iwannabesedated
06.07.14, 15:11
Od dłuższego czasu nie chce mi się czytać nic prócz kryminałów. Niektóre jednym tchem, podczytując ukradkiem od końca, bo już nie mogę wytrzymać. Inne po trochu i pomału.
Generalnie jak wiadomo, w kryminałach opisywane są zbrodnie, trupy, uprowadzenia, dławienia, topienia i ćwiartowania zwłok, oraz zbrodniarze, czy to rasowi zboczeńcy, czy tak zwani (ci są najgorsi) "przyzwoici ludzie". Co jest interesujące, to że czytanie tych bardzo niepokojących opisów, mordu, trupa, śledztwa - działa na mnie uspokajająco i daje poczucie bezpieczeństwa. Nic nie pachnie dla mnie komfortem tak jak wieczór na kanapie z dobrym kryminałem.
Myślę sobie, skąd, qva się bierze taki dysonans? Czy dlatego, że sprawiedliwości się zawsze staje zadość, a złoczyńca, jeśli nie schwytany, to zostaje i tak ukarany jakoś. Czy dlatego, że kompletnie się nie umiem zidentyfikować z ofiarą mordu, więc czytam jak coś co mnie zupełnie dotyczyć nie może. Czy w końcu dlatego, że kryminały, mimo że cała fabuła ma polegać na zaskoczeniu, to jednak ze wszystkich książek mają najbardziej uschematyzowaną formułę i ustalone są zasady które muszą być przestrzegane zawsze, i na których można polegać.
Sama nie wiem. To są moje myśli apropos kryminałów, upraszam w Wasze idee, jeśli czytujecie kryminały. Co lubicie, czego nie, dlaczego w ogóle je czytacie. No i oczywiście można kryminały doradzać lub odradzać, ale NIE można pisać kto zabił :D
Jeśli kryminałów zaś nie czytacie, to nie czujcie się zobligowani tutaj przychodzić i to deklarować.