Gość: mgr.inż.
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
08.04.03, 18:27
to co się dzieje w tym kraju to są jakieś żarty, chociaż mało śmieszne, a
nawet straszne
w czerwcu 2002 skończyłem studia na Politechnice, uzyskałem tytuł mgr. inż.
znam 2 jezyki, rozpoczynam naukę 3-ego, biegle posługuję się komputerem
ale ponieważ nie mam "5 lat udokumentowanego doświadczenia na podobnym
stanowisku/dziedzinie" nadal nie mam pracy
parę razy proponowano mi, abym założył własną działalność i robił na zlecone
parę zamówień z grafiki komputerowej (jestem inżynierem logistykiem a nie
plastykiem),
ale robiąc na zlecone może zarobiłbym 300 zł miesięcznie (za to musiałbym do
ZUSu 700 odprowadzić) , no i straciłbym 12 miesięcy ubezpieczenia społecznego
(bo zasiłku absolwenci nie mają)
obecnie aby zdobyć jakiekolwiek "doświadczenie" musiałbym chodzić po firmach
i jeszcze prosić, aby ktoś wziął mnie w ramach wolontariatu za darmo !!!!!!!!
to są kurwa jakieś jaja,
mgr inż ma prosić, aby ktoś go wziął za darmo !!!!!!!
(tylko gdy pracodawca ma "niewolnika - woluntariusza" to wywala etetowca, a
ja nie chcę pozbawiać ludzi chleba, chociaż wiem, że są świnie co idą za
darmo, i wywalają etatowców)
gdybym miał samochód, mógłbym pizzę rozwozić, jak moi kumple ??!!!???
od sierpnia 2002 wysłałem około 160 c.v., a byłem zaledwie na 4 rozmowach,
na jednej z nich facet nie pytał o moje kwalifikacje, tylko o pogodę ????
do wojska mnie nie chcieli wziąć bo za stary (nie z poborowego rocznika
1982)????
do sprzątania też, bo "too much qualificated" i "ta praca by pana nie
satysfakcjonowała"
czy mam taić fakt magistra, aby dostać pracę,
napiszcie jak inni absolwenci znajdują pracę ???
mój przyjaciel, który jest na studiach doktoranckich (!!!) układa kartony w
hurtowni (ma z tego dorywczo jakieś 300 złotych)
czy trzeba udawać głupiego, aby nie widziano we mnie groźnego konkurenta ???
no chyba, że se dresy kupię i będę napadać ????