Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2020 - 8 (vol. 118)

    • grek.grek 21:50 Puls "Uciekinier" [1987] 08.08.20, 10:37
      Dość poczciwe efekty specjalne, miejscami niezamierzenie komiczne sceny tragiczne, ale przy okazji niezła krytyka złej władzy i mediów zaprzęgniętych do manipulowania społeczeństwem dla jarmarcznej rozrywki i niecnego zysku.

      Rzecz się dzieje w orwellowskim świecie przyszłości, gdzie zbiorową wyobraźnię oraz całkiem namacalną rzeczywistość kształtuje telewizja bez granic, a w niej bijący rekordy popularności show, w którym uzbrojeni myśliwi polują na wypuszczonych przestępców. Łowy odbywają się w ściśle zaplanowanej przestrzeni, sytuację obserwują wszechobecne kamery, myśliwym kibicuje publiczność, a przestępców nikomu nie żal, bo przecież są to najgorsze kanalie ludzkości. Tak przynajmniej zapewniają organizatorzy przedstawienia, przy czym kłamią jak najęci, bo do show trafiają nie tylko mordercy czy gwałciciele, lecz także ludzie niewinni , wplątani w konflikt z władzą, cynicznie oskarżeni o winy niepopełnione, przeznaczeni do "zniknięcia".
      Tak jak główny bohater, pilot helikoptera wojskowego, który odmówił strzelania do strajkujących tłumów na ulicach miasta. On własnie ma być najnowszą atrakcją krwawego spektaklu. Ani władza, ani właściciel telewizji, ani myśliwcy nie podejrzewają, iż właśnie na nim połamać mogą sobie zęby, a on w najśmielszych snach nie przypuszcza jakiego wyczynu, z niewielką pomocą przyjaciół, może dokonać ;]

      Rzecz na podstawie opowiadania Stephena Kinga [ma szczęscie do kinowych ekranizacji swoich książek], reżyseruje Paul Michael Glaser, w głównej roli sam pan Schwarzenegger.
    • grek.grek 23:05 TVP1 "Pluton" [1986] 08.08.20, 10:59
      Drugi z najwybitniejszych filmów o wojnie wietnamskiej, jakże inny od "Czasu apokalipsy", przedstawiający doświadczenie rekruta, zderzającego się z bezlitosną prozą wojennych realiów.
      Chris pojechał do Wietnamu jako ochotnik, wiedziony idealizmem, patriotyzmem i pragnieniem walki o dobro. Jego koledzy z oddziału uważają go za podejrzanego, bo jaki chłopak z porządnej rodziny należącej do klasy średniej pcha się w takie bagno ? Normalny młodzian ucieka przed wojskiem, a zwłaszcza wojną, w te pędy !
      Chłopak wie wszystko po kilku dniach : ta wojna nie ma sensu, a w swym bezsensie oblicze jej wyłącznie frustruje i zniechęca : bohaterów tutaj nie ma, sami kombinatorzy, leserzy, tchórze albo co najwyżej pozbawieni wyobraźni psychopaci, o honorze, Bogu i ojczyźnie już dawno nie myślą, od kiedy przekonali się jak to bujda na resorach, chcą przeżyć za wszelką cenę, w sytuacjach krytycznych albo sprzyjających rzucając w kąt regulaminy i szansę na odznaczenia bojowe, by ocalić życie albo chociaż załatwić sobie odstawienie do lazaretu na kilka tygodni, dookoła zaś króluje wroga fauna i flora : brudna woda z zarazkami malarii, jadowite owady, wykańczająca duchota, ułatwiające robotę wrogowi - Wietkong porusza sie bezszelestnie, atakuje znienacka, znika jak kamfora wyrządzając szkody i zasiewając panikę.

      W takich warunkach przytomny zołnierz ma dwie drogi do wyboru : zaprzedać się bogom wojny i walczyć o zwycięstwo niemożliwe do odniesienia lub dokończyć swoją misję ratując własne i cudze człowieczeństwo.
      Pierwszą postawę reprezentuje brutalny sierżant Barnes, drugą : równy mu szarżą Elias.
      Chris obserwuje obu, ulega fascynacji jednym i drugim, o czym przekonuje mówiąc : "Byłem dzieckiem tych dwóch ojców". Konflikt między nimi narasta, w końcu osiąga swoje apogeum, dochodzi do najgorszego, a świadkującego tej scenie Chrisa czeka wkrótce dylemat moralny : jak zachować się wobec sprawcy, zrealizowany zresztą w bardzo symboliczny sposób.

      Przejmująca muzyka, pierwszej klasy inscenizacja, zręcznie wplecione w pierwszoosobową narrację listy głównego bohatera do babci, tercet Charlie Sheen, Tom Berenger & Willem Dafoe w głównych rolach.

      Scenariusz oparł na własnym przeżyciu wojennym reżyser Oliver Stone, nagrodzony Oscarem, podobnie jak cały film, a także dźwięk oraz montaż.
      • grek.grek 2:05 TVP1 "Pluton" [1986] 09.08.20, 11:23
        Bardzo nocny replay wczorajszego seansu, więc tylko krótkie ogłoszenie parafialne ;]
        Parafianie Drodzy, warto obejrzeć :]
        Może nagrać uprzednio, z racji późnej godziny emisji ?
    • grek.grek 1:00 Historia "Operacja Samum" [1999] 08.08.20, 11:03
      Irakijska akcja polskiego wywiadu podczas wojny w Zatoce Perskiej : dzielne asy ratują pochwyconych amerykańskich agentów, a przy okazji swojaków.
      Reżyseruje pan Pasikowski, w głównych rolach : jego ulubieńcy w komplecie ;]

      O filmie rozmawiali pp. Kałużyński i Raczek :

      www.wprost.pl/tygodnik/4014/partacze-nasi-i-wasi.html
    • grek.grek 2:40 Kultura "Withnail i ja" [1987] 08.08.20, 11:24
      W środku nocy emisja, ale sądzę iż warto polecić ten film :]
      Jest to arcybrytyjska, inteligentna, zabawna i delikatnie przyprawiona goryczą dramedia z akcją umieszczoną w latach 60-tych, najpierw w Londynie, a następnie na typowej angielskiej prowincji.
      BOhaterami są dwaj biedujący aspirujący aktorzy : narrator Marwood i jego kolega Withnail. Czekają w swoim zapadłym mieszkanku czynszowym na propozycje ról, by choć zarobić na chleb. NIestety, wygląda na to, iż czekają na Godota, bieda aż piszczy, garnki puste, portfele jeszcze bardziej, a ileż można posiłkować się zdrowotnymi ziołami przynoszonymi przez kolegę, pozującego na hipisa obrotnego dilera, zresztą : on też za świętego Mikołaja nie uchodzi.
      Wreszcie Withnail wpada na myśl, by zakwaterować się w domu swojego wuja Monty'ego na wsi. Wuj mieszka na codzień w Londynie, więc nie będzie problemu, a może będzie tak dobry, by ich wesprzeć paroma funtami i ocalić od śmierci głodowej.

      Na wsi panowie odżywają, istotnie mają co jeść i pić, za to wpadają co i rusz w jakąś aferę : a to stawiają czoło groźnemu bykowi, któremu niechcący otworzyli bramę od zagrody, a to prowokują swoim zachowaniem miejscowych w kawiarni, a wreszcie popadają w konflikt z kłusownikiem łowiącym nielegalnie węgorze i przez całą noc ściskają w garści strzelbę na wypadek wizyty bandyty ;]

      Zjawia się, owszem, ale wuj Monty. A jako pełen wdzięku i dobrych manier, lecz idący niezłomnie do celu gej, zaczyna podrywać Marwooda ;] Dopiero wtedy Marwood dowiaduje się o dealu jaki Withnail zawarł z wujem : dom, jadło, napitek i cała reszta w zamian za zielone światło do uwiedzenia kolegi ;]
      Withnail korzysta ze szczodrobliwości wuja pełnymi garściami i namawia przyjaciela, by okazał trochę życzliwości Monty'emu, bo inaczej czeka ich powrót do smutnej rzeczywistości londyńskiej mizerii. Współczując nachodzonemu Marwoodowi nie sposób zachować powagi śledząc zabiegi sympatycznego wuja i przekomicznie cyniczną pozę Withinaila.

      Ostatecznie, i to jak !, panowie do Londynu wracają, a Marwood dowiaduje się o czekającej na niego, być może przełomowej, roli w teatrze. Withnail zostaje sam, recytuje Hamleta i krąży w deszczu po mieście, piękna to sekwencja finałowa, pełna akuratnie wyprofilowanej melancholii.

      Wyborny Richard E.Grant w tejże własnie roli, prawdziwego aktora życia, cały czas na scenie, patetycznego i humorystcznego, odważnego i lękliwego, a odzianego niezmiennie w pamiętający chyba czasy wojen napoleońskich płaszcz do samej ziemi ;]

      świetny Richard Griffiths jako uroczy w swojej poczciwej donżuanerii wuj Monty, dobry również Paul McGunn grający Marwooda, stosownie racjonalnie relacjonujący kolejne wypadki fabularne, odmalowujący wnikliiwe postać przyjaciela i umykający zgrabnie przed zalotami wuja ;]

      No i ta zieleń oraz kamienna architektura angielskiej wsi ! :]

      Reżyseria : Bruce Robinson.
    • grek.grek "Django" [2017] via Ct Art - o filmie po filmie 1 08.08.20, 17:39
      Ten drugi "Django" :]
      Z głównym bohaterem, cygańskiego pochodzenia mistrzem gitarowej improwizacji Django Reinhardtem. Film przedstawia rok z życia gitarzysty, przy czym, w mojej ocenie, w zamyśle i realizacji reżysera Etienne'a Comara, wirtuozeria jego gry schodzi na plan drugi, a kluczowym zagadnieniem staje się przebudzenie artysty, który w miarę jak wojenna rzeczywistość ingeruje w jego życie i pozbawia statusu społecznego, odkrywa swój ścisły związek z prześladowaną własną grupą etniczną.

      Pierwsza sekwencja pokazuje róznicę między pozycją Reinhardta i Romów w terenie : podczas gdy w Ardenach cygański tabor zostaje napadnięty przez Niemców i wybity do nogi, uznany już i ceniony mistrz gitary nonszalancko spóźnia się [ba, muszą go szukać, bo sala pełna i zniecierpliwiona, a on sobie ryby łowi nad Sekwaną] na swój koncert w prestiżowym paryskim teatrze.
      Oczywiście, gdy się już zjawia, daje wspaniały pokaz : przy jego muzyce widownia musi tańczyć, nie może usiedzieć na fotelach, tak to działa !

      Mamy rok 1943, Paryż pozostaje pod okupacją hitlerowską. Wysłannicy niemieccy składają Reinhardtowi ekskluzywną propozycję wyjazdu w tournee po Niemczech, na czele z koncertem w Berlinie przed jaczejką nazistowskich dygnitarzy oraz dla podniesienia morale wojska, co ma wydźwięk kuriozalny. Przy tym zaznaczają wyraźnie, że Django musiałby zmienić swój styl, ograniczyć synkopy, odpowiednio dobrać instrumenty etc., wszystko w ramach zasad o czystości rasowej, nie omijających nawet takich spraw jak muzyka, co brzmi groteskowo nawet, a może zwłaszcza, dzisiaj.

      "To nie moja wojna, to wojna gadźiów", powiada Django do swojej kochanki Louise. Ważne zdanie, gdyż cała reszta filmu polega na dekompozycji poglądów Reinhardta. Nie musisz uznawać wojny za swoją, aby przyszła do ciebie i dowiodła waszych bardzo bliskich konotacji.

      Reinhardt ma ciężarną żonę - Naguine, rezolutną i temperamentną matkę, taką typową starszą panią z biglem, oraz brata. Na nich mu zależy, ale na społeczności romskiej jako takiej - niekoniecznie, po prostu w paryskich salach koncertowych i klubach nocnych tabory cygańskie nie goszczą, Reinhardt uznaje swoje korzenie, ale związek z nimi ma bardzo luźny. Nawet gdy dociera do niego informacja, że w Ardenach zginął podziwiany przez niego muzyk, niejaki Weiss.

      Louise ostrzega Django, by nie jechał do Niemiec : "Nie pozwolą ci wrócić do domu !", Django próbuje udawać kontuzję dłoni, ale Niemcy nie wierzą w takie wykręty, a do tej pory chroniący Django oficer błaga go : "Musisz pojechać, bo inaczej wszyscy oberwiemy".
      Na komisaracie policji Reinhardt zostaje poddany upokarzającym badaniom, pomiarom czaszki, oględzinom kontuzjowanych za młodu dłoni [miał trzy sprawne palce, bodaj u prawej dłoni, jego styl wynikał m.in właśnie ze sposobu w jaki "obchodził" swój handicap], robią mu zdjęcia jak przestępcy. W efekcie uzyskuje pozwolenie na wjazd do Niemiec.
      Louise wiedząc, iż żona Django podejrzewa ich o romans, ryzykuje awanturę i odwiedza ją, prosząc aby namówiła męza do ucieczki z Paryża. Opowiada o tym jak Niemcy traktują Cyganów, wywożąc ich do obozów pracy i poddając eksperymentom.

      Żona ma widać większy wpływ na męza niż kochanka, bo Reinhardtowie ukradkiem, uzbrojeni w lewe papiery, wyjeżdzają z miasta i docierają do małej osady nad jeziorem, gdzie czeka na nich kontakt załatwiający przerzut do Szwajcarii. Muszą jednak poczekać na dopiero organizowaną akcję, co daje im czas na zbratanie się w mieszkającymi nieopodal w taborze Cyganami. Django odnajduje tutaj utalentowanych muzyków, jeden z nich ma nawet tatuaż z jego podobizną na ramieniu : "Bo jesteś naszym wzorem", wyjaśnia, co Reinhardta wzrusza bardzo.

      Chętnie się spotykają, rozmawiają, a wkrótce również grają. I w muzyce, gdy tną jak szaleni skoczne melodie, znika wojna, topi się pamięć o niej w radości i energii jaką umieją stworzyć, a ich ekspozycją staje się szeroki, beztroski uśmiech kwitnący na ich twarzach.

      Kiedy lider taboru proponuje Django wspólną grę zarobkową dla właściciela miejscowej baru, Reinhardt odmawia, ale wobec przedłużającego się okresu oczekiwania na transport do Szwajcarii i coraz gorsze warunki bytowe rodziny - zgadza się dołączyć do zespołu. Scena w której jego matka dynamicznie negocjuje warunki "kontraktu" z właścicielem knajpy wzbudza samą przyjemność :] Muszą tylko podpisać oświadczenie, że nie są Żydami, co znów rzuca ponure światło na rzeczywistość w jakiej przyszło im, oraz całej Europie, funkcjonować.

      Do osady przybywają Niemcy , bezceremonialnie wyrzucają Reinhardtów z domu, w jakim zostali zakwaterowani przez ich opiekuna. Muszą przenieśc się do zimnej, leśnej chaty. Wciąż czekają na przerzut, ich "prowadzący" ciągle nie wie, kiedy nastąpi ta wiekopomna chwila, za to wypytuje Reinhardta o wybitnych jazzmanów, z którymi mistrzowi przychodziło grywać.

      Aby podnieść materialno-konsumpcyjny poziom zycia rodziny Django łowi ryby nad potokiem. Spotyka tam księdza. Zawierają znajomośc, a padre przyjmuje Reinhardta, możliwe iż go rozpoznał, na posadę organisty, a równocześnie pozwala mu używać kościelnych instrumentów do składania własnych kompozycji.

      Kiedy romski zespół gra w knajpie, cała klientela tańczy, muzyka przeciwko wojnie ! Django siedzi na uboczu, kryje się pod kapeluszem, nigdy nie wiadomo, czy ktoś go nie rozpozna i Niemcom nie wyda.
      Niestety, do zdemaskowania dochodzi, ale bynajmniej nie z racji donosu. W knajpie wybucha bójka między miejscowymi chłopakami, a niemieckimi szeregowcami, w jej efekcie kapitan hitlerowski robi ogólny przegląd osobistości zakotwiczonych w knajpie. Reinhardt rzuca mu się w oczy dlatego, bo ten sam kapitan eksmitował całą jego rodzinę z zajmowanego domu. Teraz już domyśla się z kim ma do czynienia.
      Django trafia do aresztu, śpi na pryczy przypięty kajdankami do ściany.

      Kiedy go stamtąd wyprowadzają, to już prosto przed oblicze znajomego z Paryża oficera niemieckiego : "Czyżby chciał pan uciec do Szwajcarii ?", pada figlarne pytanie.
      Nieoczekiwanie u boku Niemca pojawia się Louise, aktualnie... jego żona.

      Powraca propozycja, czy raczej - teraz już rozkaz - wyjazdu na tournee do Niemiec. Louise wyjaśnia Django, że została zdekonspirowana jako agentka ruchu oporu, małzeństwo z niemieckim ważniakiem było jedynym sposobem uniknięcia więzienia albo i rozstrzelania.
      Co w ogóle nie oznacza zmiany jej postawy, teraz działa dla antyhitlerowskiej opozycji mając bliski dostęp do informacji wroga.

      Na prośbę Louise Django i paru zaprzyjaźnionych muzyków z taboru mają zagrać koncert do kotleta w pałacu dla niemieckiego establishmentu z całej okolicy. Zanim zostaną przywiezieni zostają na tzw. pace ciężarówki, spotykają uciekających Cyganów, korzystających z gościny taboru i opowiadających o eksterminacji Romów na terenach całej Europy : "Uciekajcie !", słyszą rozpaczliwe wezwanie.

      Póki co, muszą jednak zagrac dla Niemców. Jak informuje ich w tajemnicy ruch oporu, złożony z pracowników miejscowego tartaku, będącego ich punktem zbornym, koncert ma osłaniać akcję przewiezienia brytyjskiego agenta przez jezioro na stronę szwajcarską. Djando denerwuje się : "A co wy dla mnie zrobiliście ? czekam na ten przerzut od miesiąca !". Ostatecznie uzyskuje obietnicę ochrony dla jego własnej rodziny, dla Cyganów z taboru już nie. Obrzuca rozczarowanym i poirytowanym spojrzeniem herszta ruchu oporu, "Et, ty gadzio !', miele w ustach przekleństwo.

      Przed koncertem zespoł Reinhardta nawiedza niemiecki cenzor i tłumaczy jak mają grać : góra 5 procent synkop i maksymalnie 5 sekundowe solówki ;] Farsa. Ach, no i mają być cisi oraz dyskretni, nie przeszkadzać gościom w konwersacji.
      A jednak takze tutaj muzyka triumfuje : nawet sztywni jak kołki w płocie niemieccy pułkownicy podrygują w rytm okaleczonej, ale wciąż urzekajacej cygańskiej muzyki. Louise podbija atmosferę biorąc do tańca swojego męża. Strażnicy zza szyb i drzwi zamiast patrolować okolicę , schodzą się i słuchają z ukontentowaniem muzyk
      • grek.grek "Django" [2017] via Ct Art - o filmie po filmie/2 08.08.20, 18:10
        Dzięki wirtuozerii muzyków i poświęceniu odwracającej uwagę Louise przerzut udaje się znakomicie. W pewnym momencie jednak, już post factum, Niemcy orientuję się, iż mieli do czynienia z jakąś prowokacją. Louise zostaje pobita i zapewne spotkają ją dalsze konsekwencje.
        W ramach dalszych reperkusji cygański tabor zostaje podpalony i spacyfikowany. Szczęściem jeszcze przed tym wydarzeniom, częśc młodych Romów przyłącza się do partyzantki, unikając złego losu.

        Django z rodziną opuszczają swoją leśną chatę i pod opieką swojego "prowadzącego" oraz fertycznej przewodniczki ruszają w stronę zielonej granicy, do Szwajcarii. Droga wiedzie przez śnieg i górskie trakty.
        Niedaleko przed metą matka Django musi spasować, żona z nią zostaje, uspokajając męża : "Damy sobie radę, ty musisz iść dalej".

        Idzie więc razem z fertyczną przewodniczką, która rzuca tylko szybką instrukcję "Granica za kilometr !" i ucieka w nieznane, gdy tylko za ich plecami zaczynają być słyszalni niemieccy pościgowcy z psami.
        Pozstawiony samemu sobie Reinhardt w akcie cczystej desperacji zagrzebuje się w śnieg, razem z targaną dzielnie gitarą zawinietą w pledy. O dziwo, udaje mu się wyjść cało z tej awantury ! Niemcy krążą, krążą, aż z końcu odpuszczają i znikają z zasięgu wzroku oraz słuchu.
        Droga do upragnionego raju stoi otworem.

        W ostatniej scenie, niejako epilogu, akcja skacze do maja 1945 roku : w Paryżu Reinhardt dyryguje orkiestrą [skrzypce, kontrabasy, organy, chór w języku romskim] wykonujacą przejmujące Requiem, przez niego skomponowane w hołdzie dla romskich ofiar II rasistowskich prześladowań podczas II wojny światowej. Sekwencja podniosła, ale bynajmniej nie kiczowata czy ckliwa.

        Film zamyka galeria fotografii Romów zamordowanych przez nazistów w obozach koncentracyjnych.
        POjawia się również informacja, że po jednorazowej prezentacji partytura Requiem zaginęła.

        Cóż, biografia Reinhardta - wirtuoza jazzowej gitary ciągle czeka na realizację, w "Django" bardziej chodzi o Reinhardta - Roma i człowieka wstrząśniętego wojną, odkrywającego siebie takim, jakiego nigdy nie oczekiwał zobaczyć, przy czym liczne fragmenty z muzyką są kapitalne, emanująca z niej energia i siła ludzkiego szczęścia, odczuwanego sercem i duszą na przekór nieludzkim czasom, wyróżniają się w toku narracji, że tak modnym językiem "zawodowych krytyków" ośmielę się zasugerować :]
        Dobra główna rola Redy Kateba, choć w scenach wspólnych wręcz przyćmiewa jego stonowaną grę temperament aktorki w roli starszej pani Reinhardt :]

        Wg mnie, warto też oddać co należne rezyserowi Comarowi, konsekwentnie, płynnie i rzeczowo prowadzącego wehikuł do z góry założonego celu :]

        Słowem : dobre kino !

        Trailer :

        www.youtube.com/watch?v=Lw5DvTAVomA
    • grek.grek 20:00 TVN7 "Jupiter. Intronizacja" [2016] 09.08.20, 09:27
      Film rodzeństwa Wachowskich, wciąż próbujących powtórzyć sukces "Matriksa".
      Tym razem mamy do czynienie z Wybraną, a więc Neo w damskim wcieleniu, dziewczyną obdarzoną specjalnymi uzdolnieniami, genetycznie predysponowaną do odegrania niepośledniej roli w nadchodzących zmianach struktury i hierarchii rzeczywistości [społecznej ? politycznej ? kulturowej ?].

      Grają : Mila Kunis, Channing Tatum, Eddie Redmayne.

      Na RT :
      27 % z 268 recenzji krytycznych [doceniona została strona wizualna filmu, gorzej, podobno, z fabułą] oraz 38 % z 95 tys. opinii widzów.
    • grek.grek 20:00 TVN "Tango i Cash" [1989] 09.08.20, 09:38
      Dwaj gliniarze dają się solidnie we znaki mafii, więc powstaje intryga z zamiarem uciszenia obu naraz, wplątania ich w karczemną awanturę i zapuszkowania w więzieniu o zaostrzonym rygorze, gdzie specjalnie dedykowana drużyna zrobi im kuku. Rzecz prosta, nie z nimi takie numery ! Wydostaną się i przejdą do oślepiającego kontrataku.

      Scenariusz nie oferuje większych zaskoczeń na poziomie przebiegu akcji, bo i stanowi ona wyłącznie dobry pretekst do licznych żartów i potyczek pomiędzy tytułowymi policjantami. Wynikają one, a jakże by inaczej, z faktu, że zawodowo oraz prywatnie nie przepadają za sobą, tak jak intelektualista w okularach i perfekcyjnie skrojonych garniturach [Tango] może nie przepadać za luzakiem w stylu sex, drugs and rock'n roll [Cash] oraz vice versa :]
      Kiedy jednak trwanie nich cennych żywotów zostaje uzależnione od zakresu uczciwej współpracy, wciąż za sobą nie przepadając, zaczynają kooperować - z wybitnymi sukcesami zresztą, może lekko zmąconymi flirtem Casha z młodszą siostrą Tango, czemu brat przygląda się z niezmiennym krytycyzmem.

      Sporo tutaj komizmu sytuacyjnego, duet Stallone & Russell daje się z łatwością polubić, a kilka scen można zapamiętać na dłużej, choćby Casha w przebraniu drag queen czy bitwę w podziemiach więzienia spuentowaną rozpaczliwym okrzykiem obu bohaterów "Tylko bez paniki !" w sytuacji gdy zostają przygnieceni ciałami dwudziestu tęgich przeciwników ;]

      Reżyseria : Andriej Konczałowski.

      PS : polski dystrybutor początkowo tytuł filmu przetłumaczył jako "Tango i pieniądze" ;]
    • grek.grek 20:00 Kultura "Grease" [1978] 09.08.20, 09:49
      Kultura przeszła na musicale ;]
      Kolejny klasyk w grafiku. Tym razem film z muzyką, stylem i otoczeniem ilustrującymi mody oraz trendy panujące w popkulturze lat 50-tych, o ile wówczas taki termin już funkcjonował.
      Dziewczyna przyjezdna, chłopak miejscowy, ona niewinna, on zbuntowany, romantyczne uczucie z komplikacjami, dookoła świat z amerykańskiego małego miasteczka, szkoła, przedmieścia, kawiarnie, taneczne kluby, fryzury na brylantynę, sukienki do skarpetek i inne hity odzieżowe, no i muzyka z licznymi hitami, jak "Summer Nights", "You Are The One That I Want" czy tytułowym "Grease" oraz nominowanym do Oscara "Hopelessly Devoted To You", w wykonaniu głównych aktorów : Johna Travolty i Olivii Newton-John.

      Voila ! :"]

      Reżyseria : Randal Kleiser.
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Amerykanin" [2010] 09.08.20, 10:12
      POnownie :]
      U mnie już 20+ seansów na liczniku, lecz dziś ponownie zasiądę przed telewizorem, tak to działa, jak już raz wpadnie w oko, to tak zostaje na dobre ;]

      Scenariusz na podstawie powieści Martina Bootha "A Very Private Gentleman". Reżyseruje świetnie Anton Corbijn, znać przy tym rękę specjalisty od wizualizacji, miejsca są urodziwe, kadry kameralne czy panoramiczne równie są wdzięczne, a całość ilustruje i puentuje melancholijno-ilustracyjna muzyka cenionego Herberta Gronemeyera, umiejętnie poruszająca się między opisami stanu ducha głównego bohatera i świata jaki go otacza, a chwilowymi uniesieniami z powodu przyspieszonej akcji.
      Pułapką na widza są trailery, pokazujące głównie wszystkie trzy momenty filmu, w których znajdują się wydarzenia sensacyjne [na początku, w środku i w finale], zapowiadając "Amerykanina" jako film niemal batalistyczny ;]

      Tymczasem chodzi w nim o coś zupełnie innego : opowiada wprawdzie o płatnym zabójcy, ale jako człowieku znajdującym się na rozstaju dróg, wypalonym, z naruszonym sumieniem, które próbuje doprowadzić do względnej równowagi, coraz bardziej czując, że nadeszła pora na zmiany i wybór nowej drogi życiowej.

      Po ostatniej wpadce [początek filmu] decyzją swojego "menadżera" chowa się na włoskiej na prowincji, gdzie podaje się za fotografa, a faktycznie, jako wykwalifikowany rusznikarz, wykonuje zadanie sporządzenia karabinu snajperskiego dla koleżanki po fachu. Dopiero później orientuje się przeciwko komu dokładnie ten karabin ma, albo może, zostać użyty.
      Czas wolny spędza w dwóch sąsiadujących ze sobą miasteczkach, cały czas mając się na baczności przed tropiącą do konkurencją, a niejako wbrew własnym zasadom zawierajac dwie kluczowe znajomości : z mądrym księdzem i prostytutką o złotym sercu [znamienne profesje]. Ten pierwszy unaocznia mu grozę położenia jego duszy, ta druga staje się nadzieją na jej uratowanie.

      Na oko niewiele się dzieje, intencja główna polega na obserwacji głównego bohatera, człowieka pod presją, doszukującego się w sobie kolejnych emocjonalnych przeskoków. Bardzo dobrze daje sobie z tym radę George Clooney, skoncentrowany, skanujący teren, przypatrujący się spod oka ludziom, wciąż napięty, balansujący między zdrową czujnością, a brzegowym odcieniem paranoi, gotowy do ucieczki albo ataku wyprzedzającego. Przypomina bohaterów filmów Jean-Paula Melville'a, samurajów tkwiących w "piekle, czyli miejscu gdzie nie ma miłości".

      I te włoskie miasteczka ze słońca, kwiatów i kamienia, całe piękne :]




    • grek.grek 21:00 Nowa TV "Pani Bovary" [2014] 09.08.20, 10:30
      Oczywiście, ekranizacja powieści Gustawa Flauberta - wówczas obrazoburczej i potępionej , dzisiaj już zupełnie nieszkodliwej, za to wciąż działającej na poziomie dwuznacznych reakcji wobec madame BOvary : dla jednych, ofiary mieszczańskich konwencji, śmiertelnie uwięzionej w małzeństwie i świecie pozbawionym nadziei, dla innych : pretensjonalnej i niedojrzałej czytelniczki zbyt wielu romansów, żądającej niemożliwego spełnienia rozbudzonych ciągot w prozaicznej rzeczywistości.
      "Żądamy niemożliwego !", tak brzmiało jedno z haseł rewolucji 1968 roku we Francji, z tego co pamiętam, może więc niezgoda na trywialny charakter otaczającego świata wcale nie musi być godna potępienia ?
      Bohaterka popełnia fatalne błędy, wpędza w kłopoty poczciwego męża, prowincjonalnego lekarza, nie dostrzega jak rycerski tylko w szkłach różowych okularów kochanek oszukuje ją niecnie, zapomina o dziecku i obowiązkach, zasadniczo gubi się w swoich pragnień wyzwolenia z konwenansu, przeżycia niezwykłości, przedkłada wiarę w marzenie ponad zgrzebną realność, gotowa zapłacić najwyższą cenę za rozczarowanie własne i bliskich.

      Emmą Bovary były już Isabelle Huppert - w świetnej ekranizacji Claude'a Chabrola, czy Frances O'Connor, teraz Mia Wasikowska spróbuje dowieśc, że - wzorem samego Flauberta - "Pani Bovary to ja !".

      Obok niej : Henry Lloyd-Hughes, Ezra Miller, Rhys Ifans.
      Reżyseria : Sophie Barthes, kobiecy punkt widzenia będzie nowością, jak dotąd ekranizacje wychodziły spod ręki panów, przy czym wcale nie zamierzam mężczyzn pozbawiać zdolności i wrażliwości w rzeczonej materii ;]
    • grek.grek 22:35 Historia "Pianista" [2002] 09.08.20, 10:57
      Mistrzostwo !

      Zasłużona Złota Palma w Cannes, trzy Oscary, choć główna nagroda dla "Chicago" wygląda na takie samo nieporozumienie, jak np. triumf "Rodziny Kramerów" kosztem wczoraj wspominanego "Czasu apokalipsy".
      "Pianista" pozostaje najważniejszym filmem sezonu, pod każdym właściwie względem : rewelacyjnej scenografii, Warszawa lat wojennych, odtworzona przez Allana Starskiego, z kamieniczkami, kawiarniami, ulicami dawnego getta wygląda wręcz fenomenalnie wiarygodnie, aktorzy - wszyscy !, od głównych do najmniej obecnych w kadrze statystów na szóstym planie, są idealnie naturalni w swoich reakcjach, warto zwrócić uwagę także na role Niemców !, kolejne sceny i sekwencje nie tylko mają ponurą siłę przekazu z piekła, ale również techniczną maestrię i atrakcyjność fabularną, teoretycznie wiadomo, że pan Szpilman przeżyje, po to by opowiedzieć koleje swojego losu, lecz dreszcz emocji wzbudza sposób w jaki się to dzieje, równolegle ze wzruszająco prostymi , nawet obcesowymi [Heller ratujący go przed wywózką do obozu] gestami,ludzi udzielających mu wsparcia, bez których nie przetrwałby nawet jednego dnia, z wplątanymi w narrację gorzkimi przemyśleniami na temat braku solidarności i różnych postaw wobec strategii przetrwania w szeroko pojętym obozie prześladowanych, także w samej rodzinie Szpilmanów [Henryk], wreszcie z miłością do muzyki Chopina w scenie kluczowej, tak cudownie zatrzymującą czas, unieważniającej swym pięknem grozę wojny, a zarazem mającą elegijną moc.
      Słowem, wątków tutaj co niemiara, jeden obok drugiego, a film skomponowany został wprost idealnie, doskonale łączy, spina, przeplata, w czym wielka zasługa oscarowo nagrodzonych Ronalda Harwooda [scenariusz adaptowany] i Romana Polańskiego. Mozna mieć mu za złe wiadomo-co, ale reżyserem wybitnym jest i basta :], obsesyjna dbałość o detale, pisarska wręcz zdolność snucia opowieści, tworzenia klimatu, prowadzenia aktorów, portretowania postaci, akcentowanie psychologii - właściwie nie sposób wskazać jakiegoś słabszego elementu jego warsztatu.
      "Pianista" jest filmem będącym zarazem wspaniałą przygodą z kinem, tylko w ten sposób mogę podsumować ten wstęp :]

      Mistrzowskie zdjęcia Pawła Edelmana, niezawodnego Wojciecha Kilara muzyka, umiejętność dobrania sobie świetnych współpracowników i wykorzystania efektów ich pracy do osiągnięcia maksymalnej wyrazistości filmu, oto również cechy klasowego reżysera, ileż bowiem potencjalnych znakomitości, z powodu nieumiejętnego łączenia segmentów i braku wyobraźni oraz technicznej biegłości reżysera kończą się artystyczną klapą, bo niby wszystko pojedynczo wygląda imponująco, lecz zespolone w jedno tworzy zlepek zupełnie nie pasujących do siebie elementów krajobrazu.

      Klasa !


    • grek.grek 0:30 Kultura "U niej w domu" [2012] 09.08.20, 11:22
      Inteligentne, przewrotne, świetne kino francuskie !

      Oto główny bohater, nauczyciel języka francuskiego w paryskim liceum, miłośnik literatury, sfrustrowany młodzieży brakiem atencji dla kunsztu pisarskiego, frunąc na dno rozczarowania światem chwyta się wystającej gałęzi - jest nią niepozorny uczeń, który napisał zajmującą, niezłą technicznie pracę. W intrygujący sposób opisuje swoją znajomość z klasowym kolegą oraz wejście w świat jego rodziny.

      Nauczycielowi aż pąs na twarzy występuje z zaciekawienia. Bierze chłopaka na stronę i radzi mu, by pisał dalej, szlifował warsztat, a kolejne odcinki przynosił jemu do poprawki.

      Opowieśc zatem rozwija się pasjonująco, przy czym nie wiadomo do końca, co w tej historii ma walor prawdy i relacji z życia wziętych zdarzeń, a co stanowi efekt wyrafinowanej fantazji piszącego. Na tym polega, wg mnie, największa zaleta, wręcz błyskotliwość filmu ! Na ile są to na język literacki przełożone fakty, a na ile efekt koloryzowania i kreacji młodego pisarza.

      Nauczyciel dzieli się tekstem i wrażeniami z równie literacko wyrobioną żoną, oboje analizują, komentują nie tylko ewolucję stylu pisania ucznia, ale również fabularny koncept, a - biorąc pod uwagę, że opowieść coraz bardziej schodzi w stronę potencjalnie poważnych zawirowań w życiu jej uczestników, zwłaszcza etyczny wydźwięk jego postępowania wobec pozostałych postaci ze swojej historii, istniejących realnie przecież.

      Pełną dynamikę film osiąga, gdy sam pan profesor oraz jego lepsza połowa zostają zaangażowani w akcję powstającej powieści ! Wychodzą z tego, on zwłaszcza, nieźle poturbowani, ale... czyż nie najważniejszym jest dobra literatura ? A koszta, odniesione kontuzje, zawalone małżeństwa i utracone miejsca pracy - och, drobiazgi, drobiazgi ! ;]

      Sześć nominacji do Cezarów, reżyseruje i scenariuszuje Francois Ozon, w czołowych rolach : Fabrice Lucchini, Ernst Umhauer, Kristin Scott-Thoma, Denis Menochet oraz jak zawsze urzekająca Emmanuelle Seigner.

      Klasa !

      Z rozpędu dopiszę streszczenie-opis sklecony na okoliczność premiery, może się do czegoś przyda ? ;]

      16 od góry :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,166876358,166876358,Ojej_co_tu_wybrac_2018_10_vol_96_.html?s=7#p167025342
    • grek.grek 1:05/jutro 20:00 Polsat "2012" [2009] 09.08.20, 11:30
      Jutro o 20:00 :]

      Pierwszej klasy demolka na okoliczność poważnego potraktowania swego czasu zapowiadanego, rzekomo przez Majów ;],. końca świata.
      Oceany zalewają miasta, tsunami, trzęsienia ziemi niszczą infrastrukturę, cywilizacja sypie się w drobny proch, a na tle tej apokalipsy uwijają się indywidualne postaci usiłujące czmychnąć spod zagrożeń w nadziei, iż kiedyś ludzkość dostanie drugą szansę od Matki Natury.
      Brakuje tylko grzmotnięcia jakąś kometą ;]

      Reżyseria : Roland Emmerich.

      Najwazniejsze są oczywiście efekty specjalnie i obrazki katastroficzne, złośliwie przetykane szablonową akcją ;] Gdyby nie ona, film mógłby potrwać kwadrans i z pewnością obejrzałoby go tyle samo widzów, co w pełnej wersji, o ile nie więcej ;]
      • grek.grek 20:00 Polsat "2012" [2009] 10.08.20, 09:42
        Po nocnym rozbiegu, pokaz właściwy : apokalipsa wszechstronna i bezlitosna, jak Majowie przewidzieli ;], wszelako z nadzieją na przetrwanie choć części populacji, by miał kto zacząć od nowa :]

        Ergo : nihil novi sub sole w świecie katastroficznego kina, ostatnimi czasy lubującego się w rozwałkach na skalę globalną ;]
    • grek.grek 13:30 Historia"Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny 10.08.20, 09:25
      A nieco wcześniej : pełnometrażowy wariant serialu "Królowa Bona", oczywiście - fabuła poddana syntezie, wątki skrócone, ale najważniejsze walory zostają zachowane : kostium epoki, dykcja aktorów, historyczny spektakl.

      Rzecz dotyczy miłosnego związku króla Zygmunta Augusta z Barbarą Radziwiłłówną, kontynuowanego i zwieńczonego małżeństwem, wbrew sprzeciwom matki i otoczenia politycznego, a zakończonego nagłą chorobą i śmiercią świeżo koronowanej królowej.

      Grają : Jerzy Zelnik, Anna Dymna, Aleksandra Śląska.
      scenariusz [wraz z H.Auderską i S.Kasprzysiakiem] wraz z reżyserią : Janusz Majewski.
    • grek.grek 16:25 Kultura "Przeżyliśmy wojnę" [1962] 10.08.20, 09:41
      "Kapitalny film Johna Frankenheimera z 1962 r. (tytuł oryginalny, to "Manchurian Candidate").

      Bohater, sierżant Shaw (znakomity Laurence Harvey) wraca w glorii chwały z wojny w Korei, gdzie uratował oddział swoich żołnierzy. Ale jeden z nich, Marco (Frank Sinatra) podejrzewa, że Shaw ma coś do ukrycia. Zaczyna mieć koszmarne sny, w których widzi, jak Shaw morduje dwóch żołnierzy z oddziału...

      Znakomita obsada. Oprócz Harveya i Sinatry grają też Janet Leigh i Angela Lansbury.

      Wspaniały jest klimat tego filmu. Uczucie zagrożenia tak sugestywne, że wywołuje gęsią skórkę. W ogóle ten film może się przyśnić w nocy. Mistrzostwo!!!

      Frankenheimer zrobił na początku kariery kilka świetnych thrillerów politycznych, jeśli można je tak określić, szkoda że tak rzadko pokazywanych. Szerszej publice znany jest głównie z "Francuskiego łącznika 2".

      Jakiś czas temu Demme zrobił remake tego filmu, średnio udany, "Kandydat" z Denzelem Washingtonem, choć i tak podobał mi się bardziej niż innym forumowiczom.

      To będzie niezapomniany seans!!".


      Tak brzmi pierwszorzędna zapowiedź Siostry !

      A więc, w miarę możliwości, warto zarezerwować wczesne popołudnie na dobre kino ! :]
    • grek.grek 20:00 ATM Rozrywka "Wyspa kukurydzy" [2014] 10.08.20, 10:03
      Kino gruzińskie, swego czasu zwycięzca festiwalu w Karlovych Varach.
      Opowieść rozegrana w urodziwych plenerach, miejscami kontemplacyjna, minimalnie wzmożona akcją w drugiej swej części.

      Akcja, o ile można tutaj o niej mówić, rozgrywa się niemal w całości na kruchej, glinianej wysepce, gdzie dziadek z wnuczką zajmują się uprawą kukurydzy, by później z zyskiem sprzedać ją w niedalekim mieście : żyją zgodnie z rytmem pór roku i w rutynie codziennych czynności, wyczuleni na każde drgnięcie w przyrodzie, zależni od natury i jej kaprysów, raz błogosławieni jej przychylnością, innym razem dotknięci nieprzyjemnościami. Porozumienie między parą bohaterów, jak również otoczeniem naturalnym nie wymaga wielu słów, odbywa się na poziomie gestu, dyskretnym odgadywaniu intencji.
      Niezauważalnie dla pochłoniętego pracą dziadka, dziewczyna dojrzewa, staje się kobietą, co kamera pokazuje nader subtelnie i delikatnie.

      Wysepka leży na granicy abchasko-gruzińskiej, aktualnie miejscu wojennej konfrontacji. Patrole wojskowe czasami przepływają rzeką obserwując teren.
      Któregoś dnia wyspiarze znajdują w kukurydzy rannego żołnierza, chyba Gruzina. Mimo ryzyka udzielają mu schronienia i pomagają dojśc do siebie, zbywając albo goszcząc w odpowiedzialny sposób zwiadowców szukających zaginionego wojaka.
      Dziewczyna i młody żołnierz zaprzyjaźniają się, biegają w kukurydzy ze śmiechem, oblewają się wodą, a gdy dziadek ich zawuaża rozchodzą się posłusznie w przeciwne strony.

      Wykurowany żołnierz znika tak nagle, jak się zjawił, a wyspę nawiedza burza, rozmywając ją kawałek po kawałku i, mimo rozpaczliwych wysiłków obojga, niszcząc zasadzoną, już wzeszłą kukurydzę. Udaje nim się uratować jakąś część urobku, wyładowaną kolbami łodzią dziewczyna wypływa na rzekę, a dziadek próbuje uratować chatę, która pod naporem wody i wiatru składa się jak domek z kart.

      Kiedy burza się kończy, pojawia się znów słońce, dziadek przypływa łódką na niewielki cypel ziemi, jaki pozostał z wyspy, staje na nim i zaczyna myśleć. Czyżby chciał znów podjąć trud ?

      Oto natura w swej sile i nieokiełznaniu, oto człowiek w swej wytrwałości i uporze.

      Piękne nakręcone, niespieszne, symboliczne kino. Zdecydowanie warto obejrzeć.
      Reżyseruje Georgi Owaszwili.
      • grek.grek 20:00 ATM Rozrywka "Wyspa kukurydzy" [2014] 15.08.20, 09:59
        Drugi seans w sierpniu, w tygodniu zapowiedź była w pełnej wersji, więc może tym krotki anons parafialny ;]

        Wspaniała przyroda, człowiek w kontakcie z naturą, fabuła ograniczona do niezbędnego minimum, tak by nie rozpraszać wrażeń estetycznych - sama uroda filmowa !
      • grek.grek 20:00 ATM Rozrywka "Wyspa kukurydzy" [2014] 28.08.20, 09:48
        > Kino gruzińskie, swego czasu zwycięzca festiwalu w Karlovych Varach.
        Opowieść rozegrana w urodziwych plenerach, miejscami kontemplacyjna, minimalnie wzmożona akcją w drugiej swej części.

        Akcja, o ile można tutaj o niej mówić, rozgrywa się niemal w całości na kruchej, glinianej wysepce, gdzie dziadek z wnuczką zajmują się uprawą kukurydzy, by później z zyskiem sprzedać ją w niedalekim mieście : żyją zgodnie z rytmem pór roku i w rutynie codziennych czynności, wyczuleni na każde drgnięcie w przyrodzie, zależni od natury i jej kaprysów, raz błogosławieni jej przychylnością, innym razem dotknięci nieprzyjemnościami. Porozumienie między parą bohaterów, jak również otoczeniem naturalnym nie wymaga wielu słów, odbywa się na poziomie gestu, dyskretnym odgadywaniu intencji.

        Niezauważalnie dla pochłoniętego pracą dziadka, dziewczyna dojrzewa, staje się kobietą, co kamera pokazuje nader subtelnie i delikatnie.

        Wysepka leży na granicy abchasko-gruzińskiej, aktualnie miejscu wojennej konfrontacji. Patrole wojskowe czasami przepływają rzeką obserwując teren.
        Któregoś dnia wyspiarze znajdują w kukurydzy rannego żołnierza, chyba Gruzina. Mimo ryzyka udzielają mu schronienia i pomagają dojśc do siebie, zbywając albo goszcząc w odpowiedzialny sposób zwiadowców szukających zaginionego wojaka.
        Dziewczyna i młody żołnierz zaprzyjaźniają się, biegają w kukurydzy ze śmiechem , oblewają się wodą, a gdy dziadek ich zawuaża rozchodzą się posłusznie w przeciwne strony.

        Wykurowany żołnierz znika tak nagle, jak się zjawił, a wyspę nawiedza burza, rozmywając ją kawałek po kawałku i, mimo rozpaczliwych wysiłków obojga, niszcząc zasadzoną, już wzeszłą kukurydzę. Udaje nim się uratować jakąś część urobku, wyładowaną kolbami łodzią dziewczyna wypływa na rzekę, a dziadek próbuje uratować chatę, która pod naporem wody i wiatru składa się jak domek z kart.

        Kiedy burza się kończy, pojawia się znów słońce, dziadek przypływa łódką na niewielki cypel ziemi, jaki pozostał z wyspy, staje na nim i zaczyna myśleć. Czyżby chciał znów podjąć trud ?

        Oto natura w swej sile i nieokiełznaniu, oto człowiek w swej wytrwałości i uporze.

        > Piękne nakręcone, niespieszne, symboliczne kino. Zdecydowanie warto obejrzeć.
        Reżyseruje Georgi Owaszwili.


        Trzeci seans w sierpniu, zawsze warto rekomendować :]
    • grek.grek 20:35 Kultura "Alias Maria" [2015] 10.08.20, 10:10
      Film argentyńsko-francusko-kolumbijskie.
      Kandydat do Oscara z ramienia tej trzeciej kinematografii.

      Rzecz dzieje się w trakcie wojny domowej w Kolumbii : główna bohaterka, 13-latka, wraz z jednakowo nieletnimi trzema przyjaciółmi, otrzymuje od partyzantów antyrządowych zadanie wyprowadzenia z dżungli i przeniesienia do sąsiedniego miasta nowo narodzonego syna dowódcy oddziału.
      Dziewczynka- zapewne z coraz większym trudem i balansując na krawędzi zdemaskowania - ukrywa fakt, że sama znajduje się w ciąży, ponieważ grozi to przymusową aborcją.

      Reżyseria : Jose Luis Rugeles.

      Premiera. Może uda się złowić ?
      [replay będzie już bardzo nocny, 3:35 z wtorku/środę]
      • grek.grek 3:35 Kultura "Alias Maria" [2015] 11.08.20, 11:34
        Nocna powtórka.
        Niestety, wczoraj nie zdołałem złowić; czy może Wam się udało, Czcigodni ?
    • grek.grek 21:00 TVN "Zodiak" [2007] 10.08.20, 10:31
      Nietypowy dreszczowiec w reżyserii Davida Finchera.
      Choć są w nim tzw. momenty, mamy do czynienia z fabułą kameralną, psychologiczną, umiejscowioną w zamkniętych, nierzadko pogrążonych w półciemnościach, niepełnym oświetleniu, pomieszczeniach, pośród dusznych wieczorów, rozpisaną na partytury nieustających dialogów i niekończących się sekwencji żmudnego detektywistyczno-szaradziarskiego śledztwa kryminalnego, wyglądającego niczym transmisja z pracy księgowego, sprawozdanie z papierkowej roboty, poszukiwania, ustalania i łączenia w ledwie trzymające się całości, jakże często ulegające rozpadowi, łańcuchy detalicznych faktów.
      Na dodatek, wiadomo z góry, iż bohaterowie nie osiągnęli ostatecznego sukcesu, choć finał przynosi interesującą sugestię, że byli na dobrym tropie.

      Śledztwo dotyczy próby zidentyfikowania tytułowego Zodiaka, seryjnego zabójcy terroryzującego w latach 70-tych San Francisco wraz z przyległościami.
      Jegomośc był tak pewny siebie i zuchwały, że pisał zaszyfrowane listy do policji oraz gazet - to nad ich rozkodowaniem głowią się trzej główni śledczy : policjant, dziennikarz oraz niepozorny, ale jakże inteligentny i dociekliwy miłośnik łamigłówek logicznych, rysownik z gazety, do której Zodiak wysyłał swoje wiadomości.
      Wszyscy trzej płacą wysoką cenę za pasję i poświęcenie z jakimi przez lata zajmują się sprawą, posiłkując się policyjnymi raportami, zeznaniami świadków, wreszcie szukając w pocie czoła kodu do otrzymywanych listów : tracą kontakt z rodzinami, popadają [powracają do-] w nałogi, stawiają na szali zawodową karierę i reputację. Zodiak pozostaje nieuchwytny, aczkolwiek nie sposób odpędzić wrażenia, iż panowie nawet w chwilach największych klęsk robią jakiś kolejny krok w stronę złapania mordercy, czego koronny dowód znajduje się w zakończeniu filmu.

      Klasa :]

      W obsadzie : Jake Gyllenhaal, Mark Ruffalo, Robert Downey Jr.

      Szersza relacja "śledcza" ;], jeśli mogłaby się do czegoś przydać ?, coś w rodzaju kapownika z faktami :

      od góry licząc : wątki 7,8 i 9 :

      forum.gazeta.pl/w,14,103018548,103018548,Ojej_co_tu_wybrac_listopad_cz_4_.html#p103757749
    • grek.grek 22:45 TVP2 "Król życia" [2015] 10.08.20, 10:51
      Kino letniego optymizmu : pan z korporacji w pogoni za kasą i sukcesem popadł w złe nawyki, przykry się zrobił dla bliskich, obcesowy dla otoczenia, stres i nerwy czynią z niego obywatela zupełnie wobec świata nieprzyjaznego.
      Cóż go odmienia ? Wypadek samochodowy, a ściślej : niekontrolowane uderzenie głową w coś twardego. Od tej chwili staje się człowiekiem dla otoczenia życzliwym, uśmiechniętym, troskliwym, rozsądnie podchodzącym do znaczenia oraz rangi pieniądza oraz wykańczającej, codziennej orki na odpowiedzialnym stanowisku korporacyjnym w ludzkim życiu.
      Nie wiadomo, prawdziwa to metamorfoza czy jakiś wygłup ? Ludzkość musi najpierw dojrzeć do jakże wyrazistej zmiany zachodzącego w zachowaniu dobrze kojarzonego aroganta i ordynusa, aby móc się przekonać do jego dobrych intencji :]

      Grają : Robert Więckiewicz, Magdalena Popławska, Bartłomiej Topa, Jerzy Trela.
      Reżyseria : Jerzy Zieliński.

      Nieźle brzmi ;]

      Ale żeby od uderzenia głową takie efekty ? Może wprowadzić terapię polegającą na takich aktywnościach dla wszystkich przepracowanych i pragnących odmienić swój los ? ;]


    • grek.grek 23:00 SuperPolsat "Dar" [2015] 10.08.20, 11:11
      Jutro seans o 20:00 :]

      Bardzo dobry psychothriller z Australii.

      Oto młode małżeństwo wprowadza się do nowo zakupionego domu na przedmieściach Los Angeles. On właśnie awansuje w swojej prestiżowej firmie, ona ma artystyczne zainteresowania, wyglądają na zgodną parę.
      Któregoś dnia w sklepie spotykają mężczyznę przyznającego się do znajomości z panem mężem. Po krótkim wahaniu mąż, istotnie, rozpoznaje w nim kolegę z liceum. Nie widzieli się od 20 lat. Trochę z racji wymogów konwenansu, zapraszają go na kolację, z czego on korzysta skwapliwie i spędzają w sumie dośc sympatyczny wieczór we troje.

      Kłopot polega na tym, że mąż zupełnie nie wie, dlaczego dawny kolega próbuje nawiązać z nim towarzyski kontakt. Nie byli wybitnymi przyjaciółmi w liceum, poza tym : on go zwyczajnie nie lubi, zawsze uważał za, używając potocznego języka - "kosmitę".

      Kolega sprzed lat intensyfikuje swoje zabiegi przyjacielskie : przynosi im prezenty, zaprasza do siebie, a najchętnie melduje się pod domem małżeństwa, by spędzić trochę czasu z samą tylko panią domu, którą coraz bardziej zaciekawia jego obecność, tożsamość, motywacje, a jeszcze bardziej : związki jakie łączyły go z jej mężem. Zadając pytania, szukając w dokumentach, podpytując ludzi mających jakąś przedmiotową wiedzę odkrywa coraz bardziej osłupiające fakty, a przy okazji nieznaną dotąd osobowość własnego męża.

      To co zaczyna się jak typowy thriller z cyklu : ten trzeci najpierw jest miły, sympatyczny, a potem stopniowo przechodzi do terroryzowania tych dwojga, w akcie drugim ewoluuje w całkiem nieoczekiwanym kierunku, zupełnie wywraca do góry nogami schematy i gatunkowe klisze neguje, by w trzecim akcie zamienić się w historię niezwykle wyrafinowanej dogrywki między byłymi kolegami za wydarzenia z przeszłości, a może nawet nie tylko, kto wie jak ewangelicznego rodzaju są faktyczne intencje zawodnika pełniącego w tym meczu rolę rozgrywającego.

      świetny scenariusz odtwórcy roli kolegi sprzed lat oraz reżysera filmu - Joela Edgertona, obok niego w obsadzie : Jason Bateman i Rebecca Hall.

      Inteligentne, wciągające, napisane i wyreżyserowane z prawdziwym pietyzmem, klimatyczne, znakomite !

      Na RT :
      92 % ze 100 recenzji krytycznych :]

      Jeśli szersza relacja, opis, mógłby się na coś przydać, chętnie służę :}

      3 od góry :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,169848196,169848196,Ojej_co_tu_wybrac_2020_6_vol_116_.html?s=12#p170154316



      • grek.grek 20:00 SuperPolsat "Dar" [2015] 11.08.20, 09:36
        Seans właściwy, ale jako że zapowiedź szersza wypsnęła mi się wczoraj już : krótka notka - Czcigodni, naprawdę warto zarezerwować wieczór dla tego filmu : inteligentne, trzymające w szachu, nienagannie zagrane, oferujące zajmującą zagadkę rozwiązywaną dopiero w ostatniej scenie dreszczowce psychologiczne są jakże cennym elementem kinowego mikrokosmosu :]
        Warto "Darowi" dać się zainteresować :]
    • grek.grek 1:05 Zoom TV "Chce się żyć" [2013] 10.08.20, 11:20
      "Przygotujcie chusteczki", pisała Barbasia i faktycznie wzruszeń nie brakuje, podobnie jak bezpetensjonalnego humoru i podnoszącej na duchu puenty : cierpiący na porażenie mózgowe, uwięziony w przestrzeni własnego umysłu, desperacko próbujący przebić się z komunikacją do świata, uważającego go za niemotę, bohater zamiast pogrążyć się w całkowitych ciemnościac dowcipnie komentuje swoją sytuację, celnymi obserwacjami podsumowuje otoczenie, zachowując niezachwianą wiarę, że ktoś w końcu odczyta jego sygnały i stanie się światło !, za co spotyka go wymarzona nagroda, może popatrzeć w oczy swoich bliskim w pełnej świadomości zrozumienia z ich strony.

      Cóż za inspirująca historia ! Na faktach oparta, zagrana jak z nut [Dawid Ogrodnik technicznie całkiem blisko Daniela Day-Lewisa w "Mojej lewej stopie" czyt Matthieu Amalrica w "Motylu i skafandrze", ale również Kamil Tkacz jako jego młodsza wersja, i starszaki : Arkadiusz Jakubik, Dorota Kolak i Anna Nehrebecka - bezbłędni !], z sercem wyreżyserowana przez Macieja Pieprzycę.

      Voila ! :]
    • grek.grek 1:30 TVP2 "Francuskie lato" [2016] 10.08.20, 11:23
      Pani z Ameryki spędza wakacje w domu swojej przyjaciółki na francuskiej prowincji. Byłoby perfekcyjnie : pogoda, spokój, zieleń w otoczeniu, gdyby nie brat koleżanki, niemiły, czujący się jak u siebie w domu, kłopotliwy w codziennym obejściu, czyli : świetny punkt wyjściowy do wakacyjnego romansu, a może nawet czegoś trwalszego ? :]

      Reżyseria Pat Kiely.
    • grek.grek 2:05/jutro 20:00 Polsat "Elizjum" [2013] 10.08.20, 11:37
      Nocny rozbieg przed jutrzejszym seansem o 20:00 :]

      Kino sci-fi, umieszczone w dobrze już ogranym świecie przyszłości, odbijającym dzisiejsze podziały ekonomiczne : bogata Północ mieszka w luksusowych warunkach kosmicznej kolonii Elizjum, wyglądającej jak metropolia XXII wieku, biedne Południe wylewa siódme poty w dekoracjach ziemskich fabryk i slumsów, gdzie na bogactwo innych pracują udręczone masy żyjące za, nie tylko przysłowiowego, jednego dolara dziennie.
      Jeden z takich robotników, w trakcie wykonywania niewdzięcznej roboty, ulega napromieniowaniu. UMrze w ciągu tygodnia, chyba że zdoła dostac się na luksusową kolonię, by tam skorzystać z arcynowoczesnego zabiegu medycznego.
      Na Elizjum dostać się niemal nie sposób, nad bezpieczeństwem i odizolowaniem stacji czuwa wyposażona w specjalistyczną broń ochrona niemalże wojskowa, ale dla zdeterminowanego Ziemianina rzeczy niemożliwe są wyłącznie najlepszym z możliwych wyzwań, i tak nie ma nic do stracenia, a kto wie : możliwe iż właśnie jego wtargnięcie do zakazanego świata spowoduje rewoltę zmieniającą świat i likwidującą niesprawiedliwe podziały !
      Najpierw jednak bedzie musiał pójśc na rękę przemytnikom broni, z których usług zmuszony jest skorzystać, jak również przejść dojść groteskową operację przygotowującą do wykonania zadania zleconego w formie zapłaty za kurs.

      Niespecjalnie oryginalny schemat fabularny , ale już wykonanie, z tego co pamiętam : w pełni profesjonalne i z wieloma imponującymi efektami specjalnymi.

      W czołowych rolach : Matt Damon, Jodie Foster, Sharlto Copley.
      Reżyseria i scenariusz : Neil Blomkamp.
      • grek.grek 20:00 Polsat "Elizjum" [2013] 11.08.20, 09:40
        Również z wczorajszych ogłoszeń parafialnych, więc nie mam śmiałości terroryzować ponownie już dziś ;]

        Niemniej, z pewnością dobrze zrobione sci-fi, zawsze ma swoją rangę, a reżyseruje Neil Blomkamp, mający na koncie m.in intrygujący "Dystrykt 9", zawierający wizję świata przyszłości, w którym Obcy, kosmici żyjący na Ziemi, nie są wcale rasą dominującą intelektualnie i naukowo, narzucającą technologiczny postęp, czy choćby nawet militarnie nie do pobicia, a wręcz na odwrót : stanowią najniższą warstwę społeczną i wegetują w podmiejskich slumsach.

        "Elizjum" też dotyczy nierówności międzyklasowych w rzeczywistości XX wieku, choć zdaje się tym razem bez zaskoczeń w rodzaju tego opisanego powyżej.
    • grek.grek 16:50 Kultura "Sztuczki" [2007] 11.08.20, 09:26
      Andrzej Jakimowski rutynowo dla siebie, a specyficznie dla polskiego kina, z niczego, z przestrzeni teoretycznie zawieszonej, oddalonej od centrum, chętnie : sfatygowanej, tutaj - wałbrzyskich uliczek, placów, skwerków, podmiejskich ogródków i oaz zieleni, stacji kolejowej, tworzy scenerię ujmującą atmosferą, dla historii o potencjalne czarodziejskiego realizmu.

      Oto bohater, rezolutny młodziak, spotyka na peronie mężczyznę pasującego do rysopisu [nieco zdeformowanego ;)] ze zdjęcia przedstawiającego rodzonego ojca, aktualnie mieszkającego poza rodziną. Mały śledzi go konsekwentnie i ustala, że jegomość, zawsze odziany w garnitur, dzierżąc teczkę, codziennie rano wyjeżdza stąd do pracy w Nowej Rudzie.
      Kiedy od starszej siostry - pracującej w restauracji, ale aplikującej o posadę we włoskiej firmie zajmującej biurowiec na obrzeżach miasta - dowiaduje się o istnieniu sposobów odwracania losu albo naginania go do własnej woli i planów, podejmuje szeroko zakrojoną operację, mającą na celu uniemożliwić ojcu wyjazd, skłonić do wędrówki po mieście, a następnie skierować prosto w objęcia matki, właścicielki przytulnej kwiaciarni. W ten sposób chłopiec chce odzyskać ojca, sprawić by rodzina znów uzyskała optymalny kształt. Dlaczego rodzice się rozstali, nie wiadomo, ale oboje, matka i ojciec, wydają się ludźmi nader sympatycznymi, więc nieporozumienie, jakie ich rozdzieliło, z pewnością nie mogło być aż tak poważne, by ponowne zejście się miało być niemożliwe :]

      Intryga absolutnie nieoryginalna, natomiast technika działania bohatera, tytułowe "sztuczki", zupełnie niepodrabialne, oparte zarówno na wiedzy lub intuicji określającej funkcjonowanie mechanizmów przyczynowo-skutkowych z pewną dozą dziecięcej wiary w szczęście, magię, energię kosmosu sprzyjającą dobrym zamiarom :] Tak czy owak, widok małoletniego bohatera, rozwijającego swoją kreatywność, pełnego nadziei, że ludzie i rzeczy są figurkami, które można pchnąć niewidzialnym palcem w odpowiednią stronę - prezentuje się budująco.

      W tle jazzowo-folkowa muzyka Tomasza Gąsowskiego z zespołem, zdjęcia autorstwa Adama Bajerskiego, w obsadzie głównie aktorzy nieprofesjonalni, bezbłędnie czujący zaproponowaną konwencję : Damian Ul, Ewelina Walendziak, Rafał GUźniczak, oraz Tomasz Sapryk.

      Koniecznie warto obejrzeć ! :]
    • grek.grek 21:00 Kultura "Rycerz pucharów" [2015] 11.08.20, 10:11
      Uwodzicielski wizualnie film : jego uroda i energia skupia się w dyktujących styl oraz tempo zdjęciach Emanuela Lubezkiego i rewelacyjnym montażu tworzącym ujmujący kolaż, robiącą wrażenie, pełną rozmachu feerię miejsc należących, generalnie, do zespołu miejskiego Los Angeles : deptaki, plaże, bulwary, skateparki, bistra, parki, ukryte dróżki i drożyny, farmy wiatraków, złapani w kamerę barwni ludzie z ulicy : tarocistka, mężczyźni grający w domino, bezdomni, autostrady, startujące samoloty, chodniki, filmowane zarówno w słońcu, jak również wieczorem i nocą z udziałem świateł ulicznych, jak równiez : taras z widokiem na ocean, japońskie ogrody, galerie ze sztuką współczesną i dawną, kluby nocne, wille, lofty, luksusowe apartamenty z basenami na szczycie wieżowców, pałace wprost bajkowe, jakby wzięte z ambicjonalnych uniesień maharadżów, szejków naftowych i narkobaronów, choć należą do przedstawicieli branży filmowej Hollywoodu; kiedy zaś reżysera, podążającego za nastrojami śledzonego bohatera, najdzie uczucie nostalgii, kamera ucieka za miasto : na pustynię, tereny górzyste, porośnięte roślinnością odporną na deficyt deszczu, gdzieniegdzie upstrzoną porzuconymi zabudowaniami, zrujnowanymi bocznicami kolejowymi, zapomnianymi osadami z drewna. Całość, wzmocniona nader różnorodną muzyką, od poważnej, przez różne odmiany fusion, aż do klubowej, ma wymiar najzupełniej poetycki, zmysłowy, niekiedy mistyczny, zwłaszcza gdy z offu zaczynają płynąć słowa.

      W rzeczywistości tak bogatej i różnorodnej krąży główny bohater, scenarzysta filmowy należący do socjety Hollywood, lecz zagubiony w swoim życiu oraz realiach Fabryki Snów, refleksyjny, z dystansem obserwujący otoczenie, uczestniczący w rautach i jublach, lecz uciekający chętnie gdzieś daleko, nad morze, by złapać oddech, nie tyle może po to, by głęboko rozmyślać, może bardziej złapać kontakt z naturą, światem istniejącym poza profesjonalnym obowiązkiem.

      W przebitkach pojawiają się kadry ilustrujące związki bohatera z trzema różnymi paniami, jak również okazjonalne przygody z modelkami zaciągniętymi do jakichś sesji fotograficznych, wreszcie ujęte w retrospekcjach relacje z nieżyjącymi : ojcem i bratem.
      Ewidentnie obdarzony subtelną psychiką dżentelmen scenarzysta znajduje się na rozdrożu, szuka wyjścia z impasu egzystencjalnego, postradał poczucie sensu i rangi swojego życia na każdym polu : zawodowym, osobistym, a także tym odnoszącym się do przeszłości.

      Najmniej trafionym punktem filmu są doklejone z offu przemyślenia bohatera, najeżone wieloma ryzykownymi sentencjami, stanowczo zbyt często balansującymi na krawędzi banału, a nawet kiczu, choć nie ma wątpliwości, że widzowi dostrzegający emocjonalne powinowactwo z autorem mogą w nich odkryć inspirująco celne wyrażenie własnych uczuć.

      W głównej roli mamy Christiana Bale'a, obok niego : Natalie Portman, Cate Blanchett, Freidę Pinto, Briana Dennehy'ego, Wesa Bentleya.

      Reżyseruje [anty]hollywoodzki człowiek-enigma, dla jednych - wybitny stylista i mag kina, dla innych - tegoż kina odpowiednik literata Coelha : Terrence Malick.
      • grek.grek 1:25 Kultura "Rycerz pucharów" [2015] 12.08.20, 11:43
        Nocny replay wczoraj anonsowanego ogłoszenia parafialnego ;]

        Zachęcam, mimo późnej pory, do seansu, Czcigodni. Po wczorajszym obejrzeniu drugim, albo trzecim ? - tym bardziej, mimo pewnych nadwerężeń konwencji, o których była mowa ;]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka