Dodaj do ulubionych

Medycyna alternatywna

09.07.04, 14:49
Z wiązku z moją nogą wszyscy mają jakieś dobre rady i domowe sposoby :-)
Ojcie, lekarz, uważa, że niema nic, coby pomogło na moją opulchniznę, opróć
ruszania nogą. Żadne sole, żadne nic. Ojciec nawet nie wierzy w ten lek, co mi
ortopeda przepisał. Ja zresztą też nie.
W zioła wierzę, często później się okazuje naukow, że te zioła działają.
Homopatia mnie też pociąga.
I mam bezgraniczne zaufanie do kitu pszczelego; w końcu jestem wnuczką i
siostrzenicą pszczelarza.
Z kamieniami, czarami, szamanami nie mam doświadczenia, ale tak nie za bardzo
mi się chce w to wierzyć.

Jakie jest Wasze zdanie?

Pozdrowienia,

CJ
Obserwuj wątek
    • swiatlo Re: Medycyna alternatywna 10.07.04, 19:24
      W ogóle to jest tak, że nie wiadomo co to jest medycyna alternatywna.
      Według tzw normalnych lekarzy, czyli tych w przychodniach, każda inna metoda nie
      polegająca na antybiotykach albo operacjach to medycyna alternatywna.

      Nie wiem, z tego co wiem to nie należy z niczym przesadzać. Wegetarianizm jest
      bardzo niezdrowy, ale mięso też trzeba jeść z umiarem. Bardzo jest ostatno modne
      picie mnóstwa wody, ale też się okazuje że nie jest to konieczne, bo organizm
      sam jest w stanie pobrać sobie tyle wody ile potrzebuje z normalnego jedzenia.
      Modne jest jedzenie dużo czosnku, a tymczasem też się okazuje że za dużo to źle,
      bo jedząc za dużo czosnku uodparnia się organizm na działanie antybiotyków.
      W ogóle słyszałem że najzdrowsza jest silna wiara religijna. Wręcz
      fundamentalistyczna, czyli coś co mi już nie grozi. No tak podobno jest.
      Czyli jak chcesz być naprawdę zdrowa to wykuj się na pamięć Biblii.
      Wszyscy też zachwalają medycynę i kulturę chińską, ale bynajmniej nie jest tak
      że sami Chińczycy żyją najdłużej i najzdrowiej. Średnia życia w niezdrowej
      Ameryce jest wyższa niż w tych "zdrowych" Chinach.

      Mój kolega w moim wieku codziennie przebiega kilkanaście mil i przepływa kilka
      kilometrów, a ja nie robię nic poza spacerami. A i tak umrzemy w tym samym wieku
      na podobne schorzenia.

      Tak więc Joanno należy być po prostu normalnym i iść za zdrowym rozsądkiem.
      • tos.ka Re: Medycyna alternatywna 10.07.04, 19:42
        swiatlo napisał:

        >.
        > W ogóle słyszałem że najzdrowsza jest silna wiara religijna. Wręcz
        > fundamentalistyczna, czyli coś co mi już nie grozi. No tak podobno jest.
        > Czyli jak chcesz być naprawdę zdrowa to wykuj się na pamięć Biblii.

        a zebys wiedzial:)
        w bardzo powaznych czasopismach przedstawiano badania, ze wierzacy, zyja
        dluzej, i ze lezacy w szpitalach a bioracy udzial w praktykach religijnych
        zdrowieja szybciej:)
        do tego stopnia, ze uznano, ze propagowanie praktyk religijnych w szitalach
        moze obnizyc koszty leczenia.

        > Wszyscy też zachwalają medycynę i kulturę chińską, ale bynajmniej nie jest tak
        > że sami Chińczycy żyją najdłużej i najzdrowiej. Średnia życia w niezdrowej
        > Ameryce jest wyższa niż w tych "zdrowych" Chinach.

        ale tybetanczycy (i podobni)- ci medytujacy, jogujacy i odzywiajacy sie
        (jednak) wegetariansko - zyja dlugo i co najwazniejsz- w zdrowiu.

        summa sumarum- wydaje sie wazne by jesc malo ( byc moze ze taki efekt ma dieta
        wegetarianska), ruszac sie umiarkowanie (to jest oczywiscie pojecie wzgledne-
        no moze troche wiecej niz sie potocznei rozumi pod pojeciem umiarkowane) ale
        systematycznie- i medytowac/modlic sie- co komu:)

      • ertes Re: Medycyna alternatywna 10.07.04, 19:57
        > W ogóle słyszałem że najzdrowsza jest silna wiara religijna.

        Patrz pan, to powinno wyjsc ze ksieza zyja najdluzej ze wszystkich ludzi hehehe
        Z reguly na swiecie jest tak ze im biedniej tym krotsze zycie i tym wieksza wiara.

        A swoja droga to nie za duzo ty sluchasz naszego medrca od God Bless?
        • tos.ka masz nieaktualne dane:) 10.07.04, 20:12
          content.nejm.org/cgi/content/extract/342/25/1913?view=extractpmid=10861331

          :))))

        • akawill Re: Medycyna alternatywna 10.07.04, 20:22
          ertes napisał:

          > Z reguly na swiecie jest tak ze im biedniej tym krotsze zycie i tym wieksza
          > wiara.
          >
          > A swoja droga to nie za duzo ty sluchasz naszego medrca od God Bless?

          Kurde, ertes, sam brzmisz jak rasowy mędrzec ;)
    • ani-ta Re: Medycyna alternatywna 10.07.04, 21:08
      pewnego dnia pod moja strzeche w zasciankowie trafily slodkie, biale kuleczki
      na katar... dzialac mialy cuda... cudem bylo, ze smakowaly slodko... a katar
      zgodnie powiedzeniem... czy leczony czy nie trwal tyle samo:)
      potem Demolcia zaczela swoj festiwal chorobowy, wiec pod strzeche zaczely
      trafiac kolejne biale kuleczki na przeziebienie, klopoty z oskrzelami, plucami,
      na przemiane materii i ogolne wzmocnienie organizmu... efekt byl taki, ze
      dziecko polubilo tabletki:PPP
      potem rozwalilam noge.... cudownym zbiegiem okolicznosci znowu biale kuleczki
      znalazly sie u nas:))) noga zadziala po zdecydowanie mniej cudownych w opisie
      ale dzialajacych zatrzykach... co juz claire dobrze opisalam obok:)
      a dlugo dlugo potem....
      postanowilam zrobic porzadek w apteczce... jako, ze szafka wiszaca 80cm na 90cm
      na 30cm przestala miescic wszystkie medykamenty domowe;PP i odkrylam, ze
      pojemniczkow z bialymi kuleczkami jest nascie!!!!
      zgarnelam towarzystwo i zanioslam kolezance analityczce do obadania...
      po miesiacu zadzwonila lekko wkurzona... i zaczela od opierniczania mnie, ze
      nie dosc ze glupiam i bidnam bo mi sie tytulow zachciewa... to jeszcze glupiam
      i rozrzutnam bo forse w bloto na cukier wyrzucam:))))))
      WSZYSTKIE mialy DOKLADNIE ten sam sklad chemiczny:)))))
      hurtowo... trafily do kosza:)))
      i w ten o to sposob zakonczyla swoja przygode z homeopatia:)))
      moja matus ukochana zakonczyla zdecydowanie ciekawszym akcentem... pies jej
      jamnik rozwydrzony, przy kolejnej probie konsumpcji swieconki (postawionej
      wysoko co by TYM razem sie nie udalo) upadl nieszczesliwie i poprzestawial
      sobie kregi... cierpial niemozebnie... a weterynarz sprycowal go przez tydzien
      bolesnymi, ale nie dzialajacymi zastrzykami... po tygodniu matus ukochana
      zapytala co to za cuda po 50zl strzal... co wcale nie dzialaja? to takie
      homeopatyczne i latwo przyswajalne zastrzyki - rzekl konowal od zwierzatek:PPPP
      matus moja ukochana wylozyla mu co mysli o tego rodzaju leczeniu... zwlaszcza w
      przypadku zwierzat, ktorych wlasciciele nie wierza w takie cuda... afera sie po
      lecznicy poniosla... wlasciciel lecznicy konowala objechal nalezycie... a
      jamnika rozwydrzenca w ciagu miesiaca postawil na nogi.... co zostalo w
      rodzinie przyjete z umiarkowanym entuzjazmem, bo jak wiadomo... w domu pierwsze
      skrzypce gra pies...:)))))

      ja wierze w ziolka... rozne napary, wyciagi itp. oczywiscie wszystko co
      stosuje - mam dobrze opisane, posprawdzane i upewnione, ze wiecej dobra zdziala
      niz szkod wyrzadzi:)

      a.:))
    • luiza-w-ogrodzie Re: Medycyna alternatywna 11.07.04, 13:12
      Ziololecznictwo - dziala. Kit pszczeli tez. Ludzi leczy tez wiara w lek, czyli
      efekt placebo. Dziala u okolo 15% chorych. Podobnie dzialaja niektore terapie
      wizualizujace (np metoda Simontona).

      Ale to co sie wtyka ludziom beznadziejnie chorym, te wszystkie soki noni,
      xango, krzem, torf, chrzastka rekina i inne to hochsztaplerstwo i takich bym
      wypelniala sokiem noni i wieszala za nogi nad najwiekszym mrowiskiem w okolicy
      na miesiac.

      Tym, co naprawde przedluza zycie jest gleboka wiara, przekonanie o sensie
      wlasnego zycia i pozytywne nastawienie do zycia. Takie sa wyniki badan
      psychologow oraz doswiadczenia osob zajmujacych sie opieka paliatywna.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ..._@/" ....._@/" ........_@/"

      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    • luiza-w-ogrodzie Claire 11.07.04, 13:14
      Na opuchlizne pomaga przywrocenie krazenia: gimnastykowanie nogi, naprzemienne
      kapiele w zimnej i goracej wodzie, oraz masaze pomagajace ruszyc plyn.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ..._@/" ....._@/" ........_@/"

      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • jan.kran Re: Luiza. 11.07.04, 15:37
        Wiesz cos o soku noni? Wlasnie zastanawiam sie czy nie kupic. K.
        • luiza-w-ogrodzie Sok noni, xango i paw-paw 12.07.04, 06:46
          Sok noni to bullshit, podobnie jak paw-paw i xango (mangosteen). Sa to soki z
          egzotycznych owocow, sprzedawane po 25-40 dolarow US za litrowa
          butelke. "Leczy" raka, impotencje, wrzody zoladka, cukrzyce, alergie,
          anoreksje, zwieksza mase ciala sportowcow... zalecane dawkowanie dla chorych na
          raka po 60 ml trzy razy dziennie. Sprzedaja to sprzedawcy w systemie
          piramidkowym - cos jak Amway. Jesli wrzucisz na Googla, znajdziesz setki
          linkow, wiekszosc zaczyna sie od slowa "buy".

          Spojrzenie sceptyka na xango (po angielsku) pod linkiem:
          chetday.com/mangosteen.htm
          Kup sok z granatow - ma wiecej antyoksydantow niz xango albo noni, a bedzie
          Ciebie kosztowac 10-20 razy mniej.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ..._@/" ....._@/" ........_@/"

          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          • ani-ta swinta prowda! tez mnie chcieli naciagnac!:)ntxt 12.07.04, 19:24
            • i.p.freely Re: Alternatywna medycyna 12.07.04, 20:59
              i pewna historia.
              52-latka przechodzi CABG. Juz przy otwarciu klatki piersiowej
              widac, ze cos nie tak - nadmierne krwawienie ze wszystkiego, nawet mostek
              krwawi jak przesycona gabka.
              Przedoperacyjnie, pacjentka nie miala przepisanych zadnych antykoagulantow wiec
              ki diabel?
              Nie dosc tego. Operacja miala byc bez uzycia 'bypass machine' - gro CABGs jest
              tak teraz robiona, ale w zwiazku z nadmierna utrata krwi niemozliwa.

              EVH - endoscopic vein harvesting, w jej przypadku tez okazalo sie niemozliwe. A
              wiec zamiast 3 malenkich, 6 pieciocentymetrowych naciec na nodze - poczawszy
              tuz nad kostka konczac na pachwinie.

              5 bajpasow i 4 godziny pozniej laczymy drutem mostek i zamykamy klatke.
              Mija 15 min, w drenazu zbiera sie 300 ml krwi. Kolejne 15 min i kolejne 300 ml.
              Nic, otwieramy ponownie, wysysamy i czekamy..... Przetaczamy enty unit krwi.
              Po ilus tam jednostkach plazmy i cryo, 8 jednostkach krwi krwawienie troche
              ustepuje.

              Ot taki sobie bilans uzdrawiajacej medycyny alternatywnej. Kulpryt - tabletki
              czosnkowe i preparat z ginko.










      • clairejoanna Re: Claire 15.07.04, 20:40
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Na opuchlizne pomaga przywrocenie krazenia: gimnastykowanie nogi, naprzemienne
        > kapiele w zimnej i goracej wodzie, oraz masaze pomagajace ruszyc plyn.
        >
        > Pozdrawiam
        > Luiza-w-Ogrodzie

        ---> Przez tydzień leczyłam moją opulchniznę tymi wyżej wymienonymi tabletkami,
        co to na obulchniznę miały zadziałać i w co te Ojciec nie wierzył. I nie pomogły.
        Poszłam na rehabilitację i zaczęłam ćwiczyć. Obrzęg mi się zmnieszył stanowczo
        po trzech dniach ćwiczenia. Tak, jak Ojciec mówił :-)
        Zresztą traktują mnie tam też zimnym gazem.

        Pozdrawiam,

        CJ
    • xurek Historyjki & & #35; 8222;alternatywne& & #35; 8220; 14.07.04, 17:05
      Bedac mloda studentka dorabialam sobie na winobraniu. Po zakonczeniu roboty
      moje rece wygladaly gorzej niz zle – pozacinane wszedzie i nie do domycia,
      poniewaz sok czerwonych winogron wlazl we wszystkie blizny i za paznokcie. Na
      dodatek czesc ranek zaczela ropiec i puchnac. Nastepna „stacja robocza“ byl
      pszczelarz, gdzie obslugiwalam centryfuge wysysajaca miod z plastrow i wlewalam
      go do sloikow. Po tygodniu nie mialam ani jednej rany, ani jednej blizny i ani
      jednego przebarwienia...

      Guadeloupe: zrobil mi sie herpes na pol twarzy, ktorego zadne Zoviraxy (w
      Niemczech pomagaly) nie byly w stanie zwalczyc. Na dodatek komary pozarly mnie
      tak, ze mialam ropiejace sie rany na calych nogach (mam alergie na jad owadzi).
      W tym stanie zajal sie mna Marabou (taki miejscowy szaman woodoo). Nazbieral
      lisci, zalal woda z moza, dolal czegos z malej flaszeczki i „wyszorowal“ mnie
      cala ta mazia. Po dwoch dniach rany po komarach byly prawie zagojone, efekt
      uboczny w postaci „zielonkawej skory“ zniknal po tygodniu. Za herpes wzial sie
      w sposob przeczacy wszystkiemu, co sie na temat nasluchalam (czyli bron borze
      nie otwierac pecherzykow). Wzial jakis proszek, zmieszal z sokiem limone i
      morska woda poczym w sposob tak brutalny, ze wylam z bolu „wyszorowal“
      wszystkie herpesy. Bolalo jak chlera pare godzin, jak bol zaczal mijac
      spojrzalam po raz pierwszy w lusterko i stiwerdzilam, ze wszedzie w rozdartych
      miejscach jest juz nowy naskorek, tyle tylko ze pomaranczowy. Nastepnego dnia
      byl juz rozowy, herpes mi sie od tego czasu (10 lat) ani raz nie zrobil. Dodac
      nalezy, ze „szaman“ przy tym jakies zaklecia mamrotal i mnie tez kazal i
      twierdzil, ze bez zaklec nie pomoze.

      Una de Gato: z jakies 1,5 miesiaca temu dowiedzielismy sie o tym, ze moj tata
      ma raka. Zrozpaczona, ze nic nie moge zrobic zaczelam szukac „czegokolwiek“, co
      zrobic bym mogla i natknelam sie na „forum rakowcow“ na rosline, ktora
      niektorzy chwalili. Udalo sie ja bardzo szybko zorganizowac i tata zaczal pic
      te wstretnie gorzkie herbatki. W opisie dzialania pisalo min. ze roslina
      zmniejsza cisnienie krwi, o czym tacie nie powiedzialam. Tata ma cisnienie za
      wysokie i bierze stale tabletki (po niebraniu 1-2 dni 180 / 120). Pewnego dnia
      tata poczul sie b. slaby a symptomy, o ktorych mowil brzmialy jak
      moje “zapascie” (ja dla odmiany mam cisnienie duzo za niskie), wiec poprosilam,
      by sobie cisnienie zmierzyl. Wynosilo 100 / 65!!!!. Poprosilam tate, by
      odstawil tabletki. Nie bierze ich od trzech tygodni i ma cisnienie 130 / 90. Od
      dwoch tygodni tata ma ostra chemoterapie, badania krwi robione sa przed i po
      kazdej. Dzisiaj lekarz byl zaskoczony jak dobre sa wyniki, tata nie odczuwa
      rowniez jak dotad ZADNYCH skutkow ubocznych owej terapii i to jako JEDYNY z
      grupy pacjentow. Poniewaz rozpoczecie terapii ciagnelo sie bardzo dlugo (ponad
      2 miesiace) zrobione zostaly nowe badania by stwierdzic, na ile choroba sie
      rozwinela. Lekarz stwierdzil, ze nie ma ani nowych przerzutow ani te “stare”
      nie powiekszyly sie ani o troszeczke. Co oczywiscie nie znaczy, ze Una de Gato
      cokolwiek pomogla – moze tata ma tak silny organizm. Ale przynajmniej nie
      zaszkodzila.

      Ja nie stosuje zadych srodkow homeopatycznych, ktore w jakikolwiek sposob
      zostaly „spreparowane“, ale nie mam nic przeciwko herbatce z kory, lisciowi na
      zatamowanie krwi czy innym solom do kapieli badz inhalacji badz posmarowaniu
      rany miodem. Mysle sobie, ze natura mi nie zaszkodzi a co kto do jakies
      tabletki wlozyl nie wiem, a nie chce skonczyc jak opisala Freely i jak sie
      stalo mojej kolezance, ktora zamowila sobie „skadstam“ cudowny srodek na
      odczudzanie ktorego uzycie skonczylo sie zatruciem ciezkimi metalami (ale
      schudla).

      Xurek
    • jan.kran Re: Medycyna alternatywna 14.07.04, 17:15
      Mysle , ze sa rzeczy na niebie i ziemi...
      Nie popieram medycyny alternatywnej bez konsultacji z lekarzem zwlaszcza jak
      osoba chora ma schorzenie powazne. Ale czytajac opowiesc Xurka przypomniala mi
      sie historia mojej niemieckiej przyjaciolki.
      Byla Ona swego czasu wlascicielka knajpy w Ekwadorze. Pewnego razu jak chciala
      wlaczyc piekarnik w kuchence gazowej owa wybuchla prosto na Nia . Claudia
      miala oparzenia piwerwszego i drugiego stopnia na sporej czesci ciala a glownie
      na twarzy i na rekach.
      Proponowano Jej natychmiastowy transport do jakiegos amerykanskiego szpitala ,
      ale to byla powazna kasa ktorej Ona nie za bardzo miala. I wtedy znalazl sie
      jakis miejscowy alternatywny ktory przez kilka miesiecy nacieral ja roznymi
      miejscowymi swinstwami i stosowal oklady.
      Poznalam Ja kilka lat po tym wypadku. Nie miala absolutnie rzadnych sladow po
      tym wypadku. K.
    • basia553 Re: Medycyna alternatywna 14.07.04, 17:18
      I ja mam "przygode" za soba. Przed wielu laty goscilam u wujostwa -oboje
      pracowali w szpitalu. Mialam tak silny böl zeba. ze ledwo moglam wytrzymac.
      Wujek dal mi tabletke, ktöra po niewielu minuitach cudownie pomogla.
      Po pewnym czasie wujek zdradzil, ze bylo to placebo podawane "chorym z
      urojenia". Ja sie sama wyleczylam z bölu wierzac w dzialanie tabletki.
    • swiatlo Doktor Janicka 15.07.04, 20:57
      No to i ja miałem przygodę.
      Moja córka jak miała 6 miesięcy to lekarze powiedzieli że ma krzywe bioderka.
      Że konsekwencją będą długotrwałe operacje, gips na dwa lata i cholera wie co
      jeszcze. Horror! A jeśli nic się nie zrobi to nie będzie w ogóle chodziła.
      Czyli jeszcze większy horror!
      No i poszliśmy do niejakiej pani Janickiej w Warszawie. Pani Janicka
      poobmacywała córkę, potem kciukiem dźgnęła mocno po stawach i po wszystkim.
      Poszliśmy potem na przegląd do normalnego lekarza, ten zrobił ponowne
      prześwietlenia i zbaraniał! Stawy perfekcyjnie zdrowe!

      No i chodzi do dzisiaj córka po świecie, ma już 20 lat, piękna i zgrabna jak
      malowanie, i tylko na samo wspomnienie o tym co proponowali konwencjonalni
      lekarze zimny pot zalewa człowieka.
      • clairejoanna Re: Doktor Janicka 15.07.04, 21:11
        Mój Wujek miła podobną przegodę ze swoim synem:
        Synek sobie w czasie zabawy coś zrobił i zaczął kuleć. Ciotka w panikę i do
        lekarza. Lekarz na to, że operacja, że gips, że długo nie będzie mógł chodzić
        ect. Ciotka w płacz. Synek miał wtedy lat cztery, więc taki wiek, kiedy dzieci
        są najbardziej aktywni; dlatego gipsy i inne takie były tutaj wyjątkowo nie na
        miejscu.
        Przyjaciel Wujka opowiedział im na to o jakimś Chłopie, co to w wsi Przyjaciela
        mieszkał; podobno różne dziwne rzeczy potrafił leczyć. Wujek za bardzo nie
        wierzył, ale wzią Synka do tego Chłopa. Chłop wziął Synka na kolanka, obmacywał,
        coś strzeliło i nagle bioderko było naprawione.

        Pozdrowienia,

        CJ


        PS: Jak my już tak o tych nogach: Jak się czuje noga Wujka?
        • swiatlo Re: Doktor Janicka 15.07.04, 21:44
          clairejoanna napisała:

          > PS: Jak my już tak o tych nogach: Jak się czuje noga Wujka?

          Joanno, na miłość boską, nie nazywaj mnie wujkiem :)!!
          Co do nogi, to już nie mam gipsu tylko but plastykowy. Dzięki temu kiedy siedzę
          i pracuję to mogę go zdejmować i czuć się normalnie. Mogę też już normalnie się
          kąpać.
          Muszę się nauczyć używać moje nowe ścięgno Achillesa. Na razie nie jest ono
          jeszcze rozciągliwe, więc muszę na okrągło ćwiczyć aby go rozciągać.
          Tak to jest....
          • clairejoanna Re: Doktor Janicka 16.07.04, 13:32
            swiatlo napisał:

            "Muszę się nauczyć używać moje nowe ścięgno Achillesa. Na razie nie jest ono
            jeszcze rozciągliwe, więc muszę na okrągło ćwiczyć aby go rozciągać. Tak to
            jest...."
            ---> Znam ten ból :-) Przy czym ja muszę wstawać wczesnym rankiem o 0900 w
            wakacje, żeby na rehabilitację zdąrzyć! I to sama, o kulach, autobusem :-) Ale
            to tylko dobrze dla mojej nogi, w końcu po dwunastu tygodniach zapomniałam, jak
            się chodzi, i Pan Rehabilitant musiał mi tłumaczyć...

            Pozdrowienia,

            CJ
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka