chris-joe
26.08.04, 21:42
dla watku, skadinad mi poswieconego (przynajmniej w swym tytule :), musialem
zmienic ustawienia forum na "pokaz 300 postow na stronie". (Ostrzegam, ze
gazeta nie przewidziala mozliwosci wyswietlania na jednej stronie 400 postow).
Jest to jednak tylko jeden z powodow, dla ktorych otwieram ten watek, majac
przy tym szczera nadzieje, ze nie rozrosnie sie on do wymiarow paru swych
poprzednikow.
Chce tu poruszyc temat, o ktorym -choc bardzo istotny- nie wspominalem dotad,
gdyz ferwor (i poziom) dyskusji na innych watkach nie pozwolilby na jego
rozwiniecie. Jest to bowiem temat szalenie delikatny, mianowicie: semantyka.
Chce sie tu odniesc do nieszczesnego okreslenia "Polish death camps", ktore
posilkuje argument o antypolskim nastawieniu obcych mediow (anglosaskich) w
temacie Zaglady.
Ci, ktorzy nie znaja angielskiego wystarczajaco dobrze -mam nadzieje- obdarza
mnie tu minimum zaufania.
Otoz, w jezyku angielskim przymiotniki odmiejscowe bywaja uzywane w pewien
specyficzny sposob, byc moze z lekka odbiegajacy od sposobu, w jakim sa one
uzywane np. w jezyku polskim.
Pisze o tym, gdyz -o zgrozo!- nie uwazam, ze termin "Polish death camps"
usiluje tendencyjnie przekrecic historie i skierowac jej ostrze w kierunku
Polski i Polakow.
Wyjasnie to na nastepujacym przykladowym zdaniu polskim:
"Wiele tysiecy zeslancow polskich zginelo w syberyjskich lagrach". Zdanie to
nie oznacza, ze polscy zeslancy zgineli z rak mieszkancow Syberii, zaklada ono
natomiast pewna podstawowa wiedze historii i geografii ze strony czytelnika.
Od czytelnika tego zdania wymaga sie wiedzy o tym, ze Syberia byla czescia
ZSRR, na czele ktorego stala partia komunistyczna, ktora to partia w ramach
swej dyktatury zsylala do zabojczych obozow pracy wielu czlonkow swego jak i
podbitych narodow.
W kontekscie tej wiedzy nikomu nie przyjdzie do glowy, ze "Syberyjczycy"
doprowadzali w swym kraju polskich wiezniow do smierci.
Inny przyklad:
"Ryfka Bronsztajn zostala zabita w czasie lapanki w Getcie Warszawskim przez
zydowskiego policjanta".
Znow: zdanie to zaklada, ze jego czytelnik orienuje sie, iz Getto Warszawskie
bylo zalozone i dozorowane przez Niemcow w okupowanej Warszawie i do tego
zadania wykorzystywalo takze "element lokalny" w postaci policjantow
werbowanych sposrod mieszkancow Getta (Zydow) oferujac im na przyklad
specjalne przywileje, jak przydzialy zywnosci, badz nadzieje na przezycie
wlasne lub/i rodziny.
Czytelnik taki nie bedzie wiec po przeczytaniu tego zdanie twierdzil np. ze
Zydzi sami sobie zgotowali zaglade. (Choc takie twierdzenia czesto mozna
znalezc w np. polskich pismach ultra-prawicowych i para-faszystowskich).
Podobnie zdanie:
"Stanislaw S. zostal zabity w Oswiecimiu przez polskiego kapo" itp.
Analogicznie okreslenie "Polish death camps" nie koniecznie (choc jest to
mozliwe) usiluje stwierdzic, ze to Polacy organizowali i prowadzili obozy
zaglady w Polsce. Zaklada ono natomiast (byc moze mylnie), ze czytelnik jest
na tyle zorientowany w historii Europy, ze wie iz Polska byla okupowana przez
III Rzesze, ktora na polskich ziemiach stworzyla i prowadzila obozy smierci.
Zauwazcie tez, ze -co jest charakterystyczne, uwazam- okreslenia takie niemal
zawsze pochodza z prasy anglojezycznej. Ich autorzy zas, gdy oskarzani sa
przez srodowiska polskie o szkalowanie ich kraju natychmiast sie z od takich
intencji odzegnuja i przepraszaja, odwolujac sie do semantyki. Po czym...
znow popelniaja te same przewiny. Twierdze znowu- robia to nie w celu
szkalowania Polski, lecz w ramach pewnego automatyzmu jezykowego.
Byc moze, ze tu i owdzie zdarzaja sie przypadki rozmyslnego wprowadzania
czytelnika w blad. Uwazam jednak, ze takie przypadki sa wyyyyyyjatkowo
rzadkie i ograniczaja sie z reguly do publikacji ekstremalnie rewizjonistycznych.
Najczesciej jednak, to o co mozna autorow takich okreslen oskarzyc to mylne
zalozenia na temat wiedzy historycznej swych czytelnikow.
Moja lokalna znajoma nie tak dawno pytala mnie np. po czyjej stronie byla
Polska w II WS... Stwierdzila ona takze, ze nie chcialaby mieszkac w Europie,
bo tam sa zawsze wojny.
Brak wiedzy u wielu nie ogranicza sie jednak tylko do Europy. Pewien
Montrealczyk, gdy powiedzialem mu, ze wiele lat mieszkalem w Kolumbii
Brytyjskiej (jedna z prowincji Kanady) zaczal mnie rozpytywac na temat handlu
narkotykami tamze. Nie od razu sie zorientowalem, ze pomylil on Kolumbie
Brytyjska z Kolumbia...
Reasumujac, uwazam, ze autorzy owego nieszczesnego okreslenia popelniaja
jedynie nastepujace bledy:
-czesto przyjmuja mylne zalozenia na temat wiedzy swych czytelnikow, ktorzy
zlepek "Polish camps" moga interpretowac opacznie (do czytelnikow tych moga
nalezec takze inni dziennikarze na temat historii powszechnej nie majacy
zielonego pojecia, co nie przeszkadza im w pisaniu tekstow (quasi)historycznych).
-nie zdaja sobie sprawy ze specyficznego wyczulenia Polakow na temat swej
historii oraz tego, co sie o nas mowi.
Dodam jednak, ze dla olbrzymiej wiekszosci mieszkancow Am.Pln., mimo czestych
brakow w elementarnej wiedzy historycznej, "cierpienia Polski" sa niemal
przyslowiowe i Polska kojarzy sie tu niemal automatycznie z "ofiara", a prawie
nigdy z "oprawca".
Poza tym Polska ma naprawde swietna prase.