vladimir-harkonnen
26.11.08, 11:08
Dla zainteresowanych stanowiskiem młodszego analityka, bo ogłoszenia cały czas wiszą.
1) CV miałem takie sobie, dobra uczelnia i kierunek ekonomiczny, dobry angielski, ale doświadczenie w zakresie analiz zerowe.
2) Zaprosili na pierwszy test. Składał się z dwóch części - obie po angielsku i obie z punktami ujemnymi.
2a) Pierwsza to matematyka na poziomie gimnazjum i zadania w rodzaju "trzy krany kiedy napełnią basen" albo "jadą dwa pociągi". Trochę liczenia i główkowania, w sumie wydawało się proste, zrobiłem prawie wszystko, a jednak punktów nie było zbyt wiele.
2b) Druga część trochę dziwna, jakieś takie ogólnoekonomiczne pytania, rozstrzał tematyczny ogromny (najbliżej chyba mikroekonomii), dość trudne.
3) Z matmy dostałem połowę, z ekonomii punkty ujemne a mimo to zaprosili na kolejny test.
Tym razem księgowość, fundusze inwestycyjne i analiza ekonomiczna. Pan, który zapraszał przez telefon wprowadził w błąd, bo mówił o rachunkowości i finansach przedsiębiorstwa, a na miejscu okazało się, że owszem, ale do tego kilka pytań z ustawy o funduszach, a przede wszystkim analiza ekonomiczno-finansowa (2 otwarte zadania, plus kilka testowych typu opisać wskaźniki, wyjaśnić skróty jak BEP).
4) W tym teście się walnąłem, głównie dlatego, że nie przypomniałem sobie analizy (skupiłem się na rachunkowości, zwłaszcza, że to była moja pięta achillesowa, więc ślęczałem na tymi kontami teowymi) i różne niuanse różnych wskaźników płynności mnie zmogły. Myk jest taki, że pan rekrutujący zapowiadał, że to tylko test uzupełniający, z którego nie bada się wyniku, a odpowiedzi, na podstawie których prowadzi się rozmowę kwalifikacyjną i dopytuje. Mieli zadzwonić w ciągu kilku dni.
5) Oczywiście nie zadzwonili, na maila (bezpośrednio do kolesia, który informował o wynikach I etapu, nie żeby ogólny mail do HR) nie raczyli odpowiedzieć.
6) Dla kontrastu: na testach bardzo miło, kulturalnie, traktują z szacunkiem, przez telefon też dopytują, dopasowują terminy. A w trakcie testu darmowa wyżerka bo cały stół zastawiony przekąskami ;) No i podobno dobrze płacą, a jak to w urzędzie kulturalne godziny, nie siedzi się do 20.
Jeśli ktoś ma więcej informacji (dostał się na etap rozmowy, pracuje już) chętnie posłucham (czy warto żałować, czy nie ;))