xurek
14.01.15, 21:11
tutaj mozna pisac wszystko na temat facebooka. Ja zaczne kopiujac moj wlasny wpis na temat lajkow:
te lajki to absorbujacy temat. one czesto mnie ambarasuja na facebooku.
Najbardziej ambarasujace sa wlkejki wlasnych latorosli albo wnukow. Najchetniej takich ponizej pieciu lat.
Nie wiem, czy mnie sie tylko tak wydaje, ale wydaje mi sie, ze delikwenci wklejajacy oczekuja ohow ahow no a juz jako zupelnego minimum lajka. Ja sie od razu czuje nastawiona na nie, bo cholernie nie lubie, jak mnie ktos tak marnie zawoalowanym podstepem usiluje do czegos zumusic.
No wiec sobie mysle, ze chocby nie wiem co nie zalajkuje tego cholernego bahora i juz. No i obserwuje, jak rosnie lawinia tych lajkow. Nie widzialam jeszcze zadnej wklejki dziecka ponizej 5 ktore nie mialoby co najmniej dwudziestu lajkow. Tak wiec widze jak wszyscy wspolni znajomi juz zalajkowali i zdaje sobie sprawe, ze jestem juz ostatnia i sie mnie wydaje, ze wszyscy sie teraz na mnie gapia i sa obuzeni, ze dzieciecia nie zlajkowalam.
Potem zazwyczaj zaczynam myslec o tym, jak ja bym sie czula jak bym wkeila moje malenkie dziecie i nikt by go nie zlajkowal. No i lece i lajkuje potomka. I od razu po zlajkowaniu sie wsciekam sama na siebie ze znow sie dalam zlapac w te sama pulapke.
Czasem to mi sie po nocach sni jak miast lajka pisze kometarze ze dzieciak gruby albo brzydki albo wyglada przyglupawo itd i jak caly Facebook sie na mnie rzuca i budze sie zlana potem.
No, troche przesadzilam, ale kierunek sie zgadza.
Nastepnym w kolejnosci ambarasu sa wklejki ulubionych zwierzatek a trzecim wklejki selfies w takcie co najmniej jeden na dzien.