swiatlo
10.02.04, 20:16
Wypożyczyłem sobie film z polskiej biblioteki: "Sara".
Nic szczególnego, film akcji z naszym herosem Bogusławem Lindą.
Jeden z naszych nielicznych macho.
No ale nie o tym chciałem. Otóz w tym filmie czterdziestoletni zdaje się
Linda dość śmiało sobie dokazuje z szesnastolatką, zresztą graną też przez
szesnastoletnią aktorkę. Sceny są śmiałe, nagości sporo i w ogóle jest to
film jak na moje zamerykanizowane standardy dość kontrowersyjny.
W Ameryce by to po prostu nie przeszło.
Mieszkam w Ameryce Północnej przez 15 lat i moja kultura i standardy
przesiąkły już kulturą i standardami amerykańskimi. Tak więc sceny erotyczne
pomiędzy czterdziestolatkiem a szesnastolatką dość mnie szokowały i czułem
się dość nieswojo.
W filmie amerykańskim też się zdarzają podobne filmy. Na przykład "Lolita" ma
podobny motyw, jednak nie dorównuje jeśli chodzi o śmiałość scen "Sarze".
A i nawet ta ułagodniona "Lolita" mnie szokuje i mam problem kiedy ją oglądam.
Właściwie w "Lolicie" nie ma żadnej sceny zbyt śmiałej, nagości w niej nie ma
żadej, a mimo to idzie dość daleko.
Sam nie wiem jak to powinno być. Czym jest seks? Czy czymś co trzeba
kontrolować, ujmować w tabu i kulturowe zakazy, czy też popuścić całkowicie
ze smyczy i pozwolić szaleć na całego?
Czy ta największa siła jaka jest w człowieku musi być kontrolowana, czy też
lepiej ją całkowicie wyzwolić?
Czy film "Sara" jest też dla was kontrowersyjny w temacie śmiało pokazanego
romansu z 16-latką, czy to ja jestem już tak zamerykanizowany?