Dodaj do ulubionych

Same-sex adoption

26.10.14, 23:38
Odpowiadam na skargi że się nie wypowiedzieliśmy na temat "same-sex adoption". :)
Otóż się wypowiem. A zdanie mam następujące: wszystko co prowadzi do dobra drugiego człowieka powinno być nagradzane, natomiast wszystko co człowieka rani powinno być zabraniane i karane. Chyba proste.

Czy nie polega na tym definicja dobra i zła? Dobro to coś co buduje, zło to coś co burzy.
Liczy się efekt, nie filozofia. Liczy się finalny produkt, nie ideologia.

A finalnego produktu co do samego-sex adoption jeszcze nie znam. Nie wiem. Nie mam zdania. Wiem tylko że w większości przypadków argument za taką adopcją bynajmniej nie jest podyktowany dobrem dziecka, nie jest argumentowany troską o jego bezpieczeństwo i miłość, ale jest wyłącznie doktrynalny. A jeśli coś jest dyktowane wyłącznie doktrynalną argumentacją, to zawsze trzeba do tego podejść z dużą ostrożnością.
Czy tej samej argumentacji nie można też przyłożyć do naszego odwiecznego konfliktu o islamizm? Jest doktryna: tolerancja, równość i sprawiedliwość, i jest efekt: poderżnięte gardła, morderstwa, zamieszki, przemoc i nienawiść.

Nie skacz mi do gardła że połączyłem te dwa zagadnienia. Nie, nie połączyłem. To było niefortunne. Chodziło mi tylko po porównanie mechanizmów argumentacji. Tak, porównanie jest fatalne, ale mam nadzieję że spojrzysz na to od strony techniczej, nie emocjonalnej.

Tak więc może taka adopcja jest dobra, może nie. Nie wiem. Ja się jej trochę irracjonalnie boję, więc byłbym ostrożny. Ideologicznych argumentów nie słucham, już wytłumaczyłem dlaczego. Jak zawsze, cokolwiek jest nowe, a wprowadzone na fali masowej doktrynacji, rzadko wychodzi na dobre.
Ale nie wiem. Może się mylę. Chociaż jestem przekonany że Ty i Braz bylibyście wspaniałymi rodzicami. I ja sam bym czerpał z tego korzyści, bo byłbym wspaniałym wujkiem.
Obserwuj wątek
    • maria421 Re: Same-sex adoption 27.10.14, 13:48
      Rodzice adopcyjni zastepuja dziecku rodzicow biologicznych, a rodzice biologiczni dziecka to zawsze matka i ojciec.
      Tak wiec adopcyjna matka zastepuje matke biologiczna, a adopcyjny ojciec zastepuja ojca biologicznego w wychowaniu dziecka.
      Dziecko ma biologicznie matke i ojca, a nie dwie matki czy dwoch ojcow. Tzn. moze nawet moze miec dwie matki- jedna jest dawczynia jaja, a druga wypozycza macice, ale biologiczny jest jeden.
      Nia ma zadnych mozliwosci biologicznych w gatunku homo sapiens, zeby dziecko powstalo ze zwiazku jednoplciowego.
      Skoro wiec dwoch mezczyzn czy dwie kobiety nie moga razem splodzic dziecka, to dlaczego mialyby/mieliby razem zastepowac dziecku jego rodzicow biologicznych?
      I to w sytuacji gdzie jest mniej dzieci do adopcji niz par gotowych zaadoptowac dziecko?

      W adopcji naczelnym dobrem ma byc dobro dziecka, dlatego pary chetne do zaadoptowania dziecka musza spelniac okreslone kryteria.
      Naczelnym dobrem nie jest ani dobro doroslych, ani ideologia.

      W sytuacji kiedy dobro dziecka byloby , z braku innych mozliwosci, zapewnione tylko przez pare jednoplciowa, tu tez powinno sie brac pod uwage dobro dziecka, a nie ideologie.
      • felinecaline Re: Same-sex adoption 27.10.14, 15:13
        Kilka lat temu zdarzylo mi sie uczestnicyc czynnie w kilku procedurach addopcyjnych, glownie jako tlumacz akt kandydatow sporzadonych w jezyku francuskim na polski, na potreby instytucji majacej decydujacy glos w temacie. Ale w praktyce moja rola daleka byla od przepisywania
        "z polskiego a wlasciwie francuskiego na nasze". znalam na wylot wsystkie problemy kandydatow: zdrowie, dochody, sytuacja rodzinna (czy np dalsza rodzzina akceptuje adopcje dziecka niefrancuskiego)..Czesto darzylo mi sie towarzyszyc kandydatom np u konsula polskiego we Francji, ktory mial obowiazek wypowiedzenia sie na "tak lub nie" na temat wnioskodawcow.
        Pamietam pare mazlonkow, co do dochodow ktorej pan konsul mial watpliwosci, czy beda wystarczajace w przypadku, gdy adoptuja, tak, jak byli zdecydowani...4 ro rodenstwa Glowny Osrodek Adopcyjny w Warszawie postawil : albo wszystkie, albo zadne (ani tym razem ani nigdy).Problem zostal wnikliwie przedyskutowany prez nich samych i cala rodzine, ktora obiecala solennie pomoc "w razie czego". Nie bardzo to jednak konsula przekonywalo, ja w pewnej chwili wykroczylam, zniecierpliwiona , poza moja role i zapytalam dosc bezczelnie, czy w rodzinach biologicnych liczne potomstwo jego daniem maja prawo miec wylacznie ludzie dobrze sytuowani i czy nie sadi, e wszystko jest lepse dla dziecka niz spedzenie dziecinstwa w "domu dziecka". Zapadla cisza na moment wydajacy sie nam nieskonczonoscia, po czym pan konsul ujal pioro i aopiniowal wniosek poytywnie. Zegnajac sie nami powiedial przyszlemu tacie: podziekujcie pani tlumacz, to ona przekonala dawnego chlopca wychowanego w sierocincu. Pare miesiecy pozniej dzieci byly juz oficjalne "nasze", mimo jeszcze kilku klod rzuconych pod nogi przez GOA. Ta sama instytucja pare lat pozniej odrzucila swietnie umotywowany wniosek mojej przyjaciolki, dlatego, ze byla osoba niezamezna i nie zadeklarowala sie jako "wierzaca" :(, mimo, ze z zawodu byla nauczycielka i ze wgledu na sytuacje rodzinna pomagala prez kilka lat wychowywac troje bratankow.Ot, jak rozna moe byc wrazliwosc i poczucie sprawiedliwosci .
      • swiatlo Re: Same-sex adoption 27.10.14, 17:59
        Wydaje mi się że ten temat jest dość trywialny. Dobro dziecka jest i powinno być JEDYNYM argumentem. Wprowadzanie innych argumentów, jak wszelkie społeczne doktryny, politpoprawność, własne ambicje czy własne samospełnienie, itd, powinny być całkowicie odsuwane.
        Kazda decyzja o przyznaniu dziecka danej parze to jest indywidualny przypadek, który powinien być indywidualnie rozpatrzony. Nie znam jakie są kryteria, ale statystyczne dane rzucające mi jakieś światło na potencjalną stabilność pary też powinny być rozpatrywane.

        Poza tym czy będę głosować na tak w referendum na ten temat? Nie wiem. Zależy w jakim kontekście to referendum będzie się odbywać. I kto i jak to zainicjuje. I jak prawodawstwo się do tego dostosuje.
        • minniemouse Re: Same-sex adoption 29.10.14, 10:35
          Skoro wiec dwoch mezczyzn czy dwie kobiety nie moga razem splodzic dziecka, to dlaczego mialyby/mieliby razem zastepowac dziecku jego rodzicow biologicznych?

          bez sensu argument. co to w ogole ma do rzeczy? mezczyzna nie moze splodzic dziecka, wiec moze nie powinien go jednak miec? tylko zaplodnic kobiete i zniknac z horyzontu?
          nie bez powodu moze czarna wdowa i modliszka zjadaja kochanka zaraz po "making love" i powinnismy brac z nich przyklad?
          i jedzenie pod reka, i niepotrzebny tata z glowy ;)

          w przyrodzie zdarza sie tez kobieta bezplodna, taka co nie moze splodzic dziecka.
          i co, nie wolno jej adopotowac bo w/g praw przyrody skoro nie moze to nie bo nie?

          nota bene, akurat dwie lesbijki moga splodzic dzieci. technicznie nie ze soba, w porzadku ale moga i to kazda w zwiazku. technicznie, wiec, nie potrzebuja nawet adopcji.

          Zgadzam sie pod jednym wzgledem - tylko dobro dziecka powinno byc argumentem.

          zastanawianie sie, badanie czy dwoch gejow lub dwie lesbijki moga adoptowac dzieci jest po prostu glupie.
          oczywscie ze moga jesli spelniaja takie warunki jakich wymaga sie od kazdego potencjalnego rodzica "in spe".

          Minnie
          • felinecaline Re: Same-sex adoption 29.10.14, 12:11
            "Skoro wiec dwoch mezczyzn czy dwie kobiety nie moga razem splodzic dziecka,
            to dlaczego mialyby/mieliby razem zastepowac dziecku jego rodzicow biologicznych"...
            Ano, chocby dlatego ze z jakiegokolwiek powodu rodzice biologiczni nie moga temu podolac.
            Tak sie sklada, ze w rodzinie mojego Ojca, gdzie z woli dziadka - patriarchy corki mialy wychodzic za maz "po starszenstwie" druga z kolei nijak nie czula "woli bozej" w tym kierunku a do klasztoru brakowalo jej po trosze odwagi i "wiana", wiec zadowolila sie statusem "dziewicy konsystorskiej" a tym samym zablokowala droge do oltarza dwom mlodszym siostrom, ktore dozyly swoich dni w "cnocie" (a przynajmniej w celibacie), pod jednym dachem wychowujac dzieci najstarszej, potem te i jej wnuki i dzieci i wnuki dwu braci, w tym okresowo (wakacje) opiekowaly sie i mna. Jakaz "naganna" (pozornie) sytuacja punktu widzenia "purystow", nieprawdaz? :P
            • maria421 Re: Same-sex adoption 29.10.14, 12:46
              felinecaline napisała:

              > "Skoro wiec dwoch mezczyzn czy dwie kobiety nie moga razem splodzic dziecka,
              > to dlaczego mialyby/mieliby razem zastepowac dziecku jego rodzicow biologiczny
              > ch"...
              > Ano, chocby dlatego ze z jakiegokolwiek powodu rodzice biologiczni nie moga te
              > mu podolac.

              W Europie jest wiecej par malzenskich chetnych do zaadoptowania dziecka, niz dzieci do adopcji. Jezeli wiec rodzice biologioczni nie moga podolac, lub ich nie ma, to na ich miejsce jest wiele par gotowych ich zastapic, to znaczy zastapic dziecku ojca i matke.

              > Tak sie sklada, ze w rodzinie mojego Ojca, gdzie z woli dziadka - patriarchy c
              > orki mialy wychodzic za maz "po starszenstwie" druga z kolei nijak nie czula "w
              > oli bozej" w tym kierunku a do klasztoru brakowalo jej po trosze odwagi i "wia
              > na", wiec zadowolila sie statusem "dziewicy konsystorskiej" a tym samym zabloko
              > wala droge do oltarza dwom mlodszym siostrom, ktore dozyly swoich dni w "cnocie
              > " (a przynajmniej w celibacie), pod jednym dachem wychowujac dzieci najstarszej
              > , potem te i jej wnuki i dzieci i wnuki dwu braci, w tym okresowo (wakacje) opi
              > ekowaly sie i mna. Jakaz "naganna" (pozornie) sytuacja punktu widzenia "puryst
              > ow", nieprawdaz? :P

              Nie myl dwoch spraw.
              Osoby ktore w Twej rodzinie wychowywaly dzieci zastepujac im rodzicow, nie wystapily przeciez o adopcje obcych dzieci do osrodka adopcyjnego, prawda?
              Wiec czym innym jest sytuacja kiedy wnuki wychowuje babcia z dziadkiem, choc sami przekroczyli wiek przewidziany przez prawo, czy tez samotna ciotka czy ciotki. Zgodnie z najwyzszym celem jakim jest dobro dziecka, lepsze dla niego jest pozostawienie go w znanym mu otoczeniu, niz wyrwanie go z takiego.

              To jest zupelne nieporownywalne z sytuacja kiedy sie wystepuje o adopcje obcych dzieci.

              • felinecaline Re: Same-sex adoption 29.10.14, 12:59
                Mario, bardziej mi chodzilo o podkreslenie faktu, ze owe kobiety zyly przez kilka dziesiatek lat w kohabitacji i celibacie, co juz samo w sobie niektorym mogloby wydawac sie podejrzane i to w 2 aspektach. apewne zgadujes, jakich. Oczywiscie, ze nie skladaly wniosku o adopcje, one po prostu pomagaly chorej siostrze i rodzinom braci, z wlasnej inicjatywy i checi, ale i to mogloby wg dzisiejsych zapatrywan niektorych nadgorliwcow wbudzic podejrzenia- Co do adopcji -zapewniam Cie, reguly ale i rzeczywistosc dane mi bylo dokladnie ponac zawsze absolutnie beinteresownie i zawsze z mysla o dobru dzieci w pierwszym rzedzie (co nie zawsze mozna bylo powiedziec o urzednikach z roznych instytucji).
            • fedorczyk4 Re: Same-sex adoption 29.10.14, 12:51
              Nie mam nic przeciwko adopcji przez pary jednoplciowe. Tak jak inni potencjalni rodzice musza przejsc cala procedure i spelnic wymagane kryteria. Kryteria ustalane dla dobra dziecka, a nie religii, ideologii, czy innych widzimisiow.
              Nie ma nic straszniejszegi niz bidule. Oczywiscie nie te we Francji, Stanach, czy Kanadzie, ale te w Rosjii, Rumunii, na Madagaskarze...
              Moja wlasna szwagierka nie dostala akceptacji we Francji. Stabilna sytuacja finansowa, udane trwale malzenistwo, ale porobiona do spodu i moim zdaniem kompletnie nie nadajaca sie na rodzica. O odmowie zadecydowal wlasnie jej profil psychologiczny. Po kilku latach mieszkania na jednej z rajskich wysp ponowili starania. Tym razem na Madagaskarze. I tym razem z sukcesem. Ja bylam dosc przerazona. Ale jak zobaczylam dwuletnia dziewczynke, ktora nie zostawiala na talerzu ani jednego ziarenka ryzu, ani skraweczka salaty, bo dotad nigdy nie miala jedzenia tylko dla siebie i wystarczajaco. Jak zobaczylam, ze trzeba uczyc ja spania w lozeczku bo dotad sypiala na materacu na podlodze z kilkanasciorgiem innych dzieci a jej zabawa bylo walenie glowka w sciane, to sie zamknelam. Bo jakby mi, podkreslam "mi", szwagierka wydawala sie nienadajaca na rodzica to dla tego dziecka stala sie wszystkim. Przepustka do zycia, swiata, szkoly, szczescia. Wiec w sumie zgadzam sie, ze kazdy przypadek powinien byc rozpatrywany indywidualnie niezaleznie od plci, koloru, religii.... A zadne stereotypy nie powinny przewazac nad dobrem dziecka!
              • maria421 Re: Same-sex adoption 29.10.14, 14:03
                fedorczyk4 napisała:

                > Nie mam nic przeciwko adopcji przez pary jednoplciowe. Tak jak inni potencjalni
                > rodzice musza przejsc cala procedure i spelnic wymagane kryteria. Kryteria ust
                > alane dla dobra dziecka, a nie religii, ideologii, czy innych widzimisiow.

                Pomysl przyznania parom jednoplciowym prawa do adoptowania dzieci ma wlasnie podloze ideologiczne.
                • felinecaline Re: Same-sex adoption 29.10.14, 14:14
                  Ja tylko przypomne zdrowa i sslusna reakcje pewnego pana konsula na moje slowa.
                  I to powinna byc jedyna ideologia w odniesieniu do jakichkolwiek adopcji.
                  • maria421 Re: Same-sex adoption 29.10.14, 16:41
                    felinecaline napisała:

                    > Ja tylko przypomne zdrowa i sslusna reakcje pewnego pana konsula na moje slowa.
                    > I to powinna byc jedyna ideologia w odniesieniu do jakichkolwiek adopcji.

                    Konsul czy ktokolwiek inny musi dzialac w ramach prawa.
                    Ja mowie o regulacjach prawnych, a te sa zmieniane pod wplywem ideologii.
                    • felinecaline Re: Same-sex adoption 29.10.14, 17:21
                      Usilowanie uniemoliwienia adopcji parom jednoplciowym wg Ciebie nie wynika prycyn ideologicnych?
                      A co do prawa - zdziwila bys sie, jak czesto jest ono beczelnie i zlosliwie lamane wedlug interesow (przewaznie natury materialnej ) osob, majacych moznosc decydowania . Tu tez z moimi znajomymi mielismy okazje doswiadczyc tego na wlasnej - ich i dzieci "skorze" i to nie raz.
                      Jedyna "ideologia" bylo tu haslo "pecunia non olet" a prawo? otoz nader chetnie o nim zapominano. Podobnie zreszta jest w innych krajach od Wietnamu po USA (mowie o przypadkach nanych mi z "autopsji".
                      • maria421 Re: Same-sex adoption 29.10.14, 18:18
                        Feline, prawo adopcji wymyslono dla dobra dzieci, nie doroslych.
                        To prawo ma chronic dobro dzieci, a nie zaspokajac potrzeby doroslych.

                        W sytuacji kiedy jest wiecej malzenstw chetnych do zaadoptowania dziecka niz dzieci do adopcji, nie ma zadnej potrzeby zeby zmieniac istniejace prawo i rozszerzac je na pary jednoplciowe.
                        • felinecaline Re: Same-sex adoption 29.10.14, 19:58
                          Mario, tylko pozornie wiecej jest kanydatow do adopcji niz dzieci do niej zakwalifikowanych. Po pierwsze: nie kwalifikuje sie do adopcji dziecka, z ktorym "rodzice biologiczni " utrzymuja kontakty" - czy wiesz, e wystarcajacym "kontaktem" jest kartka pocztowa lub okolicznosciowa ra w roku (nawet, jesli dziecko jeszcze nie umie czytac. Czy wiesz, ze wiele z dzieci zakwalifikowanych jest chorych i nie kazdy kandydat moze (i chce)podolac wychowaniu takiego dziecka? Dlatego w Polsce sa one reguly proponowane kandydatom zza granicy, najczesciej decyduja sie Holendrzy, Skandynawowie, Francuzi. Polacy sa dopiero nastepni w kolejnosci - jak myslisz, dlaczego? Ano, bo adopcja moja droga to nie tylko ideologia ale i czasami bardzo ciezka codziennosc. Masz znajomosc chocby jednego przypadku adopcji? Wiesz, jak dluga jest procedura i co obejmuje? znasz mentalnosc "decydentow " w tej materii? Jak (a wlasciwie jeelipoznasz to pogadamy o ideologii. Zapewniam Cie, ze rzeczywistosc skreczy i to glosno i przeralizwie, dzieci wegetuja w instytucjach wanych "domami dziecka" lub w "rodzinach zastepczych", gdie moga sie ciesyc, ze maja "tatusia i mamusie" a nie np dwie ciocie czy dwoch wujkow, tyle, ze ci zastepczy mamusia i tatus w praktyce okazuja sie katami (ostatnio taka pare sadzono w Koszalinie). Byla kiedys idea "wiosek dzieciecych", ktora spalila na panewce, bo dzieci mialy tam wychowywac same kobiety a mezczyni pelnic jedynie funkcje techniczno - pomocnicze. Idee zaprzepaszczono, choc moim skromnymzdaniem nie byla najglupsza. Powtaram: wsystko jest lepse ni dziecinstwo spedzone w "domu dziecka" - jak chcesz moge ci opowiedziec dlaczego.
                          • fedorczyk4 Re: Same-sex adoption 30.10.14, 08:18
                            Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. W sytuacji w ktorej para wychowuje biologiczne dziecko jednego z nich, to drugie nie ma zadnego statusu prawnego. A powinno. Partner, partnerka powinni miec rawo do adopcji dziecka ktore de facto jest jej(jego)
                            • maria421 Re: Same-sex adoption 30.10.14, 09:41
                              fedorczyk4 napisała:

                              > Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. W sytuacji w ktorej para wychowuje biologiczn
                              > e dziecko jednego z nich, to drugie nie ma zadnego statusu prawnego. A powinno.
                              > Partner, partnerka powinni miec rawo do adopcji dziecka ktore de facto jest je
                              > j(jego)

                              A gdzie jest drugi biologiczny rodzic?

                              Czy to nie jest obled, ze w lesbijskiej parze jedna z kobiet daje sie zaplodnic sperma anonimowego dawcy , skazujac dziecko na to ze nigdy nie pozna swego biologicznego ojca, ale za to da mu druga "mame"? I z jakiej racji ta druga "mama" mialaby miec automatyczne prawo do tego dziecka? Jako kto?
                              Owszem, w sytuacjach kiedy biologiczna matka umiera, biologiczny ojciec jest nieznany, dziecko nie ma zadnej innej bliskiej osoby niz partnerka matki, mozna rozwazyc adopcje tego dziecka przez partnerke matki, jako osobe z ktora dziecko jest najbardziej zzyte, ale jestem przeciwna nadawaniu takiego prawa "z automatu" i pozniejszym konfliktom przy ewentualnym rozwodzie.

                              W liberalnych Niemczech banki spermy, donacje jajeczek, macice do wynajecia jak tez adopcja przez pary jednoplciowe sa nielegalne.
                              I niech tak zostanie.
                              • jutka1 Re: Same-sex adoption 30.10.14, 09:44
                                "W liberalnych Niemczech banki spermy, donacje jajeczek, macice do wynajecia jak tez adopcja przez pary jednoplciowe sa nielegalne."

                                To bym się dwa razy zastanowiła, czy taki kraj nazwać "liberalnym".
                                • maria421 Re: Same-sex adoption 30.10.14, 10:22
                                  jutka1 napisała:

                                  > To bym się dwa razy zastanowiła, czy taki kraj nazwać "liberalnym".

                                  No tak, niedawno pisalam Fedorze ze Niemcy sa bardziej klerykalne niz Polska - wyznanie w karcie meldunkowej, religia w szkolach, partia chrzescijanska rzadzi, pastor jest prezydentem , a corka pastora kanclerzem:-)

                                  Zarty na bok, liberalizm nie zwalnia od zdrowego rozsadku, liberalizm to nie jest "robta co chceta" .
                              • felinecaline Re: Same-sex adoption 30.10.14, 15:58
                                "A gdzie jest drugi biologiczny rodzic? " ano, bardzo roznie bywa - czesto tak, ze dowiadujac sie, ze bedzie rodzicem po prostu "daje dyla" i tyles go widziala, czesto jest nim gwalciciel, czesto nalalabys go w wiezieniu, czesto ciezarna jest na tyle "nieciezkiej konduity", ze po prostu...nie wie, czasami niezaleznie od konduity nie chce wiedziec - mozliwosci jest bardzo wiele...

                                "W lesbijskiej parze" jesli jedna kobiet decyduje sie na zaplodnienie sperma dawcy znanego lub nie bierze na siebie swiadomie odpowiedzialnosc o poinformowaniu o tym dziecka wtedy, kiedy bedzie zdolne do zrozumienia sytuacji, w sposob najwlasciwszy z mozliwych w konkretnej sytuacji.
                                I z jakiej racji ta druga "mama"
                                > mialaby miec automatyczne prawo do tego dziecka? Jako kto?
                                Jako osoba sentymentalnie najblizsza biologicznej matce, do ktorej dziecko jest przywyczajone a co wiecej, najprawdopodobniej tez ja kocha.
                                • maria421 Re: Same-sex adoption 30.10.14, 17:12
                                  felinecaline napisała:

                                  > "A gdzie jest drugi biologiczny rodzic? " ano, bardzo roznie bywa - czesto tak,
                                  > ze dowiadujac sie, ze bedzie rodzicem po prostu "daje dyla" i tyles go widzial
                                  > a, czesto jest nim gwalciciel, czesto nalalabys go w wiezieniu, czesto ciezarn
                                  > a jest na tyle "nieciezkiej konduity", ze po prostu...nie wie, czasami niezalez
                                  > nie od konduity nie chce wiedziec - mozliwosci jest bardzo wiele..

                                  Pytalam o to w odniesieniu do splodzenia dziecka z uzyciem spermy anonimowego dawcy, nie o rozne inne przypadki.
                                  Ale skoro juz przytoczylas przypadek gdzie facet daje dyla kiedy sie dowiaduje ze bedzie ojcem i zostawia kobiete sama z ciaza i dzieckiem- jaka jest roznica miedzy nim a anonimowym dawca spermy? Jezeli taki co daje dyla od odpowiedzialnosci za dziecko jest godny potepienia, to dlaczego nie ktos kto zarabia na wlasnej spermie?
                                  I dalej- jezeli kobieta samotnie wychowujaca dziecko jest godna wspolczucia, tak jak jej dziecko ktore jest wychowywane bez ojca, to dlaczego mamy promowac sytuacje kiedy dziecko z gory jest skazane na to, ze nigdy nie pozna swego ojca?

                                  > "W lesbijskiej parze" jesli jedna kobiet decyduje sie na zaplodnienie sperma
                                  > dawcy znanego lub nie bierze na siebie swiadomie odpowiedzialnosc o poinformowa
                                  > niu o tym dziecka wtedy, kiedy bedzie zdolne do zrozumienia sytuacji, w sposob
                                  > najwlasciwszy z mozliwych w konkretnej sytuacji.

                                  Chcialabys byc poinformowana ze nie masz zadnych szans na dowiedzenie sie kto jest Twoim biologicznym ojcem?

                                  > Jako osoba sentymentalnie najblizsza biologicznej matce, do ktorej dziecko jest
                                  > przywyczajone a co wiecej, najprawdopodobniej tez ja kocha.

                                  A co kiedy ta "osoba sentymentalnie najblizsza biologicznej matce" przestaje jej byc "sentymentalnie najblizsza?" Czyli w przypadku rozwodu?
                                  • fedorczyk4 Re: Same-sex adoption 30.10.14, 17:50
                                    Mario, nie wiedzialam ze zyjesz w panstwie wyznaniowym, a najwyrazniej tak jest, jesli wierzyc Twoim wpisom.
                                    Oczywiscie nie dojdziemy do porozumienia, bo zrobisz wszystko zeby udowodniec (nawet placzac sie kompletnie pomiedzy prawem, ideologia i bezprawiem), ze jedynie kobieta i mezczyzna ponizej czterdziestki, zdrowi na ciele i umysle, zarabiajacy co najmniej minimum europejskie, moga zapewnic dziecku prawidlowe warunki do rozwoje. Oczywiscie mowie o dziecku ktore mozna adoptowac.
                                    Ja wychodze z zalozenia, ze plec i forma zwiazku w jakim zyja osoby sklonne do adopcji nie maja znaczenia, bo wazne jest dobro dziecka, a nie zacofanej czesci spoleczenstwa ktore stara sie wyznaczac normy. Normy sie zmieniaja niezaleznie od krzyku anachronicznych tradycjonalistow, bo spoleczenstwo sie zmienia i ma inne potrzeby. Czy nam sie podoba czy nie. Tyle, ze w miedzy czasie mozna by uratowac wiele setek nieszczesliwych dzieci, zamiast odmawiac prawa do adopcji parom jednoplciowym.
                                    • maria421 Re: Same-sex adoption 30.10.14, 18:59
                                      Fedoro, jakie dobro dla dziecka mialoby wyplywac z rozszerzenia prawa adopcji na pary jednoplciowe? I to w sytuacji kiedy jest wiecej chetnych do zaadoptowania niz dzieci do adopcji?

                                      To nie "zacofana" czesc spoleczenstwa wyznacza normy, tylko biologia, bo to ona tak nas urzadzila ze do splodzenia dziecka potrzebny jest mezczyzna i kobieta. Wiec jezeli dwoch mezczyzn czy dwie kobiety nie moga byc rodzicami, to dlaczego mieliby byc rodzicami adopcyjnymi?

                                      A te zmieniajace sie potrzeby spoleczne to gdzie wystepuja? Nagle sie pojawila masa dzieci do adopcji? Czy nagle sie pojawila chec par jednoplciowych do tego zeby ich prawa (jako prawa par, nie osobiste) byly zrownanie z prawem par dwuplciowych?

                                      I gdzie mozna by uratowac te "wiele setek nieszczesliwych dzieci" ? W Tajlandii? To najpierw tam trzeba byloby zmienic prawo.


                                      • fedorczyk4 Re: Same-sex adoption 30.10.14, 20:22
                                        maria421 napisała:

                                        > Fedoro, jakie dobro dla dziecka mialoby wyplywac z rozszerzenia prawa adopcji n
                                        > a pary jednoplciowe? I to w sytuacji kiedy jest wiecej chetnych do zaadoptowani
                                        > a niz dzieci do adopcji?

                                        Mario, skoro jest tak malo dzieci do adopcji to dlaczego jeszcze istnieja bidule? I co to ma wspolnego z plcia ewentualnych rodzicow?

                                        > To nie "zacofana" czesc spoleczenstwa wyznacza normy, tylko biologia, bo to ona
                                        > tak nas urzadzila ze do splodzenia dziecka potrzebny jest mezczyzna i kobieta.
                                        > Wiec jezeli dwoch mezczyzn czy dwie kobiety nie moga byc rodzicami, to dlaczeg
                                        > o mieliby byc rodzicami adopcyjnymi?

                                        Mario, to skoro decyduje biologia to moze powino sie pozbawic prawa do adopcji pary bezplodne? Skoro biologia pozbawila mezczyzne, lub kobiete mozliwosci rozmnazania to dlaczgo mieliby byc rodzicami adopcyjnymi?

                                        > A te zmieniajace sie potrzeby spoleczne to gdzie wystepuja? Nagle sie pojawila
                                        > masa dzieci do adopcji? Czy nagle sie pojawila chec par jednoplciowych do tego
                                        > zeby ich prawa (jako prawa par, nie osobiste) byly zrownanie z prawem par dwupl
                                        > ciowych?

                                        Po pierwsze nie widze zadnego powodu dla ktorego prawa par jednoplciowych nie powinny byc zrownane z prawami par dwuplciowych, po drugie liczba dzieci do adopcji nie jest zadnym argumentem w dyskusji.
                                        Natomiast jesli nie zauwazylas zmian spolecznych i postrzegania przez spoleczenstwo potrzeb, praw dzieci, potrzeb, praw par jednoplciowych, to co moglabym Ci napisac? Chyba tylko ze widocznie nie mamy do czynienia z tym samym spoleczenstwem.

                                        > I gdzie mozna by uratowac te "wiele setek nieszczesliwych dzieci" ? W Tajlandii
                                        > ? To najpierw tam trzeba byloby zmienic prawo.

                                        Przepraszam, ale nie bede obrazac Twojej inteligencji odpowiadajac na to tendencyjne pytanie.
                                        • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 14:46
                                          fedorczyk4 napisała:

                                          > Mario, skoro jest tak malo dzieci do adopcji to dlaczego jeszcze istnieja bid
                                          > ule? I co to ma wspolnego z plcia ewentualnych rodzicow?

                                          Bidule czesto pelnia role pogotowia opiekunczego , to raz, po drugie znajduja sie tam tez dzieci, ktore maja rodzicow, tzn. ich rodzice posiadaja nadal prawa rodzicielskie. Takich dzieci nie mozna adoptowac.
                                          W Niemczech dzieci do adopcji to glownie te, ktorych matki odaly je do adopcji zaraz po porodzie.

                                          > Mario, to skoro decyduje biologia to moze powino sie pozbawic prawa do adopcji
                                          > pary bezplodne? Skoro biologia pozbawila mezczyzne, lub kobiete mozliwosci rozm
                                          > nazania to dlaczgo mieliby byc rodzicami adopcyjnymi?

                                          Pary bezplodne to nie jest kwestia biologii tylko dysfunkcji organizmu jednego z nich. Czasami uleczalnej, czasami dajacej sie obejsc poprzez nowoczesne techniki medyczne.

                                          > Po pierwsze nie widze zadnego powodu dla ktorego prawa par jednoplciowych nie p
                                          > owinny byc zrownane z prawami par dwuplciowych, po drugie liczba dzieci do adop
                                          > cji nie jest zadnym argumentem w dyskusji.

                                          Jezeli piszesz o "potrzebach spolecznych", to o czyich jezeli nie potrzebach par jednoplciowych?

                                          > Natomiast jesli nie zauwazylas zmian spolecznych i postrzegania przez spoleczen
                                          > stwo potrzeb, praw dzieci, potrzeb, praw par jednoplciowych, to co moglabym Ci
                                          > napisac? Chyba tylko ze widocznie nie mamy do czynienia z tym samym spoleczenst
                                          > wem.

                                          Prawem dziecka jest posiadanie matki i ojca.

                                          > Przepraszam, ale nie bede obrazac Twojej inteligencji odpowiadajac na to tenden
                                          > cyjne pytanie.

                                          Fedoro, sama zaczelas o tym, ze prawo do adopcji przez pary jednoplciowe jest potrzeba spoleczna. Poniewaz w Europie jest mniej dzieci do adopcji niz par chetnych do zaadoptowania, to gdzie jest ta "potrzeba spoleczna" poza niewielkim procentem par jednoplciowych?
                          • maria421 Re: Same-sex adoption 30.10.14, 09:30
                            Feline, prawo rozroznia dwie sprawy :

                            - adopcja, czyli uznanie obcych biologicznie dzieci za wlasne, i do tego koniecznym warunkiem jest smierc biologicznych rodzicow dziecka, lub zrzeczenie przez nich praw rodzicielskich czy tez pozbawienie ich praw rodzicielskich przez sad. Rodzice zastepczy daja dziecku wlasne nazwisko i wychowuja je z wlasnych srodkow

                            -rodzina zastepcza, czyli przyjecie obcego dziecka na wychowanie, bez uznania go za wlasne.
                            Dziecko zachowuje nazwisko biologicznych rodzicow a panstwo placi prawnym opiekunom jakas kwote na wychowanie dziecka. Czesto w takiej rodzinie wychowuje sie kilkoro obcych dzieci, czesto takie rodziny przyjmuja dzieci tylko na jakis czas, po ktorym dziecko wraca do biologicznych rodzicow.

                            Tak, znam przypadki i adopcji i rodziny zastepczej.
                            Moja byla bratowa byla adoptowana corka, dowiedziala sie o tym jak byla dorosla, po smierci adopcyjnych rodzicow odnalazla swojego brata.
                            Moja najblizsza kolezanka z liceum i ze studiow , razem z mezem byli rodzina zastepcza dla osieroconych dziewczynek wychowywanych najpierw przez babcie. Kiedy je przysposobili jedna miala 10 a druga 7 lat, teraz obie sa juz zamezne. Dziewczynki zachowaly wlasne nazwisko i dostawaly rente sieroca od panstwa.

                            Przypominam jednak, ze my to rozmawiamy o PRAWIE.

                            Prawo adopcji, jak i instytucji rodziny zastepczej ma sluzyc dziecku, a nie doroslym.
                            • felinecaline Re: Same-sex adoption 30.10.14, 15:38
                              I na tych 2 przypadkach zapewne prostych i bezproblemowych opierasz cala swoja "wiedze" o adopcjach? Podpieras sie definicjami, ktore ja zreszta doskonale znam,jednak znam tez i sytuacje realnego zycia nieco bardziej skomplikowane ni te, ktore opisujesz, gdzie sprawa jest dosc jasna: po smierci rodzicow bio opieke nad dziecmi przejmuja krewni wstepni - doskonale, kiedy nie ma przeszkod lub lej woli. Ale jezeli?Pojecia nie masz, jak skomplikowane i bolesne sa przypadki dzieci, ktore nie moga byc wychowywane pre wlasnych, "biologicznych rodzicow" ani jak bolesne sa przypadki par malzenskich nie mogacych splodzic razem wlasnego dziecka, nie masz pojecia jak brutalnie restrykcyjne sa przepisy, zapewne nie wiesz, jak dlugo ciagnie sie procedura adopcyjna - nawet w idealnych przypadkach i bez jakiegokolwiek bardziej lub mniej interesownego "widzimisie" decydentow, ktorych nie wszyscy sa aniolami o krysztalowych charakterach. Prawo prawem, moja droga, zreszta obecne dalekie jest od idealu a egzekwowanie tego prawa to niestety druga strona medalu i to strona powaznie szwankujaca.
                              • maria421 Re: Same-sex adoption 30.10.14, 17:14
                                Pytalas czy znam osobiscie przypadki z zycia, to Ci odpowiedzialam.

                                My tu jednak nie rozmawiamy o przypadkach z zycia, tylko a prawie do adopcji.
                                • felinecaline Re: Same-sex adoption 30.10.14, 17:31
                                  To ja Ci odpowiadam, ze znasz ich niewiele i to bardzo proste.
                                  Ja staram Ci sie wytlumaczyc, ze "prawo do adopcji" nie jest jakims pojeciem nadrzednym, nie jest idealne i kazdy przypadek winien byc traktowany indywidualnie, bez "gwalcenia" prawa, ale przy poszukiwaniu rowiazania optymalnego tak dla wnioskodawcow jak i dla dziecka, nawet z "nagieciem" istniejacego prawa tak, by interpretacja jego "litery" byla dla owego dziecka korzystna. A sytuacja korzystna dla dziecka jest wtedy, kiedy bedzie moglo dorastac miedy dwoma kochajacymi sie i je kochajacymi osobami a nie "opiekunami urzedu", przypominam o tragedii w "rodzinie zastepczej, gdzie "zawodowi" rodzice zakatowali dwoje beztrosko im powierzonych dzieci, o przypadkach znecania sie nad wychowankami pre "siostre" Bernardete (a wczesniej i inne zakonnice), o przypadkach znecania sie nad wychowankami panstwowych placowek opiekunczych (moge podac przyklady z "autopsji", chlopaka wykorzystywanego seksualnie przez wychowawce - nie pierwszego i nie ostatniego w konkretnym DDz...
                                  • maria421 Re: Same-sex adoption 30.10.14, 18:37
                                    Feline, nie ma idealnego prawa, wiec i prawo do adopcji nie jest idealne. Oczywiscie kazdy przypadek jest traktowany indywidualnie bo przeciez nie ma adopcji zbiorowych...
                                    Zgadzamy sie tez co do tego, ze nadrzednym interesem powinno byc dobro dziecka, ale jeszcze mi tu nikt nie wytlumaczyl jakie dobro dla dziecka mialoby wyplywac z rozszerzenia obecnego prawa do adopcji na pary jednoplciowe.
                                    • felinecaline Re: Same-sex adoption 30.10.14, 19:30
                                      Bzdury, Mario - sypiesz wyswiechtanymi sloganami calkowicie oderwanymi od rzeczywistosci. Wystarczy, ze jeden czy drugi urzedniczyna wladny w jakims chocby drobnym stopniu rozstrzygac
                                      o losie dziecka zbyt sobie wemie do serca fakt, ze "zainteresowany rodzic naturalny wyslal dziecieciu (nie posiadlemu jeszcze nawet sztuki czytania karteczke zyczeniami na imieniny (bo daty urodzin nawet nie pamieta) a dziecko nie ostanie zakwalifikowane do adopcji, bo ow "wladny" decydent trzyma sie litery prawa jak rzep psiego ogona.Wystarczy, ze inny czeka, ze kandydaci na rodzicow adopcyjnych zdecyduja sie nieco dorzucic do jego "marnego" wynagrodzenia urzedniczego a dzieciak i kandydaci beda czekali ad mortem usranem (z autopsji), wystarczy, ze ...przyklady moglabym mnozyc a i tak Cie nie przekonam, basta! Na tym koncze a Ty moze zejdz ze swojej wiezy kosci sloniowej, postaraj sie pomoc jakims kandydatom, ktorzy borykaja sie z procedurai i urzedasami , przypatrz sie krytycznie to do dyskusji wrocimy potem.

                                      • maria421 Re: Same-sex adoption 30.10.14, 19:57
                                        Feline, przypominam ze tematem watku jest prawo do adopcji dla par jednoplciowych, a nie problemow dotyczacych adopcji w ogole.

                                        Wiec- wracajac do tematu watku- czekam na odpowiedz na pytanie jakie dobro wyplywaloby dla dziecka z rozszerzenia prawa adopcji na pary jednoplciowe.
                                        • fedorczyk4 Re: Same-sex adoption 30.10.14, 20:10
                                          Mario, a ja chcialabym dowiedziec sie jakie zlo wynikaloby dla dziecka z faktu adopcji przez pare jednoplociowa.
                                          • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 14:54
                                            fedorczyk4 napisała:

                                            > Mario, a ja chcialabym dowiedziec sie jakie zlo wynikaloby dla dziecka z faktu
                                            > adopcji przez pare jednoplociowa.

                                            Dziecko potrzebuje matki i ojca, potrzebuje dwoch roznych wzorcow.
                                            Kiedy brakuje jednego z nich to mowi sie o niepelnej, czy rozbitej rodzinie , co moze stanowic i czesto stanowi problem dla dziecka.
                                            Dziecko adoptowane ma prawo wiedziec o tym, ze jest adoptowane, czesto szuka wlasnych biologicznych rodzicow.
                                            To sa problemy o ktorych sie bardzo czesto mowi.

                                            Dlaczego wiec zaklada sie ze dziecko adoptowane przez pare jednoplciowa nie bedzie mialo zadnych problemow? Dlaczego zaklada sie, ze nie bedzie chcialo miec matki i ojca, jak inne dzieci?

                                            Fedoro, na dzieciach sie nie eksperymentuje! Prawo adopcji przez pary jednoplciowe byloby wielkim eksperymentem na dzieciach wlasnie.
                                            • roseanne Re: Same-sex adoption 31.10.14, 18:38
                                              znaczy, ze jesli jedno z rodzicow umrze to drugi rodzic eksperymentuje? !aaa!

                                              co do istnienia obu wzorcow to sa siostry, bracia, dziadkowie, babcie, sasiedzi, nauczyciele. ..
                                              • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 19:12
                                                roseanne napisała:

                                                > znaczy, ze jesli jedno z rodzicow umrze to drugi rodzic eksperymentuje? !aaa!
                                                >
                                                Jezeli jeden z rodzicow umrze, to jest to nieszczescie.

                                                > co do istnienia obu wzorcow to sa siostry, bracia, dziadkowie, babcie, sasiedzi
                                                > , nauczyciele. ..

                                                Rosanne, tu chodzi o wzorce jakie dziecko ma we wlasnym domu, a nie w szkole, na podworku czy w sasiedztwie. Bracia i siostry tez sa na ogol dziecmi, wiec nie stanowia wzorow wychowawczych.

                                                Powiedzialabys dzieku ktore stracilo ojca, ze ma sobie brac za wzorzec wychowawczy sasiada?

                                                • roseanne Re: Same-sex adoption 31.10.14, 21:00
                                                  stracilam mane bardzo wczesnie
                                                  modelem damskim byla dla mnie siostra ojca, nie wydaje mi sie, by mi to zaszkodzilo
                                                  • maria421 Re: Same-sex adoption 01.11.14, 13:01
                                                    roseanne napisała:

                                                    > stracilam mane bardzo wczesnie
                                                    > modelem damskim byla dla mnie siostra ojca, nie wydaje mi sie, by mi to zaszko
                                                    > dzilo

                                                    Ale w koncu mialas wzorzec meski - ojca i kobiecy - ciotke.
                                                  • chris-joe Re: Same-sex adoption 01.11.14, 13:17
                                                    Wlasnie. Zas geje z przychowkiem zycie swe wioda w izolacji gett, gdzie jedyne ciotki to cioty oraz przebierance.
                                                    Maria tak przemiksuje rzeczywistosc, ze jej zawsze wyjdzie na swoje. A wy ciagle sie z nia sprzeczacie. :))))
                                                  • felinecaline Re: Same-sex adoption 01.11.14, 13:29
                                                    Chris, ja sie z Maria nie sprzeczam tylko usiluje ja doinformowac. Akurat w tych kwestiach sama jestem szczegolnie poinformowana, wiec sie dziele.
                                                  • chris-joe Re: Same-sex adoption 01.11.14, 13:37
                                                    Felina, dzielic to sie mozna pod warunkiem, ze jest chocby szczelinka. Tu zas, jak widzisz, betonowy mur, zasieki, waly obronne i samozadowolone przeswiadczenie o absolutnej nieomylnosci. Niemniej, milej zabawy ;)
                                                  • maria421 Re: Same-sex adoption 01.11.14, 13:51
                                                    chris-joe napisał:

                                                    > Felina, dzielic to sie mozna pod warunkiem, ze jest chocby szczelinka. Tu zas,
                                                    > jak widzisz, betonowy mur, zasieki, waly obronne i samozadowolone przeswiadczen
                                                    > ie o absolutnej nieomylnosci. Niemniej, milej zabawy ;)
                                                    >

                                                    Chris, jak wiesz ja na ideologiczne armaty jestem odporna, ale sproboj argumentami :)


                                                  • chris-joe Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:05
                                                    Jak wiem swietnie, ze wszelka wypowiedz i argument przeciw twoim "tezom" (temat nie gra roli, moze to byc feminizm, globalne ocieplenie, islam, same-sex whatever etc.) ZAWSZE jest niwelowana jako przejaw ideologicznego zniewolenia. Tylko twoja mysl jest wolna i lotna, sama sie ostalas na zgliszczach po liberalnej zawierusze. Tzn. nie tak calkiem sama, bo na szczescie swobodnie oddycha jeszcze Fallaci i Terlikowski. Ale to juz ostatnie ostoje wolnej mysli. Imperium Magdaleny Srody opanowalo umysl ludzkosci.

                                                    Over and out.
                                                  • maria421 Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:12
                                                    Chris, wlasnie znalazlam dane ktore wkleilam w poscie do Feline, dane z niemeickiej Wkipedii z 2007 roku :

                                                    Ende 2007 waren 886 Kinder und Jugendliche für eine Adoption vorgemerkt. Dagegen lagen den Adoptionsvermittlungsstellen insgesamt 8.914 Adoptionsbewerbungen vor

                                                    DZESIEC razy wiecej par chetnych do adopcji niz dzieci ....

                                                    Wiec o czym my tu wlasciwie mowimy???

                                                    Ale , jak chcesz, to sobie strzelaj dalej z ideologicznej armaty :)
                                                  • felinecaline Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:00
                                                    Chris, O takiej sytuacji zwyklo sie mowic, ze "odbija sie jak groch o sciane" (albo druga wersja, mimo wszystko zbyt obrazliwa). Jest jeszcze trzecie powiedzenie, ze kropla drazy skale wiec dlaczego nie beton? Tyle razy pisalam, ze jestem nieuleczalna optymistka....:P
                                                  • maria421 Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:13
                                                    felinecaline napisała:

                                                    > Chris, O takiej sytuacji zwyklo sie mowic, ze "odbija sie jak groch o sciane" (
                                                    > albo druga wersja, mimo wszystko zbyt obrazliwa). Jest jeszcze trzecie powiedze
                                                    > nie, ze kropla drazy skale wiec dlaczego nie beton? Tyle razy pisalam, ze jeste
                                                    > m nieuleczalna optymistka....:P

                                                    To moze Ty sie ustosunkuj do CYFR, ktore powyzej zacytowalam?
                                                  • chris-joe Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:22
                                                    Felina, na milosc boska, sie NIE ustosunkowuj! :)) Bo to sie nigdy nie skonczy. Maria to typ, ktory na przyjeciu kazda pogawedke zamieni w pieklo, poki zmeczone towarzystwo dyskretnie nie przeniesie sie do sasiedniej sali :))))
                                                  • maria421 Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:26
                                                    chris-joe napisał:

                                                    > Felina, na milosc boska, sie NIE ustosunkowuj! :)) Bo to sie nigdy nie skonczy
                                                    > . Maria to typ, ktory na przyjeciu kazda pogawedke zamieni w pieklo, poki zmecz
                                                    > one towarzystwo dyskretnie nie przeniesie sie do sasiedniej sali :))))
                                                    >

                                                    I to sa wlasnie Chrisowe argumenty...
                                                    Maria jest beee, cyfry sa niewazne, wazny jest "postep" :)
                                                  • chris-joe Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:27
                                                    A nie mowilem? :))))
                                                  • felinecaline Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:49
                                                    Chris, Maria to "umysl scisly" - widzi $$$$$$ i CYFRY, ja widze losy ludzkie (w scislej tajemnicy :P zdradze Ci, ze osobiscie uczestniczylam wielokrotnie w komisji adopcyjnej i pomoglam adoptowac 11 dzieci z polskich "domow dziecka" (to nie sa "CYFRY", to sa tylko cyferki)i kilkoro z francuskich "ognisk opiekunczych".Akta zawsze tlumaczylam "gratis" i to byl moj podarunek dla dziecka od "cioci", ktora w wiekszosci przypadkow pozostala im nieznana. Ale ja nam ich losy poadopcyjne w 100% pozytywne (szczesliwe dziecinstwo, dobre wyksztalcenie i start yciowy, aktualnie 1 juz "pannica" adoptowana w wieku 15 miesiecy "zafundowala sobie" rok "Erasmusa" na UW :D. Przyjaciolka, ktorej odmowiono zezwolenia na adopcje w Polsce znalazla swoje male - wielkie szczescie w Wietnamie i coreczce nijak nie przeszkadza brak "tatusia". Oto moja - jakze "naganna" ideologia.
                                                  • maria421 Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:56
                                                    Feline, nikt mnie do tej pory nie nazwal "scislym umyslem", a przyznam bez bicia ze bylam oslem z matematyki , a takze z chemii i fizyki :-)))

                                                    Jednakze nawet taki osiol matematyczny jak ja potrafi obliczyc, ze jak jest 10 razy tyle par chetnych do adopcji co dzieci, to cala ta gadka o rozszerzeniu prawa adopcji na pary jednoplciowe jest bez sensu.


                                                  • felinecaline Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:29
                                                    Za CYFRAMI zawsze stoja ludzkie przypadki. Dzieci do adopcji jest malo ronych powodow: bardo niewiele kandydatow decyduje sie na adopcje dziecka chorego (im choroba ciezsza tym "odwaznych" mniej), niektory "boja sie" dzieci alkoholikow, narkomanow i innych "szczegolnie obciazonych", jeszcze inni deklaruja wylacznie chec przyjecia dziewczynki albo wrecz przeciwnie, w dodatku do maximum 2-3 lat (najczesciej) a komisja adopcyjna to nie "koncert zyczen" ani sklepik, poza tym jest zasada, ze dziecko nie powinno bym mlodsze od starszego kandydata na rodzica niz...40 lat. I tak CYFRA odnoszaca sie do kandydatow na rodzicow topnieje, niektorzy zreszta "wykruszaja" sie w trakcie czekania na decyzje komisji zniecheceni faktem, ze potrzeba na nia...9 miesiecy :P.
                                                  • maria421 Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:36
                                                    Feline, przeciez my w tym watku dyskutujemy nie o adopcji w ogole a o adopcji przez pary jednoplciowe.

                                                    Wiec ja ponownie pytam o to, po co mamy rozszerzac prawo adopcji na pary jednoplciowe skoro juz teraz mamy 10 raz wiecej par chetnych do zaadoptowania dziecka niz dzieci do adopcji.


                                                  • felinecaline Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:53
                                                    Czy zadalas sobie trud (i niewatpliwa nieprzyjemnosc :P), zeby przeczytac (zakladam, ze czytasz ze zrozumieniem) moj post?
                                                  • maria421 Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:59
                                                    felinecaline napisała:

                                                    > Czy zadalas sobie trud (i niewatpliwa nieprzyjemnosc :P), zeby przeczytac (zakl
                                                    > adam, ze czytasz ze zrozumieniem) moj post?

                                                    Oczywiscie, Feline, Twoje posty czytam z przyjemnoscia, rozumiem doskonale za za kazda cyfra stoi konkretny czlowiek, i na ten temat mozemy tez chetnie porozmawiac.

                                                    Ale tematem TEGO watku jest adopcja przez pary jednoplciowe.
                                                  • felinecaline Re: Same-sex adoption 01.11.14, 15:31
                                                    Nie, Mario, Ty nie czytasz ze zrozumieniem i to nie z braku po temu zdolnosci ale checi. Ta Twoja dziesieciokrotna przewaga dotyczy CYFR i jest jedynie teoretyczna, w praktyce topnieje w stopniu, ktory by Cie zdziwil , czego przyczyny podalam. Osobom samotnym najczesciej stawia sie ultimatum: chcesz dziecko - prosze, oto ono: tu nastepuje wyliczanka chorob i innych "defektow", w Polsce sie ich nie stawia, kandydatury po prostu sie odrzuca. Taki sam warunek stawia sie kandydatom zagranicznym - ilestam postow do tylu napisalam, kto najczesciej adoptuje polskie dzieci (narodowosc).
                                                    Wies, czemu glownie sprzyja sztywne (pozornie) trzymanie sie $$? bynajmniej nie bepieczenstwu i dobru dzieci, ale korupcji decydentow.
                                                  • maria421 Re: Same-sex adoption 01.11.14, 15:55
                                                    Feline, jezeli jest 10 razy wiecej chetnych do zaadoptowania dzieci niz dzieci do atopcji, to jasne ze tylko 10% podan o adopcje zakonczy sie adopcja, 90% zostanie odrzuconych.

                                                    I oczywiscie ze nie zawsze wybor bedzie sluszny, i oczywiscie ze taka sytuacja sprzyja korupcji.

                                                    Ale co to wszystko ma wspolnego z tematem watku jakim jest adopcja dla par jednoplciowych?
                                                    Jezeli rozszerzymy obecne prawo na pary jednoplciowe, to cos to zmieni? W czyms pomoze? Czy moze przysporzy to jeszcze wiecej konfliktow, bo para jednoplciowa ma mozliwosc zaskarzenia decyzji ze wzgledu na "dyskryminacje", a para hetero takiej mozliwosci nie ma?


                                                  • chris-joe Re: Same-sex adoption 01.11.14, 17:20
                                                    Argument o zaskarzeniu 'komitetu przydzielajacego sieroty' przez pary homo o dyskryminacje wydumalas sobie jeno po to, by sobie samej doglebniej jeszcze udowodnic "uprzywilejowanie" lez/gejow w Imperium Srody. Bo przeciez to 'przydzielanie' jest z definicji i prawa dyskryminacyjne.
                                                    Miast jednak promowac (w oparciu o swe wlasne figury myslowe jeno) model putinowski i mielec jezorem po proznicy, bo twoj wlasny slowotok cie podnieca, jesli temat naprawde cie nurtuje zerknij chocby do 'modelu kanadyjskiego', gdzie i malzenstwa, i adopcja same-sex sa jak najbardziej prawnie usankcjonowane i praktykowane. Ba, sa publikowane badania i statystyki w oparciu o dojrzale juz potomstwo par same-sex, czy to wlasne, czy adoptowane.
                                                    Nie zasypie cie tu cytatami i linkami, sama se wygoogluj i poczytaj, jak ja. Innymi slowy: odrob lekcje rzetelnie, miast oddawac sie czysto ideologicznym dumaniom na glos.
                                                  • maria421 Re: Same-sex adoption 06.11.14, 08:06
                                                    Chris, bez dluzszego szukania, masz link po niemiecku :

                                                    www.bild.de/news/aktuell/gerichtshof-befasst-sich-mit-adoption-in-26520578.bild.html
                                                    nie pros mnie o wiecej, bo wiesz ze znajde, a ja wiem, ze nie bedziesz mial odwagi przeprosic mnie za to, ze mnie oskarzales o klamstwo.

                                                    Na temat adopcji przez pary jednoplciowe, w sytuacji gdzie jest 10 podan o adopcje na jedno dziecko do adopcji (przypuszczam ze nie tylko w Niemczech) powiedzialam juz wszystko. Takie jest moje zdanie i mam prawo je glosic, wiecej , mam odwage je glosic.

                                                    Ty natomiast powinienies odrobic lekcje w temacie wolnosci slowa , bo cos mi sie wydaje, ze demonstrujesz tutaj typowa "postepowa" postawe ze kazdy moze mowic co chce, byle to bylo po Twojej mysli :)
                                                  • chris-joe Re: Same-sex adoption 07.11.14, 01:42
                                                    Bilda nie przeczytalem. Temat uwazam za zamkniety.
                • fedorczyk4 Re: Same-sex adoption 29.10.14, 15:26
                  maria421 napisała:

                  > Pomysl przyznania parom jednoplciowym prawa do adoptowania dzieci ma wlasnie po
                  > dloze ideologiczne.

                  Uwazasz, ze pary gotowe na przejscie dlugiej i bolesnej w sumie procedury, podjecia sie ogromnej odpowiedzialnosci robia to ze wzgledow ideologicznych? No to w takim razie prosze mi to udowodnic, bo jak na razie to odmowa przyznania parom jednoplciowym ma podloze wylacznie ideologiczne.
                  I gdzie Ty slyszalas o tym ze jest wiecej par gotowych do adopcji niz dzieci?
                  Oczywiscie ilosc malych, bialych dzieci w krajach Unii tak, ale chyba nie ograniczasz pojecia "dzieci do adopcji" do nich.
                  • maria421 Re: Same-sex adoption 29.10.14, 16:58
                    fedorczyk4 napisała:

                    > Uwazasz, ze pary gotowe na przejscie dlugiej i bolesnej w sumie procedury, podj
                    > ecia sie ogromnej odpowiedzialnosci robia to ze wzgledow ideologicznych? No to
                    > w takim razie prosze mi to udowodnic, bo jak na razie to odmowa przyznania paro
                    > m jednoplciowym ma podloze wylacznie ideologiczne.

                    Uwazam, ze postulaty organizacji LGBT dotyczace przyznania parom jednoplciowym prawa do adopcji dzieci sa postulatami ideologicznymi.

                    Z tego co wiem z niemieckich mediow, tylko niewielki procent par jednoplciowych chcialoby moc zaadoptowac dziecko i sa to pary meskie, bo pary lesbijskie na ogol zalatwiaja to w Holandii, gdzie kupuja sperme nieznanego dawcy i zapladniaja sie strzykawka, i chociaz jedna z kobiet ma wlasne dziecko.

                    > I gdzie Ty slyszalas o tym ze jest wiecej par gotowych do adopcji niz dzieci?
                    > Oczywiscie ilosc malych, bialych dzieci w krajach Unii tak, ale chyba nie ogran
                    > iczasz pojecia "dzieci do adopcji" do nich.

                    Nie zapominaj, ze adopcja w krajach gdzie jest wiecej dzieci do adopcji niz rodzicow chetnych do zaadoptowania musi sie odbywac na prawach TAMTYCH krajow.
                    Czyli adopcja dziecka z Indii musi sie odbywac zgodnie z prawem Indii, adopcja dziecka z Ugandy zgodnie z prawem z Ugandy itp.
                    A my zdaje sie, mowimy o naszych, europejskich prawach, prawda?
          • maria421 Re: Same-sex adoption 29.10.14, 12:55
            minniemouse napisała:
            bez sensu argument. co to w ogole ma do rzeczy? mezczyzna nie moze splodzic dzi
            > ecka, wiec moze nie powinien go jednak miec? tylko zaplodnic kobiete i zniknac
            > z horyzontu?
            > nie bez powodu moze czarna wdowa i modliszka zjadaja kochanka za
            > raz po "making love" i powinnismy brac z nich przyklad?
            > i jedzenie pod reka, i niepotrzebny tata z glowy ;)

            Minnie, o czym Ty piszesz? Bo chyba nie o tym, co ja napisalam.

            > w przyrodzie zdarza sie tez kobieta bezplodna, taka co nie moze splodzic dziec
            > ka.
            > i co, nie wolno jej adopotowac bo w/g praw przyrody skoro nie moze to nie bo
            > nie?

            Jeszcze raz- o czym Ty piszesz? Mowimy przeciez o adopcji przez PARY!

            > nota bene, akurat dwie lesbijki moga splodzic dzieci. technicznie nie ze soba,
            > w porzadku ale moga i to kazda w zwiazku. technicznie, wiec, nie potrzebuja na
            > wet adopcji.

            Minnie, dwie kobiety nie moga splodzic razem dzieci. Potrzebuje do tego spermy mezczyzny.

            > Zgadzam sie pod jednym wzgledem - tylko dobro dziecka powinno byc argumentem.

            To powiedz mi jakie dobro wyplywa dla dziecka z tego, ze ma dwie mamy zamiast matke i ojca i nie wie kto jest jego ojcem?
            Jakie dobro wyplywa dla dzieci z faktu ze ma dwoch ojcow zamiast matki i ojca i nie wie kto jest jego matka?

            JAKIE DOBRO?

            Nigdy nie slyszalas o cierpieniach dzieci adoptowanych ktore za wszelka cene chca poznac swoich biologicznych rodzicow? O cierpieniach dzieci ktore nigdy nie beda wiedzialy kto jest ich ojcem, bo matka zaplodnila sie w banku spermy?

            > zastanawianie sie, badanie czy dwoch gejow lub dwie lesbijki moga adoptowac dzi
            > eci jest po prostu glupie.
            > oczywscie ze moga jesli spelniaja takie warunki jakich wymaga sie od kazdego
            > potencjalnego rodzica "in spe".


            Glupie jest zastanawianie sie czy w sytuacji keidy jest wiecej par malzenskich gotowych do adopcji niz dzieci oddanych do adpocji nalezy wogole mowic o adopcji przez pary jednoplciowe.
            >
            >
            >
            >
            • chris-joe Re: Same-sex adoption 30.10.14, 20:38
              en.wikipedia.org/wiki/LGBT_parenting#Misrepresentation_of_research_by_opponents_of_LGBT_parenting
              • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 14:36
                Chris, Tobie tylko jedno powiem, szczerze i z serca- badz szczesliwy w Twoim zwiazku z Brazem, ale tak jak Ty i on mieliscie (czy macie) ojca i matke, ktorzy Was wychowali, tak niech i inne dzieci beda wychowywane przez matki i ojcow, z braku naturalnych rodzicow, przez adopcyjnych.

                To naprawde nie jest zadna "homofobia" jezeli sie uwaza ze dobro dziecka jest wazniejsze niz dobro pary jednoplciowej.

                Podobnie uwazam ze samotne kobiety nie powinny ,z checi posiadania dziecka, uciekac sie do zakupu spermy anonimowego dawcy i skazywac dziecko na to ze nigdy nie bedzie wiedzialo kto jest jego ojcem. To jest egoizm.

                Oczywiscie w pewnych sytuacjach lepiej jest jezeli dziecko znajdzie sie u pary jednoplciowej niz mialoby mieszkac na ulicy. To jest bezsprzeczne. Ale to nie oznacza zadnej koniecznosci zmiany obecnego prawa.


                • chris-joe Re: Same-sex adoption 31.10.14, 20:06
                  Nie dosc, ze wymaga, ale prawa juz sa zmieniane. Z czasem zdarzy sie to i w PL. Czy tobie i tobie podobnym sie to podoba. Rosji i Bialorusi zajmie to znacznie wiecej czasu.
                  • maria421 Re: Same-sex adoption 01.11.14, 12:27
                    chris-joe napisał:

                    > Nie dosc, ze wymaga, ale prawa juz sa zmieniane. Z czasem zdarzy sie to i w PL.
                    > Czy tobie i tobie podobnym sie to podoba. Rosji i Bialorusi zajmie to znacznie
                    > wiecej czasu.

                    To jest wlasnie ideologiczne podejscie do sprawy.
                    • chris-joe Re: Same-sex adoption 01.11.14, 12:31
                      Interpretuj to sobie, jak ci wygodnie. Mnie to naprawde malo interesuje.
            • minniemouse Re: Same-sex adoption 30.10.14, 23:28
              maria421 napisała:

              Minnie, o czym Ty piszesz? Bo chyba nie o tym, co ja napisalam.
              Jeszcze raz- o czym Ty piszesz? Mowimy przeciez o adopcji przez PARY!

              dobrze, skoro nie pojmujesz to wytlumacze i odtad bede pisac prosciej.
              Mario, w/g twojego toku rozumowania kto z racji biologii nie moze plodzic dzieci ten nie powinien ich miec.
              zatem mezczyzna odpada, bo nie moze plodzic dzieci. moze plodzic tylko sperme.
              zatem, proste, po oddaniu spermy znika z horyzontu bo dzieci moze plodzic tylko kobieta- po zaplodnieniu.
              (z pajakami, tlumacze, i zjadaniu po, byl zart oczywscie :) )

              dalej, vide
              "ja pisze o adopcji przez PARY!" -a ja myslisz piszac o bezplodnej kobiecie co moge miec na mysli jak nie malzenstwo w ktorym kobieta jest bezplodna??
              wprawdzie na temat bezplodnosci kobiet juz mnie ktos ubiegl niemniej jednak to wlasnie byl moj argument piszac o automatycznym wykreslaniu kandydatury par w ktorych kobieta jest bezplodna poniewaz, ponownie w/g twojej argumentacji, jesli biologicznie niezdolna = niezdolna adopcyjnie.
              nie bo nie, bo skoro biologia mowi nie, znaczy sie NIE i basta!

              Minnie, dwie kobiety nie moga splodzic razem dzieci. Potrzebuje do tego spermy
              mezczyzny.


              LOL - my point exactly :D
              niemniej jednak i jedna i druga moze sie poswiecic i bleee! - przespac z mezczyna
              w celach rozrodczych .

              wiec jeszcze raz - skoro w/g twojego rozumowania odmawia sie im prawa do adopcji
              bo "dwie lesbijki nie sa zdolne do zaplodnienia - bo kolko z kolkiem nie moze miec dzieci" -
              to moze powinno sie im zabronic takze zapladniania droga naturalna w zwiazku lesbijskim?
              skoro nie nadaja sie na matki...

              To powiedz mi jakie dobro wyplywa dla dziecka z tego, ze ma dwie mamy zamiast matke i ojca i nie wie kto jest jego ojcem?
              Jakie dobro wyplywa dla dzieci z faktu ze ma dwoch ojcow zamiast matki i ojca i
              nie wie kto jest jego matka?


              nie ma znaczenia czy ma ojca i matke czy dwoch ojcow czy dwie matki.
              dziecku mozna i da sie wytlumaczyc ze jego tatusie czy mamusie sa inni niz mamusia i tatus kolegi z podworka, szkoly itd,
              i nie to jest wazne ze sa tej samej plci a ze bardzo sie kochaja i SZANUJA i najwazniejsze ze kochaja swoje dziecko. tak sie malemu dziecku tlumaczy takie rzeczy.
              malemu dziecku wiecej nie trzeba jak poczucie ze jest kochane i bezpieczne.
              z tego wyplywa szacunek do rodzicow - takze tej samej plci - rowniez w wieku starszym.

              a takie dobro wyplywa z tego, ze ma zapewnione dobrobyt tak emocjonalny jak i fizyczny czyli oprocz dbania o dziecka strone emocjonalna i okazywanie milosci ze strony rodzicow -gejow
              ma takze zapewniony tzw dach na glowa, lach na plecach, szkole itd.

              Nigdy nie slyszalas o cierpieniach dzieci adoptowanych ktore za wszelka cene chca poznac swoich biologicznych rodzicow? O cierpieniach dzieci ktore nigdy nie beda wiedzialy kto jest ich ojcem, bo matka zaplodnila sie w banku spermy?

              zakladam ze chodzi ci o rodzicow gejow, lesbijki?
              a ty nigdy nie slyszalas o cierpieniach dzieci adoptowanych przez rodzicow -kobiete i mezczyzne ktore za wszelka cene chca odnalezc swoich biologicznych rodzicow, ktore byly seksualnie molestowane przez ojca, i to latami, ktore trafily do rodziny alkoholikow gdzie byly bite i werbalnie abused, gdzie po adopcji gdy rodzicom sie urodzilo biologiczne dziecko to adoptowane stalo sie popychadlem ?
              a slyszalas o cierpieniach dziecka ktore ojca odnalazlo a on powiedzial "mam cie w .."?
              (tak sie sklada ze znam takich dwoje - nie spokrewnionych)

              Glupie jest zastanawianie sie czy w sytuacji keidy jest wiecej par malzenskich
              gotowych do adopcji niz dzieci oddanych do adpocji nalezy wogole mowic o adopcji przez pary jednoplciowe.


              Glupie jest zakladanie z automatu ze jak para hetero to z miejsca musza byc moralnie
              lepszymi ludzmi od pary gejow lub lesbijek i sila rzeczy lepiej nadajacymi sie do adopcji.


              Minnie
              • felinecaline Re: Same-sex adoption 31.10.14, 10:06
                Minnie, dziekuje, ze wyprowadzilas mnie z bledu - do tej pory myslalam i tak mnie reszta - biedaczke uczono, ze to wlasnie mezczyzna plodzi potomstwo - zapladniajac plemnikami zawartymi w swojej spermie komorke jajowa kobiety . Wlasciwie zas plodza obydwoje, kazdy partnerow - uczestnikow aktu dostarczajac swoja gamete.
                Uwazaj, prosze co piszesz i jak formulujesz Twoj przekaz.
                • minniemouse Re: Same-sex adoption 01.11.14, 01:06
                  Feline nie wkurzaj mnie nie mam ochoty kolejnej osobie tlumaczyc co to jest sarkazm.

                  M
                  • felinecaline Re: Same-sex adoption 01.11.14, 11:57
                    Zanim zaczniesz komukolwiek cokolwiek tlumaczyc wytlumacz najpierw sobie "we wlasnej osobie".
              • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 15:23
                Minnie, nie myslalam ze bede musiala tlumaczyc podsatwowe pojecia takie jak "plodzic":)

                Tu definicja slownikowa :

                1. zapładniając, powodować powstanie istoty żywej;
                2. potocznie: wydawać na świat potomstwo; rodzić;
                3. w przenośni: tworzyć coś, powodować powstanie czegoś

                Mezczyzna nie "plodzi" spermy, on ja produkuje.

                Bezplodnosc jest dysfunkcja rozrodcza jednego z partnerow, najczesciej.
                W parach jednoplciowych jakakolwiek rozrodczosc jest z gory biologicznie nie mozliwa i to nie ze wzgledu na bezplodnosc jednego z partnerow, lecz na brak meskich lub zenskich narzadow rozrodczych. Kobieta nie ma spermy zeby zaplodnic partnerke, mezczyzna nie ma jajnikow zeby wyprodukowac jajo ktore zostanie zaplodnione przez partnera.

                To sa podstawy o ktorych nas uczono w szkole.

                No ale to sie wszystko nie liczy, bo liczy sie tylko "postep".



                • felinecaline Re: Same-sex adoption 31.10.14, 16:21
                  OOoooj -niezupelnie to dokladne:

                  1. zapładniając, powodować powstanie istoty żywej; oto nie, do istoty zywej jeszcze troche brakuje.Doszlo dopiero do polaczenia gamet (plemnika i jajeczka), musza one jeszcze trafic "na podatny grunt" - zagniedic sie we wlasciwym miejscu t.j w macicy i wylacznie w macicy, ciaza pozamaciczna nie tylko nie doprowadzi do narodenia diecka ale moze kosztowac zycie matki.
                  2. potocznie: wydawać na świat potomstwo; rodzić; Nigdy! Wydawac na swiat to wlasnie tylko i jedynie rodzic. Plodzenie mialo miejsce teoretycznie 41 tygodni temu, to ju przeslosc. Nigdy nie spotkalam sie z uzyciem slowa "plodzic" w zastepstwie "rodzic" czy eufemimu "wydawac na swiat".
                  3. w przenośni: tworzyć coś, powodować powstanie czegoś. Hmmmm dosyc to"koslawe" wypowiedziane prez tworce - kobiete: "splodzilam wlasnie (cokolwiek), ale na sile: niech Ci bedzie.
                  Tak wiec obie z Minnie macie poprawke "nauki o czlowieku" . Dopusczam egamin teoretycny, praktycznego Was zwalniam z powodu trudnosci przeprowadenia go na lonie forum.
                  • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 16:31
                    Felline, potocznie sie mowi, ze mezczyzna plodzi dzieci, a kobieta rodzi dzieci.
                    O parze mowi sie ze razem splodzili potomstwo.
                    • felinecaline Re: Same-sex adoption 31.10.14, 16:39
                      O! widzisz, tym razem zdalas, wystarczy nieco mniej pochopnie formulowac mysli.
                      • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 16:51
                        felinecaline napisała:

                        > O! widzisz, tym razem zdalas, wystarczy nieco mniej pochopnie formulowac mysli.

                        :-)
                • minniemouse Re: Same-sex adoption 01.11.14, 01:08
                  Maria, Feline - slicznie - a teraz zajrzyjcie do slownika pod "SARKAZM".
                  • maria421 Re: Same-sex adoption 01.11.14, 12:28
                    minniemouse napisała:

                    > Maria, Feline - slicznie - a teraz zajrzyjcie do slownika pod "SARKAZM".
                    >

                    Minnie, za przekaz jest odpowiedzialny autor.
                    • minniemouse Re: Same-sex adoption 06.11.14, 02:50
                      maria421 napisała:
                      Minnie, za przekaz jest odpowiedzialny autor.
                      w duzym stopniu, ale
                      autor nic nie poradzi jak odbiorca uparcie odmawia zrozumienia co sie do niego mowi.

                      Minnie
    • blues28 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 08:13
      W watku ciagle pobrzmiewa niczym mysl przewodnia: dobro dziecka. Zgoda. Ale konkretnie na czym to dobro ma polegac, ze zapewnic je moze tylko para heteroseksualna?
      Kto powiedzial/sprawdzil/udowodnil, ze para mieszana jest lepsza niz jednoplciowa? No?
      Gdzies sa jakies testy, dane, konkluzje, ze pary heteroseksualne zlozone sa z osobników bardziej zrównowazonych, “lepszych”, czulszych, bardziej wyrozumialych, serdeczniejszych, cieplejszych, o trwalszych uczuciach???
      Bardziej zdolnych do milosci, przekazania tej milosci i otoczenia opieka i sercem dziecka?

      Czy moze tez chodzi o jedynie sluszny model rodziny jaki trzeba dziecieciu przekazac? Hm?

      Uwaga: nie zakladam z góry ze pary jednoplciowe sa lepsze, ale oburza mnie decyzja a priori, ze pary heteroseksualne sa lepsze tylko dlatego, ze sa heteroseksualne, nawet jesli czlonkowie tych par sa mniej zrównowaznieni/odpowiedzialni/serdeczni niz jakiejs pary jednoplciowej. Taka postawa, poza tym, ze jawnie niesprawiedliwa jest wbrew konstutucji, które zaklada, ze ludzie sa równi i maja równe prawa. Choc na dzis, majestat prawa w wielu krajach (szczesliwie nie w moim) jawnie lamie ten konstutucyjny grant równosci.

      Jedyny argument, który moze do mnie trafic, to poziom spoleczenstwa ( i mówie tu o Europie) szczelnie zamknietego na kazda innosc i na dodatek z misja mieszania sie i opiniowania o tej innosci.
      W takich srodowiskach szlachetni sasiedzi zatruja zycie i parze jednoplciowej i dziecku, a wszystko to w imie dobra tegoz dziecka, oczywiscie :-(
      I to jest okropne :-((
      • felinecaline Re: Same-sex adoption 31.10.14, 10:09
        Blues - bardzo tresciwe i sluszne.
        • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 15:11
          felinecaline napisała:

          > Blues - bardzo tresciwe i sluszne.

          Slusza, jedynie sluszna i poprawna postawa.

          A dziecko jest sparwa drugorzedna, mozna na nim eksperymentowac.
      • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 15:10
        Blues, chcesz eksperymentowac na dzieciach?

        Ja za dobro dziecka uwazam rowniez to, ze sie na nim zadnych eksperymentow nie przeprowadza.
      • ertes Re: Same-sex adoption 31.10.14, 16:01
        Ja zawsze lubie dodac pytanie czy para hetero alkoholikow, narkomanow, przestepcow jest lepsza niz para dwoch panow czy pan zupelnie clean, wyksztalconych, mieszkajacych w super dzielnicy?
        Kto stworzy lepsze warunki dla dziecka? To chyba jasne.
        Ale betonu swiatopogladowego jak Maria i tak nie sie przekona wiec takie dyskusje to strata czasu.
        Dobro dziecka? Ale bzdura. Kazdy ma dokladnie w dupie. Tu tylko chodzi o wlasne widzimisie i o to ze pedalstwo jest be wiec wszystko co zwiazane "z" jest be.
        Mam znajomych, nawet mozna powiedziec ze rodzina, dwoch facetow, sa ze soba 12 lat. Idealna para. Moj syn ich uwielbia, sa super wujkami. Gdyby chcieli dzieci to byliby swietna rodzina. Na pewno lepsza niz niektorzy z moich hetero znajomych....

        • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 16:29
          Ertes, narkomanom, alkoholikom, przestepcom nie daje sie dzieci do adopcji.
          Poza tym, para homo startujaca do adopcji nie ma udowodnic ze jest lepsza niz para alkoholikow, narkomanow i przestepcow, lecz ze jest lepsza od pary hetero nie bedacej przestepcami, alkoholikami, narkomanami, posiadajacej rowne wyksztalcenie i stan majatkowy.

          Ja, majac do wyboru miedzy para hetero a para homo o takich samych kwalifikacjach , wybralabym oczywiscie pare hetero i wszystko by mi bylo jedno czy mnie nazwa betonem, zacofancem, i ryzykujac nawet ze mnie oskarza o "homofobie" i dyskryminacje.
          Takie przypadki zdaje sie mialy juz miejsce w Anglii.
          • minniemouse Re: Same-sex adoption 06.11.14, 10:00
            maria421 napisała:
            > Ja, majac do wyboru miedzy para hetero a para homo o takich samych kwalifikacja
            > ch , wybralabym oczywiscie pare hetero i wszystko by mi bylo jedno czy mnie naz
            > wa betonem, zacofancem, i ryzykujac nawet ze mnie oskarza o "homofobie" i dyskr
            > yminacje.
            > Takie przypadki zdaje sie mialy juz miejsce w Anglii.


            jak sa dokladnie "takie same kwalifikacje" to wtedy jest sprawa osobistego wyboru.
            w zarzadzie decydujacym kto zostanie rodzicem adopcyjnym moze znalezc sie zarowno betonowa konserwa jak i jednostka postepowa, wolna od uprzedzen.
            wtedy kto dostanie dziecko, bedzie zalezalo nie od plci potencjalnych rodzicow a od kto jest w zarzadzie. jesli beda w nim przewazaly postepowe jednostki to z kolei
            od minimalnych roznic pomiedzy in spe rodzicami, np w jednej rodzinie bedzie dodatkowo pies.

            (abstrahujac od aktualnych przepisow, rzecz jasna)

            ciekawi mnie tez, co dokladnie uniemozliwia byc parze homo dobrymi rodzicami w ogole?
            jesli zalozmy mogliby byc dobrym rodzicem w pojedynke, to dlaczego juz nie we dwoch?
            dokladniej - powiedzmy ze kazdy z gejow bylby dobrym ojcem w malzenstwie z kobieta.
            razem juz nie ???? a to dlaczego??

            Ertes, narkomanom, alkoholikom, przestepcom nie daje sie dzieci do adopcji.

            nie nie daje sie im do adpocji ALE to jest oczywscie swietny przyklad rozbijajacy twoje twierdzenie w pyl
            ze tylko para hetero, "bo zgodna z natura", nadaje na sie bycie rodzicami - wlasnie widac jak natura ich swietnie "nadala" do tej roli

            Natura do niczego nie "nadaje". nature po prostu jest, istnieje.
            Rodzice nadaja. wlasnie rodzice - ucza, dajac przyklad swoim postepowaniem dzieciom. i nie ma znaczenia czy to bedzie para hetero czy homo, wazne czego i jak naucza.

            niektorzy najwyrazniej nie nauczyli swoich dzieci tolerancji i rozumienia innosci.

            i nie to przeszkadza dzieciom ze maja dwoch ojcow/dwie matki,
            a ludzie co nie dadza im spokoju, beda krytykowac, dokuczac, wtracac sie, dziwic.
            to nie mezczyzni (czy dwie kobiety) chcacych dac dziecku szczesliwy dom sa problemem
            a wlasnie nieustepliwe, twarde, betonowe umysly co nie dadza zyc, co zatruja zycie
            - nie sam fakt ze sie ma dwoch ojcow/matki.

            i nie, nie unika sie tego przez "adopcje hetero" a przez uczenie swoich dzieci ze
            sa rozne rodziny, mozna tak a mozna tak, a nade wszystko ze
            drugiego czlowieka sie szanuje, nawet jak jest inny niz my


            Minnie
            • maria421 Re: Same-sex adoption 06.11.14, 12:56
              minniemouse napisała:

              > ciekawi mnie tez, co dokladnie uniemozliwia byc parze homo dobrymi rodzicami
              > w ogole?

              Rodzice to matka i ojciec a nie matka i matka czy ojciec i ojciec.

              Tak wiec dwie osoby tej samej plci, czy to dwie ciotki, czy dwoch wujkow czy para homo nie moga byc zadnymi rodzicami.

              Dziecko ma ojca i matke a nie Parent One i Parent Two lub Parent A i Parent B

              www.foxnews.com/politics/2011/01/07/passport-applications-soon-gender-neutral/
              Natury nie da sie nagiac do ideologii.

              • minniemouse Re: Same-sex adoption 07.11.14, 02:29
                maria421 napisała:
                Rodzice to matka i ojciec a nie matka i matka czy ojciec i ojciec.

                Tak wiec dwie osoby tej samej plci, czy to dwie ciotki, czy dwoch wujkow czy para homo nie moga byc zadnymi rodzicami.


                udowodnij to.

                najpierw podaj definicje samego rodzica- odarta z wszelkiej ideologii.

                Minnie
                • maria421 Re: Same-sex adoption 07.11.14, 08:14
                  minniemouse napisała:

                  > maria421 napisała:
                  > Rodzice to matka i ojciec a nie matka i matka czy ojciec i ojciec.
                  >
                  > Tak wiec dwie osoby tej samej plci, czy to dwie ciotki, czy dwoch wujkow czy pa
                  > ra homo nie moga byc zadnymi rodzicami.

                  >
                  > udowodnij to.

                  Mam Ci tlumaczyc skad sie dzieci biora???? :-)))))

                  > najpierw podaj definicje samego rodzica- odarta z wszelkiej ideologii.

                  Googla nie masz?
                  sjp.pwn.pl/sjp/rodzic;2515536.html
                  Chyba nie powiesz ze Slownik Jezyka Polskiego jest ideologiczny?

                  Minie, ja dla mojej corki jestem MATKA, i nie chce byc zadnym "Parent One" czy "Parent Two"

                  Swoja droga, czy termin "Parent TWO" nie jest dyskryminujacy dla jednego z "rodzicow"? :-)))
                  • minniemouse Re: Same-sex adoption 08.11.14, 00:07

                    prosilam abys udowodnila na podstawie definicji slownikowej wyrazu "rodzic"
                    ze dwoch ojcow lub dwie matki to nie "rodzice"
                    lub ze "nie moga byc rodzicami" - i oczywscie ze znam definicje slownikowa rodzica:
                    prosze bardzo:

                    rodzic
                    1. «jedno z rodziców, ojciec lub matka»
                    2. daw. «ojciec»

                    SJP

                    usluznie podsune ci wiecej definicji co to jest rodzic, rodzice:

                    Rodzice – nazwa jednej z podstawowych relacji w rodzinie. W ogólnym znaczeniu, są to osoby, od których dziecko pochodzi bezpośrednio – ojciec i matka danego dziecka lub dzieci, czyli rodzeństwa. Rodzic to zarówno ojciec jak matka, ale w języku staropolskim oznaczało tylko ojca. Fakt posiadania dziecka przez kobietę i bycia matką to macierzyństwo, a fakt posiadania dziecka przez mężczyznę i bycia ojcem to ojcostwo. Bycie rodzicem to rodzicielstwo. Potocznie, ojciec to także tata (lub tatuś), a matka – mama (lub mamusia).

                    Wiki

                    debata jest na temat rodzicow adopcyjnych -co ma do tego rodzenie dzieci? rodzice adopcyjni zdaje sie dzieci z zasady nie rodza?

                    jest oczywste iz skoro jeden ojciec jest rodzicem to dwoch, trzech, czterech, pieciu, stu pieciu tez nimi jest. to samo w odniesieniu do matek.
                    Czy jedna matka z ojcem wychowuje dziecko czy dwie matki je wychowuja - bez roznicy - w dalszym ciagu sa MATKAMI - nie jestes w stanie temu zaprzeczyc, sorry.

                    skoncentruj sie na definicji co to jest rodzic, rodzice to ulatwi ci zrozumienie w czym rzecz.
                    a szczegolnie powiedzenie "nie ten rodzic co urodzil a ten co wychowuje".

                    Minie, ja dla mojej corki jestem MATKA, i nie chce byc zadnym "Parent One" czy
                    "Parent Two"


                    Mario, alez tez przeciez nikt ci nie broni byc matka dla twojego dziecka, wstawienie "parent one" "parent two" w paszport w zaden sposob nie zmieni ogolnego faktu ze nadal jestes MATKA.
                    corka bedzie sie do ciebie zwracala jak sobie zazyczycie, nie zostalo to zabronione przez prawo.
                    Pieniaczysz sie po prostu.
                    Pieniaczysz strasznie, i na dodatek wykazujesz zatrwazajacy brak wrazliwosci dla innych ludzi ktorych potrzeby probuje sie objac razem z reszta spoleczenstwa.

                    czy termin "parent TWO" jest dyskryminujacy?
                    nie jest dyskryminujacy, jest niezgrabny po prostu, i jedna strona i druga (czyli i ci 'politycznie poprawni' i ci 'konserwabeton') przesadzaja. z drugiej strony nie od razu Krakow zbudowano,
                    doswiadczenie pokaze jakie formy okaza sie zlotym srodkiem.
                    moze np umieszczenie takich wreszcie zadowoli wszelkich malkontentow
                    np
                    1. Just Loving Parent nr 1
                    2. Just Loving Parent nr 2


                    seriously, zamiast tych odrazacjacych Parents 1, 2
                    mozna po prostu w dokumentach podwoic rubryczki:

                    1. matka
                    2. matka
                    3. ojciec
                    4. ojciec

                    i po krzyku.


                    Minnie
                    • maria421 Re: Same-sex adoption 08.11.14, 08:38
                      Minnie, dzieki za definicje, ktora potwierdza tylko te slownikowa ze rodzic to zarowno ojciec jak i matka.
                      Z tej definicji nie wynika ze dla dziecka rodzic to zarowno ojciec jak i ojciec czy zarowno matka jak i matka :)

                      • minniemouse Re: Same-sex adoption 10.11.14, 01:10
                        maria421 napisała:

                        Minnie, dzieki za definicje, ktora potwierdza tylko te slownikowa ze rodzic to zarowno ojciec jak i matka.
                        Z tej definicji nie wynika ze dla dziecka rodzic to zarowno ojciec jak i ojciec czy zarowno matka jak i matka.


                        Nie masz za co dziekowac.
                        z pojedynczej defincji wynika dokladnie tyle, ze rodzic to zarowno ojciec jak i matka.
                        Moze byc ojciec, moze byc matka.
                        Nie zauwazylam ze musi byc p a r a.

                        z definicji wynika jedynie ze gdy rodzicem jest osobnik plci zenskiej to nazywamy go matka
                        a gdy plci meskiej to ojcem.

                        tak ze niestey ale twoje wywody upadaja.

                        SJP jasno okresla ze:

                        rodzic
                        1. «jedno z rodziców, ojciec lub matka»
                        2. daw. «ojciec»
                        rodzice «ojciec i matka»
                         rodzicielski


                        SJP

                        LUB Mario, LUB.


                        Zatem owszem, rodzicami doskonale moga byc rowniez dwie matki lub dwoch ojcow.

                        fakt, iz w slowniku jako przyklad podane jest "rodzice <<ojciec i matka>> nie przeszkadza absolutnie aby dodac obecnie nowy przyklad
                        - lub:
                        <<dwoch ojcow>>,<<dwie matki>> :)

                        podam przyklad jak dzialaja nazewnictwa w koligacjach rodzinnych.
                        masz zapewne ciocie i wujka, prawda? do cioci Rodzinnej zwracasz sie ciociu, do wujka Rodzinnego - wujku.
                        ale gdy chcesz np poinformowac rodzine ze wlasnie dzwonili ze przyjada z wizyta, mowisz co?:
                        - wlasnie dzwonili Wujostwo Rodzinni .....

                        a przeciez ciocia wasow nie ma ?? ;)



                        Minnie
        • felinecaline Re: Same-sex adoption 31.10.14, 16:37
          A poza tym dziecko to preciez w koncu rozumna istota, ktorej mozna wytlumaczyc, ze dwie osoby, ktore sie bardzo kochaja to nie zawsze pan i pani, czasem 2 panie albo 2 panow i wtedy sukaja sobie ju "gotowego" dziecka, bo chca je kochac wspolnie. ze tak bylo i w ich przypadku a z pomoca w tym ...i tu powiediec w sposob przystepnu j jasny po prostu prawde.
          Mozna tu przemycic fakt, ze niektore dzieci nie maja szczescia narodzic sie tam, gdzie naturalni rodzice ich pragna albo nie potrafia kochac albo wrecz je krzywdza.
          Byl czas, ze opowiadano dzieciom bajki obfitujace w okrucienstwo, ociekajace krwia, "wydzieraniem serc" - to jest groza a nie opowiedziec dziecku prawdziwa historie jego najbliszej rodziny - byle przystepnie, szczerze, stosownie do wieku, zdolnosci rozumienia i stopnia ciekawosci.
          • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 16:59
            I oczywiscie dziecko powinno zrozumiec i zaakceptowac, tak?

            Powinno zrozumiec ze rodzice sie rozwodza, powinno zrozumiec ze tata znalazl sobie inna pania ktora teraz kocha, wiec musial sie do niej wyprowadzic, powinno zrozumiec ze mama tez nie chciala byc sama, wiec w domu zamieszkal nowy przyjaciel mamy, powinno zrozumiec ze nigdy nie pozna swojego ojca, bo ten jest anonimowym dawca spermy, powinno zrozumiec ze wszystkie dzieci maja mame i tate, a ono ma dwie mamy lub dwoch tatusiow....

            Biedne dzieci...


            • felinecaline Re: Same-sex adoption 31.10.14, 17:28
              Owszem, powinno i zrozumie, jesli zostanie poinformowane spokojnie i odpowiednio do swojej mozliwosci rozumienia, w czym powinna uczestniczyc dalsza rodzina a w razie potrzeby specjalista " z zewnatrz".
              A cemu owego "pana - anonimowego dawcy spermy" przedstawiac w tak trywialny i niechetny sposob? Dlaczego nie jako szczodrego ofiarodawce najcenniejszego z prezentow?Latwiej jest przekonac dziecko niz osobe dorosla z gory niechetna i uparta.
              • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 19:14
                Wiesz, Feline, ja zawsze myslalam ze to rodzice, z racji ich funkcji wychowawczej, powinni starac sie zrozumiec dzieci i ich potrzeby, a nie odwrotnie...




                • felinecaline Re: Same-sex adoption 31.10.14, 19:42
                  No to zle myslalas, moja droga - w rodzinie rozumienie musi byc wzajemne, tylko wtedy rodzina jest zdrowa i szczesliwa.Dzieci sa istotami obdarzonymi rozumem, nalezy go wlasciwie wykorzystac, obserwowac i tlumaczyc, tlumaczyc, tlumaczyc i przekonywac.
                  • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 20:00
                    felinecaline napisała:

                    > No to zle myslalas, moja droga - w rodzinie rozumienie musi byc wzajemne, tylko
                    > wtedy rodzina jest zdrowa i szczesliwa.Dzieci sa istotami obdarzonymi rozumem,
                    > nalezy go wlasciwie wykorzystac, obserwowac i tlumaczyc, tlumaczyc, tlumaczyc
                    > i przekonywac.

                    Feline, o jakim "wzajemnym" zrozumieniu mowisz? Jezeli o tym, ze dziecko powinno zrozumiec ze mama jest zmeczona i musi odpoczac, albo ze nie ma pieniedzy na zaspokojenie kaprysow dziecka itp. to tak, ale dziecko nie jest od tego zeby rozumialo problemy doroslych i zeby je rozwiazywalo.

                    I czy to "wlasciwie wykorzystanie" rozumu dziecka i "przekonywanie" go , nie jest aby indoktrynacja? :)


                    • felinecaline Re: Same-sex adoption 31.10.14, 20:20
                      Absolutnie nie, pisze przecie wyraznie mimo usterek klawiatury i chyba zroumiale dla kogos otwartego na argumenty odpienne od wlasnych: wlasciwe wykorzystanie a co to znaczy - juz tez wyjasnialam: odpowiednie do wieku i indywidualnej zdolnosci rozumienia danego dziecka.
                      Dziecko , ktore jest w stanie pojac, ze mama bywa zmeczona zrozumie tez, ze mama kogos kocha, tak jak samo ono kocha mame, ze ta mama ma w sobie dosyc milosci dla niego samego i dla tej drugiej osoby(czasem latwiej zrozumie to niz fakt braku pieniedzay na jakis wymarzony podarek). Rola dziecka w rodzinie nie jest rowiazywanie problemow tej rodziny (np "sklejanie" skloconych ze soba rodzicow dla unikniecia rozwodu (a czesto tak bywa, dla zachowania "twarzy" w srodowisku czy szerzej pojetej rodzinie - wtedy jest to prymitywna manipulacja i cyniczne poslugiwanie sie dzieckiem, jak tubka kleju ). Miejsce diecka nie jest pomiedzy rodzicami ale z nimi. I ile prypadkow i typow osobowosci tyle sposobow na osiagniecie konsensusu.
                      • maria421 Re: Same-sex adoption 01.11.14, 12:57
                        Feline, jestem bardzo otwarta na argumenty, ale w tym watku uzywa sie raczej standardowych "postepowych" hasel niz argumentow.

                        Ty malujesz jakis idealny swiat w ktorym nie ma problemow , bo byc ich nie moze...

                        Akurat wczoraj wieczorem w niemieckiej telewizji wystepowala jedna mloda kobieta, ktore sie w wieku lat 18 dowiedziala ze nie jest biologiczna corka wlasnego ojca, lecz jakiegos anonimowego dawcy spermy. Ta dziewczyna byla oczywiscie kochana przez rodzicow, nie bylo zadnych problemow w rodzinie, ale ta wiadomosc zupelnie ja zalamala. Podobnie maja dzieci ktore sie dowiaduja ze sa adoptowane.
                        Pomimo ze w wieku 18 lat nie sa juz dziecmi, sa juz jako tako uksztaltowane, to taka wiadomosc, do ktorej maja swiete prawo, burzy ich zycie. Wsparcie rodziny w takich sytuacjach jest konieczne i nieocenione, ale ono samo nie zdejmie z dziecka jego wlasnego problemu.

                        Wracajac jednak do adopcji, wyobrazmy sobie taka sytuacje: do domu dziecka zglaszaja sie pary chcace adoptowac dziecko , powiedzmy 5 letnie. Z tego co wiem, to najpierw jest jakis czas w ktorym para musi sie przywiazac do dziecka, a dziecko do pary. Czesto podobno dzieci mowia "mamusiu, tatusiu, zabierzcie mnie".
                        Jak myslisz, Feline, kogo dzieci wybiora na swych rodzicow? Matke i ojca, czy matke i matke lub ojca i ojca?
                        A jezeli zadne dziecko nie wybierze pary jednoplciowej to co? Nalezy mu wytlumaczyc ze jest zacofane??? :-)))
                        • felinecaline Re: Same-sex adoption 01.11.14, 13:26
                          Zgodnie ze zdrowym rozsadkiem z poinformowaniem dziecka o tym, ze zostalo adaptowane nie nalezy czekac do jego pelnoletnosci a mowic o tym od momentu, kiedy zaczyna roumiec. Zreszta specjalisci od tych spraw w roznych instytucjachi komisjach adopcyjnych uczulaja na to kandydatow - to nie "abstrakcja", ale wlasnie prawo i obowiazek. Oprocz tych "czynnikow oficjalnych istnieja tez pzrerozne stowarzyszenia rodzicow adopcyjnych prowadzace "grupy wsparcia" dla siebie wzajemnie i dla kandydatow oczekujacych na decyzje wladz o adopcji. U mnie -to znaczy we Francji jeeli adopcja ma dotyczyc dziecka co najmniej 12-letniego rowniez ono jest konsultowane oficjalnie w tej sprawie - chce, czy nie chce zostac dzieckiem z wyboru danej pary kandydatow, z ktorymi zreszta wczesniej zna sie i miewa kontakty co najmniej przez pare miesiecy. Ale jest i druga strona medalu: jest tu tez "instytucja "porodu anonimowego" - matka rodzi i wyrzeka sie dziecka, w ciagu 3 dni mogac sie tej decyzji wycofac. Dziecko jest kwalifikowane natychmiast i automatycznie do adopcji, ale nigdy nie ma prawa ponac szczegolow swojego pochodzenia i danych oosobowych matki. Prawo to jest juz stare (1941) i tylez okrutne, na szczescie w praktyce zdarzaja sie od niego odstepstwa, dziecko dzieki dobrej woli i wylacznie dzieki dobrej woli bywa informowane - jesli osiagnelo pelnoletnosc. Jest to niesprawiedliwe, bo stawia niektorych w pozycji uprywilejowanej w stosunku do ogolu a dodatkowo nastepujezbyt pozno, po latach dlugiego i bolesnego zastanawiania sie i poszukiwan Na szczescie od 2011 r zezwala sie
                          czesciej w szczegolnie uzasadnionych przypadkach.
                          • maria421 Re: Same-sex adoption 01.11.14, 14:09
                            Feline, w Niemczech tez mozna jeszcze w ciazy zdecydowac o oddaniu dziecka do adopcji i wycofac sie z tej decyzji jakis krotki czas po porodzie.

                            Zajrzalam do Wikipedii i znalazlam takie dane:

                            Ende 2007 waren 886 Kinder und Jugendliche für eine Adoption vorgemerkt. Dagegen lagen den Adoptionsvermittlungsstellen insgesamt 8.914 Adoptionsbewerbungen vor.

                            Dane z 2007 roku : 886 dzieci i mlodocianych do adopcji i 8914 podan o adopcje dziecka.

                            Wiec o czym my tu wlasciwie mowimy? Jaka jest potrzeba rozszerzania prawa adopcji na pary jednoplciowe, skoro jest 10 razy mniej dzieci do adopcji niz par chetnych do zaadoptowania dziecka?

                            Potrzeba jest tylko i wylacznie ideologiczna. Nic wiecej.

            • fedorczyk4 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 18:17
              Wiesz co Mario wkurzylas mnie. Eksperymenty na dzieciach robil dr. Mengele, wiec moze jednak nas nie obrazaj dobrze?
              Zycie jest, bywa rozne i rozne rzeczy dzieci w nim spotyka. I wszystko moga zrozumiec, zwlaszcza jezeli tlumacza im to ludzie ktorzy je kochaja. A to zeby byly z ludzmi ktorzy sa w stanie pokochac je, nauczyc szacunku do samych siebie i innych, jest najwazniejsze!
              Twoja niebywala wprost pewnosc jedynej racji jest absolutnie powalajaca. Wykrecanie kota ogonem przyczepianie sie do kazdego zdania po wyjeciu go z kontekstu, wykluczaja jakakolwiek dyskusje. Totez sie z niej wycofuje, tym bardziej, ze "eksperymentowalam" rozwodzac sie, wychowujac samotnie dziecko, wywozac dziecko daleko od tatusia, skazujac na emigracyjna poniewierke, tlumaczac dlaczego nie ma tatusia etc...
              • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 19:29
                Fedoro, dr. Mengele robil eksperymenty medyczne, ja mowie o eksperymentach spolecznych.
                Do takich zaliczam np. probe wychowanie "socjalistycznego czlowieka", ktora juz, na szczescie mamy za soba.

                Nie wiem dlaczego sie wkurzasz , ja jestem tak samo pewna mojej racji, jak i Ty swojej.
                Ty uwazasz ze Twoja jest sluszna, ja uwazam , ze moja jest sluszna.

                W zyciu jest wiele sytuacji ktore dzieci musza zrozumiec , ale odpowiedzialnosc za te sytuacje i za to jak dzieci je strawia, podejmuja rodzice.

                Tu natomiast chodzi o odpowiadzialnosc za nie nasze dzieci, za dzieci ktore mialy nieszczescie zostac sierotami.


                • xurek Re: Same-sex adoption 31.10.14, 19:58
                  Z tego co widze i co pamietam z wlasnego doswiadczenia to to, ze dzieci nie lubia byc inne niz otoczenie i ze nie lubia „niespodzianek“ typu dowiedzenie sie po np. 15 latach ze jest sie adoptowanym albo ze ma sie innego biologicznego ojca itd itp.

                  Moim zdaniem nalezy te wazne punkty w rozwoju dziecka brac pod uwage, co nie znaczy, ze nalezy sie nimi slepo kierowac.

                  Jezeli dziecko wychowuje sie w srodowisku, w ktorym co drugi rowiesnik ma rozwiedzionych rodzicow a co piaty mieszka z rodzicami homoseksualnymi, to nie sadze ze adopcja dokonana przez rodzica-singla badz homoseksualna pare w jakikolwiek sposob mu zaszkodzi.

                  Jezeli jednak mialoby byc jedynym nie dosc ze adoptowanym to jeszcze przez homoseksualna pare dzieckiem w promieniu 100 km to mogloby sie to skonczyc trauma.

                  Sadze, ze prawodastwo powinno brac takie okolicznosci pod uwage decydujac o tym, jaki typ rodzica ma prawo do adopcji.

                  Ja wychowalam sie w rodzinie „odstajacej od otaczajacej normy“ i w takiej samej wychowuje sie moj syn. Pamietam dobrze, ze nieraz, szczegolnie w wieku przedszkolnym marzylam o tym, by moi rodzice byli tacy sami jak rodzice Usi czy Jadzi i pamietam pytania Piranhii swiadczace o podobnych marzeniach.

                  Nie jest to z pewnoscia najlatwiejszy sposob dorastania i z cala pewnoscia mial wplyw na to, jaka dzisiaj jestem, ale z perspektywy czasu jestem wdzieczna losowi za to, ze nie wychowalam sie w domu Usi badz Jadzi i mam nadzieje ze moj syn tez to pewnego dnia tak bedzie widzial.
                  • maria421 Re: Same-sex adoption 31.10.14, 20:04
                    Xurek, wreszcie jakis glos rozsadku.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka