Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2017 - 8 (vol. 82)

    • grek.grek 22:45 TVP Kultura "Cały ten zgiełk" 23.08.17, 10:43
      powtórkowo, ale to świetna powtórka.

      dusza i ciało artysty pod mikroskopem reżysera, który w istocie opowiada historię autobiograficzną. kulisy teatru, dramat spalania się w swojej roli, komizm i tragedia śmierci.

      świetny Roy Scheider w głównej roli.

      w tle Broadway i jego atmosfera, ale od innej strony niż zazwyczaj.
      • grek.grek 22:25 !!! TVP Kultura "Cały ten zgiełk" 23.08.17, 10:44
        22:25 !

        aaa ! :] fatalna pomyłka w pierwszej wersji.
      • siostra_bronte Re: 22:45 TVP Kultura "Cały ten zgiełk" 23.08.17, 18:00
        Tak jest, świetne kino!
        • grek.grek Re: 22:45 TVP Kultura "Cały ten zgiełk" 24.08.17, 10:19
          w rozmowie przed filmem padło nawet określenie "amerykańskie OSiem i pół" ;]

          jakoś nie przepadam za takimi porównaniami i odniesieniami, rozumiem ich funkcję i sens, ale
          coś mi zgrzyta zawsze.

          niemniej, film jakże świetny !
    • grek.grek 20:20 Kultura "Seks, kłamstwa i kasety video" 24.08.17, 11:16
      świetna powtórka.

      małzenstwo w kryzysie : on ją zdradza, [bo ?] ona z nim nie chce sypiać.

      pojawia sie ten trzeci, kolega pana męża : intrygujący kolekcjoner wyznań seksualnych kobiet, które nagrywa na kasety. nie probuje swoich rozmówczyn uwodzić, co tylko je dodatkowo "nakręca".

      pani żona w końcu sama daje się namówić na taką spowiedź.

      brzmi jak reklama gabinetu niekowencjonalnych usług psychoterapeutycznych, ale to rasowy dramat psychologiczny. I głębsza refleksja nad stanem ducha amerykańskiego społeczeństwa okresu reaganowskiej prosperity ekonomiczno-gospodarczej. zamożna klasa średnia okazuje się być tyleż świetnie sytuowana i materialnie syta, co beznadziejnie sfrustrowana i pozbawiona języka, którym byłaby w stanie się ze sobą komunikować.

      Złota Palma w Cannes, co ciekawe dla debiutanta, jakim był wówczas Steven Soderbergh.
    • grek.grek 20:20 Ct Art "Anna Karenina" [1967 r.] 24.08.17, 11:25
      przez ostatnie 3 tygodnie "Bracia Karmazow", teraz "Anna Karenina"... czwartkowe seanse w Ct Art zamieniają się powoli w mały przegląd kina radzieckiego z lat 60-tych :]

      nie mam nic przeciwko !

      to jest adaptacja powieści Tołstoja z roku 1967.
      Ponoć od 1911 - jest to 15 ekranizacja :]
      reżyseria Aleksander Zarczi.

      w głównej roli Tatiana Samojłowa, Wrońskiego gra Wasilij Łanowoj, Karenina Nikołaj Gryczenko.

      w zapowiedzi zwraca się uwagę na pełną rozmachu, frenetyczną, muzykę Rodiona Szczedrina, "akcentującą ponadczasowy charakter miłosnej historii".

      Czesi piszą, że w 1968 roku miał spore szanse na ZŁotą Palmę w Cannes, ale festiwal skrócono z okazji protestów studenckich i chyba film w ogóle go nie wyświetlono.

      brzmi zachęcająco :]

      www.ceskatelevize.cz/porady/11116811615-anna-kareninova/216381480037/
      • siostra_bronte Re: 20:20 Ct Art "Anna Karenina" [1967 r.] 24.08.17, 12:54
        Chyba kiedyś widziałam, ale głowy nie dam :)

        Tatiana Samojłowa to niezapomniana bohaterka "Lecą żurawie"!

        Ech, chyba nie dożyjemy czasów kiedy w publicznej tv (i każdej innej) ktoś pokaże radziecką klasykę. Ostatnio bodajże tvp historia się odważyła z "Tak tu cicho o zmierzchu", ale to wyjątek.
        • grek.grek "Anna Karenina" - wrażenia po seansie :]] 25.08.17, 10:50
          racja, Siostro, TVP zaprezentowała wczoraj swoją ramówkę - no cóż, rolnik znów poszuka żony, jakiś serial historyczny w nowoczesnej estetyce "Znaku orła" ;], jakiś kryminał - zapewne kolejny "Prokurator" etc., plus jak zwykle 10 godzin dziennie na telenowele z całej Turcji ;]

          miejmy nadzieję, że od czasu do czasu jakaś fabuła uratuje sytuacje, no i że Kultura dostała parę groszy na ten sezon; jeśli niewiele będzie renomowanych premier, bo wiadomo - lewackie i liberalne kino do TVP nie ma wstępu ;] - to moze chociaż odkurzą archiwa i pokażą dużo dobrego kina z 50s, 60s, 70s ? może jakiś przegląd kina niemieckiego ekspresjonizmu ? :]

          co do "Anny Kareniny" - zdecydowanie znakomita ekranizacja !

          wspaniałe malarskie, plastyczne, impresjonistyczne niemal zdjęcia, wystawne wnętrza, świetnie ucharateryzowani aktorzy, aczkolwiek momentami, w zbliżeniach, wydawało mi się, że źle ustawione oświetlenie wchodziło w konflikt z efektami pracy speców od makijażu i ujawniała się pewna drobna nutka "trupowatości" na twarzach aktorów. Ewentualnie była to wina trochę sfatygowanej taśmy filmowej.

          relacje między bohaterami - w realistycznej tonacji, żadnych egzaltacji, pseudoromatyczieskich spazmów, kluczowe rozmowy Wrońskiego z Kareninem i wszystkie etapy nieszczęśliwej miłości Anny i Aleksieja poprowadzone z absolutną wiarygodnością.

          Istotnie, muzyka odgrywa tutaj istotną role, ale wbrew temu, co napisali w zapowiedzi Czesi - nie jest to "nerwowość" i frenezja bezustanna, tak naprawdę dramatyczne akcenty pojawiają się 3-4 krotnie w trakcie całego filmu, w tym oczywiście w ostatniej scenie, samobójstwa Anny, wspaniale pokazanej, w bardzo kameralny sposób, ona idzie po rampie przy torach, pociąg nadjeżdza za jej plecami, ona się jeszcze waha, kamera filmuje jej twarz z bardzo bliska, w końcu rozpacz bierze górę, kamera chaotycznie miota się we wszystkie strony, naśladując punkt widzenia człowieka spadającego pod koła pociągu. I wtedy muzyka spełnia wszystkie swoje zadania udramatyzowujące ten ikoniczny jakże moment.

          aktorzy są znakomicie : a] dobrani, b] wykorzystani przez reżysera.

          Laura Samojłowa, raz - inteligentna i świadoma jak ważną w historii literatury postać odgrywa, więc nie przesadza z ekspresją, nawet w scenie kiedy jest bliska śmierci, prawie umiera, przeprasza męza za swoją zdradę, a także w scenie monologu przedśmiertnego, który wypowiada chłodno i gorzko, zaś w scenach uczuciowych z Wrońskim - namiętna, lecz nie szarżuje, no i dwa - jest też niezwykle piękna.

          Wasilij Łanowoj, Wroński, trochę w cieniu Anny/Laury, ale to zrozumiałe, za to świetnie współgrają jak chodzi o aktorską chemię, on też nie przesadza z doborem środków wyrażania emocji.

          Nikołaj Gryczenko, doskonały Karenin ! Czesi dubbingują większośc filmów, i tak samo było w tym przypadku, ale zawsze lektorzy są dobrani tembrem głosu do aktorów na ekranie. Karenin mówi więc minimalnie za wysokim głosem, co doskonale jakimś trafem pasuje do jego zachowań. Tak naprawdę, w jakiś sposób, on jest przecież także ofiarą tej miłosnej historii, która przyprawia ANnę o śmierć. O ile Wroński jest częścią dramatu Anny, o tyle Karenin ma także własną mocno zarysowaną osobowośc, człowieka, który do końca nie może przestać chyłkiem kochać żony, mimo że zdradziła i odeszła, milczy zaskoczony gdy odwiedza ona ich wspólnego syna, którego Karenin nie chciał jej oddać; Anna do końca uważa go za dobrego człowieka, taką też pamięć o nim pozostawia synowi "kochaj go ! on jest dobry ! ja nie jestem, ja jestem zła".

          świetne sceny z tzw. towarzyską śmietanką, która plotkuje co niemiara, ilekroć tylko obiekt sensacyjnych doniesień romansowo-skandalowych pojawia się w zasięgu wzroku.

          Scenariusz obejmuje głównie sceny dialogów, interakcji między postaciami, nie ma więc zbyt wiele panoram, opisów stanów ducha za pomocą obrazów, scen "wolnych". Siłą rzeczy, zatem, gros akcji rozgrywa się we wnętrzach, jako sie rzekło : znakomicie wybranych i przygotowanych na tę okoliczność :]



          • maniaczytania Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie :]] 25.08.17, 18:52
            grek.grek napisał:

            > racja, Siostro, TVP zaprezentowała wczoraj swoją ramówkę - no cóż, rolnik znów poszuka żony, jakiś serial historyczny w nowoczesnej estetyce "Znaku orła" ;], jakiś kryminał - zapewne kolejny "Prokurator" etc., plus jak zwykle 10 godzin dziennie na telenowele z całej Turcji ;]

            Greku - nie lekceważ rolników ;) Chciałam tylko zauważyć, że z tego programu są już cztery małżeństwa i dwoje dzieci :) Misja społeczna spełniona jak najbardziej - widziałam kilka odcinków, to w sumie smutne, że ludzie w ten sposób szukają drugiej połówki, jak bardzo muszą tęsknić za miłością ... Owszem, zdarzają się i tacy z 'parciem na szkło', ale tam działa w miarę dobra selekcja.
            Serial historyczny ma być taką polską telenowelą historyczną o Kazimierzu Wielkim - poczekamy, zobaczymy. Za "Miastem skarbów" (wiem, nie lubisz Różczki) na plus przemawia Aleksandra Popławska :) A co do tych tureckich seriali - one mają oglądalność, ale telewizja musi odpowiadać gustom różnych grup wiekowych - a wiem, że emeryci oglądają to :) Musi być dla każdego coś miłego ;)


            > miejmy nadzieję, że od czasu do czasu jakaś fabuła uratuje sytuacje, no i że Kultura dostała parę groszy na ten sezon; jeśli niewiele będzie renomowanych premier, bo wiadomo - lewackie i liberalne kino do TVP nie ma wstępu ;] - to moze chociaż odkurzą archiwa i pokażą dużo dobrego kina z 50s, 60s, 70s ? może jakiś przegląd kina niemieckiego ekspresjonizmu ? :]

            Więcej o nowej ramówce i propozycjach na wrzesień w następnych ojejkach, ale już dziś zdradzę, że Kultura we wrześniu nie zaskakuje, ale TVP 2 i owszem - zwłaszcza niedzielnymi wieczorami filmowymi ;)

            AAA - w TVP 2 będzie serial "Nocny recepcjonista" - w rolach głównych Tom Hiddleston i Hugh Laurie - dziewczyny, oglądamy? :)))))
            • siostra_bronte Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie :]] 25.08.17, 18:55
              Maniu, no właśnie, dla "każdego coś miłego", czyli dla wielbicieli dobrego kina też! :)

              Jestem ciekawa tego filmowego pasma w niedzielę!

              O, słyszałam o tym serialu, mam nadzieję, że nie będzie leciał po nocy.
              • siostra_bronte Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie 25.08.17, 19:06
                Maniu, nie wytrzymałam psychicznie i zajrzałam do telemana. W niedzielę na Dwójce o 22.50 cykl "Kino bez granic" -"Lewiatan". Jestem w szoku :) Niestety, kończy się po 1.00. Dlaczego tak późno??

                A po nim, o...1.20 kolejny szok, klasyka polskiego kina, "Orzeł" Buczkowskiego. Czyżby ktoś z publicznej wziął sobie do serca moje postulaty? :) Nie wiem, czy to początek jakiegoś cyklu. Ale kto to będzie oglądał o takiej porze??

                Za to wcześniej o 20.00 leci "Gladiator". Świetny film, ale wszyscy go widzieli już po kilka razy!
                • siostra_bronte Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie 25.08.17, 19:10
                  Aaa, w Kulturze we wrześniu będzie przegląd filmów Roberta Altmana. Niestety, brakuje kilku ważnych tytułów, te z przeglądu widziałam, ale dobre i to!
                  • siostra_bronte Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie 25.08.17, 19:12
                    Lista filmów: "MASH", "Nashville", "Trzy kobiety", "Na skróty" i "Gracz" (ostatnio parę razy powtarzany).
                • maniaczytania Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie 25.08.17, 19:43
                  ech, popsułaś niespodzianki ;)

                  Co do filmowego pasma niedzielnego - o 20:00 będą go zaczynały hity 'popularne' nazwijmy to - Gladiator, potem Igrzyska śmierci - dla mnie ok, bo to pora, że można te widowiskowe filmy obejrzeć z dziećmi.

                  Za to po nich będą dwa kolejne filmy (chociaż kto będzie oglądał te ok. północy?) - m.in. "Ona" ("Her" z Joaquinem Phoenix) i "Przeszłość" Farhadiego, "Droga do zapomnienia", "Whisky dla aniołów" Kena Loacha.

                  Będzie też "Niezwykły dzień panny Pettigrew" tylko innego dnia :)
                  • maniaczytania Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie 25.08.17, 19:46
                    a właśnie zobaczyłam, że w TVP 1 będzie "O jeden most za daleko" tyle że podzielony na dwie części.

                    I co tydzień teatr telewizji o stałej porze!
                    • siostra_bronte Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie 25.08.17, 20:05
                      O, uwielbiam ten film!! Widziałam go chyba z 10 razy!!

                  • siostra_bronte Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie 25.08.17, 20:04
                    Przepraszam, ale byłam strasznie ciekawa :)
                    • maniaczytania Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie 25.08.17, 20:16
                      nie dziwię się :) Mam nadzieję, że te niespodzianki utrzymają się i w kolejnych miesiącach :)
                  • grek.grek Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie 26.08.17, 12:42
                    dzięki, Maniu :]

                    mam nadzieję, ze "Igrzyska smierci" będą włącznie z drugą częścią "Kosogłosa", bo inaczej zanosi się na czwartą powtorkę ;]

                    "Ona" i "Przeszłośc" - mamy w archiwum, ale nie wiem, czy wszyscy oglądaliśmy, więc na wszelki wypadek : warto rezerwować sobie czas na te filmy.

                    "Drogi..." i "Whisky" nie widziałem :]

                    w sumie, mam też nadzieję na klasykę polskiego kina, a takze polskie premiery.
                • grek.grek Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie 26.08.17, 12:37
                  ciekawe tytuły, Siostro :]

                  oby się utrzymały takie tendencje.


              • maniaczytania Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie 25.08.17, 19:47
                siostra_bronte napisał(a):

                > Maniu, no właśnie, dla "każdego coś miłego", czyli dla wielbicieli dobrego kina też! :)

                No to się rozumie! :)
              • mala_ciekawostka Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie 26.08.17, 11:36
                Ja też o nim słyszałam, ale chyba się nie skuszę, za dużo mam innych seriali do obejrzenia - a czasu na to niewiele ;)
            • grek.grek Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie :]] 26.08.17, 12:35
              Maniu, gdzieżbym śmiał ;] - chłop potęgą jest i basta ! ;]

              wiesz, ja z kolei trochę wątpię w to "poszukiwanie miłości", bo tego się przed kamerami raczej nie robi, trudno w takiej scenografii o intymnośc, ale nie przeczę, ze ktoś z kimś może się tam odnaleźć i to wcale nie musi być sezonowe "uczucie".

              Maniu, widziałem w TVP zajawki tego serialu - estetyka jak ze "Znaku orła" ;] to nie będzie "Gra o tron", ewidentnie.

              mam wrażenie, ze ludzie z TVP nie oglądali żadnego współczesnego serialu, nie mają pojęcia, że to co oni kręcą, to - cytując publicystów Rzepy - "paździerz", tak kręcono, owszem, ale 20 lat temu.

              wiesz, ja rozumiem : "Belfry" i inne rzeczy kupią raczej komercyjne stacje, bo mają na to lepsze pieniądze, ale dlaczego TVP nie kupuje najlepszych seriali z zagranicy ? Czesi - wiem, zaraz dostanę pomidoreem za to ciągle przeciwstawianie świetnych Czechów marnym rodakom ;) - w publicznej telewizji kupują dobre seriale z zagranicy, własnych raczej nie kręcą, czasami powtarzają, ostatnio "Szpital na peryferiach".

              myślę, że to dobra strategia : nie możemy nakręcić sami nic ciekawego, to szkoda na to kasy, kupmy za to Ligę Mistrzów albo Ligę Europy dla kibiców, albo jakieś dobre seriale z zagranicy.

              żeby tak nie psioczyć całkiem, to podam chlubny przykład TVP Kultura : w zeszłym roku kupiła, wg mnie, rewelacyjny brytyjski serial "Utopia". Opisywałem go zresztą ;] świetna myśl, świetnie wydana kasa. Szkoda, że tak rzadko zdarza się komuś w TVP ruszyć głową.

              no ja wiem, ze tureckie seriale sa oglądane, ale mimo wszystko, Maniu, w kwestii misji jestem ortodoksem ;] Ludziom podobają się też paradokumenty z Polsatu i TVN; TVp powinna puszczać nie to, co się ludziom podoba, ale to co jest ambitne w swoim gatunku, niekoniecznie "hermetyczne", ale jesli przystepne i popowe, to na wysokim poziomie. Tyle, ze aby taki program skonstruować, to trzeba mieć odpowiednie nastawienie i kadry, a tam teraz wiadomo jak jest, zaciąg z partii, ze szkółek ojca Rydzyka, z TV Republika i Frondy.

              o, dobre filmy w niedzielne wieczory ?
              świetnie by było :]
              czekamy na zapowiedzi, Maniu :]

              • maniaczytania Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie :]] 26.08.17, 13:01
                na usprawiedliwienie "Korony królów" dodam tylko, że twórcy absolutnie nie aspirują do "Gry o tron", to ma być telenowela tyle że w kostiumie ;) Nie ma się co nastawiać na coś lepszego, ale zawsze to fajnie, że przy okazji będzie można zainteresować historią czy przekazać jakieś ciekawostki :)
                • grek.grek Re: "Anna Karenina" - wrażenia po seansie 26.08.17, 15:27
                  domyślam się, Maniu :]

                  oby tak było, jak napisałaś :]
      • grek.grek Re: 20:20 Ct Art "Anna Karenina" [1967 r.] 26.08.17, 12:39
        przy okazji, przepraszam że jeszcze do tego wracam, trailer do "Anny..." :

        www.youtube.com/watch?v=ng38YC1Po1g
    • siostra_bronte "Jutro wstanę rano i oparzę się herbatą" 24.08.17, 12:56
      O 21.20 w Dwójce. Chyba ostatni, niestety film czeskiego przeglądu.

      Tytuł wydaje mi się znajomy, ale nie pamiętam czy oglądałam.
      • grek.grek Re: "Jutro wstanę rano i oparzę się herbatą" 25.08.17, 10:20
        udało Ci się obejrzeć, Siostro ?

        Czcigodni ?

        jakie wrażenia ?
        • siostra_bronte Re: "Jutro wstanę rano i oparzę się herbatą" 25.08.17, 14:02
          Tak, obejrzałam :)

          W sumie powiem tak: świetny pomysł, ale można było z takiej historii więcej wycisnąć. I realizacja jest czasem niedbała, z dzisiejszego punktu widzenia trochę "przaśna", choć to też ma swój urok. Ale i tak to był bardzo przyjemny seans.

          To co najlepsze to właśnie ten pomysł podróży w czasie. Nie nowy, a jednak świetnie przeprowadzony. Akcja dzieje się w przyszłości, kiedy takie podróże są możliwe. Turyści wybierają sobie różne wycieczki np.: mezozoik, starożytny Egipt, zburzenie Bastylii, bitwa pod Waterloo :)

          Podróże odbywają się rakietą, która leci w kosmos, potem następuje "przejście" (efekty specjalne oczywiście są dzisiaj rozczulające) i rakieta wraca na Ziemię już w wybranej epoce.

          Grupka byłych nazistów, wpada na pomysł, aby przy pomocy przekupionego pilota rakiety, Karela Buresa, wylądować nie w czasach dinozaurów, ale w grudniu 1944 r. podrzucić Hitlerowi bombę wodorową i zapewnić Rzeszy zwycięstwo :)

          Trójka nazistów trzyma się świetnie, bo w owych czasach dostępne są pigułki młodości. Jeden z nich, 80-latek, chwali się, że ma już szóstą żonę, która zresztą myśli, że ma 20 lat mniej :)

          Niestety misterny plan legnie w gruzach, bo Karelowi nie udaje się dotrzeć na lotnisko. Dociera tam za to jego brat bliźniak, Jan, który projektował rakiety, więc potrafi je pilotować. I zawsze zazdrościł Karelowi jego ekscytującego życia i narzeczonej, w której sam się podkochuje. Jan wykorzystuje okazję, żeby podszyć się pod brata, ale oczywiście nie ma pojęcia o planach grupy spiskowców...

          Więcej nie będę zdradzała, bo może jednak ktoś się skusi w sobotę.

          Sporo to zabawnych żartów, ale jak napisałam, całość jest nierówna, można było tę historię lepiej wykorzystać. Ale bardzo mi się podoba cudownie abstrakcyjny humor całej tej historii!

          Są tu też dowcipy mocno ryzykowne z Hitlerem w roli głównej (łącznie z dokumentalną czołówką), ale dzisiaj nie powinny chyba nikogo szokować. Ale wtedy z pewnością były odważne. Jednak pasują do kompletnej, radosnej anarchii, jaką widzimy na ekranie.

          Końcówka filmu, kiedy to grupka bohaterów wraca z przeszłości i spotyka samych siebie z czasu teraźniejszego, jak nie przymierzając w "12 małpach" Gilliama, to już kompletne szaleństwo! Jeden ze spiskowców chce zabić siebie, bo "jak wyżyjemy z jednej pensji?" :) Sama się pogubiłam kto jest kim :)

          Zdecydowanie warto zobaczyć!

          Cały film jest też na youtube:

          www.youtube.com/watch?v=AsJ8nRhnOM0




          • grek.grek Re: "Jutro wstanę rano i oparzę się herbatą&# 26.08.17, 12:11
            dzięki, Siostro :]

            faktycznie, brzmi to ciekawie, rzecz by można - odlotowo.
            łącznie z tytułem :]

            ciekawy jest też pomysł z zamianą na życia, trochę jak z "Zawodu : reporter" Antonioniego.

            ech, podróże w czasie... niby czysta utopia, ale zawsze pozostaje nutka wątpliwosci : a jesli rzeczywiście istnieją światy równoległe i żadna historia się nie kończy, a jedynie my ulegamy złudzeniu ? ;]

            niestety, nie zdołam dziś obejrzeć ! żałuję, mógłbym zobaczyć początek, ale to marna pociecha, skoro tylko tyle :]

            tym większe dzięki za link, Siostro !


    • grek.grek 20:20 Kultura "Czarny kot" 25.08.17, 10:54
      oglądaliśmy ! :]

      młoda para, podróż poślubna, Węgry, tajemniczy doktor i noc w domu pewnego szczególnego architekta, który ma pewne specyficzne zainteresowania.

      Bela Lugosi i Boris Karloff w jednym filmie, ale bynajmniej nie jako Drakula i Frankeinstein ;]

      scenariusz na podstawie opowiadania Edgara Allana Poe.
    • grek.grek 21:40 Ct2 "Monachium" 25.08.17, 11:02
      był takze u nas, ale jakoś nigdy nie miałem okazji obejrzeć, a dziś - chyba będę miał ;]

      historia dramatu jaki rozegrał się podczas Igrzysk Olimpijskich w Monachium w 1972 roku, kiedy to palestyńscy zamachowcy zorganizowali w wiosce olimpijskiej akcję, w której zginęło 11 izraelskich sportowców.

      za kamerą sam Steven Spielberg.

      czy oglądaliście ten film ?


      • mala_ciekawostka Re: 21:40 Ct2 "Monachium" 25.08.17, 11:34
        Ja też jeszcze go nie widziałam. Może przy jakiejś powtórce spróbuję obejrzeć.
        • grek.grek Re: 21:40 Ct2 "Monachium" 26.08.17, 11:21
          mnie sie udało wczoraj, Mała Ciekawostko :]

          polecam bardzo.

          zaraz napiszę jeszcze parę słów, postaram się nie spoilerować :]
      • siostra_bronte Re: 21:40 Ct2 "Monachium" 25.08.17, 13:13
        Widziałam. Podobał mi się, bo i sama historia jest bardzo ciekawa. Może jednak trochę za długi i jest parę scen irytujących. Ale zdecydowanie warto zobaczyć!
        • siostra_bronte Re: 21:40 Ct2 "Monachium" 25.08.17, 14:10
          A, u Czechów chyba nie ma reklam w czasie filmu? Ja oglądałam bodajże w tvn 7 i wyszła z tego ponad 3-godzinna kolubryna.

          Zapomniałam napisać, dużym plusem jest świetna obsada aktorska, z wieloma Europejczykami: Michael Lonsdale, Matthieu Amalric, Valeria BruniTedeschi, Mathieu Kassovitz, Ciaran Hinds, Moritz Bleibtreu.
          • grek.grek Re: 21:40 Ct2 "Monachium" 26.08.17, 12:14
            yes, Siostro :]

            w dodatku, między kolejnymi pozycjami programowymi reklamy są tylko symboliczne : zwykle trwają ok 2,5 minuty.

            zdecydowanie ! ta obsada, to jeden z mocnych punktów filmu.
        • grek.grek "Monachium" - kilka słów po seansie 26.08.17, 12:01
          dzięki, Siostro :]

          zdecydowanie - wart obejrzenia !

          generalnie, zamach monachijski cały czas przewija się w tle, od niego też zaczyna się cała akcja [a cały dramat jaki rozegrał się na lotnisku widzimy dopiero w samej końcówce, w wizyjnej scenie głównego bohatera - i to w jakiej sytuacji...].

          Lwią częśc fabuły stanowią jednak wypadki jakie miały miejsce już po tej tragedii, kiedy izraelski rząd, a ściślej sama premier Golda Meir, zdecydował o rozpoczęciu tajnej operacji likwidacji 11 wytypowanych przywódców organizacji Czarny Wrzesień, która stała za wydarzeniami w Monachium.

          Przy okazji, nie wiadomo, czy przedstawione w filmie zdarzenia miały miejsce naprawdę; izraelskie służby, rząd i inne... czynniki odcięły się od wersji kanadyjskiego autora powieściowego oryginału [tytuł "Odwet"] George'a JOnesa.

          A więc rząd, w porozumieniu ze specsłużbami, tworzy specjalną grupą pościgową, która podróżuje po świecie i kolejno zasadza się na "targety". Wystawia im je tajemnicza organizacja z siedzibą we Francji. Kontaktem jest niejaki "Louis", z którym główny bohater, dowódca komanda - Avner, kontaktuje się osobiście, a czasem zostaje takze przedstawiony głównemu szefowi, proszącemu, by zwracać się do niego per... "tata".

          Dla realizacji wyznaczonego zadania, Avner zgadza się na wykasowanie z państwowych ewidencji wszelkich danych o sobie, de facto : pozwala na to, by przestać istnieć jako obywatel, wszystko dla zachowania absolutnej tajności operacji; zostawia żonę w 7 miesiącu ciązy, kontaktuje się z nią tylko telefonicznie, córkę po raz pierwszy widzi dopiero po kilku latach.

          Przez cały ten czas jeździ po świecie, wraz z czterema kompanami, i zasadza się na kolejno wskazane [czy raczej kupione za spore pieniądze] cele. Sposoby dokonywania zamachów są przeróżne, nie będę ich opisywał, żeby nie psuć przyjemności przekonania się na własne oczy tym, którzy są przed premierą filmu :]

          są to jakby mini-thrillery, bo każda z tych akcji jest zupełnie osobna, swoista, rządzi się własnymi prawami i posiada całkiem odrębną dramaturgię. Wg mnie, zdecydowanie najlepsze sekwencje w tym filmie.

          Paryż, Ateny, Bejrut, Cypr, Majorka, LOndyn... Avner i jego grupa co chwila zmieniają miejsce.

          Nic nie pozostaje jednak bez konsekwencji, w przeciwnym razie film byłby tyleż świetnym thrillerem, co płytkim i płaskim w gruncie rzeczy.

          Każda kolejna akcja w jakiś sposób prowokuje w bohaterach konflikty wewnętrzne i wątpliwości. Zaczynają się sprzeczki, zaczynają się wymiany zdań i punktów widzenia na całą okolicznośc. Czy to po żydowsku jest zabijać w zemście ? Czy to sprawiedliwe i zgodne z naszą tradycją ? Czy to w ogole ma sens, skoro przeciwnik jednych przywódców zastępuje innymi, jeszcze bardziej radykalnymi, jeszcze bardziej nas nienawidzącymi ? Czy to ma sens, skoro wcale ich nie osłabiamy, ale prowokujemy coraz ostrzejsze akty zemsty ?

          Dla kogo, po co, to robimy ? Dla narodu ? Dla państwa ? Dla naszych dzieci ? A jesli tak, to może wcale nie robimy dla nich dobrze, przeciwnie : nakręcamy spiralę wzajemnej wrogości, której najcięższe odium może spaść właśnie na nich ?

          Te narastające moralne dylematy pogłębiają całą historię. Podobnie jak żydowskiej prowieniencji muzyka, która balansuje między zawodzeniem modlitewnym, a tradycyjnymi rytmami "weselnymi".

          I okazuje się, na dodatek, że bohaterowie wcale nie są nieuchwytni i tak zakamuflowani, że nie do odkrycia. Ktoś zaczyna czyhać na ich życie, a oni sami doznają paroksyzmów paranoi, z myśliwych sami stają się zwierzyną, a Avner drży o życie nie tylko swoje, ale i swojej rodziny.

          Obsada rzeczywiście znakomita, międzynarodowa.

          w głównej roli jest Eric Bana, jest też Daniel Craig, ale wydaje mi się, ze ten pierwszy nie jest wybitnym aktorem dramatycznym, przez co w scenach przeżywania rozterek nie wypada najlepiej, a drugi gra postać dość papierową [zdeklarowany zwolennik wymierzania sprawiedliwości wrogom ojczyzny, żadnych wątpliwości, żadnych pytań :)].

          świetnie za to wypadają, wg mnie, irlandzki aktor Ciaran Hinds [Carl], który próbuje ważyć racje obu stron, oraz rzecz jasna Geoffrey Rush, tutaj grający - jesli dobrze wyczułem jego funkcję - oficera izraelskiego wywiadu, który nadzoruje całą akcję z ramienia rządu, ale nie gra do końca fair i ciągle, bezskutecznie, domaga się od Avnera ujawnienia źrodła cynków, czyli "Louisa" [też dobry Mathew Amalrick], a w końcówce odgrywa rolę absolutnie już podejrzaną i do końca nie wiadomo, czy pozytywną, choć nawet jeśli negatywną, to można się zastanawiać nad słusznością jego intencji.

          w sumie, kolejna ciekawa wycieczka Spielberga w nowe przestrzenie kinowych poszukiwań. Thrillera z polityką w tle chyba wcześniej i później jeszcze/już nie kręcił ?

          a teraz tak patrzę w jego filmografię i łapię się na tym, że to jest reżyser, który nakręcił "Kolor purpury", "Listę Schindlera", "Amistad". Niby pamiętany jako pan od kosmitów i przygodówek, a tutaj proszę jakie ambitne propozycje :]

          budowanie atmosfery i dramaturgii thrillera, to zadanie dla wirtuozów, mam wrazenie ;] Jesli tak, to, na mój gust, pan Spielberg powinien nakręcić jeszcze coś w tym stylu [yes, nakręcił wcześniej także "Raport mniejszości" - wg mnie, bardzo dobry !], bo i w tej materii zdradza znaczne umiejetności :]

          reasumując : zgadzam się z Tobą, Siostro - warto obejrzeć !

          I polecić wszystkim :]]


          • mala_ciekawostka Re: "Monachium" - kilka słów po seansie 26.08.17, 12:35
            Dziękuję za opis i za polecenie! Spróbuję w miarę możliwości obejrzeć :)
            • grek.grek Re: "Monachium" - kilka słów po seansie 26.08.17, 12:45
              bardzo zachęcam, Mała Ciekawostko :]

              pamiętam, że TVN miał ten film na swojej playliście i pojawiał się zarówno w głównej stacji,
              jak i w TVN7.

              może niebawem powtórzą :]
              • mala_ciekawostka Re: "Monachium" - kilka słów po seansie 26.08.17, 13:00
                Też na to liczę:)
      • maniaczytania Re: 21:40 Ct2 "Monachium" 25.08.17, 18:39
        oglądałam - świetny! Ale bardzo długi (w sumie, jak się wciągnie, to nie czuć), jak na tę porę emisji, to trochę ciężko.
        • grek.grek Re: 21:40 Ct2 "Monachium" 26.08.17, 12:17
          dzięki, Maniu :]

          yes, ma swój metraż :]
          I , tak jak piszesz, nie pozostawia zbyt wiele czasu na zerkanie na zegarek, a do tego wydaje
          mi się, że kolejne wątki są dobrze skondensowane, co sugeruje, że bardziej się go obciąć nie dało ;]
    • grek.grek 20:20 Kultura "Major Dundee" 26.08.17, 15:33
      w reżyserii Sama Peckinpaha, z Charltonem Hestonem w głównej roli./

      akcja ma miejsce w czasie wojny secesyjnej.

      tytułowy major [Unii] groźbą i prośbą zmusza wziętych wcześniej do niewoli zołnierzy Konfederacji, oraz pospolitych rzezimieszków, do pościgu za Apaczami, którzy porwali dzieci i uprowadzili je do Meksyku.

      Peckinpah zapalił zielone światło dla "poetyki [naturalistycznej] przemocy" w kinie opisującym Dziki Zachód.

      "Dundee" to jego trzeci film, 4 lata po nim była "Dzika banda", w której - ponoć, bo wciąz nie widziałem ;] - w pełni rozwinął swoje pomysły ekspresji i estetyki filmowej.


    • grek.grek 23:45 Historia "Ja, Klaudiusz" odc. 10 26.08.17, 15:38
      w słowniku brakuje już słów wyrażajacych uznanie i podziw, których byśmy jeszcze nie użyli
      w stosunku do tego serialu :]

      zatem : pełna gotowość !

      [u mnie w grafiku : 5 minut później niż zwykle]
      • siostra_bronte Re: 23:45 Historia "Ja, Klaudiusz" odc. 10 26.08.17, 17:10
        Tak jest :)

        Dzisiaj ciąg dalszy szaleństw Kaligulii!
        • grek.grek Re: 23:45 Historia "Ja, Klaudiusz" odc. 1 26.08.17, 17:40
          cześć, Siostro ! :]

          zapewne tak będzie.

          ciekawe, czy zobaczymy najbardziej osobliwego senatora w historii światowego parlamentaryzmu ? ;]
          • siostra_bronte Re: 23:45 Historia "Ja, Klaudiusz" odc. 1 26.08.17, 19:00
            Z tego co pamiętam to tak :)
            • grek.grek "Ja, Klaudiusz" odc. 10 - wrażenia :] 27.08.17, 11:40
              masz niezawodną pamięć, Siostro :]

              istotnie, pojawił się, i zagwarantowane miał nawet specjalne entree ;]

              kolejny kapitalny odcinek !
              tym razem nie miał tej frenezji, w jakiej się pluskały 2-3 poprzednie, ale cóż za dramaturgia, cóż za portret Kaliguli, ileż szczęścia ma Klaudiusz.

              Ile razy udaje mu się uniknąc śmierci ? chyba trzykrotnie ? Najpierw Kaligula każe utopić go w rzece, potem chcą go zabić pretorianie, a wreszcie podnosi na niego miecz gwardia germańska.

              Paradoksalne, że tak jak unika śmierci z powodu "bycia głupcem i błaznem", tak i cesarzem zostaje z tego samego powodu. Rozbawieni pretorianie uznają, że... czemu wlaściwie nie ? Kaligula leży martwy, chaos za kulisami, niech Klaudiusz zostanie cezarem. "Nie martw się, Klaudiuszu, to nie jest złe życie" :]] Przyznam, że ubawiła mnie ta zachęta : cesarz Rzymu "to nie jest złe życie" ;] I ta mina Klaudiusza zatrzymana w ostatnim kadrze : zdumienie pomieszane z bezradnością, gdy go unoszą na ramionach żołdacy i wołają, ze "mają cesarza".

              Przy okazji : już na początku swoich rządów ma żelazne poparcie pretorian :] Krzywdy nie dadzą mu zrobić, niezły kapitał założycielski.

              A zaczął od funkcji portiera i wykijdały w burdelu, w który Kaligula zamienił pałac cesarski, zmuszając rzymską socjetę do orgiastycznych wyczynów. Później sam odwiedza przybytek i powiada, ze budzą w nim odrazę i wkrótce się ich pozbędzie. Nie sposób nadążyć za nim ;] Podobnie jak nie zdązyli senatorowie, którzy na jego polecenie nie przygotowali zadnej fety z okazji powrotu cesarza z Germanii, za co omal nie zostali zamordowani. Niby tak kazał, ale kazał dlatego, żeby sami domyślili się, iż powinni postąpić wbrew rozkazowi, aby dać wyraz swojej miłości do niego ;']

              postać zupełnie niepodrabialna. A John Hurt - prawdziwie wielka kreacja, jeszcze jedna w tym wybitnym serialu, a właściwie : ja bym powiedział, ze to po prostu film podzielony na odcinki. Są reżyserzy z Ameeryki Łacińskiej główne, którzy kręcą 8-9 godzinne "fabuły", więc porównanie można by od biedy znaleźc ;]]

              "Chcę zbudować RZym, który przetrwa tysiąc lat" - czy my tego aby nie słyszeliśmy całkiem niedawno, tyle że w odniesieniu do innej jednostki państwowej ?

              "On się boi bardziej niż my wszyscy", powiada żona [jakże zaskakująca] Kaliguli, kolejna prawda o rządzących. Im bardziej kompleksowa władza w rękach, tym większy paranoja i strach.

              Jak naturalnie on "rozmawia [i wadzi się] z Neptunem". MOżna go zagrać, ale wierzyć w to - to dopiero frajda !

              "Jedyne lwy w Rzymie, to te na arenie" - świetny one-liner, ale Klaudiusz jednak myli się, i co ciekawe, kiedy "lwy" się ujawniają : konsekwencje dotykają bezpośrednio jego.

              Derek Jacobi fenomenalnie gra to płaszczenie się Klaudiusza przed cesarzem. Walczy w ten sposób o swoje życie. Niesamowita jest scena, kiedy udaje mu się ocalić swoje życie za pomoca... adekwatnych do sytuacji cytatów z Homera. Kaligula jest tak rozbawiony, że proponuje ocalenie dwóch posłańców, których chce ściąć. Klaudiusz musi podać jeszcze jeden cytat. Cóż za presja, na szali jest życie ludzkie. I Klaudiusz je ratuje. Tak jak ratuje kobiety, w tym burdelu [swoją drogą - scena orgii bardzo poczciwa, dzisiaj zapewne użyto by znacznie odważniejszych środków]. Wiele wpływowych osób, takzę spiskowcy, widzą, ze Klaudiusz w gruncie rzeczy jest człowiekiem odważnym.

              mam jednak wrażenie, że w finale zostaje on cesarzem także dlatego, ze paru ludziom [Kasjusz przygląda się wynoszeniu go na piedestał i milcząco to akceptuje] wydaje się, ze będzie nieskodliwy, i w gruncie rzeczy moze być użyteczny jako marionetka, którą da się sterować i za jej pomocą załatwiać własne interesy. Wątpię, aby zaczał być traktowany serio, tylko dlatego ze został cesarzem.

              świetna jest scena, kiedy Kaligula zastanawia się : "A może jednak jestem wariatem ? Obłąkany ?", zwierza się, ze sypia tylko 3 godziny dziennie [ja mam okresy, że wystarczą mi 4 godziny, zaczynam się martwić ;)], czuje ten "galop" w głowie, że może jest chory ? Klaudiusz kapitalnie z tego wychodzi, bo musi coś powiedzieć przecież : "bogom wystarczają 3 godziny, a ty, panie, jesteś nim" :] świetnie tez wyszedł z nieopatrznego przyznania, że cesarz "sprawił mu szczęście" dla żartu wydając go za Messalinę - Kaligula na to "Szczęście ? ! zrobiłem to dla drwiny !", na co Klaudiusz od razu zmienia wersję : "Chodziło mi o twoje szczęście, panie, jestem szczęsliwy, gdy mogę być przyczyną twojego dobrego humoru" - Klaudiusz wykazuje tutaj inteligencję i błyskotliwość godną pozadroszczenia, zwłaszcza że działa w warunkach zwiększonej presji ;]

              to jest cały czas gra w kotka i myszkę, on to wie, czasami popełnia mały błąd i ląduje w wodzie, ale zwykle wykonuje zgrabny unik, jak torreador przeciw bykowi na arenie, Klaudiusz jest zaiste przedniej klasy torreadorem :]]

              scena, kiedy z wyprawy wojennej Kaligula przywozi skarby : okazują się niby... muszle morskie "wydarte Neptunowi". senatorzy zobaczyli chyba oczyma wyobraźni bankructwo w ciągu miesiąca ;]

              klimatyczne sceny rozmów, narad i planów spiskowców.

              I sam zamach na cesarza, scena niemal dynamiczna, ale na mnie największe wrażenie zrobiło to, ze gdy już ginie : wszyscy rozbiegają sie w swoich kierunkach, a zwłoki zostają gdzieś pod ścianą w przejściu, nic już nie znaczy, sytuacja się zmienia, władca absolutny staje się absolutnie historią i dalekim wspomnieniem, przed chwilą wszyscy drżeli przed jego kaprysami i folgami, a teraz leży pod ścianą, jak zgubiona reklamówka.

              Rewelacyjny moment, gdy Klaudiusz nocą zostaje wyrwany z pieleszy i zaprowadzony do pałącu, razem z nim dwóch innych jegomościów. Czekają w hallu, szykują się na najgorsze, a za moment... światełka, jakaś muzyka, i ukazuje się przebrany queerowo Kaligula, razem z nim tancerki i śpiewak upozowany na Homera, i dają występ muzyczno-taneczny. Zupełna konsternacja. I jeszcze Kaligula, zachęcony ich brawami, powiada : "to tylko próba", na co Klaudiusz, jakże... szczerze : "więc będziemy mieli zaszczyt oglądać jeszcze bardziej olśniewajacy występ, panie ?" ;]]

              Messalina jakże skromna i młoda; jako żona cesarza poczuje się swobodniej zdecydowanie, za plecami męza intelektualisty.

              No i dociążone kości, którymi Klaudiusz wygrywa sobie jeden dzień wdzięczności cesarza. Zupełnie nieprzewidywalnego, żyjącego w urojeniach, androginicznego, groźnego dla otoczenia, ale - jak pisałaś, Siostro - zajmującego, jako postać.

              znakomity serial !
              • siostra_bronte Re: "Ja, Klaudiusz" odc. 10 - wrażenia :] 27.08.17, 13:42
                Mogę się tylko podpisać!

                Kaligula szaleje zupełnie, nic dziwnego, że w końcu zawiązuje się spisek przeciw niemu.

                Ta scena, kiedy jakby mimochodem Kaligula pyta Klaudiusza czy nie jest "wariatem" jest zaskakująca. I znowu przez chwilę czułam odrobinę sympatii dla niego, mimo wszystko.

                To prawda, scena kiedy Kaligula leży martwy gdzieś pod ścianą jest przejmująca. I naprawdę było mi go szkoda! Przede wszystkim dlatego, że to była genialna rola Hurta!!

                Scena tańca niesamowita! Z jednej strony niemal zabawna, ale ten śmiech więźnie nam w gardle, bo to kolejny dowód na kompletną nieobliczalność Kaliguli. Miny jakie ma trójka wezwanych gości bezcenne :)

                Widać tu po raz kolejny, że historia okrucieństwa się powtarza. Niezależnie od tego, kto to robi i na czyje zlecenie. Nie wystarczyło zgładzić cesarza, zabito też jego małe dziecko i żonę. I znowu są to wstrząsające sceny.

                O tak, Messalina da Klaudiuszowi nieźle popalić. A wygląda na razie tak niewinnie!

                Właściwie można tu opisywać każdą scenę. Bo każda jest ważna, ma swoje znaczenie. Zupełnie niezwykłe!

                Brakuje już przymiotników :) Wspaniały, fascynujący serial!!

                • grek.grek Re: "Ja, Klaudiusz" odc. 10 - wrażenia :] 27.08.17, 14:00
                  miło mi, Siostro ! :]]

                  znakomite spostrzeżenia !

                  zdecydowanie, w pewnym sensie Kaligula jest być może jedynym bohaterem tej dramy, który niczego nie udaje, jest zupełnie niewinny, w sensie swojej naiwności moralnej. Nawet Klaudiusz, którego lubimy i który odznacza się szlachetnością, zagrywa się do nitki, wiemy dlaczego, wiemy że w zbożnym celu, ale jednak. Kaligula jest czysty, ani na moment nie kłamie, nie oszukuje i nie kalkuluje.

                  absolutna racja, Siostro - fantastyczna rola Johna Hurta !

                  obok Derecka Jacobiego i SIan Phillips jedna z wielkich kreacji w tym serialu.

                  yes ! :]]
                  I wiesz co : mam wrażenie, ze oni z niekłamaną szczerością nagrodzili ten jego taniec oklaskami ;]] zeszła z nich taka presja, ze autentycznie byli pełni szczęścia i radości, a moze nawet wdzięczności, że jednak ich nie zabije ;]

                  wspaniała uwaga, Siostro !!
                  yes, zabita zostaje cała rodzina Kaliguli, i to już wydaje się iśc o krok za daleko, ale : jak piszesz - taka tradycja, taka metoda działania, taki "styl" ówczesny.

                  swoją drogą, ciekawe co Klaudiusz mówi żonie Kaliguli, odpowiadając na pytanie "dlaczego on wybrał właśnie mnie ? ani młodą, ani piękną, poochodzącą z gminu...", na co Klaudiusz : "Może wyczuł,że ty jedna naprawdę go kochasz". w tym chaosie i okrucieństwie, jest to jedna z subtelniejszych w wymowie scen.

                  to prawda :]
                  I Klaudiusz chyba nie kokietuje, kiedy mówi, że od razu się w niej zakochał ?

                  znakomitość !

                  dopiero za tydzień następny odcinek, aaa !
                  ale za to jaka celebra, kiedy się pojawia :]]





    • grek.grek 1:10 Super Polsat "Do widzenia, do jutra" 26.08.17, 15:42
      nieobliczalna stacja, jak mawia Siostra :]

      "Nóz w wodzie", "Matka Joanna...", "Salto", "Eroica", a dziś "DO widzenia..." - jak to możliwe ?! późno, owszem, ale SĄ ! :]

      może w planach jest także "Rękopis..." ?
      wreszcie bym obejrzał :]
      • siostra_bronte Re: 1:10 Super Polsat "Do widzenia, do jutra" 26.08.17, 17:11
        To prawda :)

        No, "Rękopis.." już był w jakąś sobotę. Rozumiem, że interesuje Cię nocny seans. Może kiedyś się uda.
        • grek.grek Re: 1:10 Super Polsat "Do widzenia, do jutra& 26.08.17, 17:43
          :]

          pamiętam, Siostro :]
          zainspirowałaś mnie swoim opisem i rekomendacją do obejrzenia tego filmu, niestety podówczas nie był on wyświetlany w sprzyjającym terminie.

          skoro tak im dobrze idzie z tą serią polskich filmów, to może powtórkowo "Rękopis..." do niej włączą :] mam nadzieję !
        • grek.grek Re: 1:10 Super Polsat "Do widzenia, do jutra& 27.08.17, 11:58
          za tydzień w Super POlsat : "Pociąg" Kawalerowicza i "Zakazane piosenki" - świetnie :], oba oglądaliśmy, omawaliśmy, ale warto je sobie przypomnieć.

          PS : "Do widzenia..." w odrestaurowanej cyfrowo kopii, niestety bez polskiego tłumaczenia tego, co mówi po francusku Margeritte, a w scenie pożegnania z Jackiem : jej monolog jest właściwie sprawą kluczową wyjaśniającą dlaczego następnego dnia już się nie zobaczą.

          szkoda.
          może ktoś mógłby te napisy jednak "wkleić" do filmu ? w starej wersji przecież były; dlaczego zniknęły w tej nowej ?
    • grek.grek 19:20 Kultura "Siekierezada" 27.08.17, 11:50
      oferta dziś nieprzesadna ;]

      ale "Siekierezada" zawsze ma swój wdzięk. ALternatywny. młody człowiek porzuca miasto, cywilizację, chce złapać drugi oddech w innej rzeczywistości, wierząc że tam jest prawdziwiej, mądrzej, szczerzej. Popracować fizycznie, bo wysiłek przegania złe myśli i wspomnienia. Odnaleźć
      się po trudnej miłości [jak można sądzić] i rozczarowaniach.

      muzyka Jerzego Satanowskiego gra tutaj pierwsze skrrzypce, ale i Edward Żentara świetnie operuje głosem, a Witold Leszczyński reżyser dobrze buduje ten mały świat na przecięciu realizmu dalekiej prowincji i wrażliwości ducha młodego buntownika.
    • grek.grek 20:50 KUltura "Polowanie" 27.08.17, 11:53
      ciekawe ile seansów przewiduje umowa TVP z dystrybutorem ;]

      dobre kino, ale z uwagi na to, ze w dużej mierze jest ono rzeczowe i konkretne - puszczane
      co 2 tygodnie jakoś tak się ciut dewaluuje. Nie macie takiego wrażenia ?


      • siostra_bronte Re: 20:50 KUltura "Polowanie" 27.08.17, 13:32
        Zgadzam się. Co za dużo to niezdrowo!
        • grek.grek Re: 20:50 KUltura "Polowanie" 27.08.17, 14:04
          :]

          ostatnio w rekordowym tempie "obskoczył" Jedynkę, Dwójkę i Kulturę [dziś powtórka], więc może na jakiś czas zostanie zachomikowany ;]

          swoją drogą, fatalną rzeczą są playlisty", które poszczególne stacje sobie sporządzają. To zupełnie niepowazny wynalazek. Każda ma po kilkadziesiąt-stokilkadziesiąt filmów, które rotują nonstop, mielą przez lata, za każdym razem przedstawiając jako "hit", "premierę", albo "event filmowy".

          komercyjne stacje można by zrozumieć, ale publiczne ?
    • grek.grek "Podwójny kochanek" w kinach 27.08.17, 16:35
      druga w tym sezonie letnim premiera filmu Francoise'a Ozona.

      tym razem z "nawiązaniami [i klimatami] do kina Cronenberga i Polańskiego".
      ho ho ! ;]

      wybieracie sie do kina ?

      www.filmweb.pl/reviews/Podwójny+blef-20120
      • mala_ciekawostka Re: "Podwójny kochanek" w kinach 28.08.17, 17:09
        Pewnie się wybiorę. Przy okazji trochę odświeżę sobie francuski :)
    • grek.grek Barbasiu, odwiedzaj nas ! Nie zapominaj o nas ! :] 27.08.17, 16:39
      Barbasiu, nie zapominaj o nas ! :]

      jakiej muzyki słuchasz ostatnio ? ile wycieczek rowerowych udało Ci się tego lata zrealizować ? jakie nowe magiczne smakołyki w Twojej magicznej księdze przysmaków kulinarnych ? :]

      z dedykacją dla Ciebie ! :

      www.youtube.com/watch?v=uPt28R963y8
    • siostra_bronte "Dr No" 27.08.17, 20:23
      Jutro, tj. w poniedziałek o 21.40 w Jedynce. Zapowiada się przegląd wszystkich starych Bondów.

      Nie chcę się czepiać, ale cała seria była pokazywana w publicznej przynajmniej 3 razy w ciągu ostatnich paru lat. Ile można???

      Ale może Greku zobaczysz wreszcie Seana Connery'ego w tej roli? Moim zdaniem najsłabszy Bond, nie rozumiem tych zachwytów :)

      • grek.grek Re: "Dr No" 28.08.17, 10:07
        dzięki, Siostro :]

        Czesi mają dziś dobrą ofertę, będę miał wybór :]

        o yes, Bondy w TVP mają dłuuugą tradycję powtórek.


      • mala_ciekawostka Re: "Dr No" 28.08.17, 17:02
        A dla mnie jest drugim najlepszym Bondem. Pierwszy jest od zawsze Pierce Brosnan :)
        • maniaczytania Re: "Dr No" 28.08.17, 18:54
          Mala_ciekawostko - pełna zgoda co do Brosnana :)
          • mala_ciekawostka Re: "Dr No" 28.08.17, 19:01
            :)))
            • siostra_bronte Re: "Dr No" 28.08.17, 19:16
              O nie, nr 1 to zdecydowanie Roger Moore :)
              • mala_ciekawostka Re: "Dr No" 28.08.17, 19:29
                Z tego co zauważyłam, to w różnych rankingach/głosowaniach na najlepszego Bonda to właśnie R. Moore najczęściej wygrywa :)
                Jesteśmy z Manią w mniejszości :)
                Natomiast dla mnie najgorszym Bondem jest G. Lazenby. Film jest jednym z lepszych, ale on mi jakoś nie pasuje...
                • par.mateu Re: "Dr No" 29.08.17, 08:06
                  Może ja tutaj będę w mniejszości, według mnie najlepszym Bondem jest D. Craig :)
                  • grek.grek Re: "Dr No" 29.08.17, 10:21
                    ja też uwazam Craiga za the best Bonda, Par Mateu :]

                    może dlatego, ze to jedyny BOnd jakiego widziałem w akcji ;]
                    • mala_ciekawostka Re: "Dr No" 29.08.17, 17:02
                      Greku, nadrabiaj zaległości! Musisz mieć porównanie :)
                      Kwestia "My name is Bond. James Bond" najlepiej ze wszystkich wychodzi P. Brosnanowi, oczywiście:)
                      • grek.grek Re: "Dr No" 30.08.17, 10:21
                        będę się starał, Mała Ciekawostko :]

                        "Skyfall" i "Casino Royale" podobały mi się bardzo, ale to ponoć te "inne bondy" ? :]
                        • mala_ciekawostka Re: "Dr No" 30.08.17, 18:33
                          Tak, to są te "inne bondy", musisz nadrobić "klasyczne":)
                          • grek.grek Re: "Dr No" 31.08.17, 10:07
                            będę nadrabiał, Mała Ciekawostko :}


                            • mala_ciekawostka Re: "Dr No" 31.08.17, 17:19
                              :)
                    • siostra_bronte Re: "Dr No" 29.08.17, 17:20
                      Nie wiem, jak, Greku się uchowałeś przy tylu powtórkach! :)
                      • mala_ciekawostka Re: "Dr No" 29.08.17, 17:24
                        Właśnie :)
                      • grek.grek Re: "Dr No" 30.08.17, 10:21
                        :]

                        sam zachodzę w głowę, Siostro :]]
    • grek.grek polskie premiery w TVP2 28.08.17, 10:11
      pełne zaskoczenie !

      włączyłem wczoraj Dwójkę na "Idy marcowe" [oglądaliśmy, z tego co pamiętam :)], a tutaj
      zapowiedź premier filmowych w TVP2.

      I tytuły : prócz "Karbali", która już była w Jedynce - "Pitbull. Nowe porządki", "Panie Dulskie", "Anatomia zła" i "Body/Ciało". Zdaje się wszystkie mają się pojawić już na jesieni.

      zdumiony jestem ! ;]

      ale że w Dwójce ? nie do wiary !
      chyba zacznę powoli zmieniać zdanie nt. publicznej, hehe.
      • siostra_bronte Re: polskie premiery w TVP2 28.08.17, 10:22
        A to będzie jakieś konkretne pasmo? No i jestem ciekawa o której godzinie :)
        • grek.grek Re: polskie premiery w TVP2 28.08.17, 10:29
          nie mam pojęcia, Siostro :]

          leciały fragmenty filmów, potem kolejne, ale już z tytułami i dumna zapowiedź, że
          wszystkie one zostaną pokazane w Dwójce.

          na razie nie było żadnych terminów.

          o właśnie - godziny :]
          miejmy nadzieję, ze w miarę... ludzkie ;]

          no i chyba możemy się spodziewać powtórek na Jedynce i Kulturze, wszystkich
          tych filmów i to po 2 razy ;]]

          ale nic to, najważniejsze, ze coś się chyba ruszyło.
      • maniaczytania Re: polskie premiery w TVP2 29.08.17, 19:53
        no to by było potwierdzenie tego, co czytałam i pisałam o nowym dyrektorze odpowiedzialnym za filmy w 2 :)
        • grek.grek Re: polskie premiery w TVP2 30.08.17, 10:23
          na to by wyglądało, Maniu :]

          ciekawe, że takie odważne decyzje są tam teraz przyjmowane i realizowane.
          wcześniej już byli dyrektorzy, którzy chcieli coś zmienić, ale odchodzili, więc
          wygląda na to, że im nie pozwalano ;]
    • grek.grek 21:55 Ct2 "Odchodząc" 28.08.17, 10:17
      francuskie współczesne kino z 2009 r..

      z Kristin Scott Thomas w głównej roli.

      Gra ona Suzanne, 40-letnią żonę swojego męza, cenionego chirurga, i matkę dwójki dorastających dzieci. Komfortowe życie zaczyna jej się nieco przejadać, więc wpada na pomysł, by wrócić do wykonywania zawodu fizykoterapeutki.

      Mąz przystaje na to i decydują, że jej gabinet powstanie przy domu. Do budowy zostają zatrudnieni robotnicy.

      Suzanne zakochuje sie w jednym z nich.

      dramat ? komedia ? Komediodramat ?
      melodramat ?
      zobaczymy :]


      • siostra_bronte Re: 21:55 Ct2 "Odchodząc" 28.08.17, 10:21
        O, gdzieś go widziałam, nie pamiętam gdzie. Nie pamiętam już szczegółów, ale na pewno dobre kino, a Kristin Scott Thomas jak zwykle świetna.
        • grek.grek Re: 21:55 Ct2 "Odchodząc" 28.08.17, 10:27
          dzięki, Siostro :]

          świetnie !

          yes, znakomita aktorka !
    • grek.grek 23:45 Ct Art "No" 28.08.17, 10:26
      Chile, 1988 rok.

      dyktator Pinochet, pod naciskiem politycznych, ekonomicznych i medialnych wpływów z zagranicy, organizuje referendum, które ma potwierdzić jego mandat do dalszego sprawowania władzy.

      rusza kampania przedreferendalna.

      opozycja wynajmuje młodego speca od reklamy, Renee Savedrę, który ze swoją drużyną organizuje tzw. narrację i przekaz do społeczeństwa, używając najnowocześniejszych chwytów marketingowych. Pieniędzy mają niewiele, są po stałą obserwacją, ale za to pomysłów nie brakuje.

      brzmi nieźle :]

      reżyserem jest Pablo Larrain, ktory ostatnio zrobił "Jackie", a wcześniej "El Club", za które zebrał nagrody i wyróżnienia.

      mam nadzieję obejrzeć i zaraportować ! :]

      brzmi
      • siostra_bronte Re: 23:45 Ct Art "No" 28.08.17, 19:16
        O, widziałam kiedyś, bodajże w Filmboxie, jak go jeszcze miałam.

        Temat bardzo ciekawy, bo przyznam, że nawet nie wiedziałam o takim referendum :) Ciekawa jest też forma, bo film został bodajże nagrany na starym sprzęcie, tak, że świetnie imituje obraz kasety VHS i dodaje niemal dokumentalnego charakteru. Ale też ta forma po jakimś czasie może męczyć.

        Kurcze, ostatnio u Czechów codziennie jakiś fajny film :)
        • siostra_bronte Re: 23:45 Ct Art "No" 28.08.17, 19:17
          Ba, nawet dwa, na różnych kanałach!
          • grek.grek Re: 23:45 Ct Art "No" 29.08.17, 10:20
            na Ct1 też coś było, ale czeskiego ;]
        • grek.grek Re: 23:45 Ct Art "No" 29.08.17, 10:19
          dzięki, Siostro :"]

          yes, ta forma istotnie zaskakująca jest, i intrygująca, przypomniała mi radzieckie fillmy dla młodzieży, które oglądałem jako dziecko i ich estetyka została mi głęboko w pamięci :]

          trochę się spóźniłem na początek, muszę go uzupełnić, ale już drugą połowę oglądałem
          regularnie. namierzyłem już w sieci i zabieram się do oglądania jeszcze dziś :]

          o yes, w weekend Czesi puszczali "I sprawiedliwośc dla wszystkich" oraz "Gorączkę sobotniej
          nocy" - nie zapowiadałem, bo te filmy oglądaliśmy, omawialiśmy, no i mimo wszystko
          nie planowałem seansów z nimi :]]

          "Odchodząc" zapowiadane wczoraj nie zostało zrealizowane, w niedzielę zmarła Mirelle Darc i Czesi zmienili ramówkę poniedziałkową, żeby pokazać film z jej udziałem. Jako że czasowo zachodził na "No" - wstyd się przyznac postanowiłem wykorzystać tę sytuację, by trochę się zdrzemnąć przed filmem, no i zdrzemnąłem się bardziej niż "trochę" :]

          tak więc, "Odchodząc" pokażą pewnie kiedy indziej.
        • grek.grek "No" po seansie :] 30.08.17, 11:14
          po dooboejrzeniu...

          Krótko mówiąc : film w amerykańskim stylu, ale w stylu bardzo nieamerykańskim. Fabuła i bohater niemal wyjęci z kina zza Oceanu, ale forma, o której mówiłaś Siostro, zupełnie niespotykana, przywodząca na myśl reportaż, dokument, względnie radzieckie kino lat 80-tych :]

          Chile, 88 rok, skutkiem nacisków międzynardowowych prawicowy dyktator Pinocher rozpisuje referendum, w ktorym społeczeństwo ma się opowiedzieć : tak lub nie, dla dalszych rządów jego i jego junty.

          Władza i opozycja dostają po 15 minut w publicznej telewizji, celem prezentacji swoich programów i haseł. Ci pierwsi uważają, że generał P. nie mozę przegrać, bo za rządem stoi sukces gospodarczy i stabilizacja ekonomiczna, a opozycja oznacza powrót do socjalizmu, gospodarki planowanej, kolejek i zapaści. Opozycja z kolei, nie mając pomysłu na kampanię wyborczą, chce po prostu, wreszcie !, wykrzyczeć całą prawdę o brutalnych prześladowaniach, torturach, zabójstwach i porwaniach ludzi, którzy występowali przeciw juncie.

          Główny bohater, Rene Saavedra jest pracownikiem agencji reklamowej. Nie było go w kraju w ostatnich latach, patrzy na wszystko świeżym okiem. Gdy dostaje propozycję doradzania sztabowi wyborczemu opozycji, trochę się waha, ma przecież wygodne życie, syna, dobrą pensję, nikt się go nie czepia [nie rozgryzłem jego relacji z zoną : czy oni są w separacji czy jednak razem, bo niby razem, ale w pewnym momencie on ją odwiedza w innym mieszkaniu i zdaje się ona tam mieszka z przyjacielem ?]. Wchodząc do polityki może ten porządek trochę naruszyć.

          Ciekawe, ze szef agencji w ktorej pracuje Rene - Lucho Guzman, dostaje propozycję pomocy obozowi władzy. Przyjmuje ją. A Rene przyjmuje swoją. Stają po przeciwnych stronach.

          Programy wyborcze mają iśc w nocy, władza uważa że i tak nikt tego nie będzie oglądał, a dobra pozycja ekonomiczna Chile zdecyduje o zwycięstwie Pinocheta. Poza tym - telewizja należy do nich, więc mogą tam sobie generała reklamować przez cały dzień na okrągło. Opozycja przystępuje więc do gry wymagającej sporej dozy wiary w sukces. "Cud nam moze pomóc, tylko cud", ktoś podsumowuje sytuację.

          Władza, czyli obóz na TAK, startuje z patetycznymi reklamówkami wychwalający generała jako patriotę i budowniczego pomyślności obywateli, czyli propagandą gierkowską ":]

          Opozycja, czyli obóz na NIE, startuje z obrazkami martyrologicznymi, pokazują filmy na których milicja pałuje demonstrantów, wymieniają liczbę zaginionych, torturowanych i zabitych opozycjonistów.

          Rene ogląda te spoty i mówi : to za cięzki kaliber, nie ma tutaj nic pociągającego, nic sympatycznego. Jakaś kobieta na to : uważasz, ze w Chile jest coś "sympatycznego" ? Rene na to, że być może nie ma, ale w spocie to nie działa. To co opozycja prezentuje wzmaga strach w ludziach, wcale nie mobilizuje do głosu. Nie dośc, że władza straszy powrotem socjalizmu i pustych pustych półek ? Ludziom trzeba zaproponować inny przekaz.

          KLuczowe jest spotkanie weekendowe poza miastem, gdzie Rene i paru znajomych ze sztabu spotyka się z jego "mentorem i przyjaacielem", a ten powiada : dajcie ludziom produkt. Nie patos, nie męczennictwo, ale coś atrakcyjnego, nowego, swieżego. Trzeba mówić o rzeczach przyjemnych, nie wspominać tego, co straszne i okropne, bo to ludzi odstręcza.

          I Rene przygotowuje taki spot : tańczący ludzie, hasła nadziei i radości, obrazki miłego i przyjmnego spędzania czasu np. na pikniku. A wszystko pod hymnową, wpadającą w ucho, taką trochę w rytmach afrykańskich muzykę, śpiewaną z ufnością piosenkę "Chile ! Radośc nadchodzi !" i pod flagą w tęczowych barwach.

          Na prezentacji panowie z paru opozycyjnych partii wstają i mówią,ze to jakiś cyrk, tak się sprzedaje coca-colę, a nie ideę wolności i demokracji, no i gdzie przypomnienie o przelanej krwi i okrucieństwach reżimu. Są wściekli i wychodzą z sali. Mówią, ze taka kampania będzie sprzyjała tuszowaniu zbrodni.

          Rene odkrywa, że śledzi go bezpieka, ale przyjaciele uspokajają : świat obserwuje tę kampanię, nic nie zrobią, a jesli obserwują, to dobrze, znaczy że mają respekt dla nas.

          Pod presją jest też Lucho Guzman, który uważa, że obóz władzy popełnia ten sam błąd, który Rene zauważa u swoich : za cięzkie są te spory, ciagle generał, ciągle te mundury, fotki z wieców, z akademii, wskaźniki gospodarcze, sukcesy w "produkcji sznurka do snopowiązałek". Trzeba zmienić narrację. Nikt go jednak nie słucha.

          Opozycja puszcza kolejne spoty. Piosenki kulturalnie sygnalizujące generałowi, że "nie jesteś nam potrzebny, odejdź, nie ma ludzi nie do zastąpienia". Wszystko w luźnej atmosferze, kolorowe, bujające klimaty.

          A potem opozycja nagle dorzucić chce spot z udziałem matek zaginionych, i najpewniej zabitych, ale wciąz nie odnalezionych [wiele zwłok zrzucano z helikoptera do oceanu/morza], młodych opozycjonistów. Rene przyglada się temu krytycznie, ale spot ostatecznie chyba zostaje wyswietlony. KOledzy emocjonalnie reagują na jego spokojne uwagi, że takie materiały oddalają ich od zwycięstwa. "Co ty wiesz ?! nie było cię tu ! A tu była śmierć i cierpienie !", krzyczą, i mówią, ze "nam sprawia radośc pokazywanie prawdy, wreszcie, po 15 latach niemożności dostępu do mediów !". Ktoś mniej nakręcony przytomnie powiada "Mamy 15 minut dziennie, to sporo czasu, jakoś trzeba go wypełnić...".

          I tak to się rozwija. Władza : gierkowska agitka, opozycja - coraz lepsze songi, spoty o radości i przyjemności, czasami jakaś martyrologia, i ten miks okazuje się być niezłą propozycją, udaje się znaleźć złoty środek.

          OBóz władzy w końcu zaczyna się denerwowac, bo sam generalissimus traci spokój, uwąza że spoty opozycji wykpiwają go, a odpowiedź jest jakaś niemrawa. Lucho Guzman dostaje posadę głównego szefa kampanii i od razu przystępuje do dzieła. Mówi : trzeba zająć się sztabem opozycji... "czyli ?", pyta jakiś mundurowy, a on : "Dowalić im", a więc nękać kontrolami, legitymować, sledzić, straszyć... A w spotach : usunąć z materiałów generała, przestać ciągle pokazywać to wojsko, tych pułkowników z ich żonami, zaczać odnosić się do spotów opozycji,. I faktycznie, władza demaskuje np. starszą panią, która w reklamówkach opozycji występuje jako "biedna staruszka, której przy sklepowej kasie brakuje pieniędzy na podstawowe produkty". Sztab władzy oznajmia, że tej pani świetnie się powodzi, ma mieszkanie z przydziału, wysoką rente... Nieuczciwa zagrywka, bo cóż za znaczenie ma status materiałny aktorki wobec jej roli w filmie :]

          Bezpieka śledzi Rene i jego kolegów ze sztabu. Z narad przestają wychodzić pojedynczo. Wychodzą wszyscy razem i kasetę z materiałem do kolejnych "15 minut" ma tylko jeden z nich. Na wszelki wypadek, gdyby służba bezpieczeństwa zamierzała sabotować ich program za pomocą konfiksaty kasety z nagraniem.

          W jednym z programów opozycja chce umieścić zeznania dawnego pułkownika, teraz sędziego sądu, który był świadkiem tortur jakim poddawano opozycjonistów. OBóz na TAK nie zgadza sie, powołując się na przepis o "naruszeniu niezależności władzy sądowniczej". Opozycja musi zrezygnować, ale o całej sprawie informuje społeczeństwo i robi sondę uliczną nt stosunku ludzi do cenzury. Opinie są miażdzące, wszyscy pytani sa przekonani, że władza ukrywa swoje zbrodnie, dlatego nie dopuściła do emisji wywiadu z pułkownikiem.

          Kolejne spoty opozycji są coraz zabawniejsze : mają charakter scenek obyczajowych, w których kluczowe jest wypowiedzenie "NIE !" - para w łózku, sekretarka z szefem, facet wystawiający język z nalepką "NIE" - i podłożony śmiech. A potem wpadający w ucho melodyjny lejtmotiw "Chile ! Nadchodzi radość". Władza próbuje rewanżować się podobnymi filmikami, ale z puentą "TAK !", lecz w oczywisty sposób zdolna jest już tylko reagować [odtwórczo] na pomysły sztabu NIE.

          Doskonale wplatane są w film materiały z regularnej telewizji [częśćiowo stylizowane]. Z nich dowiadujemy się, ze "wlepki" z "NIE" na ulicznych straganach schodzą znacznie lepiej niż z "TAK", że generalnie kampania opoz
          • grek.grek Re: "No" po seansie :] 30.08.17, 11:43
            generalnie, kampania opozycji zbiera znacznie lepsze oceny u ludzi, jest kreatywna, ciekawa, milsza dla oka i ucha, wywołuje lepsze nastroje i skojarzenia.

            Rene nie tylko jest nadal obserwowany, ale dostaje telefony z zawoalowanymi pogróżkami, rozmówca sugeruje że Rene jest bardzo szczegółowo inwigilowany, na oknach jego domu pojawiają się napisy "marksistowski zdrajca !", a pod domem równocześnie zjawiają się jeep z żolnierzami i samochód z bezpiecznikami. Jego gospodyni wychodzi z domu i idzie im rzucić w twarz "spadajcie stąd !". Twarda babka :}]

            Po 28 dniach kończy się ten wyścig. Przedreferendalny wiec opozycji zostaje rozpędzony pałkami i armatkami wodnymi przez władze, żona Rene zostaje aresztowana, on sam musi uciekać wraz z synem, a z więzienia wyciąga ją dzięki pomocy Lucho Guzmana. Sceny na ulicach przypominają to, co Chile zna z przeszłości - policja i wojsko brutalnie pacyfikujące pokojowych demonstrantów.

            Dzień referendum. Mało kto wierzy w sukces opozycji. Pierwsze cząstkowe wyniki [tam prezentowane w trakcie trwania głosowania] : 57 % dla władzy.

            W sztabie opozycji gorączkowe spekulacje : będą oszukiwać ? A mozę nawet nie będą musieli ? Gaśnie światło ! wielu uważa, ze nieprzypadkowo.

            Nagle w telewizji pojawia się informacja, ze władza zwołuje szybką naradę, jakiś generał wezwał Pinocheta do stawiennictwa, a to oznacza jedno : mają wyniki i wiedzą, ze Pinochet przegrał, generalicja wypowiada mu posłuszeństwo !

            Radośc w sztabie opozycji. Na razie umiarkowana, ale za chwilę wybucha na całego : wygrali, mają 54 %.

            święto na ulicach, flagi, śpiewy, radośc. A między ludźmi idzie Rene z synem. Nie uśmiecha się, nie świetuje, jakiś taki jest nieobecny, jakby go to nie dotyczyło bezpośrednio. Moze zmęczony ? MOże do tej pory po prostu nie czuł, w jaką sprawę się zaangażował. Robił "produkt", który miał wygrać wyścig, nie myślał o tym, że rywalizacja toczy się o wolnośc, demokrację, zmianę ustroju, o inne życie ludzi w tym kraju. I ten długi spacer pośród świetującego tłumu jest dla niego okresem refleksji, zrozumienia o co tak naprawdę toczyła się ta gra. Wreszcie i na jego twarzy zaczyna gościć nieśmiały uśmiech. Jakby poczuł sens i istotę tego wszystkiego w czym wziął udział.

            Epilog : Rene jedzie sobie na deskorolce chodnikiem. Pinochet odchodzi, w telewizji transmisja z tego eventu.

            I tak oto umiejętności strategia marketingu reklamowego, który służy, ni mniej, ni więcej - do manipulowania widownią, aby ją skłonić do wydania pieniędzy na zakup danego produktu : okazuje się być narzędziem, którym można wygrać także aksamitną wojnę o lepszy świat :] Przewrotne na swój sposób, choć jednocześnie wewnętrznie logiczne, w przekazie telewizyjnym, w medialnej kampanii - wszystko zasadza się na przekonaniu widza do swojego pomysłu lub towaru. Nie ma róznic między "puszką coca coli", a wolnością i demokracją. Masowa widownia tych róznic nie dostrzega, więc nie należy ich akcentować.

            I bohater, który przychdzi z zewnątrz. BYł za granicą, wrócił niedawno, nie ma pamięci skażonej bezpośrednimi skojarzeniami ze zbrodniczym reżimem, z cierpieniem, ze śmiercią. Myśli jak profesjonalista, menadżet, najemnik. Dlatego wygrywa. Dopiero w finale budzi się w nim, cały czas kiełkujący gdzieś na zapleczu, duch wspólnotowy, świadomośc społeczna, poczucie że nie chodziło tylko o produkt, ale i o lepszy świat, nie tylko dla innych ludzi, ale także dla niego samego,dla jego syna, dla jego żony [bez względu na to, czy są razem czy nie, bo wyglada na to, ze dogadują się naprawdę nieźle].

            świetny Gael garcia Bernal w głównej roli.
            wspiera go Alfredo Castro jako Lucho Guzman.

            ale to film Pablo Larraina, reżyserska znakomita robota, klimat, dramaturgia, pomysł rodem z kina amerykańskiego, zasady też zachowane, ale wspomniana forma oraz sposób prowadzenia zupełnie nieprzypominające oryginałów, bez patetycznych speechów, bez jednoznacznych deklaracji, bez symbolicznych gestów które koniecznie muszą być obserwowane przez widownię [najlepiej w telewizji] etc.

            www.youtube.com/watch?=lOeiw_BJPas
    • grek.grek 21:20 TVP1 "American Crime Story : sprawa OJ..." 29.08.17, 10:26
      ...Simpsona"

      kolejne ramówkowe zaskoczenie ze strony TVP :]

      jeden z najlepszych seriali amerykańskich ostatniego roku [tak wskazuje wiele zestawień i rankingów] i to o 21:20.

      dzisiaj 1 odcinek z 10.

      zważywszy na to, że konkurencja filmowa jest dziś mizerna... ;]
      • siostra_bronte Re: 21:20 TVP1 "American Crime Story : sprawa OJ. 29.08.17, 15:58
        O, nawet nie zauważyłam. Z przyzwyczajenia nie sprawdziłam wieczornego programu Jedynki o tak wczesnej porze:)

        Zresztą właśnie sprawdziłam, w Teletygodniu o 20.25 tajemniczy "serial", a o 22.20 "El Principe". I jak tu wierzyć tej gazecie?? Widać, nawet ich Jedynka zaskoczyła :)

        Widziałam ten serial! Nie pamiętam na jakim kanale. Może na Foxie? Leciał późno i urwało mi kilka ostatnich odcinków. Zastanawiam się czy oglądać znowu od początku.

        Jako, że fabuła dosyć skomplikowana, do tego opiera się głównie na dialogach, dlatego o nim nie pisałam.

        Sama historia oczywiście niezwykle ciekawa, realizacja znakomita. Kilka świetnych ról aktorskich: przede wszystkim Sarah Paulson jako prokurator Marcia Clark, moim zdaniem prawdziwe aktorskie odkrycie, nie znałam tej aktorki.

        Świetny jest też John Travolta, współproducent serialu, jako obrońca (choć już jest mało podobny do siebie, chirurgia plastyczna?). Mogłabym też wymienić właściwie cały drugi plan, z Brucem Greenwoodem na czele.

        Najsłabszym ogniwem jest tu Cuba Gooding jr. w roli bohatera. Nie tylko nie pasuje fizycznie (jest szczupły jak na futbolistę), ale chyba nie udało mu się oddać charakteru tej postaci. Brak u niego jakiejś tajemnicy, mroku, czegoś co by nas intrygowało. Bo chyba jednak to on zabił? :)

        Trochę mnie irytowało mnie wykorzystywanie obecnej popularności rodziny Kardashianów, poświęca się im za dużo miejsca, w końcu dla sprawy ważny był tylko obrońca, Robert K. również znakomicie zagrany przez Davida Schwimmera.

        Jestem zaskoczona, że ten serial został kupiony, do tego tak szybko. I że leci o tak dobrej godzinie. Koniec świata :)

        • mala_ciekawostka Re: 21:20 TVP1 "American Crime Story : sprawa 29.08.17, 16:59
          Ja też jestem pozytywnie zaskoczona. Planuję obejrzeć ten serial w najbliższej przyszłości (teraz może być ciężko). Głównie dlatego, że gra w nim S. Paulson :)
        • grek.grek Re: 21:20 TVP1 "American Crime Story : sprawa 30.08.17, 10:17
          dzięki, Siostro :]

          świetne wprowadzenie !
          warto dodać, gwoli formalności może ;], że cała rzecz oparta jest na faktach.
          proces OJ Simpsona, wówczas ikony zawodowego sportu w Ameryce, był prawdziwym
          hitem telewizyjnym i - nie będzie to chyba spoiler :] - zakończył się w sposób, który do
          dziś budzi tam wiele dyskusji i spekulacji.

          dynamiczny ten 1 odcinek, zwykle w takich przypadkach następuje spokojne, ale
          rzecz jasna - zajmujące, rozstawianie figur na szachownicy : prezentacja postaci, zawiązanie
          dwóch-trzech głównych wątków, szkic powiązań i relacji między bohaterami, who is who.

          A tutaj, nie dośc że mamy ten plan gry, to jeszcze w żywym tempie i z dużą dawką ekspresji, zwłaszcza w wykonaniu pani prokurator i samego głównego bohatera.

          prawie całkowicie zgadzam sie z Twoimi ocenami, Siostro, aktorzy wypadają znakomicie. W lekkiej kontrze zaryzykowałbym tylko, że mimo wszystko Gooding także, zwłaszcza że jest dobrze uchrakteryzowany i umiejętnie wykorzystuje swoje doświadczenie filmowe, co do Travolty - miałem wrażenie, że jego z kolei prze-charakteryzowano ;]

          istotnie, Simpson prezentuje się tu całkiem... normalnie, ale mam wrażenie, że to nie on jednak będzie najważniejszy, jakkolwiek będzie głównym bohaterem. KLuczowy, tak coś czuję, będzie pojedynek między obroną, a oskarżeniem na sali sądowej, podczas procesu, podczas zbierania, przedstawiania i konfrontacji poszlak świadczących o winie oskarżonego i ich odpieranie.

          yes, pełne zaskoczenie :] że TVP, i że już tak szybko, że emisja o takiej przystępnej porze...

          Siostro, mam/y nadzieję, że jednak będziesz oglądać kolejne odcinki ! :]
          • siostra_bronte Re: 21:20 TVP1 "American Crime Story : sprawa 30.08.17, 11:35
            Czyli zgadzamy się, świetnie zrealizowany serial!

            Moim zdaniem jednak Cuba Gooding nie znalazł dobrego klucza do tej roli. Będzie to widać w kolejnych odcinkach, przy kolejnych dramatycznych zwrotach. W końcu to on jest w centrum tej historii.

            No, Simpson to był kawał chłopa, samym wyglądem budził respekt, Cuba Gooding jest jednak drobny. Ale to nie jest najważniejsze. Brakuje mi w tej postaci czegoś intrygującego. po prostu.

            To prawda, potem będzie to głównie walka między obroną i prokuraturą, gdzie wszystkie dosłownie chwyty będą dozwolone. Specyfika amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości plus wątek rasizmu. Aż trudno uwierzyć, że przy tak przytłaczających dowodach ta historia tak się skończy!

            Obejrzałam ten odcinek i będę oglądać następne :)
            • grek.grek Re: 21:20 TVP1 "American Crime Story : sprawa 30.08.17, 11:55
              tak jest, Siostro ! :]]

              będę zatem śledził koleje losu tego aktorskiego występu.
              na razie wydawało mi się, że jest całkiem nieźle, zwłaszcza w scenach nerwowych, np. kiedy OJ widzi w telewizji z założonymi kajdankami - Gooding dobrze tutaj zagrał to przejście z pewnej "towarzyskiej ogłady", którą OJ prezentuje np. w rozmowie ze śledczymi, z naleciałościami wychowania w kulturze afroamerykańskej - zauwazyć to można w stylu w jaki mówi i gestykuluje.

              może OJ po prostu nie został "rozwinięty" jako postać, żeby nie tworzyć konkurencji dla prokuratorsko-adwokackich sądowych potyczek ? :] tak mi przyszło do głowy.

              a moze twórcy scenariusza trzymają się faktow, a te - nie wiem jak naprawwdę było :] - sugerowały, że pan Simpson postacią intrygującą nie był ?

              właśnie.
              już czekam na moment, kiedy sędzia ogłosi werdykt ;] aktorzy będą mieli pełne pole do
              popisu grając zdumienie i niedowierzanie, i to zdaje się... z obu stron sądowej batalii ;]

              doskonale, Siostro !! Miałem taką nadzieję !!
              • siostra_bronte Re: 21:20 TVP1 "American Crime Story : sprawa 30.08.17, 12:05
                Moim zdaniem to jednak był materiał na znacznie ciekawsza rolę. Zabił czy nie? :) Tylko chwilami są tu przebłyski jakiejś tajemnicy. Fakt, że serial ma duże tempo, ale przy tylu odcinkach dałoby się jednak zrobić coś więcej z tej roli. No, ale trudno, pozostali aktorzy to rekompensują!

                :)
                • grek.grek Re: 21:20 TVP1 "American Crime Story : sprawa 31.08.17, 10:06
                  być może ta rola, i sam aktor, padli ofiarą zamierzeń scenarzystów zdecydowanych rekonstruować fakty, zamiast tworzyć ich interpretacje, Siostro ? :]
                  • siostra_bronte Re: 21:20 TVP1 "American Crime Story : sprawa 31.08.17, 10:21
                    Ja tam uważam, że dobry aktor dramatyczny wypadłby znacznie lepiej. Wystarczy sama osobowość aktora, i wtedy nawet scenariusz nie przeszkodzi :)
      • maniaczytania Re: 21:20 TVP1 "American Crime Story : sprawa OJ. 29.08.17, 19:54
        o, dzięki - może nie zapomnę i obejrzę :)
        • maniaczytania Re: 21:20 TVP1 "American Crime Story : sprawa 29.08.17, 22:29
          obejrzałam - no zapowiada się świetnie!
          Bardzo dobry był - aktorsko zwłaszcza, ale rzeczywiście, mi też Cuba Gooding Jr. nie pasuje do roli ... Ale to jedyny minus i wcale nie taki znowu duży ;) Za tydzień też się melduję :)
          • grek.grek Re: 21:20 TVP1 "American Crime Story : sprawa 30.08.17, 10:25
            też mam takie plany, Maniu :]

            oby tylko... dobrych filmów nie bylo za wiele w godzinach emisji serialu ;]
    • siostra_bronte "Piąty element" 29.08.17, 16:18
      Aż dziwne, że nie mamy go w archiwum. Przypominam, jutro o 20.00 w tv puls.

      Nie wiem właściwie co napisać, bo ten film po prostu trzeba zobaczyć. Oszałamiający wizualnie, zwariowany, wspaniały!!!!!!!! Znakomita zabawa!!

      Niby sci-fi, ale nie przytłoczone efektami, tutaj wciąż najważniejsza jest historia i klimat. Oczywiste odniesienia do klasyki, jak "Blade Runner", ale z przymrużeniem oka. W ogóle dużo tu humoru.

      Scenografia i kostiumy Jean-Paul Gautiera, zapierające dech w piersiach. Jest na co popatrzeć.

      W obsadzie Bruce Willis, który po raz kolejny próbuje ratować świat, efektowna Milla Jovovich i boski Gary Oldman, a na drugim planie Ian Holm.

      REWELACJA!!!!!!!!

      • grek.grek Re: "Piąty element" 30.08.17, 10:19
        dzięki, Siostro :]

        oglądam !

        po takiej zapowiedzi w Twoim wykonaniu, nie mógłbym przegapić ! :]
      • grek.grek "Piąty element" - po seansie :] 31.08.17, 10:42
        faktycznie - świetne kino science-fiction :]

        takie w starym stylu, z dośc poczciwymi efektami specjalnymi [97 rok, cała epoka jednak minęła od tego czasu w kinie], faktycznie : skupione na opowiadanej historii i stworzeniu atmosfery.

        stroje, stylizacje, cała ta charakteryzacja - oszałamiająca niemalże :] Ileż tutaj kostiumów, masek, całych "kombinezonów" dla aktorów, cała rewia mody przyszłości. Nie ma tzw. autsajdów, jakichś bitew kosmicznych, superefektownych statków, co najwyżej kilka eksplozji w przestrzeni pozaziemskiej. Futurystyczny koncept rozwijany jest na Ziemi. Intryga jest kluczowa, wokół niej zbudowana jest ta cała ornamentyka.

        "Czas się nie liczy, liczy się życie" - niezłe :]

        albo moment, kiedy te okropne stwory [zapomniałem nazwy] przychodzą do Zorga, jeden z nich przeistoczony w człowieka, Zorg na to : "Masz ohydną twarz, zmień to", na co tamten błyskawicznie znów przekształca się w tego stwora, na co Zorg : "O, znacznie lepiej" :]

        "Ludzie wszystko rozkradną" - na wieśc o zaginięciu jakichś ważnych narzędzi, "Gdzie uczą takiej dyplomacji ?" - podsumowując akcję, w której grany przez Willisa bohater zapowiada,że będzie negocjował ze stworami przetrzymującymi zakładników, a potem zamiast rozmawiac - strzela i powala ich wodza. Humor przedni :]

        wątek Leeloo i Dallasa wydał mi się zapożyczony z "Leona Zawodowca", ale oczywiście tutaj jest wzbogacony o całą tę metafizykę, wedle której Leeloo jest kobietą-dzieckiem-mesjaszem, która/e/y ma uratować świat przed zagładą.

        Chociaż... czy to ona ratuje świat ? A moze piątym elementem, zgodnie z hierachią żywiołów, jest sam człowiek ? A może - co zostaje zasugerowane w sposób dośc zdecydowany :"] - jest to miłość.

        Milla Jovovich znakomicie się prezentuje z marchewkowymi włosami, mówi w dziwnym języku, co brzmi bardzo zmysłowo ;]. Bruce Willis ma swój klasyczny wdzięk poczciwego twardziela.

        Gary Oldman z fryzurą roku i aktorsko jak zawsze bezbłędny, widać że nie chce spędzić wesoło czasu na planie, także w tej roli stara się stworzyć postać. I udaje mu się. Zorg jest szwarcharekterem, ale za to jakim kolorowym :]

        no i Chris Tucker - zupełnie odlotowa postać queerowego ekspresyjnego histeryka, który ciągle mówi falsetem, nosi fantazyjne stylizacje - a to w panterkę, a to z kołnierzem z róż, maluje się szminką i wpada w niekończące się słowotoki, które popiera niecierpliwą gestykulacją. Rewelacja ! zupełnie kapitalna aktorska szarża i brawura; plus cała jego świta, próbująca naśladować jego modowe trendy :]

        casting znakomity !
        do tego każda niemal aktorka pojawiająca się na ekranie jest jakże urodziwa : sekretarka Zorga, ostrzyżona na zero dziewczyna na lotnisku, w futrze z czerwonym kołnierzem, stewardessy itd.

        No i ten cały świat przyszłości : latające samochody, ruch uliczny odbywający się na wielu piętrach [ cóż, skoro Ziemię zamieszkuje 200 mld ludzi, trzeba iśc w górę...], fruwające restauracje, kurczaki w minutę rosnące w mikrofalówce, elektronika i zmechanizowanie na każdym kroku [czy to gabinet ważniakaZorga czy dom taksówkarza Dallasa], człowiek już właściwie niewiele musi robić sam, bo wszystko wykonują zaprogramowane maszyny. Wątpię czy aż do tego dojdzie, mam wrażenie, ze w roku "2259" :] świat będzie znacznie bardziej podobny do tego, jaki mamy teraz, niż do tego w filmie.

        Wyobraźnia twórców tego filmu jest imponująca !

        I chwyty z kina zupełnie zwyczajnego : w Odlotowym Raju w recepcji kilkanaście róznych osób podaje się za Dallasa, a sam Dallas w swoim mieszkaniu musi upychać niepożądanych gości w
        rozmaitych nowoczesnych lodowkach, szufladach i szafach, co dla niektórych kończy się fatalnie, czy wreszcie kilka róznych "frakcji" zabiega o jego względy, celem poszukiwania cennych Kamieni - fabularne klisze, tutaj wygladające świeżo, bo na tle tego całego futurystyczno-haute-couturowego oprzyrządowania :]

        A na koniec skromne, ale jakże piękne, iluminacje żywiołów w piramidzie. I pocieszająca puenta : ten świat można jeszcze ocalić :]

        świetne kino :]
        dzięki za rekomendację, Siostro :]


        • siostra_bronte Re: "Piąty element" - po seansie :] 31.08.17, 11:26
          Świetnie, że tak Ci się podobało!

          Zdecydowanie tak, nie ma tu zbyt wielu efektów specjalnych, liczy się sama historia i humanistyczny wymowa.

          Jednak wyobraźnia i pomysłowość twórców, jak napisałeś jest wręcz nieograniczona!

          Z zabawnych scen trzeba wspomnieć o tej, kiedy Zorg reklamuje owym paskudnym stworom nową broń. Na koniec, kiedy go przepędzają, spokojnie stwierdza, że na pewno będą ciekawi po co ten czerwony guzik. Pali sobie spokojnie papierosa na zewnątrz, a z tyłu wielka eksplozja :)

          Już wiele razy to pisałam, ale napiszę raz jeszcze: uwielbiam Gary'ego Oldmana! Nawet jeżeli ma małą rólkę (jak np. w "JFK") robi z tego majstersztyk. Nie wiem na czym to polega. Oprócz techniki to musi być coś więcej. Jakaś głębia, osobowość, którą po prostu się ma albo nie. Wystarczy, że jest na ekranie i już nie można od niego oderwać oczu. Przynajmniej ja nie mogę :)

          Na przeciwnym biegunie są aktorzy, litościwie zmilczę nazwiska, którzy nie mają absolutnie żadnego wyrazu, i mówiąc wprost muszą być mało ciekawymi ludźmi. Tak to widzę :)

          Fajny był też wątek mamusi wydzwaniającej do Dallasa :) On sam ma wiele świetnych tekstów ("znam dwa języki: angielski i łacinę podwórkową").

          I jeszcze wiele zabawnych scenek z księdzem ("Do ślubu? Piętro niżej"), teksty Zorga ("Kazał pan, musiał sam"). Długo by wymieniać.

          Słusznie wypatrzyłeś podobieństwo do "Leona". Także Zorg ginie, niestety!, w podobny sposób jak Stansfield.

          Tak, Chris Tucker gra brawurowo! Co ciekawe, ma queerowy styl, ale uwodzi tylko piękne panie :)

          Niezwykła jest ta scena, kiedy Diva Plavalaguna śpiewa arię Dionizettiego. Opera w sci-fi? Tego jeszcze nie było!

          W ogóle soundtrack jest nieoczywisty, bardzo oryginalny. Choćby przy scenie pościgu za taksówką Dallasa słychać jakieś arabską piosenkę :)

          Znakomita jest ta scena, kiedy z kawałka "obcego" powstaje ...kobieta :) Obserwujący są w szoku. "Idealna" :)

          To oczywiście jedno z wielu nawiązań do klasyki kina (szklana tuba z Lee-Loo jak z "Metropolis"), których pełno w filmie. Widać, że Besson kocha kino!

          Tak, scena z żywiołami w piramidzie skromna, ale robiąca wrażenie. Zdecydowanie, film ma humanistyczny wydźwięk: miłość może nas uratować :)

          Miło mi Greku. Z pewnością to film do którego wielokrotnego oglądania. Tyle tu smaczków i atrakcji, że nie wszystko da się wyłapać od razu.

          • grek.grek Re: "Piąty element" - po seansie :] 31.08.17, 11:52
            dzięki, Siostro :]

            o, ta wyobraźnia i kreatywnośc są wręcz barokowe [w swoim gatunku] :]
            każda niemal postać, choćby przemykająca na dalekim planie, jest oryginalna i widać, ze
            specjalnie wymyślona.

            yes, świetny moment :]

            piękna charakterystyka !
            Gary Oldman ma chyba na każdą rolę, którą przyjmuje, jakiś plan i z góry wie, że z tego scenariusza i postaci jest w stanie wyciągnąc jakąs wartość dodaną [od siebie]. wspaniały aktor, bez dwóch zdań.

            I tutaj chętnie się podpisuję, Siostro !
            aktorów bez właściwości jest całe mnóstwo.

            haha :]
            yes, te one-linery świetnie są przełożone na polski, punkt dla tłumaczy scenariusza !

            a tak, prawda - Ruby uwodzi tylko panie, chyba dlatego ze wymaga tego sytuacja ? ;]

            yes !! fenomenalna jest ta scena operowa. co za skala głosu solistki [i jaka solistka !
            z jakim podziwem słucha jej widownia, jaka tam jest scenografia. absolutnie nieoczekiwana, przełamująca konwencję scena. wspaniały moment.

            tak, te rytmy wschodnie są tutaj niesłychanie klimatyczne.

            to prawda, Siostro - Luc Besson zrobił kawał świetnej filmowej roboty. niektórzy obserwatorzy ze świata filmu powiadają, ze "Piąty element" to ostatni jego w pełni udany film ;] od tamtej pory, czy jako producent czy reżyser, raczej wpadki zalicza. Szkoda. "Transporter", "13 dzielnica", "Uprowadzona" czy "Lockout" [wstyd się przyznać, ale wszystkie je oglądałem] to są widowiska efektowne, ale własnie tego klimatu i intrygi rodem z "Piątego elementu" i wcześniejszych "Leona", "Nikity" i "Wielkiego błękitu" po prostu tam zupełnie nie ma, podobnie jak aktorskich wyczynów.

            ale - wszystko przed nim jeszcze :]

            dzięki raz jeszcze, Siostro !





    • siostra_bronte "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" 31.08.17, 09:13
      Dzisiaj o 23.00 w tv6. Pisałam o tym filmie chyba z 10 razy, ale chętnych nie było. Znakomity thriller ze świetną obsadą i piękną Brugią w tle. Polecam!!!

      Dzisiaj w ramówce tłok. Zobaczymy, czy to tylko tak na początek sezonu :) Ale to i tak seanse dla nocnych marków.

      W Dwójce, szok!, premiera "Diabelska przełęcz" Egoyana o 23.00.

      W Polsacie "Piąta władza", którą tu z Grekiem opisywaliśmy, 23.45.

      • grek.grek Re: "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" 31.08.17, 10:12
        dzięki, Siostro :]

        szkoda, że nie ma powtórki [wiem, to kolejna ! chodzi mi raczej o powtórkę tej powtórki] "Najpierw strzelaj...". Przygotowałem się na drugi seans "Piątej władzy" : koniecznie chcę się przekonać, czy entuzjazm z jakim oglądałem go za pierwszym razem był związany z klimatem filmu, czy po prostu taki świetny dzień mi się wtedy przydarzył :] A jesli, to drugie : czy był to jednorazowy przypadek w odniesieniu do tego akurat filmu.

        mam nadzieję, że "Najpierw zwiedzaj..." jeszcze będzie w którymś w kanałów polsatowskich ! MOże dziś spróbuję obejrzeć choćby te pierwsze 30 minut, wbrew własnej zasadzie ;], ale co tam ! :]
        • siostra_bronte Re: "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" 31.08.17, 10:23
          Zastrzelę! :)

          Tak czułam, że wybierzesz "Piątą władzę". Ale zobacz chociaż ten początek, żebyś zorientował się w klimacie :)
          • grek.grek Re: "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" 31.08.17, 10:46
            wiedziałem, że będziesz rozglądała się za jakimś rewolwerem, zeby we mnie wycelować, Siostro ;]]

            cóz mogę powiedzieć na swoją obronę... o "Piątej władzy" wiedziałem już w ubiegłym tygodniu, i zarezerwowałem na ten seans wieczorny plan filmowego czwartku :]

            na pewno obejrzę, Siostro ! jeśli nie będzie reklam, to może nawet uda mi się 45 minut, bedę oglądał dopóki się da :]
    • grek.grek "Constans" via TVP Kultura wczoraj 31.08.17, 11:25
      cierpienia młodego idealisty, czyli klasyka kina moralnego niepokoju.

      w reżyserii Krzysztofa Zanussiego.

      więc jest idealista - Witold, porządny, kulturalny i uczciwy oraz świat wokół Witolda, który
      rządzi się swoimi prawami, których Witold nie chce przestrzegać, więc staje w konflikcie z nim.

      KOńczy szkołę, z chęcią idzie do wojska [jednostka desantowa], po wojsku do pracy w jakims państwowym zakładzie [rzecz jasna], pasjonuje go wspinaczka wysokogórska, zajmuje się chorą matką, poznaje miłą dziewczynę [pielęgniarkę w szpitalu, w którym matka sie leczy], jako wolny słuchacz chadza na wykłady z matematyki i wykazuje spory talent w tej materii, planuje z kolegą wypad w Himalaje, a zakład wysyła go na staż do Indii czy na saksy Niemiec [z innymi kolegami]- ze sprawami zawodowymi, ofk, ale Witek pożytkuje te wyjazdy takze dla poznawania nowych kultur, jest ciekaw świata, otwarty i pełen entuzjazmu.

      ten entuzjazm hamuje stopniowo kształt rzeczywistości, jaka się przed nim odsłania - dyrektor w pracy robi swoje machlojki na boku, koledzy kantują na służbowym wyjeździe, zeby zarobić na tym trochę dewiz, w szpitalu ordynator oczekuje łapówki za przyłożenie się do leczenie matki Witolda, nawet taksówkarz wezwany pod szpital, by matkę odwieźc do domu - odjeżdza, kiedy dowiaduje się, ze będzie musiał chwile poczekać na chorą. Wszedzie zakłamanie, korupcja i układziki.

      I wszyscy oczekują, że Witek zaakceptuje ten stan rzeczy : podpisze delegację razem z kolegami, żeby szwindel im wyszedł [chodzi tam o pobieranie zaliczek na hotel wyższych niż w istocie rachunki za jego użytkowanie - róznica ofk idzie do kieszeni każdego z nich], będzie przymykał oko na kolejne przekręty dyrektora, lekarzowi da kopertę.

      Witek odmawia, za co spotykają go szykany, na czele z "kocówą" od kolegów podczas tego wyjazdu do Niemiec oraz anulowaniem stażu w Kanadzie, na który bardzo liczył.

      Matka umiera w domu [wypisała się na własne życzenie], Witek coraz bardziej zajmuje się matematyką, zwraca na siebie uwagę profesora prowadzącego wykłady, a potem w rozmowie w cztery oczy przyznaje, ze matematyka pociąga go z powodu czystości jaką w sobie ma - świat w niej podlega niezmiennym zasadom, nie da się ich naciągnąc, wszystko jest logiczne, z czegoś wynika, prawdzie liczb nie sposób zaprzeczyć.

      Rozwija się jego związek z pielęgniarką, Grażyną, która - jako jedyna w szpitalu nie brała za to łapówki - zajmowała się jego matką w szpitalu. Dziewczyna jest jakże mila i kto wie, może w swojej pracy też podlegała róznym perswazjom, że powinna kopert przyjmować, bo przecież kiedy wszyscy biorą, to nikt nie ma wyrzutów sumienia i możliwa jest zmowa milczenia. Jest optymistką, uśmiechniętą, ale i przytomną. Ten związek rokuje.

      Witek nie umie walczyć o swoje metodami konkurencji. W konflikcie z dyrektorem udaje mu się zdobyć na niego haka - nagrywa na magnetofon kompromitującą go rozmowę, a potem składa skargę do zarządu. Na zarządzie nie potrafi jednak tej taśmy użyć, ba - niszczy ją wcześniej, bo uwaza że ten dowód nieuczciwości szefa zdobył w sposób zbyt podstępny, nieuczciwy. Dodatkowo, nikt z kolegów nie popiera jego skargi na praktyki stosowane przez dyrektora. Jest sam i nie może wygrać.

      Przegrywa na całej linii.

      PO tej całej awanturze prosi o dwumiesięczny zaległy urlop, bo planuje wyjazd w Himalaje z dobrym kolegą Stefanem. Kolega kupuje mu nawet puchową kurtkę na tę okolicznośc. Witek nie posiada się z radości, oczyma duszy [a my - w ujęciach z helikoptera przy muzyce Wojciecha Kilara] widzi już te góry i ośnieżone szczyty.

      Na lotnisku Witek, ubrany w tę kurtkę, zostaje wzięty znienacka na osobistą kontrole. Celnicy odkrywają 200 dolarów zaszyte w rękawie kurtki. Witek pada więc ofiarą prowokacji, prawdopodobnie dyrektora, kolegów, no i swojego "przyjaciela", który wbija mu na koniec nóż w plecy.

      Traci pracę w zakładzie, toczy się przeciw niemu postępowanie karne w sądzie. Teraz zajmuje się pracami na wysokościach : przypięty liną i na wysięgniku myje okna wysokich budynków.

      Któregoś dnia skuwa elewację na podwórzu jakiejś kamienicy. Teren jest zabezpieczony, bo z góry na dół lecą co chwila kawały cięzkiego gruzu, ale mimo to udaje się tam wpaśc małemu chłopcu, który goni uciekającą piłkę - i własnie w tym momencie prosto w niego uderza kamień oderwany od ściany przez Witka. Dziecko ginie na miejscu.

      Witek przegrywa ostatecznie.

      Cóż to za świat, w którym idealiście ciagle wiatr w oczy i wszystko się sprzysięga przeciw niemu - nawet los ? Moze takie przeznaczenie ?

      Film z całą gamą perełek : zdjęciami Sławomira Idziaka, muzyka Wojciecha Kilara, świetną rolą Witolda Pyrkosza [dyrektor Mariusz], udanym występem Tadeusza Bradeckiego [Witold], z powaznym dylematem moralnym : iśc na kompromisy i przetrwać czy być wiernym zasadom i przegrać ? w scenariuszu zapisanym przez samego Zanussiego.

      Dobre kino.

      w przeciwieństwie do ostatnich prób pana reżysera, który chyba nadal chce mówić swoim językiem, opowiadać swoje historie, ale, wg mnie, nietrafnie [i momentami groteskowo] odczytuje zagrożenia czyhające na idealistów współczesności ["Obce ciało"].

      zdecydowanie, wg mnie, lepiej jest powtarzać te udane filmy Zanussiego - mam wrażenie, że
      są wciąz aktualne, i nie szkodzi, ze ich akcja dzieje się w latach 70-tych czy 80-tych. Rzeczywistośc, wbrew pozorom, nie zmienia się aż tak szybko :]


      • siostra_bronte Re: "Constans" via TVP Kultura wczoraj 31.08.17, 11:33
        O, obejrzałam początek. Zdecydowanie znakomite kino. Ale nie byłam w nastroju na tak przygnębiający film. Bo wiedziałam, jak to się wszystko skończy.

        Masz rację, myślę, że wcale nie stracił na aktualności. Czasy się zmieniły, ale problem z zachowaniem przyzwoitości, gdy otoczenie, warunki zmuszają do kompromisów, albo i gorzej, wciąż pozostał.

        Tak jest, Kultura powinna częściej pokazywać takie stare, dobre polskie filmy i to o tak dobrej porze!!
        • grek.grek Re: "Constans" via TVP Kultura wczoraj 31.08.17, 12:12
          dzięki :]

          yes, Siostro, u Zanussiego idealista często źle kończy, zwykle świat bierze górę, walcem go przejeżdza, ale zawsze odnosi on moralne zwycięstwo, bo nie pozwala się złamać i przyjąć narzucanych mu obcych sumieniu zasad.

          prawda.

          jestem za !
          Kultura powinna solidnego nurka dać w dobre polskie kino lat minionych.
          zwłaszcza jesli naprawdę chce przekierować wektor w stronę tzw wartości, a
          odejśc od "liberalizmu, libertynizmu i lewactwa" ;]
    • grek.grek 74. festiwal w Wenecji - zaczyna się :] 31.08.17, 11:32
      zapowiada się ciekawa edycja.

      nowe filmy George'a Clooneya ["Suburbicon"], Darrena Aronofsky'ego ["Mother"], "The Shape of Water" Benicio Del Toro, "Custody" Xaviera Legranda, który ponoć ma być przebojem, a także film chińskiego dysydenta Aia Weiweia i nowa rzecz Abdellatifa Kechichego.

      plus zapewne jakieś niespodzianki, które wyjdą w trakcie ;]

      film.onet.pl/wiadomosci/rozpoczyna-sie-74-festiwal-filmowy-w-wenecji/l6lvxh

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka