basia553
04.07.04, 20:24
Obejrzalam przed chwila w TV ploteczki o prominentach. Obgadano m.in. Jette
Joop, ktöra po trzech latach wspölnego zycia z ksieciem Schaum-Lippe czy jak
mu tam, zerwala z nim telefonujac z drogi, komunikujac mu te nowosc i
natychmiast zadzwonila do dziennikarzy, informujac ich röwniez o tym.
W zwiazku z tym pytano rözne znane i mniej znane postacie o to, jak powinno
sie odbywac zakonczenie jakiegos zwiazku. No wiec Jette zostala ogölnie
potepiona/skrytykowana, kazdy mial inny pomysl na zakonczenie, ale wiekszosc
facetöw möwila, ze w gruncie rzeczy w momencie rozstania wola na dluz´szy
czas zejsc "w podziemie" i odczekac co z tego wyniknie. Normalne, meskie
tchörzostwo. Ja sama cos podobnego przezylam przed laty - ale chyba juz o tym
pisalam, wiec sie nie bede powtarzac. Co mnie interesuje, to moi Panowie
Wasza opinia na ten temat, jak powinno sie odbywac takie rozstanie.
Czy mam racje, ze osoba ktöra kiedys kochalismy nie zasluguje przypadkiem na
troche szacunku, na szczera rozmowe, wytlumaczenie co i jak? No?