swiatlo
26.10.14, 23:38
Odpowiadam na skargi że się nie wypowiedzieliśmy na temat "same-sex adoption". :)
Otóż się wypowiem. A zdanie mam następujące: wszystko co prowadzi do dobra drugiego człowieka powinno być nagradzane, natomiast wszystko co człowieka rani powinno być zabraniane i karane. Chyba proste.
Czy nie polega na tym definicja dobra i zła? Dobro to coś co buduje, zło to coś co burzy.
Liczy się efekt, nie filozofia. Liczy się finalny produkt, nie ideologia.
A finalnego produktu co do samego-sex adoption jeszcze nie znam. Nie wiem. Nie mam zdania. Wiem tylko że w większości przypadków argument za taką adopcją bynajmniej nie jest podyktowany dobrem dziecka, nie jest argumentowany troską o jego bezpieczeństwo i miłość, ale jest wyłącznie doktrynalny. A jeśli coś jest dyktowane wyłącznie doktrynalną argumentacją, to zawsze trzeba do tego podejść z dużą ostrożnością.
Czy tej samej argumentacji nie można też przyłożyć do naszego odwiecznego konfliktu o islamizm? Jest doktryna: tolerancja, równość i sprawiedliwość, i jest efekt: poderżnięte gardła, morderstwa, zamieszki, przemoc i nienawiść.
Nie skacz mi do gardła że połączyłem te dwa zagadnienia. Nie, nie połączyłem. To było niefortunne. Chodziło mi tylko po porównanie mechanizmów argumentacji. Tak, porównanie jest fatalne, ale mam nadzieję że spojrzysz na to od strony techniczej, nie emocjonalnej.
Tak więc może taka adopcja jest dobra, może nie. Nie wiem. Ja się jej trochę irracjonalnie boję, więc byłbym ostrożny. Ideologicznych argumentów nie słucham, już wytłumaczyłem dlaczego. Jak zawsze, cokolwiek jest nowe, a wprowadzone na fali masowej doktrynacji, rzadko wychodzi na dobre.
Ale nie wiem. Może się mylę. Chociaż jestem przekonany że Ty i Braz bylibyście wspaniałymi rodzicami. I ja sam bym czerpał z tego korzyści, bo byłbym wspaniałym wujkiem.