Dodaj do ulubionych

kolejny Czesiek

14.08.04, 12:31
postanwoil zwinac zagle....
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2229367.html
Obserwuj wątek
    • don2 Re: kolejny Czesiek 14.08.04, 12:43
      Mial prawo,swoje zrobil,dozyl zaskakujaco podeszlego wieku jak na Polaka pisarza
      sa tacy co maja zelazne zdrowie.obluda bylo by pisanie ,ze szkoda.Normalna
      kolej rzeczy.No i Nobel ,to przepustka do niesmiertelnosci.
      • sabba Re: kolejny Czesiek 14.08.04, 12:50
        ano, szkoda jak kazdy umiera w pewnym sensie, no prawie kazdy, bo zloczyncow mi nie szkoda tutaj nie bede wzniosla i patetyczna.
    • jutka1 Re: kolejny Czesiek 14.08.04, 21:39
      Byl wiekowy i bardzo chory.. co nie umniejsza zalu, ze odszedl.
      Kolej rzeczy koleja rzeczy.
      J.
      • don2 Re: kolejny Czesiek 14.08.04, 21:56
        Przykro mi strasznie ,zadnego absolutnie zalu nie odczuwam.Bo niby dlaczego?
        ani brat ani swat.jak bym mial odczuwac zal po smierci wszystkich nawet
        wybitnych ludzi to stan zwany zalem po smierci rozwodnil by sie i zpowszechnial.
        Zal po smierci zachowuje dla osob mi bliskich.reszta to przyjecie do
        wiadomosci,ze ten lub tamten kopnal w kalendarz.mam gdzies dobry ton i
        wyswiechtane formulki.
        • jutka1 Re: kolejny Czesiek - do Dona 14.08.04, 22:06
          don2 napisał:

          > Przykro mi strasznie ,zadnego absolutnie zalu nie odczuwam.Bo niby dlaczego?
          > ani brat ani swat.jak bym mial odczuwac zal po smierci wszystkich nawet
          > wybitnych ludzi to stan zwany zalem po smierci rozwodnil by sie i zpowszechnial.
          > Zal po smierci zachowuje dla osob mi bliskich.reszta to przyjecie do
          > wiadomosci,ze ten lub tamten kopnal w kalendarz.mam gdzies dobry ton i
          > wyswiechtane formulki.
          **********
          Tak sie akurat sklada ze go zna(la)m. I lubilam i cenilam i na pogrzeb jade.

          I tyle. Wiecej nie napisze, a wyswiechtane formulki mam w de, i kto jak kto ale Ty powinienes to
          wiedziec.

          Jutka
          • don2 Re: kolejny Czesiek - do Jutki 14.08.04, 22:17
            tak sie akurat sklada,ze napisalem ogolnikowo.Nie bylo mi dane znac nie tylko
            noblistow ale nawet dozorcow domow w ktorych mieszkali.
            • jutka1 Re: kolejny Czesiek - do Dona nr 2 14.08.04, 22:27
              don2 napisał:

              > tak sie akurat sklada,ze napisalem ogolnikowo.Nie bylo mi dane znac nie tylko
              > noblistow ale nawet dozorcow domow w ktorych mieszkali.
              ********
              Tak sie akurat sklada, ze dopisales sie pod moim wpisem, sprawdzilam na funkcji drzewko, wiec
              wzielam do siebie.
              Tak sie akurat sklada, ze nie znalam jako nobliste, ale jako znajomego wujostwa, a potem jako
              dobrego czlowieka.
              Tak sie akurat sklada, ze dozorcow tez znam i szanuje, a na zlosliwosci, wybacz, nie mam dzis
              nastroju.

              Pozdrawiam
              Jutka
        • sabba poczuwasz sie?:) 15.08.04, 09:29
          wcale ci nie musi byc przykro. MNie jest troche smutno bo sobie uswiadomilam ze
          jak bylam mlodzsa i zylam sobie bezpiecznym zywotem corki i dzieciecia w domu
          rodzinnym to on i wiele innych z tego i mlodszego pokolenia jakby sie wtopili w
          krajobraz, jedni mniej inni wiecej. Taki znajomy, bezpieczny krajobraz
          dorastania hehe. A teraz wiesz, czlwiek rzucony na glebokie wody zycia, nie wie
          gdzie go poniesie i jakie potwory na niego czyhaja:) No i jak to bezpieczne
          znajome tlo sie wykruzsa to smutno. Taki moj intfantylizm, jak wolisz... Kapewu?:)
          Moj czysty egoizm, ze mi zal....
          • don2 Re: poczuwasz sie?:) 15.08.04, 10:46
            sabba napisała:

            > wcale ci nie musi byc przykro. MNie jest troche smutno bo sobie uswiadomilam
            ze
            > jak bylam mlodzsa i zylam sobie bezpiecznym zywotem corki i dzieciecia w domu
            > rodzinnym to on i wiele innych z tego i mlodszego pokolenia jakby sie wtopili
            w
            > krajobraz, jedni mniej inni wiecej. Taki znajomy, bezpieczny krajobraz
            > dorastania hehe. A teraz wiesz, czlwiek rzucony na glebokie wody zycia, nie
            wie
            > gdzie go poniesie i jakie potwory na niego czyhaja:) No i jak to bezpieczne
            > znajome tlo sie wykruzsa to smutno. Taki moj intfantylizm, jak wolisz...
            Kapewu
            > ?:)
            > Moj czysty egoizm, ze mi zal....


            --Czy to bylo do mnie?
            Ni cholery z tego nie zrozumialem,o co ci biega? Co ma Milosz do twoich
            bezpiecznych krajobrazow i jego smierc przy tej okazji ?Cus mnie siem widzi ,ze
            pisalem o czems to zupelnie innym.deklaracja egoizmu itp jakos mi tu nie gra
            tyz cus zupelnie nie tak.A tak przy okazji : czy ja komukolwiek cos zabraniam?
            Abstrakcyjom sie zajmujesz czy cos chcialas powiedziec ,tylko zakalapuckalas
            sie co nieco.Kapewu? A moze to nie bylo do mnie?
            --------------------------------------
            • sabba do ciebie bylo 15.08.04, 11:09
              a konkretnie jak komentarz do twojego tekstu:
              " Przykro mi strasznie ,zadnego absolutnie zalu nie odczuwam.Bo niby dlaczego?
              ani brat ani swat.jak bym mial odczuwac zal po smierci wszystkich nawet
              wybitnych ludzi to stan zwany zalem po smierci rozwodnil by sie i zpowszechnial.
              Zal po smierci zachowuje dla osob mi bliskich.reszta to przyjecie do
              wiadomosci,ze ten lub tamten kopnal w kalendarz.mam gdzies dobry ton i
              wyswiechtane formulki."
              MOze faktycznie mi sie jezyk placze:) No bo jak teraz nie zrozumiesz to nie wiem
              jak napisac:) To byla luzna aluzja do odczuwaniu tudziez nie odczuwaniu smutku
              po smierci kogos. I moje odczucia na temat smierci pewnych osob. Alez nie
              zabraniasz gdzie napisalam ze zabraniasz. Tak sobie tylko napisalalm a ty juz
              chocki klocki widzisz:) Tylko spokojnie....:))
              • don2 Re: do ciebie bylo 15.08.04, 14:06
                No widzisz Sabciu,jak chcesz to umiesz pisac zrozumiale.Teraz ja tez wpis twoj
                zrozumialem.Tylko ,ze to nie aluzja :) a stwierdzenie,ze tobie jest zal a mnie
                nie.I ja zadnych klockow nie widze ,tylko za wiele niepotrzebnych slow,by
                wyrazic swoje zdanie.
    • starypierdola ... pronounced CHESS-wahf MEE-wosh 15.08.04, 01:03
      www.nytimes.com/2004/08/15/obituaries/15milosz.html
      Jeden z niewielu Polakow ktorzy doczekali sie oficjalnego nekrologu w NYT.

      SP
      • basia553 Re: ... pronounced CHESS-wahf MEE-wosh 15.08.04, 11:05
        Ziutek, czy möglbys mi pokazac ten nekrolog? W linku ktöry podales trzeba sie
        meldowac. Chcialabym ten nekrolog bardzo dla kogos, dla kogo Milosz byl bardzo,
        bardzo wazny.
        • chris-joe NYT 1 15.08.04, 16:52
          artykul z NYT dlugi wiec podaje w oscinkach:

          By RAYMOND H. ANDERSON

          Published: August 15, 2004


          Czeslaw Milosz, the Polish émigré writer who won the Nobel Prize in Literature
          in 1980, in part for a powerful pre-mortem dissection of Communism, in part for
          tragic, ironic poetry that set a standard for the world, died Saturday at his
          home in Krakow, his assistant, Agnieszka Kosinska, told The Associated Press. He
          was 93

          An artist of extraordinary intellectual energy, Mr. Milosz was also an essayist,
          literary translator and scholar of the first rank.

          Many of his fellow poets were in awe of his skills. When another Nobel poet and
          exile from totalitarianism, the Russian Joseph Brodsky, presented Mr. Milosz
          with the Neustadt International Prize for Literature in 1978, he said, "I have
          no hesitation whatsoever in stating that Czeslaw Milosz in one of the greatest
          poets of our time, perhaps the greatest."

          Mr. Milosz was often described as a poet of memory and a poet of witness.

          Terrence Des Pres, writing in The Nation, said of him: "In exile from a world
          which no longer exists, a witness to the Nazi devastation of Poland and the
          Soviet takeover of Eastern Europe, Milosz deals in his poetry with the central
          issues of our time: the impact of history upon moral being, the search for ways
          to survive spiritual ruin in a ruined world."

          In 1951, he was in Paris, on duty there as a Polish cultural attaché following
          elite assignments in the United States at the consulate in New York and the
          embassy in Washington. An urbane man fluent in Polish, Lithuanian, Russian,
          English and French, Mr. Milosz had established close associations with leading
          left-wing intellectuals in Paris.

          These diplomatic contacts were important to the Warsaw authorities, but Mr.
          Milosz, a skeptic about Marxist rule, was tipped off that he faced arrest and
          trial in the Stalinist purges then under way if he returned to Poland. So he
          denounced the Moscow-dominated system that was tightening its grip on his
          homeland and took political asylum in France.

          Formulating a New 'New Faith'

          In his youth, Mr. Milosz had been drawn to some of the idealized aspects of
          Marxism but he rejected dictatorship. In large measure, he defected, he
          explained later, because of damage he saw inflicted on spiritual values and
          intellect by Communist dogma, which he scorned as the "New Faith." For Mr.
          Milosz, faith was something else, as he made clear in a 1985 poem under that title:

          Faith is in you whenever you look

          At a dewdrop or a floating leaf

          And know that they are because they have to be.

          Even if you close your eyes and dream up things

          The world will remain as it has always been

          And the leaf will be carried by the waters of the river.

          Mr. Milosz detested Socialist Realism, the Soviet-contrived literary doctrine
          that distorted truth into propaganda to promote the political and ideological
          goals of the Communist Party.

          Two years after defecting, Czeslaw Milosz, (pronounced CHESS-wahf MEE-wosh)
          published "The Captive Mind," a searing analysis of Stalinist tactics and their
          numbing effect on intellectuals. "The Captive Mind" was translated and published
          in many countries, becoming itself a historical document.

          In it, Mr. Milosz wrote:

          "The philosophy of history emanating from Moscow is not just an abstract theory;
          it is a material force that uses guns, tanks, planes and all the machines of war
          and oppression. All the crushing might of an armed state is hurled against any
          man who refuses to accept the New Faith.

          "At the same time, Stalinism attacks him from within, saying his opposition is
          caused by his 'class consciousness,' just as psychoanalysts accuse their foes of
          wanting to preserve their complexes."

          "Still," he added, prophetically, "it is not hard to imagine the day when
          millions of obedient followers of the New Faith may suddenly turn against it."

          "The Captive Mind" was among a powerful group of books in the early 1950's that
          condemned Communist ideology and foreshadowed the downfall of Communist power. A
          similar book was "The New Class" by Milovan Djilas, the Yugoslav dissident,
          which deplored self-aggrandizement and moral rot in the Communist leadership.
        • chris-joe NYT 2 15.08.04, 16:53
          After his defection, Mr. Milosz explained in a speech: "I have rejected the New
          Faith because the practice of the lie is one of its principal commandments, and
          Socialist Realism is nothing more than a different name for a lie."

          In the same year "The Captive Mind" appeared, Mr. Milosz also published "The
          Seizure of Power," a fictionalized scrutiny of the relationship between
          Communism and intellectuals.

          By 1960, Mr. Milosz had tired of his life amid leftist intellectual squabbling
          in France. Years later he would speak with acerbity of those in Western Europe
          who continued to regard the Soviet Union as the hope of the future, particularly
          those "French intellectuals who considered that only a man who was insane could
          abandon his position of a writer in a people's democracy in order to choose the
          capitalistic, decadent West." He accepted a professorship in the Slavic
          Department at the University of California, Berkeley.

          He became an American citizen and lived in the Berkeley hills in a modest house
          with a stunning view of San Francisco Bay. He celebrated that vista in his
          poetry ("Views From San Francisco Bay" in 1972), but he also spoke of the alien
          remoteness of the California landscape.

          Mr. Milosz, with his bushy eyebrows, herringbone tweed jacket, wry humor and
          brilliant lectures was soon a popular figure on campus, especially in his
          seminars and lectures on Dostoyevsky. He continued to write verse, translated
          literary masterpieces into Polish and compiled a large volume, "History of
          Polish Literature," published in 1969.

          The hardships and dangers in Mr. Milosz's life, first under Nazi military terror
          and then under Communist oppression, followed by long years as an émigré in the
          West, clearly marked his writing.

          "In both an outward and inward sense he is an exile writer, a stranger for whom
          physical exile is really a reflection of a metaphysical - or even religious -
          spiritual exile applying to humanity in general," the Nobel Committee observed
          in 1980. "The world that Milosz depicts in his poetry, prose and essays is the
          world in which man lives after having been driven out of Paradise."

          A Multilingual Boyhood

          Czeslaw Milosz was born June 30, 1911, to a Polish-speaking family in Szetejnie,
          Lithuania, which together with Poland, Latvia and Estonia was part of the
          Russian empire at the time. The complex, multiethnic Baltic region was inhabited
          by communities of Poles, Lithuanians, Jews, Russians and others, all speaking
          their separate languages and living their own cultures.

          His family was not rich but it was distinguished and intellectual. He was only 3
          when World War I broke out, and his father, a civil engineer, served in the
          czar's army, while his family was kept on the run from advancing German armies.

          From his childhood on, Mr. Milosz had a rich inner life, reading widely. He also
          had a challenging array of talents, interests and skills. As a schoolboy, he was
          fascinated by the scientific world of animals.

          But in the end, he enrolled in law school at the University of Vilnius,
          graduating at the age of 23. He worked several years in radio, and sometimes
          remarked in interviews that he felt guilty for having abandoned science.

          Mr. Milosz traced the distinctive imagery of his poetry to his boyhood
          experiences in the rural countryside of Lithuania; his childhood is evoked in an
          autobiographical novel published in the United States as "The Issa Valley"
          (1981) and in "Native Realm," an autobiography. In one of his essays he wrote:
          "If I were asked to say where my poetry comes from I would say that its roots
          are in my childhood in Christmas carols, in the liturgy of Marian and vesper
          offices, and in the Bible."

          The author Eva Hoffman, a native of Poland, said of him: "He has never been a
          provincial artist. His writing may bear the marks of his particular
          Lithuanian-Polish past, but the material of his own life is filtered through a
          fully cultivated intelligence and probed to those depths at which individual
          experience becomes universal."
        • chris-joe NYT 3 15.08.04, 16:54
          He attended high school in the city of Vilnius, which by then had been
          transferred from Lithuania to Poland, and later restored to Lithuania, and
          published his first poem at the age of 15, He studied Latin for seven years in
          school, and in his Nobel acceptance speech credited that underlying linguistic
          discipline and classroom translations of poems with helping him to develop his
          mastery. He also learned Hebrew and Greek well enough to later translate the
          Bible into Polish.

          Poetic Vision Born of War

          At the age of 22, while attending law school, Mr. Milosz published his first
          experimental verse, "Poem on Time Frozen." Favorable reaction helped him win a
          state scholarship to study literature in Paris after he was awarded a law degree
          in 1934. A relative there, Oscar Milosz, who worked in the Lithuanian legation
          and wrote poetry in French, helped broaden his world outlook and shape his
          poetic style.

          He returned to Vilnius after the publication of a second book of poems called
          "Three Winters" but was fired from his job at a local Polish radio station for
          being too liberal. Mr. Milosz was working in Warsaw for Polish Radio when the
          Germans invaded Poland in September 1939.

          During the Nazi occupation, he worked in the Warsaw University Library, wrote
          for the anti-Nazi underground, heard the screams and gunfire in 1943 as Germans
          killed or captured the remaining Jews in the walled Ghetto and witnessed the
          razing of nearly all Warsaw after the uprising in 1944.

          One of his most moving poems, "A Poor Christian Looks at the Ghetto" (1943),
          described the assault on the Jews:

          Bees build around red liver,

          Ants around black bone.

          It has begun: the tearing, the trampling on silks,

          It has begun: the breaking of glass, wood, copper, nickel,

          silver, foam

          Of gypsum, iron sheets, violin strings, trumpets, leaves, balls,

          crystals,

          Poof! Phosphorescent fire from yellow walls

          Engulfs animal and human hair.

          Bees build around the honeycomb of lungs,

          Ants build around white bone.

          Torn is paper, rubber, linen, leather, flax,

          Fiber, fabrics, cellulose, snakeskin, wire.

          The roof and the wall collapse in flame and heat seizes the

          foundations.

          Now there is only the earth, sandy, trodden down,

          With one leafless tree.

          Slowly, boring a tunnel, a guardian mole makes his way,

          With a small red lamp fastened to his forehead.

          He touches buried bodies, counts them, pushes on,

          He distinguishes human ashes by their luminous vapor,

          The ashes of each man by a different part of the spectrum.

          Bees build around a red trace.

          Ants build around the place left by my body.

          I am afraid, so afraid of the guardian mole.

          He has swollen eyelids, like a Patriarch

          Who has sat much in the light of candles

          Reading the great book of the species.

          What will I tell him, I, a Jew of the New Testament,

          Waiting two thousand years for the second coming of Jesus?

          My broken body will deliver me to his sight

          And he will count me among the helpers of death:

          The uncircumcised.

          After the war, a collection of poems called "Rescue," which showed the influence
          of T. S. Eliot, established him among Poland's pre-eminent writers. Although he
          was not a member of the Communist Party he was accepted into the diplomatic
          corps in 1946 and began the journey that ended with his defection in 1951 in Paris.

          Mr. Milosz chose throughout his life to compose his poetry in the complex but
          rich Polish language, even after he mastered French and English. Poetry can be
          true, he said, only if created in one's mother tongue.

          As his work won increasing attention and respect, Mr. Milosz developed close
          ties to many leading world intellectuals, writers, and political and religious
          leaders, especially to Pope John Paul II, his countryman and leader of his faith.

          When he consulted on his plan to break with Communism, it was with no less a
          figure than Albert Einstein, who advised him during a talk at Princeton
          University that he should go home to Poland, not defect to the West to join the
          sad fate of exiles.

          'A Poet Remembers'

          Mr. Milosz also knew Lech Walesa, the electrician who led the anti-Communist
          Solidarity movement and went on to become president of Poland. Lines from a
          verse by Mr. Milosz were put on a memorial in Gdansk to honor Mr. Walesa's
          fellow shipyard workers who were shot by the police in the early 1970's:

          "You who harmed a simple man, do not feel secure: for a poet remembers."
        • chris-joe NYT 4 15.08.04, 16:56
          When Communism was smashed in Poland, Mr. Milosz returned to what he called "the
          country of my first immigration." Arriving in Warsaw after an absence of three
          decades, he received a hero's welcome. Mr. Milosz was regarded as one of the
          world's literary immortals. When he chose, he walked and talked with the great
          men of his time, but he remained humble.

          He also had a remarkable memory and could readily recall the names of his early
          teachers, companions and friends, and he remembered in vivid detail the first
          books he read, his adventures and mishaps. He demonstrated that acute memory in
          his 1968 book "Native Realm, A Search for Self-Definition," a compelling and
          mildly ironic account of his life, work and thoughts in the illuminating context
          of Baltic and family history.

          Mr. Milosz enjoyed pleasures of the body as well as of the mind, as he
          acknowledged in his 1985 poem, "A Confession," translated by himself and Robert
          Hass:

          My Lord, I loved strawberry jam

          And the dark sweetness of a woman's body.

          Also, well-chilled vodka, herring in olive oil,

          Scents, of cinnamon, of cloves.

          So what kind of prophet am I? Why should the spirit

          Have visited such a man? Many others

          Were justly called, and trustworthy.

          Who would have trusted me? For they saw

          How I empty glasses, throw myself on food,

          And glance greedily at the waitress's neck.

          Flawed and aware of it. Desiring greatness,

          Able to recognize greatness wherever it is,

          And yet not quite, only in part, clairvoyant,

          I know what was left for smaller men like me:

          A feast of brief hopes, a rally of the proud.

          A tournament of hunchbacks, literature.

          At times, Mr. Milosz fell into melancholy, but he firmly fended off any would-be
          therapists. His early poetry was in what was called the "Catastrophist" school
          of the 1930's, which foresaw the annihilation of the principal values of modern
          culture and a devastating war. His wartime ordeals tended in ways to bear out
          the forebodings.

          Mr. Milosz was a man of quiet manner but strong opinions and he expressed them,
          sometimes to the distress of his admirers. For example, in a PEN congress talk
          he reminded his fellow writers, "Innumerable millions of human beings were
          killed in this century in the name of utopia - either progressive or
          reactionary, and always there were writers who provided convincing
          justifications for massacre."

          Reacting to the atrocities in the struggle between Christians and Muslims in
          Bosnia in the 1990's, Mr. Milosz blamed intellectuals more than politicians and
          generals.

          "These people who had liberated themselves from Marxist doctrine very quickly
          became nationalists," he said in 1996. "And we see what happens now in
          Yugoslavia. In my opinion, intellectuals are responsible for the horrors in
          Bosnia, for they initiated the new nationalist tendencies there."

          Mr. Milosz was married twice. His first wife, Janina Dluska, shared his ordeals
          in Warsaw during the Nazi occupation and went into exile with him. She died in
          1986. They had two sons, Anthony and John Peter, who survive him. In 1992, Mr.
          Milosz married Carol Thigpen, a historian. Ms. Thigpen died in 2003, The
          Associated Press said.

          After Mr. Milosz was awarded the Nobel, many of his books were translated into
          English and published in the United States. Ecco Press gathered a half-century
          of his work in "The Collected Poems 1931-1987." In it is a 1986 poem called "And
          Yet the Books," which contained these lines:

          I imagine the earth when I am no more:

          Nothing happens, no loss, it's still a strange pageant,

          Women's dresses, dewy lilacs, a song in the valley.

          Yet the books will be there on the shelves, well born,

          Derived from people, but also from radiance, heights.
          • chris-joe ps 15.08.04, 17:00
            mimo wieku Milosza, mimo, "ze nalezalo sie spodziewac", "ze nie powinno byc
            zaskoczeniem", ze nie znalem osobiscie ni przez wujostwo, ni przez dozorce,
            wiadomosc o smierci Milosza bardzo mnie zaskoczyla i wprawila w nieoczekiwany
            smutek. Jest mi naprawde smutno.
            • chris-joe ps 2 15.08.04, 22:32
              i zupelnie zapomnialem, ze mam przeciez list od Milosza, jaki mi napisal jeszcze
              z Berkley do Vancouver w odpowiedzi na przeslane mu moje tlumaczenia Kawafisa...
              • don2 Re: ps 2 15.08.04, 22:45
                OOOO ! oddasz do ew.muzeum Milosza ? Ja bym nie oddal.W koncu to list Noblisty
                Wartosc emocjonalna jak tez pieniezna zapewne.A mozna zapytac ,z jakiego na
                jaki tlumaczyles? faktycznie jak sobie pomysle ,to tez bylem tlumaczem i to
                kilka dobrych lat w szpitalu panstwowym w Orihuela oraz sadzie rejonowym w
                Alicante.Pomyslec ,ze spotkalem kolege po fachu.Pozdrawiam
                • chris-joe Re: ps 2 16.08.04, 00:46
                  z greckiego na polski. Pozdrawiam takze :)
        • starypierdola C-J mnie ubiegll !!! 15.08.04, 17:10
          Moze jeszcze Ertes przetlumaczy! W koncu Milosz mieszkal przez jakis czas w
          Kalifornii!!
          :)))

          Ziutek
          • don2 Re: C-J mnie ubiegll !!! 15.08.04, 18:10
            rekord kopiowania zostal ustanowiony :)
            tak przy okazji tych smutkow i zalow,tak szczerze z reka na sercu....
            kto z Was Milosza czytal ? Oczywiscie nie zapytam ,kto nie czytal ,bo bym sie
            narazil na zarzut uwazania duzej czesci forumowiczow za .. no nie wiem jak to
            okreslic ,za co z gory przepraszam.
            • sabba czytalam jego wiersze 15.08.04, 18:24
              ale powiem szczerze nie podeszly mi.
            • chris-joe Re: C-J mnie ubiegll !!! 15.08.04, 18:39
              czytalismy, czytamy- czesto z wypiekami na twarzy...
              Gdy w PRL nie mozna go bylo jeszcze zdobyc, przepisywalem nocami, recznie, jego
              wiersze z pozyczonej na kilka dni ksiazki z samozdatu, czy przeszmuglowanej z
              Zachodu. Przez kalke, w pieciu kopiach, by obdarowac kilku wybranych, bliskich
              przyjaciol.
              • don2 Re: C-J mnie ubiegll !!! 15.08.04, 18:43
                Drogi CJ,to cos ty czynil ,przepisujac te wiersze ,by inni mogli tez je czytac -
                to wlasnie nazywa sie samizdat.A przeszmuglowane to raczej z oficjalnego
                wydawnictwa na zachodzie-osmiele sie zgadywac ,ze Kultura paryska.Sorry za
                wtret.
            • tos.ka Re: C-J mnie ubiegll !!! 15.08.04, 19:12
              ...
              ziemia gdzie spojrzysz uslana
              bryzgami kruchej piany
              niczego mi prosze pana
              tak nie zal jak porcelany
              ...


              ps. calego niestety juz nie pamietam...
              • don2 Re: C-J mnie ubiegll !!! 15.08.04, 19:19
                tos.ka napisała:

                > ...
                > ziemia gdzie spojrzysz uslana
                > bryzgami kruchej piany
                > niczego mi prosze pana
                > tak nie zal jak porcelany
                > ...
                >
                >
                > ps. calego niestety juz nie pamietam...
                • tos.ka ... 15.08.04, 19:29
                  sprawdzialm w neci- oczywiscei blad:)

                  ziemia gdzie spojrysz ZAslana
                  do tego wiersza mam slabosc pierwszej milosci- spred...hmmm-nastu lat:)

                  no i tak, by uczcic pamiec...

                  ...............
                  Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
                  Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
                  I mija tak człowiek, i już zapomina,
                  O co miał walczyć i po co.

                  Jest takie olśnienie w bydlęcym spokoju,
                  Gdy patrzy na chmury i gwiazdy, i zorze,
                  Choć inni umarli, on umrzeć nie może
                  i wtedy powoli umiera.

                  Zapomnij. Nic nie ma prócz jasnej tej sali
                  I walca, i kwiatów, i świateł, i ech.
                  Świeczników sto w lustrach kołysząc się pali,
                  I oczy, i usta, i wrzawa, i śmiech.

                  Naprawdę po ciebie nie sięga dłoń żadna,
                  Przed lustrem na palcach unosząc się stań.
                  Na dworze jutrzenka i gwiazda poranna,
                  I dzwonią wesoło dzwoneczki u sań.
            • tos.ka kto czytal:)))) 15.08.04, 19:43
              no i oczywiscie "Dolina Issy" jest jedna z ksiazek na bezludna wyspe:)
              • don2 Re: kto czytal:)))) 15.08.04, 19:48
                tos.ka napisała:

                > no i oczywiscie "Dolina Issy" jest jedna z ksiazek na bezludna wyspe:)
                • tos.ka brawo don! robisz postepy! ntx 15.08.04, 19:55

                  • don2 Re: brawo don! robisz postepy! ntx 15.08.04, 20:02
                    Dziekuje,staram sie dostosowac do twego poziomu.jak widze moje wysilki doceniasz
          • starypierdola Remanent 15.08.04, 22:03
            Pod koniec lat 70'tych, w rok po nagrodzedniu go Noblem, zaprosilismy go na
            spotkanie (do Calavasito!!??; mieszkal wtedy w Kalifornii). Sprowadzilismy tez
            szereg jego ksiazek (wyd. paryska Kultura, ca. 1975). Mam stale kilka
            podpisanych i zadedykowanych przez niego. Sa tu jacys chetni na ich zakup??
            Troche pozolkle, ale z podpisem/dedykacja!!

            Osobiscie uwazam Gombrowicza za lepszego pisarza. Jakos bardziej do mnie
            przemawia. A ze nie dostal Nobla? Trudno.

            Poza tym troche zniecheca mnie do Milosza fakt ze wyslugiwal sie PRL w czasie
            walki z "zaplutym karlem reakcji" i narobil duzo szkody. Dopiero jak mu sie
            portki zaczely palic pod nogami to "wybral wolnosc". Nigdy aktywnie przeciw PRL
            nie sytepowal / dzialal.

            SP
            • starypierdola To jednak chyba byly juz lata 80'te. n/t 15.08.04, 22:06
            • don2 Re: Remanent 15.08.04, 22:15
              ha ha ha ,hombre i to ja nie chcialem pisac o jego " czerwonej " przeszlosci
              .,gdyz mialem dosc odpowiadania na durne posty o Niemenie.I dodam do twoich
              informacji ,ze na placowki nie wysylali " wrogow ustroju" No chyba ,ze sie tak
              maskowali.A ze potem,zmienilo sie orientacje ,to nie on pierwszy i jedyny.
              Ale ten komitet Noblowski powtorzyl ten numer z Szymborska-jej elogie ku
              chwale stalina ,do przeczytania wszedziem w archiwach.
              No ale,nie za poglady dali im Nagrode a za tworczosc.A ta nie musi wszystkim
              sie podobac.Nobla dostal w 1980.I czwsc jego pamieci.
              • don2 Re: Remanent 15.08.04, 22:23
                Dodatek do wspomnien-Nie radze czytac jego wkladu w rozne debaty z ostatnich lat
                w PL.Po cholere egzaltowani i bezkrytyczni wielbiciele wszystkiego co nalezy
                podziwiac i udajacy znawcow sztuk wszelkich,mieli by zdziwic sie,ze tak
                noszony ,na rekach Noblista i przykladowy emigrant tak z zalem wspomina PRL.
                Znany sobie w wiekszosci z materialow dostepnych za granica i innych zrodel ,a
                nie z autopsji.
    • basia553 Dziekuje, c-j 15.08.04, 18:06
      wydrukowalam i posylam siostrze. Mnie sie u Milosza szczegölnie to podobalo, ze
      mimo wieku tak pelen byl zycia, milosci do zycia, zauwazal i piekno przyrody i
      piekno kobiet. Lubie jego zdania jak to:
      My Lord, I loved strawberry jam
      And the dark sweetness of a woman's body.
      Albo:
      ....z opornej materii
      Co da sie zebrac? Nic, najwyzej piekno.

      A jego Campo di Fiori?
      Moznaby tak w nieskonczonosc: a znasz to? a pamietasz tamto?
      Smutno....
    • basia553 Chlopcy, 16.08.04, 09:16
      jak to dobrze, ze Wam niczego zarzucic nie mozna. Nie mozna Wam röwniez
      zarzucic, ze cos zrobiliscie dla swiatowej literatury czytepe.
      • don2 Re: Chlopcy, 16.08.04, 11:55
        basia553 napisała:

        > jak to dobrze, ze Wam niczego zarzucic nie mozna. Nie mozna Wam röwniez
        > zarzucic, ze cos zrobiliscie dla swiatowej literatury czytepe.


        Basiu,pomysl cos napisala.gdyby wszyscy mieli cos robic dla swiatowej
        literatury,to kto zdazyl by listy roznosic,kotlety klepac,krupnioki produkowac
        ludzi leczyc,krasc i zabijac.Mentalnosc padania na pysk przed kazda swieta
        krowa doprowadza do tego,ze w pewnym momencie unoszac glowe schylona w pelnym
        szacunku uklonie.....widzisz i oczom swoim nie wierzysz KROL JEST NAGI !!!
        Dotyczy to osob od ,ktorych oczekuje sie wyjatkowo wysoko postawionej
        poprzeczki moralnej itpNajczesciej ,niestety tak nie jest.I ja czasami nie
        pisze
        o kims jako tworcy ,a jako czlowieku.Przyklady odrazajacych zachowan w zyciu
        prywatnym ,wielkich i posagowych postaci oczywiscie nie pomniejsza ich
        osiagniec,ale to jest czesc ich zycia.
        • basia553 Re: Chlopcy, 16.08.04, 14:02
          Donie, taki mundry z Ciebie Chlopak, a tak fulasz czasami. Chodzi mi nie o to,
          zebys siadl do pisania wierszy, ale ze obaj z SP nie zrobiwszy nic "dla
          ludzkosci" tak sie upajacie krytyka Milosza. Czy dlatego, ze jego postawa
          polityczna byla taka a nie inna, jest jego poezja gorsza? Czy mam przestac
          kochac Galczynskiego czy przestac zachwycac sie Majakowskim, bo sie zachlysneli
          komunizmem? Przeciez idea komunizmu (bez patrzenia na praktyke) jest wlasnie
          piekna i pelna romantyzmu, wiec jakby stworzona dla poetöw.
          Nie lubicie poezji tych ludzi, to dajcie se spoköj, przeciez nie musicie sie na
          kazdy temat wypowiadac, prawda?
          • don2 Re: Chlopcy, 16.08.04, 14:14
            Czyzby to byla proba narzucenia cenzury i ograniczenia wolnosci slowa?
            naprawde basiu znasz "idee komunizmu" znalazlas tam choc troche romantyzmu?
            A nie pomylilo ci sie z usilowaniem spopularyzowania ideologi z romantyzmem
            nie majacej nic wspolnego.
            • basia553 Donie, 16.08.04, 14:16
              w imie wolnosci slowa pozwalam Ci sie nie zgadzac ze mna:))))))
              Jestem dzis tak pokojowo nastawiona, ze hej! Co nowego na pustyni?
              • don2 Re: Donie, 16.08.04, 14:40
                Mimo ,ze to inny wontek ,to odpowiem. Na pustyni w miare pusto i piaszczysto.
                3 pluton zwiadu grupy Grom na wysunietych pozycjach 60 km od bazy Babilon
                otrzymal rozkaz udania sie w zwartym szeregu do lazni polowej i nastepnie
                wyfasowania czystej bielizny osobistej.Powod rozkazu: spodziewana wizyta pieknej
                acz tajemniczej Polki o lakonicznym inicjale L.Spocznij mozna palic.
                • starypierdola Basia, Don wyjal mi slowa z ust. 17.08.04, 02:18
                  Lepiej nie kwestionuj naszych wywazonych i obiektywnych pogladow bo jeszcze
                  oberwiesz!

                  W koncu kwestionowanie wolnosci slowa to tez gwalt; a gwalt niech sie gwaltem
                  odciska!!

                  SP
    • luiza-w-ogrodzie Re: kolejny Czesiek 16.08.04, 09:51
      Niefortunny tytul watku - to imie zle mi sie kojarzy.
      Anylej, poezje Milosza lubilam i przepisywalam w czasach licealnych jak C-J ale
      teraz mi wszystko jedno czy zyje, czy nie, coraz mniej sie przejmuje odejsciem
      nawet najwiekszych figur swiata. Jak pisal Lem, informacja o smierci tysiecy
      ludzi gdzies daleko nie budzi takich emocji jak smierc ukochanego wujka.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      ____________________________
      zycie to suka a potem ty kostka
      • don2 Re: kolejny Czesiek 16.08.04, 11:39
        Szanowna Luizo,poniewaz tylko nas troje ( i juz mamy ansambl )wypowiedzialo sie
        w tym tonie,moze pomozesz zdefiniowac taka postawe? Ja uwazam ,ze to normalne
        pozbawione egzaltacji i falszu spojrzenie na zycie.na to inni ,zem nieczuly
        skurwiel wyzbyty ludzkich odczuc.A ciekawe ,bo psy mnie lubia bardzo :)
        Pozdrawiam
        • luiza-w-ogrodzie Tylko nas troje 17.08.04, 03:02
          don2 napisał:

          > Szanowna Luizo,poniewaz tylko nas troje ( i juz mamy ansambl )wypowiedzialo
          sie
          >
          > w tym tonie,moze pomozesz zdefiniowac taka postawe? Ja uwazam ,ze to normalne
          > pozbawione egzaltacji i falszu spojrzenie na zycie.na to inni ,zem nieczuly
          > skurwiel wyzbyty ludzkich odczuc.A ciekawe ,bo psy mnie lubia bardzo :)

          Zdefiniowac? Generalnie jestem realistka, z inklinacjami do brania zycia
          lokalnie a wszelkich ideologii jako protuberancji, pochodnych kultury, w ktorej
          okowach tkwi nasz gatunek.

          Zachwycam sie pieknem wierszy, nie zachwycajac sie osoba, choc jest mi smutno
          po zniknieciu z tego padolu kilku tworcow, z powodow sentymentalnie osobistych
          i skojarzeniowych (ale Milosza tu nie wliczam).

          Chyba nie wypowiedzialam sie w tym samym tonie co Ty, Don? Wydaje mi sie, ze Ty
          probujesz negowac wszelkie objawy zachwytu czy szacunku, tak z rozpedu, ale czy
          nigdy nie bylo Tobie przykro ze zmarl ktos wazny, zasluzony, godny szacunku?
          Nie wierze.

          Pozdrawiam, czekajac na kolejna smierc z listy przedstawionej mi w lipcu przez
          Grim Reaper'a.
          Luiza-w-Ogrodzie
          ____________________________
          zycie to suka a potem ty kostka
          • don2 Re: Tylko nas troje 18.08.04, 11:49
            ja nic nie neguje,ja przedstawiam wlasna pozycje w takich przypadkach.Nie jest
            mi ani zal ani smutno.jestem cynicznym egoista.jestem wypranym dokladnie z
            wszelkich uczuc tego typu i w takich przypadkach.Na szacunek wg mnie sklada sie
            caloksztalt osobowosci.Nawet by mi do glowy nie przyszlo odczuwac jakikolwiek
            szacunek do tworcy piszacego piekne wiersze a bedacego w zyciu prywatnym
            despota,dreczycielem najblizszych lub dwulicowym typem jak cala plejada tworcow
            tak dawnych jak i obecnych.A co do ich produkcji ,to juz sprawa zamilowan i
            z<dolnosci odbierania oraz rozumienia takiej lub innej tworczosci.co z
            szacunkiem do osoby ma sie nijak.
    • jan.kran Re:1980 + cirque du soleil 18.08.04, 11:27
      Rok ten byl znaczacy w historii PL. Buta i chamstwo rzadow komunistycznych
      rozbijala sie o narod co chcial miec lepiej a zwlaszcza poczul sie wolny i
      niezalezny. Ale poczucie beznadziejnosci w walce z hydra po pewnych sukcesach
      sierpniowych byla coraz bardziej widoczna.

      Walka byla ciezka i w zasadzie beznadziejna. Co dowiodl 13 grudnia.
      Ale pewnego dnia zaswitalo sloneczko.

      Nie wiem czy dzis osoby ktore nie przezyly na wlasnej skorze tego czym byl
      Nobel dla Milosza w PRL moga to zrozumiec.
      Oczywiscie Milosz wielkim poeta byl ( tak Don , czytalam i lubie ) , ale
      dodatkowo fakt ze PL znowu znalazla sie w centrum uwagi, ze czesc polskiej
      kultury i historii zostala wyciagnieta na swiatlo dzienne, ze polska TV i
      komunistyczne gadzinowki musialy napisac o tym emigrancie, zdrajcy i renegacie
      to bylo cos.

      A moje osobiste wsponmienie jest takie, ze tego dnia byl w Breslau Cirque du
      Soleil.
      Krotko przed spektaklem przyjaciolka mi powiedziala , Milosz dostal Nobla. Ale
      fakt otrzymania biletu na cirque przeslonilo mi wydarzenie historyczne w lit.
      pol.
      Natomiast jak przedstawienie rozpoczelo sie od tego, ze aktor cirque wyszedl na
      scene i pierwsze slowa byly, ze Polak C.M. dostal Nobla i On nam gratuluje to
      sie wzruszylam.
      Poczulam ze Polska to nie jest kraj gdzies na koncu swiata . K.
      • don2 Re:1980 + cirque du soleil 18.08.04, 12:00
        W roku panskim jakims tam,bedac na wystepach zaspolu piesni i tanca Floty
        Czarnomorskiej Pierwszy solista przed rozpoczeciem piesni " Kalinka"
        wystapil przed szereg i oznajmil:Piesn polska o Morzu zostala wlaczona w staly
        repertuar naszego zespolu.Na co wszyscy wstali i bili niekonczace sie brawa.
        Wzruszylem sie i poczulem ,ze Polska to nie kraj gdzies na koncu swiata a
        raczej blisko radzieckich serc.Ominelem pompastyczna preambule ale wyszlo
        prawie jak Kran.to byl zart kranie .:))))))))))))))))))))))))))))))
        • jan.kran Re:1980 + cirque du soleil 18.08.04, 12:13
          Don masz u mnie na piwo.-)))
          Jestes promykiem rozjasniajacym moje szare zycie:-pppp
          Wprawdzie czytajac Twoje posty opluwam komp i wzbudzam zaiteresowanie w
          kwaiarence internetowej.
          Ale za to mam pobudzenie intelektualne i wesolo a to tyz cos znaczy. K.
          • don2 Re:1980 + cirque du soleil 18.08.04, 13:14
            odpowiem jak kiedys w wojsku : Sluze Ludowej Ojczyznie,obatelu kapitanie
    • tos.ka jednak skalka 22.08.04, 22:51
      ale z takim epitafium (rzeczpospolita):

      Nie był ulubionym poetą Polaków. Jego myśl była i jest w Polsce słabo znana,
      może właśnie dlatego, że była myślą surową, trudną i - nie ma rady - wyniosłą.
      Miał polityczne poglądy inne niż większość z nas. Nie cierpiał "myśli
      narodowej". Nie lubił endeckiej odmiany katolicyzmu. Czuł swoją obcość
      wobec "narodowego ducha" i pisał o tym otwarcie. Był przekonany, że w drugiej
      połowie XX wieku Polska mogła istnieć tylko jako protektorat sowieckiej Rosji,
      a decyzję o wszczęciu Powstania Warszawskiego uważał za prawdziwie zbrodniczą,
      czym naraził się wielu ludziom, także Zbigniewowi Herbertowi, który nie
      zapomniał mu tego do końca życia.
      Jednak Skałka

      -
      pozdrawiam
      • don2 Re: jednak skalka 22.08.04, 23:04
        ten co to napisal ,mial trudne dziecinstwo.Pomieszal co tylko mogl.A zapomniec
        do konca zycia,to sobie dogral debil sam.I znowu o czlowieku i znowu
        patykularne rozgrywki emigracji przeniesione na polski grunt i na wieko trumny.
        I kto byl " wiekszy" i kto chcial Nobla a kto go dostal.Nad trumna powinna byc
        cisza !!!!!!!
        • chris-joe Re: jednak skalka 22.08.04, 23:59
          wyglada na to, ze tej ciszy nie bedzie- znow prawdziwi Polacy, obroncy ducha i
          godnosci narodowej zapowiadaja, ze beda klasc sie krzyzem na trasie pogrzebowej
          procesji. M.in. za to, ze nieboszczyk poparl byl niedawno marsz "sodomitow".
          Milosz jeszcze nie w grobie, a juz sie przewraca.

          A gnojki i petaki, jak zwykle pouczaja na czym ma wielkosc polegac.
          • don2 Re: jednak skalka 23.08.04, 00:10
            masz racje CJ.I tak dobrze ,ze nie maja zamiaru palic jego ksiazek na stosie.
            petaki to teraz w PL arbitrum universal.kazdy na wszystkim sie zna i o
            wszystkim gotowe i jedynie sluszne recepty glosi.Popatrz na osiagniecia
            literackie ostatnich lat i wydawnictwo.Chlam sie rozpanoszyl i narod cofa sie w
            czytelnictwie czegos innego ,jak stare amerykanskie pierdoly w lakierowanych
            okladkach.I znowu kultura wydaje sie wchodzic w elitarne waskie ramki.
            • morsa Re: jednak skalka 26.08.04, 14:37
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2250126.html
              A co na to rodzina? Nie moze to byc normalny pogrzeb?

              • don2 Re: jednak skalka 26.08.04, 14:59
                A to co bedzie? To normalny jak najbardziej pogrzeb odpowiadajacy pozycji
                zmarlego.rodzina akurat w tym przypadku ma mniej do powiedzenia.To nie
                Kowalski z< parteru ,ktory kopnal w kalendarz.To wybitny Polak-mimo ,ze sam
                okreslil sie jako Litwin :)).takie sa zwyczaje i normalne sa te tance wkolo
                pogrzebu.I sam zmarly ,bardzo sie cieszy z tego.To dowod ,ze jego postac i
                tworczosc nie sa obojetne narodowi.o wiele gorzej by bylo ,gdyby odbyl sie
                cichy rodzinny pochowek.ciekawe czy Litwini tez powiedza ,ze jak
                Mickiewicz ,byl ich narodowym tworca.wcale bym sie nie zdziwil.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka