci w jakiej je dotąd prowadziliście i znaliście. Zacznijcie się przyzwyczajać do tego, ze staliście się zwierzyną łowną i od tej pory będziecie musieli się ukrywać", komunikuje Jessica.

      A'propos - ginie właśnie wydawca ksiązki. Na prostej drodze, gdzieś daleko za miastem, rozsmarowuje go na asfalcie pędząca cięzarówka.

      Jessica zabiera Iana i wspólnie probują ustalić gdzie jest ksiązka. Żona tragicznie zmarłego wydawcy okazuje się agentką Networku. Jessica grozi jej porażeniem prądem, aby uzyskać informacje, z których wynika, że jedyną osobą która może coś wiedzieć, jest niejaki Menel, tajny agent działający przeciw Networkowi. Jessica go zna. Kiedy jednak go odnajduje, Menel nie ma dla niej żadnych wiadomości, a wręcz przeciwnie - to co mówi i jak się zachowuje, sugeruje że został "odwrócony". Przed śmiercią Menel informuje Jessicę, ze jest ukryta ICH agentka w MI6. Jessica zapewne będzie chciała do niej dotrzeć. Na razie, Jessica likwiduje Menela. Jest bezwzględna.

      Wcześniej ignoruje prośbę Wilsona, by sprawdzic czy jego tata żyje. TEraz to niemożliwe, każdy kontakt komputerowy może skończyć się namierzeniem przez Network. Ostatecznie Wilsonowi pomaga Becky. Ojciec Wilsona nie żyje, ale Becky nie mówi mu prawdy.

      Tropem panny Hyde, która finalnie okazuje się CÓRKĄ autora "Utopii", ukrywającą się od 4 roku życia, podąza killer, który wygląda jak zwykły Joe Smith z drugiego końca ulicy, podobny do nikogo. To on wykancza zdemaskowaną agentkę.

      Do domu, w którym Jessica zamelinowała swoją grupę, dociera właściciel. Wrócił z rodziną przed czasem. Becky, dotąd zrzędząca i wyraźnie zazdrosna o Iana i to że Jessica go faworyzuje, terroryzuje rodzinę pistoletem i wraz z Wilsonem krępuje ich i knebluje.

      Jednocześnie udaje się nawiązać kontakt z Grantem. Becky i Ian jadą na spotkanie z nim, gdzieś na pustej uliczce malownicznej angielskiej suburbii :] Becky jest zdziwiona że Grant to 12-latek, a nie "finansita z Soho" jak przedstawiał się w sieci, no ale grunt że się znalazł. Chłopiec nie ma z sobą "Utopii". Ukrył ją w mieszkaniu dziewczynki, z którą zakolegował się w jakimś parku i u której przespał noc. On też wie, że znajduje się w skrajnym nievezpieczeństwie.

      Kiedy Jessica odkrywa, ze właściciele wrócili do domu, i co się z nimi stało - chwali Becky za dobrą decyzję. A potem zabiera wszystkich i byle dalej stąd.

      W ostatniej scenie w dopiero co opuszczonym przez Jessicę i jej znajomych domu, pojawia sie ten Joe Smith. Zapewne dom został namierzony z powodu wejścia do sieci Becky. Ofk, za chwilę killer zajmie się związaną i zakneblowaną rodziną, aby wydobyć wszystkie szczegóły na interesujący go temat. Ale to dopiero w nastepnym odcinku.

      W wątku gościa z korporacji, Michaela, też następujje progres. Gdzieś,w jakiejś małej osadzie w Anglii, wybucha epidemia. Umiera cała populacja, blisko 70 osób. Michael jest zrozpaczony, ma to jakieś powiązanie z tym zleceniem na wprowadzenie do obiegu szczepionki, które mu powierzono, a raczej wlepiono szantażem.

      Szantaż zresztą się rozkręca. Szefostwo, i zdaje się jakaś tajna agentura, przyjmuje Michaela na audiencji i pokazuje mu telewizyjny materiał z dziennika : zabito policjanta, a podejrzaną jest Anna Jakaśtam, rosyjska prostutytka. TA prostytutka, z którą dziecko będzie miał Michael.

      Tak więc, ciekawie to wygląda, narracja jest na wskroś brytyjska, a kręci się - jak można wywnioskować - wokół groźnych eksperymentów chemiczno-biologicznych, czy to w służbie koncernów, państwa, czy może organizacji terrorystycznych albo uzurpatorów z jeszzcze innej bajki.
      • grek.grek Re: "Utopia" po dwóch odcinkach 26.01.16, 13:16
        niestety, nie widzę trailerów do poszczególnych odcinków, ale tu ma być ponoć odcinek 2 :} :

        www.youtube.com/watch?v=PqMaFw57qK8
    • grek.grek opera w Kulturze : "Turandot" [2015] 26.01.16, 15:53
      klasyka Giacomo Pucciniego.

      tytułowa chińska księżniczka prowadzi grę z kandydatami do swojej ręki. Zadaje im po trzy zagadki, a kto nie odpowie - umiera. Okrucieństwo Turandot, coraz mniej akceptowane przez lud i straszyznę na dworze, jest formą zemsty za porwanie i śmierć jej bliskiej przyjaciółki, także księzniczki, którego dokonał książę z zagranicy. Pojawia się wszelako smiałek, który odpowiada na wszystkie pytania. Jest nim Kalaf, książę Timuru. Turandot wpada w rozpacz. Błaga ojca, żeby anulował całą procedurę, ale stary cesarz oznajmia, że musi być ona honorowana, to kwestia zasad. Kalaf, zakamuflowany oczywiście, proponuje Turandot, że jesli do świtu odgadnie ona jego imię - sam położy głowę pod topór.

      Turandot stawia na nogi cały dwór. Straże aresztują ojca Kalafa, Timura i jego wierną niewolnicę Liu, zakochaną w księciu. Widziano ich w pobliżu Kalafa. Liu mimo tortur nie zdradza prawdy, a siłę czerpie z miłości do księcia. Liu popełnia samobójstwo, przedtem prorokując Turandot, że i ona doczeka się takiego stanu uniesienia.

      Kiedy Turandot zostaje sam na sam z Kalafem - on ją całuje, a w niej budzi się uczucie i cała się zmienia. Kalaf wyznaje swe imię, a Turandot odgaduje zagadkę : jego imię DLA NIEJ brzmi "Miłośc".

      Przemoc, krew, namiętnośc i miłośc - opera w pigułce :]
      Co ciekawe, z niejakim happy endem.

      Tym razem nie jest to przekaz z MET, ale wystawienie plenerowe z Festiwalu Bregenckiego [AD 2015].
      • barbasia1 Re: opera w Kulturze : "Turandot" [2015] 26.01.16, 20:42
        Z opery Turandot Pucciniego pochodzi jedna z najbardziej znanych i jedna z najpiękniejszych arii operowych świata – "Nessun dorma".


        Oglądam, zdążyłam ...

        PS
        Greku, zapomniałam powiedzieć Ci/ Wam, że w nowy rok wkroczyłam z 43 calowym ekranem telewizora. Tego rodzaju spektakl szczególnie efektownie prezentuje się na takim ekranie. Pierwszy raz mam okazję oglądać opere na tak dużym ekranie i to w dodatku tak efektowną wizualnie inscenizację.
        • siostra_bronte Re: opera w Kulturze : "Turandot" [2015] 26.01.16, 22:56
          Świetnie, Barbasiu!

          Od razu pomyślałam o znakomitej "Arii" z 1987 r, w której znani reżyserzy sfilmowali różne arie. "Nessun dorma" zrobił Ken Russel.

          www.youtube.com/watch?v=Dm4EnsRaqaI
          • siostra_bronte Re: opera w Kulturze : "Turandot" [2015] 26.01.16, 23:12
            Doczytałam, że wykonawcą jest Jussi Bjoerling, podobno (nie znam się na operze kompletnie) to jedno z najwybitniejszych wykonań tej arii ever.
            • grek.grek Re: opera w Kulturze : "Turandot" [2015] 27.01.16, 12:41
              dzięki, Siostro :]

              ta aria jest tak kapitalna, że chyba nie da się jej zepsuć.
              mozna rywalizować tylko... w górę :]
          • barbasia1 Re: opera w Kulturze : "Turandot" [2015] 28.01.16, 00:21
            > Od razu pomyślałam o znakomitej "Arii" z 1987 r, w której znani reżyserzy sfilm
            > owali różne arie. "Nessun dorma" zrobił Ken Russel.
            >
            > www.youtube.com/watch?v=Dm4EnsRaqaI

            Ciekawa rzecz. Dzięki , Bronte, za informację i link. Nie znałam tego filmu.
        • grek.grek Re: opera w Kulturze : "Turandot" [2015] 27.01.16, 12:35
          gratulacje z okazji nowego nabytku, Barbasiu :]
          niech Ci służy dzielnie przez lat wiele.

          ja również obejrzałem "TUrandot".
          wspaniały spektakl.

          ciekawe, czy mocowali całą scenę NA wodzie, czy tylko takie można odnieśc wrażenie ? Ten "mur chiński" -rewelacja. Potem się rozpada w samym środku, i w tle ukazuje się wielobok złożony z rozświetlonych nieruchomych fiigur o wymiarach ludzkich. Doskonale wyglądały przy wyciemnieniu sceny. Były też podobne figury na dole sceny. Zapewne symbolizowały lud Pekinu zgromadzony by obserwować losy i wybory księżniczki.

          A sama scena - jakże funkcjonalna i zmechanizowana, wysuwane pokłady, a także ruchoma tarcza, na ktrej wyświetlały się animowane twarze, chińskie znaki albo która imitowała wschodzące słońce. Kapitalna rzecz.

          Yes, "Nessum..." zaśpiewana została wybornie przez doskonałego Kalafa, czyli Riccardo Massiego. Fenomenalnie wypadł w tej roli. Cała 2 akt i większość 3-ego to jego popis. Wtóruje mu znakomita Guanqun Yu, która jako Liu zawojowała widownię, co słychać było podczas wyjścia. Huragan braw i okrzyków. Nie wiem, dlaczego nie była tak fetowana Turandot/Mlada Khudoley ? Wydawało się, że śpiewa wspaniale i jest naprawdę zaangażowana w tę postać. Kiedy pojawia się na szczycie tej ruchomej tarczy [wtedy - złozonej do 2/3] ukryta pod ciemną suknią z nakryciem głowy i stamtąd wydaje swoje okrutne polecenia, by torturować Liu, aż wyjawi imię nieznajomego księcia - jest naprawdę niezwykła.

          byli akrobaci, był nawet chiński smok na sznurkach, a do tego statyści w strojach i maskach typowych chińskich robotników, przez co cała opoiweśc zdecydowanie zbliżała się do przełomu wieków XIX i XX.

          generalnie, świetna atmosfera.

          a przede wszystkim, ta opera to samograj. Nie może się nie udać, tyle tutaj namiętności, energii, dramatyzmu.

          brawo, Kultura :]
          znów :]

          jak Twoje wrażenia, Barbasiu ?
    • siostra_bronte Pasolini w Kulturze 26.01.16, 15:55
      Wyczytałam na fejsbukowej stronie Kultury. Zapowiada się wydarzenie, chociaż jak już kiedyś pisałam kontestuję Pasoliniego od czasu obejrzenia "Salo".

      - „Mamma Roma” - 1 lutego (pon), godz. 23:10
      - „Dekameron” - 2 lutego (wt), godz. 00:25
      - „Opowieści kanterberyjskie” - 3 lutego (śr), godz. 23:00
      - „Kwiat tysiąca i jednej nocy” - 4 lutego (czw), godz. 23:00
      - „Salo, czyli 120 dni Sodomy” - 5 lutego (pt), godz. 00:40
      • siostra_bronte Re: Pasolini w Kulturze 26.01.16, 15:58
        I to przy nowym zarządzie! Czyli nasze obawy okazały się przesadzone :)
        • barbasia1 Re: Pasolini w Kulturze 26.01.16, 20:47
          siostra_bronte napisał(a):

          > I to przy nowym zarządzie! Czyli nasze obawy okazały się przesadzone :)

          Daję głowę, że to jeszcze stary zarząd zaplanował ten przegląd. Rządy nowych władz zobaczymy dopiero za rok, tak słyszałam/ czytałam.
          • siostra_bronte Re: Pasolini w Kulturze 26.01.16, 21:11
            To prawda, ale w drastycznych przypadkach chyba mogą zdecydować o wstrzymaniu emisji? :)
            • barbasia1 Re: Pasolini w Kulturze 28.01.16, 00:26
              siostra_bronte napisał(a):

              > To prawda, ale w drastycznych przypadkach chyba mogą zdecydować o wstrzymaniu e
              > misji? :)

              Wstrzymać emisję Passoliniego o godzinie 0:40? To byłoby śmieszne.
              O aż taką gorliwość prawicowej władzy nie posądzam. :)

              • barbasia1 Re: Pasolini w Kulturze 29.01.16, 00:20
                O aż taką gorliwość prawicowej władzy nie posądzam. :)

                Choć kto iich tam wie!? ;)
                • siostra_bronte Re: Pasolini w Kulturze 29.01.16, 15:05
                  :)
          • grek.grek Re: Pasolini w Kulturze 27.01.16, 12:39
            tymczasem miotła w Dwójce działa jak złoto - właśnie zostali wykreśleni z ramówki Paranonienormalni ze swoim Tonight.

            zastanawiałem się od dawna, jak to możliwe,zeby coś takiego trafiło do ramówki publicznej telewizji i to w prime time. zdaje się, ze pan Chmiel, nowy dyro TVP2, też się zastanawiał ;] I wyszło mu, że nie sposób logicznie wytłumaczyć tego zjawiska. Trzeba mu, po prostu, położyć kres.

            w ogóle, z tego co powiedział "nadreprezentacja kabaretów w TVP2 zostanie zlikwidowana".

            swego czasu p. Chmiel prowadził znakomity "ŁOssskot", wraz z Tymonem Tymańskim i Jackiem Dehnelem. jeśli "ŁOssskot" ma być pewnym wzorcem tego, jak może wyglądać Dwójka wg Chmiela, to kupuję to w ciemno :]
            • siostra_bronte Re: Pasolini w Kulturze 27.01.16, 12:44
              No i bardzo dobrze!
            • barbasia1 Re: Pasolini w Kulturze 28.01.16, 00:09
              grek.grek napisał:

              > tymczasem miotła w Dwójce działa jak złoto - właśnie zostali wykreśleni z ramów
              > ki Paranonienormalni ze swoim Tonight. [...]

              Hehehe! :))

              > zastanawiałem się od dawna, jak to możliwe,zeby coś takiego trafiło do ramówki
              > publicznej telewizji i to w prime time. zdaje się, ze pan Chmiel, nowy dyro TVP
              > 2, też się zastanawiał ;] I wyszło mu, że nie sposób logicznie wytłumaczyć tego
              > zjawiska. Trzeba mu, po prostu, położyć kres.

              Zgadzam się. :)
              • grek.grek Re: Pasolini w Kulturze 28.01.16, 13:19
                cześć, Barbasiu :]

                czyżby panowie Paranienormalni nie mogli liczyć na niczyją przychylność ? ;] zdaje się, że nie ma nikogo, kto by bronił ich obecności w ramówce.
                • barbasia1 Re: Pasolini w Kulturze 29.01.16, 00:25
                  Dobrej nocy, Greku! :)


                  Przemyślałam sprawę. Gdybym miała decydować pozostawiałbym Paranienormalnych (za kilka dobrych pomysłów), a wyrzuciłabym Kabaret Młodych Panów i jeszcze kilka innych. :)
                  • grek.grek Re: Pasolini w Kulturze 29.01.16, 13:51
                    miłego dnia, Barbasiu :]

                    o, wybór między Paranienormalnymi, a Kabaretem Młodych Panów, to dylemat na rzut monetą, wg mnie ;]

                    • barbasia1 Re: Pasolini w Kulturze 30.01.16, 00:00
                      Tu bym się mocno z Tobą kłóciła. ;) Paranienormalni mają na swoim kilka całkiem udanych rzeczy (zwłaszcza parodie), skeczy za których ich zapamiętam, które mi się podobały. Tego samego niestety nie mogę powiedzieć o Kabarecie Młodych Panów.

                      Dobrej nocy, Greku! Wyśpij się trochę! ;)
                      • grek.grek Re: Pasolini w Kulturze 30.01.16, 14:06
                        cześć, Barbasiu :]

                        ja bym miał problem z tym wyborem. wg mnie, oba te kabarety są nieudane wybitnie :]
                        • barbasia1 Re: Pasolini w Kulturze 30.01.16, 17:50
                          Cześć, Greku!

                          :)

                          Paranienormalnych imo ratują, myślę, niezłe parodie (Czesława Mozila w wykonaniu Igora, parodia Roberta Makłowicza w wykonaniu Igora, parodia jurorów Idola w wykonniu całego kabaretu).
                          W nowym cyklu skeczów zatytułowanym "Przychodnia przeżycia", który był częścią czwartkowego programu w Dwójce też często były zabawne teksty i sytuacje. Myślę, że opinia "nieudany wybitnie" w przypadku jest za surowa, ale oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania. :)
                          • barbasia1 Re: Pasolini w Kulturze 30.01.16, 18:03
                            Myślę, że opinia "nieudany wybitnie" w odniesieniu do Paranienormalnych jest za surowa, ale oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania. :)

                            PS
                            Koncept, by bohaterami serii skeczów uczynić pacjentów, czekających na wizytę do przychodni może jest specjalnie odkrywczy (ale czy dziś jeszcze można wymyślić coś oryginalnego?), ale jego realizacja jest uważam, całkiem udana, pomysłowa i, co ważne, zabawna.
                          • grek.grek Re: Pasolini w Kulturze 31.01.16, 13:43
                            wiesz, Barbasiu, ja odnoszę wrażenie, że te młode kabarety bazują jednak na tanich chwytach : tu się chłopa za babę przebierze, tam spodnie ma za krótkie albo marynarkę za długą, gdzie indziej przez 10 minut chodzi na głupiej minie, a do tego ciągle ogrywane są schematy, który widownia "lubi najbardziej" - tępy policjant, mąz i żona, dresiarz, urzędnik i peteneci, politycy, piłkarze itd itd. Ludzie to znają z codzienności własnej, więc klaszczą, a zwłaszcza jak kabareciarze koniecznie chcą mówić "młodzieżowym językiem".

                            Paranienormalni tą swoją "Mariolką" po prostu mnie wystraszyli :]
        • grek.grek Re: Pasolini w Kulturze 27.01.16, 12:20
          wicedyrektorem Kultury został Piotr Zaremba, całkiem rozumny facet. Nie sądzę, żeby wprowadzał jakiś jednolity bogoojczyźniany przekaz. Będzie pluralistycznie. Wnioskuję z tego, co dotychczas słyszałem od niego w róznych dyskusjach publicystycznych, w których brał udział.
      • grek.grek Re: Pasolini w Kulturze 26.01.16, 15:59
        dzięki, Siostro, za świetną informację !

        słabo znam jego filmy, tyle co pokazali w ostatnim przeglądzie.
        aż 5 nowych ?
        doskonale !

        no własnie, o "Salo" słyszałem sporo, jestem szalenie ciekaw jak zareaguję na ten film.
        • siostra_bronte Re: Pasolini w Kulturze 26.01.16, 17:46
          Ktoś kiedyś napisał, że "Salo" to chory film dla chorych ludzi i zgadzam się z tą opinią. Ale oczywiście jestem bardzo ciekawa Twojego zdania.
          • mozambique Re: Pasolini w Kulturze 29.01.16, 12:56
            ja widzialm Salo - to jest film dla ludzi o mocnych nerwach i duzej odpornosci

            czy dla chorych ? - raczej nie ,to jest film o chorych zachowaniach , z tym ze czesc z nich jest np uwazanych za "zwykłe" dewiacje seksualne
            • siostra_bronte Re: Pasolini w Kulturze 29.01.16, 15:09
              A ja widzę coś chorobliwego w epatowaniu okrucieństwem i przemocą w tym filmie. Reszta to dla mnie dorabianie ideologii.
            • barbasia1 Re: Pasolini w Kulturze 30.01.16, 00:06
              mozambique napisała:

              > ja widzialm Salo - to jest film dla ludzi o mocnych nerwach i duzej odpornosci

              W dzisiejszych czasach "Salo ..." może jeszcze szokować, Mozambique??? / Nie widziałam S./
              • siostra_bronte Re: Pasolini w Kulturze 30.01.16, 13:21
                O tak, może. Barbasiu, będziesz oglądać/nagrywać?
                • barbasia1 Re: Pasolini w Kulturze 30.01.16, 17:54
                  Bronte, mam nowy telewizor, jeszcze dobrze nie obczaiłam, co i jak z nagrywaniem. Nie mam nagrywarki, a prawdopodobnie będą problemy z nagrywaniem na pendrive! Zresztą już wystąpiły, jak robiłam pierwsze próby. :/
                  Ale poszukam w necie filmów! Mam nadzieję, że się uda znaleźć.
                  • siostra_bronte Re: Pasolini w Kulturze 30.01.16, 18:47
                    O, to faktycznie problem. Ja też nie mam nagrywarki (zresztą z mojej kablówki można nagrywać tylko z ich nagrywarką, oczywiście za opłatą, rozbój w biały dzień), a w telewizorze, (też całkiem nowy, ale nie taki duży) nie ma opcji nagrywania na pendrive.
                    • barbasia1 Re: Pasolini w Kulturze 07.02.16, 13:13
                      siostra_bronte napisał(a):

                      > O, to faktycznie problem. Ja też nie mam nagrywarki (zresztą z mojej kablówki m
                      > ożna nagrywać tylko z ich nagrywarką, oczywiście za opłatą, rozbój w biały dzień)

                      Coś podobnego!!!? Skandal!

                      > a w telewizorze, (też całkiem nowy, ale nie taki duży) nie ma opcji nagrywa
                      > nia na pendrive.

                      Mam wejścia USB i myślałam, że będzie jak w starym, prostym dekoderze, włożę pendrive nacisnę guzik: "nagrywaj" i film, program się pięknie nagra. A tu okazało się, że są komplikacje. Piszą o tym nawet w internecie. Muszę więc poradzić się kogoś mądrego. I prawdopodobnie kupić nowy perndrive o 4 razy większej pojemności, a to już spory koszt.
    • maniaczytania Dzieci Ireny Sendlerowej 26.01.16, 23:29
      zapowiadałam jakiś czas temu, nie wiem, czy oglądaliście - był wczoraj, można by rzec w 'prime time'.
      Cieszę się, że wreszcie można było go zobaczyć w tv. Że można było zobaczyć film, w którym widać, jak Polacy pomagali Żydom ryzykując dla nich tak wiele, nie licząc na nic w zamian. To film nakręcony dla telewizji amerykańskiej, obsada była bardzo międzynarodowa, grali Polacy, Anglicy i Amerykanie.
      W roli głównej Anna Paquin, jej matkę zagrałą Marcia Gay Harden, przyjaciółkę Michelle Dockery (lady Mary z Downton Abbey), a ukochanego GGoran Visnijc.
      Historia przedstawiona jest prosto, bez nadmiernego epatowania okrucieństwem. Ale świetnie odtwarza te straszne czasy, a przez pryzmat kilku pojedynczych dzieci porusza trafiając w samo serce. Sceny torturowania Ireny wywołały dreszcze. Ona sama na końcu filmu w nagraniu - skromna, a mówiąca przecież o ważnej rzeczy. W oryginale tytuł brzmiał - "Odważne serce Ireny Sendler" - rzeczywiście to, czego dokonała wymagało niezwykłej odwagi! Uratowała, oczywiście nie sama (co było pokazane dobrze w filmie - Żegota, cała siatka Polaków przechowujących, przewożących, ukrywających, księża, siostry zakonne prowadzące sierocińce), ok. 2500 dzieci. To mało i dużo. Mało, gdy wiemy, ilu zginęło, bardzo dużo, gdy uświadomimy sobie, że ona to zrobiła w ciągu kilku / kilkunastu miesięcy!
      • grek.grek Re: Dzieci Ireny Sendlerowej 27.01.16, 12:53
        dzięki, Maniu, za relację :]

        czyżby znaki zmiany w TVP ? dawniej taki film w ogóle by się nie pojawił o 20:30. Tłuczono by za to jakieś amerykańskie kino klasy G, bo przecież ciemny lud wszystko kupi. Grunt, żeby było 50 koła miesięcznie dla spikerów i pogodynków. Ludożerka obejrzy, co się jej da. A jak nie obejrzy, to co ich to obchodzi, TVP się wyżywi.

        nie oglądałem, ale również cieszę się, że publiczna pokazuje takie właśnie CENNE i WAŻNE filmy w dobrym czasie antenowym.

        dzisiaj trudno sobie wręcz wyświetlić, jak wielkim bohaterstwem wykazywali się tacy ludzie jak p Sendler.

        myślę sobie, że ktoś kiedyś powinien też nakręcić film/serial, który by zdjął odium z ludzi, których z róznych powodów na takie bohaterstwo stać nie było. Bo mieli rodziny, których życia nie umieli zaryzykować. Bo chcieli przeżyć. Tak bardzo, że nie byli gotowi postawić swojego życia na szali, aby ratować obcych ludzi.

        nawet ci, którzy kablowali Niemcom, nie zawsze byli szmalcownikami. NIKT nie wie, co by zrobił,gdyby odkrył, że w jego kamienicy ktoś ukrywa Żydów, za co grozi śmierć nie tylko ukrywającemu i jego rodzinie, ale wszystkim mieszkańcom domu.

        Nie mozna w swoje bohaterstwo mieszać innych, którzy nie chcą być w nie zamieszani. MOżna ryzykowac własne życie chodząc po gryzmsie na 20 piętrze, ale nie można spadać w dół prosto na przechodniów.

        moim zdaniem, warto by było głębiej zilustrować wątek, bo podział na bohaterów i tchórzy jest dramatycznie niesprawiedliwy i kłóci się z realizmem sytuacyjnym.
        • siostra_bronte Re: Dzieci Ireny Sendlerowej 27.01.16, 12:56
          Zgadzam się, repertuar filmowy publicznej jest tragiczny. Jeżeli coś oglądam to właściwie tylko w Kocham Kino.
          • siostra_bronte Re: Dzieci Ireny Sendlerowej 27.01.16, 12:56
            Oczywiście chodziło mi o Jedynkę i Dwójkę.
          • grek.grek Re: Dzieci Ireny Sendlerowej 27.01.16, 16:17
            ja podobnie, Siostro.

            czasami coś podrzucą, poza Kocham Kino, np. Sherlocka", ale sama wiesz jaka to wyjątkowa okoliczność. Nasze forum potwierdza to dobitnie, filmy i seriale z Dwójki chyba najrzadziej anonsujemy, recenzujemy i omawiamy.
    • grek.grek "Miara człowieka" w kinach 27.01.16, 16:02
      film na trudne czasy, a może i nie tylko, możliwe że uniwersalny, bo takie historie są codziennością przykrą, a zapewne będzie tylko gorzej, bo rynek pracy będzie coraz mniejszy i mniejszy.

      Czy wartośc jednostki ludzkiej można mierzyć kryteriami owego rynku ?

      last but not least, Vincent Lindon w Cannes dostał Złotą Palmę za główną rolę męską.

      esensja.stopklatka.pl/film/recenzje/tekst.html
      film.onet.pl/recenzje/miara-czlowieka-zadna-praca-nie-hanbi-recenzja/65tv2v
      kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,19532790,bohater-miary-czlowieka-od-dwoch-lat-jest-bezrobotny-czy.html#BoxKultImg
    • grek.grek "Z Archiwum X" reaktywacja 27.01.16, 16:14
      kolejny come back po latach :]
      powstała nowa 6-odcinkowa seria. Bezpieczna opcja, z przyszłością : fani na pewno obejrzą, nowi fani być może się pojawią, a jak na powrót cały koncept chwyci, to zawsze mozna robić dokrętki. Cóż lepiej się sprzedaje niż spektakularne powroty...

      Recenzje pierwszego odcinka są dośc ostrożne i zachowawcze. Spotkałem się także z takimi, które stanowczo zachęcają do... niezniechęcania się, bo następne będą lepsze. Zabawne, ze dziś trzeba zachęcać, bo widownia gotowa dać sobie spokój po jednym odcinku. MNie się zawsze wydawało,ze jak się coś zaczyna, to z zamiarem dokończenia. Serial może się zacząć marnie, ale w 3-4 odcinku nagle rozkręcić się znakomicie. Film może być nieteges przez 3/4 czasu trwania, ale za to na ostatniej prostej zawiera kilka scen, które naprawdę zostają w pamięci, inspirują albo co tam jeszcze. Dzisiaj widać czasy się zmieniły i obowiązuje literacka zasada "pierwszego zdania", po którym "kontynuuje się czytanie albo odkłada ksiązkę na wysoką półkę" :

      weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,19510573,wraca-z-archiwum-x-to-gratka-tylko-dla-dawnych-fanow-muldera.html#TRwknd

      kultura.gazeta.pl/kultura/1,127222,19535607,z-archiwum-x-wrocil-dawno-tak-nie-czekalismy-na-zaden-serial.html#BoxKultImg
      • siostra_bronte Re: "Z Archiwum X" reaktywacja 27.01.16, 19:23
        O, moja kablówka odkodowała stację Foxa na krótko. W poniedziałek był pierwszy odcinek, ale nie oglądałam, bo uznałam, że to nie ma sensu, jak zaraz znowu zakodują.
        • grek.grek Re: "Z Archiwum X" reaktywacja 28.01.16, 13:16
          ponoć te odcinki sa osobnymi historami, Siostro, więc... może powtórzą/pokażą wszystkie odcinki w nieco późniejszych terminach ?
    • siostra_bronte "Minnie i Moskovitz" 28.01.16, 00:04
      W niezawodnej Kulturze o 20.20. Film Johna Cassevetesa z 1971 r. z Gene Rowlands w roli głównej. Świetna premiera!!
      • grek.grek Re: "Minnie i Moskovitz" 28.01.16, 13:17
        dzięki, Siostro za zapowiedź :]

        w Polsacie o 22:05 - "RÓża" Smarzowskiego.
        niespodziewanie, jakże interesujący filmowo czwartek :]


      • grek.grek "Minnie i Moskovitz" - 3 słowa po seansie 29.01.16, 13:05
        dzięki, Siostro, za kolejną niezawodną rekomendację :]
        oczywiście, obejrzałem.

        podziwiam realizm tej historii. Żadnych stylizacji. Nawet zdjęcia [w wielu sekwencjach] są zrobione w sposób bliski raczej metodzie stosowanej przez dokumentalistów. No i reżyser prowadzi aktorów w specyficzny sposób, czyli w kierunku jak najmniejszej czystej gry. Niekiedy bywają sztuczni, ale to celowa sztucznośc, zbliżająca ich do rzeczywistości.

        on jest parkingowym, który wieczorami robi rajd po barach i prowokuje towarzystwo, aż do zebrania po twarzy.

        ona jest piękna, ale niedowartościowana; szuka uczucia, ale sama nie bardzo wie jakiego, więc tkwi w romansie z gościem, który ją lubi trzasnąć, kiedy wraca od koleżanki na lekkim rauszu. Tak jakby była jego własnością. Ona mu oddaje, i to całą serię ciosów, a potem idą do łózka, co sugeruje zarówno istniejącą między nimi chemię seksualną, ale takze jej uzależnienie od niego. Potem on z nią zrywa, bo żona coś podejrzewa i próbowała się zabić.

        wreszcie on i ona się poznają, kiedy on staje w jej obronie, gdy jej nieudana randka karczemnie ją obraża. Od tej pory ona ucieka, a on ją gania i to nie byle jak, bo w mini-ciężarówce. Sprzeczają się, czasami kłócą, albo idą na burgera. W końcu on orientuje się, ze nie może bez niej żyć, a im bardziej zapewnia ją o swojej miłości, tym bardziej i ona zaczyna wyłazić z tej swojej skorupy i wkrótce i ona dojrzewa do uczucia dla niego.

        historia z życia wzięta :]
        zero pudrowania realiów.

        sami ludzie z problemami. Poza tytułową dwójką - ta randka Minnie, gośc który ma pieniądze, ale nie może znaleźc sobie żony. Za duzo mówi, za głośno rechocze, wprawia ją w konfuzję krzykliwie opowiadając jakieś intymne historie w zacisznym barze, zwracając na siebie uwagę wszystkich gości. Potem każe parkingowemu Moskovitzowi przyprowadzić jego auto i zostawia Minnie samą.

        Rozbawiło mnie, że gośc odjeżdza z piskiem opon, ale za chwilę wraca - znów wjeżdza na ten parking, z drugiej strony, zatrzymuje się przy Minnie i wymyśla jej :] Przekomiczna scena. I smutna, bo pomijając fakt, ze od pierwszego zdania wiemy, że Minnie i ten gośc do siebie nie pasują, to trudno temu gościowi nie odmówić dobrych intencji. On by chciał mieć taką dziewczynę jak Minnie, stara się, ale po prostu nie umie przeskoczyć swoich naturalnych ? ograniczeń.

        Minnie i Seymour też, NA OKO, w ogóle do siebie nie pasują. jemu brak pewnej ogłady, mówi nonstop, uwaza że ma patent na każdą kobietę [fakt, że dwie poderwał i to bez większego trudu, chyba na te modne wąsy ? ;)] podczas gdy ona swietnie potrafi się zachować i jest wyczulona na "mężczyzn, którzy za dużo mówią". Ona zaś jest zasklepiona w sobie, podczas gdy Seymour, to zdeklarowany ekstrawertyk. Ona nosi czarne okulary zakrywające całą twarz, żeby się za nimi skryć, a on nosi wąsy na całą twarz i wcale się za nimi nie ukrywa, a wręcz przeciwnie, wąsami się uśmiecha. ALbo wkurza. JAk się wdaje w bójkę, to nigdy nie sam, zawsze wąsy go wspierają :]

        niezwykła jest scena na parkingu pod klubem tanecznym - on chce iśc tańczyć, ale ona nie chce, bo nie umie. Więc on zapala muzykę w radio samochodowym i tańczą obok auta. I za chwilę - bęc, pod klubem spotykają jej znajomych, takich "ą", "ę" i ona wstydzi się Seymoura, nie przedstawia go im, a nawet udaje że on wcale nie stoi obok. Wyraźnie go to rani, ale zamiast iśc do niej z pretensjami, wdaje się w bójkę z jednym z tych jej znajomych, który odwozi Minnie do domu.

        o ile kochanek wsciekał się i bił Minnie z czystej chęci kontrolowania jej każdego kroku, o tyle Seymour wścieka się, bo nie wie jak ją przekonać, ze się w niej na zabój zakochał. Dobra zmiana :]

        I chyba tym ją zdobywa. Namiętnością pozytywną. Nawet wąsy dla niej goli, to dopiero poświęcenie.

        Ale bank rozbija matka Seymoura, podczas spotkania w kwadracie : ona, Seymour, Minnie i matka Minnie. Nieważne już, ze pani Seymourowa maluje swojego syna na tzw. murzyna, żeby Minnie wiedziała, w co się pakuje [a Minnie, w okularach, przyjmuje wszystkie informacje do wiadomości], ważne - JAK to robi. Kompletnie nie daje się zbić z pantałyku, dominuje całe towarzystwo, jest elegancka i ciągle urodziwa, a do tego odnosi się wrażenie, że ona wcale nie chce Seymoura ośmieszyć, ale po prostu sprawdzić, na ile dziewczyna którą sobie wybrał jest w stanie zaakceptować go takim jakim jest. Tak czy owak, jest to przednia scena.

        TEraz czytam, że tę rolę zagrała prawdziwa matka rezysera Katerina Cassavetes i jego teściowa Lady Rowlands :] to dopiero ciekawa historia :] Sam p Cassevetes, świadom swojego emploi, obsadził siebie w roli kochanka Minnie.

        Gena Rowlands wypada rewelacyjnie, właściwie trudno coś tutaj dodać, można tylko podziwiać bez konieczności komentowania. W każdym przejawie emocji swojej bohaterki - jest wybitna i wiarygodna. Gra jak aktorka teatralna, maksymalnie angażuje się w te uczucia, znalazła je w sobie samej. Ogląda się to wspaniale i z podziwem.

        Seymour Cassel trzyma fason i wzbogaca jej postać, wg mnie - to o niej film. On jest tutaj po to, zeby wydobyć ją z letargu, pozwolić na nowo uwierzyć w życie i miłość, przełamać coś w niej. Broni się jako osobna postać, ale dopiero jako postać zmieniająca coś w świecie Minnie ma znaczenie fundamentalne.

        świetny seans ! brawo, Kultura, brawo Siostro, za zwrócenie nań uwagi :]
        • siostra_bronte Re: "Minnie i Moskovitz" - 3 słowa po seansie 29.01.16, 16:06
          Dzięki za świetną recenzję, Greku :)

          Cieszę się, że Ci się podobało. Mogę się tylko podpisać.

          Do tych osób z problemami można jeszcze dodać Florence, przyjaciółkę Minnie. Świetna jest ta scena na początku, kiedy obie, już na lekkim rauszu opowiadają o swojej samotności.

          Minnie mówi, że przez te nieszczęsne filmy kobiety uwierzyły w wielką, idealną miłość. "Ale ja nie spotkałam Charlesa Boyer ani Humpreya Bogarta. Bo oni nie istnieją!". Święte słowa.

          Kochanek Minnie na pewno ideałem nie jest. Żonaty i do tego ją bije. Scena rozstania jest boleśnie autentyczna: "Będę pamiętał jak dobrze się bawiliśmy". Klasyka.

          Sceny tańca i spotkania z teściowymi znakomite. Mamusia świetnie reklamuje syna :) Też wyczytałam kto grał te role. Reżyser lubił zresztą obsadzać rodzinę i przyjaciół w swoich filmach.

          Oczywiście głównym problemem jest to, że Minnie i Seymour pozornie do siebie nie pasują. Co prawda oboje lubią Humpreya Bogarta :) Ale należą do innych światów. Widać ten kontrast w przypadkowym spotkaniu pod restauracją ze znajomymi Minnie.

          Wydaje się, że czasy mezaliansów minęły, ale tak chyba nie jest. Pewne rzeczy wciąż się liczą. Co powiedzą znajomi i rodzina? Czy przy takich różnicach w stylu życia itd, uda się zachować taki związek?

          Minnie mówi też wprost Seymourowi trzymając go za buźkę: "to nie jest twarz mojego wymarzonego mężczyzny". No cóź, Seymour nie jest Adoniesem, ale czy to takie ważne? Minnie już wie, że nie ma ideałów. Seymour nadrabia szczerością i entuzjazmem :) I tym zdobywa Minnie.

          Ważna jest ostatnia scena: para bohaterów, teściowe i gromadka dzieci. Wszyscy radośni. A więc udało się!

          Morał jest taki: szczęście można znaleźć tam, gdzie się tego nie spodziewamy (choćby i na parkinu) i z kimś, kto w ogóle nie pasuje do naszych wyobrażeń o wymarzonym partnerze. Czasem warto pozbyć się uprzedzeń i utartych schematów myślenia. Bardzo optymistyczne.

          Gena Rowlands jest absolutnie wspaniała. Wiarygodna w każdej scenie. Ma taką ekranową charyzmę, że nie można oderwać od niej oczu. Do tego jest piękna :)

          Przy okazji, wyczytałam, że w tym roku Rowlands (razem ze Spikem Lee) dostaną Oscary honorowe. Ale to inna nagroda niż Oscar za całokształt twórczości, chociaż statuetka jest ta sama. Nagroda przyznawana jest chyłkiem, na jakiejś innej imprezie. Widać, że Akademia próbuje nadrobić zaległości, bo brak Oscara dla Rowlands to dla nich jeden z większych powodów do wstydu.

          Jeszcze raz dzięki :)

          • siostra_bronte Re: "Minnie i Moskovitz" - 3 słowa po sea 29.01.16, 18:46
            A, i jeszcze ta scena z obcięciem wąsów. Minnie ma oczy jak spodeczki :) Chyba wtedy zrozumiała, że Seymour za nią szaleje.
          • grek.grek Re: "Minnie i Moskovitz" - 3 słowa po sea 30.01.16, 13:38
            cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]

            mnóstwo ciekawych uwag i spostrzeżeń !

            komiczna jest scena, kiedy Minnie wychodzi z tej zakrapianej kolacji z koleżanką - zatacza się i co chwila pada na schodach. Może to średnioambitne zadanie aktorskie, ale jakim cudem Gena Rowlands potykała się w TAKI sposób na wąskich schodkach i nie skręciła sobie nogi ? :]

            interesujące, że kochanek Minnie zrywa z nią na umówionym spotkaniu w miejscu publicznym, i jeszcze syna przyprowadza, żeby mieć świadka :] Próba samobójcza żony musiała nim nieźle potrząsnąć.

            yes, Seymour nie jest wytworny, ale... wydaje mi się, że umyka nam coś niezmiernie istotnego. Patrzymy na ten związek i wydaje się nam, że to ON do niej nie pasuje, a tymczasem ona do niego nie pasuje jeszcze bardziej :] Jesli to jest mezalians, to skłonni jesteśmy widzieć to z jej perspektywy. Tymczasem, kiedy Seymour zaczyna flirtować z innymi kobietami, bez trudu odnosi sukcesy, nawet z tą Irlandką z baru :]

            Tak więc, może to on musi się schylać do niej, a nie ona do niego, bo na oko ona jest ładna, a on wąsaty ;] ? Gośc jest sympatyczny, żywiołowy, barwny. Minnie jest zaś marudna, niezadowolona i niekontaktowa.

            [Ofk, wiadomo że u Minnie wynika to z bardzo wartościowych pobudek, z wrażliwości i nawet swego rodzaju buntu]

            Yes, Seymour 'Adonisem" nie jest, ale i Minnie do najbardziej czarujących i uwodzicielskich kobiet nie należy ;] wbrew pozorom, mężczyźni nie zakochują się w nawet najbardziej zachwycającym kamiennym pomniku :]
            W koncówce Minnie zdecydowanie zyskuje, ale to dlatego że Seymour w końcu ją rozkręcił trochę.

            yes, happy end mamy.
            może nawet nieoczekiwany, nieprawdaż ?

            swietny morał, Siostro, podpisuję się :]
            dodałbym jeszcze, że nie warto mieć żadnych "idealnych wyobrażeń" ani "wyobrażeń o ideale" ;]

            gratulacje dla Geny Rowlands, lepiej późno niż wcale.
            jej Oscar do niczego potrzebny nie jest, ale Akademii Oscar dla niej bardzo się przyda, dla zwiększenia wiarygodności :]

            dzięki, Siostro, za znakomitą propozycję, świetny film :]
            • siostra_bronte Re: "Minnie i Moskovitz" - 3 słowa po sea 30.01.16, 13:53
              Dzięki :)

              Tylko mała uwaga. Nie oszukujmy się, uroda pomaga kobiecie w kontaktach z mężczyznami. Przynajmniej na początku znajomości :)
              • grek.grek Re: "Minnie i Moskovitz" - 3 słowa po sea 31.01.16, 13:37
                sądzę, że ta zasada działa w obie strony, Siostro :]
                • siostra_bronte Re: "Minnie i Moskovitz" - 3 słowa po sea 31.01.16, 13:42
                  Hm, wiem, że to brzmi stereotypowo, ale zaryzykuję tezę mężczyźni są w większym stopniu wzrokowcami niż kobiety :)
                  • grek.grek Re: "Minnie i Moskovitz" - 3 słowa po sea 31.01.16, 14:17
                    wydaje mi sie, że prawda lezy gdzies tam pośrodku :]
                    mnie się wydaje, że jesteśmy wzrokowcami w takim samym stopniu, a róznica polega na tym, że na inne rzeczy bardziej... wzrokujemy ;]
        • pepsic Re: "Minnie i Moskovitz" - 3 słowa po seansie 31.01.16, 12:45
          Nie sądzicie jednak, że mniejsza ilość decybeli i rękoczynów na dobre by wyszła filmowi? Poza tym całkiem nieźle. Znakomita scenka rodzajowa z mamami. Rozbrajająca, aczkolwiek zaskakująca scena finalna z gromadką dzieci. Tak, pana w restauracji, do którego dotarło, że nie jest w stanie sięgnąć po gwiazdkę z nieba też było mi szkoda.
          • siostra_bronte Re: "Minnie i Moskovitz" - 3 słowa po seansie 31.01.16, 13:28
            To prawda, dużo tu rękoczynów i wręcz slapsticku (Minnie pada rażona ciosem Seymoura lub znajomego, nie pamiętam, pod własnym domem), ale może to symboliczny obraz szamotaniny bohaterów :)
    • grek.grek "House of Cards" odcinek 3 28.01.16, 13:08
      ciąg dalszy poradnika : jak postawić na swoim w każdej sytuacji ;]

      W mateczniku Franka, czyli w rodzinnym hrabstwie, w którym już 11 razy wygrał wybory, zdarza się tragedia - 17-latka jechała samochodem, zagapiła się na specyficzny kształt postawionej przy drodze wieży ciśnień, postanowiła wysłać śmiesznego esemesa, wpadła do rowu i się zabiła. Czyja wina ? Oczywiście - nieostrożnej dziewczyny, która traci głowę, kiedy widzi kształt falliczny [ w istocie wieża ciśnień ma przypominać brzoskwinię na podstawce, nawet nazywa się adekwatnie - PEACHOID].

      Życie społeczne dalekie jest jednak od logiki. Sprawa ma podłoże polityczne, bo burmistrz oskarża tych, którzy postawili tę nieszczęsną wieżę, czyli przede wszystkim kongresmena Underwooda. A że na tradycyjnym Połduniu, kapitał społeczny zbić można choćby na sugestii, ze "ta budowla obraża moralność", to Frank musi osobiście wrócić w rodzinne strony,żeby rozwiązać problem.

      Jednocześnie, telefonicznie, nadal nadzoruje konsultacje w sprawie przygotowywanej ustawy o edukacji. Tutaj też są kłopoty, więc Frak gra na czas, głównie mobilizując do działania swoich ludzi.

      Jak się załatwia upartego i wrogiego burmistrza ? Jak przekonać pogrążoną w żałobie rodzinę zmarłej ? Jak strzelić se plusa u miejscowej społeczności ?
      Frank na wszystko znajduje sposób. Kiedy początkowe umizgi n ie dają wyników, a dłoń wyciągnięta do porozumienia zostaje odrzucona - Frank sięga po pomoc pastora. Dzięki niemu dostaje szansę występu na ambonie podczas nabożeństwa i wygłasza speech o tym, czym jest utrata kogoś bliskiego, wola Boga i koniecznośc stłumienia w sobie nienawiśći na rzecz miłości. Oczywiście, mówi to co uwaza za słuszne, a jednocześnie to co wg niego jest zwykłym belkotem. W pewnym momencie wplata w narrację osobę swojego ojca, który zmarł w wieku 43 lat, "taki młody, pełne planów i marzeń" - doskonale łączy w ten sposób siebie z rodzicami zmarłej dziewczyny, a trzeba powiedzieć, że jej ojciec aż kipi wściekłością. Kiedy tylko wygłasza te komunały - natychmiast kieruje się do kamery i szeptem zdradza "Nawet nie znałem dobrze swojego ojca.marzenia ? plany ? Nie wiem nawet czy je miał. MOże to i dobrze, że umarł młodo". Jest cyniczny do szpiku kości, ale grunt że efekt jest taki, jakiego oczekiwał.

      Rodzice miękną, goszczą u niego na obiedzie, a nieprzejednanego ojca Frank zdobywa deklaracją, że "jest ich sługą, działa dla ich dobra" i żeby "pozwolili mu im służyć". Do publiki Frank puszcza oko i mówi "Tu na Południu ludzie są szlachetni, ale prości. Wierzą w pokorę. Kiedy się przed nimi ukorzysz, zrobią dla ciebie wszystko". No i tatulo wymięka. Dodatkowo Frank załatwia im odszkodowanie na koszt miasta, co również jest w jego interesie, bo proces sądowy mógłby mocno podkopać jego pozycję polityczną. Dorzuca także wynegocjowane z rektorem collegu, do którego wybierała się nieboszczka, ze ustanowi on stypendium jej imienia.

      A niechętnego burmistrza Frank szantażuje wywłaszczeniem. Jego dom stoi na szlaku, który koniecznie chce zabudować firma deweloperska. Dotąd Frank go chronił, teraz mozę przestać, więc lepiej żeby gośc nie podskakiwał.

      A do tego Frank ofk zobowiązuje się dopilnowac, żeby miasto postawiło barierki ochronne przy wieży ciśnień. To ich obowiązek, to oni go nie dopilnowali, ergo : oni są winni :} Tak mówi prawo. Dojdą billboardy z ostrzeżeniem, zeby "nie pisać smsów podczas prowadzenia auta" i Frank moze spokojnie wracać do siebie, by zająć się pilnymi konsultacjami w sprawie reformyu edukacyjnej.

      Claire Underwood ma to samo. Chce mieć w swojej fundacji jedną dziewczynę, ponoć świetną. Dziewczyna była prymuską w szkole, ale po jej ukończeniu odrzuciła ofertę pracy za kilkaset ty. zielonych prezydentów rocznie. Claire namawia ją, zeby dla niej pracowała, ale dziewczyna się waha. Nie wie , co sądzić o Claire, bo przed chwilą pani Undweroord wyrzuciła z pracy połowe dotychczasowego personelu. Claire jest jednak kulturalnie namolna, a do tego - widząc że dziewczyna choruje lekko [pozostałości po malarii, którą przeszła pracując w Zimbabwe] - niemal zmusza ją do przyjęcia pomocy w postaci nadzoru lekarza rodzinnego Underwoodów. PIekny gest ? Och, po prostu dbałość o towar, który Claire ma zamiar wyleasingować.

      Zoe Barnes, instrumentarium Franka w prowadzeniu polityki medialnych przecieków, rozgaszcza się w swoim Herrladzie. POkazuje się w telewizji. Takie niusy przynosi, że nagle staje się rozchwytywana. Udziela wywiadów. W jednym z nich z jednej strony chwali swojego szefa, z drugiej wytyka Heraldowi, że za wolno sie rozwija, zwłaszcza w internecie. Szef ją ochrzania.

      jednocześnie Zoe wyraźnie kokietuje Franka [przez telefon]. Albo rzeczywiście ją kręci, albo - w co bardziej wierzę - Zoe probuje znów coś od niego wyciągnąc. Jeszcze nie wie, że ogon nie merda psem ? :] To Frank będzie decydował, co i kiedy Zoe Barnes dostanie do pokazania publice. Ciekawy wątek.

      Rozkreca się. Muzyka prima sort, zwłaszcza ten główny motyw. Zdjęcia, realizacja, każda scena ma swoje znaczenie. Kevin Spacey rozbija bank ironią z jaką wykonuje swoje aktorskie zadania.

      W jednej ze scen, Claire Underwood uprawia jogging i wbiega na teren cmentarza. Przebiega między grobami, gdzie napotyka starszą kobietę, która ją opiernicza "Tutaj nie wolno biegać ! czy nie ma pani żadnego szacunku ?". Claire wyraźnie jest skonfundowane. POtem znów biegnie w okolicy, wbiega do bramy cmentarza, ale zaraz zawraca. Za trzecim razem IDZIE tam. Ubrana elegancko i wizytowo. Widzi jak między grobami poleguje para nastolatków i się przekomarza ze śmiechem. Patrzy na nich, ni to z pobłażaniem, ni to z satysfakcją. O co tu chodzi, w tej całej sekwencji zdarzeń ?
    • grek.grek 22:05 Polsat "Róża" 28.01.16, 15:58
      no to mamy dzisiaj co najmniej 2 dobre filmy w ramówce.

      "Róża" - jak sądze, nie do przegapienia.
      ciekawe tylko, że w Polsacie, a nie np. w Kocham Kino, zamiast tych filmów, które wielokrotnie
      pokazywane były w Kulturze czy nawet w innych stacjach.
      no ale... nieważny wehikuł, ważne gdzie się leci, prawda ? ;]

      już nawet nie zachęcam do "Soul KItchen", który jest w KK w czasie "Róży", a to dobry film jest.

      Nie ma strachu, wszelako - niebawem "Soul..." ponownie będzie w Kulturze :]
      • siostra_bronte "Nimfomanka, cz.1" 28.01.16, 17:26
        W Ale kino, o 23.00, ale dla von Triera nie będę zarywać nocy.
        • grek.grek Re: "Nimfomanka, cz.1" 29.01.16, 13:49
          :]

          ostatnimi czasy znalezione [m.in o "Życiu Adeli" i własnie "Nimfomance", na okolicznośc tego cyklu filmów z różowym kolorem w tle, o którym pisałaś]:

          weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,19510956,miedzy-sztuka-a-pornografia-czyli-do-czego-zdolni-sa-rezyserzy.html#TRwknd
      • barbasia1 Re: 22:05 Polsat "Róża" 29.01.16, 00:18
        Tydzień temu, albo dwa na Polsacie była inna premiera, film "Różyczka"! Przegapiliśmy. Albo oglądaliśmy coś innego w kinie.

        "Różę" widziałam w kinie, dziś nie oglądałam. "Minnie i Moskovitz" tylko końcówkę, i bardzo żałuję, że ominął mnie seans. W piątek wypatrzyłam powtórkę, ale bardzo późno.
        • grek.grek "Róża" dwa słowa po seansie 29.01.16, 13:45
          yes, Barbasiu, była "Rózyczka' w Polsacie. Pamiętam, ze chyba Pepsic kiedyś o niej pisała.

          obejrzałem "Różę".
          w swoim głównej idei, jest podobna do "Minnie i Moskovitza' - i tu i tam, spotyka się dwoje ludzi po przejściach, w swiecie albo całkiem wrogim, albo w znacznym stopniu nie ułatwiającym nawiązania relacji.

          Tutaj oboje mocno obrywają od... życia ? A może od chaosu formującego się właśnie powojennego ładu, w którym to procesie odżywają urazy i kompleksy, dzieją się polityczne rozrachunki.

          Róza miała męza Niemca, a sama jest spolszczoną Mazurką. Mąż wyjechał na front, gdzie zginął,Niemców pogonili Rosjanie i Róza stała się wrogiem dla wspólnoty polskiej, bo przecież żoną zołnierza Wehrmachtu, a dla sołdatów zabawką seksualną, aczkolwiek jeden się w niej zakochał i to serio. Doczekała się dziecka, córki Jadwigi, którą ukryła na poddaszu domu, żeby nie podzieliła jej losu, i losu innych kobiet ze wsi.

          Tadeusz przeżył traumę. Był zołnierzem, został cięzko ranny, tracąc przytomnośc widział jak Niemcy gwałcą mu żonę i zabijają ją. Po wojnie wraca [?] na Mazury, a tam rządzą już kacyki obsadzone przez Związunio, zaś zwycięscy sołdaci grasują po okolicy i robią co chcą - gwałcą, rekwirują, rozstrzeliwują. Tadeusz walczył w powstaniu i jest z AK, wiadomo że jak go prześwietlą, to będzie miał przegwizdane. Powinien może uciec, zaszyć się w lesie, albo wyjechać gdzieś, gdzie mógłby się roztopić w większej, bardziej anonimowej społeczności. On jednak zostaje, bo zakochuje się w Rózy, w której domu się zatrzymuje. Pomaga jej, rozminowuje pole, aby można było zebrać zasadzone tam ziemniaki, a kiedy trzeba - broni jej przed napastnikami. Karabiny i pistolety ukryte były w jeziorze, więc jest z czego strzelać. A jak nie pomoże, to i siekierką przez plecy mozna zdzielić delikwenta. Zwłoki do wora i do jeziora, albo razem z samochodem - do podpałki.

          A przede wszystkim - JEST wtedy, kiedy Róza zaczyna niedomagać, traci dziecko, a potem ma straszne bóle, możliwe ze na tle raka mózgu. Pielęgnuje, robi zastrzyki, czyta do poduszki, a przede wszystkim JEST. Naraża swoje bezpieczeństwo, a może i życie, bo w wiosce stacjonuje jeden z dawnych towarzyszy, a później wrogów, dzisiaj komisarz polityczny. Trzeba mu oddac, ze ostrzega Tadeusza, ale ten nie chce opuścić : najpierw Rózy, a po jej śmierci - jej domu, wioski, tradycji.

          Ich sąsiedzi, repatrianci spod Wilna, uciekają. Sołdaci kradną im krowę-żywicielkę, palą dom, a potem gwałcą gospodynię. Mąz nie może na nią spojrzeć i mówi "Zepsuli mi ją...". Odchodzą, bo "tu nie ma życia".

          Reszta sąsiadów krzywo patrzy na Różę, pluje z nienawiścią, a kiedy Tadeusz chce im podarować worek ziemniaków, zrobić gest - odrzucają go.

          Jedynym człowiekiem zdolnym do stąpania obiema nogami po ziemi, czyli do zrozumienia że w takich czasach trzeba szukać się nawzajem i pomagać sobie, bo to nie pora na fochy, jest miejscowy pastor.

          To on odprawia pogrzeb Rózy, a potem daje ślub Tadeuszowi i Jadwidze, córce Róży. Takie było pragnienie Rózy - żeby jej córka nie została deportowana, i mogła zostać, ocalić korzenie, musiała wyjść za Polaka. Tadeusz oczywiście się zgodził, jakże by inaczej. A minutę po śluibie, Tadeusza zwija bezpieka. Kolejne lata spędza w kazamatach, gdzie jest solidnie obijany i trzymany w lochach. Wszyscy wioskowi okazują się kolaborantami : sekretarz, który wział od niego łapówkę w dolarach, a teraz te dolary świadczą przeciw Tadeuszowi, miejscowy Załatwiacz Wszystkiego, generalnie - prócz księdza same świnie. I biją Polak Polaka w imię polityki i ustanawiania nowych porządków pod obcą banderą. Parszywe czasy. Tylko wspomnienia roześmianej Rózy, jeżdzącej w kółko na rowerze po obejściu, podtrzymują go na duchu.

          Kiedy Tadeusz wraca, ma siwą brodę i przestawiony nos, zgaszony wzrok. Na miejscu zastaje tych z Wilna, którrzy wrócili na miejsce. Pastor właśnie wsiada do pociągu, razem z wysiedlanymi Niemcami - "Ona czeka na ciebie", powiada. I faktycznie, Jadwiga czeka, i to tak, że kiedy Tadeusz bez słowa bierze ją za rękę i rusza z nią przez pola i lasy - idzie z nim bez wahania. Dokąd ? Do lepszej Polski ?

          Kamera, jak to klasycznie u Smarzowskiego, unosi się w górę do ostatniego ujęcia.

          Mocne. Te momenty gwałtow czy okładania są filmowe chaotyczną, rozedrganą kamerą, niewiele widać tak naprawdę, co wcale nie zmniejsza ich dotkliwości, a przeciwnie - zbliża je do realizmu sytuacyjnego i powiększa dyskomfort [u widza].

          Agata KUlesza gra świetnie - widac, ze jest ogromnie zżyta z Różą, czuje to wszystko niesamowicie, ciągle gra na ściągniętej twarzy. Robi to niezwykłe wrażenie, jakby naprawdę sama przeszła go wszystko, co jej bohaterka. Fantastyczne utożsamienie-się z rolą.

          pan Dorociński znów jest szlachetny i dzielny, i znów wychodzi mu to bez zarzutu, przy czym wcale nie jest ckliwy albo mydłkowaty, a to już naprawdę coś. Ciekawie wypadają na drugim planie Szymon Bobrowski, jako komisarz partyjny, do końca próbujący uzmysłowić Tadeuszowi, że powinien się zwijać. Tadeusz nazywa go 'szmatą', ale wg mnie nie jest to tak jednoznaczna postać. Do tego p LInde Lubaszeko wiarygodny w roli wyważonego, przytomnego pastora. Plus stała trupa Smarzowskiego obsadzająca cały dalszy plan [Braciak, Dziędziel, Lubos, Kinga Preis, p.Dyblik].

          Czarno-biało nie jest, bo poza ewidentnymi szujami, do tego posługującymi się ohydną nowomową bolszewicką, są tutaj takze dobrzy ludzie. Choćby ten oficer, który udziela pierwszej pomocy Róży, kiedy ta nagle słabnie i przewraca się wyrzucając spomiędzy nóg strumień krwi. Potem załatwia jej leki, pyta o jej stan zdrowia i generalnie bardzo pomaga.
          Oraz radziecki lekarz [w mundurze], którzy przyjeżdza z pomocą, stawia diagnozę, przepisuje receptę, a na koniec stanowczo odmawia przyjęcia jakiejkolwiek zapłaty.

          Trudne. Znakomite.
          • maniaczytania Re: "Róża" dwa słowa po seansie 30.01.16, 20:46
            o "Różyczce" ja też pisałam ;), bo ten film bardzo mi się podobał.

            "Różę" obejrzałam, ale odczucia mam raczej mieszane.
            Ogólnie dobrze, że pokazano ten fragment naszej historii, być może część osób nie wiedziała, jak się kształtowało nowe państwo po wojnie. Dobrze, że pokazał reżyser, jak, obojętnie czy napastnicy, czy wyzwoliciele traktowali kobiety - jako narzędzie upodlenia, upokorzenia, choć kobiety na wojnie nie walczyły, to służyły za narzędzie zemsty za szkody dokonane przez ich mężów czy współkrajan. Kto chciał, przychodził i brał.
            Ale chwilami film był dla mnie ... nudny, co mnie samą zaskoczyło. Wiele scen było przeciągniętych, kilka niepotrzebnych, niczego do filmu nie wniosły. Kuriozalna była diagnoza guza mózgu na podstawie badania ginekologicznego (!).

            Uzupełnienie i mała polemika do tego, co napisał Grek ;)

            Tadeusz na Mazury pojechał specjalnie do Róży - oddał jej rzeczy męża - oficera Wehrmachtu - skąd je miał nie było chyba wyjaśnione.

            A. Kulesza była dobra to prawda, ale M. Dorociński mi się nie podobał. Zresztą od jakiegoś już czasu zaczyna mi przypominać N. Cage'a ;) - też gra na jednej, smutnej bardzo, minie. Świetny jak zawsze ten drugi plan - jak napisałeś stała trupa :)
            Ale nie zgadzam się, że postać zagrana przez S. Bobrowskiego nie jest jednoznaczna. Oj, jest i to bardzo - taki typowy cwaniak- karierowicz, który odnajdzie się w każdych czasach i pójdzie tam, gdzie lepiej zapłacą.
            A na koniec jedno pytanie - czy też odniosłeś wrażenie, że to aresztowanie Tadeusza to nie był przypadek, tylko stało się tak za sprawą Władka spod Wilna?
            • pepsic Re: "Róża" dwa słowa po seansie 31.01.16, 12:37
              Mam bardzo podobnie. "Róża" i jej fabuła nie wzbudziła mojego entuzjazmu, choć doceniam wzięty na warsztat temat niszowy, wstydliwie przemilczany przez lata. Yes, Dorocińskiego zjada albo rutyna, albo renoma, albo zbyt ponura mina. A poza tym nie mogłam za nic dopatrzeć się chemii pomiędzy bohaterami. Tak, pomysł z nowotworem z pewnością był przekombinowany.

              Ps. "Różyczka" też mi przypadła do gustu.
              • grek.grek Re: "Róża" dwa słowa po seansie 31.01.16, 14:09
                ciekawe uwagi, Pepsic.
                wydaje mi się, ze w pewnym sensie ta dyskusyjna chemia między Różą, a Tadeuszem została zaplanowana. Ona doświadczyła mnóstwa przemocy, a on jest po stracie ukochanej żony i wojennych traumach, dodatkowo stara się do niej nie zbliżać przesadnie, świadom że może być to dla niej krepujące. Dlatego nie ma tutaj love story, a raczxej jest historia odgrywanie ról zastępczych. On zajmuje się nią do końca, tak jak nie mógł zająć się żoną. Ona z kolei ma namiastkę męża, który męża jej nigdy nie zastąpi. Wg mnie, każdy krok dalej na tej drodze, byłby wątpliwy z punktu widzenia wymowy scenariusza.
            • grek.grek Re: "Róża" dwa słowa po seansie 31.01.16, 13:56
              yes, przepraszam za moją słabą pamięć, Maniu :]

              wszystko prawda.

              a tak, przypominam sobie, Tadeusz ma fotografię i obrączkę dla Róży.

              ofk, postać Bobrowskiego jest dokładnie taka, jak napisałaś, ale mimo wszystko, cały
              czas miałem wrażenie, że on próbuje Tadeuszowi uświadomić, ze nadejdzie moment, w którym
              nie będzie już miał drogi ucieczki, więc powinien się ewakuować.

              ciekawa sugestia, Maniu.
              możliwe, że Władzio maczał swoje łapy w tej niecnej historii, jako mi się rzekło : świń tam co niemiara, możliwe że i Władzio nią został, zwłaszcza, że miał pretensje do Tadeusza, że napadnięto jego rodzinę przez tadeuszowe wygibasy. A kiedy Tadeusz wraca, na gospodarstwie panoszy się Władzio z wąsem. Coś mogło być na rzeczy, faktycznie.

    • siostra_bronte "Idol" 29.01.16, 18:13
      W Kulturze o 20.20. Może będzie ciekawszy niż poprzedni film Raya.
      • siostra_bronte Re: "Idol" 29.01.16, 23:23
        Znakomity! Zupełnie inny niż "Samotna kobieta". Zaskakująco nowoczesny. Świetna historia. Uttam Kumar w roli głównej niezwykły. Naturalny, powściągliwy, gra jak współczesny, europejski aktor. Rewelacja. A w ciemnych okularach wygląda jak Marcello w "Osiem i pół" :)

        Tyle na gorąco :)
        • siostra_bronte Re: "Idol" 29.01.16, 23:33
          W ogóle to na pewno jest tu więcej odniesień do "Osiem i pół", ale to Grek jest specjalistą w tym temacie. Mam nadzieję, że oglądał :)
          • grek.grek Re: "Idol" 30.01.16, 14:04
            oczywiście, obejrzałem, Siostro :]

            rzeczywiście, można znaleźć tutaj parę podobieństw do "Osiem i pół".
            Jest człowiek filmu w szczytowym momencie powodzenia, powinien być spełniony, a tymczasem okazuje sie, że przechodzi poważny kryzys [nie tylko twórczy]. Liczne retrospekcje pomagają w analizie jego stanu ducha. No i sam bohater, facet w garniturze i czarnych okularach, próbujący przewartościować swoje życie.

            Niby jest tytułowym "idolem", ale w tym długim wywiadzie wspomina raczej swoje porażki i błędy. Rozczarował swojego mistrza i został aktorem kinowym, porzucając 'prawdziwą sztukę". Wykazał się małostkowością i odegrał się na swoim poprzedniku, który po latach przyszedł do niego prosić o bylejaką rolę w filmie. Sprowokował bójke, flirtując z mężatką starającą się o występ w jego filmie. Zniszczył przyjaźń ze swoim kolegą, działaczem społecznym, odmawiając wyjścia z gestem poparcia dla strajkujących, wyzyskiwanych robotników. No i last but not least - ostro popija i popadł chyba w mini-lekomanię, bo już nie zaśnie bez tabletki.

            Generalnie, publicznośc ma go za "idola", ale on sam siebie niespecjalnie poważa. Ciągnie to aktorstwo, te swoje wygibasy, ale nie ma do nich żadnego przekonania. Zachowuje się jak przystało : rozdaje podpisy, znosi ciekawskich, ale te sekwencje wspomnień i rozmów z dziennikarką coraz bardziej dowodzą, że "idol", to tylko maska.

            Ludzie go nie znają, bo widzą w nim tylko postaci, które zagrał w filmach. Wywiadująca go dziennikarka nie zna jego filmów, ale chce go poznać jako człowieka. Po tej całej spowiedzi on do niej mówi lekko szyderczo, będąc na rauszu 'I co, zobaczyła pani... IDOLA ?", a ona poważnie odpowiada "tak, zobaczyłam GO". Najwyraźniej zaimponował jej szczerością i refleksyjnością, o którą na początku go nie podejrzewała.

            Symboliczne jest to, ze niszczy ona swoje zapiski. Wywiadu nie napisze i nie opublikuje. Wie, że mogłaby mu tym zaszkodzić, a poza tym... publicznośc nie oczekuje takich zwierzeń, bo nie interesuje jej aktor. Interesują ją postaci, które gra. Aktor jest czymś nierzeczywistym, fantomem, naczyniem do którego wlewana jest substancja, twarzą bez duszy. Grunt, że ona sama wie, kim on jest. Nie musi nic z tym robić. A może naweet nie jest dziennikarką ? Nie przypominam sobie, aby legitymowała się jakimś papierkiem stosownym ? MOzliwe, że po prostu była zaciekawiona nim. Podeszła go zmyślnie, a on się otworzył, bo potrzebował tego, a brakowało mu odpowiedniego słuchacza. "Powiedziałem pani to, czego nie mógłbym powiedzieć nikomu innemu", tak uzasadnia swoją szczerość.

            A po wyjściu z pociągu : on zasypany zostaje wielbicielkami i wielbicielami, a ona spokojnie odchodzi z jakimś starszym jegomościem. Oboje wracają na swoje miejsca, to co zostało powiedziane w pociągu - zostaje w ich pamięci.

            świetny film, bez dwóch zdań. Forma, aktorzy grający - jak doskonale zauważyłaś, Siostro - po europejsku, nowocześnie, interesująca analiza człowieka, dekonstrukcja spełnienia, które okazuje się wcale nie uwalniać od kłopotów. W głowie zostają raczej błędy, kiksy i tchórzostwo niż ten cały blichtr i powodzenie.
            • barbasia1 Re: "Idol" 30.01.16, 23:04
              Kobieta, Aditi, zdaje się miała na imię, na pewno była dziennikarką. Jest taka scena, w której Aditi rozmawia z jednym z pasażerów pociągu - zdaje się podróżującym z żoną, którą zresztą bezskutecznie usiłował wepchnąć w ramiona aktora, by uzyskać od niego jakieś korzyści dla siebie, dla powstającej firmy!? - o gazecie, o konieczności szukania reklamodawców. Mężczyzna wręcza jej po chwili pieniądze, nie pamiętam, słyszałam dokładnie na co, czy na reklamę (swojej firmy?) w gazecie , czy prenumeratę czasopisma, a dziennikarka wręcza mu pokwitowanie (!), mówiąc, że "w tych sprawach jest skrupulatna".

              Dziennikarka, Aditi, to też bardzo ciekawa postać. Bystra, inteligentna, dorównuje inteligencją Aktorowi, mężczyźnie, a może nawet przewyższa go. Wykształcona, wyemnacypowana Hinduska, niezależna kobieta, która zarabia na swoje utrzymanie, pracą umysłową, pisząc do gazety. Kobieta współczesna. Tak zresztą , pewnie nie bez ironii , zawraca się w pewnym momencie do dziennikarki Aktor : "Niech pani pisze na co pani ma ochotę, współczesna kobieto."

              Świetna jest ta scena finałowa. Otoczony zostaje wielbicielami i wielbicielkami, rozdaje autografy, przyjmuje kwiaty, ale kiedy dostrzega dziennikarkę wychodzącą z pociągu, przestaje zwracać uwagę na tłum i podąża za nią wzrokiem, natomiast ona nie zwraca więcej uwagi uwagi na aktora, nie rozgląda się za nim, pogrążona w rozmowie ze starszym jegomościem, odchodzi.

              Dziennikarkę, tu ciekawostka, gra Sharmila Tagore (ur. 1946 r.) słynna dziś indyjska aktorka z Bengalu, prawnuczka poety, prozaika, filozofa, noblisty Rabindranatha Tagore. Opowiadanie Tagore stało się kanwą scenariusza poprzednio pokazywanego filmu Satyajita Raya "Kobieta samotna" ("Charulata"). I kolejna ciekawostka , Sharmila Tagore od kwietnia 2005 roku jest przewodniczącą ciekawej instytucji, mianowicie "indyjskiej cenzury filmowej"!
              • grek.grek Re: "Idol" 31.01.16, 14:02
                jak zwykle, znakomity research, Barbasiu :]

                dzięki za wyjaśnienie kwestii dziennikarskości dziennikarki, gdzieś musiała mi się zapodziać ta scena, o której piszesz.

                zdecydowanie, dziennikarka świetnie podchodzi aktora, ale nie ma złych intencji [czego dowodzi ostatnia sekwencja i zniszczenie zapisków do wywiadu], kieruje nią raczej ciekawośc, co tam się kryje pod tym plastikiem idola.

                interesująca jest też ta dziewczyna, która przychodzi do aktora, i ubiega się o rolę. Nie ta w pociągu, tylko ta druga, pojawiająca się w retrospekcji - śmiała, dowcipna, zamężna, a jawnie flirtująca z próbującym zachować się - jak to on mówi - "po dżentelmeńsku i z kulturą" aktorem. On ją próbuje traktowac oficjalnie, a ona cały czas kruszy mu tę konwencję rzucając śmiechem, żartami i zahaczając nawet o sugestie łóżkowe.


        • barbasia1 Re: "Idol" 29.01.16, 23:53
          Tak. Oglądałam. Podpisuje się po Twoim komentarzem, Bronte.

          O "Samotnej kobiecie" jutro kilka słów napiszę.
          • siostra_bronte Re: "Idol" 29.01.16, 23:54
            Świetnie. Dobrze, że nie zniechęciłyśmy się po poprzednim filmie.
            • barbasia1 Re: "Idol" 30.01.16, 00:02
              Ale mnie się podobała "Samotna kobieta". Z ciekawością oglądałam! :)

              A tamto to tylko na skutek zmęczenia.
              • siostra_bronte Re: "Idol" 30.01.16, 13:19
                Dla mnie "Samotna kobieta" była trochę zbyt statyczna.

                Ok, zdarza się :)
    • madopar50 Re: Ojej, co tu wybrać 2016 - 1 (vol. 63) 30.01.16, 11:19
      Polecam TV Kurski
    • barbasia1 "Córki dancingu" - wieści z Sundance 30.01.16, 18:36
      A wieści są bardzo dobre! "Córki dancingu" zostały dobrze przyjęte na Festiwalu Sundance.

      Entuzjazm widzów, tłumy na pokazie dla prasy i świetne recenzje. Tak przyjęto film debiutantki z Polski Agnieszki Smoczyńskiej startującej na Sundance z obrazem "Córki dancingu". "Dzięki pulsującej ścieżce dźwiękowej i obrazom niczym sennym marzenia, film polskiej reżyserki jest jak żaden film dotąd" - pisze krytyk "Sound and Motion Magazine". - Film przyjęto fantastycznie. Usłyszałam, że w Sundance czeka się na coś zaskakującego, a to jest właśnie taki film - mówi tvn24.pl reżyserka. - Na spotkaniu po pokazie dla publiczności reakcje były bardzo żywe: sala była pełna, śmiali się, gdzie śmiać się należało, rozumieli absolutnie wszystko. Bombardowano mnie pytaniami świadczącymi o tym, że po prostu czują ten film: pytali o wszystko, o muzykę, o to skąd pomysł na ten film, dlaczego akcja dzieje się w Polsce lat 80. I skąd taka właśnie wizualna strona filmu – opowiada Smoczyńska.

      Jej film startuje w najbardziej obleganej sekcji "World Dramatic Cinema Competition", do której zgłoszono aż 12 tys. filmów z całego świata, a wybrano zaledwie 11. To obok konkursu głównego, w którym startują wyłącznie produkcje amerykańskie, najważniejsza sekcja na Festiwalu Filmowym Sundance. Krytyk "Sound and Motion Magazine" przyznał filmowi pięć gwiazdek (na pięć możliwych) i napisał o jednej z najbardziej niesamowitych ścieżek dźwiękowych, jakie zachował w pamięci, o hipnotycznych balladach i rozkosznie tandetnym, tanecznym popie. "Każdy kolejny numer grany jest w innym tempie i obrazowany w innej palecie barw, każdy zachowuje swoją odrębność" - pisze krytyk. Życzliwie o filmie pisze też "The Hollywood Reporter", nazywając "Lure" (tak brzmi angielski tytuł "Córek dancingu"), "kuszącą, alegoryczną baśnią dla dorosłych".

      www.tvn24.pl/kultura-styl,8/smoczynska-dla-tvn24-pl-corki-dancingu-dobrze-przyjete-w-sundance,613250.html
      • maniaczytania Dwie nagrody w Sundance! 31.01.16, 11:35
        www.tvp.info/23831982/polskie-filmy-docenione-w-sundance-dwie-nagrody-dla-produkcji-znad-wisly
        • siostra_bronte Re: Dwie nagrody w Sundance! 31.01.16, 13:24
          Brawo. I jeszcze nagroda dodatkowa, ale zawsze to coś:

          film.onet.pl/wiadomosci/niewinne-z-agata-kulesza-i-agata-buzek-wyroznione-przez-vogue/cbtjl9
          • barbasia1 Re: Dwie nagrody w Sundance! 31.01.16, 16:50
            Agata Kulesza ma ostatnio wybitną passę , co rola to sukces. I jakie ciekawe te kolejne role.

            Dzięki, Bronte, nie wiedziałam.

            "Niewinne" z Agatą Kuleszą i Agatą Buzek wyróżnione przez "Vogue"
            Polski akcent w Sundance, "Niewinne" z Agatą Kuleszą i Agatą Buzek w reżyserii Anne Fontaine ("Coco Chanel"), został wyróżniony przez "Vogue Magazine". "Olśniewająco piękny", "każdy kadr mógłby być obrazem" - pisze magazyn.

            W ramach tegorocznej edycji Sundance, największego festiwalu filmów niezależnych w USA, publiczność miała okazję zobaczyć „Niewinne” – produkcję funkcjonującą dotychczas pod tytułem „Agnus Dei”. Oparty na prawdziwej historii najnowszy film Anne Fontaine, autorki „Coco Chanel” i „Dziewczyny z Monaco”, został zaprezentowany w pozakonkursowej sekcji Premieres.

            Zrealizowany w całości w Polsce film z udziałem polskich aktorek (m.in. Agaty Kuleszy, Agaty Buzek, Joanny Kulig i Anny Próchniak), znalazł się w rankingu 10 najważniejszych filmów Sundance według "Vogue Magazine". Zyskał też przychylność krytyków, chwalących "hipnotyzującą rolę Agaty Buzek' (hollywoodreporter.com), "przejrzystej i delikatnej niczym Cate Blanchett" (unidivers.fr), czy "olśniewające piękno" i "malarskość kadrów, z których każdy mógłby być obrazem".

            „Niewinne” trafią do polskich kin 11 marca. W filmie Anne Fontaine tuż po drugiej wojnie światowej francuski Czerwony Krzyż prowadzi akcję repatriacji i gromadzi swoich obywateli w szpitalu. Wśród lekarzy jest młodziutka Matylda Beaulieu (wschodząca gwiazda francuskiego kina Lou de Laâge). W szpitalu zjawia się siostra z oddalonego o kilka kilometrów klasztoru i błaga o pomoc dla umierającej kobiety. Problemem jest poród jednej z zakonnic… Okazuje się, że siostry padły ofiarą zbiorowego gwałtu dokonanego przez czerwonoarmistów. Matylda chce sprowadzić pomoc, lecz Matka Przełożona (Agata Kulesza) chce za wszelką cenę ukryć tajemnicę, żeby uniknąć skandalu. Witana przez zakonnice z nieufnością, Matylda wkracza w nieznany sobie świat i zaprzyjaźnia się z siostrą Marią (Agata Buzek). Razem odkryją przerażającą prawdę, ukrytą za murami klasztoru…
        • barbasia1 Re: Dwie nagrody w Sundance! 31.01.16, 16:43
          Przepraszam , Maniu! Nie zauważyłam wcześniej Twojego postu!
      • grek.grek Re: "Córki dancingu" - wieści z Sundance 31.01.16, 13:48
        dzięki, Barbasiu, za informacje z pierwszej ręki :]

        nie mam statystyk, ale zawsze odnoszę wrażenie, ze poza Polską, krytycy filmowi, widownia, przede wszystkim próbują znaleźć w filmie jakieś pozytywy. dopiero w drugim rzucie zajmują się wadami i błędami. I ta postawa jakoś jest mi bliższa.

        Sundance świetnie przyjęło "Wszystko co kocham" kilka lat temu. A tutaj polskie kino z tłem akcji w postaci 80s... zdaje sie, że zarówno polska młodzież filmowa, jak i widownia sundance'owa, równocześnie odkrywają późny PRL :]
        • barbasia1 Re: "Córki dancingu" - z nagrodą w Sundance! 31.01.16, 16:42
          Polacy nagrodzeni na Sundance! Za "Córki dancingu" i "All These Sleepless Nights"
          (31.01.2016)

          "Córki dancingu" zdobyły na Sundance Film Festival nagrodę specjalną za "unikalną wizję artystyczną i design". W kategorii "międzynarodowy dokument" nagrodzono Michała Marczaka za reżyserię "All These Sleepless Nights".

          "Córki dancingu" od początku przyciągały uwagę zachodniej publiczności. "The Telegraph" pisał, że film Agnieszki Smoczyńskiej to jedna z "najdziwniejszych i najbardziej ekscytujących" propozycji festiwalu, a zdjęcie siedzącej w wannie syreny pojawiało się w wielu festiwalowych publikacjach. Film opowiadający o świecie PRL-owskich lokali, łączący różne filmowe style - "Córki..." to jednocześnie baśń, musical i horror - miał na Sundance amerykańską premierę. Wcześniej doceniono go też w Polsce, na festiwalu w Gdyni dzieło Smoczyńskiej nagrodzono za najlepszy debiut i charakteryzację.

          Drugim polskim akcentem jest nagroda za reżyserię dla Michała Marczaka. Jego "All These Sleepless Nights" to dokument o dwóch dwudziestokilkuletnich mieszkańcach Warszawy. "Trudno streścić fabułę tego filmu" - recenzował produkcję Marczaka brytyjski "The Guardian" - "To w istocie szereg wpisów w pamiętniku, takich, które pokazują ulotną naturę młodzieńczego opuszczenia i wartość powiedzonka 'weekend przebalowany, to nigdy weekend zmarnowany'".


          Dziennik docenił też sposób, w jaki dokument pokazuje Warszawę: "Przedstawiciele branży turystycznej będą w siódmym niebie, bo film sprawia, że polskie miasto nie wygląda jak miejsce zamieszek, ale jak piękny klejnot w koronie Europy Wschodniej" - pisze recenzent "Guardiana". Poprzedni dokument Marczaka "Fuck for Forrest" został uznany za najczęściej wyświetlany polski dokument za granicą w 2013 roku.



          wyborcza.pl/1,75475,19560989,polacy-nagrodzeni-na-sundance-za-corki-dancingu-i-all-these.html
    • grek.grek "Gomorra" serial [odc. 3 i 4] 31.01.16, 11:06
      kolejne 2 odcinki, kolejne 90 minut świetnej telewizji. Bardzo profesjonalnie zrobiona rzecz, świetny scenariusz pogłębiający wątki z oryginału ksiązkowego.

      W finale 2 odcinka boss camorry don Pietro Savastano trafia do więzienia. Nie wiadomo, czy został zatrzymany [z koksem i kasą z haraczy w bagażniku auta] przypadkiem czy policja się na niego zasadziła, po ostatnich krwawych wydarzeniach na dzielnicy.

      "We więźniu" don Pietro zostaje przyjęty wspaniale. Kiedy prowadzą go do celi, ze wszystkich innych cel słychać głośne pozdrowienie "dzień dobry, don Pietro !". Wieszkość z nich, to oczywiście posadzeni mafiosi.

      Od pierwszego dnia Pietro jest szefem, wszyscy mu nadskakują. Prócz oczywiście naczelnika, który zapowiada mu, że będzie tutaj traktowany jak inni, ani lepiej, ani gorzej.

      Priorytetem don Pietra jest teraz oczywiście jak najszybsze przesłuchanie i wyjście. Adwokat pracuje nad tym, ale wkrótce okazuje się, że będą duże kłopoty. Oczekiwanie może potrwać nawet 9 m-cy.

      W środku więzienia, mafia ma oczywiście swoich ludzi, w tym strażnika, przez którego Pietro dostaje komórkę i może skontaktować się ze swoimi ludźmi na zewnątrz. Jakoś trzeba prowadzić interesy, a gang własnie ustala nowe kanały przerzutowe haszyszu [kolejny trik : koks i kasa w wysuwanych pojemnikach zakamuflowanych w konstrukcji samochodu, a ściślej - będących przedłużeniem... tylnej tablicy rejestracyjnej]. Klawisze szybko jednak łapią, że Pietro ma komórkę i mu ją zabierają.

      Pietro to typ twardziela, którego mało co ruszy [aktor jest kapitalny, pan Fortunato Cerlino, niby stateczny pan w średnim wieku, w okularkach, z lekką nadwagą, ale ta FACE, ten rodzaj gangsterskiego opanowania, ten LOOK, WOW, rewelacyjna rola], ale ma w sobie jakiś rodzaj dobroci. W celi siedzi z nim młody chłopak Pasqualito. Czeka na wyrok sądu. Żeby się dobrze prezentował, Pietro oddaje mu własną białą koszulę, pewnie bardzo drogą. "Teraz wyglądasz, jak człowiek. Pieniądze czynią człowieka człowiekiem", od razu Pietro psuje dobre wrażenie jakie zrobił tym gestem ;] Ofk, nie psuje go w innych, oni wierzą w to samo, co on.

      Pasqualito dostaje 10 lat. Pietro pociesza go, że załatwi mu apelację z prośbą o odbywanie kary w domu. Ale chłopak tak mocno dostał tym wyrokiem, że wiesza się w nocy na oknie. Ratunek przychodzi zbyt późno.

      Bez komórki Pietro nie moze prowadzić interesów, a jego ludzie na zewnątrz nie są honorowani przez ewentualnych partnerów. Ciro [prawa ręka Pietro] codziennie spotyka się z nimi w umówionym miejscu pod estakada, czekają po kilka godzin na telefon Pietra, i codziennie rozjeżdzają się bez efektu, bo Pietro nie może zadzwonić.

      Pietro wie doskonale, ze jedyną szansą na przywileje jest pokazanie swojej siły. Wznieca więc kolejne protesty przeciw polityce naczelnika. A to prowokuje innych do wyrzucania jedzenia przez kraty cel na korytarz, przez co po chwili wygląda on jak smietnisko. Później jakieś bicie w kraty celi i w podłogę czym się da, przez co powstaje niemożliwy hałas w całym budynku. Naczelnik się odwzajemnia, np. każe zakręcić wodę więźniom, przez co nie mogą gotować kawy, brać prysznica a nawet spłukać toalety. Przeciąganie liny.

      Po drugiej stronie krat, syn Pietra, Gennaro, wychodzi ze szpitala po wypadku motocyklowym. Umawia się z dziewczyną, o którą niedawno pokłócił się z jakimś konkurencyjnym gangiem, co zaowocowało niezłą zadymą i jednym trupem, którego ojciec odstrzelił w ramach "zaprowadzania porządków". Teraz nic nie stoi na przeszkodzie, więc Gennaro umawia się z tą dziewczyną, a że z ducha jest romantykiem, to randka wygląda jak z brazylijskiej telenoweli - najpierw przywozi dziewczynę do willi, tam już czekają dwa krzesła na balkonie, a pod balkonem jego przyjaciele rozłożyli baner w wielkim sercem. A do tego jeszcze Gennaro wynajął jakiegoś modnego piosenkarza, który zaśpiewał dla tej dziewczyny, i całej zgromadzonej na dole ferajny.

      donna Umma, żona Pietra i matka Gennara, nie jest szczęśliwa, ze syn sprowadza do domu dziewczyny, ale Gennaro mówi do niej "Jestem mężczyzną, pamiętasz co mówił ojciec ? Jestem już mężczyzną". W istocie - podczas widzenia, don Pietro tak właśnie zatytułował syna i nakazał mu troszczyć się o rodzinę.

      Odcinek 4 - w osobnym poście :]
      • grek.grek "Gomorra" serial [odc. 3 i 4] 31.01.16, 11:35
        W 4 odcinku mafia don Pietra zaczyna mieć poważny kłopot z gangiem czarnoskórych Afrykanów, emigrantów, którzy w Neapolu mają już swoją dzielnicę. Do tej pory współpracowali i siedzieli cicho, ale teraz zaczynają stawiać coraz bardziej wygórowane żądania.

        Aby skontaktowac się z don Pietro, jeden z Afrykanów prowokuje sprzeczkę z policją, by dać się zamknąc w tym samym więzieniu. Na spacerniaku informuje don Pietro, ze jego gang żąda wyższych udziałów w handlu narkotykami na terenie miasta. Don Pietro przez zęby cedzi, niby do siebie, a niby do wszystkich dookoła "Małpy chcą robić to samo, co ludzie... niepojęte". Rasista, bez dwóch zdań :]

        Aby dobitnie dać odmowną odpowiedź Afrykaninowi, don Pietro zleca jednemu ze swoich więziennych kompanów atak nożem na jednego z czarnoskórych. Oczywiście, następnego dnia jest odwet. Wybucha krótka wojna między obiema grupami.

        Podczas spotkania z adwokatem, don Pietro dowiaduje się, że jego przesłuchanie moze się bardzo odwlec w czasie, nawet do 9 m-cy. Adwokat sugeruje, że po częsci może to być spowodowane aferami, jakie don Pietro ciągle w tym więzieniu stwarza. Najpierw przemyt komórki, potem bunty, teraz wojna gangów. Za dużo tego. Don Pietro ze spokojem tłumaczy mu "Jestem jaki jestem, i tak jest dobrze. Zajmij się swoją robotą i nie wtrącaj się do mojej".

        Odwiedzają go bliscy. Gennaro mówi, że skoro czarni są już niezbywalną częścią miasta, i ich gangi będą działały bez względu na to, czy don Pietro się to podoba czy nie, to może czas ich potraktować serio i zgodzić się na jakiś kompromis ? Don Pietro duma, duma...

        I wydumał. Razem z kompanami odkręca kurki z wodą w umywalce. Cela zaczyna nabierać wody. Aby ją wysprzątać, strażnicy musza rozdysponować więźniów chwilowo do innych cel. Don Pietro namawia jednego z nich, żeby go posadzono z tym czarnym Afrykaninem od oferty. W celi Don Pietro proponuje mu zwiększenie udziałów z 30 do 50 %, ALE nie za nic...

        Don Pietro potrzebuje sojusznika, żeby wywołać bunt na oddziale. I faktycznie. Afrykanie i Włosi atakujją wspólnie strażnikow, biorą ich do niewoli. Podpalają kołdry na korytarzu. Zamykają drzwi. Wrzeszczą jak wariaci, stukają czym się da. Naczelnik nie wie, co robić. Próbuje im przemówić do rozsądku, ale to na nic. Don Pietro stoi w blasku płomieni i przygląda się wszystkiemu. I kiedy naczelnik już nie wie, czy dalej błagać czy zacząć pacyfikować bunt za pomocą uzbrojonych strażników... don Pietro robi spokojny ruch ręką. Nagle hałas cichnie, a wszyscy więźniowie grzecznie rozchodzą się do swoich cel. Don Pietro pokazał kto tu naprawdę rządzi. Świetna scena.

        Naczelnik przyjmuje lekcję do wiadomości. Kończa się na naloty na celę, w której siedzi don Pietro, kończą się izolatki dla don Pietra. Do pracy wraca strażnik-kolaborant, którego przeniesiono po tym, jak przemycił komórkę dla bossa.

        Pojawia się takze, od razu, nowa przemycona komórka :] Don Pietro może skontaktować się ze swoimi ludźmi. Oczywiście, witają go okrzykami radości i gratulacjami prosto do telefonu. Potem Pietro prosi Ciro o rozmowę w "cztery oczy".

        Ciro wychodzi do innego pokoju, a Pietro przez telefon zleca mu porządną akcję w dzielnicy afrykańskiej.

        Gangsterzy jadą tam dwoma samochodami, są uzbrojeni po zęby. Jest noc. Co najlepsze - mają na sobie kamizelki policyjne, a na dachach samochodów koguty. Moga działać z zaskoczenia. Podjeżdzają pod deptak/kawiarnię/klub w tej afrykańskiej dzielnicy, wychodzą z karabinami, nie wzbudzając podejrzeń, bo przecież mają "polizia" na plecach. A potem zaczynają grzać do wszystkiego, co się rusza. Trup ściele się gęsto, reszta ucieka poza kamerę, mafiosi idą za nimi.... Nic nie słyszymy, ale wiemy co tam się musi dziać. Jesteśmy w jednym z samochodów, razem z Gennarem, któremu Ciro zabronił wychodzić z auta. MOment się przedłuża, straszna cisza, Gennaro czeka i jest coraz bardziej skonfundowany. Wreszcie wyłazi z auta i zaniepokojony szwęda się, patrząc na zwłoki zabitych ludzi. Po chwili pojawia się Ciro i inni. Gennaro dostaje ochrzan za wyjście za auta. Słychać koguty prawdziwej policji, wiec gangsterzy odjeżdzają czym prędzej. Potem palą auta i ciuchy w jakimś zaułku, a Ciro zdrowo ochrzania swojego przyjaciela za opuszczenie samochodu. Wspaniale nakręcona scena.

        W telewizji mówią o masakrze w afrykańskiej dzielnicy. Gennaro jest wstrząsnięty, wymiotuje. Matka podchodzi i mówi "wstań, przestań ! Jesteś Savastano !".

        swoją droga, don Pietro to niezły kozak. I oszust. Zawiera sojusze dla doraźnego interesu, a za chwilę zwraca się przeciw sojusznikom.

        Na zewnątrz, ludzie don Pietra odwiedzają przywódców tego afrykańskiego gangu, którzy się wyraźnie zdetonowani tym co się stało. "Zabiliśmy przypadkowych ludzi, bo była noc. Nastepnym razem, przyjedziemy w dzień. I już się nie pomylimy...", zapowiadają ludzie don Pietra, a Afrykanin jest wyraźnie podłamany.

        W ostatniej scenie, don Pietro ma widzenie ze swoim adwokatem. Idąc na nie, widzi tego 'swojego" strażnika, który siedzi w pokoju klawiszy ze zwieszoną głową. Coś tu nie gra...

        W pokoju widzeń, adwokat informuje don Pietra, ze jego komórka była na podsłuchu. Policja zastawiła na niego pułapkę. Mają teraz nagranie, z którego jasno i dobitnie wynika, ze to don Pietro zlecił tę masakrę w afrykańskiej dzielnicy. Don Pietro jest wściekły, rzuca teczką z dowodami o ścianę. Oczyma duszy może już widzieć siebie na dożywotnich wczasach w sanatorium za kratkami...

        świetnie się rozkręca. znakomita rzecz.
        • grek.grek Re: "Gomorra" serial [odc. 3 i 4] 31.01.16, 13:35
          trailer :
          www.canalplus.fr/c-series/c-gomorra/pid7731-videos.html
    • pepsic "Spaleni słońcem" Michajkowa 31.01.16, 12:58
      Wczoraj po południu w tvp kultura nadawana była powtórka, dla mnie premiera. Klimaty Czechowa, w które nieśpiesznie, złowrogo wkracza NKWD i motyw osobistej zemsty. Przewodni motyw muzyczny, nasz polski "To ostatnia niedziela" Petersburskiego. Rezolutną córeczkę bohatera grała córka reżysera. Właściwie tylko dwie osoby Grek i Mia recenzowali i entuzjazmowali się, do czego się przyłączam. Film wybitny :)

      Ps. Powtarzam posta, bo źle wkleiłam.
      • siostra_bronte Re: "Spaleni słońcem" Michajkowa 31.01.16, 13:22
        Widziałam jakiś czas temu. Przyłączam się do pochwał.
      • grek.grek Re: "Spaleni słońcem" Michajkowa 31.01.16, 14:11
        znakomite kino.

        dzięki, Pepsic, za recenzję i przypomnienie tego filmu :]
      • barbasia1 Re: "Spaleni słońcem" Michajkowa 31.01.16, 15:52
        pepsic napisała:

        > Film wybitny :)

        I ja podpisuję się pod tym komentarzem na temat filmu. Musze sobie go przypomnieć!
    • siostra_bronte Amerykańskie kino nieme w Kulturze 31.01.16, 13:40
      Wypatrzyłam w programie. W najbliższy piątek "Narodziny narodu", tydzień później "Nietolerancja", oba D.W. Griffitha (co oznacza, że przegląd Raya skończył się, niestety).

      Brawo dla Kultury! Nie pamiętam kiedy ostatnio pokazywano w publicznej klasykę kina niemego.
      • grek.grek Re: Amerykańskie kino nieme w Kulturze 31.01.16, 14:14
        doskonałe informacje, Siostro :]

        a dodatkowo ma powrócić do publicznej Pegaz, tak wynika z zapowiedzi ministra kultury.
        jest też pomysł, aby reaktywować program Sonda, w jakiejś nowej formule.
        jak jeszcze wróci Wielka Gra, to już w ogóle bedzie... dobra zmiana :]
        • siostra_bronte Re: Amerykańskie kino nieme w Kulturze 31.01.16, 14:22
          Tak, czytałam o Pegazie i Sondzie. Przyznam, że nie mogłam pojąć dlaczego w publicznej (nie liczę Kultury i ich Tygodnika) nie było żadnego porządnego programu o nowościach kulturalnych. Były jakieś próby, o różnych dziwnych godzinach, ale w końcu nic z tego nie wyszło. Jak najbardziej popieram wskrzeszenie Pegaza (oglądałam go jako dzieciak, Sondę też).
          • grek.grek Re: Amerykańskie kino nieme w Kulturze 31.01.16, 17:09
            racja, Siostro.

            w Kulturze jest codzienny afisz kulturalny i coś w podobnym tonie około 20:00, ale dorzucenie jeszcze jednej pozycji w Jedynce albo Dwójce, zamiast tego co obecnie pokazują, byłoby w sam raz.
        • barbasia1 Re: Amerykańskie kino nieme w Kulturze 31.01.16, 16:30
          grek.grek napisał:

          > a dodatkowo ma powrócić do publicznej Pegaz, tak wynika z zapowiedzi ministra kultury.

          Ludożerka już się cieszy z tej zapowiedzi! ;))
          Oby tyko Tygodnika Kulturalnego i Hali Odlotów nie zdjęli w TVPKultura. Nie sadzę, żeby nowy praz kolejny wskrzeszony "Pegaz" okazał lepszy od tych programów.

          > jest też pomysł, aby reaktywować program Sonda, w jakiejś nowej formule.
          > jak jeszcze wróci Wielka Gra, to już w ogóle bedzie... dobra zmiana :]

          To będzie telewizja jak za dawnych czasów, hehe!
          Wielka Gra - to już nie ma nowych oryginalnych pomysłów!?
          Wielką Grę będę kontestować. ;)

          • siostra_bronte Re: Amerykańskie kino nieme w Kulturze 31.01.16, 16:37
            Z tego co wyczytałam na stronie fb Kultury Hali Odlotów już nie będzie. Tłumaczą się tym, że prowadząca program, czyli ex-szefowa, odeszła. Nie mogą znaleźć kogoś innego?

            Moim zdaniem program o nowościach kulturalnych powinien być pokazywany w Jedynce albo Dwójce (wbrew pozorom nie wszyscy mają Kulturę) o dobrej godzinie.
          • grek.grek Re: Amerykańskie kino nieme w Kulturze 31.01.16, 17:17
            Hali Odlotów nie ma już bodaj od 3 tygodni, Barbasiu.
            Tak jak napisała Siostra, po odejściu p.Janowskiej formuła została zawieszona.

            co ciekawe, słyszałem gdzieś wywiad z p. Cegielskim, który niekoniecznie krytykuje
            nowe władze. Opowiedział nawet, jak to przyjechali dziennikarze z Francji i koniecznie chcieli
            go zmusić, zeby im powiedział, iż jest terroryzowany przez nowy reżimowy, straszny rząd ;]

            fakt, że Hala była dotąd bardzo lewicowo-liberalna w doborze tematów, zapraszała gości
            niekoniecznie mogących się podobać konserwatystom. Pytanie, czy ktoś teraz zechce
            kontyunowac całą zabawę, bo zmiana stylu wyglądałaby sztucznie, a próba przeflancowania
            Hali na program o przechyle prawicowo-narodowym byłaby komiczna i zapewne zostałaby odrzucona z mety.

            hehe ;]
            czy mozliwe jest dzisiaj pokazanie teleturnieju, w którym kręci się drewniane, pomalowane kółko, a na nim pani kładzie odręcznie koperty z pytaniami, które zawodnik sobie podejmuje i otwiera podrywając siedzenie z fotela ?
            groza ! ;]
    • siostra_bronte "Dumni i wściekli" 31.01.16, 13:44
      Dzisiaj wieczorem w Cinemaxie. Potrafią zaskoczyć dobrą premierą! Pamiętam pochwalną recenzję Angazetki. Oczywiście, zdam relację.
      • grek.grek Re: "Dumni i wściekli" 31.01.16, 17:18
        trzymam[y] za słowo, Siostro :]

        nie znam zupełnie tytułu, i nie będę tego nadrabiał teraz, z przyjemnością zaczekam na Twój opis/recenzję.
      • angazetka Re: "Dumni i wściekli" 31.01.16, 17:45
        Oho, to czekam :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka