Dodaj do ulubionych

W jakim wieku...

09.02.04, 21:32
... wypada (powinno sie) rozpoczac z dzieckiem rozmowy na temat zwiazkow
damsko-meskich?
Nie mam na mysli ogolnego uswiadamiania seksualnego. Chodzi mi bardziej o
rozmowy na temat konkretnych partnerek (partnerow) czyli naszych przyszlych
synowych i zieciow.
Obserwuj wątek
    • ani-ta Re: W jakim wieku... 09.02.04, 21:41
      w zasciankowie widac dzieci szybciej dorastaja... bo ja pierwsze rozmowy mam za
      soba:PPP
      zacznij moze od rozmow na temat relacji jako takich miedzy ludzmi... a czy to
      damsko meskie czy inne beda to juz nie bedzie mialo znaczenia;)
      grunt zeby ci sie chcialo gadac a latorosli sluchac i pytania podsuwac:)

      pozdr

      a.:))
      • ro-bert Re: W jakim wieku... 09.02.04, 21:44
        ani-ta napisała:

        > w zasciankowie widac dzieci szybciej dorastaja... bo ja pierwsze rozmowy mam
        > za soba:PPP

        Wiadomo. Polacy narod wybrany... a skad Ty wiesz z kim ja chce o tym
        rozmawiac ? ;)))
        • ani-ta Re: W jakim wieku... 09.02.04, 21:49
          stawialam na synow...
          ale przyznam... teraz mam glupia mine...
          bo mi zostali:
          - zona
          - kot
          - zaby

          chyba, ze znowu czegos nie wiem?:)))) i bladze jako to dziecko we mgle...

          a.:))
          • ro-bert Re: W jakim wieku... 09.02.04, 21:52
            ani-ta napisała:

            > stawialam na synow...
            > ale przyznam... teraz mam glupia mine...
            > bo mi zostali:
            > - zona
            > - kot
            > - zaby
            >
            > chyba, ze znowu czegos nie wiem?:)))) i bladze jako to dziecko we mgle...
            >
            > a.:))


            Glupiej miny nie musisz miec. Wiesz, niedlugo stawik bedzie pelen malych
            kijanek ;)
            • ani-ta Re: W jakim wieku... 09.02.04, 21:59
              ;)))
              liczylam bardziej na marcowego kota...
              ale male zabki... tez moga byc;))))

              odetchnelam z ulga... ze to nie zone chcesz uswiadamiac;)))

              a.:))

              P.S.
              jak sie czegos od chlopakow dowiez ciekawego... to rzuc na forum... moze
              reszta skorzysta?:)))
              • ro-bert Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:01
                ani-ta napisała:

                >> jak sie czegos od chlopakow dowiez ciekawego... to rzuc na forum... moze
                > reszta skorzysta?:)))

                Az sie boje pytac... tabletkami tu strasza... LSD, ekstazy? Sam juz nie wiem
                co robic...
                • ani-ta Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:05
                  idz do dzieciakow, stan w progu i zapytaj czy chca abys ich w sprawach mesko-
                  damskich uswiadamial... jak jekna... znaczy temat juz przewalkowali w szkole...
                  jak sie zapowietrza... znaczy nie wiedza nic... albo nie sadzili, ze ty cos o
                  tym wiesz... tak czy siak... przy opcji zapowietrzenia zacznij od motylkow:)))
                  potem juz ci z gorki pojdzie;)))

                  a.:)

                  P.S.
                  koniecznie wez ze soba piwo... dobrze chlodzi...
    • starypierdola Re: W jakim wieku... 09.02.04, 21:53
      Nie badz zdziwiony jak zaczniesz z dzieckiem rozmowe a ono bedzie wiedzialo
      wiecej od Ciebie i Cie troche poduczy. Zreszta moze juz nawet bedzie "na
      trabletkach"??
      Porada: spytaj w szkole jak dzieci o tym ucza i co im mowia ... I skoordynuj
      Twoja akcje uswiadamiajaca.
      • ro-bert Re: W jakim wieku... 09.02.04, 21:57
        starypierdola napisał:

        > Nie badz zdziwiony jak zaczniesz z dzieckiem rozmowe a ono bedzie wiedzialo
        > wiecej od Ciebie i Cie troche poduczy. Zreszta moze juz nawet bedzie "na
        > trabletkach"??
        > Porada: spytaj w szkole jak dzieci o tym ucza i co im mowia ... I skoordynuj
        > Twoja akcje uswiadamiajaca.

        Zdziwiony chyba nie bede, wiesz, my nie mieszkamy w Hameryce, tu taki
        zascianek, ze glowa boli;)
        Nie uwazasz, ze jak synus juz na tabletkach bedzie to chyba trzeba bedzie go
        na odwyk wyslac? :)))
        • ani-ta Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:02
          szczesciarz!!!
          ty w razie wpadki, pojdziesz kolegami na piwo i bedziecie opijac jurne plemniki
          synka;)
          ja jestem w duzo gorszej sytuacji;)
          stad moje uswiadamianie... od kolyski...;)

          a.;)))
          • ro-bert Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:03
            ani-ta napisała:

            > ja jestem w duzo gorszej sytuacji;)

            A co? Jajka nie mozna opijac?
            • ani-ta Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:07
              ajerkoniakiem?:))))

              teoretycznie tak... tylko potem taka jedna z druga powiedza... taka niby mundra
              a dzieciaka koncepcji na anty nie nauczyla!!!
              nosz wstyd sie sasiadkom i kumom pokazac:)))))))

              a.:))))
        • starypierdola Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:06
          Sorry, tak mi sie wydawalo ze masz corke/corki. Z kontekstu. No ale jak masz
          syna to sie nie przejmuj. Niemcy chudzi, wyglodzeni i maja maly "sperm count"
          wiec Ci nie narozrabia chocby i chcial...
          Z drugiej strony jak on ma ojca orginalnie z Bydgoszczy to moze nie jest tak
          zle ....
          Twoja decyzja!
          SP
          • ani-ta Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:08
            :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
            tos go teraz pocieszyl!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))


            a.:)))
          • ro-bert Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:24
            starypierdola napisał:

            > Sorry, tak mi sie wydawalo ze masz corke/corki. Z kontekstu.

            Eeee... z ktorego kontekstu? Ja mam nadzieje, ze moi to heteroseksualisci
            dlatego wymieniam "synowe" i "partnerki" na pierwszym miejscu :)


            > No ale jak masz
            > syna to sie nie przejmuj.

            A czy moge sie tez nie przejmowac gdy mam dwoch? No bo mam dwoch.

            > Niemcy chudzi, wyglodzeni...

            Gratuluje zmyslu obserwacji ;))))



            > Z drugiej strony jak on ma ojca orginalnie z Bydgoszczy ...


            Tez tak mysle, ze od tego trzeba zaczac ;)

            > Twoja decyzja!

            Tak ale jaka? Odwyk czy nie?
            • ani-ta Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:25
              a moze tabletki na zywotnosc plemnikow?:)
              wasy chlopakom urosna...
              no i generalnie tenteges:PPP

              a.:)
    • szfedka Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:10
      ro-bert napisał:

      > ... wypada (powinno sie) rozpoczac z dzieckiem rozmowy na temat zwiazkow
      > damsko-meskich?
      > Nie mam na mysli ogolnego uswiadamiania seksualnego. Chodzi mi bardziej o
      > rozmowy na temat konkretnych partnerek (partnerow) czyli naszych przyszlych
      > synowych i zieciow.

      No o co Ci wlasciwie chodzi?
      Czy o to ze nasze dziecko wybralo juz i chcesz sie wpychac pod kolderke?
      • ro-bert Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:19
        szfedka napisała:

        >> Czy o to ze nasze dziecko wybralo juz i chcesz sie wpychac pod kolderke?


        O Boszzzz! NASZE dziecko?! Znowu czegos nie pamietam? ;)))
        • ani-ta Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:24
          a reszta zapowietrzona siedzi i wlasnym oczom nie wierzy...
          no ale coz...
          cuda sie zdarzaja...
          choc nie zawsze sa dzielem przypadku:PPPP

          a.:))

          a w danii znowu cos fajnego wymyslili...
          info.onet.pl/867387,69,item.html:)))
          • ro-bert Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:28
            ani-ta napisała:

            > a reszta zapowietrzona siedzi i wlasnym oczom nie wierzy...
            > no ale coz...


            Mam nadzieje, ze Muszka dzisiaj imprezuje ;)


            > cuda sie zdarzaja...
            > choc nie zawsze sa dzielem przypadku:PPPP

            Myslisz?! Pierwszy plemnik w WWW? Czy wyznaczono za to juz jakas nagrode?
            • ani-ta Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:30
              milion dolcow daja... ale za ciaze u faceta...
              nie wiem nic o sieciowo pokalanym poczeciu...
              a.:))
              • ro-bert Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:33
                ani-ta napisała:

                > milion dolcow daja... ale za ciaze u faceta...
                > nie wiem nic o sieciowo pokalanym poczeciu...


                To sie dowiedz bo tu na tym zadupiu to niczego nie mozna sie dowiedziec :)
                • ani-ta tak jest! 09.02.04, 22:39
                  mlodszy majtek juz idzie szperac:)))
                  ... w sieci:PP

                  a.:)))
            • szfedka Jakie CUDA rob???? 09.02.04, 22:37
              Juz zapomniales nasze spotkanie w Bydzi???
              zaplacze sie na smierc buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
              • ro-bert Re: Jakie CUDA rob???? 09.02.04, 22:39
                szfedka napisała:

                > Juz zapomniales nasze spotkanie w Bydzi???
                > zaplacze sie na smierc buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu


                Ale to chyba jeszcze troche za wczesnie?! Wczesniak?!
                • szfedka Re: Jakie CUDA rob???? 09.02.04, 22:43
                  ro-bert napisał:

                  > szfedka napisała:
                  >
                  > > Juz zapomniales nasze spotkanie w Bydzi???
                  > > zaplacze sie na smierc buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
                  >
                  >
                  > Ale to chyba jeszcze troche za wczesnie?! Wczesniak?!


                  hahahahaha wczesniak, 7 m-cy
                  a juz napewno za wczesnie aby gadac o przyszluch naszych zieciach czy synowych
                  hehehe
                  • starypierdola Jakie CUDA !! 09.02.04, 23:38
                    Czy ja sie tu moge tez wcisnac?? Ale to by musialo byc strasznie porzenoszone
                    dziecko... nie wiadomo, Konopnickiej za rogiem ....
                    SP
                    • szfedka Re: Jakie CUDA !! 09.02.04, 23:44
                      starypierdola napisał:

                      > Czy ja sie tu moge tez wcisnac?? Ale to by musialo byc strasznie
                      porzenoszone
                      > dziecko... nie wiadomo, Konopnickiej za rogiem ....

                      no co Ty SP, to my za rogiem Konopnickiej??? Nic nie pamietam!!!
                      a moze z Robem?
            • jutka1 Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:54
              ro-bert napisał:
              > Mam nadzieje, ze Muszka dzisiaj imprezuje ;)
              ************
              imprezowalam, wrocilam, i oczom nie wierze

              jesusiemaryjojozefieswinty :)))))))
        • szfedka Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:27
          ro-bert napisał:

          > szfedka napisała:
          >
          > >> Czy o to ze nasze dziecko wybralo juz i chcesz sie wpychac pod kolderk
          > e?

          > O Boszzzz! NASZE dziecko?! Znowu czegos nie pamietam? ;)))

          czy sam nie napisales "czyli naszych przyszlych synowych i zieciow." ;)
          • ro-bert Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:29
            szfedka napisała:

            > czy sam nie napisales "czyli naszych przyszlych synowych i zieciow." ;)
            >


            Kajam sie i posypuje glowe popiolem... mea culpa!
    • luiza-w-ogrodzie Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:34
      Nalezy zawsze rozmawiac z dziecmi na wszystkie tematy, szczegolnie gdy one
      same inicjuja dyskusje. Moj syn gdy mial 13 lat ze znawstwem opowiadal o
      narkotykach twardych i miekkich. A corka majac 6 lat zastanawiala sie czy ona
      musi wyjsc za maz za tego, kto chce byc jej mezem.
      • ro-bert Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:38
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Nalezy zawsze rozmawiac z dziecmi na wszystkie tematy, szczegolnie gdy one
        > same inicjuja dyskusje. Moj syn gdy mial 13 lat ze znawstwem opowiadal o
        > narkotykach twardych i miekkich. A corka majac 6 lat zastanawiala sie czy
        ona
        > musi wyjsc za maz za tego, kto chce byc jej mezem.

        Wiesz, tylko ja nie moge chyba Twoich dzieci porownywac z moimi... my
        mieszkamy w tej starej, konserwatywnej europie ;)
        • ani-ta Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:41
          nic tylko do australii emigrowac!:)
          alibo... do zasciankowa na gruntowne korepetycje zapraszam...
          u nas lud prosty, nature milujacy i zgodnie z jej rytmem zyjacy...:))))

          a.:)
          • szfedka Re: W jakim wieku... 09.02.04, 22:47
            ani-ta napisała:


            > u nas lud prosty, nature milujacy i zgodnie z jej rytmem zyjacy...:))))

            lud prosty -z tym sie zgadzam aloe nie z pozostalym

            nie Robciu - do Szwecji wal - my tu liberalni, cyckonoszy nie nosimy, stringo
            tez nie, wogole gaci nie nosimy " silni, zwarci i gotowi"
        • luiza-w-ogrodzie W starej konserwatywnej Europie 09.02.04, 22:49
          ro-bert napisał:

          > Wiesz, tylko ja nie moge chyba Twoich dzieci porownywac z moimi... my
          > mieszkamy w tej starej, konserwatywnej europie ;)

          W starej konserwatywnej Europie? No to dzieci maja jeszcze wiecej pytan do
          zadania jesli o niczym sie nie mowi!
          • ro-bert Re: W starej konserwatywnej Europie 09.02.04, 22:53
            luiza-w-ogrodzie napisała:

            > W starej konserwatywnej Europie? No to dzieci maja jeszcze wiecej pytan do
            > zadania jesli o niczym sie nie mowi!


            No wlasnie! Dlatego pytam czy mam juz zaczynac czy poczekac az beda mieli tak
            po 20 lat... wiesz, ja tez konserwa i trudno mi o tym mowic :))))
            • luiza-w-ogrodzie Jak beda mieli po 20 lat 09.02.04, 22:54
              .. a Ty ich nie uswiadomisz to masz szanse zostania dziadkiem.
              • ani-ta Re: Jak beda mieli po 20 lat 09.02.04, 22:57
                i o to mu chyba chodzi?:)

                tylko jak to dzieciom powiedziec?:)))))

                a.:))
    • swiatlo To nie rola rodzica 09.02.04, 23:14
      Małżeństwo jest naturalną konsekwencją i przedłużeniem związku partnerskiego
      młodych ludzi opartego na głębokich uczuciach, a nie czymś o czym się nagle
      zaczyna mówić jak przychodzi czas. Zresztą to młodzi są od tego aby o tym
      między sobą rozmawiać. Ja do tego nic nie mam. Moim obowiązkiem jest tylko aby
      ich nauczyć samodzielności, dobra i odpowiedzialności. Ja nie jestem od tego
      aby z nimi rozmiawiać o małżeństwie.

      Dygresja: moje dzieci bardzo wcześnie zaczęły przygody wiązania się w pary. Ja
      nawet wolę jak wcześnie zaczną, dzięki temu uczą się istoty lojalności,
      odpowiedzialności za drugą stronę, istoty poświęcenia i wyrzeczenia.
      Uczą się też samej istoty przyjaźni.
      Bycie z kimś na stałe oducza także młodego człówieka od egoizmu. Uczy patrzenia
      się na świat oczami innej osoby.
      A czy będą ze sobą przez całe życie, czy też tylko przez następny miesiąc, to
      już trochę mniej istotne.
      Oczywiście byłbym zaniepokojony jakby syn/córka zmieniali partnerów co miesiąc.
      Znaczyłoby to że nie szanują drugiej osoby, że się bawią uczuciami. A to byłoby
      dla mnie dość alarmujące.

      16-sto letni syn chodzi już przez dwa lata z jedną dziewczyną i związek się
      coraz bardziej pogłębia. I dobrze.
      A to czy się pobiorą czy też nie, to zupełnie mnie w tym momencie nie tyczy. Za
      młodzi są aby o tym w ogóle mówić. Wpierw muszą się nauczyć bycia samodzielnymi.
    • starypierdola W jakim wieku ?? 09.02.04, 23:49
      Robert, mam dwie corki wiec pewno co napisze nie przyda Ci sie na nic. No ale
      sproboje.

      Jak mialy 14 lat zrobily sie strasznie madre. Jak mialy 16 to byly madrzejsze
      ode mnie i zony; co my powiedzielismy to bylo NAPEWNO ZLE; one wszystko lepiej
      wiedzialy. I robily co chcialy. W koncu sie z zona wpieprzylismy i ...
      wyprowadzilismy sie do innego kraju zostawiajac je na pastwe losu, ale ze
      srodkami wystarczajacymi na przezycie.

      Wrocilismy po 5-ciu latach. Okazalo sie ze juz nie jestesmy tacy glupi, i za
      corki nie sa juz takie madre. I ze sobie obie swietnie poradzily i wyszly na
      ludzi.

      A pamietasz co sie dzialo jak Ty byles nastolatkiem? Tez wszystko lepiej
      wiedziales od swoich strarych. No to teraz jak jestes Stary to po co sobie
      bedziesz jezyk strzepil na prozno. Jak beda Twojej rady potrzebowas sami sie
      spytaja. Jak nie to im rada nie potrzebna.

      Nie ma nic gorszego niz nieproszone rady: vide this Forum!!! Na pewno zrobia
      Ci na przekor.

      SP
      • luiza-w-ogrodzie Pytanie dla SP 10.02.04, 00:14
        Czy zona z ktora wyjechales to byla matka blizniaczek?
        • starypierdola Re: Pytanie dla SP 10.02.04, 01:48
          Niestety tak. Duzo zrobilem zeby sie jej pozbyc ale nie chce mnie zostawic ....
          Majac do wyboru mnie i corki wybrala mnie. Musialy jej tez dozrec.
          Tak ze corki zostaly same; tyle ze nie blizniaczki. Roznica wieku dwa lata.
          SP
          • luiza-w-ogrodzie Re: Pytanie dla SP 10.02.04, 02:56
            starypierdola napisał:

            > Niestety tak. Duzo zrobilem zeby sie jej pozbyc ale nie chce mnie
            zostawic ....

            Pewnie Ciebie kocha, SP.

            > Majac do wyboru mnie i corki wybrala mnie. Musialy jej tez dozrec.
            > Tak ze corki zostaly same; tyle ze nie blizniaczki. Roznica wieku dwa lata.

            Nastolatki potrafia dozrec - widzialam to u kiku znajomych doprowadzanych do
            zalaman nerwowych przez nastoletnie dzieci. Teraz z drzeniem czekam az moja
            pyskata corka pokaze co potrafi.

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
            .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • luiza-w-ogrodzie Discipline isn't enough 10.02.04, 00:00
      Discipline isn't enough

      February 10, 2004

      From the early 1960s Diana Baumrind, a New York feminist, Marxist and
      psychologist, began researching parenting styles. She found that children of
      authoritarian parents tended to be anxious and withdrawn, while permissive
      parents produced children who were rebellious and lacked persistence.

      But children raised in a third style - to which Baumrind applied the rather
      awkward term authoritative - consistently proved more contented, with more
      confidence, better social skills and well-developed emotional regulation.

      Parents who raised their children in this way, Baumrind noted, were assertive
      but not intrusive or restrictive. They set limits but explained and discussed
      them with their children.

      Baumrind called it "a warm, engaged rational parent-child relationship".

      "The authoritative model of discipline," she wrote in 1966, "is characterised
      by use of firm control contingently applied and justified by rational
      explanation of consistently enforced rules."

      Although at times controversial, Baumrind's findings have proven hugely
      influential and variations on the authoritative style she defined are now
      mainstream.

      Fiona White, of Sydney University's School of Psychology, has conducted
      extensive research into family dynamics and says there is little doubt the
      authoritative parenting style shows up in studies as the optimal, particularly
      during the adolescent years.

      "There is such huge support for it in the [body of academic] literature, it
      has just taken us back."

      White admits, though, that most people do not rigidly fit into one style.

      "We have variations on the style, depending on the situation. The optimal
      style is to be authoritative [but] we cannot always be authoritative if our
      children are disruptive. There might be a time when we have to be
      authoritarian.

      "It's bi-directional, parenting. The child will influence the style the parent
      adopts and vice versa ... particularly in later adolescence.

      "When they start approaching 13, 14, 15, they should be having some say. If
      they don't feel they are having a say, that's when the rebellion occurs."

      June Wangmann, director of the NSW Centre for Parenting and Research, is also
      a supporter of authoritative parenting, but says research is "turning up more
      limitations in characterising a group of parents on the basis of description".

      The standard categories, Associate Professor Wangmann says, do not take into
      account things such as the effect of poverty on families, and the temperament
      of the child. "In fact, it is well known that parents may parent even their
      own children in different ways, depending on the child."

      Wangmann also believes that categorising of parenting styles and outcomes
      needs to take into account other cultural forces, as Baumrind's original
      research mainly looked at Americans of European background.

      "Some cultures may have a very authoritarian parenting style which is not seen
      as having a good outcome for the children," Wangmann says.

      "But because it is part of the culture and the values within that culture ...
      it doesn't necessarily follow the kids do less well at school, have low self-
      esteem and so on."

      The NSW Centre for Parenting and Research - set up within the Department of
      Community Services - is strong on another approach which showed up favourably
      in Baumrind's research: consistency.

      "This is something which becomes harder to maintain with the increasing number
      of broken marriages and an increase in non-parental care.

      "It becomes incredibly difficult for children when they have one set of rules
      at mum's home and another set of rules at dad's," says Wangmann.

      "Children really need to know this is the rule today and it's not going to
      change tomorrow. Consistency is really important to children.

      "Parents should check out child-care centres carefully too; a good child-care
      centre should be operating in partnership with the parents, not in opposition
      to them. Parents should say 'this is the type of thing we do, this is the type
      of thing we want reinforced', and so on, and they should require progress
      reports.

      "If, for example, a child is suddenly, for some reason or another, becoming
      aggressive, it needs to be consistently handled in the same way in the child-
      care centre as at home.

      "Otherwise that child becomes totally confused."

      Sarah Wise, the Australian Institute of Family Studies principal research
      fellow, further explained Baumrind's categorisation of parenting in a major
      research paper last year.

      "Authoritative parenting is characterised by high levels of both acceptance
      and control; authoritarian parenting is high on control and low on acceptance;
      permissive parenting is high on warmth and low on control ...

      "In the United States, authoritative parenting has been linked to children's
      wellbeing in areas of social competence, behaviour and academic performance
      across different family structures and across different ethnic groups."

      Support for aspects of the authoritative style turns up in unexpected places.
      In Humanity: A Moral History of the Twentieth Century, author Jonathan Glover
      cites research done on the upbringing of people who helped rescue Jews from
      the Nazis.

      "The parents of the rescuers had set high standards for their children,
      especially about caring for others, but had not been strict. The emphasis was
      on reasoning rather than discipline."

      Although parents are today better informed about different approaches to
      parenting, this can be a curse as well as a blessing, says clinical
      psychologist Moshe Lang.

      "Years back, parents knew exactly what to do. There was a certainty, there was
      a way of behaving. Today, because of the range of options it can very often
      lead to more confusion because you don't know which one to take."

      Lang, who is director of Melbourne's Williams Road Family Therapy Centre,
      points to discipline as an example.

      "A few years ago ... parents were more entitled to discipline their child; the
      methods of discipline were much more established. Now they are not.

      "Punishment is out of fashion. That works very well when you are able to
      generate a relationship of co-operation with the child but if you can't, then
      parents find it very difficult to cope with a child without punishment."

      Lang says today's children are often overstimulated. Mark Latham's proposal
      for discipline classes for the parents of delinquent kids was probably a
      reaction to "something that is felt by a lot of parents: that they need more
      power and influence of the children. That makes them feel that if only I could
      punish more effectively, or punish more, I would be able to discipline my
      child.

      "Many parents feel that they have little say, very little control. And they
      feel great stress over this."

      Lang does, however, point to what he sees as a very positive trend: the
      expectation and desire of fathers to be more involved in the education and
      upbringing of their children.

      "Traditionally, a father would leave it to his wife to raise the children, and
      she would do it the way she saw fit. If the father wants to be involved it is
      more likely they will see things differently and they will more likely have
      conflict.

      "But that may not be a bad thing, because the conflict itself could be
      creative and productive."


      This story was found at:
      www.smh.com.au/articles/2004/02/09/1076175100637.html
    • maria421 Re: W jakim wieku... 10.02.04, 10:23
      A dokladniej, Robert? Synowie maja juz dziewczyny? Sa to zwiazki ktore maja
      szanse przerodzic sie w narzeczenstwo czy malzenstwo? Czy chcesz tylko
      tak "profilaktycznie" pogadac z chlopakami w stylu "nie przyprowadzajcie mi tu
      zadnej z tatuazem, piercingiem i z papierosem w zebach?"

      Moja rada: mow otwarcie co Ci sie w kandydatce na synowa podoba, a co nie.
      Trzymaj dystans. Synowie moga zmieniac narzeczone co pol roku, wiec nie nelezy
      kazda z otwartymi ramionami na niedzielna kawe zapraszac. To jedyne, co mozesz
      zrobic.
      A najlepsza nauka stosunkow mesko- damskich dla Twoich synow jest i tak
      przyklad jaki dajesz im Ty i Twoja zona.
    • pani-i-toto NASI zieciowie i synowe, to mi przypomina pewna 10.02.04, 12:13
      historie, otoz w jednej z moich prac poniekad sympatyczny i kulturalny pan ok.
      50-letni pewnego ranka rozwinal sie obficie i osobiscie przy porannej kawie.
      Otoz jego corka zakochala sie na zaboj i chce wychodzic za maz, co jest zgodne
      z normatywem a wiec pochwaly godne. Ale. Po roku zdiagnozowano u kandydata
      padaczke. Corka, horrendum, nie dosc ze natychmiast nie porzucila fatyganta
      nosiciela wybrakowanego materialu genetycznego, to jeszcze nadal smiala upierac
      sie przy zamaz za niego pojsciu. Starszy poniekad sympatyczny i kultralny pan
      przy porannej pracowniczej kawie dostal czerwonej mordy, wybalucha, wlos mu sie
      zjezyl jak u dzikiej arizonskiej swini i zaczal (prosze zwazyc - publicznie)
      charczec:
      JA nie zamierzam miec ziecia kaleki. Nie bedzie taki w MOJEJ rodzinie. JA nie
      chce miec wnukow dałnow.

      dorotka
      • basia553 Re: NASI zieciowie i synowe, to mi przypomina pew 10.02.04, 12:32
        Bo tacy sa Dorotko sympatyczni i kulturalni ludzie: lubia nade wszystko
        porzadek i dostosowanie soe do normy - naturalnie tej przez nich ustalanej.
        Matka mojej niedawno zmarlej znajomej jest tez sympatyczna i kulturalna.
        I od pierwszego dnia gdy jej cörka byla w komie powtarzala jak nakrecona:
        oni mi taka kaleke oddadza! I od pierwszego dnia bombardowala lekarzy
        wiadomoscia o tym, ze jej cörka zostawila przeciez rozporzadzenie, ze nie chce
        zyc jako kaleka. Wreszcie po 10 dniach (!!!) pojechala pöznym wieczorem 80 km
        z kliniki do domu po to oswiadczenie i spowrotem do kliniki, aby tylko jak
        najszybciej to oswiadczenie oddac. Maszyny odlaczono, dziewczyna umarla.
        Tydzien po smierci cörki byla ta znajoma na wycieczce, na ktörej sie znakomicie
        bawila i znajomi mi opowiadali, ze "ona sie swietnie trzyma" i zapowiedziala,
        ze wprawdzie spalenie zwlok nastapi 20 lutego, ale ona byla umöwiona ze 21
        jedzie do Monachium obchodzic karnawal i chyba nie sadzimy, zeby to bylo
        niewlasciwe? No wlasnie, sympatyczna i kulturalna. Der Clou jest, ze mialysmy
        bilety do teatru na 20.go i ona prosila aby jej bilet zwröcic. Bynajmniej nie z
        powodu kremacji w poludnie, tylko z powodu wyjazdu nastepnego dnia na karnawal!!
        Moze jestem niesprawiedliwa i nietolerancyjna, ale rzucilo mna o sciane.
        • maria421 Re: NASI zieciowie i synowe, to mi przypomina pew 10.02.04, 14:29
          Basiu, mnie tez rzucilo o sciane czytajac ten przyklad.

          Natomist co do materialu genetycznego naszych zieciow i synowych, to
          przyznajcie sie z reka na sercu- kto z Was chcialby miec chronicznie chorego
          lub obarczonego choroba genetyczna ziecia czy synowa?
          Kto z Was chcialby, zeby Wasze dzieci braly sobie na barki chorego partnera i
          ryzyko splodzenia chorego potomstwa?

          Ja mowie otwarcie: zycze mojej corce aby sobie znalazla zdrowego kandydata na
          meza. I tak nigdy nie wiadomo co potem zycie przyniesie.
          • basia553 Re: NASI zieciowie i synowe, to mi przypomina pew 10.02.04, 14:33
            Dobrze Mario, nikt by tego nie chcial. Ale gdyby sie Twoja cörka zakochala
            w niepelnosprawny, chorym czy tp., czy bylby to powöd abys jej tej znajomosci
            zakazala czy odradzala?
            • maria421 Re: NASI zieciowie i synowe, to mi przypomina pew 10.02.04, 18:51
              Basiu, nie moglabym niczego zakazac. Ale z pewnoscia staralabym sie uswiadomic
              mojej corce jakie zycie ja czeka z niepelnosprawnym mezem.
              • pani-i-toto a, ciekawe mario. Rozumiem, ze masz 10.02.04, 19:19
                niepelnosprawnego meza. Wiec prosze, uswiadom nas wszystkich, jakie ono jest to
                zycie z niepelnosprawnym mezem.

                dorotka
                • don2 Re: a, ciekawe mario. Rozumiem, ze masz 10.02.04, 20:54
                  zbudzony z zamierzonego snu zostalem czyms co mnie powalilo.co tu dyskutowac i
                  teoretycznie rozwazac.Ci ,ktorzy twoerdza,ze oczywiscie mozna kochac "
                  niepelnosprawnego " nie sprecyzowali co brak takiemu osobnuikowi? ( lub
                  osobniczce :)) ) i czy kochac tzn. tazem zyc itp. no to ja napisze tak: nie
                  zawracajcie dupy kochani-to nie zycie ale meka.Jak brak lewego oka to nie ma
                  problemu,ale jak obloznie chory,inwalida zalezny od pomocy itp.to tylko
                  masochista lub kandydat na swietego sie na to decyduje.Zycie to nie film.Dosc
                  problemow ze zdrowymi i jeszcze sobie zycie komplkowac chorym? nie ich wina ,ze
                  tak los ich obdzielil !! Ale milosc to taka ulotna najczesciej sprawa....
                  jak skonczy sie urok i bielmo z oczu zejdzie zaczyna sie meka.I niech taki
                  mnie kopnie w dupe co chce zyc razem i czekac na smierc partnera lub stopniowe
                  umieranie lub niedoleznienie na swoich oczach (ale styl sie ma co.)mölodzi
                  ludzie musza miec normalne zycie a nie scenariusz z hollywood.po filmie sie
                  uroczy lze i siaknie jezykiem-a w zyciu??? nie lekko zyc z kims innego wyznania
                  lub koloru skory.To nie bajka to twarde zycie.najgorszemu wrogowi nie zycze byc
                  niewolnikiem takiego nieszczescia.Oczywiscie nie idzie wyzec sie dziecka
                  itp.Ale twardo i brutalnie swoj punkt widzenia przedstawic.nie ma co owijac w
                  bawelne i udawac wyrozumialosc.A miedzy nami :kazdy robi jak chce byle by mnie
                  to nie kosztowalo nerwow i pieniedzy:))) Don
                • maria421 Re: a, ciekawe mario. Rozumiem, ze masz 11.02.04, 07:50
                  pani-i-toto napisała:

                  > niepelnosprawnego meza. Wiec prosze, uswiadom nas wszystkich, jakie ono jest
                  to
                  >
                  > zycie z niepelnosprawnym mezem.
                  >
                  > dorotka

                  Dorotko, od pol roku mam ciezko chorego meza. I jezeli za "niepelnosprawnego"
                  mozna uznac mezczyzne w "wieku produkcyjnym", ktory nie jest w stanie wniesc do
                  domu skrzynki wody, to moj maz jest niepelnosprawny.
                  Ale nie bede Was "uswiadamiac", bo z zasady nie wywlekam moich prywatnych spraw
                  na forum.
                  • akawill Re: a, ciekawe mario. Rozumiem, ze masz 11.02.04, 18:10
                    Myślałem, że inaczej się ta część wątku potoczy, a don trochę inaczej to ujął
                    więc się dopisuję.

                    To jest delikatna sprawa, bo rodzic nie ma szans na intymne zrozumienie co jest
                    między, dajmy na to, córką i niepełnosprawnym narzeczonym. Jest to jednak
                    sytuacja rodzica, który kocha swe dziecko i postępuje kierując się tą miłością
                    i którego stosunek do narzeczonego jest zupełnie inny tzn. bez miłości
                    (przynajmniej na starcie). Rozumiem więc, że można, a nawet trzeba rodzicowi
                    wykorzystać swą logikę i doświadczenie, oczywiście w ramach delikatności i
                    zrozumienia uczuć dziecka, bez wymuszania niczego.
          • jan.kran Re: NASI zieciowie i synowe, to mi przypomina pew 10.02.04, 19:29
            maria421 napisała:

            > Basiu, mnie tez rzucilo o sciane czytajac ten przyklad.
            >
            > Natomist co do materialu genetycznego naszych zieciow i synowych, to
            > przyznajcie sie z reka na sercu- kto z Was chcialby miec chronicznie chorego
            > lub obarczonego choroba genetyczna ziecia czy synowa?
            > Kto z Was chcialby, zeby Wasze dzieci braly sobie na barki chorego partnera i
            > ryzyko splodzenia chorego potomstwa?
            >
            > Ja mowie otwarcie: zycze mojej corce aby sobie znalazla zdrowego kandydata na
            > meza. I tak nigdy nie wiadomo co potem zycie przyniesie.

            Moja corka jest niepelnosprawna Mario. Czy mam uprzedzic o tym Rodzine
            przyszla in spe?

            K.
            • maria421 Re: NASI zieciowie i synowe, to mi przypomina pew 11.02.04, 07:52
              jan.kran napisała:

              > Moja corka jest niepelnosprawna Mario. Czy mam uprzedzic o tym Rodzine
              > przyszla in spe?

              Ty nie. Ale Joasia swojego narzeczonego powinna uprzedzic.
      • pani-i-toto jednak Basiu pan kulturalny i sympatyczny 10.02.04, 13:07
        reprezentuje tu jednak niebagatelny lub wrecz wiekszosciowy segment populacji,
        wiec nad jego dylematem nalezy sie z nalezyta troska pochylic. I prosze zwazyc
        ze mozna juz sie bezpiecznie pochylac na tym forum od kiedy administracja
        zabanowala mydlo w kostce.
        Wiec pochylam sie i ponewaz mi krew do mozgu splynela w ten sposob motywujac
        leniwe komorki szare do dzialania, wymyslilam sposob.

        dorotka
        • szfedka Re:hehehe sobie wyobrazam... 10.02.04, 13:10
          gdybym oswiadczyla memu synowi:
          Ja nie mam zamiaru miec jakiejs australijskiej Irlandki w rodzinie i jezdzic do
          Australii zeby wnuki zobaczyc!!! Basta!!!
          Syncio by mnie zabil smiechem chyba hehehe
        • pani-i-toto sposob na ziecia synowa dla kulturalnego pana/pani 10.02.04, 13:22
          Wiec gdy dziec jest w powijakach jeszcze, decydujemy jakiego materialu
          genetycznego nalezy dodac do NASZYCH genow zeby zapewnic mieszanke optymalna
          kontynuacje i multiplikacje gwarantujaca. Decydujemy na ten przyklad, ze chcemy
          niebieskookich potomkow blond wzrost wysoki. Od malenkosci NASZEMU zstepnemu
          prezentujemy zdjecia blondynow/blondynek odpowiednich pieszczac delikwenta i
          slodycze podtykajac, naprzemian ze zdjeciami egzemplarzy nieporzadanych czyli
          rudych, chuderlawych, kurduplowatych po lbie dzieciaka (dla dobra rodziny,
          genetyki a wiec jego wlasnego oczywiscie) walac, pieprzem smarujac a jesli
          oporny to pradem razac.
          Nastepnie gdy podrosnie nalezy przejsc do innych elementow a wiec wyznanie
          czyli na ten przyklad pokazujemy krucyfiks i msze w jedynce oraz zdjecie
          papieza na przemian z mycka, arafatka, i Yehudi Menuhina graniem na skrzypcach
          bodzce analogiczne do powyzszych stosujac. Czyli buzi-dupci a potem wpierdol. I
          tak dalej, i tym podobne az wszystkie cechy pozadane sie utrwala. Sukces
          gwarantowany, albo potomek stosowny material genetyczny w formie osoby
          przyholubi albo zostanie seryjnym morderca co w drodze eliminacji konkurencji
          sprawi ze NASZE geny zatriumfuja.

          dorota
          • lalka_01 Re: sposob na ziecia synowa dla kulturalnego pana 10.02.04, 15:22
            zupelnie nie wiem czemu najbardziej podoba mi sie druga czesc ostatniego
            zdania.
            Ty to jednak masz dominujace geny :-)
    • jan.kran Re: W jakim wieku... 10.02.04, 19:47
      ro-bert napisał:

      > ... wypada (powinno sie) rozpoczac z dzieckiem rozmowy na temat zwiazkow
      > damsko-meskich?
      > Nie mam na mysli ogolnego uswiadamiania seksualnego. Chodzi mi bardziej o
      > rozmowy na temat konkretnych partnerek (partnerow) czyli naszych przyszlych
      > synowych i zieciow.

      Chyba nie ma recepty jaki wiek jest dobry . Zalezy to od dojrzalosci naszej i
      naszych dzieci. Ale ja uznaje zasade: duzo sluchac, malo pytac, minimalnie sie
      wtracac. I tak zrobia co chca :-PP
      A najlepszym przykladem dla naszych dzieci jestesmy my sami . Tego sie staram
      trzymac i na razie z dobrym skutkiem. K.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka